piątek, 21 października 2016

Trochę o szczególnym sensie

czyli o sensie życia.
Filozofia, psychologia, medycyna i pewnie parę jeszcze innych nauk, od zarania dziejów poświęcają mu wiele uwagi. Ja jednak tak od siebie. Charakterystyczne jest to, że nad sensem życia zastanawiają się głównie nastolatki płci obojga i... kilkudziesięciolatki. Ci pierwsi, bo jeszcze go nie dostrzegają, a ci drudzy, bo często już go utracili. 


Młodzi dorośli i dorośli specjalnie na co dzień nie zastanawiają się nad celem i sensem swego życia. Ono samo jest celem; jest tyle rzeczy do zrobienia, a perspektywa końca tak odległa, że pytanie o cel i sens istnienia na tym świecie wydaje się wręcz bez sensu. A jeśli już, to taka myśl przychodzi do głowy w sytuacjach kryzysowych. Im jednak jesteśmy starsi, tym częściej, a czasami wręcz natrętnie zadajemy sobie to pytanie. Najtrudniejsze w tym jest to, że odpowiedź często bywa nieoczywista. Przyznam, że w okresie mojego zawodowego życia w którym parałam się nieco terapią, ten problem moich pacjentów był dla mnie najtrudniejszy. Jak bowiem wskazać drogę do odnalezienia sensu życia osobie starszej i samotnej, bez rodziny, po stracie partnera życiowego, bez bliższych kontaktów z innymi ludźmi, bez żadnej pasji, w dodatku niewierzącej? 


Dzisiaj, kiedy sama mam często potrzebę odnajdywania tego, dla czego warto żyć, wiem że trzeba szukać blisko siebie. Tuż "przy ciele" wręcz. I tak na pierwszym miejscu postawiłabym egoistyczne przyjemności  – bez żadnych tabu i ograniczeń, wszystko, na co tylko mogę sobie pozwolić, a co niczego nie ujmuje bliznim. I pielęgnować bliskość z ludźmi – ona na ogół daje tej przyjemności najwięcej. A najlepiej, jeśli można dzielić tę bliskość tak „na styk”, „przy ciele” właśnie. To przenośnia, ale jakby co, to wcale nią być nie musi. Hedonistka powiecie? W porządku, biorę.


(to mówiłam ja - MartaMarta).

PS. Pamiętajcie o Wyrzucie (zakładka).

220 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No to teraz, kiedy zasiadłam na pudle mogę czytać.

      Usuń
  2. Trudny temat zadałaś Marto-Marto.
    Myślę, że tu i teraz warto choćby dla podziwiania urody świata, tego daleko i blisko. Piękne zdjęcia mi to uprzytomniły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równocześnie, tyle, że ja przeczytałam. :-))

      Usuń
  3. No właśnie Ci wierzący to przynajmniej mają rano i wieczorem kościół, koronkę w Radio Maryja, czytanie książeczki do nabożeństwa, różaniec...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, nie jestem pewna, że codzienne modlitwy nadają życiu sens. Są tacy, którym nadają, ale większość odbębnia w imię bliżej nie wiadomo czego.

      Usuń
    2. Ja tak sarkastycznie tylko...

      Usuń
    3. ja tez wierze, ale w innych bogow. i wierze gleboko. ale jakos nie pasuje u mnie w glowie do sensu zycia...

      Usuń
  4. Mnemo; a Ci mniej wierzący może Tuwima i Gałczyńskiego np., Jeszcze niedawno powiedziałabym, że Trójkę zamiast Radia Maryja, ale teraz juz nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko zastanawiam się nad sensem życia, może dlatego żeby nie odkryć, że jednak życie nie ma sensu...
    Jednak bardzo chcę żyć, bo gdybym nie chciała to by mnie już..nie było.
    Chyba lubię istnieć, czuć...
    Piękno świata to też dobry pretekst...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, dla mnie jesteś świetnym przykładem kogoś, kto widzi sens w każdym gówinku i potrafi się tym cieszyć. Zawsze masz pół szklanki pełnej!

      Usuń
    2. Bo staram się o to z całych sił, jak ich nie mam to się nie odzywam ;)

      Usuń
    3. Marija, w takim razie sprytnie się kamuflujesz:))) Ale do chandry masz prawo!

      Usuń
    4. niby ma prawo, ale PRZECIEZ niech wie, ze JEST zawsze do wziecia drabinka w kwiatki do wyciagania z dolow.

      Usuń
  6. Mario; jak pięknie powiedziałaś- "istnieć, czuć". Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  7. Mario; to "czuć" to jest własnie to co rozumiem "przy ciele". To dla mnie między innymi jest to dla czego warto być. Czucie właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto nie bardzo potrafię kontynuować tą myśl, bo po prostu nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, próbuję i nie wychodzi :)

      Usuń
  8. pomyślałam, że odczuwanie to chyba bardziej poprawnie po polsku, ale czucie to bardziej to o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Marta, odczuwanie jest jakby płytsze i krótsze niż czucie.

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie, Hana; "czucie i wiara..." - jak to było u Wieszcza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko."

      Usuń
  11. Dlaczego, że będę trochę złośliwa, nie ma tu wzniosłych słów na temat sensu życia w życiu dla innych, o poświęceniu, potrzebie pomagania itd? Kurki Kochane, choćby dla takiego Kurnika warto żyć, nawet z bolącymi plecami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2; wydaje mi się, ze mówienie o sensie życia w życiu dla innych jest czyms w rodzaju tematu zastępczego dla tych, którzy nie wiedzą jak życ dla siebie. kazdy z nas ma przecież życie swoje, nie innych. A że czasem dobrze jest BYĆ dla innych, to inna sprawa

      Usuń
    2. Życie dla innych bez życia dla siebie jest wręcz niezdrowe i szkodliwe. Nie wiem czy jest coś gorszego, niż zgorzkniała stara baba, toksyczna dla siebie i swoich bliskich.

