poniedziałek, 30 listopada 2015

Znów odezwa...

Kureiry, Kury, Kurczaki i kto żyw, zwłaszcza z Warszawy! 
Nie będę mleć jęzorem po próżnicy, przeczytajcie apel. Znów chodzi o zwierzęta w potrzebie.
Warszawo i okolice! Pomyślcie, rozpowszechniajcie, udostępniajcie na fb. Popatrzcie na zdjęcia, może wśród nich jest TEN kot? Który na WAS czeka? Pod tym linkiem są zdjęcia kotów i kontakt.

Od ponad 30 lat ratuję porzucone, bezdomne koty. Bywały też i psy potrzebujące pomocy. Zwierzątka przynosiłam do swego mieszkania, leczyłam i szukałam dla nich nowego domku. W ten sposób ocaliłam kilkaset kotów i ponad 10 psów. Źródłem finansowania były moje niewielkie zarobki. Niestety utraciłam pracę i aż do emerytury (12 lat temu) – nie miałam żadnego stałego dochodu, jedynie prace dorywcze. Niestety, podopiecznych zaczęło przybywać. Zmieniłam mieszkanie na mniejsze, ale w Śródmieściu, co miało mi pomóc w moich sprawach zawodowych. I tu „wpadłam” w objęcia pań, które pomagały kotom, ale nie radziły sobie z tym fizycznie. Byłam młodsza, silniejsza – pomagałam. W moim mieszkanku przybywało kociaków i obowiązków. Biegałam do lecznicy, robiłam zastrzyki i podawałam kroplówki. Finansowego wsparcia znikąd.
Dziesięć lat temu założyłam fundację „Felis Felix” wierząc, że uda mi się zdobyć niezbędne środki. Osób chętnych by im pomóc nie brakowało, ale finansowego wsparcia nie było. Trzy razy zakładałam konto bankowe i trzy razy je traciłam z powodu braku darowizn. Ostatnie bank zamknął mi w 2010 roku. Pozostały mi już tylko kwesty w centrach handlowych, które były już coraz rzadsze i dwa lata temu utraciłam na nie zgodę. Jedyny dom handlowy, który zezwala mi na zbiórkę pieniędzy, ma tak niewielką liczbę klientów (brak supersamu), że bywają dni, gdy nie mam za co kupić jedzenia.
             Moje koty zawsze  były dobrze karmione. Wszystkie są wysterylizowane i zaszczepione od zawsze przeznaczone do adopcji. Obecnie przebywa u mnie 14 kotów. Do adopcji jest 13  i rozpaczliwie szukam dla nich nowych, kochających domów.
Dotychczas w ogóle nie chorowałam – leczyłam tylko koty. Dwa lata temu zaczęło się, a ostatnio nasiliło się u mnie atopowe zapalenie skóry, które zaatakowało też ręce. W mojej sytuacji, gdy muszę ciągle sprzątać po kotach (prać, myć, zmieniać kuwety) – nie rokuje nadziei na poprawę. Muszę kupować leki. Jedyny ratunek to znalezienie dla kotów nowych domów.
S.O.S. ! Sytuacja jest dramatyczna – otrzymałam właśnie nakaz eksmisji (dług mieszkaniowy). Walczę o prolongatę terminu do przeprowadzki. Nie mogę dopuścić, aby koty znalazły się w schronisku. 
Mam już 72 lata. Mam dużo zainteresowań. Byłam dziennikarką, uwielbiam czytać, poszerzać wiedzę. Interesuje mnie wiele spraw. Kotów nie planowałam, nie ograniczały mi horyzontów. Stało się. Nie potrafiłam przejść obojętnie wobec cierpienia. Najpierw przez wiele lat pomagałam ludziom – moją specjalnością były problemy rodzinne (studiowałam prawo). Dziś proszę – pomóżcie mnie i moim zwierzakom.
Barbara Czajkowska


164 komentarze:

  1. Rany...tyle bidulów...wrzuciłam na fb.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężka sprawa:(
    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile pięknych burasów do zaopiekowania, żal serce ściska. Nie mam znajomych w Warszawie, popędzę znajomych, niech zajrzą.

    OdpowiedzUsuń
  4. :(
    nie mam już znajomych, których można by dokocić.
    ogromnie mi przykro, że nie mam jak pomóc, ale przynajmniej popytam. tyle mogę.

    OdpowiedzUsuń
  5. A może zaprosić do Kurnika i pomyśleć jak pomóc.Warto bliżej poznać taką osobę.Potem możemy zrobić jakąś akcję i może nasze wsparcie też by się przydało.
    Nie wiem co o tym sądzicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomysł dobry, ale nie wiemy, czy pani Barbara ma teraz dostęp do internetu, skoro wisi nad nią eksmisja. może warto by rozważyć opcję pomocy finansowej za pośrednictwem portalu pomagamy.pl

      Usuń
    2. Na stronie jest numer telefonu.
      Ja uważam,że należy poznać kogoś,komu chce się pomóc.Dowiedzieć się czy takiej pomocy oczekuje i co tu owijać w bawełnę,same wiecie o co chodzi.

