czwartek, 3 stycznia 2019

Nareszcie!

I już po wszystkim, można zacząć normalnie żyć. Następny długi weekend dopiero w maju i jest szansa, że obejdzie się bez bombardowania. Normalnie jak normalnie, trochę na wyrost powiedziane. Wałka do teraz wynoszę do ogrodu, bo nie wyjdzie za żadne skarby świata. W dodatku muszę zagradzać mu drogę do domu, bo ucieka nie upuściwszy ani kropelki. Wczesnym popołudniem w końcu wyszedł, ale już przestał, bo znów kanonada. Widocznie jakiś kretyn wystrzeliwuje zapasy. Przysięgam, że gdybym miała dostęp do broni, to nie ręczę za siebie.  No ale. Wszystko na temat zostało powiedziane i ciągnięcie tematu tylko mnie wq... wnerwia.
Na osłodę migawki z normalnego życia. Fotoreportaż pt. "Pudełko":




Jak wiecie lub nie, chciałabym mieć w domu rośliny. Ale nie mam, bo bardziej niż rośliny, chcę mieć Czajnika. Poszliśmy więc na kompromis:

Jak widać na zdjęciu, żadnego śniegu u nas nie ma i trudno sobie wyobrazić, że np. Mikę zasypało po kukardkę. Do tego stopnia, że do Kurnika musiała włazić przez telewizor. Jak słusznie zauważyła TG, meldunek Miki mógłby być początkiem kolejnej powieści. Na wszelki wypadek cytuję:

Komputer kaput, wlazłam przez tv, ściskam was noworocznie:)


216 komentarzy:

  1. Trzecia? pudełko jest dobre na wszystko, a koty w nim tym bardziej. Pomysł na kwiatki przedni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna włazi do kurnika przez telewizor, druga trzyma rośliny w klatce, a zwierzęta w pudełkach od butów, chodzi z pończochą na głowie i w ogóle, trzecia..., czwarta...
    Kury Wariatki tu się spotykają, proszę ludzi.
    PS. Trzeba było i Wałka włożyć do pudełka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, a u Ciebie słonie walczą z dzikami. Wart Pac, pałaca, hrehrehre! Nawiasem mówiąc, kto wygrał?

      Usuń
    2. Wszak wiadoma to rzecz, że Kurnik to zbiorowisko oryginałów wszelkich :)

      Usuń
    3. Zwykle osoby odpadaja , bo nie sa dziwne.

      Usuń
  3. Z kaktusem całkiem fajnisty pomysł.Szkoda Wałeczka.Bidula:( Że kociambry są pikne to i tak wiadomo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orko, Wałka okropnie mi żal, nic nie działa, żadna zanęta. Nie mam wyboru - biorę pod pachę i wystawiam za drzwi. A i tak muszę go przekonywać, żeby choć trochę siknął:(

      Usuń
    2. A jakies Kalmsy czy cus nie dziala?

      Usuń
  4. Szfarta. A wolne wielkanocne? Nieby nie takie dlugie ale jednak wolny poniedzialek. Nie wiem jak majowe wypadaja, nie patrzylam jeszcze w kalendarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, ja też nie patrzyłam, ale majowe zawsze sprytnie wypadają. E tam, Wielkanoc, jeden poniedziałek to nie długi weekend.

      Usuń
    2. 1 maja -środa, 2 -czwartek, 3 -piątek. Bierzesz wolne 2 -go i masz 5 dni wolnego. Już to obczaiłam. Tylko, że w maju to nie boli, już sadzisz, kopiesz i generalnie kręcisz się po gumnie z przyjemnością.

      Usuń
    3. Masza ale w tym roku wielkanoc sprytnie wypada. Bierzesz 7 dni urlopu i masz wolne 16 dni od 20 kwietnia do 5 maja😍

      Usuń
    4. OMG,to juz solidny urlop!

      Usuń
  5. Cudny pomysł z kwiatkiem w klatce :)))
    Dzisiaj u nas jakiś idiota walił o 6.30 - chyba z frustracji, że skoro on musi wstać, to inni też sobie nie pośpią. Debil.
    Wałecka przytulam wirtualnie, biedaczek jeden ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, czymejcie mnie, o 6.30??? Jeśli kiedyś pójdę siedzieć, to za zabójstwo. Trochę wcześnie, ale jak mus to wstanę.

      Usuń
    2. Zatłuc takiego, to mało ... ale co tam, wolno przecież, co mu i kto zrobi.
      Dobrze, że Franio się nie boi, chyba ;)

      Usuń
  6. Wałeczka żal bardzo, kaktusik wyglada fajno w swoim nowym domku, a ta szklana glowa nie interesuje panstwa kotostwa?
    Mika ma zdolności co się zowie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Dora, głowa wrosła w pejzaż i jakoś nie.

      Usuń
  7. To nie był dobry początek dnia. Stefania obudziła się z niejasnym przeświadczeniem, że umknęło jej coś niesłychanie ważnego. Jak to było? "Komputer kaput, wlazłam przez tv, ściskam was noworocznie"... że też akurat wtedy musiał zadzwonić telefon!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tempo! Nie telefon, tylko żelazko!

      Usuń
    2. Przysnęło się mi nad deską do prasowania, zapatrzona beznamiętnym wzrokiem w wejście z komputerem przez telewizor ... zadzwonił telefon, przyłożyłam do ucha żelazko ...
      Zabolało.

      Usuń
    3. Odebrała. Z telefonu wysypały się prezenty. Z niecierpliwością zaczęła je rozpakowywać. Darła papiery, ale uważała żeby nie zniszczyć kartonów. Wiadomo, że mogły się bardziej przydać, niż niektóre podarunki.

      Usuń
    4. Agniecha, żelazko, mówisz?
      .. że też akurat wtedy musiało zadzwonić żelazko! Zaraz zaraz, jak to żelazko? To ja jeszcze śpię? - pomyślała zniesmaczona własnym brakiem rozeznania w tak istotnej kwestii.

      Usuń
    5. Nie śpisz, tylko zapomniałaś, że dostałaś od Mikołaja super wypasioną komórę, która prasuje, odkurza i jest przyjemna w dotyku. ;)

      Usuń
    6. Powiedział ktoś głosem Szymona Majewskiego.

      Usuń
  8. Agniecha, żelazko nie dzwoni. Hrehrehrehre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak jednak zadzwoni i odbierzesz, to :
      1. czy oparzysz sobie ucho?
      2. jaki debil dzwoni przez żelazko?

      Usuń
    2. Może się okazać, że masz najnowszy model telefonu który także prasuje.

      Usuń
  9. Hana, wątki nam się rozpoczwarzają :D wybieraj!

    OdpowiedzUsuń
  10. Koty zawsze są zainteresowane pudłami:) Fajniusi domek dla kwiatka, gdyby nie ta odległość to ja bym Cię wyposażyła w ogród cały i Czajnik by mu nie uradził. To kiedy ta Lilka jedzie? Tylko nie mów, że w następnym tygodniu, bo ja będę na katordze i się z NIĄ NIE SPOTKAM!!! Szklana głowa hmm, intrygująca. Jaka jest jej historia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masza, to już Lilka m7usi się wypowiedzieć, zarobiona jest.
      Historia głowy jest krótka: Czacz. 10 zł.

      Usuń
    2. Być może w środku skrywa kryształową czaszkę.

      Usuń
    3. Coś Ty, Rucianko! To pusty łeb!

      Usuń
    4. Fajna cena głowy! Coś o styczniu była mowa, tak sobie zakonotowałam. Kurcze, może by wymyślić dla psiaków jakieś nauszniki- głośniki z delikatnymi dżwiękami, żeby nie słyszały tak wyrażnie tych huków ? U mnie już nie walą.

