wtorek, 9 kwietnia 2019

Nie samą Kuriozą człek żyje

Lato się skończyło. Wczoraj + 20 stopni, dzisiaj + 7. Może dlatego boli mnie głowa, bo chyba nie dlatego, że byłam w kinie? MM upolowała jeszcze "Faworytę" i jestem jej wdzięczna. Jeśli ktoś nie widział, niech żałuje albo szuka ostatniego seansu w jakimś małym kinie. Film bardzo dobry, aż gęsty od emocji, piękne zdjęcia, wnętrza, kostiumy, światło, wszystko. Film z gatunku tzw. kostiumowych, aczkolwiek na kostiumach podobieństwa gatunkowe się kończą. Atmosfera w nim jest bardziej mroczna niż w "Amadeuszu" Formana, ale ten sam kierunek. Wszystko mogłoby się dziać w jakiejkolwiek epoce i w jakimkolwiek miejscu. Prawda historyczna jest mocno naciągnięta i zupełnie nie o to tu chodzi.
Poczytałam sobie o Annie Stuart i teraz się wymądrzam, hrehre.
No i tak to. Zamiast latać po sklepach i szukać wełny mineralnej oraz styropapy, po kinach łażę. Ale spoko. W czwartek jestem umówiona z oknami, przyjedzie pan, przywiezie dla mnie propozycje, miarkę i zaczynamy! Obstaluję, zamówię, panowie wyprodukują, za parę dni przywiozą i już. Proste, prawda? Po drodze powinnam zapłacić, ale to drobiazg. Powiem, żeby poszli do sądu, co nie?
Równolegle zaczną swoją działalność panowie od wyburzania i stawiania ścian na nowo oraz całej reszty. Żarty się skończyły...
Byłyśmy tam z MM w ubiegłą sobotę, ot tak, wycieczkowo. Tuż obok jest miejscowość, w której rodzice przyjaciółki MM mieli niegdyś majątek. Który oczywiście popada w ruinę, a sądząc po smrodzie i brudzie wokół, w pałacu mieszka taka bardziej patologia. Nie muszę mówić, co żal człeku ściska. Potomkowie podjęli trud odzyskania majątku, ale wiązało się to z takimi kosztami, że dali sobie spokój.
Nie wiadomo jakim cudem zachowały się dwie figury na tarasie. Podobno przed wejściem głównym też takie stały, ale oczywiście nie ma po nich śladu.


To była gorzelnia:

Nie wiem co tu było, ale budynek jest przepiękny. Myślałam, że powozownia, ale drzwi są zbyt wąskie, a nie ma śladów przebudowy. No i to jest trochę za blisko pałacu:


Pokręciłyśmy się trochę nad "moim" jeziorem:


Zagadka! Gdzie i jakie ptaki widać na zdjęciu poniżej?

No dooobra, ułatwiam:


I wróciłyśmy do "cywilizacji". A tam:







Takie cuda to u MM...

244 komentarze:

  1. Haha, piersze!!!!!!
    Rabarbara i Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Zagadkę uznajemy za złośliwą........
    Rabarbara i Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dla mnie to to sa 3 dziecioly po drugiej stronie drzew. co nie?

      Usuń
    2. Opakowana, prawie zgadłaś!

      Usuń
  3. 2ga, obejrzalam i przeczytalam, No!

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, jakie pełne podium!
    Zagadka nie jest złośliwa tylko trudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudna to eufemizm ...... ilość ptaszków to jeszcze ale jakie to nawet ornitolog przez mikroskop nie rozpozna!
      Rabarbara i Grażyna (autorytet od ptaszków)



      Usuń
  5. No to skoro nikt już nie zagląda do Kurnika to czujemy się w obowiązku być jeszcze trzecie - magnolia PIĘĘĘĘĘĘKNA i przyjedziemy po te mkorzenie ;))
    Rabarbara i Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duecie Prawie Krakowski, korzenie zagospodarowane.

      Usuń
  6. Tam nie ma zadnych ptakow! Moze jakies kolibry, ale ja slepa, to niedowidze bez rolnetki.
    Az mnie szarpie, kiedy widze takie popadanie w ruine. Przeciez to zabytek i panstwo powinno doplacac wlascicielom do renowacji, tak jak jest tutaj. No ale to nie obiekt sakralny Rydzyka, wiec nie doplacajo.
    Jezioro jest przecudnej urody i tego Ci bardzo zazdroszcze, bo woda to moj zywiol, a mam daleko, choc chcialabym mieszkac na brzegu, wszystko jedno, oceanu, morza, jeziora (moje marzenie) czy rzeki. Daleko masz do swojego jeziora z Villi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AMP, w sprawie ptaków jest ułatwienie, wróć do postu. Teraz to już łatwizna.
      Jezioro widzę z uliczki przed willą teraz, kiedy na drzewach nie ma liści. Nie jestem mocna w określaniu odległości w metrach, ale można tam iść z kubkiem sokawki w łapie, żeby usiąść na pomoście z oną. Zajmie to może 5 minut?

      Usuń
    2. No ale zes ulatwila! Mowilam, ze nie mam rolnetki na kolibry.
      Ojacie!!! Szkoda ze nie jest tak, zebys z okna widziala wschody i zachody slonca nadjeziorne. No dobra, mozna sie poswiecic i przejsc te kilka krokow z aparatem, ale bez sokawki, bo raczej nie ma gdzie odstawic ;)

      Usuń
    3. AMP, można odstawić na pomost z ławeczko.

      Usuń
    4. AMP, na Twoim miejscu liczyłabym raczej na zachody.

      Usuń
    5. Nie no, w zimie nie musialabys wstawac w srodku nocy, ale niech bedo zachody.

      Usuń
    6. AMP, może kiedyś uda się nie zasnąć do świtu? Np. po upojnej nocy?

      Usuń
    7. Hano z wiekiem podobno się coraz mniej śpi,to kto wie,moze staniesz się porannym ptaszkiem:)

      Usuń
  7. Poczytałam, obejrzałam, zachwyciłam urodą jeziora, cudami u MM, zagadkę pominę milczeniem. Cieszę się, że zaczyna się coś w Willi dziać.
    Ta zrujnowana gorzelnia podoba mi się bardzo, można by z tego cacko zrobić, niestety wielkim kosztem.
    Na Faworytę nie zdążyłam, a wiele dobrego o filmie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o tą zagadkę, to wykluczyć na pewno można czaple, żurawie, bociany, je można by rozpoznać gołym okiem ;)
    Dobrze że twoja Kurioza Hanuś, nie jest taka wielga jak ten opuszczony i zapuszczony Majątek, może więc będzie cię stać, aby obyło się bez sądu ;) To taki żart oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dobrze, Marija, dobrze! A wyobrażasz sobie, że musisz pogrzać tę wielgachną Kuriozę? Po tygodniu idziesz z torbamy!
      Jeśli ten-co-wiesz może nie płacić, to ja chyba też, nie?

      Usuń
    2. Co do tego płacenia, to jak świat światem, zawsze byli "równi i równiejsi" i jeszcze cuś takiego; "co można wojewodzie, to nie tobie hmmm smro..."

      Usuń
  9. Ewa2, ja też się cieszę i trochę się boję. Ale bardziej się cieszę.
    Faworytę jeszcze grają w dużych kinach też, chociaż o głupich godzinach, np. o 21.00. Trwa równe 2 godziny. Poszukaj, warto, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lilka, masz na myśli ten kamienno-ceglany budynek? Jeśli tak, to nie gorzelnia, właśnie nie wiem co to było. Gorzelnia jest na czwartym zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakis taki czerwonawy brzuszek widzę chyba, szczelam zatem, gile, albo dziecioły jednak, z takiego daleka a je widać to mus wiekszawe ptaszki?
    faworytę mam na pendrivie i nie mam czasu oglądnąć.
    No i wiadomo,że ściska wiadomo co jak się widzi taką rujnację:(


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, niżej zdradziłam sekret. To kaczki w locie!

      Usuń
  12. No tak :))) gorzelnia to gorzelnia. Faworytę też oceniam wysoko, za to, co wyżej napisałaś ale i za takie "przymrużenie oka"i dystansik. No i można tam znaleźć wszystko co w polityce współczesnej obecne. Bardzo mnie ubawiły m.in. "kwity". Jak świat światem szantaż w polityce to nieodłączne zagrania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka, nawet nie w polityce, a w życiu po prostu. Wszędzie. Bardzo piękny był taniec-połamaniec podczas balu:)))

      Usuń
  13. Ptaki to gile, zwykłe gile ;) albo kowalik zwyczajny ????

    OdpowiedzUsuń
  14. Kowalik jest drobny i niebieskawy, wiec bardziej gile:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a one nie odlatają :) do ciepłych krajów ???

      Usuń
    2. No to już Wam powiem. To są kaczki!

      Usuń
    3. No nie!!! Dzie tak wysoko wlazły? Hana, ty przez tego kaczora to wszędzie kaczki widzisz!

      Usuń
    4. W locie, Lilka, w locie!

      Usuń
  15. JE-JU Hana!!! To już się zaczyna!!!! Re-mąt :)))!!! Namącą Ci, hrehre. Szybko minęła ta zima (mi się trochę wlokła bo ja nie żyję zimą, tylko wegetuję). Zaglądaj do skrzynki w takim razie od czwartku abo piątku :))))))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka, ale dlaczego do skrzynki??? Cement tam znajdę, czy styrodur?

      Usuń
    2. A co to jest styrodur ?

      Usuń
    3. Takie cuś do izolacji i ocieplania dachu na ten przykład.

      Usuń
    4. to mało romantyczne...

      Usuń
    5. ale praktyczne... hmmm muszę wprowadzić korektę :)

      Usuń
  16. Hano, zazdraszczam Ci tego jeziorka. Tak, jak Pantera chciałabym mieszkać nad wodą. Tam jest po prostu pięknie.😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boguśka, całe życie o tym marzyłam i PRAWIE się spełniło. Zawsze chciałam mieć dom z dostępem do wody, ale to już chyba zbyt wyrafinowane marzenie.

      Usuń
  17. To jezioro jest debeściarskie, janiemogie! A te zabudowania zaniedbane ale byłyby piękne. Tam, gdzie od kilkudziesięciu lat jeżdżę nad morze robimy sobie czasami takie wyprawy w głąb lądu jak jest pogoda nieplażowa, m.in do restauracji stojącej na zabitej dechami wsi z kelnerami w pięknych Śnieżno - białych koszulach i z menu, jakiego w Wawie trudno znaleźć. No..i tam takich ( nie tak dużych ) zabudowań zaniedbanych też mnóstwo było ale od dwóch, trzech lat zaczęło się coś dziać. Remontują a niektóre to już gotowe, wypasione, piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka, ma to i złe strony. Budynki się uratuje, ale z takiego miejsca zaraz zrobi się kolejny kurort ze straganami.

