piątek, 18 grudnia 2015

BAJKA DLA MAKSIA

Chciałam wam przedstawić dzisiaj bajkę, którą napisałam w prezencie gwiazdkowym dla najmłodszej latorośli w naszej rodzinie. Bacha, ani się waż pisnąć cokolwiek Mamie Maksia, bo to ma być niespodzianka!!!! 

Mam też prośbę do czytelniczek : bardzo by mi zależało na ilustracjach do bajeczki, wydrukowałabym w prezencie już z obrazkami. Jeśli ktoś miałby chwilę żeby machnąć jakiś obrazek to będę bardzo wdzięczna. 
A to bohater bajki:



Był sobie raz chłopczyk imieniem Maks. Był jeszcze malutki, ale świat interesował go niezwykle. Każda rzecz była godna uwagi, a każde zjawisko, dla innych normalne, dla niego było nieznanym cudem. Zabłyśnie tęcza na niebie – dziw nad dziwy, promień słońca odbije się w kałuży – jak migocze! Wyjdzie na ścieżkę żaba – mamo, potwór! Soczek się na stół wyleje – ale kolorowo! Dzwony biją – jaka muzyka!





Dziwił się tak Maksio światu, coraz lepiej go poznając, krok po kroku. Czasem to poznawanie było bolesne, a to się przewróciło, a to paluszek przycięło, a to się uderzyło. Ale każde doświadczenie było cenne, każde czegoś uczyło. A jednym z najciekawszych był lot samolotem.

Mama i Tata zabrali Maksia w podróż. A że podróż była daleka, zdecydowali się lecieć samolotem.
Maksio wsiadał na rękach Mamy , niczego nie przeczuwając. Usiedli na wygodnym fotelu, a Mama przypięła ich oboje pasem do fotela. O, to się Maksiowi nie spodobało. „Co to jest, wolność człowieka ograniczają! Ruszyć się nie mogę!” krzyczał głośno, dając upust swojemu niezadowoleniu. „Cicho Maks, cicho” uspokajała Mama. „Patrz, wszyscy są przypięci, nie tylko ty. Zaraz polecimy i musimy mieć pasy, żeby nie pospadać z foteli”
„Jakie polecimy??? Przecież to ptaki latają , motyle, a nie ludzie!!! Ja nie mam skrzydeł, jak mam lecieć???” wołał Maksio.
„Ciiiiii, bo nas wyrzucą z samolotu i nigdzie nie polecimy!” powiedziała Mama stanowczo.
Maks zastanowił chwilę, czy wrzeszczeć dalej czy poczekać na rozwój wypadków. „Może jednak zobaczmy, jak to latanie wygląda.” powiedział do siebie i ucichł na chwilę.
Rozległ się warkot silników. „O rany, burza!!” Maksio nie lubił burzy, przerażały go głośne grzmoty i raptowne błyski na niebie. Ale tu nic nie błyskało, tylko warczało miarowo.
„Maks, to tak, jakbyś jechał samochodem, tylko bardzo dużym i w powietrzu...” tłumaczyła Mama.
Do samochodów był przyzwyczajony, w końcu jak się urodził, to do domu ze szpitala wracał też samochodem... Troszkę go to uspokoiło. Samolot zaczął kołować po pasie startowym, rozpędzał się i raptem... hoooop i już był w powietrzu!!!! Maks poczuł trochę nieprzyjemny ucisk w brzuszku i chciało mu się płakać. Buzia już, już, zaczęła układać się w podkówkę, kiedy nagle zobaczył obok siebie śliczną panią w eleganckim ubraniu. Pani trzymała tackę z różnokolorowymi cukierkami i uśmiechała się do niego miło. „Poczęstujesz się cukierkiem, Maksiu?” zapytała. „Anioł z cukierkami!” przemknęło Masowi przez głowę. „Tylko gdzie skrzydła? Pewnie schowała pod ubraniem, przeszkadzałyby jej w samolocie. Cukierki!!! Ale czy Mama pozwoli?”
Mama Maksia na ogół nie pozwalała Maksiowi na cukierki, cokolwiek by nie powiedzieć, nie jest to najzdrowsze jedzenie, tym razem jednak uspokojenie synka było ważniejsze. „Weź Maksiu, który chcesz?” Maks, szczęśliwy, że może zjeść cukierka zanurzył obie rączki w słodyczach na tacy. Przesypywał przez palce kolorowe kulki. „Wszystkie!!!! Ale najbardziej te czerwone i zielone!” uśmiechnął się do ślicznej pani z tacą. „Jakie miłe dziecko!” powiedziała pani.
„Jakie dziecko, chłopiec!” obruszył się Maks w duchu. Ale uśmiechał się dalej, bo a nuż tacę by zabrali...
„Taaaaak, miłe, jak czasem...” westchnęła Mama.
Maks włożył do buzi czerwonego cukierka i zaczął wyglądać przez okrągłe okienko.
„Oooo, domki, jakie malutkie! I rzeczka, i pola... Wszystko maleńkie! A może to my jesteśmy wielkoludami??”
Samolot wznosił się wyżej i wyżej, widać już było tylko chmury , chmurki i niebo. „Jakie śliczne te chmurki, jak z waty!” - pomyślał Maksio „ A tak właściwie to z czego one są? Z waty cukrowej? A może z lodów waniliowych? Ale by było pysznie!” Nagle od dużej chmury oderwała się mała chmurka i podpłynęła do okienka, przez które wyglądał Maks. Miała oczka, buzię i machała czymś, co wyglądało jak rączki. Maksio zaczął też do niej machać przez okno. „Mamo, chmurka, patrz!!” Ale Mama zasnęła zmęczona podróżą, a Tato oglądał film.