      Usuń
    3. Dobrze by było,żeby zadzwoniła jedna osoba,żeby kobiety nie przestraszyć.Nie zalać dobrymi chęciami.

      Usuń
    4. ja się z nią skontaktuję w przyszłym tygodniu. w tym nie mogę. ale jeśli ktoś jeszcze zechce, to i dobrze. im więcej chętnych, tym lepiej. nie sądzę, żeby zainteresowanie sprawą mogło tę panią przestraszyć.

      Usuń
    5. a jak się znajdzie parę osób chętnych do dzialania, to się skrzykniemy. razem będzie łatwiej coś wymyśleć. no i jasne, że najpierw trzeba rozeznać sytuację i zobaczyć jakiego rodzaju pomoc jest potrzebna.

      Usuń
    6. jedyna internetowa społeczność, do jakiej dołączyłam, to Dziki Pastelowy Kurnik :)

      Usuń
    7. o, przepraszam, pierwszy był Powszechny Spis Zwierzaków u Gosianki.

      Usuń
  6. No tak, równowaga musi być. U Gosianki kotki wyadoptowane, to następne .....
    Podrzuciłam link mojej koleżance z Warszawy. Wsparcie - jestem za.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o wsparciu nie tylko finansowym ale i psychicznym.Może to także kobiecie by pomogło.Że nie jest sama.

      Usuń
    2. Oj bida i to na zimę. To można od tak eksmitowac bez wzgledu na temperature?
      Niestety i ja nie znam nikogo kto dalby się namówić na kotka.
      Może jakas kurnikowa akcja pomoze, jak Rucianka proponuje.

      Usuń
    3. U Gosianki to działo się w ten weekend, a piękne kicie znalazly dom:)
      Właśnie przez godzine bylam wlascicielem dwoch slodkich pekinczykow. Na szczescie jeden mial obroże z numerem i właścicielka właśnie je odebrała. Lubią jej uciekać, jak się zagapi i spacerują po sąsiednich wioskach.

      Usuń
    4. Psychiczne wsparcie byłoby jak najbardziej na miejscu. Tylko teraz w jaki sposób?
      Do głowy przychodzą mi też Domy Tymczasowe - wiadomo, zawsze mają nadmiar, ale lepsze to niż schronisko.

      Usuń
    5. Każdy może zostać DT.Kwestia umowy.

      Usuń
  7. No i tak to widzicie jest,dobra osoba z sercem do zwierząt,i taki ciężki los ją spotyka. Nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie za grosz.
    Nie znam nikogo kto zechciałby adoptować kotka, te dwie biedy podwórkowe nadal dokarmiam , nawet nikt nie zadzwonił na ogłoszenie:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam w Warszawie nikogo, kto by chciał adoptować kota. Wrzucę na fb. Widzę, że tu sama pomoc finansowa na nic się nie zda... Koniecznie trzeba domów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby pomagać,trzeba znać sytuację, każda z nas ma zwierzaki,nie tędy może droga.

      Usuń
    2. Z kiedy jest ta informacja,oby już nie było pozamiatane.

      Usuń
  9. Dzwonilam do p. Barbary, jest zupelnie bezradna, ma tydzien na opuszczenie mieszkania, ale chce pisac o przedluzenie tego terminu, jednego Milusia juz oddala , ja chce wziasc dwa, ale nie mam jak ich przywiezc, ona strasznie sie o nie martwi... trzeba domow, jej zadluzenie jest ogromne pomoc finansowa zadna tu nic nie da trzeba tylko koty ratowac, bo ona tego nie przezyje...!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Można kogoś wywalić na bruk w grudniu?

      Usuń
    2. W moim mieście jest to niemożliwe - dają socjalne, ale Warszawa?
      Bardzo przykra sprawa, nie wiem jak pomóc.
      Ania

      Usuń
    3. Przecież jest zakaz eksmisji na zimę.

      Usuń
  11. Amelio, dokąd trzeba by dostarczyć koty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popytam znajomych, czy ktoś by nie mógł pomóc w przewiezieniu, tylko dokąd?

      Usuń
  12. mieszkam w zach-pomorskim, 100km od Szczecina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amelio, jest jeszcze bla-bla car. Gosianka w ten sposób załatwiła transport Fiki z Cieszyna do Wrocka. A dwa koty to nie jest jakiś wielki problem - dla chcącego oczywiście. Spędzą podróż w transporterach, najwyżej trochę pomiauczą.

