Tak pięknie i pachnąco zapchałyście poprzedni wybieg, że i ja się dołożę. Byłyśmy (Marta, Olesa i ja) dzisiaj u M., mojego siostrzeńca i jego żony. Takie tam zaległe imieniny. Mieszkają oni w pięknym miejscu, parę ładnych kilometrów od Poznania. Lasy, łąki, ptaki... Pachnie, kwitnie, brzęczy i świergoli. Był i Stefan za płotem!
Ponadto są dwa kociska cud urody. Jeden to Amon - rezydent, drugi to Freya - a skąd Freya, no, kto zgadnie? Oczywiście Zza Moich Drzwi! To już ze 3 lata! Gosianko, specjalnie dla Ciebie kładłam się na podłodze, żeby fajne zdjęcia zrobić!
U M. jest wszystko to, czego tutaj mi brakuje. Nawet porządnego, tłustego pająka dla Lilki nie mam (znaczy się zdjęcia).
Latałam więc z aparatem jak nakręcona i rezultatem podzielę się z Wami. Boszszsz, jaki oni mają ogród! Nie ma tam żadnego trawnika, tylko rośliny. Istny ogród botaniczny, który ma zaledwie 4 lata! Oboje włożyli weń (i nadal to robią) ogrom pracy, zwłaszcza na początku, kiedy rośliny były maniunie. Ogród im odpłacił z nawiązką, zresztą co ja będę gadać. Na ich miejscu pobierałabym opłaty za zwiedzanie. Delektujcie się do wypęku:
 |
Spójrzcie jak pięknie stapia się z tym co za płotem |
 |
Tu też jest płot, ale zupełnie go nie widać |
 |
Z tej strony też się stapia! |
 |
Tu jest fruczak gołąbek, pośrodku! |
 |
Sztucznie go powiększyłam i jest zamazany, ale za to wyraźnie widać trąbkę. Nie widać za to skrzydeł, tak szybko nimi macha! |
 |
Trudno było go upolować - szybki jest! |
|
 |
A któż to się zafrasował? Grzmi, grzmi i nie pada... |
Pora na Freyę:
I na Amona:
Moje stado też nie od macochy. Spożywamy obiadek:
PS. Deszczu ani śladu.
PIERWSZAAAAA
OdpowiedzUsuńSrebro?
OdpowiedzUsuńNooo, ogrodek bardzo sie wdzieczy, ile to roboty i pilnowania i nasadzania i w ogole. ja to nigy tego nie umialam, nie umiem i nie bede umiec. A MM sie zasumowala pieronami i grzmotami czy tak ogolnoludzko? Freya za to wyglada cala jak mikrolew. ATwoje , Hana, zauraczaja zawsze platanina ogonow :) plus oblizywaniem sie.....
OdpowiedzUsuńOpakowana, ja umiem...
UsuńFreya jest pierwsza w kolejności, jest drobniejsza niż Amon - o wygląda jak mały lew! Marta frasuje się grzmotami, a raczej ich brakiem. Jako i ja zresztą.
A u nas dzisiaj grzmotnęło kilka razy i lunęło dość porządnie, tylko że niezbyt długo.
UsuńParka lwów. Przecudne oba!!!
UsuńO matkojedyna - zatchło mnie z piękności ogrody i zwierzaków, nie wyduszę z siebie w tej chwili słowa ach, ach, ach...
OdpowiedzUsuńBezowa, mnie też zatchło, bo dawno tam nie byłam.
UsuńCzecia !
OdpowiedzUsuńCzwarta i deszczu ani śladu :(
OdpowiedzUsuńPionta - brakiem deszczu zafrasowana.
OdpowiedzUsuńSzósta - zachwycona ogrodem i zwierzyńcem!
OdpowiedzUsuńOgoniaste z antenkami - super ujęcie:))
Szosta! a Amon to lwisko jest, co za piekny kot! a ogrod ...hohohoho..ale tak jak Opakowana, zaraz pomyslalam, ile tm roboty! A ten wiciokrzew( ?) niezwyklej piekoci, takeigo nie widzialam jak zyje!
OdpowiedzUsuńno siodma..ok!
UsuńGrażyna, tak, to wiciokrzew. Też taki miałam tam gdzie wiesz i też oszałamiająco pachniał.
UsuńA w którym ogrodzie nie ma roboty?
jak to? w takim, gdzie sa plastikowe kwiatki!
UsuńOpakowana, też czasem trzeba przepłukać i/lub odkurzyć........
UsuńBarbara
to chyb deszczyk sam robi.oczyma wyobrazni zobaczylam lokaja z takim piorkowym puszkiem omiatajacego nienaturalna roslinnosc....
UsuńOgród cudowny!!!
OdpowiedzUsuńFruczaki som jak błyskawice i robio nieprzewidywalne zwroty ;)
Amon i Freya bliźniaki jednojajowe ;)
Frodo i Wałek natomiast dwupiętrowi, znaczy się Wałek pirwsze piętro, Frodo drugie ;)
Marija, za fruczakiem trochę się nalatałam i zdjęć narobiłam, ale nie wyszły:(
UsuńFrodo z Wałkiem często chodzą piętrami:)
Co to za roślina o różowych kwiatach podobnych do dzikiego bzu?
OdpowiedzUsuńMarija, to odmiana dzikiego bzu, z ciemnymi liśćmi i lekko różowymi kwiatkami. Piękny!
UsuńŻurawka chyba.
UsuńRaj. I zwierza rajskie, choć Wałkowi chyba za ciepło w dudę ;)
Galia Anonimia
Aaaaaaaaaaaaaaaaaa, to ja nie ten kwiatek zidentyfikowałam ;)
UsuńGalia, nieee, to dziki bez, tylko z czarnymi liśćmi. Chociaż nie taki on dziki, w naturze sam z siebie nie występuje.
UsuńWałek to pikuś, w dudę mu ciepło tylko chwilowo. Frodkowi cieplej...
Dzięki Hana tak też sobie pomyślałam, że uszlachetnili dziki bez, fajowsko wygląda :)
UsuńOgród piękny i dopracowany, koty cudnej urody, Twój zwierzyniec w bardzo oryginalnych konfiguracjach.
OdpowiedzUsuńOj tak, Ewa2, konfiguracji to ja mam mrowie a mrowie. Stoczyłaś się porządnie?
UsuńTrochę mi pary do porządnego stoczenia zabrakło, zbyt gorąco było.
UsuńEwa2, ale chociaż próbowałaś! Dobry początek!
UsuńW takim dużym i pięknym ogrodzie żeby jednego malutkiego pajączka nie było i maniuniej pajęczynki ?! Sftyd! Muszę napisać do "Maja w ogrodzie" czy to jest normalne (?). Ile to pracy wymaga aby było takie piękne i różnorodne! Lato i wiosna to ta zapłata :)). Bardzo, bardzo ta przyroda umie się odwdzięczyć. A ten gołąbek to rodzaj... czego ? Jaki kapitalny !!!! Kociska oba zwei nie przymierzając lwy z wybiegu. Ale oryginalne ! A skąd one takie lwiopodobne?? To rasa jaka? A wałek z Frodo na zakładkę jedzo, hre hre. Mniej miejsca zajmują w ten sposób :) A twoje kociska jakie zgodne. Każde ze swojej miseczki popitala i nie zagląda do siebie, takie grzeczne. Kolorowo, kolorutko, kolorowusieńko. Pięknie.
OdpowiedzUsuńLilka, spoko, wszczymaj konie, znajdę Ci pająka, że hej!
UsuńGołąbek to motyl, spija nektar dokładnie w taki sam sposób jak kolibry. Zamiata skrzydłami i w ten sposób zawisa nad kwiatem. I jest puchaty!
Kocham fruczaki.
UsuńA, Lilka, kociska to main coony. Amon nastał bo tak, a Freya to zbieg okoliczności - szukała domu i trafiła do M. I tak sobie żyją długo i szczęśliwie.
UsuńAaaa,to wielgaśne one przy okazji ale cudne!
UsuńU mnie też działa fruczak! Chociaż nie wiedziałam że się tak nazywa. Ten mój miał coś pomarańczowego na dupsku ewentualnie skrzydłach. I też był za prędki.
UsuńCo roku przylatywal na moj balkon, robilam zdjecia, pokazywalam na blogu, piekne sa i bardzo lubia spijac nektar z werben.
UsuńTe dwa rudasy (ale Freya samiczka tez ruda?) sa tak piekne i fotogeniczne, ze powinny brac udzial w konkursach pieknosci. Oczywiscie zaraz za Twoimi, bo te nie maja zadnej konkurencji. Jak one te ogunki krzyzujo przy jedzeniu!
OdpowiedzUsuńZ ogrodu podoba mi sie ta leluja z prawie czarnymi liscmi i bialymi kfiatkami. Co to jest, bardzo fajne i niestandartowe.
AMP., tak, Freya to kobitka. Na zdjęciu nie widać specjalnie różnicy, ale Amon jest dużo większy.
UsuńWiadomo, że z moimi żaden byle kocur nie ma szans!
Leluja to dziki bez, patrz wyżej.
Teraz na spokojnie - jest tam przepięknie!!! Koty zjawiskowe!!!
OdpowiedzUsuńFelka, oczu od nich nie można oderwać!
UsuńAle cudnie, zwierzyniec i ogrod, ach!A MM to na tej kaszy tak sie wylaszczyla?
OdpowiedzUsuńDora, MM JEST laska. Bez kaszy i to mnie lekko bulwersuje.
OdpowiedzUsuńNo prosze, dolaczam do bulwersacji, mnie cos odchudzanie nie idzie,a tak liczylam, ze tu schudne.
UsuńJa tez sie bulwersne....choc zem jest bez hreczki i kefiu, tak sila woli pragnelam chudnac....
UsuńHana, dzięki za dobre słowo. Miło usłyszeć choćby nawet nieprawdziwe było. Dzie ja kurna laska?! Chyba mam chody u aparatu Hany.
UsuńBoszsz...piekny ogrod i piękny kot.4 lata...
OdpowiedzUsuńMasza, a co będzie za kolejne 4? Dżungla?
OdpowiedzUsuńWycinka!:-P
UsuńZnaczy zaprosi Szyszke?
UsuńWystarczy przystojny drwal ;)
UsuńBarbara
Żadnych drwali.
UsuńHrehrehre, a jakis gajowy przygodny?
UsuńMasa roboty...tez bedzie. Chyba ze ogrodnika wezmą.
OdpowiedzUsuńMasza, w życiu! To tytani pracy!
OdpowiedzUsuńWszystko cudowności.Ja jak bym miała taki ogród do oblatania to tyż bym i figurę miała;)
OdpowiedzUsuńŚwitała mi w głowie historia Frei, tylko nie pamiętałam, że zamieszkała u synusia Marty. Odszukałam sobie u Gosianki (wpis z 30.11.2015).
OdpowiedzUsuńOgród cudowny, jak z bajki, chciałoby się w takim przysiąść. Oba rudzielce cudnej urody.
Frodo z Wałkiem, jako dwupiętrowi, fantastyczni, a kotowate na oknie, podczas wsuwania jedzonka ach, ach. Troszeczkę mnie odetkało, mogłam napisać.
Gaszę, dobranoc.
