wtorek, 13 marca 2018

Chwalę się!

Ciężko mi to idzie, ale się chwalę. Tak nas wychowano - siedź w kącie, znajdą cię - taka kultura.
Sztuki teatralne z francuskiego tłumaczę od wielu, wielu lat, są to głównie sztuki dla młodego widza. Można powiedzieć, że to moja specjalność. Mam ich na koncie kilkadziesiąt, o ile nie więcej, nigdy nie liczyłam. Tak czy siak uwielbiam tę specyficzną robotę. To zupełnie inny przekład niż np. książka. W sztuce nie można sobie pozwolić na "gadulstwo", jakiś opis ułatwiający zrozumienie np. gry słów, nie ma wybacz, trzeba szukać do upadłego. Konieczna jest precyzja - słowo pada ze sceny i koniec, nie można wrócić do tekstu i pomyśleć, co autor chciał przez to powiedzieć albo objaśnić coś w przypisach. Trzeba zachować tempo i rytm wypowiedzi - dokładnie tak, jak chciał autor sztuki. Czasem konieczne są konsultacje z nim - tak było w przypadku sztuki "Jagoda i niedźwiedzie". W oryginale dziewczynka ma na imię Louise, co łatwo można spolszczyć, Luiza to dość popularne u nas imię. Ale to nie koniec problemu. Louise w oryginale zbiera "louisettes" - jadalne skorupiaki w ślicznych, błyszczących muszlach zwane w ten sposób tylko w jednym regionie Francji. Gra słów jest ewidentna. U nas byłaby zupełnie nieczytelna i bez sensu. Trzeba było więc znaleźć "spożywcze" imię kojarzące się z czymś ładnym, miłym i nadającym się do jedzenia. Padło na Jagodę i czarne jagody. Autorka ciut zmieniła tę scenę, no i jest "Jagoda i niedźwiedzie". To tyle tytułem przydługiego wstępu.
Wczoraj odbyła się polska premiera tej sztuki. I ja tam byłam, wina nie piłam, spijałam tylko splyndor. Jupitery, kwiaty, ścianka, te sprawy:) Fajny, dynamiczny spektakl z nienachalnym przesłaniem, jeśli ktoś z Poznania, to polecam.
Była ze mną Marta i Olesa, która - co tu kryć - trochę się nudziła (wiadomo, bariera językowa), aczkolwiek tylko do pewnego momentu. I ten moment wymaga wyjaśnienia. Olesa mianowicie dostała głupawki, którą i mnie zaraziła. Otóż jakiś czas temu kupiłam 3 kołdry dla Mamy, żeby były na zmianę, bo takie były okoliczności. Kołdry zostały rozpakowane, były w użyciu - jak to kołdry. W którymś momencie jedna z nich się zdematerializowała, nie ma jej i koniec. Przeszukałam wszystkie możliwe i niemożliwe miejsca, kołdry do dziś ani śladu.
Podczas spektaklu, w jednej ze scen rekwizytem była biała kołdra, w którą zawinęła się aktorka grająca główną rolę. I w tym momencie właśnie Olesa dostała głupawki. Wyjąkała "już wiem gdzie jest nasza kołdra" i popłakała się ze śmiechu, a ja z nią. Dodam, że siedziałyśmy w honorowym pierwszym rzędzie. Mam nadzieję, że nikt tego nie zauważył, a ta sztuka już zawsze będzie mi się kojarzyć z zaginioną kołdrą. Poza tym było bardzo miło, spotkałam mnóstwo dawno niewidzianych znajomych i czuję się uhonorowana, co nie jest oczywiste, ponieważ zazwyczaj autor przekładu jest przezroczysty, zapomina się o nim, bywa, że nie umieszcza się jego nazwiska tam, gdzie powinno się je umieszczać.
Niestety, nie mam dobrych zdjęć. Sama nie mogłam ich robić, Olesa robiła telefonem, Marty aparat uparł się, że zdjęć nie odda. Pewnie za jakiś czas będą, to wtedy pochwalę się drugi raz, a co!

program (i plakat) jest bardzo ładny, czego na zdjęciu nie widać, taki graficznie oszczędny

To moja nadobna rączka przystrojona w mitenki i biżutki
Musicie wierzyć na słowo - błysk czerwieni w głębi to ja na ŚCIANCE! Na pierwszym planie niedźwiedź, chociaż wygląda trochę jak świnka Wandzia... Za niedźwiedziem reżyserz i reszta ekipy
To zdjęcie mi się podoba, hrehre! W popielatej torbie są prezenciki w postaci plakatu, programu itd. Nie poszłam do teatru ze szmacianą torbą!
I to by było na tyle. Wracam do prozy życia:)

196 komentarzy:

  1. Pięknie Hanuś odpicowanaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. szmaciana torba by uszła, modne sa, ale gorzej gdybyśmy Cię zobaczyły z torbą z Biedronki ;)
    w głowie mi się nie mięsci, że nie ma autora przekładu, toż to drugi autor i bez jego wiedzy, umiejętności i wyczucia językowego żaden przekład nie oddawałby tego co autor miał na myśli. Takoż dopominaj się na przyszłość , jakby co ;)
    Niedźwiedż niezbyt udany, raczej świnka im wyszła, a może scenograf nie rozumiał po polskiemu i francuskiemu ??? :)
    no i czekam na wyjaśnienie zagadki kryminalnej- pt.:"Gdzie jest kordła "- może mus powieść znów napisać ? a Ty ją przełożysz na frasuski ? i zagramanica padnie na kolana przed talentem Twym i kurzym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic, i przed kordłą!

      Usuń
    2. No jak to nie ma autora przekladu na srodkowej stronie plakatu/programu jak by stoi przeklad Ewa Uminska.

      Usuń
  3. GRATULUJĘ, GRATULUJĘ,GRATULUJĘ, GRATULUJĘ, GRATULUJĘ,GRATULUJĘ, GRATULUJĘ, GRATULUJĘ,GRATULUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Tej i tych wszystkich poprzednich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak trzymaj !!! :))) GRATULUJEMY !!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdarzenie z kołdrą niesamowite i rozśmieszyło mnie bardzo, nie dziwię się Waszą reakcją, zareagowałabym tak samo heheheheheheh
    Niedźwiedź oglądany z góry, bardzo świnkowato wygląda ;)
    Ciebie na ściance świetnie widać!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. I nawet pudło się trafiło ! A w czerwieniach menżu kochany wyglądasz suuuuper ! Jak dobrze ,że jest Kurnik ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BDB, łatwo zestawić czarny z czerwonym, zawsze będzie efektownie. Miałam jeszcze ten piękny szal od Garde, ale gorąc tam był i został w szatni.

      Usuń
  7. kurcze, nie napisałam najważniejszego GRATULEJSZYN !!!
    ale to się rozumie samo przez się, że podziwiam i gratuluję i jestem szoknięta, ze aż tyle tych przekładów masz na koncie !

    OdpowiedzUsuń
  8. No cóż, Sonic, skromnam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Przez TAKĄ znajomość to i ja się ocieram o wielki świat:)))
    Gratulacje Hano a żeś ta dostały głupawki pt."kordła"to się wcale nie dziwię,a może nie wypakowałaś onej ze szczały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orko, szukałam wszędzie. W szczale nie, bo one przyleciały kuryjerem.

      Usuń
    2. Orko, masz rację- ja też poczułam się sławna w tym blasku chwały naszej światowej PrezesKury , a co !

      Usuń
    3. Krótko mówiąc - opromieniam Was!

      Usuń
    4. i ja ten blask poczułam.
      Hana dumna jestem z ciebie :-)

      Usuń
    5. Graszko, trzymaj go na 17!

      Usuń
  10. Trzeba bylo upomniec sie o koldre. dokladnie to samo mysle, co Sonic - bezt tlumacza nie byloby sztuki w Poznaniu, tlumacz powinien w hierarchii stac obok autora oryginalu.
    Tobra wdzieczna, hrehreher i rzeczywiscie lepsza niz z Biedry....

    OdpowiedzUsuń
  11. Opakowana, wiesz jak jest - rzeczywistość skrzeczy.
    Torba jest bardzo korzystna, z nadrukiem "Scena Wspólna", ale może nie na take okazje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hrehrehr, ja dostalam prezent od brata i bylo to w workowej torbie z napisem na temat traktorow...

      Usuń
  12. Wielkie gratulacje !To musi być fajne uczucie- móc zobaczyć na scenie owoce swojej pracy, a i zostać docenionym :-) Pomysł z przemianą Louise w Jagodę znakomity, mógłby służyć jako podręcznikowy przykład na "znajdź 7 różnic" w tłumaczeniu translatorem i wykwalifikowanym tłumaczem. Że pięknie wyglądałaś to już chyba nie muszę pisać, bo dla mnie Ty zawsze wyglądasz świetnie, nawet ze szmacianką w ręku (bo i ona stylowo dopasowana- szara i prosta, całkiem nieźle wpasowuje się w czerwono- czarny look). A z kordłą to faktycznie zagadka, pewnie znajdzie się w najmniej spodziewanym momencie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mp, uczucie fajne, nawet bardzo! I satysfakcja i w ogóle miło! I jeszcze teraz pławię się w Waszych słowach!
      Co pomyślę o kordełce, to mnie śmiech ogarnia. I bardzo jestem ciekawa co się z nią stało. Jakaś czarna dziura normalnie.

      Usuń
  13. Gratuluję bardzo, skromnisiu Ty! Powiało wielkim światem,uroczystość przyjemna,Ty doceniona, super! Więcej takich przyjemności życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, rozbuchałam się. Dzisiaj tez idę do teatru, ale już bez fajerwerków, normalnie idę:) Koleżanka dawno kupiła bilety, a ja zapomniałam, że to dzisiaj.

      Usuń
    2. O, superancko! Korzystaj Hanuś, po za tym masz teraz bliżej to wszelkich kuluralnych przybytków,to warto czasem zaszaleć

      Usuń
    3. No tak, Dora, mam bliżej, ale i tak spać mi się kce, a nie po teatrach latać:)

      Usuń
  14. A szfystkie zapomnialy Ci powiedziec, ze dieta kaszana dala wynik swietny, jestes pieknie smukla! ide kupowac kasze i maslanke, no maslanke zawsze mam, kupie kasze.
    I gratulacje, musisz czuc satysfakcje wielka, my tez czujemy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, słusznie Dora prawi, litr kefiru dziennie. Ale z czego chcesz chudnąć? Mnie do smukłości jeszcze trochę brakuje. Parę kilo kaszy i parę litrów kefiru!

      Usuń
    2. ło mamuniuuuu

      a pono teraz owies w natarciu, czyli cza pić wode owsianą , która odtoksycznia, i sie taką dietke jednodniową pono robi,że je sie owsiane platki na rozne sposoy i pije ta wode owsiana
      no powiem, że

      Usuń
    3. no powiem,ze taka owsiana troche do mnie przemawia, bo mleko wsiane smaczniuchne jest, owsianka syta, z melkiem trzba spożywać,wiec czemu nie, mzoe i pomogłaby troche

      Usuń
    4. Dora, nie nadąży człek za tymi dietami. Na zdrowy rozum je biorę.

      Usuń
    5. To ja juz w polowie tej diety jestem, ino napoju owsianego jeszcze nie uzywam.

      Usuń
    6. Hana...z nadmiaru chcem chudnac, dzisiaj na ten przyklad pochlonelam cala czekolade w oka mgnieniu...bozszsz gdzie to mi sie usadowi, pewnie w biuscie, bo mi tam lezie a nie lubie.

      Usuń
    7. Grażynko tylko pozazdrościć 😉mnie tu jakos nic nie chce osiąść ino bardziej pod.

      Usuń
  15. Grażyno,to litr kefiru dziennie ma być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa myslalam ,ze maslanka! dobrze kefiru...

      Usuń
  16. Najpierw, zanim zaczne achac i ochac, podpowiem, zebys dobrze przeszukala poslanie Frodka w kanciapie, to z pewnoscia on zwinal kordle.
    A teraz... tadam... wygladasz zachwycajaco! Serio-serio! Czy czerwone mialas tylko asymetrycznie na jednej lapce, czy na obu? A w ogole to pieknie sie wyrozniasz, ogniscie powiedzialabym. Oraz gratulejszyn za caloksztalt. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. AMP, Frodek musiałby kordełkę zeżreć, bo tam jej nie ma. W ogóle nigdzie nie ma. W teatrze jest, hrehrehre!
    Na obu łapkach miałam zarękawki, bo kocham zarękawki i czerwone torbe miałam. Ale żeby zachwycająco???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze tylko długa szklana lufka, Hanuś :P

      Usuń
    2. ja tez obstawiam Froda, zatargal do swojego lozeczka i sprytnie podlozyl pode.

      Usuń
    3. I boła z kurzych piór.

      Usuń
  18. No nie!!Oczy przecieram,Kurnik ożywion!!
    Hana, mogę dołączyć?
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanno, miło Cię widzieć !!!
      ale jakby się Waćpanna zalogowała, to by wcześniej wiedziała i wcześniej z nami gdakała, o!
      tak jak Waćpanna Barbara zwana pieszczotliwie Rabarbarą, o! :P

      Usuń
    2. Witaj sonic!!
      Sama widzisz jakam gapa.
      Hanna

      Usuń
    3. Ja się nie logowałam, tylko pilnowałam ;))
      Barbara

      Usuń
  19. Hej Hanno, usłysz mnie! Czołgiem!

    OdpowiedzUsuń
  20. Hanna, jak fajnie Cięwi..czytać! Opowiadaj tu zaraz co tam u Cię?

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow,witajcie Kury,nie zaglądałam bo wciąż tu trwał remont,nawet już miałam dołączyć do Was w podziemiu.No,żyję se Dora;)Raz pomalutku raz aż łeb pęka.Zdrowie,oprócz dupy jak perszeron,odpukać może być.Chłopu trochę słabuje pikawka, rehabilituje się od jakiegoś czasu.Właśnie wysłałam go do wód, sama też miałam chęć, ale w marcu ...nad Bałtyk?!A okazuje się,że jest pięknie.Świnoujście pełne ludzi,najwięcej to szwargotu niemieckiego,prawie wszędzie obsługa ukraińska.Natomiast sąsiednie Ahlbeck puste.Chłop się wyleguje,hydromasaże i różne "głaski";)Napisałam,kuruj się stary bo robota czeka.Odpisał,nie bądź taka mądra,babo.. no..i tak sobie czule gwarzymy.
    Widzę,że mam trochę zaległej lektury w kurniku;)
    Hana,gratulacje z okazji premiery, wyglądasz wytwornie.
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanno,to życzę jak najlepszego zdrowia mężusiowi, bo zdrowy maż to i zdrowsza zona:)!

      Usuń
    2. Dora, dzięki za serdeczne słowa;)
      Hanna

      Usuń
  22. Przeczytałam, uśmiałam z powodu głupawki, rączką przyozdobioną w czerwień i biżutki oraz resztą sylwetki zachwyciłam i....
    GRATULUJĘ!!!! ♥♥♥ Pięknie wymyśliłaś Jagodową grę słów.
    Jakieś skromne sprawozdanko z dzisiejszego spektaklu proszę. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ewa2, na razie walczę z sennością i okrutnie mi się nie chce. Ale się otrząsnę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Hana, GRATULACJE wielkie!!!
    Ta liczba przekładów imponująca, niebywale osiągnięcie, naprawdę jest się czym chwalić!
    Genialnaś! - i tyle w temacie.

    Czerń i czerwień, uwielbiam takie zestawienie kolorystyczne.
    Elegancka czerń i soczysta czerwień, która ożywia i jest taka..., wiadomo - sexi:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ksan, dzięki, ale weź, do geniusza trochę mi brakuje. Bransoletkie poznajesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)*
      Mitenki i bransoletka, odważny mariaż, ale przyznaję - podoba mi się:)
      Uwodzi mnie ten kolor, chyba dojrzałam do tego, by sobie lajsnąć czerwoną torebusię.
      Ot, wpływ Kurnika! :)))

      Usuń
    2. Hrehre, Ksan, czerwona torebusia jeszcze nikomu nie zaszkodziła!

      Usuń
  26. Zdolna nasza! I ja cię znam!!! Duma! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Hano, dołączam się do chóru chwalących. Wyglądasz fantastycznie i super jest Co w czerwieniach. :)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Wyglądałaś bosko!!! Gratulacje serdeczne druga Autorko tej sztuki!

    OdpowiedzUsuń
  29. Gratulacje serdeczne. Prezentowałaś się pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mogę się pochwalić - dziś mam umyte okna, co prawda nie moim ręcoma, tylko bratem, ale ja za to miałam pranie firanek i zasłon... W Łodzi było dziś ładnie i ciepło. Na spacerze z piesem widziałam, że magnolie mają już spore pąki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje i brawa!!!
      Niezmiennie piękna i elegancka:))
      Miłego wieczoru:))

      Usuń
  31. i jak takiej mądrej, uzdolnionej i atrakcyjnej kobiecie mógł się taki wyBitny palant trafić?? los ma specyficzne poczucie humoru ale na szczęście to już historia!
    Hanuś, gratulacje ogromne i pełne podziwu :) pięknie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jejku, Kureiry, naprawdę mi głupio aż. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  33. Muszę się odstawić do teatru teraz. Ciężki mam żywot, co nie? To narka!

    OdpowiedzUsuń
  34. Gratulacje! Ślicznie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  35. Wykoncypowała mi się taka kołdrowa kuncepcja ;)
    Hanuś intensywnie pracując nad tłumaczeniem, wkładając w niego duszę, w tem zapale, po ociupince teleportowałaś także i kordełkę, no i ona zmaterializowała się na scenie w dniu premiery. Należało wejść na scenę i zabrać kordełkiem, abo pozwolić zrobić to Olesie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, na to nie wpadłam! Ale byłby skandal! A wiadomo, że dla publicity nie ma jak skandal. A kordełka, zwłaszcza to co pod nią, to niezwykle nośny temat!

      Usuń
    2. Ni i jaką prasę byście miały :)

      Usuń
  36. To już jestem po zajęciach rozwojowo-wychowaczych, i tak:
    - Hana! GRATULACJE i bukiety za całokształt :))!!!
    - dla Opakowanej oraz Krysiów wszystkich - seta i śledż !!!!
    - Sonic - tak jest, kryminał o uprowadzonej i odnalezionej w tajemniczych okolicznościach w teatrze kordle napisać komniecznie, Miko kochana, autorko kryminalna co Ty na to????
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbara, a w kordle koniecznie zwłoki!

      Usuń
    2. Rabarbara popieram, Mika powinna w końcu popełnić jakisik kreminał, wszak dopominała się reaktywacji Pastelowego kurnika!

      Usuń
    3. Hana, oczywiście koniecznie, zwłoki wypadające z kordły na początku ostatniego aktu.....
      Barbara

      Usuń
    4. Triumfalny okrzyk z widowni "To moja kordła! Moja kordła!" i w tym momencie - trrrach! bęc! leżą zwłoki...... Tak to widzę ;))
      Barbara

      Usuń
    5. Rabarbaro - dzienkuje!
      zwloki zawieniete w kordeukie? a kto to bedzie potem pral?

      Usuń
    6. HA, ha,przecież tej kołdry i tak nie ma to i nie ma co prać :)

      Usuń
    7. O właśnie ! to co tu prać? zwłok prać nie wolno ;)
      Barbara

      Usuń
  37. Dla Krysi Opakowanej - seta, śledź i galareta! I buziaków moc:)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam do życzeń i dokladam jakiego ziemniaczka z zupki na popychacz bo Krysia lubi takowe😁

      Usuń
    2. Dzienkuje. Kocie - jak Ty mie znasz!! na sniadanie wyjadlam kartofelki z barszczu jakby ukrainsko - moskiewskiego...dobre byly :)

      Usuń
  38. No i masz, spodobało się Prezesce na nowo wielkomiejskie życie, zamieniła zaścianki na ścianki:)
    Hano, gratuluję! Pięknie jest i trzym tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, paczaj jaka piękna gra słów Ci wyszła! Nie chciałabym jej tłumaczyć:)

      Usuń
  39. To i ja pisnę, żem dumna z Ciebie. W końcu nie każdy tłumacz sztuki tłumaczy!
    A w sprawie tej kordły to mi się zaraz przypomniał Kabaret Dudek a w nim Janusz Gajos jako nomen omen Oleś w skeczu "Kordła" i słynne w nim powiedzenie "a kordły niema".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masza, jakby nie patrzeć, kordły nie ma:))))))))))))))

      Usuń
  40. Hanuś, cały Kurnik kłania Ci się w pas, ależ jesteśmy z Ciebie dumne - gratulacje!
    Miłe jest to, że nie zapomnieli o Tobie. Tak tp już jest, że najważniejsze osoby(autory, główne aktory) pojawiają się na scenie ostatni. Brawo Ty!!!!!

    Pięknie wyglądałaś i nie jest to żadne słodzenie. I kawałek Marty jest na zdjęciu i Olesy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam fajne zdjęcie Marty, ale muszę ją zapytać o zezwolenie.

      Usuń
    2. Ataner, to nie Marta!

      Usuń
  41. Hanuś serdeczne gratulacje,zdolniacha z Ciebie :) podziwiam Cię niezmiennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilona, dziękuję za całokształt. I że wytrwałaś i że znów jesteś!

      Usuń
  42. Gratulálok Hana! No i dzięki za przybliżenie niuansów przekładu. Od zawsze wiedziałam, że tłumaczenie jest jak kobieta: wierne nie jest piękne, piękne nie jest wierne. Ale żeby skorupiaki na jagody zamieniać ?! Tylko talenciaki to potrafio! A historia kordły rozwija się nader interesująco. Ciekawe czy rzeczona dzisiaj nie gra w innej sztuce? Bo po co Hana poszła do innego teatru ? Mówię wam dzieszczyny, ona sprawdza czy jej kordła nie jest rekwizytem i czy nie jest wynajmowana po szfystkich teatrach. A Krystynom upojnego wieczorku życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka, patrzyłam uważnie czy mojej kordełki gdzieś tam nie ma, ale nieee, w tym teatrze nie ma. Zaczynam podejrzewać, że wiecie-kto maczał w tym paluchi. Na ten ziąb dla wiecie-kogo w sam raz:)

      Usuń
    2. O to, to! O tym samym pomyślałam, a tam zimno, cimno i pewnie śnieg po kolana.

      Usuń
    3. Moze kordelka za gwiazde jest....udalo jej sie, wystapila w tej sztuce, zebrala oklaski, gaze i kwiaty i myk myk pognala, zdzira jedna do nastepnego teatru....

      Usuń
  43. Zdjęcia tylko trochu kaprawe...

    OdpowiedzUsuń
  44. Hanuś gratuluję udanego tlumaczenia i świetnej sztuki☺.
    Tak trzymaj i bywaj kochana na salonach bywaj bo ładnie wychodzisz na ściance a i zleceń slawnemu przybywa ☺

    OdpowiedzUsuń
  45. Dziewfczynki, bardzo Wam dziękuję, dawna się tak nie wypławiłam, już dajcie spokój, ja nie jestem żadna wyBITNA, bynajmniej. Jestem zażenowana i skrępowana, bom nienawykła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka sytyacja, że czas przywyknąć może ?

      Usuń
    2. WyBitnosc Ci nie grozi....i jak to dobrze!

      Usuń
  46. Dzień dobry :)!!
    Szaro ale wciąż ciepło, jeszcze.
    Agniecha, rozłożyła Cię jakaś zaraza ?
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pamięć, Rabarbaro, zaraza mnie rozłożyła dokumentnie, ale składam się już dość szybko do kupy, tym bardziej, że Latający wrócił z wojaży, i zaraza od razu zabrała się za rozkładanie jego. Co za zołza paskudna. Dobrze, że chociaż to świństwo się przez internet nie przenosi. Więc on już w łożu, a ja na nogach i zaraz idę nakarmić 12 głodnych paszcz sianem plus jedną malutką kocią karmą.
      Hana - gratuluję z całego serca.
      Krystynom - życzę po czasie.

      Usuń
    2. A ja myslalam, ze Ty juz zdrowa fikasz i skakasz zywiutko....

      Usuń
    3. Fikam jak mucha w smole,
      skaczę jak ślimak, chociaż już śluzu za sobą nie ciągnę.
      I jeszcze w głowie mi się kręci.

      Usuń
    4. Agniecha, zdrówka!:)*

      Usuń
    5. Agniecha, ślimaczy śluz jest dobry na cerę. Korełanki stosują. Niektóre z mizernym skutkiem, ale tylko niektóre.

      Usuń
    6. Ten mój nie działa. Wysuszył mi okolice nosa tak, że cała skóra zlazła. Fuj.

      Usuń
    7. Hana - to duzo tlumaczy...

      Usuń
    8. Agniecha, zlazła stara, w to miejsce odrośnie Ci nowa.

      Usuń
    9. Szkoda, że nie jestem wężem. Całą skóra by mi odrosła nowa, a nie tylko w okolicy nosa.

      Usuń
    10. Hana - a jak odrosnie jakas inna?

      Usuń
  47. Chyba w każdym domu jest jakaś czarna dziura, w której giną przedmioty, u nas na szczęście tylko drobiazgi. A może to pamięć dziurawa? Hmm... Miłe, że pamiętali o zamieszczeniu nazwiska. Gratuluję i życzę kolejnych sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Lenko! Pamięć dziurawa, i owszem. Ale też przeszukałam wszystko, diabeł ogonem nakrył. I dziękuję!

      Usuń
  48. Gratuluję, bo jest czego!
    A planują wystawiać w innych miastach? Bo jakby szło we Wrocławiu, to bym poszła ja - z przyjemnością i starszą siostrą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, Psie. Każdy teatr planuje sobie repertuar, może i któryś we Wrocku zrobi?

      Usuń
  49. Dzień dobry. Szaro, 5 stopni i sennie. Niech to będzie dobry dzień.

    OdpowiedzUsuń
  50. Dzień dobry,u mnie pada deszcz i też 5 st.

    OdpowiedzUsuń
  51. U mnie 2 i padze dysc.
    Miłego dnia Kurnikowi:)

    OdpowiedzUsuń
  52. Serdeczne gratulacje, Hanuś 💗🌼🌸💐
    I udanego kolejnego wieczoru w teatrze ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Lidka, wczorajszy wieczór też był udany, spektakl bardzo mi przypadł do gustu. To była teatralna inscenizacja piosenek i tekstów Kaczmarskiego. Wielu z nich nie znałam. Teraz już znam!

      Usuń
  53. A ja dzis do tego ornitologa ide na wyrok. mam mri kolanka, bede miec rentgena kolanka oraz biodra na rozne sposoby - onfas i z profilu itepe, a potem mi powie, co o tym mysli. czymajcie kciuki, zebym miala jeszcze dosc mlode biedro i kolanko i zeby jeszcze sobie potrwaly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czymam Opakowana!!
      Hanna

      Usuń
    2. Trzymamy, trzymamy! i dobre myśli ślemy :)***

      Usuń
    3. Krysiu trzymam mocno!

      Usuń
    4. Opakowana, koniecznie daj znać co i jak.

      Usuń
    5. jeszcze troche sobie w glowie ukladam - biedro potrzedne od zaraz...dopiero potem zrobic moga kolano, ale nie wymiana na nowe, bo rzeczywiscie za mloda jestem (gwarancja ino na 15 lat, to na co mi taki zlom?), ale pan doktor chce przepilowac mi kosc pod kolanem, coby noge naprostowac - chwilowo mam forme kowboja po jezdzie tygodniowej w siodle badz przesiadywanie na beczce dlugie- sliczne....mam juz umowiona wizyte u mojego rodzinnego w jukeju, coby przedyskutowac i dostac skierowanie do majstra od bioder w szpitalu i TAM negocjowac cos....mam brzegi kosci nierowne wielce, sa wrecz jakby zadziory, wyrostki i wypustki, tam gdzie mi wycieli lakotke to zrobilo sie tez belejak. te wszystkie informacje mnie juz slono kosztowaly (dwie wizyty u ornitologa, jeden rezonans kolana, 3 rentgeny kolan, trzy bioder a moze tylko dwa, juz nie pamietam, bo mna pan majster od rentgenow obrazal jak pieczenia na ruszcie, i na ostatnim rentgenie, gdzie stoje pod sciana, to bardzo wyraznie mi majtki widac.

      Usuń
    6. Jakie te majtochy założyłaś,że promienie X nie przeszli?;)Barchany zamiast stringów.
      Ale mówiąc poważnie czeka Cię nie lada eksperyment.Zbierz opinie różnych lekarzy.
      Ugotuj sobie nóżki cielęce,dobre są na stawy i kości.
      Hanna

      Usuń
    7. nie no, ten rad przelecial przez gaciory, ale kontury zostaja - ja podgladalam kiedys ludzi przeswietlanych na lotnisku...wierz mi...duzo widac, rhehrehre
      gararete powinnam wcinac, wiem, ale ja cieleciny nie uzywam w ogole, bede musiala improwizowac.
      eksperyment na pewno, kolejnosc tez jest taka, ze jakby sie zabrali za kolanko najsamprzod, to biedro by sie za szybko rozpadlo w proch i nie dalavbym rady z kulami z tym i tym...

      Usuń
    8. Z tego co się orientuję to należy najpierw naprawić bioderko. Wtedy i kulanko się deczko odciąży. Mówił mi znajomy lekarz, że bioderka naprawiają dobrze, z kolankami jest trudniej.

      Usuń
    9. Oszkurna, Opakowana, to nieciekawie:(((

      Usuń
    10. Krysiu, rany hesusa, masz problem, bidulko ♥♥♥ Oby wszystko jednak było ok, i dbaj o siebie i jedz tę żelatynę z nóżek.
      Poza tym czuję się Tobą rozczarowana! Tylko barchany ? Dziwi mnie, żeś Ty tam z kulkami Kegla nie wparowałaś na tego rentgena :P To by było absolutnie w Twoim stylu :P

      Usuń
    11. ło matko sonic :)) A te kulki to ja nie wiem ,jak takie cudo uzywać, od razu tą reklamę w tv widzę jak to nagle reklamują, a kiedys takei kulki to jako erotyczne zabawki traktowano

      Usuń
    12. Dora i stąd powiedzenie "grać w kulki " ;))
      Barbara

      Usuń
    13. Kulek nie posiadam. sftyd! moze trzebaby naprawic blad...moglabym rowniez miec kolczyki tu i tam.....

      Usuń
    14. Dziekuje za wyrazy. Szprotawe ulanska naprawia pilujac kosc pod kolane na poprzek, pod katem. ogladalam w internetach te zawiaski, co potem wstawiaja - bardzo ladne, zadne drzwi by sie tego nie powstydzily!
      u mnie biedro najsamprzod a nie kolano, bo nie dalby sie rady doprowadzac niczego do uzytku chodza o kulach z nowym kolanem i zupelnie nowym biedrem - nie wiadomo na czym stac! odwrotnie moze byc - biedro sie zalepi ras ras, kolanko sie zalepia dluuuuzej, chc to nie wymiana. os mi sie po kolanie by naprostowala i przestalabym byc notorycznym kowbojem.

      Usuń
    15. Opakowana a bedziesz mogła potem wejść w samolot? Bo chyba to wszystko będzie Ci gwizdało i dzwoniło .........
      Barbara

      Usuń
    16. Opakowana owocnych kuracji życzę i aby szybko i sprawnie poszło!!!

      Rabarbaro papióry się dostaje na te części wymienne, zaświadczenia takie, że cię wzbogacono, to się chyba nawet paszport nazywa.

      Usuń
  54. Zaklepuję się na mecie i ja.Rundkę jużem zrobiła, rannim utrom giełda kwiatowa, a stamtąd ..wiecie już blisko.. dokąd? Ciepło,ciepło ..do galerii mokotów!Ale długo nie zabawiłam,zlikwidowali english home,pokręciłam się,kupiłam tuńczyka na szpagetti, jak wyszłam to już siąpiło.Idę cosik skosztować.
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubie gielde kwiatowa...ostatni raz tam bylam w lipcu przed 4 rano....a galeria mokotow, wytrzymuje tylko tatuuma, kaphala i reserved, nic wiecej tam nie ma...no przecie nie kupie garnczka le kruze za 5 stow :/. a co to english home? English home? znaczy kwiaty i pastele? cus mie minelo?

      Usuń
    2. EH to dodatki do domu, kupowałam tam kordły;))(znów te kołdry) i pościel i inne duperele.Mają wyprzedaże teraz w sklepie internetowym.A na giełdę podjechałam po sztuczne kfiatki, udekoruję koszyczek ze święconką, do stroika na cmentarz i takie tam..
      Hanna

      Usuń
    3. zaraz popatrze w ten EH.

      Usuń
  55. Gratulacje i też bym chciała zobaczyć taką sztukę:)Ach jak pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Okna w pokojach teściowej pod jej nieobecnosc umyłam, mam to już z głowy. Deszcz nie pada, w sam raz dobra pogoda na mycie,bo slonca nie ma.
    Teraz idę skombinować cos na obiad,bo glodna jestem. Mam tez te platki owsiane postawione, na wodę/mleko, to tez cos z tym mus zrobic, musze przepisa poczytać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora jesteś przykładem idealnej synowej.Swojej teściowej raz odkurzyłam jak już była bardzo chora.
      Hanna

      Usuń
    2. Hanno,nie jestem wcale, mieszkamy razem, jak chcę miec czysto to musze sprzątać,nikt tego za mnie nie zrobi. Teściowa ma 88lat,początki otępienia,nie wychodzi z domu, dzisiaj nadarzyła sie okazja,że szwagier pojechał z nią załatwiać wazną dla niej sprawę,wiec była okazja posprzątac,bez zbędnego zamieszania i jej trucia nad uszami.

      Usuń
  57. Hanuś, wczoraj się nie dopchałam do Ciebie z gratulacjami, taka byłaś obstawiona Kurami.
    Gratuluję z całego serca, pięknie wyglądałaś.
    Dziewczyny piszą, że u nich dysc, a u mnie wiosna. Słońca wprawdzie nie ma, ale jest 13 stopni, chyba wezmę się za okna.

    OdpowiedzUsuń
  58. Hana, gratuluje.
    Pomysl z Jagoda, swietny. Widze, jak sie moje dziecko morduje czasem z przelozeniem czegos z polskiego na francuski;)Zeby bylo ladnie i niebanalnie.

    Wyobrazam sobie te Wasza glupawke:) Rok temu bylismy na sztuce Czechow sie smieje. Malajkat z Dereszowska, kompletnie sie ugotowali przez publike;)Bosmy rzeli nieprzytomnie:))

    OdpowiedzUsuń
  59. Hej Kurki po południu. Pada deszcz i chłodno. U Miki byłam, pozdrowiłam od Kurnika, Mika dziękuje.
    Jeszcze wyjśc muszę po dziecię do przedszkola a tak mi się nie chceeee....

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie wpuszcza mnie dziad wyżej.
    Hanna - rzepis z Kurnika naturelmą?
    Annette - dziękuję!
    Kalina - jak miło znów Cię gościć!
    Kasia, pół biedy, kiedy wszyscy rżą. Taka indywidualna głupawka bywa kłopotliwa. Ta też była:)))
    Ewa2, a nie chodź nigdzie, zadzwonią do rodziców, to dziecię odbiorą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już odebrałam, dziecię poszło na zajęcia plastyczne koło mojego domu, zaraz muszę ją odebrać i będzie u mnie czekała na tatę. Mama wraca o 18-tej, przedszkole chyba do 17.30, babcia konieczna.

      Usuń
    2. Hana,naturelmą;)Ubogaciłam warzywami, cebulę w słomkę,dynię w słomkę(można marchewkę),paprykę i dorzucałam co tam miałam,parę oliwek,suszone pomidory,czosnek,śmietanę.Śmietana piątnicy bardzo się popsuła jakość,oszukana jakimiś świństwami.Tfuu
      Hanna

      Usuń
  61. No, brawo, brawo! Nie ma to jak polska Kura po francusku zagdacze!Hm... czy tam odwrotnie...;)))

    OdpowiedzUsuń
  62. Mariollo, odwrotnie też!

    OdpowiedzUsuń
  63. No, kochana! Szapoba! :D
    To jest dziwne (nie szapoba, bo to akurat oczywiste). Otóż ja też dawno, dawno temu zgubiłam kołdrę. W nocy miałam, rano już nie. Ale zniknięcie mojej pozostało do dziś niewyjaśnione, kurczę, powinnam chyba częściej do teatru chodzić. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czajko, ja rozumiem, skarpetki, jakieś inne drobiazgi,ale kordłe zgubic w nocy! szacun!

      Usuń
    2. Ojtam, Dora, co tam kordła, ja to kiedyś, drzewiej, w nocy pracę magisterską zgubiłam! Na murku pode knajpom...

      Usuń
    3. Przed oddaniem do dziekanatu???/

      Usuń
  64. Wiem, mówiłam, ale powtórzę. Jestem fankom!!! Żałuję, że nie mogę zobaczyć przedstawienia. Tytuł bardzo intrygujący. Lubię jagody. Niedżwiedź rzeczywiście bardzo przypomina Wandzię. A rączka przystrojona niezywkle elegancko! Taką rączką można onieśmielić przystojnych panów. O kołdrę trzeba sie było upomnieć! Może by oddali:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, niech tam sobie z kordłą trochę pograją, może w tantiemach mi się zwróci?

      Usuń
  65. Widzisz Czajko? Kultura ma jednak na człeka zbawienny wpływ! Pazury mus pomalować, włos utrefić, i kordła się znajdzie...

    OdpowiedzUsuń
  66. Gratuluję sukcesów międzynarodowych i translatorskich! Bardzo pięknie wyglądałaś , wręcz kwitnąco, rzekłabym. No i cieszę się, że nareszcie cię docenili. Niedźwiedź jak rodzony brat Wandzi, a kuzyn to już na pewno. Dobrze, że kordła się znalazła, tylko gdzie Gajos??? Słuchaj, a może tą prawdziwą kordłę to zwierzaki sobie gdzieś zabezpieczyły na ciężkie czasy?
    A już bez żartów, to pięknie piszesz we wstępie o swojej pracy, trudna jest, ale widać, że to lubisz. I tak ma być.
    Komentarze zostawiam na jutro, troszkę padłam po Krakowie...

    OdpowiedzUsuń
  67. MIko, uściski! Z Ewą się spotkałyście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uściski też, tak widziałyśmy się, Ewcia mnie odwiedziła i troszkę miło pogadałyśmy.

      Usuń
  68. Mika, raz docenią, raz nie, nie przywiązuję się do splyndorów:)
    Nie ma to jak trefne zdjęcia, a zwłaszcza takie niewyraźne!

    OdpowiedzUsuń
  69. Wielkie brawa :)
    A ja sobie wklepałam "Encyklopedie Teatru Polskiego" i wyskoczyła mi lista Twoich tłumaczeń. Jest tego sporo :)
    Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Mirka, Ty spryciulo! Założę się, że wszystkich tam nie ma!

    OdpowiedzUsuń
  71. Przyszłam pogasić. Śpijcie dobrze Kureczki. Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  72. Mirko, gdzie to znalazłaś? Patrzę i patrzę i nic nie widzę!

    OdpowiedzUsuń
  73. Mirko, już znalazłam! To jest ułamek, nawet ułameczek tego, co przetłumaczyłam!

    OdpowiedzUsuń
  74. Dzień dobry :)
    Pogoda bylejaka, ot, marcowa ;)
    To fajnego czwartku :)!
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  75. Witajcie sss rana.U mnie 0 i szaro,buro i nijako.Rozmawiając wczoraj z Synem"dowiedziałam"się,że to już zara święta a ja nawet kartek nie nabyłam:(Tak mi się jakoś trzymało we głowie/kurzej/,że w kwietniu ale nie,że już 1 kwietnia.Straszne!Oczywiście natentychmiast uaktualniłam karendarz:(
    Miłego dnia Kurnikowi:)

    OdpowiedzUsuń
  76. Dzień dobry. U mnie też szaro-buro, plusowo i bezdeszczowo jeszcze. Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  77. Dzień dobry, słonce zza chmur przyświeca,ale ogólnie to zimno 1 st.i wiatr.

    OdpowiedzUsuń
  78. U nas rześko i słonecznie, a my pełzamy jak te płazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, ja też pełzam, chociaż nie mam powodu. Pełzam, bo tak.

      Usuń
    2. No to fajnie, że pełzasz, bo tak. Ja pełzam, bo to moja największa prędkość jak na razie.

      Usuń
    3. Ja tak pełzam mniej więcej do południa. Potem bywa różnie.:)

      Usuń
    4. Swieci słonce i pokazuje mi ,że kłak ścieli się gęso, zatem za odkurzacz mus złapać.

      Usuń
    5. Ja! mam pochorobową wrwę, wyprzatałam balkon i pokój balkonowy,na obiad usmażyłam dla sibie (bo jestem sama) kilka gryczanych oblesników a po obiadku poszłam w teren i niedawno wróciłam.troszę zimny wiater,ale w czapie i szaliku był ook.

      Usuń
  79. Hano, gratuluję i komplementuję i Twoje dokonania, i Ciebie samą:)
    Co do tłumaczeń, zwykle sprawdzam, kto jest autorem, a szczególnie wtedy, kiedy tekst mnie "niesie", albo jest szczególnie beznadziejny:))) Myślę, że się trochę minęłam z powołaniem, bo lubię tłumaczyć. Po raz pierwszy doszłam do takiego wniosku, kiedy podczas studiów, na ćwiczeniach z angielskiego, kazano nam przetłumaczyć fragment książki. Dziewczyny, jęcząc, brały z biurka pierwsze lepsze teksty, a ja sobie wynalazłam Robin Hooda. Tłumaczyłam z przyjemnością i dostałam pięć, ale nasza prowadząca nie uzasadniła oceny, choć nad złymi tłumaczeniami straszliwie się znęcała:)))
    Po liceum chciałam nawet iść na anglistykę, ale po pierwsze, nie było mnie stać na studia poza domem, a poza tym (i wieloma innymi przyczynami) myślałam, że nie zdam egzaminu, co po kilku latach i rozmowach z tymi, którzy go zdali, przestało mi się wydawać takie oczywiste.
    Wczoraj i częściowo przedwczoraj byłam odcięta od świata na własne życzenie i przegapiłam imieniny Krystyny, więc dopiero teraz wszystkim Krysiom stu lat życzę, a Krysi Opakowanej jeszcze powodzenia tych wszystkich działań naprawczych:)

    OdpowiedzUsuń
  80. Ninko, to smutne ile z nas minęło się z powołaniem - mówiąc trywialnie. Z Twoją "językową" wrażliwością byłabyś dzisiaj zapewne w innym całkiem punkcie życia zawodowego. Lepszym, gorszym - nie wiem. W innym i Twoim.

    OdpowiedzUsuń
  81. Chylę czoło z wielkim szacunkiem.
    Joanna - głąb językowy.

    OdpowiedzUsuń
  82. Ninka - szkoda! i dziekuje. ja od poczatku chcialam byc tlumaczem literatury. tez rozne probki robilam, na zajeciach z tlumaczen dawalam upust wyobrazni i fajne to bylo. a potem zycie zaingerowalo i juz. a teraz jakos nie czuje sie na silach. jak Ty. no i spodobalo mi sie jezykoznawstwo. nie wiem, co bym zrobila jakbym cofnela czas o 40 lat!

    OdpowiedzUsuń
  83. Joanna, nie wierzę w językowe głąby!

    OdpowiedzUsuń
  84. Hanuś, a ja wierzę - ja też.

    OdpowiedzUsuń