piątek, 18 listopada 2016

Biała Kura 2017 w pełnej krasie

Białe Kury już nad Polską i światem fruwają, można więc przeciąć wstęgę i dokonać odsłonięcia. Jesteśmy dumne z naszego trzeciego już kalendarza, chociaż pewnie moglibyście kupić sobie o wiele piękniejszy, na lepszym papierze, z okienkami, kukułką, postumencikiem i fontanną. Jednak nie będzie on miał tego, co ma Biała Kura - duszy! Jest w niej bowiem kawałek duszy każdej(-go) z Was, bo bez Was nie byłoby niczego. Ani kalendarza, ani Skarpety, ani - nie bójmy się tego słowa - uratowanych dzięki niej zwierząt. Kalendarz i Skarpeta dają bezcenne poczucie, że nie jesteśmy kompletnie bezradni wobec dramatu zwierząt i często ich właścicieli. Dzięki Białej Kurze i Pięknym Kotom i Psom wiemy, że jesteście gotowi spieszyć z pomocą na skinienie, jeśli nie starcza środków ze Skarpety. Niech podsumowaniem będą słowa jednej z najwierniejszych fanek kalendarzy, Kurnika i ZMD: te kalendarze (mam i w domu i w pracy) i ta radość, że mogę brać udział w czymś tak dobrym, po prostu dobrym. To ja dziękuję, bo czuję się tak radośnie (...) oglądając je czuję dokładnie to samo co wtedy, gdy głaszczę moją kocicę a ona mruczy i się przytula :) Jesteście wielkie!!!
E. dziękuję! Za wszystko!
Tegoroczna Biała Kura zawiera rysunki trzech osób - jeśli ktoś jeszcze nie wie - Ewy2, Kjujewny i moje. Poszło nam śpiewająco, a inspiracją były prawdziwe, najprawdziwsze zdarzenia w wykonaniu Waszych zwierząt. Opowiedzieliście mi ich dużo, ale musiałam wybrać - z bólem - dwanaście. Niech mi będzie wybaczone, musiałam dokonać wyboru. Było ciężko, chociaż dostałam od Was wszelkie plenipotencje.
Przechodzę wreszcie do rzeczy i przecinam wstęgę. Tadammmmmmmmm! Biała Kura w pełnej krasie! Uprzedzam, że zdjęcia na blogu są słabe, ponieważ są to zwykłe fotki w formacie jpg. o niedużej rozdzielczości. W kalendarzu to jest żyleta!

STYCZEŃ
Inspiracją był Mopek, pies Mnemo:
Mopecek jest grzecznym psem, ale jak się zdarzy go nie upilnować, to w ciepłe dni napotykając kałużę, z lubością w nią włazi, kładzie się i tak oblepia tym błotkiem. Kiedyś wlazł do jakiegoś rowu na łące, a jak już wylazł wyglądał jakby był w czarnym, lateksowym kombinezonie... 


rys. Hana
Piękniś Mopek - styl i szyk, do bajora cichcem myk.
Na nic fryzjer, koafiura, lepiej w błotku taplać pióra (Hana)

LUTY
Opowieść Opakowanej:
Jednego roku nam sie udalo NIE klasc pod choinka psich prezentow przed rozpakowywaniem wszystkich innych, ale pies i tak poszedl pod choinke i poprobowal, no bo moze kielbasa bezwonna jakas jest....usiedlismy, juz z psimi prezentami na miejscu i mowimy do niej - idz! szukaj! szukaj! pies trafil jak nalezy. I kochana nasza Sally zaczela rozszarpywac papiery z wielka psia radoscia. Do tego stopnia, ze jak niezle szarpnela to papier poszedl w jedna strone, zabawka trafila w choinke a kielbasa poleciala za telewizor obok, rhehrehre
p.s. szukala tej kielbasy dlugo, az sie zlitowalismy i ktos wpelzl za telwizor z jakims drągiem i wydlubal jedzenie...
rys. Kjujewna Maja
Sally mądra i kochana,
prezentu szukała od rana.
rozpakowała go z taką radością,
że telewizor oberwał kością (Marta&Rucianka).

MARZEC
pod znakiem Błyskotka, koteczka Rabarbary.
           Błyskotek, rudzielec Rabarbary (pamiętacie ubiegłoroczną akcję pod kryptonimem "Zwierzaki Mamalinki"?) Barbara przygarnęła trzy koty, w tym Błyskotka - rozrabiakę jakich mało, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziała. Otóż Błyskotek wlazł był na słup i nie potrafił z niego zejść. Cóż było robić? 
                                              Barbara zakasała spódnicę i też wlazła na słup...                                                                                                                    
rys. Ewa2
                           
Żeby upolować łup,
po to polazł na ten słup.
Rabarbara dzielna była, sprytnie sobie poradziła
z łobuziakiem rozbrykanym, ale jakże ukochanym (Rucianka).


KWIECIEŃ
należy do Saby, prawie łyżwa Mariolki:

Saba uwielbia aportować- w końcu to pies myśliwski - prawie wyżeł, czyli łyżew.

Jej ulubiony sprzęt do aportowania to... buty.
Wielokrotnie najadłam się wstydu, kiedy wychodzący goście nie mogli znaleźć swojego sandała czy kozaka, a ja wyciągałam go (ten but znaczy) spod łóżka albo z psiego legowiska. Oblizany doszczętnie i wzbogacony o rude kłaki ;)))

rys. Hana
Pewna Saba od Mariolki,
zeżarła buty swojej idolki.
Ten sam los spotkał laczki sąsiada, 
chociaż wiedziała, że nie wypada (Rucianka).
                                            
                                                                              MAJ                                                                                                                                                                                                                                         
Historia Orki i Pandy:

Gdy wchodzimy do parku wita nas prawie zawsze jedna wrona, albo kilka wron.Tuptają za nami,czasami podfruwają,domagając się groszków/purina/. Są czasami tak bezczelne, że potrafią od pleców przefrunąć tuż nad głową uderzając mnie łapkami lub tuż koło ucha, muskając policzek skrzydłem.Tak odważniejsze wrony zwracają moja uwagę na ich obecność i należną im z tego tytułu garść groszków. Chleba nie biorą. Panda leżała sobie na środku trawnika i jadła  spomiędzy swoich łap wysypane groszki. Ta też codziennie rano preferuje śniadanie na trawie.Wokół nas kręciło się 12-14 wron czekających na swoje porcje. Kiedy rzucam, niektóre z nich łapią w dzioba po dwa, trzy groszki, odlatują parę metrów i pracowicie ukrywają je w trawie. Za chwilę przyfruwają po kolejne. I tak po parę razy.Wczoraj jedna była dość nerwowa i zawadiacko odważna. Panda spomiędzy przednich łap je groszki, a ja obserwuję jak wrona się skrada boczkiem do jej ogona. Jedna nóżka w przysiadzie, a druga wyciągnięta w kierunku ogona. Zrobiła kroczek, potem tak samo drugi i złapała w dziób końcówkę ogona Pandy, szarpnęła i w nogi na parę metrów. Panda obejrzała się do tyłu zdziwiona, że nikogo nie ma.Wstała i odeszła na parę kroków dalej.W tej samej chwili wrony dopadły groszków, których nie zdążyła zjeść...

(Zaznaczam, że dla lepszego efektu plastycznego wrony zamieniłyśmy na sroki - przyp. Hana)
rys. Kjujewna Maja
Pandę w ogrodzie sroki napadły,
zwłaszcza od Pandy strony zadniej.
Od moich chrupków wara lebiego,
lepiej ogona pilnuj swego! (Hana).