      Usuń
    5. Masza, słusznie zakonotowałaś, ale to nic pewnego.

      Usuń
    6. Masza i Hanutka, pojechałabym już i rzuciłą to w ....u ale nie mogie przecie. Dlaczego kociambry zaintetesowane so zawsze pudełkami ? Wchodzo, wychodzo, moszczo się jakby to nie wiem o było ?! Ale Czajnik to przystojny jest, nawet w pudełku :)! A Wałecka to mi szkoda bardzo. Co on taki strachliwy ? Mamy styczeń, w drugiej połowie mam luźniej ale jak będzie? Może znowu nawpada tego do roboty. W tym roku to jestem w szoku jesli chodzi o petardowanie. Prawie w ogóle nie było. Trochę przed Sylwkiem ale już po to chyba raz komu się cknęło i już. Osłonka na zielsko super !!!

      Usuń
    7. Po 20 stym stycznia może się uda :))))))))))))))))))))))))

      Usuń
    8. Dobra, Lilka, grzecznie czekam, a co mam zrobić?
      Wałek ogólnie jest strachliwy, burzy i strzałów boi się od zawsze. Poza tym gwałtownych ruchów, kija/miotły/łopaty/grabi w rękach i w ogóle większych przedmiotów, stuków, puków... Już było z górki, ale to dzisiejsze strzelanie znów wszystko wywaliło do góry nogami.

      Usuń
  11. Tak dobre 30 lat temu nazad miałam takie sny, jeden, że dzwonię z radia tranzystorowego, coś, jak dziś z komórki, a drugi, że do domu jadę budką telefoniczną, ot wsiadam i ona jedzie, jak taksówka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam fioła na punkcie takich klatek, mam ich kilka i pilnuję się bardzo aby już więcej nie kupować :) I w jednej też kaktus siedzi ino ja go tam wsadziłam dla fantazji. Myk kwiatami interesuje się tylko wtedy jak są nowością, potem ma je w pompce, chyba że chce mnie sprowokować do zabawy, wtedy czepia je prowokacyjnie ;)
    Bidny Wałek, Morus też bardzo się bał kanonady, tylko że on naprzeciwko, nie trzymał moczu ze strachu. Zdarzało mu się w domu, albo lecieliśmy z mokrą smugą przez trzy piętra.

    OdpowiedzUsuń
  13. Marija, wolałabym wersję Morusa.
    Klatki też lubię, pod warunkiem, że puste.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie puste ino z kaktusem! W podobnych bukwico bys sobie hodowala!
    Mialam wypomniec Ci Wielkanoc jako dlugi weekend ale jus ktus wypomnial - to jest dlugi weekend ino w drugie strone.
    Ja czesto usiluje uzywac telefonu jako pilota. i odwrotnie, zaleznie co pod reka, ale telefon czesciej. a potem sie wpierniczam, ze nie scisza albo nie zmienia programu, swinstwo jedno...

    Hana - koty w pudelku byly przechodnie, bo wyraznie pudelko bylo ZA DUZE!
    U nasz juz nie szczelaja, widac zbankrutowali. I dobrze.

    Bylam dzis w tzw miescie, bo na Fb znajoma kk=omus odpowiadala na swoj wpis, ze w Pierdonce sa te notesy w kropki (chyba pisalam?). one sie przydaja do robotkowania wszelakiego, zeszyt w kratke moze byc, ale czesto w kropki jest lepsze. No to dostalam popedu i pognalam na objazd Pierdonek lokalnych. Dopiero w 3, najwiekszej, widze zeszyty. No i szlag mnie trafil, ze sie tyle najezdzilam, a notes okazal sie modnym teraz Bullet journalem, czesc byla w kropki. No to ja dziekuje, bo ja jestem za stara na bullet journal. sie zastanawiam po kiego grzyba ludzie siedza z kredkami i linijkami i WPISUJA caly miesiac po numerku na pustej stronie, przeciez od tego sa....kalendarze....hhhmmmm. Ja mam swiety notes, ktory juz wlasciwie jest pelen i musze wygrzebac nastepny - rozne przepisy z komentarzami, badz jakies tajemnicze dania do sprobowania (np wloski zapis muzyczny - carta di musica...taki chrupki chlebek, a to wloski jablecznik, na ktory przepis chce znalezc, a to dziwne opisy przepisow), a to lista ksiazek do przeczytania, a to pomysly dla Krasnali, a to lista roslinek do wsadzenia, a to rozne dziwne rzeczy - np ciagle zapominam waznego akronimu DUPA, a to jakie zarowki mam miec w jednej lampie, bo inne, nawet podobne, w ogole nie pasuja, strony internetowe szyciowe oraz stare gazety szyciowe (Pramo - pamieta ktos?) itepe. Zadnych planow, zadnych przypominaczy, zadnych pamietnikow!!!!!!!! czy ktos jeszcze ma taki notes?

    a w ogole to mi sie Pierdonka spodobala, bo jak juz obejrzalam notesy, to sobie pochodzilam po czesci srodkowej i jest jak w Lidlu i Aldim. Ktore lubie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzialam, ze ludziska poluja na gadzety z biedry, ale ja jakos nie trafiam na ciekawe "zabawki". Za to namietnie ogladam co tam w Lidlu nowego z maszyn uzytkowych:) Brakuje mi szlifierki katowej i malej udarowej wiertarki, bo wielka i ciezka juz mam. W tym roku se kupie. Taka doposazona mam w odwloku wszelkich chlopow bo mam maszyny i zrobie se sama, co potrzebuje:)

      Usuń
    2. mozesz sie wynajmowac jako majster od wiercenia! i szlifowania.

      Usuń
    3. hehe:) no nie tylko;P sama sciany juz wyburzalam:P malowac umiem, tapetowac tez, moge nauczyc sie klasc glazure i parkiet i full wypas;) ekipe zmontowac;) ale uzerac mi sie nie chce z nikim, wiec robie te prace tylko na moje potrzeby. Bez maszyn to mordega, ale teraz maszyny niedrogie sa, to mozna se zgromadzic powolutku i samej dzialac. Lubie byc samowystarczalna i lubie miec dobrze zrobiona robote, zamiast ogladac jakis pijanych gamoni na budowie od 6 rano przy disco polo:P

      Usuń
    4. Dobierz sobie jeszcze ze dwie panie i będziesz miała ekipę fachmańską. Zamiast Majstrów z Bożej Łaski, Majstrowe z Prawdziwego Zdarzenia.

      Usuń
    5. Mowisz? Lodzie-traktorzystki? :))) to dobrze platna praca, ale brudna i niewdzieczna. No i trwa dlugo, zeby zrobic cos porzadnie. Kiedys czytalam o kobietce, ktora dlugo bedac na bezrobociu postanowila pojsc na kurs glazurnika-kafelkarza. Zrobila, zalozyla swoja firme i roboty miala full. Bo niepijaca, porzadna, dokladnie to robila. Ciekawa jestem jak jej losy sie potoczyly. Najczesciej pracownikom fiz. zdrowie wysiada od ciezkiej pracy (ale i od picia/palenia).

      Usuń
    6. Nupkowo, własnie w lidlu J zakupił swoj prezent podchoinkowy 23 grudnia,byla to wlasnie wiertarka udarowa,czy jakos dwa w jednym,ze mozna i tak i tak uzywać,zadowolony bardzo,bo marzył o takiej,by miec tu w domu, ma juz jedną w Niemczech i zadowolony bardzo. Zatem polecam,jesli jeszcze są,bo nie wiem.

      Usuń
    7. Nupkowa, też idę w tym kierunku. Samowystarczalności znaczy. Jednak wszystkiego się nie da opanować. Hydraulika i elektryka to kaszana jest. A narzędzia po taniości z LIdla czy innej Biedronki kiepskie są, niestety. Szlifierkę kątową zajeździłam w trymiga.

      Usuń
    8. Doro: ja mam mlot+wiertarke udarowa, to pewnie podobna kupil? Ma moc! Wyburzalam sobie sciany nia i dalej jest jak nowa! Ale brak mi takiej lekkiej, nieduzej do zwyklych dziur...

      Hano: ogladalam rozne modele i marki. Zaczelam od supermarketow budowlanych, potem w sieci a potem odwazylam sie kupic w Lidlu. I powiem Ci, ze jak dotad nie narzekam. To dosc mocne urzadzenia, jak na moje potrzeby. I cenowo srednie - porownujac do supermarketow bud. Za to wydaje mi sie, ze biedronkowe sa slabe, ale to tylko przypuszczenia, bo nie mam i nie znam. Szlifierki katowe sa rozne. Od 60 zl do kilkuset. Tyle, ze dla mnie, ktora tylko czasem cos musi metalowego ciachnac to taka srednia wystarczy. Do niemetalu kupilam narzedzie wieloczynnosciowe - pila i szlifierka w jednym, Lidlowe zreszta. Dosc mocne jest i tnie bardzo ladnie, sa rozne tarcze do tego. Proste prace elektryczne umiem, aczkolwiek wywalilam pare korkow i nawet kilka razy prad mnie kopnal:P Z hydraulika - gorzej, bo w razie zalania to katastrofa. Ale jak patrzylam hydraulikom na lapska w czasie pracy to proste jest, tylko trzeba pocwiczyc.

      Jednak zawsze warto rozwazyc zyski z ew. samodzialania w stos. do kosztow ew. spartolenia roboty;) ja np. glazury poki co sama bym nie ulozyla, nie przyciela itd. Moze predzej panele podlogowe. Gladzi scian tez bym nie robila sama, bo to straszny kurz i ciezka praca. Ale jakbym miala chlopa do rzeczy w tych sprawach, to we dwoje bysmy zrobili (miewalam). No tylko co z tego, jak do zycia sie nie nadawali;P Remont robi sie raz na pare lat, a zycie jest na codzien:)

      Usuń
    9. Kafelków bym nie położyła, ale okazało się, że fugować umiem. Więc może jednak i kafelkom dałabym radę?

      Usuń
    10. Jasne, że byś dała, ja daję, to co Ty nie dasz... A tyle Wam powiem, że panele trudniej położyć od glazury;) Bo trzeba dociskać równo i mocno i dobijać pod pewnym kątem, co lepiej czynić ręką niż młoteczkiem... I dlatego paneli sama nie daję rady, bo mi szkoda mej prawicy;)
      Do glazury polecam zakupić maszynkę z nożem zanurzonym w wodzie i podziałką - sprawnie się przycina i każdy to obsłuży.
      Odmeldowuję się, bo obowiązek wzywa - buziaki Kurniku Słodki;)

      Usuń
    11. Agniecho: ja tez kiedys fugowalam, ale wieki temu...sztuka jest ladnie przyciac kafelki, zeby nie byly wyszczerbione i zeby dziura wokol nie byla za duza. Ale tu tez dobre sprzety pomagaja to porzadnie zrobic. Z gresem bywa trudniej, bo twardy jest.

      Krecie: ale fajnie Cie widziec! Nie znamy sie, bo tez Cie czytalam z ukrycia, ale zaluje, ze przestalas pisac! Dzieki za wskazowki. Z glazura jeszcze jest kwestia dobrego poziomu i porzadnego nalozenia kleju/przygotowania podloza. Takze jak sie to zrobi raz czy dwa, napewno potem jest z gorki. Ale fajnie miec kogos kto nauczy. Do paneli to wiem, ze jest gumowy mloteczek... dobija sie je tym mlotkiem. Ale ukladanie dopiero przede mna, wiec nie wiem wiele wiecej.

      Usuń
  15. Ładnie, to tak puszczać nowy wybieg bez ostrzeżenia. Ja jako pracowita kurka, zamiast pilnować Kurnika, to szalałam po chacie z odkurzaczem. Przypomniałam sobie, że już trzeci tydzień minął, jak go wyjmowałam z pudełka. Zawsze mi było do niego nie po drodze...Biedny Wałek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boguśka, jak to, bez ostrzeżenia? Ostrzegłam u Rzon!
      Do odkurzacza jestem zniechęcona, bo Frodo na kudłach za każdym przelotem wnosi tonę liści i innych paprochów, a jak jest mokro na zewnątrz, to już w ogóle. Rano posprzątałam i znów mam chlewik:(

      Usuń
  16. Opakowana, też lubię Pierdonkę, można tam czasem kupić fajne książki za 9,99, że o vinho verde nie wspomnę. Dawno nie żłopałam, nawiasem mówiąc... A niebieskich talerzyków jak u Dan Ciszewskiej nie było?
    Notes to ja sobie co jakiś czas obiecuję, bo notuję różne rzeczy na karteluszkach albo w trzech starych kalendarzach i kiedy czegoś szukam, to możesz sobie wyobrazić. A szukam bez przerwy:))) Dziś szukałam adresu Sonic. Znalazłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilka, w Pierdonce wszystko jest możliwe!

      Usuń
    2. To się rozejrzę w swojej :). Może się przyda kiedy , hrehre

      Usuń
    3. Bylam dzis w Empiku poszukujac sciennego kalendarza i tam kalendarzy ksiazkowych jest do wypeku! Polecam, poki jest duzy wybor - formatow, kolorow, typow okladek i zawartosci - pare regalow tego bylo. Niestety sciennego nie dostalam takiego jak chcialam:/

      Usuń
    4. Nupkowa - ja od lat targam wielgi kalendarz, bo kazde zlecenie musialam zapisywac w kalendarzu. od paru lat sla mi detale emailem i drukuje arkusz zlecenia, wiec w kalendarzu wpisuje w dacie godzine, gdzie i numer. i z roku na rok coraz mniejsze, ciensze i lzejsze kalendarze kupuje. na ten rok chyba przesadzilam, ale zobaczymy... ale do empiku zajrze, bo powinnam byla kupic kalendarz na gumke a nie na zatrzask (papiurki rozne mi wypaduja).

      Usuń
    5. Nupkowa, takiego notesokalendarza jaki jest mi potrzebny, nikt jeszcze nie wymyślił. No bo tak. Na ten przykład, notuję nazwę i krótki opis farby o urzekającym kolorze. I teraz ten notes powinien powiedzieć mi a/ że zapisałam b/co zapisałam c/ kiedy d/ gdzie

      Usuń
    6. To pewnie moglabys uzywac sobie kalendarza google i w ogole miec wszystko wirtualne? Ja tez latami uzywalam kalendarzy ksiazkowych, bo tam mialam wszystko razem. Przepisy, telefony, notatki, ciekawe ksiazki, wydatki, plany, pamietnik itd. Jakos komorka spowodowala, ze glownie uzywam telefonu, a notatki robie na karteluszkach, jak Hana. I potem mam kupy tych karteluszek z zapiskami. I to wysilek jest zeby w nowym roku poprzepisywac sobie rozne rzeczy ze starego albo przejrzec stary i powyrzucac, co niepotrzebne. Do niedawna takie kupki starych notesow gdzies mi sie walaly, ale w koncu sie zawzielam i przejrzalam, zapisalam co wazne, reszte spalilam.

      Ale bulletow by mi sie nie chcialo rysowac/wyklejac/upiekszac. Wole druty lub ew. szycie. I gotowe kalendarze, jak juz. Mozna tez sobie teraz wydrukowac wlasny kalendarz z netu - sa gotowe strony/wzory i przerozne formaty, typy notatek i zawartosci, zaleznie co komu potrzeba. Drukuje sie, oprawia i jest! Spersonalizowany kalendarz ksiazkowy.

      Usuń
    7. ja zapisuje karteluszki,i pozniej placze mi ise to po szufladach, albo wkladam do notesu,ktorej mi sie wlasnie zniszczyl i obiecuje sobie,ze przeniose wsio do nowego...kiedyś:)

      Usuń
    8. Hano to dla Ciebie albo kalendarz google (ja nie uzywam, ale np.moj brat tak) albo zapiski w telefonie (mozna sprytnie ponazywac i odszukasz sobie po nazwie/dacie) albo jakas zakladka/banderola do tego typu zapiskow w notesie zwyklym - kolorystyczna czy haslowa. Ja sie staram teraz nie komplikowac i nie miec zapiskow w roznych miejscach, bo potem nie chce mi sie porzadkowac ich. Wiec jest telefon i zapiski papierowe. Ale lubilam pisac po papierze.... i lubie linijki albo krateczki i rysowanie szlaczkow kiedy sie zamyslam;P

      Usuń
    9. Doro: no wlasnie. Leniwe my som i trzeba sobie zycie ulatwiac a nie utrudniac jakimis dodatkowymi obowiazkami:)

      Usuń
    10. Nupkowa, a myślisz, że tego nie robię? A raczej nie robiłam? Mam tych zakładek, plików, pliczków, dokumentów pełno, a co się naszukam, to moje. Ponazywam sobie sprytnie i wydaje mi się, że na pewno znajdę. I co? Nie znajduję! I wgapiam jak sroka w gnat w te nazwy dziwaczne i otwieram po kolei, bo NICZEGO nie mogie znaleźć! Musiałabym mieć osobny plik z tłumaczeniem nazw innych plików. A zdjęcia!!! Ratunku!!!

      Usuń
    11. Ach, no to klopsik:/ moze zatem segregatory? I konsekwentne tam wrzucanie danych wiadomosci? I ponumerowac je rocznikami czy wg zapelniania.

      Bullety to skrot. To nowomodne kalendarze ksiazkowe/agendowe ale wykonywane recznie przez osobe, ktora go uzywa. Kupuje sie wklady-kartki, ktore moga miec kratki/linie/kropki i wg uznania sie je wypelnia, rysujac np dni tygodnia w formie kwadratow, linii itd. na stronie. Tak mozna rozpisywac dni, tygodnie, miesiace. Ozdabiac naklejkami, rysunkami (mazaki, kredki, piorka do tego) i czym sobie tylko wymyslisz. Takie troche dekupaze polaczone z notesem/planerem. Mozna to byc notes z okladka od razu albo samemu mozna ja zrobic i wpinac te wyrysowane przez siebie kartki tam. Mozna robic taki notes na osobny miesiac albo na caly rok. Duzo recznej zabawy dla cierpliwych:) i kupowania roznych dupereli do przyozdobienia, rysowania itd.

      Tu masz pogladowe zdjecia i teorie:
      http://www.pimposhka.pl/2018/03/moj-pierwszy-miesiac-z-bullet-journal.html
      http://www.pimposhka.pl/2018/09/wrzesniowy-bullet-journal.html

      Jak na moj gust to troche sztuka dla sztuki, ale moze przy duzej ilosci obowiazkow/domu na glowie/malych dzieciach to samo oderwanie sie i rysowanie go juz ma sens, a co dopiero planowanie? Nie wiem.

      Usuń
    12. mnie sie wydaje, ze te bullet journals to taka forma wieksza niz tresc i rysuja, kreskuja, kratkuja itepe osoby, ktore nie maja wiekszych hobbych. bo rownie dobrze wyglada zwykly kalendarz. co do odrywania sie od obowiazkow etc etc, to wole poczytac dobra ksiazke. No ale nie kazdy lubi czytac |(hrehrehr).

      Usuń
    13. Opakowana, wydało mi się to straszliwie skomplikowane, mam lepsze zajęcia. Muszę się temu przyjrzeć, ot tak, z ciekawości.

      Usuń
    14. Opakowano: zgadzam sie co do joty. No i nie kazdy umie czytac:P ale nie odnosze tego do Pimposzki, bo to bystra i fajna kobietka. Raczej po prostu znalazla sobie nowe hobby, na dodatek uzyteczne w pracy i domu.

      Hano: doczytalam, ze moze ten bullet bylby dla Ciebie do kolorow niezly? Twoj wlasny system zapisu i zapamietywania. Pimposzka podaje tam linki do kolejnej blogerki, ktora jeszcze wiecej teorii opisuje. To bardziej jak scrapbooking, nie dekupaz, pardon. Ale ze nigdy ani jednego ani drugiego nie robilam - to nie rozrozniam;) Podoba mi sie przy bulletach (skrot bujo - bullet journal) np. nauka kaligrafii:) Mialam kiedys w szkole i bardzo lubilam! Sliczne sa takie literki ladnie napisane.

      Usuń
  17. Więc, proszę, Kur, o dziwaczności rozmawiając, podam przykład sprzed minuty. Sięgam po sok z kiszonych buraków do lodówki, otwieram butelkę, przechylam ją i zaczynam nalewać - do rolki papieru toaletowego, która stała na stole obok szklanki. Powstrzymałam się w ostatniej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy chcialas byc jak ten Salamon lac chcialas w prozne...

      Usuń
    2. Nooo, jeśli ktoś trzyma na stole papier toaletowy, to zaiste, JEST dziwny.

      Usuń
    3. Zaiste, mam może smarkać w kubek lub szklankę? To by dopiero było dziwne.

      Usuń
    4. ja tyż mam na stole (w kuchni) papier klozetowy, a nie smarkam. to dopiero dziwne?

      Usuń
    5. Agniecha, jak już kwach wypijesz, to do butelki możesz.

      Usuń
    6. TG, bardzo dziwne. Na pewno robisz z nim coś pożytecznego.

      Usuń
    7. Hano. Przypuszczam, że do butelki nie trafiłabym.

      Usuń
    8. Agniecha, ćwiczenie czyni mistrza.

      Usuń
    9. Przestań! Ćwiczyłam już smarkanie przez jedną dziurkę do przodu i zawsze udało mi się trafić we własnego buta ewentualnie w kolano. Więc jednak rezygnuję z góry. Ćwiczenie nie zawsze czyni mistrza.

      Usuń
    10. E tam, nie przyłożyłaś się.

      Usuń
    11. Czytam i rechocze:D smarki w butelce i papier na stole!!! Coz, kiedys na wsiach uzywalo sie wiaderka, zamiast toalety, wiec papier na stole moglby sie przydac!

      Usuń
    12. A do tego teraz taka okazja zeby pocwiczyc.... Agniecha - umiesz smarkac jak pilkarz?

      Usuń
    13. Opisz mi jak to wygląda, to ci odpowiem.

      Usuń
    14. Do Hany - do pewnych rzeczy nie wystarczy ćwiczenie - trzeba mieć talent.

      Usuń
    15. Ja pamiętam jak w przychodniach tych od zdrowia, stały...spluwaczki. Były to takie białe okrągłe naczynia o średnicy około 20 cm i stały na podłodze na korytarzach.

      Usuń
    16. Nieno, Agniecha, nie mów mi, że do smarkania kierunkowego TEŻ mam talent!

      Usuń
    17. No patrz, jakoś wiedziałam, że pisząc o trafianiu do butelki, wiedziałaś, że można ( z własnego doświadczenia ).

      Masz WIELE talentów. Jak wiesz.

      Usuń
    18. Agniecha - pilkarze to albo paalcami szczypia nos i kierunkowo wydmuchuja, badz zamykaja jedna dziurke i fruuu...i kamery zawsze to zlapia, jak sa na jakims pilkarzu i lirycznie mowia komentatorzy jaki to cudus od goli/obrony etc, no gienijusz zupelny, a ten z rozmachem - smark do kamery....

      ja to kiedys jadlam kolacje i zupelnie znagla kichnelam i z gardla wylecial mi pojedynczy groszek zielony....

      Usuń
    19. Opakowana, dobrze że z gardła:)))

      Usuń
    20. Opakowana, to teraz mogę zsyntetyzować.Twoje "smarkanie piłkarza", moje "smarkanie do przodu jedną dziurką," Hany "smarkanie kierunkowe" to jedno a to samo. I ja nie jestem w tym sporcie dobra.

      Usuń
  18. Hahahah:)

    Hano: a moze sprobuj z ta hydroksyzyna? Potrzebna recepta od weta albo zwyklego lekarza. Sa tabletki 10 i 25 mg. Podam Ci dawkowanie jakie znam, ale mozesz weta dopytac, bo zalezy od wagi. Hydroksyzyna dziala na psy usypiajaco-otepiajaco. Spowalnia i zmniejsza lek. Ciapek-panikarz zadziwiajaco zniosl dobrze w tym roku strzaly, moze tez dlatego ze Morrisa nie ma, ktory panikowal dokladnie tak jak Walek? Trzeba podawac ja kilka dni, zeby organizm sie nasycil. Zaczyna sie od dawki min. a potem stopniowo zwieksza. I w godzinie "W" psina jest polspiaca i mniej sie boi. Z Morrisem zrobilam blad i probowalam go przekonac zeby sie nie bal, a dopiero po paru latach zaczelam stosowac tabletki. I bylo za pozno bo juz tak panikowal, tak wbil sobie do glowy zagrozenie, ze nieduzo te tabletki mu dawaly. Zawsze cos, ale jednak po Ciapku widze, ze im wczesniej zacznie sie je podawac kiedy fobia sie pojawia - tym wieksza szansa, ze to bedzie sredniej wielkosci fobia a nie totalna histeria. Zal mi Walka:( caly czas pamietam smiertelnie przerazonego Morrisa:((((

    U nas juz nie rabia strzalami. 1 kilka razy strzelili, 2 i 3 prawie wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Nupkowa. Żałuję, że nie zrobiłam tego przed Sylwestrem, ale on dotąd bał się umiarkowanie, a ze mną w domu zupełnie nieźle, więc nie chciałam go faszerować. Normalnie jadł i je, pije, jest bardziej niż zwykle do mnie przyklejony, nawet się nie trząsł. Jedynym problemem jest to, że nie chce wyjść z domu, tylko tu czuje się bezpiecznie. Wychodzę z nim na siłę (wynosząc go), a on i tak ucieka mi do domu. Już było spokojniej, ale jakiś debil znów pierdyknął i koniec.

      Usuń
    2. Hano, posprawdzaj sobie dobrze, zanim mu coś podasz, ja niestety pamięć mam dobrą, lecz krótką więc nie pamietam, jakich leków uspokajających dla piesków używali moi starsi dla naszej Kory, która dostała od tego padaczki polekowej i potem niestety na nią zeszła. Mam nadzieję, że ta hydroksyzyna to jest zupełnie inny lek.

      Usuń
    3. U Morrisa to narastalo z wiekiem:/ nawet jak ogluchl w ost latach zycia to odczuwal drgania i widzial resztkami wzroku blyski fakerwerkow:( A na poczatku bal sie mniej niz Twoj Walek, tylko troche. Ja nie wiedzialam niestety, ze ta fobia rosnie. I np. glupote kiedys zrobilam bo wyciagnelam go w sylwestra kolo 20 zeby sie wysikal. Oczywiscie rabali petardami i wtedy chyba zaczal sie bac tak okropnie. Chowal sie pod wanne w domu, zeby nie slyszec. Niszczyl mi rzeczy w panice, uciekajac. Sobie tez mogl zrobic krzywde. Tracil w ogole kontakt z rzeczywistoscia. Straszne to bylo. Wlaczalam muzyke, siedzialam z nim w domu, nic nie pomagalo. I tez bardzo bal sie burzy, huku, strzalow innych. Byl zreszta postrzelony przez mysliwych kiedys:( Biedak okropny, a byl najkochanszym psem na swiecie!

      Usuń
    4. Agniecha, hydroksyzynę można, ale i tak ostrożna jestem w tej kwestii. Teraz nie będę już biedaka szpikować, to nie ma większego sensu, bo tylko od czasu do czasu coś walnie. W końcu się uspokoi chyba? Nabawił się urazu i obawiam się, że utrwalił sobie niewychodzenie. Może polubił noszenie na rączkach?

      Usuń
    5. Omatko, Nupkowa, biedak swoje przeszedł:(

      Usuń
    6. Taa,uczymy sie na bledach niestety:/ zal mi, ze wtedy Morris byl moim pierwszym psem i tak malo wiedzialam jak mu pomoc:/ jak na jego paskudna przeszlosc to byl cud-ideal psa. Poza tymi strachami nie mial zadnych innych wad, niemilych zachowan czy nie sprawial klopotow... No, lubil sie w g... wytarzac czasem albo zjesc sobie:P ale ostatecznie to nie byla tragedia, musialam go tylko pilnowac. A jaki szczesliwy byl jak tak sie unurzal! I caly kark/tulow mial np. brazowy:PPP

      Usuń
    7. Nupkowa, takie rozkoszne tarzanie się w gówienku lub padlinie to częste zjawisko wśród psów. Też przerobiłam. Ani Frodo, ani Wałek tego nie robią.

      Usuń
    8. Mialam dotad tylko kundelki, ale wydaje mi sie, ze tarzanie sie jest zalezne od genow. Morris mial mysliwskie geny (choc nie wygladal). Pociagala go dzika zwierzyna, ptactwo. Nupek tez lubi ptaki, nie wiem jak zwierzyne. Za to Ciapek w ogole nic. Czasem goni koty, ale tylko jak uciekaja. I krzywdy im nie zrobi. Ani Ciapek ani Nupek sie nie tarzaja w niczym. I co ciekawe zaden z moich psow nie lubi wody ani kapieli, wszystkie 3 byly/sa dlugowlose/kudlate. I to akurat super, bo jakby mi wskakiwali do kazdej kaluzy/stawu/czy innej brei jak sa zarosnieci to bylby klops. Morris tak nie znosil wody, ze jak padal deszcz to nie chcial wychodzic na sikanie. I nad morzem na plazy trzymal sie wydm, nie podchodzac w ogole do brzegu morza:) Ludzie sie smiali, bo widac bylo ze teskni za mna i chcialby byc obok, no ale ja szlam brzegiem albo wchodzilam do wody. A on pareset metrow ode mnie patrzyl tylko;)

      Usuń
    9. Nupkowa, to atawizmy raczej niż geny. Chociaż, jeśli się zastanowić, to atawizmy mają związek z genami? Jeden z moich psów tarzających się to była bokserka. One (psy) raczej w ten sposób maskują swój zapach, żeby wróg ich nie rozpoznał i wziął np. za gówno albo inną padlinkę:)

      Usuń
    10. A tego akurat nie wiedzialam? Raczej zdawalo mi sie, ze po prostu jak perfumy u nas - uzywaja do zmiany swojego zapachu na ladniejszy. Morris pare razy wytarzal mi sie w kupie tuz po tym jak go wykapalam, wiec widac szampon z geranium na pchly mu nie pachnial dosc ladnie:P Sporadycznie tarzal sie w innych okolicznosciach, lubil konskie kupy (jesc i tarzac sie w nich). Albo ryby/sledzie porzucone przez smieciarzy:/ psie kupy rzadziej. No i zjadal kocie gowienka:/ fuuu.

      Usuń
    11. Nupkowa, jakby na sprawę nie patrzeć, psie perfumy i idea jak najbardziej słuszna!

      Usuń
    12. A na koty ta hydroksyzyna tez może być, bo mam akurat receptę.

      Usuń
    13. Luna spytaj weta. Moze moze? Na psy na 100%. Kiedys tez niezbyt bystra wetka dala Morrisowi lek ktory zwiotcza miesnie! I mial on pomagac przy strzalach sylwestrowych! Straszne to bylo, dobrze ze probe zrobilam tuz po swietach, sporo przed sylwestrem! Pies byl zupelnie przytomny, za to nie mogl sie ruszyc!!! Koszmar! Uwazajcie, jakby co - zadnych lekow zwiotczajacych miesnie!!! Hydroksyzyna ladnie usypia i psina jest pol-spiaca, zmniejsza tez lęk, wiec jest idealna.

      Usuń
  19. Fajny patent z tą klatką. Ino mój fikus by nie wlazł bo wielka bestia. A byłaby to doskonała ochrona, przed Cezarem, który ostatnio, jak go niosłam do klatki, cichaczem capnął liść w zębiska. Nie sądziłam, że jest taki szybki. Całe szczęście, że się zorientowałam i wyciągnęłam dziadowi z paszczy.
    A kocia podmianka fajna, jedno małe pudełko, a tyle uciechy kociska mają.

    OdpowiedzUsuń
  20. Garde, powszechnie wiadomo, że nie ma jak kartony!
    Gdyby nie fakt, że większość roślin doniczkowych jest dla kotów trująca, miałabym, choćby i ogryzione:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobranoc, Kurki, idę spać, mam rozterki, bo chcą mnie wyciągnąć jutro na narty a ja nie jestem pewna czy mi się chce. Więc na wszelki wypadek się wyśpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, smarknij z rozmachem, to dadzo Ci spokój.

      Usuń
  22. no proszzzz człowiek nawet nie wie, że Kurnik szaleje pfff
    FB nie podpowiedział i teraz nawet nie wiem , co komu odpowiedzieć, zresztą uśmiałam się tak, że już zapomniałam co napisać ;)
    wątki powieści cudne,
    kaktus w klatce też
    Wałecek bidny, petarda w oko każdemu, kto ja wystrzeliwuje oraz odpadnięta ręka w dupę
    Wiadomo, ze środkowe alejki w bierdach i lidlach czasem skrywają cuda!
    Mika miszcz!! niedługo będzie się z nami komunikowac przez rurę od odkurzacza
    morsem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic, rura od odkurzacza zwaliła mnie z ryczki:))))))))))))))

      Usuń
    2. a ja jestem w potrzebie suchych gaci....

      Usuń
    3. Ale jak dokładnie? Że da się wciągnąć odkurzaczowi w Zakopanem, a Hana ustawi rurę odwrotnie u siebie, włączy sprzęt,a Mika wyskoczy we Wielkopolsce z odkurzacza jak królik z kapelusza?

      Usuń
    4. No tak, Agniecha, ale to na bardziej zaawansowanym poziomie technicznym. Na razie wyobrażam to sobie tak: Mika nadaje od siebie przystawiając rurę od odkurzacza do blaszanej miski, w którą stuka morsem za pomocą łyżki/widelca/noża. Wiadomość jest zapisywana na skrawkach papieru (recycling!) rozdrobnionego przez Wałka, a znajdujących się w worku mojego odkurzacza. Proste?

      Usuń
    5. W dobie globalnego centralizmu każda z nas z taką rurą będzie siedzieć u siebie jednocześnie odbierając te sygnały,
      odczytywanie wiadomosci ze skrawków papieru w oparach kurzu będzie dodatkowo stanowić klauzulę poufności!
      Wałek musi naprodukować tych skrawków, bo jego koledzy niestety nie mają takich umiejętności ( moja Toffi na przyklad), a Hana dystrybuować, też via ta rura, dostawa co poniedziałek rano!
      Wiadomość w drugą stronę w ten sam sposób .
      Agniecha, Nupkowa ze swoimi umiejętnościami z czasem wypracuje sposób na holograficzny przekaz tzn. Mika będzie się nam materializować wyłażąc z rury jako hologram , wykorzystując kurz
      Każda z nas powinna zaopatrzyć się w pas nabiodrowy, tak aby rura od odkurzacza była cały czas pod ręką, tak jak rewolwerowcy zawsze mają broń przy pasie , rozumicie, no nie ? ;)

      Usuń
    6. Sonic, Twoja koncepcja jest zarąbista z tym, że hologram mnie nie do końca satysfakcjonuje. Wolałabym Mikę bardziej namacalnie.

      Usuń
    7. no dobra , jako PrezesKura będziesz macać
      my hologram :)
      Agniecha, i ja zachłannica :P

      Usuń
    8. I znowu rycze ze smiechu! Sonicu masz Ty wyobraznie!:DDD

      Usuń
  23. Agniecho,na narty po chorobie całkiem jeszcze az tak nie wyleczonej? Raczej nie bałdzo.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zostało mi tylko powiedzieć dobranoc. Obsmarkałam klawiaturę, aż kot przyszedł zobaczyć z czego tak rechoczę. Jesteście niesamowite.
    Słodkich snów.

    OdpowiedzUsuń
  25. Cos dzis duzo smarkania:P nie chorujcie na Nowy Rok!
    Agniecho: mnie tez sie zdaje, ze na nartach sie spocisz, zmarzniesz i wrocisz z zapaleniem oskrzeli/pluc, tfu tfu! Dolecz sie do konca, zima jeszcze bedzie! Ale zrobisz jak uwazasz, rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale śniegu może więcej nie być!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobra, nadejszła północ, przyciemniam światło, ale nie gaszę.

    OdpowiedzUsuń
  28. Hehehe, a ja jeszcze nie spie :) Usiluje doczytac komentarze, bo jakos przez dwa dni mi nie szlo z czytaniem..
    Piekny temat - smarkanie pilkarzy - musze jakis mecz obejrzec i podejrzec :)
    U mnie szczelania prawie nie bylo, tylko od polnocy przez 20 minut, zdyscyplinowani ci Niemcy :)
    Ciekawa jestem, czy zima przyjdzie, mam ciagle okolo plus 8 stopni, ale poniewaz natankowalismy dwie tony oleju do grzania, to moze zima sie obrazi i bedzie zaraz wiosna??? Chcialabym, chciala!!!
    No to spijcie dobze, tylko grzedy sie trzymajcie, zeby nie spasc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia, spać, spałam, spaść z grzędy nie spadłam, a i tak nie do życia jestem. Niechby była zima ze śniegiem, zawsze to jaśniej na świecie. A takie liściopadowe coś - won!

      Usuń
    2. U nas proszy juz jakis czas. I temp wyraznie spadla. W nocy sporo ponizej zera, w dzien tez troche. Zgadzam sie, ze lekki mrozik i snieg nieco poprawiaja jakosc zycia zima - nie jest tak chlapowato i szaro. Za to jak jest cieplej to mozna sie lzej ubierac i nie marznie. Cos za cos. Mam tylko nadzieje, ze nie bedzie duzych mrozow, ktorych nie lubie:/

      Usuń
  29. Czajniczek i spółka piękni jak zawsze :)
    u nas te śniegi mogłyby się skończyć. Sansa śpi na parapecie uparcie, kocy napchane, żeby nie ciągnęło od okna a i tak wstała dzisiaj z zaklejonym okiem... :(
    Ściskam zwirrzaczki i nie chorować apeluje 💗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocuru, ale zaklejone oko od nieszczelnego okna? Przecież aż tak tamtędy nie wieje. To infekcja raczej jakaś.

      Usuń
  30. Dzień dobry.
    -3, śniegu na jakieś kilka centymetrów, miejscami zielone przebija, jakby trochę mniej szaro, smogu na razie nie ma.Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  31. Helou Kurniku.-3st.nic nie pada,zaraz idziemy szczepic Robina, w tym całym zamieszaniu zupełnie nam to z glowy wypadło,a tu juz po terminie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Czołgiem Kureiry! Znów ciemno i ponuro, wczorajsze słońce ożywiło mnie tylko na chwilę. Dobrze że posprzątałam Kurnik, bo dzisiaj chyba dzień prześpię.

    OdpowiedzUsuń
  33. Po pierwsze, po co Ci broń, najlepsza bronią każdej kobiety jest dobra patelnia, najlepiej taka z grubym dnem. Napastnika ogłuszysz, rękę mu uszkodzisz na poważnie, broń wytrącisz, a i hałasu można narobić. Bierzesz tę swoją bron - patelnię i idziesz do gościa co strzela. Czekasz aż skończy i walisz mu w parapet albo drzwi tą patelnią. A jak będzie pyszczył to mówisz że co, on może a ty nie? Jak będzie pyszczył więcej to zagroź że pierdolniesz go ta patelnią w durny łeb,albo gorzej, zaczaisz się na jego auto. W starciu z patelnią nie ma szans.
    Po drugie. Też nie mam kwiatów. To znaczy mam , kaktusy ale nie wpadłam na to by w klatkę wsadzić więc pierwszy miał obgryzione kolce.
    No i jeszcze raz, na debili najlepsza patelnia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna, pomysł z patelnią jest genialny! Ge-nial-ny! Hrehre, każdy strzela z tego, na co stać!
      Czy po ogryzieniu kolców koteczki się nauczyły, że to nie jest przyjemne?

      Usuń
    2. Patelnia wymiata:)))

      Usuń
    3. Ja mam od dawna patent na ludzi, co sa niedobrzy dla moich dzieci...w jedne rekie patelnia, w drugie - zdechla ryba. I mam chec tak naprzemiennie....

      Usuń
    4. Opakowana, wykorzystałaś kiedyś? Czy aby wizualizujesz?

      Usuń
    5. No nie całkiem się nauczył Antek, bo to on tu pierwszy do gryzienia. Jak przesadzałam kaktusy to w ziemi były nasiona kociej trawy i se wykiełkowała w najlepsze. Do dziad skubał, nos kłuł aż bolało ale skubał, jakby dwóch donic z trawą nie miał.
      A powiem wam, że do baby z patelnią, nie myta oczywiście, nikt nie podskoczy. No i jest efekt zaskoczenia, nim on się uspokoi z rechotu, bach go przez łeb i po psiarnie dzwonić, albo i nie. Niech sami go znajdą.

      Usuń
    6. Luno: patelnia jest faktycznie najlepsza! Moja Babcia trzymala w rogu przy drzwiach podreczny łomik na lobuzow! Ale patelnia ma wieksza sile razenia! I kazdy w domu ja ma!:D

      Usuń
    7. Hana - wizualizuje i pomaga na traume niesprawiedliwosci wobec MOICH dzieci! dodam, ze synus lada moment skonczy 39 i ma prawie dwa metry wzrostu...

      Usuń
    8. Luna, powinna raczej być umyta, bo tłusta może się ślizgnąć i nie trafisz w cel.

      Usuń
  34. Moje córki są nienormalne. Pudełka ich nie interesują:(. Kwiatków mam mało, bo dziewczyny siedzą na parapetach... Za to śniegu mam ze 20 cm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowa, daj choć imię, co?

      Usuń
    2. Ja na padaptach tez malo, za to obstawiam miejscs, gdzie kociarnia nie doskoczy i nie wlizie.

      Usuń
    3. Dora, przecie wszędzie wlizie, przynajmniej u mnie. A na padapty w szczególności:)

      Usuń
    4. U mnie jeden wisi na haku pod sufitem nad łóżkiem, nie doskoczy choćby się w locie obsrał. Znaczy wisi kwiatek.

      Usuń
    5. U mnie Nupek skacze po parapetach. Ale teraz mu zastawilam i nie moze skoczyc;) Orchidei nie rusza. Grzeczny pies:)

      Usuń
    6. Padapty zatem odpadają.Mam półkę na którą nie wskakują,tzn. w dzien nawet im do glowy to by nie przyszło,ale nad ranem Rysiu lubi skoczyć,zeby mnie pobudzić do pobudki:)))) Zatem co robi sprytna dora? Odsuwa stół i koteczek nie ma jak uprawiać procederu. Na szafki w kuchni nie wchodzi, na inne meble w innych pokojach też nie,zatem jest sporo miejsca do obstawiania, ale jak wyjezdzam to mocno okroilam ilosc roslinnosci, a i zaraza jakas sie rzucila, tzn,te paskudne male czarne muszki,ziemiórki, zniszczyly sporo kwiatów:( Nawet moje cudne wieloletnie ,niezłomne hoje. Zatem chyba bede szla w strone kaktusów.

      Usuń
    7. Dorka - potrzebujesz nieduzo hodowle pajakow, zalatwia, zjedza i wydusza te [parszywe muszki.

      Usuń
  35. Cześć Kokoszki!
    Nie pojechałam. Bez grożenia smarkaniem na dystans.
    U nas sypie znowu. Więc uprawiam mój najbardziej ulubiony sport zimowy czyli odśnieżanie. Mniej wysiłkowy niż narty i w każdej chwili można zrobić przerwę na gorącą herbatkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzisz, to dobry i zdrowy sport, to odsniezanie.

      Usuń
    2. Agniecho odsniezanie dobrze rozgrzewa! To moze Ci wypedzi chorobe?

      Usuń
  36. Agniecha, rozumiem Cię jak matka, chociaż widoków trochę żal...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam fajne zdjęcia telefonem, a teraz nie wiem, jak je przesłać do kompa, bo w tym durnym telefonie nie chce mi się zainstalować e-mail. I dupa. Znaczy się, obiektywnie patrząc dupa to ja, bo nie umiem obsłużyć tego sprzętu. Podświadomie pewnie wychodząc z założenia, że on ma służyć mi.

      Za młodaś na moją matkę. :-P

      Usuń
    2. Agniecho ja uzywam kabelka, z jednej strony ma koncowke jak do czytnika pendriva a z drugiej jak do ladowania telefonka

      Usuń
    3. Wysyłam zdjęcia pocztą, a ostatnio komp łaskawie odczytał zdjęcia z komórki. Używam kabelka od ładowarki telefonu.

      Usuń
    4. Agniecho ja tez kabelkiem do kompa sie wpinam z telefonu. Bluetooth nie zawsze mi dzialal.

      Usuń
    5. Agniecho - po czytaniu komentarzy DALEJ nie wiesz jak przerzucic zdjecia??? No przeciez albo wlizc w telewizjor, albo przylozyc rure od odkurzacza z kawalkami papieru, albo nalac do papieru toaletowego, albo smarknac na dystans albo przez hologram. Masz duzo wyjsc.

      Usuń
    6. Opakowana, ale ja jeszcze się nie nauczyłam. Ani pluć, ani smarkać, ani nalać.... Och jakże mi smutno...

      Usuń
    7. Agniecha, a morsem chociaż umiesz nadawać?

      Usuń
    8. zostaje odkurzacz i wlazenie przez tv.. no i Morse.

      Usuń
  37. Agniecha, obawiam się, że nie jestem za młoda na Twoją matkę. Moja córka, na ten przykład, jakoś szybko się postarzała:(
    Wyślij sobie zdjęcie z telefonu na adres mailowy. Tez tak mam i w ten sposób to działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestań ględzić. Zam młoda jesteś i już. Przecież nie urodziłabyś mię w przedszkolu. Wśród klocków. Głupio by wyglądał, taka mała dziewczynka rodzi drugą małą dziewczynkę.

      Usuń
    2. Hrehre, Agniecha, mentalnie młodam koza, ale poza tym, hmmm.

      Usuń
  38. Zamiast hydrowatej ksyzyny dla źwierząt podawanej w Sylwestra, w Wielkanoc i przy okazji wesel w sąsiedztwie proponuje wystrzelać strzelających! Działanie to jako humanitarne jest jak najbardziej zgodne z moim noworocznym postanowieniem bycia lepszą dla ludziów. ;-) Jak mła już przejdzie noworoczna postanowienność to wróci do starej propozycji - urządzenia konkursu pod tytułem "Gdzie wsadzić odpalającemu kretynowi petardę żeby było naprawdę fajnie?". Laureatki i laureaci konkursu będą w Sylwestra odpalać byłym odpalającym, rzecz jasna ku uciesze tłumu co to "Miłość w Zakopconym" uwielbia porykiwać. "To jest miłość w Zakopconym, wóda z ogórkiem kiszonym." Bum, bum, bum, srutututu, wśśśuuu! No pięknie bandzie!;-) Ten...tego... Sylwester marzeń.
    Co do roślinków - słoje, klateczki, szklarenki u mła na porządku dziennym a i tak się czasem niektórzy interesują tym co nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  39. Taba, patelnia! Jestem zachwycona pomysłem Luny (patrz wyżej).
    Oczywiście, łapy już były między prętami klateczki, ale bez sukcesów. Mam nadzieję, że się w końcu z tym oswoją i odpuszczą, dziady.
    Ogłaszaj ten konkurs, mam parę pomysłów.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ogłaszam, że dzisiaj Wałek wyszedł z domu na własnych, krótkich nóżkach! Uff!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, znaczy , że trauma nieco mija. Ściskam wałeczka.

      Usuń
    2. Super! Ale 4 dni wyciete z zycia mial, biedny!

      Usuń
    3. Brawa dla Wałka, a ja siedzę w pracy i bluzgam pod nosem, bo od trzech godzin wali białe g...o z nieba, a ufo, ani słychu, ani widu, czyli drogowcy śpią...Komu, to brakowało tego białego, mogę oddać za darmo...

      Usuń
    4. Zuch! na krotkich nozkach! oby teraz nikt nie znalazl parszywych resztek szczelajacych rzeczy i sie nie pobawil, bo znowu bedzie.

      Usuń
  41. A ja dziele sie radoscia, dzis o 4 rano urodzil mi sie drugi wnuczek Maksymilian ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Zdrowia życze małemu i tobie.

      Usuń
    2. Gratulacje dla Babci i Rodziców, a dla Maluszka zdrówka.😘😘😘😘

      Usuń
    3. KOngratulacje dla wszystkich zainteresowanych, niech sie Maksiu chowa zdrowo i na wesolo!

      Usuń
  42. Magda, wspaniała wiadomość! Gratuluję Ci, a także szczęśliwym rodzicom maluszka. Niech rośnie zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
  43. Ale wiadomosci! Gratulacje dla Rodzicow i Dziadkow! 4.01 o 4 rano:) I jakie ladne imie!

    OdpowiedzUsuń
  44. Magdo,najlepszosci wszelkiej,dla Rodziców i samego maluszka!

    OdpowiedzUsuń
  45. Nupkowo,a na zdjęciu twojego profilu to Nupek? Pokazałabyś te swoje skarby psie:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Tak, to Nupek, ale golas, bo go ogolilam na lyso. Teraz juz zarosl. Musze zaktualizowac fotke;) Ciapek tez bardzo futrzasty. Niestety ten awatar jest malutki, chyba oba sie nie zmieszcza. Moge jedynie wstawic aktualne zdjecie Nupka a potem podmienic na Ciapka. Oba teraz zarosniete, bo jest zima.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz jest aktualny Nupek.

      Usuń
    2. Ale miuniek:)))))) zrob foty i wyslij Hanie,to wstawi w Kurniku:)

      Usuń
    3. Dzisiaj nieco zaniemoglam. Zdjec mam sporo, ale jeszcze malo Nupka. Bo jak go ogolilam to stracil mocno na urodzie... no a futro odrasta tak z 8-10 mcy. Minelo dopiero 5,5. Od lat mam system corocznego golenia psow jak juz jest cieplo. I do zimy futro im odrasta. Uwielbiam takie kosmate psy, ale latem jest im chlodniej bez i kleszczy nie lapia...

      Usuń
  47. Magda- Gratulacje !!
    sama mam wnuka, wiec co to za radość
    ma prawie 9 miesięcy i 4 zębiska oraz uśmiech od ucha do ucha każdego dnia, co tam kazdego dnia, każdej minutki :)
    Wałecek zuch! Teraz już może zając się darciem kartek dla Miki ;)
    Zima u nas , biało i pięknie, ale nie lubię, już widzę jak się ludziska ślizgają nóżnie i oponowo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tez zima! Napadalo sniegu! I lekki mrozik. Wichura byla ze 2 dni, ale juz jest spokojniej. Taka zime moge miec:)

      Jak piszecie o wnukach to nagle sobie przypominam, ze nie mam ani dzieci ani wnukow;) choc moglabym juz oba pokolenia miec... no coz. Mam za to pieski! I tego bede sie trzymala! (dzieci uwielbiam).

      Usuń
  48. Gratulacje dla Maksymiliana i Walka!!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  49. Gratuluję i witam na tym świecie Maksymiliana.
    Wałkowi też gratuluję, bo to wstyd tak długo nie używać krótkich łapek.
    U mnie popadało, pobieliło, ale bez przesady, lekki mrozik trzyma i trudno się nie zachwycić skrzącą w świetle bielą.
    Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ewa2, u mnie nic się nie skrzy, popołudnie - z przerwami - praktycznie przespałam i dzień w plecy:(

    OdpowiedzUsuń
  51. Wałek znów się waha, muszę namawiać, ćwierkać, przekonywać i zachęcać. Wychodzi, ale zaraz wskakuje na parapet i ujada, żeby wpuścić go nazad. Oesu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie mu też zimno w nóżki. Biedaczysko, chętnie bym pomogła, ale nie wiem jak. Nie przespałam popołudnia tylko dlatego, że miałam dyżur.

      Usuń
  52. ja z uprzejmym zapytaniem do Luny - jaki mianowicie rozmiar patelni jest najlepszy? 28, 24, czy moze mniejszy? mam na stanie bowiem patelnie sztuk 4 i nie wiem która przygotowac na okoliczność. Z góry dziękuje za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń