piątek, 2 marca 2018

Pokot

Miasto mnie nie wessało, powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Poza tym, że zabiera czas i męczy przeokrutnie, nic mnie w nim na nowo nie urzekło. Ot, miałam potrzebę włączenia się w nurt cywilizacji i tyle. Pochodziłam tu i tam, pogapiłam się na to i owo, dwa lumpeksiki po drodze się napatoczyły, a i tak wylądowałam w Leroy w dziale z farbami, jakżeby inaczej. Trochę czasu tam zmitrężyłam, nie powiem.
Poza uroczą, kurzą torebusią za złotówkę niczego godnego uwagi w lumpku nie znalazłam.
A właśnie że znalazłam, tylko kompletnie zapomniałam! Taki biżutek znalazłam! Rzadko trafia się coś takiego, lumpeksowa biżuteria to na ogół badziewie. To kompletnie odjechany kolczyk w postaci jednorożca. Jedna jego połowa zdobi przód ucha, druga połowa zdobi jego tył. Sztyft przechodzi przez ucho na wylot. Kolczyk jest jeden, ale dla mnie nie ma to znaczenia. Często noszę jeden kolczyk, zwłaszcza jeśli jest odjazdowy. A ten jest:


Uprzedzam pytania - jest malusieńka jak okruszek i wraz z innymi odjechanymi torebusiami przyozdobi sypialnię.
Zimno było dzisiaj i wiatr lodowaty hulał, ale wiosna tuż, tuż - jeśli sugerować się zachowaniem zwierząt. Słońce nieźle przygrzewa, ku szczęściu mojej sfory.
Taki oto pokot:





Byle się zmieścić na słoneczku...
 






Zagadka: gdzie jest Wałek?
I tak się turlają całymi dniami, czego świadectwo daje dywan. Nawet kupiłam sobie kauczukową miotłę do zbierania kudłów, bo nie nadążam z workami do odkurzacza. Miotła sprawy nie załatwia, ale bardzo pomaga, jakby ktoś pytał.
Niczego więcej nie napiszę, presję czuję. A pod presją gubię wątek:)

Magda z Plewisk, to ta miotła. To nie jest włosie, to guma. Droga jest - 21 zeta dałam, ale warto. No nie trzeba na kolanach:

227 komentarzy:

  1. Cudny psiokot leżący pokotem ;)))) a wałek zapoduchowany na kanapie :)
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  2. PS - bo Wałek jak sama nazwa wskazuje jest integralną częścią kanapy i ON to wie ;)
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie Rabarbara, Wałek jest zakontraktowany wedle kanapy. Ale długo nie wytrzymał. Magia słońca silniejsza.

      Usuń
  3. Widzę,że nie tylko mojej Pandzie zachciało się w te mrozy futro zmieniać:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orka, bo one lepiej wiedzą, że zaraz wiosna :)!
      Barbara

      Usuń
  4. Torebusia obudziła we mnie demona zazdrości, z powodu koloru szczególnie ;)
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja mam podobna, krwista pozarowa czerwien i nieco wieksza (pewnie). za kazdym razem, jak jest w uzyciu, nie moge sie opedzic od komplementow (nie ja, a torebusia_. Prezent od Coreczki to jest.

      Usuń
  5. Rabarbara, torebusia jest naprawdę maniunia - jak portmonetka. Ale kolor cudny, fakt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyż elegancka wręcz wytworna Kura potrzebuje większej ?
      Barbara

      Usuń
    2. Nie. Puderniczka się zmieści.

      Usuń
  6. Piękne słońce, wydaje się, jakby było ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale sliczna torebusia! Ty to masz szczęście do tych zakupów lumpkowych za grosze.

    OdpowiedzUsuń
  8. tym razem ja gadam pod poprzednim postem..
    wiecie co, Kury nie stoliczne? wkurzacie mnie tymi swoimi zakupami w lumpeksach. u nas wszystko dziesięć razy drożej, do tego plastikowe i obrzydliwe. zazdrość mię zżera okrutnie!
    a z Wałka piękna podusia! w ogóle całe towarzystwo urodziwe jak zwykle, zresztą.
    Hano, presja już Cię wzięła opuściła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tempo kochana, bo trzeba przyjechać na Pragie ;))))!
      Barbara

      Usuń
    2. Baśka, w które rejony? ostatnio jakąś jaskółkę zdybałam na Żelaznej, ale już było zamknięte i tylko przez witrynę se popatrzyłam. szmaty nie wiem jakie tam są, ale na wystawie były świetne skorupy.

      Usuń
    3. TG, presja objawia się tym, że wybieg mus odetkać, a ueb pusty!

      Usuń
    4. no wiem, ale jusz pojszła sobie, co nie? bo jak sobie wyobraziłam Prezessę naszą kochaną ledwo wystającą spod presji, to chciałam lecieć ratować :)

      Usuń
    5. Tempo, Targowa i okolice w prawo i w lewo, można zygzakiem ;))
      Barbara

      Usuń
    6. TG, napisałam parę gupotek, odetkłam wybieg i po presji. Ale jakoś tak yntelygentnie by się chciało...

      Usuń
    7. Pokot z polotem?
      Barbara

      Usuń
    8. Rabarbaro, ja z Pragi. pierwsze 10 lat mieszkałam tuż obok bazyliki. na mojej ulicy były gazowe latarnie, rosły morwy, a za płotem był prawdziwy ogródek jordanowski z górką do zjeżdzania na sankach i obiwiązkowym lodowiskiem zimą.

      Usuń
    9. Ojej! musiało być pięknie :)! i morwy, ach! Jak się ociepli musimy się umówić - oprowadzisz mnie i poopowiadasz, dobrzeee? :))
      Barbara

      Usuń
    10. jasne! :)
      sama jestem ciekawa, czy morwy jeszcze są.

      Usuń
    11. Bardzo się cieszę :)! Dzięki!
      Barbara

      Usuń
    12. to ja dziękuję! będę miała okazję do odwiedzenia swoich ulubionych miejsc z dzieciństwa. obawiam się tylko, czy Cię nie zanudzę :)

      Usuń
    13. Tempo - morew pewnie juz nie ma, tylko stoi tam jakas Biedronka, badz bank, badz pierdylion mikromieszkan (u nasz w uk, za rogiem, za przystankiem autobusowym z wiatko stal malusi budyneczek. teraz nie ma budyneczka ino szereg domow - chyba 10 plus srodkowe to mieszkania dwa , jedno na drugim. wyjscie wprost do autobusu... ja bym sie tez zapisala na obchod ino pewnie kulanko i przeciwlegle biedro nie dadza za daleko isc :/

      Usuń
    14. Opakowana, nie mówi się morew tylko morwów. ;)) I oczywiście - wspaniały plan na majowy spacerek ! Tempo - co Ty na to? A kolanko i biedro uspokój, przecież tam co rusz jakaś knajpka dla spoczynku a i park bliziutko :).
      Barbara

      Usuń
  9. Torebusia przypomina kwiat piwonii, jest śliczna.
    S lońce juz grzeje, czuje się ciepło przez szybę i jak nie ma wiatru. Zwierzaki też się stęskniły za słonkiem.
    Zmylił mnie tytuł posta, myślałam że na filmie byłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam Ewa, trochę się bojam, bo czytałam książkę.

      Usuń
    2. Widziałam film, no raczej straszny.

      Usuń
    3. jak sie bac, to ani nie przeczytam, ani nie obejrze. za to wczoraj bylo odsloniecie kolejnego krasnala we Wroclawiu - krasnal Vincent (kompletny bez ucha chyba, w slomkowym kapelusiku, ze sztaluga), bo czesc filmu byla krecona we Wroclawiu. O!

      Usuń
    4. Tu nie ma sie czego bac,Ten film to obowiazkowo trzeba zobaczyc.Ja z tych,ktore uwazaja,ze film zawsze gorszy od ksiazki ,zwykle rozczarowuje.Tu jest inaczej.To film wielowatkowy,dla kogos,kto nie zna ksiazki,moze sie wydawac nudny,bo i takie opinie slyszalam.To film o sprawiedliwosci,zyciu i .... miesie,jakkolwiek to brzmi.Agnieszka Mandat w roli Duszejko wyjatkowa,wyjeta z mojej wizualizacji w trakcie czytania.Kotlina Klodzka pokazana przepieknie,muzyka powala...Zwroccie uwage,ze ksiazka pisana wiele lat temu ,teraz stala sie aktualna do bolu,wyprzedzila czas o pare lat...Hana,mam nadzieje,ze zobaczysz,bede ciekawa Twojego zdania..
      Magda z Plewisk

      Usuń
    5. Zgadzam się Magdo, trzeba obejrzeć, choć momentami niełatwo. Agnieszka Mandat jest fantastyczna, to genialna aktorka. Co do zdjęć i muzyki pełna zgoda, mnie tylko przeszkadza trochę zbyt szybki i nowoczesny montaż, nie lubię tego w nowych filmach. Ja wolę, jak opowieść się snuje nieśpiesznie i logicznie, no ale to nie na dzisiejsze czasy... Pozdrawiam!

      Usuń
    6. też tak wolę. pamiętam jak po kilkuletniej przerwie w życiu tzw. towarzyskim wylądowałam w kinie na filmie "Człowiek Demolka". jeeeżu, nie nadążałam za tym montażem, byłam przytłoczona obrazem, dźwiękami.. się poczułam taka niewspółczesna, czy jakoś tak. jakby świat skoczył do przodu, a ja zostałam w miejscu.

      Usuń
    7. Ja pierwszy raz miałam to wrażenie, o dziwo, na "Ogniem i mieczem". Po "Wołodyjowskim" i "Potopie" to była dla mnie jakaś totalna siekanka, nie lubię tego filmu. "Potop" mogę oglądać w kółko, choć widziałam już ze 20 razy...

      Usuń
  10. Hana polecam lumpeks w Dopiewcu, w piatek najtaniej. W porownaniu do Poznania bardzo tani. Glownie ciuchy, ja tam szukam i czasami znajduje materialy na moje „ uszytki”.

    Co to miotla kauczukiwa, ja zaklaczona jestem po kokarde.... dwa duze psy i kot.
    Magda z Plewisk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie się najlepiej sprawdza wilgotna gąbka, świetnie zbiera z dywanów.

      Usuń
    2. Magda, miotłę kupiłam w Auchan. Świetnie zbiera, chociaż trzeba się namachać. Magda, dołożę fotkę mietły w poście.
      Dopiewiec powiadasz? Lumpeksowe zagłębie odkryłam przy Rynku Jeżyckim i w okolicach, przy Dąbrowskiego.
      Nie będę jeździć na kolanach z gąbką! Zresztą mam taki dywan, do którego kudły się jakoś przyklejają i żaden odkurzacz ich nie wessie, nic, normalnie kulą w płot!

      Usuń
    3. Mnie się wydaje, że może pozbyć się dywanów ...... ale ja tylko tak..
      Barbara

      Usuń
    4. szczerze mówiąc, ja się pozbyłam już dawno, kiedy miałam bardzo chorą kotkę. i w tę sytuację weszło kolejne zwierzę - maluta kotka, która wyrosła w przekonaniu, że dywany to takie kuwety, tylko inaczej. teraz mam tylko małe dywaniki gdzieniegdzie.

      Usuń
    5. Ja bym się raczej nie wyzbywała dywanu bo nasze stworki mają lepszą przyczepność do podłoża a to ma wpływ na ich stawy.Zamieszkawszy na nowym mieszkaniu,po kilku tygodniach bez dywanowych szybko rozłożyłam i dywan i 3 małe co by Panda nie ślizgała się na kaflach i panelach,że nie wspomnę iż owe dywany są dla niej bardzo pomocne przy wstawaniu na sztery łapy.Serce mi się krajało jak widziałam problem we wstawaniu bo przednie łapy jej się ślizgały i zad uciekał do tyłu:(

      Usuń
    6. U mnie zawsze zdawaly egzamin buty podkute guma, np pepegi, machasz nozka po dywaniku, klaki sie walkuja (przepraszam szanownego Waleckiego) i potem odkurzacz to wciaga gladko. schody musialam obrabiac gumowymi rekawiczkami, ale tylko w zalomkach jakos.

      Usuń
  11. Rabarbara, TAM miałam dywany z włókna palmowego i sprawdzały się rewelacyjnie, ale one są okropnie drogie. Może znajdę w Czaczu, ale w ten ziąb nie pojadę. Bez dywanów jakoś mało przytulnie i zwierzakom w dupki zimno, poza tym strasznie się ślizgają na panelach. A to niezdrowe, zwłaszcza dla Frodunia. To kupiłam takie za 70 dych z przeceny i teraz mam jazdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z włókna trafiają się na aledrogo ale właśnie niedrogo ;), zaglądaj.
      Barbara

      Usuń
    2. Ano właśnie-nie zdrowe dla naszych miłości:)

      Usuń
    3. Oj tak, Tropik też okropnie się ślizga na panelach i nie może wskoczyć na łóżeczko:(( Zwłaszcza jak mu w zimie pazury urosną.

      Usuń
  12. Lumpeksy w okolicach rynku i Dabrowskiego znam tez, ale tam moc luda.. a w dzien dostawy drogo.. i tloczno.W Czaczu dywan z wlokna kupilam za 30 zl, Ale teraz tam wszystko w te mrozy pozamykane, warto pojechac pod koniec marca ( porzadki przedswiateczne ).
    Magda z Plewisk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, też kupowałam w Czaczu, ale czegoś ostatnio ich nie było. W Ikea kosztuje takie cuś prawie 4 stówki. W życiu never nie kupię, zaraz i tak wylądują tam rzygi (sorki!).

      Usuń
  13. Dzieki za zdjecie mietly, kupie , bo zycie bez klakow jest tego warte
    Magda z Plewisk

    OdpowiedzUsuń
  14. Magda, w dzień dostaw nie chodzę, to bez sensu. Ja poluję na niszowe ciuchy i akcesoria, lud tego nie kupuje:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Pokot fajowsko se poleguje, nasz Myko też dopieszcza się na słoneczku :) Torebusia ma piękny kolor, w lumkach już strasznie dawno nie była, czas chyba to nadrobić ;)
    Mam tylko jednego kota, ale dywanów nie mam już chyba od 25 lat, jak zaczęłam robić różne takie, co odpady z nich leciały to polikwidowałam dywany ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Marija, naprawdę mam dywany ze względu na zwierzęta. A i tak się jeszcze ślizgają. To niedobre na ich stawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, panele są bardzo śliskie, ja nie mam śliskich podług.

      Usuń
    2. Mysmy psinie krzywde zrobili zamieniajac wykladzine na panele. no i nie umiala po tym chodzic, to na dole (tylko tam te pulapki byly) polozylismy rozne chodniczki i dywaniki i piesek, ktory nie chodzilw zasadzie, bo albo ciagnal jak pies pociagowy albo po prosty drypcil, to drypcil po dywanikach a potem skokiem gazeli - ciach na nastepny i na nastepny...

      Usuń
  17. Dobranoc Kureiry równo o północy! Jakoś mało dziś rozmowne jesteśmy/byłyśmy. To bez tyn mrós.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdzie to ocieplenie, za oknem mam -24 Zimno! Tak trzyma cały tydzień.
    W domu 22 i koty zaległy na parapecie, Aha, mam nowy blog, poprzednie poleciały gdzieś w świat wirtualny, szkoda ale co robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alina, byś podała linka do nowego bloga?

      Usuń
    2. alistana.blogspot.com W cieniu dobrego drzewa - tytuł
      To dopiero taka próba, bo nie mogłam się dogadać z bloggerem.


      Usuń
  19. Uroczy gadzecik, taka kondonierka, ale nie dla mnie, bo jakby fajki nawet weszly, to juz zapalniczka by sie nie zmiescila. ;)
    Moje inwentarze coraz czesciej towarzysza mi na dymka, jak tylko slonce swieci, to nawet zmarzluch Miecka wygrzebuje sie ze swojej lupinki, albo spod koca, gdzie sie zakopuje, i wylazi slonce ogladac. Bulka jest caloroczna, zawsze przemknie mi sie miedzy nogami, jej najwieksze mrozy niestraszne. Jak i mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AMP, ja torebusie mam dla mania i ozdoby. W tej nawet ćmiki się nie zmieszczą. Tylko okrągła puderniczka.

      Usuń
  20. Dzień dobry :) - chociaż nie wiem....., chyba Kurnik zamars.... tu też nadal zimno i jeszcze mgławo.. ale wbrew : KUKURYKUUUUU! Dobrego dnia :)!
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kurniku i nasz własny Kukuryku:) U mnie -10 ale słońce świeci.Miłego dnia dla wszystkich:)

      Usuń
    2. Rabarbara, wcale że nie zamars, a nawet się rozgrzewa za pomocą maseczki z kurkumy, miodu, czegoś tam pszczelego i śmietany. Nie myślcie sobie, że ja tak sama z siebie. Te, które dostałam na pocieszkę od Was, zużyłam wszystkie, bo łatwe w użyciu. Te mikstury kręci Olesa i dzień w dzień mnie katuje. Wzięła sobie za punkt honoru, że zrobi ze mnie młódkę. I pilnuje, nie ma wyproś. Dzisiaj na paszczy jestem żółtawa jak po samoopalaczu albo z wysokim poziomem bilirubiny. Ale liczko gładkie, nie powiem!

      Usuń
    3. boszsz, jaka dobra ta Olesa. a jak tam gryczana dieta?

      Usuń
    4. Dietę czymam też. Tu też jestem pilnowana:)))

      Usuń
    5. Hanuś, co to za dieta gryczana. I od czego, albo na co ona. Bo nie lubię kaszy gryczanej, ale jakby miala cudowne, i efektywne dzialanie docelowe na ten przykład na obkurczanie się komórek tłuszczowych, to nawet zniesłabym obrzydzenie. Poproszę ciut wiencej info na ten temat !

      Usuń
    6. Ewa, ona jak raz na obkurczanie. I możesz spożywać kaszę nieprażoną, tzw. białą, nie ma tego charakterystycznego smaczku. Opiszę co i jak i wkleję w post, bo różne Kureiry pytajo, a w komentach umknie.

      Usuń
  21. Nie jestem fejsbukowa to chciałam zapytać czy coś wiadomo od Gosianki o Bonifacym-Tatuśku?
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbaro,wiadomo! Kotek już po amputacji łapeczki. Operację zniósł bardzo dzielnie,chodzi teraz w sztywnym kubraczku,wskakuje na parapet, Gosia go filmuje jak się przemieszcza, wkrótce po operacji,wskakuje na parapet, wyrażnie czuje się lepiej!

      Usuń
  22. Ale już odstukujemy lód z grzęd, i łap.
    Słońce też już świeci.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziedobry Kurniku, wlasnie zaczelo wylazic slonko, na swiecie szadz, troszke proszylo proszkiem do pieczenia i dalej proszy, leciutko. na dworze minut 17 w domu plus 17. Ptaszkom trza dosypac mielonych robakow i owsianke spozyc. w piecyku wesolo kawal grabiny sie pali.

    Waleckiemu pewnie sie grzbiet ugotowal w slonku, wiec poszedl udawac poduszke kanapowa (bardzo malowniczo, nota bene), ale norma, ze wroci na slonko, co nie?). Odstajace kawalki Frodka na pewno sa bardzo wygodna poduszeczka :)

    o dywanach napisalam wyzej. u mnei metoda dzialala swietnie. i nie trzeba bylo na kolanach ganiac.

    podobno dzis ma byc na plus. temperatura. nie bede obstawiac tego kunia zadnym piniendzem z glowa, o nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, słońce to jest to, co Wałek lubi najbardziej. Wpasuje się w każdy oświetlony skrawek.
      Z dywanem (jeden jest taki upierdliwy) jeszcze powalczę, bo fajnie pasuje do sypialnianej szafy i skrzyni. Mam obiecaną turbo końcówkę do odkurzacza, która podobno bierze szfystko. Jeśli nie - dywan komuś podaruję, bo ładny. Nie będę się użerać.

      Usuń
    2. a nie chcesz po dywanie w pepegach posuwac do jakiego tanga?

      Usuń
    3. Opakowana, musiałabam nabyć pepegi. Zainwestowałam w mietłę.

      Usuń
    4. Hanuś, jeśli Twój odkurzacz ma dodatkowe wejście elektryczne na obudowie, to lepiej zainwestuj w elektroszczotkę. Nie ma porównania z turbo. Mialam turbo, a teraz mam elektroszczotkę do odkurzacza. Niebo a ziemia. Spod elektro wyłania się nowy dywan przy wysiłku normalnego sprzątania. Pic w tem, że elektro ma dodatkowe zasilanie, i ciungnie szerść jak smok !

      Usuń
    5. Hana, ale w mietle stop nie obujesz, a w pepegi tak. i chyba wiecej niz dyszke bys nie musiala wydatkowac, a chodzenia na cale lato!

      Usuń
    6. a jakby tak wziąć takie ochraniacze na buty, co to w szpitalach obowiązkowe, od spodu podeszwę okleić taśmą klejącą na dwie strony, i polatać po dywanach?

      Usuń
  24. Dzień dobry Kurki. Słońce świeci, -10, koty zapomniały, że już im dałam jeść i znów sępią, czas i sobie zrobić jakieś śniadanie.
    Do Rabarbary - Bonifacy ma się dobrze. Ciągle mówią o ociepleniu, ale jakoś się nie zanosi chyba.
    Miłej soboty

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie mam dywanów bo poległam i każdy odkurzacz też poległ. Ale mam pcw i taka gumowa szczotka jest genialna bo zbiera niewidoczne nawet kłaczki w takie sznury co się nie noszą w powietrzu i łatwo to potem wywalić do kibelka. A odkurzacz zbiera to czego ona nie dopadła i tak sobie razem walczą z kudłami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna, całkiem przypadkiem odkryłam tę szczotkę szukając dużej gąbki do zbierania kłaków. Jest świetna, fakt.

      Usuń
  26. Słonce i u mnie swieci, autko nam wczoraj odmowilo współpracy,ponoc jakiesik gumy mogły zesztywniec,bo akumulator to jest superowy i to nie jego wina.zatem moze dzisiaj przy sloncu odpuszczą te gumy i bedzie mozna podjechac na wieksze zakupy.
    Mróz nie odpuszcza ,-13 o 6 rano, w dzien ma być z -6. No ale od jutra podobno ma sie zrobic cieplej. dzisiaj boli mnie od pasa w dół, katar sie pojawił wczoraj,tak wiec przechodze kolejne etapy choróbska.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pokot niezwykle słoneczny. :)
    He, że nie trzeba na kolanach to się robi istotne z czasem. ;))
    Ciekawe czy doda mój komentarz, bo coś poprzednich nie chciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Czajko, i to jak istotne! Poza tym ze mnie raczej CHPD i do poziomu dywanów się nie zniżam.

      Usuń
  28. Byłam, przeczytałam, wrócę :-)

    Pilot uroczy, torebka śliczna, a mój szesnastoletni Siostrzeniec uważa, że lepszej niż gumowa miotły lub zmiotki nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokot, nie pilot. Tablet tak poprawił, bo mądrzejszy od radia :-DDD

      Usuń
  29. Annette, uroczy pilot - dlaczego nie?
    Twój szesnastoletni Siostrzeniec interesuje się sprzątaniem??? Ożenię się z nim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli sprzątający Siostrzeniec jest również uroczym pilotem to ja też !!!! Się ożenię ;).
      Barbara

      Usuń
    2. ustawiam sie do kolejki...ale w sumie, czy ja wiem. z jednym takim jestem ozeniona i on doobrze jeszcze dziala, tyli, ze sie srednio zgina w kolankach do podnoszenia tych wszystkich prochow.

      Usuń
    3. I ja, ja oprócz sprzątania innych wymogów nie mam. nawet to, że młodszy to nie przeszkadza w sumie ! ... chyba będzie chciał kasting zrobić przy takim nawale kandydatek :)

      Usuń
    4. Obawiam się, że wygram cating - Olesa mnie odmładza, już wyglądam na 30 lat, a co będzie dalej???

      Usuń
    5. Zazdrość mnie zżera, i nie chodzi o tego tam pilota, ino o te 30 lat...;)

      Usuń
    6. Hrehre, my tu zwarte, odmłodzone i gotowe, a pilota ani śladu:(

      Usuń
    7. Hanuś, bylebyś nie zdziecinniała od tych maseczek, cuś za szybko to odmładzanie ci idzie!

      Usuń
    8. Mika, jakoś spokojna jestem w tem względzie.

      Usuń
  30. Mam puderniczkę, poszukuję torebusi:) Piękna jest!
    Pokot przecudnej urody, a Wałek wie jak się urządzić.

    Zazdrośćcie mi, wiosna nadejszła 10 na plusie i sonce świeci:)

    OdpowiedzUsuń
  31. dziędobry :) U nas słonko, ale ciągle -12 i fruwajo male biale kłaczki, zupełnie bezladnie, bez sensu żadnego porządku.
    Pokot najpiękniejszy z najpiękniejszych. Cudne i kochane te nasze futra !
    Torebusia bardzo ale to bardzo śliczna. Myślałam, że ona ciut większa, niż puderniczka, ale to nie wada. A kolor ma obłędny !

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej Kurki po południu. Słońce smog taki sobie, poniosło mnie do Lasku Wolskiego. Kondycję mam funta kłaków nie wartą, okazuje się że po równym dużo mogę przejść, a pod górkę sapię jak lokomotywa.
    Na dodatek zamiast przyjemnej pogawędki musiałam co chwilę przełączać telefon bo sie zbiesił i startował na tryb samolotowy, w endomondo usiłował liczyć kilometry w badmingtonie, co chwilę milkł i nie łączył. Zimno mu było czy co? Spacer był przyjemny, słoneczko lekko przygrzewało, śnieg skrzypiał pod butami, mrozik mroził, 3 godziny szybko minęły.
    Dobrego popołudnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ewa2, może smog go przytkał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko możliwe, krakowski smog włazi wszędzie.

      Usuń
  34. Wiesz, Hano, jak ten jednorożec Ci się znudzi, to mogę przejąc. :-DDD Jest świetny. Wolę go bardziej niż siostrzeńca ze szczotką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam przedwczoraj Twoje konie. Na żywo.

      Usuń
    2. Agniecha, ony się nie nudzo...

      Usuń
    3. Moje własne??? To dlaczego nie wpadłaś do mnie???

      Usuń
    4. Powyżej było oczywiście do Izydora, a do Hany teraz - nie nudzą się jednorożce czy konie żywe?

      Usuń
    5. Chyba jednorożce. Na Hany uszku,
      Barbara

      Usuń
    6. Jednorożce Agniecha, jednorożce! Konie zresztą też raczej nie. Ty mi to powiedz!

      Usuń
    7. Konie nie nudzą się nigdy.

      Usuń
    8. No, jednorozec odlotowy zupelnie. zeby tylko moja Coreczka nie zobaczyla, bo gotowa przyjechac i ukrasc ;)

      Usuń
  35. Hm.. ja chyba poproszę o ten przepis Olesy na maseczkę, na tych 30 latach nawet mi nie zależy ale taka opalona to lubiałabym być ;)))
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  36. Rabarbara,, do czegokolwiek dodaj kurkumy i będziesz żółta. Miód, śmietana, pszczeli nie wiem co, oliwa z oliwek i chyba biały twaróg? W każdym razie smaczne to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smarujesz mordeczkę maseczką a potem ściągasz maseczkę i zjadasz? Naprawdę? Dawaj dokładny przepis! Też chcę być żółta, piękna i młoda.

      Usuń
    2. Też proszę dokładny! Ile czego do czego, co to ten pszczeli i czy śmietana czy ser! Bo powyżej gdzieś pisałaś, że śmietana. I czy to na śniadanie czy lepiej na podwieczorek?
      Barbara

      Usuń
    3. Na śniadanie. Kurna, jutro zapytam!

      Usuń
    4. Pewnie pyłek, bo kit to zdecydowanie na nalewkę.

      Usuń
    5. Zapytaj, zapytaj, bo Ci inaczej nie damy spokoju. I o proporcjach nie zapomnij.:-)

      Usuń
    6. i ja też chcę być żółta, piękna, młoda i najedzona. choc nie mam pewnosci co do zoltosci....

      Usuń
  37. poprzedni post przeczytałam i skomentowałam i nie widzę go ...ale , ale wspaniałej kobiecie życzę niesamowitej walki z przeciwnościami i spokojnego życia w każdym jego rodzaju.
    wczoraj nakupowałam za grosze multum , barwnych i cieniuchnych szali - będą obrusami w mojej jadłodajni
    natomiast futrzaki w moim domu , a zwłaszcza 19 letni kot , tylko na domowej plamie słonecznej się wyleguje
    pozdrawiam z podlaskiego Wajkowa - Dośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dośko, vel Gryzmolindo, czy może odwrotnie, dziękuję, przeciwności chwilowo przyduszone i nie piskają (tfu, tfu, tfu!).
      Ja również namiętnie kupuję szale - u mnie robią za firanki, baldachimy i co tam mi do uba strzeli. Ostatnio nabyłam szale w papuzich kolorach i noszę się z nimi tu i tam - mam za mało okien! Bardzo mnie kusi Podlasie, strzeż się!

      Usuń
    2. trochę mi było tęskno za WAMI , ale i czasu mam nie za dużo na blogowisko . Przeważnie siedzę na fejsie w moim Gajowisku i wklepuję foty dla miłych Gości .
      macham wieczorowo - Dośka vel Gryzmolinda

      Usuń
  38. Hrehre, Agniecha, zawsze coś się tam liźnie! Odezwała się ale, staruszka! Nie znam dokładnego przepisu, bo jak zapytam, znów będę musiała coś kłaść na paszczu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, Hano, ja już nie taka młódka jak kiedyś. Już co najmniej 10 lat panowie kierowcy w autobusach nie proszą mnie o legitymację studencką.:-DDD
      Ale się chwalę, co? Nieprzyzwoicie bardzo bez umiaru. Ale dla równowagi ostatnimi czasy siwieję.

      Usuń
    2. Agniecha, a ja nie!!! Śladowo! Hrehrehre! Moje włosy NIGDY farby nie widziały, ale to z lenistwa mojego.

      Usuń
    3. Moje włosy miewały kontakty z farbą, ale dawno temu i z powodów podobnych do twoich ( lenistwo i zdrowy rozsądek - Syzyf nigdy nie był dla mnie wzorem do naśladowania ) farbować nie będę.
      Wolę być siwa na głowie i żółta a gładka na twarzyczce swojej nadobnej - niektórzy twierdzą, że przodków mam tatarskich czy chińskich sądząc po wyglądzie, więc ten żółty kolor podkreśli mą tajemniczą orientalną urodę.

      Usuń
    4. Ojtam, Agniecha, weź kapkie kurkumy i zżółkniesz ras-ras!

      Usuń
    5. Agniecha, ale spuchnięta nie jesteś?

      Usuń
    6. Hana , pauduam hahahhahahaha co za czujność na spuchniętość :PPPP
      Ja farbuje chyba 25 lat, tyle że dawniej granatowa czerń, teraz ciemny brąz, kiedyś nie musiałam, teraz muszę, posiwiałam,a przy ciemnych wygląda to strasznie
      Hana, ty nie bądź zouza, dawaj przepisy na urodę i zdrowie według Olesy, najlepiej w nowej notce, bo jak człek będzie chciał wrócic, to ni chu chu nie znajdziemy w komciach.
      Kurkuma bardzo barwi dłonie a tu ryło nałożyć ?? kurde, Chińczyk byłby przy mnie bladą twarzą eskimoską , gdybym to zrobiła. Czy Ty nas nie wkręcasz? Nie dość , zę masz już 30 lat, to chcesz z nas zrobić stare żółte wariatki ???

      Usuń
    7. Stare, żółte, spuchnięte wariatki. No no no, z czym mi się to kojarzy?

      Usuń
    8. może Hana jest pijana ? albo ta kasza daje takie skutki uboczne, że ona się tu wyzywam jak to się kiedyś mówiło hehhehe
      Agniecha, dobrze, ze jesteśmy czujne :P

      Usuń
    9. Ojtam, dziury w całym się nie doszukujcie! Kurkuma to była, bo chyba nie curry! W każdym razie żółte! Powiem Wam jak już zagdaczecie wybieg ze szczętem. Nie będę musiała się tłumaczyć, że weny ni mom.

      Usuń
    10. a moze do tej kurkumy marchiewkie dodac utarta. na pewno ma jakies zbawienne wlasciwosci, a oranzowy kolorek, dodany do kurkumy, nada taki zdrowy polot. I nie trzeba wtedy nawet puchnac zeby sie zautentyzowac.

      Usuń
  39. Torebusia jest przepiękna! Słoneczne zwierzaki takoż.
    U mnie to jeszcze tak zanadto się nie ociepla, może jakieś 2, 3 stopnie najwyżej. Na wypadek wszelki puszczam wodę na noc, żeby znów nie zamarzło.

    Czy ktoś wie czym schodzą plamy z dżemu malinowego??? Po ugryzieniu naleśnika prawie cała zawartość dżemowa wylądowała mi na gorsie i mojej jasnoszarej bluzce sweterkowej:(((

    OdpowiedzUsuń
  40. Można namoczyć w occie na 3-4 godz, potem wyprać. Ja nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  41. Oj, nie, chyba w occie nie! Wszak kwas utrwala kolory! Odplamiacz jakiś trza nabyć.

    OdpowiedzUsuń
  42. Agniecha, Twoje osobiste konie. Byłam "przelotem". Gdybym wiedziała, że się kierowcy 3 ciężarówek postanowią ścigać i w konsekwencji rozbić w droby mak, a mnie przyjdzie stać w korku prawie 4 godziny, zajechałabym.

    Mika, maliny schodzą bez problemu ze wszystkiego w normalnym praniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczam Ci wobec tego.

      Usuń
    2. vanish'em pomazac te malinki?

      Usuń
    3. Próbowałam zlizać, ale się tylko wbiło bardziej. Spróbuję najpierw normalnie wyprać wedle Izydora, a jak nie zlezie to jakiś odplamiacz zastosuję. Sąsiad zajrzał wieczorem i z przerażeniem zapytał, "Jezu, czym ty się tak pokaleczyłaś???" Fakt, wyglądałam trochę jak potencjalna ofiara zasztyletowania, tfu, tfu...

      Usuń
    4. Kiedyś, kiedy nabyłam w lumpexie wyjątkowej urody sweterek z plamą, koleżanka poradziła mi polać plamę zwykłym płynem do naczyń, a potem włożyć do pralki normalnie na wełniany program z płynem do prania wełny. Z tym że plama była nieznanego pochodzenia. I znikła. Jakkolwiek koleżanka twierdziła, że patent sprawdza się najlepiej przy plamach tłustych.

      Usuń
    5. Ten patent stosuję od dawna, znakomicie się sprawdza. Nie wiem czy na owocowych plamach też, zobaczymy.

      Usuń
  43. Wiecie co? CHPD to przy mnie pikuś. Udało mi się doszczętnie spalić garnek gotując pierogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w ramach pocieszenia zajrzyj na @ (mam nadzieję że doszedł).

      Usuń
    2. Garde, doszedł, doszedł, a nawet Ci odpowiedziałam!

      Usuń
  44. Nie chce wpuścić pod właściwym komentarzem, bloger ofefrany, to piszę u dołu.
    NIE JESTEM SPUCHNIĘTA. Hano, dlaczego użyłaś tego, tak skażonego, słowa?

    OdpowiedzUsuń
  45. Agniecha, ja tak z troski, bo Chiny mnie się skojarzyły. Tfu!

    OdpowiedzUsuń
  46. Mika, z dżemu powinny zejść bez problemu, świeże owoce gorzej schodzą, zwłaszcza z bawełny. Trzeba zapierać natychmiast, najpierw w zimnej wodzie.

    OdpowiedzUsuń
  47. czołgiem, Kurki nadobne! jakoś nie mam weny do gadania, ale trza zapchać wybieg, żeby Hana musiała zrobić to, co wyżej obiecała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, trza wiecej dogdakac....

      Usuń
    2. Tempo, dzięki za maila, odpowiem jutro, zdjęcie nie doszło, ale gmail tak ma, podam ci drugą pocztę. Uściski!

      Usuń
  48. Kurcze, nie mogie siedizec za dlugo przy kompie,bo mi sie troche w glowie kreci od czytania, ale padam ze smiechu!

    OdpowiedzUsuń
  49. Co to za wymysł, jakieś kurkumy czy inne carry. Chcecie jak chinki, wyglądać czy nie daj bóg jakieś koreanki. Nasze polskie paszczki takie ziółka mogą uczulać i można dostać "spuchniętej "paszczy" a tego chyba żadna z nas nie chce, hrehre.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ataner, nic mnie nie uczuliło, ani nie spuchło. Żółtawa jestem tylko wedle nasady włosów i z boku nosa. Ale to z niedomycia, nie ze spuchnięcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a gdzie dokumentacja? oczywiście fotograficzna?

      Usuń
    2. tempo, no co Ty! Wystarczy jedna egzotyczna piękność:))))

      Usuń
    3. Hana! bardzo proszę nie robić konkurencji naturalnym spuchniętym pięknościom, om:))

      Usuń
  51. Ataner, gdzieżbym się ośmieliła!

    OdpowiedzUsuń
  52. Mam zachciankę,zjadłabym jakąś sałatkę, coś surowego, tymczasem zapomniałam o sobie kupić, a te co były zjadłam. Oczy mnie dzisiaj bola, muszę odpoczywać, ale jak? Od pisanek przy kompie, od kompa tv, od tv książka, a spać mi się jeszcze nie chce. Idę poszukać, może jest gdzieś w czeluściach lodówki jakieś jabłko. Mnie już by tylko odmienił skalpel, żadnej kurkumu noe bedę nakladać. A jak mi zmarszczki na amen zażółci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, to trzeba dać więcej kurkumy. wtedy zażółci i zaklajstruje, znaczy się, spłyci :)

      Usuń
    2. Właściwie to nie lubię żółtego i nie jest mi w nim do twarzy, nawet pomarszczonej.

      Usuń
    3. trzeba wypytać Olesę, może ma jakieś mniej żółte przepisy.

      Usuń
    4. Olesa ma też białe. Mogą być?

      Usuń
    5. powoli dochodzę do wniosku, że Olesie trzeba by założyć bloga albo kanał na YT,
      tylko tłumacz by się przydał :)

      Usuń
    6. o, i przypomniałam sobie, że kiedyś umiałam robić napisy do filmów.

      Usuń
  53. Przeczytałam, przemyślałam i doszłam do wniosku, że mogłabym nawet zżółknąć dla gładkości lica. Zatem też prosze o przepis na maskę odmładzającą, która zamieni mnie w podlotka. A co!
    Kolczyk piękniutki! Też bym nosiła jeden! Nie raz mi się to zdarzyło, bo jakoś często gubie. Zaczepiaja się o swetry i szaliki. Takie piękne kolczyki zgubiłam. Odżałować nie mogę.
    Pokot zachwycający! Film też trzeba obejrzeć. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  54. Dzień dobry :). Nie jest cieplej. Księżyc świecił przepięknie a teraz wychodzi słońce, może też będzie świeciło ? :). Mam wolną niedzielę ;)), zamierzałam trochę połazić tu i tam ale nie lubię nosić tych kilogramów ocieplaczy...... i każda czapka zjeżdża mi na okulary :( Chyba pojeżdżę sobie autobusami ;)))). Albo posiedzę w Kurniku ;)
    Hana, podałabyś już ten przepis.... takie eksperymenty na własnym obliczu to lepiej robić w niedzielę....
    Dobrego dnia !!
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nasz niesamowite slonko, calkiem poziomo swieci az okurary sloneczne pewnie by trzeba zalozyc. dziedobry Kurnikowi - Kury calego swiata - uonczta sie!
      Czapki na ueb nie zakladam, za bardzo mie denerwuje i tworzy nalesnik na czerepie. w zasadzie kapelusze i czapki tylko nosilam, jak mialam bridne wlosy i musialam isc w swiat. teraz moge isc w swiat z brudnymi wlosami...znaczy NIESWIEZYMI. ale - kontrastowo - dzis bedzie na obiad swieza baba kartoflana. z boczkiem i majerankiem. i dobrze wypieczona.

      Usuń
    2. O rety!!!Baba kartoflanowa i to z boczusiem.Aaaach.
      Witajcie Kurki wszelakiej rasy.U mnie -9 i oczywiście świeci słoneczko.
      Co do z żółcień to trza pić bardzo dużo soku z marchewki lub się kąpać w kalii:)
      Miłego dnia Kurnikowi:)

      Usuń
    3. Opakowana - lecę do Ciebie ;)! O której ten obiad?
      Barbara

      Usuń
    4. Tak kiele 14tej. musze sie za to zabrac....
      babka kartoflana to w ogole jedna z moich ulubionych potraw...ale jak ostatnim razem jadlam na Podlasiu, to cichcem uznalam, z e...moja smaczniejsza. CZASEM udaje sie zostawic kawalek na odsmaznie w palstrach nastepnego dnia.

      Usuń
  55. Piąkna źwierzyna, piąkna! W słońcu aż błyszczy.:-) U mnie problem włosia na dywanie zniknął wraz z dywanem, po 52 345 sprzątaniu kłaka nastąpiła radykalizacja postawy sprzątaczki ( czyli mła ). Znaczy zaoszczędziłam na gumowym cudzie czyszczącym.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie każdy tak może. Mojej psince nogi się rozjeżdżają na kaflach. Więc strategicznie rozłożone dywany to konieczność.
      A poza tym, słońce przygrzewa, śmiem powiedzieć, jakiś tak wiosennie, i powietrze pachnie też niezimowo. Dzięcioły puszczają godowe werble w lesie. A konie linieją.

      Usuń
    2. Taba, jestem bliska radykalizacji postawy.

      Usuń
    3. Agniecha, u mnie też przepięknie i ciepło, ale werbli nie słyszę, ani nic poza łomotem drogi i samolotów. Straciłam kontakt z przyrodą:(

      Usuń
    4. Przyrodę to ty masz w środku domu. 4x4 łapy.

      Usuń
    5. I też Ci ta przyroda linieje ;)))).
      Barbara

      Usuń
  56. Dzień dobry Kurkom, trochę późno.
    Nic nie rozumiem z wskazań temperatury, w Onecie -9, w komórce -8, na termometrze za oknem od północnej strony 0 i bądź tu mądry człowieku. Na dodatek mordka smogowa na czarno co się wyraźnie kłóci z pięknym słońcem i bezchmurnym niebem. Miłej niedzieli życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, pewnie zamarzł Ci termometr. Albo jest optymistą.

      Usuń
    2. u nasz na tarasie od poludnia jest PLUS 8 sniego topnieje i topnieje tez od strony polnocnej....czyzby?

      Usuń
  57. Dzień dobry, włos koci ściele sie gęsto,czyli wiosna nadchodzi. Wygrzewam się razem z kotem w słońcu,za oknem o 7 rano bylo -15, w dzien m byc koło zera, idzie ocieplenie.
    A tu znow tragedia w poznaniu,jakie to te butle, że ciągle wybuchają?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam,że to błąd kogoś kto te butle podłączał:(

      Usuń
    2. W 99% to błąd człowieka, takie butle.

      Usuń
  58. Witam południowo, Kurencje :)
    We Wrocku oczywiscie słonecznie i na plusie.
    Babkę opakowanej bym zjadła, ale ten boczuś, kory uwielbiam, niestety już nie przeszedłby.
    Ja dziś zmotywowana Hany postawą zrobiłam śniadanko fit, co prawda bez kurkumy, a szkoda, mogłam dodać i czuję sie najedzona do wypęku.
    Czekam na te rzepisy mordoodmładzające i koloryzujące, wolę na biało, jakby co, bo jakoś mnie korełańskość odstręcza.

    OdpowiedzUsuń
  59. Sonic, jakimś dziwnym trafem jeszcze mi ta kasza nie obrzydła. Chociaż złamałam się wczoraj i zjadłam kilka pierogów z serem, bo uwielbiam. Za karę spalił się garnek.

    OdpowiedzUsuń
  60. Rzepisa na babkę poproszę, no a boczku mozna nie dodawac przecież, czytałam rózne przepisy, i prawdziwa podlaska jest bez boczku. Mnie przeszkadza zawartosc mąki, ale może mozna cos innego dać?

    OdpowiedzUsuń
  61. Ciesze sie, ze prezesowa nie spuchla ani sie nie zalocila , bo po co.

    babka kartoflana - roznie robia, nie musi byc z boczkiem - ja lubie, to robie. Trze sie surowe grule, ja w maszynie, to wychodza mi wezyki a nie papka, co mi w ogole nie przeszkadza. odstawic trzeba w misce, co stoi oparta jedna polowa dna na czyms, niech sie woda zbiera do latwego wylawiania lyzka. Ortodoksyjnie powinno byc to odlewanie do jakiejs miseczki, odlewanie plynu a zbieranie skrobii, co wiaze. ja jestem leniwa i nieortodoksyjna, wiec moja swiecka metoda to dodac trochu maki ziemniaczanej, a na dobra miarke tez i lyzke zwyklej pszennej. kiedys domieszalam reszte piure kartoflanego z poprzedniego dnia i tez bylo dobre. wbic jajo, dodac sol pieprz i duzo majeranku i przesmazonej cebuli w kratke w duzej ilosci dowolnego tluszczu - babka nie jest daniem dietetycznym!. wywalic na gleboka namaszczona blache i piec dlugo. czyli jakies 170 poltorej bodziny najmniej. Moja dzisiejsza bedzie dosc cienka, bo tyle mialam kartofli a taka blaszke, ze do siebie srednio pasuja, ale nigdzie nie jest powiedziane, ze musi byc wysokie, ze ho to. musi byc fest zrumieniona i odstawac od brzegu blachy.

    mozna dodac pokrojonej w kratke kielbasy przesmazonej, czosnek posiekany ale w sumie nic wiecej. nie ulepszac, nie kompinowac.

    Jak bedzie upieczona, to powinna byc zwarta, zbey mozna ja bylo pokroic, czyli przed pieczeniem porzadnie uklepac.

    Moja sie jednakowoz zawsze jednak trochu rozlata, jak ja chce kroic - mozna w duza kostke jak cienka, badz palstry, jak wysoka. NAJlepsza jest na drugi dzien, wlasnie w palstrach odsmazona. Jak odsmazam, to zadnego tluszczu na patelnie nie daje, bo babka ma w sobie tluszcz.

    mozna podawaac z czym komu pasuje - u nas to bywa sos grzybowy, sos z miesem, dzis jest gulaszowy troche (z papierka i wywar zupowy) z kilkoma kawalkami miesa rosolowego plus marchewka i por z owej zupki. nie musi byc sosou, moze byc tylko surowka z kiszonej pkapusty albo z pora (pora cienko pokroic, skropic dobrze cytryna, posolic, pomienszac, odstawic . tuz przed podaniem dodac smietany, wymieszac i jesc. zadnego blanszowania pora!!!!), u nas bedzie ten gulaszowopodobny sos i fasolka zielona. wszystko troche albo z mrozonki albo z papierka, bo zmywarka nie dziala i pol dnia spedzilismy na probach reanimacji...slubny wlasnie idzie z jakimis kombinerkami....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, może ji (zmywarce) coś zamarzło jak was nie było?
      Babkę ziemniaczaną jadłam parę razy bywszy na Wigrach, oj....pyszszszna była.....
      Barbara

      Usuń
  62. Gdzie taką fajową mietłę kupiłaś? Ja mam psa, dwa,czasem trzy koty, więc trochę umenczona jestem.

    OdpowiedzUsuń