CZERWIEC
W czerwcu wymiata śliczna Bułeczka Pantery, a właściwie śliczna Miećka też. Obie wymiatają, albowiem wieczne z nimi utrapienie. Z tym, że z Bułką większe. To spiritus movens w Panterowym domu. Każdy dzień niesie niespodziankę...

rys. Hana
Lecz kiedy spojrzy w twarz przenikliwie,
ćwierknie cichutko, zmruży oczęta,
wtedy się sama sobie nie dziwię,
że o złych czynach już nie pamiętam (Pantera).

LIPIEC
Opowieść Ewy2 mrożąca krew w żyłach:
Wieczór, wybieram się spać, ciało moje obfite pod prysznicem sobie moczę, nagle gaśnie światło. Zanim pomyślałam co robić, zapaliło sie znowu, kontynuuję więc ablucje. Za chwilę gaśnie znowu, tym razem się nie zapala. Przez uchylone drzwi widzę, że jasno jest w pokoju, więc to nie awaria, a pewnie żarówka. Zakręcam wodę, sięgam po ręcznik i mam zamiar iść po świeczkę, wyłażę z kabinki, idę do drzwi, słyszę pstryk i światło się zapala. Mokre włosy stają mi dęba, JESTEM W DOMU SAMA!!! Wyglądam ostrożnie, a tu na szafce przy drzwiach stoi wyciągnięty na całą długość kot i bawi sie kontaktem!

rys. Ewa2
Gdy za długo kąpiesz się,
wówczas kotek nudzi się.
wtedy taki numer wytnie:
zgasi ci światełko sprytnie (Rucianka).

SIERPIEŃ
Sierpniem zarządza Beza, wirtualna siostra Czajnisia, o której mówi jej mama - Bezowa Ania:
Moja Beza jest bardzo grzeczna. Jest jednak jedna sytuacja, która może nadawałaby się do kalendarza i nawet popełniłam jedną zwrotkę wierszyka na tę okoliczność - Beza wszystko co się da, znosi w zębach do mojego łóżka. 
rys. Kjujewna Maja
Beza, cudna ta koteczka,
lubi znosić do łóżeczka
wszystkie lary i penaty
oraz garnki i krawaty (Marta).

WRZESIEŃ
wspomina Mika:

Mój poprzedni gończy zrobił z szynką takie czary, że po podłodze walała się jeno siateczka... I jeszcze wspiął się po kilku szczeblach po drabinie wiodącej na strych, bo tam się suszyła swojska kiełbaska, której pętko sobie ściągnął...


rys. Hana
Pewien gończy w Zakopanem,
poczuł straszny głód nad ranem.
A gdy głód tak psa przyciśnie,
to i na drabinie zwiśnie (Hana).

PAZDZIERNIK
należy do Ninki i Songo:
Mój Songo nie rozrabiał za bardzo, tylko raz zdarzyło mu się coś poważniejszego - zbił szybę w regale. A było to tak: w okresie bożonarodzeniowym przestawiam meble w pokoju, żeby zrobić miejsce na choinkę. Stół stoi wtedy przy wersalce, a jeden z foteli plecami do regału. Kot wtedy bardzo lubił leżeć na górze oparcia fotela, bo stamtąd miał na wszystko dobry widok. Lubił też bieg z przeszkodami - wersalka, stół, jeden fotel, drugi fotel, w różnej kolejności. I podczas takiego biegu skoczył na sam koniec oparcia tego fotela, który stał tyłem do regału, fotel stracił równowagę, pięknym łukiem poleciał do tyłu i rąbnął w szybę, która oczywiście się rozbiła. A kot prysnął z pokoju zanim zorientowałam się na dobre, co się właściwie stało...

rys. Ewa2
Kotek Songo tak świętował,
że w regale wylądował.
Ninka wszystko wybaczyła,
szkło zamiotła, odkurzyła (Rucianka).

LISTOPAD
to bardzo smakowita opowieść Gorzkiej Jagody:
Przez kilka dni nie wybierałam kurom jajek z kurnika. Kiedy więc je w końcu wybrałam, to zebrał się prawie cały kosz, około 30. Niosę ci ja ten kosz do domu, a tu mąż pilnie woła. Postawiłam go więc (kosz z jajcami, nie męża) na ławie na ganku i poszłam sobie. A że urwanie głowy było, to o jajkach zapomniałam. Wieczorkiem mąż pyta, po co ten kosz tak sobie stoi? To mu mówię, żeby przełożył jajka do spiżarni, a on na to:"Jakie jajka?" Lecę patrzeć, a tam jedno jedyne jajuszko smętnie sobie leży, poza tym ani śladu. Czysto, sucho i pusto. Tylko Luna podejrzanie się oblizuje i coś jakby skorupki kawałek pod brodą przyklejony ma... Wywlokła wszystkie jaja delikatnie, zeżarła dyskretnie, chyłkiem i milczkiem. Jedynie kilka odłamków skorupek zostało. Obawiałam się, że się rozchoruje, ale nic jej nie było. Tylko przez dwa dni bąki puszczała.


rys. Kjujewna Maja
Chcecie bajki? Oto bajka,
taka bajka o stu jajkach.
Jakich jajkach, zapytacie?
O tych, co w koszyku macie.
Jajek nie ma? Gwałtu! Rety!
Luna zjadła je, niestety (Kjujewna).


GRUDZIEŃ
to gwiazdkowa opowieść Marii:
Choinka u nas, miedzy innymi z powodu kota, zawędrowała na piec kaflowy, w którym się pali w zimie i dlatego kotek całą oktawę sypia pod choinką. Oczywiście od czasu do czasu zrzuca jakąś bombkę, ale to chyba niechcący...

rys. Ewa2
Myk to kocur nad kocury,
na zabawki patrzy z góry.
Śni o jednym cały rok,
by na bombki zrobić skok (Hana).

No i oczywiście okładka:

całość kalendarza komputerowo uładziła Marija
Jest ktoś jeszcze nieprzekonany? Może woli ktoś piękne koty? I psy? Gosianka rwała włosy z głowy, bo jej tymczaski to sama słodycz, wdzięk i bezpretensjonalność. I wybierz tu człowieku tylko dwanaście zdjęć! Jednak dała radę i oto jest - PKP, czyli Piękne Koty i Psy!
Gdyby ktoś, coś, spieszcie się. Niewielki dodruk właśnie się robi, a trzeciego raczej nie będzie. Tutaj (klik) znajdziecie szczegółowe wskazówki.
I jeszcze coś bardzo ważnego. Gosianka i ja dziękujemy Wam za zaufanie, zaangażowanie i całokształt. Zamawiacie kalendarze w ciemno - śmiem twierdzić, że to jedyna taka sytuacja w Europie, a może i na świecie:)
Ufacie nam, a to dla nas nie ma ceny.

DZIĘKUJEMY!


220 komentarzy:

  1. można Kurnik na fb polecić? (elaja)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elaja, tak, ale może jakoś znajomym tylko? Trochę się boję, że jakieś hejterstwo się zwlecze.

      Usuń
    2. Ok, tylko znajomym :-)

      Usuń
  2. Też jestem dumna! Podwójnie, że się przyczyniam do skarpety i że miałam zaszczyt rysować w tak doborowym towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. I ja na rowni z przedmowczyniami pecznieje z dumy, ze moglam przylozyc olowek do tak szlachetnego celu i w wyborowym towarzystwie :) Kurnik rules!

