Nie pomnę już skąd wynikła w Kurniku dyskusja na temat sukienek ślubnych, chyba Ninka pochwaliła się swoją pomysłowością w czasach, gdy nic w sklepach nie było. A potem już poooszło!!! Zaczęły się wspominki, koronki, guziczki, szyfony... No i otóż mamy galerię sukienek ślubnych, jako też i ich właścicielek i poślubianych wówczas małżonków. Czasem niestety same sukienki:))) Zaczynajmy więc (kolejność przypadkowa, jeno Ninka ma pierwszeństwo jak inicjatorka galerii):
1. NINKA
Jak pisałam w komentarzu, koronka była
zszywana w pasy odpowiedniej długości i szerokości, potem marszczone
falbany zostały naszyte na podszewkę, a z odpowiedniego kawałka
wykrojona góra i rękawy. Zdjęcia są dwa - na jednym widać ogólny efekt,
na drugim, tym gdzie stoję tyłem, dobrze widać koronkę. Dodam jeszcze,
że czesałam się sama, malowałam się sama, sama układałam wiązankę i
upinałam welon, sama też dopasowałam ten naszyjnik - różyczka była
różowa, więc przemalowałam ją na biało lakierem do paznokci :)
Na kolejnych dwóch zdjęciach jest sukienka już przerobiona na komunijną; zrobiłam zaszewki i zamaskowałam je przymarszczoną koronką, odprułam krótkie rękawki i doszyłam długie (jeszcze miałam spory zapas tej koronki, kupiłam tego 300 metrów), skróciłam dół podszywając najniższą falbanę do góry i zmniejszyłam dekolt przy pomocy koronki doszytej od góry. Pierwsze zdjęcie, kolorowe, to moja córka w tej sukience, a drugie zrobiłam teraz, po wyciągnięciu straszliwie zmiętej kreacji z najwyższej półki i wyprasowaniu jej. Nie znalazłam szarfy i gumka przymarszczająca rękaw w mankiecie całkiem się rozlazła :) Te wszystkie przeróbki robiliśmy razem z mężem - ja pomysł i wszystko co ręcznie, on - maszyna :)
2. EWA2
Ma swoją historię: model znalazłam w "Przekroju", była wtedy moda na krótkie sukienki. Na zdjęciu sukienka była bardziej zwiewna, góra z szyfonu miała także szyfonowe rękawy. Szyła mi ją krawcowa, która miała swoje zdanie i wmówiła mi te koronkowe. Dół też zrobiła po swojemu, nie miał być taki prosty. Był to rok 68, dostanie czegokolwiek w dobrym gatunku było dość trudne, a ja chciałam być nowoczesna i suknia w stylu księżniczki mi nie odpowiadała. Dzień przed ślubem ścięłam włosy i miałam tylko wpięte we włosy pączki róż.
A do cywilnego miałam granatową sukienkę z białym kołnierzykiem.
Znalazłam jeszcze dwa zdjęcia. Jedno w sukience, które się jako tako nadaje do publikacji, oraz z ślubu cywilnego. Sukienka do cywilnego została uszyta przez moja mamę ze studniówkowej spódnicy. Była granatowa i miała dopinany kołnierz, granatowy, lub koronkowy biały. Dziwnie w urzędzie patrzyli na mój skromny strój byle jaki bukiet, bo zupełnie o tym nie pomyślałam. Dopiero koleżanka, która przyszła na ślub, zdziwiona podarowałam mi różowe goździki. Na dodatek dostałam głupawki z nerwów i przez całą ceremonię usiłowałam nie wybuchnąć głośnym śmiechem. Na kościelnym już było ok, niemniej mąż ma na wszystkich ciężko wystraszoną i nieszczęśliwą minę.
3. GRAŻYNA
Spodnium był z weluru koloru śliwkowego, potem podobno mama zrobiła z niego luksusowe poduszki...
4. KATARZYNA Z ALZACJI
to moja sukienka, slabo widac, najpiekniejsze miala rekawki..Takie jak z epoki "fin de siecle";)
5. PANTERA
6. GOSIANKA
Historia mojej sukienki jest krótka: nie przywiązywałam wagi do stroju, byłam młoda i krnąbrna. Uważałam, że wesele, sukienki, wianki, itp to przeżytek, że liczy się tylko miłość. Takie tam głupoty młodej panienki. Sukienkę pożyczyłam z wypożyczalni, ale na dzień przed ślubem dostałam jednak takiej tremy, że oświadczyłam, że w niej na pewno do ślubu nie pójdę! Nie i nie, i nie! Pojechaliśmy wymieniać, no i trafiła mi się ta co na zdjęciu. Teraz żałuję, że nie przeżyłam tego dnia jakoś bardziej uroczyście, ale cóż, było, minęło, a racja była po mojej stronie: liczy się tylko miłość (no może jeszcze szacunek, opiekuńczość, wierność i tym podobne drobiazgi). :)
Historia mojej sukienki jest krótka: nie przywiązywałam wagi do stroju, byłam młoda i krnąbrna. Uważałam, że wesele, sukienki, wianki, itp to przeżytek, że liczy się tylko miłość. Takie tam głupoty młodej panienki. Sukienkę pożyczyłam z wypożyczalni, ale na dzień przed ślubem dostałam jednak takiej tremy, że oświadczyłam, że w niej na pewno do ślubu nie pójdę! Nie i nie, i nie! Pojechaliśmy wymieniać, no i trafiła mi się ta co na zdjęciu. Teraz żałuję, że nie przeżyłam tego dnia jakoś bardziej uroczyście, ale cóż, było, minęło, a racja była po mojej stronie: liczy się tylko miłość (no może jeszcze szacunek, opiekuńczość, wierność i tym podobne drobiazgi). :)
I jeszcze jedno. Tu lepiej widać sukienkę. Zdjęcie niekadrowane. Takie zostało zrobione. :)
7. OPAKOWANA
no wiec - jak zeskanowalam zdjecie to tylko chcialo yc jako pdf i wychodzila czarna zmaza...musialam ZROBIC ZDJECIA zdjeciom! Dom awriatow, ale moja aparatka leci jutro ze slubnym do daczy, wiec teraz zrobilam te byle jakie zdjecia. sukienke widac bele jak , nas widac bele jak, petelek na sukience, ktore doprowadzily moja Ewcie do szalenstwa w ogole nie widac, ale wysylam, bo i tak zamiarowalam...tyle, ze w porownaniu ze zdjeciami innych Kur to moje wygladja nieco dziwnie, rhehrehre.
8. MNEMOSYNE
Kiecka była gotowa, jedna z pierwszych ślubnych w mojej rodzinie kupionych w sklepie. Siostry miały szyte przez krawcowe. Była nieco za kolanka, do kompletu był welon. Stójka na żyłce pod szyją okrutnie drapała, ogólnie cała ta kiecka była mocno swędząca, taki szorstki materiał. Na głowie miałam okropny kok, z pierdylionem spinek, tapiru i lakieru. Doczekałam 6 rano i jak już tylko goście-niedobitki się gościli nad kieliszkami wsadziłam głowę pod kran i zmyłam ten tapir. Kiecka potem długo wisiała, a na końcu służyła do przebieranek mojej siostrzenicy.
