środa, 19 października 2016

Jak to z łabądkiem było...

Mam dla Was kąsek ornitologiczny, jak to w Kurniku. Przeczytałam go wczoraj i takie zrobił na mnie wrażenie, że poprosiłam o pozwolenie na publikację tutaj. Pewna moja wirtualna znajoma mieszka o rzut beretem, za miedzą, prawie jak Kinga Lawendowa. Z racji pracy w pobliskim instytucie badawczym na terenie dawnej posiadłości hrabiego Chłapowskiego, ma z tego tytułu różne doświadczenia. Poniższe to jedno z nich. Popłakaliśmy się z Ognio ze śmiechu. Poza tym ta historia jest pouczająca i kto wie, może się kiedyś przydać...


*

Z łabędziem to było tak! Chłop ze wsi siedział za gwałt, wyszedł i wrócić planował na społeczeństwa łono, no ale się robić nie chciało. Kradł i handlował czym popadło. Przyniósł onegdaj do naszego domu łabędzia w ramach wymiany na trunek. Nie było nas w domu, bo to czas wakacyjny był, ale pomieszkiwał u nas kolega - bardzo fajny facet, dziś zawodowo się zajmujący ochroną przyrody. Zamiast wezwać jakieś służby, pochylił się nad nieszczęśnikiem i odrzekł, że w interes nie wchodzi, bo pół życia w Anglii spędził i podobno angole gadajum, że łabędź łykowaty jest, a on i tak wegetarianin, więc i po co mu.... No i nasz gwałciciel poszedł szukać szczęścia dalej... Jak wróciłam i się o sprawie dowiedziałam, zrobiłam we wsi dochodzenie i wychodziło, że dobrobyt w zagrodzie jest i nikt się na dziczyznę nie skusił. Pomyślałam zatem, że chłop sam go zjadł i polazłam do jego bratowej, którą troszkę znałam i która z nim mieszkała. Wiedzieć trzeba, że to była jedyna we wsi rodzina posiadająca ostatni we wsi wychodek - taki rasowy z serduszkiem - to mnie chyba zainspirowało potem :). Marzena, bo tak miała panna na imię... zaklinała się na wszelkie świętości, że ona tego łabędzie nie jadła! Bóg broń! Ale oskubała, wypatroszyła i przyrządziła jak porządna pani domu. Wkurzyłam się! Powiedziałam co o tym myślę, ale nagle, nie planowałam tego, nie zastanawiałam się na tym, ot tak w pierwszej rozmowie z nią przyszedł mi do łba chytry pomysł. Powiedziałam jej, że nasza Stacja Badawcza bierze udział w bardzo poważnych europejskich badaniach naukowych nad populacją łabędzi w Europie. Że mamy super sprzęt, nadajniki, radary, skanery, gps...No i że ten zjedzony łabędź miał taki nadajnik właśnie, .... no krótko mówiąc, że ów nadajnik pika i pika nam na mapach i wszytko wskazuje, że ten łabędź nadal przebywa na terenie ich działki. Rozrysowałam jej nawet jak to pikanie wygląda... jak pulsuje na mapie w TYM miejscu. Ale była jazda! wybrali szambo... oczywiście nigdy tego do tej pory nie robili... ot kopali nową dziurę jak się stara kończyła... i pytali z lękiem... yyyy pika jeszcze?? Pika, a jakże! Potem wpadli na trop, że może nadajnik jest w kompoście razem z piórami... no ale pikało nadal... kilka lat się tak z nimi bawiłam. Potem mówiłam, że czasem pika, a czasem nie pika - że nie wiemy jak to zinterpretować naukowo :) No i oni sami wpadli na pomysł, że widocznie nadajnik utknął w ciele jednego z członków rodziny. I jak on w domu to pika, a jak nie, to nie pika, bo zasięgu brak.

fot. Ognio

fot. Ognio

PS. Zakładka z wyrzutkami pt. "Wyrzuta" zrobiona! Zaglądajcie!


201 komentarzy:

  1. Sylwia to potrafi opowiadac:) Jak sie kiedys spotkacie to ja ode mnie ucaluj.
    Za tego labedzia i i nie tylko. Za modliszki tez:)
    Przepraszam, ze rzadko do Kurnika wpadam, ale sie wzielam za gumno i malowanie drobiazgow roznych, ktorych przez lato nie tknelam.
    Dobranoooc:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zuoto Kasia, zuoto!
    Znacie się osobiście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzialysmy sie na oczy, ale znamy sie dlugo. Ona, na takim jednym forumie miala pseudo Kudlanka Nabozna, czyli modliszka po czesku. Polaczyly nas wnetrza. Milosc do starooci. Ech , marzy mi sie wizyta u niej i w Turwii:)

      Usuń
    2. Kasia, to jakieś 15 km ode mnie.

      Usuń
    3. Koniecznie musicie sie spotkac:))

      Usuń
  3. A, no i wszystkim chorym-zdrowka.
    Sonic, bosz, tos sie strachu najadla i dzieci tez. Dobrze, ze sie tak skonczylo!

    Jesli mi kiedys zrobia sekcje, to moze znajda przyczyne tego, ze jak jem np. kasze, alebo orzechy, albo jakies inne ziarenka, to one przez gardlo, przedostaja mi sie do nosa. Nie wszyckie, jedno, dwa. To boli i drapie. Rodzina patrzy,a kasza wlozona do ust, wychodzi nosem.ten otwor co tam jest naturalnie, jakis wielki mam, albo co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, bardzo mi sie podobie, ta luzna klapka:)))

      Usuń
    2. Kasia, taka klapka jak montuje się w domu, żeby koty mogły wychodzić. Widocznie kasza ma wysokie IQ.

      Usuń
  4. Kasia:)))) Słyszałam o puszczaniu bąbelków nosem, ale żeby kaszę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moj synus kiedys kichnal groszkiem zielonym.

      Usuń
    2. mój synuś, po jakims pijaństwie mieszanym na działce kolegi rzygał wszystkimi otorami kiełbasa z grila. Nosem też !!! Sam mi to opowiedział ze szczegółami bo rzygał i sie nie posiadał ze zdumienia. KolKa

      Usuń
    3. O matko, KolKa, że też on przeżył!

      Usuń
    4. młody wtedy był :) Ale od tamtego wydarzenia bardzo mało pijacy jest a już kiełbasa z grilla + piwo + wszystko co było w barku - nigdy wiecej! KolKa

      Usuń
  5. Nie lubie tak zwanego nabierania kogoś. Nawet jak w dobrej wierze i w dobrym celu. Aż mnie coś w środku boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może to jakaś trauma z dzieciństwa, której nie pamiętam...

      Usuń
    2. AniuM., krzywdy doznał tylko łabędz. Nie znasz mentalności lokalsów, zwłaszcza patologicznych. Nic ich to zapewne, albo nawet na pewno, nie obeszło. Przestraszyli się co najwyżej, że przyjdum szukać nadajnika, a tu lewe szambo i bydzie kara, a tyle można by gorzały za to kupić. Przynajmniej zrobili trochę porządku. O łabędziu nawet nikt z nich nie pomyślał, a już bankowo nie w kategoriach wyrządzonej krzywdy. Mam do czynienia z taką patologią nieomal przez płot. Na nich nic nie działa, bo rzeczowych argumentów nie łapią. Z głupoty, bezmyślności i degeneracji ogólnej. Ichni dzieciak drażnił przez płot Frodo, który toczył z pyska krwawą pianę. Prosiłam, tłumaczyłam - groch o ścianę. Przecież gdyby Frodo taki rozwścieczony (chociaż to baranek jest, znasz go) wywalił ten zmurszały płot, mogłoby skończyć się tragicznie. Aż raz puściły mi nerwy i wraz z nimi puściłam taką wiąchę, że aż się zawstydziłam (a mimoza to ja nie jestem). I skończyły się durne zabawy.
      To była zasłużona kara za zabicie łabędzia. Na inną u nas nie ma przecież szans.

      Usuń
    3. Na logikę to ja to wszystko wiem.
      Ale na "Nieoczekiwanej zmianie miejsc" płakałam zamiast się śmiać. Jestem pewnie uszkodzona... ;)

      Usuń
    4. AniuM., ani chybi trauma!

      Usuń
    5. Też w sumie nie lubię nabierania ludzi, bo to takie nie fair. Ale na pewnym poziomie troglodytyzmu się po prostu nie da inaczej - "gumofilcom" (robocze określenie na lokalsów, z którymi miewałam doświadczenie) nie przetłumaczysz. Odwoływanie się do argumentów naukowych, kulturowych lub emocjonalnych ni hu hu efektów nie daje. I wtedy właśnie człowieka korci...;) A potem człowiek ma ubaw na zmianę z wyrzutami sumienia. Ale naprawdę innej drogi nie ma.

      Usuń
  6. Porcja śmiechu na noc bardzo się przyda. Zabawna historyjka.
    Szkoda, że u nas nie pogonili tych co z Plant porwali łabądka do zjedzenia. Było to parę lat temu.
    Zdjęcia cudnej urody, jestem fanką Ognio.
    Idę spać, bo jakaś zmarnowana się czuję.
    Dobrej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna historia, mam nadzieję, że już więcej łabędzi nie konsumowali. Ja to sie ich zawsze trochę bałam, zwłaszcza odkąd mnie w Łazienkach z sykiem goniły, bo chciały jeść.
    Gwoli śmiechu na dobranoc to przepiękny monolog Poniedzielskiego dziś słyszałam, zacytuję wam krótką wymianę zdań między wracającym w stanie wskazującym mężem a żoną.
    Żona: Gdzieś ty był??!!
    Mąż (rozmazanym głosem): Nnnie uwierzysz, kochanie, na sssmentarzu...
    Żona: A co, ktoś umarł??
    Mąż: Nnnie uwierzysz, kochanie, WSZYSCY...
    Kocham Andrzeja P.:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Powinna zagrozic wypatroszeniem calej rodziny, bo przeciez nadajnik to rzecz cenna i trzeba go jakos odzyskac. :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczne zdjęcia! Ognio-Mistrz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julita, dziękuję, żałuję, że to nie ja:(

      Usuń
  10. No i bardzo dobrze,że chociaż w taki sposób"pomściła"łabondka.No jak tak można zjeść łabondka!?
    Dobra nauczka:)
    Aniu M.ja też nie lubię takich zagrywek ale czasami trzeba kogoś chociaż lekko,do pionu postawić.
    Miłego dnia Kurencje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orka, nikt tego nie lubi, ale taka zagrywka jest usprawiedliwiona. Gdyby zdażyło mi się coś takiego, nie zawahałabym się.

      Usuń
    2. Matkoicórko, napisałam "zdażyło"! Nie wierzę, ja to napisałam? Sabotaż!

      Usuń
    3. oj tam, oj tam.. Hana, nikt nie zauwarzył.