      Usuń
    2. Wasze 3 style rysunkowe pieknie sie uzupelniaja i za cholere nie wiem JAK :)))

      Usuń
    3. Cóż, artystycznie...

      Usuń
  4. A ja się cieszę, że od trzech lat mam wielką przyjemność uładzać Białe Kury.
    To fajowska zabawa, przez kilka dni zasypują cię mailami, zdjęciami, wskazówkami. Przesuń jeszcze to tamto, w lewo, w prawo, do góry, w bok...tu brakuje przecinka, a tam wykrzyknika...
    W tym roku, już tak się dograłyśmy, że chwytałyśmy w locie swoje myśli :)
    Hana, Ewa2, Kjujewna, Gosia dziękuję Wam za współpracę!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesli w przyszlosci znow bedziemy wspolpracowac to ja chetnie swoje parafki sama poprzesuwam :) Nie chcialam nikomu dokladac roboty :)

      Usuń
    2. Taka jest moja rola w opracowaniu kalendarza :) Wszystkie zmiany wprowadzam w porozumieniu z PrzezesKurą i Gosią, to one pełnią role naczelne :)

      Usuń
    3. Otusz to, otusz to. Zawsze sa jakieś koncepcyje, a Marija nie da juz rady bez kalendarzy i naszej upierdliwości żyć. Ale jeśli się zbuntuje, to masz Kjujewno dodatkowy etacik z końcem roku.

      Usuń
    4. Masz rację Hana nie dam rady, taki kalendarz to świetna rzecz na słotą jesień :) I Biała Kura to mój wkład w zwierzęcą sprawę, nie mam innych możliwości :)

      Usuń
  5. I ja Wam, Tworczyniom Kalendarzy dziekuje, w pas sie klaniam. Dziob mi sie od rana smieje, gdy sobie na Wasze rysunki pacze:)
    Maria-za ualadzanie tez dziekuje, trudna robota.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny i przeboski!
    Brawa, brawa , brawissima dla twórców ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie akurat dzisiaj listonosz przekazał do rąk własnych ! Do skrzynki się nie zmieściły i musiał biedak dygać na trzecie piętro. Dziękuję ! KolKa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KolKa, możesz czytać kalendarz Misiowi:)))

      Usuń
  8. Bardzo mi się podoba kalendarz, bardzo! I wierszyki - wszystkie! - i rysunki, a szczególnie strona z Songiem - cóż, nie umiem być w tej sytuacji obiektywna:)))))))))))))))))))))
    Ale, ale! Muszę zaznaczyć, że (oprócz talentu plastycznego) posiadasz, Hano, niewątpliwy talent poetycki - jakoś dotąd się z nim chyba nie ujawniałaś? Twoje wierszyki są super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojtam, Ninko, moje wierszyki to pierdółki. Tak bardziej do śmichu:)))

      Usuń
    2. do śmichu tez trza talentu. A pierdułki mogą być jak perełki :)))

      Usuń
  9. Hej Kurki.
    Zaraz mi zły humor mija jak czytam tutaj takie zachwyty.
    Pogoda była piękna, spacer z wnuczką zaliczyłam, potem drugi chociaż wietrznie się zrobiło, ale wkurzona byłam nadal. Nie udało mi się naprawić lampy, coś jej pierdykło w środku, abrakło mi determinacji żeby ja rozkręcić, no bo kto to potem skręci?

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Jeden z tych czysto "umysłowych" i nie potrafi, drugi nie ma kiedy wymienić lampy u siebie, to bym czekała pół roku.
      Coś wymyślę.

      Usuń
    2. Pewnie na tym się skończy.

      Usuń
    3. Ewa, najlepiej inną lampę:)

      Usuń
  11. I ja jestem baaaaardzo zadowolona i z tego,że dzięki Waszej twórczej pracy udaje się nam wszystkim radować z kalendarzy i z tego,że kilka zwierzątek ma lepsze życie.
    Myślałam,że w nawale pracy pomyliłaś wrony ze srokami ale nie miałam odwagi zawracać Ci głowę coby również nie popsuć Ci humorku:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Orko, artystka Kjujewna uznała, że sroki są bardziej malownicze niż wrony.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orko, za te sroki mi przykro. Wrona cala czarna jest! Sroka .... ciekawsza dla oka :)

      Usuń
    2. Ojtam, Kjujewno, to taka licencia poetica. Artysta jest w prawie:)))

      Usuń
    3. Toż i o tym prawie artysty i se pomyślałam i wzięłam te sroki za tą...licencie;)

      Usuń
    4. Orko, mondra z Ciebie Orka!

      Usuń
  13. Hano, Ewo2, Kjujewno i Marijo, wielkie ukłony ślę w Waszą stronę. Kalendarz jest przepiękny, rysunki super, wspaniale ujęte historyjki, a moja Beza?.... wypisz, wymaluj tak robi.
    Dziękuję Wszystkim i każdej z osobna.
    Dziś wracając z huty nie mogłam otworzyć drzwi wejściowych... leżały dżinsy męża. Wlekła do mojego pokoju i pewnie usłyszała, że idę - wypuściła z zębów w pół drogi.
    "Beza co dzień ciągnie spodnie, w zębach, bo jej tak wygodnie,
    przy tym mamra tak dosadnie, aż nogawka jej wypadnie"
    Dziękuję - Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu nie słyszałam, żeby kot robił takie rzeczy:)))

      Usuń
  14. Kalendarz jest cudny i nie dlatego, że Mopeczek się załapał, choć dlatego też. I to w samym styczniu. To taki prezent dla mnie, styczniowy:)) Wszystkie rysunki i wierszyki superowe. Ucieszyłam swą znękaną dziś paszczę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Ach...Hana, huta moja umiłowana. Czy jest na sali specjalista od kodeksu pracy? Ewnetualnie psychiatra? Tak na wszelki wypadek? Może mi od 1 stycznia będzie potrzebny:)

      Usuń
    2. Maszo podejrzewam,że psychiatra lepiej Ci pomoże bo kodeks pracy od lat jest tylko spisem paragrafów które se można poczytać i...powspominać do czego służył.

      Usuń
    3. Ale on na krótką metę, a jam niewinna. Muszę sobie z tym poradzić...jakoś.

      Usuń
    4. Jeżeli zaciskanie zębów nie pomoże/wiem,że to nie wyjście ale.../to spróbuj z jakimś radca prawnym od prawa pracy pogadać,może coś poradzi.

      Usuń
  16. Dobry wieczór Kurniku:)
    Wierszyki zgrabne ,idealnie opowiadające historyjkę psot zwierzaka. Rysunki miodzio.
    Bardzo fajna Biala Kura,bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kalendarz jest cudny!
    Najbardziej urzekł mnie chyba listopad i historia Luny :))) ja też tak kocham jaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Alucha, ale 30? Tych jaj? Luna potem miała te, eee... wzdęcie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Nora to mi wynosiła jaja z kurnika, skubana szła daleko w pole i tam konsumowała, żeby nie było śladów;-)

      Usuń
  19. Sie rozczulilam bardzo. Bardzo.
    tekalendarze to ogromna robota Dzialu Produkcji Kurnika. ja to bym nie wiedziala, gdzie zaczac - jestescie WIELKIE!
    Ja tez czuje sie jakos wyrozniona przez los, ze trafilam do Kurnika, ze nie ucieklam - po pierwszym czytaniu strasznie mi sie tu podobalo, ale polowy nie zrozumialam, bo pisalyscie kurzym szyfrem, a ja wtedy nie wiedzialam, ze jestem Kura. Wiec zamknelam strone. a zaraz wrocilam, bo mi sie jednak bardziej podobalo nize sie obawialam, ze nie zostane przyjeta na Kure.

    a w innym temacie - spoznilam sie na kontynuacje watku gastro z poprzedniego wybiegu i mam niedosyt.
    Hana - co mialas na mysli piszac " KolKa, zdziwiona tym, że Opakowana TO robi!"? Ktoro to???

