czwartek, 21 czerwca 2018

Paramęt Pikczers prezęt-ują!

Byłam w kinie, z MM zresztą. Nic w tym nadzwyczajnego, poza filmem. Sam pomysł pójścia do kina był świetny także ze względu na pogodę. W aucie klimatyzacja, w kinie też. W ten sposób przetrwałyśmy upalne popołudnie bez uszczerbku na samopoczuciu. A po wyjściu z kina - niespodzianka! W ciągu dwóch godzin temperatura spadła o 15 stopni! Aż nam się zimnawo zrobiło, ale jak przyjemnie! Żeby jeszcze deszcz...
Wracając do kina. Poszłyśmy na "Zimną wojnę". Wyszłyśmy olśnione, wzruszone, poruszone, właściwie wszystkim. Film jest czarno biały, co dla mnie osobiście nie jest zachętą. Zbyt przywykliśmy do orgii kolorów na ekranie, w czarno białym, współczesnym filmie węszę nuuudy, podstęp i pójście na łatwe efekty. Jednak w "Zimnej wojnie" zabieg ten jest perfekcyjnie zastosowany. Podkreśla całą obskurność, brzydotę i ponurość tamtych czasów - w każdym aspekcie. Ale tworzy też piękne, wysmakowane obrazy ludzi i wnętrz. Scenografia, charakteryzacja, rekwizyty, gra aktorów - po prostu majstersztyk. Nie ma ani jednego momentu, który wydaje się naciągnięty, niepotrzebny albo nudnawy. No i jest wielka miłość i to ona jest osią wydarzeń. Miłość tragiczna i niespełniona. Nie będę opowiadać fabuły, bo koniecznie musicie ten film zobaczyć. To półtorej godziny duchowej uczty i wzruszenia. I piękna muzyka z repertuaru "Mazowsza".
Paweł Pawlikowski to rocznik 1957. Akcja filmu dzieje się w latach 1949 - 1960, a więc był on wtedy dzieckiem, na dodatek od czternastego roku życia mieszkał w Anglii. Nie może więc znać tamtych wydarzeń z autopsji, a - jak doczytałam - ojciec ukrywał przed nim prawdę historyczną. Fakty można wszak prześledzić, istnieją dokumenty, filmy, książki itd. Ale aby oddać atmosferę tamtych strasznych czasów i pokazać je w taki sposób, trzeba czegoś więcej.
Ja w każdym razie ciągle o tym filmie myślę. Nie przegapcie go.

Zdjęcia od czapy, dla urozmaicenia i pochwalenia się moimi postępami w tym zakresie. Jestem z siebie dumna, a to dopiero gra wstępna! Wprawne oko dostrzeże w zdjęciach masę błędów, ale mnie nie chodzi o perfekcję.
Co to za kwiat?

Kto zgadnie co to?
Hortensje szaleją!
 A ropuszka podstawiała zadek pod wodę z węża!
 
Niesamowity kamuflaż!
 


 
Taki bukiet dostałam na urodziny od Sviatoslava

 


PS również od czapy. Ogłaszam niniejszym, że MM ma w domu klatkę kennelową dla średniego psa i w razie potrzeby może pożyczyć. Wczoraj Aga/Amber szukała dla Rysia po operacji, ale ta, którą ma MM jest - niestety - za mała. Nigdy nic nie wiadomo, to zapiszcie sobie gdzieś w pewnym miejscu:)))

228 komentarzy:

  1. film muszę zobaczyć, przecież to moje czasy.
    Nie mam wprawnego oka bo dla mn ie zdjęcia bardzo piękne i wstyd mi że się nie staram. Czyżbym była wystarczająco wczesnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, wiesz, ten fachowy żargon: szumy, bliki, prześwietlone, niedoświetlone, przepalone... mnie zupełnie nie o to chodzi, nie zamierzam zostać fotografem. Chcę robić fajne zdjęcia, cokolwiek to znaczy. Skoro już ten aparat mam jaki mam.

      Usuń
    2. Szumy, bliki, przepalone.... A co to? Nie, żebym zamierzała zostać fotografem, raczej słowa mnie interesują.

      Usuń
    3. Hana świetnie sobie radzisz z aparatem, zdjęcia znakomite!!!
      Poziomeczka przepyszna, róże przepiękne, a koper niby taki zwykły, a niezwykle fotogeniczny :)
      Szumy, bliki, prześwietlone, niedoświetlone, przepalone...znam te pojęcia, bo trochę teorii liznęłam, ale zdjęcia robię intuicyjnie, mam pewne sprawdzone ustawienia i różne swoje sposobiki, bo to praktyka jest najważniejsza :)

      Usuń
  2. A kwiat wygląda na dyniowy i jestem na podium!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, tak, jesteś na podium i prawie zgadłaś, to cukinia!

      Usuń
    2. Ewa2, zobacz koniecznie. Sprzęty, ludzie są prawdziwi do bólu, jakbym patrzyła na film dokumentalny.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Na film bym poszła, cza prześledzić repertuar kin. Kwiaty prześliczne, a te dwa kwiatuszki na ostatnim zdjęciu...cudowne.

      Usuń
    2. I na podjuma się załapałam.

      Usuń
    3. Bezowa, ja też najbardziej lubię właśnie te kwiatuszki! Chociaż dzisiaj jeden z nich podgryzał mi w nocy nogie!

      Usuń
  4. Noo, Zdjęcia super :)! Barbara

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja oznajmiam, że zaprzestaję komentowania, bo, kurrrczaki, mam dość pokazywania witryn sklepowych, autobusów i znaków drogowych !!!!!! Wrrrrr Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barbaro, długo tak miałam, aż dzięki Panterze zalogowałam się i mam spokój. ZALOGUJ się.

      Usuń
    2. Słuszna rada, samo logowanie pozwala komentować, nie musisz przecież bloga, ani konta zakładać.

      Usuń
    3. No cóż, Rabarbarro, nie mogę Ci pomóc:(

      Usuń
    4. Trzeba sprawy wziąć w swe ręce i logować się czym prędzej.
      Raz się odważ na ten skok, bo kolejny mija rok.
      A jak już się zalogujesz, może w Rzonach zagustujesz.
      Stefan by wesele miał, pięćdziesiątą Rzonkę brał.

      Rabarbarro, taką Ci zachętę wysmażyłam o 24 godzince. :)

      Usuń
    5. Podpisuje sie pode Ruciankom. i tak sie przed nikim nie schowiesz, Rabarbaro, a hasla donta, na ktorym masz pindziesiont pierdylionow monetek niemusisz oglaszac. a tak nawiasem jakby sie pokazala jaka witryna sklepu z butami to raczej zapisuj adres a nie obruszaj sie!!! hrehrehrherherhr

      Usuń
    6. Jak niedawno miałam walniętego lapka i nadawałam z kompa Bezowego. Nie chciałam się tam logować z wiadomych powodów, myślałam, że oszaleję, a ze dwa lata latałam tu, jako anonimowa Bezowa. Do dobrego człek się szybko przywiązuje. Pantera jest w tym dobra, poprowadziła mnie za rączkę, nawet wpis na swoim blogu poświęciła dla mnie.

