czwartek, 24 kwietnia 2014

Kto widział taki tort?

Jak już wszyscy wiedzą, na weselu byłam i niewiele piłam. Zaczęło się nietypowo, bo Państwo Młodzi na weselną ucztę przypłynęli żaglówką. Toteż restauracja, czyli Dom Weselny musiał być nad wodą. I był. Przypłynęli więc, Pan Młody dzielnie wiosłował, bo wiatru nie było zupełnie, choć piękne, czerwone żagle na maszcie (nie)powiewały. Trochę się pewnie zmachał, ale co tam! Na skrzydłach miłości niesiony nie takie rzeczy zrobiłby dla ślicznej Panny Młodej. Pragnienie ugasił szampanem i przystąpiliśmy wszyscy do wesela właściwego. Jego ukoronowaniem był tort, który - co podkreślam z całą mocą - całkowicie sama, własnymi rękami upiekła i przyozdobiła moja Kuzynka, a mama Panny Młodej. Nie był to Jej pierwszy taki tort, druga córka albowiem za mąż poszła rok temu i też miała podobny. Wszystko na nim jest jadalne, wszystkie te lukry, kwiatki i co tylko tam znajdziecie. Kwiaty są z cukru, wiem, bo jadłam, żeby sprawdzić. Kuzynka robiła go trzy tygodnie. Był bezowy, piekła więc bezy i suszyła je z odpowiednim wyprzedzeniem. I robiła ręcznie te girlandy, róże, listki i listeczki. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na niezapominajki! Ja tkwię w osłupieniu do dzisiaj. Dodam tylko, że moja Kuzynka nie jest cukiernikiem. Ludzką duszą się zajmuje, chociaż nie jest też księdzem. Takie ma cukiernicze hobby i nie jest ono jedyne. Utalentowana jest!
Tort wjechał o północy w oparach "suchego lodu" - wrażenie było piorunujące! Niestety, opary opadły i naszym oczom ukazał się tort z kompletnie oklapniętymi girlandami, wszystko malowniczo siadło i spłynęło. Chociaż przyznam się, że kiedy go zobaczyłam w stanie już oklapniętym, to i tak mi się podobał - nadal był piękny. Dopiero na zdjęciach sprzed katastrofy w pełni doceniłam kunszt, który uszedł wraz z oparami suchego lodu. Okazało się otóż, że mądrzy panowie z restauracji wsadzili tort do chłodni. Widocznie temperatura była zbyt niska, wszystko zamarzło, a kiedy wjechało do pomieszczenia, w którym było ciepło, natychmiast i malowniczo spłynęło!
Czujecie rozpacz i bezradność mojej Kuzynki? Na szczęście jest osobą pogodną, więc szybciutko przeszła nad tym do porządku dziennego. Przykre to było okropnie, masa pracy i włożonego w nią serca dosłownie odpłynęła w niebyt, ale w końcu to tylko tort. Nie ma jednak tego złego, co nie wyszłoby na dobre, zwłaszcza mnie. W ramach przeprosin szef kuchni podarował Kuzynce piękną, dużą, dębową beczkę, która stała w knajpie. A my załapaliśmy się na piękną, olbrzymią (400-litrową!), dębową beczkę po "Starce", która stała w ogrodzie u Kuzynki, bo nie zmieściła się do piwniczki.
I jak tu nie wierzyć w palec opatrzności?
Więcej nie nawijam. Patrzcie i przełykajcie ślinkę, bo cała ta katastrofa na smak tortu nie miała żadnego wpływu. Został pożarty, bo był pyszny!
Osobiście nie mam więcej pytań. A Wy?

124 komentarze:

  1. Przebiśniegi! Cuda!
    A te bezy gdzie, w środku???

    OdpowiedzUsuń
  2. Wierzyc się nie chce, że te kwiaty nie są sztuczne. Misiaczek:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bezy z kremem w środku, niczego sztucznego w nim nie było, niczego! Jadłam róże, niezapominajki, listki. Te białe kulki na dole i kratka po bokach to lukier!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiscie trudno uwierzyc, ze to wszystko jadalne. Jaka precyzja!
    Szkoda, ze nie sfocilas tortu po katastrofie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sfociłam, ale niewiele widać na zdjęciu z komóry, bo ciemno było.