Chcę taki ogród! Mogę nawet zostać ogrodniczkom:) I niech latają fruczaki, niech rośnie bez, róże i inne cuda. Jakie te kociska cudne! Wszystkie bez wyjątku:)
OdpowiedzUsuńDzień dobry :)
OdpowiedzUsuńJak dobrze zacząć dzień w ogrodzie z kotami :))!
To ogrodom wody, kotom słodkiej i tłustej śmietanki i Wszystkim pięknego dnia :)!!
Rabarbara
Cześć Kury o poranku chłodnym ( fanfary! ) i zachmurzonym ( orkiestra tusz! ) i być może deszczowym.
OdpowiedzUsuńWczoraj przesadzałam, dosypywałam, przenosiłam - wymyśliłam sobie nową grządkę, to trzeba robić. Z obrzeżem, więc i roboty kamieniarsko-brukarskie się odbywają.
A teraz, skoro kawa wypita, pójdę dla odmiany do pomidorów i uwiążę je, bo urosły i przewracać się zaczynają, głupki jedne.
Miłego dnia!
Dzień dobry w pochmurny poranek, 19 stopni i mokro, widać w nocy padał deszcz.
OdpowiedzUsuńŁadnej i miłej niedzieli życzę.
Helou Kurniku z rana, nawet sie dosc wyspalam. Chlodniej, pochmurno, niby fajnie, zeby tylko nie bylo zawiesistej mgly nad morzem, no i chcialam nogi wreszcie zamoczyc.Hm.
OdpowiedzUsuńDora - to nie m ozesz z mgla noguf zamoczyc? musi byc klarowne powietrze?
UsuńMogiem, ale chodzilo bardziej o temperature. Bylo idealnie 20 st. Statki, zaglowki, mewy, piaseczek i kamycKi i muszelki.pochodzilismy i,po piasku i brzegiem morza
UsuńJestem szczesliwa.
Czołgiem Kureiry! Ranek był rześki i pochmurny, już, już miałam nadzieję na coś więcej, tymczasem pfff...
OdpowiedzUsuńJa nie wiem Hana, Ty w jakimś trójkącie bermuckim suszy jesteś.... w internetach czytałam że w okolicach P w stronę Kórnika jakieś straszliwe ulewy, podtopienia a w Twoją stronę ani parę kropelek?????
UsuńRabarbara
Obeszly jom bokiem. a tu szaro dzis, jakies 19 stopni i pokropilo delikatnie. ale prawie jak nic.... wogle milej niedzieli Kurnikowi.
UsuńOpakowana, no, obchodzą mnie jak - nie przymierzając - śmierdzące gie...
UsuńPada pada i to dosc gesto...pewnie zelzy w powietrzu, bo bylo ciezko!
OdpowiedzUsuńCzyli poszło do Ciebie? A ja mialam nadzieję ze jednak i u mnir popada.
UsuńOj Grażynko; gdzie pada to pada. U nas nic. U mnie przedwczoraj trochę popadało, a u Hany (odległość do niej to troche ponad 10 km) nic a nic. Tam rzeczywiście pada jakby mniej niz gdzie indziej.Nasza Mama ciągle powtarzała, że "ta pierońska Sahara to przez to jezioro". Może cos w tym jest.
OdpowiedzUsuńU nas juz tuz tuz bylo wczoraj ale poszlo chyba nad rzeke lub rozstrzelali. Dzis od rana bylo widać na horyzoncie, ale tez od jakiejs pol godziny zniknela. Tak wiec praży, na pocieche jest przyjemny wiaterek. Psy leżą w lesnym cieniu ja tez sobie siedze i obserwuje kiedy pojaei sie ptasi zwiadowca.
OdpowiedzUsuńPrzyłączam się do saharowych Kurek, u mnie też nic, ani kropli. Noc była rześka, weselnicy jakby się trochę wyciszyli po 2-giej, nawet nie latali po parkingu i udało się zasnąć koło 4-tej przy zamkniętym oknie buuu. Dobrze, że ja nocny Marek jestem, bo bym nie strzymała tych imprez. Jest 26 w cieniu i dosyć fajny wiaterek, idzie żyć.
OdpowiedzUsuńBezowa, poleciałabym tam z maczugą i maczetą, nie strzymałabym.
UsuńGdyby to było w środku tygodnia, ale sobota... niech się bawią, tylko niech nie latają po parkingu. Cały tydzień będzie spokój, do soboty.
UsuńI tak co weekend, o mamuniu!
UsuńPrzyjemny, chłodny poranek zmienił się w parny, gorący dzień. 27 stopni, duszno mimo powiewów wiatru, słońce prześwituje przez chmury i piecze.
OdpowiedzUsuńBurza jak sie patrzy i polalo solidnie ! grzmi cudnie i troche razniej w powietrzu! Czarny Kocie u Ciebie tez?
OdpowiedzUsuńGrażynka a co Ty tu jeszcze robisz ????
UsuńBarbara
Jak to co? jutro wyruszam!
UsuńGrażynko u mnie żadnej kropelki. Zachmurzylo sie o 16 ale znowu sie rozeszło lub poszlo gdzie indziej😞
UsuńNo popatrz niby blisko a jednak nie...tutaj zmoczylo dosc solidnie.
UsuńGrażyna, dokąd pędzisz?
UsuńPedze do Paryza....mam wizyte brata kanadyjskiego juz od miesiaca a on ma syndrom niespokojnych nog....hahaha... i ciagle gdzies trzeba wyruszac! Wiec wyruszamy,
UsuńOmamuniu, Paryż...
UsuńHana - i do tego ona PEDZI...juz tego mogla nie pisac, hrehrehreh
UsuńW Alzacji tak lalo, ze podtopilo drogi(we piatek) , dobrze, ze moj synek bez problemow dojechal.
OdpowiedzUsuńA dzis od ranca smigalismy na rowerach, drogi pozamykane i Slow up swietowalismy, wraz z tysiacami ludzi. No, ale koniec nareszcie i przestali jezdzic pod mymi oknami, uff;)
Kociska-cudowne!Ze ogrodzie nie wspomne, uwielbiam takie kwiatowe zakatki. A jak ten wiciokrzew musi pachniec!!
Kasia, coś ten slow up jest chyba nie za bardzo slow:)))
UsuńByłam dzisiaj w plenerze i teraz spać mi się strasznie chce, chyba z nadmiaru tlenu:)
OdpowiedzUsuńOgrod mniammmmm!
OdpowiedzUsuńA zwierzyniec musialas chyba sama do zdjec ustawiac, to niemozliwe, zeby tak same z siebie - pietrowo i te ogony?????
Basia, same z siebie, jak bum cyk piętrowo i te ogony!
OdpowiedzUsuńTakiego Maine Coona ma moja sis, jest identico :)
OdpowiedzUsuńTen sam kolor .
Wszystkie zwierzaki cudne, że ho ho !!
a gumno koleżanki zachwyca, pomyśleć, że tylko 4 lata ma- szok ♥
Sonic, to gumno syna MM.
OdpowiedzUsuńKury śpio, to gaszem. Dobranoc, na jutro zapowiadali u mnie deszcze, zobaczymy.
OdpowiedzUsuńDzień dobry :)
OdpowiedzUsuńCiepło, pachnąco i pięknie nadal.
Dobrego dnia, Kurniku :)!!
Rabarbara
Helou Kurniku, dobrego tygodnia.pomylily mi sie godziny na czym koty skorzystaly, bo porane papu dostały😀 Dobrego tygodnia!
OdpowiedzUsuńDzien dobry ! za oknem razi!
OdpowiedzUsuńDzień dobry. Szare niebo, 20 stopni, bez wiatru. Dobrego dnia.
OdpowiedzUsuńCześć Kurencje! U nas około 20 na razie, trochę słońca, trochę chmur, zająca widziałam na łące.
OdpowiedzUsuńKonie tylko słyszałam, chyba ukrywają się w lesie.
Oplewiłam w dyniowatych, zaraz pójdę podlać pomidory, potem znowu plewić. To się nigdy nie kończy.
Ten ogród ze zdjęć, strasznie pracochłonnie wygląda. Patrząc na niego, z perspektywy pracy wkładanej, można się zmęczyć. Ale na szczęście można popatrzeć z zupełnie innych perspektyw. I ucieszyć się niezmiernie.
Czy tam są posadzone również drzewa? Bo w tym gąszczu nie widać za bardzo.
Pozdrawiam porannie.
Hellou Kury,
OdpowiedzUsuńMgła była z rana jak mleko, teraz słonecznie.
MM,ogród wprost rajski i okolica przepiękna i chyba na razie bez somsiadów na horyzoncie;))Też tak onegdaj miałam,pies ganiał zające po łące.
Wyobraźcie sobie Kury,że zakwitło mi geranium,dwa malutkie,słodkie kwiatuszki bladoróżowe,pięciopłatkowe.Małe cudo.
Miłego..
PS Kocie, dziś przyszło pudełeczko,ta mendoska poczta!Świętowali cały tydzień.Cała skrzynka z zaległą korespondencją,niech ich szlag.Chyba Ci Kotku odeślę,Tobie się przyda;))
UsuńZnaczy się pudełeczko odeślę,a nie korespondencję.Chociaż podrzuciłabym komuś, kurde same rachunki z poniedziałku.
UsuńHanna, zgadza się, żadnych upierdliwych sąsiadów, oby jak najdłużej. W międzyczasie tak im zarośnie, że i tak ich nie zobaczo gołym okiem.
UsuńPs. Gdyby ktoś zbierał rachunki, to ja chętnie. Kocie, zbierasz?
UsuńA niech ich szlag! Priorytet 14 dni! Maja wyczucie czasu,a jak poradzilas sobie z plamą na poprzednim.U mnie listowy byl w środę to jednak nie świętował.
UsuńHaniu nie odsyłaj ono duzo mniej kosztuje niz przesyłka.
A za rachunki dziękuję, czerwiec jest bezwzgledny i moje tez czekaja na opłacenie.
Dzień dobry! U nas padało w Dzień Dziecka wieczorem i w nocy, nawet burza była, a potem drugiego, około 19.30, a poza tym skwar się z nieba leje. Wczoraj nawet tylko spacerując opaliłam sobie dekolt, mimo kremu z wysokim filtrem.
OdpowiedzUsuńOgród cudny! Fruczak przesympatyczny, nigdy go na żywo nie widziałam, mam wrażenie, że u nas jest rzadszy niż w południowej Polsce. Zwierzaki tyż pikne, szfystkie. I choć faktycznie, na zdjęciach różnica wielkości jest niezauważalna, to Freya jest delikatniejsza od Amona, co szczególnie widać po kształcie podbródka:D Jej historię pamiętam, ale nie miałam pojęcia, że to właśnie tu trafiła.
Ninko, obecność fruczaka zależy chyba od ilości kwitnących roślin. U M. w ogrodzie jest tego tyle, że chyba wszystkie tam siedzo:)
UsuńKoty są takie piękne, że szok! Prawdziwe lwy! Dziękuję za tę cudną niespodziankę. Radość, że się udało taki genialny dom dla tej niechcianej (!!!) koteczki znaleźć. Trudne miała u mnie początki, ale to co ma teraz, wszystko jej rekompensuje. :)
OdpowiedzUsuńOgród boski i taki inny niż oklepane widoczne wszędzie - żywopłot z tui i trawnik, blee..