      Usuń
    4. Przestańcie, bo to się roznosi!

      Usuń
  11. Historyjka wypisz-wymaluj jak z kreminałów Chmielewskiej;)
    U nas ciepło,ale chiba w nocy padało.
    Narka, idę karmić sikorki.
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  12. jeden labedz a tyle pozytku narobil!!
    zdjecia piekne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzień dobry. Pogoda byle jaka, dalej szara, ciepło 10 stopni, nie pada ale mokro.
    Na dodatek odkryłam (bez specjalnego zdziwienia) że chyba nadaję sie już na złom. Otóz zajrzałam do Kurnika jakieś 40 minut temu, zdjęcia obejrzałam jeszcze raz, doczytałam zaległe komentarze i miałam wpisać swój. Zaglądam teraz, nie ma! Zapomniałam wpisać, a byłam pewna że to zrobiłam, czyż to nie straszne? Jak żyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, też mi sprawa! Robię to notorycznie!

      Usuń
  14. He, he, he. Po paru latach można jeszcze zasolić tekst że teraz będziołom już się takich chipów nie zaszywa tylko te nowszej generacji, bo wg. najnowszych badań stare okazały się łatwo uszkadzalne a wtedy są promieniotwórcze i szkodliwe dla wszelkiej żywiny, nawet jeżeli kontakt był krótki to są tzw. długofalowe skutki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Ty, Taba, ale Ty mściwa jesteś! Hrehre!

      Usuń
    2. Głupota powinna boleć, inaczej niż boleścią ciężko ją wyplenić. Wierz starej i doświadczonej.

      Usuń
    3. Wcale nie mściwa, bardzo dobry pomysł. Niektórzy tylko ze strachu są przyzwoici. Jeszcze kazałabym im sprawdzać w kupach, czy nie wyszedł.

      Usuń
    4. Ale byłoby fajnie, gdyby można leczyć głupotę, jejku!

      Usuń
    5. Hano, my wszystkie takie amatorki lekarki naturoterapeutki, hrehrehre.
      Może to wcale nie syzyfowa praca?

      Usuń
  15. Ech, no ale łabądek jednak został zjedzony:(

    Dziędobry! ok.9 st. troszkę ponuro,ale nie pada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. slyszalam tez o sprzedazy bocianiny....
      a uabondzie to te rozne krole na bankietach jadaly, nadziane gensiom, kaczko, kurczakeim, kuropatwom, etc etc. dlatego Piasty wymarly (wymarly w zasadzie z przejedzenia...)

      Usuń
    2. Opakowana, to już szczyt rozpusty i rozpasania - ptak nadziewany ptakiem:(

      Usuń
    3. no wlasnie szli od najwieszego ptaka do malusienkiego. Dobrze im tak, ze wymarli, te Piasty!

      Usuń
    4. Ale geny nadal się w narodzie telepio.

      Usuń
    5. Nie u mnie, ja lubię kartofle.

      Usuń
    6. Opakowana, nie tylko u nas tak się zażerali. Uczty rzymskich cesarzy też były niczego sobie, jeśli chodzi o doznania smakowe. Znaczy ich doznania , ja bym tego do ust nie wzięła brrrrrr

      Usuń
    7. ja tez lubie katrofle. na wiele sposobow. bardzo wiele....

      Usuń
  16. Dora, ale chociaż pomszczony. Założę się, że drugiego nie było.

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety, do takich prymitywów trzeba prymitywnie,po ichniemu, nic się na to nie poradzi.
    Historia przednia, Sylwię chyba duch zjedzonego łabędzia natchnął, żeby go pomściła ...
    Zdjęcia - cudne :)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Co za historia!!No cóż sprawcy ponieśli zasłużoną karę,a łabądka bardzo żal,bo przepiękne to ptaki! Zdjęcia szanownego Ognio fantastyczne!!
    A za oknem buro,ponuro i pada od wieczora,brzydko choćby późny listopad:((
    Dobrego dnia i samopoczucia Kurnikowi♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Elu, u nasz także samo, chociaż ranek był obiecujący:(

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja pierdziele, ale ludzie to jednak gupie som...

    OdpowiedzUsuń
  21. Iwona, czołgiem, znaczy się cześć! Ludzka głupota (i jej skutek - bezmyślność) bywa obezwładniająca. Tutaj, na wsi stykam się z nią w wymiarze niczym nie zamaskowanym. Nie chodzi, bukbroń, o to, że na wsi ludzie są głupsi niż w mieście, a o to, że tutaj bardziej to widać. Jak na dłoni, rzekłabym. Długo by gadać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzien dobry, po skromnych opadach, znowu slonce.
    U nas , zamiast labedzia, znowu na dachu jakis sep, czy kondor sie platal.
    Taka gminaaa.

    OdpowiedzUsuń
  23. ojacie, ale historia! ale sama nie wiem, śmiać się czy płakać. bo, z jednej strony, należało się im, pomysł zemsty rewelka :)) z drugiej, smutek, bo to coś, co tych ludzi skłania do takich zachowań, może być poza ich kontrolą i wolną wolą. nie chcę drążyć tematu, ale żeby podejmować dobre decyzje, trzeba mieć przynajmniej sprawny mózg. alkohol może człowieka pozbawiać tegoż jeszcze przed jego narodzeniem. smutne to i beznadziejne.
    a w ogóle, to dzień dobry, Kurniku, stęskniłam się za Wami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcia fantastyczne, ale filmu to ja żadnego u ciebie, Hano, nie mogę obejrzeć.