      Usuń
  5. Też nie mam pytań ..... dech mi zaparło i te trzy tygodnie pracy nad nim .....

    Trochę tych girland szkoda, ale z drugiej strony, beczka na przeprosiny jest ok. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Zwłaszcza, że dzięki temu ja też się na bekę załapałam!

      Usuń
    2. Ano właśnie :) I wszyscy zadowoleni :) Bo już myślałam, że tort z podłogi zbieraliście, a to już nie byłoby takie śmieszna, zważywszy na ogrom pracy Twojej kuzynki.

      Usuń
    3. ja bym z podlogi jadla, piekny! i przebisniegi i niezapominajki i to baile z zoltymi srodkami t jakby z czarnego bzu wziete...mnie bybylo chyba przykrzej po ruinie....dobra masz kuzynke...choc beczka to dobre wynagrodzenie za krzywde....

      Usuń
    4. Dopiero teraz żałuję, że nie widziałam go na żywca w pełnej krasie!

      Usuń
  6. No nie powiem ale stwierdzam iż ten tort jest przecudnej urody.Słowa pełne podziwu dla Kuzynki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Kuzynki, na pewno przekażę.

      Usuń
  7. Zbieram szczękę z podłogi.
    CUDO po prostu CUDO!!!!
    Kuzynka powinna zmienić zawód, bo szkoda żeby taki talent ukrywała.
    A tych fachmanów z restauracji to bym na golasa po pokrzywach pogoniła,
    za zepsucie tego Dzieła i żadna beczka by im nie pomogła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gardenia, przy poprzednim torcie miała propozycje:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże, to dobrze, że tylko girlandy klapły. Jeszcze trochę, to byłby obraz nędzy i rozpaczy. Przy wahaniach temperatury i wilgotności ta masa cukrowa czy marcepanowa okrywająca tort spłynęlaby całkowicie. Szczęście, że tylko kwiatki złapały wilgoć. A tort oczywiście że obłędny ! Wyrazy uznania Artystce Amatorce. Niejeden cukiernik nie potrafiłby takiego cuda zrowbić. Szacuneczek ! Szacuneczek i podziw ! Proszę przekazać Autorce !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I precyzja kratki ! Przecież każde skrzyżowanie - to "mocowanie". Podziwiam i oglądam, oglądam i podziwiam. Cudo !

      Usuń
  10. Ewa, przekażę, mam nadzieję, że Wasz zachwyt choć w części zrekompensuje Jej tę katastrofę:(

    OdpowiedzUsuń
  11. No widać, że się bardzo napracowała, ale i tak z sentymentem wielkim wspominam mój ślubny tort, który pokryty był jakby pomarszczonym materiałem i też różami, tylko mój tort robił cukiernik, a tu amatorka! Niesamowite to jest, a poza tym przede wszystkim to cudny prezent ślubny od mamy, dla córki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kzuynka powinna sobie dorabiac jako ten od dusz nie-ksiadz a przerzucic sie na cacuszka cukiernicze. a szczegolnie bezowe!! padam na twarz przed sztukom!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym się tam przerzuciła. Na pewno zarobiłaby więcej niż nie-ksiądz od dusz:)

    OdpowiedzUsuń
  14. I te zwisłe przebiśniegi (ostatnie zdjęcie) I te żółte postrzępione ! No po prostu mistrzostwo świata !