      Usuń
    7. Rabarbarko, dołączam do chóru, ja też jestem tylko zalogowana w Googlu i to nic nie znaczy. Zalogowałam się jak zakładałam pocztę na gmailu i to naprawdę do niczego nie zobowiązuje. A bez ciebie będzie nam smutno...

      Usuń
    8. Rabarbaro! Prosim, jak tak Kurnik bez Twoich wpisów?

      Usuń
    9. Rabarbaro, przykrość nam sprawisz wielką tym milczeniem swoim. Tak się nie godzi!

      Usuń
  6. Orgia kolorów! Super zdjęcia.
    Fil chetnie obejrzałabym.
    U nas juz po burzy i po deszczu. Studnie wysychają. Ekipa remontowa nie pojawiła się wcale. Żyję jak w XIX w.. Ze zdobyczy cywilizacji mam prąd po Niemcach, samochód, telefon bez zasięgu i internet.
    Pozdrawiam serdecznie Kurnik cały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. IzS - ekipa remontowa chyba z definicji sie nie pokazala....
      Internet tez po Niemcach?
      Jestes pewna, ze to XIX w. a nie XVI? jakie chlopy panszczyzniane z dwojakami nie lataja wedle miedzy?

      Usuń
    2. A co ze stacjonarnym?
      A woda - myjecie się wew strumieniu? Czy też już wysechł?
      Pytałam ostatnio Pana Od Wiercenia Studzien, jakie u niego terminy, okazało się, że 1,5 miesiąca.
      U nas wczoraj letko pomoczyło. Ale co to jest... Jednakowoż prognoza mówi, że jeszcze cosik spadnie.

      Usuń
    3. Dobrze, że masz Pana Od Wiercenia Studzien. Muszem też wiercić dla zwierząt.
      No jeszcze jest w studni. Do mycia w miednicy starcza. Strumień wysechł.

      Usuń
    4. Ten Pan tobie też by wywiercił. On wszędzie wierci, a co najmniej wszędzie w okolicach Jeleniej Góry.

      Usuń
    5. Owieczko jak w skansenie, ino że skanseny to fajnie się ogląda...
      Niech się te fachowce jak najszybciej znajdą!!!

      Usuń
  7. Omatko, Izydoru! Samochód też po Niemcach? Co do ekipy, dreszczy dostaję na samo to słowo. Moja znajoma umówiła się, przyklepała, zdjęła dach, zamieszkała w ogrodzie w namiocie, a panowie po prostu nie przyszli. Poszukiwania kolejnej ekipy zajęły jej miesiąc. Cały czas mieszka w namiocie i w tym wypadku należy się cieszyć, że nie pada.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia, zwłaszcza róże, uwielbiam róże!
    A ja w teatrze dzisiaj - Stuhr zrobił z moimi studentami "Bal manekinów" w Och-teatrze. Dostałam darmowe bilety, zabrałam starsza córkę. Super było! A przed samym spektaklem zerwał się wichur i nawet padało :)

    OdpowiedzUsuń
  9. AniuM. tośmy się dzisiaj ukulturalniły!

    OdpowiedzUsuń
  10. Rabarbara nie dodala, ze bylysmy na pogadance o Lesmianie , kiedy sie zaczynala bylo 30 stopni a kiedy wyszlysmy 18! zmarzlam ja, zmarzla onaż...ale ciesze sie, ze zdarzyl sie taki ewent (co za slowo) klimatyczny. Dwie krople deszczu niedawno zrosily moj miniogrodek..fajnie. Na Zimna Wojne sie wybieram , koniecznie musze ten film zobaczyc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak bardzo podobaja mi sie Twoje zdjecia Hano! juz ogladalam dwa razy i zaraz wracam!

      Usuń
    2. Event to jest bardzzo ladne slowo. ale moze w angielskim. czuje, z eprzegrywany z nowymi polskimi slowami. podczas, kiedy sa zupelnie jeszcze porzadne polskie slowa na to samo (albo niepolskie ale juz dzialajace). Lancz mnie doprowadza do drgawek... nad kolesuawem lkam, etc etc.

      na rzonach nie pisalam na zbjurce, ale poprosze o fragmencik fluidka jutro o mojej 10.30 a Waszej 11.30, bo niese biedro do majstra. te fluidy maja wplynac na niego i m i to biodro zaoferowac nIEDLUGO albo zgodzic sie na refundcje, jesli taka opcja jest, to wtedy na memlonie bym mogla to zrobic w krotkich dosc abcugach.

      Usuń
    3. Fluidy poślemy.
      Ja też ubolewam, wkurzam się i pienię, kiedy słyszę i widzę, co ludzie wyprawiają z językiem polskim. "Będziemy w taczyku." Opakowana - czaisz to?
      Robiąc uwagę na temat, zdradzę, że widziałam parę dni temu żywego Bralczyka.

      Usuń
    4. taczyka nie slyszalam...brzmi to tak straszliwie, jak zdrabnianie Kewinka, Alaneczka czy innego...albo pisanie duza litera: azwy dni tygodnia, miesiace oraz ...zaraz...ja, tzw jezykooznawca (z bozej laski i sprzed 40 lat, hrehrehr), nie pamietam jak to sie nazywa - w kazdym razie ona pisze, ze cos po Angielsku jest. Z Kartkowki Dostalaby Marny Stopien. Jedyne czego uywam, z pelna swiadomoscia, od wlasnie ok 40 paru lat temu, bo mnie zawsze bawilo. I ludzie, co mnie znaja, WIEDZA, zupelnie obcy zwracaja mi uwage, ze oooo, chyba nie mam kontaktu z jezykiem ojczystym, sk, sk, sk (tak posykujo...) wiec tym czyms jest takie cus- something to write with - cos do pisania z., something to look at - cos do patrzenia na. jak nie da mi sie TAK dokladnie przetlumaczyc, to sie denerwuje! a dzis bede tlumaczyc w szpitalu komus, kto mieszka blisko szopingu. I czy forme sie wypelnia? znaczy ja dosc szczelnie, ale na pewno schudne!

      Usuń
    5. A co to jest taczyk?!
      Też mnie denerwują wtręty slowne , taaka durna moda na angielskie slowka , bo istnieja polskie odpowiedniki, ale po co , jak mozna przyszpanoac jakim to jest sie swiatowym.

      Usuń
    6. Dora,od touch czyli będziemy w kontakcie;)Będziemy w taczu.Taka korpomowa polsko-angielska.Wolę reymontowską gwarę.
      Helo Kury,
      nie popadało, wczoraj się zrobiła kurzawa jaże szaro było na świecie.Okna u mnie trzaskały,wiater silny i po paru minutach ..cisza i tyle że chłodniej.

      Opakowana,dalibóg! ale niefart dziś miała Twoja ulubiona Islandia (też im kibicowałam),nawet karnego nie wykorzystali.Szkoda ich.

      Piękne róże,Hana.I księżniczka zamieniona w żabę pełna wdzięku:))
      Miłego łykendu!

      Usuń
    7. Hanna - masz racj, to korpomowa...ja to drgawek dostaje na te rzeczy....i jak musze cos skomentowac, to wtrace takie slowo w wersji polskiej. i zlosliwie sie jej trzymam, jesli osoba robi to na powaznie...bo naprawde mozna sie bawic jezykiem i dziwolagi wymyslac, ale dla uzytku wrecz wlasnego, co nie? my tu mamy kuromowe, ale do slownika j. pol. (jeszcze) sie nie pchamy. ale ale, musze, p oza wichurem, propagowac slowka mojej Babci - melun, pitok i pierdutka.

      zal Islandii...
      ooo Tunezja wlasnie szczelila gola. I BARDZO DOBRZE!!

