Post miał być o czymś innym, ale na fali wydarzeń zapomniałam o czym. Będzie więc o życiu. Na parkingowym placyku skoczył na mnie słupek ze znakiem drogowym. Tak niefortunnie skoczył, że urwało mi pół auta. Nie pytajcie jak i co, bo nie wiem. Wycofywałam z parkingu i bum! Samochód wygląda tak, jakbym z szybkością co najmniej 100km/h walnęła w drzewo. Spędziłam upojne popołudnie i kawałek wieczoru na czekaniu na pomoc z lawetą. Szczała pojechała do warsztatu, pan laweciarz wysadził mnie niedaleko Kuriozy, a kochany sąsiad przywiózł klamoty, które musiałam zabrać z bagażnika. Najpierw strasznie się na siebie wkurzyłam, bo naprawdę nie wiem jak mogłam zrobić coś tak głupiego, potem mnie to rozśmieszyło, bo czekałam tam godzinami siedząc w aucie jak małpa w klatce, a ludność przystawała z rozdziawionymi paszczami. Nie dziwię się, wyglądało to tak, że pode spodem powinien leżeć trup. W końcu zaczęłam się śmiać i mówić, że samo odpadło - takie teraz byle jakie i plastikowe robią te samochody...
Ale spoko, mam ubezpieczenie full wypas, jutro się dowiem co i jak. Tym niemniej jestem w tym ciemnym, ciemnym lesie bez auta. Na szczęście jest MM i kol. D, jakby co. Mam nadzieję, że nie potrwa to długo albo dostanę wehikuł zastępczy.
A takie miałam na dzisiaj plany! Jutro przyjeżdża kontener i nareszcie pozbędę się wszystkich śmieci. Zabrałam się za prace ogrodniczo-porządkowe, a jest co robić! Uporządkowałam kanciapę pod tarasem i znalazłam rurę do mocowania parasola. Tak więc słońce na tarasie mi niestraszne! Pomysłów mam pierdylion na minutę i tak miotam się od jednego, do drugiego. Ale ja tak mam. Miałam nawet pomysł, żeby pojechać na placyk z roślinami, ale nie zdążyłam pomysłu wprowadzić w czyn, ponieważ właśnie wtedy skoczył na mnie ten nieszczęsny słupek.No i niefejzbuczym Kurom chciałabym pokazać na co mam teraz fazę. Otóż fazę mam na domki, ale w nieco innym wydaniu. Zdjęcia słabe, ale nie przeskoczę tego:
To suchy pastel, 40 x 50 cm:
Trochę jednak zmęczył mnie ten dzień.
Jestem ci ja, od razu!
OdpowiedzUsuńGorzka, gratulacje!
UsuńDruga
OdpowiedzUsuńI ja!Dziś wyjątkowo najpierw meldunek, potem czytanie :D
OdpowiedzUsuńJa to już dawno przyjęłam zasadę, że jadę autem jedynie do przodu...... żadne cofania !!!!
OdpowiedzUsuńTo mam Ci już słać roślinki ?
Rabarbara
O, Rabarbara!!! Jeszcze chwilkę się wstrzymaj, niech ochłonę. Najpierw śmieci. Dzięki!
UsuńOna ma Ci smieci najpierw slac?
UsuńA co! W śmieciach zawsze coś się znajdzie.
UsuńTo chamstwo ze strony tego słupka. Może on zarażony koronawirusem i zdurniał, biorąc przykład z ludzkości?
OdpowiedzUsuńMariollo, z zemsty go przekrzywiłam.
UsuńNo to teraz już po przeczytaniu. Jak się człowiek przyzwyczi, to potem bez samochodu jak bez ręki :(
OdpowiedzUsuńŚliczne te wieszaczki! A kiedyś miałam torebunię identyczną, jak na pierwszym zdjęciu; obie z siostrą takie miałyśmy. Kompletnie nie kojarzę, co się z nimi stało...
Ninko, tutaj auto jest konieczne, niestety. Na szczęście nie muszę nigdzie jeździć codziennie, przetrwam.
UsuńMysle, ze po prostu Tobie sa potrzebne dwa auta....
UsuńTak, Opakowana, dawno to stwierdziłam. Jeden do patrzenia, drugi do jeżdżenia.
UsuńSiódma! Ach, no co zrobisz, stałosię. Niech prędko szczała będzie naprawiona!
OdpowiedzUsuńCudne zakręcenie domkowe, każde jedno wieszadełko sliczności!
Ciafaj, ciafaj, ciafaj....! Ale żeś przy.....! Szkoda szczałę tak doświadczać. może jeszcze posłużyć przecie. Ja rok temu też tak ciafałam, że mam ślad wielkości dwóch pięści wgniecenia na zderzaku ale jeżdżę z tym bo to mała wada, można rzec wadka:). Mnie z kolei zaatakował inny samochód ale tak czujnie, że jemu nic! Domki, jak i te inne spod twojej uapki są poza konkurencją. A te klucze to do tych bram ( jednego brakuje ). Prawdziwe - Old Gerdy :)))
OdpowiedzUsuńTorebunia świetna, ktoras moja kolezusia miala kiedys srebrnom,no i jeszcze zapominialam ptactwo docenić, bo godne docenienie!
OdpowiedzUsuńNo nie, Lilka, nie dało się jechać, chociaż taki pomysł też miałam.
OdpowiedzUsuńDora, zgłupiałam na chwilę (a może wcale nie na chwilę?) w sprawie torebusi:)
OdpowiedzUsuńSłupki mają to do siebie, że są nieustępliwe, ale i tak kogut jest najpiękniejszy :)))
OdpowiedzUsuńEwaKos, prawie mi ustąpił:)))
OdpowiedzUsuńŁo Hana aleś miała przeprawę, te słupy to takie nieprzewidywalne bywają brrrr. Niech Szczała jak najszybciej wraca doma, uleczona oczywiście!!!
OdpowiedzUsuńJedne i drugie domki niezwykłej urody!!! Malunki też piękne :)
Marijo, jak tam remonta kamienicy? Bo u mnie wielkie spowolnienie i nie wiadomo kiedy ten tyl skonczą a przód zaczną.
Usuńhehehehehehe Dora, na temat naszego remontu napisałam niżej ;)
UsuńBiedna strzała i biedna Hana. Współczuję braku pojazdu.😘
OdpowiedzUsuńTeż współczuję skutków bliskiego spotkania ze słupkiem.
OdpowiedzUsuńDomki mnie zachwycają nie mówiąc o ptactwie.
Oby jutro kontener zabrał co trzeba.
Ewa2, kontener łaski nie robi, albowiem obstalowany został za moje ciężkie pieniądze i będzie tu stał do poniedziałku, aż wszystko wyczyszczę. Nie mogę tam wrzucić papy i eternitu, na szczęście papy mam tylko kawałek, a eternitu wcale, bo i skąd. Kosztuje to niebotyczne pieniądze, ale innego wyjścia nie mam. Mogę jeszcze wywieźć nocą do lasu. Okazuje się, że śmieci to wyjątkowo dochodowy interes.
