niedziela, 12 maja 2019

Mądrość, czy wręcz przeciwnie?

Zrobiłam się ostatnio monotematyczna i gadam w kółko tylko o tej Kuriozie. Zaczekam, aż uzbiera się trochę nowego materiału i wrócę do tematu. Nie, żebym już miała na ten temat nie przynudzać, aż tak to nieee...



Tymczasem więc głos i łamy oddaję MM. Ja, jeśli nawet zacznę o czymś innym, to i tak skończę na Kuriozie:)

***


O mądrości – czy jej braku?

Wraz z upływem lat i niedawno obchodzoną przeze mnie okrągłą, bardzo nieprzyjemnie okrągłą rocznicą, coraz częściej dopada mnie myśl o tym czy muszę, jeśli nie dopadnie mnie jednak (odpukać) jakiś Alzheimer, to czy mimo wszystko muszę nieco zgłupieć tylko dlatego, że się zestarzałam. Z najbliższego mi, psychologicznego punktu widzenia można spojrzeć na ten problem dwojako. Po pierwsze – z perspektywy tradycyjnej koncepcji rozwoju. Ta nie daje mi dużych szans, bowiem według obowiązujących tu poglądów, rozwój właściwy jest okresowi dzieciństwa i dorastania, w okresie dorosłości następuje stabilizacja rozwojowa, a okres starości to regres w rozwoju. Przyjmując, że możliwości rozwojowe można w przybliżeniu rozumieć jako zdolności przystosowawcze i zdolności nabywania nowych umiejętności, jak też możliwości posługiwania się nabytą wiedzą, perspektywy moje z tego punktu widzenia nie wyglądają różowo. Na szczęście jest bardziej współczesna koncepcja, która daje mi więcej szans. To koncepcja life-span, tłumaczona u nas jako rozwój w cyklu życia. Według niej, rozwój rozpoczynający się w momencie poczęcia trwa nieustannie przez całe życie i kończy się wraz ze śmiercią. A co bardziej ortodoksyjni wyznawcy tej teorii głoszą, że śmierć nie oznacza końca rozwoju, jest jedynie przejściem na kolejny jego etap.

A jakby się tak zastanowić, to przecież starość jest okresem, w którym stajemy przed piekielnie trudnym wyzwaniami, takimi jak: zakończenie aktywności zawodowej i związanymi z tym problemami społecznymi, materialnymi, emocjonalnymi itd., utrata osób bliskich – ostateczna, bądź częściowa (związana chociażby z mniejszą mobilnością), konieczność zagospodarowania zwiększonej ilości wolnego czasu, jak też znalezienie dla siebie zupełnie nowego miejsca w grupie społecznej i odnalezienia się w nim - rola emerytki, wdowy (częściej niż wdowca), babci, osoby która potrzebuje pomocy, z czasem coraz bardziej, podczas gdy dotychczas ona tę pomoc świadczyła (to bywa bardzo trudne). Jednym z poważniejszych jest też problem znalezienia często nowego celu, sensu życia, co wiąże się z brakiem poczucia, że się jest potrzebnym innym. Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo, że nie wspomnę o problemach zdrowotnych, które zaczynają być coraz poważniejsze. Gdybyśmy nie mieli zdolności przystosowawczych, nie umieli już nabywać nowych umiejętności i nie potrafili posługiwać się zgromadzonym w toku całego życia potencjałem, to szpitale psychiatryczne nie pomieściłyby wszystkich staruszków z depresją i innymi psychozami oraz uzależnieniami, a z każdego wieżowca w mieście skakałoby ich codziennie kilku. Tymczasem jakoś dajemy radę. Liczba depresji i samobójstw w starości drastycznie się nie zwiększa. Nawet jako grupa nie czujemy się specjalnie samotni, choć młodszym od nas tak się wydaje (o tym pisałam już kiedyś wcześniej). Większość z nas normalnie funkcjonuje - psychicznie, społecznie i ba – niektórzy nie tylko wykorzystują nagromadzony potencjał, ale zdobywają całkiem nowe umiejętności – zaczynają malować (np. meble), układać rymy, zajmować się zwierzętami i… robić wiele innych rzeczy.

No więc jak Kurki – głupiejemy na starość? – czy wprost naprzeciwko?


213 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. A to zalezy od wielu czynnikow, np. czy cwiczymy mozg, pamiec. Cialo tez, ale nie o cialo tym razem chodzi. Trza duzo czytac, rozwiazywac rozne zadania logiczne, sudoku, krzyzowki i takie tam. Nie daje to gwarancji na czysty umysl na starosc, ale z pewnoscia opozni jego degeneracje. Niestety rozwoj techniki sprzyja glupieniu. Kiedys np. znalam na pamiec duzo numerow telefonicznych, teraz mam wszystkie w telefonie i nie zasmiecam sobie pamieci, a szkoda, bo to znakomite cwiczenie.

      Usuń
    2. AMP., wydaje mi się, że równie ważna jest otwartość umysłu, gotowość na nowości, które niesie życie.

      Usuń
    3. Sama otwartosc nie wystarczy, zreszta w dzisiejszych czasach taka otwartosc to mus, anie jakis cymes. Technika zapitala w takim tempie, ze trzeba sie mocno zasapac, zeby nadazyc. Bukbron chocby na chwile sie zatrzymac.

      Usuń
    4. Wiesz, AMP, trochę źle się wyraziłam. Nie chodzi o to, żeby nadążać za smarkfonami i innym cudami techniki, chociaż też, ale bez przesady. Chodziło mi bardziej o takie starcze skostnienie i sztywność umysłową. Żeby pozostać elastycznym na duchu, a jak się uda i na ciele, to ho, ho!

      Usuń
    5. Tak, za wszelka cene trzeba pielegnowac w sobie te elastycznosc, ciekawosc swiata, jakies nowe wyzwania, hobby, a nie poprzestawac na wizytach w kosciolku i mruczeniu mantr i zdrowasiek, a to czesty los emerytek. Poza opiekowaniem sie wnukami rzecz jasna.

      Usuń
  2. A skąd! Mądrzejemy!! W dupie mamy, co tam sobie o nas ktoś gada, możemy się ubrać, jak nam się żywnie podoba i inne takie...Właśnie wczoraj opijaliśmy matury naszych przyjaciół. Za młodu jakoś nie wyszło, ale po 50 t-ce oboje razem się wzięli. I idą na studia:) Mojej teściowej kazałam wywalić wszystkie za duże ciuchy, bo schudła znacznie i teraz przynoszę jej fajne fatałaszki z ciuszków. Ma się ubierać do"ciała", za "kolanko". I kolorowo, a nie beże, brązy i zdechłe szarości:) Mówi do mnie, tak jest szefowo, jak każesz:) Naprawdę ładnie jej w takich modniejszych sukienkach i bluzeczkach. A rozmiarek zrobił się 38-40. Zgrabna, że hej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masza, właśnie tak! Przezroczystość jest jedną z zalet wieku - hm - dojrzałego. Osobiście bardzo ją sobie cenię. Nikt mnie nie ocenia po wyglądzie, a jeśli nawet, to mam to gdziesik. Kiedyś człek się przejmował, bo gupi był. Tak więc zdecydowanie mądrzejemy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie...z wiekiem, coraz bardziej mam w dupie, co i kto tam sobie będzie o mnie gadał. Czy ja jestem dolarem, żeby się każdemu podobać? Idąc ku starości nie można się blokować stereotypami w stylu "mi już nie wypada". To właśnie ten czas, kiedy zaczyna mi wypadać (i opadać) wszystko, więc trzeba korzystać. Nie znasz dnia i godziny, tyle mojego, co użyję. Życie i tak już daje po garbie, a co jeszcze przyniesie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej przychylam się do koncepcji life-szpan :). W czasach, w których przyszło nam żyć tyle "rzeczy" walczy w ciągu doby o naszą uwagę, że w momencie, w którym stajemy się nieaktywne/i zawodowo jednocześnie stajemy się bardziej "uważni" i wybiórczy. To daje również mnóstwo satysfakcji. To odkrywanie nowych przestrzeni dla siebie jest w wielu przypadkach rozwojowe. Marto, bardzo pobudziłaś moją wyobraźnię tym stwierdzeniem, że z każdego wieżowca w mieście skakaliby co chwile jacyś staruszkowie....:) Kto chciałby w takim razie żyć w takich miastach? Do miasta przyjeżdżałoby się wyłącznie po to aby skoczyć. A zakupy robiłoby się w marketach pod miastem... No... można byłoby nakręcić na ten temat jeden z odcinków Black Mirror (seria na Netflix ). Szkoda, że nie jestem reżyserem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wypowiem się zbytnio. Temat złożony i dużo zależy od człowieka.Jedni glupieją inni mądrzeją, nie lubię starzenia i starości tak czy siak.

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak Masza i Hana, to że można mieć na wszystko ( prawie ) wywalone bardzo rozwija... socjologicznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dora, tu nie ma wiele do lubienia. Chodzi o to, aby zaakceptować i wycyckać, co się da.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, Kurki - oczywista, że mądrzejemy. E.H.Erikson stwierdził, że tzw. "mądrość" właściwa jest okresowi schyłkowemu naszego życia. Dopiero wtedy jesteśmy w stanie pogodzić się sami z sobą i światem oraz z nieuchronnością śmierci. I nie ma to brzmieć fatalistycznie. To ma być spokój wobec tego co nieuchronne, z jednoczesną umiejętnością korzystania z życia.

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie Marta, Hana to napisała tylko trochę inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka, ale masz na mysli post czy komentarz? Bo jesli post, to nie ja, to Marta.

      Usuń
  11. MM. Erikson mądrze to wykombinował. Chciałabym mieć znów 25 lat, pod warunkiem, że miałabym dzisiejszy rozum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to,to! Zgadzam się dokumentnie. I jeszcze tamtą wagę chciałabym mieć...;)

      Usuń
    2. To juz Rod Stewart o tym dawno temu spiewal ;)

      Usuń
  12. Nie całkiem Lilka, bo może jednak i do polubienia coś by sie znalazło? Wolny czas, to że się wszystkiego już nie da rady samemu i można prosić innych bez obciachu, że można jeździć bez biletu komunikacją miejską, że można mieć gdzieś makijaże wychodząc ze śmieciami i nie tylko, że... przecież to wszystko jest też do polubienia. A może można polubić i siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim polubić siebie.

      Całe swoje przeszło 60 letnie życie obywałam się bez makijażu.

      Usuń
    2. Marija; to może czas na makijaż?

      Usuń
    3. No, Marija, mogłabyś się zachwycić i przestać wychodzić z domu bez makijażu.

      Usuń
    4. Ale po co Marto? Nie malowałam się, bo dobrze się czułam bez makijażu i w dalszym ciągu tak mam. Poza tym wykonanie fajnego makijażu jest czasochłonne i upierdliwe, zamiast przyozdabiać siebie wolę przyozdobić jakiegoś swojego dyniaka :)

      Usuń
    5. Marija; no tak, dla zmiany i zabawy. Może do polubienia?

      Usuń
    6. Ale ja leniwa Marto jestem, no i nie czuje potrzeby takich zmian :)

      Usuń
  13. Hana, twój komentarz. Zobacz:
    Pisze Marta.." Erikson stwierdził, że tzw. "mądrość" właściwa jest okresowi schyłkowemu naszego życia. Dopiero wtedy jesteśmy w stanie pogodzić się sami z sobą i światem oraz z nieuchronnością śmierci. I nie ma to brzmieć fatalistycznie. To ma być spokój wobec tego co nieuchronne, z jednoczesną umiejętnością korzystania z życia.
    A Hana jako znany tłumacz:.." tu nie ma wiele do lubienia (starość). Chodzi o to, aby zaakceptować i wycyckać, co się da."
    Est-ce que vous l'expliquez en français? Estime :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, Lilka, a to nam się namieszało w tę i nazad. Nie ma wiele do lubienia w starzejącym się ciele, bo reszta to spoko!
      Jako znany tłumok, oui, je m' explique en francais! Parfois.

      Usuń
  14. Nie wiem jak inni, ale ja zdecydowanie cały czas się jeszcze rozwijam ;)
    I smakuje sobie życie ile się da.
    I staram się ignorować moje coraz liczniejsze upierdliwości zdrowotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, ja też. Czasami mam tyle pomysłów, że rodzi to niemały całkiem stres, bo wszystkich pomysłów nie zrealizuję, a chciałabym.

      Usuń
  15. Marta ale ja zrozumiałam to tak właśnie. "Nic do lubienia" to tylko dotyczy starzenia się ale jest przecież ta cała przestrzeń do zagospodarowania. Jeśli to zrobisz to nie będziesz miała czasu zastanawiać się, że się starzejesz.

    OdpowiedzUsuń
  16. MM., jasne że jest masa rzeczy do polubienia. Wszystko to, co mówisz, plus mnóstwo innych. Np. to, że mogę malować meble, ściany, obrazki albo lepić z gliny lub tkać jakieś bohomazy całymi dniami i nocami i nie muszę martwić się tym, że zakupy, że ze szkoły odebrać, coś ugotować itd. I w dodatku guzik mnie obchodzi co ktoś o tym myśli. Jeśli się zachwyci to super, ale jeśli nie, też dobrze. Kompletnie nic od tego nie zależy, to i tak będzie moja przyjemność. Taka ze mnie egoistka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie. Wraz z wiekiem egoizm powinien wzrastać. I nie ma w tym przybywaniu egoizmu nic gorszącego.

      Usuń
  17. Nosz kurna,ja to w ogóle nie zmądrzałam. Ubierałam się godzinę na spotkanie z córkami, żeby pogodzić spacer z urodzinowa wizytą. Ciągle nie jest mi wszystko jedno jak mnie widzą i dokuczają ograniczenia dotyczące tego, że czuję się stara, gruba i brzydka.
    Widać u mnie coś z mądrością jest nie tak, a z akceptacją to już w ogóle. Czyli ja z tych co głupieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja tak, jak i Ty cały czas lubię dobrze wyglądać przy każdej okazji. Niestety teraz moja waga się popsuła i poszybowała w górę i przy każdym wyjściu zastanawiam się, co na siebie włożyć. Próbuje schuść, ale to ciężka harówka. 😖

      Usuń
  18. Ewa2, teraz to nieźle pierdyknęłaś! Niejedna chciałaby takiego jak Twoje zgłupienia na starość.
    To nie jest tak, że z wiekiem zrobiłam się abnegatką. Jasne, że lubię dobrze wyglądać i jeśli jest jakaś okazja, to się przykładam, bez okazji też, chociaż nie zawsze. Chodzi mi o to, że jeśli z jakiegoś powodu tego nie zrobię, to mi to powiewa. Najczęściej nikt nie zwraca uwagi na brak perfekcyjnego makijażu i idealnych ciuchów. To siedzi w naszej głowie. Taka zaszłość. Bo na starszą panią nikt już nie patrzy pod tym kątem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja to juz stracilam nadzieje, ze w czymkolwiek bede wygladac dobrze. no jakos tak wyszlo....

      Usuń
  19. No Ewa, jedni mają tak a inni siak :)))).

    OdpowiedzUsuń
  20. Ewa2; a nie miałaś tak przypadkiem przez całe życie? To może czas "zmądrzeć"? Proponuję nam mantrę; ....jestem stara gruba i brzydka i dobrze mi z tym...a komu się nie podoba, to....i tutaj dowolnie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to że mi ta mantra nie wychodzi, bo nie chcę być gruba, stara i brzydka, a już się tego nie odkręci.

      Usuń
  21. Ja tam też lubię dobrze wygladać, ale właśnie jest to tak, że wiem też że to "dobrze" jest relatywne. Tak więc jest to "dobrze" w moich oczach. Bo w innych może być inaczej. Ale przecież muszę mieć jakiś punkt odniesienia. A który jest lepszy od własnego?

    OdpowiedzUsuń
  22. Hmmmmmm dziewczyny...
    Ja uważam, że najważniejsza jest osobowość, jeśli się ma ciekawe wnętrze, ono wychodzi na zewnątrz i wtedy nieważna jak się jest ubranym i czy ma się perfekcyjny makijaż. Ważne, żeby się dobrze czuć w swoim ciele i w tym co się na siebie włoży.
    Nie jestem abnegatką, która wkłada na siebie beleco, ale zawsze lubiłam ciuchy w których czułam się swobodnie, nie cierpię być nasztyftowana i oddęta ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No właśnie o tym mówię Marija; najważniejszy jest punkt odniesienia - najlepiej własny.

    OdpowiedzUsuń
  24. A te dwa gagatki z pierwszego zdjęcia to z zeszłego roku chyba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Lilka, ale tegoroczne są identyczne, więc nie szukałam w czeluściach. Rododendron kwitnie tak samo.

      Usuń
    2. No własnie chodziło mi o zieleń, jakaś wybujała czegóś

      Usuń
  25. Coraz częściej się do niego odnoszę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Do czego Hana (kogo) sie odnosisz, bo nie rozumiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MM, do mojego punktu odniesienia sie odnoszę!

      Usuń
  27. Nie lubiłam się "stroić" czyli ubierać elegancko i na sztywno (cokolwiek to znaczy ale jest pewien taki styl), ale z reguły zawsze nie byłam zadowolona ze swojego wyglądu. Teraz mi się to pogłębia, schuść nie mogę, chociaż się staram. Jak kiedyś zobaczyłam w oknie wystawowym swoje odbicie, to mówię Wam, stóg siana w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ewa2; tak myślałam. Mówię Ci - mantra - jestem....i dobrze mi z tym.....Próbowałam. Pomaga, choć oczywiście nie zawsze.

      Usuń
    2. ooo, ja mam tak samo!!

      Usuń
  28. O własny punkt odniesienia siem rozchodzi?

    OdpowiedzUsuń
  29. No tak, MM, patrz wyżej.

    OdpowiedzUsuń
  30. No poczytałam. Odniosę się do Ewy2, też tak mam, że widzę w lustrze nie to, co chciałabym. Czasem mnie to wkurza, a czasem akceptuję i nie obchodzi mnie, co inni pomyślą. Bywają też takie dni, że źle się czuję w swojej, własnej skórze i nawet na przystanku stoję z dala od ludzi, bo wydaje mi się, że to widać. Ciekawa jestem, czy ja za miesiąc zmądrzeję, czy zgłupieję z nadmiaru wolnego czasu hahaha. No nic, mózg trzeba ćwiczyć, chociaż człowiek idzie na łatwiznę, mówiąc, że jest XXI wiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezowa, w wolnym czasie popracujesz nad formą (cielesną i mentalną). Za pół roku będziesz śmigać jak nówka. Mówię serio. Jeśli sie poddasz i uznasz, że tak musi być, bo jesteś stara, to faktycznie, tak będzie.

      Usuń
    2. Hanuś nie poddam się, to nie w moim stylu, tylko niech mnie nic więcej nie boli. Dziś jestem jak nówka.

      Usuń
  31. Cześć kurniku. Na Podlasiu maj jak drut. Deszcze padają, jest zielono. Życie kipi. Czytelnictwo mi spadło w bibliotece, bo wszystkie kobitki poszły do ogródków.
    Z tym mądrzeniem to uważam, że dopiero po przeżyciu przynajmniej połówki życia, można wyciągać wnioski. Dzieciństwo to czas ładowania programów, młodość to czas ich realizacji. Dopiero jak się pojawią konsekwencje realizacji i wyborów jakich się dokonało, można coś zweryfikować.
    I tu zaczynają się schody. Bo nie zawsze wyciągamy wnioski. Czasem raczej głowa w piasek. Mogą się mylić, ale może wybieramy skostnienie i zabetonowanie, żeby nie dostrzec tych naszych wyborów.
    Moja babcia z demencją, czasem miała przebłyski świadomości. Kiedyś siedziała przed lusterkiem, a mama ją czesała. I nagle pojawiła się świadomość w oczach babci. Spojrzała w lustro i powiedziała: to ja???? to nie ja! i znikła znów. Cofnęła się do wczesnego dzieciństwa i tam została do śmierci.
    Zaraz zaczniecie, że choroby...
    Ja się z tym nie zgadzam. Choroba, to też wybór w większości. Sami sobie je fundujemy. Czasem to ucieczka, czasem konsekwencje, czasem tak realizujemy potrzebę zaopiekowania się sobą.
    Ja zdecydowanie zmądrzałam po 50 i nie zamierzam odpuścić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Bzikowa, nie wyciągnęłam wniosków i za dużo chciałam zrobić. Teraz czuję się, jakbym się rozpadała na kawałki. Wydawało mi się, że wszystko mogę. Otóż nie. Chyba doszłam do etapu proszenia o pomoc.

      Usuń
    2. Nikt nie może "wszystko" Hano, w żadnym wieku. Proś o pomoc i szanuj skafander.

      Usuń
  32. Dzień dobry.
    Nie będę mądrzeć od poniedziałku, szkoda się stresować. Zjem śniadanko, posprzątam, potem na dyżur.
    Pogoda paskudna, 8 stopni, deszcz i nie zanosi się na przejaśnienia.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  33. Hellou Kurniku, czaje sie ze sniadaniem w aucie, bo psy krążą, zimny wiatr, ale slonecznie wiec w plecy cieplo.
    Dobrrgo poniedziałku, mimo że 13.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj Dora, bo skończysz jak ja. Wszyściutko mnie boli.

      Usuń
  34. Dzień dobry, ogrodnicy w Odzi na całego. Zimno, cimno i do domu daleko.😱 Siedzę w hucie i zastanawiam się, czy ja się sama akceptuję i twierdzę, że nie. Nie ma u mnie zgody na moją tęgość - walka z kilogramami. Po za tym raczej siebie, taką jaka jest akceptuję, co nie znaczy, że wylezę między ludzi, bez odrobiny makijażu. Wyglądam wtedy, jakbym miała za chwilę odpłynąć, sina i blada. Makijaż i odpowiedni ciuch dodają mi pewności siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boguśka, bo tak nas ukształtowało społeczeństwo? Media? Że jak człek dobrze wygląda (tylko w czyich oczach?) to wydaje się lepszy, mądrzejszy. Jest coś w powiedzeniu, że nie szata zdobi człowieka, chociaż zdobi. Zdobi powłokę, a pod spodem naga prawda.

      Usuń
  35. Czuję się mądrzejsza z każdym rokiem, i życiowo i w ogóle, ale to i tak niewiele - widzę tylko coraz większy obszar, którego nie ogarniam, Jakby się stawiało krok do przodu, a horyzont rozszerzał się nieproporcjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AniuM., bo tak jest. Coś jak Pinterest. Klikasz na zdjęcie, a ono Ci otwiera morze innych możliwości.

      Usuń
  36. Chciałabym na starość mieć wigor Leni Riefenstahl, ciekawość życia ( ona nauczyła się nurkować po osiemdziesiątce ). Staram się nie zamykać w kręgu ludzi w podobnym do mnie wieku, mam wrażenie że to bardzo mocno ogranicza i odcina człowieka od współczesności ( żyje się wówczas tylko jej wycinkiem, sprawami swojego pokolenia co rodzi brak szerszej perspektywy bo bardzo łatwo się zapomina jak to wół cielęciem był albo że samemu kiedyś będzie się człowiekiem mocno starszym ). Za jeszcze ważniejsze niż utrzymanie cielska jak najdłużej w jak najlepszej formie uważam utrzymanie sprawnego umysłu, mózg sprawa organiczna ale nie każdy zdrowy mózg koniecznie oznacza sprawny umysł - rzecz jest bardziej skomplikowana. W starości boję się utraty godności, to u mnie nie kwestia zniedołężnienia tylko zdziecinnienia. Niedołęstwo jest upierdliwe ale zdziecinnienie to upadek. Nie mam tu na myśli chorób demencyjnych, otępień itd. tylko takie starcze podejście do świata, które jest równie niemądre i egoistyczne co podejście małych dzieci. Wicie rozumicie, niby mózg działa, staruszka nieodjechana z powodu zaników ale świat się dla niej zatrzymał w wieku lat czterdziestu a obecna rzeczywistość nie istnieje, Takie życie minionymi balami. U mła jak u Boguśki, dodupnie znaczy. Co do akceptacji to właśnie uświadomiłam sobie że mam owal twarzy jak na kadżarskiej miniaturze, cudownie okrągły, he, he, he.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tabaazo, z taką dawką ironii, sarkazmu i ostrości widzenia idiotyzmów życia, absolutnie ci to nie grozi. Pielęgnuj, to ogromnie konserwuje :-)

      Usuń
    2. Otóż to, Taba, mam młodych znajomych też, i to niemało. Zupełnie nie czuję różnicy wieku między nami. Żywotność Leni tak, poproszę, jak najbardziej, ale bez nurkowania. Ekstrema nigdy mnie nie pociągała.

      Usuń
    3. Wigor Berty Heleny wigorem, ale jednak nie mogę myśleć o niej inaczej niż źle, mimo jej dokonań artystycznych, etc.

      Usuń
    4. Grozi, grozi, Bzikowa, każdemu może klepeczka poluzować albo co gorsze nawiedzenie najść ( ostatnio jednej pani politycznej się zdarzyło, jak twierdzą jej znajomi ponoć mocno używała życia w czasach młodości a teraz się na starość babina z zazdrości w jakieś bajdurzenia o czci dziewiczej zaplątała - pewnie błona jej z wiekiem na szare komórki naszła ).
      Tak, Naczelna, ja tyż tak właśnie czuję. Z niektórymi ludkami nadaję na tych samych falach bez względu na wiek. Czasem robię za Ciotkę Klotkę albo za dziecię we mgle, w zależności od życiowego doświadczenia ( czytaj wieku ) znajomków, ale wspólna fala musowo jest. Co do nurkowania to Leni nie była nurkiem technicznych, żadnych mieszanek na wielkie zejścia czy tam inszych akcji - proste butlowanie, takie w sam raz dla pani starszej.
      Izydoru, u Leni występował jak u wiele artystów przed nią ( i jak zapewne będzie występował u wielu artystów po niej ) problem z rozróżnieniem etyki od estetyki. Taka ułomność intelektualna u niby na oko inteligentnych ludzi. Obrzydliwości się z tego lęgną co kalos nie zawsze jest kagathos.

      Usuń
    5. O to, to! Znam jednego, co najwyraźniej pomieszał te dwa pojęcia! I jeszcze mówił, że artystom wolno więcej!

      Usuń
  37. Heloł Kurniku,
    pochmurno,chwilami siąpi.Pranie na balkonie raz moknie raz wysycha.

    Mię się wydaje,że ogólnie to świat się bardzo zinfantylizował.Trafnie oddaje to taka reklama żelków,gdzie stare pryki siedzą przy stole i szczebiocą dziecięcymi głosikami(swoją drogą kto to wymyśla!).Bombarduje nas zewsząd wielomówstwo i paplanina o niczym,a mądrości w tym wszystkim co kot napłakał.
    Mój ulubiony redachtor z zawodu fizyk właśnie dziś wypowiadał się na podobny temat.IQ współczesnych społeczeństw maleje zamiast wydawałoby się rosnąć.Największe,spektakularne odkrycia w fizyce przypadły na przełom XIX/XXw, dzisiejsze technologie i postęp to echo ówczesnych mózgów.
    Dziś młodzi tylko napitalają w komórki.
    Starość porywająca nie jest,ot faza rozwojowa w dolnych strefach stanów średnich;)Ale nie narzekam.
    Czymcie się Kury.

    OdpowiedzUsuń
  38. Hanna, świat nie tyle się zinfantylizował, co po prostu zgłupiał z nadmiaru wszystkiego. Twój redaktor ma rację. Świat załatwiła rewolucja przemysłowa z przełomu wieków. I pozytywnie, i negatywnie.
    A propos reklam. Nie mam telewizora, więc nie znam reklam. Czasem chodzę do kina i tam z całą ostrością, bo z dystansu, poraża mnie ich miałkość, głupota i wszystko co najgorsze. A kiedy sobie uświadomię, że przecież one są skierowane do grupy osób o takim właśnie poziomie, i że ta grupa jest ogromna, to włos mi się jeży.

    OdpowiedzUsuń
  39. Błeee, jak paskudnie. Wytrzymało od południa do 19 i znów pada, 7 stopni, z przyjemnością wróciłam do domu. Będę się dzisiaj starzeć przed ekranem telewizora oglądając "Grę o tron". Jeden z nielicznych seriali, który oglądam.
    Tłumaczenie trzyletniej pannicy co to kości i mięśnie nadwerężyło moje zwoje mózgowe. Dorwała książkę starszej siostry.
    Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, ciekawam bardzo Jak to tlumaczyla? :)))

      Usuń
  40. Co do starości, to zgadzam się z Cyceronem (dialog „Cato Maior de Senectute", czyli Katon Starszy o Starości"), że„(…) trzeba spokojnie przyjąć i ten okres życia, nie rezygnować z dostępnych rodzajów aktywności, zdobywając tym szacunek, a nie tylko nań czekając. A śmierci nie ma się co bać, bo albo kończy ona wszystko, albo jest wstępem do wiecznego życia (...) Jakże szczęśliwy będzie dzień, w którym opuściwszy tę bezładną zbieraninę ludzką podążę tam, gdzie przebywają i gromadzą się boskie duchy..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izydorze; co do lęku przed śmiercią, to któryś z filozofów powiedział (oczywiście nie pamiętam który), że nie ma powodu sie jej bać, bo kiedy JESTEŚMY to nie ma śmierci, a kiedy JEST śmierć, to nie ma już nas. Bardzo mi to utkwiło gdzieś tam...

      Usuń
    2. Też bym chciała mieć klasyczne wykształcenie, ale nie dane było. Może jak będę starsza, w ramach hooby, greka i łacina...

      Usuń
    3. Klasyczne wykształcenie to była dla mnie podstawa do prowadzenia życia pasterza hedonisty.

      Usuń
    4. No tak, bo inaczej skąd masz wiedzieć, jak wieść ww. życie.

      Usuń
    5. Izydorze, piszac o Cyceronie i Epikurze uswiadomilas mi mialkosc i malosc mojego zycia, pozbawionego tak glebokich przemyslen (mam wyksztalcenie calkiem nie klasyczne), moze powinnam tak jak Agniecha, pomyslec o grece i lacinie?

      Usuń
    6. Basiu, jestem przekonana, że poza głębokimi przemyśleniami, które przeszły do historii filozofii, Cyceron i Epikur prowadzili całkiem zwyczajne życie, może nawet miałkie chwilami?

      Usuń
    7. Izydoru, wobec wyzwań remontowych bardziej przyda Ci się stoicyzm, a już na pewno stoicki spokój:)

      Usuń
  41. Powiem tak - możemy coś zakładać, tworzyć teorie, analizować statystyki, a tak naprawdę to ruletka. Traf.
    Ja na razie jestem coraz lepsza logistycznie, bo coraz wolniej się ruszam. Taka równowaga. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, Czajko! Pierdut i lewa rąsia wyłączona z użytku! Teoretycznie wydawało mi się, że siły mam nieograniczone. Nawet logistyka chwilowo wzięła w łeb.

      Usuń
  42. Ja tam w jednym głupieję, np. nie rozmumiem dylematów i dramatów co niektórych- i młodych, i starych, choć może wynika to z tego, że mądrzeję i inne rzeczy stały się dla mnie priorytetem.
    Hm... i zrozum tu człowieku... ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariollo, to jest wyłącznie mądrzenie! Bo i dylematy takie czasem, że aż:)

      Usuń
  43. Doprawdy, chciałabym, aby teoria nr dwa, czyli lifespan, była prawdziwa. Ponieważ życzyłabym sobie zmądrzeć na starość, bo w wieku młodym i dojrzałym mądrością aż tak nie grzeszyłam.
    Czuję i odbieram podobnie jak AniaM. Może nie aż tak, że mądrość mi przyrasta, ale że widzę coraz więcej, chociaż to się dzieje bardzo powoli i czasem staje albo się nawet cofa. Gdzieś tam zmierzam, ale nie wiem dokąd. Akceptacja siebie i świata też mi chyba powolutku przyrasta.
    Sądzę że jeśli pożyję bardzo długo, to na starość trochę zmądrzeję.

    Opatuliłam ziemniaki, bo u nas przymrozek zapowiedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, chyba nikt z nas nie wie do końca, dokąd zmierza. Coś tam sobie planujemy, a życie sobie. Czy się cofamy? Nie wydaje mi się. Każdy ruch jest postępem i zawsze coś wnosi.

      Usuń
    2. Wiesz, czasem jest tak, że 3 do przodu a 2 do tyłu. A potem widzisz, że to do tyłu też było potrzebne. Ach. Dlaczego nie można tak zrobić, że człowiek jest taki, jaki chce być?
      Ciekawe, jak by wtedy ludzkość jako całość wyglądała?

      Usuń
    3. Agniecha, to chyba nie byłoby zbyt fajne - że człowiek byłby taki, jaki chciałby być. A gdyby ktoś chciał być Leonem Zawodowcem? Albo pedofilem? Hannibalem Lecterem? Albo chciwym bogaczem? I bez chcenia nie brakuje tego kwiatu.

      Usuń
    4. Pewnie by się okazało, że Leon Zawodowiec zawsze chciał być małą, grzeczną dziewczynką. A Hannibal, pewnie jedna sobą....

      Usuń
  44. Agniecha - nie wiem czy i na ile teoria life-span jest prawdziwa, ale współcześnie jest obowiązująca w psychologii rozwoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest to teoria bardziej optymistyczna.

      Usuń
  45. Kiedys bardzo bardzo dawno temu troche sie przejmowalam opinia innych i za cholere nie moge sobie przypomniec dlaczego, bo przeciez wlasciwie cale zycie mialam gleboko w de co kto o mnie i moich pomyslach mysli. zajec mam po kokarde, kazdego nowego czegos sie boje, ze wciagnie (malowanie mebli) a czasu nie nastarczy. Tzn nowego, np w sensie technologicznym to sie nie boje, bo mi ktos wytlumaczy az zrozumiem, hrehrher. zapominam caly czas, klamie jak najeta jesli chodzi o nuemry - daty, czas, ceny i - cholera - dalej mi wierza jak cos powiem, ze musze wyjsc w srode na 16ta do szpitala na zlecenie. no i, kurna, wierza mi. a ja sprawdzam i jest piatek, a\le nie ten, 9 rano w urzedzie i nie tlumaczenie a moje sprawy, hrehrherhehrehrher. tylko, cholera, jak przypadkiem popatrze w lustereczko to sie wzdragam - co to stara baba sie na mnie gapi. a czy madrzeje na starosc czy wrecz odwrotnie to jakos mnie nie rusza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, w młodości każdy się przejmował pierdołami bez sensu i znaczenia, normalna rzecz. Żeby odpuścić, potrzeba trochę dojrzałości - nie, żeby zaraz starości. Też się stresuję, że czasu nie starczy na wszystkie pomysły, i to bardzo się stresuję, tak mnom wena miota. Robię pińcet rzeczy na raz i z niczym nie zdążam. I znów mam stresa.

      Usuń
  46. Dzień dobry.
    Deszcz, szaro-buro, zimno 6 stopni, obudziłam się z katarem.
    Na dyżur pędzę. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. +29, ekhm,na "last minute ",nie mogłam juz znieść zimna (ale dużo bliżej niż hrehrehe Dominikana, oessu jaka droga)

      Usuń
    2. Bacha, gdzie Ty teraz jesteś? Jeśli to nie tajemnica.

      Usuń
    3. Bacha, gdybyś była FACHOWCEM-MURARZEM, latałabyś na Dominikanę!

      Usuń
    4. We Turcji grzeje piórka.

      Usuń
    5. To jak drugi fachowiec od Hany, Turczynem zwany, bo do Turcji niebawem się wybiera.

      Usuń
    6. A ja myślałam, hihihi,że to jego nazwisko!

      Usuń
  47. Dzień dobry Kurniku.Zero w nocy, ale slonecznie, temperatura ma dojsc do 14 st.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, dajesz radę? Bo ja przesadziłam z przesadzaniem.

      Usuń
  48. Slonce swieci, ogrod wzywa, a ja z kawa pod kolderka czytam kommentarze szanownych Kur :)))
    I przemysliwuje o sensie zycia (w sensie starosci) :)))
    Potrzebuje nauczyc sie szybko holenderskiego, albo angielskiego, oba mi wlasciwie potrzebne... Hmmm.. angielski do hobby, a holenderskiego do rozumienia szeroko pojetej rodziny.
    Czy mozna na starosc nauczyc sie dwoch jezykow???
    A jeszcze bym chciala do rosyjskiego wrocic, bo takie filmiki na yutubie sa, ze klekajcie narody...
    Jaka ja bylam glupia za mlodu, ze sie tych jezykow nie nauczylam, a przeciez moglam!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar zacząć uczyć się j.niemieckiego i zrobić powtórkę z angielskiego i rosyjskiego. Nawet nie myślę, że za późno.

      Usuń
    2. Ja mam zamiar zacząć uczyć się j.niemieckiego i zrobić powtórkę z angielskiego i rosyjskiego. Nawet nie myślę, że za późno.

      Usuń
    3. Basiu, na naukę nigdy nie jest za późno, że tak odkrywczo powiem. Wystarczy załapać podstawy, a dalej samo pójdzie.
      U nas też okrutnie zimno, nawet jak na zimnych ogrodników. Chciałam przyoszczędzić, ale nieee... i włączyłam piec:(

      Usuń
    4. Bacha, i to jest słuszna postawa!

      Usuń
    5. Ja, podobnie jak Bacha, przymierzam się do niemieckiego.

      Usuń
  49. Koniec świata +6 i znowu leje.

    OdpowiedzUsuń
  50. Bezowo typowe w maju, ogrodnicy i Zośka, czasem bywa taka pogoda ciut wczesniej, tym razem nie.

    OdpowiedzUsuń
  51. No i na susze niektore rejony kraju nie beda narzekac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jedna, wielka niewiadoma. Jak pierdyknie słońcem w czerwcu, to skończy we wrześniu i teraźniejsze opady nic nie dadzą.

      Usuń
    2. Nie kracz, Bezowa! U nas ciągle mało deszczu.

      Usuń
    3. Każdy opad coś daje. Nawet jeśli to śnieg, co go dzisiaj u nas zapowiadają.

      Usuń
  52. Bezowo, no masz rację, ale teraz wody po malo snieżnej zimie i suchym przedwiosniu bardzo trzeba, kiedy rosną , potem może będzie im latwiej przetrwać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, jak tak dalej będzie, to na Podkarpaciu będziemy ryż sadzić. Zimę mieliśmy śnieżną i bardzo długo trwała, tak więc miesiąc deszczu z drobnymi przerwami, już tak bardzo nie jest potrzebny. Niestety nie mamy na to wpływu.

      Usuń
  53. Pada, siąpi, mży i tak cały dzień. 7 stopni, wracałam do domu w niemiłosiernie zatłoczonym autobusie z siatą, parasolką i torebką. Ewolucja nie przewidziała u kobiet trzeciej ręki.
    Mam zamiar leniuchować trochę, bo wstałam wcześnie i przy takiej pogodzie nic mi się nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewunia, ja już od dawna chodzę z torbą na kółkach i wcale się tego nie wstydzę.

      Usuń
  54. A czego tu się wstydzić? Torby na kółkach? A walizka na kółkach jest w porzo?

    OdpowiedzUsuń
  55. Prawie skończyłam kredens, wyszedł fajnie, podoba mi się. Nie mogę jednak przykręcić drzwiczek, bo nadwerężyłam sobie lewą rękę i boli jak zaraza. Jedną ręką nie przykręcę. Nie mówiąc o tym, że za ciemno na zdjęcia.
    Myślałam, że wszystko mogę, a tu zonk:(

    OdpowiedzUsuń
  56. Hano, a moglas sie uczyc na cudzym błędzie, czyli moim.

    OdpowiedzUsuń
  57. Dora, takie rzeczy spotykają przecież innych, nie nas!

    OdpowiedzUsuń
  58. Tych zonków, jak ten z twa ręką jakby coraz więcej, ja tydzień temu musiałam dostać wsparcie farmakologiczne, bo ani chodzić, ani siedzieć, o innych pozycjach nie wspominając.

    Dziś Pan Koparkowy usiłował się jakiegoś dołu dokopać w skale, by osadzić tam zbiornik oczyszczalni. Porażka. Nie wiem, co robić. Nasz dom stoi na skale bez żadnych fundamentów, masztalka teraz remontowana wisi raczej na skale niż stoi. Leje jeszcze u nas od paru dni, topimy się więc w błocie.
    I takie to atrakcje mam. Na jutro zapowiedzieli się weterynarze nasi z Wielkopolski, bo tu owczych lekarzy brak, będziemy więc mieć rodeo i iniekcje, i koparkę. Czymcie kciuki, bom sama na placówce (jak zwykle).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchaj no Rogato,
      my kiedyś przerabiali problem oczyszczalni na skale ( kiedy dziecięcie mojego Ukochanego pomysł miało by mieszkać w Szwecji. )Tam lita skała zaczynała się 5 cm pod powierzchnią i ciągnęła się chyba aż do jądra ziemi. Więc zamiast kopać dołek używając materiałów wybuchowych, wymyślili my, że oczyszczalnię należy obudować/zakamuflować zgrabnym domkiem. W końcu to tylko kwestia dopasowania spadków. Może i pomysł dla Was? Przecież spadek macie całkiem spory, a i miejsce do ukrycia instalacji by się znalazło.

      Rodeo mieliśmy wczoraj.
      Rozdzielanie kochających matek i córek, rozparcelowanie ich po różnych pastwiskach, dowiezienie ogiera do ww. matek które gdy zobaczyły przystojnego kawalera, od razu zapomniały o córkach. Wywiezienie rocznego ogierka na pastwisko dla ogierów. To było ładne siłowanko, jak zwykle, nie było dobrej woli żeby wejść do przyczepy, więć, też jak zwykle zastosowano brutalną siłę i ludzką przemyślność, i, też jak zwykle, po minucie kolega był w środku przyczepy, a ze następnych 5 minut rozładowaliśmy go na włściwym pastwisku, gdzie zaczął się proces nawiązywania prawdziwych męskich przyjaźni ( kop, gry, kop, gryz, ucieczka, zapasy i tak na zmianę. )
      Córki - właściwie już tylko jedna, reszta jakoś mniej wytrwała, wyją, rżą ( hałas straszliwy ) i latają w tę i wew tę ( ciekawe, jak to się pisze ) wzdłuż ogrodzenia, i robiły to całą noc. Ale w nocy człowiek śpi. Sąsiedzi, mam nadzieję też.
      Powodzenia z owczym rodeem.

      Usuń
    2. Spadek za spory i niestety warunki samej działki z drogą gminną za budynkiem, o podobnej koncepcji myślałam, bez domku, ale odpada. Można jeszcze kombinować z pompą, ale mam dość. Ech, nie chce mi się nawet pisać. Leje, wszystkie wykopy zalane. Problemem będzie tez wyprowadzenie kanalizy z budynku...
      Wszystkim jednakowoż dobrej środy!

      Usuń
    3. Omatko, Agniecha, nie miałam świadomości, że wśród koni tyle się dzieje. A tak pięknie i spokojnie wyglądają na pastwisku!

      Usuń
    4. To jest gorący okres - początek sezonu pastwiskowego, krycie klaczy, oddzielanie rocznych ogierków od stada... Za tydzień wszystko się unormuje i będzie sielankowo. Taki jest plan. A gdzie kule poniesie, to się zobaczy.

      Usuń
  59. Omatko, Izydoru, stoicki spokój jest Ci potrzebny w dużych ilościach, czego Ci życzę.
    U mnie robota idzie, odpukać w niemalowane! W czwartek przyjadą okna.

    OdpowiedzUsuń
  60. Izydoru,atrakcji Ci nie brakuje :/
    Zdowia i przetrwania i wszelkiego powodzenia, bo nie brzmi to wszystko za miło.

    OdpowiedzUsuń
  61. Cześć Kurencje, o poranku zimnym i deszczowym, z śniegiem zapowiedzianym, ale jeszcze w przyszłości tkwiącym.
    W domu ogieniek miło sobie grzeje, Agniecha łapie oddech po wyjątkowo wyczerpującym tygodniu - dużo się działo w obejściu. Cieszy mnie dzień deszczowy, bo przynajmniej roboty na zewnątrz nie gonią. A i trawa może ruszy bo jak na razie - tragedia. Siano to będzie towar zdecydowanie deficytowy, jak nie będzie dobrych sianokosów.
    Przyjemnej środy!

    OdpowiedzUsuń
  62. No przeczytałam.Hano polecam magnez i wiem,że mózg daje radę wszystkiemu ale ciało się buntuje i trza uważać bo masz jeszcze trochę pracy przed sobą.
    Starość? Kurki;Całkiem spokojnie wypiję trzecia kawę,więc nie dzwoń do mnie kiedy będę stara...
    Od lutego jeżdżę do domu opieki aby pomóc pani Marii w ogarnięciu szafki,półek z jej rzeczami i...rehabilitacji jej nóg.Pani jest w tej chwili leżąca,po udarze i złamaniem kości udowej.To wszystko jest"wyleczone"ale pani nie jest chodząca.Złości się,że rehabilitantka z owego domu robi z nią "głupie"ćwiczenia zamiast usprawnić ją i jej nogi co by mogła jak najszybciej wrócić do domu.Podaję jej z półki bluzki,żeby sobie wybrała zmianę na cotygodniową kąpiel,pomagam ubrać biustonosz i ułożyć na plecach no i ćwiczę jej nogi.Po dwóch godzinach na moich nogach jestem padnięta jak mysz.Czasami nawet nie mam chwilki żeby usiąść,tak mnie gania.Włosy już wymieszane z siwymi.Dowcipna,pękająca ze śmiechu całą sobą kiedy opowiem jakiś kawał.Złoszcząca się na swoje współlokatorki,które nie pozwalają na otwarcie okna przy którym leży.One/jedna na wózku,po amputacji części jednej nogi,druga chodząca ale z początkami zaników pamięci/mogą sobie wyjść na korytarz a pani Maria zostaje w dusznym pokoju i nieprzyjemnie pachnącym pokoju-pampersy zmieniane o określonych porach.Moja pani dba o swoje ciało ile na to pozwala jej samodzielność.Krem,dezodorant,piling do stóp/to ja/. Bardzo przeżywa traktowanie starszych ludzi przez personel-tykanie i traktowanie wszystkich mieszkańców jak dzieci lub ludzi pozbawionych samodzielnego myślenia.Taki drobiażdżek:ma swoje zęby!A czemu to piszę?Pani Maria kończy w lipcu 90 lat!Starość może być różna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, no właśnie; ale nie tylko starszych ludzi się tyka i traktuje jak dzieci zgoła; wczoraj w szpitalu (byłam w odwiedzinach) usłyszałam taki tekścik młodego lekarza skierowany do pacjenta w sile wieku: "To jutro wypisik do domciu i czekamy na wyniczki". Ręce i nogi mi opadły...

      Usuń
    2. Orko, z ręką dużo lepiej i już będę rozważniejsza, słowo! Tylko co zrobić, jeśli wokół żywej duszy, a z auta trzeba wytargać dwa wielkie wory z ziemią?

      Usuń
    3. Ninko, już kiedyś o tym pisałam, że strasznie denerwuje mnie "tytułowanie" starszych, obcych ludzi babcią i dziadkiem. To u nas, niestety, powszechne. Zwłaszcza w szpitalach itp. przybytkach. Jeśli kiedyś mnie to spotka, to zabiję.

      Usuń
    4. I porosisz o dożywocie. Wikt i opierunek państwo zagwarantuje.

      Usuń
  63. Powinnam się odnieść do trzech komentarzy, które mną wstrząsnęły, mianowicie Izydora, Agniechy i Orki. Każdy na swój sposób. Nie znajduję właściwych słów, bo wobec prawdziwych problemów mój katar blokujący wszelki intelekt to pikuś.
    Trzymajcie się Kurki.
    Komunikat pogodowy: pada, około 10 stopni, szara, jednolita warstwa chmur.

    OdpowiedzUsuń
  64. Orko, moja Mamcia, gdy ktoś z personelu szpitala powiedział Jej Babciu, tto tylko miłym głosem oznajmiała, że już ma dwoje wnuków i nie słyszała o kolejnych. Drugiego dnia już mówiono do Niej Pani Mario. Wystarczy się przeciwstawić personelowi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boguśka, brawa dla Mamy. Nie każdy potrafi i nie każdy ma odwagę, bo personel może się mścić, co nie jest wyssane z palca.

      Usuń
    2. Nie pisałam szerzej o sytuacji w takich domach co by nie zasiewać wątpliwości ale Hana ma rację.Szpital to szpital a to jest całkiem co innego.Rozmawiałam na ten temat z panią Maria bo mnie takie traktowanie bardzo irytowało i irytuje.Jestem w stanie zrozumieć jeżeli osoba jest całkowicie niekomunikatywna i żyje w swoim świecie ale przecież nie wszyscy są w tak chorzy.Te"opiekunki"przy mnie mówią prawidłowo,ale na początku,kiedy tam zaczęłam chodzić,waliły na ty.Pani Maria nawet nie zawsze ma odwagę zwrócić na cokolwiek uwagę bo wtedy omijają jej pokój na zasadzie"zaraz przyjdę"a godziny lecą,byle do następnej zmiany.Tych opiekunek w ogóle nie widać,chyba że jest pora na zmianę pampersów albo raz w tygodniu kąpiel.Są panie,które"sprzątają"kilka razy dziennie sale ale żadna nie poda np.miski z wodą żeby osoba leżąca umyła sobie ręce.Te które rozwożą posiłki-jest też jadalnia ale nie wszyscy tam mogą chodzić ze względu na swoją sprawność-nie wymyją kubka po rannej herbacie tylko leją w brudny kubek.Przy mnie pani rehabilitantka powiedziała do pani Mari,na jej uwagę,że ćwiczenia są za słabe,iż prywatnie stosuje inną rehabilitację.No przecież nie robi tego za darmo tylko w obowiązkach swojej pracy!Najważniejsze w tym wszystkim jest...samopoczucie personelu i komóra w łapie.Pisanie smsów lub rozmowa.

      Usuń
    3. To jest smutne i straszne. Znam taki jeden DPS, gdzie wprawdzie personel zwraca się dziwacznie np. "na co dziś ma ochotę", etc., ale jest empatyczny, dba naprawdę o podopiecznych. To, o czym piszesz nie miałoby tam miejsca. Opiekunki i panie sprzątające (wszystkie są ze wsi) organizują zbiórki ubrań i książek dla podopiecznych, wełen na robótki ręczne i wszelkiej pasmanterii. Tam mieszkają w większości biedni ludzie, często niepełnosprawni, też mentalnie w pewnym stopniu. Chodziłam tam w ramach wolontariatu. Pracujące tam kobiety z własnej woli i z własnych środków lub z organizowanych przez siebie zbiórek wśród znajomych dekorowały pokoje, aby było jak w domu. I czuło się tam tę atmosferę. Cóż, jedna jaskółka wiosny nie czyni.

      Usuń
  65. Jużem myślała,że wystarczy triada zimnych ogrodników.Ale nie,jeszcze Zocha dołożyła.
    Ponoć w przyszłym tygodniu ma być 30st.!Idzie lato?!
    Czekam z utęsknieniem.
    Hana,przypilnuj,żeby dobrze Ci okna ogacili;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanna, taki mam zamiar, tzn. w sprawie okien. Wiesz, o której muszę wstać? Przed szóstą. Dla mnie to masakra, no ale zachciało się babie willi, to ma.
      30 stopni? Wolne żarty!

      Usuń
    2. U nas teraz właśnie sprawdziłam, jest 2 stopnie na plusie i pada nieustająco. Nie mogę uwierzyć w te 30 stopni, choć bardzo by się przydały.
      Właśnie weci wyjechali nasyciwszy się zupą, którą dla nich ugotowałam świtem bladym. Rodeo przebiegło nad wyraz sprawnie. Choć tyle dobrego w tej sekwencji problemów budowlanych.

      Usuń
    3. U mnie w ramach zmiany klimatu chyba właśnie rozwija się pora deszczowa.....pada już drugi tydzień, drobno, gęsto i spokojnie. Zachowanie się roślinności też takie bardziej tropikalne.
      Izydorze a tam nie było szamba ?!? nawet?
      Rabarbara

      Usuń
    4. Nawet. Przy domu mieszkalnym mamy od października oczyszczalnię, ale ta druga kanaliza do od masztalki ma być, którą to chce na dom córka.

      Usuń
    5. A połączyć się tego w jedno nie da z powodów technicznych.

      Usuń
    6. Izydoru, pozostaje gustowny kakuar.

      Usuń
  66. Wyszłam kosić i mimo zimnego wiatru ciepło,17 st,błękit przetykany białymi chmurkami. Tu ma byc coraz cieplej. Chyba mi slonce oststnio chwycilo twarz, pora zaczac smarowac sie kremem z filtrem i kupic kapelusz, bo niestety gdzies wsią6kly dwa, ktore mialam, pewnie zostaly w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  67. Cały dzień mokry, jeszcze na dodatek prócz kataru przyplątał się ból zawieszenia, ledwie dolazłam po wnuczkę do przedszkola. Ani chybi rdzewieję od wilgoci.
    Niestety jak będzie 30 stopni też będę narzekać.

    OdpowiedzUsuń
  68. Ojoj Ewo, a co do 30 to tez mi nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  69. a ja sie dopiero zorientowalam, ze dzis Zofii, a ja jestem Zosia....a poza tym jestem ciagle w jakims tranzycie, wielblady dalej podkute, w ruchu a kilimy nawet nie maja jak na godzine byc rozwiniete. chyba zwariuje, bo natykam sie na rzeczy - roznej wielkosci, zastosowania i wogle, o ktorych tak zupelnie zapomnialam, ze ich znalezienie jest przy akompaniamencie grzechoczacej o glebe szczeki, z eniby co to?

    uprasza sie Szanowne Kury o trzymanie kciukow za pomyslnsoc pewnego przedsiewziecia...choc czy ja wiem, raczej za pomyslnosc w zalatwianiu rzeczy w urzedach. wszystko opowiem po. Kciuki nalezy trzymac o 14tej polskiego czasu. Pomozecie? ;)

    mnie tez 30 nie pasuje. 26 to jest granica ledwo wystarczalna, lepsze jest tak 23 stopnie i ani grama/celsjusza wiecej, co nie?

    OdpowiedzUsuń
  70. Pomożemy,pomożemy.Pora trzymania nawet mi odpowiada bo o 14 mam fryzgiera.Nareszcie wrócę po ponad dwóch latach do swojej normalnej fryzury czyli przedziałek na środku,grzywka i do końca szyi długość.Ostatni raz się ścinałam jeszcze na starym mieszkaniu,tutaj nie chciałam Pandy zostawiać zbyt długo samej.U mnie pada.Mam dziś biegany dzień.W jednym miejscu odebrać wyniki rtg kulanek a w drugim krew i insze płyny i zarejestrować się do pierwszego kontaktu,jak mi się uda,na jutro.Wczoraj byłam na rozmowie w sprawie mojej nowej pracy.Odpowiedniej dla moich chęci i możliwości fizycznych i odpowiadającej mi i finansowo i czasowo.Zaczynam od poniedziałku.Powiem,że bardzo się ucieszyłam gdy okazało się iż zostałam zaakceptowana.Nareszcie troszkę więcej kasy niż z opieki nad panią Marią.Oczywiście,że jej nie zostawię bo pani jest dobrą znajomą mojej wetki,której sporo zawdzięczam za opiekę nad Pandą.Dobra.Wystarczy.Miłego dnia Kurencjom:)

    OdpowiedzUsuń
  71. Orko, gratuluję!
    Krysiu, jesteś Zosią?!
    No to zestaw obowiązkowy się należy jak kurze kurnik!
    Zbieramy sie na 9 do pracy a zpowiadają deszcz i nie wiadomo jechac czy nie jechac.
    Wczoraj bylo ciwplutko dzis i jutro ma byc chlodniej za to noce juz cieple, niedziela 20 st i slonce a pozniej deszcz.Zobaczymy czy sie sprawdzi prognoza.
    Udanego czwartku!

    OdpowiedzUsuń
  72. Orko gratulacje!
    Zosi Krysi życzenia imieninowe i trzymanie kciuków o 14.
    A wszystkim udanego Czwartku!

    U nas pora deszczowa w pełni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje szanownemu Izydoru. Trzymanie kciukow srednio dalo....ale dlaczego to napisze osobno na dole. czyli na koncu, bo czasem koniec u niektorych jest na gorze...

      Usuń
  73. Życzeń nigdy za wiele to Krysi z okazji Zosi rogu obfitości i pomyślności we wszystkim. Kciuki będę trzymać. Orce niech się pomyślnie układa i wyniki będą dobre.
    Pogoda bez zmian, szaro buro, ciut cieplej, jakiś wiaterek powiewa, może chmury rozgoni. Mokro, ale nie pada.
    Dobrego czwartku życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za zyczenia na imieniny mojego ulubionego imienia.

      Usuń
  74. Krysi - Zosi spóźnione, ale szczere życzenia. Kciuki zaciskam u jednej łapy, bo druga na fonie wybiera literki.
    Orka, dasz radę w nowej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  75. Czołgiem Kureiry! Mam już okna w Kuriozie! Prawdziwe okna i do tego ładne! Poleciałam bladym świtem i wcześnie wróciłam, w sumie z powodu deszczu. Panom od okien to nie przeszkodziło, zamontowali, jutro będą obrabiać. Zupełnie inna willa!
    Czy to nie ironia losu? Czekamy tu na dżdż od dwóch blisko lat jak jaka kania i akurat dzisiaj o 6.30 musiało rozpętać się mokre piekło! Ledwo przepchałam się przez miasto, tak strasznie lało, a kałuże sięgały do połowy kół! No ale dotarłam, sprawdziłam, rozdysponowałam i wróciłam, bo w ten deszcz nie było co robić, tylko pętałam się fachowcom pod nogami. A i tak przemokłam. Jutro z oknami koniec!

    OdpowiedzUsuń
  76. No i masz, zapomniałam, że Opakowana to nie Kryśka, tylko Zośka. Wobec tego zestaw obowiązkowy obowiązkowo, oprócz tego mocy w kulankach i gibkości w bioderkach oraz żeby udało się to, co miało się udać dzisiaj o 14.00, a także, żeby wiadomą formację partyjną trafił grom z jasnego nieba. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluje okien!!!!!!!
      za zestaw dziekuje! oraz za zyczenia dot. kulanek oraz bioderek!
      Dolaczam sie do naboznych zyczen dot. formacji!

      Usuń
  77. Matkojedyna jak u nas wczoraj lało, ani na moment nie przestawało. Dziś wytrzymało, ale jest pod chmurką i ciepło 16 st. Nasze wszystkie dwie rzeki, prawie równo z brzegami, masakra.
    Zaliczyłam dziś hutę, jutro też trzeba na chwilę pójść i dzionki uciekają, jeszcze 21 dni robocze zostało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień bez deszczu, to dzień stracony, pada.

      Usuń
  78. Pięknie, pięknie. Okna nowe w Kuriozie. Gratulacje!!!
    Zimno u nas bardzo. Przestało lać z nieba, ale chyba nie na długo. Przydałby się jutro dzień bez deszczu.
    Bezowo, to Ty już prawie na wolności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izydoru do 14 czerwca praca i na miesiąc na urlop i luuuuuuuuuuuuuuz.

      Usuń
    2. Bezowo - toz to chwilka juz tylko, kichniesz, prychniesz i masz swobode!!!

      Usuń
    3. Bezowo jedno nuszko jusz jusz, zleci ani,sie ogladniesz.

      Usuń
  79. Gratuluję nowych okien w Kuriozie.
    Niech Wam będzie miło jako i mnie, albowiem deszcz i chmury poszły sobie i błękit ze słońcem zaistniał - że tak polecę z lekka biblijnie.
    Ciepło też się zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
  80. Super, że juz sa okna w Kuriozie!
    Tu przelecial drobny deszcz, ale nie przeszkodziło to w pracy, urobilismy sie po pachy, i jeszcze nie skoczylismy, tyle do zrobienia bylo.jestem pokłuta rózami, poparzona pokrzywami, o bolu gnatow i dloni nie wspomne.

    OdpowiedzUsuń
  81. W Kuriozie od razu jaśniej, chociaż żaden błękit się nie objawił. Może jutro uda się zrobić lepsze zdjęcia? Bo dzisiaj zimno było i ciemnica.

    OdpowiedzUsuń
  82. Ogladalam prognoze pogody i nafal ma w Polsce padac, z przejasnieniami i burzami,ale,ma byc powyzej 20 st.

    OdpowiedzUsuń
  83. No wienc tak:
    1. moja Coreczka byla w moim polskim paszporcie od urodzenia.

    2. Ostatni paszport z nia w nim wygasl w 2005r.

    3. Pytanie - czy dziecko MA obywatelstwo polskie czy nie? odpowiedzi prostej i przez telefon nie udzelil nikt.

    4. Zaczelysmy pisac i dzwonic (znaczy usilowac dzwonic) do konsulatu - ani nitk nie odpowiadal ani nikt nie odbieral.

    5. Na wizyte, ze zadac stosowne pytania, ew. zlozyc stosowne wnioski, trzeba sie ponoc umawiac na stronie kosnulatu z kalendarzem wizyt. Za kazdym razem, o dowolnej porze dnia i nocy, wstawiajac losowo date na 3, 4 czy np 6 tyg naprzod wyskakiwal napis "wszystkie terminy na ten dzien sa juz zajete". wisialysmy na telefonach obie osobno az ktos sie odezwal.

    6. Kazda osoba mowila co innego. moze ma to obywatelstwo a moze nie ma. A ma pesel? Przepraszam, ale SKAD ma miec? a ten paszort to kiedy stracil waznosc? w 2005r. ale prosze o DOKLADNA date....

    7. emaile tez byly jak ges z prosieciem, az przeblysk - Coreczka sie dodzwonila i pani jej podala adres mailowy, na ktory sie umawia na wizyte, wyslala do Coreczki maila z detalami , telefonami oraz zalacznikami czyli formularzem i co trzeba przywiezc.

    8. kazdy dokument, ktory nie jest po polsku trzeba przetlumaczyc tlumaczem przysieglym, ale nie byle ktorym z ulicy a tylko z listy min. spraw ktorychstam...no to dziecko znalazlo na tej lsicie tlumaczke w Piasecznie w ostatnim momencie jak bylismy. dziewczyna ruszyla jak rumak i akt slubu dziecka przetlumaczyla. potem, po paru dniach, dostalam popedu, ze akt urodzenia tatusia jest TYLKO po ang. wiec nazad do Pani tlumaczki, ktora tlumaczenie wyslala poleconym prosto do Coreczki do UK.

    9. Wydrukowalam wniosek o odszukanie i potwierdzenie, ze obywatelstwo sie ma (badz nie...ponoc ostateczna decyzja nalezy do wojewody...ale KTOREGO???) w CZTERECH egzemplarzach, bo KTO umie czytac formularze i oficjalne pytania ? Co mi przypomina, co moj znajomy napisal w jakims formularzu, na pytanie "Stosunek do sluzby wojskowej?" napisal "Odbyty"...i nikt mu lba nie urwal za bezczelnosc i wulgarnosc!!

    10. Formularz wypelnilam, jak moglam. Zwatpilam we wszystko przy zyciorysie dziadka i pradziadka. ze strony matki i ze strony ojca. cos mnie tknelo, spojrzalam w instrukcje, ze jak sie przedlozy paszport badz dowod osobisty polskiego rodzica, to pradziadka nie ruszamy. Kompletny wniosek tp JEDENASCIE stron.

    11. Pojechalysmy z Coreczka do London town (pol godz jazdy, bilet w obie strony to 22 funty od osoby czyli jakies 120 zlotych, plus autobus do stacji tu, autobus z pociagu tam.

    OdpowiedzUsuń
  84. 12. |Doszlysmy do konsulatu a tu wisza obywatele pode drzwiami, siedza na krawezniku i na kamiennych murkach. wchodzimy a tu kolejka do drzwi, przechodzi sie przez bramke, ZOSTAWIA u nich telefon i inne szykany. jestesmy tuz a pan pyta - a w jakiej sprawie. Mowimy. Kto jest klientem i na ktora godzine. Mowimy. A pan - tu jest tylko napisana pani K.T. drugiej osoby nie ma umowionej na wizyte. no to sie pytam - ale nie wiem, jka ona sobie da rade z polskim urzedowym. Pan nieugiety - to pani konsul po pania zadzwoni jak beda potrzebowac. I zabral mi dziecko. oszklone drzwi nr 1 - za nim klebiacy sie tlum, numer 2 - klebiacy sie tlum, trzecie drzwi bez okna. na pol tego holu dzielaca go na pol przezroczysta barierka, stanelam w kacie kolo smieci bo akurat telefon mi zadzwonil. skonczylam rozmowe a pna mowi - TAM pani nie moze stac. prosze przejsc na druga strone. Przeszlam a tam stoja dwie nieco sploszone panie.

    13. Postalam troszke a pan mowi - pani musi poczekac na dworze....a ja - ale co ja mam tam robic? gdzie mam usiasc? pan wzruszyl ramionami i mowi - moze opani isc na kawe.

    14. Panie popatrzyly na pana bykiem i jedna mowi - zarejestrowALA SIE pani do glosowania? to da pani mozliwosc przebywania w budynku a a tamtym pokoju to moze pani nawet usiadzie!! No to sie ucieszylam, ale druga pani mowi - a w uk pani glosuje? tak. to nie moze pani i glosowac w polskich wyborach. Pan pokazal mi drzwi.

    15. Coreczka wyszla po 50 minutach. posadzili ja w ciemnym pokoju za biurkiem, cos jak przesluchanie z lampa ale bez lampy. 15 minut spozniona przyszla pani i...zapalila swiatlo, hrehrher i obudzila mi Coreczke!!!! Pani przejrzala dokumenty, zrobila kopie, oglada formularz i pokazuje palcem - TU wykreslic, TU wpisac, etc etc, w takim pospiechu ze dziecko zglupialo, zapomniala jak sie pisze "brytyjskie" oraz jaka dzis data, a pani nie pomaga, bo nie moze udzielca rad!!

    16. Skonczyla, wyslala dziecko do kasy (jeden z pokoi ze szklanymi drzwiami i sklebionym tlumem, ktory sie przerzedzil do tego stopnia, ze pani z okienka sobie poszla. dziecku inny pan powiedzial - jej moze nie byc i z pol godziny.)

    17. Pani od przesluchania powiedziala na koncu - skontaktujemy sie z pania.

    18. Koniec opowiesci. Pojechalam do Londynu posiedziec godzine namurku.

    p.s. Tatusia dziecka i jego dokumenty olali. Wyraznie sie nie liczy....
    P.P.S. Musze dostac druga kopie przetlumaczonego aktu slubu dziecka i zarejestrowac go w urzedzie stanu cywilnego np w Piasecznie. Na co sie zieciu ucieszyl, ze ich maleznstwo jest wazne w Polsce, hrehrehrhere

    p.p.p.s. wyszlysmy z domu po 10 rano, wrocilysmy po 17tej.

    Na szczescie pogoda byla piekna.......

    dziekuje za uwage i gratuluje wytrzymalym (na moja pisanine)

    OdpowiedzUsuń
  85. Jeszcze jeden pees. za te frajde w kasie zainkasowali 64 funty.
    Dziecko nie wie czy ma obywatelstwo, czy ma pesel i czy moze starac sie o paszport polski. ale moze tak. i ciekawe ile to po drodze bedzie kosztowac....

    OdpowiedzUsuń
  86. Ojaprdl. Olałabym, jak bum cyk, olałabym ten kraj za takie traktowanie, poszłabym i więcej nie wróciła.

    OdpowiedzUsuń
  87. Ja pierdzielę, Krysiu Zosiu Opakowana, jestem w ciężkim szoku i cisną mi się grube wyrazy.
    Czemu i dlaczego jest to fak zagmatwane, skomplikowane i w ogóle.Jesli nie ma dokumentu na to iz zmienila obyeatelstwo na inne to ki czort?

    OdpowiedzUsuń
  88. No nie, Krysiu Zosiu (serdeczności). To sie w głowie nie mieści. Wydawałoby sie, ze w tej sytuacji demograficznej powinno im zależeć na obywatelce, której jeszcze do emerytury nieco brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  89. Dotrwałam, doczytałam i resztki włosów stanęły mi na głowie. To jakaś makabra te urzędy, załatwianie spraw. Słusznie całe życie ich nie lubię.
    Życzę pomyślnego załatwienia sprawy i wytrwałości Tobie i Córeczce.

    OdpowiedzUsuń