      Usuń
    3. Słodkopierdzący model dzidzipiernik? ;)

      Usuń
  12. Zastanawiałam się, czytając, kto jest autorem. Pomyślałam, że Mika, ale jakoś to nie Jej literki, bardziej przypominał mi ten styl naszą Prezeskę, ale coś sam temat nie bardzo na Nią wskazywał, bo nasza Hanuś inne tematy tu zapodaje. Nie żebym uważała, że Hanuś żyje powierzchownie ;P
    Wyjszło mi że to Marija, ale ma swojego bloga, więc chyba ... Marta. I zgadłam !
    Cóż mogę dodać, mam te same przemyślenia, im bliżej końca, tym smutniejsze, tym bardziej, że w Polsce naszej kochanej zaczynają wyłazić straszne, ukrywane od lat , demony , które podsyca sekta Prezesa, tfuuu, przesika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no taaaak.. prezesika, ale kto wie, może to był dobry błąd ;P

      Usuń
    2. Sonic, piękne przejęzyczenie! A niech się przesika! Najlepiej publicznie i na drabince. Hańba będzie bardziej widoczna.

      Usuń
    3. sorry, dla mnie to nawet mógłby się poosraaać, że tak z fransuska polecę ;P
      najlepiej ze strachu przed kobietami stojącymi pod jego oknem na kolejnym marszu!

      Usuń
    4. Sonic, może i tak było, a kto go wie?

      Usuń
    5. Hhahahha , pewnie schowali go w schronie na działce Macierewicza :)

      Usuń
    6. Bez okurarow przeczytalam "na terenie ZOO"...

      Usuń
  13. Ewa2, może dlatego, że pomaganie to część sensu życia? i oczywistość? Może nie dla wszystkich, ale to jest (powinien być) ludzki odruch. Co do poświęcania się - dyskutowałabym. Poświęcanie się zawiera w sobie martyrologię i - hm - przymus? Chyba że komuś poświęcanie się sprawia przyjemność. Zresztą to zależy dla czego i dla kogo się poświęcamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam to trochę nie na serio, bardzo mi trudno dyskutować o sensie życia. Wiem jedno, że denerwują mnie takie właśnie, wygłaszane z namaszczeniem komunały na temat sensu życia. Zetknęłam się niedawno z "uduchowioną" osobą, która z patosem opowiadała jak to cierpienie nadaje życiu sens. Dla mnie, przyziemnie, skoro żyję to chyba już się nad sensem nie bedę zastanawiać.

      Usuń
    2. Ewa2, brednie o uszlachetniającej roli cierpienia w życiu doprowadzają mnie do szału. Co jest szlachetnego w tym, że człowiek śmiertelnie chory wyje z bólu? Albo matka, która właśnie straciła dziecko? I wiele innych dramatycznych sytuacji. Ktoś, kto te brednie wygłasza najwyrazniej nie ma pojęcia o cierpieniu.

      Usuń
    3. Tyle jest wokół cierpienie, ze mam czasami wrażenie, ze ktoś się nim karmi i napawa.

      Usuń
    4. Rucianko, głównie ci, co te brednie wygłaszają.

      Usuń
    5. Moze takie zycie dl aisbie to recepta na zycie, jak sie nie ma wlasnej recepty, albo cos sie zatraci gdzies, moze cos okropnego sie wydarza i nagle oska zycia sie odmienia, ze ja to pyl, ale dla kogos moze jestem czyms wiekszym niz pylek....tak gadam, bo nie wiem.

      czuje, ze m.in. zyje dla dzieci, ze glupio nie zyc dla nich, bo fajnie jest miec Rodzicow.

      sensu w zyciu nie znam, nie potrafie okreslic CO nim jest. uwazam, ze ze wszechswiatem w tle, to jestesmy mroweczkami, ktore tak liza sobie jakas sciezynka, cos tam dlubia, cos majstruja, wydaje im sie wazne...czasem jak jade samochodem, a wlasciwie j a d e strasznie powoli w korku to widze jakies ptaszki, jakies koty na oknie i sobie mysle, ze tez sa czescia tego wszechswiata, zajete swoimi sprawami, poza ktorymi nic sie nie liczy...to ich wszechswiat, jak i ten tych mrowek. I czy one sie zastanawiaja nad zagadnieniami egzystencjalnymi? i czasem sobie mysle, chaliera, skupuje te wloczki, materialy, nici, szydelka...i na cholere to? wszechswiat i tak nie zauwazy, roznicy nie zrobie, garb dzwigam i tyle.

      wydaje mi sie, ze niczego z sensem nei napisalam, ale co m i szkodzi....

      Usuń
  14. Nie wiem jak to przystępnie ująć, ja w pewnym sensie bujam w obłokach. To znaczy mam swoje wyobrażenie po co tu jesteśmy. Odkąd pamiętam, to ważne było pomaganie, żeby świat dzięki temu stał się odrobinę lepszy. Oczywiście nie mam poczucia misji, tylko mam taką własna ścieżynkę którą sobie drepczę. Niezbyt jestem ze swej "działalności" zadowolona, chciałabym móc robić więcej i lepiej i to jest moja szklanka do połowy pusta. No i tęsknię za tymi, których już nie ma ze mną tutaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rucianko, a nie ma tej Twojej ścieżynce takiego przystanku na którym to Tobie byłoby dobrze (lepiej)?

      Usuń
    2. Jakoś tak w ten sposób nie myślę, nie jest mi źle, los mi dał dużo i doceniam to.

      Usuń
    3. Rucianko;a spróbuj sobie powiedzieć zamiast "nie jest mi źle",- "jest mi dobrze" - daje się? Nie lepiej brzmi?

