sobota, 12 grudnia 2015

Magia, czy przymus?

Mam brzyda i czuję przesyt. Przesyt christmasami wszelkiej maści, słowem "święta" odmienianym przez wszystkie przypadki, mam brzyda wobec tandety i podporządkowaniu życia w każdym jego przejawie dwóm dniom nieumiarkowanego jedzenia i picia. Nie mogę już patrzeć na śnieżynki z opłatkami w sklepach, facetów z wacianymi brodami, denerwują mnie zbiórki wszystkiego, wszędzie i na wszystko, bo święta. Skrzynka mailowa zapycha się prośbami, cudownymi ofertami - na święta! A po świętach co? Po świętach dobroczynność zamiera, jak również życie w ogóle. Niektóre firmy robią sobie wolne aż do Trzech Króli!
Nie mam nic przeciwko świętom - po to są, aby świętować. Nie kwestionuję ich i nikomu nie chcę narzucać własnego zdania. Jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że cała rzesza świętujących nie do końca wie, o co w tym wszystkim chodzi. Że Bóg się rodzi, to jedno. Ale po co to sprzątanie wszystkich kątów na błysk, oczyszczanie duszy i ciała? Kto wiąże te czynności z przygotowaniami do odrodzeniem dobrych mocy, ze zwycięstwem światła nad mrokiem, co zresztą świętowali już starożytni, a chrześcijanie podłączyli się później? Swoją drogą ciekawych obserwacji mogłaby dostarczyć sonda w kościele np. po Pasterce.
Współczesne święta Bożego Narodzenia to zlepek obyczajów z różnych stron świata i różnych religii. I niech sobie zlepkiem będą, to poniekąd naturalna kolej rzeczy, prawidłowość dziejowa, że przenikają się różne światopoglądy, religie, kultury, zwyczaje i symbolika. To nas wzbogaca. W przeciwieństwie do świątecznego chłamu na każdym kroku, paskudnych ozdóbek, od których kapią sklepowe wystawy, facetów z wacianymi brodami, śnieżynek wciskających opłatek i wyrośniętych dziewczynek z zapałkami.
Kolorowe gazety, filmy, internet serwują sielskie, wypieszczone obrazki idealnej rodziny przy pięknie nakrytym stole, pięknej, zadbanej i promiennej pani domu, ślicznych dzieci z górą prezentów, itd. I gonimy za tą wizją, sprzątając, pucując, piekąc, gotując jednocześnie chodząc do pracy. Potem idziemy na wigilijną kolację do bratowej, której nie znosimy, albo bratowa przychodzi do nas. Spinamy się, żeby wytrzymać i nie zepsuć świątecznego nastroju. Marzymy tylko o tym, żeby to już się skończyło. Po Wigilii pierwsza chwila odsapki, ale nie na długo, bo w pierwszy dzień świąt wydajemy obiad dla ciotek/wujków/teściów/kuzynów. Od rana na nogach, bo obiad sam się nie wyda. Potem podgrzewanie, odcedzanie, podawanie do stołu. Na koniec dnia sprzątanie po. A od rana następnego dnia powtórka, albo - dla odmiany - obiad u wujostwa, chociaż chciałoby się spędzić ten czas zupełnie inaczej. A kiedy wreszcie to się skończy, oddychamy z ulgą, że już po świętach.
Oczywiście uogólniam. I przyznaję się bez bicia, że od dawna nie widzę w świętach żadnej magii. Zasiądę do Wigilii z najbliższymi, ale ani nie sprzątam w jakiś szczególny sposób, ani nie kupuję ton jedzenia, które potem się marnuje, nie szaleję w kuchni. Z prezentami też symbolicznie. W związku z czym nie czuję presji, ani nie denerwuję się, że nie zdążę umyć okien, bo święta...
Dla ilustracji żałosna magia w mojej wsi:

Nie myślcie sobie, że taką magię mamy w całej wsi. Bynajmniej. Jedna wisi na wjeździe, druga na wyjeździe. Coś jak wieś K. wita i wieś K. żegna.
Mam nadzieję, że dzisiejszym postem nie obraziłam niczyich uczuć. To wyłącznie moje widzenie świąt.

I jeszcze komunikat odnoście poprzedniego posta. Widzę trzy kandydatki do podium i statuetki Wzorowej Pani Psa i Kota: TG, Ewa z Przytulnego Domu i Mnemo. Jeśli macie inną wizję, proszę o kandydatury i głosowanie tutaj, w komentarzach.

244 komentarze:

  1. A w moim ulu wisi tylko jedna taka ozdóbka, w centrum wsi przy stawie p.poż.Lubię wigilię , bo robię sobie potrawy , które u mnie w domu tylko ja jem i nie zawsze mam chęć robić to w trakcie roku /ryby na wiele sposobów/, na co dzień moi domownicy jedzą tylko ryby smażone.
    W wigilię i święta u mnie królują ryby , uszka i pierogi i dlatego "lubię" święta.Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  2. O, Krysiu! To widzę, że u nas magia na bogato! Z wigilijnych potraw najbardziej lubię grzyby:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię święta, a właściwie to co zostało z moich dziecinnych. Bo ten cały blichtr i namolna otoczka już mnie denerwuje. Kiedyś ulegałam presji, żeby dom był na błysk, bo co ciotki powiedzą, teraz cieszymy się ze wspólnie spędzonych chwil z najbliższymi, bo normalnie to nie bardzo jest kiedy. Świętujemy tylko wigilię i pierwszy dzień, drugi już leniwy i jak kto chce.
    A podłogi pastować o drugiej w nocy nie mam zamiaru.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżu, Ewa2, to jeszcze ktoś pastuje podłogi? Do tego w nocy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie, ale bywało, że pastowałam, bo ja zawsze na ostatnią chwilę i jak mam nóż na gardle, już tak mam...
      Teraz dopiero sobie odpuszczam i dozuję. Zapach pasty lubię.:-)))

      Usuń
    2. Ewa2, coś w tej paście jest. Zapach dzieciństwa chyba. Mama pastowała na czworakach i na błysk.

      Usuń
    3. Tez lubie ten zapach. Mama rozprowadzala paste po podlodze(linoleum) a ja jezdzilam potem na dwoch szmatkachh, jak na lyzwach. Dobra zabawa to byla. Moim obowiazkiem bylo tez czesanie fredzli dywanikowi;)

      Usuń
    4. Moje dzieci też froterowały na szmatkach. Bywało jeszcze, że sama prałam dywan albo wykładzinę.
      W dzieciństwie kiedy to na święta biało było wynosiłam z tatą dywan na śnieg i trzepało się trzepaczką z całych sił. Był jak po praniu.

      Usuń
    5. tez pamietam trzepanie dywanow w sniegu - fajowe to bylo!

      Usuń
    6. uwielbialam czesac fedzle!! grzebieniem i rowniotko.

      Usuń
    7. Aha, u mnie też się trzepało dywan i chodniczki na śniegu! Tylko ten śnieg potem czegoś czarny był...

      Usuń
    8. :)) ja też bardzo lubiłam wspólne z braćmi trzepanie dywanów na trzepaku (bo to najpierw, a potem na śnieg), lataliśmy wokół i tłukli tymi trzepaczkami do zawrotu głowy :)).
      Te dywanowe wspomnienia uświadomiły mi, że nie przypominam sobie której to zimy ostatnio było w grudniu tyle śniegu , żebym mogła czyścić dywan.... Bowiem jeden taki posiadam i lubię nadal czyścić go na śniegu. Trzepaka nie mam. Ale śniegu też nie ma, tak już ze....4 grudnie ? może więcej? jeej..
      Barbara

      Usuń
    9. O tak, trezpanie dywnau, jak moglam zapomniec, i faktycznie-snieg byl.

      Usuń
    10. Taaa, trza mieć dywany!

      Usuń
  5. Lubię Boże Narodzenie, ale okien nigdy w związku z tym nie myję, ani nie sprzątam świątecznie. Dom jest raczej schludny i czysty przez cały rok, Trochę dekoruję adwentowo, bo lubię. Ozdoby mam jeszcze rodzinne lub własnoręcznie zrobione, zmieniam też biel wszystkich tkanin na zieleń i czerwień, które lubię tylko w tym świątecznym okresie. Wigilię już od kilkudziesięciu lat spędzam z G. u Jego rodziny, co uwielbiam. Dzieci nie przyjadą, będziemy tylko my we dwoje i zwierzaki w ilościach hurtowych. Owce dostaną opłatek, psy też. Koty gardzą. Menu mam nie za bardzo wigilijne, ale u nas z tradycją rozumianą tradycyjnie nigdy nie mieliśmy po drodze. We wsi jeszcze żadnych ozdób nie widać, magia jeszcze śpi, ale będą z pewnością światełka. Pozdrawiam serdecznie Kurnik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogata! A co z moim wiesz czym?

      Usuń
    2. Czołgiem Rogata! Nie dalej niż wczoraj w rozmowie z Miką zastanawiałyśmy się gdzie i czy Cię wywiało. Brakuje mi wieści o Twoim gospodarstwie, o Tobie i zwierzętach.

      Usuń
    3. Agniecha, pewnie pod choinkę zdąży.

      Usuń
    4. Hana, życie mnie przygniotło. Próbuję się wygrzebać, ale to wszystko, to jak lawina. A spod niej trudno się wydobyć.

      Usuń
    5. Rogata Żyje!!!!! To wspaniała wiadomość pod choinkę;)))

      Usuń
    6. To może się nie sprężaj, będzie, kiedy będzie.

      Usuń
    7. Rogata, kochana, jak dobrze, że dałaś znak życia! Bardzo życzę, żebyś się wygrzebała z tej lawiny! Uściski

      Usuń
    8. ja tez trzymam kciuki za wydostanie sie z doua. zalaczam drabinke w kwiatki do wylazenia z dolow.

      Usuń
    9. dobrze Cię widać Rogata :) i trzymam kciuki by ta lawina paszła won !!!

      Usuń
  6. Mnie cieszą Święta, choinka, prezenty, śnieg.... I rozmyślam sobie czasem o Nowym Życiu, Narodzinach Światła, o Końcu i Początku. Bez zafiksowania na jedynej poprawnej interpretacji.
    Z szaleństwem komercji jakoś się nie stykam. Jak miło jest mieszkać na końcu świata i zadawać głównie z koniowatymi.
    Sprzątanie jakoś nie kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem. Okna umyję może kiedy indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, a masz śnieg?

      Usuń
    2. W zamrażarce. Ale niezbyt dużo.
      Widzę go też w oddali na górach.

      Usuń
    3. No tak, jak kto mieszka w kurorcie, to ma...

      Usuń
    4. Hm. Widzę go ( śnieg ) w odległości około 10 km.

      Usuń
    5. Hm, chmury się rozeszły nieco nad górami. Śniegu brak.

      Usuń
  7. No to jeszcze tu napisze, ze to ja - Wasza opakowana z Berlina!! Oklady z wnukow sa magiczne, swieta nie. Owszem, zrobie obiad angielski swiateczny, tradycyjnie, bo lubie. I jest tylko dla wybrancow :)). Omijam wielkim lukiem te wszystkie reklamy, ze MUSYE cos tam kupic pod choinke. Ze jeszcze TYLKO iles tam dni do swiat. Jesli bylabym religijna, na pewno swieta bylyby tym przepelnione, ale ze nie jestem, to sa poganskie. Musze miec czas popatrzec na gwiazdy, na drzewa, na zdjecia naszych swiezych Krasnali. Bo to sie u mnie liczy. Na pewno sie nie przejem, na pewno nie bedzie duzo do wyrzucenia jedzenia (ja normalnie za duzo zazwyczaj i tak kupuje...) ale chce miec swoja poganska choinke, z poganskim wiencem, smazona skorke pomaranczowa i orzechy - tez poganskie, mak i miod na obfitosc wszystkiego w nowym roku (rzymianskie to) I swieczuszke w metalowej puszce po cukierkach, puszka w formie domku jak z piernika, z powycinanymi oknami, ogieniek miga przez okienka .... Moja szwagierka jedzie do corki do RPA na swieta. jej maz nie. dla niego to takie same dni jak inne....moze lepiej zyc jak w swieta na codzien...na pewno sie nie znudzi tak jak swieta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Felicitas, a Wigilię świętujesz, czy obiad nazajutrz po zachodniemu?

      Usuń
    2. moi chca rypke i pierogi i barzczyk. to beda. I tyli.

      Usuń
    3. znaczy moze starczy :)
      Czy to Kasia Alzacka? Twoje pocztowki sa juz w albumie dla Krasnali, nawet na pierszy stronie!! dzieks!

      Usuń
    4. To ja:) Ale sie ciesze:)))

      Usuń
  8. U nas luzik;))) Spotykamy się tylko z tymi, których naprawdę chcemy widzieć, mama gotuje jak szalona, bo naprawdę lubi, my jemy jak szaleni, bo naprawdę lubimy;))) Nikt nie sprząta;) W pierwsze święto wszyscy idziemy na tradycyjny już spacer, w drugie święto panuje zasada "Święty Szczepón - każdy se pón" - i każdy robi to, co lubi;) dzieciaki roznoszą chatę razem z psem, teraz dołączy kot;) Do kościoła jedziemy zawsze do jezuitów, bo proboszcz moich rodziców potrafi zepsuć każdy nastrój;) Wspólnie oglądamy "Potop" i jest jak zwykle konkurs na podpowiadanie kwestii aktorom - zawsze wygrywam;) Nagrodą są orzechy i owoce OBRANE przez Tatę;) Wieczorami gramy w karty, tu wygrywa Babcia niezmiennie odkąd pamiętam;) I tak właśnie wyglądają nasze Święta;) Nie ma kiczu, nie ma tzw. "rodziny" ani wspomnianego wyżej "wujostwa";) jest "luz-blues-w niebie same dziury";) I dlatego KOCHAMY Święta;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krecie, Twoje święta jawią się sielankowo. Zabierasz też kota?

      Usuń
    2. No jasne!!! Moja Sisek już się cieszy - znowu go zmolestuje niemożebnie;)))

      Usuń
    3. No nie będzie miał lekko;))

      Usuń
    4. Ja też podpowiadam w "Potopie":))) Bardzo przyjemne święta przed tobą.

      Usuń
    5. Krecie, jakby się tak kiedyś spotkać, tobyśmy sobie zrobiły wielki quiz Potopowy:)))

      Usuń
    6. Kretowata, kupuje tego Szczepana, o!

      Usuń
    7. Mika, quiz fajna sprawa, ale ze mną nie masz szans;)))

      Usuń
  9. Odkad swieta zdominowala komercja, przestalam je lubic, a cos tam upichce tylko dlatego, ze bestie mnie maltretuja, zeby swietowac. Ta cala religijna otoczka juz dawno przestala miec dla mnie znaczenie, wiec mam po prostu dwa dni wolne i tyle. Nie mam zamiaru ich tracic na stanie przy garach. Denerwuje mnie tylko szalenstwo w sklepach, nawet chleba kupic nie mozna, zeby nie natknac sie na tlumy z szalenstwem w oczach.
    Niedlugo muzulmanie zabronia nam swietowac. I dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy ja lubie swieta? zgadzam sie z Toba Hana...kiedy jestesmy sami z Venezuejlo to nawet w pizamach sobie paradujemy, ale jak z rodzina, tak jak np w tym roku a bedzie nas 9...o bozszsz! i to w Porto, wlasnie jestem na lotnisku warszawskim...no to bedzie kolowrotek niezly, szczegolnie da popalic Sofifofi, ciekawe jak sie utrzyma choinka przy jej energii i niepohamowanej ciekawosci! lece! Ale trzeba stawic czola takiemu rajwachowi i nie sprawic zawodu oczekiwaniom rodziny corek...pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, mimo wszystko przyjemności!

      Usuń
    2. Grażynka, i tak stopniejecie jak wosk przy Fofi i pozwolicie jej demolować choinkę i będzie wam radośnie i rodzinnie:)) Uściski

      Usuń
  11. Hana, powalila mnie na lopatki magia swiat we Waszej wsi:) Ale jak by sie odmienilo, gdyby snieg spadl;)
    My bedziemy sami, nasza czworka i moja mama, ale mama na krotko;)
    Bylam dzis na jarmarku , we wsi obok . Wrzuce zaraz jakies fotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, Kasia? Kiedy wspomnę zdjęcia z Twojej wsi, to ech...

