poniedziałek, 7 września 2020

Kto ukradł moje orzechy?

Nie wytrzymam, muszę Wam pokazać! Tak polowałam, tak polowałam, aż upolowałam! Pół dnia spędziłam z aparatem przy oknie pracowni, zaraz za oknem rośnie orzech. Było trochę owoców, ale już nie ma. Wiem, że są tu wiewiórki, ale żeby zebrać wszystko, zanim zdążyłam mrugnąć? Zaczaiłam się i już wiem, jak to się odbywa. Przez pół dnia wiewiórka (jedna!) krążyła w tę i nazad z prędkością światła - robiła to tak błyskawicznie, że zrobienie zdjęcia graniczyło z cudem. Ale w końcu udało się. Nie wszystkie fotki są udane, ale lepsze takie, niż żadne. Naprawdę, łatwo nie było. Wiewiórka wskakiwała na drzewo, błyskawicznie zrywała orzech i albo zakopywała go w ogrodzie albo niosła gdzieś w sobie znanym kierunku. I natychmiast wracała. Nie widziałam dotąd takiej akcji z tak bliska i nie widziałam, jak sprytnie zakopuje orzechy w ziemi - jak pies! Podejrzewam, że o części z nich zapomni, a ja będę miała plantację orzechów!

Idzie!



Ciężka robota, trzeba się napić:

Tu zakopuje, powyżej też:

Teraz najlepsze:

 


Gotowe i zakopane!

Nikt nie zgadnie, kto towarzyszył mi w polowaniu:







231 komentarzy:

  1. Fantastyczne !!!!!! Zdjęcia Roku, brawo !!!!!!
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się cieszę, że tak mi się udało!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety, zdjęć robić nie umiem :( ale obserwuję u siebie przepychanki między wiewiórkami a dzięciołami :))).
    Na szczęście mam orzechy dwa, to zawsze coś dla mnie zostaję :).
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbaro, dużo ich tu jest, wiewiórek znaczy. Często obserwuję przepychanki, ale nie mam pojęcia, czy to zabawy, czy walka o terytorium.

      Usuń
  4. Pięknie Ci się udało zrobić ten fotoreportaż! U mnie to samo. Wiewiórki trzy i jeden orzech ogołocony. Drugi jeszcze nie, ale pewnie niebawem... Orzechy zabieraja tez sójki. Te, które spadły na ziemię. Sasiedzi mówią, że skoro wiewiórki tak szybko sie uwijają i tak wczesnie, to zima będzie wczesna . Ciekawe. Póki co, jaskółki jeszcze karmią trzeci wylęg dzieciaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiscie orzechy, które spadły, nie sójki.

      Usuń
    2. Izydoru, jaskółki to twardziele, walczą do października - w poprzednim życiu miałam ich mnóstwo i mogłam prowadzić obserwacje. Tutaj są w przewadze jerzyki.
      Do ludowych przypowieści się nie przywiązuję.

      Usuń
  5. Cudne, cudne, cudne. Kocham wiewiorki i wszystko im wybacze.I juz. jutro, jak bede zywa, to obejrze, czy mam jakies wloskie, bo laskowe juz ukradzione.

    Zab mi daje mniej popalic. stan jak z wczoraj wieczorem, kiedy czulam, ze do czwartku nie dociagne. Plus momenty takie kolo 10 na skali bolu. wiekszosc czasu - 9. hrehre.
    podobno ma byc lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżu, Opakowana, co się dzieje? To nie może tak boleć, coś nie gra!
      A zajrzyj jutro na @, przyślę Ci fotki, abyś mogła zdecydować co i jak, to w środę mogłabym wysłać.
      Ja też wielbię wiewiórki, chociaż potrafią być wredne.

      Usuń
    2. Opakowana, bo dzisiaj za późno i za ciemno na fotki.

      Usuń
    3. Moze byc z tym zalatwiaiem korzeni. normalni ludzie biora srodki przeciwbolowe, a poza tym byla infekcja. obylo sie bez antybiotyku, dzis wstalam BEZ bolu, wiec tego.

      bede czekac na fotki, a dzis musze jezdzic po aptekach i szukac czy maja wystarczajaco moich lekarstw, bo po raz trzeci musialam wznawiac recepte n a piguly, a jeszcze sie nie zdarzylo, zeby w jednej aptece mieli wszystkiego na 2 miesiace,

      wiewiorki sa PRZEDSIEBIORCZE! ;)

      Usuń
    4. Opakowana, po co jeździsz i szukasz? Też biorę na 3 miesiące, idę do byle jakiej apteki, panie ściągają je z hurtowni i nazajutrz odbieram . Łaski nie robią.

      Usuń
    5. No bo jakos albo zgubilam, albo akurat tego jednego dostalam kiedys/zostawilam gdzies, moze w drugim domu, mialam na wczoraj wieczor i dzis rano, wiec musialam pojechac i dostac z tej recepty wszystkie 4 lekarstwa w odpowiedniej ilosci. poza tym ciagle sie odgrazam, ze juz nie bede potrzebowac, bo wracam tam, hrehrhrhr. A z odbiorem na drugi dzien to tak mialam z antybiotykami Coreczki, bo bralam dla niej antybiotyki trzy na dwa miesiace. to zadna apteka tyle na kupie nie miala.

      Usuń
  6. Ależ fajne zdjęcia!
    Gdzieś czytałam, że podobno wiewiórki jednak nie zapominają, gdzie chowają orzechy. Ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, jakoś trudno mi uwierzyć, że pamiętają wszystkie miejsca. Ona zakopała ich kilkanaście i tyle samo wyniosła w las. A to tylko w moim ogrodzie, a inne też przecież obrabia.

      Usuń
    2. Ona robi dosady ;)
      a u mnie na komposcie mam najladniejsza, najdorodniejsza nasturcje, kilka krzakow ziemniakow oraz dwa krzaczki pomidorow. Nie doczekam zbiorow, albo zbiory zmarzna, bo ani ziemniaki ani pomidory jeszcze nie kwitna!! Jeszcze czekam melonow, ogorkow,cytryn (rosnie jakies podejrzane drzewo, mozilwe, ze awokado), brzoskwin, arbuow, nektarynek, sliwek, wisni oraz bazylii, ktora zdechla. Wymienilam te przedmioty, ktore poszly na kompost. Jak kartofelki i pomidory moga rosnac na komposcie, co szkodzi calej reszcie. No i czekam az wzejda drzewa orzechowe w dziwnych miejscach, takich wlasnie wiewiorkowych. Czy one zoledzie tez biora? I kasztany?

      Usuń
  7. Ależ to są moce przerobowe😀😀Cudne zdjęcia.
    Ja dzisisj też widzialam wiewiórke, przybiegła na pomost u szefow i probowala ze stswu się wody napić, nie udalo sie bidulce bo nie dala rady dosięgnśc z pomostu.Z innych miejsc dalaby radę, po za tym woda w wielu innych miwjscsch jest, ale przeleciala pedem i niecwiem w koncu czy w innym miejscu się napiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, to jest ruda błyskawica normalnie. Zapitala jak rakieta, z aparatem bardzo trudno ją złapać. Gdyby mi się udało, miałabym ze sto zdjęć. Nie da rady.

      Usuń
    2. Dla wielbicielek rudych wredot oraz innego zwierza fotografowanych pieeeknie, to polecam tego pana https://www.facebook.com/dickvduijn. ja go obserwuje i na fb i na Insta, https://dickvanduijn.werkaandemuur.nl/nl. wsrod nich duzo wiewiorkowych zdjec - sa pijace wode one, zdjecia przepiekne i dla mnie jego zdjecia to dawka czegos +++++ codziennie. Dick van Duijn . Przystojny, no Holender, to co robic ;)

      Usuń
  8. A kociska co? Nie pogonia? Tak siedza i sie slinia???
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczne zdjęcia! Wiewiórka z orzechem na płocie - genialne ujęcie! Gratuluję reporterskiej czujności :).
    A swoją drogą, tak się zawsze zastanawiałam, skąd się biorą w moich grządkach orzechy od sąsiada, bo 30 metrów wiatr nie doniesie, a wiewiórek nie widuję... Ale skoro to się tak błyskawicznie odbywa, to może jednak jakaś ruda kitka też jednak u mnie bywa? Chyba że to sójki, jak pisze Izydor, bo sójki owszem bywają w okolicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, mogą je nosić wrony, sójki, sroki, dzięcioły i pewnie cała jeszcze masa innych stworzeń. No i wiewiórki wykluczyć nie można jednak. Zauważyłabyś ten rudy błysk, nie ma siły.

      Usuń
  10. Czyli bardzo pracowity dzień zarówno dla polujacego, jak i upolowanego, a cierpliwość się opłaciła. Świetny fotoreportaż, robi wrażenie. A koty tak spokojnie się wszystkiemu przyglądały i nie miały ochoty pobiegać za wiewiórką?

    OdpowiedzUsuń
  11. Elaj, koty za siatką, łaski nie robią. Przyglądają się, ale żeby jakoś specjalnie, to nieee.
    Kolana mnie rozbolały od klęczenia pod parapetem, alem się uparła, że dopadnę złodziejkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Plantatorki orzechowy sadek Ci zakładają. Znaczy nie kradną tylko inwestują. Pewnie że o połowie skarbów ukrytych zapomną, wewiórki to znane sklerotyczki. Jak widzę nadzór nadwewiórkowy ( sztuk dwie ) miejsca ukrycia skarbów zapamiętywał. ;-) Fotki superaśne Ci się zrobiły, mła wie z doświadczenia że focić takie szybkie i ruchliwe zwierzątka rzecz trudna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taba, trudno nad wyraz, toteż szczelałam trochę na oślep. Na razie pamiętam gdzie zakopała skarby. Na razie...

      Usuń
    2. Nastepny dowod na to, ze jestem po czesci wiewiorka....

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. AniuM, na żywo wręcz fascynujące - zwinne, gibkie i lśniące.

      Usuń
    2. A czy ja pisalam, jak w czasie posiadania malych, wszystkie ptaszki i wiewiorki sie uwijaly przy karmnikach? i podejrzalam, jak wiewiora mi posadzila kilka drzewa. Siedzialam raz na tarasie, gapilam sie w komputer i nie ruszalam sie. I - po raz kolejny - przykicala wiewioreczka, hop hop, na taras, mnie wyraznie nie zauwazyla, hop hop po kratce do miseczki ze slonecznikiem, pojadla troche, i skoczyla do wiszacego na snzurku karmnika domku ze slomiana strzecha, cala tam sie wtrynila, to sie okrecalo, a ja wykorzystywalam te nanosekundy, zeby... podejsc. z telefonem, i tak - ona pol obrot, to ja, jak ta ninja, kroczek do przodu. i tak doszlam do samej kratki, a ona 10cm za kratka na swojej karuzeli. cos je dalo znac, ze cos sie dzieje, skoczyla na kratke, przed moim nosem, wreszcie mnie zobaczyla i w panice uciekla, ale nie w drzewa, a jakies 10 metrow po ukosnej do stacji karmnikowej i wygodnych drzew. i tam sie pasla dalej.Gdybym miala przygotowany telefon to na pewno daloby sie cyknac z odlegl. 10cm!

      Tak w sumie mysle, ze gdybym siedziala codziennie i wyraznie jejj dawala do zrozumienia, ze jej kladde przysmaki, zlych zamiarow nie mam, siedze cicho, to pewnie na taras by przychodzila...Coreczka tak oswajala ichnia wiewiorka i ta metoda nawet dobrze szlo, a potem dzieci pieska wziely.

      Usuń
  14. Allllllle miałaś gratkę! Też bym warowała przy oknie ;) Wiewiórki fotografować to jest nie lada wyzwanie. Od czasu do czasu udaje mi się jakąś uchwycić. Nieraz obserwowałam jak zakopują swoje skarby :)
    Fiefióry plantację orzechową Ci zakładają, będziesz mogła jakisik handelek sadzonkami uskuteczniać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, już myślałam, że się nie uda, tak mnie maupa zmęczyła. Są niesamowite w kopaniu. Normalnie wióry leco, jakby Frodo z Wałkiem kopali!

      Usuń
  15. Bardzo udany reportaż. Zaznacz czymś miejsca, w których zakopała, na wiosnę sprawdzisz czy pamiętała o nich.
    Widziałam na osiedlu wiewiórkę, ale ostatnio przeleciał mi drogę dorodny, wypasiony szczur.

    OdpowiedzUsuń
  16. To już wiem dlaczego mam tyle orzechów na swojej działce. Piękne fotografie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arte, ja mam więcej łupinek, niż orzechów:)

      Usuń
    2. Hana - myslisz, ze u Ciebie ukradly a zaniosly do Arte? Trochu daleko, ale z temi rudymi stworami to nigdy nic nie wiadomo. moze maja swojego Beca i smigaja to tu to tam.

