Tropik powęszył chwilę przy drzwiach od pomieszczenia dla pokojówek, po czym wykonał nagły zwrot i wrócił do salonu, idąc jak po sznurku w stronę Petera Gordona. Dla porządku obwąchał raz jeszcze jego stopy, po czym szczeknął krótko i usiadł.
"Czego on chce ode mnie??!!" krzyknął Gordon - "Przecież poszedł do kuchni, głupi pies!!!"
Trop warknął z cicha. "Tylko sobie nie głupi, dobra?? Jakbyś miał jedną dziesiątą mojej inteligencji, matole, to byś chociaż skarpetki zmienił, żeby gumą nie śmierdziały.."
Trent podszedł do Gordona. "Spokojnie, wszystko się wyjaśni. Czemu się pan tak denerwuje?"
"Może dlatego, że chyba znał Susan wcześniej..." odezwała się złośliwie Pandora. Peter Gordon rzucił w jej stronę mordercze spojrzenie, które nie uszło uwagi inspektora. "Muggs, zaprowadź pana Gordona do gabinetu lorda i zostań tam z nim, a panią Pandorę proszę o złożenie wyjaśnień. Pozostałych państwa proszę o udanie się do swoich pokoi i pozostanie do mojej dyspozycji. "
Gdy wszyscy wyszli, Trent zapytał Pandorę. skąd wie o znajomości Petera Gordona z Susan.
"Byłam na wernisażu wystawy w jednej z galerii. Obok była malutka kafejka, do której wstąpiłam czekając na taksówkę, gdyż padał ulewny deszcz. Stanęłam przy wejściu, żeby widzieć taksówkę i w lustrze zobaczyłam Petera siedzącego z Susan przy stoliku w rogu. Trzymali się za ręce i coś do siebie szeptali. To wszystko, zaraz przyjechała taksówka. Byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam ją pomagającą w kuchni na przyjęciu urodzinowym, ale nie miałam okazji, żeby zapytać o to Petera na osobności, zamieszanie było zbyt duże."
"Kiedy widziała ich pani w kawiarni?" zapytał Trent
"Jakiś tydzień temu. Pomyślałam, że to jakaś przelotna znajomość, wiedziałam, że smali cholewki do Mirelli. "
"Ciekawe...." mruknął Trent. "Po co więc sprowadził tu Susan?"
"Nie mam pojęcia. Peter to playboy, lubi kobiety. Ostrzegałam przed nim Mirellę, ale tylko mnie wyśmiała."
"No cóż, dziękuję za interesujące zeznania. Wrócimy jeszcze do tej rozmowy."
Inspektor nie powiedział Pandorze, że ma już wyniki przesłuchania pokojówki Jenny Stubbs, którą zastępowała Susan. Okazało się, że Jenny otrzymała okrągłą sumkę pieniędzy za udawanie chorej i przysłanie Susan na zastępstwo. Pieniądze otrzymała od Petera Gordona, który tłumaczył, że jego koleżanka dziennikarka pisze reportaż z życia wyższych sfer i potrzebny jej materiał do artykułu.
*
"No cóż, panie Gordon, czy złoży pan wyjaśnienia na temat pańskiej znajomości z Susan?"
"Tak, oczywiście. Susan to moja znajoma z dawnych lat. Pracuje , pracowała, jako dziennikarka w jednym z kolorowych czasopism. Dowiedziała się o przyjęciu i błagała mnie, żebym jej umożliwił dostanie się do rezydencji i napisanie relacji z urodzin lady Winter. Nie podobał mi się ten pomysł za bardzo, ale obiecała, że podzieli się ze mną honorarium, a że mam ostatnio problemy finansowe, więc się zgodziłem... Gdybym wiedział, jak to się skończy..." Peter ukrył twarz w dłoniach.
"Skąd miał pan pieniądze dla Jenny Stubbs?"
"Od Susan. Bardzo jej zależało , aby się dostać do domu Winterów, to miała być jej szansa zawodowa."
"Nie czuł się pan nielojalny wobec państwa Winterów, wobec Mirelli??"
Gordon spuścił głowę. "Musiałem się zgodzić."
"Czyżby Susan pana szantażowała?"
Peter skinął głową z rezygnacją. "Swoimi sposobami dowiedziała się o moim romansie z Pandorą... Gdyby to wyszło na jaw, nici z małżeństwa z Mirellą i stanięcia na nogi, sam pan rozumie.."
Inspektor poczuł się nieco skołowany. "To pan nie miał romansu z Susan tylko z Pandorą?? No, no, to zmienia postać rzeczy... Miał pan motyw, żeby pozbyć się Susan. "
"Ale ja jej nie zabiłem!!! " krzyknął Gordon. "Owszem, byłem koło szopy w tych cholernych kaloszach, ale tylko pokłóciliśmy się, jak stamtąd odchodziłem, była żywa!"
"O co się kłóciliście?"
"Po śmierci lady Winter zrobiło mi się głupio wobec Mirelli i lorda Wintera, chciałem, żeby ujawniła całą sprawę , ale tylko się roześmiała i powiedziała, że morderstwo jest jeszcze lepsze i że ma pewne dowody. Usłyszałem jakieś szelesty za szopą i uciekłem. To wszystko."
"Czy nie wie pan, dlaczego chciała otruć mojego psa?"
"Nie mam pojęcia, chyba przyszła tu z innym planem niż mi powiedziała..."
"I ja tak myślę..." powiedział Trent z zadumą.
*
Ponieważ zrobiło się późno, inspektor zapowiedział, że rano będzie kontynuował przesłuchania i poprosił, aby wszyscy byli na miejscu.
"Kłamią i kręcą, co piesku? " powiedział do Tropika w samochodzie. Odpowiedzi nie było. Pies zmęczony trudami dnia zasnął smacznie na tylnym siedzeniu, pochrapując z cicha...