środa, 17 września 2014

Nie śpijcie, są wyniki!!!

Na dzień dobry winna Wam jestem przeprosiny - nie uwierzycie, co mi się porobiło! Tak mnie pochłonęły konkursowe gruszki, że pofyrtały mi się godziny! Byłam przekonana, że jest 23 z minutami, a nie północ z minutami! I zamiast podgrzewać atmosferę spokojnie sobie rysowałam! No ale stało się. To już szybko przystępuję do rzeczy i ogłaszam, że bezapelacyjnie zwyciężyła przysłowiowa nowa jakość w postaci przysłowia, uwaga, fąfary!!! W postaci przysłowia Ziarnko do ziarnka - będzie tyle, co kot napłakał! Autorką niniejszego jest EWA2! Ewo, gratulacje, trzy gruszki są Twoje!
W kwestii drugiego i trzeciego miejsca w szranki stają następujące porzekadła:
Numer 1 - Na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje
Numer 2 - Krew nie woda, majtki nie wisienka na torcie
Głosujemy w komentarzach do dzisiaj (17 września), do północy.
Na przeprosiny za moje gapiostwo zamek w Krasiczynie.Zdjęcia przysłał mi Mój:


wtorek, 16 września 2014

Parchata gruszka zamiast miliona dolarów - głosowania ciąg dalszy

Przysłowiowe emocje za nami. Co tam emocje! Dawno się tak nie uśmiałam, ale też Wasza płodność w zakresie nowej, przysłowiowej jakości przeszła nie tylko moje najśmielsze oczekiwania! Założę się, że wiele Waszych pomysłów natychmiast wejdzie w użycie. Osobiście mam przynajmniej trzy pewniaki, ale nie powiem, które. Najpierw sonda. Wybór był szalenie trudny, a my, Komisja Selekcyjna, musiałyśmy wyrównać szanse i każdej z Was przypisać tylko jedną nową jakość, chociaż stworzyłyście ich po kilka, albo nawet kilkanaście! To była męka! I nawet gruszki nikt nam za to nie da! Nasz regulamin jest trochę chyba niedoskonały, bo stworzony ad hoc, ale w końcu chodzi o to, by się dobrze bawić. Gdyby chodziło o milion dolarów, albo chociaż złotych... Ale nie, chodzi tylko o sześć parchatych gruszek! Ten ostatni pomysł urodził mi się już w trakcie tworzenia nowej jakości, więc rozumiecie...
Głosujemy do wtorku, 16 września, do północy. Zwycięzcy otrzymają swoje gruszki, na które trochę mus poczekać. Na łatwiznę i ksero nie idę.
PS. Anonimowy, byłeś (-aś) dobry (-a). Szkoda, że Anonimowy...
Na okrasę znów Jacuś świństwem do góry, bo nie mogę się powstrzymać:
 Czajnik - też świństwem do góry:
I Jacuś CAŁYw konewce:

Ósmy cud świata. Lama, sunia mojej Córki

Oto co ustaliłyśmy:

1. Czego Jan się nie nauczy, tego sercu nie żal
2 . Na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje!
3. Krowa, która dużo ryczy na pstrym koniu jeździ
4. Kto pyta, ten zbiera burzę
5. Nie flaki zdobią człowieka
6. Chłop z wozu, koniom lżej
7. Lepszy rydz niż flaki z olejem
8. Beru, beru, a powidła w dupie
9. Świata nie zbawisz, ale flaki wyprujesz
10. Z igły widły, a z dupy karuzela
11. Pokorne ciele sześć kucharek ssie
12. Kradzione nie tuczy, zawsze na wierzch wypływa
13. Gdyby kózka nie skakała, to ogary poszłyby w las
14. Ziarnko do ziarnka - będzie tyle, co kot napłakał
15. Krew nie woda, majtki nie wisienka na torcie
16. Zamienił stryjek siekierkę na szydło z worka
17. Nie odwracaj Jacusia świństwem do góry
18. Komu w drogę, temu się i byk ocieli
Sonda do głosowania jest na samym dole strony, pod komentarzami!

poniedziałek, 15 września 2014

Parchata gruszka zamiast miliona dolarów

Przysłowiowe emocje za nami. Co tam emocje! Dawno się tak nie uśmiałam, ale też Wasza płodność w zakresie nowej, przysłowiowej jakości przeszła nie tylko moje najśmielsze oczekiwania! Założę się, że wiele Waszych pomysłów natychmiast wejdzie w użycie. Osobiście mam przynajmniej trzy pewniaki, ale nie powiem, które. Najpierw sonda. Wybór był szalenie trudny, a my, Komisja Selekcyjna, musiałyśmy wyrównać szanse i każdej z Was przypisać tylko jedną nową jakość, chociaż stworzyłyście ich po kilka, albo nawet kilkanaście! To była męka! I nawet gruszki nikt nam za to nie da! Nasz regulamin jest trochę chyba niedoskonały, bo stworzony ad hoc, ale w końcu chodzi o to, by się dobrze bawić. Gdyby chodziło o milion dolarów, albo chociaż złotych... Ale nie, chodzi tylko o sześć parchatych gruszek! Ten ostatni pomysł urodził mi się już w trakcie tworzenia nowej jakości, więc rozumiecie...
Głosujemy do wtorku, 16 września, do północy. Zwycięzcy otrzymają swoje gruszki, na które trochę mus poczekać. Na łatwiznę i ksero nie idę.
PS. Anonimowy, byłeś (-aś) dobry (-a). Szkoda, że Anonimowy...
Na okrasę znów Jacuś świństwem do góry, bo nie mogę się powstrzymać:
 Czajnik - też świństwem do góry:
I Jacuś CAŁYw konewce:

Ósmy cud świata. Lama, sunia mojej Córki

Oto co ustaliłyśmy:

1. Czego Jan się nie nauczy, tego sercu nie żal
2 . Na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje!
3. Krowa, która dużo ryczy na pstrym koniu jeździ
4. Kto pyta, ten zbiera burzę
5. Nie flaki zdobią człowieka
6. Chłop z wozu, koniom lżej
7. Lepszy rydz niż flaki z olejem
8. Beru, beru, a powidła w dupie
9. Świata nie zbawisz, ale flaki wyprujesz
10. Z igły widły, a z dupy karuzela
11. Pokorne ciele sześć kucharek ssie
12. Kradzione nie tuczy, zawsze na wierzch wypływa
13. Gdyby kózka nie skakała, to ogary poszłyby w las
14. Ziarnko do ziarnka - będzie tyle, co kot napłakał
15. Krew nie woda, majtki nie wisienka na torcie
16. Zamienił stryjek siekierkę na szydło z worka
17. Nie odwracaj Jacusia świństwem do góry
18. Komu w drogę, temu się i byk ocieli
Sonda do głosowania jest na samym dole strony, pod komentarzami!

niedziela, 14 września 2014

Przysłowiowa nowa jakość, bis bisa

Przysłowia, porzekadła i inne mądrości (przyznaję, że nie do końca wiem, na czym polega różnica między jednym, a drugim, ale nie o niuanse znaczeniowe tu chodzi) są ponoć mądrością narodu. Czasem zastanawiam się nad tym stwierdzeniem i miewam wątpliwości. No bo takie na przykład porzekadło pokorne cielę dwie matki ssie. Rzeczone cielę jest łakome, czy wyrachowane? Albo siedź w kącie znajdą cię - moje ulubione zresztą, dodające odwagi i otuchy, podnoszące poczucie własnej wartości - prawda? Lubię też szalenie porzekadło mówiące o tym, że ładna miska jeść nie daje. Mam same ładne miski, że tak się ośmielę zarekomendować moją zastawę i dają jeść jak się patrzy. Moja koleżanka ma bardzo przystojnego męża. Kiedy - jeszcze w charakterze narzeczonego - zobaczyła go jej mama, z troską rzekła, że ładna miska jeść nie daje. Nie miała racji, bo daje i to bardzo dobrze. A już co cię nie zabije, to cię wzmocni, lub, że cierpienie uszlachetnia, doprowadzają mnie do białej gorączki. W cierpieniu nie widzę nic szlachetnego - wręcz przeciwnie. I co niby ma człowieka wzmocnić? Doświadczenie jakiejś straszliwej traumy? Jakim sposobem? Że wraca w koszmarnych snach? Niektórych wręcz nie rozumiem - chyba są zbyt mądre, np. czapka na uchu, wesz na brzuchu.
Proponuję, abyśmy trochę obśmiały (albo obśmiali, wszak od niedawna mamy na grzędzie jednego KOGUTA) te mądrości nie zawsze mądre, tworząc nową jakość z dwóch różnych porzekadeł/przysłów/złotych myśli.
Na przykład: nosił wilk razy kilka, aż mu się ucho nie urwie.
Wszelkie wariacje, interpretacje, a nawet ilustracje (mailem) mile widziane.


Poniższe fotografie są doskonałą ilustracją przysłowia jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz:

No, to jazda! Najlepsze, nowe porzekadło wybrane wolą ludu zostanie nagrodzone pastelową gruszką!
Postanowienie Komisarza Konkursu, czyli moje:  
Na mocy władzy sobie nadanej postanawiam, co następuje: do jutra, do godziny 14.00 zbieram Wasze fantastyczne pomysły na przysłowiową nową jakość. Po tej godzinie wyłonimy te, które Miki i moim zdaniem są najfantastyczniejsze, zrobimy sondę i odbędzie się głosowanie.
I miejsce - trzy gruszki
II miejsce - dwie gruszki
III miejsce - jedna gruszka
Wspaniałomyślnie oświadczam, że jako Komisarz Konkursu nie biorę w nim udziału. Tak tylko sobie klecę dla zabawy. Ale Mice zezwalam.
Powyższe zdjęcie jest ilustracją nowej, przysłowiowej jakości pt. Nie odwracaj Jacusia świństwem do góry, które nadesłała Gardenia
Poniżej coś, co świetnie mieści się w klimacie naszej dzisiejszej imprezy. Przysłała cudArteńka:
I jeszcze ilustracja porzekadła pt. Nie kupuj kota w konewce"od Gardenii:

sobota, 13 września 2014

Przysłowiowa nowa jakość bis

Przysłowia, porzekadła i inne mądrości (przyznaję, że nie do końca wiem, na czym polega różnica między jednym, a drugim, ale nie o niuanse znaczeniowe tu chodzi) są ponoć mądrością narodu. Czasem zastanawiam się nad tym stwierdzeniem i miewam wątpliwości. No bo takie na przykład porzekadło pokorne cielę dwie matki ssie. Rzeczone cielę jest łakome, czy wyrachowane? Albo siedź w kącie znajdą cię - moje ulubione zresztą, dodające odwagi i otuchy, podnoszące poczucie własnej wartości - prawda? Lubię też szalenie porzekadło mówiące o tym, że ładna miska jeść nie daje. Mam same ładne miski, że tak się ośmielę zarekomendować moją zastawę i dają jeść jak się patrzy. Moja koleżanka ma bardzo przystojnego męża. Kiedy - jeszcze w charakterze narzeczonego - zobaczyła go jej mama, z troską rzekła, że ładna miska jeść nie daje. Nie miała racji, bo daje i to bardzo dobrze. A już co cię nie zabije, to cię wzmocni, lub, że cierpienie uszlachetnia, doprowadzają mnie do białej gorączki. W cierpieniu nie widzę nic szlachetnego - wręcz przeciwnie. I co niby ma człowieka wzmocnić? Doświadczenie jakiejś straszliwej traumy? Jakim sposobem? Że wraca w koszmarnych snach? Niektórych wręcz nie rozumiem - chyba są zbyt mądre, np. czapka na uchu, wesz na brzuchu.
Proponuję, abyśmy trochę obśmiały (albo obśmiali, wszak od niedawna mamy na grzędzie jednego KOGUTA) te mądrości nie zawsze mądre, tworząc nową jakość z dwóch różnych porzekadeł/przysłów/złotych myśli.
Na przykład: nosił wilk razy kilka, aż mu się ucho nie urwie.
Wszelkie wariacje, interpretacje, a nawet ilustracje (mailem) mile widziane.


Poniższe fotografie są doskonałą ilustracją przysłowia jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz:

No, to jazda! Najlepsze, nowe porzekadło wybrane wolą ludu zostanie nagrodzone pastelową gruszką!
Postanowienie Komisarza Konkursu, czyli moje:  
Na mocy władzy sobie nadanej postanawiam, co następuje: do jutra, do godziny 14.00 zbieram Wasze fantastyczne pomysły na przysłowiową nową jakość. Po tej godzinie wyłonimy te, które Miki i moim zdaniem są najfantastyczniejsze, zrobimy sondę i odbędzie się głosowanie.
I miejsce - trzy gruszki
II miejsce - dwie gruszki
III miejsce - jedna gruszka
Wspaniałomyślnie oświadczam, że jako Komisarz Konkursu nie biorę w nim udziału. Tak tylko sobie klecę dla zabawy. Ale Mice zezwalam.
Powyższe zdjęcie jest ilustracją nowej, przysłowiowej jakości pt. Nie odwracaj Jacusia świństwem do góry, które nadesłała Gardenia
Poniżej coś, co świetnie mieści się w klimacie naszej dzisiejszej imprezy. Przysłała cudArteńka:



 

Przysłowiowa nowa jakość

Przysłowia, porzekadła i inne mądrości (przyznaję, że nie do końca wiem, na czym polega różnica między jednym, a drugim, ale nie o niuanse znaczeniowe tu chodzi) są ponoć mądrością narodu. Czasem zastanawiam się nad tym stwierdzeniem i miewam wątpliwości. No bo takie na przykład porzekadło pokorne cielę dwie matki ssie. Rzeczone cielę jest łakome, czy wyrachowane? Albo siedź w kącie znajdą cię - moje ulubione zresztą, dodające odwagi i otuchy, podnoszące poczucie własnej wartości - prawda? Lubię też szalenie porzekadło mówiące o tym, że ładna miska jeść nie daje. Mam same ładne miski, że tak się ośmielę zarekomendować moją zastawę i dają jeść jak się patrzy. Moja koleżanka ma bardzo przystojnego męża. Kiedy - jeszcze w charakterze narzeczonego - zobaczyła go jej mama, z troską rzekła, że ładna miska jeść nie daje. Nie miała racji, bo daje i to bardzo dobrze. A już co cię nie zabije, to cię wzmocni, lub, że cierpienie uszlachetnia, doprowadzają mnie do białej gorączki. W cierpieniu nie widzę nic szlachetnego - wręcz przeciwnie. I co niby ma człowieka wzmocnić? Doświadczenie jakiejś straszliwej traumy? Jakim sposobem? Że wraca w koszmarnych snach? Niektórych wręcz nie rozumiem - chyba są zbyt mądre, np. czapka na uchu, wesz na brzuchu.
Proponuję, abyśmy trochę obśmiały (albo obśmiali, wszak od niedawna mamy na grzędzie jednego KOGUTA) te mądrości nie zawsze mądre, tworząc nową jakość z dwóch różnych porzekadeł/przysłów/złotych myśli.
Na przykład: nosił wilk razy kilka, aż mu się ucho nie urwie.
Wszelkie wariacje, interpretacje, a nawet ilustracje (mailem) mile widziane.


Poniższe fotografie są doskonałą ilustracją przysłowia jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz:

No, to jazda! Najlepsze, nowe porzekadło wybrane wolą ludu zostanie nagrodzone pastelową gruszką!
Postanowienie Komisarza Konkursu, czyli moje:  
Na mocy władzy sobie nadanej postanawiam, co następuje: do jutra, do godziny 14.00 zbieram Wasze fantastyczne pomysły na przysłowiową nową jakość. Po tej godzinie wyłonimy te, które Miki i moim zdaniem są najfantastyczniejsze, zrobimy sondę i odbędzie się głosowanie.
I miejsce - trzy gruszki
II miejsce - dwie gruszki
III miejsce - jedna gruszka
Wspaniałomyślnie oświadczam, że jako Komisarz Konkursu nie biorę w nim udziału. Tak tylko sobie klecę dla zabawy. Ale Mice zezwalam.

czwartek, 11 września 2014

POEZJI MI W ŻYCIU BRAK... Cz. II

Przyznam, że nie spodziewałam się takiego odzewu na mój post o poezji, bardzo mnie to cieszy, to znaczy, że wrażliwość w nas pozostała... I trzeba ją hołubić. Przeklejam więc część poprzedniego posta i zmieniłam oprawę muzyczną, posłuchajmy więc poetów i artystów... Jeśli zjawią się osoby, które jeszcze nie czytały poprzedniego posta, a chciałyby napisać o swoich ulubionych poezjach, to gorąco zapraszam. A i te osoby które pisały, mają nową platformę dyskusyjną. Zaczynajmy więc na nowo od ulubionej poetki wielu z nas. Tu sama czyta swój wiersz, tak ulubiony przez Mariję N.:



Niedawno trafiłam na TVP Kultura na stary program o poezji i muzyce. Grechuta, Niemen, Demarczyk, Chodakowska, Janda... Witkacy, Tuwim, Stachura, Jasnorzewska, Baczyński... Żal mi się zrobiło, normalnie żal. To wszystko funkcjonowało dawniej w powszechnej świadomości, w obiegu publicznym. To nie była nisza, to było w Tv, radio... Wstydem było nie wiedzieć, kim są ci ludzie i kim są autorzy wierszy, które oni śpiewają. Pod wieloma względami powszechna kultura stała na wyższym poziomie i ludzie jej chcieli. Teraz cóż, inne czasy, inni ludzie, żądza pieniądza i oglądalności. Zdaję sobie sprawę, że oczywiście są ludzie i zespoły śpiewające poezję, ale to już nisza, już trzeba tego szukać, samo nie przyjdzie...




 Mało mamy czasu na czytanie poezji a i pewnie nie bardzo nam się chce... Dlatego ja na przykład cieszę się , gdy w gazecie znajdę kącik z wierszem, wybranym przez kogoś, czyjemu gustowi literackiemu ufam. To takie zatrzymanie wpół drogi między polityką a gospodarką czy sportem podczas lektury:)) W młodości bardzo lubiłam czytać poezje, lubiłam Emily Dickinson (szczególnie wiersz o duszy, która zatrzaskuje za sobą drzwi, jak znajdę, to jeszcze dołączę), Tetmajera, oczywiście niezwykłego Leśmiana, Pawlikowską-Jasnorzewską (Fotografia, Dancing...), z młodszych Stachurę, Poświatowską. Mama miała dwa tomy poezji Jasnorzewskiej, uwielbiałam je czytać i sporo znałam na pamięć, z własnej a nie przymuszonej woli. W okresie pracy w teatrze też miałam żywy kontakt z poezją i literaturą, potem było już coraz słabiej... I właśnie tego mi brak... Wiem też, że trochę to moja wina, przecież znalazłoby się trochę czasu na jeden wiersz dziennie, ale rzeczywistość wyziera z każdego kąta i skrzeczy: Wiersze sobie czytasz, a to i tamto czeka, nie zrobione! Nie chcę dać się zakrzyczeć tej skrzeczącej, podejmuję więc akcję: JEDEN WIERSZ DZIENNIE. A może ktoś się przyłączy i podzielimy się tym co czytamy?? I zrobimy jeszcze jedną zakładkę: Mój Ulubiony Wiersz?




Uwaga, pyszny suplement! Elaja przysłała nam plik wydawniczy "Balu w Operze" Tuwima. Perełka! Przyjrzyjcie się ilustracjom! Elaja, dziękuję!

A tu "Berlin 1913" i Leszek Długosz:


środa, 10 września 2014

POEZJI W ŻYCIU MI BRAK...

Właśnie tak, poezji na codzień mi brak... Rzeczywistość i codzienność mnie ostatnio przytłaczają, fundując mi różne atrakcje, których wcale nie pragnę. W tym przytłoczeniu i martwieniu się, szukam jakiegoś oddechu i oderwania i zaglądam do poezji.  Zazdroszczę Kalinie z bloga Jarzyny i miłość, która tak pięknie potrafi odnaleźć poezję w życiu codziennym, w rutynowych czynnościach, w życiu rodzinnym. Robi to wspaniale, subtelnie i z ogromną wrażliwością. Na jej blogu szukam tego oddechu, zatrzymania, umiejętności spojrzenia innymi oczami na świat, gdy wokół i w duszy szaro i trochę smutno. To również dzięki niej kupiłam tomik z wierszami angielskich poetów metafizycznych, do którego zaglądam z niekłamaną przyjemnością, odrywając się od świata tego. Dziękuję, Kalino. Dedykuję Ci ten fragment z filmu "Stowarzyszenie Umarłych Poetów":)


Niedawno trafiłam na TVP Kultura na stary program o poezji i muzyce. Grechuta, Niemen, Demarczyk, Chodakowska, Janda... Witkacy, Tuwim, Stachura, Jasnorzewska, Baczyński... Żal mi się zrobiło, normalnie żal. To wszystko funkcjonowało dawniej w powszechnej świadomości, w obiegu publicznym. To nie była nisza, to było w Tv, radio... Wstydem było nie wiedzieć, kim są ci ludzie i kim są autorzy wierszy, które oni śpiewają. Pod wieloma względami powszechna kultura stała na wyższym poziomie i ludzie jej chcieli. Teraz cóż, inne czasy, inni ludzie, żądza pieniądza i oglądalności. Zdaję sobie sprawę, że oczywiście są ludzie i zespoły śpiewające poezję, ale to już nisza, już trzeba tego szukać, samo nie przyjdzie...
A więc z jesienną dedykacją i melancholią:


 Mało mamy czasu na czytanie poezji a i pewnie nie bardzo nam się chce... Dlatego ja na przykład cieszę się , gdy w gazecie znajdę kącik z wierszem, wybranym przez kogoś, czyjemu gustowi literackiemu ufam. To takie zatrzymanie wpół drogi między polityką a gospodarką czy sportem podczas lektury:)) W młodości bardzo lubiłam czytać poezje, lubiłam Emily Dickinson (szczególnie wiersz o duszy, która zatrzaskuje za sobą drzwi, jak znajdę, to jeszcze dołączę), Tetmajera, oczywiście niezwykłego Leśmiana, Pawlikowską-Jasnorzewską (Fotografia, Dancing...), z młodszych Stachurę, Poświatowską. Mama miała dwa tomy poezji Jasnorzewskiej, uwielbiałam je czytać i sporo znałam na pamięć, z własnej a nie przymuszonej woli. W okresie pracy w teatrze też miałam żywy kontakt z poezją i literaturą, potem było już coraz słabiej... I właśnie tego mi brak... Wiem też, że trochę to moja wina, przecież znalazłoby się trochę czasu na jeden wiersz dziennie, ale rzeczywistość wyziera z każdego kąta i skrzeczy: Wiersze sobie czytasz, a to i tamto czeka, nie zrobione! Nie chcę dać się zakrzyczeć tej skrzeczącej, podejmuję więc akcję: JEDEN WIERSZ DZIENNIE. A może ktoś się przyłączy i podzielimy się tym co czytamy?? I zrobimy jeszcze jedną zakładkę: Mój Ulubiony Wiersz?


poniedziałek, 8 września 2014

Zoologicznie

Zanim wymyślę coś mądrego, o ile wymyślę, albo przymuszę Mikę (Ona nie musi wymyślać, same mądre rzeczy pisze), zastosuję się do wskazań Opakowanej. Nigdy nie zgadniecie: znów się platforma wymiany złotych myśli zapchała. To ja pokażę zdjęcia wiadomo-czyje, ale tu Was zaskoczę! Będzie tematycznie! No i pełnia w pełni, można gdakać do białego rana. Żeby tylko Rucianka zorientowała się w porę, bo gdacze biedna do siebie pod poprzednim postem, podczas gdy my już zbliżamy się do granic możliwości następnego:)
Jako się rzekło, bez zbędnych słów zatem:






Hrehrehre

Mieszkaniec garażu

Chłopaki nie śpiom

Pamiętacie tę kruszynkę? Tu świeżo znaleziony w krzakach

Tu też, prosto z krzaków, boszszsz...
 
Niebawem sytuacja się odwróci...

Odwróciła się
Oto jestem!
Owocnego wtorku!

Tytuł zapchanego posta: Ta przepiękna niedziela - bis.

I kilka słów wyjaśnienia. Otóż poprzedni post się zatkał. Utknęłyśmy na żabie u Miki, która okazała się Rumcajsem, albo Janosikiem, nie wiadomo dokładnie, bo Mika zniknęła. Niewykluczone, że nadal całuje żabę/Rumcajsa/Janosika.
Uznałyśmy też, że te dziady/zwierzaki trza za nogę do kaloryfera przywiązać, bo one idą na wycieczkę krajoznawczą, a człek się zadręcza, miota obelżywe słowa pod adresem i łysieje od tego.
I jeszcze o nietoperzach amerykańskich i caracaskich było, ale nie pamiętam co. Puentą mają być zdjęcia wiadomo-kogo. To są, na chibił-trafił:


U nas grzmi i błyska! Jednocześnie księżyc w pełni świeci, jakby go to nie obchodziło!