piątek, 6 stycznia 2017

Gnuśność w Tick City

Mrozna pogoda wielu rzeczom nie sprzyja, gnuśność umysłowa (i nie tylko) człeka ogarnia, czasem coś tam zrobi, nabazgrze albo ugotuje (zupkę z porów na przykład), a czasem rzuci się w wir. Rzuciłam się dziś i ja. Padło na łazienkę, bo też czas był najwyższy - grzyby, pleśnie, porosty, skrzypy, widłaki i paprocie. Wysprzątałam na błysk, od stóp do głów. Ale nie o tym chciałam. Mam w łazience duże lustro, niestety. Nie da się go ominąć wzrokiem i udawać, że przyszło się tylko umyć zęby/ręce/nogi. Owo lustro zupełnie niespodziewanie rozproszyło gnuśność. Nie, żebym zobaczyła w nim piękną, młodą i bogatą, a w zasadzie wręcz przeciwnie. Najpierw użaliłam się nad sobą - że ani ja piękna, ani młoda, ani bogata i tylko do sprzątania się nadaję. Zaraz potem się wściekłam, że tu mam za mało, tam za dużo, włos nie ten, a nos! Oesssu... Chciałabym być młodsza, ładniejsza, zgrabniejsza, mądrzejsza, bardziej interesująca. Ale już nie będę! I o kant rozbić można wyobrażenia o takiej sobie - idealnej albo prawie. Jestem tu, gdzie jestem, z wyboru i marzeń. Też nie jest idealnie, bo nigdzie nie jest. Po co więc gonić gdzieś i szukać czegoś, co - jak nam się wydaje - uczyni nas szczęśliwszymi? Czy nie lepiej pielęgnować swoje szczęście właśnie tu, w tym miejscu i czasie, w którym właśnie jesteśmy? Rzecz w tym, aby zdać sobie sprawę z tego, że to jest właśnie TO miejsce i TEN czas. Bo innego nie będzie. I ta świadomość jest - wbrew pozorom - najtrudniejsza, przynajmniej dla mnie. Na ten temat powiedziano już chyba wszystko, prochu nie wymyśliłam. A jednak - mimo tej wiedzy - nachodzi mnie czasem ta żałość, jakaś tęsknota niewiadomozaczym, chcenie albo niechcenie tego i owego, czasem pretensje do losu, niezgoda na zmarchy i nadprogramowe kilogramy. A potem  rozmawiam z Miką, która prawie fruwa ze szczęścia, że udało jej się stanąć przy zlewozmywaku i umyć trzy szklanki i cztery widelce. I dałabym sobie wtedy w łeb.
Potraficie cieszyć się tu i teraz, bez rozpamiętywania, użalania się nad sobą i rozgoryczenia? Pracuję nad tym każdego dnia, ale czasem mi się wymyka...

A oto co się nie wydarzyło w Tick City:





Ognio też tam jest

262 komentarze:

  1. Cieszyłam się sobie z dziesiejszego dnia, ale zaczęłam martwić się jutrzejszym. Zdążę, nie zdążę... Czy zdążę to, czego nie zdążyłam w zeszłym tygodniu i gotowe powinno być już dawno.
    Czasem się cieszę, a czasem nie. A świadoma jestem, bardzo świadoma, że tu i teraz jest nam dane tylko raz. I się nie wróci. Też widzę siebie przed lustrem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciagle pierwsza:)
      Też zauważyłam u siebie gnuśność, po czym rzuciłam się w wir. W szafie poukładałam. Odłożyłam rzeczy do oddania po dzieciach. I te do wyrzucenia. Odpoczęłam też trochę, w miarę możliwości.

      Dopiero zauważyłam, że Ognio tam jest:)

      Usuń
    2. Kalipso, strasznie trudno gnuśność przełamać. Tym bardziej jestem z siebie zadowolona.

      Usuń
    3. I teraz możesz sobie pozwolić na gnuśność w ramach odpoczynku. Zasłużyłaś!

      Usuń
  2. To właśnie najgorsze, że zapominamy o tu i teraz, a chciałoby się inaczej. Ale już nie będzie.
    Powiedział mi kiedyś kumpel, że w naszym wieku powinniśmy się cieszyć tym, że możemy jeszcze robić to i owo, bo być może będzie to ostatni raz.
    Czyli cieszmy się tym co mamy......ale to trudne....ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, w każdym wieku powinnismy się cieszyć, bo może ostatni raz...
      To zawsze trudne, jak człowiek ma coś, z czego trudno się cieszyć.

      Usuń
    2. my mamy wypracowana juz zasade, ze np wychodzac z domu, nawet po chleb na rog, zegnamy sie, jakby to mial byc juz ostatni raz. NIE myslimy tak, ale gdzies w podswiadomosci to tkwi i wrecz nakazuje powiedziec papa i dac buzi jak mozliwe. nie chodzi o wylewnosc, ale chodzi o czulosc. chyba....

      Usuń
    3. Opakowana, jak pięknie...

      Usuń
  3. Kalipso, gdyby nie te chorerne lustra, życie byłoby piękniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to specjalnie swojego nie myję. I tak to życie upiększam:)

      Usuń
    2. O lustrach to ja już wolę nie myśleć. Bo czasem oszukują, a jak się popatrzy znienacka to walą całą prawdą po oczach.

      Usuń
    3. Ewa2, w 90% wyszczuplają. Mierzysz, jest super, przychodzisz do domu i własnego lustra i pfff... Wolę myśleć, że moje pogrubia.

      Usuń
    4. w sklepach maja w zasadzie wlasnie takie falszywe lustra....a najgorsze jest to, ze potem w domu robi mi sie strasznie przykro, ze moje pokazuje co innego...mniej zlosc a wiecej smutek.

      Usuń
  4. Ech, Kalipso, żeby to tylko to jedno lustro...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem... Też mam jeszcze inne. Trzeba je lekceważyć, w bombkach się przeglądać:)

      Usuń
  5. Jakiś czas temu po moich zdrowotnych perypetiach, zdałam sobie sprawę, że nie będzie innych miejsc tylko to w którym jestem i tu właśnie w tym miejscu, ja chcę być zadowolona ze swojego życia. No i od tego czasu tego się trzymam. Wypracowałam w sobie jakiś taki mechanizm, właściwie nie wiem jak to zrobiłam, że nawet jak mam doła to jak zobaczę coś czym można się zachwycić, to się zachwycam. Bo życie takie jest, że równocześnie dzieją się rzeczy bure i ponure i rzeczy piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, rzecz w tym, żeby to coś godne zachwytu widzieć w każdym momencie - to jest ta sztuka.

      Usuń
    2. Da sie, a i zachwyt nie musi byc zachwycajacy ale mily.

      Usuń
  6. Przez lustra w przymierzalni nie kupiłam sobie kiedyś sukienki. Jak się zobaczyłam równocześnie z przodu i z boku, to prędko uciekłam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pfff... Ewa2, nie Ty jedna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, jakbys mnie w tej przymierzalni widziala:) Zwialam w panice, jeszcze mnie z tylu bylo widac, ratunku:)

      Usuń
    2. ja tez...
      ALE moja Coreczka to jest panaceum. Znaczy moglam jej na drugie dac Panacea, nie zeby wiele jej bylo a rodzaj zenski, choc pomaga wielokierunkowo.

      Otoz do sklepow chodzilysmy razem i zgarnialysmy duzo ciuchow do przymiarki...ALLE zabieralysmy tez zupelnie ....eeeee....nietypowe (dla nas) tekstylia. i umawialysmy sie, ze ubierzemy sie w te rzeczy w tym samym momencie i sie pokazemy sobie wzajemnie w tym samym momencie , zawsze bralysmy kabiny wizawi. no i z kabin naszych dochodzilo czesto sapanie, albo UO JEZU, albo glupi rechot i potem byla odslona kurtyny przy mowieniu - mowie ci - JA wygram. i pokazywalysmy sie...rozne potworki nam sie trafialy, albo nogawki tak waskie, ze mozna bylo na reke zalozyc (tak robilysmy), albo sukienka, w ktorej nasze biusty albo wylatywaly gora, albo kontrastowo, szly na brzuch, rozne bombowate spodnice, spodnie, co robia brzuch - balon, a ja dodatkowo zawsze na zakupy zakladalam jakies obrzydliwe palketki, wiec nawet przy ladnej sukience-spodnicy wygladalo to pieronujaco.

      Usuń


  8. Napisałam, napisałam i mnie wywaliło. To jeszcze raz.
    Te wałkonie nie majo takich rozterek, śpio, kiedy chco, ciepło im, o jutrze nie myślo.Oczywiście, że się użalam, lustro jest bezwględne, a ja nieszczęśliwa. Nachodzą mnie też refleksje, że chyba jednak przesadzam...Jedno jest pewne, że bywam rozdrażniona z braku możności robienia tego, co mi sprawia przyjemność. Żeby zabrać się za malowanie zwiałam dziś do sypialni. Tu się zainstalowałam mając w nosie sprzątanie. Wu jednak nie wytrzymał i zaczął latać z odkurzaczem. Skupić się nie dało, bo a to jakas muzyka dochodzi, a to była niezapowiedziana wizyta, a słońce coraz niżej. Frustracja wtedy narasta, wejście w tryb, gdzie się nie słyszy tylko skupia na pracy nie chciało nadejść. Coś tam jednak podmalowałam, wykonczyłam. Aaaa, postanowiłam nie sprzatać, bo zapałałam chęcią remontu kuchni i wywaleniu zaszcanych przez Mopka futryn. Jeszcze nie wiem, czy w tym roku ten remont, ale bardzo mnie ucieszyła ta wymowka, że w zasadzie to już nie warto sprzątać. Patrzę, jak się młodego mieszkanie remontuje i stąd ta żądza. No i mam żądzę własnego kąta - takiego, że nie trzeba zwijać warsztatu, tylko wystarczy wstać i wyjść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszo, Ty jestes sliczna dziewczyna, zgrabna i powabna, nie wiem, co to lustro niby takie bezwzgledne;)
      Zadza wlasnego kata, o to dobrze rozumiem, zwlaszcza do dlubania, tworze sobie cos takiego w garazu. Powodzenia w remoncie!

      Usuń
    2. Dzisiaj powiedziałam mojej córce, że jej strasznie zazdroszczę własnego pokoju, tylko dla siebie, bo ja nigdy nie miałam. Tak naprawdę miałam kiedyś, kiedyś małe mieszkanko dla siebie, będąc jeszcze panienką szczupłą, ale chciałam, żeby zabrzmiało dramatycznie. No bo zazdroszczę, co tu kryć:) Tak żeby rozłożyć klasówki bez obaw, że ktoś kredką mi kucyka pony narysuje.

      Usuń
    3. Kasiu Ty mnie dawno widziałaś:)
      Oczywiście, trudno, aby pani w moim wieku była wiotka,jak trzcinka, bo wtedy to się zaczyna robić z tyłu liceum, a z przodu muzeum, ale trochę mogłabym się pozbyć...bo to lustro pokazuje, że jestem taka no...loszka:) A znacie ten nerw, który człekiem trzepie, kiedy chcesz już usiąść i zacząc, a tu, albo telefon dzwoni, albo ktoś coś chce, albo jeszce inne cuś?

      Usuń
    4. W kwestii własnego bajzlu jestem szczęściarą. Czasem tylko Ognio przychodzi na drzemkę w łóżku księżniczki z Wałkiem i Czajem. Ale nie przeszkadza mi, chyba że chrapie.

      Usuń
    5. Masza, pewnie że znamy. Czasem na takich bzdurach mijają bezcenne godziny.

      Usuń
    6. Ognio w pracowni nie ma łóżka. Hrehre...

      Usuń
    7. To taki rodzaj transu, w który, albo się wejdzie, albo nie...
      Najłatwiej, jak nie ma nikogo w domu, albo jak każdy ma swój kątek...no nie da się ( w moim przypadku) malować, jak jednocześnie w TV szczekają non stop wiadomości.

      Usuń
    8. Masza - nogow zazdraszczam bardzo...narzekac tak naprawde nie masz na co, ale mozesz sobie ponarzekac, bo mamy to w gienach.

      Ognio w ogole nie zauwazylam pode zwierzatkami. Niech sobie kupi szezlag.

      Usuń
  9. Teraz cieszę się ciepłym łóżkiem i lekturą, chyba mnie morzy sen po nieprzespanej nocy.
    Dobrej nocy Kurki, idę w ślady Ognio, tylko bez futer.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zasadniczo, to ja mam bardzo pogodne usposobienie. Widzę w lustrze to, czego nie chciałabym widzieć, ale mówię sobie - cóż starość nie radość... Szkoda mi, że czas tak strasznie ucieka. Jest dzień, że mam doła widzę wszystko złe, ale na szczęście umiem się sama pocieszyć, że może jutro... i to jutro nadchodzi w jaśniejszych barwach.
    Życie dało mi w kość, umiem cieszyć się głupotami, np. kupię sobie ciucha za 1 zeta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Bezowo! Ciuch za 1 zeta to dopiero jest radocha! A jako fajowsko kurtkę nabyłam! Ale droga była. Całe 7 zeta musiałam dać.

      Usuń
    2. No hana, rozrzutna jesteś!

      Usuń
    3. Miało być oczywiście Hana,

      Usuń
    4. No nie, przepłaciłaś Hana stanowczo, bo ja kurtki zanabywam po 5 zeta. Inne ciuchy są po 1 zecie. Za te piniondze, co wydałaś, to ja miałabym kurtkę, portki i buty - ubrana byłabym od głowy po pięty!

      Usuń
    5. Wy mnie zawsze denerwujecie tymi zdobyczami za TAKA kaske....gdzie we Warszawie, w centrumie , sa jakies ciekawe szmateksy? bo wyraznie w Piasecznei niczego nie znajde juz nigdy!

      Usuń
    6. Opakowana, ja mieszkam na zadupiu. Do stolycy to ho ho jak daleko.
      U mnie jest taki dyskont, co ma trzy, a nawet 4 sklepy i raz w tygodniu jest wyprzedaż po 1 zł jak leci. W każdym sklepie w inny dzień. Jak się ma czas... można zdobyć cudeńka. Kurtki kupuję w innym, też przy wyprzedaży i one po 5 zł

      Usuń
    7. a co to za dyskont? bo to ponizej produkcji sprzedaja wobec tego.... wczoraj postalam u dworca centralnego we Warszawie na tym mrozie i nie odtajam az do rana...mam moj zimowy plaszcz, ktory w tej sytuacji okazal sie swietnym zimowym plaszczem na Anglie, a jak odpowiedzialam, ze az musialam zalozyc rekaawiczki, to towarzystwo ze mnie rerchotalo, ze takie rekawiczki, to niech ja sobie do opery zaloze. dzieki bogini mialam kaptur...ja chce puchowke. ale dzie sie je kupuje, ale takie zebym nie wygladala jak podstarzala purchawcka, nawet w dobrym lustrze. ma byc zgrabna, obszerna, ciepla nie bombowata, dluzsza, granatowa, moze byc z kapturem i ma byc niedroga.

      Usuń
  11. Gdzie ten Ognio, w tych aksamitnych piernatach?? :)
    Hanus, ano trudne to bardzo, ale cwiczyc trzeba;)Poza tym, my jakos sami dla siebie, tacy krytyczni, inni nas czesto gesto widzo lepszymi.

    Fajnie, ze Mika zdrowsza!

    Moje starsze i mlodsze w domu, a ja jak kwoka, przygarniam:) Starsze bylo we Wroclawiu, witac z polskimi kumplami Nowy Rok, wrocilo zadowolnione bardzo, matce przywiozlo Twardocha nowego, no:)

    Dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Kasia, a potem nie wiem dzie jest prawda? I która to ta właściwa ja?

      Usuń
    2. Hanuś ja wolę tę w lustrze, a brońbobrze nie toto ze zdjęcia, bo to nie ja.

      Usuń
    3. ja wole te, co ja widze jak zamkne oczy.

      Usuń
    4. "...inni nas często gęsto widzą lepszymi" - to takie społeczne lustro.
      Jeśli pominąć zakłamanie, to jest ono ( tu: lustro) dla nas dobre, bo wzrasta samoocena :)

      Usuń
  12. Hej Kury,
    wystarczy przestroić się na myślenie, że ważne jest teraz i tu i o proszę do czego może to człowieka zaprowadzić: http://terazitu.com/
    Wtedy wszystko staje się możliwe - czyż to nie piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja bym se tak pognusniala... Dzisiaj mi sie nie udalo, bom do fabryki musiala sie udac, ale moze jutro nadrobie, a moze wprost naprzeciwko i energia mnie najdzie, jesli slonce bedzie tak pieknie wabic jak dzisiaj? Bo fajniej sie gnusnieje, kiedy pogoda do kitu, co nie?
    W lustro to ja juz dawno przestalam patrzec, omijam je wzrokiem, jakby nie istnialo i tylko wyobrazam sobie, ze jestem jeszcze piekna, zdrowa i mam wziecieeeeeeeeeeeeeeee :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie by się już chyba nie chciało gimnastykować, przed jakimś chłopem, więc nie wyobrażam sobie, że mam wzięcie.

      Usuń
    2. O nie, Pantera, przy pogodzie dołującej to już nie gnuśnienie tylko dół.

      Usuń
    3. Mialam na mysli takie wziecie, bez gimnastykowania sie nadmiernego.

      Usuń
  14. Masz rację, Masza, to strasznie fatygujące:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale wiesz, Masza, wzięcie można mieć i niedostępną być:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natrętów nie lubię i opędzania się, jak od muchi. A na dodatek panowie w moim wieku sa tacy starzy...nic mi się nie podoba:)
      Wolę swojego:)Właśnie lezy na łozu boleści, ma katar:)

      Usuń
    2. takie wziecie jest po to zeby sobie poprawic humor i nie byc niewidzialna przez pol sekundy.

      Usuń
  16. Hana, już dawno łazi to po mnie- co dalej- próbować żyć za 1000 w zgodzie ze sobą, choćby nawet gnuśnie czasami, czy pałować się z osobnikami, z którymi mi zupełnie nie po drodze? Lustra z zasady jakoś nie koduję, jest i już ! :)Ale zdrowia coraz mniej,i to powoli jest problem- czy jego resztę stracić dla tych, którzy i tak tego nie docenią ? nie wiem... co robić ?...BDB

    OdpowiedzUsuń
  17. BDB te dylematy mam od kilku lat...może powinnyśmy zmienić taktykę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czas mi się kurczy- albo teraz , albo jeszcze przynajmniej 4 lata, a nie wiem, czy tyle dam radę :( zostało mi 3miesiące do namysłu.

      Usuń
    2. BDB, trudna sprawa i obawiam się, że nikt Ci mądrze nie poradzi. Jeśli dobrze zrozumiałam, za 4 lata będzie Ci przysługiwać pełna emerytura? Musiałabyś więc przemęczyć się za 1000 zł te 4 lata? O ile pełna emerytura będzie znacząco wyższa (tfu! odpukuję, ale wiadomo jaka jest sytuacja). Gdyby dało się dorobić np. lekcjami, rżnęłabym, ale to ja.

      Usuń
    3. Tak, ale coś słyszałam, że po zmianie ustawy, jak się teraz wybierze opcję za 1000 zł to po osiagnięciu "normalnego" wieku nie przelicza ponownie emerytury. Ale to trzeba sprawdzić, bo tylko słyszałam. Gdyby przeliczali to bym chyba poszła za 1000 i dorabiała, albo bardzo skromnie żyła (tylko czy za 1000 zł się da?)

      Usuń
  18. Prawie opanowalam sztuke cieszenia tu i teraz, oprocz jakigos sromnego 90% kiedy zapominam, o co mi chodzilo i wracam do punktu wyjscia. Jak to przecietny homo sapiens, zawsze mu cos uwiera. Nie da sie inaczej. Chociaz jak juz wpadne w marazm, czarnowidztwo i marudzizm, to lubie sama sobie mentalnie przylozyc w czerep.
    Ale zauwazylam juz dawno, ze wiekszosc moich gnusnych huomorowi ma zwiazek z PMS-em, czyli zwyczajnie przeczekuje. W innych okolicznosciach przyrody nawet problemy daja sie latwiej brac za bary...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber, człowiek jest głupio skonstruowany. Musi boleśnie dostać w łeb, żeby czegoś się nauczyć, a i to starcza na chwilę. Potem wraca się do starych nawyków - to też jest gnuśność i nie cierpię tego u siebie. Gnuśność jest wygodniejsza, chociaż może nam przysporzyć strat i zmartwień, że ho, ho!

      Usuń
  19. Ooo ja cie... ale zimno -25.

    OdpowiedzUsuń
  20. ja to wyznaje zasade cos w rodzaju - stop/make time to smell the flowers, czyli znajdz czas na to, zeby kfijatki powachac. moj kazdy dzien sklada sie z wielu takich momentow. i chyba to dzieciom od malego wbilam w leb - patzrec dokola i cieszyc sie jak ladnie. zazwyczaj dotyczy to miejsc i sytuacji n ietknietych ludzka reka....

    gnusnosc jako nagroda za wir np wymycia lazienki jest jak najbardziej na miejscu! ja lubie siebie wynagradzac takze za zupelnie nic.

    wychowalam sie w relatywnej biedzie, wszystko co potem mialam i mam - doceniam i nie traktuje NICZEGO, ze mi sie nalezy bo mi sie nalezy. bo na to trzeba zarobic. wiec jak na to zarobie to mam a nie ze mi sie nalezalo. poza swietym spokojem i gnusnoscia, hrehrher.

    przez zycie lecimy dzwigajac gabaryty badz niewielka walizeczke i kurcze, nie ma co marudzic, z ejedno i drugie jest CIEZKIE...jednemu mala walizeczka ciezarem jest strasznym az zobaczy gabaryty kogos innego - tak zawsze jest i nic na to nie poradzimy. tylko narzekac trzeba mniej. no i ten czas na wachanie kwiatkow miec. i na wyrypianie gal na ladny Ksiezyc, a ja przed chwila przestalam zerkac na wschod slonca bo byl zachwycajaco piekny. jutro bedzie moze podobny ale juz nie ten..


    mnie osobiscie denerwuje czekanie na COS...wtedy to dopiero czlowiekowi przelatuje przed i za nosem to, co dzieje sie teraz, czyli jest jedyne realne..."jutro piwo gratis" jak to w jednym pubie napisali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba to co napisałaś. Nie raz czy dwa zdarzało mi się westchnąć: dobrze jest żyć kiedy można coś tak pięknego zobaczyć. Gromadźmy sytuacje w rodzaju "trwaj chwilo", a będzie lepiej.

      Usuń
    2. Opakowana, porównanie do walizki, samo sedno!

      Usuń
    3. Opakowana, brawo! Pięknie napisałaś.

      Usuń
    4. jeju jej, sie zrumienilam.

      Usuń
  21. -18stopni!
    Hana! Lustro zasłonić.
    Albo nabyć takie samo jak w sklepie.
    Trzeba dostosowyać rzeczywistość do swoich potrzeb. (żart)
    Tu i teraz. Uważność. Brzytwa Ockhama.
    Lecę. bo naleśnik mi się przypali.
    Nie przypalił się. Zabrakło nam chleba, więc trzeba było coś wymyśleć, nie będę wychodzić na mróz siarczysty bez skonsumowanych kalorii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, dlaczego żart? Żeby dostosowywać rzeczywistość do naszych potrzeb? Przecież nieustannie to robimy. Problem w tym, że niektórzy przystosowują ją TYLKO do swoich potrzeb, nie bacząc na konsekwencje. Może nie tyle chodzi o dostosowywanie rzeczywistości, co o szukanie (i znajdowanie!) w niej powodów do radości/szczęścia.

      Usuń
    2. Mnie chodziło bardziej o to właśnie, że często robimy to bez zastanowienia. I bez namysłu, co z tego wyniknie nie tylko dla mnie, ale i dla innych. I potem są wyniki nie zawsze ciekawe.

      Usuń
  22. Dzień dobry Kurki. Piękne słońce, niebo błękitne i... -15. Brrr, kot odmówił wizyty na balkonie.
    Odespałam, czuję się dobrze, chyba zjem śniadanie.
    Miłego dnia Kurki Złotopiórki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez odmawiam wychodzenia dzis dziekolwieczek. wcale sie kotu nie dziwie...choc, kiedys, mielismy pieska (PON), co koniecznie MUSIAL wychodzic do ogrodu poznym wieczorem. w zimie akurat bylo tyle, co teraz...i dziad jeden SAM nie potrafil wychodzic - musial miec towarzystwo. ale tylko po to, zeby z nim byc, on siadal pod mloda brzozka czy jarzebina, nie pamietam i sie autentycznie gapil na niebo z gwiazdami i ksiezycem. i tak z pol godziny. owszem, siku laskawie potem , na blagania, robil, ale jemu w ogole o to nie chodzilo...

      Usuń
    2. Pies romantyk, może w nocy w psim języku wiersze układał?

      Usuń
    3. Frodo też tak miewa. Domaga się wyjścia, wypuszczam go na gumno, a on siada i patrzy w dal...

      Usuń
  23. Dziędobry Kurniku.Bardzo mroźna noc za nami, u nas oscylowało koło -20 st.
    Nie mam teraz czasu na gnuśność,ale podejrzewam,że ogarnie mnie później jak już każdy rozjedzie się w swoją stronę.Na razie cieszę się wspólnie spędzanym czasem z córkami i mezem.Wczoraj byliśmy na godzinnym wypadzie ,śnieg,mróz ,cudnie.Od razu też wiadomo co trzeba dokupić,żeby było bardziej komfortowo,czyli np. cieplejsze spodnie córkom,getry ,zeby osłonić nogi przed sniegiem, najlepiej takie z ortalionu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, zawsze twierdziłam, że wychodzenie z domu powoduje wydawanie piniendzy.

      Usuń
    2. Też prawda;) No ale od czego są ciuchlandy,poszukamy czegoś stosownego na zaś. Dziś szybki spacer,bo większy mróz, wydanie pieniędzy jednakże się odbyło,bo zamiast obiadu poszliśmy na pizzę:)

      Usuń
  24. Dzień dobry Kurniku! U nas tylko - 20. ale piękne słońce i bardzo przyjemnie na dworze. Kury zniosły jajka, owcom rośnie runo w oczach, przyleciały gile. Dwie kotki przeniosły sie do domu wczoraj, reszta "zimuje" w sianie. Zaraz idę po mleko i będe serowarzyć. Tak w ramach gnuśności. No i od paru dni przędę wełnę. Piękne brązy. Pięknej sooty i niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izydoru, dawaj kamerkie, Ty poprzędziesz, my pośpiewamy "U prząśniczki siedzą..."

      Usuń
    2. Izydoru, chociaż fotki zrób z tego przędzenia. No zrób:) I pokaż...

      Usuń
  25. U mnie sie ocieplilo, -2 ale to biale paskudztwo sypie i sypie i sypie, samochodw raczej ni widac z pod snieznych czap ale dzisiaj postanowilam wyjsc do szmateksu gdzie obnizki 75%. Sprawozdam jak wroce.
    Mika, odkopanas?

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale Was przymrozilo. Tu tylko minus szesc.

    Owieczko, ale bym Cie chetniue podgladnela przy tym przedzeniu:)
    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jeszcze przy serowarzeniu :)

      Usuń
    2. I ja też chętnam! Marzenie! :)

      Usuń
  27. Dziędobry, u nas -20 i słońce i bezchmur ! Ale co tam nasze -20 w porownaniu do ruskich -62. Zimą nie jestem zaskoczona, bo w naszym regionie prawie zawsze na prawosławne Święta jest mróz i śnieg... Dziś czkam na wszystko, choć nie gnuśnie !

    OdpowiedzUsuń
  28. Wygląda na to, że u mnie lato! Minus 3, aż wstyd się przyznać:)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzień dobry:)
    U mnie minus 6 i śnieżnie. Biało i czysto. Całkiem ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mroźne dziędobry,u mnie rankiem -16,o 12 -13!
      Miłego dzionka,trzymajcie się cieplutko:))
      Poczytam wieczorem.

      Usuń
  30. Nocką było -27... Teraz tylko -19.
    Owieczko, prządko i serowarko, podziwiam cię nieodmiennie i wciąż!
    Poza tym chciałam poinformować, że są dalsze nowe osiągnięcia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudownie. Bardzo się cieszę.

      Usuń
    2. Kocham takie wieści!
      Odwiedziny w Kurniku to potrafią nastrój poprawić :))

      Usuń
    3. Wspaniałe wieści Miko♥

      Usuń
    4. I to jest coś, o czym należy myśleć i czym się cieszyć :) Mikuś ♥

      Usuń
    5. Super! Cieszę się niezmiernie.

      Usuń
    6. Miko,cieszę się niezmiernie z osiągnięć.

      Usuń
    7. Mika fajowsko i tak trzymaj!!! :)))

      Usuń
  31. Pierwszy raz zaimponuję irlandzką pogodą hehehe- u nas czternaście stopni. Plus czternaście.
    Co prawda mży i jest mgła, ale nic to 😎

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber, nawet na japonki za gorąco:)

      Usuń
  32. trudny temat poruszyłaś, Hanuś :)
    lustra omijam, ofkors!
    Podoba mi się porównanie Opakowanej- te walizki i te gabaryty- zawsze właśnie czyjeś walizy przywołują mnie do pionu, zawsze! Ino tylko coś sobie narzeknę, to zaraz kubeł zimnej wody sama se na łeb leję i mówię sobie- "spójrz, jak innym cięzko, jak innych los doświadcza, nie grzesz!" i mimo, że wierzcie mi, od wielu lat jest mi bardzo ciężko, z wielu powodów, to bywa, że boję się marzyć nawet o poprawie w tej czy innej sprawie, bo wiem, że innym jest jeszcze ciężej. A tak z drugiej strony na to patrząc, to hmmm sami sobie w ten sposób może podcinamy skrzydła ..?
    Ech, Hanuś, chyba idę se pognuśnieć, bo łeb mi pęka od tych rozmyślań:(

    OdpowiedzUsuń
  33. W nocy było -21, ale temperatura trzyma się dzielnie i jest -18. Muszę wyjść na zakupy, bo Beza nie ma tego, co lubi i wiecie co? poszukałam sobie czapkę, taką dyżurną, bo jedną mam, czarną z daszkiem. Trochę mi się nie chce, ale dla kota zrobię wszystko, a przy okazji kupię świeży chlebuś.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ewa2, zobacz, duże przeceny na kcesoria kuchenne i nie tylko. Nie wiem dlaczego program nie pozwala mi skrócić linku.
    http://www.homebook.pl/produkty/wyprzedaze?fpid=13827490%2C15054141%2C11432882%2C15058851%2C13827691%2C16516366+%2C15125578&utm_id=at1%218196852&utm_campaign=Homebook+CPC+%28wyprzeda%C5%BC+produkty%29--%5BK%5D+2+inter+BTH+MPA+NF+21.10&utm_medium=CPC&utm_source=facebook.com&utm_term=ROIHUNTER

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale odjechane.
      Gadałam wczoraj z zięciem, powoli się rysuje koncepcja, bo jeszcze jej nie mam do końca. W kazdym razie tydzień wyłączony z życiorysu będzie. Uświadomił mi ile czego trzeba i to mnie przerasta jeszcze.

      Usuń
  35. Po inspirację i na wszechogarniającą gnuśność proponuję obejrzeć nowy kanał-"HGTV HOME & GARDEN"-inspiracje i metamorfozy.Świat ciekawych wnętrz,pięknych ogrodów i gruntownych remontów.Dzisiaj startują,zapowiada się ciekawie,zobaczymy...
    Miłego wieczoru,za oknem -12.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nc+...buuuuu.

      Usuń
    2. o jeju, od razu bym w kompleksa popadla....

      Usuń
    3. Sprawdzę bo podawali w tvn że na dawnym kanale meteo leci. Bardzo lubię takie programy ogladać, a pan, który przerabia starocie bardzo obiecujący.

      Usuń
    4. Znalazłam, zobaczę jaki jest.

      Usuń
    5. Ja nawet nie wiem gdzie szukać! I dobrze, bo pewnie przepadłabym.

      Usuń
    6. Obejrzałam dwie metamorfozy salonu i domu. Wcale mi się nie podobały. Ozdoby z sztucznych trofeów myśliwskich? Fuj.

      Usuń
    7. Nie wiem jaką masz stację tv. Jeśli wwejdziesz na programy tv, wybierzesz Twojego operatora, wpiszesz nazwę programu i masz numer kanału i program na cały dzień.

      Usuń
  36. No to ja mam inny problem. Mój dom mnie kocha z wzajemnością i stara się to okazywać. Dlatego wszystkie lustra (a jest ich trochę, dużych i mniejszych, starych i nowych) są dla mnie łaskawe i pokazują ładniejszą, niż jestem. A potem zobaczę się w mieście i padam na widok tej maszkary! W domu jestem zdrowa, sprawna i wydajna, a w mieście chora kaleka. Nic, tylko w chałupie z przyległościami siedzieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja WOLAŁABYM siedzieć, w ładnym, ciepłym domku z pięknym ogrodem niż szlajać się po mieście. W swoim domku nie ma konkurencji i porównań.
      Wyjście do miasta może być przykre- dziś wszystkie kurtki z przeceny były na mnie za ciasne. To może zepsuć nastrój...

      Usuń
    2. E tam, Mnemo, na pewno były brzydkie. Poza tym zima zaraz się skończy. Od fetorku ma być ciepło.

      Usuń
    3. Gorzka, coś w tym jest. Dlaczego na gumnie mogę zasuwać cały dzień, chodzić w tę i nazad i w ogóle i jeśli czuję zmęczenie, to ono jest jakieś takie normalne. Ale wystarczy, że pójdę np. na większe zakupy (czasem mus) i łażę po sklepie ze dwie godziny, to normalnie umieram z wycieńczenia i obolałości wszędzie! W kręgosłupie, w kulankach, w ręcach, no wszędzie. Po takich zakupach nie mam nawet siły ich rozpakować i poupychać gdzie trzeba.

      Usuń
    4. Byłam na zakupach od 13 do 20;30 w tym jako pomoc w dobraniu kafelków, paneli, terakowty, nic ztego nie wyszło - konam ze zmęczenia. To jakiś koszmar te zakupy, jest taki wybór, za to metraż taki, że co łądne to się nie zmieści.

      Usuń
    5. Ło matko Masza,ja już po trzech godzinach łażenia po sklepach umieram ze zmęczenia,a po łażeniu w ogrodzie dopiero po całym dniu i to na wiosnę,bo potem to już się rozkręcam...

      Usuń
    6. Jeżu, Masza, toż to zakupy na pełniuśki etat! Umarnęłabym. W takim metrażu to ino prostota się sprawdzi.

      Usuń
    7. Dziś wyjechałam o 10 wróciłam o 15, ale są postępy. Przynajmniej coś wybrane i przeliczone. Trudno się komuś doradza, bo i gusty inne i młodzi patrzą na urodę, ale zapominają o funkcjonalności i praktyczności. A to i to czasem nie da się zgrać, szczególnie z ograniczonym funduszem i metrażem. Przy okazji zrobiłam rekonesans z myślą o swoim przyszłym remoncie.

      Usuń
  37. DO WSZYSTKICH KUR WAŁECZKOWATYCH
    PROPOZYCJA wspólnych ćwiczeń nie wymagających biegania, siłowni itd.
    Ćwiczenia możemy wykonywać siedząc na krześle ew. na podłodze. Możemy się umówić np. na godz. 20, 21 lub 22. W tym celu idziemy do sklepu sportowego i nabywamy taśmę (ja mam żółtą chyba dla niezaawansowanych) do taśmy dołączone są rysunki ćwiczeń. Na początek potrzeba byłoby trochę dyscypliny więc np. o 20 wejdę do Kurnika i wrzasnę : zaczynam! Co wy na to? Godziny oczywiście mogą być inne tylko ja mogę wyłacznie od 19. Jest któraś Kurencja za?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaką taśmę?
      Ja po nocnych pawiach mam zakwasy, że kaszlnąć nie mogę, ale może bym spróbowała?

      Usuń
    2. To jest mysl, gozdinowo byloby mi trudno, ale pomysl fajny. Te tasmy to takie gumy?

      Usuń
    3. Co się z onymi taśmami robi? Owija się i wytapia?

      Usuń
    4. http://www.womenshealth.pl/fitness/Guma-do-cwiczen-staw-opor-tluszczowi,5851,7
      to są taśmy(gumy) do ćwiczeń, na podanej stronie mniej więcej w środku są ćwiczenia na brzuch, pośladki i ramiona, które polecam bo one wzmacniają mięśnie gorsetowe
      Kurenccje, te zainteresowane, do sklepu po taśmy (może być internetowy). Za tydzień sprawdzę, kto będzi mi towarzyszył. Godziny można zmienić, chodzi o to żeby przez miesiąc robić wspólnie, żeby się zdyscyplinować, potem już pójdzie jak z płatka każdej.
      Hana, najlepiej to się wytapia w piekarniku ale nikomu nie polecam tak drastycznych metod.

      Usuń
    5. w lidlu teraz sa gadżety sportowe,tasmy też


      Usuń
    6. Najprościej byłoby owinąć się czymś takim i niech się samo wytapia, tak jak mówi Hana ;) :)
      http://allegro.pl/pas-wyszczuplajacy-neoprenowy-odchudzajacy-s-3xl-i6501886596.html

      Usuń
  38. Ja swoje ćwiczenia odbywam tylko podczas prac ogrodowych, no, raz w roku jeszcze na nartach. I starczy.
    Czasem się nad sobą rozczulam i marudzę, ale z wiekiem nauczyłam się cieszyć tym co tu i teraz i nie przejmować zmarszczkami czy innymi takimi. Jest ok. Za oknem minus 20, siedzę przy kominku i słucham muzyki - jest cudnie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Tamaryszku, zima ma swoje zalety niewątpliwie! Jeśli nie trzeba codziennie o szóstej rano zasuwać do huty. W moim przypadku nie trzeba. Ćwiczeń ogrodowych mam mrowie a mrowie, ale dlaczego od nich się nie chudnie?

    OdpowiedzUsuń
  40. Tanaryszku to dla tych z oponkami i słabymi mięśniami pleców, dla zdrowotności, niekoniecznie dla urody.

    OdpowiedzUsuń
  41. miało być Tamaryszku, ach te literówki

    OdpowiedzUsuń
  42. Z pewnością trudno o radość z każdej chwili, gdy ta huta o świcie jest w perspektywie...
    A trzeba być chudym? Jeśli tusza zagraża zdrowiu, to warto coś z nią zrobić, ale myślę, że puszystość jest tak samo w porządku jak szczupłość. Piękno ma różne oblicza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamaryszku, chciałabym być chudziną, bo te ciuchy teraz takie fajne! Ale wyłącznie na glizzzdy...

      Usuń
    2. Noooo wiesz co Prezesowo, glizdą być, nie zawsze jest łatwe.

      Usuń
  43. Bym chętnie zrzuciła parę kilogramów, ale mnie zniechęciła lekarka, która obejrzała moje łokcie, jakoś brzydko je nazwała i powiedziała, że takie ćwiczenia jak robię (gumy przy chodziku) to mi szkodzą. He, he bardzo się przejęłam i przestałam.

    OdpowiedzUsuń
  44. No trudno, dam hasło za tydzień, może któraś Kurencja mi potowarzyszy.
    Ja powinnam zeszczupleć ze względów ekonomicznych. Na nowe ciuchy nie mam, za to sporo fajnych dwa numery zaciasnych. No to mam motywację.
    A dzisiaj już na spalną sie wdrapuję.

    OdpowiedzUsuń
  45. Też idę spać, temperatura za oknem -15 stopni.
    Błłłeee, jeszcze kociego pawia muszę sprzątnąć, właśnie postanowił mnie odgonić od komputera.
    Dobranoc Kurki Kochane.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ewa2, co to są gumy przy chodziku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie ustrojstwo z pedałami i do tego doczepione uchwyty na gumie. Naciska się pedały, a uchwyty gumie trzyma w ręce i ciągnie do góry.
      Nazwałam to chodzik, ale fachowo to nie wiem.

      Usuń
    2. steper to chyba jest,też w naszym były przyczepione uchwyty,ale ja nie miałam siły na ciaganie tym,wiec od razu odpięłam.Zresztą jakoś i ze stepera nie korzystam, wolę chodizc na spacery,noale to nie to samo ponoc.

      Usuń
  47. A poza tym, Ewa2, mogłabyś już się przyzwyczaić do kocich pawi. Takie niewychodzące są całkiem znośne:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzwyczaiłam się, ale zawsze robią to w nieodpowiednim momencie.:-))))

      Usuń
  48. Właśnie zastanawiam się, dlaczego Kizia-Mizia puszczała pawie, pomimo, że chętnie jadła suchą karmę na rozpuszczanie sierści. Bezę mam już prawie dwa lata, karmy tej nie chce, a pawi nie puszcza. Schudnąć i ja bym chciała, ale reżim nie dla mnie. Mnie nie wolno nic kazać, bo skutek jest wręcz odwrotny.
    No to gaszę. Dobranoc. U mnie -25 stopni - Syberia.

    OdpowiedzUsuń
  49. Hana czy w naszych łazienkach wiszą te same lustra?

    OdpowiedzUsuń
  50. Dzień dobry niedzielne.
    Mróz trzyma -16, niebo bezchmurne, lże zelżeje mróz to w południe wyjdę, ale się ze mnie piecuch zrobił.
    Miłej niedzieli i ciepełka życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za literówki, jakiś wyraz mi się dziwny zapisał.

      Usuń
  51. Witajcie Kury! U nas -5 i śnieg pada. Konie kręcą się w okolicach stajni, czas ich śniadania się zbliża. Pies śpi. On właściwie ciągle śpi. Ukochany też śpi. Cicho tak, gdy śnieg pada. Człowiek czuje się samotny na świecie, ale nie jest to odczucie bolesne. Może zima przynosi akceptację?

    OdpowiedzUsuń
  52. Dziędobry Kurniku! Donoszę,że mróz zelżał znacznie, tylko -8 st. Śniegu troche dosypało.Poranek ładny ,jasny,moze jest szansa na słonce.

    OdpowiedzUsuń
  53. Witam Kurnik. Śnieg nie pada, za mało go jak dla nie, ale biało jest. Na minusie 10 juz tylko. Owce po śniadaniu poszły w długą, kury się opalają na słońcu. Dwie kotki z Tymnkiem w domu, reszta w terenie. Ładny dzień. Niech i dla Was będzie taki!

    OdpowiedzUsuń
  54. Zamierzam się chwalić, chociaż nie bardzo jest czym. Wrzuciłam coś do galerii, bo już czas kartek światecznych dawno minął.

    OdpowiedzUsuń
  55. Jak już uporałaś się z glonami w swojej łazience, to może posprzątasz także moją? ;) W mojej lustro pozwala tylko na oglądanie siebie od ramion w górę (pod warunkiem, że nie ma się 190cm wzrostu). ;) A teraz poważnie - od dawna twierdzę, że szczęście to sposób patrzenia na świat. A jeśli czegoś nie można zmienić, trzeba to zaakceptować. I nie są to puste słowa - przećwiczyłam je na własnej skórze niejeden raz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atelier (pięęękne imię) na sprzątanie nie licz. Ani na gotowanie. W Twoim lustrze się zmieszczę, chyba że wisi wyżej niż 155cm. Już byłam w łazience, gdzie widziałam w lustrze czubek głowy, co nie było takie złe. Też staram się polubić to, czego nie mogę zmienić. Ze sprzątaniem i gotowaniem nie dałam rady.

      Usuń
  56. No to witaj Kurniku:)
    U mnie znośne-5,Panda notorycznie od kilku zaśnieżonych poranków wyciąga mnie na spacer po trasie,której nie robiłyśmy od dobrych kilku miesięcy.Namiętnie wącha każdy śnieżny dołek a i poleguje sobie od czasu do czasu na śnieżnej pierzynce.A niech jej tam będzie dobrze.
    Przeczytałam oczywiście wszystkie gdaki i tak sobie myślę,że nie mamy się czym przejmować jeżeli chodzi o lustra i tym podobne rzeczy.Jedyne co mi teraz przeszkadza to jest moja waga ale i to dlatego,że np.ciężko mi się schylić czy przykucnąć bo przeszkadza mi obwód w tali.To co dzieje się ze mną to po prostu jest coś co musi być bo taka jest kolej naszego bycia tutaj.Kiedy mnie coś zachwyci,najczęściej przyroda,to sobie powtarzam słowa znanej piosenki"nie zginiesz w tłumie,kiedy jeszcze umiesz,przystanąć gdy zaśpiewa ptak".Chyba wszystkie Kurki mają to przystawanie w genach i to jest najważniejsze bez względu na wiek,urodę czy obwody w tali:)))
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orko, masz rację, bardzo ją masz!

      Usuń
  57. Fajny post Hano. Taki zwyczajny, a taki niezwyczajny ;)
    Ja olewam zmarszczki i kilogramy, ale wnerwia mnie moja własna kłótliwość o byle co. Czasem aż współczuję Jurkowi. Obiecuję sobie że dam na luz, a w kolejny dzień znów drę japę. I dupa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariollo, potrzebny Ci wszczons. Np. Jurek Ci się odwinie lewym sierpowym:)))

      Usuń
    2. No jak nie drzeć japy skoro przynosi torbę z zakupami, a tam na dnie som banany,biszkopty i przywalone z wierzchu kartoflami,kiełbachami itp.Od razu bym odwinęła prawym sierpowym w uep.
      Hanna

      Usuń
    3. Hanna, uni tak majo. Powinnaś przywyknąć.

      Usuń
    4. Albo robisz bigos, szukasz kiełbachy w lodówce a tu ni ma !!! Jest za to pusty słoik po ogórkach.

      Usuń
    5. Mariollo, jesteś w pełni usprawiedliwiona.

      Usuń
    6. Eh Mariollo albo te puste słoiki po musztardach,ketchupach,te puste torebki po bułkach, ale to nie on,bukbroń.Krasnoludki.Nawet imię podobne Jurek...Irek.
      Jaśnie-synowie nie lepsi.
      Hanna

      Usuń
    7. A skarpetki kładą na kuchennych blatach?

      Usuń
    8. Jeszcze takowego nie bywało;)Może dlatego,że kuchnia na parterze.
      Upstrzona skarpetami jest przestrzeń pod i wokół łóżek,takoż w łazience.
      Hanna

      Usuń
    9. Mój przyłazi z góry, z sypialni, ubrany ale bosy, skarpetki dzierżąc w dłoni, i je tak sobie drapuje wokół talerzy, wśród okruszków. Mężczyzna to istota niepojęta.

      Usuń
  58. Dobrze ujete Hano, ciekawostka jest ze wiekszosc z nas nie akceptuje siebie. Jestesmy za niskie lub za wysokie, za szczuple lub wrecz przeciwnie, usta mamy to za waskie to za szerokie a o wlosach to juz szkoda gadac. Nie znam osobiscie osobiczki plci zenskiej ktora by z wlasnego wygladu byla zadowolona. No chyba ze przelotnie, po wizycie u fryzjera, manicurzystki, makijazystki i w sklepach. Nie dalej jak wczoraj przeczytalam gdzies, ze jestesmy nie zadowoleni ze swojego zycia bowiem nie ustannie porownujemy je do innych. No, temu to sie udalo, sukces odniosl, finansowy, artystyczny, komercyjny i w willi siedzi a ja to co...... To samo z wygladem. Rada jaka podawal autor ksiazki ktora czyalam, jest oczywista, natychmiast przestac sie porownywac do kogokolwiek. Latwiej powiedziec niz wykonac? No, cos w tym jest. Jednak postanowilam sprobowac. Bo kto powiedzial, ze szczescie znajduje sie przywiazane do garnuszka ze zlotem, zakopanego na koncu teczy? Tak jak pieknie pokazala Mika, a Ty podchwycilas, szczescie i zadowolenie z samych siebie jest tu i teraz. A naszym zadaniem jest je zauwazyc i za okno ze wszystkimi kanonami piekna :) Usciski Hano!

    OdpowiedzUsuń
  59. O to, to, Kjujewno! Porównywanie własnej urody/sytuacji życiowej do czyjejś tam, w naszym mniemaniu lepszej, to nic innego jak szukanie garnuszka ze złotem na końcu tęczy i frustracja, bo jest nieosiągalny. A on jest w zasięgu ręki, tylko go nie potrafimy dostrzec. O tym właśnie napisałam. Że prościej jest pielęgnować szczęście tu gdzie jesteśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zawsze trawnik u somsiada bardziej zielony;)
      Hanna

      Usuń
    2. Nie tylko ze prościej ale wręcz inaczej sie da :) uściski
      P.s i mnie zainspirowałas do działania i choinka na strych poszła i odkurzone juz tez :)

      Usuń
  60. Z nocnego -25 zrobiło się przyjemne -11. Nigdy nikomu, niczego nie zazdrościłam, jest mi to obce i dobrze mi z tym. Mam to, na co mnie stać, a ostatnio stać mnie na zbędne kilogramy, jak prawie każdą z nas, po przekroczeniu magicznej 50-tki - potem, to już leci. Najgorsze jest to, że ja zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym odstawiła słodycze...i po co? ile mi jeszcze zostało? 10, 20 lat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Bezowo po 50-tce to trza wybierać albo gęba albo doopa.
      Chcesz chudom,zgrabnom doopkie to niestety na twarzy i na szyi widać automatycznie zmarchy.
      Chcesz mieć gładką buźkę to niestety doopka jeszcze bardziej pulchna.
      I tak źle i tak niedobrze,coś za coś,że tak powiem wielce filozoficznie;)

      Hanna

      Usuń
    2. No i masz rację. Zgadzam się co do słowa.

      Usuń
  61. Najlepiej byłoby tak po środku,ale niek ażdemu dane.Ja na dodatek lubie jeść ,wiec wiadomo,doopka i nie tylko rosnie.wzdech..

    ...
    Bardoz ładny dzień,słoneczko swieci, -7 st, byłam z mezusiem na fajnym spacerku w okolicach naszej kłodzkiej twierdzy.Powspominalismy dawne czasy, jak kiedys tam było,pozaglądalismy do kosciołów. Teraz słodka sjesta:)

    OdpowiedzUsuń
  62. Na spacer poszłam bo było przyzwoite -3. Miałam szybko wrócić, łaziłam godzinę, śnieg skrzył się i skrzypiał i nawet nie zmarzłam. Tylko dlaczego teraz policzki mnie szczypią i zimno wychodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaziłam 2,5 i trochę zmarzłam, jak wychodziłam mówili -6 stopni, ale po zachodzie temperatura zaczęła spadać. Na skrzypienie to u nas za mało śniegu ;)

      Usuń
  63. My też mamy czerwone twarze;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Chyba mnie Hano zainspirowałaś. Rzuciłam się w wir, mianowicie. Rozebrałam choinkę, zapakowałam ozdoby do pudeł, pudła wyniosłam do innego pokoju, coby się w oczy nie rzucały, na strych to może kiedy następny wir przyjdzie. Choinka była naturalna, więc naturalnie wszędzie zostawiła za sobą pełno igieł. Zauważyłam, że głównie jednak w domu. Kiedy już została wytargana na zewnątrz, to przestała gubić. Zaciągnęłam ją heroicznie na pastwisko, coby konie miały coś do obgryzania - lubią! Najpierw wyiskałam drzewko z każdego, najmniejszego kawałka plastikowego włosia aniołów. Co roku w okolicach 3 Króli obdarowujemy nasze konie starym ususzonym drzewkiem bożonorodzeniowym, a one najpierw się go boją, a potem konsumują ze smakiem. Pobojowisko po choince w domu trzeba było uprzątnąć. Odkurzacz poszedł w ruch, potem mop, potem mop, potem mop. 3x myłam podłogę, to już chyba z rozpędu. Dywany od wczoraj się mrożą na dworze, ale w międzyczasie napadało sporo nowego śniegu więc trochę znikły, ale może jakoś je znajdę. Poza tym pograbiliśmy i zebraliśmy obornik dookoła stajni. Poza tym, może starczy tych opisów nadmiernej aktywności. Teraz czas już na jakąś miłą gnuśność. Brother Cadfael czeka...Herbatka z imbirem zrobi się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Agniecha się jeszcze waham,bo ksionc ma chodzić z kolędą;)
      Hanna

      Usuń
    2. Do nas nie przychodzi, więc decyzja należy tylko do nas.

      Usuń
    3. U mnie był we czwartek i ogólnie jestem zniesmaczona po tej wizycie.

      Usuń
  65. Agniecha, wyrazy uznania składam. A jak się teraz odpoczywa w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, co nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak jest Droga Prezeskuro. Ja odpoczywam, a moje myśli gonią w kółko, to trzeba, tamto trzeba, tamto też, ale ja tak bardzo tego czegoś nie lubię robić, więc odwlekę troszkę. Itp,itd. Do pełnego wypoczynku brakuje mi mentalnego spokoju.

      Usuń
  66. Leze obloznie oblozona okrutna grypa, trzy dni ciezkie , ale jakby lepiej, no i dowiedzialam sie o petycji przeciwko zabijaniu zubrow. Moze podpiszecie? https://act.greenpeace.org/page/4921/petition/1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówka życzę i kuruj się. Do petycji zaraz zajrzę.

      Usuń
  67. podpisałam,dziękuję bo nie wiedziałam o tej petycji
    edredonka

    OdpowiedzUsuń
  68. Juz pisze komentarz po raz czwarty...

    obilam sobie tylek, polecialam w cieplusich kapciuszkach po wyglansowanych schodach. siniak jak nalesnik, poldupek, udo i tyl lydki boli jak choera. jakby nie bylo przyjaciolki przede mna to albo bym przeleciala przez balustradke na zakrecie schodow, albo polecialabym na dziob na zakrecie, bo juz zaczynalam zakrecac albo poszloby na kosc ogonowa. Dostalam cytrynowki i pigwowki i mi sie zrobilo lepiej. teraz boli jak choelra, ale udaje, ze nie boli tyle. Jutro sie okaze jakie bede miec sliczne siniaki....i niestety spac nie bede na lewym boku a na prawy, czyli w kierunku slubnego, czyli chrapanie jego beda mi wchodzic w ucho...chyba zaraz pojde spac, zbey zdazyc zasnac gleboko przed nim...

    OdpowiedzUsuń