środa, 27 lipca 2016

Trafiło się ślepej kurze...

Czołgiem Kureiry! Nie mam czasu, o czym już nadawałam, więc nie będę się powtarzać. Zmylił mnie pierwszy wzięty na warstat tekst i myślałam, że pójdzie ras ras. Dzisiaj wzięłam drugi i już tak nie pójdzie. Więc. Liczymy na Mikę, która będzie nas zabawiać przez jakieś - ekhm - dwa miesiące. Mika, cieszysz się?
Na dziś trafiło mi się ziarnko i może trochę Was ubawi, a przy okazji będzie nowy wybieg. Mika nabąknęła po drodze, że jutro coś napisze, to moje ziarnko będzie jak raz na jeden wieczór. Otóż Ognio dostał tzw. założenia projektowe, inaczej mówiąc wytyczne do projektu Ważnego Stoiska na Bardzo Ważnych Targach we świecie. Są one (wytyczne) niesłychanie precyzyjne - tylko siąść i projektować! A ta orgia błyskotliwych pomysłów! Sporządziła orgię tę jedna z ważniejszych na rynku firm reklamowych z samej Warszawy, której nazwy - z oczywistych powodów - wymienić nie mogę, a szkoda, bo mnie korci. Czytam te bzdety i wyobrażam sobie tę burzę mózgów, wielogodzinne zebrania, dyskusje, presję szefa, pięć nieprzespanych nocy i wreszcie, tadam! Jest!

Samsung to€“ technologia, która przyśpiesza bicie serca i€“ tutaj atrakcją będzie serwowana i zdobiona przez baristę kawa oraz kącik adrenaliny z GEAR VR, gdzie uczestnicy będą mogli się pobawić (i tutaj nie wiem czy zrobić strefkę tylko na stojąco (z fajnymi graficzkami z aplikacji na GEAR VR dookoła) i tam będą polowali na jakieś potwory czy whatever, czy na siedząco (ze 2 fotele) - i tu roller coaster czy jakiś wyścig)
Samsung to mistrzowski mix technologii i designu i tu dajemy mash machine (mashmachine.pl/) oraz fajne koktajle

(Interpunkcja, stylistyka i wszystko oryginalne!)

*

Bardzom ciekawa, jak też barista wyozdobi serwowaną kawę i czy nie wyozdobi za bardzo zważywszy, że zaraz po należy udać się do kącika adrenaliny, gdzie zaskoczy nas strefka. Oby na siedząco.

To tyle. Nie mam nawet stosownego zdjęcia. Mało tego. Nie mam żadnego zdjęcia poza tym:
To są maki (chociaż wyglądają jak gozdziki) od Hani z Zielnika. Będzie mnóstwo nasion, jakby co.
PS. Dzisiaj już nie robię.


195 komentarzy:

  1. Strefka musi być, bo po takiej dawce adrenalinki mus usiąść i się ścigać.
    Faktycznie ktoś musiał dłuuugo nad tym myśleć. Świat stanowczo stacza się po równi pochyłej( z wrażenia nie wiem, czy nie strzeliłam byka)
    Pierwsza?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewa2, pierwszaś jak byk! Gdzie byk? Jaki byk? Ja myślę, że dawka adrenalinki przydałaby się tym fachowcom od reklamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak myślę, że oni już dawno przedawkowali.

      Im przydałby się roczny odwyk - wyrzucasz takiego z helikoptera gdzieś w górach Syberii, po roku przylatujesz na to samo miejsce. Jak czeka, to już nie jest źle, jeżeli po lądowaniu grzecznie wyjaśnia, że jednak zostaje, to kuracja zaliczona z najwyższymi notami. :-)))

      Usuń
    2. Agniecha, tam mogliby przestudiować dogłębnie zagadnienie adrenaliny.

      Usuń
  3. No i biedny barista - czy sprosta?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok skąd ja to znam, te burze mózgów w korpo rozwalaja mnie i zawsze budzą mój sprzeciw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam miało być:-) no i pudło tuż za Ewa2. I odmeldowuje się. łeb mi pęka idę spać:-)
      Hano aleś się i nas urzadzila;-)

      Usuń
    2. CzeKo, takie rzeczy to tylko w Kurniku!

      Usuń
  5. No to gratulejszyn, sukces murowany!
    Trzymam kciuki za powodzenie. Ognio trzym sie :)
    I drugam na podiumie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzciam, ale i tak dobrze.

      Usuń
    2. Trzeciaś, na drugim ja goszcze, a dawno się pudło nie trafiło to siedzem twardo:-)

      Usuń
    3. No, Iza, zawszeć to podium.

      Usuń
    4. CzeKo, zazdraszczam ale nie daj się ruszyć z podiuma :)

      Usuń
  6. CzeKo, mój też. To takie płytkie, gupie, bez pomysłu, gadanie oczywistości i banałów, a trwa to całymi godzinami, a nawet dniami! I co? Rodzi się mysz i wszyscy są sobą zachwyceni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogłabym uczestniczyć w takiej burzy mózgów. Można pleśc trzy po trzy. Tak sądzę, widząc efekt pracy zespołu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, nie zdzierżyłabyś poziomu głupoty.

      Usuń
  8. Kwik,kwik, kwik...a wiesz ile oni za to wymyslanie gupot kasy bioro??? Na dodatek nie wymyślił do końca bo przecie się zastanawia czy na siedząco czy na stojąco. No a te graficzki fajne? nie wiem czy chodzi temu komuś o kobitki graficzki, czy grafiki jakieś na ścianę...no i język...pomieszanie z poplątaniem...i w sumie co za rożnica czy potwory czy cokolwiek...

    OdpowiedzUsuń
  9. ja piernicze...teksik tak mi przypat do gusciku, ze chyba zakocham sie w tfurcy! dodam tez, ze w Runowie jest Park Adrenaliny. Caly PARK....moze oni przyjada tu poburzyc te mozdzki....biedny Ognio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, obawiam się, że gdyby sobie poburzyli móżdżki, to dopiero byłaby jazda! Lepi nie...

      Usuń
    2. mogliby siedziec w jakiejs klatce zawieszonej wysoko i niech mieszaja te mozgi...

      Usuń
    3. Każdy z osobna, czy razem? ( Mózg )

      Usuń
    4. no razem. to wtedy sie uzbiera jeden, maly, moze w miare rozsadny musk. ale na pewno maly.

      Usuń
    5. opakowana, oni przecież siedzą w klatkach- boksach, bo tera moda na open space office i nawet w nosie nie mogą podłubać, bo som obserwowani;)Hanna

      Usuń
  10. Błyskotliwość i poziom instrukcji mnie zaskoczyły jednak... Nie wiem czego to burza była, ale na pewno nie mózgów. Raczej móżdżków. Jakie to szczęście, że nigdy nie miałam do czynienia z życiem korporacyjnym... Ciekawa jestem nader, jak biedny Ognio wykona te instrukcje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, to burza nawet nie móżdżków, a pogoń za obumarłymi neuronami. Ognio jest zaprawiony w bojach i robi swoje. Ale zdarza się, że robi np. 14 poprawek do projektu, bo nie wywołuje on np. efektu "wow". A co to jest efekt "wow"?
      - No wie pan, wchodzi gostek, patrzy i mówi "wow"! Dodam, że za poprawki nikt nie płaci. Taki rynek.

      Usuń
    2. Pies mówi "wow", jak widzi takiego co go nie lubi. O takie efekt chodzi?

      Usuń
    3. Agniecha, tak może być! Nie wpadliś na to!

      Usuń
    4. Tak Agniecha, ale to nie polski pies;) Polski pies robi "hau";)

      Usuń
    5. Ale oni obcojęzyczni, więc może i od psa znajomości języków obcych wymagają?

      Usuń
  11. Mnemo, niestety, wiem ile kasy bioro i to m.in. doprowadza mnie do furii. Do tego dołóż zwykłe niedouctwo, arogancję, głupotę i lekceważenie klienta. Który chyba musi być tak samo głupi, skoro za to płaci. A bidny Ognio jest między młotem, a kowadłem. Bo ci debile nie rozumieją, że to nie są żadne wytyczne! Oni są przekonani o świetności pomysłu. Nie ma z kim gadać. A potem gmerajo w projekcie nie mając o tym zielonego pojęcia. Że są jakieś wyliczenia, przeciążenia itp. Oesssu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jak wiecie, nie tylko na poziomie korpo są takie akcje.
      Znacznie bliżej nas też :(

      Usuń
    2. Taaa, Iza, bardzo blisko.

      Usuń
  12. Powodzenia dla Ognio!
    Tekscik na miarę naszych czasów,aż oczy bolo.

    Ha! tu na klombiku pod gruszą wyrósł taki mak,ma róziowe kfiatki.Jutro mu zrobie zdjecie.Czekam na nasiona,szybko przekwita,ale makówki jeszcze zielone.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dora, no szybko, o wiele za szybko. Makówki muszą być suche, ale nie wiem, czy trzeba je zebrać zielone i wysuszyć, czy czekać, aż wyschną na łodyżce? Sieją się same, ale gdybym chciała się podzielić, muszę zebrać.
    Haniu z Zielnika! Nie mam doświadczeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, aj też mam takie maki. One sieją się same, jak zostawisz makówki.
      A jeżeli chcesz zebrać, to przyglądnij się makówkom, kiedy im się po koroną otworzy pierścień dziurek do wysypywania nasion, to są gotowe. Pościnać, tak żeby nasiona się nie wysypały, nasiona wysypać, zobaczyć w jakim są stanie - zdarza im się pleśnieć w środku makówki, jak jest wilgotna pogoda, posuszyć na jakimś papierze. Gotowe.

      Usuń
    2. Dzięki Agniecha! Jeśli nic im się nie stanie, mam tego tyle, że wiecie co można z nich zrobić, co nie?

      Usuń
  14. acha - zapisuje sie na maki! MOZE wzejda. I jak sa/beda te prawie czarne to tez sie zapisuje do kolejki...dziekuje!

    aaaa- pod poprzednim wybiegiem napisalam, ze do napoju pietruszkowo-cytrynowego trza jeszcze soku japkowego i troche wody. szklanka (na oko) soku, pol cytryny, troche wody i z garsc pitruszki. ja nie dosladzam, bo sie przyzwyczailam i slodycz leci ze soku jablk. ale mozna czyms tam sobie pokropic slodkim - jakim cukrem albo mnijodem alboco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, czarne kret załatwił - tam gdzie posiałam, było zryte. To co się ostało rosło do pewnego momentu, potem wyglądało jakby coś je żarło, całe podziurkowane było, chyba robal jakiś i pfff... Nie wiem jaki, bo robala na nich nie znalazłam.

      Usuń
    2. no to troche jako i u mnie z tem nasieniem makow (i kopru nota bene) - w uk.
      szkdoa, ze robala nie przetrzymalas, bo moze by kupke zrobil a w niej nasionka kwiatkow niestrawione (cos jak z ptaszkami...)

      Usuń
    3. Może co wylezie w przyszłym roku? E, chyba nieee...

      Usuń
  15. Hano,cza czekać aż uschną ,wtedy nasiona bedą dojrzałe.Mam nadzieje,że zbiorę,i wtedy się będę mogła z Tobą podzielić:) Zrobimy wymianę na kolory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, Dora, ale się przypomnij, bo latoś wszystko pofyrtałam.

      Usuń
  16. to jest klasyczny brif – „wprowadzenie do zadania” tudzież „opis projektu”, ale w korpomowie...
    bo wiesz to trzeba zrobić tak...rozdzielić podwładnym kejsy, wysłać im bo briefie, żeby wiedzieli na czym się fokusować i nie zrobili żadnego fakapa... no to niech Ognio uważa na fakapa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, muszo jeszcze mieć manual przecie! Bez tego ani rusz!

      Usuń
  17. No kto, jak nie Ognio? Sprosta po prostu spiewajaco. :)
    A potem bedzie mial takie wziecie, ze Go w domu nie zobaczysz, za to milionerkom sie zostaniesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantera, milionerkom nie zostanę, dziwnie spokojna jestem. Ognio sprostywa od lat, ale nie przestaje nas to zadziwiać. Znaczy, ta gupota nie przestaje. To, że sprostywa też:)

      Usuń
  18. Opakowana, sok jabłkowy też mam, jutro będę się wzmacniać, może mi na musk podziała. Pietruchy mam dużo!

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak sobie pomyślałam, że gdyby Kurnik chciał coś zaprojektować i zrobił burzę mózgów, to nikt by tego nie chciał bo .....nie poznał by się na genialności pomysłu. Przecież jak czasem słucham radia i reklama wpadnie w ucho to się słabo robi.
    Najgorsze jest to, że się na nie ludzie nabierają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a my ogladamy w telewizorze filmy . nie stricte posla telewizja, bo cos tam cyfrowe czy HD czy sama nie wiem co. i tam sa reklamy. Nie wiem dlaczego niektore sa po angielsku a niektore sa po polsku. Niektore po polsku sa reklamami jakimis obcymi (ale dojdz tu ludziu skad one) i maja dubbing slodki acz slodka ciecz ciecze w glebe, ale bardziej krajowe musza, ale to musza miec slowa po angielsku...koniecznie acz niepotrzebnie...czy to ulepsza reklame??

      i jeszcze mam p ytanie. w sumie nie mam nic przeciwko slowu witalnosc....ale jaki byl tego slowa odpowiednik jak bylysmy mlode?

      Donosze, ze u nasz przedziera sie slonko, ale chwilowo jest cudny chlodek i niebo na poludniu jakby zasnute i proponujace atrakcje typu swiatlo/glos/woda.

      Usuń
    2. Opakowana, młoda laska jest temperamentna, starsza witalna:)))

      Usuń
    3. Hana - hrehrehrerherherhrehrrhrhe

      Usuń
  20. Ewa2, nie przestaje mnie to zadziwiać. Z jednej strony bezdenna głupota reklam, z drugiej - bezdenna głupota tych, co się nabierają. Cóż, jaki odbiorca, taka reklama. Efekt mamy na wyciągnięcie ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, głupota jest najlepiej przyswajalna.
      Idę spać, ta duszna aura mnie wykańcza. Zobaczymy jak będzie jutro.
      Dobrej nocy Kurencje Kochane.

      Usuń
    2. Im dłużej będziesz wbijać w umysł, tym bardziej się utrwali. Tylko trza czasu i kasy :(

      Usuń
    3. A to zupelnie tak samo jak z "zamachem" smolenskim. Wbija sie do pustych lbow, odczytuje przy byle okazji apele "poleglych", szuka teorii spiskowych - i osiaga zamierzony efekt, bo czesc spoleczenstwa WIERZY w zamach. :)))

      Usuń
    4. to ci co wierza w Marsjan wsrod nas.....albo odwrotnie....

      Usuń
    5. Już wolę Marsjan, lubię zielony kolor.

      Usuń
    6. ja tez, choc zielony nie jest u mnie na 1. miejscu....

      Usuń
  21. To się wydaje aż nieprawdopodobne, że sie nabierają.
    Dobranoc Kurkom, co idą spać!

    OdpowiedzUsuń
  22. Bozszsz! i nic wiecej , moze jeszcze , ze Ognio nie ma letko! a maki niesamowite! tyle tylko wydukalam o szostej rano i Dzien Dobry!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzień dobry.
    Ciepło (23), słońce, trochę chmurek, jeszcze w miarę rzeźko, bez wiatru.
    Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zalewa nas fala bezdennej głupoty. Mniej już coraz mniej śmieszą takie wypociny, a coraz bardziej smucą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam, ale śmiech jednak jest przyjemniejszy niż płacz i zgrzytanie zębami.

      Usuń
    2. Agniecha przyjemniejszy i zdrowotnie bardziej pożyteczny.

      Usuń
    3. Biorąc pod uwagę, że zgrzytanie prosto do protetyka prowadzi ! A on kasę ściągnie, że ohoho. Tak, że nie zgrzytamy !

      Usuń
    4. Ewa, może o to chodzi z to reklamo? Żeby koniec końców napędzić klientów teściowej co ma gabinet protetyczny?! Lekramujo krem na hemoroidy, a chodzi o teściowo!

      Usuń
    5. Hana - lekrama tak robi - tu pokazujo jako dobra jest ta pasta na hemoroidy, ale pamietaj, ze ma zly wplyw na dziasla, wiec lec do protetyka i sprawdz. cos jak z temi lekramami, ze bilety lotnicze do Dubaju za 15 zlotych....

      Usuń
    6. Opakowana, sprawdzałam loty z Rzeszowa do Poznania dla koleżanki, która utkła w Sanoku i szybko musiała wrócić. Teraz, gdziekolwiek wchodzę, kuszą mnie lotam na tej trasie za 15 złotych, po czym sie okazuje, że najtańszy lot kosztuje ponad cztery stówki. Z przesiadką w W-wie.

      Usuń
  25. Po dojechaniu do końca wpisu,
    mówię wam wszystkim Kurom - dzień dobry.
    Ranek szary, góry przysłonięte mgłą, wczoraj padało, jutro ma padać.
    Wracając do inspirującego tekstu o Samsungu, to jak bym tę część o "polowaniu na siedząco" koniecznie wpisała do projektu ustawy o myślistwie, bo kto to widział, żeby biedni myśliwi musieli ganiać za tymi niewychowanymi zwierzami w lesie.
    Tyle z porannych przemyśleń Agniechy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, a dzie oni tam ganiają! Siedzą i czekają, aż nagonka im nagoni. Nagonka jest od ganiania, za to jej płaco. Często wódą.

      Usuń
  26. Aha ... tak od rana ...
    Chłop mój branżowe gazety czasem przynosi i tam to się dzieje!! Piękne wykresy, kółeczka, nie kółeczka, czy jak to tam się nazywa - diagramy kołowe, w exelu wykonane na temat np. ilość kobiet jeżdżących pociągami we wtorki, kur .....na.
    Tym się w Warszawce banda debili na wysokich stanowiskach zajmuje, a Chłop mój nie ma się gdzie wykąpać po pracy, a kibel pamięta początki jego kariery kolejowej sprzed 30 lat.
    Idę se w łeb szczelić. Tylko, kto zaopiekuje się Bonusem? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez Lidio - toz to bardzo wazne ile kobiet jezdzi pociagiem we wtorek (jeszcze uscislic godziny trzeba). to ma wiele kąsekwencji, taka informacja. Np kto, statystycznie, wiecej drze pysk jak sie pociag spoznia? kobita czy menszczyzna? czy drze pysk dluzej i zlosliwiej? Jak wychodzi na to, ze nie dra, to mozna opozniac pociagi. ale we czwartki po 16tej to juz bukbron... sprzedawac we wtorki w pociagach takie rozne "zdrowe" jedzenie, modne napoje. Byle chlop na to nie poleci, byle baba tak. i tak sie zaczyna ciag marketingowy. Do ktorego potrzebne sa te burze tzw mozgow. Bo z rzeczami i ludziami jest tak (nauczyli nas na bibliotekoznawstwie):
      - wie czego chce i o to pyta
      - wie czego chce ale nie wie jak o to zapytac
      - nie wie czego chce ale mniej wiecej wie jak o to zapytac (to czesto ja - prosze pani, potrzebne mi jest taki dynks, co robi xyz, czy takie cos w ogole istnieje?)
      - nie wie czego chce, bo tego jeszcze nie ma, ale jak wyprodukujemy, to tak zagramy, ze okaze sie Tobie niezbedne. a 5 minut temu nawet nie wiedzialas, ze to istnieje (bo zazwyczaj nie istnialo - na podstawie danych pt ile kobiet jezdzi pociagiem we wtorek mozna stworzyc rynek i zapotrzbowanie.
      ja tu sobie n ie dworuje bynajmniej.
      a ze potrafi to byc posuniete do granicy wytrzymalosci to insza inszosc...
      mi w musk wbijli na roznych kursach, studiach i inna cetera, statystyke, komunikacje i kawalki marketingu. ale nie jako przekonywanie mnie do tego, ale raczej na zimno , pokazanie jaka wode to mozna jak latwo zrobic ze zwyklych mozgow.

      Biedny Ognio dostal sie w lapki kretynow, co pewnie na szkoleniu 15 minutowym zdobyli certyfikat marketingu.

      ale nie wiem czy na to trzeba duzo wykresow, kolek, diagramow i excela....

      Usuń
    2. Lida nie strzelaj se, potrzeba zdrowego dystansu, chociaż to niełatwe, no bo taki kibel to ważna rzecz!

      Usuń
    3. Opakowana, dobrze gadasz. To jest mieszanka głupoty z cynizmem. Jedno wynika z drugiego.

      Usuń
    4. Opakowana - no widzisz, ja żem niedouczona marketingowo, to nie wiedziałam, jak bardzo istotne są takie badania. Ot, co. Przekażę Chłopu memu Twoje spostrzeżenia, żeby już się nie denerwował, tylko ze zrozumieniem podszedł do ciężkiej pracy marketingowców z kwatery głównej PKP. A kibel - no cóż, pomalowali, odnowili we własnym zakresie i na zewnątrz nie muszą wychodzić ...

      Marija - niby większość ludzi zdaje się być normalna, ale czemu tylu debili wokół mnie???

      Hana - powodzenia w pracy dla Ciebie i Ognio. Szczególnie dla niego - biedak, jakoś musi się z tego wywinąć i żeby mu jeszcze dobrze zapłacili za zmagania z bzdetami.

      Usuń
    5. Lidia - normalnych ludzi zwyczajnie nie widac....

      Usuń
  27. Maki takie chcę! Nasionka zatrzymaj dla mię, please...

    Mnie zmyliła srodze poprzednia ksiażka mego zleceniodawcy i myślałam, że pójdzie jak z płatka. A tu klops. Nie dość, że objętość ogromna, to cytaty i terminologia średniowieczna od Eddy do Tomasza z Akwinu poprzez średniowieczne niemieckie księgi zielarskie ( bazujące choćby na Pliniuszu etc.) . A tu do głosu dochodzą glossy, lekcje, koniektury, ostatnie interpretacje, a każda inna i nie wszystkie zgodne z oryginalnym tekstem, niektórych bowiem poniosło z lekka. Równolegle do czytanego powstaje nowy tekst komentarzy. Zostało mi jeszcze trochę ponad 300 stron. W najbliższy poniedziałek już nieodwołalnie deadline.
    Miłego dnia!
    Miałam ci ja w poprzednim życiu do czynienia z podobnymi gejzerami tfurczych pomysłow, wielogodzinnym siedzeniem nad bzdetami, prodżektami wprost rewolucyjnymi, gdzie chodziło tak naprawdę o duperele nie mające wiekszego znaczenia. No, ale skoro pozatrudniano "specjalistów" z wizją, to się specjaliści tą wizją i jeszcze nieciekawą fonią dzielilić chcieli i bredzili jak Piekarski na mękach."Siedzo, bredzo, a robic nie mma kto..." tak czasem Pani Bogusia z firmy sprzątającej podsumowywała te niekończące się nasiadówki, bo ona musiała sprzątać w trakcie, albowiem pewnie i panbuk nie wwiedział, kiedy sie posiedzenie skończy. Ja tam byłam tylko od "kwestii językowych i translatorskich", aż mnie w końcu trafił szlag (i to dosłownie) i wylądowałam w szpitalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łowieczko to Ciem robota przywaliła, podsyłam wirtualnie zapasik sił witalnych :)))

      Usuń
    2. Rogata, założyłam kajecik pt. maki i zostałaś tam wpisana.
      Witaj Siostro w Niedoli. Mnie się trafiła lalka (w sensie marionetka), jej rola i ewolucja w obrzędach i rytuałach afrykańskich od Senegalu po Somalię w dół, przez wszystkie plemiona. Przebiłam Cię?

      Usuń
    3. czy Wy, dziewczyny, sie TAK meczycie choc za dobry grosz?

      Usuń
    4. Pfff...d... nie urywa.

      Usuń
    5. Hana, wpisz i mnie do kajeciku, dziękuję:)

      Usuń
  28. Nooo, piękny przykład kompletnego bezsensu. Czytałam córce, a ta skomentowała, cytuję: "A potem jeszcze się chwalą (tym zrealizowanym projektem), że to oni robią takie piękne rzeczy."
    U nas gorąco i parno po wczorajszych deszczach. Wracałam do domu z jednodniowego wypadu nad morze i za Ostródą złapała nas burza z takim deszczem, że wycieraczki nie nadążały zbierać wody z szyb autobusu, a na jezdni tworzyła się piana. Ale koło naszego domu padało niewiele (dopiero w nocy była porządna burza), kiedy tymczasem tam, gdzie pracuje mój mąż (w linii prostej nie więcej niż kilometr) lało tak, że woda wybijała ze studzienek burzowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to chyba ten deszczyk troszku przesadzil jednak....

      Usuń
    2. Ninko, i to jest najgorsze i wręcz grozne. Że ci młodzi (na ogół)ludzie funkcjonują w poczuciu własnej świetności za nic mając resztę świata. To już nawet nie cynizm, bo przecież nie wiedzą, że to co robią, to knoty i głupoty. Rosną ich - niczym nie uzasadnione - wymagania i roszczeniowść. I do sejmu! I tak to się kręci. Uogólniam oczywiście. Ale tylko trochę:)

      Usuń
    3. zwieszam glowe, bo masz racje. na szczescie nei wszyscy tacy sa, ale duza wiekszosc...skad sie to wzielo? Bo przeciez nie z braku wojen!!

      Usuń
    4. Opakowana, z upadku wartości i obyczajności. I z żądzy pieniądzy.

      Usuń
    5. chaliera, o pieniadzu zapomnialam...

      Usuń
  29. Te maki przepiękne!!! :)
    Burze jak to burze gwałtowne i robią szkody, może im mózgi wypaliło ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Często się zastanawiam,czy ten język polski,jakiego mnie uczono w szkołach jeszcze obowiązuje,czy już nie.Być może teraz jest jakiś nowy,z nową gramatyką,nowymi zasadami interpunkcji,ortografii..itp.Może wydano nawet stosowną ustawę,tylko ja nic o tym nie wiem..
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mysle, ze masz racje....nowa mowa obowiazuje wrecz od czasow kiedy nastaly sms'y. z tym, ze rozne palanty pisza take nie w kontekscie sms'w..moje mlodsze dziecko mialo na facebooku dwoch braci blizniakow sasiadow dalszzych, ktorych dziecko moje czasem wozeczkiem wozilo, bo ich starsza siostra byla psiapsiolka dziecka od 2 roku zycia (do chyba 8 roku zycia). no to jakos automatycznie reszta rodzenstwa sie podpiela na facebooku...dwie siostry dziecko skasowalo za ultra prawicowe i ksenofobiczne poglady wyrazane publicznie a blizniacy za pisownie ;)))

      Usuń
    2. Mądre masz dziecko, Opakowana!

      Usuń
    3. ja-Ewa, każde urzędowe pismo roi się od błędów wszelakich. Chyba też przespałam jakąś ustawę.

      Usuń
    4. No dziecko - tak :))). drugie tez niezle :))))

      Usuń
  31. ja-Ewa to nie ja :)
    Dziędobry :) Hanuś, też chcę nasionków maków goździkowych i tych prawie czarnych ! ... u nas dziś duchota, na razie nie smali, bo chmury. Ale oblepia, bo wilgotność 180 %.
    O okazji Ognio, co to się trafiła, jak ślepej kurze się nie wypowiadam, bo mnie trzęsie z nerwow. Najgorsze w tym jest to, że najczęściej wogle, ale to wogle nie można się z takimi matołami porozumieć, normalnie mur chiński między. I nie wiem, chyba nie świadczy to o mnie za dobrze, ale ZAWSZE jestem z tego powodu zdziwiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, zapisanaś w kajeciku na maki.
      Ja przestałam się dziwić, za to telepie mną złość wywołana bezradnością i niemocą - dokładnie tym, co mówisz: to jest mur nie do skruszenia. Nie rozumiom i koniec. I patrzą z politowaniem i niewyartykułowanym "gupia stara baba, co nie kuma nowych technologii i w ogóle świata nie kuma". Widzę to w tych pustych oczętach i normalnie duszę się.

      Usuń
    2. Polska jest krajem o jednym z niższych wskaźników zatrudnienia osób w wieku 55 - 64 lata w Europie.
      Oferuje się zwykle pracę w "młodym, prężnym zespole" - w którym w przewadze sami głupole.

      Usuń
  32. Hana, podpis pod zdjęciem nieadekwatny - skoro strefka to na zdjęciu maczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Alucha, lecę poprawić.

      Usuń
    2. Alucha, chciałam niewybaczalny ten błąd poprawić i wywaliło mi wszystkie komentarze pod postem! Sama nie wiem jakim cudem udało mi się przywrócić! Więcej nie dotykam.

      Usuń
    3. Takie akcyjki na blogerasku??? Niedopuszczalne!

      Usuń
    4. Żeby to tylko na blogerasku! Wziął i się zresetował ni z gruchy i zeżarł mi kawał roboty, dziad cholerny! Oesssu, chyba wrócę do maszyny do pisania. Ktoś jeszcze pamięta?

      Usuń
    5. a coz jest zlego w pisaniu piorem wiecznym?
      ja te opowiesci dla Krasnali pisze reka i wlasnie piorem. ryzykowne, bo moga opluc, ale mam notes brulion.

      No wlasnie - opowiesci pisze dalej! teraz sie spinac, zeby im dac z 10 historyjek. Wlasnie pisze jak to ich Tatus byl przekonany, ze mieszka w samolocie. a nastepne o tym, jak to imal sie roznych hobbich - nauczyl sie nurkowac, byl troche w harcerstwie, wygral puchar jak mial 7 czy 8 lat w swojej kategorii wiekowej w judo, byl w szkolnej druzynie koszykowki, znal capoire (nawet mu pokrowiec na berimbau uszylam (to taki jednostrunowy instrument ludowy brazylijski)), malowal miniatury do gier....
      nie ma co pisac oosobnych opowiadan, bo po pierwsze - moga tatke kiedys zapytac, po drugie orpocz tych miniatur to nic go tak zupelnie, kopletnie nie wciagnelo, zbey bez tego nie moc zyc. najciezej bylo mu przestach chodzic na capoire...

      Usuń
    6. Wpedzisz dzieci w kompleksy;( napisz chociaż,że czasami grillował z kolegami i walnął browara albo zostawał w kozie po lekcjach;Hanna

      Usuń
    7. nie grillowal, browar owszem, ale mnei zazwyczaj przy tym nie bylo...pisze tylko o tym, co wiem o synku...

      Usuń
    8. Wyjdzie Ci laurka:)

      Usuń
    9. no wlasnie....chyba napisze jaki z niego len! albo jak sie zaparl, ze nie skonczy matury! albo ze sie ze mna klocil codziennie o cos....jak sie wyprowadzil, to doszlismy do wniosku, ze nam obojgu brakuje codziennej dawki.... tylko musze uwazac, zeby Krasnale nie wzieli tego zbyt do serca i nie chcieli przescignac Tatusia...a o ich pradziadku to juz pisalam jak to z przyjacielem, w szkole (z inetrnatem, bo inaczej chyba numer by nie przeszel...) zwiazali przeszkadzajacego im w nauce (! pozniej pradziadek byl znanym playboyem we Warszawie miedzywojennej, o ile sie nie myle...), znaczy przywiazali go do krzesla i w gebe wlozyli ...mydlo. tak, ze laurka z kwiatkami ;)))

      Usuń
  33. Witojcie,
    pogoda ciut znośniejsza,ale duża wilgotność.Ogarnęłam łazienkę i jestem mokra,choć się nie polewałam;)
    Co do projektu, to wymyślają głupoty, jeden głupszy od drugiego.A wszystko odtwórcze wobec zachodu,miałka treść ubogacona wtrętami angielskimi tak dla pozornego picu i pozoru "mądrości".A ponieważ trudno o pracę to robią wszystko by się utrzymać,nawet kablują na siebie nawzajem i liżą tyłki komu trza.Smutne!
    Może jakiś nocnik z wodotryskiem wywoła efekt wow, bo chyba już wszystko było.A może wierszyk,który pamiętam wyryty na ławce w sali chemicznej,cytuję:"Kocham Grzesia", a pod spodem dopisane; "a on ciebie w d.pę j..bie".Takie rymy chyba mogą zatkać,co?;) Hanna

    OdpowiedzUsuń
  34. Dodam,że taki wiersz działał na wyobraźnię i utrudniał przyswajanie wiedzy chemicznej;)To może i tamci zakrztuszom się tom kawą na stojąco lub wew fotelach;)Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanna, i takie zachowania przenoszą na resztę życia. Widziałam kiedyś w jakimś czasopiśmie dowcip rysunkowy Mleczki, Krauzego, Czeczota? Nie pomnę. Skojarzył mi się, spróbuję opowiedzieć, bo jest świetny i jego pointą posługuję się do dzisiaj:
      Wobrazcie sobie komiks. Na każdym rysunku jest chłopiec, który mówi: ja to najbardziej lubię strzelać z procy. Następny chłopiec: a ja to najbardziej lubię jezdzić na rowerze. I następny: ja najbardziej lubię pływać pod wodą. Itd. Na ostatnim rysunku chłopiec mówi: A ja to najbardziej lubię skakać z dachu na dupę do piaskownicy!
      Znalezliśmy z kolegą ten rysunek w czasie jakiegoś szalenie ważnego zebrania w pracy, gdzie wszyscy się straszliwie nadymali i przedstawiali swoje genialne koncepcje. Rysunek był bardzo a propos! Dostaliśmy takiej głupawki, że musieliśmy wyjść...

      Usuń
    2. Wiem! To był rysunek Lutczyna!

      Usuń
    3. ;))Tak, nadymają się jak indory,w cv wypisują brednie,jak odcisnąć całą wodę to nic nie zostaje.Prowincjonalni,zakompleksieni i bez poczucia humoru.
      A propos skakania, mąż czasami spędzał wakacje u dziadków pod Warszawą i miejscowi chłopcy zabawiali się skakaniem "na ślepoka"(zasłaniali oczy) z daszku komórki czy niewysokiego garazu.Była słoma, obok płynął rowek z gnojówką.No i jeden też siem skąpał w owej cieczy;))
      Ja z koleżankami skakałyśmy z szafy na tapczan, rodzice baaardzo narzekali na jakość sprężyn tego mebla;)Hanna

      Usuń
    4. Ja skakałam ze stogu.

      Usuń
    5. Ja, na pobliskiej dużej budowie skakałam na piach z dużych betonowych kręgów.
      Teraz widzę, że to było ryzykowne... ale fajnie było.

      Usuń
    6. ja skakalam z 1. pietra na gore piachu na budowie domku jednorodzinnego - plomby, gdzie zadnia strona domu byla nizej niz parter z frontu, garaz jest pod parterem czyli skakalam z dwoch pieter, na duza kupe piachu. w lesie z urwiska tez na jakis taki stok piaszcysty. fajnie sie skakalo...

      Usuń
    7. A my u cioci na wsi skakałyśmy w stodole z belki na siano albo słomę, albo na seradelę leżąca w sąsieku; nie pamiętam dokładnie, na jakiej wysokości była ta belka, ale wydaje mi się, że jakieś 2,5 - 3 metry od klepiska. Oczywiście od siana to było mniej, zależy, ile tego nawieźli.

      Usuń
    8. :))jedna sekunda lotu, a więcej gramolenia na pozycję wyjściową.Ale te loty niebezpieczne,jedna jak skoczyła to później miała pływającą nerkę, bo jej się obruszyła.Hanna

      Usuń
  35. Upal upalem a ja wlasnie sobie narobilam smalcu ze stwartami (slonina + boczek wedzony). czy ja takie cos moge pchac do sloika, zakrecic i wywiezc w sina dal (kontrabanda)? czy sie weznie i zepsuje? nie wiem dlaczego mialoby sie zpesuc, ale wole zapytac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było pchać do słoików jeszcze gorące, to by się zamknęło szczelniej. Jakiś czas na pewno wytrzyma, gdyby jakaś pokrywka puściła to może się zepsuć.

      Usuń
    2. U nas się mówi "tuste", spokojnie wywoź, nie zepsuje się, jeśli jest bez cebuli.

      Usuń
    3. Opakowana powiedz, czy w UK można dostać taką słoninę, jaką pamiętam z młodości - grubą na 5 cm?
      Bo u nas hoduje się teraz świnie wyścigowe a te mają tłuszczyk na pół cm... :(

      Usuń
    4. oki, dzieki, nastepne zrobie do sloika i wleje gotujace. bez cebuli. a na teraz to juz podjdam. pewnie brzuch mnie rozboli....

      Usuń
    5. Iza - a dzie tam, nigdzie nie uswiadczysz tllustego miesa. nawet w polskich sklepach nie ma sloniny. tak samo nie ma chalki, musze zbaczac z drogi i leciec do zydowskiego sklepu...raz zapomnialam jaki to dzien tygodnia i bylam kolo 13tej w piatek...o matko-corko, ale chalki byly jeszcze cieple ;))

      Usuń
  36. Wczoraj w stajni rozmawiałam chwilę ze strasznie zmęczoną młodzieżą naszą stajenną, która ma letni wolontariat na obozach - wstają wcześnie, karmią konie, potem pomagają je siodłać dzieciakom, rozsiodływać, czyścić etc. Cały dzień ciężkiej pracy. I zmęczeni już po południu. I jeden chłopak - superfajny - mówi do mnie, gdy mu zarzuciłam, że się jeszcze dzisiaj nie uśmiechnął: "A niech se pani będzie na wolontariacie! To se pani sama zobaczy" Rozwaliło mnie to;)))
    Tak i tu: "A niech se pani będzie w korpo!" - nie daj Panie Boże;)
    Ale nareszcie wiem, co mam teraz na strychu - mam oto "strefki";) I to na siedząco;) A nawet jedną - na leżąco! Do tego jeszcze tylko baristę - koniecznie lekko graserującego, wysokiego bruneta, zresztą - whatever;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Krecie, moja siostra jest wykładowcą na wyższej uczelni. Zarzuciła studence, że nie napisała pracy samodzielnie (co zresztą sie potwierdziło) i że musi napisać jeszcze raz, SAMA. Studentka odrzekła : Jaja se pani robi?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wracamy do komentarzy Opakowanej u góry. Przyszłość to zbiorowy mózg jak u mrówek. Bo pojedynczy, to stanowczo za mało. Chyba doszliśmy jako gatunek do tego punktu, że już dalej się nie da,więc się cofamy.

      Usuń
    2. mnie sie widzi, ze jestesmy przytloczeni i sprasowani nadmiarem wszystkiego, no morzem wszystkiego, z kazdego kierunku, nie dziwota, ze mozgi sie sprasowuja...

      ale na kolektywny mozg to ja sie nie pisze, bo jak co kolektywnego na mus to ja okoniem....chyba wtedy rakiem - pustelnikiem bym zostala...

      Usuń
    3. Opakowana, idź na maila !

      Usuń
    4. Opakowana, ja z Tobą. Nigdy i nigdzie nie przynależałam. Nie lubię sie podporządkowywać.

      Usuń
    5. Ewa - czujesz sie przysypana? :)

      Usuń
    6. Opakowana, już się odkopałam :) Poszło dzie trzeba !

      Usuń
    7. Hana, a ja raz przynależałam. Z premedytacjo wielko, zespołowo, młodzieżowo założyliśmy w pracowni ZMS, żeby po linii wypieprzyć durnego matoła i wyjontkowo mende dyrektora. Aktywna młodzież sie bardzo spodobała tym wyżej, wypieprzyli dyrektora, a my w tem samym dniu, z wielko pompo "Pod sosenką" rozwiązali kolektywnie ZMS :) Potem ładnych parę lat później chcieli mnie piniendzami zwerbować do tejże samej organizacji młodzieżowej (za tę samą robotę, robioną niby przez patronat ZMS, można było brać 10 x więcej kasy) Najpierw uległam, i kazałam koledze mnie wpisać, ale tak mi to uwierało i gnietło, że po godzinie kazalam się wykreślić :) A ile za mną łazili, dlaczego jednak się wykreśliłam. Jaka byłam dumna mówiąc, że mnie nie moża kupić :)

      Usuń
    8. no ale moza bylo Cie kupic. na pol godziny i chyba by im malo ekonomicznie to wychodzilo ;))

      Usuń
  38. U nas chłodny wiaterek wieje, i grzmoty so w tej chwili :)))) o mamuniu, jak fajn ie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale się rzuciły wszystkie na te maki,no,no:)
    Mój jeden okazik biedniutki,bo deszcz go zlał i trochu płateczki marniawe, czekają dwie makówki na dojrzałość, liczę, on sam skądeś wysiał ten mak, bo nigdy wcześniej go nie było.

    OdpowiedzUsuń
  40. Przeczytałam za głowę się złapałam i szczęśliwam jak nie wiem co że korporacja mnie ominęła, nie ten wiek :). Ale postanowiłam przy najbliższej okazji zapytać młodą w rodzinie, co jest młodszym wspólnikiem w firmie armerykańskiej :) w Anglii, o burze mózgów :)) ciekawe co powie, lub nie powie - co też być może.
    Ludzie czytają książki, ale może to nasze pokolenie li tylko? A młodsze to przez niektórych z naszego pokolenia przyuczone do czytania, bo z tego co widzę to dzisiejsi młodzi "uczeni" mocno, często z głupotą się bratają. Smutne.
    Maki mam na działce ale nie za dużo, bo się boję straży i wyłapywania hodowców opium. :))Słoneczko u nas a my czekamy na paczkę co ma przyjść mam nadzieję dziś a zamówione i podobno wysłane książki trzeci dzień dość nie mogą podejrzewam że nie wysłane nawet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie korpo też szczęśliwie ominęła lecz zawodowo miałam czasem niestety styczność.
      No, po prostu inny świat, inny język, zwyczaje.
      Wszystko inne i nie do przyjęcia przez normalnego, ludzkiego ludzia.

      Usuń
  41. Dziędobry po za tym oczywiście:) Tu pogoda ciepła,trochę wiatr,25 w cieniu.

    OdpowiedzUsuń
  42. Słuchajcie mam pytanie.W kilku miejscach ogrodu rozpanoszył mi się bluszcz,m.in. pod kuchennym oknem, płoży się,włazi na piwniczne okna,rynnę itp. a ja bym wolała tu kfiatki.No i wczoraj w pocie czoła,w prażącym słońcu obłożyłam żem owo miejsce kartonami (ok.6m2), posypałam powyrywanymi chwastami i posypałam ziemią z kretowisk.Wszystko wg reguł gorzkiej jagody, ale ona tak zaleca przy wyduszeniu trawy.Jak myślicie podziała ta tortura na bluszcz?Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam bluszczu, jedynie bluszczyk kurdybanek, ale też inwazyjny.
      Za to mam winobluszcz pięcioklapkowy - zarasta wszystko, to dopiero zakała.
      W jednym sezonie potrafi mieć przyrosty o dł. 6 m!
      Walka trwa.

      Usuń
    2. Też mam pięcioklapka i włazi mi na tuje, nie wiem jak one to długo wytrzymaja.Jesienią postaram się go poobcinać od strony sąsiada.I pomysleć, że 20 lat temu zamartwiałam się,że słabo rośnie;)Hanna

      Usuń
    3. Co rok, jesienią karczuję gada z wszystkich krzewów, co rok!

      Usuń
    4. ToS mnie pocieszyła;)
      Hanna

      Usuń
    5. okropnie odporny na zameczanie...

      Usuń
  43. Ojtam, ja też karczuję, a jak juz poprzycinam, jaki jest śliczny!

    OdpowiedzUsuń
  44. Hanna, obawiam się, że nawet jeśli pozbędziesz się dziada na tych 6m2, to i tak Ci wlezie nazad. Ja wkopałabym raczej coś w ziemię, np. taśmę ogrodniczą (ja wkopuję dachówki na sztorc równo z ziemią). Będzie łatwiej go upilnować. Chociaż on i tak zapuszcza korzonki wierzchem. Po prostu tnij bezlitośnie, albo wykarczuj u zródła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana,na razie go przydusiłam i poczekam aż trochę przyschnie, wtedy może znajdę źródło.Pamiętam, że go wsadziłam przy filarze.Jednak teraz za nic bym nie włożyła ręki w ten gąszcz, bo siem boję, a zaskrońce bywajom, a ropuchie bym wyciągła!?
      Hanna

      Usuń
  45. Dobry wieczór. Nie lubi pogoda pielgrzymów, znów przed powitaniem na Błoniach polał deszcz. Zrobiło się chłodniej i dzisiaj dało się wytrzymać.
    Dobrze, że mogę do Was pisać, nie gadać, bo wróciłam lekko przygłucha. Nagłośnienia koncertów są stanowczo zbyt mocne.
    Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam teraz ceremonię,jak dla mnie wzruszająca.
      Hanna

      Usuń
    2. Też oglądałam fragmenty. Przynajmniej coś widać, bo przy moim wzroście to najczęściej oglądam plecy.

      Usuń
  46. Blusz jest bardzo silny,trzeba wycinac,przycinac,zeby się nie rozpanoszył .Własniem ma za sobą wyrywanie,przycinanie itp.
    A dzisiaj walczyłam z berberysami, rózami pnącymi, takie poprzerastane żywopłoty to są wokół posesji, paluchi mam pokłute.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, mea culpa, bo zaniedbałam przycinanie i raptem się rozrósł niemożebnie.W innym miejscu włazi na czereśnię i wiśnię.Ale ja mu dam!;)Hanna

      Usuń
  47. Hana, nie wiem, ale nie mogie dopisywać odpowiedzi:( Makówka musi siem wysuszyć tak, że powstaną z boku takie dziurki przez które nasiona się wysypują. Ja, na nasiona zostawiam największe, resztę wyrywam. Z jednej makówki jest bardzo dużo nasionek:-))) Ja sieję w różnych miejscach, w odstępie czasowym, wtedy mogę się nimi dłużej cieszyć. Trzeba pamiętać, że maki nie tolerują przesadzania i lubią mieć dużo miejsca, więc należy je siać w rozstawie lub przerzedzić wschody. Też bym chciała czarne:)))
    Co do wytycznych, hm, jestem pod wrażeniem, jeden wielki bełkot! Podziwiam Ognio, że musi takie rzeczy ogarniać:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Dzięki Haniu z Z. Ja też posiałam w różnych miejscach i niektóre jeszcze kwitną. Widzę, że wolą trochę cienia, pełne słońce im nie służy. Szkoda, że czarne od Opakowanej coś zeżarło. Może ktoś ma i się podzieli?
    W czytaniu bełkotu można się wyćwiczyć. On na szczęście nie jest decydujący o formie, ale o tym, jakie funkcje ma spełniać - w tym wypadku - stoisko na targach. To też jest istotne, ale Ognio jest zaprawiony w boju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z półcieniem się zgadza. Twoje maczki kalifornijskie stale kwitną, mam nadzieję, że będą mieć nasionka, są takie subtelne i mają świetny kolorek:)))

      Usuń
    2. Moje chwilę pokwitły i padły. Pokładły się w trawę i nie dojrzały do makówek.

      Usuń
  49. Hano, wrzucilam na bloga zdjęcie różowego maku,juz nie wyglada tak imponująco,ale jeszcze coś tam widać;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Cicho w Kurniku, ciemno i sennie. Ja teraz mam czas, żeby tu zajrzeć i poczytać. Dziewczyny, wszystko, co piszecie, jest takie prawdziwe, niestety. I nie chodzi tu tylko o korpo, ale ogólnie o postawę współczesnego młodego człowieka wobec zycia, pracy, drugiego człowieka (na tym wątku sie skupiłam, chociaż przyswoiłam sobie też rady na temat tępienia bluszczu). To się zaczyna w podstawówce, a nawet i w przedszkolu, chociaż słyszałam, jak pewna położna stwierdziła, że na porodówce. Brak pokory, empatii, za to wygórowane ambicje i przekonanie o własnej świetności - stykam się z tym często. Cóz...
    Otworzyłam drzwi na balkon. Chłodne powietrze mnie owionęło, a jednak czuję w nim zapowiedź jutrzejszegoo/dzisiejszego upału. Śpijcie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso - szczelilas w 10tke - wlasnie ten brak pokory mnie chyba najbardziej martwi i empatii, bo te sa zupelnie niezalezne od narzucanych czesto ambicji i tego przekonania o wlasnej swietnosci i wyzszosci. Pokore i empatie ma sie od zawsze i instynktownie, choc dzieci od malego czasem trzeba oswiecic co to tak naprawde jest. Ambicje i samouwielbienie - to jest wmawiane. wole byc pokorna i nieambitna ;)))) a w sumie moja ambicja zawsze bylo i jest bycie dobrym czlowiekiem. a temu sprostac teraz to zdaje sie nielatwo.

      U nasz cudnie , szarawo, kolo 19 stopni. za zimno siedziec w samej koszulinie na tarasie, szlafroka z gory zapomnialam, ale siedze u otwartych drzwi i slucham ptaszkow. nic mi wiecej nie trzeba w tej chwili. no moze poza owsianka co sie schladza u mego boku :))

      Usuń
    2. Mmm, owsianeczka, lubiem.Ale zabrakło mi mlika do ugotowaia płatków, to wciagnęłam dwa jajca na mnientko z macą, bo chliba też zabrakło.Wszystko wyżarte przez moich chłopaków,w lodówce tylko światełko;)
      Pogódka fajna, też słucham ptaszków.Hanna

      Usuń
    3. O, tak; macie rację; młodzież jest teraz okropnie egocentryczna. To jest cecha młodości, takie skupienie się na sobie, ale ja odnoszę wrażenie, że młodzi ludzie w ogóle z tego egocentryzmu nastolatków nie wyrastają i że jest im z tym bardzo wygodnie. Coś tam gdzieś się zacięło w tym mechanizmie dojrzewania. I na dodatek takie postawy są promowane; Ja zamiast my, mieć zamiast być, a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie: mieć = być. I dalej: mówić (nawet krzyczeć) a nie słuchać, robić, nie myśleć, pogarda zamiast zrozumienia... ech...
      Ale do tego przyczyniły się, paradoksalnie, te wszystkie działania, które miały na względzie dobro dziecka (na ogół nieprawidłowo realizowane), potem jeszcze przyplątała się "genialna" teoria bezstresowego wychowania i mamy.
      Oczywiście, nie chcę uogólniać, zna wiele wspaniałych młodych osób, ale też często spotykam takie typy, że ręce opadają...

      Usuń
    4. Ninko, cisną się na usta słowa "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". Możemy mieć pretensje tylko do siebie, chociaż nie personalnie jakoś. Znów uogólniam, ale też o ogół chodzi. Świat zmienia się z dnia na dzień - na lepsze i na gorsze, to raczej prawidłość dziejowa. Jednak z drugiej strony zalewa nas potok miałkości, głupoty, pustki moralnej i bylejakości. Młodzi ludzie są chłonni jak gąbka i powoli gubią się w tym ogłupiającym nadmiarze, przestają odróżniać dobro od zła - najogólniej mówiąc. Często nie mają wzorca ani w domu, ani w świecie zewnętrznym, uczą ich głupi nauczyciele, kończą beznadziejne szkoły wyższe prowadzone przez równie beznadziejnych "naukowców" i kółko się zamyka. To wszystko przecież nie zaczęło się wczoraj. Kolejne pokolenie wkracza w dorosłe życie i tak samo wychowa swoje dzieci. Nie bez powodu świat targany jest kryzysami.
      Oczywiście przepraszam dobrych rodziców, dobre dzieci, dobrych nauczycieli, dobre szkoły wyższe i prawdziwych naukowców. Bo istnieją, tylko mało, kurna.

      Usuń
    5. Cholernie mało. To roszczeniowe pokolenie wychowa takie same dzieci i potem będzie "płacz i zgrzytanie zębów" bo nas nie szanują, bo egocentrycy itd. Przypomniało mi się anegdotyczne już powiedzenie jednej pani do drugiej w tramwaju: jedna narzekała, że młodzi nie ustepują miejsca, na to druga, niech siedzą, na starość postoją.
      Ech...smutno się robi. Słońce wyszło, parno okropnie, 30 stopni, a ja jeszcze muszę jechać na drugi koniec miasta, bo potem trasa będzie zablokowana.

      Usuń
  51. Dzień dobry Kurki.
    Przestało padać (o 4 jeszcze lało), niebo jednolicie jasnoszare, 21 stopni, bez wiatru. Znów będzie duszno.
    Dobrego dnia Kurki.

    OdpowiedzUsuń
  52. Dziędobry.U nas odpoczynek od słońca,bo pochmurno,trochę wietrznie, ale 23 st.Może popada.

    OdpowiedzUsuń
  53. Od kilku dni ledwo dycham, parno, slonca niet ale i tak jakos za cieplo...bylo duzo lepiej na jeziorze mazurskim..

    OdpowiedzUsuń
  54. Czołgiem Kureiry! Ranek wstał deszczowy, ale dużo tego nie było. Już znów lazur nieba i upał.

    OdpowiedzUsuń
  55. Straszliwie lało całą noc, teraz trochę słońca, ale chmury już nadciągają. Dość mam tej wszechobecnej wilgoci, i w domu i w kościach. Nic nie schnie a kwiatki starmoszone.

    Pod wieczór będzie następny odcinek Trenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, czymiem za słowo!

      Usuń
    2. zacieramy ronczki. I czulki jak takie mamy....

      Usuń
  56. A u nas ani kropli deszczu. Sucho straszliwie i goraco, słońce jak nad Morzem Śródziemnym. Zaczeli żniwa i kwitna nawłocie. Jesień idzie.

    OdpowiedzUsuń
  57. Nieeeeeee!!! Rogata, jeszcze nieeee!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lalalala! NIC NIE SLYSZE!!!!!

      Usuń
    2. Rogata!!!! Wstrzymaj się z prorokowaniem jesieni, pozwól mi najpierw sianokosy zrobić!
      O wielka, o boska, o mądra. Starczy?

      Usuń
    3. Agniecha, ja nie chcę jesieni też, ale ona sie zbliża. Owce nieostrzyżone, gnój nie wywalony, oczyszczalnia jeszcze nie zrobiona.

      Usuń
    4. Rogata, toż do 22 września pozostało 55 dni, czyli 7 tygodni i 6 dni,zaokrąglając 8 tygodni, osiem!!! Hanna

      Usuń
    5. No patrz, a u mnie gnój wywalony ( dopiero co, żebyś nie myślała, że my tu tacy akuratni ), ale za to siano nie zrobione, kopyta niepowerkowane, i w ogóle... Lato ma być. Nie żadna jesień.

      Usuń
  58. a ja slysze dalekie grzmoty i pierony, od tej strony nieba, dzie sinawo nieco. schlodzilo sie, choc parno, i nawet wichurek jest do rzeczy, tylko malusi.
    No i czekam, bo w gosci ludzie zaraz za chwile majo przybyc. oby zdazyli przed pieronami!

    OdpowiedzUsuń
  59. Pochwaliłam się u Pantery, że u nas mało pada, hrehrehre! Jak przylało około 14-stej, to potoki wody leciały i burza była z piorunami, i jeszcze pada, choć zaczyna się trochę przejaśniać:)

    OdpowiedzUsuń
  60. Chodzcie migusiem na nowy wybieg, jest zagadka!

    OdpowiedzUsuń