Wiem, że o mnie (o nas) myślicie i dziękuję za to, za worki ciepłych myśli, fluidy i całokształt. Sytuacja jest mniej więcej opanowana. Wczoraj rano przyjechała Olesa, ciepła, serdeczna i otwarta. W dodatku z certyfikatem medycyny naturalnej i doświadczeniem w opiece nad starymi ludzmi. To czysty przypadek. Za wcześnie, aby odtrąbić sukces, to dopiero drugi dzień. Mama od kilku dni dodatkowo bierze leki zmniejszające poziom lęku i wynikających z tego urojeń i uzupełniające poziom czegoś ważnego w mózgu, oczywiście zapomniałam czego, ale nazwa jest długa i skomplikowana. Być może leki zaczęły działać, być może to zbieg okoliczności, ale od wczorajszego popołudnia po raz pierwszy od dłuższego czasu Mama jest "ustabilizowana". Olesy jeszcze nie wyrzuciła z domu, zresztą Olesa jest osobą, która niczemu się nie dziwi i wszystko jest dla niej naturalne. Mama pozwoliła sobie rozmasować barki i kark, a to nie byle co!
Równowaga wszystkich zainteresowanych stron jest ciągle bardzo krucha, trudno aby było inaczej. Od dzisiejszego popołudnia Mama została pod opieką Olesy. Dom jest dwupoziomowy, na dole mieszka moja Córka, co nie jest bez znaczenia, wiadomo. Na chwilę obecną wszystko jest w porządku. Chwilo trwaj...
Wróciłam do domu wczoraj wieczorem i od tej pory z małymi przerwami - śpię. MartaMarta podobnie, z tym, że śpi dopiero od dzisiejszego popołudnia. Wczoraj wdrażała Olesę, ja musiałam wrócić, bo zabrakło mi leków na nadciśnienie, które posiadam od zawsze.
To jest bardzo trudne. Tym trudniejsze, że zadziało się właściwie z dnia na dzień w sposób gwałtowny, nieprzewidziany i nieprzewidywalny. Trzy miesiące temu Mama śmigała z kijkami, sama robiła zakupy, gotowała sobie, czytała Wyborczą od deski do deski. Można liczyć się z takim biegiem wypadków, można mieć wiedzę i przygotowanie, a i tak wszystko o kant doopy rozbić można wobec emocji jakie temu towarzyszą. To coś, czego opisać się nie podejmuję, zresztą po co? Takich opisów nie brakuje w specjalistycznych wydawnictwach, a i tak mają się nijak do rzeczywistości choćby z tego powodu, że każda jest inna.
Wybaczcie, jeszcze nie do końca jestem czynna na łamach. Wdrożę się w zależności od okoliczności i w miarę upływu czasu.