sobota, 11 lutego 2017

Jeszcze jeden...

Mam nadzieję, że zdzierżycie jeszcze jedno arcydzieło. Przyśniło mi się wczoraj. A dzisiaj rano dośniła mi się elektryfikacja. Nie wiem czy będzie ją widać na zdjęciu, bo to elektryfikacja bardzo subtelna. Kto zgadnie, jaki tytuł nosi dzieło wiekopomne? Z niemałą satysfakcją oraz z pewną dozą smutku nad tymi, którzy natychmiast się zakochali donoszę, że jest już niedostępne. A co!
Poza tym w południowo-zachodniej Wielkopolsce bez zmian. Jak mi się nie chciało, tak mi się nie chce. Jutro jadę do Poznania i wrócę w zależności od zastanej sytuacji. Ta ostatnia pomalutku się normuje, chociaż to raczej my przyzwyczajamy się do niej, bo innego wyjścia nie ma. Każdego dnia dziękuję niebiosom za Olesę - nie wiem co zrobiłybyśmy, gdyby nie ten łut szczęścia.
Wróćmy wszak do naszych baranów - jak mawiają Francuzi. Oto rzeczony "Sen...":
suchy pastel 30 x 40 cm


204 komentarze:

  1. hahahaah pierwsza? :)
    jeszcze bez zdjecia jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to może ja od razu wymyślę tytuł dzieła, chociaż go nawet nie widzę ??

    OdpowiedzUsuń
  3. Sen o Warszawie - wariacje Prezesowej Kurnika Pastelowego na temat twórczości zaburzańskiej Czesława Niemena stojącej w opozycji do multiplikacyjnego wizerunku Marlin Monroł Endiego Warchoła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic, w świetle najnowszych odkryć mniemanologii.

      Usuń
    2. Ta Warszawa jakaś mikra w stosunku do słupów. :)

      Usuń
    3. Czajko, bo to wieś Warszawa.

      Usuń
    4. Hanuś, ino paczeć, a będzie od morza po Tatry !

      Usuń
  4. Rety, pogubiłam się.
    Bardzo obrazowy, można malować na podstawie tytułu, dzieło, którego nie ma.
    Mam znajomego, który na każdym obrazku domaga się anteny satelitarnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))
      Ten znajomy jest tak samo ekscentryczny jako i my, Kury !

      Usuń
    2. Jest. Uczy się chińskiego, rzeźbi i ma rózne fajne pomysły.

      Usuń
    3. Ale skąd ta antena???

      Usuń
    4. Ma bzika! Ze mnie się śmieje, że wszędzie rysuję koty, a sam by antenę nawet dorobił Monie Lizie.

      Usuń
    5. Już go lubię,bo fajni są tacy zakręceni ludzie:)

      Usuń
  5. To już wyższy level:))))))))
    ,,Sen o nieprzejednanej naturze rzeczy, oraz fantazji materii i niezmierzonych marzeniach".

    OdpowiedzUsuń
  6. O już widać! ,Hmmmmmmm,i jak ma sie to do tytułu...
    zatem raz jeszcze
    Sen o nieprzejednanej naturze rzeczy, oraz fantazji materii i niezmierzonych marzeniach ,spowitych brzaskiem sobotniego poranka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorka, podniosłaś poprzeczkę :)))

      Usuń
    2. Dora, dobre i wszystko się zgadza, bo to jest "Sen o Tauronie" właśnie:))

      Usuń
    3. To przewrotny sen, ale pomarzyć można...,o światłowodzie w Tick City i necie szybkim jak rakieta ;)

      Usuń
  7. elektryczny sen o zelektryzowanej jawie ;-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny "Sen o zanurzeniu w błękicie i wędrówce do celu drogą wśród rozmytej rzeczywistości."

    OdpowiedzUsuń
  9. A tego... dzie ona, ta elektryfikacja, bo cus niedowidze.
    Ale, jak to zwykle jest, i tak mi sie podoba, z tom elektryfikacjom, czy bez.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pantera, no jak dzie? Słupów nie widzi?

    OdpowiedzUsuń
  11. "Energ(i)a a materia a duch święty lub nie."

    OdpowiedzUsuń
  12. Elektryfikacja wsi jako czyn społeczny dobrej zmiany ku czci jedynej prawdziwej prawdy, która zwycięży !

    OdpowiedzUsuń
  13. Energ(i)a zawierzona, czyli Boski Prąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izydoru, czy on taki boski? Czy ja wiem? Tak mnie wku...ł dzisiaj, że miotałam gromy. Zupy nie mogłam ugotować, bo korki czaskały.

      Usuń
    2. Że zacytuję klasyka:"Bo zupa była za słona." :-D

      Usuń
    3. Agniecha, to chyba dlatego, że do tej zupy zbierałam się coś 3 dni:)

      Usuń
    4. etam, te slupy to wygladaja jakby na nich pranie wisialo (konkretnie posciel plocienna)

      Usuń
  14. Sen o szczęśliwym poranku w brzasku ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataboh, przydałby się taki poranek. Zaraz, już!

      Usuń
  15. "Sen o Leninie". No co, no co, sama śniłaś o elektryfikacji. :D
    Czajka z pozdrowieniem!

    OdpowiedzUsuń
  16. "Widmo elektryczności krąży po świecie" :) [a'la Marks]

    OdpowiedzUsuń
  17. Hanuś bardzo malownicze sny miewasz!
    Tytuły zaproponowane powyżej przez kurietty są niezwykle interesujące, tak że nie czuję się na siłach aby z nimi konkurować :)
    Linia wysokiego napięcia subtelna, ale czytelna, moim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ej Kury Wielkopolskie, słyszałyście cosik o Manufakturze Wielkopolskiej?Dostałam miód pod etykietą owej Manufaktury,ale stronki jeszcze nie majo, zaledwie parę słów na facebooku.Miód bardzo dobry i w smaku i w konsystencji,dobrze się rozsmarowuje.Tak myślę,że będą działać na spółdzielczych zasadach, ale nie wiem.
    Hana,płodną artystkom się zrobiłaś;)Ho ho, moje uznanie!Taki efekt jakby widok rozpływał się w mokrej szybie.
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  19. Hanna, nic mi o tym nie wiadomo. O Manufakturze znaczy. Znam tylko Lawendową:)

    OdpowiedzUsuń
  20. ten obraz to Ziemianki U Jeziora Jesienia.
    a teraz lete czytac co nagdakalyscie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hana - czymamy kciuki za wyjazd dobry...

    a jaka zupe gotowalas? szukam natchnienia, choc, nie powiem, dzis jadlam bardzo dobra kwasnica.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wstyt się przyznać. Barszcz ukraiński z mrożonek + dwa prawdziwe buraki i ziemniaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dobra zupka, ja jak jestem w daczy, to kupuje pare torebek mrozonego ukrainskiego i tez uszlachetniam roznosciami. zaden fstyt!

      Usuń
    2. Eeee tam wstyd. Niejeden raz ratowałam się mrożonkami jak dziecka obiadu wyglądały, a matka poprzedniego dnia nie ugotowała.

      Usuń
    3. Mrozonki w zimie są ponoc najlepsze,bo mrozone w sezonie. Chociaz nie przepadam za mrozonkami,ale od wielkiego dzwonu używam.

      Usuń
    4. Hana, zawsze uważałam, że mamy bardzo dobre mrożonki, często kupowałam.

      Usuń
  23. Też mam w planie barszcz,ale u mnie to taki,że ścieram warzywa,buraki na grubych oczkach,do tego cebula,czosnek,por, ziemniaki, czasem fasola jak mam kaprys.Przyprawy,czyli,pieprz ,wedzona papryka,liść laurowy i ziele angielskie,lubczyk,zielenina,czyli liscie selera i pietruchy. na koniec majeranek.
    Nie zabielam. Smietane/gęsty jogurt podaję osobno.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dora, taki barszcz to pychotka!

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo lubię,zawsze lubiłam barszcz,a moja babcia to buraki kroiła w paski takei grubsze, pamietam jak lubiłam je wyjadać:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja używam mrożonek nawet nie od wielkiego dzwonu. Choć zwykle są to mrożonki z ogrodu. Albowiem nie wykopałam na czas buraków i marchwi oraz pasternaka. Pory i selery zostawiam świadomie.
    Barszcz uwielbiam i robię często.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mówię dobranoc.
    Idę do wyra, czas przyjąć pozycję horyzontalną, Morfeusz wzywa.
    Do jutra Kurki.

    OdpowiedzUsuń
  28. Oooo mówię też dzień dobry.
    Poranek słoneczny, -5 stopni. Miłej niedzieli życzę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Tu też -5. Słońce świeci. Konie jedzą. Pies czeka.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziędobry Kurniku! -1 st.słońca nie widać nadal.Idę gotować barszcz.
    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  31. Właśnie przeczytałam wiadomość o śmierci Krystyny Sienkiewicz. Wielka szkoda, niezapomnana twarz Kabareciku...Ech, takich postaci nikt nie zastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :(((((
      chyba patronka zlotu Krystyn....

      Usuń
    2. Słucham jej skeczu o bibliotekarce od czasu do czasu / mój ulubiony.

      Usuń
  32. 80 lat, nie w kij dmuchał,schorowana była już bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  33. Elektryfikacja :) Jak za rewolucji październikowej :) Pięknie zelektryfikowaaś ! Widzę, że na pejzaże Cię wena chyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wczoraj, kiedy było sobotnie sprzątanie świciło słońce i była cudna pogoda, dziś, kiedy chciałam do lasu, buro i szaro, ale i tak pojechałam do Kampisnosu. Nie mam dobrych butów, nogi zmarzły, ale spacerek fajny, tego mi było trza.

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej Kurki! Wpadam na szybko pochwalić się że 5 kg od początku stycznia zgubione. Zostało jeszcze pięć, te trudniejsze 5. A tu się okazuje że trzeba przyspieszyć bo szykuje się zlot klasowy ze średniej szkoły w okolicach 8 marca. Że tak powiem trzeba się pokazac, a z każdym z zbednym ubytym kilogramem przybywa mi kilogram pewności siebie. Od jutra wprowadzam godzinę ćwiczeń nim dzieci wstana. Przez utrzymanie zacięcia przez miesiąc hulahop 6 Widera I rozciągania powinno ubyc jakieś 6 cm w tali czyli moim najbardziej newralgicznym miejscu.
    No to głową do góry Kochane! Słońce nie ma za bardzo nic do tego trzeba sobie w srodeczku ułożyć i jest jaśniej na moim niebie;-)
    Ściskam serdecznie:-)
    Ps. Po urodzinowym weekendzie pewnie mam kilo więcej do zrzucenia, bo takie dobre ciasta były I wczoraj I dzisiaj. No nic sam radę jutro trochę trzeba się przeglodzic bo wątróbka się wymeczyla przez te dwa dni.
    Ale najważniejsze od 4 dni nic nie boli:-) więc nadal utrzymam wzmocnienie ziołami dziurawcem, ostropestem I melisa. Jeszcze muszę zakupić rzepik, bo jego właściwości zdają się być znakomie:-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nadal jestem w plecy z czytaniem, bo wolne chwilę wykorzystuje na robienie przeróżnych kwiatuszkow I trochę karteczek. Wciągnęło mnie to zajęcie I sprawia mi ogromną przyjemność:-) Trochę tylko szkoda że wśród moich znajomych nikt się zadym rękodziełem nie zajmuje I wszystko trzeba nabyć samemu no i nic wspólnie się nie porobi, a to zawsze fajniej. Dobrze że choć w necie jest gdzie popatrzeć I pogadać;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję, tylko uważaj Kocie na żołądek.

      Usuń
  37. Pełen szacun Czeko. Zgubienie tylu kilogramów to spory sukces i jeszcze masz ambitne plany.
    Życzę powodzenia, a robienie kartek to sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kurki! Czas się było zmotywować bo to ostatni dzwonek, moja mama mi powtarza że później to choć się I siebie dba to I tak waga idzie w górę.
      Ćwiczeń spróbowałam już wczoraj, oj będzie ciężko bardzo ciężko, ledwo zrobiłam jedna serie. Muszę popatrzeć za jakimiś wzmacniających mięśnie pleców szczególnie w okolicach pasa bo marnie strasznie to wygląda. A dziś już trzeba powtórzyć dwie serie..
      Motywacja jest mąż. W sierpniu miał operację kolana przez miesiąc leżał w lozku, bo takie było zalecenie lekarza. Później miał dwa miesiące dość intensywnej rechabilitacji, a w piątek ( od nowego roku chodzi już na treningi) mi doniósł że przy 6 km dystansie na treningu dobiegł jako drugi(!). Po prawie rocznej nieobecności na boisku. Już w niedzielę wyprul na mecz I na początek grał pół godziny.
      To trochę wstyd mnie się zrobiło bo ja czuje że po 600 metrach to bym już leżała plackiem na śniegu I trzeba by bylo znosić.

      Usuń
    2. Zapomniałam powiedzieć o najważniejszym. Powiedział że jak przyjdzie wiosna to może byśmy razem walczyli o formę I biegali wieczorami:-).
      Mnie się do wiosny w takim razie nie spieszy;-)

      Usuń
    3. We dwoje łatwiej ,moze jak nie bieganie to będziecie ćwiczyć razem.Brawo CzeKo, faktycznie im później tym gorzej z tym chudnięciem niestety.

      Usuń
  38. Pastel, zachwyca!
    Hanus, kalendarze dotarly -dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzień dobry.
    Szaro, słońca nie ma, nic nie pada, -5.
    Miłego poniedziałku.

    OdpowiedzUsuń
  40. Dzień dobry Kurki! W Zagłębiu Sadowniczym dzisiaj -7, wiatr okrutnie zimny uspokoił sie, pochmurno.
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  41. Ciągle zimowo, -7, chmury, śnieg leży... Od jutra ma być cieplej i odwilż - okropność - wszystko popłynie, będziemy się taplać w roztopach:))) Mam nadzieję, ze to szybko wszystko spłynie i wyschnie:) A w ogóle to dzieńdoberek!

    OdpowiedzUsuń
  42. Dziędobry! Już -6,ale wcześniej było mroźniej . Za to prognozy od srody są juz wiosenne,a przyszły tydzień to już w ogóle lato ma być.

    OdpowiedzUsuń
  43. Witajcie. Do mnie też zaczyna zaglądać wiosna. Śnieg ładnie znika, bez roztopów, bo nocą mrozi, a w dzień trochę puszcza. Nareszcie chodniki są suche, pokryte toną piachu, słoneczko wczoraj i dziś ślicznie świeci, jest -4, a w nocy było -10 st.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to nawet piachu nie ma,tak oszczedzali z posypywaniem. Snieg tylko w wyzszych partiach miasta,taki twardy i zlodowaciały,ze stąpa sie po powierzchni.

      Usuń
  44. jak beda roztopy to nie przyjezdzam!
    ja wole na sucho przyjechac...nie mam gumofilcow tylko jakies takies....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu póki co to właśnie jest u mnie -13, to i na Twoim hymnie będzie podobnie. Chyba lepiej jak już będzie dobrze na plusie bo chyba remont tam czeka?

      Usuń
    2. czeka rozprawienie sie z peknieta rura gdziejsik nade garazem...na razie nie chce o tym myslec. Przyjdzie Pan Waldek i moze nie spruje calego budynku....

      Usuń
  45. Czołgiem Kureiry, jestem nazad. U nas tylko zimno, śniegu nie było i nie ma, to i roztopów nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Hano! Cieszę się że już jesteś w domku:-) I jak się sprawy mają?

      Usuń
    2. Sprawy są w miarę stabilne, ale tylko tyle...

      Usuń
  46. Czarny Kocie a ja niedawno przeżyłam szok jak stanęłam na wadze bo zobaczyłam 76, a tak dużo to nigdy nie ważyłam, stanęłam na drugą wagę, wskazała 22,2. Wymieniłam baterie w obu, bez zmian. No to po tygodniu doszłam do wniosku, że może rzeczywiscie ważę 76 a ta druga waga wskazuj nadwagę, eeeeee, chyba obie zepsute. Jeszcze gorzej było jak stanęłam kilka miesięcy temu na wagę, która wskazała 138!!!!!! No ale okazało się, że to było w funtach. Przestałam się ważyć i wyciągnęłam spodnie, w które mam wejść bezproblemowo.
    Stosując Twoją metodę jem coraz mniej i wykonuję ćwiczenia wzmacniające mięśnie gorsetowe.
    Kup szeroki pasek i zaciśnij na maksa (na noc zdejmuj), jak zaczniesz swobodnie oddychać, znaczy się jesteś jak osa w pasie (to tak żartem ale w szerokim pasku, łatwiej wykonywać ćwiczenia, masz opór). Życzę figury jak BB w młodości (Brigitte Bardot).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bacha dzięki Ci za radę o pasie. Przypomniało mi się że leży taki w szafie nawet z jakimiś wibracjami dla szybszego spalania tkanki. Zaraz to wyciągam I będę też w nim ćwiczyć. No kondycja mnie zalamala. Ten brzuch to do przeżycia jeśli chodzi o ból ale mięśnie w pasie ledzwiowym to bolą w połowie serii 6 Widera. A Ty jakie stosujesz na wzmocnienie mięśni gorsetowych?
      Co do wagi to 92nd oszukują na miękkich powierzchniach panele, dywany linoleum. Ja stawiam na płytkach I nie ma sciemy. Po swietach wykazała mi 67 kg. Po tygodniu ograniczeń 65 A teraz 62 po śniadaniu. I to nadal jest za duzo, bo nigdy tyle nie wazylam.Najlepiej wyglądam przy 52-54 kg i wtedy też moje kości są nie przeciazone i obcasy im nie straszne. Powyżej 58 to już ciężko wytrzymać kilka godzin. Na razie założyłam plan 57 kg. Gdy to osiągnę pomyśle o jeszcze 3 mniej. Luty tylko dla mnie trudny bo urodziny meza, siostry, moje, szwagra i jego córki. Wszystko w czasie 10 dni. Na koniec lutego teścia imieniny i turnus kończy moja mama Krystyna:-)
      U każdego trzeba coś zjeść i jakieś dobre ciacho i torcik:-)
      O tyle się udało że ja mąż isiostra robimy urodziny razem w przyszła sobotę to będzie 3 w jednym. Jednak zamawiam pyszny torcik truflowy w dobrej cukierni I na pewno dwa kawałki pochlone.
      Chodzi za mną pomarańczowe ciasto I takie upiekę I jeszcze jakieś dwa mus zrobić bo parę osób będzie.

      Usuń
  47. Dobry wieczór Kurkom.
    Cały dzień szary i lekko minusowy, ale zimno z tych zgniłych i przenikających. Nie ważę się, ale mam wrażenie, że portki mam luźniejsze. Pewnie się rozciągnęły. Znów mam jazdę na słodycze, pewnie jeszcze mróz potrzyma.
    Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie te słodycze I mnie tak na nie wzielo. W weekend ogólnie nie pochłonęłam dużo ale co z tego jak 70% to były ciasta.
      Spodnie nie oszukują. Wlazlam bez problemu w te mniejsze co już że 2 miesiące w nich nie chodziłam bo strasznie cisnely w brzuchu A jak zapielam to wisiał ( ta opona) z każdej strony.

      Usuń
    2. Też mam jazde na slodycze i ogólnie kluchowate, marzy mi sie makaron, jakies kopytka,leniwe,pierogi, no cos okropnego!

      Usuń
    3. O, Dora, ja też na kluchowate mam chęć:)
      Kocie, zajrzyj do Zakątka:)

      Usuń
    4. Ja nawet na diecie kluchow nie odmawiam. Tylko staram się żeby były trochę twardawe, bo te rozciapane to głodne:-)
      Makarony uwielbiam I śląskie, to mogłabym co drugi dzien jeść:-) najlepiej z sosikiem. A kopytka to takie odsmazane każda jedną na złoto-brązowo z dwóch stron:-)

      Usuń
    5. Miko dziękuję:-) byłam czytałam I na pewno powrócę napisać:-)

      Usuń
  48. CzeKo to wspaniale uczucie no nie?:) Oj, może i ja w końcu ciut przychudnę,bo jak na razie wszystko coraz bardziej ciasne:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora I to jak:-) taki power wewnętrzny zaczyna grzać:-) fajnie jest:-)
      Choć jeszcze nadal wyglądam jakbym była przy nadzei, to już nie na piąty miesiac;-)

      Usuń
  49. W ramach zdrowego odąywiania sałatkę na kolację miałam zjeść. Chyba coś pochrzaniłam, albo była sałata nieświeża bo musiałam wyrzucić, paskudna była. Dla poprawienia smaku konieczne okazało się zjedzenie kosteczki gorzkiej czekolady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, teraz sałata niedobra. Poza tym nie powinno się jej teraz jeść, bo wyziębia organizm. Teraz to jarzyny na ciepło i koniecznie kiszonki!!! Zwłaszcza kapusta, masa witaminy C. I zdrowe bakterie jelitowe.

      Usuń
    2. Oooo, dzięki. Przypomniałaś mi że lubię kapustę kiszoną i mam jeszcze gdzieś słoik własnego kiszenia. Marchwekę na ciepło i buraczki z kminkiem też lubię.
      Jeszcze jak by mi ktoś ugotował.........

      Usuń
    3. Własnego kiszenia to tym lepiej, bo bez octu. Buraczki kup mrożone, już rozciapane, tylko dodać masełka ciut i doprawić i gotowe.

      Usuń
    4. Kupuję gotowane całe w Lidlu, albo gotuję lub piekę w domu. Robię sałatkę z kiszonym ogórkiem i cieciorką, albo z kminkiem i sokiem z cytryny. Rozciapanych nie lubię.
      Octu w ogóle prawie nie używam, czasem do śledzi.

      Usuń
  50. No właśnie, a ja mam zabronione wszystko co kiszone buuuuuuuuu. Wzmacniam się buraczkami. Kopyteczka niedawno robiłam to takie moje danie jak juz nic nie ma innego w domu do jedzenia. Raz na miesiąc sobie folguję albo tak ślaskie z dziurką mniam, mniam.
    CzeKo na gorsetowe to ćwiczenia z taśmą, na lędżwie i krzyż rozciąganie grzbietu na kota, no i mam cał a serię przepisaną i narysowaną przez moją masażystkę krakowską bo mój kręgosłup to w kilku miejscach ma odchylenia od normy. No ale na to to przede wszystkim noszę wkładki robione na miarę, bo jedna noga ciut krótsza i stąd całe skrzywienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie możesz kiszonego, teraz powinno się jeść kiszone minimum 3 razy w tygodniu.
      Można też zamiast kopytków leniwe, ja bardzo lubię.

      Usuń
    2. Leniwe tez pychotka ale potrzebny ser a ten rzadko mam w domu, tzn. taki, ktory by si€ na leniwe nadawal.
      Milego dnia wszystkim Kurencjom.

      Usuń
    3. Bacha - a zrobic piure z tzw wiejskiego? albo zrobic samej twarozek moze? bo leniwe sa taaaaaaaaaaaaaaaaakie smaczne!

      Usuń
    4. No własśnie przyszłam do domu z twarożkiem, sama też robię od czasu do czasu, tuptam do kuchni zrobić leniwe.

      Usuń
  51. Dzień dobry Kurki.
    Znów szaro, mgła chyba opadła bo na drzewach szadź ale jakaś mizerna. Mróz -5, ma być cieplej.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  52. Walentynkowo wszystiem kurom mnóstwa zakochanych w Was kogutów życzę :)))

    OdpowiedzUsuń
  53. Czołgiem Kureiry! Kochajcie się na zabój, nie tylko dzisiaj! Ja Was kocham cały czas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano wypada, co nie? z tym, ze ja tak to na codzien mam. no i na zaboj w Krasnalach :)

      Usuń
    2. Hano Prezesowo najszczesliwsza Prezesowa z Ciebie pod słońcem:-)
      Twe uczucia odwzajemnione, a to ja nie znam innej tak milowanej Prezeski. Zazwyczaj na hasło Prezes/Prezesowa to stosowna wiącha ciśnie się na usta;-)

      Usuń
  54. Witam Kurki wieczorową porą.
    Piękny dzień się zrobił po porannych mgłach. Słońce, błękit, powyżej zera, zaraz się inaczej żyje. Teraz +2 stopnie.
    Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
  55. Widać już wiosnę. Prawdziwe kury się podobno nie niosą, a nasze Kury nie gdakają.
    Takich pustków w Kurniku jeszcze nie było. U mnie od paru dni śliczne słoneczko, ale w dzień trochę zimnawo jeszcze, a w nocy na minusie -5 jest dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam usprawiedliwioną jestem, bo nie uwierzycie, znowu choroba mnie powaliła. To już będzie 3 raz od Świąt. Dziwnie jakoś. Pocieszam się, słuchając opowieści okolicznych, że to nie ja taka słaba, tylko wirus czy bakteria wyjątkowo paskudna w tym sezonie.

      Reszta Kur pewnie Walentynkowo się szlaja, podrywa swoje i cudze Koguty... Bryluje w towarzystwie, tańczy do upadłego, machając torebusią, popijając wykwintne drinki. Itp. Tak sobie marzę, zakutana w piżamiszcze, ciągnąc nosem gluty w kolorach wiosny.
      Ave Kury, morituri ( no może jeszcze nie całkiem ) te salutant.

      Usuń
    2. Czołem Kurki! Agniecha zdrowia życzę! Żeby aż tak trzeci raz chorować?
      Może Ty uczulona na co jesteś? Ja tak reaguje na grzyby I plesnie. Popatrz po rogach mieszkań czy gdzie ściana nie przemarzla I czarne naloty się nie pojawiły?
      Walentynki bez szalenst. Pojechaliśmy po 18 ( jak mąż wrócił z pracy) na basen z dziećmi. W płyt basenie się nudzą to trzeba nosić przez 40 minut w głębszym żeby się powyglupialy. Później do cieplutkiego jacuzzi na 15 minut I zbiórka do szatni. Wstapilismy na małe lody do kawiarenki na dole I o 21:30 byliśmy w domu. Po godzinie już wszyscy padlismy do spania. Strasznie nas ta woda wymeczyla. Tak więc mogę Cię pocieszyć że Walentynki minęły bez fajerwerków.
      Zdrowiej!

      Usuń
    3. No co Ty Kocie, przeziębienigrypę mam i tyle. W końcu sobie pójdzie. W domu sucho, pleśń występuje tylko w lodówce, na serze pochodzenia francuskiego. :-)

      Usuń
    4. A i medyka to byłaś? Czy to takie samoleczenie jest?

      Usuń
    5. Nie byłam. Nie pójdę. Jestem gupia kura.

      Usuń
    6. Spoka Aga ja ten sam gatunek też nie chodzę. Ale bliskich wysyłam:-)
      Ponoć jeśli kaszel trwa więcej niż 3 tygodnie A na pewno powyżej 6 do lekarza zgłosić się trzeba.
      Musisz jakoś wzmocnić odporność to może się dziadostwo odczepi.

      Usuń
    7. Może taki apteczny Neosine lub Groprinosin brane przez przynajmniej tydzień wespra Twój układ odpornościowy?
      Dzieci w ubiegłym tygodniu jakieś takie niewyraźne zaczęły się robić I podaje im to, nie chorują.

      Usuń
    8. Agniecha - to ta sama zaraza, ktora dusi ludzi od listopada, nie idzie precz zupelnie i przy nadarzajacej sie okazji wraca...w koncu odpusci. nafaszeruj sie czosnkiem, moze szatana przegonisz!!

      Usuń
    9. Kocie, może kupię.
      Opakowano - faszeruję się czosnkiem wytrwale.

      Usuń
    10. Mnie dopadło paskudztwo pod koniec listopada, potem odezwało się na krótko w styczniu ale przegnałam, teraz zdarza mi sie, że budze się z bólem gardła ale się nie daję i po dwóch dniach znów jest lepiej tylko obawiam się, że to świństwo tak całkiem mnie nie opuściło.

      Usuń
  56. Bezowa to jednak jest tak że przykład idzie z góry. Prezesowe nie mogą gdakac to I reszta bardziej milcząca. A wiele Kur umilklo całkiem od jakiegoś czasu?
    Ja staram się choć troszkę skrobnąć( co jest utrudnione przez te pajęczynowy ekran w fonie) rano, bo zazwyczaj w ciągu dnia to ciezko, bo moja młodzież ostatnio nie może się obejść bez mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z wiosną zacznie się gdakanie w Kurniku na tematy gumna, kfiatków itepe.

      Usuń
  57. I jak to jest z tymi dziećmi. W domu mało się nie pozabijaja. Jedno przed drugim ucieja, co chwila któreś zaczyna bic to drugie albo gryźć żeby wyszarpnac tą akurat zabawkę. Spokojnej zabawy może pół godziny przez cały dzien. A w szatni na basenie nie spuszczaly się z oka. Ba nawet Nela trzymała brata za rączkę żeby się nie oddalił " mój Nianio". W domu nie do pomyślenia. Non stop co odpycha I ucieka przed nim.

    OdpowiedzUsuń
  58. Dziędobry Kurniku! Wczoraj miałam spiący dzień,mimo słonca za oknem było mroźno i jakoś nie mogłam sie rozbujać. Chyba to na tą zmiane pogody tak mnie ścina.

    OdpowiedzUsuń
  59. Dzień dobry.
    Nigdzie się nie szlajałam, koguta na składzie nie mam, na podrywki lata już nie te. Dziecek awaryjnie pilnowałam, a potem pustki zobaczywszy w Kurniku, oddałam się lekturze.
    Ranek u mnie słoneczny i lekko mroźny, zapowiadają ładną pogodę.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  60. Dzień dobry! Ciut powyżej zera, nawet nie jeden na tym plusie, ale topić się będzie... i będzie się można utopić, szczególnie przechodząc przez jezdnię, wrrrr...
    A dla Was spóźnione walentynkowe (tu miały być serduszka, ale nie miałam od kogo skopiować)... całusy:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, przytrzymaj lewy alt i naciśnij cyfrę trzy na klawiaturze numerycznej z prawej strony. I już! Serduszka posypią się jak z rogu obfitości.♥♥♥♥♥

      Usuń
    2. €€€€€€€€€€€ he, he, he, Hano, chyba mam inna klawiaturę! Jakkolwiek kojarzy się z rogiem obfitości.:-)

      Usuń
    3. u mnie nie ma numerycznej. wogle.

      Usuń
    4. No tak. To tak jak u mnie. Może dlatego te euraki zamiast serc. Mój komputer jest realistą a ten Hany romantykiem.

      Usuń
  61. a ja wczoraj trzy razy w jednej hucie mialam robote. ostatnia polaczona z nagloscia zwiazana z jazda w kierunku domu w godzinie szczytu...na szczescie jadac OD wiekszego miasta ale i tak za duzo aut jak dla mnie...

    a dzis wstaje aldny dzien z malymi puchatymi chmurkami. Wczoraj u nas byl gosciu, co na fryzuje gumienko od paru lat - ani slubny (kolano) ani ja (inne kolano i biedro) po drabinach i plotach juz latac nie bedziem, a to jest niezbedne. TAK przystrzygl powojnik czy jak mu tam, drzewko z czerwonymi jagodkami oraz wybujaly krzew co ma piekne filutowe kwiatki i potem jagodki dla odmiany zielone. co roku to rosnie tak na 2-3 metry nad nasz mur i w polowie lata kladzie sie po pierwszym lepszym deszczu. i potem tak sobie lezy. gosciu rowniez przycial krzaczki, ktore mialy rosnac i zaslaniac sasiedztwo. wiec na razie krzaczki beda rosnac na grubosc a za pare lat na wzrost.... no to ide wstac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, to mi przypomniało, że rżnąć trzeba to i owo, a umyślnego brak. U nas na słońcu 12 stopni, plus oczywiście. Lazur na połaci i zero wiatru.