      Usuń
  18. A MM to kwiaciareczka pełną gembulą. Tak wypieszczone toto szfystko :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Lilka, takie gumienko jak kwiaciareczki MM to se można wypieścić do bólu w godzinę. Chyba mnie kwiaciareczka MM poddusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hrehre... w godzinę :) . Ja już od tygodnia bratki sadzę na balkonie... no ale ja z tych wolniejszych, hrehre

      Usuń
  20. Aaaaa ja jeszcze o filmie. Olivia Colman - tegoroczny Oskar. Ale zagrała brawurowo :)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Lilka, wszystkie trzy zasłużyły na Oscara.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurde, Hana - w godzinę? Dam Ci ja taka godzinę kiedyś to zobaczysz. Z malutkim ogrodem to tak jak z malutkim mieszkaniem (miałam, to wiem). Im mniej miejsca, tym trudniej utrzymać porzadek. A w takim ogródeczku to czasami czołgać sie trzeba żeby dojść gdzie potrza. A z tym czołganiem i kucaniem, za przeproszeniem, to wiecie, jakby to powiedzieć...
    A z tym majątkiem mojej przyjaciółki to było tak, że chcieli im jakos tak grubo po wojnie oddać pałac nawet za darmo! (zrujnowany oczywista) ale bez ziemi. Sam pałac z 14 lokatorami, którym mieli zapewnić lokum. Bardzo fajna oferta. Każdy by wziął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MM, ja bym tam zaryzykowała czołganie. Bo kucanie to już mniej.

      Usuń
    2. ja na plecach tyłozgięcie bym proponowała...

      Usuń
  23. Zacznę od tego, co boli. Zrujnowanego majątku, a pewnie był tam pięknie. Oczywiście nikomu się nie chce zadbać o otoczenie, po, co? Jeziorko...uuuuummmm. Relaksik na pomoście, super bzie.Remont to mieszanina, euforii, adrenaliny i strachu, ale za jakiś czas będzie ten, no...orgazm?Faworytę sobie obejrzałam w domu, od razu, jak weszła do kin. Trudna ta jej rola...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masza, tam jest oczywiście piękny starodrzew wokół i teren z tyłu, bezpośrednio od pałacu łagodnie opada w kierunku stawu, który jest bardziej jeziorem. Państwo tam pływali na łódkach. Wiesz, panie w muślinowych sukniach udrapowane wdzięcznie pod parasolem na dziobie łodzi...

      Usuń
    2. i w doopach się przewracało...

      Usuń
    3. Lilka...nie miałabym nic naprzeciwko, żeby mi się przewróciło:)
      Hana...ona omdlewająco przechylona za burtę, moczyła mały palec w lazurowej wodzie, usłanej białymi kwiatami leliji, on nie odrywał zakochanego od niej wzroku...

      Usuń
    4. .... i wiosłował równomiernie ale kiedy zobaczył jak gładzi opuszkami palców mijające łódkę lelije, przerwał wiosłowanie. Przechylił się delikatnie, cały czas patrząc jej głęboko w oczy, aby jeden kwiat zatrzymać w swoich palcach na dłużej. Kwiat nie stawiał większego oporu i pozostał w jego dłoni. Obydwoje nie zauważyli, że mocno prrechylili się na jedną stronę mało stabilnej łodzi....

      Usuń
    5. Ciul, dups i tyle beło tej miłości!

      Usuń
    6. czar prysł, kiedy oboje nagle znaleźli się w wodzie. Jej misternie ułożone pukle, smętnie teraz wisiały rozprostowane nad muślinowym kołnierzykiem, jego jasny garnitur oblepiła szczelnie rzęsa wodna...ratunku piskliwym głosem zawołała ona...

      Usuń
  24. A co do filmu, wszystko zostało powiedziane. Podpisuję sie. Bierze sie go na jednym oddechu, bo nie ma czasu na drugi. No, trochę przesadziłam, bo już bym nie żyła.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale,.... z brzegu widział wszystko ogrodnik. Blyskawicznie zrzucił zez siebie odzienie, ukazując umięśniony silnie tors. Ona, ujrzawszy ów, gwałtownie wypluła nabraną uprzednio do ust swych wodę stawową i jeszcze raz zdołała zawołać; "ratuj!!!!!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednocześnie przytrzymując ręką pode wodą wynurzającą się co i rusz głowę mężczyzny.
      Ogrodnik gnał co koń wyskoczy, aż powiewała mu szerść na umięśnionym torsie. Potknął się w rozgorączkowaniu i ślizgiem na twardych mięśniach pośladków pokonał dzielącą go od wody odległość. Wstał, splunął siarczyście i okiem potoczył. Po wodzie rozchodziły się jeno zamierające już kręgi...

      Usuń
    2. No ja niemogie ..dla J. Kupniewskiej jak znalazł :)))

      Usuń
  26. Jestem chwilowo w amoku dalszego przemalowywania, szafa jest (hrehrehre) w kolorze cegly. Ide jutro po wosk zeby ja przyciemnic i chyba 2 krzesla do pary na ten sam kolor pomaluje.
    Rozkwitajace kwiaty pezcudnej urody. Hana a ten powykrecany korzen to pewnie zdrewnialy potworek z Loch Ness.

    OdpowiedzUsuń
  27. e tam, kaczki, zadne kaczki a te kolibry Pantery raczej. pfft!

    filmu nie widzialam, O. Colman lubie bardzo. Kiedys obejrze. Pewnie.

    Hana - co beda mowic piesely, jak Ty bedziesz zes sokawkom uciekac na pomost? Bedo wyc?

    MM - musisz miec kondycje jak pelzasz wsrod zieleniny, nonono.

    do powiesci o pani i panu wew lodce dalabym alternaywne zakonczenie - do wody leci Frodo , plynie ratowac ludzi i wlazi do lodki....

    W tej nie-gorzelni dostrzeglam letko przechodzony sedes....czyzby woda biezaca byla tamoj? czy to tylko prowizorka kakuaru?