Gosia, koteczka jest przemiła i nigdy nie było z nią żadnych problemów. Musiała być wtedy nieźle zestresowana. Cholera wie, co ją spotkało w poprzednim życiu.
UsuńWiecie co, ja sie wcale nie dziwię tym tujowym i iglastym żywopłotom , bo przy tym jest najmniej pracy! I zawsze zielono,latem i zimą. Tutaj mam do czynienia z wielona zywopłotami, w róznych kombinacjach, jedne ostre ,bo berberysy,róze, ostrokrzewy, to wiecie ile to pracy z przycinaniem, kaleczeniem się, owszem bardzo adnie to wyglada nie przecze,jednak pracujac przy tym zauwazam zalety zwykłej tui, swiwrka,cisa, czy jałowca,chociaz ten ostatni tez kłuje:)
OdpowiedzUsuńJa mam chyba 10 tui, bo trza bylo na cito, musza byc teraz przyciete w plot, ze zompkami na wuerzchu i przestrzenia miedzy. mam tez berberysy, bo naonczas plota nie bylo a ino kun przylazil ciekawski i wszystko jadl oraz tratowal. raz przyjechali znajomi spradwzic co sie dzieje, to kun przylecial z uonki, z lancuchem nawet i mu sie ten lancuch ladnie obwijal wokol karoserii drapiac....ale przeciez MUSIAL sprawdzic. Berberys mu nie odpowiadal. a na rescie plota ma bukwico.
Usuń😀no co za kuń ciekawski.tez ostrym bym musiala na wiosce, bo co inszego to sarny i lelenie wpierdzielajo .
UsuńOpakowana, nalewka jest dobra z bukwicy;)
UsuńDora teraz moda na takie tujowe ogrody.Złośliwi nazywają to cmentarnym stylem.
Wiem, wiem, ale bez przesady😀
Usuńu nas akuratnie tam byly inne krzewy, ale chcielismy cos na szybko i najpierw byl w zabki. nazbieram bukwica i zrobie nalewke. Bedzie paradna.
UsuńA ja lubię tujki, bo są odporne na wszystko i wszędzie urosną. Oczywiście bez przesady. Jednak żywopłot z tujek, jeśli jest zwarty i przycięty, to nie mam nic przeciwko. Jest szczelny.
Usuńno troche i o to chodzilo. a poza tym mozna je strzyc w rozne wzorki i one nie maja nic przeciw temu. tylko trzeba dziady pilnowac, bo sie rozrosna jak glupie. w angielskim ogrodecku z frontu ostala sie jedna tujka. troche parchata, troche rosnie, strzyge ja w iglice jak w Paryzu, inonieco grubsza. zawsze mi krzywo ten czubek wychodzi, ale sie nie obcyndalam. Kosy w tujce sie gniezdza i maja inne drzwi wejsciowe a inne wyjsciowe, trochu dalej na drzewku, zbey oszukac sroki i inne paskudniki, co dzieci kradna. a na zadnim ogrodecku mamy kawalek zywoplotu z tujek, co sa co roku przycinane do wyskosci szopki ogrodowej, na ktorej rosnie powoj czy jak mu tam, zimozielony.sa trzy tujki w tem "zywoplocie" na plocie miedzy nami a nastepnymi ludzmi, co lubieja gacie wieszac na sznurku albo siedziec na tarasiku. jako, ze ogrodecki sa szerokosci domu to sa raczej waskie i niech mi zadne gacie nie powiewaja przed nosem, tujki sa jak ras. tyle, ze sa stare i jakos starosc im zaszkodzila, bo wziely i umarly w koncu ale sa zielone (stad ten "" przy zywoplocie".). sa okrecone tym powojem, wiec zielone. Poprzedni sasiedzi obok okropnie narzekali na nasz powoj i tujki, bo: 1. za szybko rosly i powoj oplatal wszystko jak mu sie dalo, 2...uwaga - ptaszki, co sobie gniazdowaly w onym im przeszkadzaly. niekoniecznie chodzi o obsrywanie prania na snzurku a ogolnie caloksztaltu i obecnosci. raz sie dobrali do zrywania powoju po swojej stronie. takk skutecznie, ze pani kosowa siedzaca na jajach nieco po naszej stronie (ale WIADOMO bylo, ze JEST gniazdo zasiedlone!!), siedziala przez te robote z panika w o czach (z naszego okna kuchennego paronamicznego widac), nie wytrzymala tej szarpaniny i...uciekla. Tego sasiadom nigdy nie wybaczylam i nie wybacze. Ale moze to bylo za to, jak kiedys nasz pies zlapal za tylek ich kota....
Usuńp.s. kotu sie nalezalo.
I doopa blada. Zapowiadali deszcz, a skwar z nieba się leje 28 w cieniu, w nic już nie wierzę.
OdpowiedzUsuńTydzień zaczął się nawet fajnie, oby tak dalej. Poszłam do rodzinnego po skierowanie do Poradni Pulmonologicznej, a ona teraz Poradnia Gruźlicy i Chorób Płuc, o matko jak brzydko się nazywa, ale pójdę, może gruźlicy nie mam.
Bezowo, też trzymam, ale nie lepiej rzucić pety?! Wszystko Ci przejdzie.
UsuńTeż trzymam, ale skoro kopcisz przy astmie, to Ci pewnie dołożą zakaz palenia.
UsuńJak na pierwsze oko, to jak znaja Bezowe, to najsamprzod jo wezmo przez kolano i w pupe. za to palenie.
UsuńDzięki za kciuki. Jutro pojadę zarejestrować się, bo nie byłam 5 lat i nawet nie wiem, czy moja pani doktor przyjmuje jeszcze, a była taka fajna. Co do zakazu palenia, to ja go miałam 10 lat temu, jak zaczęłam się leczyć. Muszę udeptać sobie ścieżki, bo pół roku przed emeryturą chcę pochorować, właśnie na astmę.
UsuńKurki mam pytanie: Może, która jest biegła w ZUSowskich przepisach? dziś obiło mi się o uszy, że chorobowe przed emeryturą, płatne jest 100% - prawda to???
Bezowa, jak kto jara, to nie.
UsuńHana, Ty maupo.
UsuńBezowo,chorobowe ZUS CI odliczy od lat pracy.
UsuńDokladnie jak mówi Orka, chorobowe to okres nieskladkowy i liczy sie do stażu ale nie do wysokości emerytury, w zasadzie ją obniża. Co prawda Ty juz masz ze sporą górka lat pracy, ale nie wiem czy to sie opłaca jesli chodzi o emeryture. Wydaje mi sie ze chyba od czerwca w kazdym oddziale zus mial sie pojawić doradca z ktorym bedzie mozna sie umowic i wszystko wyjasni i pomoże.
UsuńW ZUSie bywałam całkiem niedawno, moje koleżanki też i jest tak jak Kot mówi, można iść i zaciągnąć języka. Urzędnicy są oczywiście różni, jedni bardziej drudzy mniej rozmowni, ale generalnie przydatni, doradzą to co jest korzystniejsze.
UsuńKurcze, jak ja nie lubię latać po urzędach i to w taki gorąc, ale trudno. Trzeba pójść. Podobno, pobory z ostatniego roku pracy już nie są brane pod uwagę do wysokości emerytury, ale muszę to sprawdzić.
UsuńPozdrowienia z paryza. Gorac ale jest piknie! !
OdpowiedzUsuńTo ja grazyna wenezuelska
OdpowiedzUsuńGrażyna, gdzie konkretnie rezydujesz?
OdpowiedzUsuńKurczę, światowe te kury że aż! Grażyna w Paryżu, Lilka na Peloponezie. Kasia we Francji, Ataner w Ameryce i Pantera z Dorą w Niemczech! I Amber w Irlandii, a Kjujewna w Szkocji...
OdpowiedzUsuńHana, zapomniałaś o Orszuli....
UsuńKurnik kosmopolityczny i pomyśleć tylko, że gdyby nie internet to raczej byśmy się nie odnalazły w szerokim świecie :)))
UsuńNo tak, Orszulko, zapomniałam o Orszuli i na pewno o kimś jeszcze:(
UsuńBlisko montparnasse. Fajna uliczka. Niezly apartsmemt
OdpowiedzUsuńBoszszsz...
Usuńo matku bosku...z takiego mieszkanka pewnie bym nie wychodzila, tylko sie gapila przez okno (czesciowo to wynika z biedra i kulanka)
UsuńGrażyna wymawiasz bratu zespół niespokojnych nóg, ale przecież twoje, tyż nieźle rozbiegane :)))
UsuńNie spodziewam się raczej być w Paryżu, więc pozdrów go ode mnie :)
Marija, a kto to może wiedzieć?
UsuńNie mówiąc o Opakowanej!
OdpowiedzUsuńJa to sama zazwyczaj nie wiem, gdzie jestem. musze miec napisane na kartce.
UsuńOpakowana, to co masz na dzisiejszej kartce? Że dzie jesteś? Rabarbara
UsuńJestem tutaj. a ktoro to tutaj, to bukwi :)
UsuńEch, fajnie jest mieć takie towarzystwo. Przyznaję, że czasem mnie kujnie żal, bo już chyba nigdzie poza polski zaścianek nie pojadę.
OdpowiedzUsuńEwa ja zostaje z Tobą w zaściankach, bo o lataniu nie ma mowy. I statków tez nie lubię.
UsuńKocie, to znaczy, że nigdzie w świat nie pojedziesz? Też się boję latania, ale jak trzeba, przełamuję się. Ciekawość silniejsza. Mówio, że trzeba polatać, to człek przywyknie:)
UsuńPóki co nic mnie nie przekona do latania. Co najwyżej objazdowo i najlepiej za kierownicą😀, ale to jak dzieci dorosną. Na razie jestwm na etapie jak mam przewidzieć wszystko co moze byc potrzebne co sie moze wydarzyć i spakować i wiedzieć gdzie to odechciewa mi sie wyjazdów.
Usuńa ja jezdze/latam z zdzieckami od polrocznego wieku. dobrze im to robi!
UsuńDeszcz w paryzu! 18 stopni. Boulamgerie zomkniets. Chcem croissanta! Brat jeszcze spi .nie ma kogo wyslac! Bonzur!
OdpowiedzUsuńGrażyna, jak to, boulangerie zomkniets??? Na Montparnasse???
UsuńBo to Hana było o 5 rano ;)). ......Jedne zjedzone a nowe jeszcze się nie upiekły .Krłasanty ;)). Rabarbara
UsuńMyslisz, ze Grazyna latala i pukala i bulanrzeriach o 5 rano? to chyba zadna na zadnym swiecie nie bedzie otwarta....
UsuńDzień dobry :)
OdpowiedzUsuńCiepłego dnia Kurniku ;)!
Barbara
Rabarbara, nie wygupiej się z tym ciepłem...
UsuńRabarbaro,kcesz chodzić bez piórów???
UsuńRano było fajnie/pochmurno/a od kilku godzin rolmalnie grzeje.Dzie ten dyszc?:(
Dysc podlewa moje kwiatki ;)), jakoś w moich domowych stronach co jakiś czas pada a i tu coś się zanosi, nic się nie martw, do Ciebie też kiedyś doleci ;). Rabarbara
UsuńDzień dobry! Noc chłodniejsza była, o 4 świeciło pół księżyca, teraz słońce i temperatura rośnie.
OdpowiedzUsuńDobrego dnia. Zaraz pędzę na dyżur.
Cześć Wam.U mnie,3 x tfu przez lewe ramie,niebo zaciągnięte równo chmurkami i 15 st.I se tak może zostać i jeszcze może popadać calutki dzień.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia i niech świeci tam gdzie chcą świecenia a pada tam gdzie...potrzeba deszczu:)
U mnie 16 stopni i właśnie zaczęło dość mocno padać, super!
OdpowiedzUsuńA propos światowych kur; ja to może nie bardzo; myślałam nawet, że już mnie nigdzie nie poniesie, tymczasem niedawno zaliczyłam Londyn. I choć ciarki mnie przechodziły na samą myśl o samolocie, muszę (ostrożnie!) stwierdzić, że dosyć mi się podobało. Sam fakt, że w tak krótkim czasie pokonuje się tak ogromne odległości, jest fascynujący. Jak mówiłam, ja nie bardzo światowa, ale mój mąż o wiele bardziej, o kurczętach nie wspominając; młodsze kurczę w Londynie, starsze (po zmianie pracy) lata po całej Europie, a wkrótce prawdopodobnie i Hameryka się nadarzy. Północna, a może i południowa. A ja, z moimi skłonnościami do zamartwiania się o byle co, dość marnie to znoszę. Momentami. Staram się bowiem nad tym pracować:D:D:D
Dzielna jesteś, szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Ja to chyba wykorkuje nim moje dorosną. Czarnowidztwo w kazdej postaci.
UsuńKocie - przyzwyczaisz sie, znaczy pisklaki Cie przyzwyczajo....ja mlodsze dziecko puscilam w swiat (do Helsinek). jak mialo niecale 11 lat chyba. w drodze na lotnisko sie zorientowalysmy, ze nie mamy adresu ni numeru telefonu dziewczynki i jej Mamy, do ktorej leciala. z przesiadka w Brukseli, srednio czasu na przesiadke, czyli wszystko powinno byc na pore. a ja stalam na tarasie widokowym na naszym lotnisku GODZINE. do wieczora siedzialam jak na jajach. zadzwonilam, akurat odebrana zostala Coreczka, sa wlasnie w domu, a w Brukseli dziecko bieglo przez cale lotnisko (male ono, a dziecko dosc obyte i - jak twierdzi - no ktos musi byc ostatni w samolocie!), zeby zdazyc na samolot do Helsinek. Ponizej 11 roku zycia linie lotnicze MUSZA opiekowac sie dzieciakiem. ich opieka to bylo posadzenie dziecka na jej miejscu...pppfffft!
UsuńJuz się boje, ze trzeba bedzie to jakoś znosić, bo dzieci chętne do wojaży a mąż zdania żeby jak najwiecej zobaczyly. To ja chyba jakieś odzienie incognito musze zakupic, urlopy brac w pracy i zza winkla nadzorować 😉
UsuńNinko, musisz polatać tu i tam, to Ci przejdzie. Podobno samolot jest najbezpieczniejszym środkiem transportu. Statystycznie na pewno...
OdpowiedzUsuńNa zdrowy rozum: pomyśl ile ryzykujesz każdego dnia wsiadając do samochodu.
Ststystycznie ale jak wezmiesz przeżywalnosc w tej statystyce zdarzenia/ przeżycie to jak to wygląda? 😮
UsuńKocie, tak samo. W jeden tylko weekend utonęło ponad 100 osób. Ile zginęło nie wiem, aż tak statystyk nie śledzę. Jednak uświadom sobie kiedy była jakaś katastrofa samolotowa i ile osób w tym czasie zginęło w wypadkach drogowych w samej Polsce, nie mówię o świecie.
OdpowiedzUsuńHanuś wiem wiem, ale zostaje na ziemi. Statkiem płynęła dwa razy w zyciy i czułam sie bardzo nieswoja. Nie pociaga mnie to. Latanie tym bardziej. Ci co chcą i lubia niech latają inni pływają, a ja sobie popatrze.
UsuńJa na przyklad nie mam wyjscia....
UsuńPrzyzwyczaiłaś sie Krysiu? W roku to chyba z 20 lotów odbywasz?
UsuńWitajcie. Miałam pojechać do tego szpitala, zarejestrować się, ale nie chciało mi się wstać, bo miałam wolny dzień. Siedziałyśmy sobie z Bezunią na balkoniku pod parasolkiem, aż tu nagle, jak nie zagrzmi, jak nie wiunie mocnym wiatrem i spadło 5 kropelek i wyszło słońce. Nic już więcej nie powiem, duchota nadal.
OdpowiedzUsuńHej,u nas znow wyszlo slonko i 26 st.zmeczona jestem po calym dniu, ale jeszcze trzeba isc podlac tutaj.
OdpowiedzUsuńDzisiaj się zbuntowałam i nie podlałam. Tylko doniczki.
OdpowiedzUsuńPada od 5 minut, ale coraz mniej, zaraz będzie po deszczu.
UsuńPoszlam podlac po 21 dopiero, tu to malo , ale pod budynkiem to juz tylko konewką, a to ciezko dzwigać.
UsuńKruasanty skonsumowane otwieraja o 7 rato. Dorsay przedeptany. Nogi moje okrrutnie strajkuja. Tym bardziej ze wrocilismy piechta na ten montparnasse.
