niedziela, 19 lipca 2015

Mała historia wielkiego psa

Dolne i górne zdjęcie to Frodul współczesny

Ta historia ma 5 lat. Frodo ma o parę miesięcy więcej, może nawet o cały rok.
Kilka miesięcy po śmierci naszego kochanego Hukały coraz bardziej tęskniliśmy za psem.  Przeczesywaliśmy internet i wytypowaliśmy kilka piesków, między nimi był Frodo (wtedy roboczo nazywał się Kapsel) ogłaszany na Dogomanii. Każdy z Was wie, jaki to trudny wybór. Męka decyzji trwała kilka dni, aż zadzwoniła moja siostra z pytaniem, czy dojrzeliśmy do psa. Od tej chwili sprawy potoczyły się błyskawicznie. Otóż mieszkająca w Koninie A. (jakieś 200 km stąd) koleżanka siostry, znalazła psa i rozsyłała wici. Poprosiłam o zdjęcie. Mało nie padłam zimnym trupem, kiedy na zdjęciu zobaczyłam Frodo vel Kapsla! To na pewno było zrządzenie losu i palec opatrzności! Decyzja została podjęta w 2 minuty. W międzyczasie Frodo pojechał do DT pod Sieradzem (niedaleko Łodzi). Szybka wymiana telefonów i w drogę!
Zanim to jednak nastąpiło, Frodo włóczył się po polach w pobliżu domu A. pod Koninem. Była to wczesna jesień, początek września, na polach nie było już zbóż, tylko ściernisko. Biedak miał od tego pokaleczone łapy i był chudziutki. Musiał włóczyć się już jakiś czas. A. miała wtedy w domu dwa bokserki i Frodo nie przypadł im do gustu. Mieszkał więc w drewutni prawie 2 miesiące, do czasu znalezienia mu DT. Nie było to proste, bo duże psy, proporcjonalnie do gabarytów, mają dużo mniejsze szanse... A. obszukała okolicę, pytała, ogłaszała. Nikt się nie zgłosił. Wniosek nasuwa się jeden: ktoś go wywiózł i porzucił, bo nikt w okolicy go nie znał, a taki pies nie mógł przejść niezauważony. Był młodziutki, więc sam też nie przywędrował  buk-wie-skąd. To tłumaczyłoby jego uraz samochodowy, chociaż niekoniecznie.
Na przysłanych zdjęciach Frodo sięgał tymczasowemu opiekunowi trochę powyżej kolan i wyglądał wtedy tak w sam raz:

Dzieciuch, słodziaczek mój...
W DT pod Sieradzem zaskoczyły nas trochę jego gabaryty, bo naprawdę był duży już wtedy. Ale nie aż tak:) To jednak nie miało większego znaczenia, bo to po niego przyjechaliśmy i koniec. Do samochodu wsiąść nie chciał, więc został wniesiony, co wówczas nie było jeszcze wielkim problemem. Ognio spoko dał radę. Piesuś przywalił mnie całym sobą na tylnym siedzeniu i tak sobie jechaliśmy. Przerwa na siusiu była problematyczna - wysiąść, wysiadł, ale żadnego siusiu, picia, nic. Bardzo był przestraszony. Wsiąść już nie chciał, znów Ognio naprężał muskuły. Jechaliśmy więc dalej bez żadnych przystanków, byle prędzej do domu. Na gumnie chodził za mną krok w krok trzymając się spódnicy. Chodziłam z nim i chodziłam, żeby chociaż siusiu! Wreszcie udało się! Siusiał jeszcze jak baba...
Pierwszy dzień na gumnie
Z kotką Grażynką poszło bezboleśnie, przed wejściem do domu długo obserwowała nas przez okno. Ze dwa razy prychnęła, pacnęła, parę dni spędziła na szafie i to wszystko. Frodo nie był nią zainteresowany i tak jest do dzisiaj. Przez pierwsze dni wszystko układało się fantastycznie, Frodo spał grzecznie na kocyku przy naszym łóżku, nie nabrudził w domu ani razu, tylko sam na gumno nie chciał wychodzić. Problem pojawił się po jakimś czasie, kiedy chłopak okrzepł i nabrał trochę pewności siebie. Otóż kiedy siadaliśmy do stołu, żeby jeść, nasz słodziaczek rzucał się z groźnym bulgotem, takim z głębi trzewi na Ogniomistrza, odcinając mu drogę do stołu. I nie pozwalał mu usiąść! Zdarzało się i tak, że Ognio musiał zasłaniać się krzesłem. Ja mogłam wszystko! Ciekawe, nie? Byliśmy zdruzgotani. Rzuciłam się do internetu i mądrych książek, ale nigdzie nie znalazłam choćby zbliżonego opisu takiego psiego zachowania. Wreszcie wpadłam na pomysł z trąbką i odwracaniem uwagi. Pomaga ponoć w innych sytuacjach, może pomoże i w tej? Mamy w domu starą trąbkę rowerową, która wydaje potworne dźwięki, ryczy raczej, niż trąbi. Siadaliśmy do stołu, Frodo startował do Ognio, ja trąbiłam, Frodo hamował, Ognio siadał. Przez cały dzień, co jakiś czas nakrywałam do stołu, że niby będziem spożywać. Ognio próbował zasiadać, trąby jerychońskie dawały czadu. I tak co chwilę, przez kilka dni. Jakiej wprawy nabrałam w nakrywaniu stołu! Już nie pamiętam jak długo to trwało, na pewno kilka dni, ale impet ataku osłabiło to od pierwszego trąbnięcia, co dodało nam skrzydeł. I udało się! Potem czasem jeszcze próbował (dużo słabiej) ataku np. na gości (wyłącznie przy stole!), ale trąbka zawsze była w pogotowiu i użyciu w razie potrzeby. Dzisiaj nie ma śladu po tamtym zachowaniu.
 A Frodo rósł, rósł i rósł... Nabierał masy, nabierał i nabierał... Teraz ma mniej więcej 5 i pół roku, waży ok. 60 kilo i raczej już nie rośnie:))) Chociaż ostatnio była u nas córka i stwierdziła, że on chyba jednak jeszcze urósł... Nie jestem wysoka wprawdzie, jakieś 158cm w kłębie, Frodo sięga mi do biodra:)
Tutaj dobrze widać jaki jest wielki w stosunku do mojej siostry, która jest wyższa ode mnie...
Inne zdarzenie nauczyło moresu mnie, nie Frodo. Był już u nas jakiś czas, masy zdążył nabrać i wzrostu. Bawiliśmy się na trawie. W pewnym momencie usiadłam i turlałam się z nim. Frodzio był bardzo rozbrykany i potraktował mnie jak psa - przyjęłam niechcący "psią" pozycję zapraszającą do zabawy. Nie byłam w stanie opanować tej masy. Skakał po mnie, przywalał mnie swoim cielskiem, odskakiwał, żeby błyskawicznie skoczyć znów. Łapał zębami za szmatki i tarmosił. Nie mogłam wstać, zasłanianie się przed karesami tylko go nakręcało. On bawił się świetnie, a ja zaczęłam się bać. Już miałam wrzeszczeć i wzywać Ognio na pomoc, ale jakoś udało mi się wstać. Frodo uspokoił się natychmiast - pies (znaczy ja) wstał, znaczy się koniec zabawy. Byłam podrapana i lekko obtłuczona. Nie miałam dotąd tak dużego psa i nie doceniłam jego siły. I zdałam sobie sprawę, że granica między zabawą, a przejściem do walki jest cieniutka. To człowiek powinien przewidzieć taki obrót spraw. Nikt nie może wiedzieć jaki instynkt i kiedy odezwie się w zwierzęciu - zwłaszcza jeśli jest duże i już przez to potencjalnie groźne.
Frodo jest najukochańszym, cudownym, łagodnym powolniakiem (pozornie). Siłą spokoju. Wałek i Czajnik mogą wszystko. My też. Jednak ciągle pamiętam te dwa incydenty i stosuję zasadę ograniczonego zaufania. Kiedy pieszczoszek stanie na dwóch łapach, jest o głowę wyższy ode mnie. Niedźwiedź normalnie.
Biduś kochany, bardzo mu gorąco przy tych temperaturach
Do samochodu nie wsiądzie za żadne skarby. Stawałam na głowie i nie tylko. Zostawiałam otwarty samochód z wołowinką i parówkami na siedzeniu. Bawiłam się tam jego zabawkami, wrzucałam piłeczkę, patyk, itp. Sama tam wchodziłam i siedziałam licząc na to, że przyjdzie do mnie. Podchodził do drzwi, a kiedy lekko wyciągałam rękę z parówką, albo i nie, natychmiast uciekał. Parówka kusiła, więc wracał i tak w kółko. Na tym polu poległam. A kiedy się zdenerwuje czymkolwiek, kładzie się świństwem do góry i żadna siła go nie ruszy. Próba podjęcia negocjacji tylko pogarsza sytuację. Trzeba poczekać, sam wstanie. Dowieziony do weta położył się tak w poczekalni, a do gabinetu trzeba było go przepchnąć. Teraz wet przyjeżdża tutaj - jak do konia...
Zapamiętałam też, w jaki sposób ustawił sobie Balusia-zadziorę, psa mojej siostry. Baluś jest kurduplem jak Wałek, tylko kudłatym. Przy pierwszej wizycie próbował podskakiwać. Frodo tylko raz warknął (ale jak!) i pokazał mu uzębienie po gardło. Nigdy przedtem, ani nigdy potem nie widziałam tego u Frodo. Baluś natychmiast spokorniał i tak jest do dziś.
Baluś (to ten szaraczek) zawsze trzyma się w bezpiecznej odległości. Poza pierwszym razem nie wydarzyło się między nimi absolutnie nic, żadnej sprzeczki. Ale i tak nigdy nie zostawiamy ich samych.
Mimo jego łagodności i pozornej misiowatości nie mam wątpliwości, że gdyby mógł dopaść np. zająca, rozszarpałby go w sekundę. Jest szybki jak błyskawica, choć z pozoru flegmatyk. Instynkt łowcy śpi, ale śpi czujnie.
Frodo jest psem raczej lękliwym - może to sprawa genów, a może traumy wczesnego dzieciństwa, nie wiem. Nie dostarczamy mu lękowych sytuacji, więc jest spokojny i zrównoważony. Prawdopodobnie ma w sobie geny owczarka kaukaskiego, bernardyna i gończego rosyjskiego - na oko i z zewnątrz ma wszystkie cechy moskiewskiego psa stróżującego - a ten jest mieszanką tych trzech ras. Sama świadomość wystarczy, aby czuć respekt. I czuję. Co nie przeszkadza mi kochać go do szaleństwa, czego i Wam życzę!
To nie jest Frodo. To moskal z hodowli tutaj.
 Frodo jest ładniejszy, prawdaż?

 PS. Frodo, jak i Wałek, a także Baluś są wykastrowane.

169 komentarzy:

  1. To piekny, ogormny, budzący respekt pies. Pomysł z trąbką miałaś świetny. Mnie by sie gwizdek przydał ,bo Jacuś łądnie na gwizd męża reaguje (dźwięk paszczowy a moja paszcza gwizdać nie potrafi!:-))
    Ja też tak patrze na Zuzię, jak Ty na Froda (choć oczywiście jst duzo od niego mniejsza). To cudownie łagodny, pies. Ciapunia. Ale kilka razy już widziałam jak agresywna potrafi być. Nie wobec mnie. Wobec innych. Tych, co jej jakos podpadną. Nie znosi pijaków na przykład.
    Opowieść o Frodzie przeczytam sobie jeszcze jutro i przemyslę dokładniej, bo dzisiaj juz ledwo na oczy patrze.
    Dobrej nocy, Hano!:-)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olenko, ta trabka (gwizdek) spelnila u Hany role wlasnie rozpraszacza uwagi. Pies nie ma podzielnej uwagi, koncentruje sie zawsze na jednej czynnosci, ale za to koncentruje sie bardzo intensywnie, do samych trzewi. Psy spokojniejsze zareaguja na glosne NIE. Tym bardziej psy chowane od szczeniaka, bo wtedy wlasciciel jest dla niego przewodnikiem stada i respektuje slepo jego polecenia. Inaczej jest z psami z odzysku lub po traumie, a zupelnie zle z takimi, ktore zaczely same polowac i poznaly smak swiezej krwi.
      Co najmniej na poczatku glos wlasciciela nie jest dla takiego psa imperatywem do zaprzestania, potrzeba wiekszego bodzca. Kiedy bylam z Fuslem w psiej szkole, jej wlasciciel nosil w reku plastikowy baniak napelniony kamieniami i kiedy psy skakaly sobie do gardel, grzechotal nim glosno. Pomagalo!
      Dlatego pisalam o bzyczacej obrozy, bo o ile masz psa w poblizu, wystarczy halas, zeby go zdekoncentrowac i oslabic atak. Kiedy zas jest daleko, to juz tak nie dziala, pies slabiej slyszy i slabiej sie dekoncentruje. A obroze ma na sobie, tuz kolo uszu.
      Masz wiec jasny dowod na zbawczy wplyw halasu na zle zachowania.
      No a najwazniejsze jest jak najpredzej go wykastrowac, ustapi wrodzona samcom dominacja i pies bedzie na pewno spokojniejszy i mniej agresywny.

      Usuń
    2. O, to, to! Pantera staje się moim miszczem! :))

      Usuń
    3. W psiej szkole nas nauczyli, ze mozna jeszcze uzyc psikadelka (takiego do psikania na suche pranie do prasowania - dawniej sie nabieralo wody w usty i bryzgalo, teraz sa rozpylacze) albo psikadelko po CIf-ie. Wymyc, wlac pelno wody, dodac krople badz dwie ale nie wiecej ...domestosa (ludzie uwazaja niektorzy, ze krzywde psu chce zrobic, oslepic i takie tam...olaboga jakie te ludzie gupie), albo najtansze prfumy chodzi o smrod. u nas dzialalo to idealnie i do konca....

      a grzechot jeszcze leci dobry z pustej puszki po coli z kamyczkami we wontpiach puszeczki. mozna nia np walnac o beton...zupelnie jakby kto szczelil. ale jak sie nie chce efektu szczelania, to mozna potrzasac.

      Usuń
  2. Dobranoc Olgo!
    Są takie gwizdki, kosztują niewiele, a wydają dźwięki o częstotliwości doskonale słyszalnej dla psa. Wstrzymaj się z kupnem. Gdzieś mam taki gwizdek. Jeśli znajdę, przyślę Ci. Moje psy świetnie reagują na moje gwizdanie na palcach (potrafię!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym, że to gwizdek do przywoływania psa, a nie do odwracania uwagi. Żeby go zdekoncentrować, wystarczy np. własny pisk. Mam niski głos i z piszczeniem u mnie kiepsko. Ale pisk ma taką przewagę nad resztą, że nic nie waży i zawsze ma się go przy sobie:)))

      Usuń
    2. No, nie dosc, ze mikro-kurcacek, to jeszcze piscalka. :))))))))))))

      Usuń
    3. Dyć nie piskum, ino skrzeczę!

      Usuń
    4. Z ewentualnego gwizdka od Ciebie Hanuś, już sie ciesze, bo ja całe życie jakaś nie gwizdata jestem i nie pływata na dodatek! Ciapa taka i tyle!:-)
      Piszczeć za to potrafię, bo mam cienki głosik. No to będę piszczec w razie czego. Jacuś bardzo reaguje na podniesiony głos Cezarego. na jego ostre "Nie". Moje wrzaski w czasie wiadomego zajścia puszczał mimo uszu. Ale nie piskałam wtedy, nie wpadłam na to niestety.
      Panterko! Oglądałam wczoraj w necie filmiki o tresurze zwierząt i rzeczywiscie mieli tam rózne ciekawe rzeczy do robienia dziwnego hałasu. Jakieś grzechotki i pukanki. Może znajdę sobie taką małą puszeczkę po cukierkach, napełnię ja pestkami po wisniach albo kamyczkami i bedę nosic przy sobie, żeby w razie czego grzechotać, gdy głos mnie zawiedzie. Bo zawodzi czasem, gdy jestem zbyt zdenerwowana...

      Usuń
    5. Olgo, gwizdek w trakcie poszukiwań. Prędzej czy później wpadnie mi w ręce.
      Kwik musi być wysoki i głośny, inny psa nie zdezorientuje. Potrenuj na Cezarym może:))))
      Zabytkowa trąbka rowerowa jest genialna, bo nie dmucha się w nią, tylko ściska gumową gruszkę. Współczesne rowerowe trąbki nie zdają egzaminu (próbowałam), są za mało przerażające i zbyt ciche. To musi być nagły łomot, albo ryk! Najlepiej jakiś instrument typu trąbka.

      Usuń
    6. Puszeczka z pestkami to nie...

