czwartek, 25 sierpnia 2016

Rzecz o głupocie - podsumowanie

Ech, Kureiry, my to jednak mądre jesteśmy! Wybieg zagospodarować w jeden wieczór i kawałek poranka to nie lada wyczyn. Postanowiłam więc dokonać podsumowania dyskusji o głupocie vs mądrości.
Na początek przemądre wytłumaczenie zasady działania octu jabłkowego na obolałe kości, autorstwa Psa w Swetrze ze ściśniętym umysłem (to cytat!), czym nam niesamowicie Pies zaimponował:

Opakowana, możesz ten ocet spokojnie pić bo to tak jakbyś jabłka jadła tylko w większej ilości. Kwas jabłkowy (4C) niby kwas, ale o właściwościach poniekąd zasadowych, tzn. bierze udział w buforowaniu i neutralizuje mocniejsze kwasy. Poza tym jest związkiem pośrednim w cyklu Krebsa, wiec wspomaga oddychanie komórkowe inaczej metabolizm komórkowy każdej komórki! I tworzy łatwe do usunięcia i/lub neutralizacji sole ze związkami, które np. mogłyby sie odkładać w naszych tkankach, w tym w stawach. Czyli ma działanie zupełnie odwrotne do octu spirytusowego (2C), a różnica to tylko dwa atomy węgla i jedna grupa hydroksylowa. Fascynujące :)

Wyszło nam w dyskusji, że przeważnie mądre jesteśmy, chociaż testom IQ niechętnie stawiłybyśmy czoła, gdyż są zle pomyślane - jakieś takie bardziej dla umysłów ściśniętych, a my przecież wręcz przeciwnie: nasze umysły są wolne i niczym nieograniczone!
Rucianka chciałaby być piękna, młoda, zdrowa, mądra i bogata, ale po krótkiej perswazji zdecydowała się odrzucić młodość i bogactwo, bo są upierdliwe. Martwi się też, czy (jeszcze większa?) mądrość w końcu nadejdzie pod właściwy adres.
CzeKo się wścieka (czemu absolutnie się nie dziwię), że mąż schudł 5 kilo przez 3 tygodnie, a ona sama nic a nic. CzeKo, to żadna pociecha, ale chłopy tak majo. Chudną ot tak...
Opakowanej co wieczór znika jedna noga (sprawę powinien załatwić ocet jabłkowy, ponieważ zawiera dużo kwarków, skwarków, atomów i kwantów), jednak to nie przeszkodziło jej przyjąć honorowej (bez pensji) funkcji kurniczego rzecznika prasowego, ponieważ - jak stwierdziła Hanna - w trzy minuty omota każdego dziennikarza.
No i co by było, gdyby Agniecha została leśniczą, lub ornitologą? Lub jedną i drugą?

Gupie zdjęcie:

176 komentarzy:

  1. I jak tu nie kochać Kurnika:)))))))
    Post w pigułce super, bo wczoraj się nie nadawałam do nadawania .Co można też odebrać jako sprytne ominięcie tematu , bo dora jest po prostu dorą o małym rozumku:)

    DRUGA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martwij się Dora, na Einsteinie też się w szkole nie poznali;)
      Hanna

      Usuń
  2. obsmarkalam sie od podsumowania. Trafne jak malo!!
    mozemy zaczac uszczelnianie wybiegu od rana! hurra. znaczy rano jeszcze jest....

    zcasem, jak pacze na swiat, to wychodzi mi, ze glupota przewaza we wszechswiecie...i CO z tym zrobic, bo zyc z tym na codzien jest kitowo...moze dlatego mamy Kurnik....chyba na pewno.
    i jeszcze moze te rozne alieny z innych galaktyk, ale nie mam doswiadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Napiszę trzecia, ale znając życie będę co najmniej siódma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora ma rację, 3 jesteś:))
      A ja mam dla Ciebie fajne zdjęcie, które udało mi się w niedzielę zrobić.
      https://get.google.com/albumarchive/107911817953789696415/album/AF1QipOpDmMpy5GKli_zBEnuLKbebEfiFH2GIT1fIxdK/AF1QipPE21wxKAIb86anfDOLbZ8eKmFZPktnIaq1IlQj?authKey=CLzehpeznfOZag
      Natomiast nie wiem co ona za jedne, jakieś takie niskie były, kuce na pewno nie bo te raczej poznaję:))

      Usuń
    2. Hucuły moim zdaniem, jeno grube trochę.

      Usuń
    3. O widzisz, co specjalista to specjalista:))
      Dzięki!!

      Usuń
  4. Agniecho,czecia jesteś jak nic! A my jak widać z Garenią trafiłyśmy razem w jednej minutce:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jeszcze raport pogodowy zapodam.
    Jest słonecznie ,ciepło, wręcz lato w pełni.Wieczorem wspomagaliśmy się klimatyzacją,bo nie szło oddychać, dziś szykuje się powtórka, w cieniu jeszcze a już 25 st,na zewnątrz i w domu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kury czy Wy też tak macie,że jednego roku jakieś owoce lepiej smakują?Przez ostatnie lata w ogóle nie mogłam patrzeć na brzoskwinie, a w tym roku żrę tonami.Coś czuję,że się znów ochwacę i na parę lat będę miała z głowy.Niekiedy nie jadam jabłek, a w innym sezonie tak.Głupie,co?
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owocami opycham się mniej więcej po równo. Brzoskwinie uwielbiam.

      Usuń
    2. pewnikiem jestes w stanie blogoslawionym....

      Usuń
    3. Opakowana, od brzoskwiń???

      Usuń
    4. Wolałabym babcią zostać;)
      hanna

      Usuń
    5. No wez, Opakowana, wiadomo że od malin!

      Usuń
    6. nie moze byc. bym juz miala ze 60cioro dzieci tak lubieje maliny. ale malinowy chrusniak to jusz insza inszosc...

