piątek, 19 czerwca 2015

Potępiam



Wstrząsająca historia kociaków zapakowanych do kartonów i oklejonych szczelnie taśmą, która obiegła wczoraj całą chyba Polskę (i dobrze) zbulwersowała i mnie. Długo nie mogłam się uspokoić, właściwie dotąd się nie uspokoiłam. Dręczy mnie świadomość, że to wierzchołek góry lodowej. Ta historia po prostu „się wydała”. Gdyby nie czyjaś przytomność umysłu i może zbieg okoliczności, nikt nie usłyszałby o jakichś tam kotach pozostawionych na powolną śmierć w męczarniach.
Dobrzy ludzie zajęli się kociakami i uratowali je, bo (prawie) zawsze znajdą się dobrzy ludzie, którzy muszą naprawić to, co inni zepsuli, zrujnowali, zadręczyli. Zbyt wiele jednak takich historii nie kończy się happy endem.
Policja sprawdza, czy „nie doszło do naruszenia”, do którego doszło przecież jak cholera i co tu sprawdzać, na litość boską?
Od wczoraj zastanawiam się skąd w człowieku tyle okrucieństwa i sadyzmu, skoro zwierzęta go nie znają? Przecież pochodzimy od zwierząt?
Nazbyt często winę zwala się na rodziców, a przyczyn okrucieństwa szuka się w traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa. Oznaczałoby to, że agresji uczymy się w dzieciństwie - naśladując innych, ale także poprzez doświadczanie agresji i okrucieństwa na sobie. Rodzic bijący swoje dziecko zapewne również był poddawany przemocy ze strony swoich rodziców. I tak dalej, aż do zarania dziejów. Zadaję sobie pytanie gdzie jest początek łańcucha przemocy? Kto zaczął? Kto zasiał to ziarno i skąd je wziął? Pierwszy homo sapiens nie mógł być bity, skoro był pierwszy?
Inna teoria mówi o tym, że okrucieństwo jest kompensowaniem sobie poczucia niższości, kompleksów, odrzucenia i upokorzenia.
Obydwie teorie trzymają się kupy, jednak mnie nie przekonują. Co z milionami oprawców w służbie Hitlera, Stalina i im podobnych? Wszyscy byli bici przez rodziców i upokarzani? To musi tkwić gdzieś głębiej, a sprzyjająca sytuacja to coś uwalnia, jak zarazę, która latami może spać gdzieś w zakamarkach naszego organizmu, aż któregoś dnia budzi się do życia. I co sprawia, że jeden osobnik jest okrutny i zdolny do najgorszych czynów, a inny nie? A może też jest, tylko jeszcze o tym nie wie?
Pomijam oczywiście jednostki chore psychicznie. Dla mnie jednak ktoś, kto świadomie zadaje ból żywym istotom nie może być zdrowy psychicznie. Nic nie usprawiedliwia dwóch potworów spod Oławy. Ani bezmyślność, ani bieda, ani głupota. Równie dobrze można by usprawiedliwiać pijaka, który zabił po pijanemu, bo nie miał świadomości czynu.
Wiem na pewno, że we mnie drzemie, a właściwie nieustannie czuwa, bezsilność. Okropna, dojmująca, objawiająca się ściskiem w gardle. Niewiele mogę zrobić poza strzępieniem jęzora. Mogę jeszcze potępić, co niniejszym czynię. Róbmy to wszędzie – w domu, na ulicy, w blogu, gdzie tylko się da i nie tylko te dwa wyciruchy. Słyszycie, odrażające babusy spod Oławy? Potępiam was tak bardzo, że brakuje mi tchu. Gardzę wami i życzę, aby w swoim czasie wasze dzieci zrobiły wam to, co wy zrobiłyście kociakom.

Dla osłody:

Kto zgadnie, w czym zasiada Czajnik?
 PS. Internet od wczoraj zawraca gdzieś przed wsią, więc może być różnie...


113 komentarzy:

  1. Hana, ja siedze i placze od wczoraj :(((
    A dzisiaj...w jakims programie informacyjnym...szanowny pan i wladca, znecal sie nad psem, uderzyl go w glowe i zywcem zakopal :((((((((
    Nie jestem juz w stanie nic napisac, tylko tyle, zeby ci podludzie sie w piekle smazyli :((((

    OdpowiedzUsuń
  2. POTĘPIAM!!!! nie wiem skąd się to w ludziach bierze, czasem patrzę jak "pan" tresuje psa i ile w nim wtedy złości, tak jak w matce, która warczy na dziecko.
    Może ludziach tkwi coś co się wyzwala w ekstremalnych okolicznościach i wobec słabszych? Na szczęście nie u wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miejmy nadzieję, że Los im kiedyś odpłaci. I nie tylko tym babskom z Oławy, ale każdemu, kto się na słabszym wyżywa i drugiego życia nie szanuje.
    Możemy jedynie potępić i niech nas będzie więcej od tempych ( pisownia zamierzona) oprawców. Co w nich tkwi - tego nie wie nikt. Nie można wszystkiego zrzucać na ciężkie dzieciństwo, to tylko cienka wymówka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic nie napisze, bo juz wczoraj niecenzuralnie dalam upust emocjom u Gosi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hanuś nie życz im nic ani złego. One doświadczą i tak bo zawsze zbiera się to co się zasiało, inaczej zresztą nie można.
    Ten kretyński podstęp że niby znalazły i tak się wydal. Coś ostatnio pisałam też na ten temat "Bilans musi wyjść na zero" i zawsze wychodzi na zero, tyle że cierpienie jest zapłatą za to co się bierze, co w głupocie i bezmyślności swojej przeogromnej się postanowiło wziąć. Czyjeś życie ból i cierpienie wzięło się radośnie i trzeba będzie zapłacić. Potępiam jak każdy z sercem człowiek, ale jednocześnie wiem że cena jaką te kobiety zapłacą, jest tak wielka że jest mi ich żal.
    Tak widzę świat i ludzi.
    Ból tych kotków był wielki, przerażenie, niemoc i bezsilność i te kobiety tego wszystkiego doświadczą, to jest straszne to po prostu tak wielka potworność że aż smutek zalewa serce.
    Potępiam i jest mi ich żal. Biedne głupie złe babska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety elka, nie zawsze
      Często to nasze pobożne życzenia. Nie mam dla nich litości

      Usuń
    2. One też nie miały. Dla tych kotów. I tak się kręci spirala negatywnych emocji. Smutne to wszystko.

      Usuń
    3. Ja wierzę, że dostaną to na co zasłużą, że w taki czy inny sposób zapłacą za głupie okrucieństwo. Nie życzę im źle bo takie życzenia mi nie pomogą a nie chcę by zalał mnie jad. Chcę wierzyć, że otworzą im się oczy, że się zmienią choć to mało prawdopodobne, że będą się wstydzić, że sąsiedzi się od nich odwrócą i to będzie kara bo będzie je prześladować że zrobiły coś takiego. W pierwszym odruchu zapewne by mnie poniosło i bym zbluzgała i życzyła najgorszego ale co to da, znienawidzą mnie i zaperzą się jeszcze bardziej bo taka jest naszla podła ludzka natura - jesteśmy w swoich oczach nieskalani i nie tolerujemy krytyki.

      Usuń
    4. Agniecha, ale ja nie mam zamiaru pakować tych bab do pudełka. Jeśli już, to do pudła.

      Usuń
    5. Luna, a ja myślę, że sąsiedzi się nie odwrócą, bo są tacy sami (przepraszam tych, którzy tacy nie są, jasne, że trochę uogólniam). A babusy będą miały poczucie krzywdy, że spotkała je kara (o ile spotka), za parę "głupich" kotów.

      Usuń
  6. Mój mąż w takich sytuacjach pociesza mnie, że takie przypadki można określić mianem patologii. Ze to mimo wszystko jest cały czas PATOLOGIA. I że nas, dobrych, czujacych i myślących osób jest mimo wszystko, dużo więcej, choć czasem wydaje się, że jest zupełnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maleno chciałabym w to uwierzyć. U mnie na wsi tak źle się dzieje ze wszyscy chyba to patologia

      Usuń
  7. Nie pogadamy
    Internetu niet
    A srajfon jest gupi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedyna droga to potępienie, zwracanie uwagi. Jeden "debil" mnie nienawidzi we wsi za to, ale psy mają ocieplone budy i trzy metrowe łańcuchy. Przedtem jeden mieszkał pod samochodem, drugi pod piłą. Ale wroga mam, życie:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, bardzo istotne jest to, co powiedziałaś - ludzie często się boją zwrócić uwagę w obawie o własną skórę i rozumiem to. Nie boję się, że podpalą mi dom, boję się o moje zwierzęta każdego dnia. Może komuś przeszkadza, że biegają wzdłuż płotu i obszczekują ciągniki?

      Usuń
  9. Procesy myślowe u takich ludzi trudne do pojęcia chyba. Bo co sobie myśli ktoś, kto przywiązuje psa w lesie i jedzie na wakacje? On się bawi, gdy ktoś kona w męczarniach? Nie zakłóca mu to niczego?
    Czegoś gdzieś zabrakło, na pewno. Tak kształtuje nas chyba kultura, czasem też religia. Pan stworzenia, zwierzę bez duszy i tym podobne brednie. Może bezduszność była kulturowo potrzebna, aby cywilizacja mogła przetrwać? Albo może - żeby mogła upaść i powstać nowa?
    Okrucieństwo chyba jest składnikiem kultury i to ważnym, skoro od tysiącleci ma się dobrze. Może jest sposobem na wyrzucenie na zewnątrz, poza siebie, czegoś, czego w sobie znieść się nie da? Czegoś, co nieprzerobione w inny sposób rozsadziłoby jednostkę od środka? Spójrzmy na wymyślność zadawanych ludziom tortur, choćby przez inkwizycję. Historycy policzyli, ze to idzie w miliony. Można założyć z grubsza, że ludzkość dzieliła się w pewnych czasach na torturujących i torturowanych, z wyłączeniem tych, co nie torturowali, bo nie mieli siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A eksperyment Zimbardo?

      Usuń
    2. oooo, to ja gupia baba, nie wiedzialam, ze to ma nazwe i pewnie sklamalam jak opisywalam (nizej)...

      Usuń
    3. Eksperyment pana Zimbardo mówi tyle, że każdy jest zdolny do okrucieństwa w pewnych okolicznościach. Tym bardziej korzystając z tego, że mamy w sobie również zdolność do refleksji, warto o tej własnej zdolności do zła wiedzieć.

      Usuń
    4. AniuM., i to właśnie nie daje mi spokoju. Czy i ja w ekstremalnej sytuacji zamienię się krwiożerczą bestię? Mimo, że wiem?

      Usuń
    5. Masz większą szansę, że się nie zamienisz, niż gdybyś nie wiedziała, tak mi się wydaje...

      Usuń
    6. Hana wydaje mi się że dlatego że wiemy ,w ekstremalnych warunkach możemy próbować się tej bestii w nas przeciwstawić , ale czy nam się to uda tego dowiemy się tylko jak czegoś bardzo trudnego doświadczymy.
      Psychika ludzka jest tak skomplikowana ,że przeciętnemu człowiekowi ,w ekstremalnych warunkach trudno nad nią zapanować . Niektórzy nie lubią myśleć inni nie potrafią .
      Ja uważam że ludzkość w swojej historii zrobiło już sporo aby okiełznać bestię w sobie . Już to że współczesny człowiek roztrząsa takie dylematy jak te tutaj . Może to i kropla we wszystkich ziemskich oceanach , ale jak widzimy jeszcze pokolenie naszych rodzicieli inaczej podchodziło do poruszanych tutaj kwestii .
      Wydaje mi się że to co możemy zrobić to starać się samemu w każdej sytuacji być w porządku i edukować innych . Już nieraz pisałam o roli kościoła w tej edukacji ,a także najpopularniejszych seriali filmowych . Dla dzieci mogłyby się sprawdzić różnego rodzaju gry uczące odpowiednich zachowań . Wydaje mi się jednak że największy problem jest jednak nie z dziećmi a z naszym pokoleniem .

      Usuń
    7. Marija, bardzo mądre słowa.
      Kościół ma ogromne pole do popisu. Szkoda, że jest zajęty "ważniejszymi" sprawami. Niejednokrotnie pisałam, że każdy wiejski (nie tylko) proboszcz mógłby zrobić więcej, niż 4 fundacje. To on najlepiej widzi, co dzieje się w zagrodzie (kolęda!). No i ma siłę rażenia z pozycji ambony.
      A w ogóle dziędobry Kury! Internet się pojawił, ale zaraz może zniknąć, więc nie wiem, jak długo z Wami pobędę.

      Usuń
    8. U mojej pani Marysi we wsi ksiądz z ambony nawołuje do zapewniania psom wody w upał, wydłużania łańcuchów i zabierania psów do domu na Sylwestra, żeby je uchronić przed fajerwerkami i petardami. Ogłosił też, że złe traktowanie zwierząt to grzech, z którego trzeba się spowiadać. Sam też ma psa, o którego bardzo dba a jak poprzedni zakończył życie to płakał po nim bardzo. Jak w każdej grupie zawodowej i społecznej są tacy, ktorych sprawa nie obchodzi jak i ci, których obchodzi. Wszystko zależy od indywidualnego człowieka a nie od takiej czy innej instytucji.

      Usuń
    9. Mika, pierwszy raz słyszę o takim księdzu. Ciekawam, czy jego postawa przynosi jakiś skutek?

      Usuń
  10. Ja to bym koparę pożyczyła od panów i roztarła takich ludzi na miazgę. Pod asfalt i na granit jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń
  11. To nie jest takie proste... Nie koniecznie patologia. Moja babcia też tak robiła - zachorował zwierzak albo był niepotrzebny, to wywieźć do lasu. A jednoczesnie była dla nas dobra i kochana, złego słowa nie powiedziała. Zimą wieszała skórki dla sikorek. A pies zamknięty cały dzień w budzie, bez wody i jedzenia. A jak ja coś mówiłam na ten temat, to byłam "głupiomądra" i w głowie mi się przewracało i "wszyscy będą cię wyśmiewac, boś dziwak"...Psa wypuszczałam, kiedy tylko mogłam, karmiłam, poiłam i chodziłam na spacer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychowanie takie było, tak dzieciom wbijano do głów i już potem były zaprogramowane. Teraz jeszcze pokutuje, ale się zmienia i to szybko.

      Usuń
    2. Gorzka, zupełnie tych wszystkich zmian u nas nie widzę. Widzę za to mentalność twojej babci, tuż za płotem. U dzieci też
      Kurna nie da się z tego ustrojstwa gadać

      Usuń
    3. Pisząc patologia miałam na myśli po prostu odstępstwo od tego, co w takiej sytuacji zrobiłaby w takiej sytuacji większość osób. Sama mam rodzinę na wsi i wiem, że tam to nie zawsze jest takie oczywiste.

      Usuń
    4. Ta babcia akurat była z miasta, tyle że swój domek z ogrodem mieli...

      Usuń
    5. Gorzka, przyjęło się, że na wsi zwierzęta traktuje się gorzej, co nie jest prawdą. Różnica jest taka, że na wsi bardziej to widać.

      Usuń
  12. Aniu,jest sporo prawdopodobieństwa w tym co mówisz
    Ale myślę że człowiek tak ma z przyrodzenia. Paradoksalnie dlatego że ma rozum.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zrozumieć mechanizm. Oczywiście wrażliwość i refleksja w podejściu do zwierząt (ludzkich i nie-ludzkich) tez jest jakoś składnikiem kultury i przyrodzenia - inaczej by się nie pojawiła. Zastanawiam się, co można zrobić w większej skali... Nie wiem, co byłoby skuteczniejsze niż sankcja religijna. I tu rola kościoła mogłaby być duża.

      Usuń
    2. AniuM., obawiam się, że w większej skali niewiele. Dlatego takie ważne jest gadanie o tym, napiętnowanie, po prostu róbmy swoje.
      W większej skali mógłby sejm, ale nieee, oni tez zajęci ważniejszymi sprawami.

      Usuń
  13. Teraz dopiero przeczytałam o tych kotkach. Gardło mam ściśnięte...

    OdpowiedzUsuń
  14. dwa dni temu 10 -12 lenie dzieci zadręczyły 3 kocięta plus matkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nikt tego nie widział, nie słyszał?

      Usuń
  15. Moj umysl i serce tego nie ogarnia. Potepiam cala soba. I to co ludzie robia z kotami, psami. I to, ze zabjaja slonie dla klow, nosorozce na afrodyzjaki, wieloryby na tran, futrzaste-na futra.
    Sama jestem miesozerna niestety, ale moze i to sie zmieni niedlugo.

    Lece do wyrka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, futrzaste, tam, gdzie sa i jest zimno i sa ludzie, to sa-bbyly zabijane nie dla futra samego. Cale wielkie zwierze bylo potrzbne. Do przetrwania...ale np - ile wiewiorek potrzeba na JEDNO futro? i to tak zamordowanych, zeby furto bylo cale z nich, bo zle zamordowane byly odrzucane (pewnie dalej sa...) - ponad 250. a babie, co takie by nosila to bym pokazala film z produkcji takich plaszczykow....na sile i kilka razy.

      Usuń
    2. Opakowana, mialam na mysli wlasnie, glownie norki, lisy o wiewiorkach nawet nie pomyslalam..Bosz..

      Usuń
    3. Matko, ja też nie wiedziałam o wiewiórkach:(

      Usuń
    4. http://ecowe.blogspot.com/2007/03/put-on-cute-snouts.html
      i to sa te dobre futra, cale.... ja to widzialam w tv dawno temu a wrylo mi sie w pamiec...rozumiem skorzane buty, tak samo jak futra (choc futra tylko toleruje wlasnie jako produkt uboczny/potrzebny w klimacie...ja sama kiedys w spadku dostalam furto...oddalam do sklepu charytatywnego, ktory zbieral futra i wysylal gdzies do Mongolli.

      ale ludzka proznosc z brakiem mozgu polaczona to krok od niepatrzenia na cierpienia zwierzat i od okrucienstwa....

      Usuń
    5. Jeżu, Opakowana, te baby, a zwłaszcza jedna, wyglądają w tych futrach jak KUPY! Ludzka próżność jest niezmierzona.
      To nie jest krok od niepatrzenia, to już jest okrucieństwo!

      Usuń
    6. Matko jedyna! Futra z wieiwiórek??!!! Aż mi się włos zjeżył!

      Usuń
    7. a te nutrie wszystkie to duzo wieksze? tez to samo...i zdaje sie "hodowane" tylko po to. no dobra, juz przestane...

      Usuń
    8. Wiesz co, Opakowana, futro z wiewiórek brzmi abstrakcyjnie, ale jak się widzi tę babę w nim, to dopiero sobie uświadamiasz ogrom zjawiska i cierpienia.

      Usuń
    9. ja sie nie moge opanowac przed patrzeniem z obrzydzeniem na taka babe! a znajac moje dziecko mniejsze, cos by powiedzialo szeptem scenicznym na temat....

      Usuń
  16. Hano, ja tez trzese sie od wczoraj. Moim zdaniem pomoc moga tylko wysokie kary (nic tak nie przemawia do rozumu jak bol portfela, czy wstyd aresztu/wiezienia), i reagowanie otoczenia (w mysl zasady kropla drazy skale). Sprawa z przed kilku lat: nastolatek zameczyl labedzia w parku, zostal aresztowany, sprawa zostala roztrabiona na cala Kanade, mial sprawe w sadzie i wysoka kare. Rozumowanie sedzi bylo nastepujace, ze postepowanie nastolatka to przejaw sadyzmu, ktory musi byc zniszczony w zarodku poniewaz w ten sposob tworza sie psychopaci. Nie sposob sie z tym nie zgodzic, bo przeciez dzisiaj zameczyl labedzia, jutro moze psa a pojutrze moze dziecko?! A na kontrole populacji zwierzat domowych tylko sterylizacja. W Kanadzie sterylizuje sie prawie wszystkie koty i psy. Przez 26 lat zycia tutaj slyszalam o kilku bezdomnych kotach (szybko wylapanych i zaadoptowanych przez moich znajomych), a widzialam JEDNEGO! Bylo to podczas wakacji w miasteczku letniskowym, pol miasteczka zaangazowalo sie w ratowanie kotka, w przeciagu kilku dni kotek mial dom. Pozdrawiam, Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko, całom sobom jestem za sterylizacją. Dziko żyjące koty są potrzebne, ale pod ścisłą kontrolą i opieką. W końcu robią za czyścicieli, zwłaszcza w miastach. I co je za to spotyka? Zimno, głód, choroby i ludzkie okrucieństwo. Potrzebna jest równowaga, po prostu.

      Usuń
  17. pudeleczko na kredki mniejsze?
    pudeleczko na malutkie widelczyki do koreczkow na srebrnej tacy, podawanych gosciom w Nowy Rok?
    Miszczu Zagospodarowania Bardzo Malych Pudeleczek osiagnal perfekcje....bardzo mu do twarzy z/w tym pudeleczkiem/pudeleczku.

    co do calej reszty, to ...rozumem nie da sie tego objac, choc slyszy sie o tym wrecz codziennie...
    a to, ze ludzie moga zaczac zachowywac sie okrutnie to bylo dowiedzione w takim eksperymencie, gdzie losowo podzielono grupe (studentow?) na dwie - straznikow i wiezniow. I po jakims czasie z normalnych ludzi zrobili sie okrutni straznicy a z zupelnie normalnych ludzi zrobily sie ofiary...czyzby kazdy mial w sobie jakis gen, mikrogen okrucienstwa, ktory wylazi w odpowiednim momencie? A pierwszy homo sapiens chyba nie byl bity za to pierwszy bil, uderzyl...nierownosc wyzwala chyba takie okrucienstwo na zasadzie, ze "mozna", ze to drugie jest slabsze...automat jakis? u jednych wyzwala okrucienstwo, u drugich empatie....czy to jest zamienne? czy jest i jedno i drugie w nas wszystkich?
    Jesli tak, to kazdy powinien o tym wiedziec i dzialac zeby wytepic w zarodku, zanim nastapi moment sprawdzianu...

    a to czy czlowiek byl bity w dziecinstwie pewnie ma wplyw, bo takie zachowanie wydaje sie wtedy byc norma....

    ale ile pokolen zajmie wbicie do zakutych pal TO, co my uwazamy za dobre i normalne...

    czy karajac ludzi za okrucienstwo jestesmy dla nich okrutni?

    tak czy siak, ja bym takich, co sie znecaja nad dziecmi i zwierzetami powiesila na drzewie za noge, nad mrowiskie, obmazanych miodem. najlepiej w lesie. albo zwiazala nogi, zawiazala szmata oczy i wypuscila na utostrade. albo zwiazala i zamknela w pudle i pudlo wrzucila do smietnika, albo przywiazala ognie sztuczne do doooopy i zapalila, albo zwiazala bardzo dokladnie i wrzucila na ognisko (te dwa ostatnie byly uczynione malemu kotkowi oraz jezowi). I niech mi nikt nie mowi, ze jestem okrutna!!

    nikt by sie nie podjal wykonania takiej kary, wiec co robic?? :((((((((

    gniot w dolku zostaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, sztucznie ognie u doopy bardzo przemówiły do mojej wyobraźni! Już widzę delikwenta, jak one (te ognie) miotają nim na wszystkie strony, a na koniec wystrzeliwują go w kosmos!

      Usuń
  18. Czajnik w pudelecku na serwetki?
    Mam do niego osobisty zal, ze mi sie nie pokazal;) A Ty Cajnicku, Ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serwetnik od Arteńki? :)

      Usuń
    2. Jak to sie nie pokazal ? Schowal sie ? :)

      Usuń
    3. Orszulka, on tak ma. Jeśli ktoś z zewnątrz zjawia się w domu, ten bohatyr i pierwszy rozrabiaka wieje, że na zakrętach nie wyrabia. Najczęściej wślizguje się do łóżka, pod kołderkę i tam się rozpłaszcza tak, że nawet wybrzuszenia nie ma. I potrafi tak spędzić pół dnia, a ja latam i go wietrzę, bo boję się, że się poddusi. Nie mam pojęcia skąd to zachowanie. Nigdy nie miał złych doświadczeń. W końcu wyłazi, ale po paru godzinach, jak zgłodnieje, a i to chyłkiem.

      Usuń
    4. Kasia, następnym razem go przymuszę!

      Usuń
  19. A czajnik siedzi na drobiu pieknym...jakos tak, te koguty i kury cos mi przypominaja.
    W tamtym roku Inkwi dostala ode mnie podobne serwetki do deku ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak! To Czajnik, miszcz nad miszcze w kamuflażu! To jest serwetnik od Arteńki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hano,poruszyłaś ważny i poruszający temat.Często zadajemy sobie takie pytania...- kim jest taki ktoś,kto dręczy i zabija dla przyjemności,skąd biorą się w człowieku takie pokłady zła,co sprawia,że przestaje się kontrolować i daje upust prymitywnym instynktom,które w nim drzemią? Wielu psychologów i psychiatrów podziela pogląd A.Kępińskiego:"Każdy jest potencjalnym mordercą,tylko jego żądza mordu ukryta jest pod powierzchnią obowiązujących norm społecznych."Zatrważające...,czyżby w każdym z nas tkwił Lucyfer?Jakie warunki sprzyjają zatracaniu się moralności?Na pewno poczucie bezkarności,anonimowość,upadek/brak autorytetów,powielanie negatywnych zachowań wyniesionych z domu,negatywne grupy odniesienia.I jakby na to nie spojrzeć,zawsze będzie to wynikało z błędów wychowawczych i niewłaściwie prowadzonej edukacji,na wielu płaszczyznach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksan, myślę, że do listy okoliczności sprzyjających okrucieństwu trzeba dorzucić strach, sytuację ekstremalnego zagrożenia, ale też chciwość i żądzę władzy.

      Usuń
    2. ale chyba ekstremalne zagrozenie to tylko jak zwierze w kozi rog zapedzone, gdzie sie odgryza, rzuca sie = odruch ocalenia siebie, okrucienstwo jest z premedytacja....okrucienstwo to tortury...socjopatia - kompletny brak takich ogolnie pojetych zasad moralnych chyba...

      Usuń
    3. Opakowana, ja już sama nie wiem, drzemie we mnie, czy nie drzemie?
      Cholery zaraz dostanę. Internet 5 minut jest i 6 godzin ni ma!

      Usuń
    4. Hana,u Ciebie zapadło ono w śpiączkę,bez szans na wybudzenie!

      Usuń
    5. Ksan, właśnie nie mam pewności, bo jak myślę o tych babusach i innych s... to budzi się we mnie demon.

      Usuń
    6. To taki werbalny demon ;)

      Usuń
  22. poruszający x2,sorki;),widać,jak mocno mnie to poruszyło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksan, kto by się tym przejmował:)))

      Usuń
    2. Powtórzeniem znaczy, nie poruszeniem!

      Usuń
    3. Zwykle takie błędy tłumaczę tym,że rozpraszają mnie koty,które właśnie w amoku:) Tyle że one teraz śpią...;)

      Usuń
    4. Wygląda na to, że sama z siebie zrobiłaś ten straszliwy, hańbiący błont!

      Usuń
  23. Dorzucę jeszcze takie przekonanie że tylko własny przykład się liczy. Ludzie patrzą i wiem, śmieją się, niech się śmieją a my robimy swoje. Nie szybko Hanuś nie szybko, ale robota jaką robisz na tej wsi jest wielka i gdyby tam były ze trzy takie Hanki, reszta by raz dwa inaczej myśleć by się nauczyła. A na nauczanie na religii nie ma co liczyć, tam świeccy księża to w większości tłumoki bez serc.
    Ktoś napisał powyżej o zadręczeniu kociąt i ich matki, dla mnie byłaby sprawa prosta, przechodząc obok rodziców tych dzieci, za każdym razem spluwałabym na lewo prawo mamrocząc pod nosem a wyraźnie: mordercy, mordercy i wyciągając by widzieli palce w geście Fatimy. To dobrze działa na psychikę takich ludzi.
    Dodawałabym jeszcze po jakimś słownym ataku z ich strony - przyjdą do was te koty, przyjdą zadręczą was przyjdą o już byli ale jeszcze przyjdą i to nie raz.
    Moja mroczna strona tak się przejawia.
    Bywam okrutna dla takich ludzi i a dzieci takie trzeba uczyć poprzez strach, one muszą się bać, bardzo bać, tak bać że po nocach nie będą spać, w majty się zeszczy a nie pójdzie do kibla ze strachu. Nie widzę innego wyjścia.
    Wypraktykowałam na jednej co prawda dziewczynie, wyjątkowo słodkiej a głębokiej mendzie, wiec wiem że strach działa.
    Człowiek uczy się gdy go boli, wiec opowieści o zemście kotów, psów w nocy przychodzących i straszących od zawsze były wykorzystywane w baśniach i legendach ludowych, dziś zupełnie niesłusznie zapomnianych.
    Trzeba by może przypominać jakoś? Już widzę oczami wyobraźni świetlicę wiejską (albo polanę jakowąś) i Hanę czytającą dzieciom wiejskim i ich rodzicom baję opowieść o strasznych duchach zwierząt, źle potraktowanych przez ludzi, duchy tych zwierząt Anioł Śmierci przyprowadza do nich w nocy.
    Nie ma takich baśni o a ileż to roboty je napisać? Utalentowane w Kurniku Kurki uprasza się o stworzenie literatury straszącej złych ludzi a potem rozprowadzanie tejże literatury przez internet FB i inne tego rodzaju narzędzia, w sam się się nadadzą.

    OdpowiedzUsuń
  24. Elko, świetny pomysł na literaturę edukacyjną dla dzieci!
    Ja też jeden (pomysł) mam. Trzeba przebrać się za ducha psa/kota/królika/konia/krowy i latać wokół trefnej zagrody. Do okien zaglądać, wyć, stukać w okieneczko i drzwi. To jest wykonalne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysła Hanuś :) studencka młodzież tak robiła kiedyś, A teraz trza by się z lekka odmłodzić i postukać w okieneczko wieczorną porą o zmroku, świeczką - lepiej latarką silną, mignąć wyglądającym bez okno i umieć zniknąć niepostrzeżenie, niech wieść gminna niesie się przez wieś o złym duchu co karze za zło. :)
      Co do pisania bajek pouczających, chętnych ni ma? :))

      Usuń
    2. Byl taki motyw , w jakims polskim filmie. Gosc, ktory to widzial, zwariowal. I moze to nawet dobre rozwiazanie.

      Usuń
    3. Doskonałe, moim zdaniem :) Ale żeby tak całkiem na śmierć to nie, tylko tak żeby się bali wtedy szacunku nabiorą. :)

      Usuń
  25. a może by tak, zamiast się doszukiwać znamion itd. zamknąć ich w kartonie dla przykładu. czasami żałuję, że średniowieczne kary wyszły z mody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O,tak! Najlepsze dla zwyrodnialców TYLKO prawo talionu i kary odzwierciedlające!

      Usuń
    2. Średniowieczne kary dotyczyły najczęściej niewinnych, patrz czarownice na nich praktykowano średniowieczne kary.
      Po co je tam zamykać wystarczy izolacja i dezaprobata otoczenia.

      Usuń
    3. to prawda, że wtedy często niewinni dostawali najgorsze kary, ale przyznasz, że metody były niczego sobie.

      Usuń
    4. Były okrutne jak nie człowiecze tylko na wpół bestie. Może i człowiek bestie ma w sobie, ale jeśli jej nie poskromi ona niż zarządzać będzie a okrucieństwo jej na imię.

      Usuń
  26. Chciałam o Zimbardo napisać, ale ktoś już był szybszy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie umiem pisać na ten temat... Najbardziej mnie przeraża okrucieństwo u dzieci, ale moim zdaniem to głównie kwestia wychowania i tego co widzą w domu. Mnie tak wychowali, że nawet miałam wyrzuty sumienia jak niechcący dżdżownicę rozdeptałam... Moja mama jak wypadła z krzykiem na wozaka, ktory tłukł konia bo ten nie mógł wyciągnąć przeładowanego wozu z węglem (lata 70-te) to uszła z życiem tylko dzięki temu, że się zdążyła uchylić przed lecącym w jej stronę wielkim kamieniem...

    OdpowiedzUsuń
  28. Odpowiedzi
    1. Mika,bo tak właśnie jest,czym skorupka za młodu...

      Usuń
  29. Właśnie to, Ksan, jest deprymujące i dezorientujące, bo znam ludzi, którzy wychowali się w koszmarnych warunkach, patologicznych rodzinach i środowiskach, a są dobrymi, empatycznymi ludźmi, i odwrotnie. W moim domu i dzieciństwie nie było żadnych zwierząt, nie miałam żadnego wzorca - ani złego, ani dobrego. Nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie sama będę mogła o tym decydować. Od tamtej chwili wokół mnie zawsze są zwierzęta i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Zupełnie nie wiem, skąd mi się to wzięło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano,piszesz,że:"(...) nie było żadnych zwierząt,nie miałam żadnego wzorca-ani złego,ani dobrego",ale tylko w odniesieniu do zwierząt - wiedzy n/t ich potrzeb,sprawowania nad nimi opieki,itp. Funkcjonowały zaś wzorce pozytywnych zachowań wobec ludzi,a te z kolei przenosimy na naszych braci mniejszych.Stąd to się wzięło,a poza tym nasz charakter,materia niezwykle plastyczna/jak te pastele:)/,zależy od nas samych.Charakterna jesteś:)

      Usuń
    2. Ksan, jasne, masz rację, to jest całokształt wzorców zachowań, bodźców, motywacji i czego tam jeszcze. Wszystko, albo prawie wszystko od nas zależy, a jednak gdzieś coś czasem nie zatrybi jak trzeba.
      Charakterna jestem, owszem, aż za bardzo:)))

      Usuń
    3. Nie, wszystko nie, ale dużo.

      Usuń
  30. A ja bym wsadzała do więzienia i dodatkowo kara finansowa na rzecz jakiegoś schroniska.
    Kiedyś,będąc z Owczarkom na spacerze,spotkałam grupkę"młodzieży".Jeden stał trochę bliżej mnie i...obrzucał czymś wiewiórkę biegającą nisko po drzewach,reszta się temu przyglądała rechocząc.Podeszłam dosyć blisko,rzucający stał tyłem do mnie,reszta mnie widziała.Stanęłam,zrobiłam Owczarce przepisowy siad i udawałam,że chcę ją odpiąć od smyczy.Głośno zapytałam w powietrze:szybko biegasz?Chłopak się odwrócił i w tym samym momencie moja zauważyła"rudą wredotę",która jej zawsze z drzew gra na nosie i zaczęła drzeć japę.Chłopak się chyba wystraszył bo doszedł do kumpli i coś tam gadając odeszli.

    OdpowiedzUsuń
  31. Brawo Owczarka! Odegrała swoją rolę po mistrzowsku!
    Orko, więzienie i roboty przymusowe na rzecz zwierząt. Ale to utopia...

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej, Kurki, zaglądam tu od godziny i nie wiem, co mądrego napisać. Zresztą nie było jak.
    Z pewnością w ludziach tkwi jakiś pierwiastek zła, który w sprzyjających warunkach uaktywnia się, ale myślę, że w każdym z nas są też zalązki dobra i empatii. Nawet z głębokiej patologii może wyrosnąć coś dobrego. Serce mi się kraje, gdy słyszę, że ktoś znęca się nad zwierzętami. Myślę jednak, że to wynika z jakiegoś wielkiego upośledzenia społecznego, jeśli tak to można nazwać, zacofania itp. Myślę, że kary takim ludziom niewiele pomogą. Trzeba uświadamiać, tłumaczyć, dawać przykład. Wiem, że dobry przykład wiele znaczy. Wiem, że przykład Hany zmieni nastawienie przynajmniej niektórych ludzi ze wsi do zwierząt. Znam takie przypadki. Może trudno przekonać dorosłego, który całe życie trzymał psa na łańcuchu, że to jest złe, ale dzieci wyciągają wnioski. Dzisiaj dzieciaki z mojego osiedla uratowały kota. Znalazły go w chaszczach, zrobiły mu domek z pudełka, dały jeść i pić. Szybko znalazła się kobieta, która postanowiła się nim zająć. A to są dzieciaki, które całymi dniami biegają po podwórku bez opieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, chciałabym wierzyć, że takich dzieciaków jest więcej. Obserwuję tutejsze dzieci i w większości będą takie same jak ich rodzice i dziadkowie. Masz dużo racji - to są koszmarne zaniedbania środowiskowe zahaczające o upośledzenie. Pies w kojcu nie jest postrzegany jako pies, raczej jak sprzęt. Psem jest Frodo, bo on taki ładny i nie śmierdzi. Wiesz, gacie opadają. Sąsiad mówi np: tyn wosz pies to fajny, a tyn mój to ino śmierdzi. I mówi to w obecności dziecka, które zwraca się do mamy: kupisz mi psa? Scena dzieje się na podwórzu sąsiada, tuż przy tym cholernym kojcu. W porze cieczek pies wariuje i ujada, to sąsiad go wypuszcza, żeby sobie polotoł. Na moją uwagę o niepotrzebnych nikomu szczeniakach usłyszałam: a co mu byde żałowoł, niech se użyje.

      Usuń
    2. Hana, tych starych na pewno nie zmienisz, ale dzieci, nawet jeśli teraz nie przejawiają odpowiednich zachowań wobec zwierząt, pójdą do szkoły, spotkają innych ludzi, wrażliwych, bardziej świadomych, zaczną oglądać inne filmy niż do tej pory, słuchać innej muzyki, popatrzą na Ciebie... To powolny proces, niestety.

      Usuń
    3. Kalipso, one musiałyby stąd wyjechać, kompletnie zmienić środowisko. Dlatego m.in. ten proces jest aż tak powolny. Panie w szkole pochodzą z takich samych środowisk. Np. nie zabierają na wycieczkę trudnego dziecka, bo nad nim nie panują! Wiem, wiem, jestem rozgoryczona, ale to dlatego, że nie widzę, by coś tutaj chociażby drgnęło przez te 8 lat.

      Usuń
  33. Witam, prawie już wróciłam do domu. Obiecuję wszystko przeczytać i ponadrabiać zaległości w komentarzach:))))
    Ale najpierw muszę się dorwać do swojej klawiatury:)))
    Wszystkim Kurom życzę miłej niedzieli i... pięknego lata:)
    P.S. Czajnikowi chyba niezbyt wygodnie w serwetniku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a ja dzisiaj do ciebie dzwoniłam!!! Zadzwonię jutro, dobranoc!!!

      Usuń
    2. Już jestem w domu:))) Jak ja lubię wracać:))))

      Usuń
  34. Arte, znalazłaś się!
    Czajnik w serwetniku zasiada z lubością i na nic się nie uskarża. Zwłaszcza, że w środku są mięciutkie serwetki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano, to może ja coś bardziej przestronnego dla Czajnika zmajstruję:)))))

      Usuń
    2. Arte, dzięki, ale dla niego im mniejsze, tym lepsze! Ma budkę-domek, trzy sypialne miejsca na drapaku, koszyk na jednej szafie, koszyk na drugiej szafie. A i tak najchętniej wciska się do durszlaka, garnka, serwetnika:)))
      Oraz pod kołderkę.

      Usuń
    3. Dziewczyny ale numer własnie opublikowalam swojego pierwszego posta :)))))
      Jak ktoś ciekaw to tu jest link http://echmarychachacotyrobisz.blogspot.com/2015/06/ech-mary-cha-cha.html

      Usuń
    4. Fajnie Arte że wróciłaś ?

      Usuń
    5. Hano, jakby co - mam maciupkie pudełeczka:)
      Mario, to już nie wiem czy fajnie, że wróciłam, czy też pytasz się, czy wróciłam:)))))
      Przy okazji gratuluję założenia bloga:))))

      Usuń
  35. Dobranoc Kury, śnijcie o pięknym świecie pełnym szczęśliwych i kochanych zwierząt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobranoc:) Tak sobie śnię czasami:)

      Usuń
  36. Dziędobry Kurki.
    Obie historie, ta z kociakami w kartonach, i ta z zakopanym żywcem psem wzbudza we mnie mordercze instynkty. Na szczęście w tej całej tragedii policjanci nie odpuszczą temu gnojowi. Mam nadzieję, że tak przygotują dowody, że naprawdę pójdzie siedzieć. Policjant, który uratował tego psiaka chce go adoptować. No, niestety może to i niechlubne, ale robiłabym krzywdę takim gnojom, takim durnym babkom ! I każdemu, kto powoduje cierpienie słabszych. I ta dzisiejsza historia u Gosianki, dziś optymistyczna, ale dwa tygodnie temu to była tragedia ! No po prostu z bezsilności można zwariować. ... Kurna dostać magiczny guziczek na dwadzieścia minut. Ależ bym zrobiła porządek na tym świecie !

    OdpowiedzUsuń
  37. Ewa, dałabyś guziczek na chwilkę?

    OdpowiedzUsuń
  38. Dzięki! Wiedziałam, że na Ciebie można liczyć!

    OdpowiedzUsuń
  39. I jeszcze raz jeśli ktoś nie zauważył własnie opublikowałam swojego pierwszego posta :))
    Jeśli ktoś chce zerknąć to Tu jest link :http://echmarychachacotyrobisz.blogspot.com/2015/06/ech-mary-cha-cha.html

    OdpowiedzUsuń