Niespodzianka na 5 lat Pastelowego Kurnika!
Tylu komentów to nawet ja nie ogarniam! Pointą niech będzie cudny komentarz Bezowej, który przytaczam, bo może umknąć:
Odważyłam się zagdakać w swoje prywatne święto w lipcu 2015 (dlatego pamiętam datę) i zostałam na zawsze z Wami, ślubując miłość, wierność, uczciwość oraz to, że nie opuszczę Was, aż do śmierci!
Mocne, nie?
Dziękuję Kury, Kurki, Kureiry, za absolutnie wszystko! Przecież bez Was nie byłoby Kurnika! Dziękuję za komentarze Kurom, które właśnie się ujawniły - mam nadzieję, że zostaną z nami. Wszystko przeczytałam, ale z odpowiedzią blogger już mnie nie wpuszcza. Normalnie czuję, że przewraca mi się w głowie!
Ściskam Was i dziękować nie przestanę:
Gosianko - za podstęp-:)
Ninko - za wiersz
Ewo - za tort I
Marija - za tort II
(to mówiłam ja, Hana)
Teraz mówi Gosianka:
No i sprawa się rypła! Cały misternie opracowany plan legł w gruzach:
dostęp do Kurnika podstępem przeze mnie zdobyty,
Ninka cudny wiersz jubileuszowy napisała,
torty upieczone przez Maryję i Ewę,
a tu sama Prezeskura nie zapomniała, nie przeoczyła i post napisała...
Dziś o północy miał się ten post ukazać, ale w powyższej sytuacji stanie się dodatkiem do posta szefowej. Żebyście Hanuś i Miko wiedziały jak ważne jesteście dla nas, jak Kurnik jest wyjątkowym dla nas miejscem. Obie stworzyłyście oazę życzliwości, słońce, w którego promieniach wszystkie się grzejemy.
To pisałam ja - Gosianka, w imieniu wszystkich Kur, a teraz już zapraszam do przygotowanej części.
![]() |
Tort od Ewy (oczywiście). |
Była raz sobie niezwykła kura
swobodna, wolna i dzika.
To tu, to tam latała jak chmurka,
ale nie miała kurnika.
Różne krainy wciąż odwiedzała,
gdzieś tam dziobnęła ziarneczko,
a gdy odwdzięczyć się za to chciała,
zgrabne znosiła jajeczko.
Lecz inne kury ją namawiały:
osiądźże wreszcie na miejscu!
Kurnik swój własny gdzieś sobie załóż,
spocząć daj duszy i sercu.
Ale tak sama - kura myślała -
- w kurniku siedziała będę?
W końcu się z drugą kurą zgadała;
razem wskoczyły na grzędę.
Odtąd aż pięć lat nam przeleciało,
a Kurnik trwa Pastelowy
i choć w podziemiu jakiś czas działał,
teraz nie musi się chować.
Goście się oknem i drzwiami pchają,
śmiech, tłok i hałas jest wszędzie,
dobre się tutaj rzeczy się zdarzają
i niechaj zawsze tak będzie!
Niechaj nam Kurnik przez lata służy
ciągle otwarty gościnnie!
Trwaj nam Kurniku sto lat i dłużej,
dopóki świat nie przeminie!
Ninka
![]() |
Tort Maryi - któż by nie rozpoznał! |
DZIĘKUJEMY, KOCHAMY, PODZIWIAMY, WIELBIMY I MUREM STOIMY!
teraz pierwsza
OdpowiedzUsuńz najlepszymi życzeniami
OdpowiedzUsuńAlis
Dzięki Alis, Kuro Ukryta!
UsuńWróciłam z pracki, świętując dalej, zeżarłam całą czekoladę nadziewaną, teraz zastanawiam się nad czymś w occie.
OdpowiedzUsuńBoguśka, zjadłabym jedno i drugie! A najlepiej taka ciepłą drożdżówkę, o jakich piszą Kury w poprzednim poście.
UsuńHana, uważaj co mówisz, ta drożdżówka niebezpieczna jest.....
UsuńRabarbara
Nie jestem super wielbicielką drożdżowego ciasta, ale drożdżówkę z serem, to bym zjadła... Nawet teraz...
UsuńBoguśka, drożdżowe tylko ciepłe, takie prosto z pieca, mmm!
UsuńE tam, Rabarbara, od marzeń się nie tyje!
UsuńNie wiem nie wiem, jak się ma bujną wyobrażnię..... ;))
UsuńRabarbara
Prawie podium!
OdpowiedzUsuńPrawie robi różnicę, he he. Ale w sumie czy to podium ważne? Ważne, że jesteśmy.
UsuńOpakowana, PRAWIE czyni różnicę, niestety.. A podium wogle to niebezpieczne jest, zlecieć można.
UsuńRabarbara
Czy, ktoś, coś insynuuje????
UsuńBoguśka, na wszelki wypadek usiądż bo jakby tak ktoś, coś...
UsuńRabarbara
Czy mogę się spodziewać, że podetniesz nóżki podium....
UsuńNieee, co Ty, to ciężka robota.... ja tak ogólnie ;) ale lepiej siedż ;))
UsuńRabarbara
Dobra, posuwam się, właź na podium, zmieścimy się obie!!!
UsuńNóżki podpiłowywać to warto ambonom myśliwskim. Muszę z naszym bobrem pogadać.
UsuńAle, nieładnie jest, tak od dachu zaglądać do domku bobra.
UsuńPomysł świetny dla bobrów, tylko jak je namówić???
Gorzka; najlepiej żeby bóbr robił co ma robić podczas obecności "owego" na ambonie.
UsuńMi "prawie" wielkiej roznicy zazwyczaj nie robi.
UsuńGorzka, a Ty tak poważnie, o tych ambonach?
UsuńRabarbara, to jest teoria kwaśnych winogron!
OdpowiedzUsuńNikt nie jest doskonały ;)
UsuńRabarbara
Rabarbaro; zastosuj teorie "słodkiej cytryny" stwierdzając, że poza podium jest najlepiej bo sie nie spada, a poza tym nigdzie wdrapywać sie nie trzeba, co przecie fatygujące jest (wdrapywanie tamże).