      Usuń
    7. Ja to zauważyłam przy warzywach; parę lat temu objadaliśmy się kapusta pekińską w postaci najprzeróżniejszych surówek, potem na tapecie była sałata, w zeszłym roku na przykład pomidory i rzodkiewki. W tym roku rzodkiewek nikt nie je (no, prawie), ale pomidory owszem, i do łask wróciła mizeria:)

      Usuń
    8. Z kapusty pekińskiej mozna zrobić kimczi, z pewnością będzie to coś nowego. Ja też mam różne smaki. Kiedyś pomidory żarłam tonami, w tym roku średnio. Nieodmiennie lubię sliwki-mieszańce. Jabłka-czasami. Czereśnie-zawsze. Brzoskwinie też, ale żeby mientkie nie były. Mizerię uwielbia, ale robię na gęsto, jako dip - do kanapek, do placków tortilowych, albo nawet amą, bo jest gęsta i się można najeść. Strasznie nagdakałyście już.

      Usuń
    9. dopiero (!) z 70 gdakow przecie. to nic!
      ja nektaryny wole i tez takie kamienne ale zbye smak mialy a miewaja. bo jak za mientkie to smaze albo miksuje na napoj z czyms tam.
      mierie moge zawsze!
      japka mi w Polsce nie smakuja (poza kosztelami), bo moje ulubione to coxes pippins czyi koksy oraz Pink Lady, ktorych tu nie widzialam.
      czeresnie tez moge jesc i jesc...aaa, wywaliam sloki marynowanych czersni, byly jakies tak miekkie, ze sie rozlazily a ogonki im odpadaly, ob-rzyd-li-we!
      pomidorki tez bardzo lubie i ciagle zapominam jesc, jak bum cyk cyk. ale lubie normalne dobre pomidory, chyba nabardziej mi smakuja podluzne, bardzo podluzne. za malinowymi nie przepadam, a gdzie czlowiek sie odwroci tam malinowe. w uk sprzedawali wloskie, w pudeleczku na 4 sztuki zielone, z plamkami czerwonawym,i (jakby mialy odre) i byly to najlepsze pomidory na swiecie.

      maliny i manga moge jesc i jesc...w zasadzie wszystkie owoce lubie i prawie wszystkie jarzyny.

      u nasz rzodkiewki to tylko ja jem i jakos nie daje rady calego peczka, wiec wywalane sa, ALE postanowilam wyrzucac rozne jarzyny na talerzyk, do sloika, do doniczki, bo moga rosnac znowu - cos jak ananasy.

      Usuń
    10. Też wolę podłużne pomidory,są mięsiste i smaczne, rzodkiewek jem malusio, trochę na wiosnę,do jabłek też jestem wybredna zależy jak się trafi,bo oszukują.Kiedyś lubiłam malinówki,pamietacie je?
      A czereśnie szpaki wtranżoliły;)
      Hanna

      Usuń
    11. U nas są malinówki na tapecie. I co ciekawe te sprzedawane w sklepie, nie dość że drogie, to jeszcze smakują jakoś nie teges. U nas nie ma rynku w sensie targowiska, ale czasem jakiś gospodarz przywiezie jarzyny czy owoce i sprzedaje prosto z auta.Teraz, od czasu do czasu ,pojawia się pani z pomidorami. Jej malinówki to dopiero smakują tak, jak z dzieciństwa pamiętam. Lubie też odmianę " bawole serca" , bardzo mięsista i aromatyczna, mniam:))

      Usuń
    12. Hanna jabłka malinówki pamiętam oczywiście, czasem jeszcze jem jak pojadę do mamy mojej przyjaciółki. Trochę dla mnie za mało soczysta ta odmiana ale w sumie lubię je bardziej niż te nowe odmiany.

      Usuń
    13. Paczaj Gardenia, kupiłam bawole w oszonie i były okropne,w ogóle nie przypominały smaku pomidorów;)
      Hanna

      Usuń
    14. Bo to trzeba kupować " od baby" albo przywozić od mamy przyjaciółki:))
      Tych sklepowych to nawet pomidorami nie nazywam:((

      Usuń
    15. Uwielbiam kosztele, ale to już chyba pieśń przeszłości. Na gumnie mamy stareńki sad i 5 jabłoni z pysznymi jabłkami, ale tak pysznymi, że nie macie pojęcia! Nie wiem jak sie nazywają. Czerwone są, niezbyt duże i bardzo soczyste.

      Usuń
    16. Hana, kiedy są? Przyjechałabym pomóc w zbiorach ;)
      Barbara

      Usuń
    17. a my mamy 11 letnia jablon ozdobna z jadalnymi jablkami, ktore sa jak z obrazka 5latka - malusie, okraglutkie, zolto czerwone, rumiane. a smakuja (i w srodku tez wygladaja) troche jak zmutowane rajskie. wlasnie mam nastawiony sagan na przecier do sloikow. nie trzeba cukru dodawac...ciekawe czy przezyja w sloikach...

      hana - tyz bym sie najela do japkobrania....jakby bylo tak jak tu z tymi malymi to guzy na glowie murowane ;)
      masz taki drag z koszyczkiem na koncu?

      Usuń
  7. Świetne podsumowanie. :) I zgadzam się z Opakowaną: głupota dominuje we wszechświecie a alieny nie potrafią sobie z nią poradzić. :)
    U nas dziś do tej pory słońce świeci i trzeba zwierzęta na działkę wyprowadzić :) Hanna też tak mam, w tym roku kilka ton ogórków w sobie przerobiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. paczaj, a ja na ogórki w tym roku się nie rzucam;)
      Hanna

      Usuń
    2. Einstein mówił, że tylko dwie rzeczy nie mają granic - Wszechświat i ludzka głupota, choć tego pierwszego nikt nie zbadał do końca, więc w sumie na pewno nie wiadomo. To drugie zaś, to pewnik :)

      Usuń
    3. pewnik Psie, ale też niezgłębiony:)

      Usuń
    4. O ile pewnik może być niezgłębiony.

      Usuń
  8. Jak to miło sobie pogwiazdorzyć od rana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich gwiazd trzeba nam tu więcej:-) jest szansa że z chemii wszystkie będziemy obcykane. Jak z chemii dojrzejemy Grazynka weźmie się za nas z fizyką:-)

      Usuń
    2. Omamuniu CzeKo, to będzie straszna kompromitacja!

      Usuń
    3. Znaczy fizyka gorsza od chemii?

      Usuń
    4. CzeKo, jeśli jeszcze ktoś z matematyką się zgłosi, to się załamię. Mój umysł nieściśnięty nic a nic:)))

      Usuń
    5. Hanuś przybij piątkę, mój też nieściśnięty nic a nic.
      Kocie dla mnie fizyka była zawsze gorsza od chemii, może to zasługa nauczycieli............

      Usuń
    6. Garde, u mnie na pewno wina szkoły, a raczej szkół. Przeszłam przez 4 wiejskie podstawówki, a co jedna, to lepsza. Ciągle się przeprowadzaliśmy i zaległości ciągnęłam z jednej szkoły do drugiej. A wiadomo, ściśniętych się nie przeskoczy, jeśli so luki.

      Usuń
    7. a ja w pewnym momencie zrozumialam i docenilam hydraulike (w sensie naukowym, nie w sensie uslugowym) i na tym sie skonczylo....

      Usuń
    8. O widzisz Hanuś,to święta racja.
      Mnie załatwiło pół roku nieobecności w V kl, w tym 3 miesiące w szpitalu.
      No i ścisłe kulejom do tej pory..........

      Usuń
    9. Ja w szkole bylam scisla, ale na starosc sie rozprezylam jakos i stalam humanitarna, a nawet prawie blondynka. Na noc, przed pojsciem spac, wkladam mozg do szklanki, zamiast zebow.
      Kurnik zaserwuje nam uniwersytet czwartego wieku i od razu bedziemy scislejsze, a jeszcze jak scisniemy posladki, to juz wogle.

      Usuń
    10. cos jak ja noge do szklanki...

      a dzis jest taki dzien na wspomnienia lata sprzed lat wielu - jak czlowiek byl maly i srednio maly i calkiem duzy, ale beztroski. taki koniec lata, kiedy nic nie trzeba, nie trzeba wyjezdzac, jest bardzo cieplo i leniwie. do tego na facebooku nalazlam grupe wrclawska z fotografiami z lat 70tych...za ciosem jakas grupa z lat 60tych, jak sie roslo i tak mnie do kupy naszlo

      laze sobie, lenie sie, szorty pogniecione, troche przykurzone, boso i czuje sie jak te xx lat temu i takie uczucie, ze "szkola sie jednak niedlugo zacznie"...i sobie mysle, ze wlasciwie jest DOKLADNIE tak samo... a potem zauwazylam drobne roznice: kolano strzyka, noga do szklanki oraz jedna pigula na cukrzyce i jedna na cisnienie....

      Usuń
    11. Nie dawaj się Krysiu,jesteś młoda i zdrowa;)
      Hanna

      Usuń
    12. A ja zbuntowalam sie i powyrzucalam wszystkie pigulki, ktore bralam. Powiedzialam sobie, ze jestem zdrowa. Cielesnie, bo rozumu nic mi nie wroci, pozostaje szklanka na noc. :))

      Usuń
  9. Gwiazdorz sobie(trudne słowo)Psie ile wlezie!
    Co z kotami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wieczór akcja zaplanowana. Ale marne szanse na powodzenie... Myślałam, że mamy jeszcze czas, ale jutro spółdzielnia ma przeprowadzać dezynsekcję z powodu tej plagi pcheł. Niby są to środki niegroźne dla zwierząt domowych i ludzi, ale boję się, że w zamkniętym pomieszczeniu i przy dużym stężeniu koty podtruje. A jak te dzikusy nie uciekną tylko pochowają się w boksach różnie się to może skończyć. Z drugiej strony, jak będą oszołomione może łatwiej się uda połapać. Cholera wie. Weta w każdym razie mam w pogotowiu, uprzedziłam, że jak coś to mu koty będę na sygnale wiezła.
      Truć trzeba, bo do piwnicy wejść się nie da - dosłownie! Dobrze, że teraz zażądali od mieszkańców otwarcia boksów. Bo to nie koty roznoszą pchły, tylko ludziska trzymają w tych piwnicach tranty, które załadowali tam 40 lat temu i nie ruszyli od tego czasu, przez co tam jest cały pchli, mrówczy i prusaczy oraz karaluszy ekosystem.
      No to każdy dzisiaj w intencji powodzenia akcji zmówić mi ma po paciorku. Do wyboru macie św. Ritę, Judę Tadeusza, Piotra lub Antoniego - zwykle sprawy trudne załatwiają od ręki. Przy Jupi pomogli - dokładnie Antoni i niezawodny Franciszek.
      Możecie się ze mnie rechotać, ale w moim życiu jeszcze żadne podanie nie było rozpatrzone pozytywnie w takim tempie, jak te, które składałam do w/w :D

      Usuń
    2. Ale św.Antoni to jest od serca zgubionego pod miedzą, czy cuś,Ordonka tak piała;)
      Łoj, co to będzie sw.Antoni,gdy się sąsiedzi dowiedzą.
      Hanna

      Usuń
    3. Psie, to ja też do Antoniego i Franciszka zaniosę modły.
      Biedne koty, matko, tle czeka je strachu i cierpienia - wiem, wiem, że to po to, by potem było im lepiej, ale ta trucizna... Każda, która zabija jedno, szkodzi też innemu, cudów wszak nie ma. Ile tam może być tych kotów i co z nimi dalej?

      Usuń
    4. Tam są tylko dwa koty. Bo od lat w tej piwnicy już kotów nie ma - od ponad 20 lat wolontariuszki na osiedlu koty sterylizują i jest ich naprawdę niewiele. Tylko jakiś fiutecki czy inna piździńska nie wysterylizowała kotki i z problemem wrzuciła akurat do tej zapchlonej piwnicy. Żeby choć 2 bramy dalej! Tam piwnica jest czysta i pachnąca! No i udało się wyłapać Jupi, a został chyba jej brat i jedno większe. Kotka. Ja uważam, że choć małe i drobne, to to właśnie jest ich mama (Wet też tak obstawia), ale te nasze kociociotki starsze od węgla brunatnego, co to koty już łapały, gdy Pan Bóg stwarzał świat, twierdzą, że nie! Bo peselowo to ja dla nich głupia siksa jestem :))) Kłócić się nie będę. Złapię to się okaże. Tylko te dwa dzikusy zaciekły opór stawiają. Do ręki nie ma mowy - no way! Klatki łapki nie ma gdzie postawić w piwnicy, bo 1. pchły (już musiałyśmy swoje zwierzaki i mieszkania odpchlać - nie wchodzimy tam, jeśli nie jest to ABSOLUTNIE konieczne i mamy wtedy ciuchy raidem spryskane); 2. klatka nie mieści się na rurach pod sufitem, a na podłogę koty nie schodzą; 3. do klatki przed okienkiem nie wlezą, bo są zbyt ostrożne i cwane. Próbowałyśmy klatek, zaganiania do kontenerka i Mężczyzna nam zrobił siatkę jak podbierak na ryby. Gucio! Jedyne co udało nam się osiągnąć, to że koty znikały w porze karmienia i przychodziły żreć, jak się upewniły, że są same. A małego burasa nie widziałyśmy kilka tygodni, tak go matka schowała. Myślałam, że już nie żyje.
      Może się wydawać, że robimy to nieudolnie, ale konia z rzędem... Ja owszem, doświadczenie mam mizerne, ale te kociociotkoMatuzalemy wyłapały w życiu więcej kotów niż Frodo ma kudłów na ogonie. Też chodzą zmartwione i sfrustrowane wobec tych dwóch opornych kocich egzemplarzy.

