poniedziałek, 23 stycznia 2017

Przerwa na łączach

Okoliczności życiowe zmuszają mnie do chwilowej przerwy w gdakaniu. Nie chcę pisać o niczym i na siłę, a na nic więcej mnie nie stać. Sytuacja zmieniła się dosłownie z dnia na dzień. Absolutnie nie oznacza to, że znikam, bo to nikomu nie pomoże, a najmniej mnie. Po prostu nie wiem, musimy wszystko jakoś ogarnąć.
Nie chcę blokować komentarzy, ale bardzo Was proszę, wiem, że tak będzie, gdaczcie jak zwykle o czym tylko macie ochotę, byle nie o tym, z czym muszę się zmierzyć. Z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Ani leku.
Poza wszystkim szukamy zaufanej osoby do opieki nad Mamą. Piszę o tym, bo może akurat ktoś, coś... Do netu i na pocztę zaglądam jakby co.

250 komentarzy:

  1. Dobra, zaczynam pierwsza gdakać, ok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeby formalności stało się zadość- u nas dwanaście stopni. Na plusie 😉 Zrobiłam wczoraj trzydzieści ton gołąbków, gdyby ktoś miał ochotę- zapraszam, jest wersja klasyczna i wege ))) Poza tym, zamowilam na amazonie prezent dla R. na urodziny, ale po trzech tygodniach czekania na przesylke piszą mi oszołomy, że coś im się pokręciło i jeżeli się zgodzę to wyślą ponownie... Więc czeka mnie dzisiaj wycieczka do gminy po prezent jakbądzkolwiek cholera. Nie wspominając, że nie mam absolutnie żadnego pomysłu.... grrrr...

      Usuń
    2. Amber,napisz ładną karteczkę,ze na prezent trzeba poczekać:)

      Gołabki! O mamuniuu.

      Usuń
    3. lece na golabki. a dlaczego az tyle?

      Usuń
    4. Amber, u nas to znaczy gdzie? Bo u nas srodkowe Niemcy) tez bylo dzisiaj 12°, ale na minusie. :(

      Usuń
    5. U mnie odwilż całkowita a po śniegu smętne brudy.
      Ech,gołąbki!!!W moim dziecięcym domu gołąbki robiło się z samego mięsa i najlepiej mi smakowały w sosie własnym.W pomidorach ino trochi mi smakowały;)

      Usuń
    6. Dora- masz rację, właśnie tak zrobię. To będą bilety na mecz, tylko sam będzie musiał je kupić 😁
      Opakowana- bo moja matka robi zapasy na wypadek wojny jak będę na urlopie, a zięć zostanie sam. Wyszło pięć dużych blach wliczając jedną moją- wersję bezmięsną. Tyle jeszcze w jednym rzucie nie robiłam, tzn. robiłam, ale dla całego, dosyć sporego miasta, jak kiedyś prowadziłam garmaż. Prywatnie, dla trzech osób, w tym wszystkie na diecie, jeszcze nie 😉
      Pantero- w Eire :)
      Orka- my robimy w sosie pomidorowym, obowiązkowo! Tylko od kiedy nie jem mięsa to robimy dodatkowo wersję ryż plus pieczarki i zapiekamy w pomidorach, albo z kaszą gryczaną w sosie grzybowym. Obie bardzo dobre!

      Usuń
    7. :) Ale bym zjadła, no nie! I to taką czy taką wersję wsio rybka.

      Usuń
  2. Trzymajcie się :-) jeśli w takich sytuacjach to możliwe :-)

    Hana, otworzyłam swój warsztacik i wena znikła :-) czekam, może przyjdzie jak wyjdzie słońce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wene trza podejsc podstepnie, zeby nie zauwazyla...

      Usuń
    2. siedze sobie w fotelu i czekam spokojnie może przyjdzie :-)

      Usuń
    3. Graszkowska - i jeszcze sobie pogwizduj i patrz w druga strone.

      Usuń
    4. Weź bezę do ręki, albo ptysia. Podejdzie, nie ma bata.

      Usuń
    5. Bezy nie dam, Ptysi Gosianka też nie da. Musi Graszkowska wziąć co inne hahaha

      Usuń
  3. U mnie dzisiaj zaświeciło słoneczko i od razu tak przyjemniej się zrobiło -3 stopnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Hano, spoko,wiemy jak to jest,rozumiemy! Trzymaj się i jakoś ogarniecie ,czasu potrzeba.
    ...
    To dobra,teraz o pierdołach, u nas juz -1, oglądnęłam film na cda.pl Arrival.
    I dzisiaj robię osbie taki filmowy dzien.Mam jeszcze cudny o Veermerze,,Dziewczyna z perłą" i ten co Graszka polecała ,,Dzika jak natura"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie sie dziewczyna z perla bardzo podobala. ale ja kocham Holandie mocno, wiec to tez nie dziwota... i malarstwo starych miszczow i wogle. moglabym tam m ieszkac, ale nie wiem, czy opanowalabym jezyk - charkotanie mi marnie wychodzi...:/

      Hana - myslimy i slemy wory fluidow. No musisz to czuc! jak bluesa.

      Usuń
    2. Dora ten film podobał mi się cały calusieńki, od muzyki po zdjęcia.
      Ja sobie ściągnęłam Nad Niemnem - już nie wiem który to raz oglądać będę. Jakoś tak mnie naszło

      Usuń
    3. Opakowana, nauczyłabyś się języka w mig. Nie jest trudny. "Dziewczyna z perłą" jest jedną z niewielu ekranizacji, które nie przynoszą ujmy książce.

      Hana, dokładam swój wór fluidów.

      Usuń
    4. znam niemiecki jako tako i jak gadaja, badz idze napisane cosie to duzo rozumiem.

      zgadzam sie co do ksiazki.

      Usuń
    5. znaczy sie jak Oledry mowia i pisza to sporo rozumiem...bosz, jak ja pisze....

      Usuń
    6. Nie martw się, jakoś Cię rozumiem. :-)

      Usuń
    7. Ja znam holenderski!! :-O Ależ jestem zdziwioną. Charkotanie mi przychodzi bez trudu.

      Usuń
    8. O, to więcej wielbicielek Nad Niemnem, podglądam ten film od czasu do czasu a aktualnie otworzyłam Dumę i uprzedzenia i tak sobie wyrywkowo oglądam nie wiem, który juz raz.

      Usuń
  5. Hana, niestety w Poznaniu nie znam nikogo, nawet wirtualnie.
    Jakoś nie chce mi się gdakać bez Ciebie.
    Ślemy te wory.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurietty robię konkurencję Krysi Opakowanej i odgrzebuje wspomnienia.
    Niedawno był u nas młodziutki kuzynek, więc tak sobie bajdurzyliśmy o jego najbliższej rodzinie, między innymi o rodzinnych weselach.
    Siostra mojego ojca żeniła syna, mój kuzyn znalazł sobie dziewczynę z okolic Tarnobrzegu, on zaś mieszka na wsi, w centralnej Polsce. Działo się to 30 lat temu więc samochody to nie były niezbędnik, w związku z tym podróżowało się trochę inaczej niż współcześnie.
    Wesele miało się odbyć u panny młodej, jak kazał obyczaj. Goście pana młodego mieli podstawiony autokar w jego obejściu. My do tego autokaru dojechalismy sobie z Wrocławia. Zapakowano do nich gości wzaz z wałówką przygotowaną przez ciotkę. Następnie w Częstochowie do autokaru dołączył zespół muzyczny, który od razu zaczął koncertowanie. I tak sobie jechaliśmy, pan młody w ustrojonym galancie samochodzie i my za nim w tym autokarze. Po drodze zatrzymywalismy się na popas, cioteczka wynosiła miski z kiełbachami i innym dobrem :) Wesele odbywało się na podwórzu w zagrodzie panny młodej, był postawiony namiot na wyszynk i dechy do tańczenia ino te dwa obiekty nie stykały się co miało fatalne konsekwencje. W trakcie podróży, ślubu i początku wesela, była piekna letnia słoneczna pogoda, ale niestety do czasu. W nocy zaczęło padać i nad dechami do tańczenia w foli rozpietej nad, zaczął się tworzyć basen z deszczówką. Wodę z tego basenu należało od czasu do czasu wylać, bo inaczej folia by pękła pod nadmiernym ciężarem. W koncekwencji dechy zrobiły się wyspą pośrodku błocka, żeby się do nich dostać należało w to błotki wdepnąć, co zupełnie nie przeszkadzało świetnie się nam bawić. Rano zrobiliśmy sobie spacer nad Dunajec, myjąc sobie po drodze nogi w kałużach. Po śniadaniu wsiedliśmy w autokar i wyruszylismy w drogę powrotną na poprawiny do domu pana młodego, ale już bez niego, on pozostał ze swoją świeżo poślubioną żoną.
    To było wesele, które najmilej wspominam, miałam wtedy co prawda o połowę lat mniej i kilogramów też znacznie mniej ;)

    Hana♥ MartaMarta♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija - CUDNE!! najbardziej podoba mi sie wesoly autokar z zagrycha i orkiestra!! takie cos to ciezko przebic :))))

      Usuń
    2. Podróżowałam takim wesołym autokarem kiedyś dawno przez cały tydzień. To było cuś na kształt kurobusu :)
      Jak pracowałam biurze planowania przestrzennego to doborowe towarzystwo z tego biura organizowało sobie tygodniową wycieczkę szkoleniową. Snuło się bractwo po Polsce, wdeptując do zabytków. Wiekszość czasu spędzaliśmy jednak w autokarze, kwitło życie towarzyskie, przygrywała muzyczka z radia, a my sobie przy niej tańczyliśmy w tym wąskim przejściu, mam takie zdjęcie. A jak fajnie taki autokar wygladał, gdy jechaliśmy serpentyną w Bieszczadach, w trakcie zachodu słońca. Towarzystwo z aparatami rzucało się od "burty do burty" w zależności od położenia słońca za zakrętem :)

      Usuń
    3. O Marija przypomniałaś mi też jedno wesele. Mojego Taty chrześnica wychodziła za mąż, ale wesele miało być u młodego, z racji większości rodziny. Młodzi tańczyli jako para w zespole tanecznym, takim regionalnym, ludowym i wszyscy członkowie byli gośćmi. Po poprawinach wpakowaliśmy się w kursowy autobus i jazda do domu. Młodzież zajęła cały tył autobusu i zaczęła śpiewać, po chwili śpiewał już cały autobus, nie tańczyli, bo na oberki i inne nie było miejsca.
      To było najlepsze wesele na jakim byłam.

      Usuń
    4. Przednia opowieść tylko nijak Dunajec mi nie pasuje do okolic Tarnobrzega ;)

      Usuń
    5. Anonimowy, masz rację, że Ci nie pasuje, bo to chodziło o Tarnów, musisz przyznać, że podobieństwo w nazwie jest ;)
      Cieszy mnie, że doceniłeś moją opowieść :)

      Usuń
    6. Doceniłam i świetnie się na tym weselu bawiłam :) Przepraszam, że zapomniałam się podpisać. Pozdrawiam - Guśka - stała czytaczka kurnikowa :)

      Usuń
  7. Trzymaj sie Hanus :***
    Kupilam dzis sobie dwa bukiety zonkili do wazonu na pocieszenie tej szaro burosci.
    Mam nadzieje, ze moj kot ich nie zje... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulko potarguj się z Feliksem, daj mu sałaty w zamian, może go to zadowoli :)
      Podrap za uszkiem rudego łobuziaka ode mnie :)

      Usuń
    2. Wyciągnęłam dziś z bagażnika samochodu 10 kg marchwi we worku, zaniosłam i położyłam pod stajnią, dalej mi się nie chciało, bom była UBRANA PO MIEJSKU. Parę minut później wypuściłam psa na wór, patrzę sobie następnie przez okno, a ta wywłoka już zrobiła dziurę we worku i zaczyna wyżerać marchew. Parę dni wcześniej podglądałam ją, gdy ze śniegu wybierała ziarenka, które wypadły ptaszkom z karmnika. Mam więc psa z upodobaniami wegetariańskimi, może to znak czasu?

      Usuń
    3. "PSA NA DWÓR" miało być.

      Usuń
    4. :) Na wór to nawet jak widac spasowało:))))))

      Usuń
    5. Nasza psina uwielbiala marchew - mysmy z Coreczka ja nazywaly wegetarianska koscia :)))

      Usuń
    6. Rysiek też dostaje świra na widok gruszeczki czy jabłuszka 😜 Marcheweczkę też bardzo lubi. Agniecha- nasz też lata sprawdzać, co ptaki dostały, tak kontrolnie, na wypadek, gdyby było lepsze :)

      Usuń
    7. Amber - zazwyczaj, oczywiscie jest lepsze...nasz tez tak robila. a tak to jadla wszystkie owoce i warzywa (procz salaty i pomidora) w dowolnej postaci (surowe, gotowane, mrozone, mrozone frytki, obierki od ziemniakow, czeresnie prosto z drzewa....a w ogole nie moglam spokojnie isc do zamrazarki - mimo iz stoi w spizarni, za drzwiami i wogle, bo naturalnie szlam po to, zeby psu dac mrozonki badz lody...

      Usuń
  8. Hano, przesyłam dużo dobrych myśli, trzymajcie się.❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymajcie się Siostrzyczki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymajcie się Dziewczynki.♥♥♥♥
    Nawiązując do weselnej historii to na weselu mojego szwagara w okolicach Limanowej, jak sie oficjalna wódka weselna skończyła, wyciągali pyszny bimberek z zagona buraków. Tam schowali bo było chłodniej, latem to było.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hana ... ślę dobre myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Macham do Was Kureiry! Niemrawo, ale macham!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My odmachujemy, tak bardziej energicznie, ale bez przesady ;)

      Usuń
    2. Odmachujemy, trzymajcie się !

      Usuń
    3. Ja też stoję i macham! Dobra. Leżę :-)

      Usuń
    4. Ja zasypiam, ale też macham... I bardzo, bardzo mocno ściskam.

      Usuń
  13. Macham do Ciebie, Hanuś :)* Moc dobrych myśli idzie w Waszą stronę.
    Trzymajcie się, Dziewczynki! ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Macham jak wiatrak! Czujesz tę wichurę uczuć? Na pewno czujesz!

    OdpowiedzUsuń
  15. i ja, i ja! na razie pomachiwuję tak bardziej rachitycznie, ale jak się wezmę i zawezmę, to zaraz tu zrobię tornado. tak że tego.. trzymać mi się!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobra. Teraz ja. Nie wiem jak jest na zewnątrz bo miałam dzisiaj wolne. Mniemam, że zimno. Pytałam siostry przed chwilą, na potrzeby onego tutaj wpisu. Powiedziała, że zimno jak skurczybyk. Nie wiem, ile to może być stopni. Oba koty już w łóżku, moim, więc w sumie nic więcej do dodania nie mam i ruszam pod kołdrę. I pod koty. Dobranoc Kurki :-*

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobranoc Ewo,moje koty też śpią, u mnie mróz też niezły, bo -7 st.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czas się zegnać? Moje koty właśnie się obudziły i domagają kolacji. O tej porze jedzą, potem chwilę czuwają i znów idą spać. U mnie -4 i temperatura spada.
    Odmeldowuję się, nakarmię kociambry i do łóżka z lekturą.
    Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, a u mnie kocie ganianki. Luna odzyskała formę, już się nie przewraca, co właśnie przypieczętowała wygnaniem Lolka z jego ulubionej miejscówki pod sufitem :)

      Usuń
    2. dla niewtajemniczonych - Luna ponad 19 lat, w porywach 2 kilo wagi, Lolek jakieś 6-7 lat, koci gigant :)

      Usuń
    3. Wow, 19 lat!Pieknie,zdrówka dla Lunki! Dla giganta głaski. Pokazałabyś zdjęcia tych pięknot!

      Usuń
  19. A ja mam dwie Kury na podorędziu:))) Pod skrzydłem, znaczy się:) Zgaduj zgadula?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co zgadza się? A może Grażyna i Rabarbara?

      Usuń
    2. Stawiam na Grażynkę i Arteńkę.

      Usuń
    3. Ja też na Grażynkę i Arteńkę,bo coś mi w uchu dzwoni,ze miały się pojawić:)

      Usuń
    4. Ja tez obstawiam Grazyne i Artenke.

      Usuń
    5. Ależ się ta nasza Grażyna rozjeździła po Polsce i nie tylko☺

      Usuń
    6. Ksan i inne kury, oczywiście trafione:)) Żarłyśmy dziś pyszne ptyśki a dziewczynki potem spacerowały.

      Usuń
    7. Pozdrowionka serdeczne dla Was, Dziewczynki.
      Bawcie się dobrze :)

      Usuń
    8. Miko, a słynne, przepyszne arepy już były?

      Usuń
    9. A spacerowaly z Tropisiem?

      Usuń
    10. Dziewczyny pode Tatrami, fajowsko że sobie tam jesteście, doborowe z was towarzystwo :)

      Usuń
    11. Ksan, arep nie było, bo mąki odpowiedniej nima.

      Usuń
    12. No właśnie, pszenna się nie nadaje, musi być biała kukurydziana. Tak mówiła Grażynka, a ja Jej wierzę :)
      Ptysie też są pyszne. Sama słodycz ;)

      Usuń
  20. No to dzień dobry Kurom.
    U nas -5 i zachmurzenie. Szarawo.
    Piję kawę, sprawdzam, coście nagdakały, następnie naciągnę na cielsko warstwę ubrań i pójdę nakarmić kopytne, a po nakarmieniu rozbić im lody na poidle. Powiem Wam Kury, że łom to jednak dość ciężkie narzędzie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Napisałam komentarz i posłałam w kosmos.
    Dzień dobry. U mnie szaro i -2. Śniegu już prawie nie ma.
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziędobry!Lekko prószy bardzo drobniutki śnieg, -5 st.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzień dobry! U nas 0 i ma coś padać, na razie nie pada. Wczoraj za to było piękne słońce, a wyszłam tylko na godzinkę, za to dziś, kiedy muszę na dłużej, chmurzyska takie... Żeby chociaż śnieg poprószył... ale raczej będzie chlapa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecywałam sobie dziś spacer,bo wczoraj też było słonecznie,choć mroźno,a w końcu nigdzie nie wyszłam. A tu dzisiaj już zero słonca ,to i ochota na chodzenie mniejsza.

      Usuń
  24. Zaczęło się od gołąbków, to mata przepis na gołąbki po lwowsku:

    Najsampierw z grona licznych adoratorów i kandydatów do ręki należy odrzucić wszystkich, którzy nie pochodzą ze Lwowa. Jak się trafi ze Lwowa, wydać się za niego i przez trzydzieści lat ani razu nie zrobić mu gołąbków żadnych, po pretekstem braku zdolności manualnych do zawijania kapusty.
    Po tym czasie chłop powie: „Sam zrobię gołąbki!”. Do siostry swej, takoż lwowianki, pojedzie i przywiezie szczegółową instrukcję:

    Nagotować ryżu na gęsto, ale na taki dość twardawy
    Uwarzyć garnuszek mocnego bulionu
    W wielkim rondlu upichcić pokrojone w kostkę mięsa: łopatkę wieprzową, boczek łuskany, nogę indyczą, Dodać pokrojoną w kostkę i przysmażoną na złoto cebulą, przyprawione solą, majerankiem i pieprzem. Wszystko to z ryżem wymieszać.

    Na dzień drugi:
    Kupić dwa wielkie łby kapusty białej i we wrzątku je obgotować.
    Rozparcelować łby na dorodne liście i pościnać grube koniuszki u nasady
    W tak przygotowane liście nałożyć farszu i zawinąć w zgrabne gołąbki
    Gołąbki te ułożyć ciasno obok siebie w brytfance, sporym naczyniu żaroodpornym i jeszcze w takim mniejszym naczyniu żaroodpornym, bo wychodzi strasznie dużo.
    Ułożone w naczyniach gołąbki okrywa się, jak kołderką, zachowanymi dużymi liśćmi kapuchy.
    Piecze się w piekarniku (200 st.) ze dwie godziny od czasu do czasu podlewając bulionem.

    Po upieczeniu pożera się natychmiast po jednym gołąbku, bo wypada to w środku nocy i zdrowy rozsądek zabrania dalszego obżerania się. Resztę pozostawia się na jutro w piecyku.
    Od następnego dnia, podgrzane w piecyku gołąbki, pokraszone skwarkami z wędzonej słoninki można jeść do woli, do upojenia oraz do padnięcia. Resztę zostawia się na jutro, a jeszcze resztę – do zamrażarki, gdzie czekają, aż znowu nam przyjdzie ochota na gołąbki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że z własnego doświadczenia?

      Usuń
    2. To ciekawa wersja, bo moja rodzina też ze Lwowa pochodzi, a robimy inaczej :)
      Mięso kroi się an kosteczkę drobną, ale dodaje się je surowe do ryżu lub kaszy gryczanej, do tego zrumienioną na złoto cebulę, dużo cebuli z tłuszczem, sól , pieprz i zawiją się w liście, tak jak opisałaś. Ja od dawna robię je z kapusty włoskiej, bo liście są miększe , tylko gdy jest młoda biała kapusta to z niej robię gołąbki. Don rondla wykładam liśmi, na wierzch każdej warstwy daję masło i odrobinę wody na dno. Jak mi się nie chce bawić, to mięso miele w maszynce przez duże oczka. Do tego sos grzybowy czasem, pomidorowy w domu też robili, ale ja nie lubię. Robiłam tez gołąbki zawijane w kapustę pekińską i bardzo dobre, delikatne są.


      Hanuś, moce ślę ♥♥♥

      Usuń
    3. nie DON rondla, a dno hehehe, wierzch też zakrywam liśćmi kapusty. Podaję je przekrojone lekko od góry i kawałeczek masła do srodka, potem jemy już odsmażane
      Kurde, narobiłyście mi ochoty:)

      Usuń
    4. Robię identycznie, tylko zamiast siekać mięsa, to mielę, bo szybciej. Zapiekam z wodą w której obgotowywała się kapusta, na dno daje listki kapusty, jeszcze posiekaną cebulkę, listek, ziele angielskie, układam ciasno, zapiekam. Jednak moi wolą z sosem pomidorowym, więc robię go osobno (z wodą z kapusty), dodaję podpieczone gołąbki i zapiekam jeszcze raz, żeby przeszły sosem. Obie wersje pycha!

      Usuń
    5. Sonic- u nas też daje sie surowe mięso. I też często robię z włoskiej. Wegetariańska wersja jest też bardzo dobra :)

      Usuń
    6. Damo, co to jest boczek łuskany??

      Usuń
    7. Boczek łuskany to boczek bez kości, które zostały zeń wyłuskane.

      Usuń
  25. U nas wersja skromniejsza, teściowa robiła cały duzy gar,gołąbki gotowały sie na parze,w tym garze (na takiej tacce specjalnej)smaczne,pożerało się na pniu,nie było czego zamrażać;)
    Do tego osobno sos grzybowy i pomidorowy do wyboru.


    Ja czasem robię wersję uproszczoną czyli farsz przekładam pokrojonymi liscmi kapuchy, ale i bywa ,że porywam się na zawijane, jedno i drugie piekę w piekarniku.

    OdpowiedzUsuń
  26. Czołgiem Kureiry! Dobrze wiedzieć, że jesteście i machacie! I ja do Was macham cały czas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czołem Hana,odmachuję i worek mocy ślę♥
      Kurki gotują od samego rana,narobiły smaku na gołąbki,mus je znowu zrobić.
      Za oknem szaro-buro-ponuro i cosik mży:((
      Dobrego dnia Kurnikowi:))

      Usuń
    2. Doro,dziękuję za przypomnienie filmów,wieczorem obejrzałam "Dziką jak natura",spodobał mi się:))
      Poszukam jeszcze "Dziewczyny z perłą".Znasz stronę?

      Usuń
    3. http://alltube.tv/film/dziewczyna-z-perla-girl-with-a-pearl-earring-2003/2111

      Elu, musisz odczekać zawsze chwilkę, aż pojawi się na stronie napis: Lista dostępnych linków i wówczas w nie klikasz

      Usuń
  27. Mam ten film na pendrivie,nie ogladam online.

    OdpowiedzUsuń
  28. Macham wszystkim i ślę buzięta. Jak nie minie ta zgniła pogoda to wpadnę w depresję. Już nie mogę, ciągle szaro, buro, ciemno, a dziś na dodatek przerażliwie zimno. Chcę słońcaaaaaaa!

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej Kurki wieczorkiem. Doturlałam się do domu, drugo dzień siedzę z chorą córką i jej też przeziębionymi dzieckami. Niby grzeczne, niby nic nie robie takiego a czuję sie wykończona. Pogoda była dzisiaj okropna, cały dzień jak wieczór, a znieba leciała wilgoć, bo to nie był ani snieg, ani deszcz tylko takie mokre coś.
    Narobiłyście mi apetytu na gołąbki, ale ja nie robię, bo nie bardzo mi się chce. Moja mama robiła z ryżem, do niego dodawała gotowane, pokrojone rosołowe, posmażoną kiełbaskę na cebulce i to zawijała i dusiła w rondlu. Pyszne były, nie lubię z żadnym sosem. Smakowały mi też z kaszą bez mięska.

    OdpowiedzUsuń
  30. Witajcie,Kurki!
    Ja zmienię temat - posłuchajcie dla poprawienia nastroju Pauliny Młynarskiej i Julii Chmielnik na You Tube "Tango feminista":) Fajne,obśmiałam się.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Usciski Hano i macham do wszystkich zawziecie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Macham do Kurek w pustym Kurniku.
    Wszystkie poszłyście na gołąbki?

    OdpowiedzUsuń
  33. Machałam wczoraj ostatnia, dzisiaj jeszcze też nikogo nie ma.
    Dzień dobry.
    Ciemno, nic nie pada, -2. Jakoś spać mi się już nie chciało, koty ganiają, trzeba się zabrać do jakiejś roboty.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  34. To ja wenezuelska.....bossz Hana trzymaj się, mocno sciskam!Arte Śni Jesce i ukradlam jej tableta pisze wiec!
    Jakoś dziwnie się zachowuje ten tablet,ale Chiba zroumic można!Hana macham! Grażyna Wenezuelą ma




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być Grażyna wenezuelska

      Usuń
    2. Macham do Was, Kurki :)
      Tajemnic została wyjasniona, jesteście u Miki :) Wysyłam wiec buziaki dla każdej z Was plus dodatkową porcję dla Miki :)
      Dobrego dnia dla Kurnika! We Wrocku pochmurno, chmury ciężkie wiszo i straszo :/

      Usuń
    3. Dla całej Trójki spod Tatr uściski i buziaki.
      U mnie niby jasno ale szaro i ponuro, -1 i zgniłe zimno. Brr....powietrze śmierdzi spalenizną.

      Usuń
    4. tekst z dziwnego tableta - bezcenny :)
      bawcie sie dobrze, a nie zmarznijcie w tych gorach!!!!

      Usuń
    5. Tablecik trzeba kontrolować, inaczej głupoty pisze☺

      Usuń
    6. Dzięki, dzięki! U nas ładne słońce było, dziewczyny były na Rusinowej Polanie:) Jutro wieczór pożegnalny, buuu...

      Usuń
  35. Dziędobry Kurniku!
    Odwilż nadciąga,tylko -1, noc tez była na małym minusie. Niestety zero słońca i wilgotno w poweitrzu, bo takei cuś od wczoraj siąpi,ni to ni to.

    OdpowiedzUsuń
  36. a ja mniendzy hutami jestem. jest (jeszcze) okrutnie jaskrawe slonce, na szczescie do drugiej huty jade ze sloncem po prawej.

    OdpowiedzUsuń
  37. U mnie już sie ciemno robi,ale u Ciebie to chyba godzina wcześniej?

    OdpowiedzUsuń
  38. Hej wieczorkiem.
    Cały dzień jednolicie szary i wilgotny. Teraz +2 stopnie. Dyżuru przy dzieckach cd.

    OdpowiedzUsuń
  39. Witajcie. U mnie ni odwilży, ni wielkiego mrozu. Cały dzień trzymało -3 i tak jest nadal. To tak na razie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ewo,powrotu do zdrowia dla twoich dziewczyn!I u nam wilgotno, cisnienie spada,0 st. Sennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby już wyzdrowiały bo tandem smarczących małych męczy babcię, która rozdwoić się nie może.

      Usuń
  41. Wlasnie zjadlam kolacje, ktora za mna chodzila ....od lata. nie sadze, zeby ktokolwiek zgadl, co zjadlam...ale poczekam na jakies interesujace pomysly :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od lata?Pojecia bladego nie mam,ale fajnie,że zrealizowałaś zachciankę:)))

      Usuń
    2. Też nie mam pojęcia, pewnie coś co nie wymaga sezonowych owoców.
      Bo sprzedawane teraz maliny i pomidory smaku nie mają.

      Usuń
    3. no wlasnie...w sloiku sobie przywiozlam...zupa wisniowa. na cieplo z lanymi kluskami!!!!

      Usuń
    4. O, dzięki Krysiu! Podsunęłaś mi pomysł na jutrzejszą pyszną zupkę :)

      Usuń
    5. Błeee....zupa owocowa z kluskami i na ciepło? Torturowali mnie w dzieciństwie takimi zupkami, jedyna jaka mi smakowała to jagodowa z grzaneczkami.

      Usuń
    6. A co do Twojej kolacji, to chciałam napisać, że zajadałaś się szparagami pod beszamelem lub fasolką szparagową z bułką tartą. Bo lubię :)) Zjadłabym wszystko...;)

      Usuń
    7. Zjadłam na kolację sałatę lodową z tuńczykiem.

      Usuń
    8. a mnie szparagi nie ciagna...jakas dziwna jestem chyba.. ale fasolke bym zjadla od reki, sama albo z jajem sadzonym albo wlasnie z buleczka....jagodowa z grzaneczkami tez bym zjadla...a zmora dziecinstwa byla zupa marchewkowa i zupa cytrynowa...na starosc marchwiowa pokochalam, ale cytrynowej nie mam odwagi nawet sprobowac...

      Ewa - tylko salata i tunczyk?zadnych rozmaitosci? salatka nicejska? cos podobnego czy dwuskladnikowa kolacja?

      Usuń
    9. Tylko sałata i tuńczyk, taki z puszki w sosie własnym. Kilka kropel cytryny, trochę pieprzu.
      Czasem uzywam tuńczyka "na bogato"czyli w oleju.

      Usuń
    10. Robiłam kiedyś zupę tajską dla wnuczki. Całkiem dobra wyszła, na mleku kokosowym do tego podsmażone pieczarki, kurczak, doprawione sokiem z limonki i trawą cytrynową.

      Usuń
    11. Ewa- pamietaj do czego Ci sie moze taka puszeczka po tunczyku przydac....wiesz, jak masz cos do zaasfaltowania to jak znalazl!

      Usuń
    12. Będę pamiętała. Na ogół mam w domu puszeczkę na czarną godzinę.

      Usuń
    13. Opakowana, kiedyś Ci ugotuję moją wybitną zupę cytrynową na cielęcinie i polubisz!! KolKa

      Usuń
    14. KolKo...ja cieleciny nie uzywam....prawie zadnego miesa nie uzywam...moze byc nie na cielecinie? i jak mnie bedziesz za reke trzymac przy jedzeniu ;)

      Usuń
    15. Matko, owocowe zupki, fuj!!! W dzieciństwie zmorą była jabłkowa:(((

      Usuń
    16. U mnie odwrotnie -najlepsza japczanke robila moja Mama - niby zadna to zupa, ale jednak jej byla najlepsza, z kostka grzaneczkowa.

      Usuń
  42. Odpowiedzi
    1. Dziękuję lepiej. Starsza wnuczka idzie już jutro do przedszkola bo jest bal karnawałowy. Było szaleństwo, płacz i darcie szat bo pożyczyła mama dwie sukienki i ta, która się podobała była za duża. Nie wiem czym się skończyło, na pomoc przy skracaniu nie wzywali.
      Malutka ma się lepiej, najgorzej mama bo jeszcze kaszle i zmęczona bardzo.

      Usuń
  43. Oglądnęłam w końcu ,,Dzika jak natura". No cóż,trochę taki sielankowy,za to ładne kadry, same projekty Mary,konkursowy ogród, bajkowe i urzekające. Poczytałam trochę o niej, dobrze,że są tacy ludzie na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  44. Przyszłam zgasić światło i powiedzieć dobranoc.
    Gotowałam dziś mężowi fasolkę po bretońsku, ja tego nie jadam. Będę go miała z głowy na 3 - 4 dni. Wiecie, powiedział mi, że jestem najlepsza na świecie. Ciekawe co mi powie, jak naważę mu bigosu, obiecanego prawie rok temu. Jak ja nie cierpię przy garach stać.

    OdpowiedzUsuń
  45. Dzień dobry.
    Zapowiadali słońce, tymczasem dalej szaro i 0 stopni.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  46. Po raz trzeci tablet nieprzewidywalny wyrzuca mnie z kurnika,Arte śpi wiec zwinelam jej to okropne urządzenia,wczoraj spedilysmy przemily wieczór.z Mika, a takze zdobylysmy Kościeliska,zjedzonatam zostala szrlotka, która arte oceniła nisko, ja zaliczylam tylko jedna wywrotke ale jestem cala nie nadlamana,slonce święci a arte śpi!!!!!Grażyna Wenezuelska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dolina Kościeliski, ech...piknie, byłam prawie równo dwa lata temu i to z Arte :)))
      Dobrze żeście całe i zdrowe, a wieczory u Miki są zawsze urocze!
      Pozdrówka dla Was :)

      Usuń
    2. Mnie też było strasznie miło:))

      Usuń
  47. Grażyna, to Ty tutaj partyzantkę i dywersję tabletem uskuteczniasz.
    Przyjemnego dnia wszystkim Kurom, u nas zapowiada się ładny, jakby trochę słońca, i mróz też mniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  48. Grazyno i Arte - mam nadzieje, z enie nekaja Was tlumy turystyczne i z e macie pogode i zycze zeby posypali wszystko, po czym chodzicie, jakims piaskiem.

    OdpowiedzUsuń
  49. o rany, jak tu wiatr po blogu hula :(((
    Dziewczyny, gdzieżeśta ???
    Hanuś, moce ślę ♥
    Mikuś, dla Ciebie też ! ♥
    Arte z Grażynką bawcie się dobrze !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do hut dwoch roznych musialam isc...... i chalupe ogarnac. wystarczy...

      Usuń
    2. Merci, pięknie rzekł koziołek:))

      Usuń
  50. Mam wrażenie ze do wiosny wszyscy spać poszli. Jako i ja chętnie bym uczyniła :-) A tu jakieś gołąbki i inne takie. Rany, jak mi się nie chce... :-) Czołem Hano!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie sie w ogole niczego nie chce. tylko robic na drutach, ale podejrzewam, ze i to minie...

      Usuń
    2. Myślę, że minie. Wszystko da się wyleczyć, musisz tyko dużo odpoczywać :-D

      Usuń
  51. Helou,wieczornie.
    Po południu napiekłam kruchych, wytrawnych pierożków ,dopiero usiadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi pysznie... A z czym te pierożki?? Dawno, dawno temu mój Tato robił takie kruche z nadzieniem z pieczarek albo z szynki, posypane kminkiem. Do barszczu były genialne, niestety przepis się gdzieś stracił, a szkoda, chętnie bym kiedyś zrobiła.

      Usuń
  52. Hej Kury z wieczora.
    Po południu śłońce zamglone wyszło i sprawdziło się przysłowie "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka" Zaraziłam się, katar mam i stan podgorączkowy. Właśnie sobie zaaplikowałam ząbek czosnku, na noc chyba będzie poguła, bo jutro mus być na chodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo zaraziłaś się pewnie od rodzinki, owocnego kurowania się życzę!

      Usuń
    2. Pewnie tak, albo w tramwaju bo chróbsko w Krakowie grasuje.

      Usuń
    3. co za franca jakas! ta zaraza dalej krazy. Ewa - zjedz dwa zabki czosnku, co Ci szkodzi! moze wtedy szybciej pojdzie precz.

      Usuń
    4. Zjadłam! Bardzo lubię czosnek, jak go częściej jadłam to nie chorowałam. Nie wiem czemu przestałam, sałatek mi się nie chce robić.

      Usuń
    5. Jeju, Ewa, ratuj się!

      Usuń
  53. Ewo,przykro czytać,ale tak to się często zdarza.Niech Cie wirus szybko opuści!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Na mój kiepski stan wskazuje ta żenująca ilość literówek. Muszę się poprawić i czytać co piszę.

      Usuń
  54. A ja chyba jutro sprobuje upiec ptyśki bo mi chetka przyszła po wpisie Miki. Tylko nigddy wcześniej nie robiłam to nie wiem czy wyjdą. Sprawozdam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nigdy nie piekłam. Chętnie sprawozdanie poczytam.

      Usuń
    2. jak nigdy nie robilas to wyjda :)

      Usuń
    3. Jak wyjda to wysle DHL-em.

      Usuń
    4. Ciasto się robi takie parzone i ucierane na kuchence, życzę powodzenia. Pamiętasz, że babcia robiła czasami ptysie?

      Usuń
    5. Pamiętam pierogi i ciasto z blachy ale ptyśków to nie.

      Usuń
  55. Czołgiem Kureiry, jestem jakoś i Was ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jakoś jestem, i odściskowywuję !

      Usuń
    2. Hanuś, odściskowywuję :) Ewcię też, chorusiu :)

      Usuń
  56. Dziewczynki trzymajcie się jakoś. Ja odpukać w niemalowane zdrowa jestem, staram się nie przebywać między zasmarkańcami. Mam swój alergiczny katar przez 12 miesięcy, po co mi więcej.
    Ściskam Was mocno.

    OdpowiedzUsuń
  57. Dzień dobry Kurki.
    -8, przymroziło. Może wymrozi zarazę. Czuję się ciut lepiej, zobaczymy co będzie dalej.
    Trzymaj się Hanuś, dobre myśli ślę nieustannie.♥♥♥
    Dobrego dnia Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
  58. Dnia pięknego wszystkim Kurom życzę, a w szczególności Hanie.
    U nas -14 ale dzień zapowiada się słoneczny. Więc będzie cały dzień kap, kap, plum, pkum, plusk. I dzwonienie w rynnach.

    OdpowiedzUsuń
  59. Arte spi,zwinelam ustrojstwo i uprawiam konspire! Słońce piękne,Tatry oświetlone chyba minusowo ale ma być plusowo, krupowki lepiej omijać straszne tłumy ale na rusinowej polanie luksus, pięknie i malo luuda,widoki nie ziemskie!dzisiaj uwidim co będzie! Hana usciski!

    OdpowiedzUsuń
  60. Cześć, Kurki! U nas -2, błękit i słoneczko przez cienkie chmurki. Chorym - zdrowia, zdrowym też i dobrego samopoczucia wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń
  61. Cześć Kureczki. U mnie -6 ze ślicznym słoneczkiem już drugi dzień.
    Wybieram się na wojaże i wrócę późnawo. Do następnego wpisu.
    Hana myślę cieplutko i ściskam, trzymaj się. Dziewczynki nie dajcie się choróbskom.

    OdpowiedzUsuń
  62. Mam katar. z nosa sie leje non stop. a huta czeka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, ta faza kataru najgorsza. Trzymam kciuki i się kuruj, żeby sie nie rozwinąl w co gorszego.

      Usuń
    2. ja, jak mam katar, to mam prawdziwy cyrk...spada na mnie nagle, zazwyczaj trwa dobe, moze dobe +. w ciagu tej doby mam wszystko, co normalni ludzie maja w tydzien. juz sie zdarzalo, ze sklepikarze mnie przeganiali....dzis podawalam w szpitalu (haha) karte zleceniowa do podpisania przez szalik....rano bylam w hucie i bylo NAJgorzej, teraz po poludniu odsiedzialam 15 minut, bo pacjentka nie dojechala.....zdarza sie. i tak mi placa.

      Usuń
  63. Dziędobry Kurniku! Przedpołudnie miałam latane,i to jeszcze z połowy drogi musialam sie wracać,bo likarstwa zapomniałam łyknąć,boszzz,ale zdążyłam załatwic co trzeba.
    _8 rano, dzień słoneczny,ale juz idzie mroźny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  64. Piękny był dzień, słońce, około zera, ale na wszelki wypadek ptzesiedziałam w domu. Katar mam mniejszy, ale czuję się podle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze robisz, lepiej pogrzac katar.

      Usuń
    2. Bywało, że na zimnie czułam się lepiej ale jeszcze dodatkwy syfw powietrzu, to wolałam nie ryzykować.

      Usuń
  65. Należy Wam się słowo, wiem, że o nas myślicie. Sytuacja jest koszmarna. Można naoglądać się filmów, naczytać się, nasłuchać opowieści, wyobrażać sobie różne sytuacje, ale to wszystko i tak będzie ułamkiem tego, co szykuje życie. Jesteśmy na etapie błądzenia w poszukiwaniu jakiegoś wyjścia z tunelu. Medycznego, opiekuńczego, jakiegokolwiek. Nie współczujcie, proszę, to nie pomaga. Zresztą nie wiem. Prawda jest taka, że tu nic nie pomaga. Nie chodzi o to, że nie chcę o tym mówić. Chodzi o to, że nie ma tu nic do powiedzenia, a mówienie o tym, co się właśnie przydarzyło wczoraj/dzisiaj/przed chwilą tylko mnie dołuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haneczko♥
      Co więcej można...

      Usuń
    2. Hana, a może spróbować narysować, nie żeby pokazywać, ale tak dla siebie, aby nie dusić tego w sobie...
      Nieustannie ciepłe myśli ślę♥

      Usuń
    3. sciskamy Was wszystkie kolektywnie.
      wykroi sie cos opiekunczo? czy wszystko mozna przez kolano polamac i na ognisko?

      Usuń
    4. Ściskam i ja. Trzymajcie się ♥♥♥♥

      Usuń
    5. Hanus, myslimy i slemy dobre fluidy - nieustannie. I to nie jest wspolczucie a raczej troska o Was♥
      Co by nie napisac, to zycie czasami jest popieprzone jak chinskie litery.

      Usuń
  66. Buuuuuuuu, nie wyszły, a robiłam według przepisu. Z wierzchu spieczone, wewnątrz nie dopieczone i niezbyt wyrośnięte, dadzą sie zjeść jak się środek wydłubie. Chyba zrobie z krewetkami w majonezie. Tymi co to całkiem nie urosły to można z procy strzelać. Pewnie sie nie udały bo się b. starałam, zawsze tak jest albo coś pomieszałam z proporcjami, ten cholerny piecyk na gaz też nie rozróżnia ile to 180 a ile 220 stopni. Buuuuuuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to rzeczywiscie do bani. odejrzewam wiec, z ekiedys juz robilas ;)

      Usuń
    2. Nie przejmuj się, za drugim razem się uda. A może faktycznie niewyrośniętymi postrzelaj to Ci się humor poprawi. Procę sobie możesz zrobić z gumki.

      Usuń
  67. Witajcie Kurki- tak się przywitam wieczorowo.

    OdpowiedzUsuń