wtorek, 18 marca 2014

DZIECKO Z BURZY

Dzisiaj będzie zmiana nastroju, z rozgorączkowania aukcyjnego do refleksji i lekkiej melancholii:))
Mika (czyli ja, vice-Kura) chciałam się z wami podzielić bajką, którą napisałam kiedyś dla mojej przyjaciółki. Ale myślę, że  pasuje do wielu osób, sami zresztą przeczytajcie...

DZIECKO Z BURZY.

Była sobie raz Jola, stale zajęta różnymi obowiązkami domowymi, pracą i opieką nad psami. Czas się jakoś okropnie kurczył i nie starczało jej go na zbyt wiele przyjemności i chwilę oddechu. Nadszedł jednak taki dzień, który był zdecydowanie odmienny niż inne.

Tak się nieoczekiwanie złożyło, że wszystkie zajęcia domowe były odpracowane, goście odwołali wizytę, zakupy były zrobione i przed Jolą otworzyła się perspektywa zupełnie wolnego dnia. „No proszę, jak mi się trafiło, cały dzień tylko dla mnie!” powiedziała do siebie . Co tu zrobić, żeby go nie zmarnować?? Ponieważ dzień był pogodny, z lekkim wietrzykiem, Jola zdecydowała się na wycieczkę w góry . „Tak dawno nie byłam sama w górach, najwyższy czas sprawić sobie jakąś przyjemność.” I wyruszyła. Szła przed siebie ścieżką wijącą się wśród lasu, potem przez piękną łąkę, porośniętą mnóstwem wielobarwnych polnych kwiatów. Ptaki śpiewały, a pszczoły uwijały się wśród kwiatów. „Ależ pięknie!” - pomyślała Jola. - Zapomniałam, że góry są takie cudowne...” Odpoczęła trochę koło szałasu na łące i poszła dalej, wyżej i wyżej, ścieżką wznoszącą się coraz bardziej stromo między głazami obrośniętymi mchem. Zmęczyła się porządnie, dotarłszy na przełęcz. „Uff, gorąco trochę, trzeba odpocząć” powiedziała do siebie. Napiła się wody i oparła się plecami o kamień. Przymknęła na chwilę oczy, a kiedy je otworzyła, sytuacja przedstawiała się zgoła inaczej. Duszno było nadal, ale słońce gdzieś znikło, niebo przybrało kolor ciemnoszary, a na horyzoncie kłębiły się czarne chmury. Gdzieś daleko zamruczał grzmot. „O matko!” jęknęła Jola „Co za błyskawiczna zmiana!” Kiedy jednak popatrzyła na zegarek, okazało się, że spała prawie godzinę... „Trzeba szybko pędzić w dół, żeby uciec przed burzą!” I pobiegła.