    OdpowiedzUsuń
  28. Opakowana - Frodo ratujący topiących sie wew stawie i włażący do łódki pobudził mą wyobraźnię w sposób znakomity. A w ruinie rzeczywiście leży deska sedesowa. Widać tamtejszym mieszkańcom też łatwiej siadać nic kucać, za przeproszeniem oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  29. MM, ale skoro deska tam leży, to znaczy, że jej nie potrzebują. Chyba jednakowoż kucają.

    OdpowiedzUsuń
  30. Opakowana, Hana, zamiast sokawki na pomoście, będzie każdego ranka ganiała uciekiniera Wałka. Sokawki nie wypije w spokoju, ale jaką kondycję będzie miała.😄 Z rego wszystkiego zapomniałam - dzień dobry, u mnie tylko 1 stopień ciepła i chmury. Ciepłego dnia dla wszystkich.😍

    OdpowiedzUsuń
  31. Ogrodnik jednak nie dał za wygraną.Zanurkował sprawnie i wyciągnął oboje na powierzchnię. Pannę za pukle, panicza za poły jasnego garnitury oblepionego rzęsą. Silny był więc dopłynął do brzegu. Młodzi romantyczni amatorzy spotkań na wodzie zostali uratowani dzięki przytomności umysłu i sprawności fizycznej Ogrodnika. Panna doznała wielkiej przemiany w zainteresowaniach i coraz intensywniej zajęła się hodowla róż. Panicz wyjechał.

    A może byśmy tak Najdroższe Autorki niegdysiejszych kurnikowych "powieści" napisały cus nowego na wiosnę?...

    Pogoda szarobura. Minus 1.
    Miłego wtorku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izydoru - dlaczego zawse ogrodnicy sa z czteropakiem i innymi walorami, a do mnie przychodza jacys tacy ....inni?
      jaktominusjeden? az jednym tchem wypowiedzialam, bo ja wlasnie sie zgrzalam niczem ten lecacy ogrodnik wew ogrodku - wreszcie posadzilam liliowce z facebooka. naczekaly sie ale nie zdechly hurra!!

      Usuń
    2. Dzis wtorek czy sroda????

      Usuń
    3. Cyba środa. Nie byłam pewna.

      Usuń
    4. Środa jak byk. Zimnawo, ale pięknie.

      Usuń
  32. Dzień dobry. Trochę chmur, 5 stopni, paskuda umiarkowana.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  33. Cześć, wyszło słonko, zimniejsze powietrze. J. w drodze, jeszcze 600km przed nim.
    Wczoraj ok 22 jakas dziwna telepawka mnie złapała, cisnienie i cukier ok, wiec nie wiem dlaczego i co to było, co jakis czas takie ogólna drżączka, podminowanie. Kiedys dawno temu tak mialam jak mi cisnienie skoczyło a jeszcze nie brałam leków. Cukier 92,to tez dobry, no ale zjadlam pół łyzeczki cukru, i jakos sie wyciszylam i zasnęlam Przespalam noc normalnie i obudzilam sie tez z dobrymi parametrami. Moze to jakis objaw menopauzalny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora - menopauzalnie mozliwe. a jeszcze inne objawy bywaja? moze badaniakrwi na hormony by sie zdaly zebys wiedziala na pewno!

      Usuń
    2. Szlag wie, poki co odebralam wlasnie badania z drożności zył w nogach,są ok. Badania bede robic,bo 18 tego ide do endokrynolog,to i henoglobine glikowana i hormony tarczycowe mus zrobić, a jakies inne to bym musiala pewnie do ginekologa sie udać.

      Usuń
    3. ja to z menopauza do ginekologa nie szlam, bo po co? w sumie wole unikalc lekarzy. poza ortopedami - chirurgami, ahem.

      Usuń
    4. Krysiu,bo nikt inny mi nie da skierowania na badania odpowiednich hormonów.

      Usuń
  34. Izydoru, każda tak zajeta, mało nas tutaj zagląda,i na krótko,wiec pewnie powiesc by nie szła...

    OdpowiedzUsuń
  35. Opakowana to jak chces, to Ci kupie lejek jak ty w Polsce

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja chce prosze! tyllko niech wysylka nie kosztuje 12 zlotych!!!!! aaa i ja potrzebuje 3 sztuki - na tu na tam i dla Coreczki,, co pierogi lepi piekne. dziekuje!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Opakowano,to sprawdzę,czy sa jeszcze lejki,bo to nigdy nie wiadomo, i kupię.Jeden kosztował 2,80,są lekkie,wiec koszt wysyłki bedzie mniej niz 10 zł.

    OdpowiedzUsuń
  38. Opakowana, dla trzech lejków to już sie opłaca!

    OdpowiedzUsuń
  39. Juz mam chłopaków w domu.

    OdpowiedzUsuń
  40. Najważniejsze, że dojechali szczęśliwie.

    OdpowiedzUsuń
  41. Śpiom, czy jak? Okna myjo, baby pieko?

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja tam komara przydusiłam godzinkę.