      Usuń
  12. Gdybym...no właśnie, gdybym miała dużo czasu, to chętnie bym te święta ładnie przygotowała. Ładnie i świątecznie, bo mało mamy czasu na rodzinne spotkania i choć raz w roku chciałoby się tak inaczej, świątecznie. Rzeczywistość skrzeczy. Nie sprzątam jakoś szczegółowo, z wierzchu, co dawno temu strasznie negowała moja mama. Dla niej świąteczne sprzątanie to było ruszenie każdego zakamarka, każdej półeczki. Pastowanie podłóg też było. Okna myłam jakiś miesiąc temu, już i tak brudne. Siwiątecznej gorączki zakupowej NIE TRAWIĘ! Jestem chora od tłumu i przepychanek. Coś tam upichcę, ale bez przesady. Starczy mi jedno popołudnie, rybka w occie, zrazy zwijane, sałatki, swój chlebek, ciasto marchewkowe... Wigilia u Wiesniaka zapewne, obiad w drugi dzień świąt u nas. Mnie tylko szkoda, że nie mogę tak na spokojnie, tylko w biegu i zmęczona do granic.Ewentualnie wsiądę w auto i pojadę do mamy, tam dziewczyny czasowe, już sprzątają w zakamarkach. Mama czuwa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Mnemo, o tym mówię. O pośpiechu, zmęczeniu i przymusie.

      Usuń
    2. tak sobie mysle, ze mnie by sie nie dalo przymusic do niczego..mysle, ze dalsza rodzina by sie bala mnie zaprosic, badz przyjsc do nas....ja jestem agitatorem i prowokatorem - nie myc okien, nie robic sledzi na 35452111111 sposobow, nie meczyc sie ogolnie, bo jak inni chca te 3542111111 sledzi to niech sami zrobia....

      my czesto spedzamy swieta w pizamach....

      Usuń
  13. Co do komunikatu, to nie mam innej wizji, widzę, że moja jest spójna z resztą Kurnika ;)
    Hana, magia świąt w K. mnie powaliła. Z jednej strony jest to śmieszne, a z drugiej smutne.
    U nas też nie ma jakiegoś spinania się, na Wigilię idziemy do moich rodziców, potem do teścia. Chłop coś tam upichci, bo lubi.
    Dzikie tłumy w sklepach też mnie przerażają, to tylko dwa i pół dnia święta w sumie .....

    OdpowiedzUsuń
  14. Lidka, jaki sołtys, taka magia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie tak .... nasz sołtys zadysponował w tym roku żywą choinkę, jest trochę krzywa, ale mi się podoba - odzwierciedla naszą rzeczywistość.
      A centrum miasta jest ładnie rozświetlone, więc trochę tej magii jest, jak się człowiek trochę przyłoży, to ją zobaczy :)

      Usuń
    2. chlop ma gest i fantazje, co nie?

      Usuń
    3. Oj tak, jedno i drugie powala!

      Usuń
  15. Wpadłam dzisiaj do Empiku sprawdzić, czy nie ma już książki o Stryjeńskiej,(ma być po 16-tym)i szybko uciekłam. Tłumy ludzi z obłędem w oczach..brrrr.
    Zapomniałam o stroikach, bardzo je lubię robić. Jak córki przychodzą to zawsze lubią oglądać co matka wymyśliła. Bardzo to podbudowuje moje ego ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, w necie kupuj. Taniej wychodzi, np. w Gandalfie. W najgorszym razie z przesyłką tak samo jak w empiku.

      Usuń
    2. He, he, zamówię sobie na imieniny. W Matrasie zięć ma zniżkę.

      Usuń
    3. A, widzisz, Ewa2 - to jest zdecydowanie najlepsze wyjście. Tylko szybko zamawiaj, bo nie dojdzie.

      Usuń
    4. Zamówię sobie u zięcia, niech on się martwi terminem i oszczędzam mu pomysłu na prezent.

      Usuń
    5. A ja to już zamawiam w zasadzie tylko w Arosie. Mam wrażenie, że tam jest najtaniej. Hm, aż zaraz sprawdzę jakąś pozycję i porównam ceny.

      Usuń
    6. Zdecydowanie taniej. I jak ktoś ma w swojej okolicy kiosk Ruch, to przesyłka kosztuje 2,99 zyla.

      Usuń
    7. Ewa, tylko w necie książki! Koleżanka kupiła mi w empiku na urodziny książkę, droższa była o 15 zeta.

      Usuń
  16. Czy sołtys sam zawieszał cudne choinki?

    OdpowiedzUsuń
  17. Coś Ty, Agniecha! Nie dość, że curduple (czyt. kirdipl), to wiekowy do tego. Bardzo. On zapewne rozdysponował, bo jedna magia wisi przy jego domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego zgłębiam temat - czy one kiedykolwiek świecą?

      Usuń
    2. Świecą właśnie, ale to im magii nie przysparza:)))

      Usuń
    3. Zrób zdjęcie - może stronniczo nie potrafisz docenić ich urody?

      Usuń
    4. Agniecha ma rację - fota!!!

      Usuń
    5. No pacz, nie ma foty jeszcze - pewnie nie świeci wcale...

      Usuń
  18. U nas na siłę, bo tradycja,bo teściowie i zawsze była meczarnia,pot,ból i łzy. Teraz trochę spokojnie,,ale nadal bez luzu,teściowa i szwagier są jacy są i nie jest miło,nawet jak sie niby wszyscy starają. Ona wetknie zawsze jakaś szpilę a on przynudza, miesza i zawraca dupę.My mowimy,ze zadnego wspolnego snaidania,a on rozklada talerze,bo jednak i trzeba sie gosciować.
    no a jeszcze te durne prezenty, co roku mowie,zeby z tym skonczyć,ale on oczywiscie nie odpuścił i znow zmusil by były.
    No do dupy i tyle.

    A tak po za tym to ok, w sumie swieta to głownie na jedzeniu sie opierają, szczególnie wigilijnym,bo to raz w roku,czyli karp,uszka z barszczem i pierogi z kapustą i grzybami.
    To podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  19. On jest kawalerem z odzysku i maminsynkiem,wiec niby dla matki sie tak stara,a nam robi pod górkę zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, a weź raz odwłok w troki i wyjedź.

      Usuń
    2. A wiesz, jakos nie bardzo,bo maz cały czas poza domem,wiec on lubi, zjezdza do Polski,wiec tak się nie da.Ale pewnie przyjdzie czas ,że bedziemy tak spędzac te wolne dni,inaczej.Juz teraz np. zabraknie córki Starszej,bo nie przyleci z Dublina. Wszystko się zmienia.

      Usuń
    3. Dora - a Ty temu szwagrowi tez prezenty jakies dajesz? Bo jesli tak, to nie dawaj. Wtedy moze zrozumie...moze i de Ci obrobi zes sknera, ale mnie by to wisialo, dyndalo i powiewalo....
      wszystko sie zmienia, czyli Pantariejew sie klania ;) nasze starsze beda na swieta u siebie i przyjda do nich przyjaciele (z jednym Krasnalem), choinki nie rychtuja, maja wieniec zielony z bialym i KONIEC! i nie montuja na sile prezentow dla nikogo.

      Usuń
    4. Niestety daję.Ale olewam jego imieniby,bo oni sie lubują swiętowac z każdej okazji,a ze ma w jednym miesiac ur,. i im,to daje jakis skropmny na ur,. i koniec.
      Ona też nas zawala prezentami i mi głupio mimo wszystko,ze on daje,chociaz jest proszony ,zeby nie. To jednak i my dajemy,bo jak to tak.Na układy trudno zaradzic:(

      Usuń
    5. nie dawaj...po roku , dwoch to i on przestanie dawac...najwyzej sie obrazy pod tym wzgledem...

      Usuń
  20. Lubię święta. Fakt, że się urobię, ale i tak lubię. Moje potrawy, spotkania, bo ciągle nas ubywa niestety i jest nas coraz mniej :(, choinkę i moje stare bombki. W tym roku będzie substytut choinki i nietłukące ozdoby, bo to pierwsze święta z kotami :) Kolędy lubię i te przesłodzone filmy familijne też. Szału zakupów nie lubię i unikam! Szerokim łukiem omijam wszystkie galerie - robię to cały rok, ale około świątecznie tak jakby większym łukiem ;) Zakupy robię w małych, osiedlowych delikatesach i na placyku u zaprzyjaźnionych sprzedawców - konsekwentnie! Prezenty zredukowaliśmy do drobiazgów, najczęściej własnoręcznie robionych. A porządki, no cóż, przestałam się łudzić, że kiedykolwiek na dłużej przy tylu domownikach na tak małej powierzchni uda mi się utrzymać porządek dłużej niż pół godziny. Mycie okien? A kto za 100 lat będzie pamiętał, na które święta miałam pomyte okna, a na które nie? Ale ja będę pamiętała w które święta włóczyłam się po lasach, spacerując z psami, a w które nie. Wybór należy do mnie! :) I takie święta są prawdziwie świąteczne - lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psie, jeśli można spędzić święta po swojemu, to super i w porządku. Ale często tak nie jest, bo rodzice, bo teściowie, bo dzieci, bo TRADYCJA. I robi się to wszystko pod presją i przymusem, w pośpiechu. To i nie da się tego lubić.

      Usuń
    2. Wiem i takie święta też pamiętam. Horror. Dlatego pomalutku, małymi kroczkami, ze świąt będących utrapieniem, przekształciłam ten czas w nasze święta :) Jeszcze gdyby udało nam się zamienić miejsce zamieszkania z blokowiska na jakiś miły domek, gdzie zwierzaki i my mielibyśmy ciszę, to nawet sylwester byłby super!
      A galeryjne śnieżynki i mikołaje należałoby powystrzelać! O wszelkiej tandecie też już tu było...

      Usuń
    3. Aaaa... nawet w tym roku dokonaliśmy z Mężczyzną heroicznego czynu, czyli odwiedziliśmy jarmark bożonarodzeniowy na rynku. Tylko dlatego, że są tam wystawcy żywności z Wilna i mają przepyszny chleb, oraz z Litwy z boskimi wędlinami, jak również są stoiska z serami i można kupić prawdziwy bunc (a nie krowi erzac) i sery kozie pyszne! Z dojazdem i powrotem ogarnęliśmy całość w godzinę ;)))

      Usuń
    4. Oj, zazdroszczę tego prawdziwego litewskiego chleba i wędlin! Taki czarny chleb to prawdziwy poemat. Jest jedna firma w internecie, która sprzedaje litewskie wędliny, ale ceny są zaporowe:((
      Psie, a ty gdzieś blisko granicy?

      Usuń
    5. Mika, Pies Dorota chyba we Wrocku.

      Usuń
    6. Psie, czyś Ty z Wrocławia?

      Usuń
    7. Tak, z Wrocławia. A po czarny chleb z bakaliami jestem w stanie pojechać nawet na jarmark w rynku, który kilka lat temu był ucztą dla oczu w temacie rękodzieła, a teraz jest festiwalem komercji.

      Usuń
    8. Znam ten chleb:) Udalo mi sie kupic ze dwa razy.We Wroclawiu wlasnie. Kupuje tez kwas chlebowy i kielbache;)

      Usuń
    9. Kiedy bywałam swego czasu w Wilnie regularnie przywoziłam tego chleba całe siaty!!! Potem miałam zamrażarkę w chlebach litewskich;))) Bossskie czasy;)))

      Usuń
  21. Kłodzko przystrojone trochę, jakaś niby choinka na twierdzy,wąsko świecąca:)Ale prawdę mówiąc mało chodzę,a szczególnie i wieczorem,kiedy to najbardziej widać,wiec nie rusza mnie.Jedynie co drażni,to wszędzie,w sklepach, budce z grzańcem,no gdzie się nie ruszysz, lecą jakieś kolędy z magnetofonu.W jednym po góralsku,w drugim jakis zespół,w trzecim chór.Masakra:)

    Że też ekspedienci to wytrzymują,ja bym nie dała rady,w kółko to samo.

    OdpowiedzUsuń
  22. Okna myją jak brudne,czyli często, bo gołębie obsrywają.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dora, obrzydły mi najpiękniejsze kolędy, bo ileż można?

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak już pisałam pod poprzednim postem, ja bardzo lubię Święta, najbardziej same przygotowania, specjalne potrawy, pierniczki, zapachy, kolędy i Pasterkę. Po sklepach nie chadzam, więc tłumów w szale nie oglądam, zakupy robię przez internet, prezenty w większości takoż. Wigilii nie przygotowuję, bo od kilku lat chodzę do moich przyjaciół, gdzie jest ogromna rodzinna wigilia na dwadzieścia parę osób i jest bardzo miło, a jak jestem zmęczona to zawsze mogę opuścić zgromadzenie. Lubię odwiedziny mojej rodziny z Krakowa w pierwszy dzień i wspólny śniadanio-obiad. No i bardzo lubię lenistwo drugiego dnia, przynajmniej pół dnia w piżamie:)) Choinka z pierniczkami i słomiaczkami musowo. No i Potop w TV:))

    OdpowiedzUsuń
  25. W naszej wsi magia ciut bardziej ... magiczna ;) udekorowane i oświetlone wszystko co się da, naprawdę ładnie to wygląda, ale jaka kasa na to idzie!
    u nas święta smutne w tym roku, akurat 3 miesiące minie ...
    chyba tylko Zuzia będzie radosna, i dobrze, jej - dziecka - prawo!

    OdpowiedzUsuń
  26. kto mi powie, o co chodzi z pocztówkami dla Opakowanej? może i ja coś znajdę jak będę wiedziała, czego szukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. to moze juz sama powiem jako ja, hrehrehre. no wiec zalozylam dwa albumy z pocztowkami dla wnukow (also known as Krasnale). Wiadomo, ze wszystkie maluchy lubia ogladac zdjecia, obrazki, pocztowki etc. a za kazda pocztowka wsunieta jest jast napisana na osobnym kawalku papieru historyjka. z zycia mojego, naszego, tzn zameznego, dzieciatego, male historyjki z zycia ich Tatusia. opowiastki o moich Rodzicach i w ogole przodkach. No bo, jak sie jest mlodym bardzo to niekoniecznie slucha sie staruchow i ich wspominek...dzis moja synowa potwierdzila, ze owszem, sluchala opowiaastek swojej babci, ale jednym uchem....a teraz, w przeciagu mniej niz roku z Babci moze wydusic w zasadzie tylko w kolko te sama historie...w ten sposob moje Krasnale beda miec wglad w dawne czasy i rozne, czesto smieszne, historie. Na razie mam troche pocztowek (datego wspomnialam Kasie, bo od niej maly lewek i mala pantera sa na 1. stronie! apelowalam do kolezanek Kur o niepotrzebne, zalegajace, nie zapisane ddowolne pocztowki. najlepiej jakby byly tematycznie parami, ale w sumie to nie jest najwazniejsze, bo z duzej kolekcji DA SIE dopasowac rozne. na razie kolekcja jest nieduza tak zeby byly pary, ale np od Kasi dostalam tez konie (to od Ciebie, prawda??) takie picassowe oraz dwie pocztowki - rysunki - z Kazimierza nad Wisla. Oraz gory francuskie itepe. Wszystkie pocztowki od Kasi sa juz w albumie, bo wlasnie swietne pary sa! a opowiastek juz jest cos 6. mam Specjalny Notes, w ktorym prawie kazda strona ma tytul opowiesci i czesc z nich juz jest wpisana, czesc ma napisane, co mam wpisac... Rodzicom Krasnali pomysl sie bardzo spodobal, przeczytali opowiastki i zaaprobowali.
    wiec dalej zbieram pocztowki, bo to nie jest projekt, ktory zamiaruje konczyc niebawem...czyli jak ktos jakies niepotrzebne ma, to ja chetnie przyjme, we wtorek juz jade do daczy czyli bede w PL. Choc cmusze powiedziec, ze Berlin bardzo mi sie podoba, oj bardzo ;)))
    aaa- tematycznie to pocztowki moga byc dokladnie dowolnego rozmiaru! jak juz pisalam - sa zwierzatka, sa pcztowki z rysunkami, nawet reprodukcje dawnych opakowan z nasionami! sa konie, sa pocztowki patchworkow, Marija mi obiecala pocztowkowate zdjecia z Wroclawia i pokazywala na blogu swoim jakie superowe pocztowki dla mnie juz kupila na kiermaszu ksiazki we Wr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ubiegłym tygodniu znalazłam dwa (!) albumiki z pocztówkami, na których są koty!! moje dziecię w czasach szkolnych tak sobie uzbierało, słać czy sama sobie wybierzesz w wolnej chwili? zapraszam, jeżeli to nie Ty masz alergię na koty :) a jak słać to ile i dokąd?

      Usuń
    2. Elaja - couasek , czyli dowolna ilosc moze byc! adresik podrzuce!

      Usuń
    3. niestety mam alergie na koty :(((((((

      Usuń
    4. tak mi się coś telepało z tą alergią, szkoda :( znalazłam jeszcze kilka "nieświątecznych" z AMUN, ładne to też dołożę, w sumie będzie coś ze 30 co najmniej ;)

      Usuń
    5. ojacie! niezla kolekcja!! dzienks!!

      Usuń
    6. Opakowana - doskonały pomysł! O ileż historii chciałoby się dopytać Rodziców, Dziadków... Historii rodzinnych, ale też otoczki, że tak powiem, społecznej różnych wydarzeń. Co wtedy myśleli, co czuli, o czym "się mówiło" na ulicy itd. Już zazdroszczę Krasnalom:)

      Usuń
    7. Bazylia - no wlasnie. na razie jest kilka opowiastek z mojego dziecinstwa, ale bede dopisywac roznosci z dorastania czyli czasow niedostatku komunistycznego. Druga Babcia jest z bylego wshodniego Berlina, wiec potwierdzi wiele dziwnosci obyczajowo codziennych z dawnych czasow.
      No i na pewno dopisze to, co mi Ojciec opowiadal ze swojego dziecnstwa, albo opowiastki, ktore on pamietal od roznych starych krewnych, a moj Tato mialby w tym roku 100 lat, wiec to co slyszal od starszych moglo sie wydarzac w polowie 19 wieku!!!

      Usuń
    8. Chyba podprowadzę Ci ten pomysł. Może niekoniecznie z pocztówkami, ale jakąś formą opowiastek z przeszłości na czas, kiedy będą już chcieli je poznawać:)

      Usuń
    9. Ja też uważam, że pomysł jest genialny. Taki album to będzie coś , co da ciągłość historii rodziny następnym pokoleniom. I będą to kontynuować, mam nadzieję.

      Usuń
    10. Alez Kasiu, co tez Kasia. W sumie pocztowki w albumie sa do ogladania, jak to dzieciaki lubia, wszystkie i wszedzie chyba. doloze zdjec rodzinnych, moze w nastepnym albumie. Krasc pomysl? zapraszam :)))
      opowiastki w sumie dowolne, ale zawsze jest to COS...moja tesciowa wspomina roznosci za kazdym razem jak jestesmy, najostatniejsza - jej szwagier mial maly jachcik - na 2 osoby, lodeczka z zaglem. w Walii sa bardzo szerokie plaze i cala rodzina siedziala na plazy i jadla-pila-piknikowala. on podplynal, odplyw byl, zostawil lodke, z zaglem postawionym, polecial na herbatke , w tym czasie przyszedl przyplyw i porwal ldz na morze, hrehrehreh akurat bylo szkolenie zeglarskie i uczacy sie strasznie sie ucieszyli, z emoga naprsawde uartowac lodke!!! a ten wujo wplaw usilowal gonic morzem lodke...no czy nie piekne? krotkie, tresciwe, charakter wuja oddalo dokladnie :))))

      Usuń
  28. Opakowana, natentychmiast, jak tylko kliknę komentarz, idę do tej walizki, w której może coś fajnego być. Ale głowy nie dam. Jednakowoż sprawdzę, jak obiecałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. klaniam sie nisko i polecam laskawej pamieci :)))

      Usuń
    2. Mam przedwojenną z owcami of kors znad Morskiego Oka. Taka też może być?
      A Berlin lubię też, oj lubię. I synusia tam też mam.

      Usuń
    3. Proszę o wyrozumiałość, na śmierć zapomniałam. Przecież mam odłożone dla Ciebie pocztówki, tylko nie wiedziałam gdzie posłać, bo mi się zaprzepaścił Twój adres. I tak czas minął, a ja sklerozę mam.

      Usuń
    4. Rogata - no jasne, dzieki! Synusia masz ww berliniu...rany jaki swiat maly, moja prawie najstarsza przyjaciolka ma coreczke w Berliniu - fachmanka w dokladnie tym samym fachu co moja synowa tez. W Berlinie duzo madrych mlodych ludzi jest.
      Ewa2 - podrzuce Ci adres, dzieki!!!!

      Usuń
    5. Ewa - tylko za licho nie pamietam dzie slac informacje...hrehrehre, cus sie nie moge polapac we wlasnych mailach!

      Usuń
    6. Opakowana, powiedz słowo, ja się łapię.

      Usuń
    7. jasne!!!
      poza tym jestem ledwo zywa, bo wczoraj pszlam spac dzisiaj, prawie o 3 rano...slubny tak pilowal...skonczylam spac na kanapie. w ciszy. wiec teraz ledwo na oczy pacze i nie wiem jak sie nazywam (sugestie?).

      Usuń
    8. Chyba mam Twój adres @ poczty, zaraz napiszę, będziesz miała mój.

      Usuń
    9. Nazywasz się Opakowana Felicity Trysta Malaria Thompson.

      Usuń
    10. chcialbym dodac, ze mam na piersze Maria a na bierzmowaniu dalam sobie trzy imiona od czego biskup zaczal sie nieco jonkac... hana - Felicitas, nei felicity. Felicitas byla swieta a felicity niewiadomoco.

      Usuń
  29. Święta nie mają już dla mnie tej magii jak kiedyś.Brakuje mi .... śniegu,wirujących płatków w świetle latarni,tego zwierzęcego szaleństwa w zaspach...Dzieci dorosłe to brak tego oczekiwania na pierwszą gwiazdkę;).
    Nigdy nie szalałam z porzadkami.Dom jest dla ludzi a nie do sprzątania.Lubię choinkę.taką co ma WSZYSTKIEGO po trochu;)))) i światełka i bombki,i łańcuchy,i kocia mordka niespodziewanie wychynie z gęstwiny,a czasem kot co bawi się najniżej wiszącymi bombkami ażdo zgniecenia na drobny mak;).
    Nie szalejemy z jedzeniem.Kilka podstawowych potraw i tyle.Ważne że stół łanie nakryty i świece i nastrój i kolędy.
    Moja córa lubi prezenty to i dostanie,oj tam że dorosła;).
    Zwierzyna też będzie miała ;)

    A co do zniszczeń.
    Rudeńka nigdy,niczego nie zniszczyła.Jedyną rzeczą ktorą ciut zmaltretowała to narzuta na naszym łożu (bo wielgaśne dlateog łóże) ale często leżeliśmy tam wszyscy łącznie ze zwierzyną więc...;)))).Koteczka,Czarnusia ostrzyła sobie czasem pazurki na sofie i taka mi po niej pamiątka została.W sumie bachorki więcej szkód narobiły;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to, Matylda! Dziecioki to dopiero potrafio! Moja córka w dziecięctwie skitrała dolary, które jej babcia, a moja mama chowała na czarną godzinę. Szukaliśmy z miesiąc, aż się znalazły na półce w przedpokoju. Nie przyszło mi do głowy, żeby dziecko odpytać. W końcu zapytałam, to mi grzecznie odpowiedziało:)))

      Usuń
  30. Staram się omijać zbyt duże zbiegowiska handlowe, a jeśli muszę, to idę w godzinach mniej newralgicznych. Czasem jednak czegoś zapomnę (mimo że zapisuję) i wtedy jest zgrzyt. Niestety mimo obietnic co roku coś mi zostaje na ostatnią chwilę - nie umiem tego u siebie zwalczyć. :] Co roku jednak widzę, że coraz mniej się staram; odpuszczam i w zasadzie mam w tyle, że ktoś coś tam. Niestety wyjazd na Wigilię do teściów raczej konieczny, zawsze niechętnie się tam wybieram (choć zasadniczo nic do nich nie mam), ale przeważnie całkiem miło spędzamy z nimi czas plus z rodziną siostry Pana Męża. To niezupełnie moje klimaty, ale da się znieść. Najchętniej to pojechałabym w Wigilię do koni na przykład, ale wtedy to chybaby mnie odsądzili od czci i wiary. ;) Ale kiedyś na pewno tak zrobię. :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Jolko, przyprowadź konie do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z odpuszczaniem sobie zaczynam się dobrze czuć. Okazuje się, że można, już nie mam wyrzutów sumienia, że taka marna ze mnie gospodyni. Ważniejsza obecność, a nie padanie ze zmęczenia.

      Usuń
    2. Hana, do stołu przyprowadzić? Do nakrycia dla zbłąkanego obłąkańca? :D

      Usuń
  32. ach, nawet nie wiem, od czego zacząć...
    zawsze lubiłam święta i jak się nie napracowałam, to bym tych świąt nie czuła- to sprawka mojej matki, ona nas strasznie goniła do roboty, wszystko musiało błyszczeć, więc jak już byłam na swoim, to nauczona tego jak tresowana małpa dalej tak robiłam, padałam na nos, ale chciałam chyba jej właśnie udowodnić, że jestem zajebistą perfekcyjną panią domu, aż mi w końcu przeszło :)
    teraz nie myję okien na święta, bo jest zimno ;)
    sprzątam jak zwykle, zresztą nie mam jakiegoś syfu, by nagle gruntownie wszystko szorować
    robię jakieś symboliczne dekoracje, ale ostatnio głównie jestem na święta we Wrocku, wiec choinki nie kupuję, bo wracam po nowym roku
    za to gotuję dużo, bo lubię te wigilijne potrawy i w sumie bardzo lubię gotować i lubię widzieć, jak wszyscy wcinają z rozkoszą ;)
    zakupy mnie przerazają, nienawidzę ich i zawsze ten problem "co komu kupić", ale na ogół trafiam w gust, jednak nie lubię tego bardzo
    nie lubię też tego składania sobie życzeń, z wielu powodów ....
    nie wiem jak kiedyś będą obchodzić święta moje dzieci, bo nauczone były tak bardzo tradycyjnie je obchodzić, potem zaczeło się to trochę zmieniać, teraz praktycznie nie ma w tym żadnej chrześcijańskiej nuty, bardziej jest to czas wspólnego rodzinnego przebywania, syn jest ateistą, córki praktycznie też na bakier zwłaszcza z kościołem jako instytucją, nie wiem czy bedzie się im chciało kiedyś tak gotować i przekazywać te kulinarne tradycje, bo kościelne na pewno nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he Sonic, miałyśmy tą samą mamę? Moja też kazała pucować, pucować, pucować, aż do pierwszej gwiazdki...

      Usuń
    2. Mnemo, mam nadzieję, że nie:) Bo Cię lubię :)))
      ja z moją praktycznie przestałam utrzymywać kontakty i Wigilii z nią nie będziemy spędzać w tym roku, może sis do niej pójdzie w pierwszy dzień świąt
      jakkolwiek to brzmi, to wierz mi, że to dla mojego zdrowia psychicznego jedyne wyjscie

      Usuń
  33. Kościelne u nas też mniej, bo w bardzo religijnym drylu chowana w młodości, miałam potem odwrotnie, dzieci też, ale tradycja tradycją, dzieci chcą, żeby były święta. Jednak i tak wiele się zmieniło, bo córka i wnuczka okazały się bezglutenowe, reszta zrezygnowała z karpia, ale to mi akurat nie przeszkadza, wolę jak zięć przygotuje pysznego łososia.

    OdpowiedzUsuń
  34. Idę spać, jeszcze sobie poczytam, książka tegorocznej noblistki mnie wciągnęła.
    Dobranoc Kurnikowi.

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja od lat mus spędzam Swięta u Sis. I bardzo je lubię. Sis twardo trzyma sie tradycji, jest sianko pod obrusem, modlitwa i czytanie Biblii.Tylko zawsze krótkie spięcie kto w tym roku będzie czytał, już nie pamietam czy to ma być najstarszy czy namłodszy mężczyzna, no to ten aktualnie najmłodszy jeszcze nie czyta. A poza tym kocham karpia!! Robię w piwie, dla rodziny bo mnie akurat nie wolno ale już smażonego obowiazkowo. A z dzieciństwa to kutię pamiętam. A potem w pierwszy dzień tradycyjnie wyjazd do Zakopanego, drugi rodzina z reguły do krewnych szwagra a ja różnie. A potem dwa dni i trzeba wracać. Dwa lata temu spędzałam Swieta tutaj i mimo zaproszeń do znajomych, wolałam spędzić je z rodziną przez skype, był właczony cały czas. U mnie dodatkowo kamera. Kolację wigilijną zrobiłam sobie jak zwykle. A drobazgi pod choinką nadal mnie cieszą, zawsze jakieś niespodziewanki się trafią i sama bardzo lubię coś śmiesznego wymyślać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię nasz wspólny pierwszy dzień Świąt:))

      Usuń
  36. No i jeszcze kolędy oczywiście ale już jako tło, ze śpiewaniem to u nas prawie wszyscy na bakier.
    A tutaj omijam z daleka centra handlowe, w ogóle centrum, a w domu żadnych dekoracji oprócz kwiatów no bo i tak mnie nie będzie.
    No dobra Hana, idę po latarkę, znowu ćmok. To niech się wszystkim Kurencjom przyśnią Swięta z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakąś gałązkę do wazonu to sobie wstaw, będzie ci miło jak wrócisz.

      Usuń
    2. Masz rację, sobie wstawię, coby pachniało, las niedaleko, pewnie sporo połamanych po ostatnich wichurach to pozbieram.

      Usuń
  37. Hana na poprzednim wybiegu odpowiedziałam Ci, ale powtórzę tu. Nie piekę nic, a gotuję tylko pierogi ruskie i kapustę z grzybami. Na Wigilię idziemy do mojej siostry, bo nas jest dwoje, a ich sześcioro - da się wytrzymać te dwie godziny, a placków to dadzą na wynos. Mam taki luz dopiero od 6 lat. Kiedy mama żyła Wigilia była zawsze u nas i dryndałam przy garach prawie do Pasterki - powiedziałam dosyć, teraz kolej na siostrę. Święta spędzamy sami, we dwoje, nigdzie nie chodzimy i nikt do nas, może teściowa na chwilę wpadnie. Kolędy lubię, choinkę kocham tak samo jak w dzieciństwie. Żadnego szału zakupowego, żadnych prezentów pod choinkę. Okna umyte, kąty posprzątam, ale żadnego trzepania, chociaż? no nie wiem.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  38. A ja mam fajnie, bo mój K. uchodzi w rodzinie za dziwaka, którego zawsze po świecie nosiło, przez co związki rodzinne, były dosyć luźne. Nikt się więc specjalnie nie dziwi, kiedy na Święta mamy inny pomysł, niż wspólne siedzenie za stołem. Moich Rodziców już nie ma, z Bratem widujemy się chętnie, choć rzadko i niekoniecznie w Święta. Mamy więc dowolność. Przeżywaliśmy już Święta w przeróżnych miejscach i klimatach. Pamiętam Wigilię spędzoną w tureckim pociągu jadącym z południa na północ. Zrobiło się ckliwie, kiedy wyciągnęłam czekoladowego Mikołaja, którego dostałam od kumpeli przed wyjazdem. Czekolada była jednak przeterminowana i koczowały w niej białe larwy. Dostaliśmy ataku śmiechu, świąteczny nastrój zmienił swoje oblicze i zrobiło się normalnie. Odkąd jest Mała M. nasze Święta są bardziej uroczyste. Choinka, prezenty - to dla niej, ryba w wielu odsłonach - to dla mnie, brak presji i rodzinnego spędu - to dla K:) Każdy dostaje, to co lubi. Wspomnienie Świąt z dzieciństwa do złudzenia przypomina te opisywane przez Hanę i choćbym nie wiem jak starała się idealizować ten okres, nie da się zapomnieć nerwów, napięcia, kłótni i w końcu nietrafionych prezentów pod choinką. Za to fajne były te świąteczne zimy i spotkania z kuzynostwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za dziecinstwa swita byly zawsze we czworo - Rodzice, Jacus brat i ja. i juz. nikogo wiecej. Rodzice sie nie zgadzali ze soba, wiec atmosfera byla jednak sztucznawa. za to ze swiat w dziecinstwie najlepiej wspominam: choinke za to ze pachnie, snieg i wolny czas od szkoly, co pasuje do siebie i jedzenie na zimno, rosto ze spizarni. Mama piekla kawal wolowiny, schabu, boczek i byla sznka. szlo sie do spizarni z pajda chleba i robilo nastepujaca kanapke: wielka pajda chleba, na to maslo, na to - w zaleznosci od szkoly chronologii elementow na kanapce szynka badz schab badz wolowina badz boczek, na to chrzan na to salatka jarzynowa. jak mam okazje terazniej, to taka kanapke kocham BARDZO (chronologia elementow moze byc - chrzan pod miesem badz na miesie pod salatka, albo wrecz na samym wierzchu! no i ta galaretka z tluszczykiem spod pieczonych mions...boskie.

      Usuń
  39. Dzień dobry, Kurki! A ja czekam na te święta z takim utęsknieniem, jak chyba nigdy wzceśniej. Mam zamiar odpocząć. Nigdzie nie jechać i nigdzie nie chodzić. Magię stworzę sobie sama. Jacyś goście się zapowiadają, ale niedużo ich będzie. Chyba zniosę:) Prezentów nie mam, dwa okna umyte. Reszta czeka na swoją kolej. Chciałabym je umyć, bo są po prostu brudne.
    Christmesów nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, kurczę , gdzie ty się podziewasz??? Nie może być tak, że cię nie ma!

      Usuń
  40. tak wlasnie popaczylam na fotosy wizji magii soltysa i doszlam dow wniosku, ze to jest szubienica i ze to na pewno jest symboliczne i moze to autor mial na mysli - zalatwic swieta raz a dobrze!!! znioslby swieta niczem szeryf z Nottingham!

    OdpowiedzUsuń
  41. Dzień dobry Kury.
    Dzisiaj u nas zdecydowanie nieświąteczna pogoda.
    Wieje, duje i pada deszcz. Kolorystyka szaro-bura. Temperatura +7.
    Hana, może ten wiater i u Ciebie działa, i delikatnie pozdejmuje cudne dekoracje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Berlinie na razie szaro, ale cieplo, wichur jakis na podworzu kameinicy, w ktorej a popas stanelim - drobny. Dzis idziem na kolacje w kupie - Krasnale, Rodzice Krasnali, wujek Krasnali i wszystkie dziadki Krasnali. Zobaczymy ile maluchy zniosa, hrehrehre

      Usuń
    2. Agniecha, wiater chyba zadziałał, bo się nie świeci:)))

      Usuń
  42. Dzien dobry, i u nas pochmurno,po wczorajszym słoncu ani sladu. Ale ciepło 7 st.

    OdpowiedzUsuń
  43. Dzień dobry.
    Paskudnie, pada, wieje, 10 stopni.
    Będę lepić uszka...buuuuuuuuu, nie cierpię tej roboty. Niestety nie ma kto, a kupione nie maja TEGO smaku.
    Dobrej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wieje też mocno, ale jest słońce.
      Ja zawsze kupowałam uszka, ale w tym roku mi się udało, bo mi ulepili:)))

      Usuń
    2. Slonce jest:0
      Wyy z frakcji barszczu?
      My -grzybowej.

      Usuń
    3. Moja mama robiła i barszczyk i grzybową :)

      Usuń
    4. Tu frakcja barszczowgrzybowa:)

      Usuń
    5. Frakcja barszcz, a w nim pierogi z kapustą i grzybami.

      Usuń
    6. Zdecydowanie barszcz!

      Usuń
    7. frakcja barszczowa, ale grzybowka nigdy nie pogardze! uszka lubieje bardzo.

      Usuń
    8. U mnie była zupa ze suszonych śliwek z drobnymi kluseczkami, zabielana,lubiłam tą zupę. U mnie jest barszcz, za to kompot z suszonych śliwek. Grzybową lubię, ale z tłuczonymi ziemniakami, w których pełno skwarek. Mniam. U mnie jest paskudna pogoda, może to dobry znak, bo dziś też defilują tylko inni. Wczoraj nie było tak źle, nawet słonko błyskało.

      Usuń
    9. A ja jestem z całkiem innej bajki, bo u mnie jest żurek na wywarze z suszonych grzybów z uszkami. Czerwony barszcz w pierwszy dzień świąt. Moja babcia tak robiła i zostało w rodzinie.

      Usuń
    10. u mnie grzybowa z łazankami
      barszcz z uszkami ( oczywiście z suszonych grzybów)
      pierogi ruskie oraz z kapustą i grzybami
      kompot z suszu
      karp w galarecie i smażony
      śledzie
      plus makowiec i sernik

      Usuń
  44. Lubię święta, lubię świąteczne przygotowania... może właśnie dlatego, że nie przesadzam. Sprzątam w zasadzie normalnie, gotuję niewiele, bo jedzenia nie jest więcej tylko po prostu inne, niż na co dzień. A zakupy robię po 20-stej, jeśli już muszę. Uwielbiam świąteczne dekorowanie domu, bo nie kupuję żadnych gotowców, robię wszystko sama i wreszcie mogę się wykazać moimi talentami, a normalnie to nie wchodzi w grę, choćby dlatego, że na jedynym ogólnodostępnym stole ciągle ktoś coś robi. No i ze względu na ciasnotę. Lubię wysyłać kartki, lubię ubierać choinkę. Jako jedyne myję zawsze okno w kuchni, bo po pierwsze, nie mam na nim firanki, a po drugie, jest zwykle najbardziej brudne, a nie pasuje mi brudne okno do świątecznych dekoracji. Inne okna myję - albo nie; zależy od czasu i chęci. W ogóle święta naprawdę sprawiają mi przyjemność od czasu, kiedy zaczęłam je sama organizować. Horrorem mojego dzieciństwa i wczesnej młodości, była ciągła obawa, czy ojciec w Wigilię przyjdzie z pracy trzeźwy... Ale i tak lubiłam święta, Mama i babcia, mimo zdenerwowania (a dzieci przecież to widzą), umiały sprawić, że było mimo wszystko świątecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to jestem wdzieczna mojej mamie. Nie bylo horroru. Bylysmy same. I tez bylo pieknie.
      U mnie okna cigale sie brudza, nie mamfiranek wiec widac bardzo.
      Siostra mojego meza domagala sie firan, plotkow i innych takuch , ktorych u nas nie uwidzisz;) Odgradzania sie od sasiada;)

      Usuń
    2. właśnie, wiele z nas ma swoje własne horrory, ja toksyczną matkę, która wszystkich rozstawiała po kątach, na ciągłym wkurwie i jak juz siadaliśmy do kolacji, to nikt nie miał humoru lub przełykał jej połajanki
      cieszę się, ze się wyzwoliłam od niej i że swoim dzieciom zgotowałam nie tylko inne święta, ale i inny dom,
      mimo, że jestem po dwóch związkach, to zrobiłam wszystko, by dzieci tego nie odczuły, a dzieci miały kontakt z ojcem
      w domu ma być luz, swoboda, a nie rygor i wojskowy dryl

      Usuń
  45. Świąteczne sprzątani? To śmieszne. Porządek ma być codziennie. A jak kto pojmuje porządek to już inna sprawa. Dla mnie bałagan twórczy jak najbardziej jest porządkiem.

    OdpowiedzUsuń
  46. Dziędobry :) A ja lubię święta :) I kolędy, i cały nastrój. Może dlatego, że wspomnienia z dzieciństwa z tego okresu mam cudowne. Miałam to szczęście mieć szczęśliwe dzieciństwo. Jakiś czas temu poprzestawiałam w głowie priorytety, i nie zabijam się durnowatą robotą sprzątaniową. A kuchenne przygotowania są nie aż tak bardzo męczące, bo ja z tych, co to z kuchni mogą nie wychodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie mnie ktoś poparł:))))

      Usuń
  47. Miło wspominam tylko święta z wczesnego dzieciństwa, później było nerwowo, a jeszcze póżniej podobnie jak u Ani. Od kilku lat staram się to jakoś odkręcić, na razie jestem na etapie zobojętnienia, podchodzenia do świąt bez emocji, ale zaczynam lubić naszą wspólna Wigilię. Zbiera się u nas najbliższej rodziny 15-17 osób, każdy coś tam upichci. Trzeba się sprężyć, aby przygotować spotkanie. Jest frakcja która przestrzega postu, więc przychodzą bardzo głodni i potem rzucają się na żarełko, ale jak już się nasycą, to zbiorowo rozpakowujemy prezenty. Wyglada to tak, że w Mikołaja robimy losowanie i każdy członek rodziny przygotowuje jeden prezent. Po kolacji, jedna osoba rozdaje paczki i obdarowany ją rozpakowuje, następują śmiechy i komentarze, potem jest następna paczka i nastepna...
    A potem jest po prostu bycie razem, rozmowy smiechy, wspólne śpiewanie kolęd albo piosenek które śpiewali nam rodzice w dzieciństwie :))

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie lubię nic musieć,nie przepadam za jedzeniem w dużych ilościach.
    Boleśnie mi brakuje Bliskich,tęsknota wtedy jeszcze bardziej doskwiera.
    Żal mi karpi,sprzątać powinno się zawsze i zawsze mieć dobry kontakt z tymi,których się kocha.
    Lubię kiedy jest już po świętach i po strzelaniu noworocznym.
    Kiedy przybywa dnia i można czekać na wiosnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rucianko, a ja przy lubieniu świąt też myślę, i mam tak samo :)

      Usuń
  49. Czołgiem Rucianko, w krótkich, żołnierskich słowach ujęłaś to, o czym ględzę na całej stronie powyżej:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czołgiem,
      nudzi mnie to już,ile lat można robić ciągle to samo.
      Prawdziwych choinek też mi szkoda,sztucznych nie lubię,zresztą te wszystkie ozdoby wcale nie zachwycają mnie.Przy zwierzętach to tylko problem.
      Wolę świerki w ogródku,ubrane w jedzonko dla ptaków.

      Usuń
  50. cześć, Kurki. u nas nieźle wieje.
    w dzieciństwie nie lubiłam świąt, choć ich magia mnie jednak dopadała za sprawą mojej ukochanej cioci Zosi, u której w pierwszy dzień świąt zasiadała do stołu cała rodzina. tam, w osobnym pokoju zawsze stała choinka wielka aż pod sufit, z cudnymi, szklanymi bombkami, z drewnianymi figurkami, ze światełkami rozświetlającymi mrok, migocząca anielskim włosem. tam siadałam w fotelu i godzinami gapiłam się na te śliczności. do dziś uwielbiam patrzeć na przystrojone drzewka i troszkę mi żal, ze z powodu kotów nigdy już nie będzie w domu anielskich włosów. po śmierci mojej mamy każdą wigilię spędzamy u mojej (już byłej) teściowej. choć światopoglądy mamy różne i sens tych świąt nie jest dla nas taki sam, to razem świętujemy, śpiewamy kolędy i obdarowujemy się skromnymi prezentami.
    nie sprzątam więcej niż zwykle, nie latam po sklepach, nie lepię pierogów. nie znoszę sterczeć godzinami w kuchni. od kiedy zaczęłam sama prowadzić dom, nie ma u nas wigilijnego karpia. szykuję kilka potraw, które wrosły w naszą domową tradycję. i wymyślam bezglutenowe świąteczne ciasta, jako że druga wnuczka babci mojej córki choruje na celiakię.

    OdpowiedzUsuń
  51. Już czuję na gardle zimne szpony świąt.
    Ale chyba powiem sobie nazwę środka na wszystko z parodii reklamy: "weż NIEPIE.....".
    Howgh!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałaś powiedzieć mięciusią, słodką łapkę Gwiazdki, prawda?
      Tylko tak Ci się pomyliło. :-)

      Usuń
    2. Aniu:) O,tak! Zimne szpony,to do mnie przemawia.I jeszcze macki, które paraliżują.
      Przygotowania w mniejszym lub większym zakresie, wedle upodobań, da się jakoś wytrzymać. Trudniej znieść i nie wiem jak sobie poradzić z pytaniami "troskliwców", typu - kto będzie, a kogo nie będzie i dlaczego? Nawet gdy usłyszą odpowiedź, nie odpuszczą i drążą temat do bólu. Skutecznie,niestety. Eh...

      Usuń
  52. I równie słodki uścisk Mikołaja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZDJĘCIE!!!! Nie wymiguj się, HANO!

      Usuń
    2. i mokry całusek z języczkiem,bueee...

      Usuń
    3. Agniecha, jakie zdjęcie?

      Usuń
  53. Hanuś, ja mam pozdrowienia i karteczkę video dla Czajniczka :)

    https://www.facebook.com/PopSugarCelebrity/videos/10153787079184824/?fref=nf

    :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Sonic! Właśnie dlatego nie mam choinki, chociaż kusi mnie, żeby zrobić mu zabawę! Pouwieszać jakieś bezpieczne zabawki i niech szaleje!

      Usuń
    2. Ale by miał frajdę. Chyba ozdoby ze słomy. Ciekawe czy zaczną robić kocie chrupki do zawieszenia na choince.

      Usuń
  54. Najważniejsze to spędzać święta i czas przed nimi, tak jak się chce i tak jak się ma ochotę.
    Ja od końca listopada stroję nasze mieszkanko w świeczki, gwiazdy, ozdóbki z gałęzi, mchu itd.... Dlaczego? Dlatego, że mi się to podoba, jest przytulnie i ładnie. ;) Sprzątać nie mam zamiaru jakoś wyjątkowo. Dlaczego? Bo mi się nie chce. Kolejny rok z rzędu zrobimy paczkę dla pewnych chłopców, których znamy, którzy mają tylko mamę, która nie ma za wiele kasy. Wiemy, że nie mają piłki, kolorowanek i kolorowych długopisów i patrzeć jak się tym bawią... bezcenne!
    Co kto lubi i co się komu chce. :)
    A wyidealizowane obrazki też mnie drażnią, a obżarstwo na dłuższą metę męczy okrutnie.

    OdpowiedzUsuń
  55. Alucha, ożarstwo męczy mnie na samą myśl. Zwłaszcza takie "tradycyjne", nazajutrz. Kiełbacha, sałatka jarzynowa z majonezem, bigos i śledzie. O matko...

    OdpowiedzUsuń
  56. A my będziemy degustować naleweczki pod wędlinkę i mnóstwo różnych sałatek, żurawinowy sos z chrzanem, czerwony barszczyk. Na deser makowiec, więcej nie piekę, bo potem zostaje.
    Do szału mnie doprowadzają po świętach góry chleba w śmietnikach. Przecież można zamrozić i zjeść później.

    OdpowiedzUsuń
  57. Jeszcze wczoraj pisałam z entuzjazmem o Świętach, a dziś odechciało mi się wszystkiego. Nie wiem jak będą wyglądały te Święta i nie wiem jak będzie wyglądało moje dalsze życie. Kot siostry mojego męża, uratował dziś życie mojej teściowej, waląc łapami do jej pokoju, aż pobudził wszystkich - teściowa leżała z udarem - ech...
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, przykro mi bardzo... Ściskam mocno.
      Zwierzaki mają jakiś dodatkowy zmysł w takich sytuacjach...

      Usuń
  58. Mika, jestem!!! Ale mam kryzys jakiś. I ciągle brakuje mi czasu. ALe nie dam się! Biorę się w garść! I bardzo chcę już tych Świąt! Chciałabym też przysłać Wam tej magii, której brakuje. Jak gdzieś nabędę, to wyślę.
    Mam jedna coś na dobry humor. Musicie posłuchać:) https://www.youtube.com/watch?v=B6bcfsMSyBY&feature=em-share_video_user

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre.
      Magia się przyda, zwłaszcza jak ktoś ma lenia. Ulepiłam uszka i pierogi i padłam.

      Usuń
    2. Takie pierogi i uszka to czysta magia. Ale już gotowe:)

      Usuń
    3. BarDzo dobre. Daj spokój z kryzysami, mamy duży ogólny, to już prywatnych nie dokładaj:))No i bierzmy się w garść:) Trzymaj się.

      Usuń
    4. No dobra...:)
      Uściski dla Was wszystkich, Dziewczynki:*

      Usuń
    5. Racja. Jak by co, to do Kurnika, tutaj mamy siebie i wspólnie jakoś udźwigniemy nasze kryzysy. Teraz idę spać bo już koty czekają na wieczorny smakołyk, nie będą mnie w nocy budzić.
      Dobranoc Kurki, słodkich snów.

      Usuń
    6. Dobrej nocy, odpoczywajcie po pracach świątecznych:)

      Usuń
  59. Kalipso, chciałabym jakoś Cię odchuchać♥

    OdpowiedzUsuń