Gdy zeszła w dolinę, grzmoty zaczęły się nasilać. Jola poczuła się nieswojo, burza w górach nie należy do przyjemności, jak wiadomo. Pierwsze krople deszczu spadły, gdy dochodziła do drewnianej wiaty. „Może trochę przeczekam, pioruny chyba mają wyższe obiekty do strzelania, mam nadzieję...” pomyślała. Usiadła na pniu i wsłuchała się w szum deszczu. W pewnym momencie poczuła się dziwnie, jakby ktoś ją obserwował. Rozejrzała się, ale nikogo nie zobaczyła. Po chwili coś zaszurało w krzakach. „Kto tu!” zawołała Jola. „Proszę wyjść!” Bała się trochę, że to niedźwiedź, ale z krzaków wynurzyła się niewielka postać, otulona peleryną. Było to Dziecko. Trudno było określić płeć, miało mokre, potargane dość długie włosy i bose stopy. „Co ty tu robisz?! - zawołała zdziwiona Jola – Zgubiłeś się?” „Nnnnie, chyba raczej znalazłem...” odpowiedziało enigmatycznie Dziecko. „Jak to znalazłeś? Skąd się wziąłeś, czy wzięłaś?” „Z burzy.” odrzekło Dziecko. Jola osłupiała. „Mokre, prawie gołe dziecko , i jeszcze ma coś z głową” pomyślała ze zgrozą. „I co ja mam zrobić? Przecież go tak nie zostawię...” „Jak się nazywasz?” zapytała z nadzieją, że wyjaśni się chociaż , czy to chłopiec czy dziewczynka. „Dziecko z Burzy” odpowiedziało Dziecko. „No masz, ale czy ty jesteś chłopcem, czy dziewczynką?” naciskała Jola z desperacją. „Jestem tym, czym chcesz, żebym było. Mnie wszystko jedno.” „Nie rozumiem...” wyszeptała . „Nie musisz wszystkiego rozumieć. Po prostu zaopiekuj się mną.” „No to chyba jasne, że cię tu samego nie zostawię.” fuknęła ze zdenerwowaniem. - „Jesteś głodny? Mam jeszcze kanapkę i trochę czekolady.” „Nie bardzo wiem, co to jest, ale mogę spróbować” powiedziało Dziecko z Burzy. „Nie jadłeś nigdy czekolady???” zdziwiła się Jola. „Nie, ja raczej nie jadam zbyt dużo.” „O Boże, to dziecko z jakiejś dysfunkcyjnej rodziny! A może uciekło z jakiegoś zakładu opiekuńczego??” zaczęła się zastanawiać Jola. Dziecko tymczasem spróbowało czekolady i stwierdziło z zaskoczeniem: „O, niezłe!” „A co ty normalnie jesz?” „ Głównie wodę.” „Przecież nikt nie wyżyje na samej wodzie!” zawołała Jola. „Ja tak, bez problemu.” odpowiedziało Dziecko. „A gdzie są twoi rodzice?” „A, tego to jeszcze nie wiem.” „Jak to JESZCZE nie wiesz?” zapytała zaskoczona Jola. „No, bo jeszcze za wcześnie. Jak wy nic nie rozumiecie...” westchnęło Dziecko z lekkim zniecierpliwieniem. Tymczasem burza odchodziła dalej, a deszcz był coraz słabszy. „Przejaśnia się, chodź, idziemy. - powiedziała Jola. - „Zaprowadzę cię do Pogotowia Opiekuńczego, niech się tobą zaopiekują.” „Przecież już ty się mną zaopiekowałaś?” zdziwiło się Dziecko. „Ale przecież nie mogę cię tak po prostu wziąć do domu!” „Dlaczego nie?” „Bo... bo...” zająknęła się Jola. „A właściwie to czemu nie?” zapytała sama siebie. „No dobra, pójdziemy do mnie a potem się zastanowimy co dalej robić.” „No to chodźmy!” uśmiechnęło się Dziecko z Burzy. „Od razu wiedziałem, że się nadajesz.” „Do czego?” zapytała. „Dowiesz się w odpowiednim momencie .” odrzekło. Jola miała już dość tych tajemnic i ruszyli w drogę powrotną. W pewnej chwili Jola poczuła, że wypita woda daje o sobie znać, powiedziała więc do Dziecka „Poczekaj tu chwilkę, muszę na moment w krzaczki.” Dziecko kiwnęło głową. Gdy Jola wróciła na ścieżkę, nikogo nie było. Wpadła w popłoch , zaczęła szukać i nawoływać „Dziecko, gdzie jesteś?? Wracaj, czekam tu!” Ale odpowiadało tylko echo.
Zobaczyła z daleka starszego strażnika leśnego, idącego z przełęczy. „Proszę pana, proszę pana, czy nie widział pan takiego dziecka z długimi włosami?” zawołała z rozpaczą. „W pelerynie?” zapytał. „Tak, tak, widział pan? Gdzie poszło?!” „Nie znajdzie go już pani, nie znajdzie.” uśmiechnął się lekko. „Ale ja muszę! Co się z nim stanie?” Strażnik pokręcił głową. „Niech się pani nie martwi, ono sobie da radę.” „Skąd pan wie?” „Od lat się tu pokazuje. Szuka kogoś, kto się nim zaopiekuje i zawsze przychodzi podczas burzy, dlatego nazywa się Dziecko z Burzy.” „Jak to od lat???? Przecież to dziecko???” zdziwiła się Jola. „Ale to nie jest ludzkie dziecko. To dziecko ludzkich oczekiwań i nadziei, a spotykają je na swojej drodze ci, którzy w głębi duszy pragną zostać rodzicami, chociaż czasem sami sobie z tego nie zdają sprawy.” „Ale ja o tym wcale nie...” zaczęła Jola. „Ono lepiej wie – zaśmiał się strażnik – ono zna tajniki duszy i nigdy się nie myli, niech mi pani wierzy. Szczęścia życzę!” rzucił na odchodne. Jola powoli ruszyła w stronę wylotu doliny. „Nigdy się nie myli...” dźwięczały jej w głowie słowa strażnika. Idąc myślała o swoim życiu, swoich marzeniach i pragnieniach i uzmysłowiła sobie, że strażnik miał rację...


A w jakiś czas później przyszła na świat mała Zosia, córeczka Joli. „Moje ty Dziecko z Burzy...” wyszeptała Jola, gdy ją pierwszy raz zobaczyła. 

 

153 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. TA, jak najbardziej TA:))

      Usuń
    2. Tak też myślałam. Szczęściara i z Joli, i z Zosi. Taką pięknościową bajkę nie każdy może dostać. Ja dostałam:)

      Usuń
  2. Jaka piękna, wzruszająca opowieść :) I ta magia gór ! Marzenia się spełniają. Czasem tylko trzeba im pomoc by się ziściły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba dużo cierpliwości i pomocy ,ale zawsze jest szansa:)))

      Usuń
  3. No tak ,ja się wykpiłam . Już jako dziecko lubiłam dzieci ,zajmowałam się nimi z przyjemnością . Jak dorosłam zawsze lepiej dogadywałam się z dziećmi niż z dorosłymi . Ale obserwując jak moja mama boryka się z losem wychowując naszą piątkę ,instyktownie unikałam takiego życia . I..... znalazłam sobie inne rozwiązanie ,zmieniłam zawód i zaczełam pracować z dziećmi przedszkolnymi . Zawodowe dzieci ,oraz dzieci moich braci , zaspokoiły moją potrzebę kontaktów z maluchami . Bo....instynktu macierzyńskiego ,chyba nigdy nie miałam . W każdym razie nie żałuję że nie urodziłam żadnego .
    Bardzo fajna bajka Mika :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Mario, ja też jakoś zaspokoiłam swój instynkt pracując z młodzieżą, nieco starszą, a i dzieci rodzinne też były fajne (i są, chociaż już dorosłe).

      Usuń
    2. U nas nie wszystkie jeszcze dorosłe , no i trzecie pokolenie już jest ,co prawda tylko jedno i nie na wyciągnięcie ręki .

      Usuń
    3. U mnie właśnie trzecie pokolenie się szykuje w lipcu, cała rodzina podekscytowana, bo u nas w rodzinie posucha na maluchy:))

      Usuń
    4. Od tego się ma ciotki!

      Usuń
    5. Kretku, tego się obawiam... Ja będę cioteczną babcią:)))

      Usuń
  4. Nie zdazylam zachciec :) Tylko bach i bylo;) Ladnie napisane-Mika.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj Miko, cudowna bajka! Wiesz, że tak sobie od początku myślałam, że tak się skończy. Wszystkiego dla Ciebie i bohaterek. Uciekam do owiec. Mam pierwsze jagnięta!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego dobrego, rzecz jasna!

      Usuń
    2. Dzięki za wszystkiego, gratuluję przychówku, chociaż nie z burzy:)))

      Usuń
  6. Mika, piekna bajka, bardzo Ci za nia dziekuje...Lezka mi kapnela...
    Ach...takie wspomnienia bolesne mam...coz nikt nie mowil, ze bedzie latwo i prosto.
    Sciskam Cie bardzo mocno i poglaszcz czule Tropika od Orszulki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulko kochana, nie chciałam poruszać bolesnych strun, przepraszam, ale twoja łezka dla mnie dużo znaczy... Ja też cię ściskam, Tropik ucałowany w czółko:)))

      Usuń
  7. Piękne. Zaczytałam się. I czytając, zobaczyłam to dziecko, wiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodziło:))) Dzięki za miłe słowa.

      Usuń
  8. Ładna bajka, wzruszająca. Moje pierwsze było Dzieckiem Żniw.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem pewna, ze dzieci sobie nas wybierają na rodziców :) Dziękuję za baśń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uściski, Kalino. Coś w tym chyba jest.

      Usuń
  10. Nasza pierwsza corka byla dzieckiem stanu wojennego. Slub bralismy 5 grudnia, a po tygodniu urzadzili godzine policyjna, zakaz zgromadzen, wylaczyli telewizje i czesto nie bylo pradu. We wrzesniu nastepnego roku urodzilo sie ponad 600 tysiecy mlodych polskich obywateli, w tym nasza pierworodna. Dziecko Wojny? ;)
    Swietnie sie Ciebie czyta! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Panterko serdecznie:))) Może Dziecko Kryzysu Energetycznego? Albo Drugiego Stopnia Zasilania:)))
      Najcieplejsze głaski dla twojej Bułeczki i zestresowanej Miećki, cudne są obydwie!

      Usuń
  11. Ach najpierw się wzruszyłam, potem przestraszyłam. Ja też miałam wczoraj wolne, na szczęście nie byłam na spacerze, łoj teraz to ja bym już nie chciała takiego dziecka spotkać.....no chyba, że mówiło by do mnie babciu......
    Moje dziecko było dzieckiem rocznicowym, poczętym w 40 rocznicę ślubu moich rodziców:)))
    Ładna bajka.Czasem zastanawiam się czy jeszcze lubię dzieci i jakoś tak się składa, że jedne tak drugie nie. Bo bywają dzieci i dzieci- egoistyczne potworki, ale to już wina jest rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnemo, dlaczego nie chcesz dzidziusia? Wiesz, jaki to kop hormonów! Mogłabyś w pompie mieć krasnoludki, poszłabyś na wychowawczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I trafiła do księgi ginesa..........

      Usuń
    2. Łomatko, chciałabyś! Nie takie młódki pozachodziwszy!

      Usuń
    3. Tfu nie chciałabym, tak mogłoby być 15 lat temu, albo nawet 20, to nie było. Teraz to już niech se staje na innej drodze.......

      Usuń
  13. Dziewczęta, a zajrzyjcie do DAT's, pilność jest:(

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładny prezent dla Rodziców zrobiliście:))) Pewno, że dzieci są różne, jedne są fajne i zabawne, drugie męczące, tak jak i dorośli. Przecież w gruncie rzeczy to mali dorośli:)))
    A co do Dziecka, to ono przecież pokazywało się tylko tym, którzy chcieli, ale jeszcze sobie tego nie uświadamiali: O wersji dla Babci pomyślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, ale w wersji dla babci to gdzieś bardziej na równinach!

      Usuń
    2. Poniżej poziomu morza?

      Usuń
    3. Szklana kura fajna. Jaja w niej można przechowywać!!!!! ( To DATS)

      Usuń
    4. Mika, aż tak to nie! Byle górek nie było, bo wiesz...

      Usuń
    5. Mnemo, kura zarąbista. Gdybym miała wolne 2 stówki...
      Ale poszły serwetki od Ewy za 60 zł, zamiast 35!!! Bez aukcji!!!

      Usuń
    6. Jestem bardzo, ale to bardzo usatysfakcjonnowywnowanaowana !

      Usuń
    7. A jeszcze bardziej ten, kto kupił:)))

      Usuń
  15. Opowieść wciągnęła mnie od pierwszego słowo i pochłonęłam ją w minutę. Magiczna! Śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  16. Magiczna opowieść:) Zaczytałam się i aż wystraszyłam...! To "gorsze" zobaczyć takie Dziecko oczami wyobraźni niźli zagapić się na bociana!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach - moje jest Dzieckiem Studenckim - Ono przyszło, a Studia poooszły...:)

      Usuń
    2. Zawsze jeszcze jest kapusta w odwodzie:))) Ale czemu się wystraszyłaś???

      Usuń
    3. No wiesz, to pragnienie i zaglądanie w duszę...a ja JE kurcze zobaczyłam...:)

      Usuń
    4. :) z kapusty to najlepsze gołąbki wychodzą:)

      Usuń
    5. O matko, ale narobiłam!!!!

      Usuń
    6. :) To teraz spać nie będę mogła:)

      Usuń
    7. Ondrasza, jak człek nie śpi, to potem są z tego konsekwencje różne. Mówi się wprawdzie "spać z kimś", ale wcale się przecież wtedy nie śpi:)

      Usuń
    8. jasne...mówi się też, że "W(Y)PADKI CHODZĄ PO LUDZIACH":) czasami dodaje się jeszcze, że PARAMI...:) Ale namącone! Uważajcie dziewczynki, zwłaszcza te, które TO Dziecko zobaczyły:):):)

      Usuń
    9. Ondrasza, na pewno nic nie widziałaś??? Skup się.

      Usuń
  17. Mrrrrr, mruczę jak zadowolony kot:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była odpowiedź do GosiAnki tylko mi się źle wpisało:))

      Usuń
  18. Kurde Mika, mam kompleksy! Mnie to tak nie chwalo:(((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz sie bardziej postarac :)))

      Usuń
    2. Panterko, ze skóry już wychodzę przecież!!!

      Usuń
    3. Chwalą - ale w innych kategoriach:)) Pamiętasz - "A teraz mi pochlebiaj":)))

      Usuń
    4. Haneczko, moze Tobie pisane jest zachwycac nas pastelami, a nie opowiesciami? To byloby niesprawiedliwe, gdybys posiadla wszystkie talenta, co nie? ;)

      Usuń
    5. No pewnie, że niesprawiedliwe, nie może być tak, żeby wszystko umieć!!! Hana i tak umie miliony rzeczy. Ja niestety ręcznie nie umiem nic:((

      Usuń
    6. Oooo, może nawet nie wiesz, Miko, co potrafisz jeszcze zrobić:)

      Usuń
    7. Panterko, ale właśnie ja posiadłam! I nic!

      Usuń
    8. cudArteńko, wiedziałam, że na Ciebie można liczyć:)

      Usuń
  19. Jak to nie???? Chyba Prezesura żartuje? Za pastele cię chwalo oooooookropnie! I za szfystko w ogóle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za szfystko chwalo obedwie :)

      Usuń
    2. Ewuś, widziałaś jak twoje serwetki pooooszły??? Ja cie chwalę za rękodzieła!!

      Usuń
    3. Poszły ???? Które ? Byłam w DATcie przed chwilą, nie zauważyłam :) Lece sprawdzić .

      Usuń
  20. Mika, ale za LITERATURĘ mnie nie chwalo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda Kura ma inną grzędę:))) A z literaturą toście pani chyba ździebko przesadziła:))

      Usuń
    2. Nie przesadziła !

      Usuń
  21. No nie, Ewa? Coś z tym mus zrobić Mika! Z bajkami znaczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dryg ma :) czas się Mikuś do roboty brać ! Chcemy mieć znajomą znaną pisarkę !

      Usuń
  22. Najlepiej, żeby Noblistkom została.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szymborskom nie będę, spokojna głowa... Nie ta skala, tylko takie miniaturki na własny użytek.

      Usuń
    2. Kużden jeden jest jeden jedyny. Szymborskom oczywista, że nie będziesz, co nie znaczy, że noblistkom nie możesz zostać. Statystycznie za dwa, trzy lata, góra pięć należy się literacki Nobel Polsce. Ty się za robotę bierz, mówię !

      Usuń
    3. Właśnie! Jakość, nie ilość!

      Usuń
    4. Może zostać, a jakże! Nawet już jest w Zakopanem (Mika).
      A takie bajki też uwielbiam!

      Usuń
    5. Tak mi mówcie:)))))))

      Usuń
  23. Masz dar wzruszania i ocieplania, Miko. Chętnie przeczytałabym książkę z takimi bajkami. Najlepiej księgę, opasłe tomiszcze.
    Łendi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heloł Łendi, coś Cię dawno dosyć nie było:)
      Mika tak ma. Wzrusza i ociepla.

      Usuń
    2. O rany, aż mi głupio... Ale i przyjemnie, nie będę ściemniać:))))

      Usuń
    3. To i ja dorzucę gratulację dla autora:)

      Usuń
    4. Autor się czuje usatysfakcjonowany:)

      Usuń
    5. Teraz to tylko do autora skrobnę, ale to już za chwilę:)

      Usuń
    6. Dobra, bo autor idzie spać.

      Usuń
  24. Hellou, Jestem codziennie, wiernie i od deski do deski! Tylko czasem głosu nie daję, siedzę cicho jak mysz w kurniku.... :) Ale to, co się tu dzieje to mniód na moje serce!
    Łendi

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale dlaczego jak ta myszka? Piśnij czasem głośniej:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piskam głośno i konkretnie: piszecie sercem, Dziewczyny. W tej sytuacji świat jeszcze trochę musi potrwać...
    Łendi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łendi, to też mjut (jak pisał Puchatek) na nasze serca. Pewno, że potrwa, nie damy mu zginąć.
      Ale piskaj głośniej, miło jest jak się odzywasz.

      Usuń
  27. Ide spać !
    Dobranoc Kurki i Myszeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej nocy Ewuś, wierny druhu!

      Usuń
    2. Dobranoc, dzika pora się zrobiła w kurniku :)
      Łendi

      Usuń
  28. No taaak, ja kurs haftu skrobię - a tu taka bajka:))) Piękna:) Zaczęłam się zastanawiać, w którym szałasie takie Dzieci bywają:) Wyszło mi na Przysłop Kominiarski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się oderwałaś od haftu:))) To nie był szałas, tylko taka wiata, zgaduj dalej:)))

      Usuń
    2. Nie kuś - bo będę całą noc szukać:)) To Ty idź spać, a ja poszukam tej wiaty:)))

      Usuń
  29. Miko, Hano - miłego dnia życzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie też, wiatę znalazła?:))

      Usuń
    2. Czołem Kury! I Wam też fajowskiej środy!

      Usuń
    3. Nie znalazła, poddała się resztką rozsądku:) W końcu spać 4 godz. któryś tam dzień z rzędu - to trochę mało:) Jeżeli to Tatry to jedyna wiata, która mi się kojarzy jest przy czarnym szlaku z Murowańca. Nieee, chyba jest jeszcze druga w Dolinie Roztoki.

      Usuń
  30. Dziędobry i dziś. Lecę, papa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzię dobry, dzię dobry, Latający Holendrze!

      Usuń
  31. Piękna bajka :))
    Ktoś się w góry może wybiera? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym sie wybrala ale tu gor ni ma...;)

      Usuń
    2. Orszulko, mus przyjechać:)))
      Lidio , dzięki. Pozdrowienia dla Męża, poczytaj mu bajkę:))))

      Usuń
    3. Lidka, dobrze, że jesteś, bo to znaczy też, że jest dobrze.

      Usuń
    4. Ja się w góry wybieram:)

      Usuń
  32. Też jakby zobaczyłam tę dziecinę. Ale oczyma wyobraźni. I żaden bocian ani zając z kapusty nie pomoże. U mnie dzieci nie będzie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Agniecha, miałabyś pomoc przy kuniach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to mnie umiesz zmotywować.:-D

      Usuń
    2. A chciałam spytać, czy można jeszcze coś dosłać na Tymianka i jak jeśli tak:-)

      Usuń
    3. Agniecha, słynę z tego.
      Paulina, można pewnie, na 3babyzwozu@gmail.com Zdjęcie, cenę i opis jak na Allegro! Błagam!

      Usuń
    4. Hana do motywacji najlepsza!!!

      Usuń
    5. A kto zmotywuje mnie? Moja motywacja na mnie nie działa!

      Usuń
    6. Ale on o tym nie wie:)

      Usuń
    7. A są jakieś ograniczenia c to ma być, albo insze wytyczne???:-)

      Usuń
    8. Nie, no jakie ograniczenia??? Fantazja nasza wszak bez granic! No chyba, żeby to miał być żywy koń, to nie wiem...

      Usuń
    9. no jak żywizny nie przyjmujecie, to będzie problem...

      Usuń
    10. A co, chcesz sprzedawać pszczoły na sztuki?:-))

      Usuń
    11. Biorę tylko królowe.

      Usuń
    12. Ciekawa jestem tylko, jakby kwestia transportu była rozwiązana???

      Usuń
    13. Pszczoła leci sama, trzeba jej tylko wytłumaczyć, dokąd. :-)

      Usuń
  34. Wzruszyłam się... aż mi sie w góry zachciało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już to już:)) Wzruszaj się i ruszaj... Dzięki.

      Usuń
  35. Amelia, a jeśli Ci się ukaże w jakiej wiacie?

    OdpowiedzUsuń
  36. Piękna bajka,działa na wyobraźnię.
    Przypomniało mi się jak kiedyś uciekałem w górach przed burzą,skryłem się w poniemieckiej lodowni.
    Dla przypomnienia:
    "polvod.pl/film-Wodne-dzieci"
    :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Zmęczony, kogo tam spotkałeś? Nie ośmielam się domyślać:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ani żywego ducha:)
    Do tej lodowni wchodziło się przez otwór 40x40 cm.Obok była piękna restauracja"Kurfurstenbaude".
    Zostały tylko fundamenty i mały,zarośnięty park.
    Teraz stoi drewniana wiata i parkingowy zdziera jałmużnę za to,że możesz nacieszyć oczy ładnymi widokami.
    "zoo.sandiegozoo.org/cams/panda-cam/"
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawie jak mysia dziura, rzeczywiście musisz być szczupły, jeśli się tam wcisnąłeś:)))
      A, pandy też tam podglądam:)))

      Usuń
  39. To szczuplak z Ciebie, jak mniemam. Nikt nie zmusiłby mnie do wejścia gdziekolwiek przez taki otwór! Umieram na samą myśl! Chociaż kto wie, gdyby pioruny świstały dookoła?
    Mnóstwo u nas takich miejsc, gdzie kamień na kamieniu. Znasz może Łagów Lubuski? Jest tam przepiękne, ogromne jezioro Trześniowskie. Przed wojną kursował po nim statek wycieczkowy, a w lesie, po drugiej (w stosunku do Łagowa) stronie jeziora była restauracja właśnie. Można dostrzec tam ślady, jeśli ktoś wie, że w ogóle coś tam było.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie znam tej pięknej okolicy-tylko pozazdrościć!
    Znam okolice Krosna Odrzańskiego,Bobrowice-pływałem tam pontonem po Bobrze i kanale płynącym wzdłuż tej rzeki.Są tam też małe jeziorka i masa grzybów.Znam też okolice Jeziora Sławskiego-wczasy zakładowe:)
    Bywałem też na jeziorkach w okolicach Wolsztyna.
    Szczuplak? 93 kg-186 cm.A takich dziur to ja się nie boję,urodziłem się na zboczach "Riese"-"Olbrzym".
    W ubiegłym wieku zajmowałem się trochę eksploracją tych terenów.W moich górkach jest ponad 100 wyrobisk górniczych.Są to kopalnie srebra,ołowiu,grafitu,miedzi,węgla i tajemnicze sztolnie(ok.40 sztolni) hitlerowskie kompleksu"Riese".
    :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Fajny z Ciebie gość. Chyba przyznamy Ci honorowe Srebrne Jajo. No i rodzynkiem jesteś w naszym Kurniku, Jajo Ci się należy jak psu zupa:))))
    Mika, zgadzasz się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, też już o tym myślałam. A może tytuł Honorowego Koguta:)))

      Usuń
    2. Zmęczony, jaki tytuł wolisz?

      Usuń
    3. A może miejsce na Honorowej Grzędzie?
      Łendi

      Usuń
  42. A dziś kurturarnie : Dzień dobry Państwu :)
    ewa .

    OdpowiedzUsuń
  43. Dzień dobry Szanownej Pani, odpowiem równie kurturarnie.

    OdpowiedzUsuń
  44. U nas zawsze kurturarnie, jak to u kur:))

    OdpowiedzUsuń
  45. Piękna opowieść! Dla mnie tym piękniejsza, że o Joli i Zosi...dwóch cudnych istotach, które uwielbiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, może powinnam była imiona zmienić:)))) Cieszę się, że ci się podobało. I witam serdecznie w Kurniku, zapraszamy częściej.

      Usuń
  46. Nie, tylko koleżanka Joli:)))

    OdpowiedzUsuń
  47. No to krajanka tak, czy siak!?

    OdpowiedzUsuń
  48. Już mam 1 osobę PROPAGUJĄCĄ:))) Dzięki za pochlebstwa, ale proszę mi się tu nie wywijać, tylko w wolnym czasie zajęć się zagadkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest proszę pani!!!

      Usuń
    2. W wolnym czasie od zajęć proszę się zająć:)))

      Usuń
  49. Ogromnie się wzruszyłam, bo ta bajka, Miko, tak jakby opisuje mój sen. Kilka lat temu coś takiego mi się przyśniło - znalazłam w lesie dziecko, potargane, do zaopiekowania. Nie miało rodziców. Przypomniałaś mi o tym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej Kalipso, to coś niesamowitego... Ale trafiłam...

      Usuń
  50. O tak. Autoanalizy dokonałam natychmiast, ale o tym już nie na forum:)

    OdpowiedzUsuń