      Usuń
  11. Zachwyty Hany nad filmem nie są przesadzone nic a nic. Film doslownie, jak to mówio - wciska w fotel. Kot (odtwórca roli głównej)- doskonały, jego partnerka również. A te detale - czułam sie przeniesiona 50 lat wstecz. Z ciarkami na plecach.
    A tu dalej susza. Chmurzyło się, wiało, teraz wręcz zimnawo, a niebo czyste, wiać przestało i ....doo...a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze troszke i bedziemy wszystkie hurem narzekac i pieronami ciskac, ze: zimno, mroz, mokro, szaro, niemaslonca, bloto, gmua, ciemno rano i wczesnym popoludniem, przemoczone nogi, bez-rekawiczek-wyszlam-i-mam-zgrabiale-palce, kiedy bedzie wiosna, lodowisko na jezdni i chodniku, znowu te cholerne Swieta srenta. i tak dalej.....

      Usuń
  12. Ech, Grażyna, kudy mnie do Twoich zdjęć! Musiałabym pomyśleć o obiektywie, ale na razie niech opanuję całą resztę. Cieszę się z każdego udanego (w moich oczach) zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Marta, w tym wypadku (braku deszczu) mówimy wyraźnie DUPA blada i zimna! Bo normalnie już nie wiem. Może to pomoże? Na deszcz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka zimna??? jaka zimna? raczej ciepla....

      Usuń
  14. Na zdjęciach najbardziej ropuszka mi sie podoba. Podobna mieszkała w moim ogródku jeszcze w ubiegłym roku i wczesniej. W tym roku jeszcze jej nie widziałam. Nikt nie próbował zgadywać co to za kwiatek na 3-cim zdjęciu. Ja stawiam na koperek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, koperek, on ci to jest w całej okazałości. Czy ja Ci o nim nie mówiłam? Że taki fotogeniczny?
      Ropuszka jeszcze się ujawni, spoko. One długowieczne są. Chyba że Franek ją wypłoszył...

      Usuń
  15. Hana - jak ma pomóc na deszcz, to mówię wyraźnie - DUPA ZIMNA I BLADA - moze popada!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Marta, jestem gotowa na gorsze słowa, na straszne słowa, gdyby to miało pomóc!

    OdpowiedzUsuń
  17. Na film wybieram się tuż po powrocie bo przed wyjazdem sprawdzałam czy załapię się na obejrzenie. Nie mogę się doczekać a po tym twoim wpisie jeszcze bardziej się niecierpliwię. Chociaż nie chciałabym się stąd ruszać, gdzie jestem... Poziomki masz !!!! Tylko jedno mi się kojarzy - dzieciństwo :) Te zdjęcia wygladają tak, jakbys nie myslała już o "technice" aparatu. Po oczach daje tylko barwa i tak jakby te kwiaty "kupczyły" swoją urodą :)))) Ropuszka wody potrzebuje to podlewaj jej regularnie tam a kamufluje się trochę gorzej niż cykada. Podejrzałam tu jedną, siedzącą na gałęzi i normalnie, jak się patrzy, jest "ciągłość" gałęzi w kolorze i w ogóle w fakturze, itp. Nie do rozpoznania!! Niewiarygodna ta przyroda. I chcę się pochwalić, że spasłam tu kicię jedną i naprawiłam jej uszko i w ogóle... Jak pierwszy raz przyszła do nas to taka bida straszna była.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ropuszki i inne rzapki lubia mieszkac kolo kuppy lisci, w polamanej doniczce polozonej na boku coby jame stworzyc, z talerzykiem wody nieopodal.

      Usuń
  18. Lilka, super, że udało się kotce pomóc, ale co będzie jak wyjedziesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ale chyba gospodarze liczą, że pomaga się tutaj kotce ( kotkom ? ) bo zostawili w zachowanku kupę żarcia suchego a pod schodami jest wyraźnie miejsce, gdzie może sobie spać. Ale ja pojechałam pierwszego dnia do Lidla i AB ( to chyba ich taka Biedra) i kupiłam puszki z żarciem a suchego tylko garstkę ruszyłam. Jest tutaj książka wpisów dla gości i zamierzamy jutro napisać, że zostawiamy zapas żarcia ( znowu nakupowałam ) i żeby ją dokarmiali. I niech też napiszą następnym. Co będzie to nie wiem :(((

      Usuń
  19. wiedzialam, ze jak tylko sie odwroce i obejrze program o George Michael, to tu bedzie pwis i sie zalapie na podiuma od zadniej strony....

    OdpowiedzUsuń
  20. A u mnie trwa duża burza z ulewą i wiatrem. Cały dzień było gorąco i duszno i buchnęło po północy.
    Urocze twoje kwiaty, a ropuszka identyczna jak moje z podwórka. Dzisiaj miałam śmieszne spotkanie z młodym drozdem. Ja po południu wyjechałam przed dom, a on sobie skakał i grzebał po podwórku. Po chwili usiadł na kamieniu na skarpie naprzeciwko mnie i tak się sobie przyglądaliśmy. Mnie z tego gorąca zaczęło się drzemać i jemu też:))) Jak otwarliśmy oczka, to chyba oboje mieliśmy równie nieprzytomny wzrok. A jak się wycofałam do domu, to on też poleciał. Ciekawe, czy jutro przyjdzie, fajny był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drażnisz, drażnisz nas, mieszkanki Sahary, tymi swoimi opisami deszczu. Wrrrrr.

      Usuń
    2. Mika - mlodziec=z to byla, bo ktoren szanujacy sie ptaszek spi w dzien??? Rodzice Ci go podrzucili pod opieke a sami na lafry polecieli gdzies. u mnie tak bylo z rodzenstwem wrobelkow...co ja sie nadenerwowalam. Rodzicow nie ylo z pol godziny. i zaczelo padac. juz chcialam z parasolem leciec! ale pilnowac to pilnowalam, bo chodzi tu, juz od bardzo wielu lat, niezwykle przystojny kot czarno bialy z niesamowicie dlugimi bialymi wasami... jest dziad okropny ale przystojnosc to CZASEM tu wygrywa. i tak on wie, ze ja wiem jakie on ma zamiary, i ze go przegonie. albo zwyczajnie tupaniem i klaskaniem, a jak sytuacja dramatyczna (ja wrobelki spiace tak na niecale pol m etra nad ziemia, u mojego plota) to biore sie za wode....kiedys go ostrzeglam, ze jak mi tu bedzie lazil, to jak bum cyk cyk kamieniem bede rzucac (tak mu krzyczalam przez otwarte okno, widac bylam az taka zla, bo mi sie moja rodzina zleciala i mowi - ZE CO????????????? rhehrehrehrhrhr ja tam uwazam, ze woda w zupelnosci wystarcza ;)

      Usuń
    3. Mika, to zależy, co zwrok Twój zamglony mówił temu drozdu.