    Kolka - ja nie jem wiekszosci mias. nie jem dziczyzny, cieleciny, kaczek ni gesi , bo wole je zywe (no, nie JESC zywe, rhehrehre), na Boz Nar (angielskie) robie pierws indyka, ale na 10 razy 9 razy nie zjem. Wolowina mi wisi, dynda i powiewa, kurczaka w wykonaniu wlasnym nie lubie i juz (no, moze rzepis Rabarbary, ale robie z pieczarkami, tak pol na pol).

    Bliskosc dusz jest jak byk - Kura Kure wyweszy i wydlubie :)) Ksiazek kucharskich mam straszliwie duzo. I tak leci - Nigel Slater (KOCHAM!!) i Mary Berry (tak samo kocham) i Yotam Ottoleghi (barrdzo kocham i uwazam, tak poza kuchnia, ze szkoda, ze gej, padalabym mu w ramiona raz kolo razu) i Nigella (kocham, ale mniej), kuchnie wloskie i tureckie itepe itede i tez robie na swoja modle, ale obrazki i ciekawe rzepisy...do tego gazeta, ktora czytamy ma co sobote suplement gotujacy a niedzielna caly magazyn co miesiac. czesto tematyczne (lae nei przez cala gazete). wywoze duzo do daczy...a tak uzbieralo sie ksiazek przez lata. Oczywiscie tez mam mamina ksiazke Kuchnia Polska - Mama dostala na imieniny, a ja sie do niej dosiadlam i koniec! no i mam notes rzepisow maminych.

    Hanna - a co to zefir?
    a lut to nic innego niz uncja!

    ide popatrzec na Biala Kure raz jeszcze - lezy tu kolo mojej grzedy wieczornej i czeka na nowy rok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, zefiry to jakieś zmrożone desery - śmietankowe lub owocowe.
      A uncja to dwa łuty,tyle waży szczęście;)
      Hanna

      Usuń
    2. masz aracje z uncjami - 4 uncje to ok 113g...o ja gupia kura.
      te zefiry mie zainteresowaly wielce...

      Usuń
    3. Wklepię Ci,ale nie wiem czy dziś zdołam;D
      hanna

      Usuń
  20. Opakowana, bo KolKa napisała o tym plum puddingu z jakowejś starożytnej księgi, a Ty na to czask-prask i okazało się, że nic Cię nie zaskoczy i też to robisz. To miałam na myśli, ale może zle interpretuję słowa KolKi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze, że jednak zostałaś bo fajna z Ciebie Kura.
    Książek kucharskich mam kilka, dwa segregatory zbieranych dodatków kulinarnych do gazet,korzystam na zmianę z dwóch czy trzech przepisów. Już mi się nie chce, a dzieci ciagle chcą to samo.
    Teszta leży odłogiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak chyba u wszystkich, ale obrazki ladne sa.

      Usuń
    2. KolKa przysłała mi skany z tej starożytnej księgi. Piękne! A nazwy!

      Usuń
  22. Nie ogladam, i nie czytam. Chce miec niespodzianke:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner, przeleciałaś do komentów i nic, w ogóle oczko Ci nie mykło w bok? Nie wierzę!

      Usuń
    2. Acha, Ataner, kasiorka jest bezpieczna. Na moim koncie, hrehrehre!

      Usuń
  23. Dzięki Dziewczyny za kalendarze. Dużo serca w nich jest i to najważniejsze. Komu dzisiaj się chce. tak dla idei, dla radości innych? Rzadko komu.
    Dziękuję także za zaufanie, przelew uczyniłam już. Drugi zgodnie jest od Elai i ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, co ja piszę, jest od Elai i ode mnie, a że zgodnie to chyba podświadomość mi podpowiedziała.

      Usuń
    2. Rucianko, ale jaki drugi, o co cho?

      Usuń
    3. a moj mail Hanus dostalas?

      Usuń
    4. Hano, drugi, czyli grosik do Skarbonki.

      Usuń
    5. Ataner, dostałam ten informacyjny, że powinno być tam a tam. O ten chodzi? Innego nie mam.

      Usuń
    6. Poszedl nastepny, ale widocznie nie doszedl. Najwazniejsze, ze kasa jest na wlasciwym koncie:)

      Usuń
  24. Kurde przez TEN kalendarz, mój listonosz miał darmowy prawie, podkreślam, prawie striptease. Biedaczysko zapłonął jak piwonia !!
    Szkoda, że nie wiedział co taszczy:))

    OdpowiedzUsuń
  25. Właśnie, Garde! Nakrył Cię topless? Czy... omamuniu...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bez przesady, niech Wam wyobraźnia nie galopuje:))
      A było to tak: w czwartek ubieram się do fabryki, stoję jeszcze w łazience, w bieliźnie. No i słyszę dzwonek do drzwi, a one niezamkniete bo mam do sklepu poszła . Więc otwieram te od łazienki( vis a vis) wejściowych i wołam: "proszę poczekać" . Hmmm listkowy chyba usłyszał "proszę wejść", bo w tym samym czasie otworzył wejściowe. No i jeszcze szybciej je przymknął, wołając: to ja to tutaj położę, podpisywać nie trzeba" i wsuwając kopertę przez szparę, między futryną a drzwiami. Ja w tym samym czasie zamykałam drzwi do łazienki, ale zdążyłam zauważyć, tego buraka na licu pana paczkonosza. Dobrze , że biedak na zawał nie zeszedł. Ja zresztą też:))
      A wszystko przez kalendarz!!!!!

      Usuń
    2. Eee, Garde, myślałam, że pikantniej było... skrawek nadobnej nóżki zobaczył i rąbek majteczek tylko... słaaabo...

      Usuń
    3. pecinke zobaczyl i omglal!

      Usuń
    4. Obawiam się, że nieco więcej dojrzał ale trudno.
      Za to kalendarz mam nieuszkodzony, bo ten drugi pewnie to by do skrzynki wcisnął, jak go znam. Co ciekawe ten młody jest na zastępstwie ,a ludzi zapamiętuje w mig. Kiedyś jak szłam do pracy to zatrzymał się na środku ulicy bo miał polecony dla mnie. Tamtemu by to do łepetyny nie wpadło:((

      Usuń
    5. Garde ten starszy ma pewnie już skleroza :)

      Usuń
    6. Marija, z ust mi wyjmłaś.

