sobota, 1 lutego 2014

Wałek, kolanko, uszytki Lidki i marionetka dla Marii N.

Dzisiaj będzie na leniuszka, opękam za pomocą zdjęć. Obiecałam tu i tam, że pokażę Wałka z wałkiem na szyi, Marii N. obiecałam, że pokażę marionetkę, którą wypatrzyła przy storczyku, a uszytki Lidki pokazuję, bo są śliczne, a ja je wygrałam! Przy okazji trzy nowe pastele, jeden z tych większych i dwa małe.
U nas już po zimie, w słońcu odnotowałam dziś +10 stopni! Teraz dla odmiany wszędzie stoi woda i nie wsiąka, bo ziemia nadal zamarznięta. Psy po każdym wyjściu wycieram od stóp do głów, a i tak... nie ma co gadać. Przynajmniej mam wymówkę, żeby nie sprzątać zanadto.
Słońce przygrzewało i w oczy świeciło, że aż oślepiło panią świadkę Jehowy przy furtce i wzięła pod słońce Mojego za kobitę, a on jej na to, że ma rację, bo po 1 - jest babą z brodą, a po 2 - dupa nie facet. Poszła jak zmyta, nawet nie próbowała swoich sztuczek.
Niezorientowanym wyjaśniam, że Wałek ma na szyi gustowne kolanko, albowiem tylko to powstrzymuje go nieco przez wyprawami po kości do sąsiada. Wyłazi przez oczka w siatce rozpychając je aż do skutku. W pierwszej wersji miał na obroży wałek z materiału, własnoręcznie przeze mnie uszyty z nieprzemakalnej tkaniny, ale to w niczym mu nie przeszkadzało. Potem była rura od starego odkurzacza, też do bani. To Mój się wkurzył, poszedł do geesu i kupił akcesoria hydrauliczne, które widać na załączonym obrazku. Nie dość, że utrudniają mu wycieczki, to wiem gdzie jest, bo rura z kolankiem grzechocze. Nie, żeby mu uniemożliwiły. Wczoraj wylazł i poleciał na wieś z całym tym oprzyrządowaniem na szyi. Znalazłam newralgiczne miejsce w płocie, załatałam, dzisiaj nie zwiał. Zaniepokojonych uspokoję - obroża wraz z kolankiem jest lekka, nie cięższa, niż pooperacyjny kołnierz, a Wałkowi w niczym nie przeszkadza i dostaje ją tylko "na wyjście". Jakby co, zbieram zamówienia, wynalazek jest opatentowany. Nie wiem dlaczego, przypomniał mi się dwuwiersz niejakiego Ezopa, przerobiony nieco przez Biernata z Lublina, jakoś mi tak do Wałka pasuje:
Leci pies przez owies, ogonem wywija,
Pewno nieżonaty, szczęśliwa bestyja.
co można by strawestować tak:

Leci pies przez owies, z kolankiem pomyka
To nie żadna rura, to pies hydraulika.

Oto rzeczony pies hydraulika:

Nie wygląda na nieszczęśliwego, prawda?



Po śniegu nie ma już śladu. Teraz stoi tu woda.


A te oto przepiękne uszytki dostałam od Lidki:

Torebusia na zakupy, podkładki pod sokawkę z ostatnim kawałkiem lamówki - tak się załapałam! I serduszka

na drzwi bez węża

i z wężem

Lidka, bardzo Ci dziękuję!

Kolej na Marię N. Mario, wybacz to tło, na czarnym wyszło mi poruszone, ale mam nadzieję, że widać, co trzeba:

Za sznureczek z kulką się ciągnie i marionetka podnosi nóżki! Jedną rączkę ma, niestety, utrąconą.

Na koniec pastele:

Eksploatuję suche kwiaty czosnku, zanim Czajnik kompletnie je rozpirzy


Konwalia i bez wynikają z tęsknoty za wiosną
No i już. Ciepłej niedzieli!

135 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaaaaaaa co za wynalazek! Do twarzopyska bardzo temu hydraulikowi :))) I wcale nie wygląda na nieszczęśliwego. :)
    Rysunki mniodzio, a rzeczy od Lidii mam, to znam tę radość. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wynalazek jest koniecznością, za dużo płotu do wymiany. Wiosną posadzę gęsto wiklinę, ale do tego czasu Wałek musi za hydraulika robić.

      Usuń
    2. A wlasnie, ze wyglada! Sama se, Hanko, zaloz ten wynalazek na szyje, to poznasz slodycz i wygode tego naszyjnika. Plot zreperujta, zeby psina nie mogla przechodzic, a nie po linii najmniejszego oporu! Do TOZu naskarze!!!

      Usuń
    3. Nie da rady Panterko, płot grodzi 6 tys. metrów. Żaden zwierz nie wiał, tylko Wałek. Wyczuł, że siatka łatwo się poddaje i nie ma siły. To jest autostradowa siatka, z dużymi "okami". Jaką mam alternatywę? Że pójdzie i zginie, albo krótkie siku na smyczy. Przygarnęłam go we wrześniu wiedząc, że przyszedł przez płot. Po prostu siedział na ganku. Wyproszony (myślałam, że tutejszy), wrócił. Wiedziałam, co mnie czeka, ale łudziłam się, że przylgnie i nie będzie nigdzie chodził. Przylgnąć, przylgnął, ale chodzi. Mogłam wtedy jedynie zapakować go w samochód i wywieźć z 5 wsi dalej, bo na pomoc kogokolwiek, zwłaszcza gminy, nie ma co liczyć - mam za sobą parę szarpiących nerwy historii z bezdomnymi psami. Przepis mówi, że pies znajdujący się na Twoim terenie jest Twoim psem. I koniec. Nie ma zmiłuj, przerabiałam to i skończyło się policją. A na nowy płot mnie nie stać.
      Zapewniam Cię, że rura jest leciutka, a on nosi ją tylko wtedy, kiedy jest sam na zewnątrz, co w sumie daje jakieś pół godziny, może godzinę dziennie. Nie zrobiłam tego dla śmichu, ani dla zabawy. Ale płakać też nie ma powodu.

      Usuń
    4. No to ci Walek! Dobra, nie naskarze juz, jesli to tylko pol godziny dziennie :)))

      Usuń
    5. Byle do wiosny. Wikliny mam dużo, uszczelni ten cholerny płot i będzie spokój.

      Usuń
  2. Pies hydraulika wygląda bosko. Aż mi szkoda, że moje nie uciekają. Zamówiłabym kołnierzyki.
    Pastele Hana piękne. Masz Ty talent.
    U nas tez odwilż i 10 stopni na plusie. Lód spory na stawku, ale gęsi w przerębli (a może w przeręblu, nie wiem i nie chce mi się sprawdzać) pluskają z radością. Udanej niedzieli. Ja będę przędła do upadłego

    OdpowiedzUsuń
  3. A szyjątka też śliczne. Lubię takie serduszka. Czasem sama szyję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Prządź, przędnij, przędź - mnie też się nie chce sprawdzać, chociaż w kwestii przerębla akurat wiem. On to jest, ten przerębel, w którym gęsi pluskają radośnie. W każdym razie rób tę wełnę, bo za chwilę będzie nowa.
    Za słowa w kwestii - ekhm - talentu dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oplułam na widok Wałka monitor, ze śmiechu. Ty uważaj na TPZ, żeby Ci nie zarzucali znęcania się nad zwierzętami:)) To nie jest sprawiedliwe, z tym plus 10 na termometrze, u mnie nadal mróz i wieje jak w kieleckim na stacji ( nie mam nic do kieleckiego, to z obiegowego powiedzenia cytat). Lidki serduszka też mnie nęcą, sama powinnam se uszyć jakieś. Hana skąd masz bez i konwalię, żeby z natury rysować? Ale ci "zazdroszczę" tego pastelkowania, cudnie Ci to idzie. Jak przejdziesz do postaci do wymuszę na Tobie namalowanie dla mnie starej lalki. Tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Mnemo, nie musisz wymuszać. Bez i konwalia z głowy. Wolę z natury, ale cóż, jeszcze trochę. Szyj lniane serduszka szyj.
      Wałek na widok kolanka wariuje z radości. Jakoś jestem dziwnie spokojna, że TPZ ma inne, wyższe cele i zadania.

      Usuń
    2. Zdecydowanie szyj :)) Bo maszyna się na Ciebie obrazi i bedzie problem .... a one potrafią strzelić focha.

      Usuń
    3. Ona ma ponad 100 lat, dwie wojny przeżyła, focha nie strzelała, myślisz, że teraz by mi taki numer odwaliła???
      Wałek się cieszy na rurę, jak ten mój głupiutki Mopek na smycz. Nawet w lesie, jak go czasem na momencik spuszczę, ale zaraz wołam bo się boję, że wyjdzie jakiś duży pies i mu krzywdę zrobi, to pokazuję mu smycz, a on leci w podskokach i jeszcze się nadstawia, żeby mu zakładać.

      Usuń
    4. Może i tak, już nie bedzie się jej chciało, jako szacownej pani ;)

      Usuń
    5. Tak jest, Mnemo, to ten sam mechanizm: smycz, obroża, rura=spacerek.

      Usuń
    6. Lubi- nie lubi, lepsze to niż rozplaskany Wałek na drodze. Dramatu nie ma. Moja Mała na widok sweterka przed spacerem (tylko zimą; letnich sukienek jej nie zakładam ani rajcownych kurtek z kapturem z futerkiem też nie, choć ma całą szafkę od wujka z Hameryki) sp...a przede mną po całym mieszkaniu. Ale jak już wyjdzie na pole, to się przynajmniej nie trzęsie. W końcu podszerstka nie ma, a sypia pod kołdrą i hiper zahartowana nie jest, więc trudno. Podobno jakby od szczeniaka mieszkała w budzie, to by jej więcej kłaków wyrosło. Nie sądzę, żeby to wolała. Coś za coś. Wałek ma rajskie życie ale duszę kombinatora no to i Ty musisz kombinować. Kto inny przywiązałby go po prostu na łańcuchu i jeszcze by uważał, że to szczególny wyraz troski. Niech się cieszy że to nie kula u nogi a nie sądzę żeby ta rura budziła w nim jakiekolwiek głębsze refleksje. ( to na wypadek TOZ :) .

      Usuń
    7. Rura budzi w nim entuzjazm, bo oznacza wyjście. Nie ciąży bardziej, niż np. kolczatka. Ciąży zdecydowanie mniej. Czy pies przywiązany na lince (o łańcuchu nie mówię) ma lepsze życie? Widziałam psa na lince (zresztą w Zakopanem, nad potokiem - jak się od Miki idzie w dół, w stronę potoku w prawo za potokiem) na takim kółku, że mógł biegać wzdłuż linki. Kiedy docierał ujadając do końca linki, następowało szarpnięcie i pies zawisał w powietrzu. I tak za każdym razem, po obu stronach linki. To jest lepsze, niż ta rura przez chwilę, zanim ubiorę gacie i zdążę za nim wyjść? Już go raz szukałam po wsi przez pół dnia. U sąsiada bywał regularnie, a jego dziecioki patologicznie boją się psów (kotów też, bo są nimi straszone, ale to inny temat), chociaż ich pies (nie jest postrzegany jak pies, to przedmiot) siedzi w klatce metr na metr. Myślę, że wolałby rurę. A tu się nikt nie patyczkuje. Obcego psa wali się widłami po karku, bo "jeszczy cieloka zagryzie". Dlatego, dopóki nie urośnie wiklina (a rośnie szybko), Wałek będzie chodził z rurą.

      Usuń

    8. Idąc dalej, można powiedzieć, że i kaganiec, i obroża, i smycz też jest nienaturalna dla psa. Nie dajmy się zwariować. Przede wszystkim musisz zapewnić bezpieczeństwo psu, skoro wzięłaś go pod swoją opiekę. Pomysł z rurą genialny, wart opatentowania. Myślę, że TOZ nagrodę by Ci dał za pomysł !

      Usuń
    9. Właśnie w tym kierunku szły moje wywody. Ale chyba się niejasno wyraziłam, nie pierwszy raz zresztą. Sorry.

      Usuń
    10. Jasno ! A moja tylko pierwsze dwa dni warczy na sweterek, później to już podskakuje z radości, że wychodzi .

      Usuń
    11. Maja, wyraziłaś się jasno. O nagrody nie zabiegam, zwłaszcza od TOZ-u, po prostu wybrałam mniejsze zło, bo kocham Wałeczka i będę go chronić choćby i za pomocą rury. Jeśli ktoś ma inne zdanie, trudno. Nie mówię już o tym, że mieszkam przy drodze, niezbyt wprawdzie ruchliwej, ale miejscowi macho w starych beemkach lubią tu przygrzać, bo wieś na uboczu i policji nie ma. Co im tam pies, co im tam cokolwiek. Zresztą, Dziewczyny, macie rację, nie ma o czym gadać, nie dajmy się zwariować.

      Usuń
  6. Lniane serduszka kocham nad życie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Serduszka pasują do tych drzwi :)) Ale pastele - piekne, najbardziej podoba mi się ta z czosnkiem.
    Bardzo mnie cieszy te 10 stopni :)) Naprawdę bardzo, bardzo :)
    nad morzem dzisiaj tez było pieknie, nawet nie było zimnego wiatru! Co za mila niespodzianka i odmiana po tych paskudnych, zimnych dniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walek oczywiście jest najlepszym Wałkiem na swiecie z tą obrożą :))) Nie wiem, czy istnieje gdziekolwiek drugi pies z taką instalacja na szyi :))

      Usuń
    2. A w życiu! To pies - unikat!

      Usuń
  8. Pewnie, Lidka, że pasują i jak jeszcze! Surowy len to moje klimaty. Ciesz się morzem, wdychaj jod, bo nie wiadomo jak długo będzie ciepło. U nas dzisiaj cały ten paskudny lód zniknął w oka mgnieniu, teraz za to wszędzie breja. Ale wolę breję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Umarłam kiedy zobaczyłam patent xD
    Ciekawe co mój Uciekinier powiedziałby na takie hm, wdzianko ;))) tylko sąsiedzi pytaliby co to po obejściu biega

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąsiadom powiedziałabyś, że rura biega, to przecież jasne. Dopiero potem Wałek.

      Usuń
  10. I z tego wszystkiego zapomniałam o zachwytach - piękne pastele, urocze psiaki i serduszkowe akcesoria też słodkie. Kolejność przypadkowa, wszystko mi się podoba ale chyba obroża Wałusia najbardziej :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Wałek momentami wygląda jak w kole ratunkowym ,inna razą jak w gustownym trochę przydużym naszyjniku ,no taka kolia hydraulika ,na nieszczęśliwego nie wygląda ,ale jednak cwana bestyja ,znalazł miejsce i się przecisnął :)
    O okazuje się że to janiołek jest ,fajne fikająsy aniołek .Ja zrobiłam sobie z dyni trzyrękiego i niedorozwojem jednego skrzydła ,ale jaki aniołek taki los ,może być także na odwrót . Od twojego taka jasność promienieje ,ten złoty kolorek :) Te kwiatuszki to z wyobrazni zgwałconej przez zimę ,czy jakieś modeliki z pod foli , fajne ale najbardziej podoba mi sie czosnek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Frodo na pierwszym ze zdjęć patrzy na Wałka jak na kupę ( nie jestem pewna bo stoi nieco tyłem ale ja na jego miejscu tak bym patrzyła bo żaden ze psisków tego nie nosi i nie nosił) a na drugim zdjęciu mówi :" łe kurde dej spokój, nikt tak sie już nie ubiera.Nie wiem czy razem możemy już tak się afiszować".
    Gadżety mnie zamurowały. Są niesamowite.
    W pastelach kocham te "dmuchawce". Konwalia majowa i bez zaklinają słoneczną wiosnę. Bez czystej przyrody świat byłby czystym kosmosem a my kosmitami bez duszy. Bez sztuki człowiek pozbawiony byłby wyobrażani o świecie, który jest na wyciągnięcie ręki.
    U mnie minus 4 i duje na rogach budynków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frodo często tak na Wałka patrzy, bo to dwa bieguny - jak ogień i woda. Wałek się miota, skacze, biega, a Frodo czasem daje się ponieść, ale częściej co najwyżej śledzi wzrokiem.
      A jak te rury postukują jak on tak lata! A czasem w środku przynosi jakieś zielsko suche i trawę...
      Tenis oglądałaś, że Cię nie było?

      Usuń
    2. Zacytuję za wikipedią :
      "Polski hydraulik (fr. plombier polonais) – wyrażenie, które stało się w 2005 symbolem sprzeciwu niektórych państw Europy Zachodniej wobec napływu taniej siły roboczej z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, nowych członków Unii Europejskiej od 1 maja 2004."
      A teraz moje:
      Pies polskiego hydraulika( fr.plombier polonais chien ) wyraz sprzeciwu przeciwko zamykaniu granic.

      Usuń
    3. Bo ten Frodo duuuży jest. A wałek to przy nim kurdupel dlatego ma takie spojrzenie. Ale faktem, że razem są znakomitą parą :-). Zawsze mam taki dziwnie przyklejony uśmiech jak patrzę na te zdjecia kiedy gdzieś razem obok siebie.

      Usuń
    4. Sam nie wyjedzie, i innym nie da?

      Usuń
    5. Powyższe było do plombier polonais chien (!).
      Oni zawsze razem. Kiedy widzę w ogrodzie Frodka samego, to znaczy, że Wałek zwiał.

      Usuń
    6. Ociewicie,że nie da bo dziure ( znaczy granice) zaczopuje :-)

      Usuń
    7. Na plakat go ! I na banery przy autostradach na zachodzie. Wałka z ruro znaczy! A żabojady niech sie domyślo > Pierwowzór w pasteli > .
      Nieee, tym patentem rozłożyłaś mnie na łopatki. A one takie szczęśliwe....brązowiaki jedne.

      Usuń
  13. Kruk by to sobie natychtenmiast zdjął, dlaczego Wałek nie zdejmuje? Przyszywasz mu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdejmuje. W ogóle zachowuje się, jakby tam niczego nie miał. Ma tak ten kołnierzyk dopasowany, że nie jest za ciasny, ale przez łeb nie zdejmie. Też się dziwię, że on tak przeszedł nad tym do porządku. Kompletnie jakby nie zarejestrował.

      Usuń
    2. Chyba się czuje wyróżniony i dumny, że ma taką kolię jakiej nikt inny nie ma!

      Usuń
    3. No, duma aż mu nosem bucha.

      Usuń
    4. Przesłodki jest:)))

      Usuń
  14. Kwiatuszki ze zgwałconej, tak! Bo normalnie już nie mogę...
    Wałek jest kochany, ale z tego jednego powodu upierdliwy. Poza tym aniołeczek. Wciśnie zołza w mysią dziurę. Jednak z kołnierzykiem robi to zdecydowanie rzadziej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hana prezenty od Lidki cuda, te serducha mnie rajcują, kobito z tymi pastelami cudnymi powinnaś już wystawy światowe zaliczyć, co by więcej ludzisków miało możność zobaczenia dzieł Twoich rąk , mam nadzieję ze rozważysz coś takiego.
    Uściski ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonka, jesteś boska! Chętnie zaliczę jakąś światową wystawę, ale wiesz, musiałabym najpierw coś sobie odciąć. Najlepiej ucho! No i cały czas mówię, że skandal jest mi potrzebny. A tu nic. Nuuudy...

      Usuń
    2. jak dojdę do siebie to Cię skandalicznie odwiedzę!!!

      Usuń
    3. Dobra, Krecie, skandalik się ukręci!

      Usuń
  16. Jeszcze rechoczę :)))) Ależ on cudnie w tym naszyjniku wygląda. Już go widzę, jak leci grzechocząc :))))
    A w ogóle to ten osprzęt jak u psa GOPRowca :) No, albo hydraulik :)
    Mnie też się wszystko podoba. A drzwi szczególnie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, mam jeszcze taki pomysł, żeby w tę rurę wpiąć taki światłowód, no wiesz, takie latające dookoła kolorowe światełka.

      Usuń
    2. Możesz mu na długie zimowe spacery przyczepiać na szyi baryłkę z rumem, ja pies ratownik- bernardyn. Wprawę po rurze już ma, a Wy na spacerku będziecie mogli w razie srogiego zimna napić się dla rozgrzewki ociupinkę.

      Usuń
    3. Baryłkę powierzyłabym Frodo raczej. Wtedy istnieje możliwość, że gdzieś ją doniesie. A obroża ze światłowodem to dopiero jest patent! Wyjrzałabym przez okienko i od razu widziałabym, gdzie jest i czyje kości kradnie!

      Usuń
    4. Pomaluj mu farbą fosforyzującą...

      Usuń
    5. Mika, światełka lepsze, bo farba zaświeci dopiero, jak ktoś go oświetli, a o to u nas na wsi trudno.

      Usuń
    6. Mopek ma taką na Mazurach, kiedy wieczorem puszczam go na siku po działce. Wtedy mryga mi tam gdzieś między sosnami, a ja nie drżę, czy gdzieś w ciemnościach mi nie zaginie. Mojej siostry pies ma dzwoneczek na szyi.

      Usuń
    7. Żartujesz sobie Mnemo! Nie wiedziałam, że są takie bajery! Już się zastanawiałam co zrobię latem, bo teraz mniej więcej widzę, gdzie łazi. Ale latem? Kiedy wszystko zarośnie? O rany!

      Usuń
    8. Nie żartuję, som takie w każdym zwierzęcym sklepie, albo internetowym dla zwierząt. Mryga pulsacyjnie, są różne kolory. Mopek ma czerwoną chyba tzn. mryga na czerwono. W mieście nie łazi bez smyczy to tu nie ma takiej.

      Usuń
    9. o patrz, np takie: http://allegro.pl/obroza-swiecaca-led-dla-psa-rozmiar-xl-nowosc-hit-i3851871880.html

      Usuń
    10. Dzięki! Dla mnie to wybawienie, bo jak noc ciemna, to znika mi po 2 metrach, a ja latam i się drę.

      Usuń
  17. Taka biżuteria psia ozdobiłaby i człowieka. Przewspaniała. U nas wieje bardzo mocno i niesympatycznie. Telewizji nie ma, bo antena się kiwa, a prąd jeszcze jest. Głowa znowu boli. Jezu, jaki ten człowiek jest sfelerowany. Może sobie taką rurę na szyję założę, to mi się polepszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć z bursztynu jak zakłada to mu ( temu człowieku) się polepsza.

      Usuń
    2. Taaa, i kocią skórkę w pasie trza nosić.

      Usuń
    3. Do kompletu polecam smarowanie pleców i klatki gęsim smalcem.

      Usuń
    4. Albo picie psiego smalcu,... o jesu, niedobrze mi ...

      Usuń
    5. Ludzie też piją swój mocz, nie wiem, czy na ból głowy jest skuteczny......metod tradycyjnych jest wiele..........

      Usuń
    6. I ze zdechłym kotem na cmentarzu coś sie robi ( nie pamietam co ) to kurzajki znikajo.

      Usuń
    7. O kocie nie słyszałam, ale na kurzajki, jest dobry glistnik -jaskółcze ziele.Taki chwast, co to cieknie mu żółte mleczko z łodygi po zerwaniu i tym mleczkiem się kurzajki smaruje..........

      Usuń
    8. Lilianka, kotem się wywija i mówi się: a kysz kurzajki, a kysz! IO one znikajo posłusznie. Bez kota za cholerę.
      Ewa, jak tu pić smalec? Nie pomyliło Ci się z krwią niemowląt?

      Usuń
    9. I ostudzony, ale nie stężony. Nie pomyliło, słyszałam, o krwi dziewic :)

      Usuń
    10. Krwi miesięcznej, precyzji trochę, czarownice amatorki.:-)
      Przeczytałam i od razu mi się polepszyło.

      Usuń
    11. A co z krwią niemowląt?

      Usuń
  18. Na pewno, Agniecha. Ci się polepszy. A już na pewno, jak Ci powiem, że głowa to pikuś. Zęby gorsze. Zwłaszcza, jak się sypią nie wiadomo dlaczego. Jeszcze nie powinny...
    Chcesz, zrobię Ci taki naszyjniczek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś, zlituj się, NIE O ZĘBACH !!!.. ..Jedno "normalne" kanałowe mam w poniedziałek, a drugie kanałowe pod mikroskopem - we czwartek.

      Usuń
    2. Ja mam w lutym zdejmowanie kamienia, ale akurat to nawet lubię. Generalnie lubię do mojego dentysty, ale nie lubi tego mój portfel. Zęby już majątek mnie kosztowały, a zdaje się, że czas na powtórkę z rozrywki.

      Usuń
    3. To, co mam teraz zębami, to porawki po "dentystce", u której byłam w sierpniu ! Jak ją spotkam niechcący, to chyba nie zdzierże.

      Usuń
    4. Mnemo, z Tobo chyba coś nie halo. Żeby lubić dentystę-sadystę?
      Ewa, jak ją spotkasz, to ugryź tym zepsutym przez nią zębem. Jest szansa na zatrucie jadem.

      Usuń
    5. Sadystyczna to jest cena za każdy ząb, ale obsługa gites malina, na leżąco nawet jak trza, każdy etap naprawy przed i po pstryknięty na fotce, wszystkie tomografy, zdjęcia czy inne cuda wianki na miejscu. Przed poważną naprawą (kanał) następuje konsultacja z drugim dentystą oglądanie zdjęć RTG, wszystko, co będzie robić i po co jest dokładnie opowiedziane przed rozpoczęciem naprawy. Od kilkunastu lat nigdy mnie nic nie bolało u tego dentysty, a ma co robić, zębiska marne u mnie. Tylko to cholernie ciągnie kasę, ale komfort jest.

      Usuń
    6. Każdy dentysta drenuje portfel. Jak to czytam, to myślę, że moja dentystka chyba jednak nie jest taka fajna. Zęby mam fatalne. Im bardziej dbam, tym większe mam problemy.

      Usuń
  19. U mnie wieje halny jak fiks i też ciepło bardzo, śniegu ani śladu. Ino błoto, głównie na psich łapach.
    Hanuś, obrazki śliczne, ale czosnki najśliczniejsze. A Wałek z wyposażeniem bije rekordy oglądalności.
    Już widzę wyraz twarzy pani Jehowej na dictum Ogniomistrza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, ona po prostu poszła, co jest do nich niepodobne, bo namolni są.

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Paulina, no co Ty, on sobie naprawdę nie szkoduje! To jest lekkie, nawet nie zwrócił na to uwagi! I celebrytom został!

      Usuń
    2. Przeczytaj proszę, co odpowiedziałam wyżej Annie Marii.

      Usuń
  21. Hana, dawaj Walka do Anglii, bedzie najbardziej wzietym hydraulikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie dam Wałka. Ale może Mój by mógł?

    OdpowiedzUsuń
  23. Pewnie,, czy ja pies hydraulika, tfu! ogrodnika jestem?

    OdpowiedzUsuń
  24. Świecąca obroża dobra rzecz;) Dzisiaj u mnie takie błoto czarno-białe, że mój tricolor sie zlewa z podłożem;) Ale juz śpi sobie pod kaloryferem;) Bida, cała ubłocona dzisiaj;)))) Ja nie wychodziłam ani na metr z domu - a gdakam jak kura dosłownie;)
    Wałek może robić jako "mobilna składnica części zamiennych";))))

    OdpowiedzUsuń
  25. Moje też utytłane jak czarcie nasienie. Ale wiesz, co się wysuszy, to się wykruszy...
    Wałek (wykruszony) grzeje mi plecy na fotelu,a Frodo wręcz przeciwnie - ma posadzce w kuchni - jemu zawsze jest gorąco. Dlaczego gdaczesz? Gardło?

    OdpowiedzUsuń
  26. No. W końcu odpowiedzialnie traktuję swoją pracę;))))) Dzisiaj już lepiej ogólnie, ale gardło dopiero się rozkręca;) W końcu - gdakanie w kurniku w sam raz;))))

    OdpowiedzUsuń
  27. Odpowiedzi
    1. Dobranoc Hanuś, idę se pospać trochę .

      Usuń
  28. Aleście dały czadu Dziewczyny. A mnie ciśnienie ho do góry skoczyło tak, że myślałam, no po mnie już. Muszę ja do konowała w tygodniu. Chyba od tego przędzenia. Dziś ociupinkę lepiej. Dobrej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  29. Owieczko, coś nie styko, może leki mus ustawić na nowo? Dzie tam od przędzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak jest, jak mi pisałaś rok temu. Czas zmienić albo dodać, a ja się boję nowych, bo mam wtedy jazdę na 102 w początkach.

      Usuń
    2. Owieczko, nie, nie musi tak być, poszukaj bardzo dobrego lekarza. Jeśli dobrze ustawi leki, nic nie powinno się dziać! Żaden tam rodzinny, do dobrego specjalisty idź.

      Usuń
    3. Owca, kurza dupa, i ty od roku nic z tym nie robisz??????????? Kobito, nie ryzykuj! I tak jak Hana mówi, do dobrego specjalisty. I to szybko.

      Usuń
    4. Chodzę do lekarza prywatnie co miesiąc. Chyba wiem dlaczego. Tak mam zawsze, jak zwlekam ze zobowiązaniami różnymi, a potem muszę się spinać bardzo. Tak teraz mam z tym przędzeniem.

      Usuń
    5. Owieczko, może pora zmienić lekarza? Nudna jestem jak flaki z olejem, nie ma siły, jeśli ciśnienie skacze, to leki są źle ustawione. Z emocji może Ci skoczyć kapkę, na 150 góra, ale nie więcej! Chyba, że z przydziału funkcjonujesz całe życie na wyższym ciśnieniu. Takam mądra, bo przerobiłam to ponad rok temu! Też łaziłam regularnie do lekarza i gówno ( przepraszam, ale zaraz robię się nerwowa) to dało, aż trafiłam gdzie trzeba. Skończyło się dosłownie z dnia na dzień.

      Usuń
    6. Trochę rozumiem, ale może postaraj się nie fundować swojemu organizmowi takich jazd, co? Buziaki

      Usuń
    7. Hana 150 to ja mam od nastoletnich czasów. Taka karma. Ale jak znaleźć dobrego. Mój wydaje się dobry, tłumy wala drzwiami i oknami. A i ja niełatwa pacjentka, bo mam swoje teoryje itp. Może powinnam do Twojego wybrać się.

      Usuń
    8. Pacjenci już tak mają, że doktorom utrudniają życie. Bez nich mieliby jak w Madrycie. Możesz do mojego, ale to wydaje mi się bez sensu. Bliżej też masz, tylko jak go znaleźć? Pantoflową pocztą?

      Usuń
  30. Pacjanie ten ból głowy to pewnie od kręgosłupa szyjnego .Przędziesz pewnie ze schylona głową , w trakcie pracy rób sobie, od czasu do czasu przerwy na ćwiczenia .

    OdpowiedzUsuń
  31. weselnapiekarka2 lutego 2014 11:40

    Dziewczyny jesteście niesamowite.Gdy was czytam młodnieję .Wałek wygląda na bardzo zadowolonego ,znam takie psy i inne lubiące łazęgowanie zwierzęta/dzieci też/ i dla ich bezpieczeństwa warto nawet się komuś narazić.Obrazki bardzo ładne a w szczególności czosnek.Serdecznie wszystkie was pozdrawiam.Dzisiaj u nas czuć wiosnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też, Weselna. +7, zniknął wreszcie ten wstrętny lód i wiatr osusza resztę.
      Wałek jest jak piskorz, przeciśnie się przez mysią dziurę, nie dał mi wyboru!

      Usuń
  32. Matko święta, jaki cudny patent! :-) Niestety, wiem, co to ucieczka i jak człowiek jest zdeterminowany, aby uniemożliwić ją psu. Miałam kiedyś sukę Bułę, która była wcieleniem Houdiniego. Otwierała nawet zamknięte furtki! Ogrodzenie wybiegu- porządną siatkę z blachy- rozebrała w ciągu tygodnia i szła na wieś. Po drugiej ucieczce zainwestowaliśmy w betonowy płot, który wygląda jak wybieg dla niedźwiedzi polarnych :-) Wszyscy mają z tego ubaw. Oczywiście, jest już niepotrzebny, bo jej córka i wnuczka nie odziedziczyły ani chęci, ani umiejętności wyswabadzania się z zamkniętego terenu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale spryciula! Słuchajcie, przed chwilą widziałam w tv taki fragmencik o ucieczce zwierzaka z takiej zagrody z betonowym ogrodzeniem. Nie wiem co to za zwierzak, wyglądał trochę na skunksa ale sporo większy. Pan sprzątający zostawił miotłę w zagrodzie i poszedł wysypać śmieci, a to coś wzięło miotłę , poleciało do ogrodzenia, po kilku próbach postawiło miotłę w rogu i wyspinało się po kiju od miotły na ogrodzenie i chodu! W życiu czegoś takiego nie widziałam, i żaden fotomontaż, to było z filmu przyrodniczego. Spryt zwierzaków nie zna granic! Ni kordonów.

      Usuń
    2. Dobrze, że moja Bułcia nie widziała tego filmu, bo to była wiariatka prima sort. Zamknętą na klapę lub zasuwę furtkę tak długo kiwała łapą, aż klapa wyskakiwała, a zasuwka powolutku, milimetr po milimetrze się wysuwała. Zawsze się zastanawiałam, jak poradziłaby sobie, gdybym furtkę miała zamykaną na klucz. Jestem pewna, że coś by wykombinowała. Nie można jej było z oczu spuścić, jak była przed domem, zatem lądowała zazwyczaj na ogrodzonym betonem wybiegu.

      Usuń
  33. Riannon, chętnie zainwestowałabym w ogrodzenie, ale tego jest za dużo. To ogromna inwestycja, nie wiem, ile wychodzi na metry bieżące, ale to 6 tysięcy metrów kwadratowych! Łatamy na bieżąco i gdyby nie śnieg i mróz, już byłoby obsadzone i zaplecione wikliną. Pozostaje rura, póki co, ale mam świadomość, że zaraz zrobi się ciepło i wtedy nie skażę psa na taki kołnierz! Wałek wyczuł, że u sąsiedzkiego psa, który nie ma rury, ma za to klatkę i nogi wrastają mu w beton, bo nie wychodzi, trafiają się kości (poza spleśniałym chlebem w misce). Raz mu się udało tam wejść (nie zamykają bramy) i ukraść kość. Teraz nie ma na niego siły. Ale łatwo się nie poddam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o tych inwestycjach płotowych... U mnie już z 600 pln poszło i płot dalej do sforsowania przez Garipa. Dlatego TOZ mógłby mieć do mnie pretensje, bo Garip na 5 m łańcuchu. Co z tego, że śpi w domu, że jak pogoda na minusie czy ogólnie wiuwa to biorę po godzinie do domu. Zobaczyliby psa, łańcuch, brak budy i psa zabrali! Wielka miłośniczka zwierząt, tfu twoja mać!...
      Garipowi to nawet już na moment oponę przywiązaliśmy, ale nie miał szelek i bałam się o jego zdrowie. Poza tym wyharatałby mi przesadzone krzaki :)
      No i już widzę jak ciągnie płot do sąsiadki...tą oponą....

      Usuń
    2. No, powiem szczerze, że mnie to moje ogrodzenie kosztowało sporo, bo 1500 zł 12 lat temu, ale u mnie psy zarabiały godnie na swoje utrzymanie, to nie żałowałam.
      Hana, mimo wszystko, nie polecam takiego ogrodzenia, bo jest brzydkie, jak krowia kupa. Ja mam wybieg na tyłach domu, ogrodzenie nie jest wcale widoczne. Dopiero trzeba było odwiedzić psiaki na wybiegu, żeby się załamać :-) Teraz, jak mam zredukowaną liczbę goldenów do 3 sztuk i nie mam "trudnych" osobników, to psiaki są stale z nami w domu. Wybieg już stracił swoją funkcję. Beton został :-(

      Usuń
    3. Nie, nie, beton odpada, w życiu never! Wystarczyłaby nowa siatka, ale obawiam się, że i 1500 nie starczy. Tyle to zdołam wysupłać, ale to starczy może na 1/3? Sama siatka to połowa sukcesu, do tego słupki, które mus zabetonować i koszty rosną. Ufam, że damy radę wikliną. Bardzo szybko się rozrasta, a jak jeszcze poprzeplatam w poprzek, to będzie i szczelnie, i ładnie. Dodatkowo latem zarasta to zielskiem wszelakim, to też uszczelnia. Rozważaliśmy budowę wybiegu, ale to bez sensu przecież. Psy są cały czas z nami, w domu. Frodo nigdzie nie ucieka, dla tego kurdupla budować wybieg i zamknąć je tam, kiedy mają tu masę miejsca do biegania? Jakoś to rozwiążemy.

      Usuń
  34. Ładnie psa załatwiłaś:) opatentuj.Ja bym podsunęła sąsiadom pomysł bo jak moja Diana ma cieczkę to potrafią przez dziurkę się przecisnąć,niektóre to i po siatce jak koty wchodzą
    Nie lubię roztopów,pluchy właśnie ze względu na psy-małego pod pachę wezmę i do wanny a dużą trzeba wycierać a i tak ślady zostają.No ale jest coś za coś
    Miłej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
  35. Tupaja, oponkę małą też rozważałam, ale ona cięższa, niż hydrauliczna rura. Rura nic mu nie zrobi. Garip cięższy, obawiam się, że dla niego każdy płot to pikuś, z oponą, czy bez. Gdyby Frodo zechciał, to nie tylko płot, ale i samochód sąsiada mógłby przestawić. Na szczęście to strasznie miły, dobroduszny cielak.
    Myślę, że TOZ ma mnóstwo trudniejszych przypadków, niż Wałek z rurą, albo Garip Bez Budy. A zresztą, niechby przyszli. Pokażę im we wsi takie "dziwy" godne interwencji, że szybko zapomną, że do mnie przyszli.
    Aszko, sąsiedzi są niewyuczalni w tym temacie i nie tylko w tym. To temat na osobny post.
    Na ślady w domu machnęłam ręką. Jak sama mówisz - albo jedno, albo drugie. Na podłogach mi nie zależy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zebrałam się w sobie i prześledziłam porady na rozmaitych forach psiarskich oraz artykuły na temat. Najczęstsze proponowane rozwiązania to : elektryczny pastuch i elektryczna obroża.
      No comments.

      Usuń
    2. Dzięki Maja. A jak pies nasika, to trzeba go w sikach pyskiem wyszurać. Znam te "rozwiązania", znam. A jak pies nie słucha, to puszcza się mocniejszy prąd. Takie rozwiązania stosują ci wszyscy zaklinacze chyba. Pokazują w telewizorze końcowy efekt, ale jak to osiągnęli, można się tylko domyślać. Bo na pewno nie patrzeniem psu w oczy z różnym natężeniem, jak to przeważnie sugerują.

      Usuń
    3. Metody milicyjne...
      Chociaż miałam już kupić elektrycznego pastucha, podłączyć do płotu, a potem ściągnąć. Z resztą trwają podsadzania płotu kolczastymi krzakami. Niestety skończyło sieęna dziurawym płocie z elastyczna siatką...

      Usuń
    4. Właśnie wróciłam od polowej roboty. Kolejna część płotu uszczelniona wikliną i plastikową siatką. Jednak jak tak spojrzę na ogrom pracy przede mną, to się zniechęcam. Będę to dłubać do zimy...

      Usuń
  36. Hej ,hej Hana jesteś tu ,masz farta dziewczyno ,gratuluje wygranej , noooo masz ten kalendarz z kotami od Gosianki :)))

    OdpowiedzUsuń
  37. Dzięki Mario, już wiem! Tralala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie!! Miał być mój, to pomyłka!!!!

      Usuń
    2. Ha, ha, ha, że tak powiem.

      Usuń
  38. No cóż (tu gest rozłożonych bezradnie rąk).

    OdpowiedzUsuń
  39. Ojej... dlaczego ja tego bloga wcześniej nie odwiedziłam??? Nie wiedziałam o jego istnieniu! Ale jeżeli mogę to zostanę na dłużej, co? Podoba mi się tutaj :)))
    Pastela z czosnkiem - piękna po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jejku, Ataboh, pewnie, to dla nas (Mika i ja, Hana) zaszczyt i przyjemność. Ja tam Cię podglądam po cichu! Odważyłyśmy się na blog niedawno, może dlatego nie trafiłaś. Ważne, że znalazłaś. Za komplimenta dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  41. pięknie tworzysz i żyjesz. pozostanę tu na dłużej jeśli pozwolisz .

    OdpowiedzUsuń
  42. Z radością będziemy Cię gościć!

    OdpowiedzUsuń