UsuńA może dasz im coś w łąpkę i zabiorą papę? Bliskiego spotkania ze słupkiem współczuję...cholernie nie lubię, jak autko idzie do warsztatu, szczególnie, jak miało bęc. Te domeczki są słodkie.
UsuńDzięki Masza.
UsuńPapy mam kawaniuniek, niecały metr kwadratowy może? Zawiozę do PSZOK-u i zostawię pode bramom, jesli nie wezmą.
A dlaczego nie wezma papy?
UsuńMoże nie mają łysych....
UsuńRabarbara
A do czego potrzebna lysina, droga Rabarbaro? do papy czy do kontenera i do czego konkretnie - przyswiecac wyglansowanom czaszkom?
UsuńTak trochę w temacie, napiszę Wam jakie nowe atrakcje zafundował nam, lokatorom, nasz remont.
OdpowiedzUsuńNa fejsie pokazywałam jak wygląda sufit w naszej kuchni po próbie instalacji ciepłej wody. Nie sprawdzili zaworu w mieszkaniu nad nami i zalali nas.
Wczoraj zaś zafundowali nam następną atrakcję. Spowodowali awarię elektryki około 15.00 i zmyli się, chyba liczyli na to, że lokatorzy odpuszczą i będą siedzieć w ciemnościach do dzisiaj. Nie daliśmy się, podzwoniliśmy do kierownictwa tego remontowego bajzla i przed 19.00 oddali nam światło ;)
Jednakoż chyba najlepsza jest historyja okienna. Okna wprawiali już dwa tygodnie temu i robili to na akord. Próbowali w dwa dni wstawić 24 duże masywne okna. Oczywiście nie dali rady, a przy tym pośpiechu spierniczyli sporo. Między innymi jeden z sąsiadów, nie miał jednego skrzydła okiennego coś około 2 tygodni. Inny sąsiad miał wprawione tylko jedno okno zamiast dwóch. A jeden z sąsiadów ich nie wpuścił. No i w poniedziałek, inni robotnicy, przyszli wymieniać ostatnie okna. Nowych okien brakowało u sąsiada obok. Wnieśli je na górę i zaczęli mierzyć, a potem wpadli do nas i zaczęli mierzyć nasze. Zjeżyłam się, bo coś zaczęłam podejrzewać...
No i okazało się, że ci wspaniali fachowcy, wstawili niewłaściwe okna sąsiadom na dole, a te które pozostały nie pasują do sąsiada obok, bo okna na niższym piętrze są większe od tych z naszego piętra.
I co zrobiono?
Ano wyrwano okna sąsiadom z dołu aby je zamienić!!!
Aże mnie zatchnęło!!! Jakby ta historyja znowu trafiła na nasze mieszkanie, to bym się położyła kole tych naszych okien i nie dała bym ich wyrwać!!!
Nie ciesze sie Twoim nieszczesciem, ale WIEDZIALAM, WIEDZIALAM po prostu, ze to gladko pojsc nie moze... ze w ktoryms momencie chlopaki dadza d...py! Sytuacje jak z horroru! Obyscie szybko mieli to pokonczone! Akurat zimno cholernie sie zrobilo! A z tymi oknami - ja tak samo - przybilabym sie wlasnorecznie do ram, zeby nie dac im wymontowac:DDD
UsuńO matko!
OdpowiedzUsuńMarija - Ty piszesz scenariusz jakiego filmu komediowego, w ktorym moglby grac de Funes badz Peter Sellers...znaczy NIE moglby grac, ale moglby, jakby mogl. Niekonczacej cierpliwosci Ci/Wam zycze.
OdpowiedzUsuńJa pindolę, Marija, od 50 lat nic się nie zmieniło!
UsuńKurencje, trochę się zmieniło, ale jak widać nie do końca.
UsuńCi od okien to chyba są kumple majstra, on im nadał tą robotę, a mieli prawdopodobnie tylko 2 dni luzu w innej robocie i dlatego tak gnali. Większość pracowników to Ukraińcy a ci od okien to byli Polacy i widać od razu różnicę w podejściu do pracy i do ludzi.
Tak w ogóle widać że prace postępują, już bardzo dużo zrobili i jest nadzieja, że w maju skończą. Tylko, że my w tym remoncie siedzimy jeszcze na dodatek z tą naszą mamą z demencją i to dostarcza nam dodatkowych atrakcji...
Opakowana dzięki, cierpliwość na wagę złota ;)
o matku bosku. probuje obiac rozumkiem calosc Twojego remontu i ciezko....
UsuńHana - slunki sa z zasady zlosliwe, pewnie w zmowie z jakim szatanem alboco. Biednas Ty bez wehikulu - kiedy bedziesz wiedziec czy dadza zastepczy czy pozbieraja do kupy?
OdpowiedzUsuńa z nowim na froncie, to zieciu, co dzis z domu pracowal (moze i czesto to robi, a jako, ze on robotny gosciu, to wydajnosc ma dobra i pozwalaja mu chetnie. No wiec dostal telefon ze swojej huty, zbey nie jechal jutro ani pojutrze tylko niewiadomokiedy. Zachwycony, bo moze wstac troszke pozniej. Dzieci maja zapasy wirusowe oraz zapasy berxitowe, wiec dadza rade. tylko psa trzeba przeganiac, badz ciagle rzucac pileczke w ogrodzie.
w sprawie domkow - to czy ja moge zamowic hurt?
Opakowana, ja juz nizej zamowilam jeden + kogut to Hana musi Ci nowe machnac.
UsuńBez nerw, kolezanko Kuro, bez nerw, hrehrehrher.
UsuńOpakowana, jutro się dowiem wszystkiego w sprawie szczały.
OdpowiedzUsuńJeśli WHO ogłosi pandemię, zapasy mogą się przydać.
Ale jak to hurt domków? Na jednej desce, czy na kilku?
Sztuk kilkoro - sa taaakie piekne, bym miala na prezenty dla wybrancow losu!
UsuńPisz mi maila co i jak, a ja Ci odpiszę co i jak.
UsuńHana, czytaj nizej zamowienie, bo opakowana nie wyszczegolnila i bede pazurami bronic!
UsuńHahuś, grunt, że żyjesz! A że masz ubezpieczenie, to chwała Ci!
OdpowiedzUsuńDomki cudne, takie dzikokurnikowopastelowe:P
Buziaki
Czołgiem Soniku! Co mam nie żyć, nie było nawet cienia zagrożenia, wyłącznie moja nieuwaga, czy tam coś. No i słupek był agresywny, fakt.
OdpowiedzUsuńZacznę od koguta, bo jest najpiękniejszy!
OdpowiedzUsuńDobrze .Hanuś, że Tobie nic się nie stało.
Bezowa, to tylko wredny słupek!
OdpowiedzUsuńHana na szczęście - odpukać - ma słabość do rozczłonkowywania aut bez uszczerbku na zdrowiu. Coś tam na Nią skacze od czasu do czasu, ściśle mówiąc 2 razy skoczyło - a to słupek, a to jakiś hak. Tak już ma. Skoczki jakieś wredne sobie ja upodobały. Niby nic a kłopot jest.
OdpowiedzUsuńDzień dobry.