      Usuń
  26. Kurki; słów mi brak - jesteście WIELKIE - TE z WAS, które kalendarze przygotowały, ale i TE, dla których one przygotowane zostały. Bo przecież to Wasza wspólna sprawa, nasza sprawa, nasz świat, nasze zwierzęta i szkoda, wielka szkoda, że nie wszystkie nasze być mogą. Bo wtedy ten świat byłby lepszy. Wybaczcie patos. Tak mnie naszło, łzawo nawet. Ale łzawo radośnie zarazem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marteczko, czy to Ty popełniłaś taki piękny wierszyk o mojej Bezie? - dziękujemy.
      Tera będę garczki zamykać na klucz, bo anuż przywlecze do mego łoża, a niedajbuk wypadnie jej ze zębów, a na dole sąsiedzi.
      Bezowa

      Usuń
    2. Bezowo, a z czajnikiem uważaj:)))

      Usuń
    3. Hano, gdyby przywlekła Czajnisia, to ja nie mam nic naprzeciwko, ale czajnika to nie kce. Ona woli mientkie, szmaciane, lepiej się trzyma zębów hahahaha.
      Buziaki - Bezowa

      Usuń
  27. Lzawo, ale prawdziwie! Podpisuje sie wszystkimi pazurami, mnie tez slow brakuje.
    JESTESCIE WSPANIALE!

    OdpowiedzUsuń
  28. Wezta Kurencje, bo się zryczę i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryczec ludzka rzecz! Rycz Hanus, a co tam.
      Chlip, chlip

      Usuń
  29. co ja będę pisać jak już wszystko napisane? z roku na rok kalendarze są lepsze, chociaż od pierwszego razu to był i pomysł świetny i wykonanie :) twórzcie więc nam je jak Owsiak Orkiestrę, do końca świata i jeden dzień dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  30. bo tu przecież nie o słowa, a czyny chodzi, a to nie takie znowu częste dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  31. Hana; ryczaj - obys tylko takie powody do ryczenia miała - tego Ci życze ja, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dooobra, to sobie beknę przed snem, a co tam!

      Usuń
    2. Ale tylko z radosci i szczescia - pamietaj!

      Usuń
    3. a ja, juz tak tradycyjnie, przeczytalam "bęknę" i sie przejelam.

      Usuń
    4. No, nie! Tylko sie nie przejmuj Calineczko. Jest co swietowac! Trzecia swieczka, kalendarzowa jest, i to jest wielki sukces!

      A teraz z tej okazji mozemy sobie pobeczec:)))))

      Usuń
    5. a zaraz i urodzinki Kurnika.....

      Usuń
    6. w środę 23/11 trzy lata skończy, młodziak chociaż już z pieluch wyszedł ;)

      Usuń
    7. i ciekawe, bo mnie sie wydaje, ze ja w Kurniku na grzedzie siedze od ponad 3 lat a ja przyszlam na gotowe. Dzieki Gosiance, nota bene, z czsow, kiedy ona sie zwala Anka Wroclawianka.

      Usuń
  32. Ja to sobie tak cichutko marzę, że może kiedyś, wspólnymi siłami, ruszymy naszą stronę na fb i będziemy tam też działać. Mamy tu talentów moc i zwierzolubów samych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talentow nie brakuje, to fakt! Przylaczam sie do marzen.

      Usuń
  33. no to idziemy pobeczec przed snem. Dobrej nocy Kurki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Kurejry mające fb, proszone są o udostępnianie postu o kalendarzach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, potwierdzam! Fejsbukowe Kury udostępniajcie. Jeśli trafi się jaki hejter zadziobiem jak kruki i wrony.

      Usuń
    2. to co? jeszcze publicznie udostępniać? póki co tylko znajomym wrzuciłam

      Usuń
    3. Publicznie, taka decyzja zapadła. W razie czego dziobiem niemiłych goście. Dyskusja była u żon Stefana, zapraszamy do czytania.

      Usuń
    4. już poczytałam, nie pokazało mi się, że piszecie, tylko Twoje pytanie widziałam

      Usuń
    5. Wczoraj, albo przedwczoraj udostepnilam.

      Usuń
    6. Przecież można i kilka razy, kto nam zabroni?

      Usuń
  35. Dobrej nocy Kurki.
    Ryczałam tydzień temu, dzisiaj nie będę, ale wzruszyłam się, tylko nie na mokro.

    OdpowiedzUsuń
  36. No pięknie, pięknie!!! Naprawdę wyszło wspaniale, gratuluję wszystkim twórczyniom kalendarzy, genialne jesteście!
    Tylko u mnie jest pomyłka drobna, to nie Tropik łaził po drabinie tylko poprzedni, Gromiś...

    OdpowiedzUsuń
  37. No wiem, Mika, że Gromiś, ale tam nigdzie nie ma, że to Tropik, tylko że gończy...

    OdpowiedzUsuń
  38. Dosyć emocji na dzisiaj. Dobranoc Kureiry!

    OdpowiedzUsuń
  39. Ooo, załapałm się na pobudkę?
    Witajcie Kury z rana. 9 stopni i chmurzasto, na razie nie pada.
    Miłej soboty.

    OdpowiedzUsuń
  40. Poprawka: już pada, siąpi listopadowo.

    OdpowiedzUsuń
  41. W Warszawie nie pada, wiec w zasadzie powinnam sie ruszyc na marsz zdrowotny, nie chce mi sie ale pewnie pojde. Z pogoda nie jest tak zle.
    Wlaczam sie do choru peanow na temat kalendarza! sobie powolnie przeczytalam post i jeszcze bardziej sie zachwycilam, jak pieknie to wszystko zilustrowalyscie! Dziekuje!!! i dobrej soboty!
    A Opakowana to co, spi!? zrobilam wedlug Twego przepisu klopsiki ale tym razem z brokulow...swietnie wyszly, tez zapieklam w piecu, nie zmazylam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, post dopracowany bardzo! podziwiam, i tu i u Gosianki, pełen profesjonalizm :)
      Grażyna, krakali na dziś deszczową sobotę, weź lepiej parasolkę, bo może im się sprawdzi! chociaż rzadko, ale czasem im się udaje z prognozą wstrzelić ;)

      Usuń
    2. Krakali i wykrakali. poszlam w las kabacki, wyszlam z lasu i zaczelo kropic, ale tak od niechcenia, wiec bylo ok...a ja uwazam, ze na ogol prognozy sie sprawdzaja...

      Usuń
    3. Grazyno - klopsiki czy kotleciki?

      Usuń
    4. Niech Ci bedzie kotleciki...

      Usuń
    5. no wiesz? Klopsik to kuleczka zgrabna (badz kanciasta jak u mnie) a kotleciki sa bardziej hamburgerowe. czyli zgniecione klopsiki.

      apropo zgniatania. nizej napisalam, ze skonczylam dzianine dla Krasnali, zrobilam zgrabna paczuszke, z paroma innymi rzeczami, umordowalam sie z tasma i adresem na papierku (dla mnie to autentyczna tortura!!) i juz wychodza polozylam paczuszke (napuczona powietrzem, bo tak sie zakleila) na wage i widze 2 kilo i pare deko. I trafil mnie szlag, bo maly pakiet jest do 2 kilo, sporo kosztuje, ale POWYZEJ 2 kilo idzie jako paczka i kosztuje taka wysylka kolo £20 (ktos zwariowal...). Zrobilam dziurke w plastiku paczuszki (taka grubo plastikowa koperta) i w samochodzie ...na tym usiadlam i uplaskalam na ament (lacznie z papierkiem adresowym, hrehrehre). na poczcie pani przyjela jako maly pakiet. czyli dowod na to, ze powietrze wazy.

      Usuń
  42. Dziędobry Kurki. znowu bezchmurnie. Chyba pojde na szpacirengejen, choc mię cus za ramie i kark zlapalo i nie puszcza. nie przesadnie, bo moge glowe odwracac i ruszac rencyma, ale denerujace. I znalazlam ksiazke kucharska z 1947 roku. Pisza, ze jest drozyzna i trzeba oszczednie i czasy powojenne i skromny obiad to: zupki rozne,ale pomijam to. Na danie glowne do wyboru: cieleca pieczen, sznycel, ozor w szarym sosie, mostek cielecy, zrazy a la Potocki, rostboeuf,kurczeta z mizeria, indyk, prosie, lin po nelsonsku, pieczen wieprzowa. NIE wszystko naraz ale zdziwilam sie widzac te rozrzutnosc, a czytajac chwile przedtem zeby suszyc wszelakie obierki i odpady kuchenne, bo wysuszone sa jak polana do palenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana smarnij jakim mazidłem ramionko, a spacering dobra rzecz,u nas pada dysc i wcale sie nie hce spacerować,a mielim w planie rodzinny wypadzik do lasu, wzamian bedzie rodzinne pałaszowanie pierogów:)

      Usuń
    2. no i nie poszlam na szpaciren, bo mie zajelo na poczcie i w sklepie z telefonami...
      i zadnych pierogow nie mam, ino duszona kapuste kisz. jakos postnie mi wyszlo.

      Usuń
  43. Dziędobry! U nas ciemnica,mokro,śpiąco,7st.
    Zaraz się weźmiemy z córką za lepienie pierogów.Poźniej pewnie wpadnie druga córka zeby pojeść i tak nam zleci dzień.

    OdpowiedzUsuń
  44. Wysmazyłam kolejny poscik na temat kalendarzy, jak i udostępnłam na fb, siły rażenia zbyt wielkiej nie mam,ale zawsze coś;)
    Wiem,ze jedna dziewczyna co roku kupuje kalendarz, inni się nie chwalą,wiec nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  45. Czołgiem Kureiry! Było ładnie, ale się zmyło (z deszczem). To nie mam pretekstu, żeby iść na gumno, więc mus dom ogarnąć, bo zaraz grzyby urosną po kątach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może poczekaj jeszcze, zrobisz grzybobranie a dopiero potem posprzątasz.
      U nas też siąpi. Dostosowaliśmy się do pogody na zewnątrz. W środku kręcą się dwie pralki, a Pan domu poszedł moczyć swe rozległe ciało w wannie.

      Usuń
    2. dobrze, ze sie mu nie pokrecilo, bo moglby krecic sie w pralce, a pranie mogloby zalegac w balii (pelnej babelkow)....

      dobry pomysl z tymi grzybami - mialaby jak znalas do bigosu....

      Usuń
  46. Kureczki witajcie i zapraszam na południowy-wschód. Pogoda paluszki lizać, słoneczko świeci pięknie i prawie 10 stopni.
    Pozdrawiam cieplutko.
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
  47. Chwalę się. Umyłam następne okno, pogoda się zrobiła piękna, 15 stopni!!!!. Zaraz mi się coś chce robić, niestety wyjść nie mogę, but mnie obtarł do krwi, trzeba stopie dać odpocząć. Szkoda, bo tak pięknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wew Warszawie znów leje,będę gryźć argh!! argh!!
      Hanna

      Usuń
    2. Po umyciu okna deszcz jak w banku. Już pada.

      Usuń
    3. mialabys 200% gwarancje deszczu jakbys jeszcze wlosy umyla i ladnie uformowala...
      jerzu - Ewo2 - JAKIE Ty buciki nosisz, ze taka krzywde Ci robia? zostaja pewnie japonki do noszenia...

      Usuń
    4. To wina źle obciętego pazura. Buty miałam spacerowe adidasy, tylko mi przycisnęły palce, a wczoraj parę kilometrów zrobiłam. Na początku myślałam, że to but.

      Usuń
  48. Ewo, plastyr z takim cudem do szybkiego gojenia kup.Ja nie miałam ,ale koleżusia sobie hcwialiła,że tylko takich uzywa, zawierają jakiś żel czy cuś.
    U nas też leje:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to trzeba bedzie zapasik zrobic takich prasterkow.

      Usuń
    2. Dzięki za radę ale myślę, że zwykły wystarczy. Taki z żelem też dobry, kiedyś miałam.

      Usuń
  49. Zaraz sobie Poldarka oglądniemy, bardzo fajny serial na motywie powieści Winstona Grahama.
    Miłego wieczoru Kurencje!

    OdpowiedzUsuń
  50. Dziewczyny a nie macie przypadkiem nadmiaru suszonych grzybków do sprzedania,te torebusie w markietach takie malusie,nie wiem czy gdzies mozna kupić w większym opakowaniu?

    OdpowiedzUsuń
  51. I ja dołączam do chóru peanów. Kalendarz cacuszko.
    Gratulacje dla Twórczyń. Jesteście wspaniałe i zdolne niesłychanie :)
    Niezadługo i do mnie trafi ten wyjątkowy kalendarz, już się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czołgiem Ksan! Miło Cię widzieć!

      Usuń
    2. :)*
      Hano, proszę, zajrzyj na pocztę @.

      Usuń
  52. tesz bym kupila grzybkow z pewnego, nierobaczywego zrodla....

    OdpowiedzUsuń
  53. Nie kupujcie w markietach, to zmiotki są. Nie wiem gdzie, ale nie tam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak nierobaczywe zmiotki, to mozna, razem z jakims szlachetnym grzybem zemlec na proszek... jakie to dobre jako akcent albo wrecz posyka. ale musi byc pyl (gwiezdny).

      Usuń
    2. Mówię o takich małych opakowankach ,gdzie są same kapelusze np. no lae kurcze, dycha za kilka suchych kapeluszy!

      Usuń
  54. U nas leje bez przerwy. Goście byli, pojechali, a mnie taka senność ogarła, że chyba nie strzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta Wasza pogoda sie udziela zdalaczynnie, bo od pworotu do domu z tzw miasta o 3ciej, mimo pieknej pogody, ledwo lazilam i zupelnie nie wiem CO robilam. Poza ta kapusta.
      a rano skonczylam wreszcie kamizelunie, dorobilam troczki do kupnych(!!!) czapek oraz sznurki do kupnych (!!! drugi horror!!!) rekawiczek dla Krasnali i czuje sie szlachetnie. Teraz zaczne swiateczny sweter dla (przyszlego) ziecia...tylko, ze mi sie nie chce liczyc i przeliczac wzorow na oczka...

      ide zrobic kakauo.

      Usuń
    2. I co Hanus, spisz? Bo moj chlop chrapie, az na dole slychac.

      Usuń
    3. Kasia, padłam jak ścięta lelija. Właśnie się obudziłam, ale chyba pójdę nazad spać.

      Usuń
  55. U nas cieplo(plus 16), wietrznie i popadywa;)Teraz juz ciemno nawet;)
    Drozdzowe popelnilam, takie co zwykle, ale cwiczylam ostatnio miniserniczki, dobre to:)
    Na razie jeszcze zerkam na tegoroczny kalendarz a , tam czerwone tango:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Kurnik ma trzy latka, a przez połowę tego nie umiałam do niego trafić.
    U mnie pogoda wytrzymała pięknie, wieczorkiem zerwał się wichur, ale bardzo ciepły. W tej chwili jest 11 stopni.
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
  57. Pusty Kurniczek? Gdzie jesteście?

    OdpowiedzUsuń
  58. Przy tej pogodzie to nie dziwota.