      Usuń
    5. No dobra Hana, zgadnij co będzie z nimi dalej ;)
      Podpowiedź: Mężczyzna zapowiedział, że się przenosi pod Most Milenijni i demonstracyjnie odłożył sobie dwa kartony po karmie i żwirku z zooplusa.

      Zgadłaś! W nagrodę możesz dostać kotka :D

      Usuń
    6. Psie, mam pełno kartonów po karmie z zooplusa i to dużych, bo hurtowo zamawiam. To ten, jakby Mężczyzna chciał...

      Usuń
    7. Psie, dobrze choć, że nie ma ich tam mrowie a mrowie. Trzymam kciuki i zanoszę buagania tam-gdzie-wiesz.

      Usuń
    8. Psie ,a moze w karmie jakiegos usypiacza im zapodac,bedą bardzije spolegliwe do wyłapania?

      Usuń
    9. Dora, tak se własnie kminilysmy, ale żaden usypiacz nie działa tak szybko, żeby nam te koty spadły z rur we fartuszek jak jaka gruszka klapsa, a jak sie schowają do czyjegoś zamkniętego boksu to za chińskiego boga takiego pluszaka nie znajdziemy. A jak bedzie spał otumaniony to w tym czasie go insekty żywcem do białych kości zeżrą. Żeby te futrzaki były łaskawe opuścić piwnice... Już chyba łatwiej byłoby ja łapać na otwartej przestrzeni

      Usuń
    10. A nie można ich wyłapać zanim poroztwierają te klamociarnie?

      Usuń
    11. No własnie taki jest plan. My polujemy dzisiaj w porach karmienia, oni działają jutro. Tylko pluszaki nam jak dotychczas pokazują środkowy pazurek.

      Usuń
    12. Bardzo trzymam kciuki za udaną łapankę! Kurna,koty ,zeby to one wiedziały,ze do dobrego idą!

      Usuń
    13. Może je trochę było przeglodzic i kusić jaka wontrubka pachnąca na zewnątrz. Jak już wyjdą z piwnicy to będzie łatwiej zamknąć na czas deratyzacji?

      Usuń
    14. Trzymam kciuki bo te miastowe dzikie koty to są niezłe cwaniaki;-)

      Usuń
    15. Też trzymam kciuki za udaną łapankę. Psie, a jakby co, to ja mam z zooplusa takie napompowane woreczki foliowe. Z to tekturo z kartonów będą jeszcze lepiej trzymać ciepło ... jakby co, to na oporządzenie Mężczyzny ! Nie będzie miał źle !

      Usuń
    16. O to, to, też mam te woreczki! Szkoda mi było wyrzucić i pacz, jak się przydadzo!

      Usuń
    17. Ładnie żeście tych Świętych za habity szarpały, bardzo ładnie. Skutecznie :)
      Mam małe bure - tzn. brata lub siostrę Jupiszona. Drugie - starsza kotka się z tej piwnicy wyniosła i zagląda tylko okazjonalnie czyli jutrzejsze trucie jej nie zagraża. Gorzej, że na 90% jest w ciąży. Odłowimy i prosto pojedzie gdzieś na sterylkę, ale już nie ja będę się tym zajmować tylko któraś z kociociotek, która akurat ma luzy w klatkach bytowych i/lub pomieszczeniach socjalnych. Ja będę tylko pomagać w łapaniu.
      Dlatego też Mężczyzna wzruszony Waszą troską i oddaniem, jak również wizją komuny z rodziną CzeKo jednak postanowił pozostać w domowych pieleszach :)
      Ja ze swej strony podjęłam postanowienie, że oto kończę działalność domu tymczasowego dla kotów (i psów - właśnie godzinę temu jednego błąkającego się łapałam i dzwoniłam po właściciela - pies miał aderesówkę - bo piesio zwiał), bo dwa psy, trzy koty własne i dwa koty tymczaski w mieszkaniu o powierzchni chustki do nosa na 10 piętrze to survivalowy KOSZMAR!
      To teraz mocno proszę mi tam u góry wypracować domy stałe dla tymczasków (Jupi już ma swoje ogłoszenie na FB dzięki Oli Kijo- Pies we Wrocławiu) i chcę żeby nasze życie wróciło do względnej normy. Koty uratowane, zabezpieczone, sumienie mam czyste.

      Usuń
    18. Psie - jesteś Wspaniałym Psem :))!!!! A te dwa tymczaski to Jupi i brat/siostra?
      Barbara

      Usuń
    19. Tak Basiu. Jupi + rodzeństwo sztuk raz. Własne są (w kolejności nastania w domu) Kreska i Pyza - dwie sucze oraz Mamba, Bura i Jojo (bez łapy i ogona) - trzy kocice z charakterem :) Na wyposażeniu stałym jest jeszcze Mężczyzna oraz Tofik - mój potomek.
      I bynajmniej piosenka Mało nas, mało nas do pieczenia chleba... nie jest naszym popisowym szlagierem :)))

      Usuń
    20. Psie, chwała Ci, chwała! Oj jak się cieszę, że kociaki są bezpieczne! Daj link na fb, będziemy udostępniać i molestować.
      Takie fajne kartony... gdyby jednak, to wiesz...

      Usuń
    21. Chyba raczej:
      " Będzie! Będzie zabawa!
      Będzie się działo!
      I znowu nocy będzie mało"
      Możecie sobie zanucić.
      Wybacz Psie, ale tak mi się jakoś skojarzyło:)) Gratuluję sukcesu w polowaniu na dzikiego dzika!!

      Usuń
    22. Spoko Garde :) bedzie sie działo. Jeszcze nam została ta kicia w ciąży do odłowienia, to zabawa bedzie jak nieprzymierzając nagiego w pokrzywach ;) No normalnie ubaw po pachy.
      Link na fb podrzucę jutro, bo teraz pisze z telefonu i odnalezienie tego linka w poczcie jest ciut hardkorowe, jak mawiają młodsi.
      Trzymaj Hana te pudła, trzymaj. Dotychczas to Mężczyzna sie ostentacyjnie wyprowadzał, ale jak mu nerwa szarpnie to dostanę eksmisje z tym całym Zwierzyńcem ani sie obejrzę. I wtedy kartony z zooplusa bedą jak znalazł :)))

      Usuń
    23. Psie - jestes wielkA!
      Jakby eksmisja to sie nie dawaj, te wszystkie tymczasy stana za Toba murem (dusza, moze nie cialem) i ani rusz!
      Potomek ma na imie Tofik? jak sie to dalo okrzcic?

      p.s. jak juz wiadomo, ze zostala ta kotka do dolowienia to chyba za malo zabawy dla nagiego w p. w porownaniu z lapaniem ilus tam naraz...

      Usuń
  10. Ech Prezesko no wsciekam się ale to nie z powodu wagi. Ta mnie załamuje.
    Do szału doprowadza mnie głupota bezkresna głupota mojego teścia. Wygląda na to że zaraźliwe bo jakby się zaczynala udzielać jego żonie. A pies przez to chyba wylysieje. Trzy razy był prany w tym tygodniu. Dziś pół godziny pół butelki żelu pomarańczowo cynamonowego później jeszcze kwiatowy palmolive. I płukanie płukanie płukanie. Kostek jeczacy przy nodze. Pies wyjcy na dworze bo uwiazany żeby nie wszedł do domu że smrodem a później żeby trochę przesechl. Teraz obydwaj śpią. Jeden na lozku drugi pod. Ale moje nerwy są na wyczerpaniu. Ja tu chyba nie dotrwam do przyszłego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CzeKo, na przyszły rok masz perspektywy?

      Usuń
    2. Może uda się zostać właścicielem jakiegoś ha a mężowi zmienić pracę na lepsiejsza.

      Usuń
  11. CzeKo, ale dlaczego pies tak mocno kąpany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo psa wypuszczają za bramę wołają do sadu. Sadu nie ogrodzone pies chodzi gdzie chce i wraca utytlany w zdechliznie, gnoju badz gnojowce a dzis w szambie.

      Usuń
    2. o matku bosku....Kocie - wynies sie pode most z Menszczyzna Psa. Oczywiscie ze swoim mezem i drobiazgiem takze. zalozycie komune czy tam inne osiedle. a ja mam jedna znajoma, co chwali sie, ze pod mostem mieszka.

      Usuń
    3. Czeko, to bedzie pierwszy w histori pies, który zmieni umaszczenie w wyniku częstego prania z namaczaniem ;) A poważnie to współczuję.

      Usuń
    4. na razie to są delikatne środki ale i intensywnym zapachu. Jak nie są rady trzeba będzie dac wizir bez namaczania.
      Póki co pies 5 godzin odsypia poranne charce i pranie;-)

      Usuń
    5. No Krysiu pierwsze zdanie Twoje i już myślałam że do wszelkiego zua nanawiasz mnie i jeszcze męża Psa. Ło matko sodomija piesowy mąż, kot z przychowkiem,kocim mężem i wypranym psem pod mostem...ale na się na zimę to nie wiem, no i w przyszłym sezonie Graszka będzie mieć już wolny duży namiot to może wtedy.Kartony z zooplusa też mam takie spore, bo karmę dla kotów zamawialam 15 kg i dla piwsiora też. Dla młodych dużych psów Royala a ten pies nie chce jej za bardzo. Kupiłam mu też rocco puszki te to omija szerokim łukiem.

      Usuń
    6. Kocie, jak Oni go tak piorą w tych zapachach, to on się musi wyswobodzić z tych perfum. Powiedz teściowej, że to przez jej kąpiele pies się tak w tych wszystkich gówienkach tarza. Żaden szanujący się pies nie ścierpi takiej perfumy !

      Usuń
  12. Oesssu CzeKo. Trzymaj psa w domu, czy coś. Biedny pies...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CzeKo - i wez psa pod ten most. pies potrzebny.

      Usuń
  13. CzeKo,OMG,jednym słowem,współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wpaduam na momencik! bom bardzo zaangażowana, poprzednie komenty przeleciałam po ebkach, ale! zdążyłam zauważyć niepokojoncy przejaw ksenofobii i rasizmu - ktoś się wyrażał żle o gęsiach !!! co oni Rzym uratowali przecież...... Kury - bądżmy wyrosumiałe dla tych, którym los poskąpił urody ;)
    CzeKo - 3maj się !!!! masz, Ty masz.....
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak się nie bawię! Fajnie, że nowy wybieg, ale dlaczego już tyle nagdakane? Ale doczytałam wszystko.
    Tylko już siły nie mam żeby się ustosunkować.
    Van Gogh multimedialny przyjechał do Krakowa i poszłam zobaczyć. Fajnie się ogląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, słyszałam o Van Goghu. Ciekawam co i jak.

      Usuń
    2. Można było robić zdjęcia! Mam temat na następny post.

      Usuń
    3. Ewa2, zasadniczo obrażona jestem, że nie poczekałaś jak wrócę żebyśmy poszły razem. Za karę pójdziesz drugi raz ;)!
      Barbara

      Usuń
    4. Miałam na tego Van Gogha pojechać do Warszawy...

      Usuń
    5. Rozmawiałyśmy z Ewą o tym, że był planowany zlot Vangoghowy ale coś nie wyszło..... Marija - to może zorganizujesz się na Kraków?
      Barbara

      Usuń
    6. Myślałam o Was, ale zostałam porwana, prawie zniewolona, a że jestem ciekawa to poszłam.
      Ten zlot nie wyszedł bo wyszło za drogo. Bilety po 50 zeta, dla wiekowych jak ja 40.
      Mogę iść drugi raz, nawet mi się podobało, ale na pewno lepsze oryginały.

      Usuń
    7. Ooooooooooooo Rabarbaro chciała by dusza do raju :)
      Jak długo będzie w Krakowie ta wystawa?
      Do Warszawy zajechałam z kilkumiesięcznym poślizgiem,było już po wystawie oczywiście, nie wiem czy uda mi się do Krakowa...
      Jak jest w Krakowie to może dojedzie i do Wrocławia :)

      Usuń
    8. Ma być do 20 listopada.
      Barbara

      Usuń
    9. Wystawa będzie chyba do listopada, ale n ie jestem pewna. Z Wrocka do Krakowa łatwiejszy dojazd.

      Usuń
    10. ja sie kiedys szlajalam po muzumach holęderskich i w muzeumie v. Gogha tysz bylam i zapiera dech. zwyzcajnie zapiera dech. i taki jeden obrazek u Impresjonistow. zobaczylam pierwszy raz, z daleka duzego, jak wisial byl w Oranzerii, gdzie wisieli oni ci Impresjonisci (o ile nie knoce) zanim sie przeniesli do Orsay'a. Mialam 14 lat, zobaczylam i zakochalam sie na zaboj. On na mnie patrzyl z daleka, ten obrazek, dokladnie pamietam gdzie i jak wisial i jaki byl niepozorny na tym jakby slupie i jaka pogoda byla tego dnia....
      https://en.wikipedia.org/wiki/Mus%C3%A9e_d%27Orsay#/media/File:Vincent_van_Gogh_-_The_Church_in_Auvers-sur-Oise,_View_from_the_Chevet_-_Google_Art_Project.jpg

      chyba pojde spac, bo jak zaczne o historii sztuki to nie przestane...

      Usuń
    11. Ja się zakochałam w nenufarach Moneta, kiedy zobaczyłam je na żywo. Też pamiętam, że było ciepło i słonecznie i zaskoczyło mnie, że obrazy są duże, niektóre nawet bardzo duże.

      Usuń
    12. Właśnie Opakowana, zawsze mnie zastanawia jak to jest, że nam teraz zapiera dech a wśród jemu współczesnych nie było takich, którym by zapierało......
      Barbara

      Usuń
    13. nooo, jest ich kilka plocienek, jedno plocienko cos 5m na 4 czy jakos tak. tez mnie zatchnelo, nie wiedzialam dzie stac, zeby caly okiem objac.
      a wielkosc obrazow w ogole...no, zaskakuje, co nie? czlowiek sobie cos tam wyobraza a tu - bec!
      o matku bosku - ide juz spac, naprawde!!!!!!!

      Usuń
    14. Opakowana, nawet często bęc! Taka Mona Lisa dajmy na to zaskoczyła mnie wręcz naprzeciwko. Że taka maniunia. Jak od byłej teściowej dostałam reprodukcję we złoty ramie, to była baaaardzo duża:)))

      Usuń
    15. Baśko, dla jemu współczesnych to były knoty nie do przyjęcia, tak odbiegały od ówczesnego malarstwa i estetyki w ogóle. Wiesz jak to jest z nowościami - ciężko się przyjmują. My jesteśmy bardziej oswojeni, bo przepływ informacji wyszedł poza dyliżans:)

      Usuń
    16. Bo reprodukcja Hana to muszo sie prezentować :)
      Barbara

      Usuń
    17. Matulumoja, Baśko, oj prezentowała się, prezentowała! Nigdy nie zawisła, po moim trupie, rzekłam. Jakby co, miałam wytłumaczenie że nie wisi, bo jest w konserwacji:)

      Usuń
    18. To temat Hano szeroki i niezgłębiony i na dłuuuugie rozmowy, bo sama wiesz, że to niby tak prosto ale nie tylko tak prosto.
      Co mi przypomina, że zbliża się rocznica dnia, kiedy to przypadkiem trafiłam na Twój post z ubiegłorocznej jakieś imprezy targowowystawowej, gdzie miałaś na stoisku Kingi swoje pastele..... :) i nastąpił mój coming out - pojęłam,że jestem kurą..... i poooooszło !!!!!
      To szampan dla całego Kurnika :))!!!!!!!
      Barbara

      Usuń
    19. Tak Baśko, masz rację, to było dokładnie o tej porze!
      Twoje nieustające!

      Usuń
    20. Baśko, młoda roczna nioska z Ciebie. :)

      Usuń
    21. Ach, Rucianko ! ileż to jeszcze jaj przede mną ;))!!!
      Barbara

      Usuń
    22. Tego Ci życzę. I oby bez czopka. ;)

      Usuń
    23. ja sie pcham do tego szambiona! zostalo jeszcze na obchody 1. rocznicy?

      co do sztuki, co to jej nikt nie lubi i nikt nie docenia, to Leonrda da V. doceniali za zycia i to bardzo. Na Rembrandtcie sie poznali,z e to wariat jak im (im, tym, co zlozyli konkretne zamowienie), ze to wariat i maluje po swojemu bez wzgledu na cokolwiek, a potem to juz polecialo z temi artystami, co nie....ale ja wprawdzie widze co widze ale nie mam specjalnego przekonania do takiej naprzyklad owcy we formalinie Damienia Hirsta, choc to nie obraz, ale sztuka nazywana...moje pojecie przeszlo po Pollocku, Klee, Duchamp'cie, Baconie, i Mondrianie z tych nowszych. znaczy juz co potem a nie realizm, to mi ciezko zwojami podrygac, zeby docenic.

      Hana - mnie tez szczena opadla na widok wielkosci Mony L. i jeszcze do tego wtedy wislala na korytarzu. nie to, ze licze ladnosc obrazu na metry kwadratowe, rhehrehre

      ze tez nie powiesilas repro Mony L. Moglas jej domalowac okulary i brode oraz telefon komorkowy w dloni, zloty zab i zwalic to na kolezanki Corusia.

      Usuń
    24. Przecie to by był Duchamp. Bardzo poważany artysta dadaistyczny i jego dzieła za dużo kasę chodzo. Teściowej by się wyjaśniło, to by z szacunkiem patrzyła na domalowane elementy.

      Usuń
    25. ja to mialam na mysli, bo on zaczal, ale tak niesmialo jakby ;))

      Usuń
  16. Boszszsz, ja nie w temcie, a widę, że ciekawyż bardzo ;)
    Zarobiona jestem po cebulki kudłów- z czego wynika żem gupia jak but. Trep- dokładniej mówiąc.
    Mam nadzieję, iż w przyszłym tygodniu nadrobię zległości!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam wszystkie komentarze :). Dziś leniwie i ciepło żałuję że nie mogę wprost z domu wyjść na ogrody, działkę co prawda mam rzut beretem prawie, ale jednak to nie to samo. Poleżałam na leżaczku na słoneczku i poczytałam sobie książeczkę ach jak miło i spokojnie i ciepło i róże kwitną i ... sąsiad wrócił do domu na jesień a z miłą sąsiadka z drugiej strony wymieniłyśmy się myślami. :)) Nie zaglądam w media już dziś wcale, by się zdenerwować przed nocą.

    Dziękować chcę za bardzo potrzebną informacje, którą Hana zamieściła w poście o occie jabłkowym, dziękuję Psie bardzo bardzo. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela - czytam i czytam i sie zastanawiam, co Ty masz za sasiedzztwo, bo mi lterka "a" umkla w zdaniu , czesci zdania, gdzie napisalas, ze sasiad do domu wrocil na jesien...TAM mito "a" umknelo

      Usuń
  18. Zapominałam dodać, myślę i kciuki trzymam. Koty olaboga dajcie się złapać, proszę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam świetny przyczynek do rozpraw o głupocie ludzkiej, z wiadomości: W Limanowej remontują posterunek policji. Do brygady remontowej zgłosił się do pracy facet, za którym są trzy listy gończe i który winien siedzieć w więzieniu... Nie przypuszczał biedak, że go sprawdzą przed przyjęciem do pracy:)) A inny napadając na pocztę zaklinował się w okienku kasowym...
    Mogę tylko dodać, że głupota jest bezdenna...

    Psie, trzymam kciuki za łapankę!
    Kocie Czarny, Ewa ma rację, pies się tytła w świństwach, żeby zmyć zapach tych szamponów, umyjcie go normalnym psim bezzapachowym, to się tak nie będzie tarzał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej kandydaci do nagrody Darwina, tyle,że nie zginęli;)
      Hanna

      Usuń
    2. Znowu zostałam zle zrozumiała. W pachnących plunach piore go ja osobiście, Później długo splukuje i daje psi. O bezzapaxhowym nie na mowy. On nie zabija smrodu jaki zostawia na sierści wtarty swinski gnoj czy szambo. A ja nie mam najmniejszej ochoty wachac tych smrodow. Starcza mi te pół godziny podczas mycia go. To nie tak że pies chce zdjąć z siebie zapach szamponu. To ja chce zdjąć z niego zapach fekaliow. Jak tak dalej pójdzie to dostanie kojec i skończą mu się piesze wycieczki.

      Usuń
    3. CzeKo, obawiam się (ze względu na psa), że ten kojec będzie koniecznością...... Mieliśmy raz w rodzinie takiego psa - nie było siły ani możliwości :(, zawsze tak długo szukał aż znalazł jakieś śmierdzidło do wytarzania się. Był trzymany w domu i wychodził tylko na smyczy.
      Barbara

      Usuń
    4. CzeKo, my Ciebie rozumiemy, ino srajfona nie za bardzo:)))
      Czy Teściowie są niewyuczalni? Nie umiom zamknąć furtki? Może trzeba im to głośno powiedzieć?

      Usuń
    5. Zamiast psa prać, wpuść im go do sypialenki. Zaczną furtkę starannie zamykać.

      Usuń
    6. Rucianko:)))))))))))
      Wyobraziłam sobie takiego pieszczoszka utytłanego w - nie bójmy się tego słowa - gównie, jak radośnie rzuca się na łóżko:)))

      Usuń
    7. Ten mój pies młody jest i bojazliwy, ale już się wyuczyl że przychodzi do naszej sypialni pod lozko, sypialnia teściów w drugim końcu domu i tam pies nie chodzi, nie będę ryzykować wpuszczenia go z kupa do nas do pokoju, bo wtedy do prania oprócz psa będę mieć korytarz pokój zabawkowy z dywanem i nasz pokój wraz z dwoma lozkami, bo to wszystko pies zahacza.
      Niestety na zmienność językowa srajfona nie mam wplywu, bo często pisze w między czasie bawiąc dziecko lub dzieci.

      Usuń
  20. Trzymam kciuki za wszelkie kurze przedsięwzięcia. Chłodno się robi, ale dzień piękny był. Zrobiłam 6 słoików tego sosu pomidorowego, co to kiedyś w Kurniku był przepis. Smaczny mi wyszedł.
    Mika ma rację, głupota ludzka nie ma granic.

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytała dzisiaj informację, że krakowski Sąd skazał osobę, która sprzedała za 50 tys. euro ! polskiemu biznesmenowi kawałki czarnego papieru. Kawałki owe, po popsikaniu jakimś(?) sprayem miały zamienić się w prawdziwe euro o łącznej wartości 100 tys. ......... ;))))) Możecie sobie wyobrazić wnętrze guówki owego biznesmena? bo ja jakoś nie...
    jak to leciało? Nie siej głupich, sami wschodzą :))))
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PrzeczytałaM, oczywiście ;) , to z wrażenia
      Barbara

      Usuń
    2. Pokazywali ten przekręt w tvn. Tutaj chyba głupocie towarzyszyła jeszcze pazerność. Zastanawia mnie tylko jak taki głupek prowadzi biznes.

      Usuń
    3. Ewo ja bym to odwróciła. Mamona ludziom rozum odbiera.

      Usuń
    4. Też prawda.
      Ciągle zapominam napisać, że podoba mi się to "przewrotne" zdjęcie.

      Usuń
    5. Ewa2, nie wyłączyłam aparatu i taki artyzm mi wyszedł!

      Usuń
    6. W Nigerii, jak tam bylismy, to jeden gosciu byl opisany w gazecie. dostal do rak wlasnych czek za robote, jak co miesiac. Tylko mu sie cyferka nie podobala, co to 500 Naira. to dopisal zgrabnie jeszcze dwa czy trzy zera. innym kolorem dlugopisu, a "slownie piecset" zostawil jak bylo. i wplacal, az urzednik w banku zauwazyl pewna niescislosc, hrehrehr

      Usuń
    7. Marija, odbiera, ale nie do tego stopnia. To trzeba mieć papkę we łbie.

      Usuń
    8. Opakowana, ja bym dobrała długopis. I nie przesadzałabym z zerami.

      Usuń
    9. Hana, z długopisem - oczywista ale ilość zer trza dobrać do możliwości tekstu, czyli żeby było "słownie pięćsettysiency" i gotowe! jedziemy do Nigerii!
      Barbara

      Usuń
    10. nawet nie tyle do mozliwosci tekstu ale i do wielkosci kawalka papieru czyli czeku, hrehrehre. mozemy jechac, byle nie na dlugo.
      lece spac...

      Usuń
  22. Matko, naprawdę? Można być takim bałwanem? Jak to, jak prowadzi biznes? Tak samo! On okrada klientów/kontrahentów, np. nie płacąc im za pracę/towar/usługi (poznałam to aż nadto dobrze na własnej skórze), jego okradają pracownicy, biznes opiera się na przekrętach i tak to się przekręca. Czasem któryś bałwan wpadnie, kiedy już się rozzuchwali i straci czujność, a czasem niestety, nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak rowniez na ebayu okresowo sprzedaja niewidzialne samochody...

      Usuń
    2. Oj nieczęsto wpada, nieczęsto ! A taką stratę to sobie na pewno odbije sposobami o których piszesz :(.
      Barbara

      Usuń
    3. Żeby zrobić porządny przekręt to trzeba mieć łeb na karku. Tutaj chyba występuje nie inteligencja, a spryt. A taki sprytny może się dać oszukać.

      Usuń
    4. Może myślą, że taki niewidzialny samochód to jak czapka-niewidka.... to by było jakieś uzasadnienie ;) bajkowo-romantyczne, hrehre
      Barbara

      Usuń
    5. ja nie potrzebuje ani niewidzialnego samochodu ani czapki niewidki. wystarczy, ze sie ubiore na granatowe i juz mnie nie widac....

      Usuń
    6. Rucianko, raczej chyba chodzi o wydymke..... może być bez czapki..
      Barbara

      Usuń
    7. ale koniecznie z czopkiem

      Usuń
    8. Opakowana, to dlatego że jesteś opanowana...
      Barbara

      Usuń
    9. Rucianko, chciałam uzupełnić ale się zaczerwieniłam.....
      Barbara

      Usuń
    10. rucianka - ja nie, Grazyna - tak. zapytaj CzeKota.
      czopka - niewydymka brzmi niewygodnie.

      Usuń
    11. opakowana, przecież CzeKot uważa że jesteś opanowana ;)
      niewydymka z czopkiem musi być niewygodna
      Barbara

      Usuń
    12. a mnie sie wydawalo, ze jej chodzilo o Grazyne, ktora jest opanowana. ja nie zawsze....

      Usuń
    13. Baśko, ulżyj sobie! Z czopkiem w... w...

      Usuń
    14. Trzymając się konwencji bajkowej - w kapturku...
      Barbara

      Usuń
    15. Nie od dziś pacanów dających się nabrać w butelkę nie brakuje, przecież prawie 100 lat temu sprzedano wieżę Eiffla : https://pl.wikipedia.org/wiki/Victor_Lustig

      Usuń
    16. I ten jakis kupowal London Bridge, hrehrehrherher, ano kupil sobie, kupil, hrehrehr

      Usuń
    17. O mój Boże dziewczęta , zgubiłam się kompletnie, do czego ten czopek w kapturku miał być? Do leczenia głupoty?

      Usuń
    18. w zasadzie to nie wiem, ale pasuje, pasuje....

      Usuń
  23. Kurencje kochane, przykro mi bardzo ale znikam na dwa tygodnie i nie będę mogła dostarczyć kolejnego rozdziału Inspektora Trenta z Tropikiem. Wyjazd wyszedł dość nagle.
    Mam cichą nadzieję, że Mika jednak skrobnie za mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O masz tobie! Napiszę oczywiście, ale aż na dwa tygodnie???

      Usuń
  24. A dokąd to Bacha, a dokąd tak gna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Bacha, dokąd to dokąd ?
      Barbara

      Usuń
    2. cus sie musialo stac...moze Bacha nie chce trombic o tem....poczekamy, zobaczymy.
      i juz ide spac!

      Usuń
  25. Opakowana, o tej porze? Spać?

    OdpowiedzUsuń
  26. Taka wczesna pora a Kurnik nieczynny?
    Ale się porobiło.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystkie poszły spać z Opakowaną?
    To ja też idę, śpiąca coś jestem. Jeszcze sobie poczytam.
    Dobranoc Kurki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no najwyrazniej poszly, u nasz duza grzeda spalna, to pomiesci kur a kur.
      no zmoglo mie. tak to jest jak sie czlowiek winka napije PRZED kolacja...

      a wogle to dziędobry, sliczny-ci on, bez chmurecki, ziomb tylko duzy, trza bylo nazad drzwi na ogrod zaryglowac, bo po nogach wial wiun.

      Usuń
  28. Wobec tego też się przywitam,
    dzień zapowiada się ślicznie, a może nawet zbyt gorąco,
    chciałabym spytać Kury, które mają w inwentarzu psy, czy ich psy potrafią udać się do ogródka warzywnego, wyrwać z grządki marchew, upiłować jej zębami nać, a następnie zeżreć warzywo korzeniowe? Czy to jest normalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak bylam mala to foxterrierka Draga, co miala na wlasnoc moja Mame, zrywala sobie dojrzale poziomki. marchwi na stanie nie bylo to nie wiem...
      wydaje mi sie, ze to normalne, nasza Sal uwielbiala marchew (nazywana przez nas wegetarianskom kosciom) i miala to szczescie, z enie musiala na nia polowac.

      Usuń
    2. Opakowana,
      po pierwsze, hop na nowy wybieg,
      po drugie, mój pies zrywa też jagody z krzaczków w lesie.
      Ogólnie to żre wszystko.

      Usuń
  29. Agniecho, co za sprytnego psiaka masz na stanie! O takich wyczynach nie słyszałam,bo zrywanie /jedzenie z krzaczka to tak.

    OdpowiedzUsuń