UsuńNo, MartaMarta, tylko Ty mnie zrozumiałaś - o to wdrapywanie chodzi !! a tu kulanka już nie te....w główce się może zakręcić..... a cytryny wszak słodkie są - inaczej ;)).
UsuńRabarbara
Jasne, że słodkie są - choć inaczej.
UsuńDlaczego kcesz sie drapac na (w??) podium? wystarczy wejsc....
Usuńjutro robie sernik, juz zadecydowane.
A w ogóle to takie racjonalizacje jak "kwaśne winogrona" i "słodka cytryna" bardzo pomagają nam w życiu. Nie uważacie? Zawsze można sobie wmówić, że nie warto mieć Volvo, bo...., a najlepiej mieć jakiegoś małego starego Fiacika, bo.... Rzecz zresztą dotyczyć też może wartości niematerialnych. Tam to dopiero mamy pole do popisu!
OdpowiedzUsuńAż do momentu, kiedy ktoś krzyknie, że król jest nagi.....
UsuńRabarbara
Rabarbaro; jak dobrze sie zaprzesz w tej racjonalizacji, to żadne krzyki Cię z niej nie wytrącą. Krzyczących głupcami ogłosisz.
UsuńMój znajomy twierdził, że jeździj porsche, bo syrenki gorsze.
UsuńEwaKos - Twój znajomy to taki kokiet, czy fan polskiej myśli motoryzacyjnej?
UsuńRabarbaro...Ty nie spisz? ojej, zmieniasz zwyczaje! a tak zgodnie maszerowalysmy o 21 do naszych osobistych sypialni.
UsuńJuz czas , jestem jakby tez co nieco poza moja zwykla rutyna czasowa.....
EwaKos, kiedyś się mawiało: jedzcie dorsze, gówno gorsze:)
UsuńTak odświętnie gdaknę jeszcze raz, jak dobrze, że jest Prezeskura i Kurnik. Jestem tu i dobrze mi z tym.
OdpowiedzUsuńJak świętować to świętować. Skoro nie zjadłam kolacji, spaliwszy ją uprzednio, to sobie wypiję herbatkę i zjem ciasteczko, albo dwa. Właśnie się upiekły.
OdpowiedzUsuńFajnie jest być na podium, ale jak się trafi. Zdobywać z wysiłkiem...nie.
Ewa2, jakie masz ciasteczka?
UsuńHana - smaki se nie rób bo nie zaśniesz!
UsuńZasnę, Marta, spoko. Od godziny walczę z sennością.
UsuńTo nie walcz Hana, zwalniam Cie z dyżuru i siebie tez. Dobrej nocki!
UsuńCiasteczka z dziurką, tak je w rodzinie nazywamy. Półfrancuskie posypane cukrem.
UsuńEwa - zupelnie sie z Toba zgadzam wedle tego wysilku. z naturym leniwa...chyba by nas nie wzieli. choc, jakby byla dyscyplina "nie chce mi sie", to kto wie...co nie oznacza, ze jestem zupelnym abnegatem, jestem wybiorczo leniwa.
Usuńpoza tym, to nie wiem czy bym chciala jezdzic porszem. rozpedza sie na pare metrow i znowu trza pyrkotac powoli za jakas ciezarowka i ludzie by sie gapili, Bentleya tez bym wymienila na honde....Baleciage bym pociela i sobie uszyla spodnie
Abnegatem też jeszcze nie jestem i nie chcę być, ale wysiłku zbyt wielkiego nie lubię, wolę odpuścić.
UsuńOpakowana; tez z natury leniwam i dlatego ta cytrynka i winogronka bardzo mi sie przydają. Ale porszakiem czy innym Bentleyem bym nie pogardziła. Choć moja preferencja to Volvo. Takie malutkie, zgrabniutkie, silniutkie.
UsuńMarta, Ewa2 upiekła te ciastka, które uwielbiasz, a które Mama piekła - takie romby z cukrem zapieczonym na wierzchu! Tylko Ewy są okrągłe i majo dziurkie pośrodku. Napasłam się na fb.
UsuńA ja nieustająco tęsknię za suzuczką:(
UsuńKurcze, Hana, lepiej mi nie mów. Bedę o nich śniła. Czy przez sen sie tyje?
UsuńMM z tem Bentlejem to bys z torbami poszla, bo zre benzyne jak jaki gupi.
UsuńByliśmy u naszej weterynariuszki po odbiór medykamentów najróżniejszych dla czteronogów, a przy okazji podziwić jej domek nowo odbudowany. Domek śliczny, a na stole w kuchni - 10 rodzajów ciastek własnoręcznie upieczonych. Jaaaa! No jedno lepsze od drugiego.
UsuńBiorę jedno - ona mówi- a to jest ulubione mojego taty. Ja na to - mnie też.
Biorę drugie - ona mówi - a to jest ulubione mojego syna. Ja na to - mnie też.
Biorę trzecie - już chyba się domyślacie dalszego ciągu.
Na talerzu leżały tylko ciastka ulubione przeze mnie! Oraz przez całą masę innych ludzi.
Ona mówi, bo to wiecie, adwent bez ciastek... To nie adwent.
Genialna piekareczka. Kobieta wielu talentów.
Bentleja bym wzięła, jakby dawali. Chętnie jednak z funduszem na paliwo, oraz wykwalifikowanym mechanikiem w pakiecie ( dożywotnim ). Inaczej nie.
Ja to bym Takiego Hummera H1 chciała. Na te bezdroża izerskie.
UsuńA adwent bez ciasteczek, swieczek, czeronego etc., to nie adwent. Zgadzam sie z S. w całej rozciagłości. I też musze się udac po medykamenty.
Jednak co mądra Owca, to mądra Owca. Zmieniam zdanie i też biorę Hummera. Świeczkę zapalę. Ciasteczka kupiłam w Insekcie w kropki.