      Usuń
    3. Opakowana - podoba mi się Twoja teoria :)

      Usuń
  17. Wiewiórki to niezłe spryciule, ja w ogrodzie zawsze im rzucam kilka orzechów, żeby sobie spałaszowały ;) Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiosną miałam przy każdym drzewie i krzewie po orzechu włoskim .Nie zakopany tylko na wierzchu leżał.Nie wiem co autor miał na myśli.Ani to zapasy na zimę bo by zakopała ,ani nie zebrane później.Normalnie jakby mi prezenty rozmieściła pod każdym drzewem.Zdjęcia super :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czesiu, może coś ja spłoszyło albo ptaki rozniosły. Zresztą mnie też się zdarza, że idę z czymś, gdzieś, a po drodze zapominam dokąd szłam, z czym i po co. A taka wiewiórka to ma jeszcze gorzej, bo mózg mniejszy...

    OdpowiedzUsuń
  20. I ten rudy pióropusz w górze, kiedy zakopuje swoją zdobycz!

    OdpowiedzUsuń
  21. O nie, nie kochana nie zapomną gdzie ukryły. Wiewóry, to są niezłe cwaniary i po pewnym czasie wrócą i odkopią ukryte orzechy.
    Polskie wiewióry są ładne, takie rudzielce z puchatą kitą. Te nasze amerykańskie są brzydkie, szare i wyglądają jak szczury, naprawdę.

    Trzeba było zerwać zielone orzechy przed wiewiórami i zrobić nalewkę dla zdrowotności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner, nie wszędzie w Polsce wiewiórki są rude. Np. w Zakopanem są szare i czarne, czemu nie mogłam się nadziwić!

      Usuń
  22. Śliczna wiewióreczka, a jaka spryciula 😀nie pomyślałabym ze tak potrafi ogołocić orzecha🙀 a kotki niezły teatr miały 😻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anka, taaa, dzisiaj dołączyły do teamu dwie sójki!

      Usuń
    2. Nie przeganiaja sie wzajemnie?

      Usuń
  23. Cześć Pracy! Fajne zdjęcia, a najbardziej mi się podoba to, gdzie Pani W. pije sobie z eleganckiej miseczki. Udało Ci się zrobić ciekawy fotoreportaż. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, miseczka jest wręcz wyrafinowana, w środku jest czerwona, na zewnątrz czarna! Jakie fiuterko mają wiewiórki u Ciebie?

      Usuń
  24. Dzień dobry.
    Z przyjemnością obejrzałam jeszcze raz łupieską wyprawę rudej damy.
    O szóstej rano było już jesiennie bardzo, mgła i tylko 8 stopni. Teraz piękne słonko i już cieplej. Trzeba się zebrać, zrobić zakupy i na dyżur a pogoda spacerowa, taką lubię.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, dzisiaj doszły dwie sójki. Z orzechami już się pożegnałam!

      Usuń
    2. Poszlam w grod, po orzechach ani sladu, jeden gosciu, co byl u nas w ogrodzie i patrzyl na obrzezenie trawnika, czesc jest pod sosna i wierzba, bardzo lubiane przez wiewiorki i wszystkie ptaszki, no i zobaczyl orzecha w zielonej lupinie. pod drzewem, blisko trawnika. ament. w zasadzie to chyba sadzic iles tam orzechow, zeby zdazyc przed dziadami!

      Usuń
  25. Dzien dobry, leżący jeszcze, bo deszcz pada.15 st.
    Wczoraj po pracy pichcilam do wieczora, rosol, salatka z brokulem, mielone, bo myslalam, że dzis pojade tez, alee skoro nie, to chociaz sobie poleże dlugo, a co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i masz wolne, Dora! I gotowy obiad!

      Usuń
    2. Tak!
      To mało tych orzechów na drzewie, jak już rozparcelowane, a że takie zielone już zabierają,chyba jeszcze są niedojrzałe?

      Usuń
    3. im jest i tak chyba wszystko jedno, czy zielone czy nie.

      Usuń
  26. |Jej :)) z przyjemnością obejrzałam te ślicznotki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Aldia, sa takie śliczne, że nie da się inaczej!

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie wiewiórki są ślicznie brązowe :).
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny fotoreportaż , żaden wywiór przed sądem by się nie wyparł grabieży orzechów :-) Nie wiedziałam, że zakopują orzechy, wyobrażałam sobie, że ukrywają je w jakichś dziuplach .
    U mnie łupiestwem zajmują się głównie sójki, potrafią objeść całe krzaki borówek amerykańskich, codziennie przylatując po te, które dojrzały (zielonymi gardzą).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mp, posadziłam dwa krzaczki borówek, miały kilka owoców i wszystkie zniknęły. A ja gupia czekałam aż dojrzeją! Teraz już wiem, że na przyszłość muszę je ubrać w jakąś pończochę, czy cuś?
      Niby wiedziałam, że wiewiórki zakopują zapasy, ale myślałam, że mają jakiś system, a nie tak ło, dzie popadnie.

      Usuń
    2. Widzialam firanki na krzakach i drzewkach.

      Usuń
    3. Firanki pewnie pomogłyby, ale raz, że trzeba pamiętać, żeby je rozwiesić, a dwa, że niekoniecznie upiększą ogródek :-) Na razie ćwiczę refleks (być szybszą niż sójka, to mój cel) , a jak przegrywam, to tłumaczę sobie, że i tak fajniej jest mieć przylatujące sójki, niż nie mieć :) Borówki kupię na targowisku, a sójki nie.

      Usuń
  30. MAsz rozrywke Hana, na pewno bym nic nie robila tylko filowala, uwielbiam takie obserwacje. Spryciula , ale takiej rudej slicznotce wszystko sie przebacza...swietny reportaż podejrzewam,ze bedziesz miala wiele okazji do reportazy, nie tylko wieworczych. Niedaleko masz zieziorko a tam pewnie tez sie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Grażyna, dzieje się! Różnej maści ptastwo przemieszcza się nad moim domem w tę i nazad. A to gęsi, a to żurawie, czaple lub kormorany. Nawet łabędzie!
      Do kol. D regularnie przychodzi lis. Do mnie nie, pewnie pieski go odstraszają.

      Usuń
    2. No to raj na ziemi!nic bym nie robila ino patrzala i patrzalamo i pstrykala

      Usuń
  31. Łapki pełne roboty.
    Dzień dobry.