Tymczasem Chmurka zaczęła coś wołać do Maksia, jednak przez okienko samolotu nie było nic słychać. „Nie słyszę, cię, nie słyszę!!” zawołał chłopiec. Chmurka machnęła jedną z niby-rączek i Maks usłyszał jej miły głosik: „Dzień dobry, kto ty jesteś?” „Mam na imię Maks i jestem chłopcem, a ty?”
„Ja jestem Chmurcia. Dokąd lecisz?”
„Nie wiem, Mama mówiła, że tam ciepło i ładnie i jest morze.”
„O, to może do Egiptu? Czasem tam nas wiatry zanoszą i tam tak jest.”
„O, to ty pewnie zwiedziłaś cały świat!”
„No nie, cały to nie, ale trochę widziałam. Różne miasta, morza, palmy, statki...”
„Chciałbym tak polatać z tobą... I tyle zobaczyć...”
„Hmmm, może to by się dało zrobić- uśmiechnęła się Chmurcia i machnęła drugą niby-rączką.
Maks poczuł , że jakaś siła wyciąga go z samolotu i sadza na dużej chmurze, miękkiej jak puchowa pierzynka. „O rety, co ty robisz!!!- zawołał przerażony. „Mama będzie płakać!!!”
„Nie martw się, nie zauważy nawet. Tutaj czas inaczej płynie, zobaczysz kawałek świata, wrócisz, a w samolocie minie tylko chwila.” powiedziała Chmurcia.
Uspokojony nieco Maksio zaczął rozglądać się po niebie. Duża chmura otulała go swoją miękkością, czuł się jak w cieplutkiej kołysce, a może w brzuszku Mamy przed urodzeniem... Było dobrze i ciepło.
„No to lecimy!!! - zakomenderowała Chmurcia . Wiatr popychał ich swoimi podmuchami i pomału obniżali lot. W dole zamajaczyło jakieś morze, zieleń , zamki nad brzegami wód.
„Och, jak pięknie!!!”- zawołał Maksio. „Zlećmy niżej!” poprosił. Chmurcia uśmiechnęła się i obniżyła lot. „Patrz, jakie zamki! Jak w dawnych czasach! „
„Widzę, i te drzewa, tyle ptaków na nich! A w morzu patrz, jakieś wielkie ryby skaczą!” wołał zachwycony Maks.
„To nie ryby, to delfiny, one żyją w wodzie, ale są ssakami, jak na przykład wy, ludzie.”
„A co to ssaki??” zapytał Maksio.
„To zwierzęta, które żywią się mlekiem swoich mam. Ty też, jak byłeś malutki to piłeś mleko od mamy.”
„Jeszcze czasem piję...” przyznał Maks. „ Czy to znaczy, że jestem ssakiem??” zapytał.
„Oczywiście” odrzekła Chmurcia. „Dziwne to...” powiedział chłopiec z zadumą.
Nagle zobaczył na morzu małą skalistą wysepkę. Nad wysepką unosiła się wielka, kolorowa chmura. „Co to???” zawołał Maks.
„Poczekaj, aż zlecimy jeszcze niżej.” uśmiechnęła się Chmurcia. Gdy zeszli na odpowiednią wysokość, Maks zobaczył, że ogromną chmurę tworzyły tysiące barwnych ptaków, kołujących nad wysepką. Były tak piękne i kolorowe, że Maks nie mógł wydobyć z siebie głosu. Westchnął tylko głęboko.

„Widzisz, jakie cuda są na świecie? Ta cała wysepka jest ich, tu mają gniazda, składają jaja, wychowują dzieci... Nikt im nie przeszkadza, są pod ochroną.” objaśniała Chmurcia.
„Jakie cudne...” oczarowany Maksio odzyskał głos. „Och, mieć choćby piórko takiego ptaka...”
„Się robi, szefie.” zażartowała Chmurcia i zanurkowała w powietrzu. Wróciła za chwilę z dwoma piórkami w niby-rączkach. „Proszę, masz na pamiątkę.” podała piórka Maksiowi.
„Dziękuję, dziękuję!!! Takie piękne, tęczowo-czerwone! Och, Chmurciu, to najpiękniejszy prezent, jaki dostałem!” wołał Maks.
„To już prezent na pożegnanie. Musimy wracać do samolotu, bo zauważą, że cię nie ma. Trzymaj się mocno!!” zakomenderowała Chmurcia. Wiatr się wzmógł i popchał ich w stronę samolotu.
„Chmurciu, czy jeszcze się zobaczymy???” zawołał Maks.
„No jasne, w drodze powrotnej! Będę na ciebie czekać!” Chmurcia machnęła niby-rączką i Maks znalazł się z powrotem w samolocie na fotelu.
Mama otworzyła oczy i spojrzała na Maksia. „Zdrzemnęłam się trochę, ale i ty chyba spałeś, prawda? Tak cicho było...” Nagle zobaczyła, że Maks trzyma coś w zaciśniętej rączce. „Co tam masz, Maksiu?” Chłopczyk otworzył dłoń, na której leżały dwa połyskujące wszystkimi kolorami piórka . „Jakie śliczne! Gdzie je znalazłeś??” zawołała Mama. Maksio tylko się uśmiechnął i położył jedno piórko na dłoni Mamy. „Dziękuję, kochanie. To bardzo tajemnicza sprawa...”
Ale na szczęście nie było czasu na dalsze rozważania, bo samolot zaczął podchodzić do lądowania. Znowu trzeba było zapiąć pasy, zbierać podręczne bagaże, a potem, o zgrozo, zmieniać pieluszki...
Ale pomimo całego zamieszania, Maksio nie wypuścił z rączki tajemniczego piórka a wieczorem, już w hotelu, włożył je pod poduszkę. Przyśniła mu się Wyspa Ptaków, Chmurcia i morze. Uśmiechał się przez sen i czekał na dalsze przygody w powrotnej drodze. A następnego dnia poszli z rodzicami oglądać delfiny... I tylko rodzice bardzo się dziwili, że Maksio ciągle patrzy w niebo i macha do chmur.


     


To dzieło Mariji!!!!

I jeszcze trochę chmur znad Kasprowego, zdjęcia Arteńki.




Dziw nad dziwy, zaiste...

241 komentarzy:

  1. Oj, Mika, śliczna bajka! Zazdroszczę Maksiowi - będzie miał cudną pamiątkę. Jeśli jeszcze ilustracje będą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla ślicznego Maksia śliczna bajka :) Świetny pomysł Mikuś ! ... podobają mi się Twoje bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To prezent na całe życie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooo... Maksio - szczęściarz! Taki prezent! Śliczna bajka:) Przypomniała mi taką filmową bajkę: https://www.youtube.com/watch?v=-a6Pe1ovKHg
    No i wypadam, ale wrócę wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, a jakbyś tak twoim kurczakom przeczytała i machnęłyby jakieś rysuneczki, co??

      Usuń
    2. Mika, przeczytam dziewczynkom wieczorem, bo teraz dwie starsze mają turniej karate. A później wszystkie idą na urodziny do kolegi. Ostatnio mamy jakieś zajęcia od rana do wieczora. Czas przedświąteczny to jasełka i inne występy u każdej z osobna. Do tego dodać trzeba zajęcia pozalekcyjne i moje oraz mężowskie sprawy, które wiążą sie też z robotą do wieczora. Szaleństwo jakieś... Oby do wtorku:)

      Usuń
    3. O matulu, współczuję takiego pędu... Powinnaś nazywać się pani Pęduszko:))) Ściskam mocno i zaczynam doceniać moją powolną egzystencję:)

      Usuń
  5. Mika piękna bajka i fajowski prezent, w dobie gdy dzieci mają wszystko i nadmiar zabija w nich inwencję, bajkę będzie miał na zawsze :))
    A na kiedy te ilustracje kochanieńka ? Pewnie na wczoraj hehehe . Mam fajne zdjęcia ponad chmurami ze swojego lotu. W niedzielę spróbowałabym coś zrobić nie wiem ile zdążę, bo ty pewnie chciałabyś na święta. Ale może Hana cosik skrobnie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech skrobie, pięknie proszę...
      Marija, podniebne zdjęcia jak najbardziej pożądane. Mogą być same fotki, bez oprawy plastycznej:) Będę wdzięczna.

      Usuń
  6. Miko wspaniała bajka, cudownie rusza wyobraźnię i jest taka prawdziwa:) szczególnie w tym sprawdzaniu płakać dalej czy poczekać co się będzie działo:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kocie, mam nadzieję, że i twoim Kociakom się spodoba.

      Usuń
  7. Wspaniała bajka! Mądra i piękna. Ale rysować tak dobrze, żeby stworzyć do niej ilustracje, to ja nie potrafię :)))
    Kiedyś układałam bajki; dla mojego ciotecznego rodzeństwa, dla dzieci siostry, potem dla moich... Ale to były takie improwizowane bajki i nawet, kiedy przemknęło mi przez myśl, żeby je zapisać, to zawsze było coś ważniejszego do zrobienia. Trochę mi szkoda, bo niedawno moja cioteczna siostra powiedziała mi, że strasznie jej się te bajeczki podobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, spróbuj odtworzyć, piękna pamiątka by była.

      Usuń
    2. Ninko, pisz bajki Białej Kury, przecież to okazja do fajnej zabawy!

      Usuń
    3. No, przecież powiedziałam, że napiszę, ale po Nowym Roku :)))))

      Usuń
  8. Ninko, ostatni moment, żeby je odtworzyć!

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna bajka, a Maksio uroczy. Wspaniały pomysł, będzie miał piękną pamiątkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, samym komplementem się nie wymigasz...:))) Liczę bardzo na jakąś ilustrację od ciebie, pliiiiz...

      Usuń
    2. Hi, hi.....się robi.

      Usuń
    3. Ewo2 wspaniałe ilustracje:) ależ to świetne miejsce, co jedna kura to większy talent odkrywa:)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękna bajka dla przesympatycznego Dziecka:)]A fragment "Zabłyśnie tęcza na niebie – dziw nad dziwy, promień słońca odbije się w kałuży – jak migocze!..." mógłby stać się życzeniami na Nowy Rok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arte, dziękuję i tegoż ci właśnie życzę:)))

      Usuń
    2. Dziękuję:) Piękne ilustracje się pojawiły:)

      Usuń
  12. Mika, no coś Ty ja nie psuję niespodziewanek, to się zdarza raczej Sis, już mi parę zepsuła. Na wszelki wypadek nie zdradziłam Jej że Maksio ode mnie dostanie też nietypowy prezent, znaczy się Jamiołka z gołompkiem, tylko muszę szybko go oprawić w Krakowie.
    Kurencje kochane, czas na pakowanie, do "napisania" juz po Świetach, lekkich, bez obżarstwa i przypuszonych lekko śniegiem coby tradycyjnie białe były.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to see you soon. I pomachaj Chmurci , jak będziesz lecieć.

      Usuń
    2. Bacha, leć w Krakowie do Leroy z Janiołkiem pod pachom, tam jest duży wybór ramek. Taką niedużą kupisz za parę groszy i trzask-prask, wsadzisz w ramkę w 5 minut.

      Usuń
  13. Maksiu to szczęściarz:) I to nie tylko za sprawą wyjątkowego prezentu, jaki niebawem dostanie, ale i dlatego, że ma utalentowaną ciocię, która pięknie pisze.Wierzę,że z czasem powstanie cały cykl bajek -"Maks w podróży.Książeczka edukacyjna." Wspaniała rzecz,nie tylko dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksanthippe, to bardzo dobry pomysł jest. Myślałam o drugiej części z drogi powrotnej, ale może być i więcej tych podróży:)

      Usuń
  14. A w galerii Ofelia,ponoć drapieżna.Dla mnie romantyczna ona, mimo że to nie wianek zdobi jej piękną główkę. Dobrze też,że to nie wodorosty:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaka sliczna bajka i jaki sliczny Maksio....mnei sie widzi, ze tu prae ciotek malowac - rysowac i potrafi i lubi. ale calosc widze bardzo pastelowa, poza piorkami.
    zachwycona jestem!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie liczę na te ciotki, będzie zbiorowy prezent od Kurnika. Ale na razie nikt się jakoś nie deklaruje, poza ciocią Haną delikatnie:)

      Usuń
    2. Ewa, dzięki, ale załączników nie ma...

      Usuń
    3. Wysałałam, przepraszam, robię to nagminnie.

      Usuń
    4. EWA,baaardzo dziękuję, już wstawiłam:))
      Dziewczyny, ilustracje autorstwa Ewy2!!!

      Usuń
    5. Baaardzo fajne! Sympatyczne, słodkie. Super!

      Usuń
    6. Ale szzzzybka Ciocia Kura Ewa! sliczne obrazki!

      Usuń
    7. Ewa fajowskie ilustracje :))
      Szybka jesteś jak błyskawica :))

      Usuń
  16. Ewa2, marnujesz się. Następna Biała Kura w Twoich rękach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej nie, bo ja jak muszę to nie mogę.

      Usuń
    2. Hrehre, już możesz zacząć! Jeden rysunek miesięcznie i luzik. Ja ich szarpnęłam dwanaście coś w tydzień, czy góra dwa!

      Usuń
  17. UWAGA ! ACHTUNG ! WNIMANIE !
    Mam przeslanie do przekazania dla Kurnika. Przed chwila zadzwonila Orka z serdecznymi podziekowaniami za przesylke. Wszystko bardzo Jej sie podoba, jest zwruszona do imentu i przekazuje szfystkim najserdeczniejsze pozdrowienia, buziaki i wyrazy.
    Komp Jej sie zbiesil i na razie pozostanie offline, nie wiadomo jeszcze, jak dlugo. Postanowila skorzystac sobie z okazji i zajac porzadkami swiatecznymi. Ale wroci, nie cieszcie sie za wczesnie. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już tęsknię za nią, jak żyć bez Orki???

      Usuń
    2. Czekamy na Orkę,nie ma to tamto,niech się sprzęt odbiesi ino chyżo!

      Usuń
  18. Pantera, dzięki za info, cieszę się bardzo, że doszło i że Orce się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mika, cudowna bajeczka, jeszcze do niej wrócę. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie ma Maksio, takie pomysłowe ciotki:))
    Mika bajka wspaniała, Bacha ,aniołek wiadomo, w końcu to Szefowej dzieło:))
    Proponuję tylko dorzucić jakiegoś pluszaka, w tym wieku to małego człowieka interesuje chyba najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś się dorzuci:)) A nasze prezenty może doceni w przyszłości:))

      Usuń
  21. Dopiero teraz wpadłam, ale za to oglądam komplet z ilustracjami :))!
    Miko - cudownie mieć taką ciocię i też uważam jak Ksan, powinnaś napisać cała serię, podróże przecież mogą być różne i nie tylko samolotem i może, może...na przyszły rok wydrukowałabyś, jak kalendarze ..? Ja zaraz zapisuję się na dwie sztuki :), dla wnuczki i wnusia, a chyba nie jestem tu jedyną babcią ;)? O mamusiach nie wspominając ;) Mikooo ?
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Basia. Dla Maksia jeszcze na pewno coś napiszę. Co do bajek, to ich jest dużo więcej, pisanych dla mojej rodziny i przyjaciół, były już prezentowane w Kurniku, tylko dawniej, jeszcze wtedy do nas nie zaglądałaś.

      Usuń
    2. O, to widzę, że muszę się w końcu wyłączyć z rzeczywistości ;) i przeczytać cały Kurnik od początku, co dawno mam zamiar, tylko stale cuś ....
      Barbara

      Usuń
    3. Basiu ja próbowałam, jak na razie doszłam do przeczytania pół roku od powstania Pastelowego i na razie dalej też nie daje rady.

      Usuń
    4. No, dziewczynki, coście tak wymiękły? Trza się sprężać:))
      Basia, rzeczywistość taka, że nawet należy się z niej wyłączyć, mam nadzieję, że się uda:))

      Usuń
  22. Pamiętam, że jedna bajka już tu była :)
    Mikuś, szkoda, że ja takiej Ciotki nie miałam, bo pamiątka cudna, że hej!
    To coś bardzo osobistego. To ja może moim wnukom kiedyś tak będę pisać.. póki co to chyba książkę dla dorosłych machnę:)
    Dobrego weekendu, Kurki :)
    Ewa2 aleś zdolniacha !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Machaj, machaj, wprawisz się , to potem będziesz miała dla wnuków jak znalazł:)))
      Tak jak pisałam wyżej, bajek było już sporo, tylko dawniej:)

      Usuń
    2. Mikuś, to zróbcie zakładkę w Kurniku - Bajki Miki :)

      Usuń
    3. Niegłupie, może i zrobię:))

      Usuń
  23. Tak ten prezent będzie cieszył po latach tez. a ja się zastanawiam co mam mojej pysi sprezentowac. ..nic mi się nie podoba wszystko takie plastikowe. ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tandety dużo, to prawda. Może jakąś grę?

      Usuń
    2. Mnemo, dziewczyny blogowe takie cudeńka robią, że na pewno coś znajdziesz!

      Usuń
  24. Tak ten prezent będzie cieszył po latach tez. a ja się zastanawiam co mam mojej pysi sprezentowac. ..nic mi się nie podoba wszystko takie plastikowe. ...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ładna bajka Miko i wspaniały prezent dla chłopczyka.Dobrze mieć taką ciocię,która pisze bajki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezent trochę przyszłościowy, na razie bardziej dla Mamy Maksia:)

      Usuń
  26. Mika wysłałam zdjęcia, jak na razie gołe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, nie używaj takich pornograficznych słów jak "gołe", bo Ci wtargnom o pierwszej w nocy i kolbami w drzwi załomocą.

      Usuń
    2. Jejku, ale się uśmiałam. Tylko w Kurniku takie teksty.

      Usuń
    3. Ewa2, niby smieszno...

      Usuń
    4. Wolę myśleć bez tego "niby"....bo rzeczywistość już nie skrzeczy, a groźne okrzyki wydaje.

      Usuń
    5. Myśmy już dzisiaj od rana tego Broniewskiego cytowali...
      A cytat z "Misia" - "Nie mam pana płaszcza no i co mi pan zrobisz?!" już się zrobił oklepany.

      Usuń
    6. Marija, dzięki, odpisałam na maila.

      Usuń
    7. Mika jeszcze coś dosłałam :)))

      Usuń
    8. Hana jakoś na razie siem jeszcze nie stresuje, staram sie nie słuchać tego wszystkiego, a właściwie mieć do tego dystans, na razie mi się to udaje.

      Usuń
    9. Zapomniałam podziękować, rzeczywiście gorszego sortu jestem. Strasznie fajnie to zrobiłaś:)))

      Usuń
    10. Fajnie Mika że Ci się podoba :))

      Usuń
  27. Brawo Hana! Od razu widać rękę Mistrzyni. Są piórka, a mnie skaner zeżarł kolory ptaszkom.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ojtam, Ewa2, weź przestań! Mnie też skaner robi wbrew i rozkazuję mu tak okrężną drogą, że się odechciewa. Technika, kurna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak lepszy niż aparat. robiłam zdjęcia zdjęciom, wychodziło, co wychodziło....

      Usuń
  29. No niby lepszy, chociaż kłamie bardziej, niż aparat. Ale żeby zeskanować, wchodzę od d... strony i to trwa ruski rok. Nie możemy dojść, co skaneru odbiło. Wymieniliśmy tusz i od tej pory jest kaszana. Co ma pierdnik do wiatraka? Niech mnie ktoś oświeci, wdzięczną będę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletnie się na tych ustrojstwach nie znam.

      Usuń
  30. Ja też średnio. Hulam spoko, dopóki nie zacznie do mnie gadać, czegoś chcieć, pytać, czy aby na pewno.:))) Wtedy wymiękam i wykonuję telefon do przyjaciela. Który nie zawsze poradzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej masz do kogo. Mój spec się wykruszył, a zięciowie nie do końca potrafią pomóc.

      Usuń
  31. Hanuś, dzięki bardzo za obrazek, piórka prześliczne!

    OdpowiedzUsuń
  32. Mika, jeśli chcesz, przyślę Ci go. Maksiowi na razie to powiewa, więc nie ma pośpiechu.

    OdpowiedzUsuń
  33. Mika, chyba, że Ci zależy, to wyślę w poniedziałek przesyłką gwarantowaną. Powinno być nazajutrz bez łaski.

    OdpowiedzUsuń
  34. E tam, idę spać, nie ma z kim gadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo, nie musisz przysyłać teraz, potem na spokojnie. Lepiej nie idź spać, bo wiesz, czuwać trzeba...

      Usuń
  35. Nie bojam się. Niewiele mogo mi zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Frodo stoi na straży;)

      Usuń
    2. Kurki chyba zmęczone przedświąteczną krzątaniną poległy na placu boju...

      Usuń
    3. Ksan, pomiziajo Frodo pod bródką i zatopiony. No a Kurki, niech tam się krzątają, skoro lubią, albo muszą. Ja idę spać, bynajmniej nie po to, żeby mieć siły do sprzątania, czy tam gotowania.:)

      Usuń
  36. Ech Kurki Kochane, idę spać. Jakaś oklapnięta się czuję. Rano będą kocie pięści łomotać, trzeba się wyspać i do roboty zabrać, chociaż trochę chałupę ogarnąć.
    Dobrej nocy i słodkich snów.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dobranoc Ewa2, dobranoc Kury, o ile któraś tu jeszcze zaglonda:))) O tej porze - miałam na myśli. I o tej porze roku.

    OdpowiedzUsuń
  38. A zagląda:0 Dobranoc,dobranoc,ja coś nie mam spania ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
  39. Rozmawiałam własnie z córcią irlandzką, piekła pierniczki z mojego przepisu ,i była tzw.gorąca linia,ogólnie odnośnie świąt.Bo pierwszy raz będzie cos tam sama produkować;)

    Teraz jest fajnie,są filmiki na youtube,zawsze można się tym posilkować,przy gotowaniu czy pieczeniu.

    OdpowiedzUsuń
  40. Dobranoc Dora, dobranoc Kurejry, gaszę!

    OdpowiedzUsuń
  41. To dzień dobry :), choć nie wiem jaki będzie, bo dziś jadę na poważna wizytę u weta z Niagarką....
    Głodzę ją od wczoraj (biedna, siedzi pokornie i patrzy na mnie...), bo niestety, żeby cokolwiek u niej zbadać, mus ją usypiać. Dlatego taka decyzja, żeby zrobić za jednym zamachem wszystkie możliwe badania. Niby nic jej nie jest, ale ja ciągle się niepokoję, ona nie daje sobie zajrzeć do pyszczka ani do uszu. Wrócimy, to sprawozdam.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja trzymam kciki i czekam na relację po powrocie.

      Usuń
  42. Odpowiedzi
    1. Krysiu, skrobnij w Kurniku, jak dojdą pocztówki: jestem ciekawa, ile to potrwa :)))
      A propos spania; już kiedyś pisałam, że ja wcześnie chodzę spać. Północ to zdecydowanie nie moja pora - chyba że wyjątkowo :)))

      Usuń
    2. Ninko, Opakowana pisała o pocztówkach w poprzednim poście, ale nie pamiętam, czy o Twoich?

      Usuń
    3. Opakowania podziękowała pięknie Nince i Elaji pod poprzednim wybiegiem:)

      Usuń
    4. chorera, cus sie ze serwerem porobilo i moj komentarz poszet w kosmos.
      pisalam, w rzeczy amej, dzieki za ilosc i rozmaitosc kartek - Ninka - ilosc jest niesamowita!! wystarczy kartek na jakis czas, choc i opowiesci przybywa, bo w glowie cyka we wlasciwy sposob, do tego w Berlinie ogladalam albumy z fotografiami Michala, jak byl maly, Kasika, mnie, zeby zobaczyc ktory z ich synkow wyglada jak tatki dziaki ciotki. no i z fotografii wywiazaly sie wspomnienia i opowiastki, sporo z Nigerii - nie tylko o pawianie ;))))

      p.s. Czujny, oj czujny :)))

      Usuń
  43. Witam Kurnik w pochmurny sobotni poranek. Mokro ale nie pada, 10 stopni, czy to aby na pewno grudzień?
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwołuję opis poranku, ponawiam pytanie. Nie mam odpowiedzi, może ktoś wie?
      Chmury poszły sobie, błękitne niebo, słonecznie, ciepło. Wróciłam z zakupów w rozpiętej kurtce, chyba oleję sprzątanie i pójdę na spacer.

      Usuń
    2. U mnie tez się przejasnilo.jest 9 na plusie.
      Ewo2 to ja Co odpowiem politycznie: Jak kraj taki grudzien:)

      Usuń
    3. CzeKo, dobre! ale jakoś mnie, kurczę, nie śmieszy.

      Usuń
  44. Dziędobry! Barbaro trzymam kciuki!
    To jest ciepły grudzień po prostu.Jeszcze nad dopadną mrozy a może i śniegi,nie ma co narzekać. U nas 8 i słonce za chmurką.
    Córka znów zarobiła ciasto na pierniczki,bo już prawie wszystkie upieczone wcześniej zjedzone:)
    No i czekamy na ojca rodziny z koteckiem .Już jadą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doro podawalas kiedyś adres na swojego bloga. Czy moge prosić jeszcze raz? Jak wchodzę na Twój profil w blogerzy to jest on niedostępny.

      Usuń
    2. Prosze bardzo
      takietam1.blox.pl

      Hana ma mnie w linkach:)

      Usuń
    3. Dziękuję:) ech prawie cały czas korzystam z telefonu, jak nie przyłączam na wersję komputerowa to nie mam podglądu do bocznych linków:(

      Usuń
  45. Dzień dobry Kurki zaprasowane i te zrelaksowane:)
    I u mnie pogoda bez rewelacji i bez zmian. Zostało kilka dni na pogodzenie się z aura na święta. Nie da rady nic zmienić w temacie będzie 10 na plusie, za pewne dżdżysto i wietrznie...a fe:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Takie święta... a fe!!!

      Usuń
  46. Ja tylko tak od siebie dodam, jaki cudny prezent! Własna bajka! To naprawdę rewelacyjny pomysł :)

    ps. niestety nie narysuję nic... po prostu nie umiem :(

    OdpowiedzUsuń
  47. no, to teraz mogę przysiąść na chwilę.
    ale żeby nie było, że najpierw mówię, że się z powodu świąt nie spinam, a potem i tak latam, to od razu wyjaśniam, że latam bez związku ze świętami.
    fakt, umyłam pół okna w kuchni, ale to dlatego, że było zachlapane farbą. drugie pół czeka.
    Miko, powtórzę za dziewczynami - fantastyczny pomysł z taką "spersonalizowaną" bajką. wzięłam to słowo w cudzysłów, bo drażni mnie i samo słowo, i moda na nie.
    Twoja bajka jest urocza, sama się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bajka jest osobista, a nie "spersonalizowana" :)

      Usuń
    2. osobista brzmi znacznie lepiej:))) Dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  48. Zobaczcie jaką kompozycję Marija zrobiła! Sorry, ale nie mam nic czasu teraz, zajrzę po południu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija! :))
      Kurki, powiedzcie, czy nie mam racji, namawiając naszą kochaną Mariję, żeby tworzyła książeczki dla dzieci z opowieściami o swoich Zwierzakach-Cudakach, ilustrowane swoimi zdjęciami?

      Usuń
    2. Tempo do książeczek może jeszcze kiedyś dorosnę ;))

      Usuń
    3. spoko, poczekam. jeszcze wnuków nie mam. ale nie przesadź z tym ociąganiem się :)

      Usuń
  49. Ufffff!!! Wszystko poszło bardzo sprawnie, na szczęście ucho w całkowitym porządku, pan wet stwierdził, że te odruchy które mnie niepokoiły (nie dała się dotknąć, czasem trzepała tym uchem) prawdopodobnie są skutkiem starych uszkodzeń, tych które spowodowały głuchotę i zaburzenie błędnika, bo wszystko czyste, bez obrzęków i zmian naskórka. Oczywiście przeczyścił. W pyszczku gorzej, kamień i niestety ząb trzonowy górny się rusza, na pewno ropień i może to być skutek uszkodzenia kości po dawnym wypadku. W styczniu więc operacja usuwania, czyszczenia, leczenie antybiotykiem konieczne. Powiedział, że póżniej lepiej jednak dawać surowe, żylaste mięso niż suchą karmę, bo to zawsze dobrze działa na dziąsła i profilaktycznie na kamień. Leki też będą i pewnie raz w roku kontrola. Usg w porządku, ważne wnętrza bez zmian, serce bdb :)))). Doturlała się biedulka na futrzany dywanik pod łóżkiem, jeść może dopiero wieczorem. Nic nie mówiłam, ale tym uchem, to naprawdę bardzo się martwiłam i smrodem z pyszczka też.....
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się bardzo cieszę!!! To znaczy nie z zęba, tylko z tego nic poważnego się nie dzieje, przynajmniej macie spokojne święta.

      Usuń
    2. Święta spokojne i nic poważnego ani grożnego, ale styczeń będzie ciężki..... Najpierw przez parę dni będę jej musiała dawać osłonowo antybiotyk w zastrzykach, jeszcze nie wymyśliłam jak to zrobię.....potem zabieg i dalej zastrzyki. Jak karnawał to karnawał :)))
      Barbara

      Usuń
  50. Aaa - obrazek Mariji multimedialny ;)) PIĘKNY ...
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  51. Baśko, bardzo się cieszę, na pewno wiesz, jak bardzo! Czy to znaczy, że upojny, wiośniany zapach z paszczy pochodzi od zęba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Si, bella ;))
      Barbara

      Usuń
    2. Zapomniałam - ma jeszcze jeden defekt, kosmetyczny ;), z powodu puchatej sierści, takiej trochę angorowatej, robią jej się kołtuny. Pan wet wyciął cztery (mnie w domu udało się raz z zaskoczenia jeden) kołtunki, muszę kupić (nie wiem dzie?) taki specjalny grzebyk i wyczesywać (hrehre, biedne moje rączki) żeby się nie robiły.
      Barbara

      Usuń
    3. Basiu to wspaniale, prawie same dobre wieści:)
      Ozyrys pies- znajdą moich rodziców też ma tak z uchem. Taki nawyk z bardzo biednego dzieciństwa.
      Niagarka polubi czesanie, czy będzie uciekać?

      Usuń
    4. Gryzie i ucieka :(
      Barbara

      Usuń
    5. To nie pada zadanie masz Basiu do wykonania, może jakieś łakocie dadzą radę ją przekonać?jak w tresurze, za którymś razem zaskoczy?

      Usuń
    6. wszystkie koty uwielbiają czesanie, tylko niektóre jeszcze o tym nie wiedzą.
      polubienie zajmuje im zwykle od trzech miesięcy do trzech lat :)
      tylko te kołtuny.. no nie pomagają.

      Usuń
    7. Tu Was zaskoczę. Czajnik uwielbia czesanie, chociaż go nie potrzebuje. Tak jakoś kiedyś posmyrałam go szczotką do włosów i spodobało mu się. Teraz mamy taki rytuał: wieczorem idziemy do łazienki, otwieram szufladę komody, w której jest szczotka, biorę ją do ręki, Czajnik wskakuje na szufladę i zaczyna swoje wygibasy. Najbardziej lubi po głowinie.

      Usuń
    8. Tempo, czesać mam żeby kołtuny się nie robiły. A ten grzebień to takie zgrzebło ;) gęste druciki, krótkie. Ja próbowałam wcześniej w domu zwykłym cienkim grzebieniem, takim fryzjerskim. Chapnęła mnie w rękę, zwiała, i na widok grzebienia teraz wieje od razu :(. Raczej trzy lata ;)) przewiduję.
      Barbara

      Usuń
    9. u mnie jak tylko biorę do ręki zgrzebło, od razu robi się kolejka kotów. ale początki z tymi akurat kotami były kiepskie. Luna polubiła czesanie po dwóch latach, Lolek po trzech. tak to jest z kotami po przejściach, które na ogół są bardzo ostrożne.

      Usuń
    10. Hana, dobrze jest każdego kota czesać, mniejsze szanse na zakłaczenie. choć Czajnikowi to nie grozi, skoro ma dostęp do zielonej trawy przez cały rok :)

      Usuń
    11. Doradźcie mi jakiś psikacz na kołtuny,dla psów.Nie cierpi czesania,kołtuni się pod paszkami i na nóżkach.

      Usuń
    12. Rucianko, ja mam spray do rozczesywania sierści TRIXIE In Style Entfilzungs-Spray. W opisie napisano : dzięki zastosowaniu sprayu do rozczesywania sierści, z łatwością można usunąć skręconą, skudloną sierść, oraz skutecznie zapobiega jej plątaniu. Spray utrzymuje miękką i błyszczącą okrywę włosową. Jest nietoksyczny, bezzapachowy. Nie zawiera olejów i tłuszczów. Jak się systematycznie stosuje, to działa, ale filców nie rozplącze. Moja Kajcia ma sierść jak jedwab, filcuje natychmiast i w oczach. Codzienne stosowanie ułatwia pielęgnację. Ale filce i tak się robią. NIe wiem, jaka jest sierścia u Twego psiuńcia. ale myślę, że by pomogło trochę.

      Usuń
    13. Dzięki Ewa.
      Moja jedna też ma delikatną sierść.Druga ma szorstką i długą.

      Usuń
  52. Marija, rewelka! Zestawienie przestrzeni za oknem z małym człowieczkiem - super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się ta koncepcja miodowej chmurki:)

      Usuń
    2. Oczywiście misiowej ten srajfon czasami podpowiada głupoty;)

      Usuń
    3. Srajfony tak mają, na szczęście ja nie mam, boby mnie chyba trafiło:))

      Usuń
    4. Gdyby Mika nie załączyła odpowiedniego zdjęcia, a ja nie miałabym takich zdjęć z lotu, nie było by tej grafiki, to się nazywa szczęśliwy zbieg okoliczności :))
      Maksio tak intensywnie patrzy!

      Usuń
  53. Piękna bajka, dwa razy czytałam...ależ te dzieci mają fantazję! dopoki dorośli jej nie zniszczą swoimi nakazami i zakazami... ale fajnie dostać taką bajkę własnej produkcji, to najlepszy prezent... kiedyś też swoim wlasne wytwory dawałam, dopoki małe były, a co potem ze starszymi, z młodzieżą... przeciez nie czytają już chyba w ogóle, wiec co? tablety, smarfony... to teraz głównie dostają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amelio, aż dwa razy! Bardzo mi miło:)) Ze starszymi to faktycznie jest problem, ech, ta elektronika...

      Usuń
  54. Zachwycam się zachwycam... Powinnyście ilustrować książki, Dziewczynki! To, że bajka jest piękna, już pisałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, odpowiedziałam Ci gdzieś tam wysoko, blisko początku komentarzy.

      Usuń
    2. Czytałam i odpisałam:)

      Usuń
  55. Nikt nie widzi, że chmurka ma TOREBUSIĘ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I rzęsy ma... Torebusia jako znak firmowy autorki, jak mniemam?

      Usuń
    2. No jak nie, jak tak ! Ja widzialam !

      Usuń
  56. Hm...to jest chyba kryptolekrama...;))
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  57. Hana, gorzej! :)
    najpierw obejrzałam Twój rysunek, potem go zweryfikowałam pod kątem torebusi, czując lekki niepokój, a potem, uspokojona, stwierdziłam "Ok" i poleciałam dalej. czy to jest normalne?

    OdpowiedzUsuń
  58. Posłuchajcie i popatrzcie!
    https://www.facebook.com/Excite.Espana/videos/10154351039073032/?theater

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, ledwo zdzierżyłam. Biedny psiak wyglądał jakby mu było niedobrze i jeszcze go zagłuszali...

      Usuń
    2. A mnie się podobało :) Moja Kajcia czasem tak ze mną śpiewa :) Ale nie wszystkie piosenki ! Nie mogę obczaić, które jej się chce śpiewać, a których nie :)

      Usuń
    3. no dobra. pies jak pies. śpiewa. fajnie. ale personel.. :)

      Usuń
    4. niczegowaty ten personel, co nie !

      Usuń
  59. Dobry wieczór.
    Pogoda był piękna i 15!!! stopni.
    Bardzo się cieszę, że Niagarce nic poważnego nie dolega.Szczotkę do czesania można kupić w sklepie zoologicznym.
    Chmurka Mariji podobna do białego niedźwiadka, albo małej foczki, cały obrazek uroczy. Fajnie to zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się też chmurka Marii z misiem skojarzyła. Po brzydkim , ciemnym poranku zrobiło się słonecznie i dość ciepło.

      Usuń
    2. No rzeczywiście misiowata ta chmurka wyszła, takie miałam zdjęcie trochę ją jednak dorysowałam :)

      Usuń
  60. Dołożyłam jeszcze zdjęcia chmur z Kasprowego, Arteńka robiła, cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudne te zdjęcia...najbardziej zachwyciło mnie to drugie, bosskie...

      Usuń
    2. Zdjęcia Arteńki piękne...nie dość że ma kondycję, to jeszcze takie niebywałe widoki uwiecznia.

      Usuń
  61. Łobrazeczki śliczne, ale najbardziejszy dla mnie Mariji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa stukrotne dzięki :)
      Jednak ja uważam że wszystkie prace ilustrujące bajkę Miki są piękne i jedyne w swoim rodzaju i fajne że tak różne :))

      Usuń
    2. A i owszem piękne wszystkie :)

      Usuń
    3. Fajna galeria kurzych prac nam się przy okazji zrobiła:)))

      Usuń
  62. Dziękuję kuriettom za uznanie dla mojej grafiki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje uznanie też przyjmij, super ci wyszło.

      Usuń
  63. Dziewczyny, Wasze ilustracje są urocze i takie radosne :))
    zamawiam sobie na dzisiaj taki sen :)
    a ten ocean chmur nad Tatrami.. Arteńko, zapiera dech!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdjęcia znad Tatr są fantastyczne!!!

      Usuń
  64. Mika, szkoda, że tak późno się ujawniłaś z bajką dla Maksia. Mogłabym (-byśmy) Ci jakoś ją "oprawić", dołączyć ilustracje, itd. Zresztą na razie Maksio będzie miał w pompce, to może później?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie była wcześniej gotowa. Dzięki za propozycję, pięknie by było. Może jak napiszę drugą część, to wtedy można by to zrobić razem jako całość. Na razie sobie opracuję i po prostu wydrukuję na kolorowo, a jak powstanie relacja z podróży powrotnej to wtedy może udałoby się zrobić coś więcej. Bardzo jestem wdzięczna za oprawę plastyczną:))

      Usuń
  65. Czołgiem twórcze Kurejry.
    Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Jakos tak jest, ze dzieci lubia chmury:)
    Ciociu Miko, jestes Kochana:)
    Takie prezenty, to sa prawdziwe dary , ode serca;)

    Pieknie zilustrowalyscie Kurki te bajke.

    OdpowiedzUsuń
  67. Zdjęcioa Artwńko przecudne,widziałam raz tylko,zaparło mi dech i żadne zdjęcia nie oddały tego co czułam,taka byłam zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  68. Już wiem, którędy Czajnik wchodzi na lodówkę! Złapałam go dzisiaj, ale zdjęcia zrobić nie zdążyłam. Zwizualizowałam tylko. Jeśli Wam się chce, zajrzyjcie do poprzedniego postu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) sama mu ścinkę wspinaczkową zrobiłaś :) Potrenował troszku i szczyt osiągnięty :) A to Cajnicek jeden :)))

      Usuń
  69. Kot alpinista, bez liny i haków, tylko raki....a nie - pazury.

    OdpowiedzUsuń