      Usuń
    4. Oszem, brzmi lepiej, ale to za dużo powiedziane. ;)

      Usuń
  15. Rucianko, sądzę że każdy tzw. przyzwoity człowiek ma swoją ścieżynkę. Jest nią już choćby to, że nie czyni zła. Gdybyś była bardzo zadowolona ze swojej "działalności" mogłoby to oznaczać, że tak naprawdę robiłaś to dla siebie. Zresztą chyba w każdym dobrym uczynku jest element egoizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak Hano; większość koncepcji teoretycznych jest za tym, że prawdziwy altruizm nie istnieje. W każdym tzw. dobrym uczynku mamy swój interes

      Usuń
    2. no tak..
      te koncepcje tworzą, a może należałoby często mówić wymyślają, ludzie tacy jak my, wy, oni i śmiem podejrzewać, że dla usprawiedliwienia własnego braku altruizmu, zrelatywizowania go
      nie zgadzam się z takimi koncepcjami i łatwo podac pierwszy lepszy argument z brzegu-
      jeśli taka Gosianka poświęca mnóstwo swojego czasu, pieniędzy i świętego spokoju dla ratowania życia i zdrowia zwierzaków, to ni cholery nie uwierzę, że coś tam sobie chce podbudować
      oczywiście są tacy ludzie i tu też mogę podać dobrze znany nam proceder lekarzy łapówkarzy, którzy jednak raz na jakiś czas zrobią coś za darmo, by w ten sposób móc spojrzec sobie samemu w twarz i powiedzieć, przecież pomagam , mam sumienie
      przez rok uczestniczyłam w takim studium u z zarządzania Marka Kosewskiego i tam nam to bardzo naukowo wytłumaczono- to się nazywa anomia pracownicza

      Usuń
    3. Sonic; czy w "podbudowaniu" sobie takim jak satysfakcja i radość z tego co się zrobiło jest coś złego? A to już, zdaniem pewnej grupy teorii, wyklucza czysty altruizm

      Usuń
    4. Wobec tego co to jest czysty altruizm?
      Robić coś dla kogoś, ale nic przy tym nie czuć?

      Usuń
    5. Kurcze, nie da się nic nie czuć.

      Usuń
    6. Można pomagając komuś czuć smutek i współczucie.

      Usuń
    7. Sonic, wg mnie to trochę coś innego. Anomia pracownicza miała się świetnie już w komunie, tylko nikt nie nadał jej nazwy. Wszyscy (większość) usprawiedliwiała swoje złe uczynki, kradła i oszukiwała ile wlezie za usprawiedliwienie mając złodziejskie państwo, które okradało nas. W ogóle myślę, że altruizm ma się nie bardzo do sensu życia. Albo inaczej - jeśli altruizm nadaje czyjemuś życiu sens, to bardzo dobrze. Ale to już nie będzie altruizm...

      Usuń
    8. Kurczę, trudna sprawa... Marta jak już zada temat, to zada:)))

      Usuń
    9. Marto nie ma nic złego, bo radość z tego, że ktoś inny jest dzięki nam zdrowy, najedzony, szczęśliwy w moim odczuciu może być przykładem altruizmu, jeśli my nie skorzystaliśmy z tego w żaden materialny sposób.
      Jeśli ma w domu jednego pysznego cukierka, na którego mam wielką ochotę, ale przychodzi moja córka i ja jej go daję, bo ona też go lubi i ja się cieszę, że ona go ze smakiem zje,, bardziej sprawia mi to przyjemność niżbym sama go zjadła, to jaki mam w tym interes? To wynika z miłości do tego dziecka i z współodczuwania radości- ja się cieszę, gdy ona może się cieszyć.
      Tak jak dziewczyny piszą- nie da się niczego nie czuć, a nawet powiem, że to by było straszne- robic coś bez żadnych emocji brrrr

      Usuń
    10. Wracamy do teorii, która mówi, że nie ma czegoś takiego jak czysty altruizm.

      Usuń
    11. Sonic, taki interes, że cieszysz się, że ona zjadła cukierka. Ale to nic złego!

      Usuń
    12. No właśnie, nie da się nic nie czuć i dlatego trudno określić czym jest czysty altruizm i czy w ogóle istnieje. Jak czujesz smutek i współczucie to znaczy że czujesz sie w jakimś sensie lepsza i to też Twój zysk (korzyść)

      Usuń
    13. nie zgadzam się z tym, po prostu
      nie czuję się lepsza z tego powodu w żaden sposób
      mówię o sobie, może inni czują inaczej, ich prawo

      Usuń
    14. Ale rzecz w tym, moim zdaniem, że tak jak mówi Hana, w tej naszej "korzyści" nie ma nic złego. Więc pal licho czy to co robimy nazwiemy altruizmem czy nie, ważne jest że robimy cos dla kogoś, cos co jest dla niego dobre. A jeśli i dla nas w jakimkolwiek sensie jest to dobre, to tylko może podnosic wartość tego co robimy. No i przyczniać się do nadawania sensu naszemu życiu. Ot co.

      Usuń
    15. Dla ścisłości; ja nie jestem pewna czy czysty altruizm nie istnieje. Nie wiem bowiem jaki miał "zysk" Korczak idąc na śmierć z dziećmi - zbawienie wieczne?

      Usuń
    16. ale moim zdaniem są osoby ktore w żaden sposób nie robią tego dla korzyści i nawet głęboko we własnym wnętrzu w żaden sposób tej korzyści nie czują, nie liczą na nią i dla niej tego nie robią
      jest to dla nich normalne działanie
      dopiero gdyby zaczęły odczuwać korzyść, wówczas skończyłby się altruizm, a zaczęlibyśmy mieć do czynienia z pobudkami
      tak jak już pisałam- ktoś ma taką teorię, ktoś inną, nie uważam, by moja była mniej prawdziwa od czyjejś, bo niby dlaczego?
      to wewnętrzne poczucie może tak naprawdę określić czy coś jest czystym altruizmem czy nie
      ktoś inny z boku może miec inne zdanie, ale ono będzie sumą jego postaw i doświadczeń, co wcale nie znaczy, że będzie zawsze obiektywne

      Usuń
    17. Sonic, dlatego to jest takie trudne do zdefiniowania.

      Usuń
    18. Zgadzam się z Sonic, ja tez nie czuję się lepsza, przeciwnie, nawet mnie to boli. Nie cierpię jak ktoś mnie pociesza,mówią, popatrz oni maja jeszcze gorzej niż ty. A czymże ja niby mam się pocieszyć, czyimś nieszczęściem?

      Usuń
    19. Nieno, Rucianko, z takim pocieszycielem to w kosmos! To skrajność jakaś jest.

      Usuń
    20. Ale to bardzo popularne u nas. Często trwa licytacja, komu gorzej i kto biedniejszy i bardziej pokrzywdzony. Nikt nikogo nie słucha, tylko czeka na przerwę na oddech rozmówcy i zaczyna swój monolog pocieszający. ;)

      Usuń
    21. Dziewczyny - patrzcie wyżej - ja - troche przekornie, a trochę nie, mówię wam co się w temacie mówi. Sama nie do końca opowiadam się po którejkolwiek stronie. Ale dla porządku dopowiem, że istnieje coś takiego jak podświadomość i nieświadomość. I czasami jest tak, że robimy coś, nie do końca będąc świadomymi po co to robimy. Freud twierdził, że człowiek zazwyczaj nie zdaje sobie sprawy co rządzi jego zachowaniem, choć sądzi, że zna motywy swoich działań.

      Usuń
    22. Kieruję się intuicją, kierowanie się rozsądkiem nie służy mi. Widocznie rozsądek mam wadliwy. Więc nie do końca u mnie tak, jak Freud twierdzi.

      Usuń
    23. a ten altruizm to wobec tego co to?
      na pewno altruizmem prawdziwym nie jest robienie dobrego uczynku interesownie i zeby kazdy potemm mowil jaka jestem dobra... ale czerpanie zadowolenia bez dodatkow to chyba to jest altruizm, co nie?

      Usuń
  16. Pamietam, ze moja mama kiedy juz zostala emerytka, stracila meza, zaczela szukac pasji jakowejs by nadac swemu zyciu sens...i wlasniw zapisala sie na teologie korespondencyjna, i zaczela bardzo wierzyc, tak przynajmniej mowila, i podobno to jej dalo odpowiedz co do sensu zycia...hmmm...tak mnie starala przekonac ,ze powinnam sie jednak sprawa wiary zainteresowac, bo jakze tak istniec nie majac jasny ten sens zycia. Nie przekonala mnie, a ja czy ja wiem co daje sens zyciu? Chyba jak Maria uwazam, ze lepiej za bardzo nad tym sie nie zastanawiac...po prostu zyc i robic co sie lubi, czerpac radosc z momentow, ktore sie nadarzaja, miec oczy otwarte szeroko i dostrzegac to co warte dostrzegania. Powtarzam po raz ktorys za Jose Saramago, takie zycie sie ma jakie go widza wlasne oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też uważam, że sens życia wcale nie musi być sformułowany. Ważne żeby umieć czerpac z niego radość, satysfakcję, czy jak tam jeszcze to chcemy nazwać. Problem jest dopiero wtedy, gdy przestaniemy to czuć właśnie. I wtedy trzeba sięgać po nazwanie tego, dla czego chcemy żyć.

      Usuń
  17. Grażyna, toć to jest właśnie to, o czym Marta pisze. Takie czucie życia, "blisko ciała".
    W jakiej stronie świata aktualnie jesteś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezdem w Portugalii! Fofi daje mi poczucie czucia zycia!!!

      Usuń
    2. Grażyna, w dodatku galopem?!

      Usuń
    3. Hrehre, ale Ci się trafiło! Ciekawe co będzie następnym razem?

      Usuń
    4. Przy takim małym gejzerze energii, nie myśli się o sensie życia, tylko o przetrwaniu, hrehrehre.

      Usuń
  18. Zdumiałam się czytając, że Hana miała taki epizod z byciem terapeutą! A to post gościnny i jakże mądry. :)
    Sens życia? Akceptować siebie, być swoim przyjacielem, tworzyć - być kreatywnym i robić coś dla innych. Wtedy rosną skrzydła, a to chyba dobry sens?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosianko; wprawdzie nie ma chyba dobrych i złych sensów, ale Twój jest fantastyczny

      Usuń
    2. Gosia, chcesz o tym porozmawiać, hrehrehre?

      Usuń
    3. z tym akceptowaniem siebie to nie zawsze latwe....

      Usuń
  19. Dotelepałam się na nowy wybieg. Ale nie mam wiele do powiedzenia. Na pewno nie zastanawiam się wiele nad sensem życia, w ogóle mam wrażenie, że mało się zastanawiam. Po prostu żyję, i już.

    OdpowiedzUsuń
  20. Agniecha, bo Ty łapiesz się na przedział dorosłych, którzy JESZCZE się nad tym nie zastanawiajo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oraz tych, którzy czytają po łebkach.
      Dorosłych? Są tacy, którzy twierdzą, że nie jestem dorosła. Może dlatego się nie zastanawiam.

      Usuń
    2. Nastolatką też nie jesteś, to mamy jasność!

      Usuń
  21. Przemyślę.
    Bo pewnie masz rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym szukaniem styku. Kiedy przepalają się styki...

      Usuń
    2. To trzeba wymienić korki? :-)

      Usuń
    3. Aniu M; te styki się nie przepalają, najwyżej nie kontaktują i na ogół dają się naprawić

      Usuń
    4. Trzeba zmniejszyć napięcie lub natężenie. ;)

      Usuń
    5. Albo poprawić izolację.

      Usuń
    6. Chyba to niezbyt wskazane, prawda MM?

      Usuń
    7. Co Rucianko? - poprawianie izolacji? - zgadzam się, nie bardzo wskazane

      Usuń
  22. Styki się nie przepalają, tylko odbiegują. Mój mechanik wie co mówi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że odbieguja. A jak jak odbiegują, to moga przybiegnąć

      Usuń
    2. Tylko impulsu im potrza. Stykom znaczy.

      Usuń
  23. Żałuję,że temat nie pojawił się wcześniej,byłabym mądrzejsza i może bardziej pomocna.Dzisiaj sąsiadka zapytała mnie o sens życia po śmierci jej ukochanego męża(zmarł wczoraj)Trudna to była rozmowa,nie jestem Fachowcem.
    Trochę ciężki dzień dzisiaj był,chandryczny i melancholijny,na okrągło słucham Andrzeja Poniedzielskiego i Jego "Tęsknij za kolejnym dniem"-
    "Tańczmy,jak zagrają
    nuty losu,krople dni
    Sny tak pięknie tęsknią
    do niedawnej szczęścia łzy
    Ty,nim skrzydło nocy czarnej
    rzuci szary cień
    Tęsknij,za kolejnym dniem,
    Tęsknij,za kolejnym dniem.

    Tęsknij-tylko z Tobą
    minie cały świat
    Dźwięczmy struną potrąconą
    przez różaniec lat
    Podaj duszy łyk nadziei
    a marzeniom tlen
    Tęsknij za kolejnym dniem.

    Tęsknij-tylko z Tobą
    minie cały świat
    Dźwięczmy struną potrąconą
    przez różaniec lat
    Dotknij nieba myślą senną
    ale z każdym z tchnień
    Tęsknij,za kolejnym dniem,
    Tęsknij za kolejnym dniem.
    Myślę,że warto tęsknić za kolejnym dniem,i żyć choćby dla piękna tego świata.Dziewczyny dzięki,dzisiejszy temat to balsam na moją duszę.





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elżbieto - piękny pean na rzecz radości i woli życia

      Usuń
    2. Dziękuję Marto,tak dzisiaj czuję:)))

      Usuń
  24. Elu J. tego się trzymam - tęsknię za kolejnym dniem, dalej staram się nie. Nie zawsze to wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobranoc,czas odpocząć.Miłych snów♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Tymczasem ja mówię dobranoc. Sen miła rzecz, czy ma się jakoś do sensu zycia?
    Wybaczcie, ale jakoś nie mogę napisać nic mądrego.
    Dobrej nocy życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, ma się, jak najbardziej! Wszystko, co sprawia Ci przyjemność!

      Usuń
  27. A ja sobie myślę że w życiu najważniejsze jest samo życie ( tak z doktora Marka na mnie spłynęło ). Istnienie świadome czy tylko wegetacja, jakie to ma w gruncie rzeczy znaczenie kiedy możemy być. Po prostu, bez usprawiedliwień i wielkiego gryplanu dla ludzkiego istnienia. Podłe życie, ból którego boimy się bardziej niż śmierci, wyczerpywanie się baterii - to nam zazwyczaj doskwiera kiedy tak na poważnie zastanawiamy się nad sensem istnienia ( zawodowych zastanawiaczy pomijam ). Refleksje ludzi młodych nad życiem i powodami dla których warto żyć - no cóż, zacytuję Agathę "Młodzi ludzie sądzą że starzy są głupi, starzy wiedzą że to młodzi są głupi". Młodzi stawiają pytania i zazwyczaj zdrowo błądzą zanim z wiekiem dojdą do jakichś konkluzji, starzy często doszli już do tego że znają odpowiedź dla siebie, czym konkretnie dla nich jest sens życia. Podejrzewają nawet że mogli takie pytanie kiedyś zadawać i teraz na nie odpowiadać bo prosu istnieją. Mniemanologicznie rzecz ujmując - sensem istnienia jest istnienie, cała reszta to przyjemność ( lub też nieprzyjemność )istnienia.
    Taa, alem się wypowiedziała, he, he.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TabaA, pięknie się wypowiedziałaś, a co! Oj błądziło się, błądziło! Nadal się błądzi, ale w mniej zasadniczych kwestiach. Dostrzega się i docenia zupełnie inne rzeczy i wartości niż np. 20 lat temu. Sama nie wiem i często o tym myślę - czy to kwestia życiowego doświadczenia i "zmądrzenia", czy taka fizjologiczno-rozwojowa prawidłowość, co właściwie jest równoznaczne.

      Usuń
  28. Dobranoc Kury, by sie zachwycić kolejnym dniem, mus się przespać:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też dobrej nocy Kurom życzę. I pięknego dnia następnego. I następnego, i .....itd

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie ma żadnej wspólnej odpowiedzi. Tak jak nie ma jedynej racji i nie ma patentu na prawdę. Każdy widzi to samo w inny sposób, własnymi oczami ( duszą?). Nie wiem czy to dobrze, czy źle, bo prostą kobieciną jestem. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zawsze trzeba wpierw pokochać siebie, by móc coś dla innych. Sens życia to umiejętność bycia szczęśliwym samemu ze soba. Jeśli tylko uda się to osiągnąć, będzie się szczęśliwym i z innymi.
    Trzeba by to też rozpatrzyć w dwóch aspektach tym filozoficznym, co powyżej i tym przyziemnym. Tego drugiego trzeba szukać blisko, przy sobie jak mówi Marta, ja nie rozpatruje to dlugofalowo, bo on zależy od "punktu siedzenia";-).
    Dobrej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ech, z tym istnieniem ciężko bywa... I tego sensu też czasem trudno się doszukać. Ale zapewne jakiś jest...

    Jakby ktoś chciał, to zapraszam do Zakątka Miki po dłuższej przerwie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Istnienie boli - ból istnienia to pojęcie, które przewija się regularnie w filozofii.
    Mika a co z Niejakim Inspektorem Trentem i jego genialnym psem?
    Już lecę do Zakątka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, kurczę, Trent zniechęcenie do roboty przejawia a genialny pies jeno śpi... Ale przemyśliwamy z Bachą nad ich przebudzeniem:)

      Usuń
    2. To się cieszę, bo bardzo lubię Waszą wspólną twórczość.

      Usuń
  34. Dzień dobry.
    Przespałam się i nadal nie mam nic mądrego do powiedzenia. Z akceptacją siebie u mnie kiepsko, tyle że się ze sobą nie nudzę.
    Miłej soboty Kurki, nie będzie mnie dzisiaj, jadę na wieś, tylko czy ma to sens przy tej pogodzie?
    Za oknem szaro i mokro, zimniej niż wczoraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawka. Przejaśniło się, nawet na chwilę błysnęło słońce. Może się wyjazd uda.

      Usuń
  35. Ewo2,udanego dnia niezależnie od pogody.
    Na wsi zawsze jest fajnie i wyrwanie sie z miejskich szponów jest dla naszego zdrowia istotne!

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziędobry Kurniku! W nocy popadało, za to słonecznie od ranka.
    Żadnych mądrości nie powiem,bo przeciez człowiek niezbadaną istotą jest a w szczególnosci jego dusza i odczuwanie.Czasem gdy myslę na takie tematy zapetlam się,same złozonosci,coś wypływa z czegoś itp.
    Jeśli człowiek jest tzw.bogaty wewnetrznie,lubi siebie,to nigdy sie sam z sobą nie nudzi,zawsze nawet w najtrudniejszych chwilach zycia po załamaniu wraca na tory,które pozwalaja mu żyć a nie tylko trwać.Ale i do tego trzeba mieć podstawy i te bytowe,fizyczne i te psychiczne. I to co ja nazywam instynktem przetrwania.
    Znam też osoby ,które tak się zakręciły w sobie, może odezwała się jakaś ukryta choroba psychiczna, nie wiem, ale nie dały rady i wybrały inne wyjście, to ostateczne.

    OdpowiedzUsuń
  37. Marto, ja jestem ZA i też to biorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elaja - cieszem siem. Hedonizm nie tylko przyjemnym jest, ale i pożytecznym bywa

      Usuń
  38. Czołgiem Kureiry! Nikt mi pewnie nie uwierzy, ale u nas słońce, na razie nieskalany błękit i 20 stopni na słońcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę;)
      Wstaw zdjęcie.
      Hanna

      Usuń
    2. Mogę wstawić, ale nie mam dzisiejszej gazety.

      Usuń
  39. Mokro,mokro.
    Hana,nie miałaś innych zdjęć,tylko śniek?Ś n i e k ?
    Temat trudny, nie takie filozofy jak my zjadły zęby na onym pytaniu.
    Osobiście mam takie motto,że skoro wybrałam życie rodzinne to sensem i celem jest wychowanie potomstwa jak potrafię najmądrzej w danych mi warunkach.Inaczej bym się zachowywała w innych realiach i okolicznościach:jako bezdzietna,niepełnosprawna,w czasie wojny,mieszkając w Korei PŁn,biednej Afryce itp.Inaczej postrzegają cel i sens chrześcijanie,buddyści...
    Drugim krokiem jest wyjście poza rodzinę,pomaganie bliźniemu w miarę możności,wrzucanie drugiemu do puszki na chleb,leczenie itp.Czyli jałmużna zalecana przez religie świata,niezależnie czy jestem w sutannie czy garniturze oraz przestrzeganie kodeksu Mojżeszowego.Inaczej stwarza się piekło na ziemi w imię idei,władzy.Gdy te warunki są spełnione myślę,że można w miarę spokojne żyć,realizować pasje.Mimo różnych głupot ludzkość przetrwała i może...istnieć będzie;)
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanna; a jek potomstwo już wychowasz to co dalej? Cel tak konkretnie umiejscowiony i ograniczony w czasie bywa niebezpieczny

      Usuń
    2. Marto, nie miałam na myśli celu odtąd-dotąd a później jakaś pustka.Planuję i realizuję większe i mniejsze cele,mam dystans,gdy coś nie wyjdzie.Teraz oswoiłam życie na emeryturze i ono mi się podoba. Mogę rzec,że na swój sposób jestem szczęśliwa,wypracowałam to sobie i to moje zadowolenie nie jest uzależnione od innych;)
      Hanna

      Usuń
    3. Hanno; podoba mi się to co powiedziałaś o "wypracowaniu sobie swojego szczęścia". myślę, że właśnie o to chodzi.

      Usuń
  40. Hanna, mam wrażenie, że ludzkość zapętliła się tak bardzo, że nie ma już odwrotu. Coś musi pierdyknąć, żeby coś innego mogło się narodzić - że tak górnolotnie polecę.
    Podobnie jak Ty, wyżej Czeko zauważyła, że sens życia zależy od punktu bycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam bezpośredniego wpływu na świat. Pewnie nawet żadnego wpływu, mam za to na siebie. Robię po troszeczku to, co mi w duszy gra. Bo trzeba się najpierw rozejrzeć się wokół siebie. Jak każdy to zrobi, to wtedy będzie ok, to mi się marzy. To tak, jakby każdy umył kawałek podłogi, da radę , potem te umyte kawałki stworzą całość i posprzątane. :)

      Usuń
    2. Ogólnie rzecz ujmując odgrywać swoją rolę,by nikomu nie robić krzywdy.Jak cytował Talar swoich dziadków;"żyj tak,by nikt przez ciebie nie płakał - to sens życia"
      Niby proste a tak trudne;)
      Hanna

      Usuń
    3. Gdyby każdy chciał tak postępować, żeby celowo nie krzywdzić, to byłoby całkiem znośnie. Nie da się uniknąć tego, żeby nikt nie płakał, to nierealne. Jestem za mnimalizowaniem generowanego zła, jak tylko jest to możliwe.
      Pamiętacie naszą zabawę w przysłowia, jedno z moich brzmiało- świata nie zbawisz ale flaki wyprujesz. ;)

      Usuń
    4. Pamiętam, bo to było moje ulubione!

      Usuń
    5. Agniecha <3
      Zabawa była super.

      Usuń
    6. Hm. Nie wiem czy bym zgadła. Ale dobrze, że wyjaśniłaś.

      Usuń
  41. dzień dobry :)
    dla mnie sensem życia jest bycie pożytecznym. przynosić swoim życiem jakiś pożytek. jakikolwiek. choroba mi odebrała sporo możliwości, ale zawsze coś tam sobie wynajdę :) a smakiem życia są dla mnie przyjaźń i pasje. chciałabym dodać, że i miłość, ale jakoś mi się ostatnio nie przytrafia.
    u nas przestało padać. tak się tym ucieszyłam (wiem, wiem, deszcz jest bardzo potrzebny, ale ile można), że aż poszłam sprawdzić mapę meteo w nadziei, że zobaczę na niej, że ten brak deszczu wcale nie jest chwilowy. i dupa.

    OdpowiedzUsuń
  42. Hana, nie wiesz co z naszom Krysiom?W podróży doopkoła świata?
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  43. Hanna, nie wiem na pewno, ale wspominała coś o Berlinie. Może pojechała do Krasnali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 25 października krasnale kończą roczek, więc Krysia na pewno świętuje albo też szykuje przyjęcie urodzinowe:-)

      Usuń
    2. z roznych powodow tylko na weekend bylismy, Krasnale koncza rok we wtorek. prezenty dostaly, etc etc etc...ja nie przywiazuje wagi do takich rzeczy. dziwna jestem, wiem. poza tym im teraz taka impreza wisi, dynda i powiewa...za to za rok to dopiero bedzie sie dzialo....
      we wtorek ma byc sniadanie urodzinowe, a w weekend impreza dla przyjaciol z takim Krasnalo-podobnymi, czyli bedzie wrzask i wyrywanie sobie zabawek, hrehrehre. ciesze sie, ze moglam z nimi weekend przesiedziec...

      Usuń
    3. Kostek też z grubsza olewal gości, prezenty przyjął, trochę się powstydzil, Ci co kupili samochody byli uradowani, bo od razu nimi się bawił. Później obejrzał tort, jak goście wstali i zaczęli robić zdjęcia to pięknie bił brawo i się śmiał.
      Ale on akurat lubi mieć gosci, a najbardziej gdy to są kobiety lub dziewczynki. Od razu biegnie po piłki i przeprowadza samochodziki i jest bardzo radosny. Strasznie fajnie to wygląda bo on oczywiście zasuwa na czworaka:-) teraz od dwóch dni ćwiczy się w chodzeniu za jedna rękę. Nabiera ochoty do samodzielności w tym temacie.

      Usuń
  44. Maz moj, w ogole o tym nie mysli zyje z dnia na dzien, jak ptak niebieski, czasem mysle, ze glupek. ale czesciej, ze medrzec.

    Przypomniala mi sie sytuacja, gdy na skutek roznych zawilych i dramatycznych zdarzen, moja kuzynka, po smierci swego opeikuna(mojej babci) znalazla sie u mojej mamy w Niemczech.
    Wstawala rano, sniadanie, jakies zakupy. A to byly lata 90te w Polsce, poczatek. Wydawalo sie jej, ze co dzien bedzie feria zdarzem i barw. Pyta mej mamy, "ciociu, a co my bedziemy przez ten tydzien robic? Mama moja na to :zyc dziecko, normalnie zyc". Kuzynka ma teraz 36 lat, do dzis te slowa pamieta.

    OdpowiedzUsuń
  45. Kasia, często odpowiadam na pytanie "co słychać", że żyjemy sobie, normalnie i po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
  46. jakieś cuda na tym blogu się dziejo, jak klikam u siebie w link, to pokazuje, że tej notki nie ma, a ona jest i to w dodatku nagdakana ;)
    Zmęczonam, urobionam i co dziwne uradowana, bo trochę kartonów mniej w domku.
    Dobry wieczór, Kurki, chociaż pewnikiem śpita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od samego rana tak się u mnie wyświetla i może dlatego tak tu pusto.

      Usuń
  47. Nie śpima. Ale godać ni ma z kim...

    OdpowiedzUsuń
  48. Cześć Kury,
    wczoraj mnie ścięło wczesnym wieczorem dość niespodziewanie, właśnie wstałam i pogasiłam światła.
    Hana, mnie też ten wpis, kiedy kliknę na kurnikowy blog u siebie w ulubionych, to otwiera się, że nieistniejący, ale wtedy otwieram go z kurnikowego archiwum, i pojawia się. Jakieś to dziwne.
    A poza tym, to czerwone smugi na niebie, które jest jeszcze zachmurzone. Pozdrawiam Was Kury.

    OdpowiedzUsuń
  49. https://www.kod-mazowsze.pl/czarny-strajk-ogolnopolski-strajk-kobiet-runda-druga/

    A tu link do czarnego protestu w poniedziałek.

    OdpowiedzUsuń
  50. Dzień dobry Kurki! Pogodowo bez zmian, czyli popołudniowy wczorajszy deszcz zmienił się w mgłę i tak sobie wisi od wczorajszego wieczoru.
    Córcia na dołączyła do brata i w najbliższym tygodniu do dwóch będzie miała nowego ząbka. Kostek tydzień temu w niedzielę doczekał się 12 sztuki. Teraz startują dwie górne trójki. Jak tak pójdzie to jest szansa że na BN będzie po wszystkim i obydwojga :-).
    Dziś dla rozrywki udamy się na basen, bo dzieciaczki uwielbiają wode, a dawno nie byliśmy z racji pooperacyjne rechabilitacji męża. Teraz już doktor pozwolil, trzeba więc nadrobić:-)
    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak mezowska nozka?
      Krasnale teraz cierpia, bo znowu zeby sie sypia...maja chyba po 8 albo i 10 sztuk...

      w drodze do domu pogoda byla taka bombowa, ze ciezko bylo uwierzyc, ze to koniec pazdziernika...

      Usuń
    2. Jak to pan doktor powiedział " bardzo ładnie, bardzo elegancko, świetnie, świetnie zrobiona operacja";-). Hrehre robił jego podwładny. A tak poważnie to kazał już odstawić kule bo noga jest tak samo stabilna jak ta zdrowa. Dużo spacerowac, basen plus rowerek stacjonarny i widzimy się za miesiąc. Na pytanie czy do sportu będzie można powrócił odpowiedział " A po co my to robiliśmy?" sam kiedyś opiekował się nasza kadra piłkarska, to wie i czym mowi:-).

      Usuń
    3. a to dobrze!

      i przypomnialo mi sie, jak po raz kolejny z synusiem bylam na pogotowieu - norma po treningu i meczu w kosza - byl w druzynie szkolnej. Wychylil sie duzyrny lekarz, takze samo dryblas. no to go lapie i mowie - CO mozna zrobic zbey sobie tych palcow przy koszykowce nie wybijal? a lekarz - przestac grac.... ale to kolanko i operacja, u nas bylo tylko wybijanie palcow i bandazowanie ich razem ;)

      Usuń
  51. Dziędobry! U nas niedziela pochmurna ale nie pada.6 st.Może uda sie skoczyc na moje dzikie gumno:)

    OdpowiedzUsuń
  52. Przyniosło mnie tu za sprawą Lidki i widzę, że w samą porę, bo na taki post trafiłam...
    Stan na dziś (wczoraj i przedwczoraj): życie nie ma sensu, a wszelkie wysiłki są bezcelowe. Najgorzej jest, kiedy chce się umrzeć, a musi się żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frau Be, to trafilas we wlasciwe miejsce. Kurnik dziala cuda! Zycie nabiera sensu, przekonasz sie o tym, a prochy pojda precz.
      Prawda Kurki?

      Usuń
    2. Czołgiem Frau Be, fajnie, że przyszłaś. Dobrze trafiłaś, każda z nas tu przez los jakoś w doopę kopnięta. Nie ma letko, ale damy radę.

      Usuń
    3. Rucianka? Prawa czy lewa nozka?

      Usuń
  53. Frau Be,ano, wtedy to już przydałoby się farmakologicznie sobie pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  54. Dora, ano - farmakologiczne jest i nie pomaga. Nawet śmiesznie byłoby, gdyby pomagało.

    OdpowiedzUsuń
  55. Każdy człowiek jest inny i co innego go motywuje do wstania z łózka kolejnego dnia. Dobrze,ze są takei motywacje,choćby na siłę,bo zawsze jest szansa,ze damy rade pokonać demony.

    OdpowiedzUsuń
  56. U nas dziś sensownie ! Słoneczko przedarło się przez szarości welonowe i jest cudnie i cieplutko :) Dziędobry :)

    OdpowiedzUsuń
  57. uprzejmie donoszę że i mnie słońce i trochę wietrznie, szczególnie na górkach pod lasami. Po zejściu do dolinki gdzie jest dom, całkiem przyjemnie i bez czapki, więc zamiast basenu dziś długi spacer był skoro pogoda zachęciła:-)

    OdpowiedzUsuń
  58. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  59. Cóż to pomór w Kurniku?!
    Wróciłam z rajzy,powłóczyłam się po sklepach.Widziałam wiele eliganckich rzeczy,wprowadzają już świąteczne tematy np.wystroj stołu,wianki.Swetry,na które czekam jeszcze bez przecen.
    Po południu nawet się pięknie wypogodziło.
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  60. Czołgiem Kureiry! Pomoru nie ma, jest zajętość:)

    OdpowiedzUsuń
  61. Tutaj, czyli w Porto od dwu dni grzmi, blyska, leje a potem sloneczko i znow grzmi, blyska i leje! spalna aura, wlasnie z Fofi ucielysmy sobie drzemke! teraz trzasnelo zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
  62. Helou,Kurencje, bywszy na wiosce, malinki jeszcze dziewczyny zerwały,mniam, a teraz jeszcze ide na ploteczki do kolezusi.Milego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
  63. Hej, Kurki! Poczytałam. Trudny temat, ale wasze przemyślenia ciekawe i mądre. Mój sens to moja rodzina, moje dzieci, przede wszystkim. To ten największy sens. Są też mniejsze sensiki:) Czasami bywają też myśli o bezsensie. Tak jak chyba u każdego. Spycham je w ciemny kąt i szukam sensu. Miewam poczucie bycia potrzebną, nie tylko dla rodziny. Taka specyfika mojego zawodu. Widzę, że plączę, zatem przestanę.
    W domu wszyscy się pochorowali. Ja się trzymam. Mam nadzieję, że jutro też się będę trzymać.

    OdpowiedzUsuń
  64. Witajcie Kureczki.
    Cały dzionek gębusia uśmiechała się do słoneczka, było cudownie. Teraz jakby mniej cudownie, bo jutro trzeba do pracy, a będę miała dwa gorące dni w mojej hucie - trzymcie kciuki, abym dała radę, bo to poważne wyzwanie.
    Życzę przyjemnego wieczorku.
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
  65. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  66. Witam Kury. Wczoraj wieczorem nagle odłączyło mnie od internetu, więc przedwcześnie, wbrew własnej woli, wyszłam z Kurnika i poszłam spac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, ze odpadłaś z wrażenia, hrehrehre.

      Usuń
  67. Zara zadzieram kiece i lece czytac komenty, bo temat ciekawy.

    ale w pierwszych slowach mego listu donosze, ze zyje. Wlasnie wrocilam z B, po wizytacjach i okladach z Krasnali. jak sie spodziewacie jestem mocno rozanielona. I TU jest sens zycia. zobaczyc ten zniewalajacy usmiech z 6 zebami w roli glownej, ogladac ten dziki chlupot w wannie i pierwsze kroki oraz ekspresowe raczkowanie. Ani nie mialam czasu ani sil do komputera. a u gospodarzy jak pamietalam o zapytaniu o haslo do internetow to byla np 2 w nocy albo w samochodzie do Krasnali albo od Krasnali. Weekend okazal sie a krotki, ale wszystkie dzieci na kupie, okraszone Krasnalami to jest cos, ze czlowiek o internetach zapomina....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokaż jak było.
      Bezowa

      Usuń
    2. to musze przerobic fotosy plus dziecko robilo zdjecia...ale o wiele mniej niz planowalysmy, bo tak nas Krasnale zajeli, ano tak :)

      Usuń
  68. Hej Kurki! Wróciłam z małej orawskiej mieściny, cudna pogoda była, las i spacer.
    Przydało mi się to po tygodniu szarzyzny i deszczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ciesze się bardzo,że miałas udany weekend;)))

      Usuń
  69. Opakowana, to dobrze mi się zdawało. Wybaczcie Kurki lakką nieobecność, finiszujemy kalendarz, to trochę absorbujace.

    OdpowiedzUsuń
  70. Ależ Hano, to jak najbardziej usprawiedliwiona nieobecność;)

    OdpowiedzUsuń