      Usuń
    4. On wykazywał znacznie mniej przytomności umysłu niż ja:)

      Usuń
  21. „ Zimna wiojne” obejrzalam dwa razy, w dniu premiery i pare dni pozniej. I jeszcze mi malo. Sa filmy ( ksiazki rowniez ) , ktore wrecz nalezy ( ja tak mam ) powtorzyc. Wtedy wylapuje te szczegoly, ktore umknely, bo fabula wciagnela, i nie byli czasu na smakowanie.
    Zgadzam sie z opinia Hany calkowicie, ale slowa nie sa w stanie oddac wielkosci tego filmu .
    Magda z Plewisk

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze wiedzieć, Zimną wojnę zapisuję w notesiku co prawda okoliczności upału się skończyły. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, bez upału spojrzysz trzeźwiejszym okiem!

      Usuń
  23. Nie bez powodu film zostal nagrodzony w Cannes i mowi sie, ze bedzie nominowany do Oscara, no oby! Ja pewnie bede musiala zaczekac na niego w telewizji. Zreszta ja tak rzadko chodze do kina.
    Nielatwo jest fotografowac takie bardzo intensywnie czerwone kwiaty, ja tez usiluje pozbyc sie tych szumow i przeswietlen, z roznym skutkiem. Te Twoje az pachna przez ekran. Ostatnio zakupilam sobie filtry na obiektyw i juz widze spora roznice na plus przy fotografowaniu nieba. Dobry zakup.
    Wczoraj wieczorem siedzialam sobie pozno na balkonie, bylo jeszcze widnawo, a ja zegnalam najdluzszy dzien roku i witalam lato, a dzisiaj... bec! 10°, wiec chyba sie to lato juz skonczylo. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myslalam, ze najkrotsza noc to bedzie 24go. spoznilam sie na latanie na golasa wokol ognisk.... ze lato to pamietalam, jakby cieplej...chyba z 15 stopni.

      Hana te zdjecia sa pieeeekne i moznaby zrobic baaaradzo ladny kolaz z nich.

      Usuń
    2. Opakowana, ja też tkwiłam w takim przekonaniu. A kto nam zabroni latania na golasa wokół ognisk? Tyle że o ogniska trudno. TAM by się polatało, a tu, pfff...

      Usuń
    3. no to moze najpier polac woda glebe dokola, a potem ognicho i sru na goalsa straszyc sumsiadow.

      Usuń
  24. Burza była w nocy i popadało porządnie. Teraz niebo zamglone, 15 stopni, nie pada, trochę wiatru.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzien dobry! Słoneczny i wietrzny, przynajmniej na razie.
    Hano cukinke i koper to chyba podwedzilas z Olesowego warzywniaka?
    Mnie sie najbardxiej podoba zdjęcie róży .
    Wczoraj to jakiś kulturalny dxien był.
    Przeczytalam książkę. I juz wiem dlaczego obiecalam sobie nie czytać, póki dzieci sie nieusamodzielnia. Zaczelam wieczorem i skonczylam w srodu nocy.Nie lubie czytac na raty. Poszlam spac kolo 2:30 nim zasnelam juz jakis odważniak zaczął trele w pobliżu okna i powidniało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie Kocie, przecież nie z mojego!

      Usuń
    2. Kocie, dzięki za pamięć i karteczkę znad morza!!!

      Usuń
  26. Trzymam kciuki za Opkaowana!!!mam nadzieje, ze bedzie tak jak chcesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trzymiem za Opakowaną!!!

      Usuń
    2. Obiecano mi nowe biodro w przeciagu 5 miesiecy, gurra gurra ! do tego moj pan ortopeda (majster od kolan i bioder, robil mi te lekotke) to gosciu bardzo przystojny, kuluturny i mial bardzo czyste buity a to w fachu szpitalnym nie jest tak od razu oczywiste. a ja malo nie zapadlam sie pod ziemia, bo prawie nosem latal mi po kostce , bo szukal pulsu, a ja pedikjura nie zrobilam...lakier poodlupywany gdzieniegdzie. ech szkoda gadac. musze sie poprawic. wogle pan doktor mnie poznal, pamietal kolano i okolicznosci i to, z epare razy tlumaczylam i on w pierwszym momencie nie byl pewien , kto tu robi za pacjenta. A biedro jest w powaznej rozsypce.

      ogolnie jestem zadowolona. wiec wew Warszawie biedra robic nie bede, troche szkoda, ale refundacji by nie bylo, bo kolejka nie jest dluga. teraz wypada tylko czekac.

      Usuń
    3. Opakowana, z Twojego entuzjazmu wnoszę, że to dobrze, chociaż 5 miesięcy - w tym przypadku - to szmat czasu. Będzie endo?

      Usuń
    4. Dobra wiadomość! To jednak coś jest z tymi ortopedami bo byłam u trzech, a każdy miły i przystojny.
      Dobrze, że się udało i biodro Ci naprawią, będziesz jeszcze śmigać do Kur i na wycieczki.

      Usuń
    5. a na nfzecie ile sie czeka? 5 miesiecy to pikus. bedzie endo, nie wiem ile cementu, czy z jednej strony czy z drugiej i na jak dlugo gwarancja, ale bedzie!

      Usuń
    6. Opakowana, a endo nie jest po kres?
      Ortopeda, któren swego czasu zdejmował mi paznokieć z palca u dużej nogi, co to na niego (na paznokiecia) kanapa skoczyła, też był przystojny, że aż! I on nawet powiedział "fajny lakier". Bo ja miałam wtedy świeżutki, czerwony pedikiur! Ciekawe, może ortopedzi MUSZĄ być przystojni? Chociaż jak nogę złamałam, to nieee...

      Usuń
    7. Opakowana, trzymam kciuki za bioderko, żeby dzielnie czekało i nie bolało!

      Usuń
    8. Opakowana, gratuluję szybkiego terminu, rób to endo, rób! Moje biodro już się też do niczego nie nadaje, ale nie zdecyduję się na operację, zbyt duża możliwość rozlicznych komplikacji.
      Hanuś, endo nie jest po kres, tez się zużywa po jakimś czasie. Moje w kolanach mają póki co 11 i 12 lat.

      Usuń
    9. Opakowana, to super wieści! Pewnie, ze te 5 miesięcy czekania będzie się dłużyło, ale to juz nie światełko w tunelu tylko szeroko otwarte okno!!!

      Usuń
    10. Dziekuje za fluidki i tepe.5 miesiecy zleci jak z bicza czasnal! zawsze tak jest, ale nie bede spac na 3 noce przed, bo bede sie tradycyjnie denerwowac, ze mi gruby wenflon wepchna i zemgleje...przy kolanie okropnie wymyslalam dwom anestez, pielegniarzon )oba facety), ze TERAZ to sie zacznie i ze bedzie bolec i ze oni sie znecaja nad ludzmi i specjalnie tepe igly biora. goscie rechotali jaki gupi i sie ze mna klocili, ze NIE NIE I NIE! a ja, ze TAK, TAK I TAK i przyszedl ten moment i bylo ok. no to mowie - ooo, nie bolalo, to oni znowu dostali glupawki trwalej ;)

      ja dalej jestem we wstydzie przez te pazury u wiekszych i mniejszych nog....
      podobniez mozna miec biodro jakies super hiper i z bogini wji czego, co ma gwarancje 40 lat, ale ogolnie one sa na 20 - 25 lat. kolana maja krotsza gwarancje, to wola czlowieka przemeczyc jak najdluzej ze starym.