    OdpowiedzUsuń
  43. Niby nie śpio, ale jakby spały, znaczy siem jeśli chodzi o mnie ;)
    Opowiem Wam jak dzisiaj zupę gotowałam :)
    Musiałam się sprężyć z to zupo, bo o 12 miałam być już na rehabilitacji którą dzisiaj zaczynałam. Gotowałam zaś krupnik z wkładką mięsną, więc mięso musiało się odpowiedni czas pogotować. Wstałam zaś przymulona jako i teraz jestem. No więc ospale krzątałam się koło tej zupy i takich innych gospodarczych duperelków. W końcu po stwierdzeniu, że ziemniaki muszą ciutkę dojść, przysiadłam przy kompie. A potem stwierdziłam, że już pora siem ochlapać i ubrać przed wyjściem. Przy myciu zębów przypomniałam sobie, że ja do tej zupy nie dodałam pieprzu...hmmm pieprzu? dodaję go przed wyłączeniem gazu...znaczy się moja zupa się jeszcze gotuje!!!
    Te ziemniaki dochodziły tak z 40 minut jak nic ;) Dobrze, że zostawiłam na maleńkim ogienku i wyobrazicie sobie, że z tych ziemniaków nie zrobiła się pulpa hehehe, trochę kasza przywarła do dna ale nie przypaliła się, no i wygotowało się sporo tej zupy. Wody dolałam, porządnie wymieszałam i nadawała się do jedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, Marija, jestem pelna podziwu , ze tylko kasza troszku przywarla, ja palilam garnki z psim ryzem jeden za drugiem. nawet maly pozarek ustroilam raz w saganie. a pies nic nie mowil, tylko sie slinil pilnujac ryzu, tzn siedzac wizawi kuchenki. zapach byl, bo lecial ryz i marchewka na wywarze ze szkieletora kurzego (sorry...). u mnie normalnie ziemniaki dochodza ze 40 minut, wtedy kocepcja zupki z kawalkami zamienia sie w zupke - krem.

      Usuń
    2. Też się zdziwiłam i nie trzeba było jej kremować ;)

      Usuń
  44. E tam, Marija, zupę spalić - normalna rzecz, ale wodę, to już wyższa szkoła jazdy. Ja potrafię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnie się Hana fuksło i udało mi się mimo wszystko tej zupy nie spalić i bardzo mnie to ucieszyło, bo zupy gotuje z reguły na 3 dni, wiec to był gar jadła ;)

      Usuń
  45. Ja dzisiaj nalesniki robiłam a zupę miałam z biedry - zupa krem z groszku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka - zupa - krem z groszku domowa jest szybsza niz pojscie do Biedry po zupke. ja robie taka naprzemiennie z duza iloscia bazylii, miety badz natki. calosc tak z 10 minut max....

      zjadlabym nalesnika, tylko nie wiem z czym.....

      Usuń
    2. Opakowana, rzadko zupy gotuję. Wzięłam bo się uśmiechnęła do mnie :). Naleśniki były ze srem, polane jogurem i maźnięte konfiturą z jagód :). Full opcja w jednym wariancie. W drugim tylko z duszonym jabłkiem.

      Usuń
    3. Naleśnika z serem kce.

      Usuń
    4. Posłałabym ci ale zanim by dojszły to by wyschły :)))

      Usuń
    5. Lilka, mimo wszystko, dziękuję!

      Usuń
  46. Cudny budynek, jaki potencjał !
    Te figury bym wzięła i zabrała na miejscu koleżanki !

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie śpię, nie piekę, nie myję, ale też przymulona jestem.
    Idę sobie pazury pomalować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez wszystko NIE, tyle, ze pazury to powinnam sobie pociac, bo sie zrobily strasz-li-we i zaraz sie zaczna fatalnie lamac.

      Tez bym figury rabnela.

      Usuń
    2. Właśnie nie wiem, dlaczego nie rąbnęła figur, a w zasadzie nie zabrała, co do niej należało.
      O pazurach nawet nie myślę, ewentualnie przycinam, o ile nie zapomnę. Jutro akcja "okna", to dzie mi tam pazureiry w głowie!

      Usuń
    3. Hana ale to na razie miara tylko, wstawiać będziesz jak je wyrzeźbią to teraz zrób pazury a potem odpuść :)

      Usuń
    4. E tam, Lilka, ciągle je zagłębiam w brudnej robocie, to mi się nie kce.

      Usuń
  48. Pazureiry pomalowałam zanim zaczęłam woskować szafę, no to musiałam w rękawiczkach, szkody nijakiej nie doznały. Też dzisiaj o choróbskach rozmawiałam z moją domową lekarką. Dostałam skierowanie na rezonansmagnetyczny od szyi do kolan. Ja tam na menopauzę przyklejałam pół plastra i objawy wydatnie się zmniejszyły.
    Maria, nie wiem co to za fatum ale zawsze jak gotuję buraczki to przypalam, niby za każdym razem obiecuję sobie uważać i zawsze coś w drogę wchodzi, a już najgorzej jak coś w komputerze oglądam. Zegarek na alarm nastawiony wyłaczam i zastanawiam się po co nastawiłam. Oessu czyżby to były początki demnecji?
    Orchidee przepieknościowe a magnolie! Mój ukochany kolor (oprócz koralowego).
    A poza tym 0 stopni i rano prószył śnieg. Brrrrrrrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  49. Bacha, szafa ma wreszcie satysfakcjonujący kolor?

    OdpowiedzUsuń
  50. Hana, niestety nie i nie wiem co dalej z nią robić. Wosk orzech nie zmienił koloru, nie wiem czy nie skończy się na jeszcze jednym malowaniu. Przyślę zdjęcie na e/maila to zobaczysz ale szlifować będę jutro bo od pięciu godzin wietrzę pokój w którym mebel stoi no a ja w nim śpię i dzisiaj już nie mam siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, Bacha, to cena nauki. Nie wiem co Ci poradzić poza kolejnym malowaniem:(

      Usuń
  51. Dzień dobry przy minus jeden za oknem, jest słonecznie i jest nadzieja, że już nie będzie więcej przymrozków. Ja do huty, Gustaw na służbę. Udanego dnia.😍😄😘

    OdpowiedzUsuń
  52. Dzień dobry, zaraz pędzę na spotkanie z duetem B&G.
    Pogoda nie bardzo, chmury i zimno. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2 i B&G udanego spotkania👍😍

      Usuń
    2. I cóż tam duecie, a właściwie tercecie? Gdzie byłyście, co jadłyście i piłyście?

      Usuń
  53. Helou! Pogoda byle jaka, znaczy nie pada,ale zimno, 5 st.
    Bacha,to niem ozesz na jakimś kawałku próbowac,żeby nie narobić sie przy całej szafie co i rusz?
    Ewo miłego spotkanka!

    OdpowiedzUsuń
  54. Witam, ale nawet gadać mi się niekce. Bardzom kiepska i słaba.

    OdpowiedzUsuń
  55. Hej Kury z wieczora.
    Spotkanie się udało, zakupy nie do końca z reguły tak bywa. Aparat odebrałam, zimno się zrobiło, miło posiedzieć w domku.

    OdpowiedzUsuń
  56. Ewa2, zimno okropnie, u nas też. Czekałam w zimnej Kuriozie na fachowca od okien, który potężnie się spóźnił (oczywiście). Dawno tak nie przemarzłam.

    OdpowiedzUsuń
  57. Bezowa - co z Tobą - kiepskość i słabość to te oskrzela czy coś jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, wystarczą oskrzela, już nic więcej nie chcę. Leki dopiero na trzeci dzień zaczynają działać, więc tego, jutro powinno się poprawiać.

      Usuń
  58. Noo,zimno,szkoda,ale po niedzieli już ma być ciepło.Dziś córcia Starsza ma urodziny, pojechaliśmy na kolację do takiej przyjemnej knajpki,a tam mieli takie komody i kredensik,że ach!
    Bezowo, leki zadzialają, za chwilę,to poczujesz sie lepiej,kuruj się i dużo odpoczywaj.

    OdpowiedzUsuń
  59. Ani chybi przymarzły im gdzieś pazureiry.

    OdpowiedzUsuń
  60. Hana, ani chybi bedzie trzecie malowanie. A co tam do trzech razy sztuka.
    Dora, tu nie mozna nabyc probek!!!!
    Walnie wysylam zamowienie do kraju. Chyba zamowie biala + barwnik i sama sobie pomieszam albo dodam bialej do tej co tak pieknie pasuje jedynie do dywanu. Teraz to mam kazdy mebel w innym kolorze.
    Sniezek popaduje i -3.

    OdpowiedzUsuń
  61. Dora, oczywiscie masz racje , wystarczylo pare mazniec pedzlem i powinnam przerwac, no durna jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bacha, nie durna, tylko wytrwała, bo musisz zobaczyć w całości, żeby ocenić...

      Usuń
    2. Bacha, nie bądź taka wyrywna ze szlifowaniem, zależy ono od tego, jaką farbą będziesz malować po raz kolejny. Jeśli kredową/kazeinową, to niczego nie musisz szlifować. Gorzej, jeśli zawoskowałaś tę nieszczęsną szafę. Na wosku żadna farba się nie przyjmie. To wtedy kup zmywacz do wosku (są takie) albo spróbuj denaturatem zmyć lub beznyną lakową. A najlepiej kup nową szafę...

      Usuń
    3. Zdawa mnie się,że wlasnie wywoskowała:(

      Usuń
    4. Zgadza sie, pol szafy wywoskowanej, to chyba jednak zeszlifuje.

      Usuń
  62. Dzien dobry, obudzilam sie o 6 i juz zasnac nie moge. Bacho, ja wlasciwie nie odczuwam tej menopauzy, dlatego nic nie biore, czasem zimny dreszczyk, a tak to nic, zadnych potow itp.
    Kłopot jak nie ma próbek,napracowalas sie , mam nadzieje, ze ten trzeci raz juz bedzie udany.

    OdpowiedzUsuń
  63. Dzień dobry.
    Zimno, mokro, w nocy chyba deszcz ze śniegiem padał, smogu nie ma, ale tylko 2 stopnie. Brrrr....
    Grudnik zgłupiał i jednym kwiatkiem zakwitł.

    OdpowiedzUsuń
  64. Ewo, zygokaktusy lubia kwitnac w grudniu lub kwietniu.

    OdpowiedzUsuń
  65. Dzień dobry! U nas 0 stopni, a było rankiem minus 1. Szaro i buro.
    Jeden z dwóch "fachowców" już się napracował. No i tak to jest. Popyt na usługi remontowe przewyższa podaż wielokrotnie. Nie wiem, co będzie więc z tym remontem.
    Zaraz jadę wymieniać olej etc. w samochodzie, mam nadzieję, że dziś wreszcie się uda. Umawianie się na godziny w tym regionie jakoś nie działa, jeżdżę już tak od tygodnia. Trzymcie kciuki!

    Udanego piątku!

    OdpowiedzUsuń
  66. Izydoru, i u nas podobnie, wlasnie J sie umowil na 14 na wymiane oleju, cos tam jeszcze posprawdzal, corki Starszej autko do lekkiej naprawy, to podobnie jak z fachowcami, mechanicy sa niesłowni, kasy łoją a potrafią zapsuć zamiast naprawić, cos okropnego.

    OdpowiedzUsuń
  67. Dziewczyny, ale jaki ja mialam sen!Szczątkowo pamiętam, ale snil mi sie dom dziadków,zlat mojego dziecinstwa. Z corką Mlodszą musialysmy sie pozbyć trupa, chyba to byl moj dziadek, jakby zakatrupiony peze niewiem, babcię? Zapakowany w jutowy worek i jakby widac bylo, że sa tam jakies cegly.Kombinowalysmy jak i kiedy to zrobic, zeby sasiedzi nie zauwazyli, autem podjechala pod drzwi,wciafalysmy worek do bagaznika i zastanawialysmy sie jak bedzie lepiej, wywiezc po za miasto, daleko i wrzucic do rzeki, czy blizej. Cos nam przeszkadzalo, a to listonosz, a to sasiadka z domu naprzeciw. No i sie obudzilam w koncu bez podjetej decyzji i finału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora,kryminał czytałaś, a może oglądałaś? Bo o przestępcze działanie raczej Cię nie posądzam.