    OdpowiedzUsuń
  32. Czołgiem Paulina! Rozkokoś się:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zatkało mnie bynajmniej. Wiewióry cwane znam z naszej leszczyny na gumnie Warmińskim. Nieraz siedziałam na tarasie z rozdziawiną japą jak one dawały czadu. Ale, że Tobie udało się je w obiektyw spacyfikować, nie ogarniam i podziwiam. Nie umiem, nie lubię i nie robę foto. Od tego jest nasz kosztorysant firmowy. A prywatnie zrobiłam zdjęcie jak kazałam gumno warmińskie pomalować na kolor "zielone jabłuszko" bez wiedzy mego Małża zaraz po zakupie (do dzisiaj niewiele się zmieniło, bo nie lubię zmian), i jak byłam moim autkiem ulubienym przed sprzedażą w dobre ręce pasjonatowi,Bo te zdarzenia wywołały u mnie sztres

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzenie wyślę na 3baby.

      Usuń
    2. SaBała, potwierdzenie czego bynajmniej?

      Usuń
    3. Jabłuszka i autka chyba😃

      Usuń
    4. Potwierdzenie moich sztuk 2 osobiście zrobionych zdjęć z przeszłości. Nigdy nic więcej osobiście nie sfotografowałam. Zawsze ktoś. Potrafiłam zepsuć nawet idiotenaparat. Teraz dopiero coś cyknę z telefonu jak zawsze marnej jakości. No i potwierdzenie mojego przywiązania do barw pakistańskich. Kiedyś nawet moje pióra miały z 5 barw bynajmniej nie w odcieniach blondu.

      Usuń
    5. SaBała, jestem kiepskim fotografem, czasem coś mi się uda. Nie mam w tym kierunku ciągot, aczkolwiek lubię dokumentować to i owo. Dzisiejsze aparaty są tak skomplikowane, że odechciewa mi się na starcie tych wszystkich ustawień. Instrukcja obsługi składająca się ze 120 stron?! Wariactwo. Opanowałam kilka podstawowych i większych ambicji nie mam.

      Usuń
  34. Dzień dobry. Znów zapowiada się piękny dzień. Słonko, piękny wrześniowy błękit nieba, poranny rześki chłodek. By się poszło do lasu tymczasem wypadło mi co innego.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, mnie ciągle coś wypada. Całkiem co innego, niż planuję. A za dużo też nie planuję:)

      Usuń
  35. A u nasz od rana samego 20 stopni.... i slonko i chmurki puchate.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny był dzisiaj dzień. Przełaziłam go tu i tam i zapiłam sokawką w miłym towarzystwie na tarasie. Ot co.

      Usuń
    2. To calkiem dobry dzien ;)

      Usuń
  36. Dzień dobry, wietrzny, pochmurny 17 st.od 12 ma lać.
    Basiku , tyś z tych kurek co mają bardziej ścisłe, konkretne niż humanistyczno romantyczne podejscie do życia😃

    OdpowiedzUsuń
  37. Wiewiórka albo wiewiórek wymiata:)). Obserwatorzy z ONZtu również.

    OdpowiedzUsuń
  38. Czyli nici z nalewki orzechowej, najwyżej będziesz Hano miała rozsadę orzechów do handlowania nimi.
    Koło mnie nie widać wiewiórek, ale u Mamy, na osiedlu, to można się o nie potknąć, bo dawniej był tam las, a teraz park.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boguska, naleweczkę zawsze od kogoś dostaję, tak że ten...

      Usuń
    2. a ja nie lubie tej orzechowej...jak pierwszy raz pociagnelam, to :
      sie zakrztusilam
      wylecialo mi nosem i w/w nos spalilo
      oczy mi wylecialy
      pozostal obrzydliwy smak w twarzy.

      Usuń
  39. A u nas leje.
    Ale nie narzekam, bo przez tydzień było sucho, a wczoraj udało mi się zebrać śliwki na drzewie podsuszone wybierając je spomiędzy tych na drzewie spleśniałych, i powidło pyrka we dwóch garach. Myślę, że po deszczu nie byłoby już co zbierać. Dziwny ten rok z ogrodniczej perspektywy.
    Kiedyś mój wówczas bardzo szybki i aktywny pies mało że nie załatwił wiewiórki u nas w obejściu. Pędził ją i zaganiał tak umiejętnie w kierunkach otwartego terenu, że zwierzątko nie miało szans żeby gdzieś wskoczyć wyżej. A na długi dystans po ziemi pies jest szybszy. W ostatnim momencie udało się wewiórce wskoczyć na olchę i tam zastygła w bezruchu. Bałam się, że dostanie ataku serca albo zejdzie na szok, ale po paru godzinach ożyła. A teraz nasza Kira ledwo chodzi i nogi tylne czasem jej się nieźle splączą. SKS u psa też jest ciężka.
    Miłego czwartku Wam życzę, Kurki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, gratuluję powideł.
      Biedna Kirunia, Frodo się trzyma nie najgorzej, póki co. Co to jest SKS u psa?

      Usuń
    2. To samo, co u człowieka.:-) Starość Kurwa Starość.

      Usuń
    3. A! Powiem więcej: SKJS.

      Usuń
  40. Dzień dobry.
    Zachmurzyło się trochę, 16 stopni, wiatr chyba zmianę przywieje, szkoda.
    Kicia zostanie u mnie jeszcze trochę, bo remont się przedłuża, jak to remont.
    Dzisiaj dyżur, jutro też wieczorny, bo rodzice gdzieś wybywają, na nudę nie mogę narzekać.
    Udanego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  41. Pogoda całkiem się popsuła, w południe ciemno jak o zmierzchu, deszcz pada, 20 stopni.

    OdpowiedzUsuń
  42. Cześć, u nas super pogoda, nie za goraco nie za zimno, w przyszly tydzien ma być gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  43. No właśnie, Dora, u nas też i to wcale mnie nie ciesz. Dosyć mam gorąca.

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzień dobry.
    Zimna noc była, ale teraz już 13 stopni, słońce, będzie piękny dzień.
    Przyjemnego dnia Szanowne Kurencje.

    OdpowiedzUsuń
  45. Muszę to napisać: najlepsze zdjęcie to to, na którym wiewiórka jest odwrócona do nas tyłem i widać biały ogonek i jakby dupkę:)))). Numer 7. Wymiata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joaśka, ja najbardziej lubię to z orzechem w paszczy tuż przed zakopaniem:)

      Usuń
  46. Dobry wieczór, piątek śpiątek, dzień leniwca.

    OdpowiedzUsuń
  47. Dzień dobry.
    Piękny wstał dzień. Wczoraj wróciłam późno, co będę robić dzisiaj, jeszcze nie wiem.
    Przyjemnej soboty.

