sobota, 5 marca 2016

KKK - SPOTKANIE TRZECIE CZYLI TERZANI

Trochę zapóźniony wpis Kurnikowego Klubu Książki, ale sytuacja na kocim froncie była napięta:))
Dziś będzie o Tiziano Terzanim, włoskim dziennikarzu i pisarzu, trochę w typie naszego Kapuścińskiego. 


zdjęcie: Wikipedia, autor Alfredo Lando

Terzaniego odkryłam dla siebie dopiero kilka lat temu, jakoś przypadkiem. Na starość polubiłam bardzo literaturę faktu i książki pokazujące inną perspektywę życiową. Zanim o pisarzu to garść refleksji , które mi się nasunęły, gdy zdecydowałam o czym pisać. (Nawiasem mówiąc, gdy już postanowiłam, że to będzie Terzani, weszłam sobie do Działu Kulturalnego mojej ulubionej gazety, a tu... Felieton o kim? No właśnie o panu T. Zabawne.)
Mogę chyba śmiało powiedzieć, że Terzani i jego książki otworzyły mi oczy na świat. Dały mi poczucie, że jestem cząstką świata, o którym nie mam zielonego pojęcia. Włoski dziennikarz był przez wiele lat korespondentem Spiegla na Dalekim Wschodzie i w Azji. To co się tam dzieje jest dla nas tak odległe na co dzień jak inna planeta. W wiadomościach wieści z dalekiego świata pojawiają się tylko wtedy, gdy dotyczą katastrof, zbrodni , bądź wojen. A że to daleko, to nawet nas to specjalnie nie obchodzi. Terzani starał się w swoich książkach obiektywnie przedstawić rzeczywistość krajów i miejsc odległych  od Europy, krajów, o których niejednokrotnie nic nie wiemy. Być może dlatego unikał historii pojedynczych osób, chciał pokazać mechanizmy polityki i walki. Ale pisał nie tylko o polityce. Gdy zachorował na raka , odbył podróże  po Ameryce, Chinach i Indiach, szukając ratunku w niekonwencjonalnych terapiach. Swoje doświadczenia opisał w książce "Nic nie zdarza się przypadkiem". To była pierwsza jego książka, jaką przeczytałam.

  Koniec jest moim początkiem - Terzani Tiziano

Moją ulubioną jest jednak "Koniec jest moim początkiem". To przeprowadzona niedługo przed śmiercią rozmowa z synem. To jest trochę jakby testament Terzaniego, chciał przekazać synowi wszystko, co uważał w życiu za ważne.  Wspomnienia rodzinne przeplatają się ze wspomnieniami reporterskimi, autor opowiada o najważniejszych momentach swojej pracy, o niezwykłych spotkaniach, o religiach, z którymi się stykał. Przejmująca jest jego świadomość odchodzenia, poczucie zbliżającej się śmierci i przygotowanie do niej. Chciał odejść wśród najbliższych, w spokoju ducha, wśród ulubionych przedmiotów, w pięknym krajobrazie. I to mu się udało w roku 2004. 

Pomimo świadomości końca nie jest to książka smutna, wspomnienia są niejednokrotnie zabawne i ciepłe. Ma w sobie taki spokój, który pewnie chciałabym mieć w sobie u schyłku życia. Czytałam ją podczas długiego pobytu w szpitalu i naprawdę bardzo mi pomogła przetrwać to trudne doświadczenie. 


Cieszę się bardzo, że odkryłam go dla siebie i wdzięczna jestem, że otworzył mi oczy na świat. 

226 komentarzy:

  1. Nie czytałam żadnej jego książki, chociaż też dojrzałam do literatury faktu.
    Prosiłaś o opinię na temat biografii Stryjeńskiej. Podobała mi się, chociaż chwilami dostawałam zadyszki. To była niesamowita kobieta. Podobało mi się w książce to, że nie ma w niej sentymentalizmu, gdybania, są fakty, opinie a nie domniemania podane za pewnik.
    Bardzo lubię Hugo Badera, chociaż ostatniej książki o tej tragicznej wyprawie nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, zadyszki przy Stryjeńskiej można dostać:)) Niezwykła nam się wydaje nawet dzisiaj, a co dopiero w tamtych czasach.
      Co do Hugo-Badera to muszę przyznać, że uczucia mam mieszane. Podobały mi się jego reportaże z Rosji, natomiast książka o Broad Peaku okropnie mnie zirytowała. Miałam wrażenie, że on sam nie wiedział po co tam pojechał i jakoś mało empatii w tym było.

      Usuń
    2. Dlatego też i jeszcze w świetle rozmaitych animozji z powodu tej wyprawy i książki nie chciałam jej czytać. O górach czytałam wiele bardzo dobrych książek, nie chciałam sobie psuć wrażeń.

      Usuń
    3. Słuszna decyzja:))

      Usuń
  2. Ja również nie czytałam nic Terzaniego, ale podoba mi się jak o Nim piszesz.
    Też Go polubię:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze lubiłam literaturę faktu chociaż w skromnym wymiarze. W poniedziałek idę do KzDR (czytaj książki z drugiej ręki) i spróbuję nabyć Koniec jest.... lub inne jakie będą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz coś więcej o KDR, czy tam są książki po polsku, czy różne?

      Usuń
    2. Mika to są naszę Mrówki, dział książkowy!!!!