OdpowiedzUsuńPochmurno z prześwitami, 10 stopni, paskudy nie ma.
Dziecka jeszcze dzisiaj do poszły do szkoły i przedszkola, ale odebrać będzie trzeba. Jutro zostaną w domu.
Pozałatwiać najpilniejsze zakupy muszę, potem się zobaczy.
Dobrego dnia życzę.
Cześc Kury! Jaki rozległy, przestronny wybieg - bez słupków i innych ograniczników.
OdpowiedzUsuńNa mnie słupki jeszcze nie skakały. Natomiast inne samochody, i to bez kierowcy - tak.
Z rękodzieła najbardziej podoba mi się ramka z domkami, tylko że ona jest tak urodziwa, że gdybym ją nabyła, pozostałaby pusta.
Policzyłam, ile mamy haczyków na klucze i wyszło mi 16. Więc, Hana, gdybyś kiedyś robiła wieszaczek na klucze dla Kury Agniechy, to deska musi być dłuuuuga.:-)
U nas wieje jak na Syberii, ale cieplej.
Pozdrawiamstąd.
Agniecha, słupki na parkingu powinny być elepstryczne. Jakby jaki na auto skoczył, to poszłaby iskra i człek by się nie władował.
UsuńDecha na 16 haczyków - nie ma sprawy. Byłby to taki bardziej blok z szesnastoma klatkami:)
Pewnie najlepsza byłaby szafka na klucze ze starej, niedużej fabryki, zamykana na kluczyk oczywiście. Który zgubiłabym na pewno i trzeba by się włamywać.
UsuńHana - moglabys sie wzorowac na mrowkowcu wroclawskim (ul. Drukarska, moja koleznaka ze studiow mieszkala w ostatniej bramie. W lecie, na praktyce kolonijnej poznalysmy jedna nowa kolezanke. I oczywiscie pytania z ktorej czesci Wroclawia . I tak powoli doszly do wniosku, ze mieszkaja w tym samym bloku, tyle, ze ta nowa na drugim koncu)
UsuńAgniecha, kombinuj szafkę, slij, ja Ci ją pomaluję i odeślę! Na zasuwkie takom!
UsuńCoś czuję, że ta szafka gdzieś na mnie czeka już niezbyt daleko. Jak znajdę, dam znać.
UsuńCzołgiem! Zaczęło wiać, słonecznie, 7 st. We śnie dzisiaj dawałam koleżance kwiaty z okazji imienin , szukałam wc, jwdna kabina była,połaczona z gabinetem lekarskim dla mężczyzn, i chodziłam po osnieżonym miescie.
OdpowiedzUsuńDora, Ty to masz zakręcone sny!
UsuńPrawda?😀
UsuńTen owalny portret koguta wyglada jak taki portret pradziadka - ahystokhaty, co w zloconych ramach wisi nad kominkiem. Pradziadek kogust powinien miec taka plisowana krynoline pode podgardlem i miec dosc widoczna szlachetna dlon z rodowym sygnetem. Chyba trzeba portret uzupelnic - czujesz sie na silach, Prezesowo? ;)
OdpowiedzUsuńOpakowana, to jest myśl!
UsuńMoglabys zrobic arystokratyczne portrety Kur. z to kryzo i krynolino......
UsuńJak taki namalujesz to jest mój. Od razu tu piszę. Powieszę go w już dla niego przeznaczonym miejscu. Pomysła Opakowanej zazdraszczam, bo przedni i fest mnie rajcuje.
UsuńSaBała, przymierzę się, tylko kiedy?
UsuńNatychmiast. O ile możesz. Lubię realizacje natychmiastowe.
UsuńOpakowana:)))))
OdpowiedzUsuńno i po słonku ,czarne chmury napływają.Piję kawke i robie listę co mi potrzeba, wyszedł czosnek np.nawet nie wiem kiedy:) Skocze do sklepu i już rozumnie zrobie zakupy,żeby nie pchac sie w markiety.
Hana, biore kogutka i domki z dziurkom. A samochod zastepczy mus dostac jak pelne ubezpieczenie.
OdpowiedzUsuńOpakowana, hrehrehre, ekhm...., Hana, jakbym dostala kogutka to bardzo proszę bez krynoliny i sygnetu!!!!!!!
OdpowiedzUsuńDziwie Ci sie, Bacha!
UsuńOpakowana, no trudno mi sobie wyobrazić te dodatki na kogutku. Szkic bym musiała najpierw zobaczyć. Ale on mi sie podoba taki jaki jest.
UsuńBacha, kogutek jak najbardziej, jest Twój, ale domek z dziurkom już pooooszedł!
UsuńNajważniejsze że dałaś słupku odpór i nic Ci się nie stało. A to że samochodu teraz nie masz to nawet i dobrze bo zaraza ze świata nie zjedzie ( a świat niebezpieczny, są tacy co mętlik robio - u nas odezwali się tacy od czystości doktryny, coby Jezusa z Domestosem nie mylić ;-) ). Pogoda ma być stosowna, taka w sam raz na ogródkowanie. Wszyscy od wszystkiego majo być zwolnienie więc możesz sobie poogródkować a manna sama z nieba Ci spadnie. Rama domkowa zdaniem mła odpowiednia dla lustra, albo dla jakiejś puścizny. Podoba mię się. :-)
OdpowiedzUsuńTaba, czy ja wiem, czy dałam odpór? Właśnie chyba nie bardzo:) Dzisiaj cały dzień prawie walczyłam z ubezpieczycielem i nawet jednego woryszka nie wećpłam do kontenera, który przyjechał. Tak mnie zesłabiło.
UsuńOjej!
UsuńBo rozmówki z ubezpieczycielami to osłabiające so. Oni lubio jak się wpłaca ale wypłacać nie lubio. Mierzi ich czy cóś. Nic to, jutro tyż jest dzień ( a właściwie to już dziś ) może poogrodujesz, ponoć ma nie padać a temperatura ma być średnio znośna. :-)
UsuńDzis sie zrobilo przerazliwie zimno...nie wiem dlaczego, pory roku sie cafajo?
UsuńHanuś a odpowiedz na e/maila. Acha, to co miałam zeskanować dopiero po niedzieli mi sie uda.
OdpowiedzUsuńZakupy poczynilam i bede siedziec w domu.
OdpowiedzUsuńDziecka wcześniej odebrałam, jutro zostają w domu, młodzi się zorganizowali i zrobili mi wolne.
OdpowiedzUsuńWiatr łeb urywał, raz chmurzyska, raz słońce, w południe było 20 stopni.
Szaleństwo zakupowe trwa nadal, a pod apteką widziałam niezwykle karną kolejkę, stali ludzie od siebie w odległości metra.
Ewa2, trza uważać, ni ma to tamto.
UsuńWszystko jest on-line. Firmy nadrabiają wszelkie szkolenia pracowników. I dokładają aktualizacje na wszelkie okoliczności. Dobrze, że pracujemy na tele szkoleniach nie od dziś. Siedzę jak niewolnica w domeczku. Ale mus to mus. Nie nudzi mi się i jeszcze chyba długo nie będzie. 3 maj ta się.