UsuńAgniecha, bardzo mi się podoba określenie Insekt w kropki:))) Ja miałam dzisiaj piec keksa, ale moja pomoc się rozchorowała i muszę się zadowolić ciasteczkami co prawda kupnymi, ale za to z najlepszej cukierni w Z., tam robią na prawdziwych składnikach a nie na proszkach. Niektóre Kury próbowały, to wiedzą:)
UsuńMika, a gdzie jest ta cukiernia? co prawda, w Zakopanem nie byłam kilkanascie lat i się już raczej nie wybiorę, ale ciekawam gdzie są te najlepsze ciasteczka. w czasach kiedy tam jeździłam rewelacyjne ciasteczka były w takim niepozornym miejscu przy dworcu PKS.
UsuńE...ewa2, to takie rezygnacyjne zdanie się na los. Walczymy!!! A jak nam sie już nie chce, to wtedy cytrynka albo winogronko. I już. To zawsze mamy w odwodzie. Ale nie tak od razu, Kobieto!
OdpowiedzUsuńJa już jestem w takim wieku, że mi się po prostu nie chce. Co było, było a co ma być, będzie. Miewam jeszcze czasem zrywy, ale coraz mniej ambitne.
Usuńewa2 - no i o te zrywy chodzi. Ich "ambitność" moim zdaniem mniej ważna jest.
UsuńNie kładźcie się jeszcze, dopiero weszłam...! Rabarbaro wrzuć przepis na drożdżówkę! Trzeba świętować pięciolatkę ! :)))
OdpowiedzUsuńMaciejaku - co tak późno wchodzisz? I jeszcze rzepis chcesz o ta pora?
OdpowiedzUsuńBDB, nie mogie, kiwam się jakbym chorobę sierocą miała. Nie strzymam...
OdpowiedzUsuńNie strzymuj Hana, nie strzymuj, to niezdrowo.
OdpowiedzUsuńprzepis może być jutro... śpijcie dobrze :)dobranoc!
OdpowiedzUsuńTeż bym przepis chciała. Dobranoc!
UsuńO przepis uśmiechałam się już w poprzednim poście:)))
UsuńJa wczoraj świętowałam 31 rocznicę ślubu. Mąż z opóźnieniem dwudniowym zaprosił do restauracji lepszej :-) Ale ponieważ ja też zapomiałam, się wyrównało. Czas płynie. Już nam się nawet nieokrągłych rocznic nie chce pamiętać :-) Nie mniej dopiero od kilku lat mniej się spinamy ze wszyskim i staramy się cieszyć i bawić życim, bo wcześniej zbyt opowiązkowi byliśmy. I jak to z nowymi umiejętnościami: ciężko lekko żyć, ale ćwiczym :-)
OdpowiedzUsuńJeszcze raz Kurniku CAŁY Dziekuję :-) Że jesteś :-) Bądź :-)
"Ciężko lekko żyć, ale trzeba ćwiczyć."
UsuńKurze motto, zdecydowanie. Przyswoję sobie, bo próbuję zmierzać w podobnym kierunku, wczesna bibliotekarko.
Gratulacje! Ćwiczcie, wszak to Übung macht den Meister.
UsuńBzikowa i MM - rzeczywiscie motto i w takim ogolnym zyciu to to i czlowiek starszy, jakos latwiej przychodzi. Moze dlatego, ze, w zasadzie, niewiele juz TRZEBA robic. Wspominalam z kims niedawno te przymusy wieku mlodego - a to szczupla byc, a to dzieciom pamietac dac pieniadze na uatobus do szkoly, a czy maja czyste koszule do w/w szkoly, czy dom czysty w miare, czy moja zywina nie bedzie glodna czyli czy mam posilek (kazdy lubil co innego w naszym domu. Oprocz psa) czy pies wyspacerowany....a teraz? ha! musze pamietac co pare dni umyc wlosy, to jest chyba najwiekszy obowiazek, hrehrehr a- jeszcze do huty chodzic, ale w moim przypadku to mam troche wyboru ile i kiedy. Tylko psa mi brakuje....
UsuńBzikowa - kongratulacje rocznicowe! Dobry osiag!
UsuńDziękuję. Fakt, osiąg dobry, jak na osobę, która uważa, że małżeństwo nikomu do niczego nie potrzebne :-) Bo ja bym była z moim T. i bez tego. Absolutnie :-)
UsuńOpakowana, wtedy też nie było trzeba, tylko ja nie wiedziałam. Na programach leciałam rodzinnych i powoli odkrywałam, że może nie koniecznie to działa. Chyba wszyscy tak mamy, tylko jednym pasuje, a innym nie. A czemu ty psa nie weźmiesz? Jakiegoś złachanego życiem bidoka ze schronu. Jeszcze parę dobrych lat was może czekać :-)))))
Podejrzewam, że przy przemieszczaniu się Opakowanej z prędkością światła po całej Europie byłyby problemy z opieką nad piesem...
UsuńAniu, twoje motto jest genialne! Koleżanka obiecała zrobić mi na nowy rok kalendarz z Tropikiem, czy mogę to umieścić jako zalecenie na cały rok i jeszcze dłużej???
Fajny byłby też ilustrowany kalendarz z przysłowiami z kurzęcego konkursu kiedyś kiedyś.
UsuńMika, absolutnie :-) Bierz i używaj :-)
UsuńTo ja druga poranna...Rabarbara poszla spac, przepisu nie wrzucila. Pewnie dzisiaj go poda, ona najpewniej juz po domu sie kreci i podpala koze, cieplutko sie wokol niej robi a za nia ktos drepcze i prowadzi madre bardzo rozmowy...a koty tez sie laszą.
OdpowiedzUsuńTutaj -2 ale bezopadowo, szkoda.
Swietujmy od rana..zaraz sie dobiore do drozdzowki!
:-)
Usuń:-)
UsuńWłaściciel małych nóżek a mój pomocnik coś wczoraj szalał do póżna (pełnia ;) i teraz jeszcze śpi, więc spokojnie dojadam dożdżówkę patrząc w ogień :)).
UsuńMiłego dnia Kurniku ! u mnie piękna mgła..... szkoda, lubię księżyc w pełni...