      Usuń
  13. Kury, skupmy się na kotach, kasa nic tu nie pomoże, mieszkania Pani Barbary nie wykupimy. Z tego co wiem, zadłużenie rośnie od 2009 roku. Nie wiem, jakie są przepisy w sprawie eksmisji, może Pani Barbara jakiś lokal zastępczy dostanie, albo inny DPS. Ale kotami na pewno nikt się nie przejmie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Już doczytałam u Amelii, że p. Barbara dostanie lokal zastępczy, ale malutki i wolno jej wziąć tylko jednego kota.

    OdpowiedzUsuń
  15. udostępniłąm w kilku kocich grupach na fb.\

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mogę tylko dorzucić się do transportu:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogę pomóc w sprawie przygarnięcia kotów, ale dorzucić się do transportu to jak najbardziej.

      Usuń
  17. Czy mogę zerżnąć i wstawić u siebie?

    OdpowiedzUsuń
  18. cholerny świat, nic nie mogę zrobić, musiałabym najsamprzód Synu wywalić na bruk, ma takie uczulenie na koty że się dusi a ja prawie Warszawa

    OdpowiedzUsuń
  19. Ewo F. może ktoś ze znajomych bardzo chce mieć kota, tylko jeszcze nie wie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Sluchajcie o ile ja wiem to od pazdziernika do marca jest okres ochronny i nikogo nie wozna wyrzucac, ale tu jest troche inaczej bo lokal socj juz jest przydzielony, wiec nie wiem czy to dotyczy, jutro zadzwonie do p. Barbary i popytam, wiem ze ona sama ma pisac o oprzedluzenie tego okresu bo nie da rady w ciagu tygodnia koty oddac no i jest sama

    OdpowiedzUsuń
  21. Ewo F. poczytaj sa jakis ziola na to uczulenie, choc podobno go w ogole nie ma, poczytaj w necie.... ale koty sa przecudne, widzialas? wiec warto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, dawno, dawno temu jak nie miałam Synu miałam kotkę trikolorkę zabraną z działkowej wsi Mufka jej było i była the best

      Usuń
  22. Sluchajcie to jedyna okazja ... takie piekne koty to rzadkosc.. ja rozmawialam z ta kobieta, wiem co przezywa, ja sama prawie ryczałam , ona je tak kocha, ze nie wiem co bedzie jak nie poznajduje ludzi ....pytajcie sasiadow, znajomych... trzeba cos zrobic

    OdpowiedzUsuń
  23. Faktycznie zadbane kotki. Kurcze jest ich sporo...
    Moi znajomi koty mają (Ci, co chcieli mieć) reszta całe boże dnie w w pracy - zaklinają się, że żadnego zwierzka nie narażą na siedzenie w samotności.
    Szkoda, że ta pani wcześniej nie ogłaszała, że brakuje na jedzenie w tym byśmy przecież skarpetkowo pomogły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Mnemo. szkoda, że to tak na ostatnią chwilę. :(

      Usuń
    2. Mnemo,dwa koty sobie poradzą bez ludzi w dzień.Będą spały albo się zajmowały sobą.Ważne żeby miały ciepło,co jeść i opiekę wet.
      Większy dramat,jak trafią do schroniska.

      Usuń
    3. Rucianko, nie znasz jakiegoś DT w W-wie, gdzie mogłyby przeczekać?

      Usuń
    4. Znajomi to raczej do mnie się zwracali z problemami zwierzęcymi.Ja nie miałam nikogo równie stukniętego.

      Usuń
  24. zgubilam sie w tym jaka pomoc jest potrzebna. ale sie pisze i juz zapytalam znajomych czy by...ale nie wiem, jak by traktowal koty ich piesek, bo dom i okolice to wymarzone dla kota...
    ale co jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, domy dla kotów są potrzebne, najlepiej w okolicach Warszawy i w samej W-wie.

      Usuń
    2. Najlepiej by było opisać każdego indywidualnie i puścić na fb,czy ktoś może?

      Usuń
  25. obawiam się, że wśród znajomych nie znajdę nikogo, kto mógłby pojechać tak daleko z kotkami, ale do transportu się oczywiście dorzucę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Dogomanii i Miau są wątki transportowe.

      Usuń
  26. Jestem, choć na razie z marnym efektem. Uruchomiłam dwie okołowarszawskie koleżanki, niestety jedna ma cztery psy i dwa koty a druga psa tylko jednego i też dwa koty , będą szukały wśród znajomych, ale.......
    No i tak.
    Myślę, że to co podsunęła Hana, czyli blablacar to jest myśl, oczywiście, też trzeba płacić, też dołożę, bo to jednak spora odległość.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  27. ORKO!! paczka doszła dzisiaj, łał :))))), dzięki :)!
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))Na zdrowie:)))
      Tera muszę BDB przycisnąć.Obiecała nam wiadomości o Belli i...zamilkła.

      Usuń
  28. Dziewczyny,
    koty kotami - znajdą na pewno domki. Ja chętnie pomogę finansowo Pani Barbarze Czajkowskiej. Jeśli wiecie w jaki sposób mogę się z Nią skontaktować to proszę o pomoc. Nie mam konta na FB.
    pozdrawiam
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo:
      Fundacja „Felis Felix”
      Hoża 29/31 lok. 106
      00-521 Warszawa

      tel. +48 604 717 283

      osoba zarządzająca: p. Barbara Czajkowska
      http://www.fundacjafelisfelix.pl/contact/

      Usuń
  29. Przeczytałam krótkie opisy,są tam pary,które się przyjaźnią.Zdjęcia przy ogłaszaniu są bardzo ważne.
    Nie wiem czy p.Barbara je ogłaszała i czy ma więcej zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  30. Byłoby super, gdyby Pani Barbara się odezwała. Na razie macamy w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano,jak ma się odezwać?Wie o nas?Ma możliwość?

      Usuń
    2. Może ona nie ma kasy nawet na telefon?

      Usuń
  31. http://www.dogomania.com/forum/forum/149-transport/

    OdpowiedzUsuń
  32. Witam Kurki.
    Wiatr łeb urywa, 9 stopni, po niebie gonią czarne chmury, co jakiś czas świeci słońce. Śniły mi się koty pani Barbary.
    Rozpuściłam wczoraj wieści, ale czarno to widzę.
    Jedyne co mogę w tej chwili to zacisnąć kciuki za pomyślne rozwiązanie problemu.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeszcze raz ja. Zajrzyjcie na blog vinniczek.blog.onet.pl tam są świetne zdjęcia ulicznych kotów w Stambule.
    Tak sobie żyją życzliwie traktowane i ufne.

    OdpowiedzUsuń
  34. Próbowałam teraz dzwonic do p. Barbary, cały czas wlacza sie sekretarka, trudno jest sie dodzwonic bo ona caly czas zajeta tymi kocinami.... tak mysle ze nawet jak ja wezme te dwa to i tak jeszcze z 10 ich zostanie, to tez zadne rozwiazanie jak na razie najwazniejsze zeby ona przedluzyla ta eksmisje na okres zimowy i wtedy pomalu cos sie wymysli majac wiecej czasu, tylko ze ona calkiem bezradna i kompletnie sama ze wszystkim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amelio,jeżeli dwa koty mają szansę na dobry dom,to jest bardzo dużo.Dla nich życie,a dla tej kobiety światełko w tunelu.Daleko jest do Ciebie,ale zobacz czy na Dogomanii lub Miau nie ma transportu do Twoich okolic.Może na fb ,na forach zwierzęcych?
      Jeżeli chodzi o eksmisję,to mamy za mało danych i obawiam się że niewiele tu możemy pomóc.Pani Barbara napisała że jest prawnikiem i dziennikarką.
      Ja myślę że ona jest samotna w tej walce o zwierzęta,pewnie wszyscy uważają ja za wariatkę.A my przecież jesteśmy do niej podobne.

      Usuń
    2. Dlatego takie ważne jest, żeby ona wiedziała, że ktoś podobny do niej, choć ze znacznie mniejszym "dorobkiem", chce ją wesprzeć, pomóc. Trzeba jej dodać otuchy.

      Usuń
    3. Właśnie to mam na myśli.

      Usuń
  35. i ma slaby dostep do internetu, to starsza i schorowana kobieta... najwazniejsza teraz ta cholerna eksmisja.... czy ktos w tym ma jakies informacje, co z tym zrobic sie da!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdyby pani Barbara mogła przedstawić gdzieś tam BARDZO WAŻNYM urzędnikom, że ktoś (czyli my) chce jej pomóc (ogłoszenia, wsparcie mentalne, rozesłanie wici o potrzebnej pomocy) z kotkami, ale to trochę potrwa, wtedy by chętniej przedłużyli. W tym czasie może udałoby się kotki "rozdysponować". Amelio, próbuj z nią jeszcze rozmawiać, jeśli możesz, nie ma sensu, żebyśmy wszystkie się rzuciły do telefonów i zawracały jej głowę. Włączymy się do konkretniejszej pomocy, jak już coś się wyklaruje. Trzymam mocno kciuki, żeby wstrzymali się z tą eksmisją.

      Usuń
    2. Kurejry,macie jakieś chody w urzędach,telewizji,gazetach?

      Usuń
    3. Mozna chyba napisac np. do Polsatu, maja taki program Interwencje, zdaje sie, ze sa dosc zyczliwi.

      Usuń
    4. http://www.interwencja.polsat.pl/

      Usuń
    5. imie i nazwisko tej Pani jest identyczne z nazwiskiem pewnej znanej dziennikarki z TVP. Może się zwrócić do niej - podobno zajmowała się i zajmuje sprawami społecznymi również. Ja TVP nie oglądam ale znalazłam w internecie. KolKa

      Usuń
    6. Do wszystkiego potrzebna jest zgoda zainteresowanej,będą chcieli nakręcić materiał.

      Usuń
  36. Dodzwonilam sie i ona napisala o przedluzenie tego terminu do konca lutego. To obecne mieszkanie to pokoj z kuchnią, a to nowe lokum socj ktore ma dostac jest tylko o 13 m mniejsze od obecnego... jaki to ma sens, po co eksmitowac kobiete z jednego mieszkania komunalnego do drugiego socjalnego tylko o 13 m wiekszego, to jakas paranoja to chore!
    gdyby tu mozna bylo zadzialac i sprawic zeby ona zostala w tym mieszkaniu... wtedy problem bylby ROZWIAZANY!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłaś o nas,czyli o naszej ewentualnej pomocy?
      Byłaby chętna spotkać się?

      Usuń
    2. Amelio, a czy z tego fragmentu nie wynika, że Pani Barbara nie może już zajmować się tyloma kotami?

      Dotychczas w ogóle nie chorowałam – leczyłam tylko koty. Dwa lata temu zaczęło się, a ostatnio nasiliło się u mnie atopowe zapalenie skóry, które zaatakowało też ręce. W mojej sytuacji, gdy muszę ciągle sprzątać po kotach (prać, myć, zmieniać kuwety) – nie rokuje nadziei na poprawę. Muszę kupować leki.

      Jedyny ratunek to znalezienie dla kotów nowych domów.

      Usuń
    3. Oczywiście że wynika.
      Jest zmęczona,chora i bez środków do życia.
      Pytanie tylko,czy życzliwi nie będą podrzucać następnych bid,uwalniając się od problemu.

      Usuń
    4. No tak, ale wtedy łatwiej reagować od razu szukając nowych lokum tym podrzuconym/

      Skoro jest teraz czas do lutego to ktoś powinien zrobić ogłoszenia dla tych 11 kotów, które szukają domu, bo rozumiem, że Amelia bierze dwa. Teraz jest dobry sezon na adopcję starszych kotów, bo kociaki z jesiennego rzutu wyrastają. Ogłoszenia na olx.pl trzeba zrobić jak najprędzej i na pewno się znajdą dla nich ludzie.

      Usuń
    5. Czy ten termin do końca lutego jest pewny? Czy tylko pismo na razie poszło?
      Obawiam się, że na interwencję tv to zbyt mała sprawa.

      Usuń
    6. Na razie to Pani Basia napisała pismo z taką propozycją,a nie dostała odpowiedzi z urzędu.

      Usuń
    7. Czyli palcem na wodzie.:(
      Hano,zależy jak to ująć,jeżeli od strony fundacji i niedoli zwierząt,to temat nie jest krwawy.
      Może od losu człowieka,który robił coś dobrego i został sam bez pomocy.Dlatego pytałam o dziennikarki w naszym gronie.

      Usuń
    8. Amelia pisała:
      "Jaki to ma sens, po co eksmitować kobietę z jednego mieszkania komunalnego do drugiego socjalnego, tylko o 13 m większego"
      Zapewne chodzi tu o 13 m mniejsze mieszkanie, o gorszym standardzie. Mieszkania socjalne dają zawsze mniejsze, a czynsz jest znacznie niższy od komunalnego, dlatego nazywa się socjalne. Trochę za późno Pani Barbara się za to zabrała, fakt nie miał jej kto pomóc. Miała 100% szansy na dodatek mieszkaniowy, nie musiało dojść do tego. Trzeba zgłosić się do MOPR-u tam pomogą z dofinansowaniem, aby nie zaistniała taka sama sytuacja z mieszkaniem socjalnym. Ośrodki Pomocy Rodzinie pomagają w dopłatach do czynszu, energii el. trzeba złożyć wniosek. Jeżeli będziecie dziewczynki miały kontakt z Panią Basią, przekażcie jej tę informację - jestem trochę z branży - wiem co mówię.
      Ania

      Usuń
    9. Przepraszam Amelio, źle odczytałam te 13 m, wiadomo chodzi o mniejsze.
      Ania

      Usuń
  37. Potrzebujemy konkretów i zgody samej zainteresowanej.
    Ładnych zdjęć do ogłoszeń i transportu.

    OdpowiedzUsuń
  38. https://www.facebook.com/groups/425886884111869/?hc_location=ufi

    http://www.dogomania.com/forum/forum/149-transport/

    http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=62304&start=30

    OdpowiedzUsuń
  39. https://www.facebook.com/groups/transportpsowikotow/

    OdpowiedzUsuń
  40. Jeśli Pani Barbara ma słaby dostęp do internetu (czyli nie ma go u siebie, jak mniemam), sama nie znajdzie transportu, ani nie porobi zdjęć kotom, żeby je ogłosić. Obawiam się, że fizycznie i na miejscu musiałby jej ktoś pomóc. Bo inaczej utoniemy w powodzi propozycji i możliwości. Finansowo zrobiłybyśmy zrzutę i pomogły w zatkaniu najpilniejszych dziur, lub w transporcie. Jakaś wolontariuszka z Warszawy przydałaby się, taka, która ma trochę czasu. Inaczej się zapętlimy i zdalnie nic z tego nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano,te propozycje są dla Amelii,nie dla p.Barbary.
      To Amelia wie na kiedy i dokąd potrzebuje transportu.

      Usuń
    2. Rucianko, wiem. Jednak upieram się przy tym, że potrzebna jest koordynacja na miejscu.

      Usuń
    3. Masz rację.Koordynacja na miejscu i stały kontakt z p.Barbarą,żeby wiedzieć czego potrzebuje i nie uszczęśliwiać na siłę.

      Usuń
    4. Podpowiadam, że to jest też problem gminy. Ja bym tam nacisnęła, ale nie jestem z Warszawy i mam też za mało danych. Zgadzam się z Rucianką, jest za mało konkretów, przydałoby się jakieś większe rozeznanie.

      Usuń
    5. Haniu, obawiam się, że gmina ma jedno do powiedzenia: schronisko. Ale to znów tylko przypuszczenia.

      Usuń
    6. Przy fundacyjnych kotach,gmina nie jest zobowiązana do pomocy.
      Pewnie by było łatwiej gdyby były miejskie.Można uzyskać karmę i jakąś opiekę plus sterylki.
      Zależy od gminy,jeżeli trafi się na kotolubnych ,to czasami udaje się.

      Usuń
  41. Może ktoś zna jakieś fajne dziewczyny z kocich fundacji w W-wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano,każdy zaangażowany w pomoc zwierzakom ma pełne ręce roboty i brak kasy.

      Usuń
    2. Znam fajne dziewczyny,one pomagają z własnej kasy i są domami tymczasowymi.

      Usuń
    3. Rucianko, jeśli eksmisję udało się odroczyć do lutego (nie wiem), z niewielką pomocą kogoś na miejscu mogłybyśmy pomóc i kotom, i p. Barbarze. Finansowo ze zrzuty i ze Skarpety. Kotom trzeba znaleźć domy, a p. Barbara bez netu (też nie wiem, tylko przypuszczam), nie da rady.

      Usuń
  42. Ten ktoś byłby z nami w kontakcie i koordynował działania. Nie widzę innej możliwości przy braku kontaktu. Telefon niewiele załatwia.

    OdpowiedzUsuń
  43. A może zainteresować losem pani Barbary fundacje, czy DT w Warszawie - wysłac do nich maile i spytać, czy ktoś mógłby na miejscu pójść, zobaczyć i oczywiście Kurnik wspomoże, jak będzie mógł i czym będzie mógł?

    OdpowiedzUsuń
  44. Dołączę się jak będzie zrzuta. Tylko tyle mogę, nie mam znajomości.

    OdpowiedzUsuń
  45. Pisze do kolezanki, ktora jest radna w Zielonce i wiem, ze zajmuje sie rowniez porzuconymi zwierzakami. Zielonka-to prawie Warszawa;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Dziękuję Kasiu, to jakiś konkret.

    OdpowiedzUsuń
  47. https://www.facebook.com/groups/interwencje.zdalne/
    zobaczcie, może tu poprosić o pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  48. Słuchajcie p. Basia ma internet, ale słaby i zanim sie on właczy to duzo czasu zajmuje, zdjęcia i strone robi ktos dla niej, sama nie daje rady, ona caly czas zajeta tymi kotami, kuwety, jedzenie i etc na okraglo , pismo dopiero wystosowala proszac o przedluzenie do lutego, ale na razie bez odpowiedzi, ma jakis termin 7 grudnia u jakiegos Naczelnika urzedu... ona jest po prostu zalamana ta cala sytuacja.... i jeszcze nie spi po nocach serce ja boli, na dodatek na tym forum Miau jakas heiterka robi zla robote dla nie piszac ze to kobieta niereformowalna, bo jej tyle razy juz pomagano adoptowac koty, a ona wciaz bierze nowe.... plakala przez telefon mowiac ze jak ona moze przejsc obojetnie gdy widzi porzucone kocie bidy.... sluchajcie to naprawde kochana osoba i te kociny sa dla niej najwazniejsze, jest zalamana tym wszystkim i chyba bez pomocy

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja jej powiedzialam o naszych wpisach i checi pomocy, jest Wam bardzo wdzieczna, ona dla siebie nic nie chce, tylko to zeby te koty, ktore sa dla niej jak dzieci nie trafily do schroniska, tylko tyle.... to prawda ona nie ma juz sily i nawet gdyby zostala w tym mieszkaniu to i tak z ciezkim sercem, ale musi oddac te koty ... no i bardzo chcialaby zostac w tym mieszkaniu, nie ma sily na przeprowadzke , ma swoje ukochane ksiazki z ktorymi w czesci musialaby sie rozstac i to jest dla niej bardzo bolesne... ech wyc mi sie chce, slowo daje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amelio a rozmawiałaś o adopcji tych dwóch kotów?

      Usuń
    2. tak z p. Basią, własnie w tej sprawie do niej zadzwoniłam

      Usuń
  50. nie rozumiem dlaczego z jednego komunalnego lokalu wyrzucaja ja do innego socjalnego... moze tu też mozna byloby pomóc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amelio napisałam wyżej jaka jest różnica między komunalnym, a socjalnym - standard i wysokość czynszu.
      Ania

      Usuń
  51. tu naprawde bylaby potrzebna TV

    OdpowiedzUsuń
  52. Cholibka, pomoglabym gdybym byla w swojej Zielonce. . Kolezanka(radna) na razie sie nie odezwala.
    Sprobuje jeszcze zinnymi dawnymi znajomymi.

    Amelia, kochany z Ciebie czlowiek!

    OdpowiedzUsuń
  53. Dziewczyny ,wklejam link z Miau
    http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=92554&start=1020
    od najnowszego wpisu z dzisiaj.
    Przeczytajcie i napiszcie co sądzicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytalam.
      Pani Basia, moze i trudna, ale rzeczywiscie ma klopoty. A najwiecej kloptow maja koty.

      Usuń
    2. Ja też przeczytałam. I myślę tak jak Kasia.
      Na pewno jest potrzebny ktoś, kto na miejscu porozmawiałby z panią Basią, zobaczył koty, ocenił sytuację...
      Smutne to wszystko, i takie prawdziwe, jak ktoś na forum napisał, że nam się nie chce, że często składamy opiekę nad bezbronnymi zwierzakami na osoby wrażliwe, które choćby nie miały sił, to chcą pomagać... I często wpadają przez to w tarapaty.

      Usuń
    3. To jest jakaś cholerna spirala nieszczęścia.

      Usuń
  54. Przeczytałam i doszłam do wniosku, że p.Basi potrzebny jest ktoś obrotny, kto na miejscu by pokierował sprawą. Można pomóc w szukaniu domów i przeprowadzce, ale chyba trzeba też przypilnować, aby zadbała o siebie i nie brała więcej kotów. Wytłumaczyć, że tym razem nie da rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo,nie jest to takie proste.

      Usuń
    2. Właśnie.Widać ,że ten temat toczy się u pani Basi od lat i na okrągło.Ciężka sprawa.

      Usuń
    3. Wiem, napisałam co myślę. Oby tylko koty znalazły domy.

      Usuń
  55. Myślę, że pomagać pani Barbarze może tylko ktoś, kto na stałe jest w pobliżu. Sytuację znamy bardzo powierzchownie i jedyne co możemy próbować robić, bo to teraz pilne, to szukać miejsc dla kotów. Jak widać, nie tylko my to robimy, więc jest nadzieja, że się uda.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja z nia dzis o tym rozmawialam, ona cala noc przez to nie spala, mowi ze wie ze nie powinna brac nowych kotow, ale mowi do mnie jak ona mogla przejsc spokojnie obok porzuconej kociej bidy, nie mogla i musiala wziasc... a takich bid pelno na tych ulicach, ja to rozumiem, ja tez tak bym nie umiala... i dlatego napisali ze jest niereformowalna i niewyuczalna.../matko to tak jakbym swoja rodzine slyszala/ wiecie co, moze to prawda... ale jedno jest pewne, ona ponad wszystko kocha te koty jak wlasne dzieci i prawda jest taka, ze na wszystko jej brakuje pieniedzy, przeciez ona poswiecila swoje mieszkanie, wlasnie po to zeby je ratowac... no nie wiem, zeby na cos takiego sie zdobyc, to trzeba naprawde miec serce

    OdpowiedzUsuń
  57. a poza tym ona jest kompletnie sama, tylko koty i ona, zadnej pomocy, wsparcia... dzis plakala przez telefon i nie dlatego ze szuka jakigos wspolczucia, tylko jej naprawde jest cholernie ciezko i ja jej jedynie wspolczuje

    OdpowiedzUsuń
  58. Jeżeli jest któraś z Was chętna,to można skontaktować się z Miau i działać wspólnie.
    Myślę o wyadoptowaniu kotów w dobre ręce.
    Ktoś napisał że jest profil na fb ,można tam robić wydarzenia,tylko kto tym zawiaduje?

    OdpowiedzUsuń
  59. To bardzo trudna sytuacja i pomoc na odległość niewiele tu da. Bardzo to przykre, że pani Barbara jest z tym sama i jest zrozpaczona, jednak pomóc mógłby tylko ktoś,, kto zająłby się energicznie jej sprawami na miejscu. I to też, a może przede wszystkim od strony prawnej. Mam tylko nadzieję, że uda się znaleźć domy dla kotów... I że będzie na to czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Basia jest dziennikarką i prawnikiem.
      Sprawa eksmisji ciągnie się od 2009 roku.
      Osoby pomagające były i jak widać na wątku Miau,są nadal zainteresowani pomocą.
      Zwykle prawda leży pośrodku.