    OdpowiedzUsuń
  59. Witajcie Kury.
    Po mokrej nocy ładny poranek. Nawet słońce błyska i chmurki różowe. 7 stopni.
    Przyjemnej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  60. Dzieńdoberek Kurnikowi.
    Ewo2,no dzieee Ci słoneczko błyska kaj ciemno jak u przysłowiowego murzyna.
    Miłego dnia Kurencjom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zdążyło przybyć chmur, ale nie jest ponuro. Do południa się pewnie zaciągnie na amen.

      Usuń
    2. I u mnie słoneczko świeci!
      Dzień dobry,ładnej niedzieli życzę:))

      Usuń
  61. Dla Opakowanej.
    Zefiry.Pisownia oryginalna;)

    Zefir śmietankowy:3 szkl.śmietanki,20deka cukru;4 krople cydru -(czyli czegoś kwaskowatego,np sok z cytryny) lub kawałek laski wanilii;1,5 szkl.poziomek.Do tego sok lub karmel.
    Ubić gęstą śmietanę na lodzie na mocną pianę,włożyć cukier,parę kropel cedru lub utłuczonej wanilii,półtory szklanki poziomek,truskawek lub jakich czerwonych konfitur bez soku,wymieszać,włożyć do formy,osypać solą,obłożyć lodem i zostawić tak na kilka godzin.Na wydaniu umoczyć formę w ciepłej wodzie i wyrzucić na półmisek,oblawszy jakim sokiem lub karmelem.

    Zefir jabłeczny:10 winnych jabłek,3 białka,30 deka cukru.Do tego biszkopciki.
    Upiec 10 jabłek,przefasować przez durszlak,wziąć tej masy dwie szklanki,włożyć trzy białka i wybijać miotełką lub łyżką na lodzie,aż do zgęstnienia masy.Przełożyć do formy,osypać sodą i lodem na kilka godzin.Dając do stołu namoczyć formę w ciepłej wodzie, a wyrzuciwszy na półmisek obłożyć biszkopcikami.
    Nie pomyl się i nie wyrzuć przez okno;)!!
    Następny też jest jabłeczny tylko z dodaniem ubitej śmietanki (0,5 l)i cynamonem.

    Zefir cytrynowy nie mrożony:łomatko, 10 żółtek wytrzeć mocno z dwoma niepełnymi szklankami cukru.Otrzeć pięć dużych kawałków cukru o dwie cytryny(??!!), wycisnąć sok z onych do małej szklanki i dopełnić ją wodą,dziesięć tabliczek białej żelatyny rozpuścić w 0,5 szkl. wody, wlać kieliszek rumu, zmieszać to wszystko, a dołożywszy pianę z dziesięciu białek wymieszać powoli i składać do formy,wylanej wodą i wysypanej cukrem.Stawia się w zimnie,ale nie zamraża.
    Przypomina mi to semifreddo.
    Jak bywałam służbowo w Moskwie to jadałam zefiry podobne do naszego ptasiego mleczka tylko o smaku miętowym,dobre.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce jest chyba pomyłka,piszą cedr, nie cydr.Przecież cedr to drzewo!Może to jakiś olejek z cedru?!O ile nie trujący.
      Hanna

      Usuń
    2. jeny, cuda paniusiu kochana, cuda! Rzeczywiscie semifreddo przypomina. ilosci smietany oraz bialek powalaja, ale chyba rzepisy sa na wiecej niz na jedna, glodna, osobe. hrehre

      olejek cedrowy JEST trujacy, jak wszystkie olejki eteryczne w kącętracie i nawet na gola skore sa palace. normalne proporcje do uzycia na skore to 1 kropla na lyzeczke olejku nosnego (np migdalowego). na kapiel we wanience - do 8 kropli. jedyne, ktore mozna przykladac na skore nie rozcienczone to drzewo herbaciane (na pryszcze) oraz lawendowy (na oparzenia - DZIALA!!)

      mozna sobie kupic badz wyciac ksztalty z drewna, moze byc cedrowe, ale nie musi. jak sa ladne i maja dziurke, to wlozyc do woreczka, psiknac niezle olejkiem cedrowym, niezle = z 10 kropli, moze odrobine wiecej), zamknac woreczek porzadnie (czli najlepszy strunowo zamywakny), zostawic w spokoju na dobe. Wyjac, przenizac sznureczek jakis ladny przeze dziureczke i zawiesic przedmiot pachnacy w szafie, gdzie moga grasowac mole. Nie lubia ceru.
      Drzewiej skrzynie na posciel, pledy, paltoty i inne byly robione, badz wyscielane drzewem cedrowym wlasnie z tego powodu. Moj tesciu mial chinska skrzynie podrozna z drzewa kamforowego, z poczatkow ub. wieku. z nia jezdzil. mamy ja teraz my i pachnie kamfora dalej - Hana wachala. piekna rzecz sama w sobie, a ta kamfora to mnie zaskakuje za kazdym razem jak otwieram skrzynie. podobno mole tez nie gustuja w kamforze.

      Mnemo lubi dlubac w drewnie i Hania z zielnika, to moga kokosy zbijac za pomoca cedrowych odstraszaczy moli. ja mam drewienko w fasonie serduszka pekatego.

      Usuń
    3. Aaaa,też lubię takie aromaty,kamfora,olejek pichtowy.Lubię zapach sklepów zielarskich;)
      Masz rację Krysiu, jest olejek cedrowy,paczaj nie wiedziałam.Nabędę sem.
      Tutaj są różne
      http://www.drbeta.pl/category/olejki-eteryczne

      Hanna

      Usuń
    4. ja kiedys sie bawilam w aromaterapie. fajne kombinacje sa tych olejkow. ale zostal mi swierwkoy, margarynkowy, cytrynowy chyba i oczywiscie lawenda - przecibablowo.

      olejkow roznych jest straszlliwie duzo - dobre te z Twojego linka.
      Wiem na pewno, ze cytrusowe rozweselaja a rozmarynowy mi na bol glowy pomagal.

      Usuń
  62. Dziędobry Kurniku! Poranek jaśniejszy od wczorajszego,co dobrze wróźy,ponoć ma być ładnie,jak i w caluśki następny tydzień,ciepło i słonecznie.No a co mi z tego jak mąż wyjeżdża nazad.Wzdech.

    Hanno,ale że ten zefir smietankowy solą obsypać?
    ...
    Kiedyś teściowa robiła szybki torcik jabłkowy na zimno,ohyda,jak dla mnie. Ucierało się jabłka na dużych oczkach,mieszało z masłem ,lub co gorsza z margaryną i wtykało gdzieniegdzie biszkopty i do lodówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee,Dora;)
      Kiedyś tak schładzano,lód posypywano solą,na to stawiano naczynia z czymś tam.Tak jak teraz w marketach leżą ryby.
      Hanna

      Usuń
    2. A ten deser teściowej to zmodyfikowana wersja zydowskiego charosetu:
      http://ugotuj.to/ugotuj/44359080/pesachowy+charoset+z+jablek+i+bakalii/p/

      Kuchnia polska jest ściśle związana z żydowską,nie można rozróżnić co było pierwsze;)
      Hanna

      Usuń
    3. Noooo, to jest pyszny deser,nie ma tam grama masła,które pod wpływem zimna sztywnieje, oblepia jabłka i człowieczą paszczę;)

      Usuń
    4. Dora - znam i pamietam ten horror. odnowilo mi sie to, jak usilowalam zrobic taki jablecznik weganski bez pieczenia. niby dobre ale w sumie wyszlo mi (za 2. razem) ohydne, glownie dlatego, ze pomieszalam ze soba dwie rozne czesci rzepisu. ale za to przypomnialas te okropnosc. pewnie wersja z biszkoptami nie byla taka zla, ale z herbatnikami - HORROR!!