9. Tempo Giusto
Ślub był na luzie, niewiele, co prawda widać, aleśmy wszyscy (włącznie z urzędnikiem USC) byli roześmiani. bluzka jedwabna z Mody Polskiej, tyle pamiętam. no i że byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi. a przy okazji przypomniałam sobie, że przez parę lat byłam brunetką, o czym kompletnie zapomniałam. ale jak się tak zmieniało kolor włosów, to nic dziwnego, że się nie pamięta. czerwona też byłam. i zielona też (ale to już był fryzjera wypadek przy pracy).
10. DORA
Jedno zdjęcie, to jak wchodzimy do kościoła, drugie już w domu,w naszym pokoju, podczas przyjęcia ślubnego.
Miałam białe klipsy, i sztuczne perełki na szyi, komplet składał się z bluzy i spódnicy za kolano. Z ciepłego, w dotyku lekko misiowego materiału.
Chodziłam w tym komplecie razem lub oddzielnie jeszcze dość długo, co się później z nim stało nie wiem, pamiętam,że spódnice później skróciłam przed kolanko, była bardzo wygodna:)
Piękne sukienki, piękne panie i panowie przystojni:))
7. OPAKOWANA
no wiec - jak zeskanowalam zdjecie to tylko chcialo yc jako pdf i wychodzila czarna zmaza...musialam ZROBIC ZDJECIA zdjeciom! Dom awriatow, ale moja aparatka leci jutro ze slubnym do daczy, wiec teraz zrobilam te byle jakie zdjecia. sukienke widac bele jak , nas widac bele jak, petelek na sukience, ktore doprowadzily moja Ewcie do szalenstwa w ogole nie widac, ale wysylam, bo i tak zamiarowalam...tyle, ze w porownaniu ze zdjeciami innych Kur to moje wygladja nieco dziwnie, rhehrehre.
8. MNEMOSYNE
Kiecka była gotowa, jedna z pierwszych ślubnych w mojej rodzinie kupionych w sklepie. Siostry miały szyte przez krawcowe. Była nieco za kolanka, do kompletu był welon. Stójka na żyłce pod szyją okrutnie drapała, ogólnie cała ta kiecka była mocno swędząca, taki szorstki materiał. Na głowie miałam okropny kok, z pierdylionem spinek, tapiru i lakieru. Doczekałam 6 rano i jak już tylko goście-niedobitki się gościli nad kieliszkami wsadziłam głowę pod kran i zmyłam ten tapir. Kiecka potem długo wisiała, a na końcu służyła do przebieranek mojej siostrzenicy.
Teściowa Mnemo, rok 1964 |
9. Tempo Giusto
Ślub był na luzie, niewiele, co prawda widać, aleśmy wszyscy (włącznie z urzędnikiem USC) byli roześmiani. bluzka jedwabna z Mody Polskiej, tyle pamiętam. no i że byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi. a przy okazji przypomniałam sobie, że przez parę lat byłam brunetką, o czym kompletnie zapomniałam. ale jak się tak zmieniało kolor włosów, to nic dziwnego, że się nie pamięta. czerwona też byłam. i zielona też (ale to już był fryzjera wypadek przy pracy).
10. DORA
Jedno zdjęcie, to jak wchodzimy do kościoła, drugie już w domu,w naszym pokoju, podczas przyjęcia ślubnego.
Miałam białe klipsy, i sztuczne perełki na szyi, komplet składał się z bluzy i spódnicy za kolano. Z ciepłego, w dotyku lekko misiowego materiału.
Chodziłam w tym komplecie razem lub oddzielnie jeszcze dość długo, co się później z nim stało nie wiem, pamiętam,że spódnice później skróciłam przed kolanko, była bardzo wygodna:)
Piękne sukienki, piękne panie i panowie przystojni:))
Dziękuję Wam za te zdjęcia i wspomnienia, jeśli któraś chce jeszcze dodać swoje zdjęcia do galerii to zapraszam!
Piersza!!!!
OdpowiedzUsuńNo to teraz poczytam.....:)))))
OdpowiedzUsuńBrawo!!!
OdpowiedzUsuńBrawooo:)))
OdpowiedzUsuńPanterowa,takie bluzki jak góra Twojej kreacji,szyła Dana do...Niemiec.Mam formę,kcesz?:)))
Nie kce. Kiecke jeszcze mam, ale z niej wyroslam... hmmm...
UsuńAch, co to był za śluuuuub ! Pamiętacie , kto to śpiewał? A sukienki i ancugi świetne ! Że nie wspomnę o wypełnieniu onych:)
OdpowiedzUsuńZespół Quorum z Aleksandrem Nowackim śpiewał...
UsuńNo nic nie pisalyscie, ze trzeba kreacje opisac czy cus. Moja szyla krawcowa z Telimeny, po znajomosci i w prezencie slubnym. To byla zorzeta jedwabna, mama kupila ja w Pewexie, bo w sklepach nie bylo zupelnie nic. Dol miala z pelnego kola. Po dodatki pojechalismy do Berlina (zachodniego zreszta) i jak te gupki wrocilismy brac slub w Polsce, 5 grudnia 1981 roku, a w tydzien pozniej pozamykali granice. Nie zdazylismy juz wyjechac po slubie z powrotem, dopiero po 7 latach.
OdpowiedzUsuńNinka, a co Ty masz taka grobowa mine na tym zdjeciu slubnym? :)))
O rany, aleście mieli pomysł z tym powrotem wtedy...
UsuńPrzypadek :) Na wszystkich innych zdjęciach jestem uśmiechnięta, ale na tym najlepiej widać sukienkę :)
UsuńI zdjęcie jedno z lepszych jakościowo, choć amatorskie; a kolorowe, robione przez profesjonalistę, są w ogóle beznadziejne.
Panterko, miałam trochę podobną sukienkę, ale z innego materiału i kupioną w sklepie (jednym z pierwszych butików) na ślub siostry, byłam świadkiem.
UsuńJa swoja sama zaprojektowalam.
UsuńNie sadzicie, ze te nasze zdjecia, mimo wszystkich niedoskonalosci, maja klimat i dusze? Teraz robio takie wypasy, dygitale, filmy kreco, ale to wszystko nie to, co onegdaj za naszych czasow, co nie?
Mają klimat, mają, oderwać się nie można od nich.
UsuńNo pewnie, że mają, naturalne były, z życia. No i wartość sentymentalną mają:))
Usuńdo tego teraz to same gotowce. Dla mnie wiecej duszy i powodu do usmiechu maja stroje, ktore byly nie nasze (wypozyczalnia, badz zrzuty jak w wypadku mojego slubnego, ktoren mial garnitur roboczy swojego szwagra) badz domowo szyte, fabrowane, strojone...kto teraz szyje? (oprocz krawcowych, a czy one jeszcze istnieja??)...
UsuńOj dużo w tym prawdy :) Moją szyła domowo żona kuzyna , trochę krótszą na wypadek, gdyby śnieg kopny się zdarzył, a mógłby ,bo działo się to 20 lutego :)))) a mężowy garnitur i buty (o pól numeru za małe!) były na kartki i talony!!!! Ninka i Panterka mają też rację ze zdjęciami- za kolorowe od fotografa zapłaciliśmy połową zebranych prezentów hahaha... a dziś ?
UsuńDruga !
OdpowiedzUsuńNinko, ależ się napracowalaś. I wiem, ile to roboty, bo też popełniłam sukienkę z bawełnianej koronki łączonej z surówką. Z milionem zakladek, milionem guziczków z przodu, zapinanych na takie same malutkie pętelki. Potem tę sukienkę ufarbowałam na kolor stare złoto. I nawet dziś muszę przyznać, że była naprawdę fajna :) Ależ koleżanki mi jej zazdrościły. A ile chętnych do kupienia było ! Niestety nie mam zdjęć w tej kiecce.
Ninko, Twoja sukienka kuż jest historyczna, a może być pokoleniowa ! Teraz wnuczka może iść w niej do komunii ... i tak dalej !
UsuńPożyjemy, zobaczymy. na razie wisi uprasowana na szafie, trochę szkoda mi ją chować :)
UsuńNie chowaj! Taka kiecka to fajna dekoracja!
Usuńwyciagaj ja od czasu do czasu wlasnie dla dekoracji!
UsuńAch, jakie wszystkie piękne ! Dziewczyny i suknie :)))!! Brak mi słów podziwu dla Ninki za całość ! projekt, pomysł, cierpliwość i konsekwencja w wykonaniu i efekt !!!!!!
OdpowiedzUsuńBarbara
Basia, jak kociaki???
UsuńWszystkie dziewczyny takie ładne jesteście !
OdpowiedzUsuńŻałuję, że zdjęcie ze ślubu mam bardzo kiepskie. Jeśli znajdę podrzucę jeszcze z cywilnego.
OdpowiedzUsuńSukienka Ninki i potem komunijna córki prześliczna, chylę czoła przed pracowitością i pomysłami autorki. Panterka wygląda jak gwiazda filmowa z dawnych filmów, uroda i stylizacja. Grażyna i Kasia, spójrzcie na ich buzie....wdzięczne i szczęśliwe.
Szukaj Ewuś, szukaj!
UsuńPiękne dziewczyny w pięknych sukienkach. Ja nie mam zdjęć ze ślubu. Sukienki zresztą też nie mam. Była ze zwkłego lnianego płótna, farbowanego w garze na taki fajny niebieski kolor. Nosiłam ją potem długo przefarbowana na różne kolory, aż stała się powłoczką na psią poduszkę.
OdpowiedzUsuńAle Owieczko że co, w ogóle nie robiliście zdjęć na ślubie? Fajny koniec sukienki:)
UsuńMożna by bajkę napisać o tej sukience:)
UsuńKalipso, napisz!
UsuńA napiszę! Tylko może w sobotę...:)
UsuńDzięki Kalipso, czekam!
UsuńPanterko, to my mamy prawie jednakowy staż ! Mnie stan wojenny zastał na uczelni, a ślub był zaplanowany na ostatki i odbył się w ostatnią sobotę karnawału ...z przepustkami !!! Odwołano zajęcia na uczelni więc wolny czas wykorzystałam na ozdobienie haftem sukienki do cywilnego. Jak znajdę zdjęcia i Bella mi pozwoli, to wyślę ...:))))
OdpowiedzUsuńBDB, szukaj, bardzo proszę. Oczywiście za łaskawym zezwoleniem Belluni:)))
UsuńMoj kuzyn mial zaplanowany slub na pierwsze dni stycznia, niedlugo po nas. Zaproszenia byly, ale potem cale wesele odwolano i byla tylko najblizsza rodzina. Ani wodki, ani zakaski do niej, jak wiec wyprawiac wesele? A na wies nie szlo podjechac po miecho, bo kontrolowali.
UsuńNam sie jeszcze udalo. :)
Ale fajnie was dziewczyny zobaczyć, piekne jesteście, suknie też i welurowe.....poduszki Grażyny też :)))
OdpowiedzUsuńJeśli bym kiedykolwiek wychodziła za mąz to wybrałabym strój Grażyny, nie musiałby być z weluru. Miałam kiedyś uszyta przez mamę bluzkę taką jak suknia Pantery. to było wtedy jak mi się wydawało że może polubię falbanki, ale nie polubiłam niestety ;)
Jeju,jakie świetne zdjęcia i stroje i piękne kobiety! Ach!
OdpowiedzUsuńGapa ze mnie i nie wyszukałam jeszcze zdjęć! Kurcze,no gdzie ja je zapchałam!
Dora, szukaj!
UsuńMieszkanie przeszukane, nie ma,czyli pozostaje strych.
UsuńDora, leć na strych, ni ma to tamto!
UsuńLeć, leć, może przy tej okazji znajdziesz coś ciekawego na strychu:)))
UsuńA ja myslalam, ze bedzie duzo wiecej tych strojow! bardzo mi sie podoba ta z koronek tak pracowicie zszytych, Ninki a potem jeszcze byla komunijna z niej....
OdpowiedzUsuńGrażyna, jakie śliczne zdjęcie i Wy tacy szczęśliwi!
UsuńGrażyna Wenezuejlo taki opiekuńczy i uwodzicielski, ze aż :))) A Ty widać że nieziemsko zakochana i zadowolona :)))
UsuńGrażynka, naprawdę przepiękne to zdjęcie:)
UsuńNoo, szczescie z nich bucha :))) a poduszki welurowe jeszcze sluza?
UsuńŁza się w oku kręci! Młodość, ech, młodość! Jakie byłyście (-śmy) laski! A każda miała jakieś kompleksy, założę się! Miałam sukienkę z kremowej, cieniutkiej żorżety wełnianej, kupionej w Pewksie - dostałam dulary od mojej Ciotki M. Była długa, prościuteńka z czymś w rodzaju poncho/szala takiego. Bukiet zrobiłam sobie sama z rdzawych chryzantem, bo to październik był. Sukienkę komuś pożyczyłam i przepadła. Tak jak i małżeństwo zresztą. Zdjęć nie znalazłam, chociaż przeszukałam walizkę z onymi. Pewnie wywaliłam wraz z byłym mężem.
OdpowiedzUsuńByło chociaż przeciąć zdjęcia na pół... A u mamy nie ma zdjęć?
UsuńDzie tam!
UsuńDlatego nie robiliśmy zdjęć. Aby w razie czego nie musieć wyrzucać albo rwać na strzępy.
UsuńSzkoda...
UsuńOwieczko, to klasyka gatunku:)))
UsuńNo już bez przesady, żeby być aż tak przewidującym...
UsuńDarcie zdjęć znaczy jest klasyką gatunku!
UsuńTak mnie chwalicie, nie do końca słusznie; pomysł faktycznie był mój, ale na ślub sukienkę szyła mama, ja tylko pomagałam w pracach przygotowawczych i wykończeniowych. Za to późniejsza przeróbka, to już tak jak napisałam wyżej. Ja brałam ślub w 83 roku i była wtedy moda na takie bardziej romantyczne suknie ślubne. A w ogóle, to najbardziej chciałam wziąć ślub gdzieś na łonie natury, w jakimś zwiewnym gieźle i z naręczem polnych kwiatów... Ale wtedy nie było takiej możliwości :) :) :)
OdpowiedzUsuńŚliczne jesteście, dziewczyny :)
To właściwie brałyście te śluby w podobnym czasie:)
UsuńA ja ani ślubu, ani sukienki. I (na razie) b ar d z o d o b r z e ! :)
OdpowiedzUsuńA, jeszcze nie wiadomo jak to się poukłada:)
UsuńA jak się poukłada już, to Kury przyjadą na wesle:) I też będzie bardzo dobrze!
UsuńO, właśnie! Kalipso ma świetny pomysł!
UsuńAle by były jaja! :)
UsuńTupaja, leć za mąż, mus to sprawdzić!
UsuńKopa co najmniej....... ;))
UsuńBarbara
Rany boskie!!! Diopirom z roboty wróciła - może jutro rano znajdę kieckę, ale z nią same jaja;)) choć możliwe, że jest u Mamy, z innymi letnimi ciuchami - wciąż w niej chodzę, sobie wyobraźcie;)
OdpowiedzUsuńBarbaro!!! - stało się cuś strasznego - Książę Małżonek nie wysłał ksionszki i tydzień ją nosi w plecaku - jutro obiecał, że wyśle w końcu - wrrrr.... tak to jest z mężami;))))
Kup mu Bilobil...
UsuńKiecki żądamy!
Kretowata, ja Cie prosze, tylko nie rozdzieraj zdjencia......., pomyśl ile on (Książę znaczy) sie namenczył, cały tydzień dzwiga ! Dla mnie to podnosi jej wartość - że taka zaopiekowana ... ;))
UsuńBarbara
Krecie, Barbara o tej porze już śpi!
OdpowiedzUsuńŚpimy Hano, ŚPIMY....
UsuńBarbara
Piękne sukienki i spodnium, ale dziewczyny jeszcze piękniejsze! Jesteście śliczne na tych zdjęciach! Kreacja Ninki - czysty romantyzm! Te falbanki... Sukienka Ewy2 - cudna! Krótka i do tego te guziczki urocze na plecach... Spodnium - bardzo eleganckie, piękne! A jak Wenezuelczykowi oczy świecą! Nie dziwię się - szczęściarz:) Kasia Alazacka z Mężem bardzo dystyngowani. Suknia - poezja! Te rękawki... Pantera zgrabna niesłychanie! Jak to pantera:) Suknia niby prosta w kroju, ale ta stójeczka i mankieciki, falbanka i pięknie układający się materiał...
OdpowiedzUsuńCo za dziewczyny!
Ninki sukienka śliczna, taka kobieca.
OdpowiedzUsuńEwę chciałabym zobaczyć jak wyglądała w tej miniówie.
Grażyna odważnie, na luzie. Śliczne zdjęciel'
Kasia - prawdziwa ksieżniczka. Cudo!
Panterka nasza lasencja jakich mało!
Idę szukać swojej.
Znalazłam zdjęcie i wysłałam. Pewnie Mika wklei.
UsuńSuper.
UsuńJa też wysłałam swoje. :))
Wkleiłam, tylko późno:))
UsuńBardzo oryginalnie wyglądasz na tle innych :)
UsuńŚliczne kreacje, dziewczyny i ich wybrankowie - piękni. Ja też przyśle, ale jak się odkopię ze zwałów papierów i spraw na wczoraj i przedwczoraj.
OdpowiedzUsuńTrudno, zrobiłam przerwę w papierowej robocie i wysyłam zdjecie Mice.Kiepskie bo zrobione telefonem, ale skaner nie bangla.
UsuńMnemo, robotę znów targasz do domu?
UsuńHe, he...no:) I piszę, pisze, pisze, pisarzem chyba zostanę...
UsuńMnemo, pojszło.
UsuńNie mogę się napatrzeć, jakie śliczne byłyśmy, jak jedna żona!
OdpowiedzUsuńJejku, Krycha, nie moge się napatrzeć na ciebie! Wiotka jak lilija!
OdpowiedzUsuńto 4 rozmiary temu....hrehrehre a Ty za to wygladasz jakbys miala tak z 15 lat :)
UsuńA te kwiaty to jakie?
Usuńano groszki pachnace...z kwiaciarni na naszym przystanku!
UsuńRok temu, na jego slubie, synkowi dolozylam w butonierke wlasnie groszki coby tracyje rodzinna zaczac. Tak jak Kasikowi kupuje, jak znajduje, akwamaryne (moj zareczynowy pierscionek od Babci slubnego, czyli dostala do w 1921 roku :) )
Kurna, też kiedyś wiotką byłam:(
OdpowiedzUsuńGosianka śliczna i zwiewna, Opakowana jak z ilustracji bajek o królewnach, ups rymnęło mi się, ale to z zachwytu.
OdpowiedzUsuńI ten kapelusik!
Chciałam Wam pokazać mój ślubny ubiór, ale nie mam możliwości przesłania zdjęcia, bo jak?
OdpowiedzUsuńByło to /mam nadal w szafie/ dwuczęściowe, z leciutkiej żorżety w kolorze niebiesko-szafirowym. Góra była fajnie uszyta, z lewej strony wiązana na kokardę, a prawa strona spadała swobodnie niżej biodra - robiła się wówczas taka łódka. To miało być błękitne, a wyszło jak wyszło. Spódnica była niżej kolan na gumce, dlatego trzymam to na pochówek ha ha ha.
Bukiet miałam z białych frezji za 110.000 zł. W prezencie ślubnym dostaliśmy dużo milionów.
Pozdrawiam Ania
Ania, właśnie, zrób zdjęcie komórą.
UsuńJacie, w ogóle już tych starych pieniędzy nie pamiętam...
Ja pamiętam, ale za Chiny nie potrafię przeliczyć co ile kiedyś znaczyło:)
UsuńAniu Milionerko, a komórką gdybyś fotkę czasnęła? Z komórki na komputer, z komputera w świat? Serio mówisz o pochówku???
OdpowiedzUsuńJeszcze się nie wybieram, bo ja w wieku Pantery i oprócz tego, że mnie wszystko boli - tom zdrowa, ale trza se wszystko szykować, bo potem brzydko mnie ubiorą i co? - będę się źle czuła.
UsuńMuszę poprosić kogoś kto się na tym zna, bo ja nie umiem tych spraw komputerowych.
Pisałam wcześniej, że ta kiecka tragiczna, a wyciągnęłam ją z szafy i spodobała mi się. Jutro szukam komputerowca i bardzo chcę Wam pokazać jaką kreację miała milionerka /a dziś najniższa krajowa/.
Do zobaczenia - Ania
Aniu, czekamy i doceniamy, że chce Ci się zadać sobie tyle trudu!
UsuńBo Was wszystkie bardzo, bardzo lubię, a czy mi się uda to druga sprawa. Jak mnie nauczą na tym ustrojstwie to potem będę mogła sama umieć. Podobnoż ludziska uczą się do końca życia - więc mam szansę. Wprawdzie kiecka na pochówek czeka, ale ja czekam na emeryturę /jeszcze 3 lata/.
UsuńDo zobaczenia - Ania
Aniu, to proste jak drut! Niech Ci tylko ktoś pokaże!
UsuńNieboszczka w ślubnej sukni, no, no...:)))
znaczy oszczedna nieboszczka? hrehre
UsuńMuszę się odmeldować. Porządkowałam zdjęcia i już ledwo na oczy patrzę. Dobrej nocy Kurki, niech się Wam przyśnią piękne kreacje na Kurzy zlot.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że Ewa2 już poszła, bo dołączyłam jej dwa zdjęcia i komentarz. No i Mnemo w wersji ślubnej.
OdpowiedzUsuńSorry, że tak późno, ale oglądałam film "Histeria" o wynalezieniu wibratora i się chichrałam jak głupia:))))
ja tez widzialam i tez chichralam, teraz juz wiadomo, co na nerwice i i histerie robic....
UsuńWitajcie Kurencje, wasnie dobrn€am do Kurnika a tu takie licznoci.
OdpowiedzUsuńMnemo mozee i sukienka bya z szorstkiego materiau ale wygladasz w niej jak BB (czytaj Brigitte Bardot)!
O to, to, to właśnie!
UsuńRóżnie to bywało, raz mnie do BB porównywali innym razem do MM:)
UsuńObie uwielbiałam.
miało być właśnie dobrnęłam,,..........śliczności
OdpowiedzUsuńTo ja nie wiem jak teraz z tym kukuryykuuu, bo może koty sie przestraszą? A, nie, mieli Tadeusza! To kukkuuuryyyyykuuuu!! Zjadły, idę sprzątać, coś niecoś dopisałam tu i tam ;)..
OdpowiedzUsuńBarbara
Mikuś, pytałaś jaka kotki :) To po alfabecie - Błyskotek czuje się całkowicie u siebie :)) , goni, bzikuje, szaleje, kradnie co się uda, przymila. Muszelka stateczna, wyluzowana, trochę wychowuje Błyskotka ;), baardzo lubi pieszczotki i ciągle siedzi przy mnie i przegania Błyskotka z łóżka ;)). Niagarka , tak jak już pisałam, powoli, swoimi metodami oswaja teren, przymila się po swojemu (Mamalinka mówiła mi gdzie jej nie można głaskać bo nie lubi, być może to resztki powypadkowego urazu) ale lubi mieć swoje miejsce, zdala od pozostałych kotów. Jak uzna, że podchodzą zbyt blisko to bije ;). Ma też problemy z jedzeniem - nie bardzo sobie daje radę z większymi i twardszymi kawałakmi, więc dla niej siekam drobno. No i tamte dwa zajęte gryzieniem większych dają jej spokój ;)). Po tym obserwowaniu jej, postanowiłam, że nie będę jej wcale wypuszczała na zewnątrz. Widać zresztą, że się do tego nie pcha i dobrze jej w domu.
OdpowiedzUsuńDobrze nam wszystkim razem :))))
Barbara
Miało być" z dala" ;)), to wstukiwanie w te okienka.... uue,
OdpowiedzUsuńBarbara
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo i znowu cosik nawywijałam:(
OdpowiedzUsuńNiech dzień będzie dobry dla nas wszystkich:)
Piękne zdjęcia i sukienki i panny młode i niech mi nikt nie mówi,że w czasach mojej,Waszej młodości było szaro,buro i nijako.Jak się chciało to można było zabłysnąć!:)))Piękne!!!
W sobotę lub niedzielę ma przyjechać mój Syn to może i ja coś doślę a może nawet...obydwa:)
Niestety,jakoś nie mogę się technicznie zmobilizować do zrobienia,przesłania na kompa i dalej.Chociaż mogę wyjąć/odkleić/zdjęcia i iść obok domu do zakł.fotograficzno-komputerowego i niech mi zeskanują i prześlą na mojego maila a ja spróbuję dalej?Zobaczę!
Rabarbarko,dzięki za wiadomości o kociakach.Ciepło się robi na sercu jak się czyta o szczęściu Mamalinkowych zwierzątek,że mają dobre domki i są kochane i rozpieszczane coby jak najmniej tęskniły za starym domkiem.:)
Miłego dnia:)
Orko, robiłabym więcej zdjęć, ale normalnie, nie nadanżam ;))! co sie ustawie to zmiana pozycji ;)).
UsuńMiłego dnia :))
Barbara
Wiesz Orko, tęsknić to one będą jeszcze ,ale myślę , choć to trochę trudno napisać :),że krócej niż Mamalinka!
UsuńOlu, napisz coś ! Uciski !!! Dzięki Tobie to my teraz , jak to Basia nazwała, kumami jesteśmy !!! Ciekawe, co na to Inkwi...?
O! Nowe zdjęcia i nowe piękne dziewczyny:)
OdpowiedzUsuńJa też uważałam, że najważniejsza jest miłość, ale ... bywam przekorna, więc skoro wszyscy twierdzili, że to tylko ślub cywilny, że po co się stroić, że to nie ma znaczenia, to postanowiłam zaszaleć - na przekór. Poza tym zawsze byłam taką szarą myszką, więc postanowiłam wyglądać najlepiej, jak mi się uda - i udało się:) Tylko mama była moim cichym sprzymierzeńcem; widziałam, że cieszyła się szyjąc tę sukienkę, mimo że czasem ją ta mozolna dłubanina denerwowała, choć nie tyle było to trudne, ile pracochłonne. I wbrew pozorom, sukienka była tania. Dokładnie nie pamiętam, ale koszt nie przekroczył 300-stu złotych, podczas gdy sukienki ślubne u "prywaciarzy" kosztowały kilka tysięcy :)
Mnie to jeszcze szalenie wprawił w zazdrosny zachwyt kapelusz Opakowanej ... kapelusze zawsze uważałam za szczyt elegancji i kobiecego wdzięku a sama w nich wyglądam jak krasnoludek gapcio co mu grzybowy kapelusz spadł na korpus..... >:(
OdpowiedzUsuńBarbara
Kogucie Rabarbaro - mnie kapelindry plaskaja glowe i klaki na sfilcowany nalesnik, wiec klaki pode kapeluszem byly...na walkach, hrehrehre a ogolnie to sie uparlam na kapelusz, uszyty przez pania modystke na Biskupinie, kolo przystanku (ale z drugiej strony ulicy niz kwiaciarnia, hrehrehre - czytaj wyzej :))) ) z materialu sukienki. Jak z Mama w Pedecie dorwalysmy ten material (@15zl/metr, rok 1978), to kupilysmy chyba ze 6 metrow, hrehrehr. chcialam taki mniej typowy slub cywilny )koscielnego nie bylo, bo proboszcz powiedzial, ze moj narzeczony , jako anglikanin, musi leciec do biskupa, klekac, padac krzyzem, calowac w pierscien i podpisac cyrograf, ze on, anglikanin, bedzie wychowywal dzieci...po katolicku. hahahaha...jak pozniej przyjechalismy do Anglii, to akurat w wesele kuzynki slubnego, ktora wychodzila za maz za...Polaka. Brali slu koscielny.....co kraj to obyczaj??????