    OdpowiedzUsuń
  48. Cześć, tylko pare rzeczy trzeba bylo wywieżć na recykling, moglam zostać w domu, no a jak juz bylam to wzielam sekator i zaczelam przycinac bluszcz oplatajacy drzewo, i tak niefortunnie kiedy szarpnelam pnaczem sekator w dlobi odskoczył,ze uderzylam sie i przecielam sobie kawalek skory na czole, krew sie lała, o rety. No i mam teraz miedzy oczami na srodku plaster, ja pierdziu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko najmilsza - zyjesz? poza tym, ze zla? Dmucham - fiuuu fiuuu! lepiej odpocznij od pracy...

      Usuń
    2. Żyję, dzięki, się uważa a i twk czasem coś się wydarza, czego jestem dowodem.

      Usuń
  49. Odechcialo mi sie pracować z tego wszystkiego, zabralismy rzeczy do wywiezienia na smietnik i do domu.

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie dziwota, Dora, że tyrać Ci się odechciało. Mogło być gorzej, o rany, jak mogło! Jesteś ubezpieczona?
    Ostatnio wyrżnęłam się jak długa pode Biedroną - chodnik jest krzywy i potknęłam się. W objęciach niosłam flaszeczkie wina wrednego. Wygruziłam się, ale wina z objęć nie wypuściłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem.Uważam na siebie, a tu masz. Ty też uważaj, krzywe chodniki to i moja zmora.

      Usuń
    2. Ech, Dora, uważa człek, a ponbuk kule nosi. Pamiętasz, jak złamałam nogę trącając stopą umarniętego szerszenia?

      Usuń
  51. Wiewióreczka śliczna, a zdjęcia wspaniałe! I czujni obserwatorzy też cudni:)Orzechy będą Ci rosły jak baobaby na planecie Małego Księcia.
    Lubię rudzielce. Mój Rysio jest rudy i wczoraj przyniósł mi w prezencie piękną, tłustą, rudą mysz:/ Jak ja nie lubię tych jego prezentów... Muszę je czym prędzej usuwać, bo jak tego nie zrobię, to pies mnie uprzedzi.

    OdpowiedzUsuń
  52. Kalipso, to pewnie była polna mysz, one są rude i śliczne, z paskiem wzdłuż grzbietu. Ale cóż, takie prawo puszczy, chociaż czasem trudno mi się z nim pogodzić, mnie tam i myszki szkoda.
    Dzisiaj kol. D spotkała mamę bóbr z młodymi. A mnie tam nie było!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też szkoda:(
      Też bym chciała zobaczyć małe bobrzyki...

      Usuń
  53. Cześć Kuraki, zaczęłam pisać komentarz, a potem kompletnie zapomniałam, i teraz wracam do komputera i zupełnie nie wiem, co chciałam napisać. Dora! No żeby to zdarzenie nie było bolesne, to powiedziałabym, że śmieszne, jak z komedii z Charliem Chaplinem. Życzę szybkiego gojenia bez blizny.
    +10 a powidła zrobione i w słoikach, w wersjach z cynamonem, oraz z imbirem. Dobrze wyszły.
    Pozdrawiam niedzielnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie sie nie chce robic powidel. poza tym, co zrobie i wygladaja suche jak wior,, ro sie otworzy sloik, zje troche, a na drugi dzien sa podplyniete osoczem sliwkowym, za czym nie przepadam. za to susze grzyby - kupilam na targo obok nas, polowa borowikow, polowa obranych i oczyszczonych maslakow i kilka podgrzybkow. do wyrzucenia niewielka garstka. Trafilo mi sie, ze hoho.

      Usuń
    2. Dzień dobry.Agniecho, za bardzo nie bolalo, wiecej strachu i krwi raczej.Goi się, to takie miejsce, że cialka malo to i goi sie szybko.
      Robie i ja dzem, z gruszek tutejszych, jak ktore cale spadają, to ida do gara lub zjadam. Bardzo juz spadają,xwiec pewnie za kilka dni juz bedzie koniec .Oczywisci dwa sloiki sie nie zamknely i trzeba je zjeść na bierząco.

      Usuń
    3. a ja lubei takie sloiki, co to zmuszaja do zjedzenia dobroci z nich jusz jusz. a ja znalazlam sliwki, dolozylam nieciekawe jablka, wisnie ze sloika co sie wlasnie nie zamknely, posypalam cukrem, troche skrobii kukurydzianej i kruszonka z platkow owsianych, masla, golden syrup - tzw syrop zlocisty (cukrowy) oraz brazowego cukru. siedzi w piecyku i zaczyna pachniec smakowicie. bedzie z sosem wanil. a gruszki to lubie w occie......mmmmmmmm

      Usuń
    4. No,no fuul wypas. Moje gruszki sa tak slodkie, że żadnego cukru im nie trzeba.
      Ciasta nie piekłam, ale może cos wymyślę, kto wie.
      Gruszek w occie nie jadlam, kiedys za to śliwki i bardzo mi smakowaly, chociaz wiadomo, że ocet nie jest przyjacielem czlowieka, chyba, że owocowy.Ocet z gruszek możnaby zrobić, ale po co😃

      Usuń
    5. Dżemik z gruszek wymiata! Mieszałam z jabłkami, kto wie, czy sobie nie wysmażę?

      Usuń
  54. Dzień dobry. Za oknem piękne słońce, a ja siedzę w hucie. Jeszcze dwa dni i tydzień przerwy, bo będą odbiory.
    Udanej niedzieli 😄

    OdpowiedzUsuń
  55. Jak nadchodzi niedzielny wieczór, to dla mnie zaczyna się już poniedziałek. Pracuję sobie. Pozdrawiam, Kurki!

    OdpowiedzUsuń
  56. Wróciłam z lasu babiogórskiego. Ach jak było pięknie. Tylko droga powrotna w korku.

    OdpowiedzUsuń
  57. Kol. D. poszła do lasu i wróciła z koszykiem grzybów, z czego większość to borowiki!

    OdpowiedzUsuń
  58. Coś się zagapiłam, o Kurniku zapomniałam, cy cuś?
    Cudne zdjęcia, cudna wiewióra. U mnie w parku są wiewiórki, ale czarne, lub ciemnobrązowe, widziałam parę razy.
    Stałam dziś na balkonie i patrzyłam, jak sąsiad z bloku naprzeciw wyciągał z samochodu dwa wiaderka i reklamówkę grzybów. No, ale on jest "stary" grzybiarz. Ja grzybów w lesie nie widzę, musiałabym się o nie potykać.
    Dobranoc, gaszę.

    OdpowiedzUsuń
  59. Dzień dobry na początek tygodnia.
    Ładny poranek, 14 stopni.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  60. Dzien dobry, w domu chlodno jeszcze, za oknem slonko przy bezchmurnym niebie ma dobic do 26.