      Hanna - nie dziwota z ta kuchnia zydowska, ale nie tylko, perska, ormianska, kresowa...choc Kresy POLSKIE! niemiecka, rosyjska, co i raz sie lapie na tym, ze czytam/widze potrawe zagraniczna a ona albo brzmi z polska albo smakuje z polska jakby. niemniej jednak nie bede wspominac sledzia po japonsku, hrehrehrehe

      to sa wszystko ciekawe tematy. niemniej jednak chyba NIC nie przebije bigosu swiatecznego, ktorym poczestowalam Chinczykow i sie dziewczynina chinska rozczulila, juz zawczasu weszac, ze domem jej powialo, bo jej Mama takie robi z kiszonej kapusty.....

      Usuń
    5. Nigdy nie jadłam takiego jabłecznika bez pieczenia.
      Ale a propos wypieków.
      Może niektóre Kury tak robią,ja do sernika i drożdżowego,by nie było suche rodzynki i żurawinę namaczam w gorącym maśle.2 łyżki masła lub więcej,zależy ile mam bakalii rozpuszczam w rondelku, na gorące wrzucam susz i trochę trzymam na małym ogniu,można dodać wanilię oraz alkohol.Mam resztkę dobrego likieru orange-zimt i wydzielam do tego celu;)U mnie jest płyta ceramiczna,która trzyma ciepło,więc zostawiam ten rondelek.Rodzynki wchłaniają i są nabrzmiałe ową tłustością;)Można później trzymać w lodówce i dodawać np.do owsianki lub deserów.

      Pytanie, czy wiecie Kury czym się różni kapusta faszerowana od gołąbków?
      otóż dowiedziałyśmy się wraz z koleżanką z wykładu ponad 90letniej sąsiadki,że gołąbki som z ryżem a do faszerowanej dodaje się startego surowego ziemniaka,bądź dwa.Mielone ze startym kartoflem też ponoć są wilgotne i dobre.

      Hana, może byś te rady umieściła w rzepisach,a nuż się przydadzą młodszym gosposiom w kuchennej karierze;)
      Hanna

      Usuń
    6. Piszecie o kiszonej kapuscie, a jadlyscie tort czekoladowy z kiszonej kapusty?

      Usuń
    7. No wez, Grażyna, to wydaje się niemożliwe!

      Usuń
    8. Hanno - o roznicach kapuscianych w ogole nie wiedzialam!

      Grazyno - moj Tatko jadal, a ja za nim, kapuste kiszona posypana cukrem. i sypie sie ten cukier w miare jedzenia, zeby chrupial a nie zamienial sie na syrop jakis. dawaj detale kapuscianego tortu!!

      Usuń
  63. Dzień dobry, Kurki! Wy tak o tych zimnych zefirach, a ja ostatnio wole desery na ciepło. Ostatnio często robię jabłka zapiekane pod kruszonką: Jabłka (mniej więcej jedno na osobę) zetrzeć na tarce o dużych otworach, wymieszać z cynamonem (niekoniecznie) włożyć do naczynia żaroodpornego wysmarowanego masłem, posypać kruszonką, zapiec do zrumienienia kruszonki, około 20 minut. Do kruszonki można dodać cukier waniliowy. Ja ciągle robię za dużo kruszonki, więc chowam ją do lodówki na następny dzień (może nawet postać trochę dłużej) i tym sposobem wciąż jemy taki deserek:)
    Aha! Można go robić w większej formie albo w małych, jednoosobowych foremkach, wtedy się wyjada prosto z foremki, pycha! I można dodać do jabłek co się tam chce: rodzynki, orzechy, żurawinę - według własnego upodobania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie mój zięć robi śliwki, podaje potem z lodami. Pycha!!! Pomijam wartość kaloryczną.

      Usuń
    2. a rumbarbar jaki jest w formie takiego deseru!! Ninka - jablka mozna kroic na male kawalki, mozna wymieszac z innymi owocami - ja mieszam z drewnianymi truskawkami ( = kupionymi poza sezonem, kompletnie bez smaku, a w pieczeniu smak i aromat az buchaja!. przy takich bardzo mokrych owocach warto je leciutko posypac maka kartoflana, ale rzeczywiscie ciut ciut. z lodami albo sosem waniliowym (ja jem z jogurtem). I znajoma podala pomysl na kruszonke z roztopionym maslem. nie wiem czy wszycy tak robia i tylko dla mnie odkrycie. i do kruszonki dodac mielonych migdalow.
      dzieki, ze przypomnialas o kruszonkach, bo uwielbiam i pora zrobic.

      Usuń
    3. Moja mama zawsze robiła szarlotkę dodając stopione masło,kruszonkę też;
      Hanna

      Usuń

  64. Sernik zjedzony,przydałoby się coś dobrego,a tu nikomu nic nie chce się upiec;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Aleście mnie kulinarnie zanęciły!

    OdpowiedzUsuń
  66. A co tu tak pusto???
    Zupę gotuję, żeby się od kulinariów nie oddalać. Gar ma 8 litrów pojemności.

    OdpowiedzUsuń
  67. Agniecha na tydzień? Dla Was, czy dla koni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bedzie na 1 sniadanie, na 2 sniadanie, obiad, deser, podwieczorek, kolacje i przed spaniem? Cos jak ja z ogorkowa....

      Usuń
    2. Hana - myslisz, ze Agniecha nauczyla koniki jesc lyzka?

      Usuń
    3. A nie, one przez rurkę piją. Taką dość grubą, żeby ziemniaki przeleciały i się nie zatkało.

      Usuń
  68. Kurki; aleście mi smaki (poznańskie)narobiły, tymi deserkami zwłaszcza. W okolicach Poznania dziś był dzień, mozna powiedziec, piękny,bo słoneczny, chociaz chłodny. Nadrobiłam jesienne ogródkowe zaległości, choc pewnie nie powinnam sie przyznawać - w niedzielę?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się razem z Tobą - sadziłam cebulki tulipanów i jeszcze nie skończyłam. :-)

      Usuń
    2. ja mam jeszcze torebke narcyzow, ale kiedy moglam dzis posadzic to padalo, a potem trzeba bylo obiad a potem sie zrobilo ciemno. Mniej wiecej.

      Usuń
  69. Hrehre, moja niedziela też pracowita, chociaż bardziej tak w cichości, pod osłoną domu.

    OdpowiedzUsuń
  70. U mnie gar ogórkowej i smalec do chleba. Nie ma rozpusty.

    OdpowiedzUsuń
  71. Dobry wieczór. My mieliśmy pierogi na obiad cosmy wczoraj lepiły z córka, mięsne i ruskie, do tego z wywaru mięsnego ugotowałam barszczyk do popicia, sprytnym sposobem,bo buraki przepuscilam przez sokowirówke,i tylko do wywaru wlałam ten sok,nawet z jabłkiem ,doprawiłam majerankiem i octem jabłkowym i było super pycha,delikatnie zagotowalam i gotowe. tak więc polecam sposób na szybki barszczyk.
    A wcześniej pojechalismy w las,odnalexlismy stary grobowiec i utaplalismy sie w błocku.

    OdpowiedzUsuń
  72. Dora; mam jeszcze prostszy sposób na szybki barszczyk - kartonik Krakusa (barszczu)dodany do wywaru mięsnego, czosnek, majeranek, pieprz, ocet jabłkowy - i tez pycha.

    OdpowiedzUsuń