środa, 8 czerwca 2022

Ot, życie...

Opowiem Wam historię z życia (dzisiejszego) wziętą, a będzie to historia o polskim cwaniaku. Chcecie? Nie mam pewności, ale i tak Wam opowiem.

W pewnej podpoznańskiej gminie mam otóż od lat zarania sporawy dość kawałek ziemi. Nie byłam tam bardzo dawno, bo nie było po co, wszak ziemi nikt nie ukradnie i nie ucieknie z nią pod pachą. Płaciłam podatki i tyle. Absorbowały mnie inne sprawy.

Za namową pana P., bardzo operatywnego i rzetelnego pośrednika od nieruchomości (tego, który znalazł mi Kuriozę i w miesiąc sprzedał Dawny Dom), postanowiłam sprawdzić na czym stoję. Wiadomo, latka lecą, inflacja też i tylko premier wie, w co inwestować, bo sam te inwestycje tworzy. 

Spotkaliśmy się (z pośrednikiem, nie z premierem, a szkoda) w umówionym miejscu i wyruszyliśmy na oględziny. Na szczęście pan P. miał w telefonie mapkę geodezyjną i bez trudu zlokalizował moją ziemię, bo ja stałam ogłupiała i oniemiała zupełnie nie poznając miejsca, które pamiętałam. W końcu nie było to aż tak dawno. 

No zatkało kakało.

Na działce parę lat temu były cztery stare drzewa owocowe; czereśnia, wiśnia, jabłoń i chyba śliwa, nie mam pewności. Była też studnia i pełno krzaczorów typu czarny bez, jakiś agrest, mirabelki i inne no name. Mapka, telefon i pan P. nie mieli wątpliwości. Tymczasem ja nic nie kumam, a przede mną - pustka! I rośnie równiutko posiana kukurydza! A tę kukurydzę właśnie opryskuje facet w ciągniku! Zobaczywszy nas po prostu zwiał.

Chodzę po polu i bezskutecznie szukam studni, gdy spoza zbóż i kukurydzy wyłania się terenowy samochód. W samochodzie opasły, niemłody facet. Zatrzymuje się, ja pytam czy nie wie, kto uprawia to tutaj pole, na co on grzecznie odpowiada, że owszem, wie, bo to on je uprawia. Zamurowało mnie. 

Historia jest długa, ale postaram się ją skrócić. Jakieś 40 lat temu (o matko!) uprawialiśmy rodzinnie ten kawałek ziemi dla chleba. Mieliśmy tam szkółkę róż - krzewów na klomby lub do szklarni. Żarło to parę lat, potem przestało. Robota to była katorżnicza, do dzisiaj mi się śni i długo by o tym gadać, ale nie o to chodzi. W każdym razie każde z nas (ja, mój ówczesny mąż, MM i jej mąż) pracowało zawodowo, a róże hodowaliśmy w weekendy i w każdej wolnej chwili. Masakra.

Po kilku latach zmieniła się sytuacja i daliśmy sobie spokój, a ziemia leżała odłogiem. Mama znalazła jakiegoś gospodarza, który ją wydzierżawił za niewielką kwotę, z której wywiązał się śladowo, ale ziemię uprawiał. Potem przestał i już nikogo nie szukaliśmy, bo więcej było kłopotów, niż pożytku. I tak żyłam sobie w przekonaniu, że mam kawał ugoru, co nikomu nie przeszkadzało w tym miejscu. Jednak tamtejsza miejscowość rozwija się niezwykle dynamicznie, teraz jest przedmurzem Poznania, więc postanowiłam sprawdzić na czym stoję.

I już wiem. Że moją ziemię, bez mojej wiedzy, od przynajmniej kilku lat uprawia sobie ktoś, kto czerpie z niej wymierne korzyści, ale podatki gruntowe płacę ja. Tym kimś jest ten sam facet, któremu Mama wiele lat temu ziemię wydzierżawiła, z czego zresztą żadnej korzyści nie miała, bo gość się nie wywiązał i za nic nie płacił.

Prawdopodobnie bierze teraz unijne dopłaty za kukurydzę, prawdopodobnie wystarczy jego oświadczenie, że ją ma, nieważne na czyjej ziemi.

Wyciął moje drzewa, zasypał studnię i próbował wzbudzić moją wdzięczność za to, że uprawia ziemię, która bez niego stałaby się ugorem.

Nic a nic nie jestem wdzięczna. Jestem wściekła z bezsilności, że można ot tak posłużyć się czyjąś własnością dla swojej bardzo konkretnej korzyści i nie widzieć w tym niczego złego, wręcz przeciwnie. I co? Mam się telepać po sądach? Nie chce mi się i szkoda mi życia. Ale spróbuję coś wyegzekwować, choćby dla zasady i nauczki.

PS. Wiecie dlaczego zwiał z opryskiwaczem? Bo w dzień nie wolno pryskać ze względu na owady. Można to robić pod wieczór dopiero, kiedy owady już śpią, co nie do końca jest prawdą, ale dobre i to.

Tak mnie zatkało, że zapomniałam o zdjęciach, zresztą kukurydza jaka jest, każdy widzi. Dla urozmaicenia przekazu kilka fotek z gumienka. Sama już nie wiem, co pokazywałam, a co nie. Wybaczcie. W każdym razie popadało trochę i w przyrodzie od razu to widać.






199 komentarzy:

  1. Znaczy :lekutko siem wku.wiłaś.Współczuwam onego stanu i szkoda,że...nam szczelać nie kazano ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orko, miałam ochotę, pan P. mnie mitygował.

      Usuń
  2. O rety, Hana! Nóż się w kieszeni otwiera! Przerabiałam identycznie to samo, jakieś 25 lat temu. Identyczna historia! Zakończyła się tym, że działkę sprzedałam za bezcen, aby tylko już nie płacić podatków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sprzedałam nie dla tego, który ja bezprawnie uprawiał! Nowy właściciel z miejsca ogrodził siatka i zasadził las.

      Usuń
    2. Nietutejsza, to nie jest powód do natychmiastowej sprzedaży. To ziemia rolna i podatek jest niewielki. Chodzi o uczciwość i zasadę.

      Usuń
    3. Nie mam zamiaru niczego sprzedawać, na pewno nie teraz. Ale tak tego nie zostawię.

      Usuń
    4. Hana - ja Ci tutaj absolutnie nie sugeruję ani nie doradzam, że masz sprzedawać. Zrobisz to, co uznasz za stosowne. Ja tylko napisałam jak się sprawa ZAKOŃCZYŁA w moim przypadku. Oczywiście zanim sprzedałam, też próbowałam szukać jakiejś sprawiedliwości, jakieś pisma, prośby, groźby, tłumaczenia, szarpanie nerwów, wreszcie sprawa sondowa o odszkodowanie. Ksiażkę mogłabym o tym napisać. Nic to nie dało, w Polsce nie istnieje coś takiego jak uczciwość i sprawiedliwość. Ale jak piszę - to było w moim przypadku, w twoim może być inaczej. Niczego nie doradzam, sama decyduj.

      Usuń
  3. Jesli nadal to jest dzierzawa, za ktora ci nie placi, to powinien placic,jesli bierze doplaty to powinien cześcia sie z toba podzielić, spisuje się umowę. Moja kolezanka tak dzierzawi i placi faccetowi częśc doplat , bo to ona wlasnie oczyscila teren z powalonych drzew, i ogolnie zajmuje się, on yylko kase bierze i nic go nie interesuje,podatek rolny placi chyba on, bo to jego wlasnośc nie wiem.dokladnie jak sie umowili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, to totalna samowolka, jaka umowa? Nie było i nie ma, dopiero teraz dziadu wysmażę!

      Usuń
    2. I słusznie. Na jaki okres była ta dzierżawa? Jakim prawem on dalej ją uprawiał. Ja od razu powiedziałabym, że mam inne plany z ta działką i niech się ten pan P. zajmie wykurzeniem łobuza. Się zagotowałam na samom myśl o draniu.

      Usuń
    3. Hana - wysmaz wstecznie!

      Usuń
  4. Jasny gwint, też sie wq... wiłam. Ciągle mnie jeszcze zadziwia ludzka bezczelność, arogancja, głupota, cwaniactwo... nie wiem co jeszcze. A idzie od góry.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest tak, nie interesujesz sie, to ktos sie zainteresowal w zasadzie jadac na starej umowie, korzystal. Wiadomo, powinien sie skontaktować , zapytac itp. , no ale jest jak jest. Teraz masz mozliwosc sprawę zalatwic i wykorzystać jego cwaniakowate podejscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, nie było i nie ma ŻADNEJ umowy!

      Usuń
    2. No to bezprawnie wszedł na twój teren i jeszcze zniszczył studnię.

      Usuń
    3. Napisalas ,że Mama, to.myslałam, ze papier jest.

      Usuń
    4. A skąd, Dora. Mama była miła i uległa, a gość to wykorzystał.

      Usuń
    5. Mamy juz nie ma, Ty nic ine wiesz o dzierzawie, dokumentu zadnego nie ma, wdarl sie I JUZ!!!!!!!!!!!

      Usuń
  6. Dziesiąta jezdem. Idem czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezowa, sorki, podium nie przysługuje.

      Usuń
    2. Mój ojciec też miał kawałek pola, który dawał w dzierżawę, potem to sprzedał i chwała mu za to.

      Usuń
  7. Bezowa, rzecz w tym, że nikomu niczego nie dzierżawiłam. Sam se wziął moją własność i przez wiele lat miał z tego kasę, a ja płaciłam podatki.

    OdpowiedzUsuń
  8. No to to jest zwykłe karalne złodziejstwo, bezprawne zajęcie cudzej własności. Nie wiem
    czy nie zlikwidowałabym kombajnem tej kukurydzy. Moje w....nie byłoby tak bezgraniczne, że lepiej jakby ktoś inny się tym zajął.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bacha, darcie kotów nie ma sensu, nikt na tym nie zyska. Patrząc trzeźwo to lepiej, że ktoś to uprawia, zawsze to lepiej wygląda, niż ugór. Jednak, na litość, nie w taki sposób! Chcę mieć na to wpływ!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wku ... łam się strasznie czytając i nawet zdjęć nie jestem w stanie obejrzeć. Mam nadzieję, że nie odpuścicie z Martą no k....a!!!!!
    Ataner , bo pewnie mnie wyloguje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspieram Cię w Twoim w...kurzeniu ! Zajrzałam przed snem ale to nie była dobra pora na takie
    wieści . Normalnie prycham i para bucha mi uszami .....że też ludzka bezczelność nie ma żadnych granic. I te opryski .... słów brak .
    Jestem bardzo ciekawa , co uda Ci się z tym typem załatwić ; chyba trudno będzie ale trzymam z całych sił , żebyś dała mu nauczkę .
    Kurcze , ja też mam kawałek ziemi i też go 3 lata nie widziałam ....ostatnio był ogrodzony ale kto wie , co jest teraz . Chyba będzie trzeba się przejechać na rekonesans.
    Pozdrawiam serdecznie ;)
    ajda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Gumienko cudnozielone <3 , czarujące . Czy czerwiec nie mógłby trwać tak do grudnia chociaż ?
      nadal ajda

      Usuń
    2. Ajda, lepiej sprawdź swoje gumno, bo może płot wyparował albo zmienił miejsce. Wszystko jest możliwe, jak widać. Czerwiec mógłby trwać do czerwca, a co!

      Usuń
  12. Polactwo mnie nic a nic nie dziwi. Nie mam wiary w człowieka, zwłaszcza w Polaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, Frau Be, człowiek daje ciała wszędzie.

      Usuń
  13. Nosz kurwuniu, zabić to mało! Ja bym mu tę kukurydzę normalnie czymś zniszczyła, albo ogrodziła teren TERAZ, żeby wjechać nie mógł. No rozszarpałabym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Psie, i ja chętnie bym sobie użyła, ale w naszej rzeczywistości oznacza to tylko kłopoty. Mogłoby się okazać, że zniszczyłam cudzą własność.

      Usuń
    2. Jaka cudza? Przeciez to Twoje! kukurydza i ziemia. sama sie zasiala, wichur przyniosl nasionka przeciez ;)

      Usuń
    3. Opakowana, to tak jak z obroną konieczną. Włamywacz wejdzie do Twojego domu i będzie chciał Cię uszkodzić, Ty go uprzedzisz i zabijesz lub zranisz, to Ty pójdziesz siedzieć, nie on.

      Usuń
  14. Jak, to przeczytałan to mnie letko podkurzyło wszystko. Poczekałabym do wyrośnięcia kukurydzy i ją zebrała, jako moją własność, co by dziada usadzić, lub wysłała bym chamowi przedsądowe pismo, o zwrot zysków z bezumownego korzystania z gruntu rolnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kukurydza jest zakontraktowana, jak sobie wyobrazasz zebranie jej przez Hanę, no litosci. Weźmie chlopa za pysk , spisze dokument i bedzie wilk syty i owca cala, trzeba wyciagnac z niego co nalezne.

      Usuń
    2. Boguśka, kukurydzy nie zbiorę, a przemiłe pisemko dostanie.

      Usuń
    3. Dorzuć dewastację i żądanie przywrócenia terenu do pierwotnego stanu wraz ze studnią i nasadzeniami drzew owocowych, bo to akurat możesz.

      Usuń
    4. Hana - fszystkie Kury sie zjado na zniwa i jak szarancza polecimy po tej kukurydzy, rhehrehr, i zaprosic gnoja niech patrzy.

      Usuń
    5. Popieram Psa w swetrze, zasypanie studni i wycięcie drzewek to czysta dewastacja, też bym zażadała przywrócenia do pierwotnego stanu. Mnie się, rwałnać, naprawdę w głowie nie mieści, ż ktoś mógł to zrobić bez porozumienia z Tobą.

      Usuń
  15. A to cwany dziadyga,powinnaś go zadenuncjowac,żeby musiał zwrócić te unijne doplaty,ktore bral(jesli brał)w sposob niezgodny z prawem..Tez mam kawalek pola i las i nie wiem w jakim to moze być stanie,bo dosyć dawno tam nie bylam..Pięknie u Ciebie,Hano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, dziad dobrze wie, że parę rzeczy mogę zrobić i to widać, słychać i czuć. Jest zbyt durny, aby to ukryć. Lepiej swoje dobra sprawdź.