    OdpowiedzUsuń
  61. A ja znowu mam zeby.....ale koniec (puk puk) do lutego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to dobrze. Też odpukuję, odpocznij od boleści.

      Usuń
  62. Odpukuję, niech nie boli i bez klopotow do tego lutego.

    OdpowiedzUsuń
  63. Dzień dobry.
    Pusto tu ostatnio.
    15 stopni, słonecznie. Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  64. Cześć Kury,
    u nas słonecznie i zapowiadają temperaturę w okolicach 30 (!) stopni. Oraz dwa tyg. bez żadnych opadów.
    Natomiast zebrałam buraki i niektóre z nich były tak wielkie, że trudno było uwierzyć. Dla równowagi, niektóre były tak małe, że trudno było je zobaczyć. :-)
    Opakowana, kiedy ty piszesz, że masz zęby do lutego, to ja się delikatnie zastanawiam, co zamierzasz zrobić z nimi w lutym? Wyrwać wszystkie?
    Pozdrawiam wtorkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecho - pan dentysta (rzekomy Tadeusz...okazal sie Ryszardem, hrehrher) mi dolozy w lutym 3 zeby. Nadpruwajac dziaslo w...dwoch miejscach. No to juz wszystko wiesz.

      Usuń
    2. Aaaaaa, nawet nie mów! Wszystko mi się przypomina! Plucie krwiom przez pół dnia i inne takie!

      Usuń
    3. Czy to znaczy, że do teraz załatwialiście poetyczny proces wkręcania śrubek w szczękę?

      Usuń
  65. Czołgiem Kureiry! Co Was tak wymiotło? Mam grać?

    OdpowiedzUsuń
  66. Panie Janeczku!
    mnie wymiotlo, bo pol dnia cos sie ciagle dzialo (a to pan do psikadelek ogrodowych, a to pani z drewnem, a to telefon sie urywal), a drugie pol dnia podsuwalam slubnemu domy na sprzedaz czyli na kupno, a ten krecil nosem, bo zaden nie doruwnuje domowi tu...pppffftttt. wiec w sumie wymiotlo.

    OdpowiedzUsuń
  67. Opakowana, ni ma wyjścia, mus zamieszkać tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  68. No, nareszcie mogę pisać z własnego kompa. Byłam bez tv i internetu od powrotu i nikt nie mógł dojść gdzie jest usterka. Tv odmówił posłuszeństwa jeszcze w lipcu więc zakupiłam nowy. I cóz się okazało. Po wymianie jakowegoś pudełka, tak schowanego że nie szło go zobaczyć, internet wrócił i stary tv pięknie odbiera, rzadko oglądam ale zawsze. Zatachałam nowy z powrotem, wyjaśniłam co i jak, przyjęli, money wrócili od razu. Ufff
    No to zaczynam od tej rudaski. Sliczności zwierzątko i zmyślne bardzo. Żeby im tylko piesiaki nie wykopały orzeszków. A czy kociambry zawsze w domu czy czasem bierzesz je na spacery, a żeby się nie zagubiły to na smyczkach? Pobawiły by się z rudaską kto szybciej biega (ehmm... paskuda jestem , kociambry jakby złapały to mogłyby nie puścić) albo w chowanego.
    Opakowana, ja jeszcze dwa dni przed wyjazdem odwiedziłam dentystę na poprawki ale i tak będzie musiał mi zrobić korektę przy najbliższej okazji. Może w połowie grudnia ponownie przyjadę do kraju. Tak, że też mi się wlecze, na szczęcie nic mi nie będzie wkręcał.
    Z działki zniknęły dwie jabłonki, bo jedna nie rodziła a druga tak wybujała, że nie szło jabłek zrywać. Jedna śliwa będzie w ich miejsce. No, dreptam na spalną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to dobrze, Bacha. Mam na myśli podwójny telewizor.
      Co do Rudej, to nie pieski, a ja co i rusz wykopuję orzechy albo samą zieloną łupinkę. Taka z niej porządnicka - orzechy zjada, resztki zakopuje.
      Koty nie wychodzą. Dużo tu lisów i każdy prawie ma psa za płotem. Ostatnio Oliwka kol. D. miała spotkanie z dwoma psami. Wiadomo, kot łazi wszędzie. Szukałyśmy jej z godzinę widząc ją już na marach, na szczęście zdołała uciec i nic jej nie było, chociaż wygladało to groźnie (sąsiadka widziała całą akcję). Umarnęłabym chyba, gdyby któryś pieszczoszek gdzieś się poszlajał. No i tabuny kleszczy, które kol. D. zbiera w domu, mimo obróżek... Możecie mnie odsądzić ode czci i wiary, ale uważam, że wolny kot, to martwy kot, prędzej czy później.

      Usuń
    2. Masz rację co do kotów. Ciągle czytam ogłoszenia o zaginionym kocie, zawsze wracał, teraz nie wrócił. Chyba lepiej dmuchać na zimne, mój nie wychodzi i jak raz mu się zdarzyło wymknąć,przez trzy dni siedział w kanciapie koło piwnicy zdrętwiały ze strachu.

      Usuń
  69. Cześć Kurencje,
    znowu będzie upał, ale ponoć ostatni.
    Wczoraj kąpaliśmy się w stawie. I nie było za zimno. Co miało być zimno, gdy termometr wskazywał jedyne 30 st. w cieniu.
    A z rańca za to 5, 6 st. Niezłe kontrasty. Wczoraj wieczorem wyprowadzałam psinkę, i szłyśmy sobie przez takie fale, raz ciepłe powietrze, a zaraz zimne, potem znowu jakby dmuchał z suszarki do włosów, a zaraz następny dmuch, jakby zamrażarkę otworzył. I tak na zmianę, co 5 metrów. Zadziwiające.
    Miłej środy.

    OdpowiedzUsuń
  70. Hej Kurki w środę.
    Chmurzy się i 15 stopni. Idzie zmiana, chłodniej może być.
    Bacha, dobrze że się odezwałaś, bo już się zastanawiałam dlaczego milczysz.
    Dobrego dnia Kurkom życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech będzie, Ewa. Ja mam dość upału. Jutro wybieram się z MM do lasu, nie chcemy się pocić.

