środa, 22 lutego 2017

Z tęsknoty...

Kiedy patrzę na ogród o tej porze roku, muszę się uszczypnąć, aby uwierzyć, że to wkrótce się zmieni. Nie ma żadnych oznak wiosny, wręcz przeciwnie. Wprawdzie jest ciepło, ale buro, mokro i ponuro. Po połowę kół zarżnęłam się samochodem w błocie na własnym gumnie. Nie wiem jak i kiedy stamtąd wyjadę. A wyjechać muszę jutro, więc już teraz obmyślam strategię. Podłożyć pod koła dachówki? Deski? Niczego innego nie mam pod ręką. A leje w tej chwili jak z cebra, jutro będzie tylko gorzej. Cóż - takie uroki sielskiej wsi.
Szukałam w kompie czegoś zupełnie innego, a trafiłam na zdjęcia z lata ubiegłego roku. No i naszło mnie. Najpierw poleciałam oglądać inne ogrody. Trochę się tam ogrodowo zdołowałam, więc wróciłam na swoje - mentalnie i realnie. Pod kaloszkami ugina się, ciamka, kląska, zasysa i bulgocze, nawet pieski wychodzą na ganek i natychmiast zawracają. Bida i szarość z kątów wyłażą. Wokół mojej permakulturowej grządki walają się przez kogoś (?) rozwleczone farfocle, wokół karmnika wygląda jak w zaniedbanym zoo, ganek caluteńki upstrzony guanem, wszędzie pełno kory i drzazg z drewna do kominka, fruwają jakieś śmieci naniesione przez wiatr (i nie tylko). Widok jest przygnębiający. Byle do wiosny - chciałoby się rzec. Ona na pewno świat upiększy - przynajmniej w pewnej mierze i przynajmniej ten zewnętrzny. O resztę trzeba zawalczyć.
Nikt mnie nie powstrzyma. Podzielę się letnim gumnem - mnie podniosło kapkę na duchu. Może i Was podniesie? O ile ktoś podniesienia potrzebuje:)
Ps. Poszalałam ze zdjęciami.

























czwartek, 16 lutego 2017

MENAŻERIA KOLEGI W.

To ja, Mika. Piszę dziś na głównym blogu, bo mam duuuuużo pięknych zdjęć. Nie moich, kolegi W.  O nawiązanym na nowo kontakcie z kolegą z lat szkolnych pisałam w ostatnim wpisie w Zakątku, można tam wrócić i sprawdzić:)) Owóż kolega wraz z rodziną mieszka na wsi nieopodal Warszawy i posiada na stanie zwierząt mrowie a mrowie... Większość stałych mieszkańców, ale są i czasowe. Czasowe biorą się np z ZOO warszawskiego, gdyż żona kolegi jest tam wolontariuszką i dostaje np na przechowanie bociany, które z różnych powodów nie odleciały, albo są ranne. Tu zacytuję kolegę W., który napisał mi:
Mój  (nasz) stan posiadania na dzisiaj:
5 labradorów
3 ary ararauny
3 amazonki
2 patagonki
1 jeż europejski, wydarty żywcem z psiego pyska
1 bocian bez skrzydła
1 zaskroniec , tylko zimuje
3 koty
4 konie- 2 klacze i 2 wałachy
2 króliki
3 gołębie 
5 kur i 1 kogut w niepastelowym kurniku
1 syn
1 żona

Imponująca lista, nieprawdaż? Zwróćcie uwagę na kolejność listy... 

No to teraz proszę się wygodnie rozsiąść i podziwiać:))

Najpierw coś z dedykacją dla Agniechy!








  
Teraz maleństwa rzadkiej urody:







Na ostatnim zdjęciu Hakerek z mamusią a tu już podrośnięty na telewizji:)
Bardzo jestem zaradny:

A tu wujek: 
Teraz te co fruwają:




I te, co fruwać z różnych powodów nie mogą:


 Ale za to chodzą na spacery:
A tu po raz pierwszy wychodzą z woliery:

Tu żuraw dla Hany:

 I rozkoszny gość:
Odbywają się też zajęcia integracyjne i wspólne plażowanie:


Czasem zajrzy dziki gość:
Albo sąsiedzi:

No i na koniec, a jakże, dzikie kury z niepastelowego kurnika:


Macie dość??? Bo jak nie, to zapas zdjęć mamy duży...

Koty chodzą własnymi drogami i fotografować się nie lubią.

NO TO NA ŻYCZENIE DOKŁADAM JESZCZE TROCHĘ ZDJĘĆ: 



Lekcja latania:

To jest Lars:

Koleżanka amazonka:
 Samwieszkto:

 Tak sobie coś jemy...

 Bażant gościnnie:


 Ach, jak przyjemnie...

 Troszkę się zmęczyłem...


 Wolontariusze wypuszczają orła bielika nad Wisłą:

 Sóweczka w drugiej wersji:))


UWAGA: NA ŻYCZENIE NINKI SPECJALNE ZDJĘCIA KRÓLIKÓW!!!!

Zwane są pieszczotliwie pasztecikami , jak się domyślacie li i jedynie w przenośni:)))
Szary to samczyk 3 lata, brązowa to samiczka o rok młodsza.