UsuńOpakowana, może klękli, w pierś się walnęli, pokłon pobili i załatwili?
UsuńNie, bo mnie ksiadz zaprosil, ze jakbysmy chcieli, to on nam chetnie slub da, hrehrehre
UsuńWitam Kurki i miłego dnia życzę. Pogoda u mnie piękna, słoneczko, około 14 stopni.
OdpowiedzUsuńMnemo ślicznie wygląda. Kiedyś fryzjerki jak robiły koka to można było tydzień go trzymać, spać na wałku i się nie rozczochrał.
a ja, jak szlam na studniowke, to mialam wlosy tak za lokiec (miedzy pasem a lokciem), i moja Mama i Ciocia Mira z 2. pietra uznaly, z e ladnie bedzie jak mi nawina wlosy na walki i bede miec LOKI....tiaaaaa....
UsuńJUZ mialam wychodzic, fatygant tupal juze pode odrzwiami, a te dwie czarownice mnnie za czaaszke szarpaly, kazda w swoja strone. wlosy sie zespolily z walkami i im bardziej chcialy wyciagnac wlosy z onych, tym bardziej sie wlosy i rozciagaly (jak bum cyk cyk) i zawijaly ciasniena walku i walek nie popuszczal. Usilowaly wyciagac wlosy po pasemku szpikulcem grzebienia i to twoorzylo koltun jak lalunia, niektor po kawaleczku dalo sie uratowac w calosci albo tylko kawalki byly uciete, niektor walki nie puscily i trzeba bylo wlosy odciac....kilka z tych wlkow trzymalam i za kazdym razem jak moja Mama i Ciocia Mira z 2. pietra cos przebakiwaly fryzjiersko, to ja wywlekalam narzedzie tortur...nie wspomne juz o tym, jak Ciocia Mira z 2. pietra przyszla raz Mamie przystrzyc wlosy. Przystrzygla z kawalkiem ucha...co sie dzialo.
a to tak napisalam, bo na wlosy weszlo. A wlosy graly glowna role w moim rozstaniu sie z fatygantem - musialam je sama obciac krotko, zeby do niego dotarlo, ze go juz nie chce....pamietam jego mine.
Hm. Opakowana, ciekawy sposób na pozbycie się fatyganta:)))
UsuńA poza tym Ciocia Mira z 2. piętra wymiata :)))
UsuńCiocia Mira z 2. pietra ma dluuuugi nos i natapirowane wlosy zawsze miala. I raz, jak Jacus byl maly, a Dzidzi jeszcze nie bylo, Mama miala jakis bronchit czy cus i Ciocia Mira przyszla bank stawiac I wylaczyli prad, wiec za oswietlenie robila swieczka niezbedna do baniek stawiania. I Ciocia Mira z 2. pietr rzucila pare razy cien i maly Jacus dostal histerii i wrezszczal CZAROWNICAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Usuńjak zobaczyl ten cien....
za to Dzidzia miala nianie. I niania byla przesadnie bogobojna i dewotka. 1. ciagala mnie do kosciola na jakies tam msze w lecie pod wieczor, a ja sie wyrywalam. Ona mi na rogu (kolo kwiaciarni skad byly moje groszki pachnace na slubny bukiet_ kupowala precelki na papierowym sznurku i szlysmy...tyle, ze nianai - Ciocia Zosia - wlasciwie leciala...gnala jak strus pedziwiatr, ja stawialam opor i strasznie sie spieszylam z tymi preclami. Bo, jak doszlysmy do kosciola, a ja juz zjadlam ostatniego precla to odmawialam wejscia do kosciola, hrehrehr i 2. Niania sie potwornie bala burzy. Stawiala swiete obrazy w oknach izpala gron=mnice, tez w oknach i robila histerie. mnie sie udzielalao...zielenialam, dostawalam torsji i wogle. No i raz byla burza. Straszna. Spuscilo sie zaluzje, wlaczyli radio, glosno gadali, zawolali Mire i Jurka na dol, zeby robili halas. No i robili ale ile mozna non stop. I podobno nagle wszyscy przestali halasowac. I wtedy pieron JAK nie gruchnie, pewnikiem w Odre (mniej chyba niz kilometr od domu), ja akurat bylam podawana sobie z rak do rak w celu odwracania uwagi. Akurta dostala mnie Ciocia Mira, bezdzietna pani, akurat ubrana w elegancki szlafrok, rozchylony u dekoltu. Jak gruchnelo, tak ja zerzygalam sie jej za ten elegancki dekolt....
to taki antrakt do opowiesci slubno - historycznych.
Hana - na fatyganta nei bylo innej rady. Dopiero to do niego dotarlo, a mnie sie bardzo spodobaly krotkie wlosy :)
Ewo2, sukienka na Tobie wygląda sto razy lepiej, niż sama, ślicznie!
OdpowiedzUsuńKrysiu, czysty romantyzm i talia osy:) I kapelusz! Ja zawsze chciałam mieć kapelusz, ale wyglądam w kapeluszach... nie powiem jak :)
Gosiu i Mnemo, Wasze sukienki mają wierzchnią warstwę z bardzo podobnej tkaniny; obie takie zwiewne.
Dziewczyny śliczne, już pisałam, ale chłopaki też super :)
I zgadzam się z Orką; jak się chciało, można było zabłysnąć!
ta osa to bylo cos 46cm...teraz to chyba moje udo ma wiecej , hrehreher
UsuńMuszę przyznać, że Wasze zdjęcia Kurki drogie potwierdzają, że Polki to piękne kobiety. Wszystkie wyglądacie gustownie i po prostu cudownie. A i panowie są niczego sobie:).
OdpowiedzUsuńIka, wyglądają wszyscy, jakby mieli po 18 lat! Boszszsz...
UsuńHana - no mieli po niewiele wiecej przecie!
Usuńco do Polek, to ja jestem niezle skundlona....po prprababcie Fracuzce mam rude wlosy i nasz nos, za to po Babci Ormiance to nie wiem co mam, moj brat ma i zielona cere i ciemne wlosy i grupe krwi tamtejsza.
Moja kolezanka naplula do probowki, wyslala 100 dularow i dostala analize genetyczna siebie. Wyszlo jej nawet pare procent Neandertalczyka (rudawa ta kolezanka)!
Opakowana, w zasadzie wiem, że po niewiele więcej. A tacy strasznie dorośli wtedy byliśmy, co nie? Chyba lepiej, że ludzie nie pobierają się teraz tak młodo.
UsuńA ja sie chyba nie czulam dorosla/... co wspomnieniami siegne wstecz to sobie mysle - aaaale gupia gens, hrehrehre. mialam 22 i pol jak wyszlam za maz...jakos tak dziwnie bylo, ze TRZEBA bylo wychodzic za maz jak tylko sie studia skonczylo. ja mialam inne plany, hrehreher
UsuńNiesamowite:) Ale piękne wspomnienia i fotografie:)
OdpowiedzUsuńJa do tej pory mam w szafie tiul, kupowany za dolary w PEWEX-ie, z którego miała być uszyta moja ślubna sukienka:)
Arte, tęsknimy...
Usuńuj ! Arte!!!!
UsuńHano, zbiorę się niedługo i nadrobię zaległości blogowe - obiecuję:)
UsuńGrażyno - tak czasami bywa:)
Arte, nie czuj się w żadnym wypadku przyciśnięta do muru!
UsuńWróciłam właśnie od weteryniarzy. Błyskotka trzeba będzie kastrować za jakiś miesiąc/półtora. Dla dziewczynek kupiłam karmę specjalną dla kastrowanych i siedzących w domu, żeby nie tyły i nie miały kłopotów z nerkami, no i żadne gotowanie przysmaczków... :(
OdpowiedzUsuńBarbara
Barbaro,nie wiem czy przebiłaś się wtedy przez komenty,pisałam o akupunkturze dla Niagarki.
UsuńPonieważ bywasz w Wawie a ja tu znam wielu wetów ,mogę jakby co doradzić.
Oczywiście nie wiem co jej dolega,wywnioskowałam że to są skutki wypadku.
To był taki przegląd czy też badania?
Rucianko - dzięki, że się troszczysz i za gotowość pomocy :)). Mamalinka opowiedziała mi jaki jest problem Niagarki - ona najprawdopodobniej została potrącona przez samochód, nie miała złamań, raczej była poturbowana. Znalazła się w schronisku a następnie u dziewczyny, która od lat prowadzi dom tymczasowy i opiekuje się zwierzątkami po przejściach. W obu tych miejscach Niagarka była badana i leczona. Ma uszkodzony słuch i prawdopodobnie jako objaw wtórny niezbyt dolegliwe zaburzenia błędnika. Mamalinka mówiła, że po tym wszystkim bardzo żle znosi nawet najzwyklejsze oglądania przez weterynarza, więc na razie nie chciałabym nigdzie jej wozić, zwłaszcza, że nic boleśnie jej nie dolega - ot, jest ostrożniejsza niż inne koty i powolniejsza. Wyrażnie nie ma chęci do wychodzenia na zewnątrz. Ja tu na miejscu mam dobrych weterynarzy a także znajomego do lat w Krakowie, ale , oczywiście, gdyby coś poważnego się działo to zgłoszę się po pomoc. Miałabym do Ciebie, w związku z tą akupunkturą inną prośbę - Hana ma mojego maila, może mogłabyś napisać? Bo tu zaraz zablokujemy wybieg ;))
UsuńDzisiaj byłam tylko po karmę dla nich i umówić się w sprawie Błyskotka oraz na badania i kolejną dawkę leku odrobaczającego. Wolę jeszcze trochę odczekać przed kolejnym stresem :).
Barbara
A blokujcie, Dziefczynki, i tak przechlapane. Poza tym mogę dać Twój, Baśko, adres Ruciance. Mogie?
UsuńAlbo Odwrotnie. Rucianko, mogie?
UsuńDawaj, dawaj, mogiesz.
UsuńBarbara
Pewnie że dawaj.
UsuńWkleję tu link do dr.Bałucińskiej,polecam innym Dziefczynom.
Pomogła kilku moim zwierzakom.Postawiła na nogi kotkę z niedowładem tylnej łapki.
Lekarz prowadzący wykorzystał wszystkie możliwości, a tu po jednym zabiegu,próbowała stawać na łapkę,po drugim chodziła a po trzecim bujała się na lampie.
Wet od tej pory tam trudne przypadki,poleciłam też fundacji jamniczej.
Mój pies miał problemy astmatyczne,dwa zabiegi i jest lepiej.
Dauam.
Usuńhttp://www.bbvet.pl/
Usuńno i zapomniałam adresik wkleić,tak się rozpisałam.
Do tego to bardzo fajna kobitka.
Aaaa! wiecej tych suien i slubnych par!! jezdem na wsi mazowieckiej i tutaj z interneten jest roznie....co do poduszek to nie ma sladu, i nie wiem czemu i gdzie sie podzialy, przy przeprowadzach moich rodzicow pewnie sie gdzies zapodzialy...szkoda ze mama nie zostawila spodniumu na pamiatke, moglabym przynajmniej sprawdzic ile mi przybylo na ciele.
OdpowiedzUsuńA patrze na te biale kreacje i troche mi zal, ze bylam taka radykalna w pomyslach na oryginalna...Chyba dlategp ganiam za parami mlodymi i robie im zdjecia, pewnie jakes tesknoty we mnie sie gniezdza...
Grażyna, a po kiego grzyba sprawdzać co i ile pozwężały Ci krasnoludki? Nic się nie zmieniłaś! Nic!
OdpowiedzUsuńUsmiechnelam sie czytajac te Twoja uwage...i fala sympatii do Cie mnie ogarnela...
UsuńW czasach obecnych,takie fale sympatii mogą być usankcjonowane prawnie.
UsuńZdjęcia mile widziane ;)
ech, ślubne Kurencje.. ślicznoty z Was normalnie! :))
OdpowiedzUsuńOpakowana, nie mdleję na widok Twojej talii tylko dlatego, że sama kiedyś miałam w niej 56 cm. córka ogląda moje ciuchy z tamtych czasów i zgrzyta.
wysłałam emila z fotkami do Hany, bo ni mom jak do Miki.
UsuńTempo, już są! Te okulary! Też takie miałam!
OdpowiedzUsuńna zdjęciach w ogóle nie widać kolorów, ale okulary były biało-granatowe, kostium granatowy w białe, cieniutkie prążki, i jeszcze klipsy miałam duże, białe.
Usuńo, i jeszcze coś mi się przypomniało. że kiedyś nie wychodziłam z domu bez klipsów. nawet wynieść śmieci :D
UsuńNo i kto by pomyślał że taka bieda była.
OdpowiedzUsuńKażda Młoda ubrana we własnym stylu. Kreacje zaprojektowane w jednym egzemplarzu i na miarę.
A nie jak teraz-masówka z sieciówek ewentualnie jakiś Zień, Jemioł lub Baczyńska ;)
Czy mię się wydawa,czy już tylko indywidualnie i samopas,zapycham wybieg?
OdpowiedzUsuńObawiam się popełnienia fopasa .
Cuszsz, zdjęć nie dałaś to musisz chyba tekstem nadrobić ;)
OdpowiedzUsuńJa na wszelki wypadek siedze cicho......
Barbara
No właśnie, Baśko? Dzie Twoje fotki???
OdpowiedzUsuńSiedze cicho.... nie mam skanera ;D
OdpowiedzUsuńBarbara
Heherehe,ja też :)
UsuńMożecie zrobić zdjęcie zdjęciu!
OdpowiedzUsuńAni ja !!! Ale może spróbować zrobić zdjęcie zdjęciu? Tylko jeszcze nie za bardzo zdjęcia mi wychodzą, jakieś niektóre ciemne, słabo skontrastowane :( Zobaczę co da radę zrobić:)
OdpowiedzUsuńHana rolmalnie czytasz w myślach i szybciej piszesz :)))))
OdpowiedzUsuńBDB, jestem z tego znana:) Jak nasza pieszczoszka?
UsuńSuper !!! Już szczeka na Pana Gospodarza, kiedy wraca z pracy:) i to jak ! Prawdziwy pies obronny się robi :))))
UsuńGorzej jak będzie broniła Pańci przed Pańciem.
UsuńMoże być to kłopotliwe :)
Ale dlaczego szczeka na Gospodarza? To chyba nie za dobrze?
UsuńBo gospodorz w roboczych ciuchach do domu wrócił, a wyjechał na sportowo! Mało elegancki był :)))) Dziś wrócił porządnie ubrany i nawet ogonkiem pomachała:))))
UsuńMądra psinka...
UsuńStylistka!!
UsuńTo napiszę Wam,jak to się szykowałam na ślub Annavilmy.
OdpowiedzUsuńUszyłyśmy i udziergałyśmy ubranka na obie uroczystości.Pozostało tylko uwieńczenie dzieła,czyli fryzur.
Było bardzo późno,cięcie odbywało się w łazience.Dogadywałyśmy jeszcze jakieś szczegóły i rączka Mamy obrała zły kąt.
Jak się tropnęła,to okazało się że pitolnęła mnie do połowy czerepu.To miało być rutynowe podcięcie,jakie robiła wiele razy.Prosta fryzura,tylko przody trochę dłuższe niż tył.
Jak Mama się zorientowała,to ze zdenerwowania strasznie latały jej ręce. A ja powiedziałam - tnij dalej i cieniuj.Zostało jeszcze trochę materiału na turban ;). To rozładowało paraliż i uczesanko wyszło całkiem inne i nieskromnie powiem,że chyba lepsze.
Nie byłoby aż takiego problemu,gdyby nie to że świadkowałam i nijak schować bym się nie mogła, a jako straszydło widniałabym na większości zdjęć.
no to razem ze ślubną fotką zapodaj fotkę z nowym cięciem :)
UsuńTak,jak powiedziała Rabarbara,nadrabiam brak fotek tekstem hrehrehre.
UsuńRuciankooooooooooo!!! Komórom!!! Rozochociłaś nas i co???
OdpowiedzUsuńWymiękłam ,za silna konkurencja :)
Usuńojtam, ojtam! dawaj!
UsuńNiby wygląd nie jest najważniejszy, ale fotki dać nie chce. Rucianka znaczy.
UsuńDobra, dobra!
OdpowiedzUsuńRucianko, rozumiem, że to tył fryzury głównie przeszedł metamorfozę ...... ;)
OdpowiedzUsuńBarbara
Zwłaszcza tył,bo go już raczej z jednej strony nie było .
UsuńAle nigdy nie byłam przeczulona na punkcie własnego wyglądu,więc spoko :)
To może taką fotkę z tyłu :)), żadna takiej nie ma ...... ;))
OdpowiedzUsuńBarbara
Umówmy się że fszystkie fotki podarłam,dobra? ;)
UsuńMoje chyba kiedyś zalało...... ;)
OdpowiedzUsuńBarbara
Ale ściemniajo!
OdpowiedzUsuńMnemo, ślij to od fotografa! Na zdjęciu cywilnym jesteś doskonale rozpoznawalna, ale Wu!? Boszszsz, w życiu nie poznałabym chłopa! A jak patrzy na Ciebie!
OdpowiedzUsuńWu taki szczypiorek nie? Ważył całe 57 kilo. W dzień ślubu się tak opierniczył na głowie a potem poczochrał te kudły. Chyba teściowa trochę wymusiła ścięcie włosów. Szukam od fotografa i nie wiem gdzie wsadziłam. Za to znalazłam ze studniówki:)
UsuńSzukaj, Mnemo, szukaj! Napawam się, bo sama nie mam! Ot, durna!
UsuńWy się Dziewczyny nie wykręcajcie. Skaner mam niedawno, poprzednio robiłam zdjęcia zdjęciom i jakoś nikt nie narzekał. Da się! Do roboty.
OdpowiedzUsuńDobry wieczór;)
OdpowiedzUsuńOdnalazłam pudło ze zdjęciami,oj, ale wspomnień!
Niestety nie mieliśmy wypasionych zdjęć,tylko kolega robił jakimś tam aparatem z lampą błyskową, w kościółku (w Zieleńcu) było dość ciemno, więc zdjęcia bardzo marne. Część sami wywoływaliśmy w zaciemnionej kuchni, takie czasy.
Hano,wysyłam.
O. Właśnie!
OdpowiedzUsuńteż robiłam teraz zdjęciom zdjecie,bo skanerem gorsza jakość.
OdpowiedzUsuńDora, super, lecę!
OdpowiedzUsuńDora, na razie ni ma.
OdpowiedzUsuńI jak mam zrobić, żeby u Ciebie mój IP się nie pokazywał całemu światu? To mnie deprymuje:) Logowałam się, ale mnie odrzuciło. Ciekawe...
Pojęcia ni mom:(
UsuńDlatego rzadko u Ciebie piszę. Ale gapię się zawsze.
UsuńDora, ale do mnie wysłałaś? Czy do Miki?
OdpowiedzUsuńna czy baby z wozu:) Już poszło
OdpowiedzUsuńO ! Mnemo wyslala jeszcze jedno zdjecie, ladny ten kok! Bo sliczne wlosy! bedzie wiecej , fajnie...bedzie i Dora!
OdpowiedzUsuńDo Ciebie Hano.
OdpowiedzUsuńAle fajne zdjęcia doszły, jestem pod wrażeniem zdjęć Ewy,sukienusie i fryzurka,super;) No i opakowanej, cudeńko!
OdpowiedzUsuńTeraz jak tak patrzę na siebie,to byłam taka szczupła, (46 kg) po co ja się szpeciłam takimi luźnymi ciuchami:)))))
OdpowiedzUsuńDziękuję Grażynko, owłosieniu, jak sama widziałaś pozostałam wierna do dziś. Ale pozowanych u fotografa nie mogę odszukać, gdzie ja to wsadziłam?
OdpowiedzUsuńO, już są, prędkaś niczym błyskawica,Hano:)
OdpowiedzUsuńDora, bardzo mi się podoba drugie zdjęcie, takie radosne!
OdpowiedzUsuńDziewczynki, przepraszam za takie pytanie: jesteście ciągle z tymi samymi mężami? Bo ja nie:( ale nie puakam z tego powodu. Wtedy to była tragedia, ale teraz tak tego nie odbieram, wręcz przeciwnie. W ogóle nie powinnam zadawać się z tym gościem. Ale mam fajną Córkę! Z perspektywy czasu żałuję, że walczyłam jak lwica o sprawę z góry skazaną na fiasko. No ale. Młody człek był. Zresztą nie wiem sama. To nie takie proste.
No ja to jak wiesz, do grobowej deski mam zamiar, chyba, że się onemu na stare lata odwidzi. Tera taka moda, stary dziad i 20 latka. Na razie nic nie wskazuje, żeby się rozglądał:) Ale jak se znajdzie to wtedy podrę te zdjęcia, ale walczyć nie mam zamiaru:)
Usuń