czwartek, 2 sierpnia 2018

Nie ma, nie ma wody...

Nie to, żebym narzekała, bo kocham lato. Jednak upał i susza już mi (i zwierzętom) bardzo doskwierają. Chcę tylko o jakieś sześć stopni mniej! I trochę wody! Próbowałam zmoczyć Frodka, ale zwiał i nie chciał wrócić. W zamian za tę przykrość wyszczotkowałam go, co uwielbia. Sama przy tym omal nie padłam gorącym trupem.
Czytam o tych Waszych burzach i deszczach niespokojnych i aż mnie skręca. Tutaj głównie ja jestem niespokojna. Że już nigdy nie spadnie deszcz.


Komu wełenki, komu?
 Teraz Frodo chodzi w mokrym ręczniku - to mu nie przeszkadza.



Wałek sobie radzi dobrze, a nawet chadza za forsycję i tam wygrzewa się na słońcu! Pozwalam mu na 5 minut i do domu. On z kolei mokrego ręcznika nie lubi.
Co mi z lata, jeśli wyjść nie mogę, bo wszystko parzy, a ja zlewam się potem od stóp do głów? Nawet ufryzować się nie można, bo koafiura spływa po pięciu minutach. Na gumienku posiedzieć się nie da, bo w dzień za gorąco, a pod wieczór uaktywniają się komary i to w takich ilościach, że ledwie zdołam podlać ogród. Nie pamiętam takiej inwazji. W efekcie siedzę w domu szczelnie pozamykana jak w bunkrze i za chwilę nabawię się klaustrofobii. I głowa mnie boli. Jedyna zaleta tej sytuacji jest taka, że fajnie jeździ się samochodem (klima) i długo jest jasno. Nawet proponowałam wczoraj MM. żeby pojechać do jakiejś galerii bynajmniej nie sztuki i tam posiedzieć sobie na ławeczce. Trzeba tylko dojść do garażu, a potem już tylko miły chłodek! MM. jednak nie wykazała entuzjazmu.
Są wszakże wokół mnie jednostki, na których temperatura (wysoka) nie robi wrażenia, a wręcz przeciwnie. Malina z samego rana zajmuje miejscówkę na parapecie i tam skwierczy, aż tłuszcz jej z pazurów kapie.



Czajnik nie traci czasu na parapecie i sam go sobie urozmaica.




 I to by było na tyle. Mus poszukać innego zajęcia:

Poza tym znów zakwitł rododendron i histeria, co normalne nie jest:
Na koniec zagadka. Co to jest? To poniżej:

263 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. a to mi się trafiło, jak ślepej kurze cuś tam!

      Usuń
    2. Ziarnko, Iza, ziarnko!

      Usuń
    3. Nikto nie jest doma?
      Hello!
      Bo ja zaraz do spania się sposobię.
      Normalnie cisza.

      Usuń
    4. Iza, przecież so Kureiry, poniżej! Może Twój komp zapadł na kurze ślepote?

      Usuń
  2. Pewnie piąta, ale zawsze!!! Jezusiczku, ja też chce wody....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieno, Felka, uwierz w siebie! Drugaś!

      Usuń
    2. Cały dzień obserwowałam mapę burz! liczyłam milimetry od Poznania; był cały centymetr :(

      Usuń
    3. Felka, to znaczy, że nie ma szans:(((

      Usuń
  3. Embrion? Ale na pajeczynie?
    No to sobie teraz wyobraz, ze do tego musisz pracowac w pracy, gdzie nie ma klimy i pot leje sie nie tylko po dupie, ale zalewa oczy i rozmazuje makijaz. Dobrze, ze mam praktyczna fryzure, szyja wolna i przewiewna, ale niestety grzywka stale mokra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AMP, no dzie, embrion! To nie było na/w żadnym memłonie.
      Nie dałabym chyba rady w regularnej hucie. Aż dziw, że Twoja bez klimy.

      Usuń
    2. Z najwieksza radoscia wsiadam do rozgrzanego na sloncu samochodu, bo wiem, ze za chwile powionie zimnym powietrzem. Wiem, ze to bardzo niezdrowe i mozna szybko dostac zapalenia pluc, ale ziebie sie na maxa.
      Taki mamy klimat, ze nie zawsze oplaca sie zakladac klime, bo nie dosc, ze droga, to jeszcze zre prundu za trzech. A tych ekstremalnie goracych dni nie jest w koncu za duzo.

      Usuń
    3. AMP, od wielu lat jeżdżę z klimą i nie oszczędzam jeśli trzeba. I nigdy nic mi z nie było. Przecież do zapalenia płuc trzeba bakterii, w klimie so, ale inne.

      Usuń
  4. Ma komary świetnie działają takie spiralki zielone - palą się jak kadzidełko i odstraszają skutecznie. Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  5. E tam, Rabarbara, na to dziadostwo niewiele działa. Dzisiaj próbowałam trochę zielska usunąć tu i tam - uciekałam dosłownie w chmurze komarów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego używam i działa skutecznie. Rabarbara

      Usuń
    2. Rabarbara, nazwę mnie daj!

      Usuń
    3. ja tam nazwy nie znam, ale sa wszedzie w roznych oszonach na polce przy kulkach na mole, armatach na osy i przy pascie do butow. tla sie powoli, my stawiamy dwie wedle stolu na ziemi i jedna nieco wyzej. moj slubny na to mowi spiral. a tak, na dzialania w ruchu, to psikamy sie dokladnie i na grubo off'em

      Usuń
    4. To ten Bros o którym pisała BDB. Ja ustawiam na zewnątrz ze dwie- trzy i nawet zawieszam na gałązkach czasem. Na noc ustawiam na zewnętrznym parapecie okna. Jedna tli się całą noc. Tlą się długo, można zgasić i następnego wieczora zapalić znowu. Rabarbara

      Usuń
  6. Ale przeczytałam między Izą a Panterą.
    To chyba jakichś grzybek?U mnie magnolia ma pączki ale ona ponoć z tych co to kwitną i w sierpniu/II raz/.Nie da się ukryć iż Frodzio jest ciut lepsiejszy w produkcji futra.Panda strzepuje mokry ręcznik,ja korzystam z psikacza do kwiatów i nawet wystawia pyszczydło ale ja po psikaniu muszę uważać na kaflach co by łorła nie wywinąć.Biedne my i biedniejsze nasze źwierzątka:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w pierwszej chwili myslalam, ze Prezesowa oszalala od upalu i sprawila sobie bląd perugie i tak dyskretnie sie z nia obchodzi, znaczy nosi we foliowej torebce i czasem nasadza na leb...

      Usuń
  7. Nie narzekaj. Zawsze może być gorzej. Budowa od 7 rano, huk, kurz, wrzaski i ukraińskie disco polo na cały regulator.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas komarów niet. Za to znów mam mole, a może to te same, które mam od lat. Zachmurzyłoi sie u nas i nawet zagrzmiało i nic. Gorąco. Nawet parów już nie chlodzi.

    Czajnik w sukni wygląda bajecznie.
    Izydor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy coś nie zhakowało Ci konta, bo pod imieniem "Unknown" piszą do mnie jakieś azjatyckie robaczki, regularnie. wywalam, ale ciągle się mnożą.

      Usuń
    2. Gorzka, Izydory zhakowało? Chyba nie, czasem blogger tak się biesi. Wtedy zamykam okno i otwieram jeszcze raz.

      Usuń
    3. Izydoru, może Twój parów chociaż paruje?

      Usuń
  9. Pilnowałam i nie upilnowałam, ale co mi tam... Czajnik pod kiecką wygląda jak w namiocie wezyra. Widziałam kwitnącą po raz drugi magnolię, ale nie sprawdziłam czy wczorajsza ulewa nie postrącała kwiatów.To coś to poczwarka jakaś czy pączek czegoś, niezbyt dokładnie widać.
    Przy tej suszy komary powinny wyginąć, przecież na pustyni ich nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Hana cięgiem im leje wodę to nie dziw, że się zlatają z całego Poznania ;). Rabarbara

      Usuń
    2. Jejku, Rabarbara, a co mnie robić???

      Usuń
  10. Kurczę, Ewa2, są komary wbrew wszystkiemu. I to jakieś takie inne, małe i bardzo jadowite. To nie są żadne młode komary, nie ma czegoś takiego. To jakiś nowy, wredny gatunek.
    Poczwarka - nieee... ani pączek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, może to meszki ? To straszne zwierza są ! Barbara

      Usuń
    2. Nie, Rabarbara, to komary z całą pewnością, tylko jakieś takie mikre.

      Usuń
  11. Wpisałam się na podiuma, ale polegnąć muszę z poniesionego trudu i upału.
    Dobrej nocki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecie nie usne, jak mi kto nie powie dobranoc...

      Usuń
    2. Kolorowych snów! Spokojnej, chłodnej nocy:)

      Usuń
    3. dziękuję Ksan, Tobie też.

      Usuń
    4. Dzięki, Izo:)
      Ciepło, zbyt ciepło na spanie. Chyba wezmę przykład z Frodka i zrobię sobie taki kompres chłodzący :)
      A w ogóle to czekam na deszcz, wszak zapowiadali że dziś spadnie...

      Usuń
    5. Ksan, mokra szmatka na karku nie zawadzi.
      Na deszcz juz straciłam nadzieję. Przynajmniej w najbliższym czasie.

      Usuń
  12. Ostatnie to ucho od śledzia 😉
    U nas też Sucho, dzisiaj była jakaś dziwna burza, nie spadła ani jedna kropla deszczu.
    Nasz kot zalega na balkonie, biedulek, ledwo żywy, z tego upału.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lidka, hrehre, a nie ucho Van Gogha?
    Ja mam jakieś dziwne koty...

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie wszystko dokładnie jest jak u Ciebie z jedną małą, a własciwie dużą różnicą. Zazdraszczam Cie tego, że możesz Frodka wyszczotkować i on to lubi. Wiele bym dala, żeby Berni choć przez chwile stał spokojnie, ale nie... on sie wierci i zębami usiłuje złapać szczotkę. W efekcie przy czesaniu jego kudłów trza przynajmniej dwie osoby, a najlepiej trzy bo ta trzecia to by go zabawiała :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Hana, Twoje koty są może młodsze od mojego. No i nasz jest po przejściach zdrowotnych, co też go trochę wymeczylo... No i cały czarny. I za długo te upały już dla niego są...
    Frodus niczym owieczka 😂

    OdpowiedzUsuń
  16. A może i masz ucho van Gogha? To zarobisz krocie 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, jak relikwia, nie? Pielgrzymki wyBITNYCH artystów będą szły! Może co poniektórym od samego widoku talentu przybędzie?

      Usuń
    2. Nie wiem Lidka co sprawia, że koty mają się dobrze. W moim mieszkaniu jest nienajgorzej, bo to piwniczna izba:)

      Usuń
  17. EwaKos, uczyłam go od początku, że czesanie to przyjemność. Jak zaczynał dokazywać, przerywałam, zastygałam nieruchomo i czekałam, aż sie uspokoi i wtedy dostawał coś pysznego. Bardzo szybko załapał. Teraz na widok szczotek dostaje spazmów z radości. Przy okazji - kupiłam tzw. furminator. Drogie cholerstwo, ale warto. Berni ma chyba podobne futro. Trzeba kupić (w necie) rozmiar L dla psów powyżej 50 kilo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczyłam, ale mi nie wyszlo. Kupiłam furminator , córcia przysłała specjalny grzebień z ruchomymi zębami dla psów z długą sierścią. Jestem przygotowana na czesanie tylko pacjent nie jest gotowy :(((

      Usuń
  18. Dobry wieczór choć suchy i gorący. A to cuś u Hany to ani chybi grzybek, ale nie z tych jadalnych...halucynek to też raczej nie jest :) pozdrawiam wieczorkiem- BDB

    OdpowiedzUsuń
  19. Wybitnym to już talentu nie przybędzie i to na pewno ☺️ relikwie trzeba chronić 😁 i szanować, a z takich pielgrzymów zdzierac, ile się da. Hehe....U nas bardzo ciepło, bo pierwsze piętro i zachodni kierunek od balkonu i wschodni od małego pokoju... Czyli ogólnie słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojacie, Lidka, chybabym umarnęła.

      Usuń
    2. Ja mam duży pokój z balkonem od południa i trzecie piętro, co mam powiedzieć?

      Usuń
    3. Raczej nic nie mow, Bezowa, nie zuzywaj energii niepotrzebnie.

      Usuń
  20. Hano, te zielone spiralki to od Brosa- kupiłam ostatnio w DINO. Można kupić nawet z ładnym ceramicznym pojemnikiem, który ma ażurowe wieczko ( chyba ok. 13 zł z kilkoma spiralkami). Komary mniej żrą, ale Bella nie lubi :) ucieka do domu :) BDB

    OdpowiedzUsuń
  21. BDB, dzięki, spróbuję, może akurat pomoże, bo to nie do zniesienia jest, takie są cholery agresywne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobry wieczorek, tutaj chłodny, pierwszy taki chłodny bo poniżej 20 stopni. Jutro ma być zaledwie 26 st. to po prostu bajeczka. Współczuję wszystkim zwierzakom i Wam, że zapocina z was nie schodzi. Tu była wczoraj niezła zlewa ale b.lokalnie i krótko. Ponoć trzy kilometry dalej nie spadłą ani kropla. Ja niestety brałam udział wczoraj przy tej zlewie w konkursie Mis Mokrego podkoszulka a że konkurencja była spora( bo spotkało mnie to na plaży) to żem nic nie wygrała. Jechałam 5 kilosów na rowerze w najgorszy deszcz a był niemalże gorący to i przyjemnosć była spora. To zbliżenie z nitką pajęczynki to płatek ? Kropla? A Czajnik, jak zwykle, szuka wrażeń :)). Dobrze, że Malina chociaż spokojniejsza. Oba piękne. Jacie, ale tego urobku ze grzbietu Frodka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka, urobku z Frodka jest tak średnio. Jego można czesać w nieskończoność i urobek zawsze będzie. Ale ja dzisiaj poległam z gorąca i komarów.

      Usuń
  23. Na komary stosuję Muggę 50 procentową. Na ciało. Smród jest początkowo duży ale skuteczne to. Kupiłam w pryskaj.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. No to się sukienka nie marnuje, ma swoje drugieżycie, abo może i czecie, tylko że we współpracy ze Czajnikiem to ona chyba długo nie pożyje bidula ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co tam, Marija, za 3 zeta, niech chłopina ma!

      Usuń
  25. Lilka, czołgiem! Muggę znam i mus nabyć, nie ma innego wyjścia. Wszystko inne to strata kasy i atłasy:)
    Jak to, nic nie wygrałaś??? Masz najpiękniejszy podkoszulek pode słońcem!
    Co do pajęczynki - jesteś najbliżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkoszulek może i niczego ale zawartość juz nieco przechodzona, hrehre. Kurcze, co to moze być ? Coś co gubią owady ?

      Usuń
  26. Lilko, 28 to jest u mnie teraz :(

    Kot w sukni mnie wprawił w zachwyt :) Może Czajnik jest transem ? Takim Priscillą Królową Pustyni ? Patrząc na strój i temperaturę wszystko się zgadza :)
    Idzie zdechnąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic, 28 jak jest to siedzę w morzu :). Mało odporna na upały jestem :)

      Usuń
  27. Ładnie Czajniku wew sukienusi, wyglada zza poły jak teatralny aktor zza kulis:)
    Frodziulek jakby po czesaniu jasniejszy, a Wałecki jak zawsze amant. Nie mam pojęcia co to na ostatnim zjeciu i gdzie LilkacwidI nitke i ze to do pajeczynki podobne, hmmm. Moze to jakas larwa czy zwinieta gasieniczka? Zasypiam przy programie o chrzaszczach, moze cosxzapamietam. Pa, do jutra.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czajnik w woalach jest bezkonkurencyjny!!! U mnie to chyba dziś najgorętszy dzień był. Wylazłam do ogródka na chwilę, oblałam się potem , następnie mnie oblazły robale różne (w tym jeden ciekawy, pomarańczowo-czarny, podłużny). Wytrzymałam pół godziny i zrejterowałam.
    Tropik wyżera ziemię z doniczek:( Jakichś mikroelementów mu brak czy co?

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochany Frodulo, że pozwala się czesać i zgadza się na mokry ręcznik. Malinka, jest taka grzeczna, jak moja Beza. Uwielbia leżeć na nagrzanym balkonie, ale w cieniu. No, Czajnik w sukienusi jest zachwycający. Co do zagadki, to ja nie mam za grosz wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezowa, kiedy ona (Malinka) właśnie na słońcu zalega!

      Usuń
    2. Ja o Bezie mówiłam, że na balkonie w cieniu. Wiem, że Malinka słońcolubna.

      Usuń
  30. Czajnik jest boski.:) Ot znalazł sobie baldachim, tylko coś kiepsko zamocowany.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lenko, Czajnik da radę każdemu zamocowaniu! Toteż się nie wysilam:)

      Usuń
  31. Stado, a ja ze stadem, nosa z domu nie wysuwamy. Na zewnątrz 36 w domu 25 stopni. Z radością przyjęłam ostrzeżenia przed burzami i gradobiciem, ale oprócz przedburzowej duchoty nic Panie tego no. Kropelka nie spadła. Patrzę jak mi się z ogrodu robi step :(

    Faktycznie, w tym roku komary jakieś takie mikre są, ale zajadłe cholery i jadowite jak czorty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma wyjścia Psie, właśnie zamówiłam Muggę. Drogie to to, ale skuteczne.

      Usuń
  32. Dzień dobry. Nic nowego, gorąco, słonecznie, już nawet otwarte nocą okno nie pomaga, w domu duszno. Już 24 stopnie w cieniu. Kwiatki na balkonie coś opadło bo pożółkły, a przecież nie podlewam w dzień tylko wieczorem. Niech Wam będzie chłodniej i mokro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, moja tunbergia też żółknie, chociaż teoretycznie nic jej nie brakuje.

      Usuń
  33. Kokokoko!
    U nas przeszła nocą burza z deszczem! Niezapowiadana. O woda, woda, woda życia!
    Cud mniemany, że tak powiem.
    Jak inaczej powietrze pachnie.
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  34. No się jeszcze odniosę do treści oraz zdjęć.
    Teraz dopiero widać, jaka mała jest ta sukienka, kiedy właściwie Czajnik mógłby się w nią ubrać, tyko miałby długi, elegancki tren. Może trochę nieporęcznie ( niepołapnie w przypadku kota) by się w niej chodziło, ale za to jaki szyk.

    A to coś, to moim zdaniem na pajęczynie wiszący ususzony listek wisterii, ewentualnie kwiatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, bingo! To suchy liść! Wygrała Pani uznanie Kurnika.

      Usuń
    2. Podobne liście poniewierają mi się po całym obejściu, psze PrezesKury. Uznanie Kurnika przyjmuję, powieszą sobie na ścianie, ewentualnie postawię w gablotce.

      Usuń
    3. Na pajęczynie też wiszą? Jakby wisiały na niczym?

      Usuń
    4. No pewnie, że na pajęczynie. Dzisiaj nastąpiło spięcie w dzwonku zewnętrznym - było tam tyle pajęczyny i zezwłoków różnych po ucztach pająka, że aż zaczęło zakłócać prąd. Otwarłam pokrywę i zdębiałam. Następnie odkurzyłam.

      Usuń
  35. Gorąco jest, ale u nas jednak czasem pada, wczoraj rano stały kałuże. Zieleń się nawet zrobiła zielona i soczysta. I komara nie ma ani jednego!
    Zawsze lubiłam gorąc, ale ostatnio jakby mniej. Wczoraj musiałam biegać po mieście i w pewnym momencie poczułam wielką słabość organizmu. Zastosowałam pijacki przepis na podniesienie elektrolitów - sok pomidorowy i gorzka czekolada. Aż czułam, jak się podnoszą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AniuM. takie podnoszenie jest całkiem przyjemne, nawet bez kaca. Chyba się dzisiaj zaopatrzę, bo meteorologicznych zmian nie widać.

      Usuń
    2. A dziś koło 16 deszcz i mała burza u mnie :)

      Usuń
  36. Było przyjemne 18 st, ale już 25 dobija,ma być 30 z hakiem, więc nic nowego. Teraz w komputerowym monitorze widzę pajęczą nić, zatem cos tam pająk złowił,albo to kokon z młodymi?Bleh.

    OdpowiedzUsuń
  37. No tak, gadalam do obrazu. potem doszlam na koniec i sie dowiedzialam, ze tu wszyscy siedza - juz w sierpniu! JAK te koty wytrzymuja: a. w sloncu, b. za zakryciem z materii, znaczy bez dostepu jakiegos powietrza to nie wiem...recznik na Froda mogly byc w formie dwoch recznikow - jeden mokry trzymac w zamrazarce. moze nie zeby zamrozic, ale zeby schlodzic fest na dluzej, tak samo kostki lodu dodac mozna do ich wody. w ogole wszystko mrozone albo w formie semifreddo. ja tez bym chciala byc semifreddo.... czy wieczorowo poro spirale na komary nie dzialaja? czy zatruja psiny? masz wiatraczek? my mamy dwa wolnostojace klimatyzatory - male i na nieduze pomieszczenia (i tanie), pojemnik wypelnia sie lodowata woda i to to rozpyla niejako. POMAGA. w pokoju dwa razy wiekszym niz regulamin przewiduje, obniza tempreature troche a i dmucha zimnem.naprawde polecam. U nas nad garazem jest zamknieta patelnia, obszar to cos 25 metrow kw i taki klimatyzator daje zyc. chyba cos 250 zeta.

    Ja przezylam chodzenie w upale dzieki 5 i pol godzinie w klimatyzowanym samochodzie - schlodzilam sie na tyle, ze dalo sie potem pochodzic. Krasnale w formie, jeden po pol godzinie, jak dojechalismy do parku, becnal sie wleb tak, ze i tatusia zalal krwia, bylo akurat party urodzinowe kolegi z gangu zlobkowego i bylo troche ludzi rozlozonych pod drzewami. jeden kolega zlapal synusia, ktory zlapal dziecko i pognali do szpitala (najblizszy pediatryczny!!). a my musielismy ogarnac drugiego Krasnala, podwojny wozek spacerowy, ktory nie wiemy dalej czy sie sklada (zadnej wajchy nie znalezlismy a poprzeczka miedzy siedziskami jest sztywna, moze sie calosc sklada w pasie, ale trza pilnowac drugiego Krasnala (niezwykle zdesycyplinowane dzieci to sa), dwa rowerki, jeden plecak z latawcem, butami, piciem, palketkami, opakowaniami, slowem - normalnymi gratami. w samochodzie stalo drzewo - prezent urodzinowy dla tesciowej synusia, plus torby. Krasnal usiadl pod drzewem, przypiety zwyklym pasem, rowerki, plecak, moja torebka i torba poszly na przednie siedzenie, ja z Krasnalem pod drzewem trzymajac go , a wozek poszedl do bagaznika. ale sie nie zmiescil (pewnie przez te niemoznosc zlozenia, cala dolna czesc wystawala. Moj genialny slubny wyszarpnal ze swojej swietej torby komputerowej...kabel od komputera (!!), koniec ze wtyczka byl przenizany przez waskie jakies cos w klapie bagaznika, reszte ponanizywal po czesciach podwozia wozka i zakrecil na koncu kilka razy. W moich oczach bohater z tym kablem, bo kto by poswiecil sznur od ulubionej zabawki, ktora jednoczesnie jest absolutnie potrzebna czescia narzedzia pracy (wlasnie pracuje...Krasnale spia). Dojechalim powoli, synus dal znac, ze Krasnal Rozwalony w momencie, kiedy zostal wstawiony do samochodu poczul sie dobrze, rozwalona z tylu glowa ociekajaca krwia mu zupelnie nie przeszkadzala. I poltorej godziny po wypadku Dziadek pojechal po nich i dziecko przez reszte wieczoru fikalo...jego brat padl wczesniej i zazayczyl sobie pojcia spac! Mamusi nikt nie powiadomil, bo mamusia pojechala na dwa dni z kolezanka nad jezioro, jako ze moj synus mial 2 dni urlopu, to zostal z maluchami. Czyli nudy nie ma. Krasnal Nierozwalony nam kilkakrotnie powtarzal dobitnie, ze M. jest w szpitalu, bo mu krew z glowy leciala. DUZO. az wreszcie do nas dotarlo, hrehrherher. Rozmawiamy w dwoch jezykach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. W/w "gang zlobkowy" to przyjazn Krasnali z dwoma chlopaczkami od samego poczatku zlobka, czyli od wieku 1 roku! a teraz Krasnale sa juz TAK duze, ze ida na 1. pietro - juz wyzej nie mozna! sa w najstarszej grupie i gang jest podobno strasznie fajny. Nasi sa przyzwyczajeni do obijania sie wzajemnie ale i lojalnie do stawania w obronie siebie wzajemnie i wyraznie traktuja tych dwoch dodatkowych jako swoich i nikmu nie dadza ich dotknac. Pani przedszkolanka, ktora ich przejmuje juz byla na dole zaprzyjaznic sie z dzieciakami i Krasnale i caly gang ja uwielbia. Pani wczoraj po mesku z Nierozwalonym Krasnalem porozmawiala po niemiecku, zbey miec pewnosc, ze rozumie o co biega i on jej dal buzi na do widzenia!

      Usuń
    2. Biedny Krasnal R.! Czy miał zakładane szwy? Ściski od ciotki Ksan, chucham i dmucham na ałka, coby nie bolało i ładnie się goiło:)*

      Usuń
    3. Opakowana, czy Krasnale urządzają takie spektakle specjalnie na Wasz przyjazd (celem dostarczenia Dziadkom godziwej rozrywki) czy to ich codzienny sposób na życie ;))? Rabarbara

      Usuń
    4. Opakowana, gdzieś już spotkałam taki klimatyzator, alem myślała, że to zwykły wiatrak. Ni ma wyjścia, mus kupić.
      Już jesteście nazad?
      Pieski w domu dają radę, nie jest najgorzej. Tylko kiedy wracają z gumienka jęzorami zamiatają podłogi.
      Mam nadzieję, że Mama Krasnali nie umarnęła na zawał dowiedziawszy się o stłuczce...

      Usuń
    5. Opakowana, znaczy Krasnale zdały do następnej "klasy"?
      To dopiero perypetie,trzeba było wziąć bagażnik dachowy na ten wózek;)

      Usuń
    6. Dziekuje w imieniu Krasnala Ro. za slowa. U nich to rzecz codienna, choc moze nie w az takich wymiarach. Mama sie srednio przejela, bo jakos rozsadnie do tego podchodzi - chyba kazdy kiedys tam musi odfajkowac rabniecie sie w leb... dzis Krasnal R niczym sie nie roznil od Krasnala nie-R.
      Ksan - nie szwy a sprzaczki, zszywki, nie wiem jak to sie nazywa po polsku, bo nigdy po polsku slowo nie bylo mi potrzebne...
      Bagaznik dachowy byl uzyty jak wozilismy czesci zamienne dla tescia naszego synusia. ma on, ten tesciu, w czesciach, po poltora auta a kupil sobie dwa i my mu te blotniki, kierownice, lusterka i rozne samochodowe bebechy dowozilismy. Ostatnio byl bagaznik i drag do ciagniecia jakichs przyczep...
      w zlobku sa dwie klasy, po kilka lat sie w nich siedzi i teraz nie ma nikogo starszego niz klasa Krasnali. sa bardzo dumni!

      Usuń
    7. Opakowana chyba klamry chirurgiczne. To zamiast szwów.
      Co do atrakcyjnej akcji Krasnala R, to ja bym chyba zeszła na zawał.....
      Barbara

      Usuń
    8. jako Babcia - na pewno, jako mamusia - chyba nie...Krasnali i ich mozliwosci nie znasz...poza tym ja akurat musialam myslec w pol sekundy CO robic, bo tatus pognal z Krasnalem R. i kolega do szpitala w te pedy. a may na stanie Krasnala nie - R. mielismy i wszystkie bambetle. dopiero w domu sobie myslalam czy np Krasnal caly by chcial sam ze mna spac jakby tamci ugrzezli w szpitalu na ten przyklad. a wogle w takich przypadkam utrzymuje (przez jakis czas...) zimna krew, bo ktos musi.

      Moga byc klamry. maja zdejmowac jakos w tygodniu.

      Usuń
    9. Też w ogniu akcji utrzymuję zimną krew ale potem schodzę na zawał...... ;)
      Rabarbara

      Usuń
  38. Zagadka - czy to jest cos zlapanego w pajeczyne i zawiniete w tobolek na potem przez zrecznego pajaka?

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzień dobry Kurniku w słoneczny dzionek! :))
    O pogodzie nie piszę, jestem na nią obrażona!!!

    OdpowiedzUsuń
  40. Opakowana, atrakcje z Krasnalami juz na wejściu, a wuzek pewnei sie składa, ale Twój maz jest spryciula i dał rade pokonac smoka:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Łojtam Kury,nie narzekajcie.Nie widzicie samych plusów dodatnich?!
    Oszczędzacie na ogrzewaniu, jeść się nie chce,przynajmniej ja żywię się cisowianką,colą i jakomś kanapką.Czyli schuść można.Na grzbiecie się nie nosi tony kapot,a na nogach kamaszy.Jak dla mnie super czas,niech trwa.
    Hana,Czajnik w tiulach wygląda wyszczałowo.Moja kocica wyleguje się cały dzień a wieczorem zawsze przynosi mysz.Już jedną ganialiśmy po domu,koniec świata! A pies leży do góry pępkiem w bukszpanach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanna, wszystko prawda i wszystko doceniam, ale mi gorąąąąco!

      Usuń
  42. Mnie tam jeść się chce niestetyż, zamiast ogrzewania chodzą wentylatory czy klima, co kto ma, no i te litry wody , zuzycie wielkie, jak siep odlewa ogródki,balkony ,no i sam człowiek czeciej sie schładza wodą. Trzeba stosować filtry ,zeby się nie spiec-patrz ja. Zatem koszty są,oj są. kilka stopni mniej i juz byłoby lepiej, i deszcz od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
  43. A ja upały uwielbiam :-) I najlepiej mi tak jak teraz w moim pokoju z południowo-zachodnią ekspozycją okien (słońce od rana do wieczora), z zasłoniętymi zasłonami, uchylonymi oknami i dużą ilością wody. I nic to, że mieszkam w samym centrum miasta, a temperatura w mieszkaniu wynosi 30 stopni - jest cudnie :-) A to poniżej, to ślimaczek przyklejony do szyby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anette - siostro ma bliźniacza !!!!!!! Więc jednak jest na tym świecie istota zdolna mnie zrozumieć !!!!!!! I nie jest to jaszczurka ;))). Ślę gorące pozdrowienia :)). Barbara

      Usuń
    2. Abbette, omatkubosku, ażem się zapociła na samą myśl o takiej ekspozycji!

      Usuń
    3. Annette, sama widzisz...

      Usuń
    4. Rabarbara, a skąd wiesz, że Annette nie jest jaszczurką chwilową przemienioną w Annette?

      Usuń
    5. To by mogło znaczyć, że ja też skrywam w sobie jaszczurkę ;), czyli nadal wszystko z jednego rodu ;))). Jeśli jeszcze lubi (jako ja) iść w słońcu po rozgrzanym miejskim bruku i czuć to bijące od niego ciepło......lub gorącym piachu polnej drogi....
      Dobra, oszczędzę Was, nie będę rozwijać ..... ;)).
      Rabarbara

      Usuń
    6. Rabarbaro a może Ty jesteś baterią słoneczną, kumulujesz w sobie teraz ciepełko na zimę i potem oszczędzasz na ogrzewaniu? :)

      Usuń
    7. Marija, oj! jak bym chciała ;))!!!
      Rabarbara

      Usuń
  44. Hej Kurki. Zaplanowaną dawno wycieczkę sobie zrobiłam, w naiwności swojej wydawało mi się że za miasto jadę, nic z tego. Przewędrowałam w tym upale 6 kilometrów (nogi by jeszcze niosły, ale resztki przegrzanego rozsądku zwyciężyły), klnąc w żywy kamień głupi pomysł i upał. A miałam zamiar popłynąć Wisłą do Tyńca, niestety ta przyjemność do tanich nie należy. Jest w tej chwili 33 stopnie, na szczęście chwilami wiaterek powiewa.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ewa2, oj, chyba nierozważnie ciut wędrować w ten skwar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, niektórym na starość rozumu nie przybywa. Na cień liczyłam, był, ale mało.

      Usuń
    2. Ewo2,bądź tak dobra i nie przesadzaj z tymi spacerami.

      Usuń
    3. Kiedy mi się coś w środku zalęgło i gna...

      Usuń
  46. Co do kamaszy Hanny to sie tu zgadzam, choc ja w jukeju nosze klapeczki i inne sandalki do konca wrzesnia zawyczaj. i sie tak martwie, bo mi coraz ciezej palketki zakladac......a daty biodra jak nie bylo tak nie ma...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W nienoszeniu palketek jak długo się da zgadzam się z Tobą, Opakowana i z Rabarbarą.
      Myślałam, że masz datę na październik?

      Usuń
    2. NIe, nie mam zadnej daty, czyli albo sasiadka nie umie rozszyfrowac skad list jest, albo rzeczywiscie nie ma i bede z pyskiem leciec do szpitala. I zobaczymy, co z tego wyjdzie...wolalabym w sierpniu-wrezsniu. Pod kazdym wzgledem, m.in. bo w koncu pazdziernika sa urodziny wspominanych Krasnali -cyrkowcow (dzis jeden sprzeciwil sie tacie i zaczal jechac rowerkien na jezdnie. uzywana tylko przez autobusy...TU dopiero prawie zeszlam na zawal, bo nikomu nie udawalo sie dziada dogonic, zagrodzili mu droge ludzie mlodzi i rozsadni, bo wiedzieli CO zrobic. na srodku tej jezdni. sa dwie ruchliwe ulice, rownolegle. i miedzy nimi jest krotka jezdnia, tylko dla autobusow. I on tam jechal. a za chwile, przy nastepnej jezdni obaj sie zatrzymali jak nalezy, bo byl czerwony pan. dopiero jak sie zaswiecil zielony pan, to mozna isc/jechac...

      Usuń
    3. Omatko, Opakowana! Wiem trochę czym to pachnie. Jako studentka we Francji zarabiałam opieką nad dziećmi. Miałam takie Krasnale. Jeden usiłował zjechać ze zjeżdżalni głową w dół, a drugi co sił gnał w kierunku bramy. Nigdy nie zapomnę tej rozterki - którego łapać? Poleciałam za tym do bramy, Drugi zjechał jak zamierzał, na szczęście nic sobie nie utłukł.

      Usuń
    4. Hana - no to rozumiesz dokladnie jak to jest...i tak jest caly czas wlasciwie, bo jak na placu zabaw jeden sobie cos zrobi, to - mimo oczu dokola glowy - nie da sie pilnowac obu naraz. Oni w sumie od dawna musza byc w miare grzeczni i chyba czuja bluesa w tym wzgledzie...

      p.s. zjezdzanie glowa w dol jest jak najbardziej normalne i zwykle, lepiej lapac tego przy bramie, jasne.

      Usuń
    5. Ja wychodzenia na spacery z rowerkiem odmówiłam stanowczo po pierwszej próbie ;)).
      Barbara

      Usuń
    6. Trzeba mieć oczy dookola głowy i jeszcze parę w nogach przy takich sreberkach .

      Usuń
    7. A ja miałam w grupie przeciętnie 25, a bywało i 30, w trzylatkach była jedna pani do pomocy ;)Co prawda muszę przyznać, że rowerków na wyposażeniu nie było, ale zjeżdżalnie i inny sprzęt...i owszem :)))
      Jednakowoż dorzucę, że jakieś 10 lat temu, byłam już wtedy na rencie, dochodziłam na godziny do takiej jednej 2.5 latki, na szczęście nie wychodziłam z nią na dwór, bo bym spasowała ;)

      Usuń
    8. z tymi rowerkami biegowkami to tak - swietnie sie oba zaczepiaja za wozek, co juz jes wielkim plusem, bo nie potrzeba taszczyc. sa mocne a waza MOZE kilko kazdy. odpowiednio wiec kosztowaly, ale co tam. Krasnal, od urodzi (pazdz.), kiedy nie za b ardzo wiedzieli, jak to jesc, doszli teraz do takiej wprawy, ze sie rozpedzaja i podnosza stopy od podloza, czyli jak rusza na prawdziwe rowery, to ani draga ani malych kolek nie beda potrzebowac. zabieranie rowerkow na spacer to teraz norma, chodza do dalszych parkow i placow zabaw i uzywaja rowerkow caly czas. Rodzice sa nastawieni na wariactwa, ale ich jest dwie sztuki. Daja sie ogarnac, duzo rozumieja, ale robota jest, nie to, ze sie raz powie i juz koniec. tak samo z lapaniem sie za kudly i szczypaniem (gryzienie juz przemija...)- jak Krasnale nie-R bierze teraz za kudly Krasnala Ro. to wszyscy krzycza - nie!!!!!!! on ma glowe aua. no to tamten go uszczypnie... bitwy nie trwaja dlugo.co do sprzetu - Marija - mam film z Krasnalami, gdzie wchodza, w atmosferze kontrolowanej) na niezwykle wygodne drzewo - ma porzadnie rosnace gaezie i tak Krasnale wlazly na ok 2.5 metra nad ziemie. a potem zeszly.

      Usuń
  47. My z Bezunią od trzech dni śpimy sobie do południa, bo nie mamy nic do roboty. Urlop się dziś skończył i trzeba będzie latać po słońcu od poniedziałku, cóż... Wieczorem dopiero wyszłam na zakupy. Jutro jedziemy na wieś, do "mojego" dziecka na grilla, może nas komary nie zjedzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezowa, zjedzą, więc lepiej się zabezpiecz.

      Usuń
  48. U nas już miły chłodnawy wieczór, drogie Kury.
    Zrobiłam dziś zupę na upał czyli gazpaczo. Dobre było, a i nadmiar pomidorów i ogórków zutylizowany w jak smakowity, zdrowy sposób. Świerszcze grają jak najęte. Idę w stronę łoża, bom zmęczoną gorącem. Żadna ze mnie jaszczurka, jak Rabarbara. Raczej ryba wyrzucona z wody na brzeg. Miłych snów.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ech, Agniecha, wieczór i u nas, ale gorrrący. Pobieram sok pomidorowy z lodem, na gazpacho jestem zbyt leniwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie czekolada wedle porady Ani M ??? Też z lodem?
      Tu jest godzina 5;51 a temperatura 16 stopni. I rosa na trawie. Jak to jest że już za 2, 3 godziny będzie piec i upał? Ale cieszę się chwilą, i ubieram bluzę - bo ziiimno mi.

      Usuń
  50. Dzień dobry Kurniku. W Łodzi 21 stopni i zapowiada się gorący dzień. Mury tak nagrzane, że nawet otwarcie okien na przestrzał nic nie daje.
    Kleksik nadal leczony, walczymy dalej, bo zaczęły się gwałtowne spadki cukru u Niego. Karmiony co 3 godziny całą dobę, do tego wlewy z glukozy dwa razy dziennie, do czasu, gdy jelitka i żołądek się nie wygoją. Przez, to nauczył się spać koło mnie, na drugiej poduszce, bo łatwiej mi Go pilnować w nocy. Teraz nakarmiony, a ja złapię chwilę drzemki. Boguśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co mu jest? Masz już jakąś diagnozę?

      Usuń
    2. Boguśka trzymajcie się dzielnie i walczcie z choróbskiem i no właśnie czy masz jakąś konkretną diagnozę?

      Usuń
    3. Dolaczam do choru zgodnego pytajacego czy wiadomo co mu jest. i dawajcie razem temu czemus.

      Usuń
    4. Okropnie to brzmi, biedny pieseczek, długo już trwa to chorowanie , niech juz będzie widoczna poprawa!

      Usuń
    5. Ojej, biedny piesuś! Walczcie dzielnie i nie dajcie się złemu! Tropik-weteran , doświadczony w choróbskach trzyma pazury a ja kciuki. Uściski!

      Usuń
    6. Mika, przestał wyżerać ziemię?

      Usuń
    7. Donice powędrowały na wyżyny a trochę mu gorzej kopać na podwórku, bo ziemia twarda. Ma dostawać mikroelementy w proszku do jedzenia.

      Usuń
  51. Łapiemy od rana trochę chłodu porannego.Stopnie już weszły ciut wyżej niż były kiedym wstała.Jest 20.Tak mnie zastanawia jak to jest,że słońce jest takie"parzące"teraz a zimą robi ino za świecącą żarówkę?
    Miłego i w miarę chłodnego dnia Kurnikowi:)

    OdpowiedzUsuń
  52. Dzień dobry już gorące. 22 stopnie, rozważam spanie na balkonie, bo w nocy jest 20 i przyjemniej. Niestety karimata trochę za cienka na stare kości. Nie ma chmur, nie ma wiatru...
    Dobrego dnia życzę i niech się wreszcie trochę pogoda unormuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a lozeczka polowego nie masz? badz mozna wywlec kanape na balkon.....ale to okropnie duzo roboty.

      Usuń
    2. porządny materac by sie przydał,albo taki dmuchany?

      Usuń
    3. O, właśnie taki samonadmuchujący się. Nie jest drogi.

      Usuń
    4. Łóżka polowego nie mam, dmuchane materace, które jeździły z nami za PRL-u przestały trzymać powietrze i flaczały w ciągu nocy, wyrzuciłam. Mam materac, ale dziecinny i kończy się pod kolanami, może wypróbuję, kanapa na balkon nie wlezie, ciasno.

      Usuń
    5. Ewa2, można kupić w pierwszym lepszym Auchanie czy innym Tescu. Albo w Jysku. Taki 1-osobowy nie powinien kosztować więcej niż 4 dyszki.

      Usuń
    6. ja z takiego materaca detego nie umiem wstac. kiedys umialam.....musze miec cos na nogach.

      Usuń
  53. Dzień dobry.Tu na razie chłodniej troszke,bo 22 st, ale niestety słońce i blekit , gdzieniegdzie biala chmurka na ozdobe. Szlag mniej uz trafia ,bo nie moge nic robic na zewnątrz tymi rękami. Goją się, ale w nadgarstkach juz zeszła skóra i nowe cialko jest,wiec trzeba dbać ,zeby nie zabrudzić, , ogolnie,skora sie złuszcza i swędzi,od jednego smarowania kremem do drugiego. Bardzo to męczące:(

    OdpowiedzUsuń
  54. W sloncu oczywiscie upał, wiec jestem udupiona w domu. No tak, chciałam troche poodpoczywac,no ale nie w ten sposób! Od razu mi sie przypomniało,ze trzeba ostrożnie z marzeniami,bo niekoniecznie sie spełniają w sposób jaki bysmy chcieli.

    OdpowiedzUsuń
  55. Dzień dobry Kurkom:)
    U mnie w domu 27 st, na dworze nie wiem, bo nie wychodziłam jeszcze.
    W celu ochłody myślę o zimie, trochę pomaga...

    OdpowiedzUsuń
  56. Czołgiem Kureiry! U mnie także samo. Organizm chyba się przystosowuje w końcu, bo dziś (na razie) nie jestem taka zdychnięta. Szału raczej nie będzie, ale może da się przeżyć bez szkód na ciele i umyśle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano,pocieszę Cię,że takie samopoczucie w godzinach porannych to normalka,kłopot się zaczyna gdy kresek na termometrze przybywa:(

      Usuń
    2. Orko, miałaś rację.

      Usuń
  57. U mnie 28 od wschodu, czyli w cieniu. Co będzie dalej, zobaczymy. Na komary biorę psikacz, ale gospodyni powiedziała, że ma wszelkie środki. Do zobaczenia nocą, jak wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  58. Bezowo baw się wyśmienicie!

    OdpowiedzUsuń
  59. Bezowo baw się dobrze i nie daj komarom.
    34 w cieniu, trochę wiaterku i ani jednej chmurki. Mimo to czuję się lepiej, bo powietrze bardziej suche, a wtedy upał lepiej się znosi. Byłam pozałatwiać to i owo, zrobiłam 8 kilometrów i spociłam się okropnie, aż mi wstyd było. Na szczęście szłam opłotkami.

    OdpowiedzUsuń
  60. "Wełenki" to tyle że jeszcze trochę to tylko prząść i dziergać. Sweterek z Frodego chyba byłby grzejny. Na razie upały ( u mnie powyżej omdlewających trzydziestu stopni ) ale kto wie jaka jesień nas czeka?;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo upalna wrecz...a z Frodego to by gryzla...welna psia GRYZIE!!

      Usuń
    2. Opakowana, wełenka Frodego nie gryzie! Jest mięciusis jak obłoczek!

      Usuń
    3. Taba, z Frodego wyczesuję kosmiczne ilości, za każdym szczotkowaniem. Ja nie wiem skąd to się bierze? Lefrektujesz?

      Usuń
    4. No to Frodek jest zrobiony z brzuszkow alpak....

      Usuń
  61. Mała pluskwa połknęła metalową nakrętką od śruby. Nie wiadomo, jak długo była w żołądku, bo począkowo sądzliśmy z wetem, że rozstrój żołądka, to skutek prawie zjedzenia ogromnego pająka, którego dorwał na balknie - to było dwa tygodnie temu w sobotę, a w poniedziałek, zamiast być lepiej, po drodze do weta zwymiotował do kontenerka śrubę. Nie wiadomo, czym była zabrudzona. Później nastąpiło zapalenie żołądka i jelit. Dobrze, nakrętka nie przebiła żołądka lub jelitka. Walczymy dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, wlasciwie to dziwne gdyby od pająka, bo przeciez niejeden kot lub pies zjada pająka czy inne owady, muchy lub ćmy. Najważniejsze żeby psiak zdrowiał .

      Usuń
    2. A usg miał robione,może jeszcze coś tam siedzi?Niech zdrowieje i nie przysparza zmartwień Tobie i nam:)

      Usuń
    3. Miał rtg z kontrastem i bez, jak również usg. Było robione, gdy miał częściową niedrożność żołądka, bo zachodziła obawa, że jeszcze cóś tam jest. Wczoraj miał również usg i jest czysto. Na szczęście wątroba i trzustka są nie powiększone. Boguśka

      Usuń
    4. Miał rtg z kontrastem i bez, jak również usg. Było robione, gdy miał częściową niedrożność żołądka, bo zachodziła obawa, że jeszcze cóś tam jest. Wczoraj miał również usg i jest czysto. Na szczęście wątroba i trzustka są nie powiększone. Boguśka

      Usuń
    5. No to szczekamy na efekty kuracji trzymając kciuki nieustająco:)

      Usuń
    6. O mamo droga, co mu wpadło do łebka z tą nakrętką?! Ale dziady mają pomysły... Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy:)

      Usuń
    7. Mika, obsesyjnie zbieram zewsząd różne dziwne przedmioty. Zero zaufania w tej kwestii.

      Usuń
    8. O matku bosku - co za lobuzina! a sluby nie zezarl?? oby to bylo to i tylko to. A Ty, Boguska, to rzeczywiscie masz robote w usuwaniu z zasiegu wszystkiego, co da sie pozrec/polknac...wlasciwie jak male to wszystko mozna...

      Usuń
  62. Trzydziestke z radoscia bym powitala, bo 46 juz bokiem wylazi. Biedne podwórkowe koty wygladaja jak piskleta proszace o zarelko, ale schlodzic sie nie daja :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Czołgiem Leciwa! Daaawno Cię nie było!

      Usuń
    2. Wpadlam w wir obledu i powolutku sie wygrzebuje :).

      Usuń
    3. A, to witamy w spokojnych nurtach Kurnika!

      Usuń
  63. No i jestem nazad. Bawiłam się wyśmienicie, ani jednego komara nie widziałam, chyba u Ciebie Hana są wszystkie. Siedzieliśmy sobie w cieniu, było bardzo przyzwoicie z temperaturą, nic nie grzało, bo miejsce zacienione winogronem, a nad głową olbrzymi orzech, pełen owoców. Cudownie jest na wsi.

    OdpowiedzUsuń
  64. Bezowa, fajnie, że się dobrze bawiłaś. Pod orzechem i winogronem nie było komarów???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, był spokój całkowity, coś ze trzy osy do ciasta nam się pchały. Siedzieliśmy 5 godzin.

      Usuń
    2. No przecie sadzi sie orzech wedle chalupy, zbey odstraszal komary. Nasz na razie nie odstrasza - maly i ma 6 orzechow. to moze z 5 komarow odstraszy.

      Bezowa - fajne zakonczenie urlopu!

      Usuń
    3. Nooo. Dziś od rana mam nerwówkę, że w ten upał od jutra już trzeba iść.

      Usuń
  65. Dzień dobry :)
    Nie chciałam budzić wcześniej śniętego Kurnika ;), we Warszawie burza i leje :( po wczorajszym, pięknym ciepełku....
    Miłego dnia ! Bez chorób i komarów !
    Alle leje!!!!
    Rabarbara

    OdpowiedzUsuń
  66. Dzień dobry.
    Chmury, 25 stopni, gorąco do znudzenia. Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  67. Dziedobry, ja - gupia baba - zajrzalam w prognozy pogody w 3 miejscach - dacza, Krasnale i dom tam tam. No i we wtorek - srode w daczy i u Krasnali ma byc 34 i 36 stopni...to jest wersja pficjalna...czyli jak naprawde bedzie to nawet wole nie myslec. w tamtym domu...21. TRZEBA wystawiac duze ilosci plaskich talerzy (moga byc tez takie do zupy) zawsze z woda - kilka lat temu, jak tez bylo okropnie goraco i sucho stawialam talerz i raz u talerza stal ptaszek, motyl, pajak, osa i biedronka i wszystko pilo wode! jak juz wiekszsc drobnego towarzystwa sobie poszla to przylecial drugi ptaszek i oba sobie lido urzadzily i kąpiółka byla jak lalunia!

    OdpowiedzUsuń
  68. Super! Ja wystawilam dwie miseczki, wiekszą i mniejszą, moze korzystają, trudno stwierdzić, bo jak skwar to i woda wyparowuje sama, ale zawsze trochecw misce zostaje.
    Tu zieziora to moze nie sa takie spragnione.
    Dzis dlugo oczekiwane ochlodzenie, 15 w nocy, teraz 20, moze jednak wybierzemy sie w takim razie gdzies.

    OdpowiedzUsuń
  69. Hej Kurki, pochwalę się. Nabiłam 15 kilometrów, chmur trochę było i wiatr chłodniejszy powiał to sobie szłam, aż padłam i już dojechałam tramwajem, a miałabym 20.
    Miłej reszty niedzieli, mamy w cieniu 34 stopnie. Niżej chyba jest chłodniej.

    OdpowiedzUsuń
  70. Witajcie. Jak wyżej pisałam do Opakowanej, mam nerwówkę od rana, że jutro już do pracy. Na domiar złego muszę jutro zarejestrować się do rodzinnego, bo wszystkie leki na przewlekłe choroby mi się pokończyły i wznowił się ból z prawego boku, ni to biedro, ni to nerka. Na pionowo jako, tako, ale leżeć i zasnąć? trzecią noc śpię na bardzo silnym leku przeciwbólowym, skombinowanym na lewo, bo tylko na receptę. Źle się czuję, nadrabiam miną, ale coraz gorzej mi to wychodzi, jakiś dół mi się ukazał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie do lekarza!! Ciebie co rusz trzeba pogonić, to nie wiedziałaś, że Ci się leki kończą?
      Nie psuj sobie ostatniego dnia urlopu, nerwówką się nie wymigasz przed hutą. Wiem, że się wymądrzam, ale się o Ciebie martwię. Trzymaj się.

      Usuń