      Usuń
    3. No ten sklep, gdzie tyle rzeczy z drugiej reki, bylysmy tam kilka razy. Ja tak spolszcam nazwe.

      Usuń
    4. Książki kupujesz po szwedzku czy po angielsku?

      Usuń
    5. Jejku Mika, wyłącznie po szwedzku, mój angielski, z braku używania cofnął się do etapu Kalego.

      Usuń
  4. O ciekawie opowiedzialas o Terzanim, bede wyczulona na jego ksiazki kiedy pojde do ksiegarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Grażynko. Mam nadzieję, że i tobie się spodoba jego pisanie.

      Usuń
  5. Miko, napisałaś tak ciekawie, że nie mam wyjścia, mus czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mus to mus, wyjścia nie ma.

      Usuń
    2. Dyktatura Kurnika, jak mu to mus. ;)))

      Usuń
  6. Dołączam do klubu nieczytatych. Tylko słyszałam, a to już coś, nie? Taki dobry początek:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znałam Pana Terzaniego, a zatem i nic nie czytałam. A że bardzo lubię taką literaturę, to na pewno poszukam ! Poszukam tej książki, która Ci się podoba, i nie jest smutna ! Ostatnio unikam wszelkiej twórczości, która jest dołująca. Za dużo tego wokół !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się coś zdaje Ewuś, że ci spasuje. Też dołujących unikam.

      Usuń
  8. Miko, zwróciłam uwagę na słowa: "Na starość polubiłam bardzo..." i zupełnie nie wiem, o czym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O upływie czasu, droga koleżanko:))))

      Usuń
    2. Dobrze żeś mi przypomniała Mika, bo pani co to mnie na intervju poprosiła trochę była zaskoczona, że ja już tyle lat mam. Ale musi z pamięciom już kłopoty mam bo o tej starości to co rusz zapominam.

      Usuń
    3. Następna "staruszka" się odezwała. Widziałam i wiem jaka "stara" jesteś, możesz śmiało nie pamiętać, bo nie ma o czym.

      Usuń
    4. Ja to nawet nie wiem ile mam, ale co mam, to moje. ;)

      Usuń
    5. moze ona o czyjejs innej starosci pisala..ja za to zobaczylam zdjecie z bliska mnie i sie przerazilam....

      Usuń
  9. Arte, ja też nie kumam! Co Ona gada???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal nic z tego nie rozumiem:) Upływ czasy - a to ci heca:) I nadal się upieram,że słowa "Na starość polubiłam bardzo..." wypada zmienić choćby na " Ostatnio polubiłam bardzo..."

      Usuń
    2. Też na tę starość zwróciłam uwagę ! I też mi się to nie podoba, co ta nasza Mikuś w tym względze ględzi :)

      Usuń
    3. Zaraz tam ględzi. Prawdę gadam. Ale wersję Arteńki mogę zaakceptować:)))

      Usuń
    4. I bardzo dobrze:) Trochę za wcześnie na tę starość - co będziesz mówiła za lat trzydzieści?:) Od razu uprzedzam pytanie "A czy ja dożyję?" - może się zdarzyć, że tak - trzeba być na to przygotowanym i wtedy można pożalić się będzie, ze starość już puka do drzwi:)

      Usuń
  10. nie czytałam,nie słyszałam,ale ja jestem prosiaczkiem o małym rozumku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, o żadnym małym rozumku mowy nie ma! On nie jest teraz specjalnie popularny, a moim zdaniem naprawdę wart poznania.

      Usuń
    2. Dora - to MIS jest o malym rozumku, Prosiaczek jest lebski!!

      Usuń
  11. Też niestety. Ileż mam jeszcze do ogarnięcia w tym życiu!....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tupajka, całe życie przed tobą!

      Usuń
  12. Mozna sobie sprowadzic do empiku...niedroga...pojde zamowic, jak sie na tyle ociepli, ze bede mogla zarzucic tylko ponczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynka, doradzam sprawdź w Arosie, ceny są czasem i o połowę niższe niż w Empiku a odbierasz w najbliższym kiosku Ruchu i za wysyłkę 3 zł.

      Usuń
  13. Świetna recenzja Miko chciałoby się ją już mieć i przeczytać:))
    Na stronie - mojaksięgarnia.blogspot.com i lubimyczytać.pl poczytałam życiorys pisarza,recenzje i pełne zachwytu komentarze czytelników.
    Dzięki za polecona pozycje:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że cię zainteresowałam!

      Usuń
  14. Mika tak smutno zabrzmiał ten post. Wiem że powinno się myśleć także o sprawach ostatecznych, ale dla mnie to bardzo trudne...Pogodzić się z odejściem to wielka sztuka, trzeba by się jakoś tego nauczyć, tylko że to jeszcze za wcześnie. W moim przypadku oznaczało by odpuścić sobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, nie smutno, wcale nie! Nie ma powodu ani się smucić ani sobie odpuszczać. Napisałam po prostu o książkach mądrego człowieka, który umiał odejść, ale to nie znaczy, że mamy tylko myśleć o tym końcu.

      Usuń
  15. Dziewczyny, proszę mi tu zaraz sprawozdawać, co Kury przeczytały ciekawego, muszę coś podoklejać do zakładki KKK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie czytaly, bo zajete byly:(((((((
      Do Terzaniego chetnie zajrze, zaciekawilas mnie.

      Usuń
    2. Strasznie te Kury zapracowane...

      Usuń
    3. Niewidzialny Most, Julie Orringer ale książka nie bardzo na podniesienie nastroju, nie piszę o czym, trzeba przeczytać na google, bo długa.

      Usuń
    4. Tudzież aktualnie O Zahir, Coelho ale to pewnie wszystkie czytały.

      Usuń
    5. Coelho nie cierpię !

      Usuń
    6. Zeby go ocenić mus ze dwie książki przeczytać. Czytałam tylko Alchemika i podobał mi się.

      Usuń
    7. Czytałam cztery: Alchemika, Pielgrzyma, i Usiadlam na brzegu rzeki Piedry i płakałam, Weronika postanawia umrzeć... Dla mnie niestrawne jest moralizatorstwo wylewające się z jego powieści. Rozumiem też, dlaczego, i skąd takie, a nie inne pisanie. Szkoła Jezuitów w dzieciństwie, bardzo surowi rodzice, szpitale psychiatryczne, sataniści i ponowne nawrócenie na katolicyzm, nie mogły u takiego wrażliwca i buntownika pozostać bez wpływu na postrzeganie świata, i pisanie. Przy każdej jego książce czułam się, jakbym czytała przywódcę jakiejś sekty. Stąd też już po przyczytaniu pierwszej - Pielgrzyma zainteresowalam się Jego biografią. I jako, że niebanalny ten życiorys, czytalam następne. Niestety, nie dam rady Go czytać. Po przyczytaniu każdej Jego książki czułam się, jakbym pranie mózgu przeszła ! ... ale uważam, że powinien być w kanonie lektur szkół średnich !

      Usuń
    8. Ewciu, ja też wszystkie te pozycje czytałam i mam takie same zdanie jak Ty. Gdy czytałam kiedys jakieś złote myśli podpisane P.C myślałam- ale mądre słowa- ale po przeczytaniu książek, doszłam do tego samego wniosku- moralizatorstwo ubrane w postaci bohaterów
      Ale każda kobitka musi przez niego przejść, zwłaszcza na jakimś zakręcie życiowym :))) A te co nie muszą , to na bank szczęśliwe są w życiu :)

      Usuń
    9. Ja mam mięszane uczucia co do niego. Niektóre książki mi się podobały, inne zupełnie nie. "Alchemik" mi się dość podobał, ale bez szaleńczego entuzjazmu, choć podobnie jak Ewa uważam, że młodzież powinna to przeczytać. "Zahir" zmęczył mnie potwornie i nie podobał mi się, a "Pielgrzym" nawet tak.

      Usuń
    10. Dołączam do klubi lubiących Coelho inaczej. Jego złote myśli w rodzaju "twoje życie w twoich rękach", i że lepiej być, niż mieć, trudno nazwać odkrywczymi.

      Usuń
    11. Ten Alchemik to wydal mi sie ksiazka dlal bardzo mlodych ludzi. Bardzo. i jakos wiecej nie siegnelam...

      Usuń
  16. Muszę się przyznać, że mam okropne zaległości czytacze. Gdzieś mi tak szybko czas zaiwania, że nie mam go na nic. Tyle spraw pozaczynanych leży odłogiem, nie mogę się zmobilizować, nie mam głowy do niczego. Już nawet przestałam sobie samej obiecywać, że to naprawię. Ech życie...
    Pozdrawiam - Bezowa Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie momenty, że życie nas zjada, ale spokojnie, to też minie...

      Usuń
    2. Aniu :*
      też ostatnio nienajlepiej mi się czyta. za dużo na głowie, myśli odpływają, trudno się skupić na lekturze.

      Usuń
    3. Tak Tempo, tak - głowa przeciążona, a zmartwień coraz więcej. Od piątku mam nowe i jak mam myśleć o czytaniu, jak myślę co w sobie hoduję? - no tak dobitnie to nie myślę, chyba bym oszalała, a po co? Do 50-tki człowiek się trzyma, a potem się sypie. Trudno.
      Ania Bezowa

      Usuń
    4. Ania, a może właśnie myśleć o czytaniu, żeby nie myśleć o tym innym? Trzymaj się kochana.

      Usuń
    5. Dziękuję Miko, trzymam się.
      Ania

      Usuń
  17. Przeczytały Anny Dziewit - Meller "Góra Tajget". O Śląsku w czasie drugiej wojny światowej, o zapomnianych historiach, o cierpieniu, którego nikt nie chce pamiętać. Piękna książka. Polecam. Chociaż niewesoła.
    Terzaniego nie znałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o tej książce, ale doszłam do wniosku, że trochę za ciężka jak dla mnie...

      Usuń
  18. Julia Stagg "Francuska oberża" - urocza opowieść o parze Anglików, którzy kupują w Pirenejach starą oberżę i zderzają się z niechęcią mieszkańców, głównie mera. Żadna wielka literatura, ot pogodna opowieść na długie, zimowe wieczory. Ma coś z klimatu "Czekolady". Fajnie się czyta do poduszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, na dobry nastrój się przyda.

      Usuń
  19. Ja ostatnio też lekką literaturę czytam, a raczej słucham ( nie da się inaczej przy robocie), wiec na tapecie aktualnie Berry i jego seria z Cottonem Malone, bo lubię bardzo kryminały. W kolejce czeka da Silva. A jak mam kompletnego doła to słucham Szwai.
    Jakoś mnie ostatnio nie ciągnie do poważnej literatury, choć kiedyś sporo jej czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł ze słuchaniem czegoś lżejszego przy robocie:))

      Usuń
    2. Kolejna, fajna funkcja telefonidła, można wrzucić audiobooka na niego i słuchać. Ręce wolne i się drapie:))

      Usuń
  20. Lubię literaturę japońską, przeczytałam opowiadania: Haruki Murakami "Mężczyźni bez kobiet" Bardzo specyficzne opowiadania, o mężczyznach w których życiu zabrakło kobiet. Dziwne, zupełnie odmienna kultura i mentalność, niedokończone jakby, ale mnie się podobały.
    Suki Kim. "Pozdrowienia z Korei". Relacja dziewczyny, która uczyła angielskiego dzieci elit w Korei Północnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, właściwie twoje dalekowschodnie upodobania dobrze się komponują z Terzanim. Co do Japonii to nie jestem pewna, ale w Chinach był kilka lat, aż go aresztowali, poddali reedukacji i wydalili z kraju.
      Nie znam literatury japońskiej, dawno temu tylko czytałam "Kobietę z wydm".

      Usuń
    2. "Kobieta z wydm" to klasyka, jak "Głos Góry", Zimowa kwatera", "Tysiąc żurawi" itp. Czytałam też kilka współczesnych i przyznaję najbardziej mnie fascynuje ich odmienność kulturowa, czasem nawet hermetyczność tej literatury. To jest beletrystyka, obyczajowe powieści, nie reportaże, może dlatego takie odmienne bo pisane przez Japończyków dla Japończyków.

      Usuń
    3. o tak, Murakami! niesamowita wrażliwość i wyobraźnia!

      Usuń
    4. "Przygoda z owcą" to był odjazd.

      Usuń
    5. dla mnie lektura każdej jego książki jest niezłą przygodą :)

      Usuń
  21. jak dotąd, nie zetknęłam się z Terzanim, ale zachęciłaś mnie i na pewno po niego sięgnę.
    też mam swój sposób na poznawanie "innych światów" poprzez książki, ale trochę inny. z ogromnym zainteresowaniem chłonę literaturę krajów odległych kulturowo. zaczęło się wieki temu od literatury japońskiej. pamiętam, jakim wstrząsem była dla mnie lektura "Kobiety z wydm" Abe Kobo, jak zupełnie inne pokłady wrażliwości odkryłam w "Dziennikach szalonego starca" Tanizakiego..
    mam jeszcze parę literackich koników, np. pamiętniki muzyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podobały mi się też mity i bajki japońskie (Kwaidan). A filmy widziałaś? "Tron we krwi", "Rudobrody" , "Rashomon", czy sfilmowaną "Kobietę z wydm", "Harakiri"?

      Usuń
    2. tak.
      chyba lubimy czytać podobne rzeczy, jeśli dobrze pamiętam twoje wcześniejsze wypowiedzi :)

      Usuń
    3. "Kwaidan" to absolutnie niezwykła pozycja!

      Usuń
    4. tak głęboko wrośnięta w kulturę i tradycję Japonii, a napisana przez nie-Japończyka.

      Usuń
    5. Ostatnio mniej czytam, nad czym ubolewam. Czeka na mnie jeszcze Akunin i Camilleri, bo ich też bardzo lubię. Nie umiem słuchać, jestem wzrokowcem, przy słuchaniu się rozpraszam, więc jak coś robię to mogę słuchać muzyki.

      Usuń
    6. też jestem wzrokowcem :)
      ale ja nie mogę nic robić przy słuchaniu muzyki, tak mnie pochłania :) i zazdroszczę tym, którzy zasypiają przy muzyce. mnie budzi, choćbym była nie wiem jak zmęczona.

      Usuń
    7. Ostatnie moje spotkanie z filmem japońskim to "Lalki". zrobił na mnie wrażenie, widziałaś?

      Usuń
    8. Podobne w treści są opowiadania z tomu "Ballada o Narayamie". Jest to zbiór opowieści niesamowitych japońskich pisarzy. Kilka zostało sfilmowanych w jednym filmie (nie pamiętam tytułu). między innymi o Bezuchym Hoichi.

      Usuń
    9. kiedyś, dawno temu kolekcjonowałam opowiadania niesamowite. była chyba nawet taka seria, już nie pamiętam dokładnie.

      Usuń
    10. Była, ale też nie pamiętam. Była też zgrzebna, wydana na gazetowym papierze seria zeszytów pt "Nie czytać po zmierzchu". Tam to były perełki. Też zbierałam, był przecież modny Lovercraft.

      Usuń
    11. Filmu nie widziałam, ale chyba ze dwa horrorki obejrzałam, nie podobały mi się. Jednak Mistrz Kurosawa jest nie do pobicia.

      Usuń
    12. "Lalki" to niezwykły, poetycki, bardziej przemawiający obrazem niż słowem film o miłości niebanalnie, bo o jej gorzkiej stronie. smutny i poruszający, a jednocześnie budujący.

      Usuń
    13. O, jak trafię to obejrzę, takie lubię.
      Bardzo podobał mi się film,o człowieku który ubierał zmarłych do ceremonii pogrzebowej. Niezwykle ciekawy obyczajowo, wysublimowany, wcale nie smutny.
      Tylko moja pamięć szwankuje i tytułu nie pamiętam.