      Usuń
    2. Muszę pomyśleć o takim ogrodniku,bo obiecanki cacanki,miało być przystrzyżone i figa.
      Opakowana, też lubię jeździć pod prąd,gdy szyćkie jadą do centrum a ja z powrotem i mam do wyboru cztery pasy;)
      Hanna

      Usuń
    3. no i dzieki bogom lesnym za nasza Pania Malgosie Od Ogrodu ;)
      pamietacie moje mocowanie sie z jezem w ub. roku. Prezesowa nawet mie namalowala z peniuarze, w kapciuszkac z puszkami, z widlami w rencach jak usilowalam jezowi pomoc wyjsc po czarnej folii z naszego oczka wodnego. Pani Magosia natentychmiast zainstalowala siatkowata drabine dla jezy!

      u nas dzis bylo TAK cieplo, ze mysalam, ze umre z ugotowania. zadnego szaliczka, jesioneczka gryzla upalnie. jutro tez ma byc duzo stopni... i lazur byl tylko polowiczny.

      Usuń
  62. A co sie dzieje z Rabarbara? Czy kto wie? Moze wyemigrowala?.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kursuje miedzy Krakowem a Warszawa, ale bardziej w Warszawie.

      Usuń
    2. O jej, a koty same sie rzadza?!

      Usuń
    3. a nie nie, maja porzadna opieke :)

      Usuń
  63. A ja Dziefczyny nawet nie wiem jaki dzień tygodnia,jeszcze powinnam se wsadzić mietłę w tyłek,zamiatałabym przy okazji.Szfystko robiem biegusiem,odwołuję wizyty,przekładam terminy,zapominam o kurierach,jeżu!
    Ale w tym zakręceniu przedwczoraj zrobiłam ciasto na faworki,wytłukam nim o blat,coby skruszało i wczoraj znalazłam jeszcze czas na smażenie,wyszło chyba ze 200 sztuków!!!Trochę mi stary pomagał,wrzucał na patelnię z odległości metra dzięki czemu poparzył mi palce,ale pod koniec tego szaleństwa rzygać mi się chciało od zapachu smażonego.Takie wyprawiłam walentynki a nawet jakomś cichom rocznicę;)
    Pogoda dziś super ekstra,upojne słoneczko, chociaż od paru dni pobolewa mnie ueb,widocznie ciśnienie skacze.Czymcie się Kureiry
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszych przyjaciol starsza wnuczka miala zlamana reke m/w w tym czasie co teraz. no i z Babcia robily faworki czyli chrust. Babcia ciasto przygotowala i mowi, ze przyniesie walek zbey ciato pobic. odwrocila sie do szuflady a tu slyszy lomot. a to wnusia gipsem walila ciasto, rhehrehre.

      Usuń
    2. Hahhaha, pomysłowa dziewczyna!

      Usuń
  64. Jejku Kury, dzień dziś taki piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekny,ciepło,bez mroźnego powietrza, wiosna!

      Usuń
  65. Dzisiaj rocznica wybuchu Rotundy, mało brakowało, a bym tam była, mniej więcej o tej godzinie.
    Wypatrzyłam srebrny łańcuszek, taką grubszą żmijkę, rarytas w owych czasach. Musiałabym wyjść z przejścia sąsiadującego z Rotundą i przejść tuż obok. Ale Mama bardzo mnie prosiła żebym nie jechała, nie wiem dlaczego, sama nie wiedziała, bo potem rozmawiałyśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rucianko, i ja byłam umówiona tego dnia z koleżanką pod Rotundą.Była w owych czasach miejscem orientacyjnym,stamtąd ruszało się "w miasto"..junior,sawa,moda polska,arkady.Rano odwołałyśmy spotkanie i przełożyłyśmy na inny dzień.Ale traf!
      Hanna

      Usuń
    2. No faktycznie, miałyśmy szczęście. Ja miałam lecieć na Rutkowskiego, do sklepu z dewocjonaliami.

      Usuń
    3. Opatrzność nad wami czuwała!

      Usuń
    4. To tak jak moja Mama....jak Coreczka miala niecaly rok, w maju mialam przyleciec z dziecmi do Rodzicow. na szczescie jeszcze biletow nie mialam. i tak kiele marca moja Mame opetalo. napisala, zadzwonila zbeym nie przyjezdzala. nie i nie. powodu racjonalnego nie bylo, ale uparla sie straszliwie...no i w maju byl Czernobyl....

      Usuń
  66. No to ja się przyznam,żem się wczoraj szlajała ze swoim Kogutem,a co ☺☺
    Teraz Czeko nie czytaj,a w ogóle to wielkie gratulacje!!podziwiam Cię i zazdraszczam żelazowej woli...
    Dzisiaj,zainspirowana postem Oli i Cezarego naprodukowałam cały gar gouombków i widzę następną inspirację,od paru dni chodzo za mno faworki...aaaa Hanna!!!!!
    Miałam jeszcze przejrzeć szafę w co wejdę po tych delikatesach,ale jak zobaczyłam rzeszę krasnoludków to uciekłam!
    Najlepsze wiadomości chyba w pogodzie,od dwóch dni cudne słoneczko,sikorki szaleją w żywopłocie,sroki czegoś szukają,gołąbki gruchają...wiosna na horyzoncie!
    I tego wszystkim życzę ciepła i słoneczka,a chorującym zdróweczka:))
    Miłego popołudnia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo widzisz Elu wnerwiły mnie te kupne faworki,jakieś kluchy obsypane pudrem.I tak raz na trzy lata robię akcję faworki,bo za dużo bałaganu i roboty.Alem dziś se podjadła,a odchudzać się będę,gdy wybije pierwszy dzień wiosny;)
      Hanna

      Usuń
    2. Najlepsiejsze na swiecie faworki robi moj mąż.Ciasto delikatniutkie , mniam. Jesli teraz uda mu ise przyjechać,to pewnie usmazymy,jesli nie to moze na Wielkanoc sobie uszykujemy:)

      Usuń
    3. O,Doro też mnie zachęciłaś i ni ma to tamto w weekend smażymy faworki i róże:))
      Hanno,te kupne omijam szerokim łukiem,nie służą mi te muły na starym tłuszczu:((
      Odchudzanie hmm...może i ja zacznę z pierwszym dniem wiosny,do ogrodu się już wyjdzie,będzie łatwiej,a do tego czasu...będziem jeść faworki ha,ha...

      Usuń
    4. Elu, no to smacznego!:)
      Oj z tym odchudzaniem mż przydałoby sie wprowadzić, moze z wiosna odechce sie tak napychać.

      Usuń
    5. Eli ja i na diecie golabka nie odmowie. Po prostu zjem jednego:-)
      Też mi wczoraj Jawory smaka narobili, ale to mało przejściowe to może w przyszłym tygodniu zrobię. Bo jutro czeka mnie robienie krokietow, pasztecikow z francuskiego ciasta, Mika mnie natchnela do pierozkow z kruchego to jak starszy farszu ( indyczo- kapusciano- grzybowy)też zrobię. Do tego barszcz czerwony. Później śląskie z sosem pieczarkowym I pieczona karkówka. Jak mi się zechce to bigos. Trzy ciasta pomarańczowe, 3 bit I raffaello. Sałatki w piątek przygotuje.

      Usuń
    6. aaale hurt!!!!
      brzmi smakowicie.

      Usuń
    7. CzeKo,to znów się nagotujesz ,ze ho,ho.Imprezowa z Was rodzinka:)

      Usuń
    8. Dora ja gotować lubie, szczególnie jak jest to coś co lubię jeść;-)
      Tak nam się układa że cały luty taki hurtowy w uroczystości urodzinowo. W marcu do połowy powtórka no I przerwa do połowy maja.I dopiero 15 październik otwiera turę jesienną:-)
      Takie najnowsze grono, a I tak jak w naszej rodzinie co o już dzieci maja połówki I swoje dzieci nazbiera się 20 osob. A ja to lubię konkrety, żeby zrobić raz I by było wszyscy, niż kombinować na trzy razy bo nie wiadomo kiedy kto postanowi odwiedzic I czym wtedy poczestowac.

      Usuń
    9. Mieszka z nami babcią mojego męża, a ona 5 córek ma. No to jak do niej na urodziny I imieniny dzeci I wnuki, a teraz już 5 prawnuczat przyjedzaja to dopiero jest mały tłumek:-)

      Usuń
    10. My prócz świąt nie urządzamy przyjęć,wyjątkiem przymusowy tort na ur/im szwagra i teściowej,bo to on wymusza te sytuacje,ale zadnego jedzenia,tylko kawalek ciasta i spokój.Ale w porywie bywa nas 6 osób,więc nie jest to tłum. Dlatego też jak czytam o takich wystawnych imprezach,to juz czuje sie zmeczona:)))

      Usuń
    11. Ja lubię te spotkania I nawet to zmęczenie po całym dniu mi nie przeszkadza. Każdy teraz zajęty I na co dzień nikt nie ma czasu, a chciałabym by moje dzieci znały I lubimy swoją najbliższą rodzinę.
      Impreza nie jest wystawna, zwykły obiad, żadnych homarow:-)
      No i robię sama z teściową a nie z cateringu;-) nasza kuzynka pracuje w pobliskiej restauracji gdzie prowadzą też catering. Mówi że niektóre panie to stałe bywalczynie I zamawiają wszystko od razu przygotowane do wyłożenia na talerz. Nawet sałatki z przybraniem.

      Usuń
    12. Bardzo to ciepłe co piszesz,fajna z Was rodzina, szacun ,niezbyt często się już takie spotyka!
      i co znalazłaś przepis na to ciasto pomarańczowe?

      Usuń
  67. Hej Kurki, czy mogę się pożalić???
    Dzień był wiosenny bardzo, piękne słońce, smog odpowiednio paskudny i TEMPERATURA PRAWIE 17 STOPNI!!!
    Czy możecie mi powiedzieć dlaczego teraz produkuje się kurtki na ohydnych sztucznych spodach? Wróciłam do domu w mokrej bluzce. Nie stać mnie na ekstra spody oddychające, rano był mrozik, więc ubrałam to, co noszę całą zimę. Przy niskiej temperaturze da się wytrzymać.
    Oglądałam w sklepie wiosenne, wszystkie sztuczne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa - tez nienawidze podszewek nylonowych...wierzch bedzie bawelnainy a podszewka - sztuczna. ja od razu sie zaparzam. jak znajduje to szaleje z radosci jak znajduje kurtke bez podszewki - zdarzaja sie z polowiczna... wole cienkie bez podszewki niz grubsze z.

      Usuń
  68. Ewo,prawdę mówiąc nie zwróciłam uwagi, jakos moje kurtki maja takie normalne podszewki. W każdym razie nie narzekam, gorzej z letnimi bluzkami,które mają domieszki sztuczne i człowiek chcac niechcąc męczy sie w nich i poci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sie w sztucznych autentycznie dusze i raz mnie musieli wywlekac z wyjatkowo cieplego sklepu...

      Usuń
    2. Jakieś dwa lata temu kupiłam kurteczkę,interesowałam się przede wszystkim górą,bo bardzo fajny fason,po pierwszym wyjściu pływałam w niej,przed drugim wyjściem wywaliłam podszewkę!
      Cierpię,jak coś mi się do skóry lepi:((

      Usuń
    3. Przynajmniej nie ja jedna tak cierpię, ale wywalić podszewki z zimowej chyba się nie da.
      W lecie noszę tylko len i bawełnę, w zimie wełny nie mogę bo mnie nawet angora gryzie, chyba jednak trzeba będzie się zmienić w świstaka.

      Usuń
    4. Ewa - SA welny, ktore nie gryza. ja jestem przerazliwie wrazliwa - angora gryzie i ma wloski! mohair to juz w ogole tragiedija, szteland - matku bosku, ale jedyna welna, ktora moge nosic to merynos, nawet alpaka z brzuszka zwierzatka odpada. jeszcze musze sprobowac odmiane owcza Blue -Faced Leicester, co ludzie mowia, ze nie gryzie nawet wrazliwcow...jak akuratnie bede tu, to pojade na taki wielgi kiermasz wloczkowy w czerwcu i przyloze se do podgardla te BFL i ponosze (mozna kawalek welny nosic w cycelniku, albo na podgardlu, bo tam delikatnie). Jeszcze moge nosic kaszmir...i nawet mam ze dwie wloczki kaszmirowe, dostane niezwykla okazja oraz cashcotton czyli bawelna z ok 5 -10% kasmziru - juz te 10 procent mnie grzeje. i jak w innych mieszankach jest od 5% welny (bez okreslenia jakiej....hhhmmm) to mnie JUZ gryzie. no i sie gotuje.... lepiej zalozyc kilka warstw bawelny... a w Japonii ludziom nizszych klas spolecznych bylo zakazane noszenie jedwabiu i welny (zreszta - skad oni tam mieli wziac welne...). w ogole. wiec wymyslili sashiko - kilka warstw glownie bawelny badz lnu w kolorze indygo (ah!!!!!!!!!!!!!!!!) przepikowanych na slicznie...OSTRZEGAM uczciwie - to jest tak samo okropne jak Gudrun sjoden, hrehrehrehre - linkow nie podam, bo co sie bede narazac.....

      Usuń
    5. Poszukałam w otchłanie internetu. W sumie samej można wykonać. Daj te linki. Jakoś przeżyjemy.

      Usuń
    6. Widziałam na wystawie oryginalne japońskie ubranka bawełniane na zimę. Tak trochę kołderka z rękawami. W domach trzymali nogi w słomianym wielkim bucie, bo z ogrzewaniem też kiepsko było.

      Usuń
    7. Dwie nogi w jednym? Taka mufka na kończyny dolne?

      Usuń
    8. wuala:
      http://www.folkfibers.com/blogs/news/5516932-sashiko
      https://kirikomade.com/blogs/our-fabrics/15314931-sashiko
      https://uk.pinterest.com/outilespyy/stitched-boro-sashiko/
      https://uk.pinterest.com/sanjuuichi/sashiko/
      i tak dalej...

      Usuń
    9. I to ręcznie tak, o mamuniuuu. Mnie isę podobają tez te ozdóbki roslinne, jak sie kliknie na tą taką betonowa kulę z jakims skalniaczkiem

      Usuń
    10. Moje włóczkowe pierniczki trochę się wpisują w ten klimat:)

      Usuń
    11. Jedno wdzianko mi się szczególnie podobało, ale takie misterne dzierganie nie dla mnie, od samego patrzenia plecy i ręce bolą.

      Usuń
  69. No wiec wiosna jusz tusz tusz, BO...dzis, w drodze do huty , widzialam autentyczne, kwitnace zolciutkie krokusy w wielkiej kupie. nieopodal widac, ze zaraz beda fjuletowe a dalej sa ciagi zonkili, tak w polowie wylazlych. gurra!

    OdpowiedzUsuń
  70. Dzień dobry Kurki.
    Pogoda bez zmian, słońce, błękit, -2 i smog.
    Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  71. Dzień dobry.
    Pogoda piękna,cudne słoneczko,krokusy wychodzą,ptice śpiewają,świat pięknieje!!
    Dobrego dnia Kurnikowi:))

    OdpowiedzUsuń
  72. Dzień dobry! I u nas słonecznie od switu,chociaz w nocy był mróz.jeszcze nie zauważyłam oznak wiosny,w niektorych miejscach jeszcze zalega snieg.

    OdpowiedzUsuń
  73. Czołgiem Kurniku! U nas też ślicznie i cieplutko + 12 w słońcu, chyba sokawkę wypiję na ganku.
    Mika obiecała post o swoim ostatnio odnalezionym koledze ze szkoły. To czekamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie te 5 labradorkow zobaczymy. Czy jakby Frodo wlazl na lozko to byloby dla kogokolwiek miejsce, no bo Walek pewnie tez by sie wdrapal?

      Usuń
    2. Bacha, Wałek spoko, ale już nikt więcej!

      Usuń
  74. Czołgiem Hano! Tu też ciepło, korzystam,ze słonce świeci akuratnie w moje okno,wiec wietrzę ,z czego koty chętnie korzystają i siedzą na parapecie.
    Dokonałam przegladu roslinnosci na strychu,podlałam ,no i zobaczymy ile do wystawienia na balkon przetrzyma,ale wygladają w miarę przyzwoicie.

    OdpowiedzUsuń
  75. Hej, Kurki! Nie doczytałam, ake doczytam. Ferie mam, ale leniuchuje mało. Muszę zmienić coś w tym temacie.
    U nas słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  76. Witam w środku dnia.
    Błękit niezmienny, nad miastem pyły, 15 stopni, bez wiatru. Mimo to trochę się przeszłam, niestety nie załatwiłam tego co chciałam. Kot na balkonie grzeje się w słońcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, ja też się dzisiaj grzałam na ganku. Bez sokawki, ale jednak!

      Usuń
  77. a u nas cieplusio ino wichurek spory. Przegania puchate chmurki. a ja zaraz do innej huty.

    OdpowiedzUsuń
  78. U nas +5, w cieniu, od północnej strony -toż to gorąc! Słońce świeci, ale śnieg się jeszcze nie roztopił, zresztą w nocy było -5 i to, co się już nadtopiło, to z powrotem zamarzło. A w nocy znów będzie na minusie.
    A alt i trójkę mogę sobie naciskać do upojenia - w ogóle nic się nie dzieje, bo mam Linuxa:)))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  79. Czarny Kocie, urodzinowe serdeczne życzenia dla Ciebie - spełnienia marzeń, zdrówka i miłości:)*

    OdpowiedzUsuń
  80. Czeko, najlepszych urodzin! Schudnij sobie bezboleśnie ile chcesz - nie będę zazdraszczać:)))

    OdpowiedzUsuń
  81. Hej Kurki!dziękuję za życzenia:-)))
    Dziś jestem grubą jak balon. Zjadłam w południe zimna I kwaśna mandarynek I wzdelo mnie okrutnie. Mąż wrócił I 18 z pracy I się zapytał co się stało. Nadal mnie trzyma czuje jakby jakiś głaz mi siedział w żołądku. Masakra.oczywiście zjadłam obiad I troszkę klusek śląskich I kanapkę na kolację I wyglądam masakrycznie, jakbym piłkę miała pod bluzka. Mam nadzieję że przez noc przejdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, to przykra dolegliwość. Podobno kminek dobrze robi.

      Usuń
    2. Taaaa, tylko dziala jak paliwo atomowe, wyprobowalam.

      Usuń
  82. Czeko, najlepszości dla Ciebie, no i osiągów w gubieniu kilogramów!
    Na ten głaz w zołądku to może herbatkę verdin miewaj pod ręką a jak nie to koper włoski, masz pewnie dla dzieciaczków, mozna tez spróbować zjesc majeranek (lub zaparzyc i wypic).

    OdpowiedzUsuń
  83. Czeko urodzinowe sto lat, wszystkiego co najlepsze!!!
    Jeśli masz sensacje po kwaśnej mandarynce, to chyba powinnaś się zdiagnozować gastrologicznie, coś nieprzyjemnego może się dziać ze śluzówką żołądka, albo z jelitami.

    OdpowiedzUsuń