Jak do tej pory, w rankingu panien młodych prowadzi Orka z dwoma ślubami na czele!
Ach te śluby, te sukienki, garnitury... I bukiety, i mankiety, koafiury... temat nam się pięknie rozkręca, toteż szkoda, aby odszedł zaraz w zapomnienie.
Nie pomnę już skąd wynikła w Kurniku dyskusja na temat sukienek ślubnych, chyba Ninka pochwaliła się swoją pomysłowością w czasach, gdy nic w sklepach nie było. A potem już poooszło!!! Zaczęły się wspominki, koronki, guziczki, szyfony... No i otóż mamy galerię sukienek ślubnych, jako też i ich właścicielek i poślubianych wówczas małżonków.
Czasem niestety same sukienki:))) Zaczynajmy więc (kolejność przypadkowa, jeno Ninka ma pierwszeństwo jak inicjatorka galerii):
1. NINKA
Jak pisałam w komentarzu, koronka była
zszywana w pasy odpowiedniej długości i szerokości, potem marszczone
falbany zostały naszyte na podszewkę, a z odpowiedniego kawałka
wykrojona góra i rękawy. Zdjęcia są dwa - na jednym widać ogólny efekt,
na drugim, tym gdzie stoję tyłem, dobrze widać koronkę. Dodam jeszcze,
że czesałam się sama, malowałam się sama, sama układałam wiązankę i
upinałam welon, sama też dopasowałam ten naszyjnik - różyczka była
różowa, więc przemalowałam ją na biało lakierem do paznokci :)
Na kolejnych dwóch zdjęciach jest sukienka już przerobiona na komunijną; zrobiłam zaszewki i zamaskowałam je przymarszczoną koronką, odprułam krótkie rękawki i doszyłam długie (jeszcze miałam spory zapas tej koronki, kupiłam tego 300 metrów), skróciłam dół podszywając najniższą falbanę do góry i zmniejszyłam dekolt przy pomocy koronki doszytej od góry. Pierwsze zdjęcie, kolorowe, to moja córka w tej sukience, a drugie zrobiłam teraz, po wyciągnięciu straszliwie zmiętej kreacji z najwyższej półki i wyprasowaniu jej. Nie znalazłam szarfy i gumka przymarszczająca rękaw w mankiecie całkiem się rozlazła :) Te wszystkie przeróbki robiliśmy razem z mężem - ja pomysł i wszystko co ręcznie, on - maszyna :)
Dokładam jeszcze dwa zdjęcia od Ninki!!! Roześmiane specjalnie dla Pantery:))
Z tyłu jest świadek z kwiatami, a z lewej, w dolnym rogu, wyciąga do nas rękę moja trzyletnia wówczas siostrzenica :) A to drugie specjalnie dla Pantery. Chyba już nie powie, że mam grobową minę :) :) :)
2. EWA2
Ma swoją historię: model znalazłam w "Przekroju", była wtedy moda na krótkie sukienki. Na zdjęciu sukienka była bardziej zwiewna, góra z szyfonu miała także szyfonowe rękawy. Szyła mi ją krawcowa, która miała swoje zdanie i wmówiła mi te koronkowe. Dół też zrobiła po swojemu, nie miał być taki prosty. Był to rok 68, dostanie czegokolwiek w dobrym gatunku było dość trudne, a ja chciałam być nowoczesna i suknia w stylu księżniczki mi nie odpowiadała. Dzień przed ślubem ścięłam włosy i miałam tylko wpięte we włosy pączki róż.
A do cywilnego miałam granatową sukienkę z białym kołnierzykiem.
Znalazłam jeszcze dwa zdjęcia. Jedno w sukience, które się jako tako nadaje do publikacji, oraz z ślubu cywilnego. Sukienka do cywilnego została uszyta przez moja mamę ze studniówkowej spódnicy. Była granatowa i miała dopinany kołnierz, granatowy, lub koronkowy biały. Dziwnie w urzędzie patrzyli na mój skromny strój byle jaki bukiet, bo zupełnie o tym nie pomyślałam. Dopiero koleżanka, która przyszła na ślub, zdziwiona podarowałam mi różowe goździki. Na dodatek dostałam głupawki z nerwów i przez całą ceremonię usiłowałam nie wybuchnąć głośnym śmiechem. Na kościelnym już było ok, niemniej mąż ma na wszystkich ciężko wystraszoną i nieszczęśliwą minę.
3. GRAŻYNA
Spodnium był z weluru koloru śliwkowego, potem podobno mama zrobiła z niego luksusowe poduszki...
4. KATARZYNA Z ALZACJI
to moja sukienka, slabo widac, najpiekniejsze miala rekawki..Takie jak z epoki "fin de siecle";)
5. PANTERA
6. GOSIANKA
Historia mojej sukienki jest krótka: nie przywiązywałam wagi do stroju, byłam młoda i krnąbrna. Uważałam, że wesele, sukienki, wianki, itp to przeżytek, że liczy się tylko miłość. Takie tam głupoty młodej panienki. Sukienkę pożyczyłam z wypożyczalni, ale na dzień przed ślubem dostałam jednak takiej tremy, że oświadczyłam, że w niej na pewno do ślubu nie pójdę! Nie i nie, i nie! Pojechaliśmy wymieniać, no i trafiła mi się ta co na zdjęciu. Teraz żałuję, że nie przeżyłam tego dnia jakoś bardziej uroczyście, ale cóż, było, minęło, a racja była po mojej stronie: liczy się tylko miłość (no może jeszcze szacunek, opiekuńczość, wierność i tym podobne drobiazgi). :)

Historia mojej sukienki jest krótka: nie przywiązywałam wagi do stroju, byłam młoda i krnąbrna. Uważałam, że wesele, sukienki, wianki, itp to przeżytek, że liczy się tylko miłość. Takie tam głupoty młodej panienki. Sukienkę pożyczyłam z wypożyczalni, ale na dzień przed ślubem dostałam jednak takiej tremy, że oświadczyłam, że w niej na pewno do ślubu nie pójdę! Nie i nie, i nie! Pojechaliśmy wymieniać, no i trafiła mi się ta co na zdjęciu. Teraz żałuję, że nie przeżyłam tego dnia jakoś bardziej uroczyście, ale cóż, było, minęło, a racja była po mojej stronie: liczy się tylko miłość (no może jeszcze szacunek, opiekuńczość, wierność i tym podobne drobiazgi). :)

I jeszcze jedno. Tu lepiej widać sukienkę. Zdjęcie niekadrowane. Takie zostało zrobione. :)
7. OPAKOWANA
no wiec - jak zeskanowalam zdjecie to tylko chcialo yc jako pdf i wychodzila czarna zmaza...musialam ZROBIC ZDJECIA zdjeciom! Dom awriatow, ale moja aparatka leci jutro ze slubnym do daczy, wiec teraz zrobilam te byle jakie zdjecia. sukienke widac bele jak , nas widac bele jak, petelek na sukience, ktore doprowadzily moja Ewcie do szalenstwa w ogole nie widac, ale wysylam, bo i tak zamiarowalam...tyle, ze w porownaniu ze zdjeciami innych Kur to moje wygladja nieco dziwnie, rhehrehre.
8. MNEMOSYNE
Kiecka była gotowa, jedna z pierwszych ślubnych w mojej rodzinie kupionych w sklepie. Siostry miały szyte przez krawcowe. Była nieco za kolanka, do kompletu był welon. Stójka na żyłce pod szyją okrutnie drapała, ogólnie cała ta kiecka była mocno swędząca, taki szorstki materiał. Na głowie miałam okropny kok, z pierdylionem spinek, tapiru i lakieru. Doczekałam 6 rano i jak już tylko goście-niedobitki się gościli nad kieliszkami wsadziłam głowę pod kran i zmyłam ten tapir. Kiecka potem długo wisiała, a na końcu służyła do przebieranek mojej siostrzenicy.
9. Tempo Giusto
Ślub był na luzie, niewiele, co prawda widać, aleśmy wszyscy (włącznie z urzędnikiem USC) byli roześmiani. bluzka jedwabna z Mody Polskiej, tyle pamiętam. no i że byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi. a przy okazji przypomniałam sobie, że przez parę lat byłam brunetką, o czym kompletnie zapomniałam. ale jak się tak zmieniało kolor włosów, to nic dziwnego, że się nie pamięta. czerwona też byłam. i zielona też (ale to już był fryzjera wypadek przy pracy).
10. DORA
Jedno zdjęcie, to jak wchodzimy do kościoła, drugie już w domu,w naszym pokoju, podczas przyjęcia ślubnego.
Miałam białe klipsy, i sztuczne perełki na szyi, komplet składał się z bluzy i spódnicy za kolano. Z ciepłego, w dotyku lekko misiowego materiału.
Chodziłam w tym komplecie razem lub oddzielnie jeszcze dość długo, co się później z nim stało nie wiem, pamiętam,że spódnice później skróciłam przed kolanko, była bardzo wygodna:)
7. OPAKOWANA
no wiec - jak zeskanowalam zdjecie to tylko chcialo yc jako pdf i wychodzila czarna zmaza...musialam ZROBIC ZDJECIA zdjeciom! Dom awriatow, ale moja aparatka leci jutro ze slubnym do daczy, wiec teraz zrobilam te byle jakie zdjecia. sukienke widac bele jak , nas widac bele jak, petelek na sukience, ktore doprowadzily moja Ewcie do szalenstwa w ogole nie widac, ale wysylam, bo i tak zamiarowalam...tyle, ze w porownaniu ze zdjeciami innych Kur to moje wygladja nieco dziwnie, rhehrehre.
8. MNEMOSYNE
Kiecka była gotowa, jedna z pierwszych ślubnych w mojej rodzinie kupionych w sklepie. Siostry miały szyte przez krawcowe. Była nieco za kolanka, do kompletu był welon. Stójka na żyłce pod szyją okrutnie drapała, ogólnie cała ta kiecka była mocno swędząca, taki szorstki materiał. Na głowie miałam okropny kok, z pierdylionem spinek, tapiru i lakieru. Doczekałam 6 rano i jak już tylko goście-niedobitki się gościli nad kieliszkami wsadziłam głowę pod kran i zmyłam ten tapir. Kiecka potem długo wisiała, a na końcu służyła do przebieranek mojej siostrzenicy.
Teściowa Mnemo, rok 1964 |
9. Tempo Giusto
Ślub był na luzie, niewiele, co prawda widać, aleśmy wszyscy (włącznie z urzędnikiem USC) byli roześmiani. bluzka jedwabna z Mody Polskiej, tyle pamiętam. no i że byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi. a przy okazji przypomniałam sobie, że przez parę lat byłam brunetką, o czym kompletnie zapomniałam. ale jak się tak zmieniało kolor włosów, to nic dziwnego, że się nie pamięta. czerwona też byłam. i zielona też (ale to już był fryzjera wypadek przy pracy).
10. DORA
Jedno zdjęcie, to jak wchodzimy do kościoła, drugie już w domu,w naszym pokoju, podczas przyjęcia ślubnego.
Miałam białe klipsy, i sztuczne perełki na szyi, komplet składał się z bluzy i spódnicy za kolano. Z ciepłego, w dotyku lekko misiowego materiału.
Chodziłam w tym komplecie razem lub oddzielnie jeszcze dość długo, co się później z nim stało nie wiem, pamiętam,że spódnice później skróciłam przed kolanko, była bardzo wygodna:)
11. ORKA
I ślub;materiał na sukienkę dostałam od Teściowej,lekko kremowy.Sukienkę
szyła koleżanka według mojego pomysłu. Krótka.Pętelki /Opakowana-byłam
pierwsza
/od talii,
wokół dekoltu,na szerokich mankietach,guziki obciągane.Pasek ze”złotą”,góralską
klamrą.Białe buty,rękawiczki/mam do dziś/,stroik we włosach-pierwszy raz w życiu
robiłam fryzurę u fryzjerki,bukiet z kolorowych gerberów.
Miałam...18 i pół roku,mąż 22
Przebitka dla
Ani to:kiedy wychodziłam pierwszy raz za mąż,mój II mąż kończył przedszkole i
szykował się do I klasy
PP
To było 10.06.1970 r.
Zdjęcie dodatkowe to oczywiście ja z mężem w następnym roku na ślubie Jego
brata.Ciekawostka to...sukienka,która opękała trzy duże imprezy.Uszyła mi ją
Teściowa z czarnej,połyskliwej tkaniny w kolorowe kwiaty.Długa,prosta,bez
rękawów,pod piersiami miała miała szerszy pasek,ozdobiony długim białym
klipsem-wzór sukienek greckich kobiet sprzed wieków-szłam z męża kolegą/mąż na
ćwiczeniach,zgoda była/na ślub kolejnego kolegi.W następnym roku Teściowa
doszyła tiulowe,czarne rękawy i była kiecka na studniówkę i w tym samym roku na
kolejny ślub została skrócona na maksa-tu już byłam w pierwszych miesiącach
ciąży
To trzecie
zdjęcie wyszło makabrycznie,ale chciałam pokazać długość
ORKA - II Ślub
II ślub:Garsonka pożyczona od kuzynki pierwszego męża/takie
garsonki”szły”na eksport z Dany do NRF/Lejący jedwab,białą bluzkę z koronki
szyłam sobie sama-projekt mój.Włosy miałam zawiązane w “koński ogon”ozdobiony
wianuszkiem od..świecy.Koleżanka tuż przed wyjściem nakręciła mi włosy na
tzw.gorące wałki.Z tym moim ubraniem było trochę zamieszania bo miałam taki
jedwab na czarny garnitur i białą bluzkę,które miałam sobie sama uszyć ale ktoś
z rodziny stwierdził,że świruję no to się ubrałam jak torba na zakupy
Mąż w
popielatym garniturze.To był 20 albo 22 luty 1986 r.Jakimś dziwnym trafem
zdjęcia z tamtych lat wychodziły na czerwono
Trzecie zdjęcie to jedno z ostatnich z tak długimi włosami-mam na nim 47
lat i od 5 lat jestem babcią.Ścięłam tuż po 50.Kot był
siostrzenicy,kastrat,dachowiec i wagi między 10 a 12 kg.
Jestem przepasana ścierką do naczyń bo zawsze się musiałam czymś upaprać na
rodzinnych imprezach/mama kończyła 70 l/i później szłam utytłana do domu
Piękne sukienki, piękne panie i panowie przystojni:))
Dziękuję Wam za te zdjęcia i wspomnienia, jeśli któraś chce jeszcze dodać swoje zdjęcia do galerii to zapraszam!
ojacie.. Orka!! :)))
OdpowiedzUsuńDubeltowo "ojacie!"...Orka - te wlosy ...te wlosy! Ach!
UsuńNiezwykle zakrecona jest historia Twojego zycia i malzenstw. tym bardziej, ze na 1. zdjeciu wygladasz jeszcze mlodziej niz Gosianka....bylas szczypioreczek, ale wygladasz na DZIDZIE! piekne zdjecia!
Widać na pierwszym zdjęciu, że to jeszcze dziewczyneczka, a te włosy.....och jakie piękne.
OdpowiedzUsuńMatko, 18 lat!
UsuńOrka jak Roszpunka.
Usuń:)))
UsuńOrka, pięknie! Przyjemnie się ogląda takie zdjęcia. Jako babcia jesteś niczego sobie:)))
OdpowiedzUsuńpowtórzę za Tempo : ojacie Orka :)
OdpowiedzUsuńOjacie po raz trzeci!!!!
UsuńA tu dziewczynki macie na dobry wieczór :) Zupelnie nie w temacie, ale jakie sympatyczne :)
OdpowiedzUsuńhttp://onet.tv/k/usmiechnijsie/zwierzaki-ktore-rozbawia-cie-do-lez/1cl0bf
Trza kliknąć w czarny ekran !
UsuńTe maleństwa w filmie są jak jedna rodzina:)))
Usuńale fajnie Was oglądać :) ja brałam ślub w 1981 roku, tuż przed stanem wojennym, nic nie było w sklepach, wszystko trzeba było "zdobywać" czy "załatwiać", horror! sukienki miałam najprostsze jakie dało się uszyć, własnego projektu, zdjęcia ślubne gdzieś są, ale gdzie? nie mam już kogo o to zapytać :(
OdpowiedzUsuńElaja, też miałam sukienkę szytą przez sąsiadkę. Była prosta jak koszulina nocna:)
UsuńElaja, to zupelnie tak jak my! No ale my nadal razem, to jakis rekord swiata.
UsuńWiekszosc kur porozwodzonych i pozenionych z drugim albo i trzeci mezem, a ja tkwie przy jednych spodniach. :)))
I ja:)
UsuńPantera, dzie większość? Jaka większość? Wierne so Kury do bólu!
UsuńOj tam, Orka to wiekszosc. :)))
UsuńFakt:)))Trzeci kandydat na męża wziął i...umarł mi na rękach.
UsuńO matulu, Orko, mówisz serio???
UsuńTak.Zmarł w 2007 r.Może kiedyś przy okazji...życia w konkubinacie pogadamy:)
Usuńech.. :*
UsuńOrko, Ty to bardzo bogate i ciekawe życie masz!
UsuńAle historia...
UsuńDziewczyny, popatrzcie, ile przy okazji tych ślubnych sukienek dowiedziałyśmy się o sobie nawzajem:)
o matku bosku...Orka, CO Ty jeszcze masz w zanadrzu???
Usuńa propo konkubinatu, to taki daleki kuzyn tesciowej, stary wariat nota bene, mial kiedys zone i nat dwoje dzieci (o synu mowil, ze to kompletny idiota...) i ta zona chyba umarla i potem poznal Paule (ktora byla miszczem rzeznickim) i...zamieszkali razem. juz mieli tak z 50 - 60 lat. i tak zyli sobie. a mieszkali w szalecie (z francuska mowiac) czyli w takim domku campingowym calorocznym (mysmy mieli w takim mieszkac ale sie wycofalismy w ostatniej chwili). Duze te domki - weranda oszklona - moze byc jako jadalnia, kompletnie urzadzona kuchnia, salun, dwie sypialnie z wbudowanymi szafami i lazienka z wannom. No i oni tam mieszkali, ale ze jako nie mozna mieszkac tam CALY rok, to na 2 miesiace zimowe jechali do Hiszpanii, hrehre. Ten szalet jest w parku szaletow, takich co ludzie maja na wlasnosc i przyjezdzaja kiedy chca badz ich krewni i znajomi, badz niczyje, nalezace do wlasciciela ziemi. Moja tesciowa z siostra miala na spolke taki szalet tam, wiec bywalismy tam czesto i sie z dalekim kuzynem widywalismy czesto. Daleki kuzyn tez byl niezly wariat - zabawial gosci wozac ich na motorze po calym parku szaletowym...po ciemku i na lekkiej bani...Mial kolo 80tki i BYLI chetni na taka zabawe...ale wracajac do konkubinatu...Obcym ten kuzyn przedstawial Paule jako konkubine...NIE partnerke, NIE zone, nie "dziewczyne"(!) ale wylacznie jako konkubine....robilo to czasem dosc wstrzasajace wrazenie na ludziach, ktorzy go W OGOLE nie znali ;))
To o tu widze ze z Orka mamy cosik wspolnego. Moj pierwszy tez prawie na rekach mi umieral, a w kazdym razie za reke chcial by go trzymac, bal sie tej chwili i nie chcial byc wtedy sam.
UsuńCzeKo, to okropne, co mówisz. Musiał być młody przecież...
UsuńNiestety tak, choc sporo starszy ode mnie. Mial 35 lat.
UsuńAch, te mundury;)))
OdpowiedzUsuńPrzetrząsnęłam dziś szafę, ale moja kiecka ślubna odesłana już z letnim stafem do mamy:-( Prosta, do połowy łydki, india shop 80 PLN wiele lat temu;) Do tego miałam wianek z margaretek na rozpuszczonych włosach, takież w łapę, sandałki wiązane za kostką typu rzymianki i - wsio;) Huczało w rodzinie z wielu powodów związanych z moim ślubem, łącznie z sukienką;) czadowa;) noszę do dziś - haftowana żorżeta w kwiatuszki, na podszewce - wszystko białe, najprostsza, bardzo zwiewna;) Lubię;) A włosy miałam jak Orka;) - do kolan;)
Krecie, to może masz choć zdjęcie włosów?
Usuńno masz - teraz szukaj zdjęcia;))) mam gdzieś jakies foty, ale chyba też u Mamy... Poszukam;)
UsuńPoszukaj, zrobimy aneks.
UsuńOrka przebiła wszystko! Najbardziej tym, że kiedy brała pierwszy ślub, drugi mąż kończył przedszkole! Orko, paduam!
OdpowiedzUsuńDo tego jest jeszcze drugie fajne wyliczenie:mój II mąż był więcej lat odemnie młodszy,niż starszy od mojego Syna:)))
UsuńO matko, Orko, niezła z Ciebie łamaczka męskich serc!
UsuńOrka - tak trzymać;))))
UsuńOrka - bedziesz wiecznie mloda!!
UsuńOpakowana:a wiesz dlaczego "starsze panie"chodzą z głową do przodu a zadek do tyłu?Bo mózg by jeszcze poszalał a ciało już nie pozwala:)))
UsuńNO, Orko wymiatasz! Włosy miałaś piękne, znudziły Ci się długie, że ścięłaś?
OdpowiedzUsuńMoże nie znudziły,ale chciałam już jakiejś zmiany i jakoś mi tak dziwnie było latać z taką peleryną na plecach...w pewnym wieku:)))Włosy mam do ramion z grzywką:)
UsuńA tak przy okazji tychże.Pierwszy raz byłam u fryzjera właśnie ścinając warkocze,które nosiłam od niepamięci,już w szkole średniej.Sprzedałam je do naszej operetki.Włosy mam dalej mocne i grube i proste.ale też mało miały do czynienia z trwałymi,farbowaniem i tym podobnymi zabiegami kosmetycznymi:)
W gienach masz widocznie przekazane mocne cebulki :))))))
UsuńOj tak geny muszą byc znakomite, piękne te włosy, na pewno robily wrazenie na facetach to Orka i ogonic sie nie mogla od propozycji matrymonialnych;)
UsuńA z I mężem byliście podobni do siebie!:)
OdpowiedzUsuńCo do zdjęcia z meżem II,to faktycznie te pierwsze zdjęcia kolorowe miały dziwne kolory:)))))
Wszystkie z tamtych czasów są w kolorze czerwono-pomarańczowym! a kosztowały majątek! Połowę zebranych pieniążków zabrał fotograf !!! Jak znajdę, toteż takie będą :))) A Orka i Monsz I rzeczywiście podobni, co ponoć dobrze wróży związkowi ;) wyjątek od reguły ?
UsuńBDB, szukaj zdjęć, bo będę musiała kolejny ślubny wybieg roztwierać!
UsuńBella śpi z pańciem to lete :)))
UsuńBDB, ona z nim w łóżku, czy on z nią na materacyku?
UsuńAlbum ze zdjęciami z wesela syna jest, a nasz diabeł ogonem przykrył, BUUUUU!!!!!
UsuńBDB, szukaj dalej!
UsuńSzukaj,szukaj:)
UsuńBellunia kofana jak to sobie Gospodarza owinęła w okół klapniętego uszka:)
Kupiony całkowicie :) już knują jak by to mnieeeeeeeee wysłać do mamusi i RAZEM zalegać na kanapie !!!! Jak żyć Kurejry- jak żyć ? A zdjęcia szlaken- trafen :( Na góre nie pude ...
Usuńa dlaczemu? straszy tam? :)
UsuńWindy nie masz? Czy światła?
Usuńchęci....:)))))
Usuńa nas oglądać to chęci są?!
UsuńWeź drabinę od somsiada a przy okazji kawałek świecy:)
UsuńA są, są.... Takie pienkne jesteście...
Usuńi jak ta pijawka będziesz teraz wysysać z nas młodość i urodę, a sama nic nie dasz w zamian??
UsuńJa oferuję starość i toksyczność,chce ktoś?
Usuńjuz sie pewnie ustawia kolejka....
UsuńA mam Cię ,Opakowano.
UsuńKiedy będziesz w Hendryku?
Posiadam dla Ciebie skarpetos do lania i chciałabym przekazać.
Albo paczkom walnąć,lecz namiarów brak.
Bić się zaraz będą:))
UsuńBez nerw,nie przepychać się ,mam tego duuużo :)
UsuńWystarczy dla każdej.
Kochane, w pierszej kolejności musze dać opieke i stabilizacje i nie rozpuścić psiuni ( bo zanosi sie na najgorsze- pańcio ogupiał !)- to obiecałam, nawet dziś, Mamalince :) Starość i toksyczność mam swoje, więc "nie, nie ja dziękuję" :))) A jak się album odnajdzie, to prześlę, a co...!
UsuńKomu nadciśnienie, komu???
Usuńja się powstrzymam przed rozdawaniem :)
UsuńA tam, Tempo, rozdaj trochę towaru, co tam, niech majo!
UsuńBDB, ale akurat dzisiaj będziesz stabilizację dawać, zamiast szukać zdjęć? To może chociaż daj takie z Bellą i Panusiem ogupionym?
UsuńBellunia cicha woda:)))
UsuńCoś jak plastikowa, kolorowa nakładka na ekran telewizora, hrehrehre!
OdpowiedzUsuńdziewczyny tak pięknie poubierane! :)
OdpowiedzUsuńto ja jeszcze cichutko dodam, żeby nie było, że w czarnej garsonce brałam ślub. kostium miałam granatowy w cieniutkie białe prążki, okulary biało-granatowe i białą, jedwabną bluzke z Mody Polskiej. a co! :)
weseliska nie było, nie chcieliśmy. ślub był w styczniu 1987, rozwód w maju 2010.
Tempo, staż miałam zbliżony:)
UsuńCałkiem długi!
UsuńSpoko.Ja pierwszy prawie taki sam,wliczając w to pięć lat rozwodu,drugi 9.
UsuńDziś jak ktoś mówi o długości swojego stażu małżeńskiego to ja mówię:phi,ja to bym dziś miała 45 gdyby mi sie wolności nie zachciało-jakoś trzeba ratować twarz:)
Dora, coś mi się pofyrtało, jak to w rachunkach. 14 lat przerobiłam.
Usuństaż to miałam ciut krótszy, tylko jakoś rozwód nie był potrzebny. do czasu :)
UsuńOrka powalila mnie na kolana nie tylko swoim bogatym zyciem matrymonialnym, ale glownie wlosami. Az musialam do Niej zadzwonic, znow gadalysmy godzine. :)))
OdpowiedzUsuńAle super! Sentymentalna podróż do pieknych chwil. I fajnie Was zobaczyć, bo pewnie nie zmieniłyscie się nic a nic ;)
OdpowiedzUsuńabsolutnie ;)
OdpowiedzUsuńHłe,hłe
OdpowiedzUsuńJasne, że się nie zmieniłyśmy! To może teraz pójdą zdjęcia nasze z nieco późniejszej młodości?
OdpowiedzUsuńJa tylko się powiększyłam o kilka rozmiarów.Kiedyś byłam piękna i młoda dziś jestem tylko piękna:))))
UsuńA charakter i poglądy polityczne nawet nie drgnęły:)
Ja jeszcze mondra byłam:)))
UsuńA mnie został cudowny charakter heherehe.
UsuńA mnie przybyło 30 lat i 30 kilo !!!!
UsuńA mnie włosy;))) no prawie;)
UsuńNa klacie :)))
UsuńBDB, kilo rocznie? Pikuś!
Usuńrucianka - na uszach;)))
Usuńi w nosie hrehre
Usuńi na łydach;))) hrehrehrehre...
Usuńi między palcami stóp
Usuńi na zadowiu
UsuńW pempuszku.
Usuńwłosy w z upie,hehe
UsuńTeż mi nowina...
Usuńi zmarchy....a celulit to juz dojechal do lydek, a jak ostatnio sprawdzalam to sie zatrzymal u kolan....
Usuńa w pempuszku to filc sie gromadzi!
Chyba że pempuszek podciungło się już na brodę, to wtedy w czasie obiadku sosik tam ścieka ;)
Usuńrucianka!!!!!!
Usuńmnie się nie da podciągnąć. po drodze zawadza biust. jeden, ale za to duży, hre hre..
UsuńTempo,Ty chyba sobie pomyślałaś o czymś,o czym ja wcale nie napisałam?
Usuńmówisz, że myślałam? o tej porze??
UsuńO jacie:))))))
UsuńNo bo w tym -rucianka !!!!!!,usłyszałam oburzenie hihihi
Usuńzawyłam ze śmiechu :)))
UsuńA ja sie pogubilam wyobrazajac sobie to wszystko, co to zaroslo, podciaglo, albo zawadza i jeszcze sosem ocieka:)
UsuńDziś do południa siedziałam i wyrywałam zdjęcia z albumów i muszę przyznać,że mimo wszelkich późniejszych nieprzyjemności,miło mi się tamte czasy wspominało.:)
OdpowiedzUsuńA dzieee Ania od przebitek?:)))
No właśnie! Ania! Dzie suknia ślubna???
OdpowiedzUsuńCześć piękne Panny Młode, a ja czytam komenty od góry i produkuję się nadaremno.
OdpowiedzUsuńTzn. pod poprzednim postem.
UsuńJa też tak miałam, tylko dwa posty nazad!
Usuńja to juz im nie wierze i najsamprzod lete na sam dol popatrzec czy nie ma ostrzezenia o nowym wybiegu...
UsuńOpakowana, będę zamieszczać raport z ostrzeżeniem special for you!
UsuńJa tam zawsze sprawdzam koniec:)))))
Usuńhrehrehre
UsuńMatko, Kurejry! Nauczone doświadczeniem powinnyście już wiedzieć i sprawdzać wybieg!
OdpowiedzUsuńTrzeba gonić nas,jak te muchi utrapione :)
UsuńA to ja się piszę na podium do Orki, bo tez mam za soba 2 a właściwie trzy śluby:).
OdpowiedzUsuńPierwszy konkordatowy.
Drugi i trzeci z obecnym mężem, drugi cywilny i oddzielnie kościelny:)
CzeKo,jak Ty się miewasz,może już jesteście w domku?
UsuńCzeKo, fotki będą?
Usuńi gadaj jak się czujecie!
A sie wyrwalam:) doczytalam teraz komentarze i szczaw jestem jeśli chodzi o staż, bo pierwszy malzonek zabral sie z tego swiata po 22 miesiacach po ślubie. Więc chyba niezla zolza ze mnie jednak jest. Drugi - obecny jak na razie od cywilnego wytrzymal poki co 19 miesiecy, a od koscielnego 14 miesiecy. Na razie chyba sie nigdzie nie wybiera:)
Usuńoj, to cię życie trochę przeczołgało.
UsuńCzeKo, życie Ci poszło na skróty...
UsuńCzeKo - czołem;) Dawaj raport szczegółowy i wogle;)
UsuńTempo życie, jak życie ale ekstesciowa to mnie dała popalić. Toksycznosc tej ...przewyzsza Czarnobyl. Obiecalam sobie, ze jak ją przeżyje, to zatańcze na jej grobie.
UsuńTutaj mam tylko obecne zdjecia tzn ze ślubu z przed roku, z poprzedniego zostaly jeszcze u rodzicow w domu, a to na tamtym miałam suknie szyta przez mamę z mojego projektu. Na tym to juz kupiona na allegro:) no i figura nie ta bo 10 kg wiecej bylo do ukrycia, w stosunku do poprzedniego slubu. Pierwszy byl w 2008.
UsuńNo wlasnie te fotki to nie wiem czy sie nadadzą, bo one takie jeszcze mało archiwalne są w porownaniu do prezentowanej galerii?
UsuńNo dawajżesz i nie nawijaj! Trochę świeżej krwi nie zawadzi!
Usuńi nam tu z archiwaliami nie wyjeżdżaj! dla nas to było przedwczoraj :)
UsuńTo jutro sle z samego rana nim corcia wstanie, ale na razie tylko z tego drugiego ślubu, z pierwszego dosle jak wybiore sie do rodzicow.
Usuńsuper! :))
UsuńPadnem zara na dziub,ale muszem przeczytać nowe gdaki.
UsuńCzeKo,miałam dwie Teściowe z obiema żyłam w zgodzie i miłości ino ŻADNEJ nie pozwalałam się wcinać w moje małżeństwa,ani moim rodzicom.Moja papierowa/znaczy poślubiona/ Synowa-matka mojego wnuka mimo,że była żoną mojego Syna tylko przez rok-do tej pory mówi mi mam.Obecna"synowa"jest nią od...20 lat,nie mają ślubu,mówi do mnie"kochana omc/o mało co/teściowo:)))Nie pozwól komukolwiek wciskać nos w Twoje małżeństwo.Jak pozwolisz od początku to...poleci:)))
Stanowczo nie życzymy sobie żadnych nosów ;)
UsuńWłaśnie, CzeKo? Gdzie jesteś?
OdpowiedzUsuńKonkordatowy z innym mężem?
Dawaj fotki! O ile jesteś w domu.
Dziewczyny no zbieram sie napisac od rana co i jak, ale córka dzis stres odreagowala i nie dala sie za bardzo ruszyc.
UsuńWrocilam do domku wczoraj póki co w dwupaku i tak mam wytrzymac do 16tego. Wtedy rano bedzie rach-ciach ( mam nadzieje) i powitamy synka:). Oj tylko to dotrwac bo dzidzius rosnie jak na drozdzach i ciasno mu straszliwie, a ze powloki brzuszne mam cienkie to kazda proba rozpychania sie lokciami wywołuje u mnie poty na czole, a ktg fale skurczy, ale jakos troche oszukalam te machine, co by mnie do domu wypuścili. Wrocilam wypompowana bo nie wyspana totalnie, o matko chrapanie dwoch współlokatorek jeszcze troche i moglo doprowadzic mnie do ucieczki ze szpitala w srodku nocy. Teraz zabiorem ze sobą stopery. Ogolnie jakas taka rozbita jestem i strasznie szybko sie męczę, ale to chyba norma w koncowce, gdy ciezko odnalezc swoj srodek ciężkości;)
Spox, ważne, że umówione rach-ciach;)
UsuńKocie, dobrze, żeś już w domu! No i trzymaj się do tego 16-tego!!! Też ci się jakoś to życie dziwnie posnuło...
UsuńJa też proszę o zdjęcia, chyba, że to za duży wysiłek dla ciebie.
Pamiętaj CzeKo,że tylko spokój Cię może uratować a to dobrze wpływa na Dzidziusia:)Reszta do wytrzymania.Miej się dobrze:)
UsuńKocie - w domu jakos dotrwasz ro rach-ciach! My trzymamy kciuki w kazdym razie!
Usuńzdjecia dawaj, to od razu sie srednia wieku zdjec obnizy...mloda dzieweczka jestes, a juz tyle mialas w zyciu....
Hihi z tym mloda to sie trochę wyrwalas, bo ja 32 lata mam na tych fotkach, a tu w galerii 18 i 20-stki:)
UsuńNo wiesz,galer.y to jedno a rzeczywistość drugie:)
UsuńCzeKo, jejku, ale z Ciebie starucha!!!
UsuńHano po powrocie ze szpitala tez mam takie nieodparte wrażenie, jak popatrzylam na wiek dziewcząt wpisany w pokoju pielegniarskim to ja juz jestem z innej epoki:)
Usuńmusiałaś trafić na jakieś małolaty. przecież teraz kobitki się tak sie spieszą z dziećmi.
Usuńa dzie jest JolkaM? chowa się, zebyśmy jej nie kazały zdjęć szukać?
OdpowiedzUsuńJolkaM słoiki produkuje:)
UsuńA nie wiecie co u Inkwi?Jak nowi poopieczni?
Chyba będę musiała się zbierać coby Owczarce przypomnieć,że z tapczanu w nocy to JA korzystam:)
Orka, zakasowałaś wszystkie, i tymi ślubami i tymi włosami! Powalił mnie twój drugi mąż przedszkolak:))) Na tym pierwszym ślubnym to takie dziecko jesteś...
UsuńJolkaM. się boi generały Gosianki i przychodzi ciemnom nocom, kiedy generała już śpi:)
UsuńNo bo byłam jeszcze "chyba"dzieckiem:)Onegdaj jak w pracy zaczynałam tekst w stylu:a ja jak byłam panną to...odzywała się przesympatyczna starsza Pani i mówiła,opuszczając na czubek nosa okulary i patrząc na mnie:ty byłas panną?nieee,ty byłaś dzieckiem i zostałaś mężatką:)))
UsuńKiedy odbierałam służbowe mieszkanie/mąż był na ćwiczeniach/to pan się mnie zapytał:a gdzie rodzice?Miałam już kilkumiesięcznego Synka i niespełna 21 lat i jakoś sobie radziłam bez pomocy rodziców.:)
U Inkwi alles gut.
UsuńNo to gut:)
UsuńOrka, chyba to prawda była, co ta pani mówiła...
UsuńOrka,ja jak miałam 12 lat,to zaczęli do mnie obcy ludzie mówić per pani.
UsuńNa początku nie reagowałam,nie wiedziałam że to do mnie.
Czyli jak widzicie,dobrze się nie zapowiadało hrehre.
Podziwiam Orko, bo mnie w tym wieku to fiu-bzdziu w głowie było, a rodzinie kazalam pukac sie w glowe jak mnie o jakiegoś kawalera pytali.No a juz najbardziej moja babcia, ta kazdego kolege oceniala pod tym wzgledem. Nawet kiedys mnie zapytala dlaczego to jeszcze slubu nie bylo, skoro juz razem na tylu weselach bylismy, a on z dobrej rodziny jest. No w zaden sposob nie szlo babci wytlumaczyc ze to kolega ze szkolnej lawy co to tak jak i ja bezzwiazkowy, a na wesela dobrze sie jednak chodzi z kims z kim idzie i pogadac i potanczyc:)
UsuńNo tak, CzeKo, jak już się z kimś na wesele idzie, to koniec pieśni. Ja też kiedyś w nieświadomości poszłam z kolegą jako ktoś do pary po prostu, a wszyscy z obu rodzin byli przekonani, że następne wesele będzie nasze. Hrehrehre, to się zawiedli!
UsuńRucianko, ale przeszło Ci z WIEKIEM?
UsuńMąż przedszkolak, o ja nie mogie:)))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńNo i czego siem cieszysz,jakbyś żywa była:))))
UsuńJak zamówiona nieodebrana!!!
UsuńBranoc Kureiry, jutro do roboty mus jest;) Cmoki jak smoki;)
OdpowiedzUsuńbranoc! :)
Usuńmnie jutro skoro świt przychodzą remontować. jest nadzieja, że w końcu odzyskam kuchnię :)
Branoc
UsuńBranoc.
UsuńTempo, świta światełko w tunelu...
UsuńNo co się z nagła rozleciały po kątach???
UsuńTempo to dobre myśli ślę, żeby sie juz remont zebral w sobie i poszedl:)
Usuńżebyś wiedziała :))
Usuńbo jak się okazało, że ten, co mi popsuł kuchnię i potem naprawiał, mijał się z prawdą z równą łatwością, co niedoszły brygadzista, to mnie ciut przygięło. zaczął opóźniać remont z powodu, jak się okazało, wyimaginowanych przeszkód, prawdopodobnie licząc na to, że znękana w końcu wylożę mu jakąś kasę, żeby przyspieszyć. ale byłam czujna i go sprawdziłam :) po prawie dwutygodniowym przestoju jutro przychodzi nowa ekipa.
no nieźle,to Cię umordowali
UsuńO Matko! Żeby tylko ta nowa ekipa była jakaś normalna i ogarnęła sie szybko. To ktoś z polecenia?
UsuńCzeKo, to ciągle ta sama firma. to skomplikowane. w moim budynku są wymieniane konstrukcje stalowo-szklane. i jeden niteligentny inaczej wziął wiertło ze 30 cm, żeby na zewnątrz budynku wywiercić otwory pod dziesięciocentymetrowe kołki. po czym zaczął wiercić. przewiercił się do mnie i dalej wiercił. wielką udarową wiertarką. posypały się kafelki. potem naprawiał, ale u mnie zaczął opóźniać, a szefowi ściemniał, że już wszystko zrobił. w końcu się wkurzylam i się wydało.
UsuńTempo,nic ino cierpliwości Ci życzę,że o końcu remontu nie wspomnę:)
UsuńAle Tempo, chyba im nie zapłacisz?
Usuńa na początku inny taki udawał, że jest brygadzistą, żeby mieć pretekst do przychodzeia do mnie i "omawiania" remontu.
Usuńoczywiście że nie zapłacę. narozrabiali, muszą naprawić.
UsuńCzytałam, czytałam jak do tego doszło, tylko to jakoś tak zupelnie nie może mi sie w głowie pomieścić. Jak i skad takie majstry sie biorą w tych ekipach.
UsuńTy to jednak bardzo spokojna jesteś, bo ten raban to dużo większy powinien byc.
Co jakiś czas zaglądam i doczytuję komentarze. Na fali wspomnień znalazłam córki ślubne zdjęcie i przypomniało mi się co pisałyście o kapeluszach. Moja córa wymarzyła sobie kreację właśnie z kapeluszem. Sukienkę znalazłyśmy, kapelusz cud urody do niej też. Niestety za kapelusz chcieli prawie połowę ceny sukienki, więc zrobiłam zdjęcie i szukałyśmy modystki żeby podobny zrobiła. To była droga przez mękę, one były zaprogramowane na jeden model i chyba im się nie chciało niczego nowego robić. Dopiero czwarta z kolei zrobiła, ale i tak nie do końca taki jak córka chciała.
OdpowiedzUsuńO mnie tez sie marzył kapelusz za drugim razem, ale te ceny...za suknie dałam 300 zl a za kapelusz bym miala dac 3 razy tyle(?), zostala wiec rozyczka wpieta we włosy:)
UsuńZgupieli, czy cuś? Nie wiedziałam, że kapelusz tyle kosztuje!
UsuńNo, ja też sobie nie pozwoliłam na kapelusz, bo był cholernie drogi. Ładny wprawdzie, wydawał mi się wyjatkowy, ale jednak za drogi.
Usuńzupełnie nie mam tego problemu. w kapeluszach wyglądam.. no słów brak :)
UsuńEwa2, są jeszcze modystki na świecie?
OdpowiedzUsuńZostało parę. Jeszcze 10 lat temu była taka z przedwojenną tradycją rodzinna firma, piękne kapelusze robiła.
UsuńZamawiali kapelusze do teatrów, niestety chyba skończyli działalność.
Wprawdzie nie jestem na bieżąco z tematem, ale w Poznaniu chyba już nie ma:(
UsuńWizyte mam. Rodzinnom. Bat mi przyjechał (lubiany,kochany) to dopiero teraz sie dorwałam i nie bede orginalnom - OJACIE, ORKO !!! :))))))))) , za całokształt ;))!, reszta jutro, jak (lub o ile ) wstane ;). A - koty już w pełni u siebie, nawet brata potraktowały przyjażnie :)). Wrzuce tylko tak ogólnie, że moja Babcia wyszła za mąż mając lat 17 ;)....i że "jak się żenić.. to tak jakby w uniesieniu w równe nogi skoczyć w studnię .."....... ;)))) Czymcie sie grzędy, miłych snów wśród welonów ;))
OdpowiedzUsuńBarbara
O ja Cię Koguta o tej porze jeszcze na nogach..toż to jutro kurejry zaspiom do pracy, bo nie będzie mial kto budzić:)
UsuńDobrych snów:)))
:*
Usuńjutro opowiedz, jak rezydenci.
A ja się zaczynam martwić o starych domowników,czy już się jakoś integrują?
UsuńBarbaro,poruszyłaś mojo wyobraźnię,tym lubianym batem hrehrehre .
No paczaj Rucianko, do czegusz to prowadzom spotkania rodzinne ;)))) i pośpiech przy klawiaturze ;)
UsuńA z drugiej zaś strony.....człowiek nigdy sam siebie dobrze nie zna...... ;) ta podświadomość i te takie frojdy tam....
Barbara
Rucianko, taka cicha woda, co nie? Że niby z kurami/kotami spać chodzi...
UsuńO bacie własnie przeczytałam:)))))))))
UsuńAle na razie nie chcę o tym porozmawiać ;))
UsuńBarbara
Baśko, tu na rozmowy jest za późno. Działać mus.
UsuńEwa2, pokaż ten kapelusz od modystki! Zawsze chciałam mieć kapelusz i nigdy nie wyszło. Nawet na ślubie:) Ale jeszcze sobie sprawię. Może nawet od modystki, jesli jeszcze są:)
OdpowiedzUsuńJeszcze są u nas. Zeskanuję zdjęcie i Ci podeślę.
UsuńNo to czekam:)
UsuńDobranoc, Kurki! Ziewam tak szeroko, że chyba połknę stół.
OdpowiedzUsuńPoszły zdjęcia @
UsuńKalipso, pal licho stół, ale kompa nie łykaj!
OdpowiedzUsuńAle tu u Was wesoło:) A modystki jeszcze są w małych miasteczkach:)
OdpowiedzUsuńArte, wesoło u nas, jak to po weselu!
OdpowiedzUsuńAż nie chce mi się wierzyć, że ktoś jeszcze zamawia sobie kapelusz, zamiast kupić na allegro czy gdzieś:)