czwartek, 31 października 2019

Długi, nie wyjaśniający niczego post

Legendarną przesyłkę odebrałam, była tak intrygująca w swojej opakowanej formie, w dodatku z etykietką "fragile", że ledwo do domu dojechałam. Zaadresowana była tak:

Rozpakowałam trzęsącymi się paluszkami i oczom mym ukazało się cudo. Nie miałam w ogóle pojęcia, że takie cuda istnieją. Otóż najwidoczniej istnieją w KAMAPA sp. z OO pod BATERIAMI (patrz komentarze pod poprzednim postem).
A było to tak: wczoraj zadzwoniła do mnie Grażyna Wenezuelska z pytaniem, czy mieszkam w S. Potwierdziłam (z pewnym takim zdziwieniem) i zostałam poinformowana, że w tychże S. na ulicy Jana Pawła II mam do odebrania przesyłkę. Nie wiadomo od kogo i nie wiadomo jaką. Wczoraj było już za późno, pojechałam więc dzisiaj rano, po drodze do Poznania. Zjechałam rzeczoną ulicę w tę i nazad trzy razy, ale pod podanym numerem była zwyczajna, brudna i zdezelowana brama do jednej z kamieniczek. Nie miałam czasu, postanowiłam poszukać po powrocie, co też uczyniłam - z podobnym efektem. Robiło się coraz dziwniej, nawet przemknęło mi przez głowę, że ktoś mnie wkręca. A jednak! Obok zdezelowanej bramy jest punkt, w którym można się ubezpieczyć - weszłam, aby zapytać gdzie tu jaki kuryjer i bingo! Okazało się, że właśnie tam. Logiczne, prawdaż? Jest napisane PiZetJu, a w środku DiPiDi.
Teraz oddaję głos Grażynie, bo ja nadal nie kumam o co chodzi!
  
Opowieść bizarna 

Tytul wzial sie z tego, ze zawstydzona moim brakiem kultury, nie chcąc byc jak minister kultury malo kulturalna, zlapalam pierwsza ksiazke noblistki jaka byla w zasiegu mojej ręki, tzn z pólki mojej kulturalnej somsiadki. Wiec zaczelam sie zaglebiac w bizarnosc Olgi Tokarczuk, i natychmiast i nie wiadomo dlaczego, tzn bez powodu, moj telefon zdecydowal sie skonczyc swoj zywot, bylo to przedwczorajszym popoludniem. Tegoz popoludnia zajrzalam do pastelowego kurnika dzikich kur i czytam, ze znana nam bardzo dobrze kura Opakowana poszukuje mnie nerwowo, jako ze na jej pilny sms nie doczekala sie odpowiedzi. A nie doczekala sie z powodu smierci gwaltownej mego samsunga. Wiec napisalam do niej ze mailowo sie mozemy komunikowac jak najbardziej. Ona zlekcewazyla moja oferte i nie znalazlam odpowiedzi na moja propozycje. Uznalam, ze sprawa juz zrobila sie nieaktualna. Na drugi dzien, gdzies tak w poludnie, postanowilam rozwiazac problem telefonu i poszlam do punktu obslugi klienta T-Mobile i z mina idiotki wyluszczylam, ze mam problem, ze nie wiem, ze cos muszę zrobic z tym fantem, ze wzielam przezornie stary telefon. Mily a mlody chlopak poinformowal mnie , ze moze mi przeniesc karte sim do starego telefonu na co ja sie ochoczo zgodzilam. Zafunkcjonowalo wiec zapytalam chlopca czy ta usluga cos kosztuje. Powiedzial, ze tak...za mam sie do niego usmiechnac, co zrobilam z nawiazka. Szczesliwa wrocilam do domu. Ledwo przekroczylam prog zadzwonil moj nowystary telefon. Ochoczo go wzielam do reki i widze jakis przedziwny numer, normalnie bym go zlekcewazyla, ale ucieszylam sie ze mam telefon, ze moge sie za jego pomoca porozumiewac a ze numer dziwny..no trudno, przeciez byc moze ten numer nie jest taki dziwny, przecież w pamieci tego telefonu nie mam praktycznie zapisanych zadnych numerow wiec nie zostal on przez telefon rozpoznany,...
Odezwal sie jakis meski glos...pytam kto zacz?
-dpd...uslyszalam
dpd? pytam
dpd - powtorzyl
Aha..powiedzialam niepewnie
DiPiDi! wrzasnął
Aha...dipidi powtorzylam
wreszcie wydukal z wyraznym akcentem naszych wschodnich sasiadow...KURIER z DIPIDI
Ach kurier? a po co?
-a no mam dla pani przesylke
-przesylke dla mnie?
tak dla pani...
hm...ja nic nie wiem o przesylce.
Ale to pani numer...
no moj!
no to przesylka jest dla pani...
tak?
Tak i prosze wyjsc i odebrac!
No dobrze , mowie i kieruje sie w strone drzwi..ale...ale cos mnie tknelo
moze to ktos podejrzany, jakis ukrainski wnuczek co to chce mnie zrobic na szaro itd...
wiec zanim wyszlam z mieszkania, pytam..
a moze pan mi powiedziec do kogo jest zaadresowana ta przesylka?
po dluzszej chwili slysze...Willa Kurioza.
.????
Willa Kurioza?......
wiem przypadkiem co to jest ale ja nie mieszkam w willi Kuriozie, mowie...
przez glowe przelecialy mi przerozne opcje, jedna taka, ze Hana, dobra dusza, wyslala do mnie cosik w ramach niespodzianki.
dalej wiec drążę, i pytam co tam jeszcze na paczuszce jest. No wiec... zgadza sie, jest Hana!
Wiec pytam z ktorej strony budynku czeka pan kurier, bo zaraz wyjde. A on ...
budynku? no tak, przeciez chyba widzi , ze budynek jest slusznych rozmiarow i ma kilka wyjsc.
Zamilkl a ja blyskotliwie pytam, gdzie pan jest to pomoge.
no jestem tam gdzie jest zaadresowane.
A ja na to..
ja jestem w Warszawie.
W Warszawie?
tak w Warszawie, a pan
a ja pod Poznaniem...
Pod Poznaniem? to niech mi pan zaraz przeczyta co jeszcze na tej paczuszce jest..
No jest Krystyna Th., chyba jako nadawca!
aaaa, o malo sie nie udlawilam ze smiechu...to ja juz wszystko rozumiem.
-prosze pana to ja zaraz te sprawe rozwiaze...nie wiem jak sie stalo ze pan ma moj telefon ale ja sie porozumiem zaraz z tymi osobami . Niech pan poczeka.
przerwalismy rozmowe. a ja w tym momencie zdalam sobie sprawe, ze ja nie mam zadnych numerow telefonow, bo moj telefon przestal istniec. Wiec pozostal tylko email.
Dzwoni telefon..to wnuczek ukrainski..
no i co ? dodzwonila sie pani?
no nie, jakos nie moge sie skomunikowac. Ale prosze o cierpliwosc , ja to zalatwie.
To prosze, mowi wnuczek bardzo rozsadnie, podac moj telefon, ten ktory sie wyswietlil na pani telefonie. Swietnie mowie i przerywamy rozmowe.
zaczynam pisac mail..
dzwoni telefon..
prosze Pani ja juz nie moge dluzej czekac, zostawie paczuszke w biurze dipidi...a adresatka sobie odbierze..tu podal adres biura.
Swietnie powiedzialam , dalo mi to troche czasu na przemyslenie sprawy. Rozlaczylo sie..
za chwile telefon..prosze pani, prosze przekazac adresatce, ze od 9-16...swietnie! przekaze...i pozdrawiam serdecznie, przeciez to jednak prawie moj wnuk ukrainski

Pomyslalam troche... przypomnialam sobie, ze kiedys z tego staregonowego telefonu dzwonilam do Rabarbary..znalazlam telefon i dzwonie. Wiec Rabarbara po usidleniu swej nie do pohamowaniaj radosci , podala mi numer Hany.
Hana odebrala telefon i po dluzszej chwili doszlo do niej, ze w poblizu ma biuro DIPIDI...i ze o 9tej nastepnego dnia ma sie zglosic.
No i mam nadzieje, ze sie zglasza, nie wiem po co ale sie zglasza.

A ja dzisiaj przeczytalam smsa.."Dzisiaj doręczymy panstwu przesylke z firmy SP.ZO.Kamapa POD BATERIAMI. " Jasne? jasne!

  A moj maz macho wenezuelski obrazil sie, ze w obliczu niebezpieczenstwa ze strony wnuczka ukrainskiego, ktory chcial mnie z domu podstepem wywabic, nie wezwalam go na pomoc......nie bylam w stanie mu wytlumaczyc, ze wnuczek nie byl pod domem warszawskim tylko na wsi poznanskiej, twierdzil, ze my przeciez mieszkamy w Warszawie a nie pod Poznaniem, fakt, nie mieszkamy pod Poznaniem....wiec zrezygnowalam z dalszej z nim rozmowy ..przeciez w koncu trudno wyjasnic bizarne zdarzenie.
A teraz niech sie Opakowana wytlumaczy jakim cudem wnuczek ukrainski mial moj telefon.


Otóż to, Opakowana, bo chyba się z tego rozpęknę!
A teraz, uwaga, teraz wreszcie pokażę przedmiot zamieszania i mojej natychmiastowej admiracji - powiem więcej - coup de foudre! W życiu nie użyję jej do wycierania butów! Opakowana, kochana, bardzo Ci dziękuję! Bażant jest prze-pię-kny, zresztą sami zobaczcie:
Wybaczcie jakość zdjęć, znów nie mam aparatu:(

A tak wygląda rzeczywistość, kiedy człowiek wróci zdrożony i chce rozprostować członki:


PS. Koteczka Oliwka nadal szuka domu...
PS2. Szczegóły całej akcji można prześledzić w komentarzach pod poprzednim postem.

249 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Lilka, wchodzę w tutejszą społeczność z przytupem! Kiedyś szłam do D. i zapomniałam, że mam na głowie rogi renifera z dzwoneczkami. Spotkałam jakichś lokalsów, ukłoniliśmy się sobie, pełen Wersal!

      Usuń
    2. Przecież renifer z dzwoneczkami szukający swojego Mikołaja to zwykła rzecz o tej porze !
      I wiadomo - lepiej dla niego być grzecznym, bo nie ukłonisz sie - prezentu możesz nie dostać !
      Rabarbara

      Usuń
    3. Hana ale po co wam były rogi renifera z dzwoneczkami ??? :) Nieźle się zabawiacie !

      Usuń
    4. Może się bała, że się zgubi w lesie ?
      Rabarbara

      Usuń
    5. Lilka - przeciez rogi renifera musowo z dzwoneczkami...ja - kontrastowo - mam swiateczne kapcie - a la cizemki blazna, w paski czerwono - biale. z dzwoneczkami. i tak przez cale swieta chodze, nawet w gosciach i paradnie wystrojona. Tradycje zobowiazujo.

      Usuń
    6. Rabarbara, to dosyć prawdopodobne :) i mówią, że grzyby zbierają !!! :)))

      Usuń
    7. Opakowana, nie podpowiadaj Nanie co ma na stopy założyć bo przestaną te "dzień dobry" jej mmówić!

      Usuń
    8. Hanie... oczywiście, zzaślepłam chwilowo :)

      Usuń
  2. Lomatkobosko! Szkoda, ze jeszcze do mnie nie zadzwonil ten wnuczek ukrainski w poszukiwaniu Hany spod Poznania. Gdyby to wymyslil jakis scenarzysta, zakrzyczano by go, ze takie cos nie moglo sie nigdy wydarzyc, ze to jest tak nieprawdopodobne, ze az!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. A jaką zagwozdkę musiał mieć ukraiński wnuczek? ;)
      Wycieraczkę oprawić w ramki i powiesić koło drzwi wejściowych, niech się ludziska głowią jak z niej skorzystać. W końcu zasłużyła sobie na specjalne traktowanie :)

      Usuń
    2. AMP, niejedną powieść napisałyśmy, ale życie jednak robi to lepiej. Że też nikt jeszcze się na nas nie poznał?!

      Usuń
    3. Marija, ona tak leży, że nikt nie przegapi. Ale też nie przyjdzie mu do głowy, żeby lecieć i nogi wycierać!

      Usuń
  4. A ja myślałam,że to tylko kaczysci umiejo chachmęcić a tu się okazuje,że Kury są jeszcze lepsze!No,fakt,też drób ale o ileeeee inteligentniejszy!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. A to wszystko przez...zepsuty smartfon Grażyny:)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orko, nie wiem czy przez smartfon, bo co ma Grażyna do tej przesyłki? Tylko Opakowana może to wyjaśnić! Opakowana!!! Przylataj!!!

      Usuń
    2. Jak to co ma! Opakowana powierzyła jej pilnowanie przesyłki tylko przez zepsuty smartfon Grażyna o tym nie wiedziała :), bo to zresztą była tajemnica z powodu, że niespodziewajka !
      Rabarbara

      Usuń
    3. Rabarbaro,Hana nie ogląda filmów szpiegosko-kryminalnych i nie umie układać zdarzeń i komentarzy w puzzle;)

      Usuń
    4. Orko, ale laszego Grażyna miałaby pilnować tej przesyłki?

      Usuń
    5. Bo Opakowana jej powierzyła ! Esemesem ! Co go Grażyna nie poznała bo smartfon był padł.
      Rabarbara

      Usuń
  6. Fajna historia, zaraz mi się humor poprawił.
    Rycerza wenezuelskiego proszę żeby się już nie gniewał i podziwiam za gotowość bronienia swej wybranki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rycerz mógłby w końcu się wykazać, miałby swoją rewolucję.

      Usuń
    2. Ale czemu ukraińską ? ;)
      Rabarbara

      Usuń
    3. Rycerz tkwi w niewiedzy, bo jak sie zdenerwowal,ze ja go nie wezwalam na ratunek to mnie ponioslo i zwrocilam mu uwage na niewlasciwy ton i sie obrazilam, i juz dalej nic nie wyjasnialam, Wiec on w koncu nie wie jak to bylo z tym Ukraincem.

      Usuń
    4. Hrehre, Grażyna, będzie sobie roił:)))

      Usuń
    5. Oj Grażyna ! Obrażać się za rycerstwo ?!
      Rabarbara

      Usuń
    6. Gdyby powiedzial..kochanie (???) nie pomyslalas o tym, zeby mnie zawolac bym wyszedl z Toba do tego ukrainskiego wnuczka, to moze bym sie nie obrazila...ale robic mi awanture,ze nie pamietam, ze on jest i moglby wyjsc ze mna po paczuszke...no to lekka przesada...

      Usuń
    7. Chyba bylo bledem probowanie tlumaczenia niekompletnej historii Wenezuejlosowi....

      Usuń
    8. Bo może to nie był wnuczek Grażyny, tylko Venezuejlosa? I Venezuejlos się wściekł, bo chciał się z nim zobaczyć?

      Usuń
    9. ...a haslem byla Villa Kurioza!!

      Usuń
    10. Odzewem Stefan Bazant!

      Usuń
    11. Szalone kurencje:))))))

      Usuń
  7. Ps. Też bym pięknego podarunku nie użyła całkiem zgodnie z przeznaczeniem. Może leżeć pod drzwiami sypialni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, toteż leży! Kotom się podoba, ale im zezwolę.

      Usuń
  8. Hre hre hre hre hre hre, ale dotarło, co miało dotrzeć ☺ cudownie i precyzyjnie zorganizowana nasza kochana Opakowana ☺ ... i to bardzo ważne, że podała Grażyny telefon! Inaczej, w życiu przesyłka by nie dotarła... ależ Grażyna musiałaś mieć gonitwę myśli :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysia zadbała coby się Grażyna przypadkiem nie zanudziła ;)
      Tak się akurat zdarzyło że była w Warszawie, a przecież mogła być na Cyprze, albo w Kanadzie natenprzykład.

      Usuń
    2. Marija, wnuczek posłałby przesyłkę do Kanady. Proste!

      Usuń
    3. Ewa, obie miałyśmy. Oraz Rabarbara.

      Usuń
    4. Nieeee noooo, przez telefon to duzo mozna...kiedys naje przyjaciele byli w Maladze. Dzwoni jego telefon i ich znajoma sie piekli - no puam i dzwonie i nic. wezcie otworzcie brame, jestem pod Waszym domem!

      Usuń
    5. Przed kilku laty/na starym mieszkaniu/dzwoni mój I eksio: czemu nie otwierasz bramy,pędzę do domofonu zdziwiona łokrutnie no bo po co do mnie przyjechał z drugiego końca miasta, naciskam i mówię:wchodź-no nie mogę-przecież domofon działa.Był w Ostrowiu Wielkopolskim i dobijał się do swojej kuzynki.Obie mamy to samo imię i nazwisko.

      Usuń
  9. Opakowana, wycieraczka super cudo !!! Gdzie to są takie wycieraczki ?!
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to, gdzie? Napisałam przecież KAMAPA pod BATERIAMI!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale fajna wycieraczka! cudo!! warta byla calej tej hecy z wnuczkiem ukrainskim...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wycieraczka boska. Stefan B. jak żywy!
    Niezły czad z ta przesyłką!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale tak sobie gdybalysmy z Rabarbara, co by bylo, gdyby mnie nie naszlo nagle wczoraj pojsc do chlopakow w sprawie tego telefonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I biedny ukraiński wnuczek ze Stefanem Bażantem krążyliby po świecie......
      Rabarbara

      Usuń
  14. Kurczę, nadal nie kumam co ma do tej historii telefon Grażyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana pomyliła numery telefonu lub chciała nas trochę "rozerwać".

      Usuń
    2. Hana, uważaj, próbuję w punktach :
      1. Opakowana wysyła do Cię wysyłkę
      2. kurierowi trza podać telefon
      3. Opakowana podaje kurierowi jako telefon kontaktowy numer tel.Grażyny (bo ma być dla Ciebie niespodziewajka)
      4. pisze do Grażyny sms (którego treść dokładna do dziś nie jest znana) że podała kurierowi Jej (Grażyny) numer i, jak mniemam, wyjaśnia tajemnicę niespodziewajki
      5. Grażyna ma padnięty smartfon więc smsa nie przeczytała i o niczym nie wie
      6. Grażyna wymienia padnięty stary telefon na niepadnięty ale też stary i dalej nic nie wie o smsie od Opakowanej
      7. kurier czyli wnuczek ukraiński dodzwania się na nowystary telefon Grażyny, która nie wie o co cho
      no i cd opisała :)).
      Wiesz jaką rolę odegrał padnięty smartfon Grażyny ?
      :)))))
      Rabarbara

      Usuń
    3. Izydoru, ja nawet nie musze probowac za mocno w tych rozrywkach...

      Usuń
  15. I, OPAKOWANA ! dlaczego przepadłaś ! czekamy na Twoje wyjaśnienia !
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ledwom dodom wpadla zez samolotu, to juztro skoroswit ide na szczepienie przeciwgrypowe, a potem wsiadam w me rakiete i gonie do Coreczki. wiec tego, musialam sie nieco przepakowac. w sumie moge rzucic troche ciuchow luzem, ale nazbieralo sie sporo rzeczy Coreczki i zieciaszka po naszym wspolnym wyjezdzie szkockim (oni samolotem, ja rakieta)...ciagle znajduje jakies torby, co jak zagladam, to nie za bardzo wiem czy to moje, czy dzieci, czy przyjaciol, czy smieci, czy mialam komus dac. I wydaje mi sie, ze znowu zapomne o paru rzeczach (typu - przyklad z mojej listy - ladowarka do zebow, jasieczek, pieniadze z funduszu butowego, lekarstwa, szczotka do wlosow i lakier).

      Rabarbaro - wypunktowalas najwazniejsze punkty!!

      Usuń
  16. Rabarbara, to brzmi prawdopodobnie, ale jeśli wnuczek/kurier był już pode drzwiami, to równie dobrze mógł mieć mój telefon, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie ta tajemnica znana tylko Opakowanej ;))))). Ścieżki Jej wyobrażni są zawiłe......
      Rabarbara

      Usuń
    2. Nie wiem, czy wnuczek pode drzwiami mial juz Twoj telefon, to zalezy od chronologii telefonu Grazyny...

      Usuń
    3. dzie tam mial...nie mial, oddal do oficyny dipidi paczuszke i zadzwonil do mnie ze tam ona jest, a ja dopiero potem zabralam sie poszukiwan telefonu Hany.

      Usuń
  17. No wiec dopisuje trzecia czesc.
    We wrzesniu zanabylam wycieraczke dla Menrza na Nowy Dom. Paczuszka byla za duza do walizy, wiec poszla frachtem z dywanem i roznymi klamotami. I lezala, lezala, a ja czekalam na wieche na dachu Prezesowej. I nie rozpakowywalam, tylko w poniedzialek polecialam na ulice Pod Bateriami, do kuryjerow. Znam ich, bo ich uzywam juz od paru lat , tak ze 3 razy do roku tam jestem. Tyle, ze co rok jest inna pani za biureczkiem.

    Maja mnie na liscie klientow, dodalam z karteczki adres Prezesowej, co ja poprosilam, zeby mi wyslala i od razu zapomniala. Mam nadzieje, ze zapomniala.

    No i pani za biureczkiem doszla do telefonu adresata. Ja pacze a tu w torebce nie ma ksiazki adresowej (w domu zreszta tez nie...znaczy nie ta, a bardziej sluzbowa). w telefonie nie ma (i sie do teraz zastanawiam jak to mozliwe! WIEM, ze telefon mam na papierku razem z dojazdem do wygaslego juz gumna). Mowie, ze moge dac ang. komorke. Pani, ze oni, Pod tymi Bateriami, maja moja ang. komorke, ale nie wejdzie numer w druczku, bo my mamy inna ilosc cyferek od polskich numerow kom.. No to domowy. Dobrze, zadzwonia POJUTRZE. Pojutrze nie jest dobre, bo w tranzyt ide.

    Podrapalysmy sie kolektywnie w glowe i mowie, to ja podam numer wspolnej kolezanki, pozniej jej wysle smsa i wyltumacze. Pani przyklasnela temu genialnemu pomyslowi.

    Paczuszke nadalam, poszlam dodom i smsuje do Grazyny. Na drugi dzien cisza, to troche wpadlam w panike - moze pojechala w jakies plenery i komputera nie wziela, moze laduje telefon, moze...moze...

    Pazury gryze, bo widze kilkaset scenariuszy. Ale nie przewidzialam ukrainskiego wnuczka i chronologicznego obsuwu.

    Wczorajszy pierwszy komunikat od Grazyny przeczytalam po powrocie do jukeja, czyli pod wieczor. i probowalam tlumaczyc w czym rzecz. Grazyna naprawde byla alfabetycznie pierwsza Kura, ktorej nuumer telefonu mam w telefonie!

    Gdyby jej telefonowi sie nie pomerlo, to nie mialaby waporow wzgledem podejrzanego ukrainskiego wnuczka, nie odbylaby bardzo ciekawej z nim rozmowy . Glownie jak ges z prosieciem. Nie pisalaby ciekawych a tajemniczych komentarzy na wybiegu wczoraj . I dzis.

    I to wlasciwie juz wszystko.

    Bardzo sie ciesze, ze slomianka sie podoba. Kotom tez. Prawde mowiac widzialam chyba ze 3 modele, ale ten byl najbardziej realistyczny przedstawiajacy naszego Menrza w pelnej krasie i z profilu.

    Skromnie tez dodam, ze z prostej wysylki prostej paczuszki przez prostego kuriera potrafie umotac afere miedzynarodowa. Jakby co, to polecam sie laskawej pamieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam tylko, że nie przewidziałaś też, że Grażyna NIE MA numeru do Hany :)) ! Zadzwoniła do mnie
      głównie, żeby się obśmiać ale i zastanowić o co cho i co tu robić ?! No a ja numer do Hany mam i dlatego szfsytko zakończyło się szczęśliwie :) ! Twoja skromność jest zdecydowanie niebezpieczna, droga aferzystko ;)))).
      Rabarbara

      Usuń
    2. Oj, przelecialo mi, przelecialo, ale juz padlo na Grazyne i juz. I tak sobie myslalam, ze jesli ona nie ma, to pewnie do Ciebie zadzwoni....gdybys byla Barbara a nie Rabarbara, to na Ciebie by padlo i pewnie poszloby latwo i obyloby sie bez wybrakowanego rycerstwa oraz wnuczka.

      Usuń
    3. Grazyna w tym nowostarym telefonie nie ma zadnego telefonu oprocz Rabarbarowego, co to raz czy dwa razy musialam uzyc kiedy poprzedni umarty telefon odmowil posluszenstwa z jakis tam przyczyn , tam tez mam telefon Artenki, ale Arte niewiele by mi pomogla, tylko w Rabarbarze byl natychmiastowy ratunek. Jeszcze moglam pisac maile, ale Opakowana nie odpisala mi na poprzedni mail, teraz wiem, ze byla w podrozy do Jukeju a Hana tez pewnie na maile tak czesto nie zaglada, a wnuczek ukrainski czekal gdzies tam w kniei wielkopolskiej.

      Usuń
    4. Opakowana, oczywiście że zapomniałam, nawet nie musiałam zadawać sobie trudu! Najsampierw mnie zatchło z zachwytu (to beznadziejne zdjęcie nijak nie oddaje urody Stefana), potem mnie zatchło z zaskoczenia, potem ze zwruszenia! Cała gama emocji za sprawą jednej wycieraczki!

      Usuń
    5. Oj tam Opakowana, smutno by bylo bez wnuczka a Venezuejlos nie mialby okazji, by wykazac sie rycerstwem .

      Usuń
    6. I nie było by całej tej wesołej historii :))) Którą Hana powinna spisać i przykleić kartkę na tyle wycieraczki na pamiątkę historyczną. ;))
      Rabarbara

      Usuń
    7. Grażyna, wszystko dlatego, że przez godzinkę nie było mnie w domu!

      Usuń
  18. Powiem szczerze, że zajrzenie do kurnika było moją najlepszą dzisiejszą decyzją. Potrzebowałam tego jak tlenu! Uśmiałam się do łez, co za cudowna opowieść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, obie z Grażyną się wczoraj uśmiałyśmy snując przypuszczenia, a ja w nocy spać nie mogłam z ekscytacji:)

      Usuń
  19. A ukraiński, bo kurier był tej narodowosci😀 Normalnie Chmielewska się klania😀

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale piękna aferka :))
    Wycieraczka też cudna. A koty robią przecież masaż zdrowotny. Czy Frodulek też się dołączył? Ze swoimi gabarytami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, frodulek się nie pcha tak wprost, on tylko bierze sobie moją rękę bądź nogę, żeby go smyrać. Wałka nie widać, bo on mały, ale też jest obecny!

      Usuń
    2. :)) cudne to stadko :)
      Franio też się tuli, bo zimno się zrobiło, to na kolanka przychodzi. I balkon poszedł w odstawkę.

      Usuń
  21. Jednego tylko nie zrobilam, za co mi wstyd, to to, ze nie zalaczylam karteczki z zyczeniami najlepszego na nowy dom. Torba z bazantem jest plaska i zeszyta albo na jednym koncu albo na obu. ale ogolnie to porzadnie zapiecztowana. Jak ja bym to ruszyla, to piora by lataly, bo ja do pakowania sie tak nadaje, jak do bycia portecista miniaturowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, to się rozumie, że najlepszego! Słowa nie są konieczne!

      Usuń
  22. Hana, a tak wedle kotki ... dawałaś ją może na fejsa, na strony typu zaginione/znalezione Poznań, czy jakieś bliższe?

    OdpowiedzUsuń
  23. Trzy razy to czytałam i naprawdę można się uchachać. Jak by ktoś to opowiedział, to bym nie uwierzerzyła... �� Jesteście fantastyczne...�� ��

    OdpowiedzUsuń
  24. Lidka, wszędzie dawałam, na lokalnych grupach i w P-niu. Kotka jest zwyczajna do bólu i to jej wada, jak się okazuje. Jestem w trakcie konstruowania budki. Jest tu jeszcze biała trójłapka, wysterylizowana na szczęście przez sąsiadkę. Mamy podział. Ona dokarmia trójłapkę, ja z D. Oliwkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest, niestety, bo po te rasowe od razu kolejki są ... czyli masz trzeciego kota na stanie. A ja ostatnio piszę kąśliwe komentarze pod postami naszego schroniska, kiedy ogłaszają jakiegoś rasowca, że w schronisku i czyj on, to od razu kolejka chętnych na tymczas, albo dom stały. Do wielu tłuków i tak nie dotrze, ale co sobie napiszę, to moje. Nie jestem tam jedyna, rzecz jasna.

      Usuń
  25. Lidka, trzeba tłuc do bezmyślnych łbów, może dotrze choć do jednego?

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale historyja. A ja się pytam gdzie mozna zanabyc takowe wycieraczki? Z kaczką nacten przyklad? Albo z orłem lub sokołem?

    OdpowiedzUsuń
  27. Sokola nie spotkalam, kaczek bede szukac, ale znowu mnie nie bedzie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Opakowana, poszukam se przeciez. Chyba ze to w UK...to nie poszukam:)

    OdpowiedzUsuń
  29. A to ci opowiadanie bizarne! Takie cuda tylko w Kuriozie:)) No i oczywiście zorganizowane przez Opakowaną! Ja już widzę Grażynkę jako obrażoną damę i urażonego na honorze rycerskiego małżonka! Wprawiłyście mnie w naprawdę świetny humor, dzięki! A no i oczywiście bażant piękny.

    OdpowiedzUsuń
  30. O matko i corko! Toz to, scenariusz na powiesc dla Kasi Bondy + ukrainski szpieg w postaci kuriera, + maz Grazynki cos podejrzewajacy :)))
    Dziewczyny jestescie nimozliwe!
    Bazant przecudnej urody, no i kurioza po prostu cud miod i malinki.
    A Opakowana, rozwala kazdy system:)

    OdpowiedzUsuń
  31. No to gaszę. Poczitała i się napawawam. Co ja tu robię?

    OdpowiedzUsuń
  32. No i ktoś by powiedział, że nie ma światów równoległych, a tu proszę. Aparaty i telefony zanikają, stare się miesza z nowym, Poznań przenika z Warszawą a kurier z wnuczkiem. :D
    Moja koleżanka woziła wycieraczkę z kotem (kot jak bażant - namalowany, nie to, że żywy) w bagażniku, bo też nie mogła w nią butów wytrzeć. Ja, jako mniej wrażliwa, stawiam kubek z kawą na cyprysach van Gogha, a czasem nawet na nim samym, ale mam dyskomfort lekki i ucisk na estetyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wisi u Ciebie w kuchni, na deseczce, jaki Cimabue? We Francji w kuchni wisial....

      Usuń
  33. Borzezielony jak się uśmiałam rano :)))
    Stiwen King by nie wymyślił lepiej. Bażant cudny.
    Pozdrawiam wszystkie Kury i jadę w objazd cmentarny. Na Podlasiu zimno, ale mgły nie ma. Sytuacja rozwojowa. Miłego i spokojnego dnia oraz bezpiecznego powrotu :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dzień dobry.
    Jak przystało na nostalgiczne święto mgła wisi nad miastem, pomieszana z paskudą co daje nieciekawą mieszankę. 1 stopień zaledwie.
    Mam nadzieję że do południa się poprawi, bo się umówiłam z rodziną.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu podobno -1 i skoro Ty zagladasz na paskude to ja tez zagladam, u Ciebie troche mniek paskudy niz w Warszawie. No popatrz! a tyle sie mowi o Krakowie.

      Usuń
    2. Teraz na czoło wysunął się Śląsk, mówili wczoraj że najbardziej zapaskudzona jest Pszczyna.

      Usuń
  35. Ewo, poprawi się ! U mnie -5 i mgła pięknie zamarzła, ogień, ,kawka ..... potem trzeba się będzie zbierać :).
    Pogodnego dnia, dobrych wspomnień.
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  36. Cześć Kuraski!
    Przeczytałam to zagmatwanie z poplątaniem i teraz mam zagmatwanie z poplątaniem w głowie.
    Ale nic, dzień piękny, do przemyśleń najróżniejszych zachęcający... to może i to zagmatwanie jakoś się rozprostuje.
    Też bym nie śmiała nóżek/bucików w Stefana wycierać. Na zewnętrzny kominek bym go dała, jako takie panneau ozdobne. Albo co.
    Mam do Was Kury, pytanie. Czy uważacie, że można się fizycznie rozchorować od oglądnięcia filmu w kinie? Onże bardzo mną tąpnął psychicznie, ale żeby somatycznie? Myślem, że wontpiem.
    Pięknego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można. Zdecydowanie można. Specjalnie nie napisałaś jaki to film? Bo pewnie Joker ;)

      Usuń
  37. Agniecha, co Ty oglądasz??? I czołgiem Kureiry! U nas dzień jak marzenie z lazurem nieba.

    OdpowiedzUsuń
  38. Hellou Kurniku. Wczoraj była rocznica śmierci Eli.Tak się zadumałam przed snem.
    Spałam nerwowo, bo nie sama i niewygodnie, poranek też już na nerwie, bo szanowny mężulek od 7 robi poranny rumor.-5 st. A teraz,slucha,jakiegos wykladu o refluksie.
    Jak żyć, kurki, jak żyć.
    Grobbing dzis bedzie szybko, skoro tak zimno i mgliście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ee, raczej nie wczoraj ta rocznica, ale bylam blisko, pamiec taka ulotna.

      Usuń
  39. Ponowię pytanie,Agniecha, co Ty oglądasz???
    Można się rozchorować, jak najbardziej somatycznie, nie wontp.

    Kurki, ładnej pogody Wam życzę! Sobie też, gdyż albowiem wybieram się ze świecą na grób Familii R., z która to spokrewnieni byli i po mieczu i po kądzieli przedwojenni właściciele domu naszego.

    OdpowiedzUsuń
  40. "Boże ciało". Nadmienię, że tąpnięcie nie było negatywne. Po prostu bardzo mocno mnie dotknął ten film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam jakąś awersję do tych wszystkich filmów produkowanych obecnie. Nie mam ochoty na oglądanie żadnego. Czuje fizyczny ból na myśl, że miałabym do kina pójść.

      Usuń
    2. Zaskoczyłaś mnie Izydorze. Martwiłam się, że to tylko mnie się coś przewróciło w głowie (jako skutek bycia od wczesnej młodości w DKF-ie i oglądania zbyt wielu filmów? np) i tak właśnie mam, że na samą myśl żeby może iść do kina wstrząsa mną dreszcz niechęci. Na warszawskim zesłaniu wybrałam się raz i raczej mi się pogłębiło..... Jak myślisz, dziczejemy ;))?
      Rabarbara

      Usuń
    3. Tez ogladalam, bylam z kolezanka, obie wyszlysmy z kina bez slowa, mietosilysmy w sobie to co widzialysmy, potem zaczelysmy od kolorystyki filmu, ktora juz sama w sobie przygnebiala, mnie uderzyla sama wies, jakiej juz trudno chyba znalezc w Polsce, a ostatnio przeciez wlocze sie po samych krancach Polski, no ale o to przeciez nie chodzi, to wszystko tylko robi bardziej dotkliwy temat filmu. Aktor Bartosz Bielenia gra wstrzasajaco, zrozumialam ,ze to metafora , sytuacja tej podzielonej na dwa obozy wsi moze byc odniesiona do obecnej Polski. do mentalnosci nas Polakow. Glownemu bohaterowi udalo sie wies pojednac, ale jakim kosztem? Bielnia swietnie zagral ...ale film porusza do glebi i trudno sie po nim pozbierac.
      Na pewno dobry film
      Wiec nie dziwie sie ze Agniecha tak sie czuje...

      Usuń
    4. Fizyczny ból, to mało powiedziane. Kino w wersji z popcornem jest dla mnie nie do pogodzenia. Co do filmów obejrzanych i mię ruszających, to mam obsesję na Ingmara Bergmana. Liv Ullman w jego 10 filmach też o czymś świadczy. Nt."Bożego Ciała" czytałam tylko recenzje. Obejrzę w TV. Jedno tylko wiem. Wulgaryzmów w filmach nie lubię.

      Usuń
    5. tak, ja tez nie lubie, i te wulgazyzmy bardzo mi w tym filmie przeszkadzaly, nie jestem pewna czy byly tam potrzebne!

      Usuń
    6. Grażyna, większość filmu kręcona była we wsi Jaśliska u mnie na Podkarpaciu. Wiele takich wiosek jest jadąc w Bieszczady. Częściej zapędzaj się w moje strony, a cokolwiek jeszcze zobaczysz.

      Usuń
    7. Wulgaryzmów też nie lubię, mam je na co dzień na ulicy, w tramwaju, wszędzie.
      Drażni mnie w polskich produkcjach byle jaki dźwięk, aktorzy mamlą pod nosem i połowy nie rozumiem.
      Nie jestem pewna czy chcę ten film obejrzeć, na starość chyba już wstrząsów nie potrzebuję.

      Usuń
    8. Nadmiar wulgaryzmów również mnie drażni. Jednak ludzie w Polsce takim językiem sie posługują. Jeśli film chce być prawdziwy, to nie ma wyjścia. Wieś przeklina straszliwie. Mówię to z perspektywy 11 lat życia tamże.

      Usuń
  41. Jeszcze nie ogladalam, czekam az pojawi sie w tv.

    OdpowiedzUsuń
  42. A film na pewno może człowiekiem wstrząsnąć aż do poczucia rozchorowania.........
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  43. Stefan piękny, też bym na nim giczek nie wycierała. Opakowana + Grażyna - no miszczostwo, numery w stylu mojej średniej siostruni która niegdyś włożyła szklany słoik z proszkiem do bębna pralki automatycznej tylko z tego powodu że kiedyś nie mając nic pod ręka odsypałam nieco prochu i odwołana do czegoś tam od naszykowanego pranka wcisnęłam ten słoiczek do bębna. Taa... moja średnia siostra, która po studyjach w Polszcze dokształcała się na jednej z najzacniejszych niemieckich uczelni wysnuła z przesłanek w swym wyszkolonym pracą intelektualną mózgu mniemanie że tak się właśnie powinno prać w pralce automatycznej. No cóż, wtedy miałam dobrego starego Hoovera, znaczy nic się nie stało poza tym że mało mła szlag nie trafił ze zdumienia jak wzięła i wyciagnęła z odwirowanego należycie prania pusty szklany słoik.
    No ja nie wiem skąd takie zdumionko że są i inni chętni do zalegania. To przeca norma. Z Oliwką może być problem bo ona wyraźnie ma swoje terytorium na którym dobrze się czuje. To jest kota do wiejskiego domu, wszelkie bloki odpadajo bo ona będzie chciała wychodzić.
    Co do choroby somatycznej Agniechy - są filmy i książki po których można dostać czarnej deprechy. Jak przez mgłę pamiętam sprawę na historii której "Boże Ciało" jest oparte, to chyba były wczesne lata 90 ale pewna nie jestem. dziś pewnie takich wsi w realu nie ma ale coś mi się jeszcze przypomniało - w końcówce lat 80 w jednej z podkarpackich wsi ludzie zbierali kasę na wykupienie niewolnicy Isaury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taba, Oliwka ma dwa terytoria - u mnie i u D.
      Filmu jeszcze nie widziałam, ale znam wiejskie realia i tamtejszą mentalność. Nie mam złudzeń.

      Usuń
  44. Nie zrozumcie mnie żle, Kurencje, mnie ten film się bardzo podobał. Ale jest mocny.

    OdpowiedzUsuń
  45. Doskonale Cię rozumiem, bo są filmy, które poruszają do głębi.
    To było dawno temu, pojawiły się w Polsce filmy nowej fali, chodziło się do kina studyjnego i obejrzałam tam jugosłowiański film, nie pomnę w tej chwili tytułu. Po wyjściu z kina dostałam niemal histerii i do dzisiaj nie lubię filmów o tematyce wojennej. Był tak przepełniony beznadzieją, że długo nie mogłam sobie poradzić.
    Coś może się podobać, a mimo to zranić.

    OdpowiedzUsuń
  46. To świadczy o waszej wrażliwości.Ja chyba jestem bieco pozbawiona oglâdając wiele roznych przedziwnych filmow, jedynie poruszaja mnie i nie moge zniesc takich gdzie dzieje sie krzywda dzieciom i zwierzętom.

    OdpowiedzUsuń
  47. Dora, mam podobnie w sprawie dzieci i zwierząt. Dorzuciłabym jeszcze starych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  48. No to juz wiem, ze filmu tego nie chce obejrzec....
    a co do chodzenia do kina, to jak bylismy raz z przyjaolmi w kinie - Sadyba, to poszlismy glodni a nie bylo czasu, zeby zjesc cos przed seansem, to do kolejki, po sok jakis, czekoladki i popcorn. Pan pyta - jaki? dzuy czy maly? mowie maly, a pan, ze roznica w cenie to cos 2 zote, roznica w ilosci - oo wiele wieksza. zanim otworzylam gebe, to tamci wrzasneli DUZY!no i dostalam w pbjecia wiadro popcornu. usiadlam w srodku, zeby oni jdeli, ale osoba obok musiala siusiu, trzeba bylo wypuscic. ostroznie postawilam wiaderko na oparciu fotela, osoba przechodzac zlapala sie fotela i pol popcornu poszlo na podloge. no to wzielam te wiadro i trzymam. osoba wrocila z drugiej strony, to sie ucieszylam, z enie musze wstawac z tym wiadrem i postawilam je na podlodze. w chwile pozniej wiadro kopnal moj slubny. znowu wylecialo strasznie duzo. pojadlam troche, odstawilam reszte na podloge, pod moim fotelem tak wglab jak sie dalo. po senasie nastepna osoba kopnela wiadro po schodach. Siedzielismy wysoko i po filmie patrzymy a tuz za nami stoi panienka kinowa i patrzy na nas z rezygnacja. Mamrocze do niej - bardzo pania przepraszamy za ten balagan a ona - niech sie pani nie przejmuje, najgorzej jest jak rzucaja nachos z sosem...nasi przyjaciele jakos uszy po sobie zlozyli i mowia cicho - MY ten sos produkujemy....... Kurttyna. wiecej do kina nie ide!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co Opakowana - ja chyba mam na Ciebie jakiś kojący wpływ, dochodzę do wniosku. Tyle razy byłyśmy razem w niezliczonych sklepach z butami i NIC się nie działo. ;))
      Rabarbara

      Usuń
    2. nonieno, wyszlo straszliwie, co napisalam! nudy TYLKO I WYLACZNIE przez to, ze nic sie nie dzialo (nawet na Dolku). Ale butow nie chce mi sie ogladac, jak wpadam do outletu, to dwoch sklepow ide tylko, zahacze o Solara, ale tam w ogole nie znajduje niczego, co mi sie podoba i w cenie odpowiedniej. ale sa czasem ladne szale czy wisiory...wlasnie zachwycona kupilam wisior z emaliowanym pieskiem typu Westie, zachwycona, ze bede miala prezent dla znajomej, co ma takiego pieska. Pare dni pozniej sie dowiedzialam, ze piesek umarl.....

      co do kojacego wplywu to nie przecze!

      Usuń
    3. nie wierze Opakowana! tylko dwa sklepy...no nie! i nic...zakupy?eeee...
      ide na Dolek, nowy, jest troche dalej i troche mniejszy...

      Usuń
    4. Rabarbara czy Ty czytasz to co Opakowana pisze?

      Usuń
    5. Właśnie przeczytałam, hrehrehre
      Opakowana, ależ ja się zgadzam !! łażenie bo butowych sklepach to NUDY ! Bez Ciebie to ja już w ogóle nie chodzę po sklepach ;))))) Donaszam te buty co mam ;). Jak mi zostaną same wierzchy i sznurówki to się z Tobą umówię :).
      Sama widzisz Grażyna - bez nas to Opakowana też nie kupuje :)))))).
      I z pewnie dlatego miesza afery wysyłkowe ;)).
      Rabarbara

      Usuń
  49. Zapach popcornu skutecznie mnie odstrasza od kin. Na szczęście ostało się jeszcze trochę małych kin, gdzie popcornu nie ma.
    Dzień dobry.
    Chmury, 4 stopnie, paskuda jest. Wybieram się do wnuczki, a potem jeszcze na Rakowice.
    Dobrego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  50. Tutaj tez 4 stopnie. Do kina chodze na poranne seanse, prawie za darmo, prawie bez ludzi, popcornu niet! Wrecz intymna atmosfera.
    A jawczoraj impulsywnie, juz o zmroku, popedzilam na Powązki, oswietlone tylko zniczami i swieacmi, raczej ciemno tyko te ogniki, i trafilam na spiewy zalobne prowadzone przez Adama Struga przy katakumbach, nie wiedzialam o nich, piorunujace wrazenie, jedyne w swoim rodzaju. Ale jestem zadowolona ze uleglam tej zachciance!
    Postawilam swieczuszke memu przyjacielowi Wojtkowi co to umarl 3 miesiace temu.

    OdpowiedzUsuń
  51. Tak bywa z zachciankami Grażynko, mile zaskakują.
    Lubiłam właśnie te wieczory i światła lampek, niestety ostatnio gorzej widzę po ciemku i to tylko połowa przyjemności.
    Nad miastem nadal chmury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się sprawdziło, że po ciemku to ja nie bardzo. Byłam na Rakowicach, robiłam zdjęcia, aż się ciemno zrobiło, pomyliłam kierunki i wyszłam nie tam gdzie trzeba. 8 kilometrów nabiłam, spacer, cmentarz + błądzenie.

      Usuń
    2. Ewunia!! nie wierze!! ale 8 km wyszlo Ci na zdrowie.

      Usuń
    3. Uwierz! Ciemno już było i jak wyszłam z jasnego to mi się po ciemku pofyrtały alejki i poszłam w przeciwną stronę.

      Usuń
    4. hrehrehre...ale 8 km zrobilas...

      Usuń
    5. Ewa2, Ty się ciesz, bo ja 8 km mogę zrobić wyłącznie przez pomyłkę! A Ty prawie dobrowolnie!

      Usuń
  52. Wichur wieje od wczoraj. Telefon mi pokazuje , ze jest 0 st.

    OdpowiedzUsuń
  53. Łojej,anagramat z tą przesyłką.
    To tylko Opakowana tak potrafi;) Ale prezent w dziesiątkę!
    Grażynko, a mąż wciąż ofoszony czy już mu przeszło?:)

    Film widziałam,gra aktorska koncertowa,dźwięk tudzież zdjęcia znakomite(młode pokolenie Sobocińskich)Jednak cała reszta,to jak dla mnie emocjonująca bajeczka.

    Ponoć ma być cieplej.Niechby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ma charakter, pewnie zwiazany z temperamentem poludniowca, wybucha bez zastanowienia a potem udaje, ze nic sie nie stalo, a ja , hmmm no co, e tam...czasem mnie denerwuje potem tez mi przechodzi.

      Usuń
  54. Słuchajta, Kury! Byłam w Biedrze i zobaczyłam tam taką lampkę ledową, że oko mi zbielało, a mózg zdębiał. Była to mianowicie lampa w formie książki. Jak się ją otwierało, to światło świeciło spomiędzy stron. Strony nie były zadrukowane ani zapisane. No żesz, sztuka współczesna, symboliczno - wieloznaczna w supermarkecie na sprzedaż. Zatkało mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli otwierasz książkę i światłość widzisz, światłość!
      To chyba dobrze........?
      Rabarbara

      Usuń
    2. Agniecha, to jest książka dla takich, co czytać nie umiom albo prundu nie majom.

      Usuń
    3. Tacy oni oświeceni inaczej.

      Usuń
  55. Ze taki znicz, czy co?

    Zmartwiona jestem bardzo, bo,znow jakas durna choroba dopadla moją corcie Starszą,bo w piatek na noc dostala obrzęku calek twarzy, wczoraj rano do nas zadzwonila, pojechalismy do szpitala, dostala recepte na lek przeciwhistaminowy, wziela, na wieczor znow i dzis rano, wiecje nie wolno wziąć.Obrzek zaxzal sie zmiejszać, ale teraz pojawila sie pokrzywka,piekal i swedziala ja skora, troche jej tez sie zluszczyla,smaruje olejkiem delikatnym , wiec troche pomoglo, no ale jak widac choroba jeszcze siedzi, jest w kontakcie z kolegą lekarzem, jutro rano znow zadzwoni do dr.Pokrywki, ktorym juz,sie konsultowala i jest umowiona na poniedzialek.No,ale powie mu o kolejnym obiawiw i czy moze z,tym czekac do poniedzialku. Sily mi odeszly, mowie Wam.

    OdpowiedzUsuń
  56. Dora, może to jakieś nerwicowe?

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie wiem, przy jej schorzeniach moze miec slabsza odpornosc i w ten sposob moze sie objawić jak ktos np. Jest w otoczeniu chory, a nieziec kicha, kaszle, ponadto pracuje czasem na szlifierni i kto wie czy na to ona nie jest np uczulona.niby sie kapie zaraz po powrocie i pierzd sam swoje pracowe rzeczy, no ale mozs sie sprzęgło akurat, bo np.spadla jej odpornosc i zalapala wlasnie od niego wirusa i wywalilo obrzekiem.Moze tez byc na cos uczulona a jeszcze nie wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsza jest niepewność i podpowiedzi z medycznych portali.

      Usuń
  58. Ogolnie czuje sie ok, zadnej goraczki itp. Nic jej nie bolało,juz cieszylysmy sie, że mija i bedzie ok.

    OdpowiedzUsuń
  59. To tak jak z corcią Opakowanej, sila zlego na jednego.

    OdpowiedzUsuń
  60. O matku bosku - biedna Twoja Coreczka. oby sie wyjasnilo, moze jakies zapalenie nerwu jakiegos, np trojdzielnego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowano, przy zapaleniem nerwu trójdzielnego nie ma żadnych widocznych zmian, tylko ogromny ból połowy twarzy. Miałam, to wiem po lewej stronie.

      Usuń
    2. Żadnemu wrogowi nie życzę tego bólu.

      Usuń
    3. ja napisalam o tym trojdzielnym, jako jedno, co lekarze "proponowali" mojej Coreczce (zanim boelio byl zdajagnozowana...),nastepny lekarz na to zapytal, czy corka ma wiecej niz 60 lat, bo podobno ludziomo polowie wieku mlodszym to sie nie zdarza,,,

      Usuń
  61. A tu znowu robi się ciepło - u mnie +11.
    Miłego dnia Kurniku !
    Doro - Tobie i dziecku spokojnego! Niech wygoni chorobę !
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez zycze by sie wyjasnilo, wykurowalo, zeby bylo dobrze!

      Usuń
  62. Dzień dobry.
    8 stopni, pochmurno z tendencją do przejaśnienia, bezwietrznie.
    Dobrego dnia Kurkom życzę, niech choróbska idą sobie precz, a niedziela przyjemna będzie.

    OdpowiedzUsuń
  63. Dzien dobry , na dzisiejszy dzien kilka reportazy Alicji Grzechowiak, taki dzien jak dzisiejszy mozna umilic sobie tymi przepieknymi reportazami. Uwielbiam je

    https://bialystok.tvp.pl/41450384/dorota-z-grodka
    https://bialystok.tvp.pl/38474079/meandertalczyk
    https://bialystok.tvp.pl/690944/bialostocka-szkola-reportazu


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałam pierwszy, szale są piękne.

      Usuń
    2. zobacz drugi...takich mezczyzn nam potrzeba

      Usuń
    3. przepiekna Biebrza pokazana i wspanialy czlowiek

      Usuń
    4. Obejrzę jak wrócę. Słonko wyszło, czas na spacer.

      Usuń
  64. Cześć Kuraczki! U nas wiać przestało, co bardziej mi odpowiada niż to okropne wycie i zawodzenie przez dwa dni. Z drugiej strony, może to i właściwa pora, dusze różne latają po świecie bardziej aktywnie w okolicach Dziadów, to chyba dlatego te wichry tak dają czadu.
    Miłej niedzieli, bez kłopotów zdrowotnych i innych!

    OdpowiedzUsuń
  65. Oj Dora, biedneście obie. Ja tak dokładnie kiedyś puchłam, ale się okazało była to alergia na składniki kremu. Od tamtej pory mam spokój. Oby się szybko wyjaśniło i wyleczyło. I nie wracało!

    Udanego dnia Kurki!

    OdpowiedzUsuń
  66. Cześć kurki, zobaczymy co dzień przyniesie. Dziękuję, niech się Wasze słowa ziszczą.
    To gowno co sie czepiło córci się nazywa obrzęk Quinckego.

    Dobrej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przy obrzęku Q. nie ma świądu. Czy aby na pewno to?

      Usuń
  67. Izydoru, nie wiem.W momencie pojawienia się skóra sie zaczerwienila,zapiekła i swedziala i pojawily sie krostki.Dziś jeszcze nie wiem czy zlagodnialo czy co sie dzieje, córcia spi u siebie,czekam az sie odezwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krostki to mi sie zawsze kojarza z polpascem...z miesiac chodzilam z krostkami tam, gdzie ramiaczko od sukienki bardzo letniej, wrecz plazowej (Nigeria to byla, wiec to byl stroj codziennie, kazdego dnia, hrehrherh) do korpusu sukienki jest przyszyte. z przodu i z tylu te krostki.. I ten miesiac probowalam wszystkiego, przekonana m.in. ze to inny proszek do prania, bo takie miejsce. az do momentu, kiedy pojechalismy w gosci do rodakow - ona byla lekarka i wywlekalam spiacego synusia 2 letniego z samochodu, idac w zgieciu i tylem, a obca kobieta do mnie wola - ooo, dzien dobry, ale poplasiec ;))

      Usuń
    2. To ciekawe że ten półpasiec Cię nie bolał, bo on potrafi być bardzo bolesny, pamiętam jak ciocia miała, to bardzo cierpiała.

      Usuń
    3. Tylko swedzialo...wtedy. potem sie zaczelo na ok. 3 mies. spac nie moglam ani na jednej ani na drugiej stronie, spalam siedzac polboczkiem podparta poduszkami. okropne to bylo.

      Usuń
  68. Córka nic nowego nie uzywala,nie jadla, wszystko po staremu i jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, ja dostawałam alergię na kosmetyki, które już długo używałam, tzn krem do twarzy, który stosowłam miesiąc nagle okazywał się alergenem. To samo mam z jedzeniem i nie ma tu reguły. Z tym, że mam zawsze Clatrę na alergie.

      Usuń
    2. Tak się dzieje nawet po latach używania. Tak bywa też z lekami na nadciśnienie np. Dlatego boje się zmienić lek na inny, bo ten mnie akurat nie alergizuje.

      Usuń
  69. Corka bardzo kontroluje czego uzywa i co jada, bo ma duzo przeciwwskazań, jutro zrobi badania , moze cos alergizuje, a ona tego nie wie.Lekarz bierze,pod uwagę jej zaniżoną odporność, bo wtedy najprędzej moze dojść do takiej sytuacji, uczulic czy wywolac taki stan moze wiele czynnikow:(

    OdpowiedzUsuń
  70. 18 stopni, ciepły wiatr wieje dość mocno, przegonił chmury. Spacerek zaliczony, dzisiaj krótszy, ale na duszy coś nostalgicznie.

    OdpowiedzUsuń
  71. Tu bylo 13,5 i nie wialo, odwiedzilismy groby kolegów, i naszych rodzin,prozmawialam z corcią Mlodszą,no i juz wieczór. Starsza biedniutka z tą twarzą, wiec nie rusza sie z domu.Nic sie na lepsze nie poprawilo.

    OdpowiedzUsuń
  72. Czołgiem Kureiry! U Was też tak ciepło?

    OdpowiedzUsuń
  73. Też ciepło, 14 stopni teraz.

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie wiem ile tutaj, ale b. ciepło. Paranoja jakaś.

    OdpowiedzUsuń
  75. Dora, moze to jakies bakteryjne. Moze by sprobowac rozcienczonym olejkiem herbacianym bedzie troche pieklo ale moze pomoze a tak wogole to dobrze dodawac 2-3 krople do prania (jak kiedys do prania pieluszek), chyba, ze corcia ma jakas konkretna alergie.

    OdpowiedzUsuń
  76. Przyszłam poczytać i pogasić. Już jutro ostatni raz wstaję świtem, teraz będę czekała na efekty mojego niedosypiania.
    Trzymajcie się wszystkie zdrowo i Wasi najbliżsi.
    Dzień był cieplutki, ale u mnie od piątku bardzo wieje.

    OdpowiedzUsuń
  77. To ja zaświecam.10 st.J pojechal z corciâ do lekarza.

    OdpowiedzUsuń
  78. Padalo, bo widze że mokro, zanosilo sie wczoraj caly dzien.

    OdpowiedzUsuń
  79. Dzień dobry Kurniku :)
    ale nie wiem...jakoś dziwnie ciepło. I sucho - na trawie i w powietrzu. I dużo chmur.
    No nic, biorę się do roboty ;).
    Miłego dnia :)
    Dora - dobrych wiadomości od córci, niech choroba znika !
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbaro, wez daj spokoj z tym "biore sie do roboty"!! zaczynaj dzien od - posiedze sobie, ponapawam sie , np cisza, wypije sokawke, poczytam ladne gazetki... a Ty robota i robota!! hrehrhehr

      Usuń
  80. Rabarbaro, dziękuję, mamy nadzieję.Skora na buzi sie luszczy i lekko swędzi, ale mniej zaogniona, lekko jeszcze policzki podpuchniete.

    OdpowiedzUsuń
  81. Dzień dobry. Chmury, 15 stopni, nie pada i nie wieje. Paskudy nie sprawdziłam.
    Zakwitł mi grudnik, śmiesznie, tylko z jednej strony.
    Dora trzymam kciuki za trafną diagnozę lekarza. Czasem w wypróbowanym kosmetyku producent zmieni jeden składnik i pojawia się alergia.
    Dobrego startu w nowy tydzień Kurkom życzę.

    OdpowiedzUsuń
  82. Ewo, juz po wizycie, zrobil akupunkture, dal specjalny krem, zlecil badania, wszystko juz jest w fazie zaleczania, wiec bedzie ok. Ma jeszcze miec 8 zabiegów, jeden tygodniowo.
    Teraz J.jest maglowany.

    OdpowiedzUsuń
  83. Moje grudniki maja piękne pączki, sluży im okno w salonie.

    OdpowiedzUsuń
  84. Cześć Kury w kraju naszym tak sprawnym i o służbę zdrowia dbającym. Od godziny 8.01 próbuję się dodzwonić do przychodni by się zarejestrować do cycologa bezpłatnie. Do tej pory tylko mnie odrzucało, a teraz nastąpił postęp i maszyna informuje tak: "Przed tobą jest 30 połączeń oczekujących. Przewidywany czas oczekiwania to 65 minut." A to se Orange na mnie zarobi dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  85. Ja mam darmowe minuty do stacjonarnych i troche do innych komorkowych niż play, wiec moge xzekac do rozpuku jak dzwonie do przychodni, tyle, ze tam idzie szybko, bo co 3 numerki.
    Powodzenia Agniecho.
    My teraz w oczekiwaniu na jasnie pana z dzialu technicznego, bo skuli tylko tyn tam gdzie odpadal i juz,narzucaja nowy! Czyli niezgodnie z umową, a podobno w zarzadzie zmienili, bo wyszlo ze za malo pieniedzy na calkowite skuwanie .Nosz kur...to jak nam w kosztorysie wyliczyli i dlaczego nie poinformowali, i w ogole, zrobilam raban o 8 rano i xzekamy, bo jasnie pan jest w terenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to ja też stacjonarne mam w koszcie abonamentu, więc... czekam dalej. 9 oczekujących, 35 minut w ofercie jak na teraz.

      Usuń
    2. Nie da sie umowic przez internet?

      Usuń
    3. Opakowana....Przez internet? U nas?

      Usuń
  86. Agniecho, mam nadzieję, że załatwiłaś pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń