czwartek, 4 czerwca 2015

WYOSTRZYĆ ZMYSŁY

Od razu wyjaśniam, że nie chodzi mi tu o jakieś erotyczne szały (na ten temat pewnie niebawem poczytacie u Riannon z Dworu Feillów:))),  chodzi mi o odbieranie rzeczywistości za pomocą zmysłów.
 Może wy też macie takie dni, że więcej widzicie, więcej słyszycie, więcej rozumiecie i czujecie? Ja tak mam dzisiaj. Zaczęło się od dwóch filmów, które oglądałam przed południem i rano. Jeden z nich, "Obrońcy skarbów" widziałam już drugi raz. Przy powtórnym oglądaniu wyłapywałam więcej kwestii, pojawiały się poboczne wątki, których nie zauważyłam za pierwszym razem, widziałam motywacje postaci znacznie głębiej i tak po dziecięcemu odbierałam ten film jako rzeczywistość, coś, w czego środku byłam. Odnajdywanie i odzyskiwanie dzieł sztuki zagrabionych przez hitlerowców stało się dla mnie ogromnie ważnym zadaniem, jak dla bohaterów filmu. Chciałabym nawet coś poczytać na ten temat.
A jak już przyszło do australijskiego filmu "Ścieżki" , to amen. Australia mnie fascynuje i trochę przeraża, a kultura Aborygenów jest dla mnie czymś bardzo tajemniczym i głębokim. No i ruszyłam wraz z bohaterką filmu i jej psem przez tą australijską pustynię i dzicz, prowadząc kilka wielbłądów do oceanu ... To film oparty na prawdziwej historii, opisanej przez National Geographic. Film hipnotyzujący, z cudowną muzyką towarzyszącą tej wędrówce, trwającej kilka miesięcy. Bohaterka przeszła tysiące kilometrów, spotykając niezwykłe osoby po drodze.  Na przykład takie starsze małżeństwo, mieszkające w zrujnowanym domku na kompletnym pustkowiu , ktore przyjęło ją w gościnę. Jest tam przepiękna scena, gdy brudna, zmęczona dziewczyna dociera z wielbłądami do chatki, a starsza pani siedząca przed domkiem pyta: "Kochanie, czy masz ochotę na filiżankę herbaty?" To są jej pierwsze słowa, nie "Skąd idziesz? Kim jesteś? Co tu robisz?" tylko - czy masz ochotę na herbatę... Taka prawdziwa życzliwość i otwarcie na ludzi, których na swoim pustkowiu pewnie rzadko widywali... Chciałabym taka być, chociaż mieszkam bynajmniej nie w miejscu odludnym. Cudowny film, bardzo, bardzo wam polecam.  I są momenty, gdy oczy robią się wilgotne. Co na swój sposób  mnie cieszy, bo oznacza, że nie zatraciłam jeszcze wrażliwości, chociaż ktoś mógłby to nazwać klimakteryczną histerią, a niech sobie nazywa, nie obchodzi mnie to:)))

Po filmach był obiad, całkiem sobie zwykły, pomidorówka z przedwczoraj i coś w rodzaju lecza z kiełbaskami i młodymi ziemniaczkami. I tu zmysł smaku się ujawnił... Zupka w kubku (tak lubię) , zagryziona kawałkiem żółtego serka okazała się być nieledwie ambrozją. Wypiłam łyk i pomyślałam: "Ona chyba jest jeszcze lepsza niż wczoraj i we wtorek, mniam." I wszystkie ziółka i przyprawy w leczo czułam jakoś wyraźniej a młode ziemniaczki były po prostu poezją, że o kiełbaskach nie wspomnę... Kurczę, lubię jeść, ukryć się nie da:))





Po obiedzie zmywanie, a więc zmysł dotyku. Każdy okruszek i każde nie domyte miejsce natychmiast wyczuwałam pod palcami, starając się domyć to porządnie. I jakie zadowolenie, jak błyszczące czystością kubeczki wylądowały na suszarce:)) Przy okazji zademonstruję wam otrzymane w prezencie kurze kubeczki i talerzyki.



Lubię takie dni, moje zmysły dostarczają mi o wiele więcej wrażeń niż normalnie , wszystko wydaje mi się takie przejrzyste,  czyste, ostre, jak widok gór przy pięknej pogodzie. I nawet fakt, że bez zaczyna przekwitać mnie nie martwi, bo taki rudo-fioletowy i rudo-biały też jest ciekawy:))



Jeszcze czeka mnie sprawdzenie zmysłu słuchu, mam nieodsłuchane audycje radiowe  i zaraz przy sokawce będę się na tym skupiać. Wczoraj, gdy tego wyostrzenia jeszcze nie było, przysnęłam nad audycją o Astrid Lindgren i jakby mi przeleciała koło ucha wiadomość, że była ona pracownikiem tajnych służb w czasie wojny, ale muszę dokładnie posłuchać.

Życzę wszystkim pięknych, pełnych wrażeń dni długiego weekendu, wyostrzajcie zmysły!!!

Mika, wprawdzie księżyc już trochę wygryziony, ale ciągle jeszcze wielki!
 I nocne piwonie dla Ciebie!

125 komentarzy:

  1. "Sciezki" mowisz? bardzo mi sie spodobalo to co piszesz o filmie, lubie takie opowiesci i ta herbatka na powitanie, rozbrajajaca.. Optymistyczny jest Twoj post, taki jakie powinno byc zycie, radosc z prostej codziennosci. Dzisiaj mamy taki dzien z bratem, po prostu krecimy sie po domu, po ogrodku, cieszymy sie z kazdego kwiatka, z herbatki w reku, z jarmuzu, ktory wlasnie ladnie sobie rosnie, pomidorki zakwitly, bodziszek ma taki sliczny niebieski kolor, za plotem wyrosly maki kalifornijskie i kwitna, trzeba bedzie je przesadzic do ogrodka, jablonka ma malutkie zawiazki owocow, czy wszystkie dojrzeja? etc...w kanadzie nie obchodzi sie Bozego Ciala, ale moj brat dostal urlop na dwa miesiace wiec sobie tak folgujemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynka, patrz, tak daleko jesteś i pierwsza!!! Cieszę się:)) I cieszę się, że też miałaś taki piękny, niespieszny dzień, z kwiatkami i kubkiem herbaty... Strasznie lubię maczki kalifornijskie, są takie wesołe!
      Odsłuchuję właśnie tą audycję o Astrid Lindgren i chyba zmysły dalej dobrze działają, każde słowo dociera i zapada w głowę, a audycja bardzo ciekawa.

      Usuń
    2. To ja druga:)) Trochę bliżej:)

      Usuń
    3. Niestety, wyostrzenie zmysłów nie zawsze jest tak miłe:)

      Usuń
    4. Rozumiem Cie Artenko...

      Usuń
    5. Oj tak, może dać się we znaki.

      Usuń
    6. Może, może, szczególnie, gdy nie jest to zmysł smaku, tylko słuchu:)

      Usuń
    7. Albo i węchu, i słuchu razem:)

      Usuń
  2. Mnie dzisiaj odwrotnie dopadło. Leniwie, po intensywnych dniach wyciszenie, wszystko docierało przytłumione. Tylko na spacerze wybijał się ptasi świergot, a bażant to wręcz narobił hałasu. Pachnie wszystko, polne różyczki cieszyły oko delikatnym różem, lekki wiatr i chmury przysłaniały słońce i nie grzało zbyt mocno.
    Filiżanki śliczne, kurnikowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po intensywnych dniach takie wyciszenie jak najbardziej potrzebne dla regeneracji sił. A gdzie ty bażanta miałaś??

      Usuń
    2. Mieszkam w takiej okolicy, że o rzut beretem mam polną drogę, pola i chaszcze. Bywają tam bażanty, to była samiczka.

      Usuń
    3. O, to fajnie, masz gdzie spacerować.

      Usuń
    4. U nas na Niskich Łąkach w tym roku bez przerwy natykam się na bażanty ,ale zawsze są to samczyki .

      Usuń
    5. Samiczki nie mają teraz czasu na kino, kawiarnię i spacer. Na jajach siedzą, albo młode karmią. A bażant-kogut to poligamista.

      Usuń
  3. Poruszylas doglebnie moj zmysl glodu (jest taki w ogole?), pokazujac leczo i zrobilas mi na niego niebywalego smaka, az sie oslinilam jak pies Pawlowa. Musze koniecznie zrobic je w najblizszym czasie. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś zakapała komputer??? Moje leczo jest bardzo ekspresowe i niedokładnie takie jak być powinno, bo bez papryki (szkodzi mi). Przesmażam na oliwie jakąś wkładkę mięsną z cukinią, dowalam 2 puszki krojonych pomidorów plus ziółka i słodka papryka i fertig. Smacznego!!!

      Usuń
    2. Chcialam to samo napisac co Panterka. takie jednogarnkwoe wielbie miloscia wielka, wylizujac garnki i talerze:)
      Mlask.

      Usuń
    3. A jakie smaczne to leczo:) Wiem, co mówię (piszę:))))

      Usuń
    4. Arte, się polecam:)))

      Usuń
  4. Miko coś ostatnio też w temacie :) Nazywa się to "czysta świadomość" nie przytłumiona przez ja i moje, ale dająca ogląd szerszy jakby mocno rozszerzony. Lubię takie stany umysłu, uśmiech delikatny na twarzy jest podobno objawem tej świadomości poszerzonej. Uczą jak to zatrzymać ten stan na dłużej: lekarze, terapeuci i psychiatrzy, oraz ...... fizycy. :)
    Szczególni podczas pełni i tuż zaraz po niej, podobno ma występować jeśli się na nią otworzy umysł. Podobno. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, chciałabym, żeby mi tak zostało chociaż parę dni... Uśmiech na paszczy owszem był:)) Nie wiem co z tą pełnią, była już???

      Usuń
    2. Wydaje mi się że była wczoraj i to taka wyjątkowa ,gdy księżyc jak wschodzi jest na pół nieba . Jak oglądałam go o 23.30 to był sporo większy jak zazwyczaj .

      Usuń
    3. To może coś jest na rzeczy z tą pełnią, faktycznie.

      Usuń
    4. Może i jest, Mika, ale ja jakoś nie poczułam specjalnego przypływu czegokolwiek. Ot, tak normalnie. Nic mi się nie wyostrzyło.:)))

      Usuń
    5. Miewam takie momenty w zyciu, dowcip mi sie wtedy wyostrza, a na co dzien to jakos z nim nienajlepiej.

      Usuń
    6. Masz rację, są takie dni, że człowiek jakiś bardziej błyskotliwy niż zwykle.

      Usuń
  5. Dzisiejszy dzień był piękny i kilka godzin spędziłam w ogrodzie botanicznym chłonąc świat wszystkimi zmysłami ,ale nie były jakoś szczególnie wyostrzone . Przepięknie kwitną piwonie i róże :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach piwonii uwielbiam.

      Usuń
    2. U mnie właśnie zakwitły!

      Usuń
    3. Dzień był nieskazitelny! Może z godzinkę posiedziałam na gumnie z gazetką, wiatr był rześki i dopiero teraz widzę, jak mnie szczaskało!
      Niezły masz kurnik w domu.

      Usuń
  6. Na mojej uśmiech też był. :) Są jakieś ćwiczenia na ten stan umysłu, tylko muszę do nich dotrzeć a może tylko relaks wystarczy? Zadowolenie że wiosna że ciepło że słońce że kwiaty że życie że jestem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to chyba jednak za mało, nie tak znowu często mi się takie stany zdarzają.

      Usuń
  7. Miko, piękny post:) Piszesz tak charakterystycznie, że zawsze wiem, kiedy która z Was jest autorką:) To o czym piszesz, to kwestia wewnętrznego nastawienia. Dzisiaj przeżyłam właśnie taką próbę własnych sił w próbowaniu przełamania złego nastawienia wobec pewnej sytuacji, która mnie zaskoczyła i udało się. Miałam rano jechać z córkami pociągiem do Wro i okazało się, ze nie ma szans na miejsca siedzące, tłum ludzi, a my z naszą psiną. Totalnie zaskoczona tym obrotem sprawy wzięłam głeboki oddech i wyszlam z pociągu i pojechałam do Wro autem. Było to dla mnie trudne, bo ostatni raz jechałam w październiku i ma miejscu dopadł mnie atak paniki, pierwszy raz w życiu, na autostradzie, co mogło się wówczas skończyć tragicznie, więc dzisiejszy absolutnie niespodziewany wyjazd wprawił mnie w konsternację. Pomyślałam sobie, ze jest taki piękny dzień, muszę dać radę, że nie będę się złościć, martwić- jadę i już i to z dobrym humorem. Udało się, na trasie lekko mnie złapało, ale wiedziałam już co mam robić, córki mi pomogły psychicznie i teraz jestem u rodziny, spokojnie, bez pośpiechu minął nam pierwszy dzień weekendu. Jutro też mam zamiar mieć dobrych humor i coś czuję, że się uda ;) Buziaki:*** Filiżanki cudne :)
    Dobrego weekendu, Kurki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic, a nie mówiłam, że Mika pisze PRAWDZIWE posty?
      Co Ty z tą paniką? To już do u...j śmierci nie będziesz jeździć autem? Pochlastałabym się chyba. Może musiałaś się przełamać i to był dzisiaj ten dzień?

      Usuń
    2. Hano, każda z Was pisze prawidziwe posty, ale każda inaczej:)
      Ja jężdze każdego dnia, ale nie wyjeżdżałam za miasto. Bałam się, ze mnie dopadnie

      Usuń
    3. Sonic, skoro nie dopaduo, to znaczy, że poszło won.
      U mnie sama proza życia. U Miki więcej liryzmu:)

      Usuń
    4. Bo o prozie życia nie piszę:)

      Usuń
  8. Mika pytałaś o pełnię. Dwie noce temu, około czwartej (już świtało) nad ranem pełnia była.
    Dokument na @.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, patrz, to chyba ma jednak jakiś związek!

      Usuń
  9. Sonic, ale wspaniale!!! Myślę, że w ogóle to największy problem jest zawsze ze zmianą nastawienia. Człowiek sobie coś założy, a jak rzeczywistość okazuje się inna to się głównie wściekamy, że coś poszło nie po naszej myśli, zamiast rozpatrzeć inne możliwości. Ja osobiście to mam z tym problem, jak się na coś nastawię to amen, ale staram się ćwiczyć większą elastyczność. Poza tym często okazuje się, że ta inna opcja jest lepsza od założonej...
    Spokojnego i radosnego weekendu i takiegoż powrotu. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. U Mariolki nowe zdjęcia Wiesia-cudusia!

    OdpowiedzUsuń
  11. MIka, pieknie opisalas ten stan, zdarzaja mi sie takie chwile, choc nigdy tego nie umialam ubrac w slowa.
    Musze te "Sciezki" odszukac.

    U nas upaaaal, jutro ma byc jeszcze cieplej, wcale nie lubie.

    Dobrej nocki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasia, "Ścieżki" koniecznie!

      Usuń
  12. No ja weszłam w weekend tak wyostrzona, że wczoraj paduam z kurami (exuse le mot), a dzisiaj pies mnie obudził dość natarczywie - paczę ja na zegar: prawie 11-ta!!! Snując się zrobiłam przepyszny obiadek, na który wstał Książę, skoro świt, koło trzeciej i ledwie zdążyliśmy na ostatnią możliwa mszę w okolicy - na 18.00!!!;)))) Ale jutro wstaje do dnia, bo robotę mam;) Mikucha - u mnie bez też przekwitł już, dzisiaj resztki zniosłam do domu - pachnie wszędzie!! I zakwitł mi jaśmin jak dziki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krecie, co będziesz robić? Na gumnie? Czy Twój jaśmin ma młode?

      Usuń
    2. No to się przynajmniej wyspałaś:))) Mnie Tropik obudził o 7.15...

      Usuń
    3. Jak chcesz jaśmin - ino mów!!! Moja Babcia ma szkółkę;)
      Zrobiłam taras!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale teraz spadam na basen z księżniczką, reportaż wieczorem u mnie;)))) Akcja trwała dziś od 9-tej do 17-tej;))) Rany - ale ja czadowa jestem normalnie;)))
      Buźka, zarobiłam na duże lody z karmelem;)

      Usuń
    4. Gratuluję tarasu!!! Czadowa jesteś aż hej!

      Usuń
  13. Piękne nocne piwonie, a księżyc nawet wygryziony uśmiechniętą ma twarz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ewa2, do Miki się szczerzy, żeby się wyostrzyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie muszę, kolej na ciebie:)

      Usuń
  15. Miko, czytam to i myślę jaką Ty masz piękną duszę! Czuję to wszystkimi zmysłami. :)
    A piwonie kocham. Przywiozłam dziś od Mamy. Są ogromne!
    Dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, Gosianka, takiego komplementu to w życiu nie usłyszałam, aż się zarumieniłam... Bardzo dziękuję.
      Mam jedną piwonię w ogródku i wszystko jej poszło w liście, a kwitnąć nie chce w ogóle:(((

      Usuń
    2. Jesienią mus przesadzić.

      Usuń
    3. Mam taka, ktora w zeszlym roku nie kwitla, a w tym oszalala. Nie przesadzalam, moze musaila sie jakos zaaklimatyzowac?
      Hana -piekny ten piwoniowy krzak:)

      Usuń
    4. Ja posadzilam piwonie w ogrodku minimini warszawskiem kilka lat temu, w tamtym roku , jak przylecialam z Wenezueli, ktos mi zerwal kwiatki, nawet nie wiem jakiego koloru sa, w tym roku, mam nadzieje,ze je zobacze, kazalam mojej wspanialej sasiadce zerkac na nia, i przynajmniej zrobic zdjecie, jezeli mi przekwitnie zanim dojade czy zanim jakis milosnik kwiecia ja zerwie..

      Usuń
  16. Moze jeszcze dolece do Polski na piwonie, ktore kocham cala moja zmyslowoscia wyostrzona!

    OdpowiedzUsuń
  17. Stoi koło nie bukiet piwonii. Różowe i pięknie pachną. Szkoda, że chyba długo już nie wytrzymają, kupiłam w pąkach, pięknie się rozwinęły.
    Poczułam lato, pomalowałam pazury na wściekłą zieleń i idę spać. Dobrej nocy wszystkim Kurom życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, wściekła zieleń na pazureirach brzmi interesująco i bardzo letnio:))) Jutro się wybieram na rynek, to też sobie kupię piwonie. Dobrej nocy i letnich snów.

      Usuń
    2. Udanego spaceru na rynek:))) A w sierpniu trzeba tę piwonię w Twoim ogródku posadzić płycej.

      Usuń
    3. Mikus ide na rynek calgaryjski, z bratem po zakupy, juz dla niego...lubie farmer market!

      Usuń
    4. Arteńka, wraz z piwonią czekamy...
      Kocham wszelakie targi i rynki, gdzie sprzedaje się lokalne produkty.

      Usuń
  18. Mika, Ty wrazliwa kochana duszo :)
    Tez zauwazam takie dni, kiedy odczuwam wszystko "bardziej"
    Poranna kawa smakuje mi bardziej,a niby taka sama kazdego dnia...
    Ptaszki spiewaja bardziej, krople deszczu uderzaja o szybe bardziej, Feliks mruczy bardziej...
    Moje oczka zawilgotnialy czytajac Twoj post :) Ale to takie szczesliwe i pelne spokoju zawilgotnienie za ktore Ci dziekuje :)
    Sciskam Cie mocno Miko kochana :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulko, jak Cie czytam, to tez mi oczy wigotnieja. Wrazliwcu Kochany!

      Usuń
    2. Kasiu, moja wrazliwosc przekracza wszelkie granice ;)
      Tule Cie mocno, mocno :)

      Usuń
    3. Orszulko kochana, bardzo, bardzo ci dziękuję za te ciepłe słowa i to zawilgotnienie ócz...
      Odściskuję jeszcze mocniej:)))

      Usuń
  19. Kwiaty i trawniki podlane. Juz jest 25 stopni, zapowiadali 35..Pojde sobie do Grand Frais, to taki sklep, z owocami i warzywami glownie. Maja tam wyjatkowo sprawnie dzialajaca klimatyzacje. Troche glowe schlodze.

    Pieknego dnia Kurki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pięknie dzis było, bardzo ciepło ale bez upału bo z lekkim wiaterkiem.

      Usuń
  20. Dziędobry :) A u nas rześko i słonecznie !

    Też mam takie dni, kiedy zwykłe rzeczy są jakieś ładniejsze, i kawa smaczniejsza, i ta sama filiżanka jakby piękniejsza ! Nie wydaje mi się, że to się w pełnię dzieje, bo w pełnę to ja nie śpię ! I raczej jestem wkurzona tym niespaniem. Właśnie parę dni temu czułam pełnię całom sobom, jak się przewalałam na łóżku z otwartymi óczmi do piątej rano :)
    Fajny ten Twój wpis Mikuś :) ... a piwonie UUUUWIEEEELBIAAAM !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewuś!! Kupiłam sobie na rynku piwonie w pączkach do wazonu i już się zaczynają rozwijać:))

      Usuń
    2. Też uwielbiam piwonie i muszę Mika pójść w Twoje ślady i udać się na ryneczek. Moje piwonie zniszczyło niestety tornadeo w postaci dwóch siostrzenic.

      Usuń
    3. Oj, szkoda... Kup koniecznie, moje już od wczoraj się rozwinęły, są bladoróżowe, śliczne.

      Usuń
  21. Witam Kurki.
    Wstałam skoro świt, a dzień dzisiaj piękny. Niebo bez chmur, lekki wietrzyk i wszystko bardziej kolorowe. Piwonie jeszcze się trzymają i piękne są bardzo. Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też prześlicznie, oby tak cały weekend!

      Usuń
  22. Widzialam ten film - fan-tas-tycz-ny!!!

    co do zmyslow to u mnie jest tak:
    -widzenie
    i zaraz obok zapach
    potem smak i dotyk a potem sluch. dlugo myslalam, ze niesprawiedliwie dla sluchu, ale tak wyszlo. Poza tym ja to lubie GLOSNA, BARDZO GLOSNA MUZYKE...niesamowicie sie czuje sluchajac glosnej muzyki na zywo, wlos na calym ciele staje na debie, swiat sie ulatnia, jest tylko muzyka. I niewazne czy to Czajkowski czy Coldplay czy Pink Floyd czy Kaiser Chiefs. Niestety tylko kilka z tych slyszalam na zywo....zapachy przywoluja, gdzies z glebi pamieci i podswiadomosci, obrazy...smak daje bardzo duzo przyjemnosci a dotyk zaskakuje.

    a tak poza tym to u mnie sie zaczal weekend wlasnie :)

    pieknosciowe masz te kurze zastawe ;))

    piwonie - i pieknie wygladaja i pieknie pachna i tchna moim dziecinstwem...

    jednogarnkowe...leczopodobne - mmmmrrrrrrrrrrrr.....jaki fajny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że też się tym filmem zachwycasz:))))
      Głośna muzyka jednak mi daje zanadto po uszach, choć na żywo inaczej się ją odbiera. Zobaczę na koncercie Knopflera:))

      Usuń
  23. Ogrodu Hany nocą jeszcze nie widziałam. Wyobrażam sobie tą ciszę i wspaniałe powietrze. A niebo rozgwieżdżone jakie musi być piękne. To dopiero patrząc na nie można sobie wyostrzyć wyobraźnię i myśleć o innych nieznanych światach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak fajnie u niej przy ognisku, jak Ogniomistrz rozpali...

      Usuń
  24. Miko! Ja oczywiście niczego Ci nie sugeruję. Ale jak przechodzi się na wegetarianizm, to dopiero są wspaniałe odczucia. Prawdziwe czary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZGADZAM SIĘ - I NIE MA POWROTU;)))

      Usuń
    2. Dziewczyny drogie, byłoby to niestety wbrew mnie samej, jestem dość mięsożerna. Z tylu rzeczy musiałam zrezygnować, że już nie mam ochoty sobie czegokolwiek odmawiać:))) Próbowałam zresztą kiedyś, ale przekonałam się, że to jednak nie do końca dla mnie.

      Usuń
    3. Ależ Miko droga - to zupełnie bez sensu kogoś namawiać. To nie tak działa. To się nagle wie samemu. Nawet nie przyszło mi do głowy pisać co się czuje. Pasowało mi to napisać odnośnie do Twojego postu - Wyostrzyć zmysły.

      Usuń
    4. Rozumiem już kontekst, rozumiem:)) Ale powiedz, czy wyostrza się zmysł smaku, inaczej odbierasz smak potraw czy warzyw?

      Usuń
    5. No dobra napiszę: wszystko smakuje inaczej. Zupełnie inaczej. Jest pyszne. A człowiek jest lekki jakby miał skrzydła.

      Usuń
    6. Wydaje mi się, że tak zwyczajnie przejść na wegetarianizm nie da się. Musi stać się coś co absolutnie zniweluje strach przed nim. Mój syn je mięso, ale mąż nie. Dokładnie wysłuchał tego czego dowiedziałam się na lekcji jogi. Mnie nikt nie namawiał i ja też nigdy nikogo nie przekonuję. 50 lat byłam mięsożerna i w ciągu jednego wieczoru przeszło mi.

      Usuń
    7. Masz rację, że po prostu musi przyjść właściwy moment, kiedy się poczuje, że nie i już.

      Usuń
  25. Ja się nie lubię za bardzo odkrywać... Ale Twój post nie dawał mi spokoju. Znam takie stany, ale rzeczywiście, trudno je zatrzymać na dłużej, a czasem po prostu COŚ przeszkadza, rozprasza i wygania nas z tego przedsionku raju. A czasem bywa tak, że czujesz to wszystko, a jednocześnie dzieje się coś złego. I wtedy odczuwasz jakąś dysharmonię, skrzywienie rzeczywistości.Żeby nie sięgać do zbyt osobistych przykładów - tak się czułam, kiedy dowiedziałam się o katastrofie w Czarnobylu; maj, cudowna pogoda, kwiaty, zieleń, moja malutka córeczka, każde wrażenie odbierane o wiele wyraźniej, niż zwykle i jednoczesne odczucie jakiegoś niezwykłego zła, niebezpieczeństwa, tego że wszystko jest nie na swoim miejscu...
    Nie muszę chyba mówić, że wolę ten stan (kiedyś przyszło mi na myśl: błogosławiony - ale ta nazwa ma inny, zakorzeniony w języku kontekst) bez takich "dodatków".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, tym bardziej cenne jest dla mnie to, co napisałaś i wielka to dla mnie satysfakcja, że mój post cię jakoś zainspirował. Ja też pamiętam Czernobyl i tą cudowną pogodę z czymś złowieszczym... I wiesz, miałam identyczne odczucia jak ty, ostrość widzenia, wszystkie bodźce odbierane z podwójną siłą i ten wszechobecny niepokój...

      Usuń
  26. Wiadomo, ze jak się leczo przegryzie, to smaczniejsze :))
    Rzadko takich stanów doświadczam, pamiętam, że kiedy wyszlam z kina po filmie "Good bye Lenin", to miałam wrażenie nierealności świata rzeczywistego, uczucie niesamowite, bo przeciez doskonale pamiętam lata 80-te i koncówkę tzw. komuny, chociaz w NRD wyglądało to ciut inaczej, ale tylko ciut ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie miałaś wrażenie, że przeniosłaś się w czasie:)))
      U mnie leczo raczej nie ma szansy się przegryzać...

      Usuń
  27. Mika, aleś mi smaka narobiła tą zupą i leczo!! ciekawie bardzo piszesz o tym wyostrzeniu zmysłów, o własnym odczuwaniu :) ja u siebie żadnych nadzwyczajnych odczuć nie zaobserwowałam, widać albo gapa jestem, albo zmysły mam przytępione mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się skupisz to na pewno zaobserwujesz... Tyle, że mnie na przykład to się dość rzadko zdarza:)

      Usuń
  28. Miko,zaintrygował mnie ten wpis,więc poczytałam sobie o wpływie pełni na nasz organizm:) Chyba coś w tym jest.Ten wpływ odczuwalny jest na przestrzeni trzech dni,dotyczy dnia poprzedzającego i dnia po pełni,czyli teraz przypadł na 1-3 czerwca.Pokrywa się to z Twoimi odczuciami,silniejszymi niż zwykle.Nie wiem,a raczej nie zwróciłam uwagi na to,czy na mnie też to działa w podobny sposób.Sprawdzę przy okazji kolejnej pełni,w lipcu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Ksanthippe, dzięki bardzo, to ciekawe co piszesz, będę też pilnować przy następnej pełni, lubię ten stan:))
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  29. A to,że mogą się wtedy pojawić problemy ze spaniem,to już wiem:) Ale nie robię z tego problemu,bo w ogóle to ja mało sypiam,niezależnie od faz Księżyca.Tak mam.A zresztą to szkoda czasu na spanie;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wyruszamy w strone grzedy ojczystej;)
    Upal sie nam szykuje..

    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  31. A czyż nie wieje strachem przeczuciem złego dziś tak jak wybuch nastąpił w Czernobylu?
    Wszak usilne przymuszanie Zachodu do walki z Rosją w obronie Ukrainy, już się dzieje od dłuższego czasu, komuś nerwy puszczą w końcu. Czy wojska rosyjskie w ilościach ogromnych są na Ukrainie i to z nimi walczą walki wojska ukraińskie? Czemu więc strzelają do cywili, rozwalają bloki pełne ludzi, szkoły przedszkola zakłady pracy i kopalnie? Czemu giną cywile a nie wojskowi i gdzie ci jeńcy rosyjscy, co gdyby Ukraińcy walczyli z Rosją musieliby trafiać do niewoli przy tylu "zwycięstwach" Ukraińskich.
    Kobiety to zagrożenie narasta nie czujecie tego dziś?
    A z innej beczki:
    napisałam o szalonym miodzie, słyszałyście kiedyś o takim czymś? może się zetknęłyście osobiście z tak pysznym miodzikiem? Podzielcie się jeśli macie takie informacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matku bosku...a myslalam, ze juz o wszystkim m/w slyszalam...o szalony miodzie - nie...w sumie na zdrowy rozum, jak roslina jest trujaca to i miod bedzie trujacy....jak to dobrze, ze ja z miodu nie korzystam (choc ogolnie to zaluje)

      Usuń
    2. Nie słyszałam o szalonym miodzie, poczytałam u ciebie. Tylko tak się zastanawiam, przecież te rośliny trujące zawsze były i pszczoły zawsze z nich korzystały i nie było żadnych takich wiadomości?

      Usuń
    3. Ależ były. Przecież ludzie od lat wiedzieli o szalonym miodzie i mówili, tylko wtedy nie było netu. Ksenofont w swoim dzienniku pisał ponad 2000 lat temu, antropolog opowiadał, przestrzegali wieśniacy w Nepalu. Wiedzą Turcy i wiedzą ludzie tam gdzie rosną różaneczniki, wykorzystywali ich sok do robienia zatrutych strzał. U nas rododendronów nie było. Przybyły do nas niedawno i zdobyły nasze serca. Dlatego wielu pszczelarzy nie wie a szczególnie małe pasieki.

      Usuń
    4. No tak, różaneczniki od stosunkowo niedawna u nas, to i nie wiedzą. Trzeba pisać. Tylko to okropnie trudne do sprawdzenia, jak takie pszczoły sobie wszędzie latają...

      Usuń
  32. buzi buzi z Mazur. karmią tu dobrze bo mamy gości. pichca wyśmienicie. ja nie protestuje. płot powstaje- fajny bo przasny, no i pogoda super. jutro wycieczka na starocie. po kredens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo porządni goście, którzy goszczą gospodarzy:))) Ciekawa jestem, co wyczaisz na starociach...

      Usuń
    2. i wyszła dupa nie wyjazd na starocie. innym razem pojadę. ciekawe czy można kupić za rozsądne pieniądze bezludnej wyspę?

      Usuń
    3. i wyszła dupa nie wyjazd na starocie. innym razem pojadę. ciekawe czy można kupić za rozsądne pieniądze bezludnej wyspę?

      Usuń
    4. i wyszła dupa nie wyjazd na starocie. innym razem pojadę. ciekawe czy można kupić za rozsądne pieniądze bezludnej wyspę?

      Usuń
    5. i wyszła dupa nie wyjazd na starocie. innym razem pojadę. ciekawe czy można kupić za rozsądne pieniądze bezludnej wyspę?

      Usuń
    6. i wyszła dupa nie wyjazd na starocie. innym razem pojadę. ciekawe czy można kupić za rozsądne pieniądze bezludnej wyspę?

      Usuń
    7. Mnemo! chcesz bardzo kupic te wyspe, wolanie pieciokrotne!

      Usuń
    8. Mnemo pięciokrotna! Chyba też ci bardzo żal, że nie pojechałaś, a dlaczego?

      Usuń
  33. Czołem Kurniku! A dzie Kury???

    OdpowiedzUsuń
  34. A kuku, Kury som :) Dziędobry :) Boszszsz, jak u nas pięknie dziś powietrze pachnie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie gorąco i dusznawo, nie wiem, czy jakiej burzy nie będzie pod wieczór... Ale wczoraj było idealnie:)))

      Usuń
    2. U mnie gorąco i dusznawo, nie wiem, czy jakiej burzy nie będzie pod wieczór... Ale wczoraj było idealnie:)))

      Usuń
  35. Witam. Jest cudnie i jedno wielkie ale....bolą mnie stopy i nie mogę daleko w plener. Buuuu

    OdpowiedzUsuń
  36. Na walizce i wracam do Polski..wczoraj jeszcze zrobilam hiking z dzwoneczkiem na plecaku by niedzwiedzie mnie nie zjadly. Nie zjadly, wracam do Warszawt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynka, już??/ Dziś czy jutro? Fajnie, że już wracasz, jakoś czułam tę odległość, wydawało mi się, że piszę przez pół świata.

      Usuń