      Usuń
  16. A wiesz, ja bym jednak oddala sprawe do sadu, wczesniej jednak wysmazyla z pomoca prawnika pismo przedprocesowe, ze ta lachudra ma Ci oddac w tyl za wszystkie lata co najmniej podatki, no i oczywiscie czesc doplat unijnych. Ja wiem, ze w Polsce trzeba miec konskie zdrowie, zeby sie procesowac, ale takie kanalie wlasnie na tym bazuja, ze ludziom sie nie chce podawac ich do sadu.
    A co mowi Twoj znajomy od nieruchomosci, w koncu jest fachowcem, co on Ci radzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AMP, znajomy mówi to samo, co i ja wiem. Można iść do sądu, ale to oznacza czas, koszty i nerwy. Wyegzekwuję co mi się należy za pomocą pisma od prawnika.

      Usuń
  17. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie wymaga żadnych papierów potwierdzających prawo do użytkowania ziemi. Dopiero gdy po dopłatę do tego samego terenu wystartuje więcej niż jeden wnioskodawca, dopytują się o dokumenty.
    Mnie nikt nigdy nie pytał, czy mam podstawę prawną do użytkowania (moich w tym przypadku ) użytków rolnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, tak przypuszczałam, a teraz mam pewność.

      Usuń
  18. Ja mam nieuzytki rolne, jestem wedle prawa rolnikiem, do,doplat mam zgloszona część działek, do tego są potrzebne dokumenty.

    OdpowiedzUsuń
  19. Hano, jeslo bierze doplaty to mozna to sprawdzić, jest strona , wpisujesz wies i nazwisko i wszystko jasne, to są ogolnodostępne dane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, tak właśnie zamierzam zrobić.

      Usuń
    2. Powodzenia, mam nadzieję, że wszystko pojdzie gladko.

      Usuń
    3. Bardzo jestem ciekawa, co napisal gnoj.

      Usuń
  20. Ręce opadają, i nie tylko ręce!! Szok! Ja też poszłabym z tym do sądu. Takie szkodniki trzeba tym opryskiem na kukurydzę i to w biały dzień, żeby podobne szkodniki to widziały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maminko, chętnie zanurzyłabym mu durny czerep w tym oprysku.

      Usuń
  21. Dobrze Hana że pojechałaś i sprawdziłaś!
    Chyba całkiem sporo ludzi posiada jakieś spłachetki ziemi których nie użytkuje, moja bratowa też ma i też cuś tam się dziwnego działo.
    No cóż Polacy słyną z kombinacji, nasze dzieje wpisały nam to w charakter narodowy, cwaniactwo w niektórych kręgach uchodzi za cnotę.
    Trudna rada, no ale trzeba sprawdzać co się dzieje z naszą własnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, dołujące jest to, że na każdym kroku masz przekręt. Cóż, przykład idzie z góry.

      Usuń
  22. Powiesiłabym dziada. Na suchej gałęzi nad rwącą rzeką dla pewności. Chociaż bardzo mi się podoba wsadzenie mu czerepu w oprysk, niechby se użył. Daj mu do wiwatu, kibicuję Ci z całej duszy.
    A gumienko cudne, uwielbiam ostróżki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zrobię, Ninko. Z czerepem.
      Ostróżki dopiero się rozkręcają.

      Usuń
  23. Czytałam o tym parę lat temu, że dopłaty przysługują uprawiającemu ziemię, a nie właścicielowi, nawet jeśli uprawiający zajął czyjąś własność bezumownie i też byłam tym zszokowana. Za samowolkę niech płaci, drań, takich typków tylko strata kasy może zaboleć.

    OdpowiedzUsuń
  24. o, to byłam ja, mp, nie wiem, czemu tak anonimowo

    OdpowiedzUsuń
  25. Czyli krótko mówiąc - nie masz cwaniaka nad Wielkopolaniaka. Choć z drugiej strony można było się spodziewać, że ktoś pozostawionym bez opieki spłachetkiem ziemi prędzej czy później się zaopiekuje. Dobrze, że zabudowań tam nie postawił. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hanuś, a jak długo ten typ sobie uprawia tę ziemię. Uważaj, bo niesstety zdarza się często, że taki typ, który sobie uprawia cudzy grunti np.bierze dopłaty od lat oraz przedstawi świadków moze zostac samoistnym posiadaczem tegoż gruntu przez tzw. zasiedzenie. A zasiedzenie daje samoistnemu posiadaczowi nieruchomości, której nie jest właścicielem, prawo do ustalenia, że stał się on właścicielem tej nieruchomości i właścicielowi odbiera prawo własności nieruchomości poprzez stwierdzenie, iż tym właścicielem już stał się ktoś inny. Wystarczy, że złoży on wniosek do sądu i stwierdzi, że przez wymagany przepisami prawa czas (20 lat w dobrej wierze, 30 w złej) samodzielnie posiadał nieruchomość, a właściciel nawet temu nie oponował, nie wzywał go do zapłaty za korzystanie z nieruchomości.

    Wiem, co piszę, bo mam taki grunt w puszczy noteckiej z podobna historią.

    OdpowiedzUsuń
  27. A Sąd Najwyższy w jednym ze swoich wyroków stwierdził nawet, że jeśli posiadacz wie, że włada rzeczą cudzą, ale chce się utrzymać w posiadaniu i czyni to w taki sposób, jakby był właścicielem, to zyskuje przymiot posiadania samoistnego.
    Musisz działać szybko!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ręce opadają i nie tylko. Mam nadzieję, że dasz dziadowi popalić, a jemu w kukurydzy piękne chwasty wyrosną. Np. taka półtorametrowa komosa - bardzo ładnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  29. Sa i takie kwiatki. Sąd Najwyższy w postanowieniu z 3 kwietnia 2003 r. (sygn. akt V CK 60/03) stanął na stanowisku, że sprzedaż po upływie terminu zasiedzenia nieruchomości przez jej pierwotnych właścicieli, nie jest przeszkodą do późniejszego stwierdzenia przez sąd zasiedzenia na rzecz osób, w których samoistnym posiadaniu nieruchomość się znajdowała przez okres prowadzący do nabycia własności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze teraz byc inaczsj, 2003 to jednak dawno.

      Usuń
    2. Zasiedzenie następuje z mocy prawa. Tylko na wniosek. Nie procesowo.

      Usuń
  30. Nie zagryź mła ale to jest Twoja odpowiedzialność za własność. Zawsze się znaleźć może jaki cwany, ciesz się że to kukurydza a nie las. Masz ziemię, płacisz za nią podatki i uważasz że to wystarczy. Sorry, tak to nie działa. Latasz po mieście z otwartą torebką, kuszącym portfelem czy kartami rzucasz gdzie popadnie? Na tempo do faceta o usunięcie zasiewów, bo będzie tak jak pisze Izydor. To jest ziemia rolna. Wiem że boli ale rusz się. Dobrze że wszystko uiszczałaś jak należy, więc problemów nie powinno być.