      Usuń
    7. Ło matko, jak Olga będzie tak piszczeć to co we wsi bedo gadać???;-)

      Usuń
    8. Że zupa była za słona?

      Usuń
    9. Puszka ze śrubkami, nakrętkami, innym metalowym drobiazgiem. To jest dobre. Wypróbowane.

      Usuń
  3. Jest piękny, tak zapierająco dech piękny, dostojny, majestatyczny, a zarazem ma w sobie coś niesamowicie słodkiego. Dziękuję za ten opis, Hano. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julito, i taki właśnie jest. Mogłabym o nim gadać w nieskończoność!

      Usuń
  4. Oj jak ja płakałam ad moim Hektorem-owczarkiem kaukaskim. kiedy z misiaka stał się prawe 70 kg psem z napadami agresji.
    znalazłam dla iego awet treserkę- która tresowała duże koty w cyrku- nie pomogło za bardzo. po pierwszej wizycie kiedy próbowaa ustalic jak bardzo jest agesywny, nie pozwolił jej sie zbliżc nigdy więcejdo siebie. Płakałam, teroswałam, płakałam, wykastrowałam-lekko pomogło, tresowałam. Teraz Hektora ie ma z nami juz od 2 lat-rak, ale przyrzekła sobie, że nigdy już tak dużych psów. BYŁ kochay dla as mogłam z nim robic wszytsko, ale.... zawsze wiedziałam co potrfi, zawsze czujnie.
    pozdrwiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, Frodo na szczęście, poza tamtą sytuacją z dzieciństwa, nigdy wobec nikogo nie był agresywny. Wszystkie pieski przyjmuje z otwartymi ramionami, ale też one raczej nie podskakują - wystarczy jego wygląd. Tylko Baluś raz podskoczył, ale Baluś to kamikaze:))) Nie jestem czujna aż tak, bo zupełnie nie ma takiej potrzeby, ale cały czas pamiętam o tym, jaki jest wielki.

      Usuń
  5. Piękny jest. Bardzo go lubię.
    Ograniczone zaufanie wobec psów jest konieczne, nie tylko wobec tak dużych. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogata, mały psiak może "tylko" dotkliwie pogryźć, ale duży może więcej. Jak to duży:)

      Usuń
    2. Hana, niestety może też zabić. Co piszę z wielkim bólem i smutkiem na samo wspomnienie. Pies, chowany od szczeniaczka, kochany, rozumny, reagujący na skinienie, anioł. Na sumieniu dwa morderstwa.

      Usuń
    3. Wiem Owieczko, niestety.

      Usuń
  6. Wspaniały pies. Wiem co oznacza bawić się z wielkim psem, który Cię przerasta. Jako nastolatka (13-17 lat) miałam przerośniętego owczarka staroniemieckiego, mierzył w kłębie 72 cm, więc był wyższy od większości swoich braci i kuzynów. A ja miałam jakieś 150 - 155 cm, teraz mam 155 ale przybrałam na masie nieco więc chuhro byłam. A z Nim mogłam robić co chciałam i tak się bawiłam, szalałam że moja ręka po pół przedramienia lądowała w jego pysku i gardzieli. Nigdy mi nic nie zrobił. Ten Twój śliczny Cielak miał dużo szczęścia, że trafił na tak dobrych i cierpliwych oraz rozumiejących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna, mój cielaczek kochany jest takim cielakiem właśnie. I taki też ma temperament. Ale siłę swoją zna i i po próżnicy jęzora nie strzępi:)

      Usuń
  7. Hanus, masz co najmniej pewnosc, ze Ci psa nie ukradno i nie wywiozo samochodem w nieznane. ;)
    Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy albo zapomina o mozliwosciach silowych duzego stworzenia. Zwierze to zwierze i czlowiek w starciu z nim nie ma najmniejszych szans. Z jednaj strony dobrze, ze Wy o tym pamietacie, z drugiej, ze nie zaczeliscie sie go bac, bo wyczulby to natychmiast i zdominowal Was do reszty.
    Bardzo madrze go wychowaliscie, zwlaszcza, ze owczarki nie sa do wychowania latwe. Same sobie wybieraja pana i w przypadku Frodo, bylas to Ty. A i w tym przypadku bolesnie przekonalas sie o jego sile, choc nie mial przeciez zamiaru Cie skrzywdzic, on tylko sie bawil.
    Mysle jednak, ze Jacus bedzie trudniejszy do wychowania, bo zdazyl juz w krwawy sposob okazac drzemiaca w nim agresje. Wszystko jednak jest do odwrocenia i naprawienia. Jednak Twoim wzorem, nie mozna przestac pamietac o ograniczonym zaufaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa, Hanus, tos Ty jest raptem kurczaczek, a nie kura. Rozmiar kieszonkowy! :)))))))))))))

      Usuń
    2. Kura Panterko kura, wersja lilipucia, ale one są bardziej bojowe niż niejedna duża kura.
      Potrafią pogonić np psa aż się kurzy:))

      Usuń
    3. Pantera, hrehrehrehre, o tym nie pomyślałam! Gdyby niedajbuk jakiemuś złodzieju wszedł do auta, musiałabym go odpytać (złodzieja) jak to zrobił!
      Do dzisiaj pamiętam uczucie paniki i bezradności w tamtej zabawie. A to była zabawa. Wolę nie myśleć, jak wyglądałby atak.
      Wiesz, wydaje mi się, że opowieści o psie, który spróbował krwi i już zawsze będzie za tym tęsknił, są przesądami. Zew krwi drzemie w każdym psie, przecież to łowca.
      Taaa, typ butonierkowy ze mnie raczej. Lubię widzieć, co i jak.

      Usuń
    4. A z kieszeni widoczność jest średnia. I te chusteczki do nosa:)))

      Usuń
  8. Prawdaż, jest o wiele ładniejszy od tego moskala i kropka:)))
    Zawsze lubiłam psy i nigdy się żadnego nie bałam. Własnego nie miałam ale wszystkie wiejskie psy były "moje". Żaden, nigdy mnie nie ugryzł (dopiero wiele lat później pies sąsiadki mnie złapał za kostkę ale mu niechcący weszłam na łapę). Potrafiłam ,u babci na wakacjach, wejść na podwórko, gdzie luzem biegały dwa owczarki podhalańskie kompletnie mi nieznane, i nic. Moja kuzynka została przy furtce trzęsąc się ze strachu.
    Dziś już bym tego nie zrobiła, z perspektywy czasu widzę jaka głupia byłam. I miałam sporo szczęścia, że nic mi się nie stało.
    Teraz wiem , że zwierzaki mogą być nieprzewidywalne w swoich zachowaniach, bo często mają jakieś urazy i podchodzę do nich ostrożniej. To wcale nie znaczy, że ich unikam ale nie pcham się z "łapami"od razu, jak kiedyś.
    Duże pieski uwielbiam, dlatego tak kocham Hanuś twojego Froda.
    Dobrze, że bidulek trafił na was, bo potrafiliście dać mu nie tylko dom i poczucie bezpieczeństwa ale też, wychować go.
    Dziś cieszycie się wspaniałym przyjacielem, który w innych rękach mógł stać się niebezpiecznym i nieobliczalnym egzemplarzem.
    Podrap ode mnie tego kochanego olbrzyma , Wałeczka też, żeby zazdrosny nie był.

    OdpowiedzUsuń
  9. Frodo jak prawdziwy Frodo :) spokojny ale zdecydowany. Piękny pies i mądry ale i Ty niezgorzej sobie poradziłaś ta trąbka świetny pomysł.
    Trener - nie treser psów, napisał wspaniałą książkę "Okiem psa" opisał jak przypadkiem odkrył jak nauczyć psa reagowania na rozkaz. Rozpuszczony bachor psi, za nic wykonywać poleceń nie chciał. Przypadkiem po poleceniu trenerowi upadły klucze na posadzkę, pies natychmiast wykonał polecenie. Tak powstały gadżety popierające polecenie. "Okiem psa" polecam wszystkim.
    Nasz wilczur sięgał mi do bioder, bo mam całe 154 cm wzrostu :) ale on nie znosił przytulania, okazywał czułość spojrzeniem i machającym ogonem. Wybrał sobie męża za przewodnika stada, mnie jednak słuchał także. Ach tak niedawno a tak dawno już. :(
    Kuzynka dla swojej kilkuletniej suni kupiła obroże elektroniczną na pilota. Kupiła bo niespodziewanie zmarł jej mąż (tragedia czysta) a on się sunią opiekował wychodził z nią. Podobno kilka razy zastosowała. Gdy widzę u niej to urządzenie pytam zawsze, czy chce sunie zabić. Z rozpędu mój kupił taką samą gdy Lorka dawała nam w kość. Ale ... przeleżało ustrojstwo gdzieś schowane a po remoncie gdy wpadło w ręce, nowiutkie wylądowało w śmieciach.
    Loreczek jest teraz kochanym pieskiem i bez obroży posłusznym, tylko przez spokojne powtarzanie rozkazów i rozpieszczania wychowanym.
    Na początku wsiadała do samochodu chętnie, ale wysiąść nie chciała za nic. Pewnie była wyrzucona, kilkumiesięczne psie z samochodu pod naszymi działkami.
    Ale się muszę poskarżyć, sunia uznaje że człowiek został stworzony tylko w celu jej głaskania i życie ma spędzić w ten sposób właśnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elko, bo tak właśnie jest! Chętnie godzę się na rolę głaskacza i chętnie tak spędziłabym życie!
      Elektryki jakiejkolwiek w stosunku do psa nie użyję. To niefajne i świadczy o bezradności człowieka.

      Usuń
    2. Dokładnie tak albo o ....strachu. Bezradność? Tak. Nie poradzę sobie muszę coś znaleźć, co pokaże że jestem silniejsza. Kuzynka ma cale 140 w kapeluszu. :) Ale to ona jeździła motorem a nad nią wystawało 180 wzrostu. :) Coś się jednak stało, coś co ją zmieniło bardzo.
      Hanuś Lora wspina się na kolana i przytula łepek do piersi człowieków. Jest, no jest przecudowna w tym :). Wszystkie chłopy na kolanach przed nią, baby zresztą też. :))

      Usuń
    3. Elko, Frodo poluje na sytuacje, kiedy ktoś siada i zakłada nogę na nogę. Natychmiast przychodzi i parkuje jak tir - tak, aby czyjaś noga znajdowała się pod jego brzuchem. Trzeba go tak smyrać. Jeśli się przestaje, Frodo przywołuje delikwenta do porządku trącając go przednią łapą. Znany jest z parkowania!
      Czasem, kiedy nie chce przyjść z gumna do domu, wykorzystuję tę metodę. Siadam na ganku i ostentacyjnie zakładam nogę na nogę. Zawsze działa. Moja siostra kiedyś o mało się nie posikała widząc ten spektakl:)))

      Usuń
    4. No coś wiem na ten temat ;)) To znaczy trącania łapą i wymuszania głasków :)))

      Usuń
    5. :)))))))))))) Cudna scena. Widzę ją oczami wyobraźni. :)

      Usuń
  10. Garde, jest śliczny, mimimimi, do upojenia śliczny i do upojenia kochany. Kocha go każdy, kto choć raz go zobaczył i dotknął, albo i bez dotykania, co nie? Moskale mają krótszą kufę, bardziej "bernardyńską", a Frodo przypomina bernardyna tylko z postury i umaszczenia. Może odbiegał od wzorca rasy i ktoś dlatego darmozjada wyrzucił?
    Psy Cię nie zaatakowały nigdy także dlatego, że się ich nie bałaś. One doskonale odczytują takie sygnały. I skrzętnie wykorzystują, aby sobie podominować.
    My też wtedy się baliśmy, ale bardziej tego, że nie poradzimy sobie z problemem. To, co znalazłam w necie, nie napawało optymizmem, jak to w necie - naczyta się człek różności i kaplyca. Ale motywacja była silniejsza, niż obawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frodul jest do schrupania :)))
      I masz racje, zakochuje się w nim człowiek na odległość i kaplyca.
      Dobrze , że się nie poddaliście( bo nie wiadomo gdzie Ognio by wtedy jadał:))),a postawiliście na zdrowy rozsądek, on prawie zawsze podpowiada najlepsze rozwiązania. A net wiadomo, czasem można znaleźć pożyteczne rzeczy, często bzdury.
      Mnie okropnie denerwuje, że wielu, nie mam na myśli bywalców Kurnika, uważa iż wystarczy tylko dać psu, czy innemu zwierzęciu też ,miskę i dom.
      A wychowanie gdzie, ja się pytam?
      Nawet pies bez traum zejdzie na manowce, jeżeli tego zabraknie. Każdemu granice są potrzebne (nie tylko psu).
      Z tym nie baniem się, to pewnie masz rację. W zasadzie i dziś się nie boję, ale teraz doszła ostrożność.
      Szczególnie do jazgoczących, małych ,kurdupli, próbujących ściągnąć człowieka z roweru:))

      Usuń
    2. Takie są najgorsze, naprzeciwko mamy takiego wrednego Kajtka, wroga Tropikowego, niedawno zaatakował chłopca na rowerze, dzieciak spadł i się mocno poobijał, strasznie ryczał. A w tym miejscu są bardzo wysokie krawężniki, mogło być bardzo źle . Szkoda, że był sam i nie wezwał policji. A durni właściciele dalej puszczają go samopas...

      Usuń
    3. O to, to, Mika! Za durnych właścicieli prędzej, czy później zapłaci pies. Przecież to nie jego wina.

      Usuń
    4. Nie wiem czemu, ludziom (głupim) się wydaje, że mały pies to niegroźny.
      Zęby ma? Ma. Dziabnąć potrafi? Potrafi.
      I masz rację Mikuś, dorosły się obroni ale dziecko nie potrafi. A takie małe są najbardziej zaciekłe i często, gęsto biegają w grupie, a to jak wiadomo nakręca je dodatkowo.
      Wyłazi brak wychowania, a potem właściciele takiego psiego terrorysty do odpowiedzialności się nie poczuwają.
      Mika nie zazdroszczę Ci takiego sąsiedztwa, a gadanie do właścicieli wredoty to pewnie jak grochem o ścianę.

      Usuń
    5. Ja już miałam wizytę policji przez nich, ktoś zgłosił, że agresywny pies lata po ulicy i biega pod moim domem. Oczywiście był to Kajtek a poszło na Bogu ducha winnego Tropika, który oczywiście siedział w domu:((( I nie uwierzyli, że to nie Tropik. Następnym razem sama zadzwonię na policję.

      Usuń
    6. Dobry pomysł Mikuś. A i zrób koniecznie zdjęcie, komórka nawet!
      Wyjdzie czarno na białym o kogo chodzi i Tropiś nie będzie posądzany o Bóg wie co.

      Usuń
  11. Piękny pies i potrzebuje mądrych właścicieli. Ja chyba bym sobie nie dała rady z takim " niedźwiedziem". Sąsiadka ma i nie daje sobie rady z jego masą. U mnie w mieście za to w parku można spotkać tabuny piskliwych yorków i shih tzu. Inwazja tych zwierząt mnie poraża i przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  12. Anko, taki olbrzym jest trudny z wielu względów. O ile na co dzień nie ma z tym żadnego problemu, zwłaszcza, że nie mamy schodów i dla takiego olbrzyma i jego stawów to bardzo dobrze, o tyle w razie czego... nawet nie chcę myśleć o takich sprawach. Frodek nie skacze na ludzi, nikogo nie przewraca, lubi tylko czule oprzeć się o czyjeś nogi całym sobą. Jeśli się wtedy zrobi pół kroczku, to on się przewraca...
    Moda na określone rasy to rzecz straszna. Za parę lat tabuny takich zwierząt zaludnią (zapsią?) schrony. Ludzie biorą bez zastanowienia i rekonesansu, a potem... ale to wszyscy wiemy. Parę lat temu była moda na bernardyny. W co drugiej wiejskiej zagrodzie w jakimś kojcu i na łańcuchu stał bernardyn. Skołtuniony, zaropiały (powieki i oczy zawsze, to ich słaby punkt), wychudzony i chory. Okazało się, że spleśniały chleb do jedzenia to trochę mało... Moda szybko się skończyła na szczęście dla przyszłych pokoleń bernardynów, na nieszczęście dla tamtych, które zresztą szybko z zagród zniknęły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stawy na tylne nogi odszedł nasz wilczur. Był znoszony i wnoszony, wilczury tak mają dlatego mój tak protestował, nie chciał kolejnego wilczura (to nasza ukochana rasa psów).
      Na stawy Hanuś spróbuj przemyśleć żelatynę spożywczą. Zwykłą ze sklepu. Kobieta pisała w jaki sposób lekarze nie pomogli i zastrzyki i cuda niewidy a zwykła żelatyna pomogła. Można czasem dodawać do jedzenia, tak na wypadek wszelki, nie zaszkodzi. Pisałam o tym i mam link do bloga tej kobiety, gdy zechcesz podam.