      Usuń
    14. Też widziałam ten film, i też bardzo mi się podobał. I też nie pamiętam tytułu.

      Usuń
  22. na deszczowe wieczory proponuję "Przedział dla pań" Anity Nair - kobieta o kobietach. Indie. opowiadania, lekko się czyta, a przy tym pouczające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jeszcze zachęcę do przeczytania "Przypadku doktora Kukockiego" Ludmiły Ulickiej. znakomita literatura, świetnie się czyta.

      Usuń
    2. Tempo,ale narzuciłaś tempo z tytułami:))

      Usuń
    3. Szepniesz słówko coś o "Przypadku doktora Kukockiego"?

      Usuń
    4. powieść saga mocno osadzona w realiach i historii XX wieku, niezwykle krwiści bohaterzy, zagmatwane, niebanalne losy. wciągająca. obnażająca. dobra literatura.

      Usuń
    5. Ja bym też coś chętnie o panu doktorze się dowiedziała.

      Usuń
  23. Mika zabiję sie napisałam sprawozdanie i...skasowałam,a z powodu żem trochę cierpiąca literatura lekka.
    To teraz krótko:Judith Krantz,dziennikarka -"Blichtr i Patyna"- powieść
    Judith Krantz-"Dopóki się znów nie spotkamy"-powieść,sfilmowana,zawsze wole książkę
    Lawrence Anthony-""Zaklinacz słoni'- opowieść właściciela rezerwatu o opiece nad dzikim stadem słoni i o ich niezwykle inteligentnej przewodniczce,która nie uznaje niczyjej władzy...
    Tom Rob Smith-"Czterdzieste czwarte dziecko"-Lew Demidow oficer stalinowskiej służby bezpieczeństwa odmawia zadenuncjowania żony.Zostaje przeniesiony do policji i zesłany na Ural tam natrafia na makabryczną zbrodnie i podejrzewa,że wpadł na trop seryjnego mordercy...
    I przerywnik-ciekawostka Nigel Cawthorne-"Życie erotyczne dyktatorów"-dziewczyny jakich ciekawostek mozna się się dowiedzieć np.o kurduplu Hitlerze!!!
    O innych propozycjach napiszę innym razem,wymienione tytuły są w moich zasobach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, taka zapracowana a tyle przeczytała! Gratuluję, a sprawozdania współczuję bardzo.

      Usuń
  24. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale ostatnio coraz częściej mam ochotę przeczytać znów "Sto lat samotności". Stoi na półce i kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że też mnie na nią naszło parę miesięcy temu :)

      Usuń
    2. Telepatia się tu między dwiema Kurami wytworzyła...

      Usuń
  25. Lubię literaturę japońską.
    Ewa2 ciekawe tytuły proponujesz,poszukam":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ci jeszcze podrzucę trzy. Tanizaki Junichiro "Tajemna historia pana Musaschiego"
      Kazuo Ishiguro "Malarz świata ułudy"
      Shusaku Endo "Milczenie"
      To niewielkie objętościowo książki, ale wszystkie czytało mi się dobrze.

      Usuń
    2. Zapisuję +2 Hany dzięki:))

      Usuń
  26. Z lżejszej nieco literatury polecam też "Dublera" Davida Nichollsa. O aktorze, który marzy o wielkiej roli, tymczasem grywa głównie ciała ofiar. I straszno i smieszno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko notuję. pora odwiedzić bibliotekę.

      Usuń
    2. To może być ciekawe. Przypomniało mi się, że wyszła teraz książka "Światła nigdy nie gasną" napisana przez niedawno zmarłą aktorkę Krystynę Feldman chyba w latach 40-tych albo 50-tych. Rękopis znalazła rodzina dopiero po jej śmierci i teraz wydali, akcja toczy się w teatrze w czasie przygotowań do premiery, takie kulisy życia teatralnego, które Feldman znała od podszewki.

      Usuń
  27. Pewnie powinnam się wstydzić, ale ostatnio nic mnie nie ciągnie do książek, pewnie niedługo będę miała w głowie same trociny ;) Właściwie mogłabym zajmować się tylko swoją dłubaniną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, skoro kiedyś Cię ciągnęło to wróci. To co przeczytałaś w trociny się nie zmieni.

      Usuń
    2. Marija, jest czas czytania i czas dłubania... "Wszystko ma swój czas"... (to chyba Calderon)

      Usuń
  28. Uwielbiam takie pogaduchy o książkach, ale żeby jeszcze móc trochę poczytać muszę porzucić monitor, bo mi oczy łzawią. Dobrej nocy życzę Zacnemu Gronu Które Czyta Książki.
    Miłych snów i lektur przed snem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, a nie masz ty przypadkiem zespołu suchego oka?

      Usuń
    2. Ewuś, może by okulista coś sensownego poradził?

      Usuń
    3. Zespołu suchego oka nie mam, a do okulisty czas się wybrać i może dobrać wreszcie okulary, bo jak dotąd nie potrzebowałam. Męczą mi się oczy jak długo patrzę w monitor.

      Usuń
  29. A ja zaczytywałam się kiedyś w Terzanim. Podkreślałam całe kawałki, studiowałam wręcz. Czułam się lepiej wiedząc, że są różne metody, że można wiele zrobić aby sobie pomóc. Jego spojrzenie pozytywnie na mnie działało, po za tym facet na prawdę mądrze napisał. Chyba wrócę do tego, bo niewiele pamiętam oprócz ogólnego wrażenia. Powinnam mieć gdzieś tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak się cieszę, że znalazłam fankę pana T.! Ja mam jeszcze do przeczytania jego "Listy przeciwko wojnie" i "W Azji", ale muszę trafić w odpowiedni nastrój.

      Usuń
  30. To ja tym razem polecam podróżnicze. "Moje Indie" Jarosława Kreta (tak, tak, tego od pogody). Relacja z podróży, wielu, w różne zakątki tego kraju, obserwacja codziennego życia, opisy obyczajów, świąt, wierzeń. Lekki język, ciekawie prowadzona narracja, ładne zdjęcia. Na zachętę fragment z polskim wątkiem :"W latach 1942-43 gen. Anders wyprowadził swoje wojsko z ZSRR...Gorzej było z wysiedlonymi do ZSRR tysiącami Polaków zgromadzonych przy armii. Były to głównie kobiety i dzieci. To ich wołanie o pomoc ...usłyszał maharadża Dźam Saheb. ...pałace maharadży wypełnił śmiech polskich dzieci." I jeszcze "Syberia, zimowa odyseja" Romualda Koperskiego. To relacja z "najtrudniejszej w historii motoryzacji zimowej ekspedycji samochodowej, z przylądka Roca w Portugalii przez Syberię, na krańce Czukotki". R.Koperski to podróżnik, przewodnik po Syberii, pionier wypraw samochodowych po Syberii, pilot samolotowy 1 klasy, pisarz, dziennikarz, nurek oraz zawodowy muzyk pianista. Rekordzista Guinessa (wyk. najdłuższy koncert fortepianowy na świecie - 103 godz. 8 sek). Miłego czytania. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Margolciu. Oglądałam nie tak dawno, chyba w zeszłym roku film dokumentalny o tych dzieciach u maharadży w Indiach, bardzo ciekawy i wzruszający. Mocno starszy pan, który był jednym z tych dzieci pojechał do Indii, żeby szukać śladów ich pobytu.
      Pan Koperski wygląda na interesującego człowiek.

      Usuń
  31. Dobrej nocy życzę,a Kurkom czytającym jeszcze miłej lektury:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej nocy Elżbieto. Ja już też się żegnam, oczka śpiom.

      Usuń
  32. Dzień dobry, Miko! I ja bardzo doceniam takie momenty, gdy ktoś lub coś otworzy mi oczy na świat. Da poczuć, dotknąc czegos o czym do tej pory nie miałam pojęcia. A przecież istniało i istnieje równolegle i jest tak samo wazne, tak samo pełne uczuć jak to, co mnie otacza, to, co znane i oswojone. Zycia nie starczy by poznać wszystko, ale takie olśnienia, fascynacje zapamiętuje się na zawsze. One nas wzbogacają.
    No i dodam jeszcze, że pobyt w szpitalu (o ile nie jest zwiazany z utrata świadomosci) to naprawdę świetny czas na lekturę. Dobrze jest sie wyłaczyc z ogólnego szumu oraz dołujących rozmów o chorobach i poszybować daleko, daleko w świat za Terzanim albo za Olgą Tokarczuk na przykład, w świat uczuć, wyobraźni, wspomnień czy nieznanej historii Polski.
    Serdecznie pozdrawiam!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak jest Olgo, jak piszesz. Nie zdajemy sobie sprawy z mnóstwa bytów równoległych...
      Dzięki za twój komentarz, pozdrawiam też serdecznie:))

      Usuń
  33. Dzień dobry, Kurki!
    Mika, nie znam pana T., ale poszukam. Przeszkadzacze nie dają mi nic napisać.
    Pozdrawiam zatem tylko:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszkadzaczy poprzywiązuj do kaloryfera :)

      Usuń
    2. A to paskudy jedne!!

      Usuń
  34. Dziędobry w ten niedzielny, słoneczny poranek. A u nas dzisiaj jarmark Kaziukowy, i zastanawiam się, czy jechać, czy nie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to już musztarda po obiedzie, ale jechać, jechać, oczywiście!

      Usuń
  35. Dzień dobry Kurki.
    Chmury nie mogą się zdecydować czy sobie pójść, czy zostać. Przebłyski błękitu, sucho, +10, zobaczymy jak będzie dalej.
    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Ewo, miłej. Jak oczy twoje?

      Usuń
  36. Dzień dobry,u mnie chmury zdecydowały się jednak zostać i zaczyna nieprzyjemnie wiać.
    Dobrego dnia:)♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie przebłyski są, ale wieje nieprzyjemnie takim chłodnym.

      Usuń
  37. Dziędobry,niestetyż deszczowy,a chciałam iść pooglądać co tam z tą wiosną.

    OdpowiedzUsuń
  38. Helou szfystkim, u nas buro i w ogóle,to leżę pod kolderka oblozona zgadnijcie kim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malinką w Cajnicku ! I Wałeckiem u stópek !

      Usuń
    2. No nie gadaj! :))))) Malinka przyszła się poprzytulać?:)

      Usuń
    3. No nie, aż tak to nieeee... Czajnik pod pachom jak zwykle, Malinka przycupnęła nieś miało na brzeżku łóżka - jeszcze dla niej nie czas na takie poufałości, ale bacznie się przyglądała.

      Usuń
  39. Hana, niech Ognio szybko zdjecire strzela!!! A co czytasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bacha, "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku" Romy Ligockiej. Ale jeszcze nie wiem, czy lubię.

      Usuń
    2. czytalam. i tez nie wiem czy lubie....

      Usuń
  40. Mika!!przeczytalam praktycznie jednym tchem..z wielka przyjemnoscia, rozplywajac sie etc..." Nic zwyczajnego" Michala Rusinka...o Wislawie Szymborskiej...takiej z dni zwyczajnych ale nie zwyczajnych jednak, bardzo mi przyblizyla poetke i podbudowala zachwyt jej osobowoscia, juz ten zachwyt i tak byl wielki, a teraz jeszcze wiekszy...no i teraz czytam o Malcie i chce tam wrocic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Rusinka, tylko jeszcze nie przeczytany, ostatnio nie mogłam się skupić na czytaniu.
      Nie dziwię się wcale, że chcesz wrócić na Maltę, to piękne miejsce. A jak ręka???

      Usuń
    2. Reka w kamizelce...w tym tygodniu wizta lekarska mnie czeka. Nie wiem jak to bedzie, czasem reka pobolewa, ale moja corka lekarka twierdzi, ze powinna pobolewac...

      Usuń
    3. Jak córka tak mówi to trzeba wierzyć:)) Trzymaj się dzielnie, całusy.

      Usuń
  41. Na Rusinka też się zasadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej chwili myślałam, że na mnie się zasadzasz.
      Ja dzisiaj mało intelektu używam, uprałam dwie sukienki i trochę zmieniłam im fason. ;)

      Usuń
  42. Hej Kurki w niedzielne popołudnie. Dziękuję za troskę.
    Oczy lepiej bo sobie przewietrzyłam, zdecydowało nie padać, przebłyski nawet były. Kawkę sobie wypiję i może jeszcze coś napiszę.

    OdpowiedzUsuń
  43. Obejrzałam"Kobietę z wydm",jestem pod wrażeniem ,Ewa2 dzięki:)
    Poszukam jeszcze - "LALKI".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam tylko fragmenty, ale też mi się podobały.

      Usuń
    2. jednak nieśmiało zachęcam do przeczytania najpierw powieści, zasługuje na to.

      Usuń
  44. Wolę zawsze najpierw przeczytać książkę. Jeśli adaptacja jest dobra, oglądam film z przyjemnością, tak było z "Władcą pierścieni", "Hobbit" już zbyt rozbuchany.
    Odpuściłam sobie "Grę o tron", przeczytałam tylko dwa tomy, resztę uzupełniłam serialem.

    OdpowiedzUsuń
  45. Tempo,też wolę przeczytać książkę,potem ewentualnie obejrzeć ekranizację,dzisiaj ciekawość zwyciężyła,ale książki nie odpuszczę jak będę szukać pozostałe tytuły na pewno będzie wśród nich.
    Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja też wolę najpierw książkę potem film.

      Usuń
  46. Hej, Kurki! Widzę, że atmosfera czytelnicza się utrzymuje:) Mnie dziś gorączka telepie, ale jutro trzeba działać, więc się biorę w garść. I nawet poczytam sobie na dobranoc. Jeszcze nie wiem, co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, dbaj o siebie i nie dawaj się choróbskom!

      Usuń
    2. Co do lektur, to biorąc pod uwagę twoje małe potwory to polecam "Życie wśród dzikusów" i "Poskramianie demonów" Shirley Jackson. Po lekturze uznasz, że masz anioły w domu...
      Rzecz jest o rodzince z nader energicznymi dziećmi, dzieje się w Vermont w latach 60-tych. Jest zabawna, dowcipna i bardzo dobrze robi na zły nastrój:))

      Usuń
    3. Kalipso, trzymaj się ciepło :*

      Usuń
  47. Znów bloger nie wpuszcza wyżej. Nie daj się Kalipso, pogoń choróbsko, ale też nie szarżuj. Grypę trzeba wygrzać.

    OdpowiedzUsuń
  48. Dzięki, Dziewczynki:* Staram się. Jakiś taki trudny czas przyszedł. Dziewczynki też chorują, tylko Hania się trzyma, ale ona pochłania paprykę i sałatę, przegryzając co rusz cytryną:)
    Mika, nie mam tego, ale poszukam w bibliotece:) Dzisiaj to już chyba jednak lepiej iść spać.
    Uściski dla Was:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie znajdziesz to ci wyślę do poczytania:))

      Usuń
  49. Dzień dobry.
    Pogoda nie rozpieszcza,u mnie pada.
    Dobrego tygodnia życzę Kurnikowi:)♥

    OdpowiedzUsuń
  50. Dzień dobry Kurki.
    Jednolicie szare niebo, +6, nie pada, nie wiem czy wieje.
    Miłego startu w nowy tydzień.

    OdpowiedzUsuń
  51. Dziędobry :) A u mnie nawet ładnie dzisiaj !... No, ale nie chwal dnia ....
    Dobrego tygodnia !

    OdpowiedzUsuń
  52. Kureiry!Dzien Dobry! nawet ladnie....Arte wypuscila sympatyczny nowy post o Malcie na swoim blogu, ale sie nie wyswietla zajawka, zajrzyjcie...fajny jest !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie się wyświetlać na zamkniętym blogu.

      Dzień dobry! :))

      Usuń
    2. Już sama nie wiem, co z tym moim blogiem zrobić, trochę mi szkoda, że musiałam go zamknąć (na pewno nie na zawsze). Może ustalę dokładny czas publikowania postów? W każdym bądź razie wszystkich Czytelników bardzo serdecznie przepraszam za takie utrudnienia.

      Usuń
    3. no wlasnie - dawaj znac co i jak!!!

      Usuń
  53. Dzień dobry wszystkim i życzę dobrego tygodnia. U mnie zaczął się średnio bo zepsuł się dekoder od nc+ :((

    OdpowiedzUsuń
  54. Jeszcze raz dzień dobry w południe. Ciepło, +10, bezwietrznie i pada. Widać, że to takie dłuższe padanie bo niebo szare i chmury nisko.
    Mika współczuję, te dekodery tak mają, badziewne jakieś.

    OdpowiedzUsuń
  55. Czołgiem Kureiry! U nas ładnie, ale i tak nic mi się nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  56. Dziędobry. Akuratnie się rozpadało jak wracałam z zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  57. Dziędobry Kurom swiata!
    Autora nie znalam, Kapuscinskiego lubie, to chetnie autora wydlbie, ale nie te ostatnia jego ksiazke, bo nie moge czytac smutnych ksiazek i ogladac smutnych filmow. swiadomosc sobie a ja sobie.

    a od paru tygodni nawek Kundelka nie dotknelam...jedyna ksiazke jaka przeczytalam, to ...kucharska wloska Carlucciego. i Dzieci z Bullerbyn.....

    OdpowiedzUsuń
  58. dziędobry. nie wiem jak Wy, ale ja podążam dzisiejszym śladem Prezessy czyli nic mi się nie chce. hmm.. napisałam tak, jak by wczoraj mi się chciało. nic z tych rzeczy.
    albo mam lenia giganta, albo dopadło mnie przesilenie wiosenne.

    OdpowiedzUsuń
  59. Dziędobry i wieczór też :)), u mnie pogoda sprzyja pracom ogrodowym, czytanie i wszelkie inne takie czynności zawiesiłam ;),przycinam, zgarniam, odgarniam :)).
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barbarro, wybierasz się może samochodem do W-wy? bo ten nieszczęsny koci transporter p.B. nie może do niej wrócić.

      Usuń
    2. Tempo, przepraszam za głupie pytanie, ale nie można pocztą wysłać?

      Usuń
    3. Mika, to nie do mnie pytanie. osoba, do której pojechał Kajtuś w tym kontenerze, już wielokrotnie powiedziała, że nie może go wysłać. powody jej takiego zdania chyba nie nadają się do omawiania tutaj.

      Usuń
    4. Ksan, transporter miała odwieźć z powrotem do W-wy miła pani, która przewiozła Kajtka do Krakowa samochodem. ale pani wróciła do W-wy bez samochodu, który musiał zostać w Krakowie i nie miała jak zabrać transporterka. a osoba, u której on został, powiedziała, że go nie wyśle żadną pocztą ani kurierem. że może go tylko komuś tam na miejscu, w Krakowie przekazać.

      Usuń
    5. No jak tak to tak. Ale jakoś to trochę piętrzenie trudności chyba.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Tempo, masz jakieś wieści o Kajtusiu?

      Usuń
    8. nie mam kontaktu z jego nową właścicielką, ale z tego, co ona pisze na swoim blogu, wynika, że Kajtek ma się świetnie :)

      Usuń
    9. Tempo, no niestety nie. Szkoda, że nie wiedziałam, bo zięć jeżdził a teraz to dopiero może przed Świętami...
      Barbara

      Usuń
    10. a gdyby, to czy mógłby przewieźć kontener?

      Usuń
    11. Z taką intencją napisałam :)
      Barbara

      Usuń
    12. Barbaro Zapracowana Wielce czy Ty mojego emila przeczytałaś?

      Usuń
  60. O wilku mowa ;) Po informacje o Kajtusiu zapraszam Wszystkich do źródła czyli na mojego bloga. Odnośnie nieszczęsnego kontenera jak już kiedyś pisałam u siebie, o niewysyłaniu go pocztą uzgodniłyśmy z p. Basią. Miła pani która przywiozła Kajtka potwierdzała że w lutym odwiezie kontener ale jednak zamilkła.Wobec czego ustaliłyśmy że po 10 marca wyślę jej go kurierem jeśli inna opcja nie wypali. Ot cała dziwność sytuacji. Pozdrawiam Kurnik.

    OdpowiedzUsuń
  61. Dziewczyny, przypominam, że dzisiaj Teatr Tv "Dom kobiet", z Polony, Ostaszewską, Kulig...

    OdpowiedzUsuń
  62. Dzięki Mika za przypomnienie, obejrzałam, podobało mi się. Bardzo lubię Polony, jak ona pięknie się starzeje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się podobało. Polony wspaniała i jeszcze te słowa, że "starość jest czyś na zewnątrz":))

      Usuń
    2. Też mnie to uderzyło, bo nie czuję swoich lat i dlatego nie mogę patrzeć w lustro. Ale może to i lepiej, niż gdybym miała się też starzeć w środku. Wtedy...żegnaj Kurniku :-))

      Usuń