    OdpowiedzUsuń
  31. Dajcie spokój, Kureiry, dam radę dziadowi.
    Taba, nie zagryzę, aczkolwiek nie do końca się z Tobą zgadzam. Tak właśnie myślę: mam ziemię, płacę za nią podatki i nikomu nic do tego. Nie wzięłam tylko pod uwagę, że żyjemy w państwie bezprawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiesz że bezprawie to w ogóle oczy z tyłu głowy. Prawo dopuszcza zasiedzenie, a ziemia jeżeli to jest ziemia rolna to podlegać może prawom szczególnym. Nie tylko u nas z ziemią rolną jest zdziwnie, państwa co do gruntów rolnych to mają różne pomysły, niektóre odjechane. Czasem samo płacenie nie wystarcza. Poza tym ochrona posiadacza samoistnego to nie jest cóś w inszych kodeksach niespotykanego. Mła zawsze powtarza każdemu posiadającemu własność ziemską jedną rzecz - nieznajomość prawa nie chroni przed skutkami jego stosowania. Najważniejsze że płaciłaś ale działać to lepiej działaj szybko i tak bardzo stanowczo. Życzę dociśnięcia gnojka, pamiętaj że uzyskał przychód bez obciążeń podatkowych z tytułu użytkowania gruntu.

      Usuń
  32. Jeśli Hana wystosuje pismo przez prawnika, a dziad się wystraszy i też weźmie i pójdzie do prawnika, jego prawnik wytłumaczy mu wszystko tak, jak tu nam tłumaczy Izydor, no i po ptokach. Zasiedzenie jak bum cyk. Hano - trudna sytuacja. Jedyna nadzieja w tym, że jednak dziad do prawnika nie pójdzie, ale któż go wie…

    OdpowiedzUsuń
  33. Gumienko to balsam na dusze. A dziadowi albo staranowac kukurydze majac alibi na dany dzien albo mu sprzedac grozac, ze nie bedziesz placic jakichs tam oplat jesli on Tobie nie. Zreszta moze gadam glupoty. ale krew mnie zalala rowno od 6 paragrafu. wczesniej tylko bulgotala, bo wiadomo, ze w gre wejdzie jakis buc. Jestem w marnym nastroju od paru dni i najchetniej to bym poprosila Cie o pokazanie palcem tego gnoja, polecialabym z patelnia w jednej rece i ze zdechla ryba w drugiej i walilabym raz jednym a raz drugim rowno po pysku. Jestem pewna, ze humorek by mi troche wrocil.

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziękuję, Opakowana. Rozważam taką możliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pamietaj o mnie jak dojrzejesz. Wsiade w rakete i przyjade ze sprzetem.

      Usuń
    2. Mogę Opakowanej użyczyć patelnię żeliwną jakby co. Zabytkowa ale się nie rozleci. Profilaktycznie polecam przed użyciem patelni udać się do psychiatry ze dwa razy, w celu budowanie opowieści o chwilowej niepoczytalności, jakby co.

      Usuń
    3. Opakowana, to tak ja ja. I dzięki.:)

      Usuń
  35. Razem do kupy i jakąś wiedzę się uzbiera.
    Donieść do ARiMR, że opryskuje uprawy za dnia wietrznego też możesz, a co najmniej tego użyć
    jako argumentu w dyskusji na piśmie. I nawet świadka masz.
    Powodzenia i nie zwlekaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha - to trzebaby sie zasadzic na gnoja z aparatka jak pryska w dzien. Ale co i raz tam z nienackiem jezdzic?

      Usuń
    2. Nieno, Opakowana, za daleko to jest. W jedną stronę ze 70 km wychodzi, może ciut mniej. Przy tych cenach benzyny, nieeee, nie będę jeździć bez wyraźnej przyczyny.

      Usuń
  36. Kury - przepraszam, ze odwracam uwage, ale pili mnie - piesek kochaniutki do nasz przyjedzie na caly lipiec. KIEDY dzieci powinny psu zaczac podawac te rozne specyfiki na kleszcze i inne robactwo, co tu sie na pewno gniezdzi, a piesek jest delikatny (wazy tyle, co spory kot - 8 kilo, szczuplutka, filigranowa, bedzie ogolona na zapalke, ale nie bedziemy jej iskac co pol godziny). Czy takie specyfiki zaczynaja dzialac od razu, czy trzebaby zaczac wczesniej? obrozki? Kropelki? psikadelka? Piguly?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje psy dostaja tabletki (collie, bo obroża na takich futrze nie działa) i obrożę foresto (gładkowłosy owczarek duży). koty kropelki do wcierania w kark co 5 tygodni.

      Usuń
    2. Opakowano - kropelki na grzbiet Frontline Plus, opakowanie dla psów o wadze 2-10kg. Pełna ochrona już po 24 godz. od aplikacji, czyli możesz podać na dzień - dwa przed przyjazdem do PL.

      Usuń
    3. Dzieki, Kurki, za odpowiedz.

      Usuń
    4. Izydoru - jakie tabletki? Nietutejsza - przekaze Coreczce. Foresto zapodam

      Usuń
    5. Opakowana, z mojego (długiego) doświadczenia wynika, że skuteczna jest jedynie obróżka foresto - są obroże mini, dla takich maniunich też. Nie wiem, ale jakoś wzdragam się przed tabletkami, a i mój wet nie jest entuzjastycznie do nich nastawiony.
      Wałek ma foresto i od wczesnej wiosny nie złapał ani jednego kleszcza. Nadmieniam, że mieszkam w lesie, pośród łąk, stawów i ruczajów. Ja kleszcza miałam już dwa razy (spoko, nie zdążył się nachłeptać), a Wałek nic.

      Usuń
    6. Hehehehehehe Hanuś sorki, gupawka mnie złapała i tak se pomyślałam, że powinnaś se kupić obróżkę, ma się rozumieć takom samom jak ma Wałek ;)

      Usuń
    7. Zakupimy foresto. Ja sobie tez.

      Usuń
  37. Opakowana, każdy wet ma wiedzę ile, na ile kg zwierzątka aplikować antykleszczowe leki. Ja na moje koty używam płynu do wcierania w kark, który wystarcza na ok. 5 tygodni i jak widzę jest skuteczny. Kleszcz nawet jak się umości to zdechnie zanim się ochla, ale nie ryzykują. Wolą moje odnóża.
    Hesia

    OdpowiedzUsuń
  38. Hana, bezczelnemu dziadydze koniecznie utrzyj nosa, co za ludzie! A ze swojego gumienka dawaj zdjęć ile wlezie, bo oczy cieszą. Nie żałuj nam też zwierzyny!
    Hesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hesiu, utrę, spoko.
      Cięgiem mi się wydaje, że nadmiar zdjęć z gumienka to straszne nudy, bo ileż można?
      Zwierzaki, to co innego!

      Usuń
    2. Dawaj wszycko jak leci - my sa pazerne na fotosy gwiazd fauny i flory!

      Usuń
  39. Hana, ostrózki cudne, jak i cala reszta! Zawsze podziwiam:)
    A dziada zniszczyc!!! Nie czekaj zbyt dlugo! W razie trudnosci my Ci pomozemy, w kupie moc! Jak tyle bab na niego pojdzie z widlami, patelniami i calą resztą, zwyciestwo pewno. Daj tylko znak:))) No i informuj, co dalej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irmina - a wyobrazasz sobie armie rozjuszonych Kur lecacych na przelaj, uzbrojonych we wszystko? Juz na sam widok powinien Prezesowa pod kolanka lapac i rzucac w Nia banknotami.

      Usuń
    2. Tez tak myslę:) Armia rozjuszonych Kur i to uzbrojonych w co popadnie, to nie to tamto! Facet powinien błagac Hane na kolanach i prosic o wybaczenie, a potem kase przyniesc w zębach!!!

      Usuń
  40. Omatko, wyobraziłam sobie armię Kur Bez Piór, za to w stosownych ubrankach i w pełnym uzbrojeniu:))))

    OdpowiedzUsuń
  41. Pomijając skuteczność, miałybyśmy niezłą zabawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak, zabawa byłaby przednia. Też sobie to wyobraziłam :D:D:D

      Usuń
    2. Gnoj by zdebial i uciekl...

      Usuń
  42. Hana, jakby co to mogę jako dziennikarz z obcego państwa przybyć że niby to opisuję przypadki bezprawia i złodziejstwa, nie piszę gdzie, bo mnie wyrzucą z blogga.

    OdpowiedzUsuń
  43. To było półżartem ale wszystkie chwyty dozwolone. Jak prawo dżungli to prawo dżungli.

    OdpowiedzUsuń
  44. Noooo, rozgadane kurki, że ho,ho. Dzień dobry, niech wam sie wszystko dziś udaje!

    OdpowiedzUsuń
  45. Dora, masz rację; Jedna przez drugą gdaczą ;)
    U mnie wczoraj lało potwornie, choć burza przechodziła trochę dalej. Podtopiło jak zwykle niższe miejsca w mieście i remontowany właśnie dworzec (właściwie cały węzeł kolejowy remontują), mam zamiar przejść się i popatrzeć, na pewno będą z tym mieli niezłą zabawę. W ogóle miasto rozkopane, budują nową nitkę sieci tramwajowej i przy tym od razu remontują infrastrukturę i ulewa narobiła im okropnego bałaganu.
    Ja mam loggię, a woda płynęła mi po szybach. A dziś dużo chłodniej i wichur duje.

    OdpowiedzUsuń
  46. Zdrowie cenniejsze niż kasa, ale w tym wypadku bym nie odpuściła. Nie ze względu na pieniądze, ale dla idei, żeby cwaniaka zabolało i trochę nauczyło rozumu. Za te pszczoły i krzaki należy mu się solidny kop. Za korzystanie bezumowne z czyjejś własności są paragrafy. Wystarczy dwóch świadków - jeden ze wsi i jako drugi pośrednik, który był świadkiem sytuacji oraz wniosek procesowy. żeby sąd zażądał od cwaniaka dokumentów związanych ze sprzedażą kukurydzy, bo raczej cwaniak się nie wytłumaczy, że nie sprzedawał tylko sam zjadł. Będzie musiał się wyspowiadać. Omijanie nieuczciwych i pazernych ludzi tylko ich rozzuchwala. Przepraszam, że tak wtrącam swoje trzy grosze, ale poruszyła mnie ta sytuacja. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz.

    OdpowiedzUsuń
  47. Gorąco się zrobiło i zmykam na parę dni w okolice Bielska ponoć tam chłodniej, a od niedzieli mają być nieziemskie upały ale wtedy będę już z powrotem. Oessu.. tak by się przydał domek z ogródkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspolczuję, jak upal to i domek z ogrodem nie pomaga.

      Usuń
    2. Dora, trochę pomaga, jeśli zaizolowany. W moim przyjemny chłodek na razie. Jeśli to potrwa, to zostaje tylko lodówka.

      Usuń
  48. Dzień dobry Kurniku! U mnie pochmurno, mgliście, i +18C. Chodzę w sweterku bo według mnie to nie jest upał. Kotek Norduś śpi cały dzień, a ja piję kawę jedna za drugom aby jednak nie spać. Budowlańcy rozwalili mi płot i zniknęli, wczoraj i dziś ani jeden się nie pokazał, stressujace to jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nietutejsza, nie znoszę tych cholernych dziadów wszelkiej maści - niefachowych, bezczelnych, aroganckich i najczęściej po prostu durnych. Tak że w pełni rozumiem Twój stres.

      Usuń
  49. Wszechwiedzacy Facebook podpowiada, ze milosciwie nam zarzadzajaca Prezesowa, zwana rowniez PrezesKura ma dzis U R O D Z I N K I!!! Czas nadszedl wiec, zeby na rece Wielce Szanownej przekazac zestaw zasadniczy jubileuczowy, udekorowany wstazkami i makami i chabrami i rumiankami niczem kolacz zniwny. Wreczany jest przez specjalnie wynajetego chlopczyka (boszsz, JAK to brzmi) w stroju gornika z piorami w czapce z tektury, a gozdzik przewiazany rozowa wstazeczka wreczany jest przez, rowniez wynajeta, dziewczynke w stroju krakowskim. Calosc ma robic bardziej podniosle wrazenie niz zwykle wreczanie zestawu. Wszyscy dygaja, czerwony dywan zalatuje molami, ale kto by sie tam przejmowal - nie pogryzly, fąfary nie ustaja. Najlepszego! A zyczenia konkretne to kontynuacji szczescia w Kuriozie, milych ludzi wokolo oraz pociechy z futrzastych. I czasem deszczu.

    OdpowiedzUsuń
  50. O yesss!!! Niech tak będzie!

    OdpowiedzUsuń
  51. Hana - dołaczam się do życzeń Opakowanej -wszystkiego najwspanialszego! Ściskam i całuję, niech to będzie piękny dzień! 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  52. Podpisuję się pod życzeniami Opakowanej i ślę całusy :***************************************
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  53. Hano, niech Ci bedzie tak dobrze jak jest, a nawet jeszcze lepiej.
    Hip,hip,kurrraaaa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kureiry, jest dobrze, ale zawsze może być lepiej i tego się trzymam! Wynajęty, a zdatny chłopczyk przydałby się do prac siłowych i wysokościowych.

      Usuń
  54. Bry. W tak szczególnym dniu i po tak barwnych i sugestywnie złożonych życzeniach przez Opakowaną podpisuję się i ja pod nimi. Zapewniam, iż czytam Was zachłannie zwłaszcza, że ten sezon u mnie wygląda nieszczególnie. Obecnie jestem całkowicie wykluczona z życia towarzyskiego ze względu na szpetnie połamaną nogę. Czekam aż mój pech minie. Pozdrawiam wszelakie Kuriencje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matku bosku - plagi egipcjanskie czy jak? 3m sie!!

      Usuń
    2. O cholerra!
      Połamana noga nie powinna przeszkadzać w bywaniu u Kur. Dobre choć i to. Życzę nodze, by się szybko i właściwie zrosła.

      Usuń
    3. Trzymaj się, niech się szybko zrasta!

      Usuń
    4. Matkubosku, Sabała, jak tego dokonałaś?

      Usuń
    5. Schodząc po niewieliej skarpie do pomostu nie trafiłam w jeden "terenowy" schodek, bo go ulewa lekko wypłukała.

      Usuń
    6. Sabalo - o matku bosku. zrastaj sie dobrze.

      Usuń
  55. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  56. Basik, ale Cie dopadło, rety, zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
  57. We pierwszych slowach spoznione zyczenia dla Prezes Kurt pokonania wszystkich wrednych typow co by zycia nie zatruwali i jak zwykle zdroooooowia.🙃
    Z ta noga uszkodzona to kurza p..a rzadki pech😟. Niech sie zrasta jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
  58. Dziękuję Kurencjom za słowa wsparcia i pociechy. Po tych wszystkich zawirowaniach zdrowotnych w tym roku moja psyche pomału zaczyna się oswajać. Najbardziej żal mi pływania pod żaglami. Zdałam sobie sprawę, że czas uważniej spojrzeć na Pesel.

    OdpowiedzUsuń
  59. No, Sabała, ja ostatnio jakoś zostrożniałam.

    OdpowiedzUsuń
  60. Hej, pozdrawiam niedzielnie. Malenka burza byla, ale ulewnie padało . 13 st.pochmurno, ale juz nie pada, to jedziemy na spacer.

    OdpowiedzUsuń
  61. A u nas od wczoraj wieje jakiś saharyjski huragan. Temperatura 35 st, rośliny obwisłe i zwiędnięte, susza nagła nastała. Gałęzie i liście się sypią z drzew.
    Brrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Niedobrze! Oby to było tylko chwilowe.

      Usuń
    2. W takiej temperaturze to roslinki biedne bardzo , jak i ludzie i zwierzaki.

      Usuń
    3. Ochłodziło się, i spadło 5 kropel deszczu.
      A zapowiadali burze i ulewy...

      Usuń
    4. U nas lunelo na dosc dlugo. I to fest!

      Usuń
    5. U mnie calt dzien pada.

      Usuń
  62. Dzień dobry w poniedziałkowy poranek. Zawiadamiam oficjalnie, że wraz z Gutkiem wróciliśmy do Kurnika, wojaży do Koziegłówek.
    Spotkania z ludziami były fantastyczne, przyroda, w tym słowiki super. 🤗Jedynym mankamentem był pobliski kościół, którego zarządca powinien pretendentować do nagrody o największą głupotę. Od szóstej rano, do dwudziestej drugiej, co piętnaście minut nagłośnienie musiało wydać głos. Jak nie pikanie, co piętnaście minut, to granie i najlepszy dowcip, msze ze swoim nagłośnieniem plus te kuranty. 😠
    Za oknem dziś burzowo, już raz nieźle podlało. Właśnie otrzymałam alert o burzach i innych ,,przyjemnościach''. Idę sprzątnąć z balkonu poduszki Gustawa....
    Spokojnego dnia i tygodnia Kurniku 🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mialas procy zeby strzelic w tego kuranta??

      Usuń
    2. Opakowano - ale żeś mnie uśmiechnęła z ta proca 😂😂😂 Ja Boguśkę doskonale rozumiem, kiedyś zatrzymałam się w Krakowie w hotelu na Rynku, a zkościoła Mariackiego co godzinkę hejnał na trombce, nie ważne dzień, czy noc, czy północ. Nijak się wyspać porzondnie nie dało. Wyjeżdżałam stamtad z radościa, a podczas następnych wizyt zatrzymywałam się dalej od rynku 😀

      Usuń
    3. I gdybym tylko wtedy miała pod ręka jakaś procę, to nie mam watpliwości, że z desperacji mogłabym wystrzelić w tego trębacza 😀😂😂

      Usuń
    4. Chyba ze 25 lat temu bylismy z przyjaciolmi we Wloszech - chlopaki byli na konferencji, a my bylysmy osobami towarzyszacymi. Po konferencji wykupilam najtansze lokum kolo Lukki. Trzeba bylo jechac pod gore, zakretami, pod gore, pod gore,....do wioski, gdzie auto trzeba bylo zostawic przy wjezdzie do wsi, bo waskie uliczki, zaulki. Nasz domek mial ok 2 1/2m szerokosci. czyli waski i w pionie. W szeregu 3 domow, ostatni byl ksiedza, potem mikro placyk i kosciol, a po drugiej stronie uliczki, vis a vis domu byla campanila czyli dzwonnica. Dwa pokoje - jeden z podwojnym lozkiem i lazienka, drugi, mniejszy, z lozkami pietrowymi. Losowalismy ktory pokoj czyj...in wypadl ten z pietrusiem. Vis a vis dzwonniczej wiezy, dzwony byly tak akurat naprzeciw okna. CO POL GODZINY CALA DOBRE to cholerstwo trabilo....budzilo ich a nie chcieli isc przez nasz pokoj na siku, wiec meczarnia byla podwojna. Za to pod naszym oknem uzeraly sie wsiowe psy. TEZ nie mialam procy!!!

      Usuń
    5. To powinno być prawnie zabronione, to dzwonienie co pół godziny. Hejnał w Krakowie tylko w południe i tak chyba kiedyś było. .Zabieram zawsze ze sobą stopery bo nie wiadomo gdzie utknę ale i tak nie zawsze pomagają. Na szczęście moje lokum w Krakowie jest z daleka od kościołów.

      Usuń
  63. Przerabane miwszkac blisko kosciola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu w PL mamy hotel psi wizawi...na noc puszczaja luzem dwa podhalany, z ktorych jeden jak szczeka, to do ostatniego grama tchu, jakby kto miech starozytny sciskal, oraz kilka drobiazgu jazgoczacego. Hotelowe psy sa z zadniej strony domu, ale jak jest noc, ciemno, cicho, a ulica idzie sobie na przyklad lisek, To my quadrofonicznie o tym wiemy, bo psy sa po sasiedzku dokola. a tam co sie dzieje, to zwyczajny koniec swiata.

      Usuń
  64. U nas dźwiękowo, to odpukać, raczej spokój. Dopóki nie zorganizują następnego Karkonoskiego rajdu samochodowego. Aleśmy się ostatnio postawili i trasę puścili nie przez naszą wieś.
    Natomiast zapachowo, to któryś z sąsiadów w nocy czasem jakiś plastik pali. I to jest straszliwe, bo czujesz, że wdychasz truciznę, i nic nie możesz zrobić.
    Po wichurze nasze trawniki przysypane gałęziami ( nie gałązkami bynajmniej ) i teraz słyszę przez okno trzaskanie ognia - nasz pracownik zbiera te gałęzie i pali.
    Przyjemnego dnia, Kurencje!
    Hana! Buszujesz w kukurydzy? Prawniczo znaczy się?

    OdpowiedzUsuń
  65. Acha, no i co, mamy lato? Oficjalnie?

    OdpowiedzUsuń
  66. Dzień dobry. Procy nie miałam, ale kiedyś dawniej, gdy wyłącznik wyciszenia kościoła był przy wejściu na teren, to koleżanka, co jakiś czas wyłączała ich nagłośnienie. Teraz się wycwanili i wyłącznik dosięgnąć można tylko z drabiny, a tam gdzie wcześniej był wyłącznik jest kamera. Tak więc nie da się wyłączyć dziadów, a prochu nie miałam ze sobą, co by nie zrobić bum z dzwonnicy

    OdpowiedzUsuń
  67. Dziń dybry, noooo powiem wam kurki, że gorąco dzis i kilka dni szykuja się upalne, a w weekend ma padać. To zrobi się upalna wilgoć, ajajaj. Lato , lato, byle do jesieni😉

    OdpowiedzUsuń
  68. Upalnie to już jest.
    Biedne moje różne kwiatki. I krzaczki. Nie dopatrzyłam i uschła mi jedna hortensja, jeden oczar i pewnie coś tam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  69. U nas nie bylo do tej pory, wczoraj nagle 28, a dzis 32 prognozowane, juz teraz jest 23 st.

    OdpowiedzUsuń
  70. Dzień dobry w sobotnie przedpołudnie. Zaczyna się gorąc, ja ja w domku od wczoraj nie mam ciepłej wody. Nie będzie jej dwa tygodnie. Wrrr
    Szykuję się do Anetki, bo wczoraj skończyła 10 lat! Jadę z Mamcią i dobrze, że jest klima w aucie. Gutek zostaje w domu, bo nie pokochali się z jamnikiem syna.

    OdpowiedzUsuń
  71. U mnie już +30 ale wiaterek powiewa, chciałam się wystawić na balkonie na łapanie wit. D ale nie idzie wytrzymać. Pojutrze znowu wyjazd, tym razem w góry a tam ma padać przez tydzień, planów już zmienić nie mogę. No to trochę pomarznę.

    OdpowiedzUsuń
  72. Boguśka, no to masz chłodzonko ,na co komu ciepla woda w upały no nie? Udanego swietowania z Anetką, wszystkoego radosnego dla solenizantki!

    OdpowiedzUsuń
  73. Kurencje, czy słyszałyście o opłatach deszczowych, czy to już jakaś totalna paranoja wiadomo kogo?

    OdpowiedzUsuń
  74. Mają wejść , ale jeszcze nie wiadomo kiedy.

    OdpowiedzUsuń
  75. Cześć Kurki!
    Deszczu nie ma, to za co ta opłata?
    Będą deszcz robić za kasę? Jak zapłacisz, to Ci popada, a jak nie to Saharę masz dookoła domu?
    Ach, dziwny jest ten świat...
    Wstałam i zaraz idę do warzywniaka, wyplewić w cebuli, bo tak zarosła, że znikła.
    A poza tym, cała masa pracy ogrodowej do wykonania, ale skoro to lubię, to nie narzekam.
    Narzekam tylko na temperaturę, bo upały źle znoszę. Zamiast narzekać na swój niedostosowany organizm.
    Przyjemności samych w tę niedzielę, Kuręęęęęcje!

    OdpowiedzUsuń
  76. Upał okrutny a my z Rabarbarą umówione w samo południe. Odwiedziłyśmy Józia Mehoffera, podaje dobre lody. Zagadałam Rabarbarę okrutnie. Prawie trzy godziny spędziłyśmy na pogaduchach tak, że obie jesteśmy na bieżąco. A teraz zimny prysznic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie siadłam żeby napisać jak to mimo upału spędziłam cudne południe w romantycznym miejscu i najmilszym towarzystwie :)). Dzięki, Bacha i dobrego tygodnia ! :)
      Jak nieco pochłodnieje i będę mogła przestać podlewać to może nawet znowu dam głos ale jak zawsze - miłego! drogie Kury :)!!
      Rabarbara

      Usuń
  77. Gorąc, Kureiry, jak w piekle. W zasadzie zamykam się w domu do wczesnego wieczora, a i tak gorąco. Wszelkie prace terenowe odpuszczam, tylko podlewam. Mój wypasiony rower też czeka na trochę chłodku.

    OdpowiedzUsuń
  78. A my z córką nabijamy kilometry - wczoraj 15, dziś 11 :D Oczywiście nie w samo południe :D
    Ninka.
    PS. Jestem u córki, nadaję z jej lapka.

    OdpowiedzUsuń
  79. Cześć Kurki!
    Jeszcze nie gorąc, ale zaraz pewnie będzie.
    Zapowiadają dziś u nas ponad 30 st!
    Też się będę chować w domu, tylko zaraz pomidory podleję w szklarni i ucieknę. One jakoś na upał nie narzekają.
    Poniedziałku do wytrzymania życzę Wam!

    OdpowiedzUsuń
  80. Trzymajcie sie i schładzajcie.
    U mnie od 4 tej pada, troche czasem grzmi.

    OdpowiedzUsuń
  81. Dzień dobry wszystkim Kurkom! O upałach to ja sobie mogę jedynie poczytać tutaj w Kurniku. U mnie dzisiaj +16C, pochmurno, wietrznie, słońca brak, od czasu do czasu popaduje deszcz. Wychodzę z domu w kurteczce. Uprzejmie proszę o podesłanie tu do mnie chociaż +5C, ale jak udałoby się więcej to się absolutnie nie obrażę tylko przyjmę z wdzięcznościa.

    OdpowiedzUsuń
  82. Mnie 19, 20 , a nawet 16 w zupelnosci wystarczy. Wczorach przy dusznych 26 bylam dętka, i na dodatek opalilam kawalek pleców ,bo ubralam bluzke wydekoltowaną , nie pomyslalam natomiast o kremie z filtrem.

    OdpowiedzUsuń
  83. A u nas w domu jest bardzo przyjemnie. Byle tylko nie wychodzic z domu. Mamy isc nad garaz sprawdzic czy wszystko dziala przed przyjazdem Krasnali. Slubny sie boi i ja sie boje tam isc, bo tam sie ugotujemy. Oni tez, ale tam beda tylko spac, wiec beda dwa wiatraki. A moze i trzy, w nocy powietrze bedzie lepsze i wymienszane. U nas w sypialni obecnie jest 29 stopni. Nad garazem wiecej. Na pewno. Zaraz mam zlecenie a potem wlaze do wody! Mamy ogrzewacz wody w bsenie. Zaczal ja chlodzic zdaje sie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamuniu, nie da sie spac w takim upale, a moze jakis taras masz i tam mozna ?

      Usuń
    2. Owszem, mam taras, akurat jest na nim 38 stopni. W cieniu.

      Usuń
    3. Ale nocą może chłodniej.

      Usuń
  84. U nas po burzy nocnej.
    Ale były hałasy. Dawno nie grzmiało tak długo, mocno i blisko. I syreny wyły w okolicznych wioskach. Oka nie zmrużyłam chyba do 4 rano, a teraz za to mamy przyjemny chłodek, chmurki oraz biegi ślimaków na przełaj przez wszystko. Zebrałam 1/4 wiadra na początek i na razie mi się nie chce.
    Ale trzeba będzie, bo inaczej znikną rzepki majowe (!), ziemniaki od góry, chrzan, pietruszka, sałata, kabaczki i w ogóle wszystko.
    Przyjemnego wtorku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy te wredne cholery nie wysychaja? Czy tylko szaleja w nocy? Przez noc nam zezarly cala dalie oraz ozdobna szalwie, wielki krzaczek, wstawiony z doniczki i obsypany popiolem dokola.

      Usuń
    2. Taa. Popiołem. Może gdyby to był popiół ze ślimaków? Ale widziałam, że siebie wzajemnie też jedzą.

      Usuń
  85. O mamuniu, ale żerte te slimory, takie male, a taki pochlaniacze!

    OdpowiedzUsuń
  86. Agniecha, współczuję tej ilości oślizgłych ślimaków, nawet u mnie na chodnikach grasują i nic z nimi nie można zrobić.
    Dziś u mnie jest tylko 20 stopni, ale spora wilgotność, po wczorajszych burzach. W nocy też padało, ale już bez grzmotów. Spokojnego dnia

    OdpowiedzUsuń
  87. Od poniedziałku były deszcze i burze. Teraz spokój i słońce. Ale końcówka czerwca smutna. Umarł nasz majster Pan S. jeszcze niedawno mogłam się z nim konsultować, bo już czuł się słabo. Ech,...
    Spokojnego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  88. U nas już gorąc. Siano nadal nie zrobione. Gzy tną. Konie się chowają. Ślimaki pełzają WSZĘDZIE.
    Agniecha jest smutna. Dlaczego? Przecież ma co jeść, co pić i gdzie mieszkać?
    Acha, no to miłego piątku.

    OdpowiedzUsuń
  89. Izydoru, szkoda czlowieka.

    OdpowiedzUsuń
  90. Agniecho, gzy to okropienstwo!
    Ekstremalna pogoda, jak nie skwar, to nawałnice i grad.

    U nas dziś zgodnie z prognozą pada deszcz, bardzo przyjemnie.
    No i mam juz lipiec!


    OdpowiedzUsuń
  91. U nas niedlugo impreza na 24 fajerki. 4 rzeczy beda obchodzone, plus wizyta wszystkich dzieci, przyjedzie jeden piesek oraz dwoch Krasnali. Na imprezie, mozliwe, ze dzieci bedzie sztuk 6, oraz zaproszony zostal Pikus dla towarzystwa Biggie. Trzymajta kciukaski, bo angielskie dzieci jada po raz pierwszy tak daleko, po zlej stronie drogi, z przystankiem w srodku Berlina, gdzie kazdy cyklista ma pierwszenstwo i z psina, ktora NIE lubi podrozy autem.

    A my tu juz rychtujemy wszystko dla wszystkich (mozliwe, ze bedzie tak do 30 osob, lacznie z psami). Taras wysprzatany, obrusy gotowe, skrzynki na jablka umyte i beda robic za stoliczku nakryj sie, girlandy, balony, inne ozdoby schowane po poprzednich imprezach, tea-room jest tak elegancki, ze wstyd byloby tam nie przysiasc (slubny wypucowal wszystko!), bedzie duzy dosc namiot, na wypadek, gdyby bylo za mokro albo za slonecznie, zabawki do basenu sprawdzone (dostalismy taki wielki dety okragly materac z baldachimem do basenu, albo sie beda o to klocic, albo bedzie stal nieopodal), bo jednak osoby zaproszone moga wszystkie przyjsc w kapielowkach! Beda dwa grille - jeden miesny, drugi bezmiesny, jutro zrobie mikro kotleciny mielone z mielonego i fasolowe, beda szaszlyki miesne i bezmiesne, bedzie tort biszkoptowy dokladnie oblepiony wszelakim owocem, a na wierzchu beda wszystkie wazne cyferki w zupelnie losowo wybranym miejscu, bo bedzie i 5 i 4 i 7 i 3 i 0. Kazda cyferka z innej rodziny. Niech sie goscie naglowkuja o co biega ;)Beda humusy i inne pasty fasolowe, cacyki, kartofelki hasselback i pieczone i moze pomidorowy sosik do nich, pomidorowy z cynaonem, beda rozne salatki, ale nie wiem jakie, choc pewnie bedzie moj koleslaw, bedzie makaron pesto, beda owoce, bedzie duzo halasu i smiechu (no mam nadzieje!!!). Kazdy bedzie mogl isc na poziomki i mozliwe, ze na czarne porzeczki, bo jeszcze nie wszystkie dojrzaly. Bedzie limoniada i pimm's - od synowej mam patent na to, zeby ludzie nie brali swiezych szklanek, bo nie nastarczymy - kazdy dostanie slomke z choragiewka ze swoim imieniem.

    Pare lat temu byla tez spora impreza, wszyscy sie bezczelnie rzucili na pizze wegetarianska i nne dania, co je zrobilam dl aysnusia, musialam im wyrywac z rak te rzeczy, choc obok byly odpowiedniki miesne. I na tamtej imprezie nie bylo kropli alkoholu. Jak POTEM wszystkim to powiedzialam, to nie uwierzyli, hrehrehr.

    A poniewaz u nas jest wszystkiego za duzo, to mam nadzieje, ze troche sie polamie, potlucze i bedzie spokoj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla wszystkich tych okazji wszystkiego co najlepsze Opakowana!
      Rety to wszystko żarełko to ty tak sama??????

      Usuń
    2. Dzieki, Marija
      Zarelko z pomoca parobkow ;)

      Usuń
    3. Najlepszego dla wszystkich okazji!

      Usuń
    4. Dziekuje uprzejmie, a od kogo te zyczenia?

      Usuń
    5. Może to te moje,bo zniknęły.

      Usuń
  92. O mamuniu, alez wyzwanie, taki zlot! Życzę aby się wszystko udalo, i zeby duzo radosci i wesolosci było. Pomysl z horagiewkami znakomity.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza parapetowka to bylo cos 45 osob, wiec tego...ale niektorzy byli raczej niedbali - ktos wylal czerwone wino na firanke i sciane i naturalnie NIKT sie nie przyznal, jedno dziecko ciagle wnosilo bloto, osoby poproszone o wzgledna cisze (z nocowaniem bylo), nie dawaly nam, umeczonym, zasnac sporo po polnocy....za to jedna kolezanka byla najlepsza w organizacji sprzatania.

      Usuń
  93. Też nadaję się do sprzatania,,szczegolnie jak ci co wypile wiecje, spią dlugo, a ja się nudzę😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzie tam, ona zbierala rzeczy jak wszyscy tu jeszcze byli. Nikt sie nie palil do pomocy...chyba dwie dziewczyny jej pomagaly - znosily naczynia, obok wielki czarny wor, sortowala, myla. skarb kobita!

      Usuń
  94. My ( imprezy naczesciej bywaly u kolezanki na wsi) zawsze pomagalysmy, zbieraniei znoszenie do kuchni od razu , teraz to kolezanka ma zmywarke ,,ale kiedys myslysmy recznie, wiec roznie bywalo,,w nocy to nikt tego nie robic, zalewalo sie woda i juz.

    OdpowiedzUsuń
  95. Juz dawno takiwj wiekszej imprezy nie było, szczefolnie z nocowaniem. No i w porywach bywa nas ok 10 osób , chyba ze rodzina meza kolezanki sie zjedzie, a ich jest sporo.

    OdpowiedzUsuń
  96. Wróciłam z Z-nego. W pięknym miejscu mieszkałam i okazję do pobycia z ciotecznymi wnukami miałam.
    Miało być chłodno i deszcz a był taki upał, że w połowie jednej dolinki zawróciłam. Chłodno było tylko przedwczoraj, przez pół dnia. Jeszcze cztery dni w kraju i znowu na północ a tam tylko ca. 20 stopni. Już sama nie wiem co wolę. Zadnego umiaru ta pogoda nie ma.
    Chyba, że ufoludki się wtrącają.

    OdpowiedzUsuń