      Usuń
    2. Mozna tabletki z wyciagiem z cieleciny. Zapomnialam jak sie nazywaja.Ale to wlasnie na oliwienie stawow jest.

      Usuń
    3. Dzięki Dziefczynki, on dostaje stosowną karmę. Ale o żelatynie chyba warto pomyśleć.

      Usuń
    4. Jak to cudownie, że trafiłam na ten blog. Moja stara sunia też ma problemy ze stawami. Czasem, po nocy lub dłuższym leżeniu nie może wstać, porusza się z trudnością i widać, że ją boli. Dzięki za radę z żelatyną. I może cielęcinę dawać jej od czasu do czasu?

      Usuń
    5. Mariolka, na pewno nie zaszkodzi. I karma "chroniąca" kości.

      Usuń
    6. Mariola, jest taki syrop, Apto-flex się nazywa, daje się 2 razy dziennie stosownie do wagi ciała. To jest jedyne, co mój Tropik może brać na kości przy jego dolegliwościach trzustkowo-nerkowych i działa znakomicie. Tropik go bardzo lubi i na jego zwyrodnienia bardzo pomaga. Jak będziesz chciała, to napisz na maila, podam ci link do sklepu internetowego gdzie jest najtańszy.

      Usuń
    7. Polecam też gotowane kurze łapki.Moja Owczarka parę lat temu miała jakiś problem z tylnymi łapami,który widoczny był przy wstawaniu onej.Inna posiadaczka chorującego na stawy ON poleciła mi gotowaną wątrobę wieprzową.Cała zimę jadła wątrobę gotowaną z marchwią i mieszaną z ryżem.Po kilku dniach przeszło-bez wizyty u weta.Od tamtej pory co jakiś czas robię jej wątrobowe jedzenie.Nie ma żadnych problemów ze stawami/tfux3 przez lewe ramię/W sierpniu kończy 11 lat.

      Usuń
    8. Dzięki Mika. I Wam wszystkim również. Rady z pewnością wykorzystam.

      Usuń
  13. Ja swoją sunię mam od szczeniaka. Wcześniej nie miałam pojęcia, że z psem może być jakikolwiek kłopot. Tym razem trafiła mi się tchórzliwa cocker spanielka. Dziś ma 11 lat, a dopiero od może trzech jako tako jest "ułożona" i spokojniejsza. Gdyby trafiła do kogoś innego, dawno byłaby uśpiona. W jednej chwili jest milutka, i słodka jak cukiereczek, by za chwilę dotkliwie gryźć bez ostrzeżenia. Dużo czasu upłynęło, zanim wytłumaczyłam wszystkim wokół, że jej zachowanie to nie agresja, tylko strach. Strach w najbardziej dziwnych i nieoczekiwanych sytuacjach. Do niedawna była totalnie nieprzewidywalna. Od jakiegoś czasu coś się w niej zmieniło. Jest ufniejsza, jakby nabrała zaufania, że nic zlego nikt nie chce jej zrobić. Zaznaczam, że mój dom jest spokojny, nie ma niczego, co mogłoby ją prowokować do zachowań obronnych. Myślę, że to taki charakter, dokładnie tak samo, jak u ludzi. Dziś wiem, że jej warczenie, to nie zawsze warczenie ze złości, czy strachu. Ona jest gadułą. Dziś to odróżniam, ale kiedyś każde jej warczenie wydawało mi się ostrzeżeniem. Ale ona nie ostrzega, jak chce dziabnąć. I z tym był największy problem. Faktem jest, że była najmniejsza w miocie, może to było skutkiem jej takich zachowań. Jak ją zabieralam od hodowcy do siebie zauważyłam, że warnęła na swego brata dwa razy od niej większego, przeleciało mi przez myśl, że ohoho, może mogą być problemy. Ale nie spodziewałam się, że aż takie. Na szczęście teraz mogłabym powiedzieć, że jest prawie dobrze. Ale w stosunku do niej nie może być żadnych spontanicznych zachowań. Spokojne, pewne traktowanie. No i jednak ograniczone zaufanie. Dużo pracy i wysiłku w to włożyłam, by była taka, jaka jest teraz. A był czas, że tak, jak Hana zaczynałam się jej bać, i myślałam o znalezieniu jej innego domu. No, cóż trafił mi się niełatwy pies, ale jest najukochańsza, cudowna. Szczególnie teraz, kiedy widzę, że nasze relacje są naprawdę fajne, i wyjątkowe. Rozumiemy się spojrzeniami :) Naprawdę :) A poza tym wszystkim ona jest taka mądra. I śpiewa :) I kocham ją jak nie wiem co !

    OdpowiedzUsuń
  14. Ewa, i tu jest pies (tfu!) pogrzebany! Kochać jak nie wiem co!

    OdpowiedzUsuń
  15. Frodul też śpiewa. Rozśmiesza mnie tym do łez. Dla otoczenia to jest wycie, ale otoczenie się myli. To śpiew.

    OdpowiedzUsuń
  16. Poznalam bohatera opowiesci. Jest piekny i budzi respekt.

    To zdjecie z czasow dziecinstwa..stopilo me serce.
    Gdy mieszkalismy w Z. sasiad mial owczarka niemieckiego, ktorego wielu ludzi sie balo. Byl chwilami nieobliczalny.
    Uciekal im czasem do panienek i raz go przytargalam, za obroze, do domu, z drugiego konca wsi. Jego wlasciciel byl w szoku, ze psa udalo mi sie uspokoic i przyprowadzic. No sluchalo sie mnie bydle, 40 kg wagi. I nawet nie warknelo.

    Ostatnio, na Kaszubach, przy ognisku, inny owczarek, "synek" wlasciciela chalupy, w ktorej bylismy, polozyl mi pysk na stopach i tak sobie lezal.. Wlasciciel sie dziwl, nigdy sie tak zgoscmi nie zaprzyjaznia.
    A ja, bardzo w glebi duszy boje sie psow..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, respekt budzi duży. Nie zdarzyło się, aby ktoś wszedł na gumno nie anonsowany. Znają go kurierzy i grzecznie czekają metr od furtki.

      Usuń
    2. Kasia, napisałam maila!!!

      Usuń
  17. Z zainteresowaniem i przyjemnością przeczytałam historię Frodo, masz wielki talent do opowiadania Hano :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze w zanadrzu historię Wałka, Grażynki i Czajnika!

      Usuń
    2. Cudnie! Ja mam gdzieś historię Wałka i Czajnika na swoim blogu. :))

      Usuń
    3. http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2013/09/waek.html - tu Wałek. :))))

      Usuń
    4. He he,przeczytałam że Gosianka ma gdzieś historię Wałka i Czajnika.
      Trochę się zdziwiłam,bo w mojej głowie figuruje jako osoba bardzo subtelna.
      Ale pomyślałam że widocznie jest wielbicielką Grażynki ;)) hre hre

      Mnie podobają się wszystkie Hanowe stwory i Baluś też bardzo bardzo.

      Usuń
    5. Rucianko, a to Gosianka, co nie? Cicha woda:)))
      Baluś jest niesamowitą psią indywidualnością. Zasługuje na osobny post.

      Usuń
    6. Umiem się po prostu kamuflować. :)

      Usuń
  18. Czyli trzeba znalezc sposob na kazdego psa, mialam wiele psow, wszystkie albo znajdy albo dostalam w spadku, bo ktos np. mial alergie. I jakos nie mialam nigdy zadnych takich agresywnych problemow, widze ,ze mialam szczescie. A Twoj Frodo jest niezwyklej pieknosci...sliczny i ma wiele albo wszystko z moskala, tylko, jest duzo piekniejszy a moze to najpiekniejszy pies wsrod moskali.
    Ladna historie nam opowiedzialas, bardzo budujaca i wzruszajaca. Mam nadzieje, ze Olga juz tylko pieknie historie bedzie opisywac, nie bedzie juz nic tak dramatycznego jak ta ostatnia i mam nadzieje jedyna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, najpiękniejszy wśród moskali i Moskali NA PEWNO! I bardziej uległy!

      Usuń
    2. Tak, tak....na pewno latwiej sie z Frodo dogadac i podejrzewam, ze jest duzo bardziej szlachetniejszych zamiarow...Bozszsz...czyzby to polityka!

      Usuń
    3. Grażyna, zamiary ma szlachetne, ale margines błędu mus zostawić - jak to z moskalem:)

      Usuń
  19. Chowana od dziecka z psami, nie boję się, ale wiem, że trzeba ostrożnie, zwłaszcza z obcymi. Często "zaczepiają" mnie psy na spacerach, zawsze pytam czy mogę pogłaskać. Pies mamy rządził, ale mnie słuchał.
    Nie mam psa, bo jestem normalnie leniwa. Po prostu nie chce mi się wychowywać, do czego ze wstydem się przyznaję. Chociaż czasem coś w sercu pika, zawłaszcza jak widzę takie cudo jak Frodo. Jest śliczny, słodki i bym go chętnie pogłaskała.
    Przyłączam się do klubu "wysokich inaczej" 156 wzrostu.
    Upał, 35 w cieniu, parno, nie znoszę takiej aury, buuuuu....
    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wysoka jeszcze bardziej inaczej:) I zauroczona psem powyżej - szczególnie na drugiej fotografii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arte, pora poznać stado osobiście!

      Usuń
    2. Ha, ha, ha, czyżby to zaproszenie?:)

      Usuń
    3. Pięknie dziękuję:))) Powiem szczerze - bardzo nęcąca propozycja:)

      Usuń
    4. Arte, byłaś kiedyś w Wielkopolsce?

      Usuń
  21. Froduś miał niesamowite szczęście, że na Was trafił. Wychowaliście go na super psa :) Kochany, spokojny, zrównoważony, głasków się domagający od obcych, nawet :))
    A wiadomo, pies to pies, kot zresztą też i trzeba mieć to na uwadze, bo nigdy nie wiadomo, co wywinie. Tak, jak kot mojej koleżanki, o którym wczoraj napisałam.
    Tak sobie potem myslałam i stwierdziłam, że w każdym z nas drzemie jakaś dzikość. Ona jest wygładzona, uśpiona, ucywilizowana, ale dochodzi do głosu w ekstremalnych sytuacjach, zaskakując nas niejednokrotnie. I to samo jest u zwierzaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, święta prawda. Do dziś pamiętam swoje wystąpienie w tramwaju w Krakowie za czasów studenckich. Jakichś dwóch pijaczków się do mnie przyczepiło i doprowadzili mnie do takiej furii, że wydarłam się rozjuszona na cały tramwaj, aż w końcu jeden pociągnął drugiego za rękaw i powiedział: Chodź, wysiadamy, bo cię jeszcze pobije... A przecież byłam dobrze wychowaną grzeczną dziewczynką...:)))

      Usuń
    2. Arte, coś Ty! Mika spoko mogłaby im przylać!

      Usuń
    3. Brawo Mika! Mnie kiedyś, też za studenckich czasów, jakiś zboczeniec przyparł brzuchem w kącie wagonu. Miałam przy pasku agrafkę, odpięłam i ukłułam paskudnika. Aż jęknął i wysiadł prędko.

      Usuń
    4. Lidka, we mnie czasem budzi się demon. I wióry leco!

      Usuń
    5. Chyba jednak możliwe :)) Za grzecznym nie ma co być czasami, bo do niektórych zakutych łbów nie trafia.

      Usuń
    6. I tak trzymać, Hanuś :))

      Usuń
    7. Możliwe Arte, jak najbardziej możliwe:)))))))))) Zdarza się, że jak w Hanę coś we mnie wstępuje i bestia się budzi... Bardzo rzadko, to fakt, ale się zdarza.

      Usuń
    8. A ja czasami bywam...miła :)
      Ale rzadko,tylko w chwilach słabości ;)

      Usuń
    9. To chyba Kurnik tak łagodząco na ciebie wpływa:)))))))))

      Usuń
  22. Froda poznałam jako łagodnego olbrzyma i tak też go postrzegam, ale wierzę, że potrafi użyć swojej siły. Pamiętam Hanuś twoją akcję z kotem sąsiadów i psami... Innym aspektem sprawy jest , że człowiek się bezpieczniej czuje z takim psem. Musi mu biedakowi być gorąco w tym futrze teraz... Rozkoszne jest jego zdjęcie jako malucha:))))
    U nas też upał i duchota. Ale cóż, przecież od tego jest lato...

    OdpowiedzUsuń
  23. No właśnie Mika. Bo on taki jest! Ale wtedy (oba zresztą) nie reagowały na nic. Ślepe i głuche! Żądza mordu skapywała im z paszczy. Można przeczytać o tym tutaj: http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/search?updated-min=2012-12-31T15:00:00-08:00&updated-max=2013-12-14T21:05:00%2B01:00&max-results=25&start=9&by-date=false

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/2013/12/trzecia-reka.html - tu właściwy link. :)

      Usuń
  24. Pieski teraz zalegają w domu i wcale się nie palą do spacerów. W domu też gorąco, ale nie aż tak. Chłodzę je mokrymi ręcznikami i tak jakoś dajemy odpór.

    OdpowiedzUsuń
  25. Z tego parkowania jak tir to się uśmiałam:) Dobrze, że nie wskakuje na kolanka tak jak nasz Nikuś, który waży "tylko" 30 kg;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, wskakiwać nie wskakuje, ale połowę (tę z paszczą) na kolankach rozkłada. I uwielbia złożyć głowinę na biuście. Im większy, tym lepiej:)

      Usuń
    2. Chciałam dodać, że mój pies na wołanie nie chce reagować, łobuz jeden, ale jak wezmę smycz do ręki to zaraz jest przy nodze. Potem musi być choć krótki spacerek, bo przecież nie będę go oszukiwać:)))
      Pozdrawiam:)))

      Usuń
    3. To pierwszy Moskal który nie dość, że przystojny, to jeszcze inteligentny i dowcipny:)))

      Usuń
    4. Haniu, Frodo też tak ma (ze smyczą). Raz poszli z Wałkiem w Polskę, tzn. na wieś. Za Chiny nie chciał przyjść, tak mu się na gigancie spodobało. Poleciałam po smycz, zabrzęczałam nią - od razu przyleciał! W radosnych podskokach!

      Usuń
    5. I łagodny Haniu, łagodny:)))

      Usuń
  26. Napisałaś bardzo piękną opowieść o mądrej miłości :) Imponujące, że tak świetnie poradziliście sobie z problemami z próbami dominowania Froda. Miałam kiedyś psa o imieniu Drop, jakiś mix Pona i pewnie jeszcze innych owczarków. Nie był tak duży, raczej średni, ale zapędy do rządzenia miał wielkie. Przewagę mojego męża uznał od początku, ale ja długo musiałam pracować na to, żeby wiedział, kto rządzi. I wystarczyło, że kiedyś zachorował, położył się umordowany i zatarasował drzwi od łazienki. Chciałam wejść, odwoływałam go bezskutecznie i w końcu spróbowałam go odsunąć ręką.
    Warknął. Pomyślałam - taki biedny, chory... i odpuściłam. Miał wtedy trochę ponad rok, a od tej pory do końca jego żywota, a żył lat 18, nie pozwalał mi na jakąkolwiek przemoc wobec niego i słuchał mnie tylko wtedy, kiedy chciał.
    To mnie nauczyło, że najważniejsza w wychowaniu psa jest konsekwencja. Teraz jeśli czegoś od psa chcę, nie odpuszczam. Ale też jeśli nie jestem pewna, że daną rzecz uda mi się wyegzekwować, nawet nie próbuję.

    A Frodo jest psem nad psy przecudnej urody!

    OdpowiedzUsuń
  27. Damo, przyjęłam podobną postawę. Frodo jest lękliwy i upieranie się przy swoim, albo choćby lekko podniesiony głos tylko pogarszają sytuację. Kładzie się wtedy i marszczy paszczę nerwowo, po same oczy - nie ma to nic wspólnego ze szczerzeniem zębów. To taki "emocjonalny" grymas - kiedy się bardzo cieszy, też to robi. Należy wtedy odpuścić i tylko po dobroci. Dobrze go znam i wiem, jakie sytuacje sprawiają, że tak się zachowuje. Wtedy nawet nie próbuję. Przemyśli i robi co trzeba. Czasem myśli długo:)))
    Przecudny jest - zachwyca wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  28. Przeczytałam, połknęłam wręcz tę historię, której dużą część znam, oczywiście. Frodo jest boski. Boski Frodo - powinnaś mu mówić. To bardzo uczące co napisałaś, ja też przypomniałam sobie o robieniu pewnego rodzaju hałasu, jako o metodzie wychowawczej. Widziałam dziś filmik, gdzie psi trener szybko oduczył psa niedopuszczania przez niego pana domu do swojej pani. Nauczył go klikerem, taką metodą pozytywnych bodźców. Ja się tylko boję, że Fika będzie parówą kiedy skończę szkolenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Fikunia jest taka chudziutka, że masz zapas!

    OdpowiedzUsuń
  30. Hano, bardzo pouczjaca historia. A Frodo jest piekny, jaki piekny, ze oh i ach.... Posiadanie psa nauczylo mnie jednej podstawowej rzeczy, ze pies to pies, a nie czlowiek. Maja zupelnie inna technike myslenia (bo ze mysla to wiadomo), inny system skojarzen niz my, itd. Nasz Kacper w domu to dzieciuch, ktory placze i steka aby go utulic do snu (tak wlasnie, uwali sie na koncu domu i zaczyna plakac ze mu smutno samemu). Ale jest rowniez psem dominujacym i mimo ze jest przedstawicielem Czystej Rasy Kundel, ma cos z jakiegos owczarka. Gdy znajdzie sie w grupie zaczyna pilnowac, kontrolowac stado, liczyc ludzi! Nie lubi jak mu sie ludziska rozlaza (np. podczas rodzinnego spaceru). Biega wtedy od grupy do grupy, sprawdza ilosc glow, napracuje sie jak najlepszy stroz. W grupach tez ustala hierarchie i najslabszych (dzieci) zaczyna szkolic. Zaczyna szkolenia od momentu jak dziecko ma moze ze dwa lata, jest jego wzrostu, ma wzrok na jego wysokosci. Kacper widocznie uznaje ze czas na nowego czlonka stada, aby go nauczyc praw i obowiazkow. Szkolenia wygladaja nastepujaco: warczenie, patrzenie gleboko w oczy, zachodzenie drogi i branie pod siebie, i to wszystko z dwulatkiem. Moj brat ma czworo dzieci, szkolenie odebrala tylko najstarsza, teraz juz 11-letnia corka. Mozna sobie wyobrazic jaki szok przezylismy jak zobaczylismy co robi ten nasz dzieciuch. A co przezylo dziecko! Kazdym nastepnym razem bylismy przygotowani i nie dopuscilismy do dominacji psa. Tak bardzo jak go kocham, wiem ze nigdy nie zostawilabym go (ani zadnego innego psa) samego z dziecmi. A juz teksty niektorych rodzicow spotykanych na spacerach, typu: "o jaki fajny piesek, idz Kasiu, Piotrusiu etc. pobaw sie z pieseczkiem" doprowadzaja mnie do pasji szewskiej. Mysle sobie, nie pani dziecko z moim pieseczkeim ale moj pieseczek z pani dzieckiem by sie predzej pobawil. I dlatego tez oduczylam sie macania obcych psow. Jesli napotkany obcy pies sam sie domaga pieszczot - pieszcze, jesli nie - nie dotykam, bo moze sobie tego po prostu nie zyczyc. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anka, ja nawet kotów nie zostawiam z psami sam na sam, a co dopiero dziecka! W 99 procentach winę za złe zachowania psa ponosi człowiek. 1 procent zostawiam na jakieś odchylenia od normy w psim mózgu, bo i to się zdarza, aczkolwiek dotąd się z tym nie spotkałam. Najgorsze ze wszystkiego jest nadawanie psu ludzkich cech i oczekiwanie, że będzie postępował według ludzkich schematów. Opowieści o tym, jak to pies/kot się zemścił w odwecie za coś tam, albo nie szanuje tego, co ma i nawiewa przez dziurę w płocie (mój Wałek), albo że pies nigdy nie ugryzie dziecka, suki, ani szczeniaka.
      Kiedy Frodo zabraniał Ogniomistrzowi prawa do stołu, wiedzieliśmy jedno - nie możemy ustąpić, przestraszyć się i ulec, bo to będzie koniec. Byliśmy zdeterminowani.

      Usuń
  31. Ja zaczęłam z wysokiego c ;) ,kupiłam bulbulierkę.
    Od zawsze byłam w nich zakochana i trochę je przypominam.
    Wszyscy dookoła byli zniesmaczeni i przerażeni,wśród sąsiadów popłoch.
    Dobromir też fufał,zgodził się,bo wiedział że bardzo ją chcę.
    A potem była najpiękniejsza i najcałuśniejsza na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bulbulierki są urocze w swojej charakterystycznej urodzie. Moją opinię o ich uroku wydatnie ugruntowały powieści Jonathana Carrolla:)
      Och, Rucianko, musisz być śliczna!

      Usuń
  32. Frodo cudowny, miałam zaszczyt poznać. A nawet posłużyć do "zaparkowania" :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli spisałaś się :)

      Usuń
    2. O tak, AniaM. jest dla Frodo wdzięcznym i uległym źródłem pieszczot!

      Usuń
  33. Hej Kurki, burza nad Krakowem. Leje porządnie, bez gradu i wichury i bardzo się błyska, grzmoci raczej słabo. Może wreszcie się ochłodzi, bo temperatura spadła do 20 stopni. Lecę wietrzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad stolnicą waliło że dwie godziny temu i lało okrutnie.
      Psi siem bojali.

      Usuń
    2. Kot spał jak zabity i nawet nie zauważył. Już przeszła, jeszcze tylko trochę mruczy i nie pada.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. U nas przeleciało takie nie wiadomo co, rozwłóczyło po gumnie wiaderka, konewki, bębny z wężami, czasło oknem i drzwiami i tyle je widzieli. Ale trochę się ochłodziło, fakt.

      Usuń
  34. Hana, pomysl z trabka byl genialny, i az trudno uwierzyc, ze ta psina kochana Frodolek mogla byc agresywna. Ale tak jak piszesz nie wiadomo czego doswiadczyla wczesniej.
    Wasza cierpliwosc i wrazliwosc zaowocowala, faktycznie wyglada jak niedzwiadek.
    Uczymy sie cale zycie i tak naprawde nigdy do konca nie jestesmy w stanie przewidziec zachowan naszych milusinskich.
    Uwielbiam Frodo, zaraz po Zuzi (Jaworow) i Kiruni (Panterki). Piekny pies ktory trafil do wlasciwych ludzi - buziak:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ataner, trąbka była przysłowiową brzytwą. Nie wierzyłam, że zadziała, ale byliśmy zdeterminowani i wiedzieliśmy, że absolutnie nie możemy ulec ani pół razu. Jaka ja byłam szczęśliwa, że się udało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoj Ognio, to swiety czlowiek, ze to wszystko wytrzymal:)

      Usuń
  36. Ataner, zaraz tam święty! A ja to pies???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty, to kieszonkowe wydanie KurkiPrezesurki, hihihi, powtorze za Panterka:))))))
      A Chusteczek juz sie w kieszeniach nie nosi ( wiadomo jakich, no tych zasmarkanych), wiec nie panikuj, hre,hre. hre.

      Usuń
    2. A tam, się nie nosi! A jeśli ktoś ma katar?

      Usuń
  37. Hana, tak latam i fruwam dzisiaj troszke po blogach i mam takie refleksje. Jak fajnie, ze jest ten swiat blogowy i normalni ludzie. Jaworki maja Jacusia, rozrabiake, ale wierze w nich i wiem, ze sobie z nim poradza. Gosianka ma swoja Psinke, chudzinke, zastraszona, wylekniona, ale Gosianka sobie z nia poradzi, widac juz jak ta psinka na nia patrzy, jej oczy juz ja kochaja. Chociaz sie boi, ale Gosianka skradla jej serce swoja dobrocia.
    Ty masz kochanego Frodo, ktory jest cudny. I chociaz dziela nam tysiase kilometrow, to wszystkie czujemy podobnie.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny początek tygodnia:)

      Usuń
    2. Piękny, bo niezbyt upalny! Może wreszcie coś na gumnie da się zrobić.

      Usuń
    3. Ataner, moje refleksje są podobne, zresztą to widać, słychać i czuć! Podobnie odbieramy świat i nie bez powodu znajdujemy wspólny język.

      Usuń
  38. Frodo do stołu Ogniomistrza i gości nie dopuszczał, gdy Ty już przy nim siedziałaś, czy tak w ogóle? Mój miniaturowy wilczur, czyli półmetrowy kundelek,miał podobnie, gdy moja mama wieczorem już w łóżku leżała - wtedy o wejściu do pokoju można było pomarzyć. Leżał po jej łóżkiem i wyskakiwał do każdego, kto się w drzwiach pojawił. Ugryźć nie ugryzł, ale straszył mocno. raz się wkurzyłam i stwierdziłam, że pies nie będzie mną rządził i co będzie, to będzie, do pokoju wchodzę. Weszłam pewnym krokiem, coś tam do niego krzyknęłam, gdy wyskoczył i mu przeszło. Jednak nie udało nam się go oduczyć, że gości z domu należy wypuszczać i przy każdym ich wyjściu trzeba było go trzymać, albo gdzieś zamykać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annette, nie musiałam siedzieć przy stole. Wystarczyło, że Ognio odsuwał krzesło - sam dźwięk go przywabiał (Frodula znaczy). Twój miniaturowy wilczur mnie rozbawił. Po prostu zakochiwał się w gościach i nie chciał się z nimi rozstawać. To proste:)))

      Usuń
  39. Witam Kurnik o burzliwej nocy. Burza jeszcze wracała, polewała, straszyła grzmotami, ale potem się uspokoiło. Jednak wielkich szkód w innych miejscach wiele narobiła Teraz pochmurno i nareszcie chłodniej (22).
    Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  40. Cześć Kuro Ewo2! U nas nic. Ale chłodniej i hura!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam tak, jak Gardenia; nigdy się psów nie bałam i nigdy mnie żaden nie ugryzł, ale teraz jestem ostrożniejsza. Frodo jest piękny, ale taki pies, to nie na moje mieszkanko w bloku.

    OdpowiedzUsuń
  42. Ninko, im większy pies, tym więcej radochy!

    OdpowiedzUsuń
  43. Czytam i dociera do mnie,jaki ogrom pracy potrzebny,aby mieć dobrze ułożonego psa,zwłaszcza wtedy,gdy ten po przejściach.Często słyszę,że psu wystarcza miłość i pełna miska.Ale miłość ma różne oblicza.Tu trzeba miłości mądrej,odpowiedzialnej,wypracowania metod i relacji opartych o jasne zasady,a nade wszystko konsekwencji...,a z tym u mnie marnie.Wystarczy,że goldenek mojej córci spojrzy na mnie żałośnie tymi swoimi migdałowymi oczętami, bo marzy mu się kolejna bułeczka lub chlebek,które uwielbia....i pękam.Na opiekuna psa się nie nadaję,przynajmniej mam tego świadomość.Za to mam koty:)A to już inna bajka.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ksan, Ty masz świadomość swojej słabości, a to już sukces. Całe zuo to ludzka nieświadomość - przynajmniej w postępowaniu z psem.

    OdpowiedzUsuń
  45. Hano,lubię Twoje opowieści o futrzastych,ale przyznam się bez bicia,że szczególnie te z Czajnikiem w roli głównej:)Po takiej lekturze wiem,czego można spodziewać się po moich koteckach.Póki co,to te moje jakieś takie mało rozrabiające,a szkoda:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksan, obyś w zuą godzinę tego nie powiedziała:)))

      Usuń
  46. I za Wałkiem - rozrabiaką też przepadam;)

    OdpowiedzUsuń
  47. I za Tropikiem,bo on też z tych temperamentnych:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nareszcie, myślałam, że o nas wszyscy zapomnieli:((

      Usuń
    2. I pozdrowionka cieplutkie przesyłam,cieplutkie zawsze,a nie tylko dlatego,że się tu u nas na północy ociepliło:)Wreszcie!!! Jest nadzieja,że słońce wyjrzy zza chmur...

      Usuń
    3. A u nas po porannych chmurach znów upał... Ciepło i słoneczko ślę serdecznie!

      Usuń
  48. nas od stołu nie odganial za to podsuwal epek do glaskow. frodo tak patrzy ze zakochanie się w nim to moment.gabaryty ma słuszne wiec bym nie ryzykowała wielkie go spoufalania się z nim bez nadzoru opiekuna. buziaki z Mazur znowu zimnych i wietrznyvh. tfu co za pogoda.

    OdpowiedzUsuń
  49. nas od stołu nie odganial za to podsuwal epek do glaskow. frodo tak patrzy ze zakochanie się w nim to moment.gabaryty ma słuszne wiec bym nie ryzykowała wielkie go spoufalania się z nim bez nadzoru opiekuna. buziaki z Mazur znowu zimnych i wietrznyvh. tfu co za pogoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, bo to było dłuuugo po szkoleniu trombom!

      Usuń
  50. Cudowne :) jakbym moją Kleosię widziała, ale o tym już wiesz :), ciekawe jakie dzieci by mieli, na 100% piękne :D Kleosia też za bardzo nie lubi auta, zupełnie nie wiem dlaczego, bo mamy ją od szczeniaka. Masz też rację, że wizerunek robi swoje. Jak przychodzili kiedyś panowie od śmieci to patykiem dzwonili do furtki, bo Kleosia, ciekawska jak każda baba, wystawiała głowę nad furtką :) No i panowie troszkę się jej bali :) hihihi. teraz moja pannica już wiekowa jest, bo stuknęło jej 11 latek ale ale... czasami kota naszego - Mańka - jeszcze tak dla zabawy pogoni. A ten biedulek na zawał zawsze schodzi, bo ona go straszy niespodziewanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psikusy starszej pani:)))))))

      Usuń
    2. Izetta, wyobrażasz sobie ze 3 Kleosie i 3 Frodki? O matko...

      Usuń
    3. Haniu, potrafię ale tylko jako szczeniaczki :) miałam kiedyś 9 u mojej wilczycy.
      Mika, ona wprost uwielbia mu takie numery robić ;) a czasami to mu się położy tak blisko drzwi, że biedak klapką nie może wyjść... co się wtedy nadrze.... a ona udaj, jak otwieram drzwi, że nie wie o co chodzi, wiesz... takie leniwe spojrzenie niewiniątka....

      Usuń
  51. Frodo jest bossski zupełnie! Nasz Aronek, też duża psinka, jak przystało na nowofundlanda, nie posiada w sobie żadnych elementów agresji, a nawet mikroelementów... No oczywiście domu by nie upilnował przed obcymi, bo raczej ich najście by przespał, chrapanko aronkowe słychać zapewne z 5 ulic dalej. Właśnie pomyślałam, że powinnam o Aronka historii też napisać u nasz na blogu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annavilma, pisz, plissss!
      Frodek też uwielbia gości. Wtedy nawet jeść nie chce z emocji, bo musiałby wejść do domu (jeśli goście w ogrodzie). Obcych wpuści spoko. Za to Wałek niekoniecznie.

      Usuń
    2. Wpuści ale czy wypuści ?...

      Usuń
    3. Jak gościnny to nie wypuści :)

      Usuń
    4. Nie jest gościnny. Wypuszcza, chociaż z żalem.

      Usuń
    5. Tropik bardzo jest gościnny i niechętnie wypuszcza a następnie opieprza jak już są za furtką, z dużym żalem w głosie. Zwłaszcza kurierów niechętnie wypuszcza, nie wiedzieć czemu...

      Usuń
    6. Może uważa, że za mało paczek przynieśli?

      Usuń
    7. To chyba oznacza reklamację.

      Usuń
    8. Chyba go denerwuje, że nie wszystkie paczki dla niego:)

      Usuń
  52. Piękny Frodek! Nie tak piękny jak Wałek wprawdzie, ale jednak ładny z niego pies. Jak to dobrze, że trafił do Was...

    OdpowiedzUsuń
  53. Kalipso, mam świeżutkie zdjęcia. Chłopaki rozkopały Ogniomistrzowi ognisko:))) Chyba się wścieknie, bo jeszcze nie widział:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze Ogniomistrzu fotkę strzel jak zobaczy...

      Usuń
    2. Mogę nie zdążyć:)

      Usuń
  54. Jak Hana i Mika pisza o swoich czterolapnych to mi dobrze na duszy jest ;)

    Frodzio na tym dziecinnym zdjeciu to mi na oko wyglada na pol roku i odrobinke. zazwyczaj jak psiny maja rok to juz nie rosna....ale moze to tak z zabiedzenia wygladal mlodo.

    OdpowiedzUsuń
  55. Opakowana, molosowate psy rosną i nabierają ciała do 3 roku życia. I on tak rósł:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojacie......czyli w sumie nie do konca wiadomo jak wielgi weznie i urosnie...cos jak z chlopczykami w wieku 12-13 lat....

      Usuń
  56. Z utęsknieniem czekałam, kiedy skończy te 3 lata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak moja Mama.
      Kiedy to musiała mi kupować co miesiąc buciki większe o numer ;)

      Usuń