      Usuń
    2. to tak jak ja. Też mi się filmy Hany nie otwierają

      Usuń
    3. A może nie byłyście grzeczne? Co dzisiaj jadłyście? ;)

      Usuń
    4. Naleśniki nadziane czymś białym - łabadek?!

      Usuń
    5. jeszcze nic :P
      ale rączki nie zawsze na kołdrze trzymam.

      Usuń
    6. No to mamy jasność Tempo dlaczego nam sie nie otwierają.

      Usuń
  24. Dzień (....) wpisać odowiednie słowo, nie będę się wyrażać. Pada, chmury szare nisko nad ziemią, mokro, ale w miarę ciepło. Byłam w mieście, co widziałam opiszę niebawem, musiałam się ruszyć żeby nie pleśnieć w domu.
    Miłej reszty dnia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Rucianko, chyba tylko my dwie działamy na 4 frontach jednocześnie. Ja nawet na pięciu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie tylko Wy. Ja dzisiaj miałam kilka dobrych frontów i jestem tutaj też - kolejny front. więc prosze się nie przechwalać. Faktycznie coś tu cicho o zmierzchu

      Usuń
    2. Marta, rozgdaczą się, jak już wymięknę. A to niebawem nastąpi, bo od rana walczę z sennością i nawet "zdaży" napisałam od tego przez ż z kropką. Pora umierać.

      Usuń
    3. Czołgiem, frontowe koleżanki, czołgiem.

      Usuń
  26. Dobry wieczór. Wróciłam niedawno od kardiologa,przepisał mi bibloc 5, mam brać po pół tabletki,ew. jak zauważę brak efektu to mam ziekszyć do całej, i w grudniu po południu się zgłosić do kontroli:)

    No i tak to.Pogoda wytrzymał ,nie pada, dość zimne powietrze,ale dotleniłam się,bo po wizycie lekarskiej poszłam jeszcze na spacer. Zaraz przyjedzie córeczka Młodsza,wiec bedzie wesoło w domu:) No i w oóle fajnie,jak tak mam blisko te moje panny:)


    OdpowiedzUsuń
  27. Dora, ciesz się Dziewczynkami, bo to wiecznie nie trwa:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:) Młodsza na razie to wyjeżdza i przyjezdza,bo studentka,a Starsza ma chwilową przerwę na rodzinną miejscowosc,bo póxniej wybywa na niemiecki grunt,ale to juz i tak bliżej niż Irlandia i bedziemy się częsciej spotykać (może).

      Usuń
    2. Doro,pociągnęłam Synową za język w temacie tarczycy.Ona ma nadczynność.Leczy się już półtora roku.Musi regularnie!przyjmować lek.Co parę miesięcy robi badania kontrolne.Jest dobrze.Nie pamiętam czy córa miała robione usg tarczycy.Powinno być zrobione.Leki wspomagające serce,witamina B wspomagająca działanie leku.

      Usuń
    3. Orko,na razie to jest w fazie rozpoznania,usg i nowe badania ma zrobic za dwa meisiące.

      Usuń
  28. Kureiry, kto chce napisać bajkę na listopad o Guciu, który od Mamalinki pojechał do Przasnysza (chyba), albo Pasłęka, prosto w objęcia nadobnej suni, w której z mety się zakochał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiadomo coś o nim i o reszcie Mamalinków?

      Usuń
    2. Rucianko, o Guciu wiadomo najmniej, zgoła nic, bo poszedł do obcych. Zanim Mamalinka wyjechała, miała wieści, że wszystko dobrze. Reszta Mamalinek ma się kwitnąco - koty u Rabarbary, Bella u Bugusi (BDB), Brylant, kozy i kury u Inkwi.
      Bajka ma być o Guciu, bo to on był bohaterem listopada.

      Usuń
    3. I kogut Tadeusz też u Inkwi. I suczka czarna, kurczę, zapomniałam jak ma na imię - też u Inkwi.

      Usuń
    4. Aura. Czarna suka. Bardzo milusia. Chodzi z Padre na grzyby.

      Usuń
  29. Proszę zgłaszać się na ochotnika do bajki, bo wyznaczę z urzędu!

    OdpowiedzUsuń
  30. Znaczy Rucianka chce napisać tylko danych Jej brak

    OdpowiedzUsuń
  31. Fronty dzisiejsze, rozliczne, jednakowoż mnie zmęczyły. Muszę, po prostu muszę iść spac. Dobranoc Kurki, do jutra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobranoc. Miłych snów bez żadnych frontów.

      Usuń
    2. Ewa2, nie jednego a wszystkie łabądki z sadzawki na Plantach te Cygany ukradły i zjadły, ależ to była afera. Na lincz się zbierało.

      Usuń
    3. Pamiętam, że była afera, nie pamiętałam liczby, ale parka na wysepce tam była.

      Usuń
    4. Oooo! Bacha! Gdzieżeś ty bywał czarny Cyganie?

      Usuń
    5. Bacha, zajrzyj do poprzedniego wybiegu, może tam pantofelki na Ciebie czekają?

      Usuń
    6. Bacha jak sprawa pantofelka? Pasują na nozke w wielkości i stylu? Czy nadal szukamy Kopciuszka?

      Usuń
    7. U nas też chodzi fama, że Cyganie nieraz konsumują łabądki.

      Usuń
  32. Dobranoc.
    Musze sie jakos dowlec na pietro, do wyrka. Obcielam dzis, moj zywoplot z cisow, malym sekatorkiem i nozyczkami, pecherze mi sie ns lapach porobily. Taka ekolo jestem. Tu sie angazuje ludzi z pila, jeden taki, caly dzien dzis wyl, z przerwa na obiad. Posadzilam cebule, chryzantemy, no.

    To dobrej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  33. Aleśmy pracowite Kury, jej! Ja skończyłam rysowanie kalendarza i jestem z siebie trochę zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję. To fajnie. Ja się nikomu nie przyznałam, że rysuję. Będą mieli niespodziankę.

      Usuń
    2. Ewa2, dla mnie to już chleb powszedni:)))

      Usuń
    3. Hano gratuluje! Czy to oznacza że teraz będziesz nas tu gościć suto zastawionymi postami?;-)

      Usuń
  34. Oooo, Hana - gratulejszyn :)))
    A mnie coś rozbiera i nie jest to mój Chłop :(( Trochę mię w kościach łamie, ale czymam się puki mogie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, w takim wypadku doradzam niezmiennie puszczenie się. Nie trzymaj się kurczowo.

      Usuń
  35. Brawo Hano!Ależ jestem ciekawa!:)

    Lidko jakies specyfiki rozgrzewające zaaplikuj do snu i może pomoże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy rozgrzewające prześcieradło, łyknęłam sobie malinówki, moze jeszcze wody z miodem ... mam nadzieję, że przejdzie.

      Usuń
    2. Lidka i tym prześcieradło to szerzej proszę.

      Usuń
    3. Miało być o tym przescierale, ale najwyraźniej mój smartfon nadal skutecznie mnie kompromituje, on musi być pod wpływem Macierewicza:-)

      Usuń
    4. CzeKo,zmień natentychmiast smartfona bo nie daj panie B.przejdzie na Ciebie!:)

      Usuń
  36. Dora, teraz musisz wyczymieć. Będę dawkować napięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy wolę niespodziankę, czy uchylony rąbek:)

      Usuń
  37. Ja nie śpię. Nie wiem jakim cudem, bo cały dzień walczę z pokusą. I nie wiem jak długo jeszcze. Obawiam się, że krótko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ostatnio Kury wcześnie wymiękają, kiedyś gdakałyśmy do późnych godzin nocnych.

      Usuń
    2. Rucianko, zestarzały się.

      Usuń
    3. Pewnikiem dlatego,że ciemno się robi szybko a to znaczy,że trza na grzędę.Ja też trochem zdziwiona,że rano nie ma za dużo gdaków do czytania:)

      Usuń
  38. Też nie śpię, ale zanosi się że wymięknę, chyba że mi plecy nie pozwolą zasnąć, Nic nie pomaga, chyba potrzebny będzie konował.
    Jesień, chyba dlatego Kury wcześniej zasypiają.

    OdpowiedzUsuń
  39. No i wymiękłam. Idę do Czajnika. Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
  40. Czekam,bo sie pranie wiruje, powieszę i zaraz też w kimono:)
    Dobrej nocy ,do jutra!

    OdpowiedzUsuń
  41. Hellou, Kurejry :)
    Poczytawszy i pośmiawszy się :P Historia z łabądkiem smutna, ale kara bardzo mi się podoba. Ja bez bicia powiem, że lubię nabierać ludzi i lubię być nabierana. Oczywiscie jeśli to ma wywołać uśmiech, jest zabawne. Nie lubię takich akcji, gdy ktoś jest wystraszony na maksa .
    Hanuś, dojszło !!!!
    ♥♥♥
    Sfszystkie w domu domownice mi zazdraszczajo ;))
    Pięknie dziękuję:***
    Ale co i jak napiszę u siebie :)
    Ok, powiem tu też- Dostałam od Hanuś torebeczkę wintydż i piękny portret jako prezent na nową szczęśliwą chatkę :)!Hanuś, jesteś pierwszą darczyńczycą :)))Pięknie dziękuję :)
    Ten portret to chyba z przesłaniem, co Hanuś ? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja polecialam obaczyc, ale jeszcze nie na.
      Sonik jak samopoczucie? Ból w mostku po usciskach minął? Zebra cale?
      Czytałam czym Ty się zadlawilas i w szoku jestem, że to aż tak moglo się dziać.
      Poradę zapamietam, co prawdwa ja się raczej nie krzrusze ale dzieciaczki to potrafią. Ostatnio Kornelia miała taka przygodę z mieskiem z kurczaka, aż się dziecku zwymiotowalo. Ona raczej też do tej wrażliwej grupy nalezy, bo to nie pierwszy raz.

      Usuń
    2. Czeko, jest ok, ale traumę miałam niezłą :( Napisałam to właśnie ku przestrodze. To uciskanie przepony też pomaga, ale trzeba to umieć, więc sobie też o tym poczytaj/poczytajcie!! Ale z tym oddechem pomogło mi bardzo, co jest ważne, jeśli bylibyśmy sami w domu.

      Usuń
    3. Sonic, zapomniałam napisać, że portret nosi wieloznaczny tytuł "Turkaweczka". Interpretuj jak tam kcesz, hrehrehre!

      Usuń
    4. Hanuś, a ja myślałam, że
      - Duch Pański na mnie zstąpił-
      - gołąb mi na głowę robi ;P
      - jeste Królową gołębi
      - przekażmy se znak pokoju w nowym pokoju
      i co? zgadłam, czy to inna inszość ? :PPP

      Usuń
    5. Sonic, duch pański zstąpił na znak pokoju w nowym pokoju.