      Usuń
    2. Mika! A dzie wiesz co???

      Usuń
    3. Jutro.
      Padłam po pierniczkach.
      Rucianka, czytałam, wiem, że jest prawnikiem, ale jest też starsza i schorowana i na pewno nie ma pojęcia o aktualnych przepisach...

      Usuń
    4. pani Barbarze od 6 lat bardzo intensywnie pomagali wolontariusze. to dzięki nim jej koty były leczone i znajdowały nowe domy. te 6 lat temu było ich ok. 20. nie sądzę, żeby p. Basia byla prawnikiem. jedyne, co na razie wiemy, to że studiowała prawo.

      Usuń
    5. Tempo, masz racje. Ja mysle, ze ona sobie po prostu nie radzi z tym wszystkim. Co nie znaczy, ze nie kocha zwierzat, bo kocha.
      Przeroslo ja to wszystko! Najwzniejsze, to zadbac o te kociaki, ale jest pytanie, czy ona tak naprawde je odda?
      Szczerze? - mam watpliwosci.

      Usuń
    6. Acha! I zupelnie nie rozumiem co ma jej wyksztalcenie do opieki nad kotami - ale to tak tylko na marginiesie.

      Usuń
  60. udostępniłam na fb już wczoraj, ale czy to coś da? ze wszystkich stron napływają prośby o pomoc, o dom, o ... ech!

    OdpowiedzUsuń
  61. cholera, zdalaczynnie to nic nie moge, ale jeszcze napisze do kogos...i tez - jak bedzie zrzutka to sie dolalczam.

    OdpowiedzUsuń
  62. Mam rodzinę w Warszawie, i swoją, i męża, ale oni się tym nie zajmą (wśród rodziny jestem wyjątkiem, dla niektórych niechlubnym). Z tego, co o nich wiem, raczej nikt nie poświęciłby na to czasu i energii, poza wiekową ciocią, która, choć kotolubna, nie jest już w stanie się taką sprawą zająć. Mogę dołączyć tylko do pomocy finansowej.

    OdpowiedzUsuń
  63. ta kobieta ma 72 lata, jest zmeczona, ma problemy, wszystkie pieniadze oddawala na ratowanie kotow nawet swoje mieszkanie poświęcila , zadłuzajac się.... tak to fakt brała wciąż nowe koty, choc juz mowila sobie ze nie weżmie, ale jak wyszła na ulice i znów jakąś bide ujrzala, to ona sama mówi nie mogła przejsc obojętnie... inni odwracali głowy, a ona brala go na rece i szla do domu I dlatego okrzyknieto ja jako niereformowalna... mnie pewnie tez by tak okrzyknieto na tym miau / rodzina dawno to juz zrobila/ bo majac inne koty biore znow nowe. robiac sobie nowe problemy... i tak w kolko, ale ja podobnie jak i ona nie umiem inaczej... widac sa tacy ludzie

    OdpowiedzUsuń
  64. tak latwo obrzucic kogos blotem... nie mozna jednak pominac faktu, ze pomimo wszystko uratowala tyle istnien kocich i to jest najwazniejsze

    OdpowiedzUsuń
  65. teraz najwazniejsze jest to zeby te koty pooddawac w dobre rece... ja mysle ze jej do lutego przedluza to mieszkanie wiec nieco czasu jest... moze ten Urzednik Wysoki cos zadzaiala 7 grudnia

    OdpowiedzUsuń
  66. W tej chwili na pewno możemy zrobić jedno - wysłać Pani Barbarze trochę karmy dla kotów ze Skarpety. Co sądzicie? Niezależnie od urzędniczych przepychanek koty muszą jeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za ! Jeść muszą !
      Dziędobry .

      Usuń
    2. Oczywiście!!!A Jej adres macie?Bo adres fundacji to chyba nie?

      Usuń
    3. Myślę że to ten sam adres.
      Może zapytać czym karmi i to kupić.

      Usuń
    4. Kupię karmę ze średniej półki. Smillę. Mam nadzieję, że będzie dobrze.

      Usuń
  67. Dzień dobry!
    Hano, pewnie, że tak, zawsze to doraźna i ważna pomoc!

    OdpowiedzUsuń
  68. Jestem gotowa adoptować KAJTKA od tej pani (rozmawiałam z nią właśnie) ale nie mam jak zorganizowac TRANSPORTU z Wawy do Krakowa. Już napisałam nieśmiało do Gosianki w tej sprawie.Ale może Ktoś coś może w tej kwestii pomóc ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic do mnie nie przyszlo. :( Oczywiscie mozesz liczyc na pomoc za Skarpety. Wlasnie nazbieralysmy troche przy akcji kalendarzowej.
      Super!

      Usuń
    2. Oczywiście KAJTKA - taki sms przyszedl od ciebie. Zapytalam o co chodzi, ale nic nie odpisalas. :(

      Usuń