      dostalam zestaw do dekolonizacji (i nie ma to niczego wspolnego z kolonem czyli dwukropiekm...bardzo mi sie podoba, ze jedno slowo po ang. snaczy dwukropek *I* okreznica, hrehrehehrhrehr) ). zgadnijcie co to zacz.

      mam nadzieje smigac w przyszlym roku jak jakas nowka, tylko szpagatow oraz seksu z uzyciem biodra nalezy unikac i wysiadac z samochodu jak dama, a nie tak jak teraz jak jakas kalikatura, ktora do tego wysiadajac (choc wsiadajac tez mi sie raz czy dwa udalo) trabi biustem i straszy ludzi dokola. jak bede miala date, to musze zycie rozplanowac odpowiednio, bo roboty nie bedzie (nomoze jakies smaczne kaski, co mnie slubny dowiezie), a jakies fizjo i kontrole i cos tam, a i swieta za pasem itepe.

      pees. znam jednego ortopede, a wlasciwie znalam, te jakies 40 lat temu, co on byl mlodem lekarzem. jak maupa. moze od zlaman, jak u Hany tylko.

      Usuń
    11. Zaciekawił mnie (czerwienię się ale prawda...), Opakowana, seks z użyciem biodra ......i jaki ma związek z wysiadaniem z samochodu, w dodatku jak dama. Że wysiadać żeby unikać? Bo tak postępuje dama?
      Barbara

      Usuń
    12. no bo wszystko, gdzie wymagane sa jakies wygibasy z uzyciem biodra, odpada. w ksiazeczce tak bylo napisane, ksiazeczke, co mi ja dali.... seks bez biodra nie jest zakazany. a wsiadanie i wysiadanie jak ja, co cyckami dzwonie, pardon, trabie, to jedna noga najsamprzod ze samochodu, potem druga jakos wylazi, a trza trzymac kolanko trzymac wedle drugiego kolanka i wysuwac nuszki ladnie. sa nawet takie talerze obrotowe jak w chinskich restauracjach do wysiadania ze samochodu.

      Usuń
    13. Ona nie kłamie proszę Kur, leżałam kiedyś w szpitalu po operacji kolana, a ze mną w sali dwie panie po wstawieniu nowego biodra, i jedna też o tym seksie dużo mówiła, że po operacji już nie można robić seksu z wygibasami biodra, to ja sobie myślę, to znaczy prawie każdego, na zdrowy rozum. A ta kobieta była młoda jak na wstawianie protezy biodra, około 30 lat, i właściwie nawet nie była zmartwiona perspektywą ograniczenia życia seksualnego, tylko jej mąż. Miło wspominam pobyt w szpitalu. Szpital było ok, lekarze też, pielęgniarki i salowe jak najbardziej w porządku i jeszcze kolano mi naprawili.

      Usuń
  27. U mnie były cztery krople na krzyż, duuużo wiatru i spadek temperatury. No i co? No i nic - sucho tak jak przed ochłodzeniem! :-/ Też chcę na film, w ogóle mi się chce rozrywek ale takich co sobie wybiorę a nie kretyńskich niespodziewanek od losu. Ropuszce się nie dziwię, wczoraj to i ja bym podstawiła doopkę pod chłodny prysznic. Izydoru współczuję, podejrzewam że owce też beczą po germańsku bo im przeszło od jedynej porządnej infrastruktury ( i niech się Izydoru cieszy bo mogła mieć infrastrukturę inszego pochodzenia tzn. nie miałaby jej w ogóle ). Opakowanej ślę fluida, może dofluidowanie rzeczywiście pomoże. :-) Jeśli chodzi o fotki to wiadomo że ta ostatnia to nie tylko najlepsza technicznie.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taba, u mnie, kurna, nawet trzech kropli na krzyż nie było! Ale chociaż zimnawo - dla mnie w sam raz.
      Leć do kina, bo grać przestaną!

      Usuń
    2. Dzień dobry Kurejry! Właśnie wstałam, wyjrzałam za okno, ucieszyłam się (jest szaro i zimno) i już wiem - deszczu nie będzie!!! Wyschłam :(

      Usuń
    3. Ech, Felka, że tak solidarnie westchnę...

      Usuń
  28. Też mi się w oczy rzuciły róże między cukinią a koperem.Wyglądają jakby rosły z jednej gałązki,ze przez wzgląd na insze kwiatki zachwycę się tymi kłaczatymi.Unikatowy gatunek.
    U mnie wczoraj popadało przez kilka godzin przez co i siano na trawnikach jakby kolor zmieniło.Dziś rano 9 st.a i w nocy ciągało od okna.Na spacerniaku zmarzłam ale fajnie,trza trochi pooddychać normalnym powietrzem.Jak to sławny detektyw od Agaty Ch.powiedział,kiedy go użarła osa:świeże powietrze latem powinno być zamknięte,czy jakoś tak.
    Miłego dnia Kurnikowi i wyczekanego deszczu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orka, kłaczate ponad wszelką miarę i ludzkie pojęcie, chociaż czeszę, bo lubią. Nie chciałabyś zobaczyć mojej pościeli:) Mimo to za nic ich z łóżka nie wywalę. Zasypianie z nimi u boku jest zbyt przyjemne!

      Usuń
    2. 9 stopni rano to sama przyjemnosc!!!

      Usuń
    3. O tak, Opakowana, przybijam piątkie, chociaż ciepłolubne nas zaraz uciszą:)

      Usuń
  29. Piękne kwiaty i koty. Ostatnio też stałam się wielka kociarą! :) a gorąca nie dane mi było doświadczyć bo u nas zimno jak cholera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, ale że w ogóle nic? Żadnego upałku nawet? Coś takiego... A mnie się wydawało, że wszędy musi być gorąco!

      Usuń
  30. U nas wczoraj kapinkę popadało, a dzisiaj zimno jak ciort i wichur dmie jak kto gupi, ale najważniejsze, że przerwa w upałach i ni ma tej duchoty.
    Fajnego dnia i weekendu, no i co poniektórzy mają WAKACJE!!!
    Niechże te wakacje będą wytchnieniem i łapaczem energii!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, Marija, i u nas wichur poszalał. W przeddzień posprzątałam śmieci wszelakie, pozamiatałam, wygrabiłam. I znów muszę od nowa, a deszczu jak nie było, tak ni ma.

      Usuń
  31. Opakowana, pamiętam o Tobie. Też się właśnie zbieram do dochtora, do kontroli.
    Buziaki dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Ci kontrola dobrze wypadnie!!

      Usuń
    2. Niech! Trzymam kciuki!

      Usuń
    3. Kontrola wypadła dobrze, mam się nie martwić. Z tej radości dałam się znów pociąć, ostatni już raz.

      Usuń
    4. Bezowa, ludzie się chlastają od zarania dziejów, ale żeby z radości?

      Usuń
  32. Oj... nawet nie wiedziałam o takim filmie. hehe Zdjęcia śliczne. Uważam, że zdjęcie drugie jest boskie. Pięknie ukazana magia róży z cudnym nieco tajemniczym tłem. :)

    Udanego weekendu. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Agnieszko, gnaj do kina, szkoda byłoby przegapić. Jak to dobrze spacerować po blogach, nie? Zawsze człek się czegoś dowie niechcący:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Do kina nie pojde , ale poczekam i albo z netu , albo w tv ogladne.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ochlodzilo się i troszenke pokropilo.

    OdpowiedzUsuń
  36. Kurczę, Dora, na maniunim ekranie film straci, moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  37. Kurki; mam na zbyciu, w charakterze wyrzuty 2 spódnice - dość gruby, drelichowy materiał, ciemnopopielaty, rozmiar 42 - duży 42. Obie sa bardzo podobne. Długość ciut za kolano, obie maja kieszenie, zamki rozpinane od góry do dołu, sa naprawdę uszyte "z jajem", całkowicie w stylu sportowym. Nabyłam je swego czasu chcąc sie przestawić na krótsze spódnice. Z przestawienia nic nie wyszło więc zalegają w szafie, a żal wyrzucić. Nie chce czasem która?

    OdpowiedzUsuń
  38. Marta, na pewno zechce, ale dobrze byłoby zmierzyć w pasaniu i w biedrze oraz fotki machnąć (machnę).

    OdpowiedzUsuń
  39. Marta, czyżbyś w szafie porządki uskuteczniała?

    OdpowiedzUsuń
  40. Marta, a torebusiom się przyjrzałaś?

    OdpowiedzUsuń
  41. Dobra, jutro pomierzę. Porządków nie uskuteczniałam, ot tak, w oko mi wpadły. Torebusiom sie tez jeszcze nie przyjrzałam. Ogólnie rzecz biorąc niewiele ostatnio robię. To ten upał diabelny. Ochłodziło sie i już, od razu spódnisie zez szafy wylazły.

    OdpowiedzUsuń
  42. A tera spać idę, bo okrutnie sie tym nicnierobieniem zmęczyłam. Dobrej nocki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, to tak jak ja. Widać to u nas rodzinne.

      Usuń
  43. Jakie piękne kwiatuszki i kotuszki!
    Zdjęcia super! A to z różami (nr2)cuuudne. Ropuch też niezły, będzie dobrym kompanem dla Pana Żaba z Z. Mika na pewno się ucieszy;)

    U mnie pada drugi dzień, wieje, teraz 9 stopni. Kurcze, zimno...:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też 9 stopni, teraz włączyłam grzanie na noc, marznąć nie będę.

      Usuń
  44. Ksan, nie zimno, tylko rześko. A deszczem się napawaj, bo go nie za wiele. U mnie wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeszko i swiezutko. plus w tej temperaturze opad nie wyparuje w 3 sekundy - same korzysci.

      Usuń
  45. No to ja nie wiem, Rabarbara nie będzie już nas budzić???
    Uważam to za nieodpowiedzialne podejście do swoich obowiązków.
    Brakuje mi epitetów, by wyrazić ogrom mojego rozczarowania jej egoistyczną postawą.
    W ogóle nie wiem, jak zacząć dzień.

    No to miłego dnia, Drobie.

    OdpowiedzUsuń
  46. Dzień dobry.
    Rześki chłodek, niebo częściowo zachmurzone, wiaterek powiewa, tak lubię. Na termometrze 15 stopni, ale na balkonie całkiem chłodno, więc nie wiem jak na dole. Miłego dnia życzę Kurnikowi.
    Rabarbara zaparła się (całkiem jak nie Kura) i co poradzimy, będzie bez niej smutno.

    OdpowiedzUsuń
  47. No nie.... aż tak, żeby nie budzić ;)) to niee. Obowiązek to obowiązek ;)). Jednak ponieważ wczoraj odbyłam z Grażynką kulturalny wieczór a potem siadłyśmy (ale tylko przy herbatce!) omówić kulturalnie to i owo, to tak jakoś potem już w domu przejrzałam nabyte książki i..... co tu mamić, drogie Kury, poszłam spać o porze zgoła niestosownej to i wstałam o takiej ;))).
    Agniecha, to już nie zaczynasz dnia od kawy i podlewania ;)?
    Wszystko jakoś na opak się dzieje - wiosną była kanikuła a teraz chłód nastał, brrrr.....i jak tu skakać przez te ognie.......
    Ponoć wszędzie ma być deszcz ?
    Co by się nie działo w pogodzie niech Kurnikowi dzień będzie miły :)!
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbara, właśnie dobra pogoda na skakanie przez/wokół ogniska! Można sobie tyłek ogrzać.

      Usuń
    2. Jaka literatura tak Cię wessała, Rabarbarro?

      Usuń
    3. Ale że goło !?!?! Na takie źźźimno?!?!? Byłyśmy z Grażynką na spotkaniu z autorem najnowszej biografii Herberta ( tej jeszcze nie kupiłam bo droga strasznie) i kupiłam "Barbarzyńca w podróży" i wydaną przez ZL korespondecję Herberta z Czapskim. Wciągło mnie to ostatnie :). Barbara

      Usuń
    4. I Maja Komorowska czytała wiersze, jak zawsze pięknie. I Marta Warzecha też. I ramach cd rozwijania się w kulturze wysokiej idziemy z Grażynką w po niedzieli na "Zimną wojnę". Bo jak wrócę na wieś to do kina zaś mi się nie będzie chciało ;). Barbara

      Usuń
    5. uo jezu, ukurturarnilas sie po wsze czasy!
      Zaraz sie bede rozgladac za Barbarzynca, bo Bar. w ogrodzie mam i martwe nature z wedziskiem mam i labirynt nad morzem mam i kocham. i jedna z tych ksiazek mam z jakiegos wydania co to egemplarze sa numerowane, przyjaciele mi sprezentowali. Do Herberta mam slabosc.....

      Usuń
    6. Ranarbarra, przewiń komcie w górę, sprawa do Cię jest.

      Usuń
    7. No żeż cie akurat teraz musiało tu nie być Opakowana ! ejjej..... Barbara

      Usuń
    8. Że wieczór z Herbertem !!!! i z nami!
      Rabarbara

      Usuń
    9. ja dopiero teraz rozpoznalam szyk wyrazow...

      Usuń
  48. Jak tu coś pięknego planować? Wycieczka miała być, tymczasem pada. Trzeba wybrać coś innego, plan B jest, zaraz ruszam, zobaczę co zobaczę, he, he... tylko co z kilometrami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, jak to, co z kilometrami? Lecą!

      Usuń
    2. No nie poleciały, bo co się rozpędziłam to zaczynało padać. Na wystawie byłam.

      Usuń
  49. Nie będę gadać o pogodzie, bo co tu gadać. Jaka jest, każdy widzi. Zastanawiam się co robić z tym pięknie rozpoczętym dniem? Planów mam po kukardkę, oby na planach się nie skończyło:)

    OdpowiedzUsuń
  50. A u nas pięknie pada, wieje i chłodnieje.

    OdpowiedzUsuń
  51. Padało, przestało, znów padało i chłodek miły. Spacer się nie udał, plan B zrealizowany.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ranarbarra!!??? tego jeszcze nie bylo, bedzie bardzo trudno zapamietac a brzmi calkiem calkiem. Nie dodalas, ze jeszcze zanabylysmy ksiazke pt Glosy Herberta za cale 5 zlociszy i mowie Ce ,ze czyta sie swietnie, jest tam wszystkiego po trochu, dla mnie odkrycie, bo przeca bylam ponad 40 lat poza krajem i wiele mi z tych cudow umknelo.
    A ja dzisiaj wyciagnelam Venezueljosa na piechte do Konstancina, 10 km w jedna strone...fajna wycieczka ale rewolucjonista narzekal i w koncu w drodze powrotnej w polowie wsiadlam z nim w autobus...ale 15 km mam w nogach.
    Ranabarbarro! jutro Galczynski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :)!! Ranabarbarra brzmi jak z Sidbada Żeglarza ;))......... Barbara

      Usuń
    2. no... nie mowilam, ze mam braki w kulturze..hm...Sindbad...

      Usuń
    3. A nie Barabara???
      Ale wam zazdroszczę tych wypadów kulturalnych:(((
      Śnieg w górach spadł, a na dole były fale deszczu ze śniegiem. Lato już było, teraz pora przedjesienna. Co dalej , nie wiem. Grzyby już są, prawdziwki...

      Usuń
    4. Tez widzialam wieigego takiego jednego prawdziwka! no po prostu wariactwo w przyrodzie. Snieg!!!ojej zima idzie!

      Usuń
    5. ale pomyslcie, ze tak w grudniu styczniu juz bedzie rozbuchana wiosna!

      Usuń
  53. Grażyna z Ranabarbarrrą, a to poszłyście wysooko po literaturze! Rzekłabym - najwyżej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo! Ranabarbarra w czasie swoich soacerow z wnuczkiem czyta wszystko po drodze i wyszukuje takie ciekawostki!

      Usuń
  54. Rucianko ! serce miłe :) - dziękuję za wierszyk z propozycją zostania pięćdziesiątą rzoną ;)) (to też jak z Sindbada Żeglarza ;] ) ale moja awersja do tych wszystkich wymagań guglowych (i nie tylko guglowych) jest ciąż nieprzezwyciężalna ;). To już tak nie gdakajcie, przecież i tak nie szczymie i raz na czas się powtrącam! trudno, jakoś zniosę te rebusy ;(.

    Rabarbara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pees a wiecie co mnie intryguje? jak komentuje z ajfona to się tak nie czepiają
      Barbara

      Usuń
    2. To wszystko jest prostsze niż Ci się wydaje. Gugul potem niczego nie wymaga, fb też nie.

      Usuń
  55. Zaproponowałam Bezowemu kino. Film grają tylko na jednym seansie, trochę kijowo, bo o 17.45. Pójdziemy.

    OdpowiedzUsuń
  56. Bezowa, koniecznie powiedz jak go odebrałaś!

    OdpowiedzUsuń
  57. O poranku wołam - o miłe Kury, witajcie!
    U nas chyba znowu będzie padać, bo szaro i buro. Prognoza twierdzi, że jeszcze przez 5 dni. A niech se pada, przynajmniej podlewać nie trzeba, a może grzyby urosną w lesie. I trawa na łące, bo przecież gdybyśmy robili sianokosy wcześniej, to byłyby dość żałosne.
    Jeżeli chodzi o naszą nieprzezwyciężoną, będę nadal nazywać ją Rabarbarą. Bardziej ogrodowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). I lubię rabarbar :).
      Tutaj też pada od wczoraj. I niech.
      Rabarbara

      Usuń
    2. a dzis moze noc kupaly jest? czy to wczoraj? mnie sie widzi, ze dzis. trza na golasa wreszcie wedle ognisk latac. ubrane ino we wianki z kwiatkow polnych na lbie.

      Usuń
    3. Leeje jak z cebra. z ogniska nici.

      Usuń
    4. Oesssu, nie zwyczymie. U mnie oczywiście żadnego deszczu. Pokropiło rano ozdobnie.

      Usuń
  58. Witajcie w deszczowe przedpołudnie. Pada dzień trzeci. Szarobure niebo, ale zieloność najzieleńsza. Z każdej strony. Zimno bardzo na tym Pogórzu. Wczoraj orzeł na moich oczach porwał kure mą zielononogą, ale mu sie szelma wyrwała. Utraciła troche piór, z życiem jednak uszła. W Dolinie tylko jastrzębie polowały na mój zwierzyniec, a tu grubszy kaliber. Mało nie zeszłam na zawał, jak mi ten orzeł jako ten pocisk przeleciał przed nosem. Ogromny ptak. Kura z życiem uszła, ale kuna zjadła jajka, które wysiadywała inna kura.
    Miłej niedzieli życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izydorze, nabyj strzelbę, a co najmniej procę. Całuska ślę w kierunku twym. Łap!

      Usuń
    2. Procę? Na orła? Nie uchodzi !!
      Barbara

      Usuń
    3. Całuska złapałam. Czekam jak ten Estragon na Twe i I. odwiedziny. A Godota jak nie było, tak i nie ma, i nie będzie.

      Jako żywo nie uchodzi, oj nie. Tak z procą na orła.

      Usuń
    4. Zawsze mozna dziadowi powygrazac piescia jak ja kotu.

      Usuń
    5. Izydoru, zrobiłaś na mnie wrażenie. Nie widziałam orła na żywo, znaczy na wolności. Dobrze że kurka z życiem uszła.

      Usuń
    6. Tez nie widzialam, za z rzadkiego ptastwa to raz w zyciu widzialam albatrosa luzem.... lecial, nie polowal na kury :)

      Usuń
    7. Raz widziałam czarnego dzięcioła.

      Usuń
  59. Dzień dobry :)
    Miłego, mokrego dnia Kurniku !
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest na szczescie mokra! jak sie ciesze...zazieleni si?

      Usuń
    2. aaaa! idziemy na "Zimna Wojne? ciekawe jak nam sie spodoba?

      Usuń
    3. Też idę, bo co chwilę leje, z nabijania kilometrów nici.

      Usuń
    4. Bardzo jestem ciekawa Waszych kinowych wrażeń.

      Usuń
  60. Dzień dobry dżdżysty. Znajomi nie zauwazyli w lesie dojrzalych jagód, podgrzybki sie trafiają, ale mowia ze skoro tak zimno teraz to nie rosną.

    OdpowiedzUsuń
  61. Hellou Kury,
    zmokłam dziś jak prawdziwa kura,zimno tyż,dobrze że wciągłam pikowańca na grzbiet.Tak marzyłyście o takiej pogodzie!Zadowolone?

    Opakowana, cieszę się,że Ci nareperują biedro.Tylko pamiętaj,jeśli możesz wybierz dobry termin na zabieg.Znaczy się nigdy w nowiu,a zawsze po pełni przy ubywającym księżycu.Np. jeśli w listopadzie to od 23 do 6 grudnia, w grudniu od 22 grudnia do 5 stycznia,w styczniu od 21 stycznia do 3 lutego.No!
    Tutaj masz kalendarz biodynamiczny.Są objaśnienia kiedy na zabieg,kiedy do dentysty.Do fryzjera chadzam tylko wtedy,gdy księżyc jest w znaku lwa/panny.Ponoć włosy lepiej rosno i lepiej się układajo.Może zabobony,może coś w tym jest;)
    https://www.rytmnatury.pl/kalendarz-ksiezycowy-zdrowie-i-uroda

    I czymcie kciuki za naszych.Idę teraz na mecz,Anglia gra.
    To na dziś tyle.

    OdpowiedzUsuń
  62. Hanna, tak, zadowolonam, zdecydowanie i po trzykroć tak! Dodatkowo Ci się narażę tym, że bojkotuję piłkę nożną i mam życzenie, żeby tych patałachów Kolumbijczycy roznieśli w pył.

    OdpowiedzUsuń
  63. Alo alo, juz zblazowana nie patrze w telewizora, no bo jak maja 5 do zera i to w pierwszej polowie, to panamanczycy moga wracac do domu i tkac kapelusze narodowe...bo chyba do niczego innego sie nie nadawajo. a wieczorny mecz, no nie wiem , do roboty czego mozna wyslac naszych krajowcow....

    w zabombony (jak mawiala moja Babcia) wierze i zaraz sobie popatrze co i jak. musze czekac na cynk listowy ze spitala najsamprzod. 23 listopada mi nawet odpowiada!

    p.s. jak i Prezesowa - pogoda jak raz. u nasz, kontrastowo jest jakby prawdziwe angielskie lato, co to bywa na sielskich obrazkach - mocne slonko i bezchmurne niebo ALE jest wichurek niezwykle przyjemny. tak ze 25 stopni w kupie. cudnie! ale tez nie pada, podeschly mi rozne rzeczy, wiec je podlalam dwoma najwiekszymi plastikowymi butelkami na mleko (po dwa litry chyba). i odzylo. od razu czuje sie wielkosc mojego gumna, co nie?

    Hana - mozliwe, ze w pyl...niespecjalnie im tego zycze, ale tak naprawde to ten tego....
    zaraz sie zacznie Wimbledon, to nie bede wiedziala, gdzie oczy postawic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No,Anglicy się sprawili, kanonada goli!
      Opakowana, nie za dużo tego dobrego? I Wimbledon i miszczostwa, zeza dostaniesz;))

      Usuń
  64. A ponoć nasi poczynili zmiany w składzie i dzięki temu mają "sparaliżować przeciwnika". I są bojowo nastawieni, bo "jest w nich sportowa złość". Ha, dobre sobie!
    Aż strach oglądać!:)))

    OdpowiedzUsuń
  65. Relacjonuję na gorąco. Byłam na "Zimnej Wojnie", film wart wszystkich nagród. Wysmakowany plastycznie z świetną grą aktorską. Wróciłam do czasów, kiedy się oglądało dobre, polskie, czarno białe filmy, zwłaszcza, że wybrałam kino studyjne i w malutkiej salce było 7 osób. Pamiętam tamte czasy tak gdzieś od 52 roku, na dodatek mój tata był fanem Mazowsza, nawet byłam z nim na koncercie, bo jechali z zakładu pracy. I tamte rytmy, ech czasy kiedy człowiek miał 18, 20 parę lat.A "Dwa serduszka, cztery oczy..." jeszcze mi dźwięczą w uszach i nie chcą przestać.
    Co się rzadko zdarza, dwie sroki za ogon chwyciłam, bo zdążyłam na piechotę do kina, między deszczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2; z Haną byłyśmy w multikinie i też było 7 osób, albo niewiele wiecej. A "serduszka" tez ciągle za mna chodzą.

      Usuń
  66. Ewa2, nie przesadziłam, prawdaż? Piękny film. Chociaż dołujący.
    U mnie popadało! Nieprzesadnie, ale podlać, podlało co pomniejsze roślinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny i wart obejrzenia. Trochę dołujący, ale takie jest życie, a nie cacy i w kolorze, albo ociekające krwią i łomotem.

      Usuń
    2. Wiec z Rabarbara tez bylysmy na filmie....duze wrazenie na mnie zrobila muzyka, cala muzyka w tym filmie jest swietna , pewnie bedzie mozna ja sobie kupic ..dodatkowo cudna fotografia jej towarzyszaca robi ja jeszcze piekniejszą, a ja uwielbiam Mazowsze...to juz wystarczy by obejrzec film, no i skomplikowana relacja miedzy glownymi bohaterami, ktora , dla mnie wynika przede wszystkim z ich charakterow... nie moga zyc bez siebie ani byc ze soba...wiec nie wiem czy bylo potrzebne osadzanie ich w realiach stalinowskich czy troche poźniejszego PRLu...
      Warto na pewno film zobaczyc!

      Usuń
    3. Grażyna - wydaje mi się, że te peerelowskie realia jednak nie sa tu bez znaczenia. I dla ich losów i dla całości filmu. Bez nich (tych realiów) byłby to jeszcze jeden mniej lub bardziej banalny romans dwojga nieco pokręconych ludzi.

      Usuń
    4. Przecież to tamte realia sprawiły, że ich związek stał się niemożliwy. On nie siedziałby za nielegalne przekroczenie granicy, ona nie musiałaby go wyciągać za pomocą małżeństwa z kapusiem. A że skomplikowali sobie wszystko z powodu nieco pokręconych osobowości to inna sprawa.

      Usuń
  67. Meczu nie oglądam, bo szlag mnie trafia! Można przegrać, ale ten styl???? No i donoszę - PADAŁO!

    OdpowiedzUsuń
  68. Felka, u mnie też trochę, choć mogłoby jeszcze. Dobre i to, nawet trawnik się zazielenił.

    OdpowiedzUsuń
  69. Dzięki za rekomendację. Właśnie szukałam pomysłu, bo mam postanowienie gdzieś ruszyć się z domu, a nie tylko te koty i koty...

    OdpowiedzUsuń
  70. Dziewczyny, jutro Ewa Sz z Warszawy ma o 16 operację na kręgosłupie. Prosiła, aby was powiadomić. Wyślijcie jej trochę dobrych fluidów, boi się, dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
  71. U mnie tez trochę popadało. Mecz obejrzałam jednym okiem. Masakra. Ale słyszałam jeden sensowny komentarz; ich po prostu na tyle stać. A te oczekiwania przedmundialowe to nadmiernie nadmuchany balon. No i rozpękł się był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zupełności się zgadzam, Marta. Po prostu Kolumbijczycy byli znacznie lepsi, niestety, cóż trudno. Dla kibiców tym większe rozczarowanie, bo cały balon mundialowy był rozdmuchany do granic możliwości, piłkarze we wszystkich reklamach, każde kichnięcie odnotowane, żony, dziewczyny, gadżety, masakra. Dokładnie powtórka z mistrzostw w Korei. Ale wszak to tylko sport... Chociaż dla niektórych to tragedia narodowa i żałoba. A jednak opluwana Janda miała świętą rację:))

      Zazdroszczę tym, które były na "Zimnej wojnie", mam nadzieję, że może za jakiś czas zobaczę na Canal+ albo w internecie. Właśnie przeczytałam ciekawy artykuł o panu Kocie, mam nadzieję, że dostanie jakieś ciekawe propozycje po Cannes.

      Usuń
    2. Mika; nie wiem co Janda...A Kota bardzo sobie cenię i lubię. Poza umiejętnościami aktorskimi jest też niczego sobie fizycznie. Facet jak się patrzy.

      Usuń
    3. Mika; p.s. - myślę, że film szybko pojawi się w telewizji.

      Usuń
  72. Przecież to zbieranina, a nie jednolita drużyna, która razem gra i ćwiczy przynajmniej dwa lata. Ta roszada między klubami, granie w innych drużynach, wcale nie sprzyja integracji.

    OdpowiedzUsuń