    OdpowiedzUsuń
  15. I ja także przyłączam się do zachwytów ,wygląda to jak dzieło florystyczne ,nie cukiernicze :)
    Kuzynkę masz zdolną i cierpliwą ,przy tych kwiatuszkach trzeba się było nadzgać . No ale mnie jak coś rajcuje to też potrafię być cierpliwa . Kuzynka twa ma też stalowe nerwy , inna w tych okolicznościach zeszła by na apopleksję ;)
    Twoja krewna nie musiała by robić całych tortów ,wystarczyło by zająć się produkcją ozdóbek . Tylko że ja ją rozumiem ,jak się produkuje takie cudeńka od czasu do czasu ,to jest to ekscytująca odskocznia od rzeczywistości . Jak by chciała zarabiać w ten sposób , w naszej rzeczywistości w której nie ceni się rękodzieła , to musiała by robić te kwiatuszki dzień i noc ,a to nie byłoby ekscytujące ale przytłaczające .
    Beczułaczka na osłodę ,no ,no no :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, jeden porządny tort w miesiącu by pewnie wystarczył!

      Usuń
  16. Wierzyć się nie chce, że to jadalne. Piękny, bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jadalne, zapewniam Was, w dodatku pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny i pewnie smaczny:)
    Ja na Absorberki urodziny spróbuję pierwszy raz w życiu cos sama popełnić, bo to co było na Absorbera 3-ce to ...po 15 min. zaczęło się zamieniać w błoto. Sam Absorber stwierdził, że taka "ciapa". Fuj.

    OdpowiedzUsuń
  19. Tupajka, bezowy jest bezpieczny, a bezy możesz kupić, nie musisz ich sama robić. I takie girlandy uwijesz?

    OdpowiedzUsuń
  20. O rany, toż to dzieło sztuki i to nie tylko cukierniczej ale i florystycznej! Takie kwiaty! Te przebiśniegi mnie rozłożyły na łopatki! Ale ze mną toby tak łatwo nie mieli, żeby się głupią beczką opędzić! Mowy nie ma! Tyle roboty w cholerę???? Miesiąc wystawne obiady dla całej rodziny bliższej i dalszej się należą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, ja ich absolutnie nie usprawiedliwiam. Zadziałali logicznie, no bo gdzie wstawić tort? Do lodówki! Tyle, że szef kuchni powinien wiedzieć takie rzeczy. A jeśli do chłodni, to mus nastawić stosowną temperaturę. Toż nie trzeba geniusza, żeby na to wpaść.

      Usuń
  21. Beczka to za mało, no chyba że pelna;))) tort piękny! !!! Zaiste zdolna, ale mnie to nie dziwi, w Kaliszu wielu takich zakreconych;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 400 litrów starki??? Kretowata, cały internet spojony na umór!
      Kuzynka różne piękne rzeczy robi. Serwetki i inne cuda wianki. U nas ro rodzinne:)))

      Usuń
  22. Niesamowita precyzja! Co za dolna osoba z Twojej kuzynki! Każdy kwiatek jako żywo! Nie mam pytań... może jedno: dasz kawałek?? Oddałabym wiele za taki spory kęs!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GosiAnko, wiesz, jaka to frajda wtranżolić taką różę z niezapominajką?

      Usuń
    2. Matko jak głodna jestem, a tu noc przede mną cała do skromnego śniadanka, a gdzie tort? Gdzie? Buuuuuuu

      Usuń
    3. Prześpij głód - stara, dobra, mandziurska metoda.

      Usuń
  23. Ja tam bym stwierdziła, że te białe zwisające to kwiaty fuksji (ułanki:) Jednak cokolwiek by to było - piękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też przypominają fuksję ,ale jak zwał tak zwał ,najważniejsze że piękne i jadalne :)

      Usuń
    2. Dziewczyny jesteście precyzyjne do bólu! Ja te zwisające też dopiero na zdjęciu zobaczyłam. Wtedy to raczej wszystko zwisało:(

      Usuń
    3. Ja tam przebiśniegi widzę zdecydowanie:)))

      Usuń
    4. Ja tam nie rozstrzygnę, chyba, że się założycie, to zapytam u źródeł.

      Usuń
    5. Oj Mika ,Mika ,ta przeca przebiśniegi mają płatki od samej zielonej nasady ,bez takiego tunelika :))))

      Usuń
    6. To co? Zakładzik? Na piniondze?

      Usuń
    7. No to będzie zakład czy nie???? Stawiam na fuksję:)

      Usuń
    8. Mika!!! Wypowiedz się! Co będzie stawką?
      Agniecha, dzie z lukru - jeszcze się rozpłyną:)

      Usuń
  24. Gdybyś tak szczegółowo nie opisała, że ów tort rączkami Kuzynki zrobiony w życiu bym nie uwierzyła, że to jest zjadliwe. Wygląda, jak plastikowy. Kuzynka ma talent i jest niezwykle cierpliwa. Szlag by mnie trafił gdybym miała piec miesiąc bezy, choć uwielbiam bezę, szczególnie z bitą śmietaną i owocami (Pawlowa).
    Zauważyłam na trzecim zdjęciu kurę ( na parapecie), to taki przypadek, czy ona tam się znalazła z Twojego powodu???? Beczki troszku zazdraszczam.........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez to, że te kwiaty są na białym tle ,ten tort wygląda na jadalny . Moja bratowa zrobiła ostatnio ,córce tort na urodziny , który wyglądał jak gadżet z Mc Donalda ,chodzi o kolorystyke . Był piękny ,ale jak dla mnie ,nie wyglądał na jadalny . Jesli chodzi o jedzenie tortów , to smakuje mi tylko z bitą śmietana i to robiony przez moją inna bratową ,wszystkie inne sa dla mnie za słodkie . Z weselnych tortów pokrytych gruba powłoką lukru czy marcepana wyjadam tylko środki .

      Usuń
    2. Mnemo, miłość matczyna nawet taki tort wyczymie! Kura jest absolutnie przypadkiem. Kuzynka jest bezblogowa i niezbyt internetowa. Poślę Jej link do Kurnika, może załapie zakażone pierze. Bardzo możliwe, że ta 400-litrowa beczka jest większa, niż Twój domeczek w Kaczorówce. Trzy dorosłe osoby spoko się w niej zmieszczą. Zapraszam:) Teraz kombinujemy jakiś transport, bo o osobówce można zapomnieć.

      Usuń
    3. Jejku taka wielgaśna? To można z niej zrobić domek ogrodowy, albo......... łóżko sypialniane.....a co planujesz z nią zrobić. W Niemczech widziałam taką bekę w winnicy, ta to była, jak mój domek:)))
      Tyle wina w jednym miejscu!!!!!

      Usuń
    4. No, taka wielgaśna! Ona miała stać w piwniczce, ale się nie mieści. Ta za tort jest w sam raz. Tę wielką Kuzynka kupiła na Allegro, bo facet, który ją sprzedawał trochę Jej namieszał. Miała być inna, "normalna", ale mu się omsknęło i za tę samą cenę przysłał to. Wiesz, jak to jest. 400 litrów pojemności niewiele mówi o wielkości, jeśli ktoś w tym nie robi. Nie zastanawiasz się. No i przyjechała. Kuzynka o mało nie padła na jej widok! A co z nią zrobię? Nie wiem jeszcze, może balię do kąpieli właśnie? Wchodzić trzeba będzie po drabinie...

      Usuń
    5. Saunę można w niej zrobiś . Widziałam kiedyć w sprzedaży takią skrzynie ,zamykaną, do której rurą doprowadzona była para . w skrzyni było miejsce na jednego człeka . Odczucia w tej skrzyni ,to chyba troche tak ,jak kura w garnku na rosół ;)

      Usuń
    6. Albo w trumience...
      W beczce przynajmniej towarzysko można się udzielać, bo ze 3 osoby wejdą spoko. A jeśli szczupłe, to i czwóreczka do brydża:)

      Usuń
  25. Marija, ja też wolę ze śmietaną, ale tutaj tylko bezowy wchodził w grę, z powodów praktycznych, wiadomo. Był słodki, ale nie zanadto. Taki wyczyn jest totalnie poza moim zasięgiem. Nawet nie podjęłabym próby. Wszystko, tylko nie kulinaria. W tej dziedzinie Bozia poskąpiła talentu:(

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja to powiem tylko, że nie mogę w ten tort uwierzyć, w tym także w to, że spłynął (no jak można było trzy tygodnie pracy spłynąć!) i dlatego przyjdę tu jeszcze jutro, żeby się upewnić, że to wszystko prawda i żeby kuzynce Twojej, Hano, hołd, że tak powiem, należny oddać choćby słowami. Dziś mi ich brakuje. Chyba z rozpaczy nad tym spłynięciem. Szczęście, że ta niesamowita kobieta przyjęła to z honorem. Ja bym zeszła... Już widzę te nagłówki w tabloidach: Zeszła po tym, jak tor spłynął... Albo: Tort spłynął, matka zeszła. Itp.
    A jeszcze przed zejściem bym zastrzeliła tych, co tort na spłynięcie... Na pohybel im!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, JolkoM? Ona się zdruzgotała, ale tylko na chwilę. Potem machła ręką i pozamiatane! Taka Ona jest, ta moja Kuzynka. Pogodna i niepamiętliwa. Oni w tej knajpie to tak sami z siebie się poczuwali do rekompensaty. Gdyby nie to, to jak znam życie i Kuzynkę nie kosztowałoby ich to nawet tej marnej beczki!

      Usuń
    2. Niesamowita kobitka. Ale powiem Ci, że jak się tak zastanowić, to wybrała najlepszy wariant - puściła to w cholerę. Bo tak naprawdę cóż by jej dała ta rozpacz i złość... Fajna kobitka musi być. Idę od patrzenia na to cudo coś pożreć, cokolwiek, choćby kromkę z majonezem i rzeżuchą. :]

      Usuń
    3. Jest fajna, ma w sobie pogodę i ciepło.
      Pożryj kromkę z cytryną i z cukrem - przysmak dzieciństwa!

      Usuń
    4. Z wodą i z cukrem, a w wersji niedzielnej- z mlekiem i z cukrem.

      Usuń
    5. Ze śmietaną i cukrem:))))

      Usuń
    6. Hanuś ta cytryna to w plasterki, czy sok ? bo pierwsze słyszę o takim zestawie. U nas był z wodą i z cukrem lub ze śmietaną i z cukrem. A tak swoją drogą to teraz z wodą i cukrem chyba bym nie zjadła :)

      Usuń
    7. Ewa, chleb z masłem posypany cukrem i skropiony cytryną. Mama mi rzucała przez okno.

      Usuń
    8. Ewo, kto wie? jakbyś była głodna, albo jakby inni wokół jedli to samo? Albo po prostu chleby był taki smaczny, zę tylko wodą zmoczyć i cukrem posypać:))))

      Usuń
    9. Ja tam wolałam na ostro , z musztardą albo z cebulą . Na słodko to mama robiła grzanki z czerstwych bułek . A najbardziej lubiłam ,makaronowe ciasto pieczone na blasze kuchennej ,z braku tejże na patelni . I żeby nie było spieczone tylko takie plastyczne ,z takimi bąblaaaaaaaaaaaaaami :)))))

      Usuń
    10. :))))))))))))))))))))) zaraz umarnę:)))))))))))))))

      Usuń
  27. przecudny tort a jak powiadasz jeszcze że pyszny to rekord i miszczostwo świata! Raz w życiu jadłam tort z lukrem plastycznym i takimi bajerami ale chociaż wspaniale wyglądał to był paskudny w smaku , właściwie sam lukier i cukier twoja kuzynka w razie co to ma zawód w zanadrzu!

    OdpowiedzUsuń
  28. Małgoś, nie wiem, co to jest lukier plastyczny, ale to, co jadłam, było pyszne i jadalne razem z lukrem. Specjalnie obgryzałam lukier, bo lubię. To takie reminiscencje z dzieciństwa. Uwielbiałam obgryzać z cukierków i lizaków najpierw tę powłokę zewnętrzną, rodzaj lukru właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak robię z ptasim mleczkiem:)

      Usuń
    2. :) ja też tak robię z ptasim mleczkiem :)

      Usuń
    3. I z wafelkami! Najpierw wygryzam to ze środka.

      Usuń
    4. Oooo, to musza być specjalne wafelki:)

      Usuń
    5. No cóż ,ja tam zawsze najbardziej lubiłam bekon ;) W dzień wypłaty ,błagałam mame ,daj pniądze na taki cienki paseczek ;))))

      Usuń
    6. Matulu, Marija, wyobraziłam sobie słodką dziewczyneczkę błagającą o kawałek bekonu:))))))

      Usuń
    7. Tak, to jest okrutna prawda omnie ;) Renata bez musztardówki ,w naszym domu takich rzeczy nie było :)) . Ja chyba nigdy nie byłam słodką dziewczyneczką ,Hana ;)

      Usuń
  29. Plastyczny to to taki właśnie co się daje w takie kwiatki i inne cuda formować :) OJ przypomniałaś mi czasy jak się cichaczem barankom z cukru łby obgryzało w kościele :) Benek awans dostał na Benedykta prawieżświętego - w sobotę porwał i włupał święconego barana z masła :) nie powiem żeby wyszło mu na zdrowie , ale wyszło szybko...

    OdpowiedzUsuń
  30. Małgoś, ważne, że wyszło i nie zalega. A że szybko? No cóż, mówi się, że coś poszło jak po maśle, nie?

    OdpowiedzUsuń
  31. Małgoś, ale one były pyszne! Te łby! Taki twardy glut, potem klajster w paszczy, mniam!

    OdpowiedzUsuń
  32. No i wez tu zaufaj panom z restauracji...
    Moj tort weselny o maly wlos nie przyozdobil pieknie przedniej szyby samochodu, bo dzik sobie bieg urzadzil przez jezdnie i mus bylo zastosowac ostre hamowanie.
    Hana, jak ja Ci zazdraszczam, ze takie cudo piekne jadlas :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Orszulka, aż żal było to kroić, nawet po spłynięciu był piękny. Dla takiego tortu gotowam za mąż pójść:)

    OdpowiedzUsuń
  34. No co? Se wyjdę, jak zechcę! Kuzynka zrobi mi tort 5-piętrowy, a co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci welon udziergam :)

      Usuń
    2. I wszystkie przyjedziemy na wesele, cieszysz się??? I nie damy się tortu rozpłynąć:)))

      Usuń
    3. Musi być mocny powód, żeby wszystkie kury się zjechały. Ale ślub Prezes(k)ury to nie byle co.

      Usuń
    4. Mika co by się miała nie cieszyć ,takie goście jak my to skarb przeca ;))
      Hana to kiedy ten ślub ? :)))) Byle nie w lipcu ,bo nie wydole ;)

      Usuń
    5. Paczajta, już mnie wydały! A wiecie, jak to się nazywa? Małżeństwo zaaranżowane! Przyjeżdżajta bez powodu, taniej wyjdzie, bo prezentów nie potrza!

      Usuń
    6. Dorzucę karteczkę ślubną - z tortem:)

      Usuń
    7. O nie, karteczką sprawy nie opękasz, chociaż bardzo piękne są! Chcę taki tort, to pogadamy o ślubie!

      Usuń
    8. A wianek, co z wiankiem???

      Usuń
    9. Stracony... Bezpowrotnie...

      Usuń
    10. A bo to jeden wianek na świecie?

      Usuń
    11. Wianek z żywych kwiatów też Ci mogę zrobić:)

      Usuń
    12. A z jakich kwiatów? Trzeba to ustalić z wyprzedzeniem.

      Usuń
    13. Z kaktusów? Ostrokrzewu?

      Usuń
    14. Nooo, gdzie z kaktusów, albo innego ostokrzewu:)))) Polne, chabry albo stokrotki (przy głazie spory zapas:)), mogą być też eustomy albo inne orchidee:))))) To w sumie zależy od upodobań, no i sukni:)))) Ja - na poważnie:)

      Usuń
    15. A tren? Kto poniesie tren??? Wyłonimy drogą konkursu, czy zwykłego losowania?

      Usuń
    16. Hano - coś mi się wydaje, że mnożysz trudności:))))

      Usuń
    17. Mika, co z zakładem fuksje, czy przebiśniegi?

      Usuń
  35. weselnapiekarka25 kwietnia 2014 10:10

    Przepiękny i czuję jego smak-pyszny.Jeżeli kuzynka włożyła w to dzieło tyle pracy to i na pewno serca ,więc nie może być inny.Bardzo dobrze że wypadek z tymi girlandami nie przysłonił jej radości z ślubu córki.Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziękuję Weselna w imieniu Kuzynki. Wypadek nie przysłonił, nic, a nic. Przez chwilę było przykro, każdemu by było. Mnie też było przykro, chociaż nie ja się napracowałam. A Kuzynka potrafiła obrócić wpadkę w pół szklanki pełnej, a nie na odwrót:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie wierzę własnym oczom...normalnie takie rzeczy nie powinny być jadalne, tylko stać w muzeum i dawać się podziwiać, a autorka takiego cudu powinna dostać jakąś nagrodę Naczelnego Cukiernika czy coś podobnego:) Chylę czoła, bo mi rzadko kiedy placek z owocami wychodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ondrasza, ja psuję nawet kruche ciasto:(

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale cudo!
    W życiu tortu nie upiekłam, a i ciasto ledwo ledwo mi wychodzi, wiec pełna podziwu jestem!
    To jak dzieło sztuki... aż oniemiałam z zachwytu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takiego tortu niejeden(-a) zdecydowałby się na ślub:)

      Usuń
  40. Jeszcze raz przylazłam. I ten tort naprawdę jest!
    Hana, kłaniaj się tormistrzyni i pozdrawiaj. Jest wybitna. Wspaniały.

    Co do ślubu, to jakby co, ja przyjeżdżam. :D Bez ślubu zresztą też bym się chyba wybrała. :)

    Dobrego weekendu, Kurki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahoj Jolko! Tobie też pięknego weekendu:)))

      Usuń
  41. Wybierz się JolkoM, wybierz! Nie masz aż tak daleko! Pobawisz się z Czajnikiem, o ile nie będzie zajęty np. obrywaniem karnisza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czymś będzie zajęty niewątpliwie...

      Usuń
    2. Oj, czuję, że gdybym tak, to byłby zajęty MNĄ! :) Ależ bym sobie Czajniczka poabsorbowała. A Grażynka miałaby nareszcie słynną szufladę tylko dla siebie. :)

      Usuń
    3. Jolka, nie jesteś w stanie zaabsorbować Czajniczka! No chyba, że świeżo obudzony jest - wtedy najrozkoszniejszy. Ale to nie trwa długo:(

      Usuń
  42. Moja Kuzynka przeczytała post i komentarze. Bardzo Wam dziękuje za słowa uznania i otuchy. I uśmiała się też!

    OdpowiedzUsuń
  43. A wracając do poprzedniego postu - czy PAN od namalowanej łódki też otrzymał należne hołdy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Renata ,jemu także owacje na stojąco się należą :)))

      Usuń
  44. Dzięki w imieniu PANA:) Tort przyćmił wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Spłynął, a przyćmił, ot co! :) A taka łódka nie dość, że spłynie, to i popłynie, dopłynie, wypłynie, przypłynie, opłynie, napłynie, odpłynie, zapłynie, nadpłynie, przepłynie, upłynie (?), podpłynie. Macie jeszcze jakieś pomysły? Kurna, to chyba przez ten basen, z którego wróciłam. ;)

      Usuń
    2. Byle się nie rozpłynęła... Lepiej niech popływa:))

      Usuń
  45. Lepiej łódką w świat popłynąć
    Niźli w knajpie marnie zginąć...

    OdpowiedzUsuń
  46. Odpowiedzi
    1. A weź! To przecież nie jakaś jeloł sabmarin. ;)

      Tymczasem sama se nurknę lub chociaż popłynę w sen. :)

      Dobranoc, kurki! :)

      Usuń
  47. Znowu napisałam tam gdzie nie miałam, ale teraz wiem że na stronie głównej.Ponieważ wszyscy o torcie - prawda urody on ci przedniej - pewnie była to sama słodycz / niestety mam uczulenie związane z kilogramami/ czyli o torcie - koniec! Superastej imprezki otwarcia sezonu . Czekam na hasło Anny S. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń