piątek, 15 lipca 2016

TRUDNA SPRAWA INSPEKTORA TRENTA

Inspektor Trent siedział zamyślony przy biurku. Przed nim leżała kartka z kilkoma nazwiskami, opatrzona znakami zapytania i wykrzyknikami. Wiły się po niej pokrętne linie łączące nazwiska ze sobą w różnych konfiguracjach. W popielniczce dopalał się papieros, odłożony i zapomniany przez inspektora. Trent westchnął głęboko, zdmuchując popiół z popielniczki na papier. "Psiakrew!" warknął ze złością, strzepując popiół z notatek. Na takie dictum podniósł głowę leżący pod biurkiem pies Trenta, Tropik. Tropik był pięknym przedstawicielem rasy gończy polski, psem obdarzonym bardzo wrażliwym węchem i znakomicie tropiącym, zgodnie ze swoim imieniem. Trent przywiózł go z Polski, gdzie często bywał u swoich przyjaciół w górach. Tropik zasłużył się bardzo przy śledztwie w sprawie seryjnego mordercy, który został ujęty dzięki niezwykłym umiejętnościom węchowym psa. Od tej pory Tropik stał się pełnoprawnym pracownikiem policji ( w skrócie PPP) na etacie.
"Przepraszam cię , stary, nie denerwuj się." powiedział uspokajająco Trent do Tropika. "nie wiem, jak ugryźć tę sprawę..."



A sprawa była skomplikowana.    Kilka dni temu znaleziono ciało lady Winter w ogrodzie jej posiadłości pod Londynem. Lady Winter była żoną lorda Wintera, członka Izby Lordów. Sprawa musiała więc być prowadzona w sposób niezwykle delikatny a jednocześnie zdecydowany, co łatwe nie było, a naciski z góry szły, oj szły!!! Lady Winter została otruta mało znaną trucizną, pochodzącą z Australii, używaną przez Aborygenów.

Zbrodnia miała miejsce w sobotę, podczas spotkania rodziny i przyjaciół. W posiadłości przebywali wówczas lord Winter, mąż ofiary, Archibald Winter, syn lorda Wintera z pierwszego małżeństwa, Mirella, córka Winterów, sir John Talbot, przyjaciel lorda, Peter Gordon, zaprzyjaźniony z młodymi Winterami oraz Pandora i James Garnerowie, czyli siostra lady Winter z mężem.
Inspektor Trent westchnął głęboko, przypominając sobie przesłuchania, przeprowadzone na miejscu zbrodni. Odniósł wtedy wrażenie, że nikt nie mówi mu prawdy, albo całej prawdy...

                                                                             *

"Witam, inspektorze" powiedział uprzejmie lord  Thomas Winter. "Słyszałem wiele o pana dokonaniach, mam nadzieję, że odnajdzie pan zabójcę mojej żony..." tu głos mu lekko zadrżał, choć lord był wyjątkowo opanowanym człowiekiem.
"Zrobię co w mojej mocy. Prosiłbym pana o dokładny opis wydarzeń dzisiejszego dnia." odrzekł Trent. Rozmawiali w gabinecie lorda, przy wielkim, zabytkowym mahoniowym biurku.
"Jak pan wie, mieliśmy dzisiaj małą uroczystość rodzinną," rozpoczął lord, " urodziny mojej żony. Spotkaliśmy się w małym gronie, żona ostatnio nie czuła się zbyt dobrze i nie chciała dużego przyjęcia. O piątej zasiedliśmy do obiadu w ogrodzie. Atmosfera była bardzo miła, opowiadaliśmy różne dykteryjki, wspominaliśmy poprzednie urodziny żony, które odbyły się podczas naszej podróży do Australii na dwudziestolecie naszego ślubu. Gdy podano deser i kawę, żona powiedziała, że trochę jest zmęczona z powodu upału i że pójdzie na chwilę odpocząć w swoim ulubionym zakątku ogrodu, w różanej altanie. Pandora, jej siostra, zaproponowała, że pójdzie z nią, ale Helen powiedziała, żebyśmy sobie nie przeszkadzali i że za chwilę do nas wróci. Gdy nie było jej pół godziny, poszedłem zobaczyć, jak się czuje. Siedziała w altanie na ławce..." tu lord przerwał i głos mu się załamał. "Wyglądała, jakby się zdrzemnęła... Ale gdy podszedłem bliżej i zobaczyłem jej sine usta i ciemnoczerwone plamy na szyi, wiedziałem, że została otruta..."
"Skąd pan wiedział?? Przecież to mogło być jakieś uczulenie, alergia..." zapytał inspektor.
"Podczas naszego pobytu w Australii gościliśmy u naszego znajomego, Gordona Fletchera. Gordon zawsze interesował się różnymi truciznami, jest toksykologiem. Opowiadał nam o tajemniczej truciźnie, używanej przez Aborygenów, która daje dokładnie takie objawy, jakie zobaczyłem u mojej żony."
"Co zrobił pan potem?"
"Dotknąłem jej szyi i ręki, żeby sprawdzić puls i zacząłem wołać o pomoc. Wtedy wszyscy  przybiegli i zrobiło się ogromne zamieszanie, Pandora i Mirella zaczęły płakać, Archie i mąż Pandory próbowali je uspokajać, ja nie byłem w stanie nic zrobić, stałem jak skamieniały. Jedyny przytomny John Talbot  zawiadomił policję i pogotowie. Przyjechali bardzo szybko i dopiero wtedy zapanował jakiś spokój..."
"To, czy rzeczywiście była to trucizna, będziemy mogli potwierdzić dopiero po wszystkich badaniach, co nieco potrwa." powiedział Trent, nieco zaskoczony diagnozą lorda. który w ogóle nie dopuszczał innej przyczyny śmierci żony.  " A dlaczego ktoś miałby otruć pana żonę? Miała jakichś wrogów, grożono jej?"
"Nie, była dobrą, kochaną osobą, wszyscy ją lubili. Nic mi nie wiadomo, żeby ktoś jej groził. Chociaż..." tu lord zamyślił się na chwilę. "Jakiś miesiąc temu dostała list. który ją zdenerwował."
"Co w nim było?"
"Nie wiem, wrzuciła go do kominka. Gdy zapytałem, odpowiedziała, że to nic ważnego, list od znajomej, która chciała pożyczyć od niej pieniądze. Ale widziałem, że wyprowadziło ją to z równowagi. "
"No cóż , dziękuję panu na razie. Chciałbym teraz porozmawiać z panem Archibaldem, jeśli to możliwe."
"Oczywiście, zaraz panu go tu przyślę."  

182 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, jeszcze nie śpisz??

      Usuń
  2. Na razie czekam na dalszy ciąg ... dobranoc Kurki :))) samam w tę ciemną , deszczową noc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem! U mnie tylko kropi i trochę wieje.

      Usuń
  3. O jejku czy dalej Mikus Ty bęzisz pisła czy znowu Kurencje tak zagmatwają że co ktoś umarł to ożył a jakieś skarby nagle w dwóch miejscach będą i dwóch odkrywców. Bo już się spanikowałam. Acha no ale to przecież Tropiczek ma rozwiązać zagadkę!!!!!
    Jast już po 3/ciej to idę spać. Spijcie dobrze, człapie do alkowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry! Pogoda troche z angielska, wiec czekam niecierpliwie na dalszy ciąg..zapowiada się pyszna zabawa:-)
    To może jeszcze miłych snów:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Klasyka gatunku a´la Agatha. :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Tropik bohaterem! zapowiada sie niezle, a jakie piekne zdjecie tropikowego oblicza...no obudzialam sie i Nicea, to sie chyba nigdy nie skonczy!
    A Hana jak? podal deszcz mocno w wielu czesciach kraju!

    OdpowiedzUsuń
  7. Grazyna - ja szlam spac z tymi wiadomosciami :(((( naprawde nie wiedzialam co powiedziec. juz mi slow brakuje....

    Tropik na pewno bedzie najglowniejszym bohaterem. Nie tylko wyweszy zbrodniarza ale i bedzie wiedzial jakie ow zbrodniarz mial motywy. I co jadl na obiad.... Zapowiada sie smakowicie. Mika - niech to nie bedzie tylko w 3 odcinkach, baaardzo prosze :)))

    I no wlasnie - Hana - prunt i woda (w domu...) nawrocily? wiec cos ktos jak ona sama nie moze napisac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, jestem! Prąd i woda wróciły rano! A jaka jestem wyspana! O 22.00 już chrapauam!

      Usuń
  8. I co dalej? I co dalej? Chyba prze weekend nie wytrzymam żeby nie zajrzeć choć na chwilkę:)
    Co u Was, Kurki? Pokazywali w tv, że było w kraju nieciekawie. U nas, po porannej przerwie, podczas której nawet chodniki obeschły, znów pada, a na dodatek wieje silny wiatr.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć, jestem zdruzgotana wiadomościami z Nicei, co za sukinsyny,żeby wjechać tirem w tłum,gdzie spacerują z dziećmi!!!!Boże!Ależ zaplanowali celnie.Hanna

    OdpowiedzUsuń
  10. Poczekali, skubańcy, aż służby po Euro trochę odpuszczą i wykorzystali to. Nie będę się wyrażać w tak miłym towarzystwie, ale co myślę, to myślę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hana! jak tam nawalnica...podobno przeszla przez Wielkopolske i Dolny Slask! daj znac...pewnie jestes bes pradu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, nas oszczędziło, większych strat nie ma. Sąsiednie wsie są odcięte od świata, a Leszno (20km stąd) kompletnie zalane z ewakuacją dużej galerii handlowej włącznie.

      Usuń
  12. Czołgiem Kury! Jestem! Wrócił prąd i woda kapie, chociaż słabiutko. Przestało lać i wiać, chociaż nie do końca. Aż mi się nie chce iść na gumno i sprawdzać straty, bo też co to tam za straty. Włączyłam radio i aż mnie przygięło. Nie mam słów komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzień dobry. Wczoraj nie doczekałam, żałuję.
    Po wiadomościach z Nicei wyłączyłam wszystkie media, bo już nie mogłam tego oglądać.
    U nas chłodno, ale się przejaśnia, wiatr, może nie będzie padać.
    Mika pięknie się zapowiada, kryminałek z gatunku moich ulubionych, będę niecierpliwie czekać na cd.
    Dobrego dnia, niech nawałnice sobie pójdą, a wieści nie będą takie tragiczne...♥♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Mika jestes jak Joe Alex! mozesz byc Jo Alex dla odmiany ;)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię kryminały :) A ten zapowiada się ciekawie :)
    Mam już swoje typy, ale poczekam na rozwinięcie tematu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam prądu cały wieczór, całą noc i dopiero teraz włączyli... Co za pogoda u nas - ludzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krecie, prądu i wody (!) nie miałam od wczoraj. Teraz pogoda jest stabilna, ale deszcz wisi. Kingę Lawendową (i wieś w której mieszka) zalało tak, że niektóre meble są do wyrzucenia. Po lawendzie zostało wspomnienie.

      Usuń
    2. o matku bosku...toz to jej zycie...

      Usuń
    3. Czy wie ktoś, dokąd pojechała Kasia Alzacka? Wspomniała coś o grzaniu kości na południu. Mam nadzieję, że nie TO południe miała na myśli.

      Usuń
    4. Rany, Kinga....serdecznie współczuję.

      Usuń
    5. na szczęście nic złego się nie stało, poza przybitym ogródkiem, lipy zrzuciły kilka gałęzi, ale poza tym - spoko...

      Usuń
    6. Kasia chyba do Włoch pojechała .

      Usuń
  17. No... Mika... Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciąg dalszy jak zwykle nastąpi:)

      Usuń
  18. Wczorajsze deszcze i wichur wywaliły mi wszystkie słoneczniki, które rosły przy płocie żeby go zasłonić, bo beton niestety! Beton stoi , słoneczniki leżą, w TV masakra- jak żyć? Mika, w nocy minęłyśmy się w eterze :) Znowu zaczyna padać...

    OdpowiedzUsuń
  19. BDB, u mnie podobnie. Kwiatki wszystkie leżą stetrane, jałowiec popodpierałam czym mogłam na szybko i w ulewie (grabiami i deskami). Ale co to wszystko znaczy wobec tego, co stało się w Nicei:(

    OdpowiedzUsuń
  20. Uff Kury. Była duża woda, ale nas nie zalało. Tylko kawał pastwiska przy rzece i jedno drzewo się złamało i padło nam w poprzek rzeczki na ogrodzenie. Poza tym - trzeba patrzeć pozytywnie - była woda - będą grzyby w lesie. Siana ciągle nie udało się zrobić. To gorzej, ale może jeszcze nadejdzie jakiś dłuższy suchy okres przed zimą.:-D.
    Podrawiam was Kury z podmokłych łąk i pastwisk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że was nie zalało. A siano nie zgnije?

      Usuń
    2. Siano na szczęście ciągle ma formę trawy. :-)

      Usuń
  21. Moja przepiekna hortensja anabella o kwiatach jak duza glowka kapusty lezy pod ciezarem wody, czekam az sie obsuszy i sprobuje podniesc, niektore kule kwiatowe , a raczej ich lodygi sie zlamaly, mam piekny bukiet i przynajmniej tak sie nimi ciesze.
    Ale co to w porownaniu z Nicea...
    Wenezuejlos pojechal ponmagac mezowi kolezanki, beda suszyc sciany jakims ustrojstwem, rabac meble i wrzucac je de kontenera.

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie w pogodzie o dziwo spokój, tylko trochę wieje i jest zdecydowanie chłodno.
    Opakowana, Joana Alex mogę być, czemu nie.
    Pomysła mam takiego, że może któraś by napisała cały następny odcinek? A potem znowu ja i potem znowu ktoś. Co wy na to? Zakończenie rezerwuję dla siebie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisać to nie napiszę, ale mam takiego pomysła,że brakuje służby do obsługi tego wytwornego towarzystwa,bo koniecznie musi wystepować Cecylia pokojówka.No ostatecznie jakaś Ukrainka do sprzątania i posług. A chto na tej kolacji menu serwował,przecie nie madame latała z półmiskami między kuchnio a ogrodem.Taka Cecylia może się w ostatecznem rozrachunku pokazać joko nieślubno córko lorda z ochmistrzynio,która szantażowała owom Helen i molestowała o piniędze w tem spalonem liście.No i trza jeszcze postawić u drzwi jakiego kamerdynera w białych rękawiczkach, coby państwu kapoty podawał.Kamerdynery też bywają w kryminałach podejrzane, na ten przykład ów w hiszpańskiem gran hotel zabijał młode i skalpy pod łóżkiem trzymał.Pukle włosów znaczy siem kolekcjonował.Hanna

      Usuń
    2. Mika - Jo to skrot od Joanna(h) i Josephine, glownie u kobiet wystepuje zjedzenie "e" :) Joanna Alex przydlugie jest chyba.. albo mozesz byc Alex J. zeby bylo filuternie, taki nom de plum.

      Usuń
    3. Hanna, juz prawie napisałaś!

      Usuń
    4. No dzie Ukrainka w arystokratycznym, angielskim domu!?

      Usuń
    5. ;)może to zubożałe arystokraty?albo zatrudnili w ramach multikulti?Najlepiej by pasowała Hinduska,jako przedstawicielka mniejszości wykorzystywana przez angoli,budziłaby empatię czytelnika;)Hanna

      Usuń
  23. No tak czulam, Kurencje ta ktora bedzie pisala niech czyta CO bylo wczesniej!!!! zeby znowu umarli nie ozywali. Ja dzis nie dam rady, moze Opakowana, ma taka fantazje albo Ewa2?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech ta,mało to było,że zabili go i uciekł;)Hanna

      Usuń
    2. No Bacha, no co Ty...raz bralam udzial w pisaniu i zostalam wyproszona, bo TAK mieszalam, ze slychac bylo zgrzytanie zebodolami ;)))))
      wszystko u mnie sie zaczynalo od "a tymczasem..." i dokldalam wongli do wontku/wontkuf, wktore sie mnozyly jak myszy przez to. I to nie koniec - dodawalam zupelnie przypadkowych bohaterow, najczesciej 3-planowych czyli jednorazowych.... ja tyl;ko mam glupie pomysly, jak trza to zagarniam na kupe rozne pomysly ale bez specjalnego porzadku, wiec chyba lepiej zebym nie pisala, hrehrehrehr

      Usuń
    3. Musisz się włączyć Krysiu.Trzeba ułożyć menu, bo czem się otruła?Jedzeniem czy cosik jej wstrzyknęli?Ja z angielskiego jedzenia to znam tylko pork yorkshire, yorkshire pudding i sos miętowy.Przecie takie państwo nie żarli frytek z rybom?A inspektor będzie o to wypytywał a pies węszył w kuble na śmieci.No.Hanna

      Usuń
    4. A roasted lamb leg gdzie?

      Usuń
    5. O,Rogata siem zna, to będzie od kuchni.A pamiętacie w "Wojnie domowej" Kwiatkowska gotowała gościowi z Anglii na śniadanie cynaderki, bo plotka głosiła,że takie śniadania jadają;)Hanna

      Usuń
    6. Rogata tym razem odpada, ale chętnie poczyta.

      Usuń
    7. Bardzo przepraszam, ale obfitość pomysłów Opakowanej nieco zakłóca tok opowieści i potem już nic nie wiadomo:)
      Hanna, spokojnie i po kolei, służba oczywiście jest ale cicha i dyskretna, więc póki co się nie ujawnia, menu też za chwilę, dopiero wszak mąż został przesłuchany, badania w trakcie. Nie da rady wszystkiego naraz:)

      Usuń
    8. Mika ma racje...
      Roast beef i yorshire pudding, roast potatoes, minted peas. badz York ham and salad.Moze byc roast lamb (zeby bylo aligancko to moze crown) ze sosem mietowym
      Cynaderki jadali kiedys na sniadanie, jak rowniez ryz z curry (leciuchno) z podrobiono wedzono rybo. kedgeree sie nazywa.

      sluzba - obowiazkowo, zubozala daleka krewna moze byc damom do towarzystwa. Ukrainek raczej nie maja, Hinduska raczej odpada bo to nie te czasy....

      Usuń
  24. Dziędobry ! A raczej chyba nie dobry :( Przeraża ten dzisiejszy świat. ... A mnie jakieś plagi napadli od rana. Z rana sąsiedzi dokumentnie mnie zalali. Lało się po ścianach, podłoga i sufity zalane. Czekam na agienta od ubezpieczeń, żeby szkody ocenił. Porobiłam zdjęcia, bo zanim łaskawie się zjawi, to poobsycha wszystko. Na dokładkę spsuł mi się telefon, jakieś cuda i esy floresy wyskakują na wyświetlaczu. Na szczęście dzwonić i odbierać telefony można. Ma gwarancję do końca miesiąca, to jutro do serwisu zaniosę.
    Mikuś, świetnie się kryminał zapowiada :) Kompletnie nie mam głowy, żeby pociągnąć odcinek. A może Ty sama go napisz w odcinkach. Masz talent do kryminałów, fcale nie gorszy, jak Christie. Napisz ! A AniaM. Cię wyda :)
    Pogodowo u nas całkiem znośnie. Chłodno, co prawda, ale nie leje, lekko kropi. Dwa dni temu podtopiło nam miasto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa nie złap się na pierwszą propozycję, bo agent najsamprzód zaproponuje jakąś kwotę.Wybadaj jakie są widełki i naciskaj na więcej;)Hanna

      Usuń
    2. Jak to jakie? Od do przecie!

      Usuń
    3. Ewa, dopiero miałaś remont! Matko, wszystko od nowa?

      Usuń
    4. Ewa, biedaku! Dopiero co remont był!! Bardzo ci współczuję:((((

      Usuń
    5. Jak nam w garsonierze somsiad z góry zalał kawałek sufitu w łazience to sprawę załatwiliśmy telefonicznie z agentem On podał kwotę, ja siem wykrzywiłam, to podał wyższom.Stąd wiem,że za daną szkodę mają odszkodowanie we widełkach od do.Hanna

      Usuń
  25. Nie wpuszcza bloger wyżej, trzeba hurtem. współczuję wszystkim Kurkom, którym wiatr i deszcze sponiewierały gumna, zalali sąsiedzi i inne spotkały nieprzyjemności.
    Co do dalszego ciągu to nie będę pisała, bo nie umiem, ale chętnie poczytam.
    Teraz czeka mnie nie lada wyzwanie, obiecałam wnuczce pierogi z jagodami, a nie cierpię lepienia.
    Rety jak mi się nie chce......
    Bezpiecznego popołudnia Kurki.
    Słońce się przebija przez chmury i trochę cieplej (22)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marze o pierogach z jagodami...niech strzelaja i obpryskuja mnie od stop do glow, nawet sie specjalnie ubiore.....

      Usuń
    2. Jeżu, aż mi po zębach z żądzy pierogów pociekło:)

      Usuń
    3. no i mam ci ja dylemat - isc do pierogarni czy lepic...jak lepic to tylko dla siebie, bo jak nie tylko dla siebie, to osoba obok lubi TYLKO ruskie....i w ten sposob pierogi bym robila do konca swiata i jakis czas po (spoznie sie...)

      Usuń
    4. Gdyby nie to, że bezglutenowe muszą być to bym poszła jak w dym do pierogarni, a nie męczyła się sama.

      Usuń
    5. w sumie sie dziwie, ze nie ma pierogarni, ktore oferowalyby bezglutenowe.....

      Usuń
    6. Torty już pieką, ale z pierogami gorzej, bo się to ciasto rozłazi.

      Usuń
    7. i sa cukiernie piekarnie, co ciasta bez cukru sprzedaja...
      no tak, masz Racje ewa2 z tym nielepieniem sie... e, do kitu...moze bezglutenowy makaron i jagody luzem?

      Usuń
  26. A wydałoby się, że lato to powinien być czas beztroski, ech...
    Współczuję wszystkim wszystkich plag które je nawiedziły, maluczcy jesteśmy, a tak chcielibyśmy aby było inaczej.
    Mika twój kreminał obiecująco się zaczyna, bardzom ciekawa jak się rozwinie :) Niestety nie dołożę swoich trzech groszy, bo po prostu nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  27. To co na górze to samo na dole. Na górze burze na dole - Nicea, ból, szok, przerażenie. U nas wszystko jakoś się trzyma, rzeczka - marny strumyk bo początek rzeki Ner, w tym roku nie wystąpiła z brzegów i nie zalała działki. Szklarnia też nie fruwała, sąsiedzka grusza w poprzednim wianiu złamana, więc teraz nie było co łamać, nasze jabłonie całe.
    Współczuję wszystkim tym którym burze miotają czym mogą. I u nas słońce popatruje z góry.

    OdpowiedzUsuń
  28. Mika, chyba nie masz wyjścia, mus pisać kolejny odcinek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ty??? Możemy na zmianę:)))

      Usuń
  29. No właśnie Hana, świetnie ci pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Litości! Normalnie ja nie od tego, przecież wiecie. Ale czeka na mnie 100 stron tłumaczenia i muszę się zdyscyplinować jak cholera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie mogę zdyscyplinować Połamało i wyrwało mi drzewa, zalało sypialnie na poddaszu i ogóle kaplica), a muszę oddać do poniedziałku tzw. redakcję jezykową 1000 stron. Po co ludzie tyle piszą? Się pytam.

      Usuń
    2. Rogata, biedaku, bardzo mi przykro... Tysiąc stron???????????? Jak ty to zrobisz??

      Usuń
    3. Mika, jak to, co? Wybłaga nowy termin! Na środę!

      Usuń
    4. tysiac...o matku bosku....

      Usuń
  31. Oesu, Rogata! Do poniedziałku w żaden sposób nie zdążysz:) Ja mam trochę więcej czasu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś, ale wszak jeszcze nie zaczęłaś tłumaczenia...

      Usuń
    2. Musze, dziś juz nie widzę nic. Jutro wstanę skoro swit, kawa i zabawa. To habilitacja jest, nie ma jakoś wiele do poprawiania, ale i tak sporo. Robiłam już temu autorowi wcześniej ksiażkę i uparł się, bym to wzięła, a ja nie wiedząc, ile tego jest, radośnie się zgodziłam.

      Usuń
    3. Jeżu! Habilitacja? 1000 stron??? Kto to przeczyta?

      Usuń
    4. Ja i recenzenci. Ale świetna praca, nawiasem mówiąc.

      Usuń
    5. Mam nadzieje, ze dobrze i na pore zaplaca!

      Usuń
    6. Owieczko, to dobrze, że praca świetna, przynajmniej masz trochę przyjemności w czytaniu :).
      Barbara

      Usuń
  32. Dziś popełniłam kradzież to prawie jak kryminał Miko? :) Ukradłam kurę, to ze niechcący nie tłumaczy przecież czynu zakazanego.:)
    Ucieszona że lubiana przeze mnie hodowczyni kur wolnodziobiących jest :). Kupiłam kurkę, zapłaciłam i poszłam gdzieś do innych, wróciłam za chwilę do tej samej pani po jagody i ucieszona, ujrzałam jeszcze jedną kurkę, zapłaciłam wzięłam i sobie poszłam. W domu okazało się że mam trzy kury, się mi rozmnożyły w międzyczasie? :) Jak ja to zrobiłam? Kobieta pojedynczo pakowała nie zapakowała trzech. :) nie mam pojęcia w jaki sposób ja ten kryminał popełniłam, oto zagadka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dałaś do wiwatu! Może ta trzecia to był bonus za to, że wzięłaś drugą? Albo były to trojaczki jednojajowe i nie można było ich rozdzielać? Piękna historia!

      Usuń
    2. Lubię Miko Twoje poczucie humoru :). Trojaczki jednojajowe :)) zapewne tak było :) inaczej tego nie wytłumaczysz. :)

      Usuń
    3. Tylko na jakim etapie skorupki były robione???;-)

      Usuń
  33. Odpowiedzi
    1. Elko, ukryj dowód przestępstwa. Ni ma ciała, ni ma zbrodni.

      Usuń
    2. Dowód przestępstwa pokrojony nie da rady go poskładać. :)

      Usuń
    3. Rozkawałkowałaś ciało???

      Usuń
    4. Chociaz pani od kur zanies troche rosolu....

      Usuń
    5. Elko, trzeba było zatrudnić do wyjaśnienia rozmnożenia kur inspektora Trenta z Mikowego kreminału,a Tropik wnet by się uporał z dodatkowom kurom.Hanna

      Usuń
    6. Hanna - w ot ostatnie to zupelnie wierze ;)

      Usuń
    7. Tropik jak najbardziej by sobie poradził z dowodami rzeczowymi.

      Usuń
  34. A od razu mi się przypomniało, w internecie jest informacja na allegro w Tomaszowie jest skład kamieni, tam jest taniej niż u nas w Łodzi. Szkło artystyczne po 4.50 za kilo, kamień nie dopytałam. wiem że nie wiedzą u ans z jakiej to kopalni bo się dziś dopytywałam. http://allegro.pl/bryly-szklane-ogrodowe-szklo-ozdobne-gabiony-grys-i6338535775.html?reco_id=d14a39eb-49f0-11e6-b9d2-56847afe9799&ars_rule_id=201

    OdpowiedzUsuń
  35. Dodam że to żaden problem, w najbliższym czasie pani otrzyma pieniążki za trzecią kurę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elka, zobacz moje domysły powyżej pod twoim komentarzem.

      Usuń
    2. Widziałam super pomysł :).

      Usuń
    3. Ela - no wiesz! przestepczyni wsrod Kur??? Zeby Ci nie bylo przykro, to moze wszystkie zaczniemy krasc. Ja nie za bardzo umiem, ale jutro bede sie starala i zdam sprawe. Chcesz?

      Usuń
    4. Chcę. :) Zdaj sprawę koniecznie :).
      Fajnie razem kraść :)
      Ciekawe czy puści mi komentarz bo nie mogłam nic w odpowiedzi napisać. :)

      Usuń
    5. Razem kraść to najlepiej konie! Co się będziemy rozdrabniać!

      Usuń
    6. To ja sobie ukradnę garść wiśni przeznaczonych na dżemik. Bo na razie nie mam komu co ukraść.

      Usuń
    7. Moje proszę zostawić w spokoju!

      Usuń
    8. Ukradłam sama sobie.

      Usuń
    9. Agniecha, od dawna zasadzam się na Twoje koniska. Wreszcie coś się ruszyło w tej kwestii!

      Usuń
    10. na kunie sie nie pisze - za duze. Gdzie bysmy zatrynily? ani zjesc ani schowac....

      Usuń
    11. U mnie w lesie, przy strumyczku ;) tak ze dwa .... ;) Agniecha nie znajdzie może ;)
      Barbara

      Usuń
    12. No, Rabarbara, u Ciebie jest z gorki i pode gorke, i drzewa so, to rzeczywiscie dalobys ie zatrynic. No to meline juz mamy. a JAK sie kradnie kunie?

      Usuń
    13. Z czułością.... :) i na kawałek chleba abo jabuszko i pęęędem !
      Agniecha, a może Twoje wolą marchewkę ?
      Tylko co my potem z nimi zrobimy? Hana!! co zamyślasz z tymi kuńmi?
      Barbara

      Usuń
    14. U Hany miał być osieł, nie kunie ;)

      Usuń
  36. Matko kochana, podobno zamach wojskowy w Turcji!!! Co za czas:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytałam przerażające a i nie będzie lepiej taki rok, co ma się skończyć skończy się, każdy związek który jest słaby w tym roku rozleci się. Jako numerolog się wymądrzam, mam za sobą 30 lat zbierania wiedzy na ten temat i tak mi wychodzi że rok 2016 = 9 ma niestety taką tendencję, nie będzie lepiej wcale. A Październik to będzie fajnie całkiem. :(

      Usuń
    2. Nie wiem sama, wojsku nie ufam.

      Usuń
  37. Tureckie wojsko: przejmujemy władzę, by przywrócić narodowi wolność i coś tam o demokracji też mówili, przywracają demokrację. Strasznie się robi, wojsko to nie żarty wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i nie wyszla im ani wolnosc ani demokracja....

      Usuń
    2. Podobno władza sama sobie to zrobiła, bo chciała jeszcze większej władzy, ludzie życiem zapłacili, ale co się dziwić to przecież Turcy.

      Usuń
    3. A co to znaczy" to przecież Turcy"?

      Usuń
  38. Mika, wysłałam Ci coś na pocztę op.

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja właśnie zastanawiałam się czy nie pojechać na kilka dni do Turcji cob się wygrzać i popływać w ciepłym morzu.
    A propos trucizny. Może być długo działająca i nie koniecznie połknięta. Kartka listu może mieć jej ślady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w Imieniu Rozy? oblizywala list i sie otrula?

      Usuń
    2. To chyba najbardziej podejrzany bedzie producent papieru listowego. Badz atramentu (normalnie to smmaczny jest...)

      Usuń
  40. Oj, lepiej nie jedź, może być gorąco, ale inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  41. No nie w tej sytuacji to na mur tam nie pojadę.

    OdpowiedzUsuń
  42. Witojcie Kury. Deszcz się skończył. Słońce świeci, niebo błękitne z chmurkami dla ozdoby. Chłodno. Myślę, że to będzie piękny dzień. W Lwówku Śląskim w sobotę i niedzielę "Agatowe Lato"- jarmark i atrakcje, kamienie, kamienie, kamienie. W końcu Sudety to raj dla geologów. Lubię sobie raz na parę lat pochodzić po wystawach, straganach i patrzeć na te wszystkie agaty, ametysty, krzemienie, turmaliny i stotysięcymilionów innych fajnych minerałów. Kiedy widzę to wszystko, to moja wewnętrzna Kura zmienia się w wewnętrzną Srokę. Może która Kura też se pójdzie pooglądać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowaj rozsądek, tylko popatrz,ręce zaplecione z tyłu;)Chętnie bym Ci towarzyszyła,bo jestem sama i mam labę, ale trochu daleko.
      U nas pogodnie, jednakowoż te cirrusy trochę kłębiaste.Obaczym co się wyklaruje.Hanna

      Usuń
    2. Szkoda, że daleko bo sroka we mnie też siedzi. Na ostatniej wystawie minerałów byli panowie z Lwówka, nawet dostałam ładny folder.

      Usuń
    3. A w kim nie siedzi sroka? Agniecha, porób zdjęcia, co? I połączysz przyjemne z pożytecznym - będziesz miała zajęte ręce:)))

      Usuń
    4. mnie to nie mozna puszczac w takie miejsca...moj brat, jak mieszkal w Lesnej k/Lubania to ganial w weekendy po jaskiniach, rumowiskach itepe i duzo ladnych roznosci znalazl, rozlupal i sie ucieszyl./

      Usuń
    5. Jakże się ucieszyłam że ten Lwówek tak daleko. :)Sroka we mnie mieszka.

      Usuń
    6. Mojej sroki będę pilnować. Niech się cieszy, że dam jej popatrzeć.

      Usuń
  43. U nas szaro i zimno, ale prawie nie wieje i nie pada. A myslałam wiosna, że w tym roku uda mi sie być w Lwówku, ale nic z tego. Nie mam środka transportu. Niech to będzie piękny dzień!

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzięń dobry. Nie pada, niebo jednolicie szaro-perłowe, wieje chłodny wiatr, 20 stopni.
    Dobrej soboty Kurkom życzę.

    OdpowiedzUsuń
  45. U nas meteorologicznie podobnie. Słoneczny, rześki dzień nastał. Niech będzie miły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana - znaczy sie jestes u nasz, u nasz tu, a nie tam.. slicznie jest i wichurek mily dmucha. az szkoda sie ruszac...

      Usuń
    2. U mnie też dziś świeci słońce ale jest przyzwoicie chłodno i niech se tak zostanie:)
      Wczoraj miałam dławiący za serce dzień.Bardzo mnie przydławił zamach w Nicei,no bo jak można jeździć samochodem po ludziach a do tego dzieciach?Po południu poszłam na imieniny Henryka to dość mocno się rozluźniłam.Po powrocie do domu chciałam sobie obejrzeć do spania Szkło kontaktowe a tu Turcja!!!No i jak biedna Kura ma chodzić prosto?!:(
      Miłego i bezdeszczowego dnia:)Ogrody i innego rodzaju gumna pewnikiem już macie dosyć podlane:)

      Usuń
  46. Trochę nie na temat,ale nie mogę się napatrzeć na Anę Ivanovic wew ślubnych sukniach.Taka piękna, a jednocześnie skromna i dziewczęca,suknie takoż bez przegięcia i piórpuszy.Hanna

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja też oglądałam ślub Any dwa razy tak mi się podobała.
    A propos Erdogana, sam jest sobie winien ale zaczął ograniczać laicyzację i chciałby jak dydkator mieć władzę absolutną. Z puczem źle, z Erdoganem też nie dobrze. Wojsko chyba nieprzewidziało że ludzie ich nie poprą. żal mi wszystkich zabitych, po obu stronach, co się stanie z aresztowanymi puczystami wolę nie myśleć.
    A teraz zmiana tematu.
    Wykarczowałam kawałek działki, gdzie rosły stare maliny i dzisiaj posadzę cukinię i cebulę.
    Od jutra, jako że sie wkoło uspokaja, pracujemy nad d.c. kreminału.
    Hana jak tam tłumaczenie? Skończyłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przypominam, że nie chodzi mi o podpowiedzi w komentarzach, ale o napisanie całego następnego odcinka, takiej długości jak mój.

      Usuń
  48. Hej Kurniku po południu.
    Rozlało się, pada, 19 stopni. Wychodzić się nie chce, sennie i smutno.

    OdpowiedzUsuń
  49. Co jet, wywiało wszystkie Kurencje? pewnie wszystkie przy robotach naprawczo-ogrodowych. No to ja też zmykam na działki.

    OdpowiedzUsuń
  50. U mnie dziś chyba najgorsza pogoda, leje równo od rana i jest 11 stopni... Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  51. Tak koło 17-tej przestało padać, ale okazuje się, że znów mokro i 16 stopni.
    Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
  52. A ja dopiero wrróciłam z działek i jakąś obiado-kolację muszę uskutecznić. Pogodę na roboty ziemne miałam przyzwoitą +21 i lekki wiatr.
    Hanuś zniknęła, pewnie pisze c.d.
    Oczywiście Mika, że to musi być cały rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czołgiem Kureiry, niestety, nie piszę i nie napiszę - mówię, jak jest. Przyjechały koleżanki i się rozrywamy. A w poniedziałek zasiadam do tłumaczenia i już nie ma wykrętów, bo będzie gorąco.

      Usuń
  53. W ogóle coś dzisiaj Kurki wymiotło. Może piszą drugi rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. samolotem? Dzie? Dluuuuuugo? napisz! i dziendobry!

      Usuń
    2. tu. i juzem jest - przyjedz. co Ty na to?

      Usuń
    3. a dlugooo, bo przesiadka byla cos 6 godzinna...

      Usuń
    4. Ja na to jak na lato...ale jak zwykle cos stoi na przeszkodzie, jutro o swicie wybywam pod zagle, wiec dzisiaj sie pakuje , ale do kiedy bedziesz w Polszcze?

      Usuń
    5. a jeszcze dosc dluuugo :) Krasnale maja przybyc cos 4 sierpnia. pewnie nie na dlugo :( ale oprocz tego to wolnam jest przez dobrych kilka tygodni.
      milego zaeglowania! zazdraszczam!!

      Usuń
    6. Ok! sie spotkamy w jakims do ustalenia terminie...ciesze sie!

      Usuń
  54. Miko, historia pyszna, jak zwykle :)
    Też popieram pomysł powyżej, że trza tu jeszcze służbę wplątać, przecież arystkoraty same se talerza nie podajo i gaci same se nie pioro :)
    Czekam na ciąg dalszy, jak nie wiem co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Służba czeka na zapleczu:)

      Usuń
    2. Miko, a czy te państwo nie jeżdżo konno?To i stajnie muszo być,koniusze czy masztalerze, o koniach mogłaby się wypowiedzieć Agniecha;)
      I może za portalem zamkowego kominka jakie tajne przejście umieścić?
      U nas słońce niby prześwituje, ale bógwico jak to będzie.
      Hanna

      Usuń
  55. Jejku, no chyba jutro, znaczy się dzisiaj coś skrobnę (późnym popołudniem).

    OdpowiedzUsuń
  56. Dzień dobry.
    Chmury niskie i szare, bardziej listopadowe, 16 stopni, pada drobny deszczyk. Nielubię upałów, ale ztym to już przesada.
    Dobrej niedzieli życzę wszystkim Kurkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być "nie lubię" i "z tym", nie działa mi automatyczne podkreślanie błędów i dlatego takie kwiatki.

      Usuń
    2. a ja zapomnialam, ze to niedziela, bo sie niczym nie rozni od innych dni...

      Usuń
  57. Czołgiem Kureiry! U nas tak sobie, ale nie pada i ciepło. Dalej sie rozrywamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś, już drugi dzień się rozrywasz ! Już jesteś rozdarta ? ... Dziędobry :)

      Usuń
  58. No to ide na dzialki ukladac w glowie kolejny rozdział bo coś żadna Kurencja się nie wychyla a ja szybko i z głowy nie dam rady, może w altance (hrehrehre) u znajomej wena przyjdzie. Pogoda na roboty ziemne w sam raz +21, trochę chmur, trochę wiatru. Do wieczora.

    OdpowiedzUsuń
  59. No chyba że któraś by w między czasie coś skrobnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bacha, uklepałaś se w głowie ten rozdział?;)Wrzuć cosik, bo martwota zapanowała bez PrezesKury, nikt się nie wychyla.Nie wiem czy zakładać już piżamę;)Hanna

      Usuń
    2. Dopiero wróciłam i wsuwam obiado-kolację, zaraz wezmę sie do pisania.

      Usuń
  60. Pada deszcz i zimno jest. Byłam na tej giełdzie minerałów z przyległościami, wtedy na szczęście było jeszcze ciepło i sucho... Kamienie, kamole, kamyczki. Dużo, dużo pięknych i ciekawych minerałów. Powstrzymałam wewnętrzną srokę przed nieopanowanym gromadzeniem błyskotek. Ale coś tam jednak skubnęła. Fajnie było, i nawet międzynarodowo.

    OdpowiedzUsuń
  61. Cały dzień padało, siąpiło, mżyło, lało, przestało dopiero teraz, 18 stopni.
    Miłego wieczoru.
    Mika, nie podtopiło Cię? Czytałam, że u Ciebie wody spadło zbyt wiele i potoki wystąpiły z brzegów.

    OdpowiedzUsuń
  62. Chodzcie na nowy wybieg.
    Ewa2, Mika mieszka trochę wyżej w stosunku do potoku. Nie sądzę, żeby ją zalało. Wiedziałabym raczej o tym.

    OdpowiedzUsuń
  63. Do pokoju wszedł przystojny, lekko szpakowaty mężczyzna, ok. 35 lat. Dość wysoki, wysportowana sylwetka i gdyby nie oczy niesamowicie podobny do Lorda Wintera. Przy ciemnobrązowych włosach miał niebieskie oczy ale to nie były zimny kolor, twarz Archibalda Wintera sprawiała sympatyczne, powiedziałby takie ciepłe wrażenie. Ocho, pomyślał Trent, pewnie w tych ślepiach ciągle topi się jakaś dziewczyna.
    Witam Pana, powiedział do Trenta, podając mu rękę, zapewne chce mi postawić kilka pytań ale nie sądzę żebym mógł dodać coś do tego co powiedział juz mój ojciec.
    Wdzięczny jednk będę, jeżeli Pan opowie mi swoją wersję przyjęcia urodzinowego żony lorda Wintera.
    No cóż, kolacja przebiegała w bardzo miłej atmosferze, meny było wspaniałe, Ann, kucharka, wspięła, się chyba na wyżyny swoich możliwości, ale tym nie będę Pana zanudzał inspektorze. Kiedy Jody serwowała kawę i deser, lady Winter przeprosiła na chwilę gości i wyszła na chwilę do swojej altany, zaczerpnąć świeżego powietrza. Wszyscy byli trochę zaniepokojeni ale nie chciała towarzystwa. Resztę już pan zna.
    Taaak, powiedział Trent, pan pozwoli lordzie Winter, że zapytam jakie były stosunki pana z żoną pana ojca. Zajęła w jakimś sensie miejsce pana Matki, pierwszej lady Winter.
    Czy nie są to zbyt osobiste pytania, Lord Archibald lekko zmarszczył czoło.
    Proszę tego tak nie traktować, nie prowadzę rozmów towarzyskich, ja przesłuchuję.
    L Archibald patrzył przez wysokie okno. Lady Winter była bardzo ciepłą, serdeczną osobą. Po tym jak matka opuściła nas ojciec długo był sam. Kiedy poznał ś.p. Lady Winter bardzo zależało mu żebym ją zaakceptował. Na początku było mi trudno ale z czasem bardzo ją polubiłem. Ona nie starała się zastąpić mi matki, myśmy się poprostu zaprzyjaźnili. To nie była kobieta, której wszędzie było pełno ale jej nieobecność w domu była od razu wyczuwalna, od razu robiło się pusto. Kiedy wyprowadziłem się do Oxfordu bardzo często rozmawialiśmy ze sobą. Potem coraz rzadziej ale nasze stosunki pozostały serdeczne i bliskie. Nie wiem jak mój ojciec zniesie jej nieobecność.

    OdpowiedzUsuń
  64. A pan?
    Nie wiem.
    W głosie Archibalda wyczuwało się smutek.
    A czy zna pan lordzie Winter kogoś kto darzyłby niechęcią lady Winter?
    Nie znam i nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić inspektorze ale uważam, że nie ma ludzi, których wszyscy darzą sympatią. Sądzę, że siostra lady Winter mogłaby coś bliższego na ten temat powiedzieć.
    Dlaczego Pan tak uważa- zapytał Trent
    Z tego co wiem, były bardzo blisko ze sobą związane zanim wyszła lady Helen wyszła za mąż za mojego ojca.
    W tym momencie PPP wstał, popatrzył na lorda Archibalda i podszedł do okna. Trop wracaj-powiedział Trent.
    Jakie dziwne oczy ma ten pies, jakby przenikały na wskroś, co to za rasa? zapytał lord Archibald - w jego głosie Trent wyczuł ledwo zauważalne zmieszanie. Ale Trop dał mu sygnał : daj spokój, niczego się więceej nie dowiesz.
    Dziękuję lordzie Archibald, to na razie wszystko i prosiłbym nie opuszczać posiadłości.
    Czy byłby pan uprzejmy i poprosił do mnie lady Mirellę?
    Oczywiście inspektorze, czy przejaażdżki konne w obrębie posiadłości są dozwolone - zapytał lord Archibald
    Tak - krótko rzucił inspektor Trent.
    Tropik patrzył cały czas przez przez okno. Co mi chcesz powiedzieć piesku? Tropik odwrócił się do niego ze wzrokiem mówiącym: nie łapiesz co ci mówię? Kurcze nie łapię, westchnął Trent. Tropik wrócił na miejsce koło fotela i zwinął się w rogala.
    Rozległo się pukanie do drzwi. Do pokoju weszła młoda kobieta z dwiema tacą. Lord Winter przeprasza, że nikt o tym wcześniej nie pomyślał, na pewno chętnie napije się pan inspektor kawy, jest też herbata, dołożyłam też kilka kanapek. Lady Mirella przebiera się w swoim apartamencie i zejdzie za dwadzieścia minut.
    Bardzo dziękuję......?
    Susan, dzisiaj pomagam w kuchni. A to dla pana pupila. Susan postawiła przed Tropikiem wspaniałą cielęcinę z jarzynami i jogurt.
    Trent zaniemówił. Skąd pani wie,że Trop lubi jogurt? Wiem, przecież to PPP, a o jego zwyczajach pisał jakiś dziennikarz. Uśmiechnęła się i zniknęła.
    Trent nie zapamiętał nawet jej wyglądu, tylko głos. Ach, drobiazg, przecież i tak ją będę pzesłuchiwał. Ppatrzył na Tropika pochłaniającego jedzenie i nagle uświadomił sobie, że nikt nigdy nie pisał o jego ulubionych potrawach.
    Na razie muszę podreperować siły pomyślał i zabrał się za kanapki, rozpływały się w ustach.
    c.d.n.

    OdpowiedzUsuń
  65. Musiałam dać w dwóch odcinkach bo mi blogger wyrzucał.

    OdpowiedzUsuń
  66. Ciesze się Mikuś!!! i dreptam do alkowy.

    OdpowiedzUsuń