UsuńTuc15, i przez kilka godzin bylo cudnie,az sie rozpadalo.
OdpowiedzUsuńNo ja na szczescie leki mam , eiec apteki omijam.ale kolejek u nas nie zauwazylam, wrecz pustawo, mozna wejsc i byc jedyna osoba, w 3 aptekach w rynku tak zauwazylam wczoraj. Dzis tylko autem do lidla i do leclerka, tez nie stalysmy tam kolejek nie bylo akurat.
U nas kolejki w aptekach w tym tyg byly kosmiczne. Ale od czw wpuszczali pojedynczo. Dzis bylam przed 21 w aptece to nie bylo juz nikogo, kupilam ost opak wit c oraz jodyne (ktora popijam na tarczyce;))) Poprzednio bylam tydz temu w sobote i to samo zakomenderowalam, widzac tlum klebiacy sie wew. - stalismy grzecznie na zew, pode drzwiami, poki sie nie przerzedzilo... dopiero wtedy weszlam i juz bylo luzniej, kilka os.
UsuńW temacie posta, nadmienić tylko chcę, iż po moim bliskim spotkaniu ze słupkiem parkingowym w postaci kamienia ozdobnego, na którym zaparkowałam po uderzeniu mnie przez innego użytkownika parkingowego jakiś młodzieniec wrzasnął "ale urwał" i powiedział o filmiku o tym tytule na YouTube.
OdpowiedzUsuńSaBała, chociaż gwiazdom zostałaś, a ja nic:(
OdpowiedzUsuńNadrobić mus. Postaraj się następną razom.
UsuńHano, uważaj na siebie i za siebie na parkingach. Rameczka, wieszaczek, kogutek i inne ptactwo - prze=pięk=ne. A torebisia - śliczna.
OdpowiedzUsuńArte, dziękuję, uważam zawsze, ale te słupki takie agresywne!
UsuńA gdyby tak obłożyć podusiami?
UsuńChyba mus spać. Jezdem wy.... Tłumaczta jak chceta. Brak mi Nupkowej. Dzie Ona jest? Zamówiłam dodatkowe okulary, żeby szybko czytać, bo Ona dużo pisała. Jak dla mnie, nie nadanżałam. I jeszcze Mika. No i co? Mika, OBIECAŁAŚ!!!! No i co? Zawsze będę czekać. Nie spiesz się.
OdpowiedzUsuńSaBała, Nupkowa tak ma - pojawia się i znika...
UsuńNo jestem! A ja myslalam ze Wy zniknelyscie, bo nie wyswietlalo mi wpisow starszych niz 12.03 w piatkowa noc...az sie zaniepokoilam. Ja Was czesto po cichu czytam, bo nie chce mi sie logowac, albo sil nie mam na pisanie;)
UsuńHAna! a deseczka z domkami swietna, jako prezent nadaje sie znakomicie, powinnas produkowac je masowo, oczywscie kazdą troszkę inną, jak kafelki holenderskie, podobne ale jednak nie calkiem, te dwa kotecki biale na dachu cudne. Sama kiedy bede mialabym zrobic komus prezent bylby taki wlasnie.
OdpowiedzUsuńDzien dobry! czy ja wiem, jaki on bedzie? nic tylko ten koronawirus straszy!
A co to ponizej deseczki" ramka na zdjecie?
UsuńTak, Grażyna, to jest ramka na zdjęcia lub lustro.
UsuńDzień dobry.
OdpowiedzUsuńJakoś pozbierać się nie mogłam, kot przyszedł na poranne mizianie i nam zeszło. W nocy najpierw padało, potem świeciło ładnie pół księżyca.
7 stopni, raz chmury, raz słońce, paskudę wywiało.
Dobrego dnia.
Ewa2, zimno u mnie też i wichur duje, aż mi śmieci z kontenera fruwają.
UsuńCześć Kurki,
OdpowiedzUsuńmiłego piątku Wam życzę.
Wczoraj zaliczyłam jeden sklep, i nie było tam specjalnego tłoku, ale też nie był to supermarket sieciowy. Zrobiłam swoje zakupy; kminek kolendra soda oczyszczona koperek śmietanka 30% itp. artykuły niezbędne do przetrwania przez czas bliżej nieokreślony. A, i 4 buraki.
Zauważyłam, że panie na kasie pracowały w rękawiczkach lateksowych. Natomiast panie klientki w wieku starszym niż mój umawiały się na imieniny swojej mamusi. Jak to się ma do unikania zgromadzeń, proszę Kur? I do chronienie grup podwyższonego ryzyka ( osoby starsze ) przed możliwym kontaktem z osobami potencjalnie zarażonymi? No cóż, każdy myśli po swojemu.
U nas pogoda przepiękna, słońce i długie poranne cienie drzew oraz grubych koni.
Na za dwa dni zapowiadają u nas przymrozek -7 i mam zagwozdkę, czy przykryć drzewko moreli agrowłókniną, bo ona zaraz zakwitnie, następnie zaraz zmarznie i znowu nie będziemy mieli moreli, jak co roku.
Agniecha - morele okryc kordeuko wlokniowo, co Ci szkodzi.
UsuńMoze te baby chcialy mamusie sprzatnac i trza poprubowac tlumem - a nuz ktos jej wirusa imieninowego da.
Buraki podstawa zycia. I kartofelki. I kminek. I cynamon.
Moj brat przylata jutro z Baku. Moze byc, ze: nie przyleci, przyleci ale go zgarna ci w kombinezonach i wysla na kolonie dla tredowatych badz zamkna w domu w areszcie.. On nie narzeka, bo ma duzo ksiazek zaleglych do przeczytania.
Agniecha, ludzka wykończy nas głupota, nie żaden wirus. Przykryć.
OdpowiedzUsuńJa wohl Obersturmbannführer Gruber!
UsuńTaa... głupota nas odpali, mła się z tym zgadza w całej rozciągłości. I ma wrażenie że z festiwalu głupoty jeszcze przeprowadzimy transmisje, najlepiej taką coby prowadzący stał w jakim mundurku i opowiadał co widać na załączonym obrazku żeby nawet ci co mają problem z łączeniem obrazów z działaniem mózgu wzięli i pojęli. Instynkta stadne to zawsze było ciekawe zagadnienie dla mła, ona się teraz czuje jak w teatrze jakim. :-) U niej dziś chłodno ale zamierza się porządniej ubrać i postraszyć róże sekatorem.
UsuńTaba, instynkta stadne to może i interesujące zagadnienie, ale przeważnie groźne, niestety. Ciekawe dlaczego? Chyba strach wyzwala w ludziach co gorsze instynkta.
UsuńYes, tak to jest że agresja wyraźnie wzrasta i tylko patrzeć na wylew "komu by tu". Mła śledzi bo ją ciekawi amatorsko, pewnie są tacy co śledzą zawodowo - wnioski mogo być ciekawe bo media mamy nowe i szybsze a zarazem zalewające nas ogromem info. Z przycinania róż guzik wyszło - leje! Mła jest zdegustowana bo wolałaby róże przycinać a nie w necie siedzieć. :-/
UsuńTaba, u mnie taki wichur, że co chwilę ganiam po lesie śmieci uciekające z kontenera. Do tego raz słońce, raz deszcz, pogoda pofyrtana jak wszystko wokół.