      Usuń
    6. ojacie!!!!
      Hanuś, mowę mi odjmło !
      to ja se podkład muzyczny z radia co ma ryja puszczę !

      Usuń
    7. Puszczaj Sonic co się da!

      Usuń
  42. U mnie dziecka się poprzestawialo i pół godziny temu poszły spać.
    Dziś sobie trochę pokierowalam :-) jak ja to lubię. Dzieci pod nadzorem babci , cioci i sióstr ciotrcznych ostaly, a ja męża na wizyta do Garwolina zawiodłam. Na powrót tak się zagadalismy że i mały wlos byśmy na Lublin trasa wycieli A nie na Warszawe;-)
    Ino fatalnie na 50te było od Góry Kalwarii bo to tzw. Trasa tirowska i dużo z naprzeciwka ich bylo, więc po oczach dawały. A i mnie z akomodacja cieniutko i do tego deszczyk i bryza;-) spod kół. Pomimo powyzszych spokojnie dotarli my do domu. A teraz wypilam moje piwo na spróbunek nabyte i czuje się jakbym Co najmniej. 0,5 L czystej w siebie wlala. Jednak w temacie alkoholu to praktyka czyni mistrza;-))) kiedyś to można było dziabnac, a teraz jedno piwo do głowy uderza.

    OdpowiedzUsuń
  43. Śpijcie smacznie Kureczki. Poprzednią noc przeleżałam słuchając radia - nie usnęło mi się ani na minutę. Rano wstałam i poszłam do huty, potem na dwie godzinki się położyłam. jaka będzie ta noc?
    Dobranoc.
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna Bezowo, bezsenność jest okropna, dzisiaj będziesz spać jak zezwłok. Oby.

      Usuń
    2. I tak było. Położyłam się o 3-ciej i wstałam w południe. Jest dobrze.
      Bezowa

      Usuń
  44. Dzień dobry Kurki Zlotopiorki!
    Poranna gimnastyka zaliczona. Poszukiwania kluczyków od samochodu, po przeglądzie torebki, plaszcza, dba szafy ( bo może wypadly) wysłałam męża do garażu bo brałam książkę i dokumenty z tylnego siedzenia, więc może tam...no i były:-) uff...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CzeKo, łączę się z Tobą w bólu.

      Usuń
  45. Ech Hana, czasem się zdarzy jak się zdąży, nie ma co się przejmować. :) Labadka mi żal, bo to jakby brzydkie kaczątko zjeść aczkolwiek zemsta była straszna. I muszę przyznać, że się zawiodłam w swoich nadziejach - przeczytałam "znowu lecą żurawie" i myślałam że to wiosna już idzie, patrzę przez okulary a to na szczęście dopiero listopad. Jak tak można w ogóle? Się pisze "już odleciały żurawie z klangorem" się stawia trzy kropki dla sentymentu i sie czytelnik nie stresuje, że zimę przespal z piekna jesienią. :D pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czajko, nigdy, przenigdy nie robiłam błędów ortograficznych, i to takich! Jeśli mam wątpliwości - sprawdzam. Nadużywam przecinków, to wiem. A tu coś takiego! Hańba, panie, hańba:( No ale stało się i nie ma co deliberować. W panice chciałam nawet usunąć komentarz!
      W tytule chciałam nawiązać do filmu "Lecą żurawie", a wyszło, jak wyszło:))) Co roku mam ten sam dylemat. Chciałoby się, żeby już wiosna była znów, ale z drugiej strony - przespać pół roku i pół roku mieć w plecy? Nieeee, przemęczymy się.

      Usuń
    2. Mam teorię taką prywatną, że to się od klawiatury porobiło. Ja nie dalej jak wczoraj zrobiłam taki błąd, że sama siebie nie mogłam zrozumieć. :)
      Yyy, ja tam lubię jesień. I te mgiełki różne i pluchy. Jeść jest co, a wiosną nie bardzo. :))
      A żurawie swoją drogą piękne. Tak się zastanawiałam ostatnio, że jednak coś ważnego cały czas jest dla nas w tych przylotach ptaków. I taka radość na wiosnę.

      Usuń
    3. Czajko, my w Kurniku to często specjalnie piszemy z błędami lub gwarą.I czasem sama głupieję i muszę się chwilę zastanowić.W ogóle internet pełen jest tekstów z błędami i myślę,że prędzej czy później nastąpi jakaś ujednolicająca rewolucja polskiej pisowni;)
      Hanna

      Usuń
    4. Hanno, mnie taka specjalna pisownia też bawi (już od Ani z Zielonego wzgórza i listów Tadzia). A do Kurnika Waszego jakoś się czuję pasująca od początku, chociaż niby z ptactwa dzikiego się wywodzę.
      Mam nadzieję jednak że rewolucja w języku nie nastąpi, bo w tym temacie tradycjonalistką jestem i lubię jak w wyrazie widać jego historię (no, jak mi ktoś pokaże palcem oczywiście). I zresztą jak - krufa musiałaby wtedy być żeby pasowała do krufki. :D

      Usuń
    5. A tak na marginesie chciałam tylko wyrazić nadzieję, że nie odebrałaś tego jako przytyk jaki? Bo tylko tak mi się żartobliwie skojarzyły te dwa wyrazy. Kiedyś mnie zgubi ta żartobliwość moja, to pewne. Pozdrawiam cały czas serdecznie i się idę szykować na zasłużony (poniekąd) łykend. :)

      Usuń
    6. Tysz jestem ze starej szkoły,Czajko;)
      Ale jak paczę na poczynania młodego pokolenia,ich łamanie zasad,skróty,anglicyzmy w informatyce,komentarzach, mailach to przychodzi na myśl rewolucja.. Chociaż z drugiej strony przeżyliśmy grekę,łacinę,rusyfikację i germanizację, a jednak wciąż nie gęsi a swój język mamy;)Pzdr,
      Hanna

      Usuń
    7. O! pacz Hanna! I sama piszesz pzdr.! Rewolucja już się dokonuje. Przyswajamy sobie różne słowa, skróty itp. nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ważne na tym etapie, żeby zdawać sobie z tego sprawę i stosować je (te nowe słowa) ze świadomością ich historii (jako rzekła Czajka), w pewnym sensie żartobliwie. Sama lubię niektóre słowotwory, zdarzają się niezwykle trafne, niektóre zaś doprowadzają mnie do szału. Lubię w porzo, nara, odjechany, wypasiony i wiele innych. Nie pamiętam w tej chwili czego nie lubię, hrehre:)
      Język to żywy stwór i jako taki zmienia się każdego dnia. Normalna sprawa. Obrastamy w nowe technologie, przedmioty i inne dobra. Wszystko płynie, język też.

      Usuń
    8. Czajko, krufa do krufki, a wuł do Wułczanki, co nie?
      Do Kurnika się nadajesz, jak najbardziej. Wszak rządzi tu DZIKA Kura!

      Usuń
    9. Sfrancuzienie też przeżyliśmy, a tak ubolewano. Tylko teraz zasięg rażenia jest większy przez ten Internet. No ale co - musi być postęp - inaczej byśmy jak Piast mówili. :))

      Usuń
    10. Zaiste Czajko dobrze prawisz.

      Usuń
    11. No,odruchowo użyłam skrótu.Wszystko płynie, niestety.Slang też się starzeje i powstaje nowy.
      Jak rozmawiają moi synowie to czasem nie wiem o co cho;)Ale pamiętam mój ojciec też niekiedy dopytywał matki o czym mówię...;)
      Niedawno w książce widziałam taki dowcip rysunkowy z czasów II w.św.-Roosevelt orze (na czołgu),Churchill sieje (bombami),Stalin młóci (rozstawia armie),Hitler wieje (ucieka).Dla nas taki dowcip sytuacyjny jest raczej passe.
      Fredro bawił mojego męża, a mnie nie bardzo.
      O rany,paczcie Kury jaki wywód hrehre.
      Hanna

      Usuń
    12. Ach, jak ja lubię polski język!
      Jednakowoż nara, i w porzo, których i tak nie trawię, wykluczyłam po usłyszeniu kawału o księdzu, który chciał przypodobać się młodzieży.

      Usuń
    13. Agniecha, boisz się, że wezmą Cię za księdza?

      Usuń
    14. No nie wiem, w sumie krój sutanny zawsze bardzo mi się podobał, chłopców też lubię ( ale pełnoletnich ) więc sama już nie wiem, może powinnam księdzem zostać?

      Usuń
  46. Dzień dobry chociaż podobny do wieczora tak samo ciemno. Nadal mokro, niebo jednolicie szare, 10 stopni. Najchętniej bym przespała cały tydzień.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziędobry Kurniku! Brrr,2 st. szron na dachach.

    OdpowiedzUsuń
  48. Hellołł Kury,
    mokro i trochu przenikliwie,włosy mnię się pod czapką przylizały;)Pranie od wczoraj moknie na balkonie.I pewnie wkrótce przesuną tę godzinę,że o 15ej będzie ciemno.Eh..
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  49. Hano,wysłałam liscik z dwiema bluzkami ,do wrzuty.

    OdpowiedzUsuń
  50. Haniu, no właśnie,to już za tydzień.I jeszcze bardziej będzie się chodzić po ćmoku,nie lubię zmian czasu!
    u nas słonecznie,ale zimno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, Dorcia, zimy nie lubię przez to przesunięcie czasu.W latach 90tych o ile pamiętam nie przesuwali i było ok.
      Hanna

      Usuń
    2. Bo to gupie jest i nie wiem po kiego grzyba kombinują z czasem, przecież na jedno wychodzi.

      Usuń
  51. Kureiry! Zrobiłam zakładkę pt. Wyrzuta!

    OdpowiedzUsuń
  52. Leje, leje i nie przestaje. Mam kurzą ślepotę i źle widzę po ciemku, taki wczesny zmrok mnie dobija.
    Muszę jeszcze raz wyjść, buuuu.....

    OdpowiedzUsuń
  53. Och,Kury ale se ucztę zrobiłam,co prawda nie zachłysnęłam się,ale ledwo się ruszam jak upasiona foczka;)Opakowana się coś nie odzywa,to uraczę Was opowieścią kulinarną.
    Rano mignął mi w necie przepis na kartacze,pomyślalam więc,że zrobię takie pyzy.W lidlu były pieczarki po 2,70 za 1/2 kg,nabyłam zatem,zrobiłam farsz z cebulą.Na ciasto ziemniaki ugotowane z utartymi,surowymi i voila wyszło kilkanaście sztuk o kształcie i wielkości U-bootów, z okrasą ze słoninki i cebulki.Zjadłam d w a olbrzymy i właśnie żałuję tego łakomstwa;)To chyba bulimia?
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  54. Hanna, bulimia nie, obżarstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odarłaś mnie ze złudzeń Hana;)
      Hanna

      Usuń
  55. Hej, hej kurietty, może jakieś śledztwo przeprowadzimy, jaka szuja ukradła słońce!!!
    Mikaaaaa!!! Mikaaaa!!! A co na to Tropik? Może by trocha potropił? Trent go opuścił, to może poszukał by słońca ;)

    OdpowiedzUsuń
  56. Odpowiedzi
    1. To dlaczego u mnie nie? Przecież to nie jest daleko. Zabrałaś całe i nie chcesz się podzielić ;)))

      Usuń
  57. Marija, mnie też zabrali. I to dawno.

    OdpowiedzUsuń
  58. I mnie zabrali,mało tego leje nieprzerwanie drugi dzień!
    Rankiem na drzwiach zawisła klepsydra,sąsiad 62 lata...ech życie...
    Przyjemnego popołudnia Kurki:))
    Doro,skąd masz słońce?

    OdpowiedzUsuń
  59. W zakładce Wyrzuta spodobał mi się sweter z frędzlami i to bardzo, bardzo. Wzięłam centymetr i... 2x45 cm pod pachami to mi mało buuu. Chyba se cycki obetne. Może un rozciągliwy jest, bo taki w moim typie, że aż. Tak bardzo go kce.
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CzeKo, to pewnie Twój, bo 2 lata temu nikt inny w ciąży nie chodził. Ile w cyckach da się rozciągnąć?
      Bezowa

      Usuń
    2. Bezowo, napisz do CzeKo, masz adres? Jeśli nie masz, pisz do mnię. CzeKo zajrzy tu na pewno, ale kiedy dzieci jej pozwolą.

      Usuń
    3. To było na plask bez naciagania.. Na pewno się rozciąga. Sprawdzę jak będę mogła ( raczej późny wieczor) ile i dam znać.

      Usuń
    4. Może łatwiej byłoby na FB na priv? Będę zaglądać i tu i tam.
      Bezowa

      Usuń
    5. Aniu Bezowa tak na moje oko to on się rozciąga na 8-10 cm w biuście. Czyli tak max. 98-100 cm. Może i troszkę wiecej, ale może wtedy ciągnąć na szwach pod pachami.
      Sory, że tak późno pisze. Byliśmy na urodzinach mojej mamy i pomimo późnej pory i wybiegania się był kłopot z zaśnięciem i córci.

      Usuń
  60. Hana, niespecjalnie się ogarłam. Snuję się po chałupie jak potępiona dusza

    OdpowiedzUsuń
  61. Marta, bierz zadek w troki i wiesz co robić.

    OdpowiedzUsuń
  62. Wiem Hana,dzięki ale jeszcze ze dwa dni postaram się zadek utrzymać na miejscu. Dla dobra zwierzyńca Twego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co robisz zadkiem zwierzyńcu Hanowemu, siadujesz na nim? ;P

      Usuń
  63. Ja nie Rucianko, ale Baluś ma nieustajaca ochotę, nie tylko siadać

    OdpowiedzUsuń
  64. A ja swoją kocicę za chwilę uduszę.Trylion razy już dziś drapała w szybę,żeby wyjść i co otworzę okno to się cofa,bo leje jak cebra.Ciekawe kiedy ją przypili i wreszcie skorzysta z kuwety!
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  65. Hanna, powiedz jej, że Cię głowa boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ćmi mnie dyńka,spada chyba ciśnienie.
      Hanna

      Usuń
    2. Hanna, za dużo zjadłaś.

      Usuń
  66. Hej, Kurki!
    A to historia z łabądkiem! Szkoda go. Za karę może popikać, tak mi się wydaje.
    Wzięłam dziś wolne od roboty i spałam spałam, gotowałam. Piękny dzień, chociaż deszczowy.

    OdpowiedzUsuń
  67. Kalipso, dobrze Ci się wydaje. Dla bezmyślności i okrucieństwa nie ma pobłażania. Sam od tego robię się okrutna:)))

    OdpowiedzUsuń
  68. Hej Kurko wieczorem. Przestało lać, ale jeszcze trochę mży. Właśnie wróciłam do domu i już nigdzie się nie ruszam.

    OdpowiedzUsuń
  69. Też się już nigdzie nie ruszam. Nagotowałam gar zupy i będę ją jeść póki nie pęknę. Więc jeżeli milczeć będę długo to jesteście uprzedzone - rozpukłam się.

    OdpowiedzUsuń
  70. Agniecha, może jeszcze dotelepiesz się na nowy wybieg? I inne Kury?

    OdpowiedzUsuń
  71. cudna opowieść i kapitalny pomysł! ja bym tak nie umiała wkręcać, ale popieram działanie w słusznym celu :) a nowy wybieg już zaliczyłam, jakby co ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. Ale żeby łabędzia zjeść? 😲 A z tym pukaniem dobre, trzeba było jeszcze nadtraszyć wcześniej, że to w kimś pika moze sami by sie pokroili. To pisałem ja Balun Balum. 😆

    OdpowiedzUsuń
  73. Ale żeby łabędzia zjeść? 😲 A z tym pukaniem dobre, trzeba było jeszcze nadtraszyć wcześniej, że to w kimś pika moze sami by sie pokroili. To pisałem ja Balun Balum. 😆

    OdpowiedzUsuń
  74. Czołgiem Balum! Jeśli przedarłeś sie przez komentarze, dostaniesz jakiś honorowy tytuł!

    OdpowiedzUsuń