OdpowiedzUsuńDołączam do tych co latać nie lubią. Tez tak mam. Ale, podobnie jak Hana, jak trzeba to siem przezwyciężam. Na ziemi staję z dużą ulgą i już myślę o tym, że trzeba będzie wracać, czyli znowu wsiąść do tego diabelstwa. Ale i tak bym gdzieś poleciała, nawet zaraz. Nie chce czasem która Kura pomieszkać troche z naszymi, zwłaszcza haninymi zwierzakami na czas naszego wyjazdu? Hrehre niestety nie spodziewam sie tlumu chętnych
OdpowiedzUsuńObawiam się, że Baluś by mnie zjadł;)
UsuńE, nie, Ksan. Baluś mocny tylko w gębie.
UsuńMM - zaraz to nie ale od września jestem dyspozycyjna (uwielbiam to straszne słowo ;)) :))
UsuńRabarbara
Leciałam raz w życiu we wczesnej młodości. Nie wspominam dobrze, kołysanie morskich fal też mi nie służy, reszta obleci, do autokarów się przyzwyczaiłam. Pomieszkałabym, gdyby ktoś zajął się moimi futrami i wnukami.
OdpowiedzUsuńCały dzień duszno deszcz nie padał tylko straszył, jestem zmęczona taka aurą. Teraz 22 stopnie.
A ja leciałam tylko cztery razy, to znaczy dwa razy tam i z powrotem, ale mi się podobało, szczególnie jak mogłam robić zdjęcia temu co za oknem :)
OdpowiedzUsuńJa nie mogłam robić zdjęć, leciałam po ciemku i pogoda była marna. Podczas lądowania w Londynie udało mi się zobaczyć kawałek lotniska z okolicą, a podczas startu "światła wielkiego miasta":D:D:D Natomiast u nas podczas startu nie widziałam prawie nic, a podczas lądowania w ogóle nic niemal do płyty lotniska.
UsuńNie leciałam, popłynąć bym mogła , tu po Zatoce jakims stateczkiem, ale nie wiem jak bym to zniosła, więc się waham.
OdpowiedzUsuńDzień dobry Kurniku :)
OdpowiedzUsuńNo cóż, może nie upał ale nadal ciepło .... ;)
Barbara
Leje...dzien dobry! No nie wiem czy dobry. ..boulangerie otwarta..ludzie wchodza i wychodza.wszyscy z bagietkami pod pacha.ja chcem kruasanta! Trzeba zejsc na deszcz.grazyna
OdpowiedzUsuńGrazynko, w Paryżu to i deszcz romantyczny, leć, smacznego rogalka.
UsuńU nas wiatr chłodny, by nie powiedzieć zimny. I słońce. I tyle.
OdpowiedzUsuńSlonce, wiaterek, ma byc 23 st.Noc chlodna , dobra do spania.Deszczu ni śladu.
OdpowiedzUsuńAgniecha, u nas także samo:D Poczekam, aż się ociepli i lecę na rynek. Niedawno latałam, zanim się ociepliło :D:D:D
OdpowiedzUsuńChłodniej, trochę chmur, trochę słońca lekki wiatr, 20 stopni. Miało być pracowicie od rana, ale się zaspało.
OdpowiedzUsuńU nas jest pracowicie od rana, ale się nieeeee chceeee.
UsuńJa odpoczywam po wczorajszym, zbieram siły na popołudnie,a w piątek to będzie jazda bez trzymanki,wiec pozwalam sobie na lenistwo. Zrobie tylko hreczke i meilone i z głowy:)
OdpowiedzUsuńZnów blox mnie nie wpuszcza i niem ogę dodać nowego posta! Buuuu.
OdpowiedzUsuńWitam cię bardzo serdecznie w ten piękny czerwcowy dzień zdjęcia ogrodu są przepiękne a kwiaty prezentują się wspaniale przyroda cieszy oczy i to jest najważniejsze Ja już nie mogę doczekać się kiedy kwitną słoneczniki żółte i czerwone bardzo na to czekam a zwierzaki zwierzaki Cud Miód Malina proszę podrapać ode mnie za uszkiem Pozdrawiam i życzę przyjemnego dnia
OdpowiedzUsuń💁 odnowionaja.blogspot.com
Zapraszam Cię serdecznie na bloga swej Przyjaciółki Agnieszki , która chwyta piękne chwile w swój obiektyw , ale również pisze życiowe przesłania z serca dla drugiego człowieka .
Pozdrawiam serdecznie Sylwia
U mnie o 4:15 bylo 7stopni. Teraz jest przyjemnie źeśko i przyjemnie 😉
OdpowiedzUsuńHej Kurki. Nawiązując do poprzedniego postu, to taka pogoda i dzień mógłby być wspaniały i do cieszenia. Wysprzątałam chałupę, poszłam na spacer, wiaterek, słonko, trawka, maki, szum rzeczki, ciepło bez upału, słowem wszystko co lubię do szczęścia, to musiały mnie boleć plecy?
OdpowiedzUsuńNo faktycznie, niedobre plecy.
UsuńWitajcie. Dzień mniej upalny, ale gorąc nadal. Chętnie zaopiekowałabym się Waszymi zwierzaczkami, ale musiałabym przywieźć ze sobą swoją Bezę, nie zostawiłabym jej Bezowemu, na którego jestem dziś taka wściekła, że jak nie będzie wołania, to znaczy, że pękłam ze złości. Matkojedyna, te chłopy nie mają za grosz rozumu, a łudziłam się, że może chociaż kapineczke mają? Kurcze, w czerwcu przynosi mi do domu 5 kg starych ziemniaków na obiad...wcale go nie prosiłam o zakupy, bo wiem, że jest do tego lewy.
OdpowiedzUsuńMoże miał ochotę na knedle z truskawkami, tylko nie wiedział, jak Ci to powiedzieć???
UsuńAlbo pierogow lub plackow ziemniaczanych😀Bezowo,nie nerwujsja.
OdpowiedzUsuń