      Usuń
  71. U nas też na dziś zapowiadają ostatni tak ciepły dzień. Jutro temperatura ma być niższa niemal o połowę. Nie lubię takich skoków - z letnich ciuchów trzeba w kurtkę wskakiwać.
    Mnie wymiotło, bo syn przyjechał z Londynu. Już wyjechał, więc jestem.
    Kwiatki na balkonie żrą mi szkodniki. Były mączliki szklarniowe, trochę mi się udało ograniczyć ich populację; kupiłam ekologiczny preparat do spryskiwania. Ale teraz dołączyły do nich mszyce i - chyba - wciornastki. Zwykle mam kwiaty,dopóki jest ciepło, nawet do grudnia się zdarzało, ale w tym roku chyba zaraz je wywalę. Mam na balkonie dwie rośliny, które muszą na zimę wrócić do domu: drzewko szczęścia i cyprys Goldencrest i boję się, żeby nie zawlec z nimi szkodników. Na dodatek wyczytałam, że cyprysik nie lubi bezpośredniego nasłonecznienia i powinien zimować w chłodnym, nieogrzewanym pomieszczeniu - ja mój mam już kilka dobrych lat, latem stoi w słońcu na balkonie, a zimą w kuchni, na parapecie, pod którym grzeje kaloryfer. Kiedy go kupowałam, miał niecałe 20 cm wysokości, teraz ma chyba z 80 cm. I żyje. Czyli nie ma reguły. Tylko robi się za duży, nie mam go gdzie trzymać. To samo z drzewkiem szczęścia "po przejściach". Siostra dostała go od jakiejś cioci z rodziny jej męża. Było piękne, ale siostra ma tendencję do przelewania kwiatów, a na dodatek trzymała je w zbyt ciemnym miejscu i strasznie zmarniało. Uprosiła mnie (w zeszłym roku), żebym je wzięła na kurację na balkon. Przestałam podlewać, dość brutalnie poprzycinałam i pięknie odbiło. Teraz, po drugim lecie na balkonie, wygląda świetnie, ale problem jest taki, że ona nie chce go z powrotem, a ja nie mam miejsca. Szkoda, że nie mam w pobliżu Kurek, które mają domy z ogrodami i werandami...

    OdpowiedzUsuń
  72. Ninko,aż takie duże to drzewko? Na pewno znajdzie się chętny, popytaj znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  73. Szkoda, Ninko, przygarnęłabym. Ogłoś wśród sąsiadów, ktoś na pewno przygarnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytałam. Większość moich sąsiadów i znajomych to mieszczuchy z zatłoczonymi mieszkaniami. Na razie nie znalazłam chętnego. A drzewko nie takie duże jak cyprys, ale też spore.

      Usuń
    2. To moze do jakieś milej knajpki?

      Usuń
  74. Dzień dobry.
    Pogoda niewyraźna, ale ciepło 19 stopni. Wyprawa do piwnicy mnie czeka po słoiki, nie cierpię tego.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, w piwnicy straszy?

      Usuń
    2. Owszem straszy. Koszmarny bałagan, kiepskie światło, zacinająca się kłódka. No i te trzy piętra. Mój małżonek nie uważał za stosowne zadbać o piwniczną choćby minimalna wygodę, sama trzy razy podchodziłam do zrobienia porządku, ale mnie przerosło, a firma sprzątająca droga.

      Usuń
  75. 9 st.dziś bez mgły,obijam się, może jutro pojadę umyć okna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okien nie myłam, na grzybkach byłam. Łba nie urywa, ale są. I w lesie tak pięknie!

      Usuń
    2. Koleżusia ma dla mnie ususzone odłożone, więc na uszka będą.

      Usuń
  76. Zaczął się odbiorowy cyrk poremontowy!
    Zjawiło się kilkunastu luda pci obojga i jeden z panów orzekł kategorycznie, że aby zadziałała dotacja unijna to wszystkie piece MUSZĄ być ROZEBRANE. A ja jednego nie dałam rozebrać, no i...właśnie go rozbierają!!!
    Doprowadzając ciepłą wodę nie zrobili nic ze starą instalacją wody zimnej. A rura w naszej łazience jest w takim stanie, że to cud że jeszcze nie zalała sąsiadów. No i pani z Zarządu Mieszkań Komunalnych stwierdziła że rury zimnej wody będzie wymieniał Zarząd, tak że czeka nas remontowych atrakcji ciąg dalszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, zawsze musi być coś.U nas też szykuje się odbiór, wszystko zrobione byle jak,krzywo itp.od podworka juz dawno powinno być poprawione, a nie potrafia prawidlowo zrobić, od frontu to nawet nie wiem.

      Usuń
    2. U nas jedna komisja już była i dopatrzono się, że tralki na klatce schodowej mają za duże odstępy, więc niebezpieczne dla dzieci. Przerwano prace na klatce schodowej i chyba miesiąc czekaliśmy na stalowe pręty które zamontowano pomiędzy tralkami drewnianymi. Jak ten cyrk się już skończy to zrobię posta i pokażę jak to wygląda, nawet dość ciekawie, bo stalowe pręty są kowalskiej roboty, a nie zwykłe zbrojeniowe.

      Usuń
    3. U Was to inny remont, większą uwagę przywiązują do wykonania, u nas tylko remont elewacji, i z tego co widzimy, to po prostu firma byle jaka, a ci co powinni kontrolowac też przymykają oko, nie ma komu z tym cyrkiem walczyć.

      Usuń
    4. O matko bosko, kiedy koniec z tymi remontami u Ciebie, Marija??

      Usuń
    5. Dobre pytanie Krysia, na które niestety nie znam odpowiedzi!

      Usuń
    6. Czyli gleboki wdech i wyjscie na dlugi spacer?

      Usuń
    7. Ja pierdzielę, Marija, to w stosownym czasie nie wiedzieli, że piec MUSI być rozebrany? Matko, jak mnie denerwuje ta bylejakość na każdym kroku! Dobrze, że może jednak skończą przed zimą i wreszcie będziesz miała ciepło bez dygania węgla i babrania się z ogniem.

      Usuń
    8. Maria, szkoda mi tego pieca.

      Usuń
    9. Kalipso - trzeba bylo brac, jak byl do wziecia!!

      Usuń
  77. Maria, co za brak organizacji, jakby nie wiedzieli, że rury stare, jak są na wierzchu to może przynajmniej ścian nie będą kuli. A ten piec to zabytkowy? Może by kafle zatrzymać, zawsze się mogą do czegoś przydać, np. obudować kominek (no taki elektryczny) albo do czegoś innego.
    Hana, kocina mojej znajomej wychodziła często, właściwie wracała żeby się przespać i coś zjeść ale tu psów wolno biegających między domami nie ma a jakiś na smyczy ją straszył to obrywał (słownie) od swojego właściciela no i kocina zawsze byłą szybsza. Lubiła wygrzewać się na masce samochodu , którego właściciel nigdy się nie poskarżył, chyba chowała pazurki jak wskakiwała.. Niestety zachorowała i odeszła. Szukamy teraz następnego kota.
    Poza tym cudne słońce, trochę chmurek i zimmmnnny wichur, 13 stopni.
    No a teraz mus jakiś obiad ugotować bo psiapsiółka z kraju przyjechała i w odwiedziny przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bacha, na punkcie zwierząt jestem szurnięta i ciągle się o nie boję.

      Usuń
  78. Bacha rury częściowo na wierzchu, to znaczy najważniejszy pion główny. A dlatego nic z nimi nie zrobiono, że remont rozłożono na etapy i w tym etapie instalacja zimnej wody i kanalizacja się nie załapała. Ciekawostka kto to wymyślił, jak zakładano ciepłą wodę, to instalatorzy próbowali coś z tym zrobić, ale się nie udało.
    Piec był nowy postawiony 3 lata temu, kafle miał dość fajne, próbowałam znaleźć chętnych na nie, ale mi się nie udało.

    OdpowiedzUsuń
  79. Marija, sprzedać dzisiaj cokolwiek to jest prawie niewykonalne, nie wiem jak to się jeszcze wszystko kręci. Mam pełno gratów z poprzedniego życia, takich, co to szkoda wyrzucić, a mnie niepotrzebne. Np. dwie lodówki i dwie kuchenki gazowe na chodzie. Kcesz? Albo piękne łóżko rattanowe 2x2m? Albo zabytkowe lustro?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zabytkowe lustro bym przygarnela, a nie mam jak. ale dziwnie ten swiat jest ustawiony....a G. sie kontaktowala z Tobom juz?

      Usuń
    2. Opakowana, teraz mi spracowało. Ktoś zapytał na fb o cenę obrazka, który pokazałam jakiś czas temu, to pewnie była Twoja G. ale więcej się nie odezwała, pewnie za drogo. O domki nie pytała. Obrazki sa droższe, wiadomo.

      Usuń
  80. Taaa, ja wlasciwie pooddawałam za darmo. Sprzedalismy t tv, ktory uzytkowala tesciowa, kol
    R potrzebowala akuratnie. I kilka rzeczy za drobne , wziął facet dla pracownikow na budowe.

    OdpowiedzUsuń
  81. W sumiecto najlepiej rozpuscic wici po znajomych, bo czasem ktos na dzialke potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń
  82. Chłodny był dzisiaj dzień, po tych upałach i jakoś opadłam z wszystkich sił.
    Chyba wróciły do mojego zaokiennego parku sowy. Od trzech dni słyszę pohukiwania w oddali wieczorami, a właściwie w nocy. Takam jakaś wypluta, nawet pisać mi się nie chce.
    Dobranoc Kureczki, wyśpijcie się i niech piąteczek będzie cudowny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie ma sów, czy co? Nie widziałam, ani nie słyszałam.

      Usuń
    2. A tu podobno są,ale nie slyszalam i nie widziałam. Mieszka tez blisko wiewiórka, bo juz widzialam ją kilka razy przebiegajacą przez podworko.

      Usuń
  83. 2 st. Dzien dobry. Pobudka o zlej godzinie, bo ani juz zasnać dobrze, ani juz wstać.

    OdpowiedzUsuń
  84. Cześć Kurki, u nas jedyne +2, i tak dobrze, że to nie pierwszy przymrozek, tylko zimna noc. Napaliłam w kozie, to i w domu od razu milej i cieplej. Zaraz pierwsza kawka, a potem będę pakować odpady, dziś u nas we wsi dzień papiera i butelki się zbiegł, więc worki zielone oraz błękitne trzeba przysposobić i wyprowadzić za bramę. Nie chciało mi się wczoraj wieczorem zbierać ślimaków , a posadziłam też młodą sałatę, i teraz sobie myślę, że taki ślimak to zimna chyba nie lubi, jak pochodzi z Hiszpanii czy innej Portugalii?
    Przyjemnego piątku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co, Agniecha? Zeżarł sałatę, czy jednak za zimno? On się już chyba przystosował. A swoją drogą ciekawe kto go tu przywlókł z tej Portugalii.

      Usuń
    2. Ponoć jest jakiś środek biologiczny na ślimole, skuteczny, tylko drogi. Nie szkodzi innemu stworzeniu.

      Usuń
  85. Dzień dobry.
    Piękne słońce i 8 stopni. Zaraz śniadanko i pędzę na dyżur, bo mała została w domku, bolał brzuszek.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  86. I u nas piękna pogoda. Zaraz wyruszam do pracy, a chciałbym na grzyby. Oj, bardzo bym chciała.

    OdpowiedzUsuń
  87. A tu pelne slonko, chlodny wichurek czyli idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  88. U mnie też idealnie, wiaterek delikatny, nie gorąco i piękne słońce.

    OdpowiedzUsuń
  89. Piękny dzień, słoneczne ciepłe popołudnie. Zrobiłam czystkę przy ogrodowej juce,mam nadzieję, że jej to dobrze zrobi. Wysadzilam troche irysow, i jeszcze sporo kłączy mi zostało,nie wyrzucę i teraz kombinuję, ze moze zabiore do domu i rozdam koleznkom, albo wysadze na balkonie.

    OdpowiedzUsuń
  90. U mnie cały czas rześko i słonecznie. Na grzybach byliś, trochę podgrzybków nazbieraliś, chociaż łba nie urywa.

    OdpowiedzUsuń
  91. Dora, oddałam koleżance MM. Co se będę patelnię brudzić:)))

    OdpowiedzUsuń
  92. Ahoj Kureiry!!! Małż mój zamknął sezon letni. Oby nigdy więcej. Od teraz na Warmię jeździmy tylko i wyłącznie we nas dwóch. BEZ nikogo. Lubię ludzi. Ale nie nachalnie. Nigdy więcej. Ogłosiłam kwarantannę. Przez 2 conajmniej tygodnie nie ma mnie dla nikogo. Oprócz Wnusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze lubiłam towarzystwo, ale po tym sezonie pandemiczno towarzyskim już nie. Wolę być sama z Małżem mym. I tak to zostanie. Tylko ja i on i nigdy nikt więcej.

      Usuń
    2. Basiku, musieli Ci nieźle zaleźć za skórę goście. Może Ci jeszcze przejdzie.

      Usuń
  93. Sobotnie dzień dobry.
    Będzie piękny dzień, jak dobrze pójdzie na kiermasz modowy się udam.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń