Ta oto rama zrobiona w zeszłym roku zdolnymi rączkami Hany, bardzo mnie zainspirowała.
Oto ona. Ciekawa jestem, co myślicie.
Opowieść o ramie lustra
Kołysana w hamaku, soczyste jadła winogrona,
żeby ugasić ich chłodnym sokiem dręczące pragnienie.
Wachlarz z piór strusich lekkim powiewem chłodził jej ramiona,
czoło śniade, ciało namiętności palone płomieniem.
O kochanku myślała, o tym, który ją zawiódł niecnie,
sądząc, że ona o jego zdradzie nigdy się nie dowie.
Lecz w pałacu wielu jest szpiegów, a każdy doniesie,
by łaski zaskarbić sobie u wszechpotężnej królowej.
I przed tron jej zdrajcę przywlekli, rzucili na kolana.
Patrzyła - bicz na jasnej skórze zostawiał pręgi krwawe.
Nie odezwała się ni słowem, choć on o litość błagał.
Ona tylko jednego pragnęła - ukarać za zdradę.
Na mękę okrutną jednym gestem skazała kochanka.
Bez drgnienia powiek patrzyła, jak się w rękach kata wije.
Nienawidziła, jak przedtem z wielkiej miłości szalała,
Zapragnęła go zniszczyć; i ciało i duszę, i imię.
Lecz wciąż wrzała namiętnością dziką, burzliwą, gorącą,
dniem i nocą niezaspokojona gryzła ją tęsknota.
Z czystego, białego marmuru rzeźbić kazała posąg,
by patrzeć i nienawidzić, by wciąż nienawidząc, kochać.
W końcu w szał wpadła i w szale posąg kochanka rozbiła,
młotem waliła w kolumny, wszyscy w
trwodze uciekali.
Bez tchu się na zimny, biały marmur podłogi rzuciła,
przeklinając tego, co się ważył jej miłością wzgardzić.
przeklinając tego, co się ważył jej miłością wzgardzić.
Niczego już nie chciała. Noc ciemna zalała jej myśli.
Gdy się podniosła, w lustro spojrzała w ramie turkusowej,
które z zamorskich krain posłowie w darze jej przywieźli,
które hołd jej wspaniałej urodzie oddawało co dzień.
Patrzyła, nie rozumiejąc; w lustrze nie było odbicia!
Spojrzała na swoje ciało - ciała nie
było, i szaty,
a podłogę z jasnego kamienia czerwień krwi plamiła,
więc wezbrał w jej piersi krzyk potężny, nieskończenie straszny,
porwał w wir pałac i ogród, ptaki, owady, zwierzęta,
na ramę lustra rzucił, by po kres czasu tam zostały…
Piach zasypał pałace, pustynia ogrody wchłonęła.
Minęły wieki. A ludzie tylko ramę podziwiali.
Co za historia Ninko! Ciekawie Ci się rama skojarzyła.
OdpowiedzUsuńW chwili, kiedy ją zobaczyłam, pomyślałam o jakiejś mocy, która na zwykłą ramę przeniosła i unieruchomiła na niej to wszystko. Potem pomyślałam, że to mógłby by być krzyk rozpaczy, wściekłości, sama jeszcze nie wiedziałam czego. A potem pojawił się ciąg skojarzeń i zachciało mi się to opisać. Oczywiście wierszem :D:D:D Wybrałam długie wersy i wyszedł mi szesnastozgłoskowiec i to, niestety nie była najlepsza decyzja, bo trudno się zgrywa rytmicznie, ale to miała być wolna narracja, opowieść, więc już przy tym zostałam.
UsuńA propos mocy - to moc Hany przeniosła te cuda na ową przepiękną ramę przeca ;)
Opis namiętności świetny Ninko, mnie jednak ta rama kojarzy się z bardzo bogatą ale sielską naturą. No ale ja nigdy nie byłam skłonna do takich namiętności, jednakoż tego nie żałuję ;)
OdpowiedzUsuńDo aż takich to i ja nie (i też nie żałuję), ale od czego wyobraźnia?
UsuńW sumie faktycznie, rama nie jest taka drapieżna, ale Hana miała kilka takich prac, które mi się jakoś skomasowały w głowie. A poza tym ten pierwszy impuls był fajny, chciałam za nim pójść, to było zarówno ćwiczenie, jak i dobra zabawa, choć nie było łatwo.
Poleciało jak tornado!
OdpowiedzUsuńWyobrażam sobie ten pałac, gdzieś w południowej Ameryce, niedaleko od Macondo.
Ja sobie wyobraziłam raczej afrykański, ale co to w końcu za różnica?
UsuńFajnie, że poczułaś ten klimat ♥