Rabarbara
Nie narzekaj...ja bym sie mgla zadowolila, jeszcze majac plonaca koze przed oczami...w tej chwili mam w oknach duza smieciarke co to przyjechala bu zabrac to co ma zabrac...mgla brdziej romantyczna
Usuńjuz pojechala, ciekawe do ktorej zjadacz parowek w ilosci 6 bedzie spac.
UsuńAż sześć parówek?
UsuńRabarbaro - masz Cudusia na stanie? i on te 6 parowek???
UsuńOn te szesc parowek, widzialam na zdjeciu jak Cudus je wcina...bo on pomaga babci w pracach a po ciezkiej pracy mezczyzna musi zjesc parowek szesc! tak twierdzi Rabarbara
UsuńNosz Rabarbara wstała, a przepisu nie dała, maupa jedna!!!
UsuńMiko może nie doczytała...
Usuńjak do wieczora nie napisze, to jak znajde, to ja napisze, bo sie wieczorem nastawia.
UsuńJak Cudus daje rade SZESCIU parowkom???? czy sa to takie cienkie, no takie te...jak im tam...
Napisz, napisz bo od niej to się nie doczekamy.
UsuńMacie już ten rzepis w rzepisach!!!
UsuńWiecie jak to jest patrzec na psa przyjaciela , ktory powoli odchodzi... wiecie na pewno.
OdpowiedzUsuńMa 14 lat i 10 m-cy.Nie odstepuje mnie przez te wszystkie lata na odleglosc wieksza od 20 cm. Teraz lezy, czlapie do miski, apetyt ma przez caly czas. Jedndk guz od wczoraj zaczal saczyc..
Wiem, ze nie cierpi, patrzy na mnie jak zwykle z miloscia ...
Bardzo Ci współczuję,bardzo.
UsuńA Twoja sunia doszla do siebie ?
UsuńWiemy, niestety az nazbyt dobrze. Bardzo współczuję. Trzymaj się!
UsuńWspółczuwam, bardzo - bardzo. :-( Dobrze że nie boli i dobrze że je. No i dobrze że Ty tak bliziutko i spokój domowy wokół.
UsuńMagda - znamy...znamy - 16 lat u nas (przyszla do nas jak miala miedzy 6 a 9 miesiecy). To juz ponad 7 lat temu a ja dalej te oczy pamietam. Wspolczuje i gula mi w gardle rosnie...
UsuńI ja wiem...przytulam*
UsuńMagdo-jest dobrze,biorąc pod uwagę jej wiek-14 lat i 4 miesiące.Uratowała jej życie operacja wrześniowa,którą zrobiłam przy finansowej i psychicznej pomocy Bażantowych Rzon-czyli Kurnika inaczej.I dzięki mojej wetce,która dała z siebie wszystko i nie wystawiła mi kosmicznego rachunku.Jest problem z chodzeniem,muszę uważać żeby jej czasami nie szarpnąć na spacerze jak coś jej nie pasi i zaczyna się awanturować.Wspomagam ją przy pokonywaniu schodów ale na tapczan sama wchodzi:)Apetyt i jego końcowe rezultaty bardzo dobre.Podłogi poprzykrywałam dywanami i...chodniczkami łazienkowymi co by się nie ślizgała.I niech tak będzie do końca.
UsuńMagdo, trzymaj się, bardzo współczuję ♥♥♥
Usuńech szkoda, że pieski i kotki żyją tak krótko :(
To prawie rownolatki. Ja po konsultacji z wetem, ktory zna Czange od urodzenia , otwarcie mowil o duzym ryzyku i bolu odstapilam od operacji. To bylo pare miesiecy temu. To zawsze jest trudny wybor...
UsuńMagdo kochana, przeżywałam to z Tropikiem 2 miesiące temu... I wiek miał podobny, 14 lat i 3 miesiące... Rozumiem i czuję, co przeżywasz... Bardzo, bardzo mocno przytulam was obie.
UsuńMagda, chyba każda z nas tutaj wie co czujesz i jak to bardzo boli...
UsuńAni pełni, ani słońca tylko szaro-buro-brudna zawiesina nad miastem, +2, paskuda umiarkowana.
OdpowiedzUsuńMiłej soboty Kurki.
Szaro, szroniasto, bezsłonecznie, lekko minusowo. Świętujmy dalej!
OdpowiedzUsuńŚwiętujemy nieustająco.
OdpowiedzUsuńU mnie w okolicach 0°,buro mglisto i wilgotno.W Kurniku tyli wontków,że się pogubiłam.
OdpowiedzUsuńTeraz Kury modna jest teoryja płaskatej ziemi tzw.płaskoziemców i drugich twierdzących,że żyjemy wewnątrz kuli i meteoryty odrywają się z niebieskiego sufitu.Musimy się zdeklarować.
Hana,upolowałam, a jakże!A nawet sama zwierzyna właziła mi w łapy.
Zakupiłam płaszcz puchowy za 50%, dwie pary butów,szal i czarną wełnianą copkę.Co się namierzyłam to moje.Najgorsza ta gimnastyka przy mierzeniu butów.Pod spodzień podłożyłam rajstopy-legginsy,białe i jak podwijałam nogawkę to wyglądało jak kalesony.Przy każdym skłonie i wyproście zjeżdżały mi portki i rajtki,jedno drugie ciągło w dół.W domu poczułam u kolan.
Z tym płaszczem to miałam inne plany,bo w Zarze upatrzyłam kiedyś sztuczny kożuszek długi,bo już mię się przejadły te puchowe ortaliony,ale we wola parku nie było.Poczekam na świąteczne promocje.
Szal ma jesienne ładne kolory,burgund,russet orange (rdzawy?) i spiżowy/sjena.Coś podobnego prezentował Czarny Kot (pozdrawiam Gosiu;) na pocztówce z dwoma liśćmi.
W międzyczasie straciłam zainteresowanie ciuchami,bowiem po drodze stanęłam oko w oko z przepiękną paterą szklanną, drogą jak cholera i od wczoraj się zastanawiam kupić-nie kupić.Tylko nie wiem jak się wymknąć niepostrzeżenie z domu,może ..na chwilkę..po zapałki..
Ale tłumaczę sobie,że to na gwiazdkę.Żebym nie wyszła na egoistkę przeleję coś na potrzebujące dzieci,niech inni też się cieszą.
Dora, w grudniowym numerze mojego mieszkania jedna babka prezentuje swoje zbiory szkła i...kryształów.I dlaczego pomyślałam o Tobie..;)
To uśmiechu Kury mimo paskudy na dworze.
Hanno:))))) Czekaj czekaj, dojdzie i do tego że ja bede prezentować one,jak juz sralonik bedzie gotów,teraz to jaky osiołkowi w żłoby dano,wtem z przyczyn wiadomych, ostalismy sie na włościach sami i mozna robic co sie chce i jak sie chce,omg! Nie uwierzysz, co spogladam na te kryształy,to zaczynam nabierac do nich sympatii!
UsuńHanna, podziwiam kondycję. Chyba się starzeję gwałtownie, bo perspektywa szopingu i przymierzania napawa mnie przerażeniem. A już rajtki pod spodniami sprawiają, że gotuje mi się cały człowiek.
UsuńOpakowana, piątkę przybij, ja z tej samej linii homo sapiens. Puchową kołoderkę z rękawami posiadam, ale jeszczem jej nie przyoblekła z powodu że upał.
Dora, trochę o9dsapniesz, okrzepniesz i remont zacznie sprawiać Ci przyjemność. I kciuki trzymam za Twoje dziecko, niech wreszcie coś pomoże!
UsuńHanno, ale dlaczego kalesony pchalas pode portki idac na zakupy? ja sie raczej ubieram jak na lato z jakas kapoto wierzchnio i buty latwe do zzucia. Inaczej to katastrofa.
OdpowiedzUsuńa ja jestem za goraca dziewczyna na puchowe odzienia. pode spodem bym chyba tylko miala t-shirt. Wyznaje zasade, ze czlowiek jako homo sapiens znaczy jako gatunek, historycznie jest tak skonstruowany, ze jego naturalny stan to glodny i mu zimno.
p.s. patere kup, bo bedziesz zalowac.
Głodna już jestem bo jeszcze nic nie jadłam, zimno mi też, dzisiaj ) stopni i spadł pierwszy śnieg no to chyba poczzłapię, może jakiś dłuuuugi płaszcz może być puchowy spróbuję nabyć, bo w kurtkach to zawsze marznę. Niestety coś się nie dopinam w zeszłorocznych okryciach wierzchnich, musi skurczyły się. Na dziś i jutro do finalnego świętowania jeszcze po dwa ciacha zakupię, sorbet z mango z kuleczkami bezowymi i posypię ciemną czekoladą. A potem trzeba mnie będzię wtoczyć na grzędę bo sama się chyba nie wdrapię.
UsuńI ktoś tu się dziwi, że się nie dopina...
UsuńBacha - drabine polamiesz!
UsuńOpakowana, przeraziłam się. Od poniedziałku post. Mika, eee... takie kurczliwe materiały robiom, że nawet w pralni chemicznej siem kurczą.
UsuńA na płaszcze nawet nie popatrzyłam, za dużo ludzi, no to kupiłam parę drobiazgów gospodarczych i trochę prowiantu, no z sorbetu z kuleczkami i czekuladą zrezygnowałam. Ciacho już pochłonęłam.
Rabarbara, nie wiem czy doczytałaś pod poprzednim postem, że mam zamiar wybrać się na trochę dłużej niż 1 tydzień do K.
Bacha, Kurów złośliwych nie słuchaj. Ciuchy przez pół roku nieużywania zasychają.
UsuńHana, od razu dziób mi się uśmiechnął.
UsuńHehehehehehe Hanuś, ani chybi zasychajom ;)
UsuńTo ja się deklaruję że niczego nie jestem pewna, tak na wszelki wypadek jakby ci od płaskiej ziemi postanowili jakiś dowód przeprowadzić zrzucając niedowiarka z krawędzi wprost na łeb jednego z tych żółwi co to ziemską tarczę podpierają. W Odzi pogoda w pepitkę, białawo ale z rzucikiem ze smogu. Kaca nie mam i to jest jakaś wartość o tym zasmożonym poranku. Przede mną wyjście do sklepu, wałęsuje mnie po całości, znaczy nie chcem ale muszem. Na dworze bleee a w domku cacy. Poświętowałabym jeszcze, najlepiej to sakralnie odpoczywając w pościeli.;-)
OdpowiedzUsuńTaba, sakralnie w pościeli to jutro, z czystym sumieniem i na legalu. Tak zamierzam spędzić jutrzejszy - zapewne ciemny - poranek. Co nie znaczy, że codziennie rano zrywam się o świcie i lecę doić krowiny. Ale w niedzielę nie zadzwoni do drzwi ani listkowy, ani pan od gazu, ani żaden inny pan - bogudzięki. I nie muszę w panice i pośpiechu wrzucać na piżamkę lada jakich pludrów.
UsuńJa też dekaruję, że nic nie wiem, może i faktycznie jakiś żółw ma ciężką robotę i napitala przez kosmos z płaskim naleśnikiem z Ziemi na grzbiecie ;-) Biedak, w sumie. Generalnie lubię te zdjęcia Ziemi z kosmosu, choć podobno podpicowane i nieprawdziwe :-)
OdpowiedzUsuńPo traumatycznych przeżyciach w przymierzalniach, nie wchodzę. Buty muszę mierzyć, reszta na oko. Przeszłam na wysyłkowe. Podoba mi się ;-) Paterę kup, będziesz żałować :-)
Na Podlasiu lekki mrozek i nadal zgniła jesień. Brązowo. Koty w domu. Ocieplenia nie będzie.
Bzikowa, też unikam jak mogę i bardzo często kupuję bez mierzenia. Na ogół trafiam, a jeśli nawet nie, to zawsze ktoś się załapie. Poza tym nie kupuję drogich ciuchów, to - jakby co - ni ma rozpaczy. No i dzięki niebiosom za sieć!
UsuńChyba mój komentarz, pod poprzednim postem się nie zmieścił.
OdpowiedzUsuńLubię tu zaglądać, tworzycie niesamowitą paczkę fajnych, wartościowych ludzi. Tak trzymać Prezes Kuro- wszystkiego dobrego i kolejnych 5 lat
Jest Graszko:)))Trza zjechać do samego dołu komentarzy i kliknąć w"wczytaj więcej"i się pokaże:)))
UsuńGraszko, chyba "tworzymy"? Wszak tyś Kura...
UsuńWitam Kurnik i Kury. Ja śwętuję w pracy, dziś i jutro. W Łodzi mgła i smog.
OdpowiedzUsuńDobrego dnia, Kurki :)
OdpowiedzUsuńZaczynamy szósty rok blogowania:)
Może w nowym roku jakaś nowa powieść kryminalna ?
Może Mikuś dała by radę coś zacząć ? Choćby jakiś począteczek ?
Poza tym, Pantera, wracaj tu, ino chyżo, przytulimy !!!!
Jest to jakiś pomysł, zwłaszcza, że ostatnio pasę się różnymi angielskimi kryminałami w tv:))
UsuńTeż miałam pytać co z Panterą??
UsuńWy tu o płaskiej ziemi, a ja dziś przeczytałam gdzieś nieważne gdzie, że czarny czwartek będzie trwał do niedzieli włącznie. To się nazywa zastosować teorię względności w praktyce życia codziennego. :-D
OdpowiedzUsuńTo to jest czwartek a nie piątek?! I kończy się w niedzierlę? Taa... względny, względny a moich spodni nie przecenili. Nabyłam bo nie miałam wyjścia, do wiesny przeca czekać nie będę. Ale nie jezdem zadowolniona bo wydatek był ( na grube więcej materiału wychodzi i se liczą ). Musowo paterkę kupić, inne wykupio i tylko żal zostanie.
OdpowiedzUsuńNo niech Ci już będzie, że piątek. Widzisz, jakam obyta...
UsuńJa się tylko tak zapytowywałam, bo ten czarny to tak właściwie w niektórych sklepach jakby w poniedziałek już wypadał. Szczerze pisząc to się wzięłam i pogubiłam kiedy ten zakupowy szał miał w końcu być, zresztą tak naprawdę to wsio rybka - tego co chciałam żeby przecenili jakoś te czarne dni nie dotyczą.:-/
Usuńno bo zaczelo sie to iles tam lat temu i ten czarny piatek byl w piatek i wszystko szlo w dol jak na wyprzedazy swiatecznej w Harrodsie - wiesz, futro z norek, wieloryba i renifera z 12 tysiecy na tylko 2 i pol, albo telewizor, co przez drzwi nie wejdzie, z 7 tysiecy na 450 fintow. po jednej sztuce. 8 lat temu zrobili to w uk i narod obkupil sie w rzeczy potrzebne i niepotrzebne. Potem pitake rozciagneli do soboty, potem do niedzieli, potem zaczeli w czwartek, ten piatek, potem - czemu nie wtorek i sroda. Cos jak "weekend" majowy w Polsce.
UsuńALE najpierw sie ceny nieco winduje, ale nie na wszysttko, bo i tak wiedza, na co ludzie klikali czajac sie na towary, bo poznaja, ze ceny sa jakby nieco wyzsze przezd tym umownym czarnym piatkiem. Potem obnizaja 1/5 towarow o 50%, inne o 40, 30, 25 badz jakos. No bo to tak leci - no, nie ma przecenionej TEJ kuchenki, ktora chce (akurat mnie to interesuje, bo mojej ciagle cos odpada i juz nie wiem, jak drzwi od piekarnika otworzyc. otwieram scierka)to i tak i tak jakas kupisz, no bo BF przeciez! i tak kupujesz, kupujesz...Dodam, ze kuchenki nie kupilismy, bo tak, ktora byla na ofercie BF, mimo duzej ilosci dobrych ocen, zle miala na m/w ten sam temat, wiec odpada, a nastepna, co by sie nadala, byla o 100 funtow wiecej. to raczej poczekam, az ja przecenia o te £100, bo scierka da sie otwierac jednak, i przez scierke trzymac raczke od tacki grillowej etc etc. Tak samo przesiadlam sie na nowy komputer, bo stary byl juz ja ta kuchenka - drzwiczki sie nie domykaly, komputer troche popiskiwal w szwach i ze starosci sapal. i dobrze, ze kupilismy tydzien temu, bo w ramach bf, w roznych sklepach byl za cene odrobine wyzsza niz dalismy tydzien temu zwyczajnie. wiec komputer mam, telefon nowszy dostane w spadku, bo zieciu ma nowy, ciuchy mam, buciki mam a i reszta sprzetow dziala...
Taba - myslisz, ze spodnie wyceniaja na wage?
Opakowana, chyba oczywista, że na wagę. Kupującego.
UsuńRabarbara
Opakowana, dlaczego w tym Twoim Królestwie pitake rozciągli na cały tydzień? Biedna pitaka!
UsuńNajbardziej mnie w tym wkurza cudzoziemskie nazewnictwo. Co złego jest w czarnej pitace? Musi być być black? I friday a nie pitaka?
zgadzam sie w rozciaglosci.
UsuńOpakowana,no to pojechałam;)Ale jestem durna baba,nie?
OdpowiedzUsuńDrugi rzut oka jest znacznie chłodniejszy,pośtukałam,obwąchałam,podumałam i choć wciąż mi się podobuje nie nabyłam.Nie za tę cenę.Będę śledzić jej losy,może obniżą, a jeśli ktoś kupi to kupi.
Bacha,też jestem zmarzluch, muszę się ogacić,otulić i czuć komfortowo.Zajrzyj do kappahla, tam mają ludzką rozmiarówkę, swobodnie mieszczę się w L. Natomiast w innych sieciach królują chińsko-korełańskie numeracje i nawet podwójna XL-ka jest opięta.Strasznie mnie to dołuje,to dla barbi.
Jeśli się rozchodzi o drożdżówki to w mojej piekarni są pyszne i pączki oraz insze łakocie i nie opłaci się wcale piec.Stary każe sobie kupować, więc siłą rzeczy biorę i dla siebie;)Może to nie rozmiary som winne?!:)
Taba, nie wykupio, mam taką nadzieję;)
UsuńJa sobie wypraszam, Hanno. Mój rozmiar to 32-36, zależy od systemu, a gdyby na mój model ktoś uczynił lalkę Barbie, to wszystkie dzieci by uciekły. Więc ten tego, nie każda mała jest Barbi. A co gorsze, nie każda Barbi jest Barbi. Psychologia sobotnia. Idę piec ciasto, coby sobie rozmiar zwiększyć.
UsuńAchniecha - tak mi napisał tablet, ładnie, nie? - no więc, Agniecha, wkurzasz mię!
UsuńTaki rozmiar, to skandal, Agniecho, wstydz sie, 34, OMG
UsuńOK Hanna, zapomniałam o Kappahlu, zajrzę.
UsuńJak to 32-26???? to numer buta????
UsuńNo co ty, mózgu!;-)
UsuńA czemu cię wkurzam, TG? To moi starsi taką mnię zrobili. Reklamacje do nich proszę.
Usuńach, Achniecho, rozumiem, nie twoja wina.. rodziców se człek nie wybiera, geny dawali takie, to wzięłaś, co miałaś nie wziąć. ale żeby zaraz nam tu po oczach świecić tą trzydziestkądwójką!??
UsuńAgniecha, to dlaczego mi się wydawało, że jesteś dużą babeczką, nie grubą buk broń, tylko wysoką i taką 38 co najmniej. A Ty miniaturką jesteś. Chyba nikogo w dorosłego w rozmiarze 32 nie znam, co więcej, nawet nie wiedziałam, że takie damskie rozmiary są. Dla mnie 36 to już abstrakcja. :)
Usuń
UsuńCiekawe, faktycznie, jak człowiek sobie inną osobę wyobraża, której nigdy nie widział.
164 cm. Średniówa.
48-51 kg. Wcale nie nic.
Myślę że to 32 to z tych ludzkich jak mówi Hanna rozmiarówek musiało być, bo zazwyczaj 34 albo 36.
Jeszcze 15 minut i wyciągam ciasto z piekarnika. Już pachnie.
To super wymiary, możesz sobie ciasto wcinać cały czas.
UsuńAchniecha, już wiem! To z głodu i wychudzenia miewasz migrenę!
UsuńZ jakiejś spaczonej przemiany materii.
UsuńŻrę jak smok proszę Prezeskurry.
Czesc i czołgiem Kury nadobne.Dessczowo,ale cieplej 7 stopni w porywach. Jeszcze mnie gnaty pobolewają,ale mzoe sie bardziej nie rozchoruję,bylebym nie musiala zbyt wiele sie paletac po tych wilgociach.
OdpowiedzUsuńCórcia była na pierwszych iglach akupunkturowych, jeszcze 9 zabiegow przed nią.Oby to przynioslo oczekiwany skutek, pan Pokrywka stwierdzil,ze ja uzdrowi:)
Dora - 3mamy ksiukaski za igly i ich uzdrawiajacosc.
UsuńIgły pomagają często więc niech pomogą i Twojej córze.
UsuńCiekawa jestem wizyty u pana Pokrywki. Jakie wrażenia? Igły mam przetrenowane u zwierząt i polecam.
UsuńRucianko,porozmawiali, pan wyraził swoje zdanie i wykonał zabieg,twierdzi,że mu się uda wyprowadzić córkę na prostą. Wrażenia pozytywne, pierwsze igły i uczucie ulgi,bo zlikwidowały napięcie w newralgicznym miejscu.
UsuńJak masz ochotę,to poczytaj o nim w necie:)
Znam z Netu i yt, byłam ciekawa jak w realu.
UsuńSwego czasu chodziłam przez kilka miesięcy na akupunkturę i akupresurę. Działało. Polecam tez masaż stóp, mapa całego ciała tam jest. Miałam kiedyś zamiar zrobić kurs takiego masażu. Może jeszcze kiedyś się zdecyduję.
UsuńAno ,zobaczymy.
OdpowiedzUsuńDzięki.
Będę trzymać kciuki za Młodą.😘
UsuńBogusiu *
UsuńDobrego popołudnia życzę :) a przepisu nadal nie ma ... poświętowałabym z drożdżówką :)
OdpowiedzUsuńZ. Maciejaku - ale te drozdzowke sie nastawia na noc a rano piecze....
OdpowiedzUsuńDopiero Was znalazłam i wszystko poczytałam.
OdpowiedzUsuńMnie zima nie straszna, odzienie mam i właśnie zimą wracam na chwilę do pracy. Bezowemu muszę kupić buty, bo ubiegłoroczne coś mu za ciasne w byłej, złamanej nodze. Popadało deszczem troszkę, ale tego białego jeszcze nie było. Muszę iść na zakupy, bo ja wolę tak wieczorkiem, a sklepy mam pod nosem, czynne do 22.30.
U nas 7 st i deszcz.
Usuńczołgiem, Drobiu! nie za bardzo wiem którego dziś mamy. przy wczorajszej dacie śmiało mogłabym napisać "stan: zombie". dziś już mi się przejaśnia, powoli zaczynam łapać kontakt z otoczeniem, ale jeszcze nie do końca kumam.
OdpowiedzUsuńBzikowa, gratulacje, tyle lat z jednym chłopem to ho ho :)
OdpowiedzUsuńPodaje rzepis bo pora stosowna do przygotowania ;)). Rzepis to myślę, że wiele z Was zna, ale jak mawiał Fredro :znacie, no to posłuchajcie
OdpowiedzUsuńPotrzeba:
50dkg mąki
2,5 dkg drożdży
1 szkl cukru
3 jajka CAŁE
1/2 szkl oleju
1 szkl letniego mleka
Wziąć dużą miskę lub duży rondel i wrzucać weń KOLEJNO > cukier > na cukier pokruszone drożdże > na to rozbełtane jajka > na to olej > na to mleko. I tyle. Przykryć szczelnie (owijam szmatką rondel i zawiązuje gumką lub daję na szmatkę pokrywkę), zostawić na noc (lub na dzień, jeśli ktoś chce piec wieczorem). Rano wsypać mąkę ze szczyptką soli i wymieszać łyżką do połączenia wszystkiego. Jeśli ma być buła to można teraz domieszać rodzynki i/lub orzeszki i co kto lubi, jeśli nie tylko np. z kruszonką lub owocami to wywalić to do formy (jak ma być placek z owocami to do dużęj prostokątnej jak buła to do większej keksówki) przykryć, zostawić na 30 min. Po 30 minutach wstawić do ZIMNEGO piekarnika, ustawić na 170 stopni, czekać spokojnie czytając książkę lub gdakając w Kurniku 60 minut. Można ew. pazurejry pomalować. Wyjąć, szybko zrobić kawkę i zjadać :))))).
Rabarbara
Widzę,ze to coś dla moich zdolności.Raz,raz i już;) Może wykorzystam,zobaczymy.Dzięki bardzo.
UsuńPREZESOWO:uprzejmiście proszem co by ony rzepis poszedł do naszych rzepisów.Moze byc pod nazwą Rabarbary drożdżówki:))))
Albo Rabarbarowa drożdżówka.
UsuńSwietny rzepis...od kiedy Barbara zdradzila mi jak go robic to robie i robie...w roznych wersjach, z kruszonka, z owocami na wierzchu, z czekolada, z orzechami...zawsze wyrosnie, zawsze swietna...
UsuńBzikowa przybijam piatke, nam tez 31 minelo w pazdzierniku.Tradycyjnie nie swietujemy.
OdpowiedzUsuńTo Wy takie młodsze stażem. Ach jakam stara kura już.
UsuńIzydoru, trza się było tak wcześnie za mąż nie wydawać :)
UsuńW przedszkolu. :-)
UsuńIzydor - przebijesz nasze 40 lat i 4 miesiace?
UsuńGdybym siedziała z I menem to bym miała 48 za sobą.
UsuńPrzepis na drozdzowe znam, ale mi nie pasuje , bo za duzo drozdzy i je czuje w ciescie, no ale o to chodzi zeby ciasto uroslo w .ten sposob. Robilam w wersji zostawiania na noc:)
OdpowiedzUsuńDo prawdziwego drożdżowego daje się więcej drożdży :) i ja tam uważam, że lepsze jest i ma ogromne znaczenie terapeutyczne - cała ceremonia przygotowywania, wyrabiania i czekania jest niezwykle uspokajająca, relaksująca i daje poczucie zaczyniania czarów, niestety, leniwa jestem i nie che mi sie......... a drożdże w każdej wersji lubię.
UsuńRabarbara
Ja też lubie. I lubie przygotowywać ciasta z drożdżami. Ten zapach i smak, i konsystencja zarówno surowego wyrośnietęgo ciasta i tego już upieczonego...Poezja
UsuńDzie tam, nie czuc drozdzy...
UsuńJa zawsze podkradalam surowe drozdzowe....
UsuńDziękuję! Idę robić :)
OdpowiedzUsuńI ja dziękuję:))
UsuńWrzucam rzepis do rzepisów! Kurczę, wygląda na taki co to nawet ja go nie spie...
UsuńNie spie...sz spoko, ja nie umiem drozdzowego robic, nigdy mi nie wychodzilo, to to wychodzi znakomicie!!!
UsuńBrawo !!! Brawo !!! - za takie świętowanie i gratulacje za trwanie przez lat pięć !!! Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńUla, dziękuję!
Usuńz upoważnienia Pantery przekazuję wieść - otóż, nie martwcie się, Kury Nadobne, nasza siostra, Pantera żyje, tylko chwilowo jest na etapie "ale co to za życie.." i twierdzi, że w dole jest jej lepiej.
OdpowiedzUsuńDobrze, że żyje, ale już czas odbić się w tym dole i wypłynąć. Nie świętowała z Kurnikiem. Wstyd.
UsuńNo przecież życie to życie, trzymam kciuki za rychły powrót, bo jej się tylko zdaje, że w tym dole dobrze.
No, Pantera, przegapiłaś taką rocznicę! Następna dopiero za 5 lat!
UsuńPrzepis wykorzystam, w stosownym momencie nie zapisałam sobie.
OdpowiedzUsuńMiał być spacer, był deszcz w zamian bardzo miłe kupowanie prezentu z jedną córką dla drugiej. Kiermasz obskoczyłam, kupiłam sobie kartkę świąteczną na deseczce drewnianej, kawkę z córką wypiłam i bardzo miło było.
Teraz jeszcze mogę świętować, bo mi kieliszek wina został.
Komunikat dla Bachy !!
OdpowiedzUsuńBacha, doczytałam, czekamy na Ciebie (ja i Błyskotek) za oczywiste uważając, że do nas przyjedziesz :))))) . Daj znak jak już będziesz.
Rabarbara
To ciasto z Rabarbarą też wypróbuję, dzięki.
UsuńRabarbara, oczywiście.
UsuńCzołgiem Kureiry! Tak się zmęczyłam życiem, że przysnęłam i dopiero się obudziłam.
OdpowiedzUsuńTeraz powinnaś życiem tryskać. :-)
UsuńNo właśnie Achniecha, że nieee...
OdpowiedzUsuńChyba zmienię sobie ksywkę. Achniecha. Brzmi dobrze. A teraz dobranoc Kurki, objadłam się i muszę się położyć.
Usuńpoleż, dziecko, poleż.. może przytyjesz i nie będziesz nas więcej w oczy kłuć swoim bezwstydnym rozmiarem :)
UsuńChyba to ta Agniecha, wprowadza w błąd wyobraźnię i zaburza proporcje. Powinnaś zmienić na Agniunia, albo Agunia, Agnieszeczka, czy jakoś tak. ;)
UsuńAgucik, prawie jak kogucik:)))
OdpowiedzUsuń