UsuńWitam Kurnik po długiej nieobecności!
OdpowiedzUsuńPrzepiękne kolorowe domeczki Hano!
Współczuję spotkania ze słupkiem. Dawno temu taki sam wredny słupek napadł na nasze autko.
Moja C. wyszła ze szpitala ze względu na coronę, bo ma odporność zerową (leki). Dzieci zagraniczne pracują w domu, bo mają home office, w wielu firmach zresztą i nie tylko z powodu corony. Ja żyję sobie w izolacji w zasadzie bez przerwy, choć wczoraj po południu miałam gościa, ale się nie obcałowywałyśmy.
Piękne słońce wychodzi nieśmiało, ale to nic nie znaczy jeszcze. Wieje, zimno i straszliwe błoto, bo tu żadnej suszy nie było i nie ma. Pada sobie tak od września.
Udanego piątku Kurki!
Izydoru, chuchać trza na C. i dmuchać. I dogadzać.
UsuńTu też zimnawo, ale żeby zaraz błoto?
Bliskie spotkania ze słupkiem.. przykre.
OdpowiedzUsuńKiedyś cafałam pode gminą i otarłam se błotnik bo nie widziałam w lustereczku ..kwietnika z pelargoniami,co ozdabiał urzędasom chodnik przed wejściem.No cóż,zdarza się.
Dziś siedzę kamieniem w domu,chociaż cały tydzień latałam po mieście.
Ryzykowne,bo u nas kolejki w sklepach,..chociaż w aptece nie bardzo.
Dziś mi się wydaje,że sobota,bo moje chłopaki są w domu,pracują zdalnie.
Idę smażyć naleśniki.
Kogut jako żywy!Wieszaczki na klucze też pomysłowe.
Hanna, Ty przestań już latać, pieprz masz w tyłku, czy jak?
OdpowiedzUsuńTaki kwietnik pode gminą, co to go nie widać w lustereczku, zaskarżyłabym w tejże gminie.
He,albo owsiki,Hana;)
UsuńCzuję gardło i letkie łamanie,mam się bać?
Włosi mówią,że mamy zarazę i dwóch papieży jak za niewoli awiniońskiej.Deja vu ze średniowiecza? "Dekamerona" chyba trzeba odkurzyć.
I suplikacje odmawiać,i ekspiacje za grzechy.
Tak se myślę co by było w razie konfliktu zbrojnego?Żeby importować maseczki,respiratory,kombinezony?!A tych w unii najbardziej zajmuje krzywizna banana.
Włos mi się jeży.
Powiedzcie coś optymistycznego.
Hanna, optymistyczne jest to, że możesz z czystym sumieniem siedzieć w domu i czytać książki!
UsuńNo:)
UsuńHana, albo znowu cos przemalowywac.
UsuńBadz zmalowac.....
UsuńChciałam kotkowi kawałek kurczaka kupić, ale nie miałam ochoty stać w kolejce pod sklepem. Ludziska jeszcze się nie nasycili i kupują na potęgę. Półka z papierem toaletowym pusta, sprawdziłam. Na osiedlu pusto, pogoda w kratkę, chłodny wiatr, na zmianę słońce i deszcz z wielkich czarnych chmur. Tak sobie myślę, że wirusa nad Rudawą nie ma, może pójdę się przewietrzyć.
OdpowiedzUsuńKotu coś marcowo odbija i koncert urządza.
Mój też urządza, jak na balkon chce.
OdpowiedzUsuńTu słonko i wiatr,5 st odczuwalne,phi, wczoraj w porywach było 15. Dżumy nie ma, na spacer mozna iść,byleby nie pchać się tam gdzie się kręci duzo ludzi, ale jakoś czuje się zniechęcona .
A my w koncu nie pojechalismy do Berlina. Przedszkola zamkneli, praca po kilka godzin w tygodniu w biurze, reszta z domu. Przynajmniej synek jezdzi do roboty rowerem, to z zadnymi ludzmi sie nie zadaje po drodze, przedszkole Krasnali zamkniete do po Wielkiejnocy , tylko nie wiadomo dokladnie kiedy otworza... Drudie dziecko mialo przyleciec w przyszlym tyg na pare dni, ale nie przyleci. Dzis rozmawialam z agencja moja glowna czy jest panika. Nie ma paniki, supermarkety wprowadzily jedynie mozliwosc kupowania pewnych produktow po jednej sztuce czy jakos, tylko brakuje zelu do rak. Jak mi moj wyjdzie, to ma surowce do manufaktury wlasnego. Mnie sie podoba siedzenie w domu - taniej wychodzi, bylebym tylko nie zeszla z bitego traktu na manowce (czyt: ebay, amazon i pare innych miejsc) i mozna czytac do wypeku. Zapas kakaua mam. Do tego czytania :) lubie kanape/fotel + ksiazki + kakauo.
OdpowiedzUsuńNo popatrz co się porobiło. Już miałam się wybrać na ten weekend do Ciebie, tymczasem Rabarbara mnie uprzedziła, że wyjeżdżasz no i ta zaraza raczej do peregrynacji nie zachęca, jako że ja z tych "ryzykownych". Buziaki imieninowe i może jeszcze się uda kiedyś.
OdpowiedzUsuńEwo, skoro ryzykownaś, to siedź w domu.
UsuńNo wiem, wiem, ale w sumie do czwartku popoludnia nie bylismy pewni, ale tak - kolega synusia jest w domowym areszcie, przedszkole zamkneli - tak, jak ze wszystkim w tej chwili - zmienia sie z minuty na minute. siedzimy w domu i prawde mowiac towarzystwo byloby mile widziane, ale chyba najpierw bym rozpylila spirt na Ciebie cala a pozniej do domu wpuscila, bez podawania rak nawet. ja jestem cykor z natury....szkoda, no szkoda. ale wiosna moze cos zmieni w koncu. znaczy jak snieg przestanie padac, hrehrehr
UsuńEwo, juz nawet spacery mało wskazane. Kiblacja domowa i koniec.
OdpowiedzUsuńPrzyjdzie zwariować. Po kiego grzyba mi samochód zastępczy?
OdpowiedzUsuńNo, niepotrzebny.
OdpowiedzUsuńNie wariujmy, czytajmy, odpoczywajmy. Hana, maluj. Jakie piękne te domki! I bażanty, i kogut♥
OdpowiedzUsuńWspółczuję przygody ze słupkiem.
Kalipso, maluję - w przerwach w porządkowaniu gumienka.
OdpowiedzUsuńTo nie bażanty, to żurawie, hrehre!
No żurawie, żurawie:))) Mnie się wszystko z ukochanym menżem kojarzy:)
UsuńKalipso, wspaniałomyślnie wybaczam.
UsuńA ja już w grudniu kupiłam bilet żeby polecieć na Wielkanoc a tu nic z tego, bo nawet jakby wpuścili (w obie strony bo obywatelstwo jest) to te 14 dni kwarantanny mnie dobiło. No i nici z wyjazdu, chlip, chlip, chlip. A że ja zakupy lekowo-kosmetyczne zawsze w kraju robię no to weszłam do apteki internetowaj i Rossmanna i zamówiłam, tylko czy dojdą. Rossmann nie wysyła za granicę więc podałam adres Sis a teraz sprawdzę na poczcie czy jeszcze funkcjonuje. Jeszcze się łudzę, że może odwołają tą totalną blokadę Wielkiej Nocy. Tutaj właściwie wszystkiego w nadmiarze, oprócz, pieczywa, makaronów i nie uwierzycie w jednym ze sklepów półka z farbami do włosów była kompletnie wyczyszczona, jedno opakowanie mojej jeszcze stało i kilka blond.
OdpowiedzUsuńBacha, co się dziwisz? Idziesz na kwarantannę jako rudowłosa piękność, a wychodzisz siwowłosą staruszką? Nie godzi się.
UsuńHeheheh! Po - bedom po swiecie chodzily same wypielegnowane i wyspane jak mopsy pieknosci:D Z cerom gladkom jak pupa niemowlecia:)))
UsuńCześć Kurencje.
OdpowiedzUsuńU nas pochmurno. Konie stoją na pastwisku w postawie zrelaksowanej.
Zamykamy granice od jutra. Znaczy my, czyli Polska. I nie tylko my, z tego co wiadomości informują. Ciekawy moment w czasie.
Wczoraj byłam w Lidlu w Lubaniu i nie było tam ani jednego produktu mięsnego świeżego ani mrożonego. Stwierdziłam, że remont zamrażarek i lodówek mają. A potem dzwonię do Rodzicielki z innego terenu PL a ona mówi, że u nich tak samo i że to nie remont tylko ludzie wykupili. Zdębiałam.
Jakkolwiek krokusy nadal kwitną, sałata rośnie, a ptaszęta podśpiewują radośnie.
Miłej soboty.
Agniecho, czyszczenie półek przez zapobiegliwych trea juz od jakiegos czasu.
UsuńAgniecha, ptaszęciem będąc tez podśpiewywałabyś radośnie. W końcu to nie ptasia grypa grasuje.
UsuńU nas to samo w Lidlu. Biedronka byla lepiej zaopatrzona, kupilam kielbasy:) a nawet dodatkowa zgrzewke papieru toaletowego... chusteczek do nosa nigdzie nie bylo:)
UsuńDzień dobry.
OdpowiedzUsuńPochmurno z prześwitami, 4 stopnie, wieje.
Puste zamrażarki i lodówki w Lidlu u nas też.
Dobrego dnia.
Ewa2, nie wiem jak u nas, nie mam auta. Kol. D. kupiła mi co? Papier toaletowy:)))
UsuńHano: kochana D.! Zadbala o Twoja D.! :DDD
UsuńPiękne słońce, -2, wychodzę na spacer i drobne zakupy, Agniecha, też zajrzę do Lidla.Jadę teraz bo jeszcze mało ludzi w metrze. Wieczorem na skromne przyjęcie. Ponieważ tu paniki nie ma to ludzie poruszają się swobodnie ale wiem, że sporo wyjeżdża do swoich tzw. urlopowych domków, byle z dala od miasta i tłumów . Kurencje , ziemskie właścicielki, fajnie macie, że możecie się odizolować i kopać, kopać i sadzić i obcinać i wogóle upiekszać otoczenie. Zazdraszczam.
OdpowiedzUsuńBacha, to właśnie robię. Na jutro obstalowaliś towarzyskie spotkanie, ale odpowiedzialnie odwołaliś.
UsuńBacho: ja tez zazdraszczam piorunsko wlasnej dzialeczki i odosobnienia, z dala od miasta... no jeszcze troche i moze sama miec bede?:) U nas tez duzo osob wyjechalo poza stolyce, zeby odciac sie od tlumow chorowitych.
UsuńChyba udam się do ogródków działkowych i zapytam czy ktoś nie potrzebuje pomocy (oprócz mojej psiapsiółki rzecz jasna, bo onaż ciągle potrzebuje) to przy okazji i jakiś dobry uczynek popełnię. Kiedyś wzięłam od chorej starszej pani działkę w leasing na rok. Ale miałam radochę.
UsuńA u nasz od rana śnieżyca. A jakieś dziesięć minut temu wyszło słońce i wszystko stopiło. Może jakieś mizerne resztki śniegu zostały. Wszystko jak w przysłowiu - w marcu jak...
OdpowiedzUsuńByłam wczoraj w mniejszych sklepach i kupiłam wszystko, co chciałam. Było pieczywo, mięso, warzywa... Tylko drożdży nie dostałam.
U nas teraz już dużo spokojniej. Ulice opustoszały.
I znowu pada śnieg...
UsuńTo tak jaku nas -jak w kalejdoskopie :)
UsuńU mnie tylko zimno, żadnych opadów.
UsuńU nas okropna zimnica sie zrobila w 1 dzien. A dzis padalo sniegiem jak z poduszki:) ladnie to nawet wygladalo, surrealistycznie - takie latajace pierze ze sniegowej poduchy:)
UsuńO, a tu słonko i zimno, i wiatr.na zakupy sien ie wybieram,bo cos tam na zupe pokupowałam ,pomroziłam , a szufladki w zamrażalniku nie są z gumy.
OdpowiedzUsuńmam nadzieję,że pan prowadzący sklep warzywny ,nie zamknie interesu i będę mogła kupić swojskie jajka i jakies warzywa czy owoce. Mnie samej niewiele trzeba.
Dora, mam jeden niepokój, właściwie dwa. Jeśli w poniedziałek nie dowiozą mi żarcia dla zwierzyńca, to jesteśmy w czarnej d...
UsuńDrugi niepokój dotyczy auta. W poniedziałek mam dostać zastępcze. I co dalej z naprawą, nie wiem.
Nie no, dowiozą, spokojnie.
UsuńJa zamowilam w zeszly piatek i w poniedzialek dostałam.Po za tym,zorientuj sie gdzie masz blisko zoologiczny i zadzwon, zapytaj, moze tam w razie czego bedziesz mogla kupić.Bedziesz spokojniejsza.
Hano dowioza. Ja tez zamawialam teraz dla piesow karme, na wszelki wypadek w 2 miejscach naraz. Oba w 1 dzien byly gotowe, odebralam w sobote czyli dzis. Dora dobrze pisze, lepiej miec 2-3 miejsca/firmy jakby 1 nawalilo.
UsuńTrzymam kciuki za autko! Poza miastem bez auta to duzy klops. Choc moze z drugiej strony po chorobie usiadziesz na szanownej sempiternie i nie zarazisz sie jakims paskudztwem:P Moze Wszechswiat wiedzial, ze akurat odciecie od auta teraz ma Ci podarowac??? Bywaja gorsze problemy niz chwilowe uwiezienie (a teraz my wszyscy pol-uwiezieni som).
U mła pogodowo jest dodupnie! Co ruszę z sekatorem do róż to zaczyna padać. Chyba Wielki Ogrodowy chce mła cóś dać do zrozumienia w sprawie przycinania krzewów. A na moje róże już naprawdę wielki czas bo u nich już nie pąki tylko liściorki się rozwijają. No niemożność nie przycinać!
OdpowiedzUsuńU nas słonće i zimno, jak u Dory.
OdpowiedzUsuńMoje róże też już prawie liściaste, a w nocy zapowiadają -7. Nie rozumiem tej pogody zbytnio.
I u mnie słoneczko, ale na zewnątrz wieje okrutnie.
OdpowiedzUsuńSiedzimy sobie w domeczku, nigdzie się nie wybieramy, więc do poniedziałku na luzie.
Trochę się boję, aby Bezowy nie przywlókł jakiego dziadostwa, bo do pracy musi, zdalnie się nie da.
Bezowa, powinien Chłop rozebrać sie na klatce, sam pod prysznic, a ciuchy do pralki.
UsuńHeheeh! Hano bezecna! Sasiedzi bedom miec porno za darmo! Goly chlop codziennie przed drzwiami chalupy, Bezowa stojaca w progu ze szlafrokiem czy innym recznikiem, zbierane ciuchy w gumowych rekawiczkach i na koniec dezyfekcja chlopa w wannie a ciuchow w pralce:D
UsuńBezowo,no niestety, nie wszyscy mogą zdalnie. My sie też boimy, o niezięcia,bo tam w fabryce, to wiadomo,że trudno o stworzenie warunków bezpiecznych, maja co prawda mydla antybakteryjne od zawsze, ale to niewiele przeciez.
OdpowiedzUsuńOn wracsjac do domu leci sie kąpać i ciuchy do prania.Terazod prawie 2 tyg nie mają gazu, wiec cieplej wody , chodIli czasem do mnie sie kąpać,ale ostatnio zaraz po pracy zostaje u swojej mamy na prysznic, albo po prostu myje sie w wodzie zagrzanej w czajniku, koszmar. Fachowcy maja w poniedzialek rano sie pojawic i wreszcie zrobbic podlaczenie, oby tak bylo, bo zwodza juz tyle czasu.
Dora, no nie da się sterylnie żyć, niestety. Będzie, co będzie.
UsuńTo prawda.
UsuńZarazy dzień (który to?),dziesiąty?
OdpowiedzUsuńNa allegro sprzedają płyny do dezynfekcji po trzy stówki za 5 litrów; chyba taniej by wyszedł czysty spiryt. A maseczki co zwykle są po złociszu po 8 zeta.
No ludzie!Ciekawe czy mają kupców!;)
Zimnawo się zrobiło,zima idzie czy cuś.
Hanna, hieny w czasie zarazy były, są i będą.
UsuńChlopczyk jeden w szkole kasowal 50 pensow za psikniecie zelem....
UsuńOpakowana, przedsiębiorcze dziecko.
UsuńOpakowana, czy Wy jesteście utkwieni w Śmiesznym Hendryku?
UsuńTydzien temu zamowilam do firmy zgrzewke denaturatu do dezynfekcji, na prosbe dyr. Myslalam, ze dyr wycaluje mnie z radosci, ze zamowilam tak szybko, bo dzien pozniej juz nie bylo! Mialy byc but.0,5 l a dotarly 0,2 l ;))) ale kolezanka zamawiala teraz mydlo antybakteryjne w srode i w piatek dotarlo, bez problemu. Cale 2 baniaki po 5 l kazdy :)
UsuńJakim smiesznym? U-RO-CZYM, paniusi kochana, hrehrherherhrhe. a i owszem. lekarstw mi staryczy na cos 3 tyg po dacie wyjazdu z onego Hieniusiowa
UsuńAle co mydlo antyBAKTERYJNE zrobi z wirusem? tu spirt jednak potrzebny...
UsuńA wypuszczo Was?
UsuńNooo,zimno, tka w kratkę ma być,strasznie cieplej wiosny nie ma się na razie co spodziewać.
OdpowiedzUsuńNadrabiam czytanie, jak zwykle zresztą. I tak se myślę, że moje różne przypadłości ograniczające normalne funkcjonowanie całoroczne teraz są przydatne. Znaczy, to, że czasem musiałam pracować na telefon abo internet. Jak zaczęto testować tele pracę to dla mnie było wybawienie. Jak dla mnie kwarantanna odbywała się corocznie i potemu mnie pasuje. To moja codzienność. Latem funkcjonuję na Warmii takoż jakoby w odosobnieniu. W lesie. Daleko od ludzi. Do ludzi wychodzę jak mogę zdrowotnie i jak chcę. 3 maj ta się zdrowo Kureiry.
OdpowiedzUsuńByłam wczoraj w aptece, ludzi nie było wcale, chociaż apteka w galerii. Pytał facet przede mną o płyn do dezynfekcji, owszem babka powiedziała, że ma jeszcze 3 butelki po 130 zł za 300 ml. facet nie kupił, ja też nie.
OdpowiedzUsuńApteka takie zlodziejskie ceny sobie ustawila?
UsuńDobry wieczor! Wczoraj zajrzalam do kurnika noca i wyswietlaly mi sie wpisy z 12.03! Zaniepokoilam sie! Ale dzis juz ok! Dzieki Bogu!
OdpowiedzUsuńU mnie taki zap... ze nie mialam jak taczki zaladowac:P Wracalam po nocy, szlam spac, przez pol dnia probowalam nadgonic troche zaleglosci zyciowo-domowych, potem znow do pracy i tak w kolko... ufff. Psiaki tesknily, Nupcio nie odklejal sie nocami ode mnie. W koncu odpoczywam! Zakupy robilam na raty, takze dzis poznym wieczorem, po tym jak przespalam pol dnia, wyczerpana. Mialam juz bol gardla, dreszcze i temp 36 stopni pare dni temu. Jednak zlego licho nie bierze:P po moich diabelskich mixturach (chrzan, imbir, kurkuma, czosnek, pieprz, ostra papryka) zapodanych na noc - temperatura wrocila do normy, gardlo nie boli i nie rozchorowalam sie! Przy okazji zdazylam sie tez odwodnic! Ciezko bylo fizycznie, ale przetrwalam. Ze zdumieniem odkrywam od nowa wolny od roboty swiat:P Panika w sklepach pojawila sie kiedy ja juz mialam zapasy;) teraz dokupilam troche lekow i reszte zapasow. Moge zyc bez kupowania, jakis czas :) Infolinia z sasiadkami i kolezankami dziala, co tam u ktorej, co w zwiazku z epidemia i ogolnie o zyciu. Polacy jak zwykle swietnie dogaduja sie i mobilizuja w kryzysach...Pomagaja, usmiechaja sie, ustepuja sobie itd. szkoda, ze nie na codzien?
Poczytam co u Was, bo nie mialam juz sily po nocach doczytywac. Chlonelam wiedze o epidemi, zeby wiedziec co robic. Prace mi zamkneli, wiec bede jezdzic na krotko i do pustej firmy:) Planuje pobyc wiec w domu, wyspacerowywac piesoly, ktore nieszczesliwe miny mialy mocno, wiedzac ze znow pozno wroce...
Obrazki piekne som! A tu Drogie Kury zrzutka na karme dla lekarzy:))) https://zrzutka.pl/t3e3ec jakbyscie chcialy sie dorzucic :)
OdpowiedzUsuńDzień dobry w niedzielny poranek. Za oknem było rano minus sześć, Gutek po wietrzeniu, a ja przy sokawce. 😍
OdpowiedzUsuńSpokojnej niedzieli.😍😍😍
Dzień dobry. Piękne słonko, niebo błękitne, -3 i paskuda umiarkowana wróciła.
OdpowiedzUsuńOby dzień był dobry.
Ahoy!
OdpowiedzUsuńU nas było -9, ale teraz już ostre słońce. Zaraz idziemy dać klaczom śniadanie.
Cisza i spokój.
Dużo zdrowia wszystkim Kurom i nie tylko.
-4,slonecznie i wietrznie.
OdpowiedzUsuńSpokojnej niedzieli.
Wczoraj zasnelam po 2, koty pobudke zrobily po 7, to jeszcze poleguję, ale juz mi sie kawki chce.
Dobrej niedzieli .
U mła ( i u Boguśki ) było - 6. Mła się zawzięła i patrzy lubieżnie na sekator. Jak jej zawzięcie i lubieżność nie miną to po południu postraszy sobą roślinki. Co do zarazy to mła jest zdania że ustąpi ona wraz z nabyciem odporności populacyjnej, co niestety oznacza że swoje wymrzeć musi. Wiem że to okrutne ale Matka Natura jest suką i w ogóle to nie jest moja wina i żal mła staruszków oraz inszych co majo pod górkę. Stwierdzam ( ponuro ) smętny fakt że mamy problem z kumulacją zgonów w wyniku której powstała nieprzytomna panika spowodowana przez coraz szerszy dostęp do neta. Od wczoraj mła zaczęło nurtować pytanie ( późno, bo mła głupawa ale lepiej późno niż wcale ) - kto za to wszystko zapłaci? Znaczy, wszystko stoi i kto da nam na życie?
OdpowiedzUsuńAno Tabazo, rownież po to oglaszają stany epidemiczne czy wyjątkowe, żeby sięgnąć po rezerwy. Gruba kasa się przeleje, a z jakim efektem i na co konkretnie tego nie bedzie wiedziala biedna mróweczka, ktora i tak bedzie zajęta lataniem dziur na wlasnym ogródku.
OdpowiedzUsuńDora, pod warunkiem, że są rezerwy w kasie państwa. Osobiście obawiam się, że są, ale w kieszeniach niektórych przedstawicieli.
OdpowiedzUsuńHa, mła wykonała czyn ogrodowy! Działała nożycami, sekatorem i piłą i od razu jej lepiej, choć widok przymrożonych wiosennych roślin w ogrodzie to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. Co do kasy to mła dziś sobie ucięła pogawędkę z sąsiadką, która zawodowo strzyże i czesze. Już jest źle, ma właśnie dwa tygodnie wolnego i perspektywę jednej pińcetki na dziecko. Jak mówi, zwolnienie z podatku czy nawet ZUS-u nie jest jej głównym problemem, bo ona przychody jakoweś musi mieć. Ludzi z takim problemem będzie więcej. Przeca nie wszyscy dostajo kasę z budżetu. Ech...
UsuńOpakowana, masz rację, spirytus + aloes (czysty) + olejek herbaciany kilka kropli. Wymieszać w spryskiwaczu. Ponoć może być też wódka. Ew.spirytus salicylowy. Żel antybakteryjny zawiera chyba 60 do 80 % alkoholu. A ja mam tylko starą Beherovke. Onaz za słaba.
OdpowiedzUsuńPerhydrol też jest ok.
UsuńNo pacz Dora, zapomnialam o perhydrolu.
UsuńJa to mam dobrze jako ta seniorka w grupie ryzyka. Dziecka jedne (moje)wczoraj mię zaopatrzyły w maseczkę (wielokrotnego użytku)oraz gotowy rozwór dezynfekujący przygotowany własnoręcznie, a dziś uzupełnienia dokonały dziecka Hany, zaopatrując cioteczkę. Ej, może nie najgorzej być seniorem(orką) rodu?!
OdpowiedzUsuńU mnie na wsi jakby nigdy nic, ale czy to długo się utrzyma, to wątpię. Robię swoje, tzn. porządki w obejściu. Zobaczymy, co przyniesie jutro, poza autem zastępczym. W zasadzie nie wiem po co mi teraz auto?
OdpowiedzUsuńJak to po co Hana; po to żeby przyjechać do mnie, gdzie masz do odebrania różne akcesoria mniej i bardziej potrzebne w tych ciężkich czasach.
OdpowiedzUsuńA, MM, chyba że tak. Podasz mi przez okno na drągu?
OdpowiedzUsuńTak jak Mammy z "Przeminęło.."
UsuńByła taka scena jak żołnierz (może Ashley gdy wrócił z frontu) moczył się w beczce,a obok stała Mammy z drągiem i wygotowywała w kotle jego bieliznę;)
Czemu na drągu, odkażaczem się potraktujecie na wejściu i szafa gra.
OdpowiedzUsuńCoś Ty Hana; podam Ci bardziej subtelnie, nie wiem jeszcze jak, ale.... może na jakiejś pajęczej nici albo skręconym prześcieradle, albo wędce na której haczyku...albo...po prostu przy kawie, przy której na ławie, znajdzie się to co siostrzane....tak zwyczajnie dane....
OdpowiedzUsuńUff, ale poszłam, co nie? Wirus budzi we mnie wenę.
OdpowiedzUsuńNo, pojszłaś, MM!
OdpowiedzUsuńPrzyszłam powiedzieć tylko dobranoc.
OdpowiedzUsuńDzień dobry w poniedziałkowy poranek. Za oknem było okrągłe zero przy wietrzeniu Gutka. Za dwie godziny wyruszam do pracy, bo muszę pozamykac wszystko. Spokojnego dnia i tygodnia dla Wszystkich.
OdpowiedzUsuńDzień dobry w słoneczny poranek.
OdpowiedzUsuń2 stopnie, nie wieje więc powietrze średnie. Trzymajcie się Kurki.
Słoneczko i ponoć ma się ocieplać ( głównie w dzień, noce nadal zimnawe ). Zamierzam nadal straszyć sobą ogródek, dziś mam w planie dalsze cięcie berberysów ( to jest zawsze dla mła bolesne ). Nie chcę tu nic tego ten ale wczoraj widziałam hiacyntowe łebki, prawdziwa wiosna startuje! :-)
OdpowiedzUsuńWróciłam z objazdu terenu,muszę jak pies obwąchać wszystkie kąty;)
OdpowiedzUsuńByłam więc na porannej Mszy św,ludzi trochę mniej niż zwykle.
Potem piekarnia,sklepy i sklepiki,wchodzi się pojedynczo, w lidlu do kasy też odstępy.
W rossmannie puste półki,dziś w nocy ma być dostawa.
Seplementuję siebie i rodzinę wit.ADEK plus cynk i selen organiczny, i nawet zauważyłam,że zrobiłam się gładka,chyba po Se i Zn,he he.
No i tak to.
Pogoda zachęcająca,słonecznie.
Miłego.