Pewnie oglądacie mecz? To ja szybko i ścichapęk ukręcę nowy wybieg. Tym razem nie o niczym, a KOMPLETNIE o niczym. Dzień, chociaż długi, i tak jest za krótki. Załadowałam dwie pralki i powiesiłam pranie na strychu (bo deszcz raz jest, raz nie ma), przy okazji pobytu na strychu zrobiłam zdjęcie oknom, na które jest więcej chętnych, niż rzeczonych okien. Proszę:
 |
| 1 |
 |
| 2 |
1. Takich zaokrąglonych mam cztery sztuki z tym, że dwie pomalowałam na jak? Na niebiesko pomalowałam! Jednak nie jestem do nich przywiązana i gdyby ktoś do nich zapałał, chętnie je podaruję
2. Takie są cztery. Jedne z szybami, inne bez. Zapomniałam je pomierzyć, a nie mam siły teraz snuć się po strychu. Nieduże są. Te zaokrąglone jakieś 40 x 50 cm, prostokątne może metr x 40cm. Jakoś tak.
I teraz nie wiem co zrobić. Jest Mnemo, Owca Rogata, Orszulka i Rabarbara. Namówcie się jakoś, co? Może losowanie?
Ponadto mam też nadstawkę od kredensu i oddam za całkowitą darmoszkę oczywiście. Kredens jest w bardzo dobrym stanie. Wybaczcie zdjęcie, on stoi w oborze, a tam kurzu nie wycieram. W tym przypadku upierdliwy byłby transport, ale różnie ludzie się przemieszczają. Gdyby ktoś reflektował, to ja bardzo chętnie. Najwyrazniej mamy za mały dom, bo chciałabym, ale nie mam gdzie:(((

Zaimpregnowałam też olejem wszystkie ogrodowe meble. W międzyczasie i w przelocie wyrwałam trochę zielska na gumnie i zrobiłam obiadek w postaci porów z kurkami w cieście francuskim. Zdziwione? I słusznie! Potem dokończyłam prace malarskie w sieni, za którą zabraliśmy się przedwczoraj. Było tam okropnie, przeokropnie, praktycznie nic tam nie zrobiliśmy od początku, czyli przez 8 lat. Aż nadejszła pora. Pomyślałam, że jeśli jeszcze trochę będę musiała patrzeć na tę styropianową (ocieplenie od strony piwnicy) ścianę, to wezmę nóż i ją wytnę na wylot do piwnicy. No i poooszło! Zaczęło się od komody, którą nabyłam za stówkę w miejscowej klamociarni. Komoda miała stanąć w łazience, ale okazało się, że do sieni pasuje idealnie. Wyczyściłam, trochę poskrobałam, polakierowałam specjalnym, matowym lakierem, który nie przyciemnia drewna. Uchwyty zostały oryginalne, tylko pomalowałam je złamaną bielą. Rama do lustra z tej samej klamociarni za jakieś grosze, nie pamiętam jakie. 20 zeta? Coś takiego. Nawet jej nie trzeba było malować. Samo lustro z olx za 50 zeta. Ot i wszystko. Prace trwają, uchylę rąbka, a co tam! Zostało jeszcze mnóstwo do zrobienia, ale wreszcie robi się dorzecznie. Sień jest trudna, bo z jednej strony są schody na strych, z drugiej do piwnicy i wszędzie drzwi. Ale sień powoli przestaje straszyć!
 |
| Schody na strych przed. I wszędzie wyjątkowo paskudna boazeria z lat 70. Co ja z nią wyprawiałam! Na biało próbowałam malować, na kremowo, próbowałam czyścić i nic (moje nieudolne próbki z prawej nad schodami) ! W każdej wersji wyglądała paskudnie i koniec. Zostanie więc przykryta panelami pt. stara sosna. W rzeczywistości wygląda dużo gorzej niż na zdjęciu (stara boazeria). Za to posadzka oryginalna, poniemiecka! |
No i schody prawie po:
I wieszak na klucze. Też posikałam farbą w sprayu. Pierwotnie był mosiężny. Taki podoba mi się bardziej:
 |
| W rzeczywistości wygląda lepiej, zdjęcie zrobiłam przy lampie i się świeci. |
Oesssu, ile tam jeszcze roboty! Tam gdzie stoi na schodach drabina, będą drzwi z tego samego materiału co ściana z lustrem, w tle schodów, przy drzwiach też. No i framugi. Drapać? Pomalować? Na koniec malowanie ścian. Na szczęście tam akurat nie ma ich za wiele.
Lubię tę robotę, ale lubiłabym jeszcze bardziej, gdyby nie była taka ciężka i brudna...
PS. Obiecałam TG zdjęcie lakieru do drewna, który nie zmienia koloru tegoż drewna, nie przyciemnia go jak pozostałe lakiery. Może przyda się komuś jeszcze. Oto on:
Sprawdza się świetnie na każdym rodzaju drewna. Osobną sprawą jest drewno sosnowe, chyba najbardziej popularne. Jak zapewne wszyscy wiedzą, sosna z czasem brzydko żółknie i żaden lakiej jej od tego nie uchroni. Trzeba zastosować wosk wybielający, o taki:
Wosk konserwuje i delikatnie rozbiela drewno, ale nie daje efektu przecierek, bo nie o to nam chodziło. Przed nałożeniem wosku drewno trzeba przetrzeć lekko drucianą szczotką na wiertarce - lepiej się wchłonie. Lakier dajemy dopiero na wosk.
Efekt jest taki:
Nie zwracajcie uwagi na rysy od szczotki, normalnie nie widać ich. Jest tak ciemno dzisiaj, że włączyła się lampa w aparacie, a lampa wszystko wyostrza. To jest fragment blatu sosnowego. Jego powierzchnia jest jednolita w kolorze, jasna, ale nie biała. Leży już kilka lat i nic mu nie żółknie.