      Usuń
    2. Najgorsze jest to niezdecydowanie, co nie?

      Usuń
    3. I wścibska sąsiadka.

      Usuń
  68. Wlasnie nie , mialam zamiar, ale J przelaczyl na jakis program o wojnie, ale trupow nie pokazywali, tylko jak Anglicy dmuchane samoloty stawiali.

    OdpowiedzUsuń
  69. Ja miałam dziś być spieszoną osobą, ale nawalił mój mechanik i fiacik nie pojechał po letnie opony. Najwcześniej pojedzie w poniedziałek. Znów jestem na antybiotyku, bo na prześwietleniu wwyszły zajęte zatoko czołowe i szczękowe. Odchudzać mi się nie wolno, a sterydy narobiły bigosu z przemian materii i jak złapałam wagę, tak trzymam.😦

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się wagą. Najpierw się wykuruj.

      Usuń
    2. Boguśko, tak jest, niech waga idzie się bujać. Ja od 10 lat można powiedzieć, że jestem na sterydach wziewnych, ale sięgam po nie tylko wtedy, kiedy już na prawdę muszę. Moja kuracja antybiotykowa trwa od trzech dni i...zaczyna być lepiej z moimi oskrzelami.

      Usuń
    3. To juz coś, moj J. niedoleczony,pokaszluje, troszke ciagnie nosem, taki efekt jak tam chorowal i nie wzial antybiotyku, a trzymalo go dwa tygodnie.

      Usuń
  70. Dora, mus napisać ten kreminał z dziadkiem Twym w roli głównej.

    OdpowiedzUsuń
  71. Heh, może dlatego mi sie to przyśniło, bo wczoraj o nim wspomniałam, ze był rudy i mial zaczeske i wasik nak Hitler.

    OdpowiedzUsuń
  72. Cały dzień na przemian pada, siąpi, mży i zimno. Już po dyżurze, nawet poszło gładko.
    Fajnie jest wrócić do domu. Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
  73. Milego odpoczywania ! U nas nie pada, ale zimno, wskoczylam znow w zimowa kurtkę.

    OdpowiedzUsuń
  74. Kurczę, u nas też zimno jak pierun, a mnie wręcz lodowato, albowiem dostałam wycenę okien w Kuriozie. Muszę się oswoić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zimnie lepiej się oswaja szczelne okna :))))))).

      Usuń
    2. Hano,ale mozna pewnie na raty/

      Usuń
  75. Lilka, na bank. Ale i wczoraj nieźle mi oswajanie poszło, bo czekając na fachowca zmarzłam w Kuriozie na kość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łojesu a ty odporna dosyć jestes nazimno to musiało być nieźle, brrrryyy

      Usuń
    2. Lilka, Kurioza wyziębiona po zimie, a na zewnątrz 3 stopnie tylko. Gdyby dziad się nie spóźnił, byłoby ok. A tak, przemarzłam mimo puchowej kurtki.

      Usuń
    3. bierz termos z gorącą herbatą zawsze :). Nawet jak już trochę cieplej będzie bo zawsze to pomaga w czekaniu :)

      Usuń
    4. oraz welnianne palketki. Od ceny okien przysiadlas czy tylko przelknelas?

      Usuń
    5. Lekko przysiadłam, następnie szybko przełknęłam.

      Usuń
  76. ewa2 - u mnie tez grudnik zakwitł był. Szczątkowo, bo szczątkowo, ale jednak. Magnolia kwiatki pozamykała zez tego zimniska, ale dają nadzieje, że od niedzieli bedzie lepiej. Jutro dziecka maja przyjechać meble ogrodowe mi skręcić i wystawić. Nie wiem czy nie wstrzymać akcji. Ale chyba jednak zaufam prognozom. Czemuś w końcu zaufać trzeba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta im wczesniej zaczniesz tym sezon dłuższy będzie

      Usuń
  77. Marta, prognozom możesz zaufać bez większego ryzyka. W przeciwieństwie do niektórych jednostek i osobników.

    OdpowiedzUsuń
  78. To prawda Hana, że w czasach ostatnich nawet najmniej trafna prognoza pogodowa lepsza niż... a w każdym razie mniej szkód przynosi.

    OdpowiedzUsuń
  79. Najwyżej meble sparcieją, nie ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  80. Marta w wielkopolskiej suszy meble nie parcieją...a niektórym ludziom parcieją charaktery niezależnie od pogody

    OdpowiedzUsuń
  81. Lilko; w całej rozciagłości sie zgadzam, z tym zastrzeżeniem, ze nie wiem jak to możliwe, ale i w Wielkopolsce meble parcieją. Mimo suszy. I oprócz ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  82. U mnie śnieg był w nocy i w dzień też padało i ciemno. Fuj.
    Hanuś, ale jakoś pogodziłaś się z tymi cenami za okna? Da się zrobić? Kurczę, jacyś ci fachowcy i u Izydora i u ciebie mało słowni. Nie ma to jak mój pan Staszek, jak nie przyjedzie wcześniej to się nie spóźni, a na kasę czeka i kilka miesięcy... I furtkę zrobił za darmo:) I takich wam życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika - taki majster to skarb rzeczywisty. mys obstalowalismy nowe schody zewnetrzne i po panu sluch zaginal...oby nie zaginal zupelnie!

      a snieg? wlasnie u ans pada...

      Usuń
  83. Mika, takich fachowców, jak Twój Pan Stasze, to ze świecą szukać. Wiem, to po swoim remoncie.
    Dzień dobry w sobotni pochmurny poranek. Na osi cztery stopnie. Zaraz wybywam z domu po zakupy i uwaga - moja Mamcia zażyczyła sobie, że razem pojedziemy do sklepu z materiałami, który wynalazłam patę dn temu i nie ma zmiłuj. Jedyna niedogodność, to jedziemy tam komunikacją miejską, bo sobota, okolice rynku i nie ma gdzie zaparkować. Udanej soboty dla Kur i Kurnika😄😍😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boguska - udanej wycieczki! ciekawam materialow.....

      Usuń
    2. No, pan Staszek skarb prawdziwy. Jakie materiały kupiłyście?

      Usuń
  84. No to wyprawa, Bogusiu:)

    zasnelam poxno,wiec spiaca jestrm, bo jakis marny zimny poranek.Snilo mi sie znow ciekawie, tesciowie tym razem, i ogolnie dziwactwa rozne, a wcale nie objadam sie przed snem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, one się śnią bez objadania.

      Usuń
    2. Dora, ja mam ostatnio też okropnie dzikie sny, nawet sny we śnie... Przedwczoraj romansowałam z mlodym Stuhrem, tylko jakaś rywalka przyszła:))

      Usuń
  85. Spać poszłam dzisiaj, to i wstać nie się nie chciało i rozruch miałam spowolniony.
    Zimno, pochmurno i raczej paskudnie. Na razie nic nie pada. Miłej soboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nasz ledwo powyzej zera, ale i tak wystarczajaco, zeby roztopic snieg, co padal od przed moim wstaniem (o 7...szambelan przyjechal!), teraz wyglada jakby nigdy nic! a jak pojechalam Na Dolek (w poszukiwaniu niedzwiedziego czosnku na sol czosnkowa...zasmrodze trwale dom!), oczywiscie w mojej cienkiej jesioneczce, to nie korpus mi zmarzl, bo zupelnie nie a...rece! Dla mnie nowosc, moze wreszcie zaczne nosic rekawiczki. Na Dolku kupilam bardzo makowy makowiec, ale taki sobie oraz pieczony boczek, co kryl w srodku duzo tluszczu...za duzo tluszczu. I mnjut malinowy dla synusia. aaa, wlasnie, zakupilam gdzies maly sloiczek czegos dziwnego - skremowany (nie od kremacji a od kremu) mnjut lipowy, czyli lagodny, z...truskawkami. w kolorku jest rozowaty, a w smaku troche truskawkowy, bo ten krem mnjodowy byl wymienszany z proszkiem liofilizowanych truskawek. pewnie duzo kosztowal, stad maly sloiczek, ale fajowe. ja sobie czesto mieszam naruralny jogurt z kapka miodu i posypane tymi suszonymi truskawkami. I potem jest mi Bardzo Dobrze :)

      Usuń
    2. Opakowana, skąd bierze się liofilizowane truskawki? Z interneta czy z Jukeja?

      Usuń
  86. Dorka - kaske wyslalam Gosiance za lejki etc. bank sie zacinal, wreszcie przestal....

    OdpowiedzUsuń
  87. o matko! jeszcze nie moge sie otrzachnac...dzis widzialam na torbie ryzu napis "ryz paraboliczny". gacie mi opadly...choc z geometrii bylam noga, to jednak ryz mi malo pasuje do paraboli. choc z trzeciej strony kto wie, jakies tam krawedzie parabola posiada. p.s. wiem skad to sie wzielo, ale to jest o jednego Kolesława jezykowego za daleko...

    OdpowiedzUsuń
  88. Noo, parboleid napis na opakowaniu .

    OdpowiedzUsuń
  89. Ojtam, Opakowana, to jeszcze nie jest najgorsze. Na olx można kupić komodę z trzetrzotą!

    OdpowiedzUsuń
  90. Fiu, fiu, a co to jest trzetrzota?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Probowalam te trzetrzone wymawiac w coraz bardziej zawadyjacki sposob, z angielskim akcentem i - hąhą - po francuski i NIC!

      Usuń
    2. Dora, chodzi zapewne o czeczot. Gdybym tego nie widziała w kontekście mebli, za Chiny nie zgadłabym o co cho.

      Usuń
  91. Doszłam do wniosku, że jestem wariatką. Przez półtorej godziny, pod wieczór, umyłam wszyćkie okna w domu, trzy pokoje i kuchnia, jak również wyprałam firani i oprócz balkonowej zawiesiłam je z powrotem. Jedynie na oknie balkonowym firankę powiesiła mi córcia. Gustaw bardzo mi pomagał kradnąc ścierki z pod okien, gdy je myłam.😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co, do materiałów, kupiłam sobie dziś cztery na letnie bluzki. Dawno, w żadnym sklepie nie widziałam takiego wyboru materiałów. Były nawet obiciowe. Można zobaczyć sklep w intrnecie wpisując frazę - sklep z materiałami, Łódź, ul. Zgierska 54. Można zamówić przez neta.

      Usuń
    2. poszlam i popatrzylam oczywiscie. przez jersey sie nie przebilam, bo pora spac, ale w bluzkowych i sukienkowych, co mi sie podoba, to poliester :( nic tylko plakac, bo i insekty i pikaso i afryka - bardzo ponetne!

      Usuń
    3. Boguśka, nie da się ukryć, żeśta wariatki z Bezową pospołu. W chorobie okna myć, to naprawdę...

      Usuń