Ten świat staje się coraz bardziej porąbany. Wiecie, co wymyśliła FIFA? Będą sprzedawać murawę ze stadionu, na którym rozegra się finał Mundialu. Mają sprzedać 2026 kawałków i spodziewają się na tym zarobić 11 milionów dolców. W informacjach o cenach można się ciutkę pogubić, bo wahają się od 200 - 300 dolarów za najtańszy, do 3000 - 4500 dolarów za najdroższy kawałek.

Ja naprawdę lubię piłkę nożną. Jeśliby zaryzykować stwierdzenie, że kocham jakiś sport, to jednym z trzech (oprócz skoków narciarskich i lekkiej atletyki) jest właśnie futbol, chociaż moja miłość jest trochę wynaturzona, bo to musi być gra na najwyższym poziomie i piłkarze światowej klasy. Na przykład Lionel Messi, któremu kibicuję od zawsze, niezależnie od tego, czy gra ze swoją drużyną narodową, czy w innej drużynie piłkarskiej (to trochę jak niektórzy faceci uważający, że mogą być wyłącznie z laską o urodzie miss swiata). Ale doprawdy, w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby kupować TRAWĘ! Nawet gdyby stąpał (w tym wypadku biegał) po niej - no nie wiem; gdybym była religijna, powiedziałabym, że sam Jezus, ale nie jestem i nikt dostatecznie szacowny nie przychodzi mi do głowy.
Niby od początku świata wiadomo, że dostatecznie sprytny i zdeterminowany handlarz może biednemu, naiwnemu człowiekowi wcisnąć wszystko i jeszcze wmówić, że sprzedaje najlepszą rzecz na świecie, ale ta sprzedaż murawy to już jakaś paranoja.
A ja przy okazji wpadłam na pomysł zabawy - napiszcie, co równie głupiego można by ludziom wcisnąć za wielką kasę. Mogą być autentyczne przypadki, ale im bardziej odlotowy będzie pomysł, tym lepiej. Potem zrobimy konkurs na najlepszą propozycję, a nagrodą będzie - tadam! - zasuszona trawa z trawnika przed moim blokiem, może z jakimś kwiatkiem dla ozdoby, ale żadne tam poplątane siano, tylko pięknie ususzone na płasko roślinki.
No to do roboty, Kurki, ruszcie głową!
Na zdjęciach rzeczony trawnik, ale nie z tego roku, bo, przyznaję się bez bicia, nie chce mi się wychodzić, żeby zrobić zdjęcia, a poza tym jest pochmurnie i mokro, jako że w nocy padało.
Smiechu warte, ale pewnie znajdą się. chętni na taki zakup, sa gorsze rzeczy, ktore znajdują kupców.
OdpowiedzUsuńJak na razie nic mi do glowy nie wpada.
No, są gorsze, prawda ;)
UsuńHehehehehehehehehehehe toś mnie Ninko ubawiła. Ciekawam wielce w jakiej formie będą to sprzedawać, w jakisik szkatułach czy może ramkach?
OdpowiedzUsuńStanowczo wolę dostać trawową nagrodę od ciebie Ninko, bo wiem że będzie miała walory artystyczne :)
Hmmmmm miałam w życiu swym długim już, takie okresy że próbowałam szukać ideałów ludzkich ino oni zawsze okazywali się najzwyczajniejszymi ludźmi jednakoż jakoś bardziej uzdolnieni w jakieś dziedzinie. Dlatego to nie zbierałam i nie zbieram autografów ani żadnych przedmiotów coby je czcić, nie mam takiej wewnętrznej potrzeby.
Mam trochę przedmiotów pamiątkowych ale one są związane z ludźmi z którymi miałam jakieś fajne relacje, których lubię.
A co do tego konkursu, to lustra mi przyszły do głowy. Ciąć na różnej wielkości kawałki luster w których przeglądały się jakiekolwiek sławy z przesłaniem że przyniosą nam sławę czy urodę tych którzy się w nich przeglądali. Można by to sprzedawać w ramkach do powieszenia albo w formie zwierciadełek, a najmniejsze okruchy użyć do produkcji biżuterii.
No i ciekawam czy dałoby się wcisnąć komukolwiek gowno które wyszło z jakoweś wielce szanownej doooopy ;)
OdpowiedzUsuńW przenośni zdarza się to dość często ale mnie chodzi o takie prawdziwe namacalne gooowno i jakie przesłanie by wystarczyło ;)
Hrehrehre! Teraz to Ty mnie ubawiłaś! Fajny pomysł z tym lustrem, to właściwy kierunek!
UsuńMarijko, fajny pomysł!
UsuńOczywiście że znaleźliby się chętni, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, np. nawóz od Trumpa kupowaliby różni zakręceni MAGA, dla sporej grupki z nich to Mesjasz. Wariatów na świecie nie brakuje, gówno to dobra baza dla biznesu, bo podzielne i nie trzeba kombinować jak z tymi 46 napletkami Jezusa, które lud adorował w czasach dawno minionych. Pewnie by wciskali ususzone do zaprawiania nawozów sztucznych, coby plony zwiększyć, albo pożeraliby w tabletkach jako suplement diety, żeby zwiększyć siły mentalne. Ludzie baaardzo chcą zawierzać, szczególnie tam, gdzie naprawdę jest im ciężko.
UsuńTu Hana.
OdpowiedzUsuńA czymże innym są relikwie? Te wszystkie palce, paznokcie i inne części anatomii? Wszak futbol to religia dla otumanionych mas. Stojące za nim pieniądze od dawna mnie bulwersują - ale rynek, to rynek: jest popyt, jest podaż. A za tym idą wszelkiej maści machloje i przekręty.
Chwilowo nie przychodzi mi do głowy co też można by ludziom wcisnąć. Generalnie, każdy kit umiejętnie opakowany. Pomyślę.
To nie musi być za bardzo realistyczne.
UsuńCo do relikwii to wiadomo, od wieków się ciągnie ten proceder. A ta cała otoczka gry w piłkę nożną też mnie bulwersuje.
To może wiadomego Tupolewa? Najlepiej pisiorom, niech bulą. Albo tę stępkę Morawieckiego, niech będzie z tego jakiś zysk.
OdpowiedzUsuńMoże gorset lub buty na platformach "wysokiego i przystojnego" Bążura. No i zeby wypadnięte Bezzębnego "kierownika" Tuska
UsuńJestem pewnikiem kompletną skamieliną, ale dla mnie odpowiednikiem maści na szczury czy szczebla z drabiny, która się śniła Jakubowi, są te wszelkie bitcoiny, ethereum czy insze cyfrowe wynalazki. No nie przekonam się do nich... Pomysł z lusterkiem genialny, Marija pozamiatała, zanim konkurs miał szansę się rozkręcić!
OdpowiedzUsuńRacja :D:D:D
UsuńMariolko jak Ty jesteś skamieliną to mła jest gdzieś tak na etapie formującego się jądra Ziemi. Te wszystkie kopalniane, sztuczne szpieniądze uważałam od zawsze za wielki przekręt. Przekrętów wokół nas mnóstwo, co gorsza są w nie zamieszani rządzący wszelkich opcji politycznych. Ludzie kupują opowiastki, mam wrażenie że głównie dlatego że chcą zapewnień że będzie dobrze, bitcoiny z kolei kupują, bo uważają że to waluta nad którą pazerna instytucja państwa nie ma kontroli. Boja się płacenia za cudze przekręty. Uciekając przed instytucją wpadają w łapy oszustów. Potem czują się oszukani przez wszystkich. Paranoja.
UsuńMła uważa ze prawie cały współczesny sport to głównie cinżki piniądz. Z okazji World Cup 2026 widać to tak wyraźnie że już nie sposób przeczyć.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, jakiś ten sport stał się niesportowy. O wygranej nie do końca decyduje twoja siła, sprawność i determinacja, tylko ile masz kasy (także tej od sponsorów) żeby zebrać team, który się tobą zajmie, żeby kupić najlepszy, najnowocześniejszy sprzęt, żeby w środku lata móc wyjechać tam, gdzie jest śnieg, a w środku zimy tam, gdzie go nie ma. Zależy jaki sport uprawiasz. Nie ma dziś w sporcie amatorów, jeśli mówimy o wysokim poziomie. Sport amatorski to ten, co jest uprawiany niejako po domowemu. Mam okazję obserwować środowisko biegaczy. Im wyższe wyniki, tym bardziej to pokręcone; obuwie, odżywki, trening siłowy, masaże, opieka ortopedów itp. i nagle to wszystko zaczyna coraz więcej kosztować i mnie osobiście przestaje się podobać. A już Mundial, a nawet Olimpiada to wynaturzenie. Pierre de Coubertin w grobie się przewraca.
UsuńCo, niestety, nie przeszkadza, że lubię sobie popatrzeć na różne zawody, turnieje i igrzyska.
UsuńMoze sprzedawac zeszyty szkolne z kartkami zielonymi i czerwonymi? Zamiast w kratke lub w linie. Czerwone oczywiscie drozej. Albo odwrotnie?
OdpowiedzUsuńHmmm... ciekawe; ale linie i kratki jednak bym zostawiła ;)
UsuńFIFA równa się skok na kasę, strasznie dużo tam kasy jest to i przekręty są...
OdpowiedzUsuńMuszę pomyśleć o tej sprzedaży...
Może relikwie?
Rybeńko, relikwie już były, są nadal i będą jeszcze pewnie długo.
UsuńNo to powietrze, którym oddychał Nawrocki
UsuńPowietrze z certyfikatem! :D:D:D
UsuńZnowu mi skasował 2 komentarze. Nie wiem co robić. A ten pewnie przejdzie.
OdpowiedzUsuńOj... ja też nie wiem, niestety ::(
UsuńAlbo zwariowanym fankom pocięte hotelowe ręczniki i pościel po wizycie jakiejś gwiazdy
OdpowiedzUsuńHrehrehre!
UsuńCiekawie co zrobią z pieniędzmi ze sprzedaży tego trawnika.
OdpowiedzUsuńTeż jestem ciekawa.
UsuńNie słyszałam o tym, bosz jakie to głupie...Chmury o ciekawych kształtach można by sprzedawać.
OdpowiedzUsuńAlbo zapach floksów w lipcowy wieczór:)
Ninko, jakie fajne te Twoje wpisy, gratuluję Iwaszkiewicza. Mama moja miała półkę z książkami. A ja za szybko czytam. Gdy byłam chora, nie mogłam pójść do biblioteki, ściągałam książki z maminej półki.I tak, przeczytałam Parandowskiego, Iwaszkiewicza, Marqueza, Hołuja. Moja nauczycielka z polskiego, trochę się dziwiła, gdy pisałam o Taorminie Iwaszkiewcza, gdy inni byli na etapie Lassie wróć;) Kasia Alzacka
Dziękuję, kochana ♥
UsuńJa też ściągałam książki z półek rodziców. Tym sposobem, mającjakieś10 lat, przeczytałam książkę o zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę. Do dziś pamiętam niektóre sceny. Makabra.
np.bąki Bąkiewicza,dla niektórych cymes
OdpowiedzUsuńMój brat kiedyś czesał stadionową murawę, czyli dbał o jej dobry stan. Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńO! Wiem, że o stadionową murawę należy dbać. Ciekawe, jak wygląda takie czesanie :)
Usuń