Jestem w przezroczystym wieku i przyznaję, że nie pogrążam się w nim z pieśnią na ustach, aczkolwiek ma on wiele niezaprzeczalnych zalet. Można na przykład przechadzać się po mieście choćby w dresiku, bo i tak nikt nie zwróci na nas uwagi, mam makijaż, czy go nie mam, to bez różnicy, można przejść spokojnie przez plac budowy i nikt nie będzie gwizdał, ani pokrzykiwał. Słowem, odpada wiele spraw niekoniecznie przyjemnych i okropnie fatygujących. Ale z drugiej strony... no i tak w kółko. Temat jest szeroki i głęboki, kulturowo, mentalnie, obyczajowo. Za jakieś sto lat może będzie inaczej. W końcu pod koniec XIX wieku kobieta w wieku balzakowskim (czytaj: stara) miała ledwie trzydzieści lat.
Na koniec anegdota. Pewna moja koleżanka jechała autobusem (miała wtedy około czterdziestki). W autobusie był tłok, za nią grupa młodziaków, do których stała tyłem. Zaczepkom nie było końca. W pewnym momencie koleżanka odwróciła się i usłyszała: o kur...a!!!
Na drugi koniec, mimo wszystko, z okazji dzisiejszego dnia życzę Wam wiecznej kobiecości - i zewnętrznej, i wewnętrznej!
Na trzeci koniec jednak będzie o tych kotach. Udało mi się zrobić w locie kilka zdjęć, aczkolwiek nie oddają one tego, co tu się dzieje dwa, trzy razy dziennie. W międzyczasie śpią.
Uwaga, pierdylion zdjęć!
![]() |
| Tu się chowamy i wyskakujemy na Czajnika |
![]() |
| Wałek ma w pompce i tylko patrzy. Istny Ludwik XIV! |
![]() |
| Frodo lubi wiedzieć, ale bez przesady |
![]() |
| Z dedykacją dla Gosianki |
Kolejne, najświeższe zdjęcia dla nienasyconych. Malinka dołączyła do leżaczkowego klubu:
A skoro dziś Dzień Kobiet, to idę sprzątać!
Apdejt: Jednocześnie gaworząc z Wami (ma się tę podzielność uwagi) posprzątałam gruntownie kuchnię i łazienkę - jak powszechnie wiadomo, tam jest najwięcej sprzątania. Niektóre Kury wiedzą, że mam co sprzątać, zwłaszcza w kuchni. Jestem z siebie dość zadowolona. Powymywałam wszystkie durnostojki, pierdółki, a nawet umyłam powierzchnie niewidoczne dla oka i trudno dostępne dla ręki. Zrobiłam to za pomocą metalowej linijki.
Z ostatniej chwili. Spójrzcie, jak poczyna sobie Stefan. U dołu zdjęcia widać moją nadobną nóżkę, co ilustruje odległość:
I dla Gardenii na Dzień Kobiet oraz dla poprawy nastroju. Frodkowa facjata sprzed 5 minut. Za nim przynajmniej nie trzeba gonić z aparatem:
I dla CzeKo sprzed minutki na poprawę wszystkiego:









































