środa, 1 lipca 2015

Ty pójdziesz górą, a ja doooliną...

Wreszcie uporządkowałam 308 zdjęć z Zakopanego. Zastanawiam się, czy pokazać je wszystkie, czy tylko pół? Góry jakie są, niby każdy widzi, ale jednak co na żywca, to na żywca... Jak słusznie zauważyła cudArteńka, góry to jedno, a Zakopane to drugie. Mika, przepraszam, jeśli ranię Twoją dumę - aczkolwiek wiem, co myślisz o swoim mieście. Nie jest dobrze. Jest brzydko, brudno, smętnie i byle jak, a tak łatwo można by to naprawić. Góry jednak są i trwają niezmiennie, a można w nie pójść z byle jakiego punktu i zapomnieć o śmieciach, zrujnowanych domach i całej tej komercyjnej reszcie.
Poszłam i ja, chociaż jestem ceprem - wzorcem z Sevres. Wielkopolska pyra z nizin. Nigdy nie chodziłam jakoś specjalnie po górach, tak się życie potoczyło. Jako ta pyra poszłam więc Doliną Kościeliską na Ornak. Wstrzeliłam się w jedyny dzień względnie dobrej pogody - w przeddzień nie widziałam nigdzie żadnych gór, nawet Giewontu przez okno z zielonego domku Miki - już myślałam, że mój pobyt w Zakopanem skończy się na Krupówkach, ale nie! Udało się! Nie sądziłam, że dojdę tam, gdzie doszłam, a jednak... Mówiłam sobie, że jeszcze tylko zobaczę co jest za kolejnym zakrętem, i za kolejnym...
To zobaczyłam na dzień dobry
Zwróćcie uwagę na psa świństwem do góry zalega

W tym miejscu, na rozstaju dróg wykonałam telefon do przyjaciela, czyli do Miki. Mianowicie w lewo był drogowskaz na Czerwone Wierchy, w prawo na Ornak. Nie poszłabym na Czerwone Wierchy raczej, jestem ceprem, ale nie aż tak, jednak wolałam się upewnić, bo pomyślałam sobie, że może po drodze jest jakaś polanka, z której podziwia się widoki...Odpowiedź Miki - w tonie bezcennym: na Ornak Hanuś, na Ornak...
No to poszłam w prawo:


Myślę, że tyle wystarczy. Bo, jak wspomniałam, zdjęć mam 308 i za Chiny nie potrafię dokonać wyboru. Z Zakopanego, poza zdjęciami, przywiozłam - kto zgadnie, co? Ktoś, kto zgadnie pierwszy, w nagrodę dostanie jeden taki "coś" . Mika, nie mów! Czekam na propozycje.
Na Krupówkach oczywiście też byłam:
Na osłodę spotkałam góralskie wesele, chociaż parę młodą przegapiłam. Ale i tak było to malownicze:
Tropik kochany poza śpiewem w zamian za drapanie po zadku, udawał, że nie nosi żadnego kołnierza. Sikał:
Kopał:
Oraz klinował się w krzakach. Musiałam go stamtąd wyciągać, dlatego nie ma zdjęć.
Mika, wiesz, że na furtce grzyby rosną?
A to przywiozłam z Zakopanego! Co spacer z Tropikiem, to dwa kamienie. I dwa razy obróciłam z plecakiem - ile zdołałam unieść. Wydawało mi się, że trochę tego jest - wysypałam na gumnie i pfff... mało... Osuwisko leży tak pod Gubałówką od lat 70. Jeszcze ze dwa razy skoczę do Miki i miasto pozbędzie się kłopotu:
Tak to wygląda pod Gubałówką
A tak na gumnie


Mikucha, dziękuję za te kilka dni spędzonych z Tobą, Tropikiem i górami. Było pięknie!

193 komentarze:

  1. Bosz, myslalam, ze to zaklinowany Tropik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spuchniety troche;)
      Cyzbym bla piersa??
      Ale piknie na tych halach Hanus!

      Usuń
  2. A nie, Kasia, zaklinował się tak, że musiałam wleźć na murek wysokości dobrze ponad metr w pionie i żadnego zahaczenia. Dałam radę, a on biedak tkwił między czeremchą, a bzem...
    Na halach cudownie piknie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hana, jestem dumna, że i Ty tam byłaś. I bardzo Ci dziękuję za te zdjęcia z Kościeliskiej - fajnie, że można zobaczyć ją choć w ten sposób:)))) Tropik kopiący - znaczy dobrze jest:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arte, dzięki, ale to żaden wyczyn, Ty to wiesz najlepiej, ale było cudownie i fantastycznie!

      Usuń
    2. Oj było, było!!!

      Usuń
    3. Hano, kamienie przywiozłaś?:))))

      Usuń
    4. Tak Arte! Pół bagażnika! Kalipso zgadła pierwsza:)

      Usuń
  4. To cuś to pewnie oscypek?
    Albo, nie to za łatwo chyba.

    Bidusiek ten Tropik, ciagle z kołnierzem?
    Hana pochodziłas po górach, czas popływac po Mazurach:)) Kajakiem po Krutyni na ten przykład:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, no dzie oscypek! Chociaż to też. Ale nie o to chodzi...
      O kurna, po Krutyni to nie mam kondycji. Chyba.

      Usuń
    2. No to wiem! Gorzałkę jakąś, sliwowicę, czy inny trunek miejscowy. Może naleweczka Miki???

      Usuń
    3. Coś Ty, Mnemo! Naleweczkę spożyłyśmy (bardziej spożyłam) na miejscu.

      Usuń
    4. Eee, do Krutyni nie trzeba kondycji, płynie się spacerowo, tylko jeziora na trasie mogą trochę dać w kość; pamiętam koszmarny wiatr od dziobu na Mokrym... Ale poza tym super :)))

      Usuń
    5. Agniecha, Kalipso była pierwsza...

      Usuń
    6. Ninko, hrehrehre, poza wiatrem i jeziorami co to dają w kość, to super!

      Usuń
    7. Oj, my się wtedy spieszyliśmy i nie przewidzieliśmy tego wiatru, a osoba, która ustalała trasę i czas, z typową dla siebie niefrasobliwością nie wzięła pod uwagę nieco słabszych uczestników spływu. Trzeba po prostu dobrze to wszystko rozplanować. Jak się pół dnia spędza na kąpielach, zabawach i biwakowaniu, to potem na nocleg trzeba się spieszyć. A kiedy się nie zna trasy, nie nie można w porę zareagować (czytaj: pognać towarzystwo, żeby się zbierało :))))))))))))))))

      Usuń
    8. Hano, zgaduję dla samej satysfakcji zgadywania. Jak może kiedyś zobaczysz, kamieni u nas nie brak. Chociaż są inne niż te spod Gubałówki.

      Usuń
  5. Arte, nie tylko kopał, ale i kamienie nabierał do kołnierza:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On bardzo jest zdolny, wczoraj rozpęknął kołnierz wzdłuż a dzisiaj wszerz:)) Pokleiłyśmy go z K., po czym zapytała ostrożnie: A on to miał nowy ten kołnierz? Bo nie wygląda...

      Usuń
    2. Kołnierz już pierwszego dnia był stetrany:)

      Usuń
    3. Żebyś go teraz widziała, obraz nędzy i rozpaczy... Jak wet to zobaczy w piątek to padnie z wrażenia.

      Usuń
    4. Mika, zdjęcie zrób.

      Usuń
  6. Przywiozlas oscypki :) Chyba ;)
    Chce tam jechac juz i teraz :) Pieknie tam jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie oscypki to zakonserwowanego gorala przywiozlas :)

      Usuń
    2. Orszulka, no to sruuuuu!

      Usuń
    3. Orszulka, a po kiego mnie zakonserwowany góral? Wolałabym jakiegoś bardziej żwawego!

      Usuń
    4. :) Mika, ja Ci szfystko jutro napisze w @
      Ide sruuuu spac, bo padam :)

      Usuń
    5. Zeby go postawic na gumnie i podziwac ;)

      Usuń
    6. OK, czekam na maila. Niech ci się góral przyśni:)

      Usuń
    7. takiego marynowanego gorala postawic u bram gumna, Hana - zazdrosciliby Ci ci z tego ogrodu, co to im tam krokodyl chalupy pilnuje...czy to byl goryl. raczej goryl. Konserwowany goral w pelnym rynsztunku na pewno lepszy i z klasom!

      co do tego, co przywiozlas, to sie samo nasunelo, ale juz po musztardzie.
      Choc mi sie jeszcze nasunelo, ze mozliwe, ze znalazlas jakies niezwyklej urody korale z...bursztynu, bo to juz wszystko mozliwe jest....

      Usuń
    8. Marynowany goral :)))
      Paduam :)))))))))))))))))

      Usuń
  7. Orszulka, to nie oscypki! W życiu nie zgadniecie! Co nie, Mika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że nie bardzo wiem które masz na myśli???

      Usuń
    2. No nieee, Mika! Ognio zapytał, dlaczego tak mało???

      Usuń
    3. Już wiem, już wiem!

      Usuń
  8. Przywiozłaś model żaglowca w butelce?
    Nie, to za łatwe... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. AniuM. hrehrehrehrehrehre! Nie zgadłaś!

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia! Aż zatęskniłam za górami... Tropik - dzielny pies! Dobrze sobie radzi, mimo kołnierza.
    A coś Ty takiego przywiozła?
    Oscypki, kamienie...
    A jak pięknie wygląda ten lewitujący pan...
    Właśnie ciasteczka spaliłam na węgiel,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, węgiel zdrowy na żołądek.

      Usuń
    2. Zaraz następne spalę...

      Usuń
    3. Czytałam o kuracji oczyszczającej z toksyn,
      Wcina się właśnie węgiel.
      Sporo tych tabletek zalecają,trochę się obawiam że mogą zamurować na mur beton.

      Usuń
    4. Rucianko, jakieś dziwne to zatkane oczyszczanie. Coś mi tu nie styko.

      Usuń
    5. no bo najsamprzod trzeb zjesc surowego kartofla, zapic mlikiem i zagryzc na kuniec ogorkiem kiszonym. I masz kuracje wegielna jak w banku :P

      Usuń
    6. Dobra, ogórki się kiszą, ziemniak jest i mliko też. Tylko wungiel muszę zorganizować.

      Usuń
    7. moze podpal cos powoli, to sie wyrobi...

      Usuń
    8. Zawsze mogę wygarnąć z kominka!

      Usuń
  11. Hanuś, to ja za wszystko dziękuję! Naprawdę było pięknie pomimo parszywej pogody. Bardzo się cieszę, że ci się udało chociaż w ten jeden dzień wyprawić się bliżej gór. I dziękuję ogromnie za pomoc przy Tropikowych kroplówkach. A grzyby na furtce to ci sama pokazałam:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Pokazałaś mi? E, nieee... Sama je odkryłam, zostaw mi tę radość odkrywcy:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaraz dołożę zdjęcie znaleziska, a Kalipso czekaj na przesyłkę, hrehrehre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no,żeby głazy z gór dźwigać??

      Usuń
    2. Dostanę kawał góry w paczce:)))

      Usuń

    3. W końcu turysty rozniesą po świecie te Tatry:))

      Usuń
    4. Mnemo, jakie Tatry? To leży prawie na chodniku, zawala i zielskiem porasta, nie mówiąc o śmieciach. Poza tym, zobacz zdjęcie, oszalejesz, bo ja oszalałam! Ty wiesz, co z tego można zrobić? U nas tylko te nudne otoczaki:)

      Usuń
    5. Ja kiedyś przywoziłam kamienie z Soły ...w plecaku , ze wsi i znad morza zresztą też .
      Twoje Hana superowe i widać że wybierane ,będą nowe ścieżki?

      Usuń
    6. Marija, coś będzie, ale jeszcze nie wiem co. One nie są wybierane, wszystkie takie są. Tylko tak je ułożyłam.

      Usuń
    7. NIE wybieralas tych najpiekniejszych????? now wiesz???

      Usuń
    8. Opakowane, one szfystkie są zachwycające, więc brałam, jak leci!

      Usuń
  14. No chciałam wpisać te kamienie ale by się nie liczyło bo już wiedziałam wcześniej. Opakowana, bardzo smaczne były te "mordoklejki" tylko słodkie okrutnie. Zwinęłam Mice 3 sztuki. Jejku jak ciepło dziś w Krakowie. Branoc dla całego Kurnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej nocy i ja też spadam. Pięknych snów wszystkim!

      Usuń
    2. Pewnie, że nie, Bacha. Wiedziałaś!
      Wcale nie są za słodkie mordoklejki! Nigdy nie są za słodkie!

      Usuń
  15. Czołem Kurska, i ja odpadam. Gumno strasznie porosło przez kilka dni...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciupaske przywiozlas, tako malo do przypiecia na kolnierzu. Albo parzenice.
    No bo co sie z Zakopanego przywozi? :)))
    Oraz cudnej urody widoki.
    Laczego psinke maltretujecie kolnierzem? Zeby za koparke robil i kamory lejkiem nagarnial? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, Pantera, ciupaske? Toż to obciach. Kamienie wiozłam!
      Psinka po operacji. Musi z tym wytrzymać do jutra. Ale będzie chłopak szczęśliwy bez rondla na głowie!

      Usuń
    2. No o to to bym Cie nigdy nie podejrzewala! To juz kamieni w Wielkopolsce zabraklo? :)))

      Usuń
    3. Pantera, nie zabrakło, bynajmniej. Mam nawet na gumnie cało kupę, co to nam sumsiod przywiózł 2 przyczepy za 50 zeta, cały szczęśliwy, że pole sobie oczyścił i jeszcze grosz jaki z tego. Te wielgachne guazy co to je mamy w ogrodzie, kosztowały drugie 50 zeta, ale to już odpowiedni sprzęt był potrzebny. Ale takich jak w Zakopanem nie ma! One wyglądają, jakby ktoś je pociął w geometryczne kształty i są prawie jednakowej grubości. Tylko układać! Mniam!

      Usuń
  17. A w ogóle, to widać, że nowoczesnośc dotarła i na hale. Bo ten góral ewidentnie telefon obsługuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, nie zgadłaś! On zapalał ćmika!

      Usuń
    2. a ja tez myslalam, ze smsy pisal, stad i piesek swinstwem w gore se odpoczywal....

      Usuń
  18. A było pod górkę wchodzenie? Wysoko? Bo tylko ustawione co parę metrów t ławeczki by mnie ratowały. :)
    No już nie dla mnie łażenie pod górki, ale łazić lubię byle po prostym i do kolejnego zakrętu a widoki podziwiać uwielbiam.
    W Kazimierzu nad Wisłą, parę metrów od pensjonatu, znalazłam wśród osuwiska pięknie wytłoczone w miękkiej wapiennej skale muszle morskie, świadczące o potopie tu byłym. :) Fajne kamorki na gumnie będą wyglądać rewelacyjnie.
    Pięknego dnia wszystkim, uśmiechniętego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elko, to trasa w sam raz dla Ciebie (i dla mnie). Idzie się po równym, tylko chwilami ciut, ale to naprawdę ciut pod górkę, a i ławeczek nie brakuje, nie mówiąc o guazach:)

      Usuń
    2. To się wybiorę :) na guazach se też usiedę, lubię je, szczególnie nagrzane słońcem ale i bez mogą być. :)))

      Usuń
    3. Wybierz się Elka, wybierz! Dasz radę z palcem w uchu i jedną nogą w plecaku!

      Usuń
    4. Elka - ja tez mam tak z chodzeniem, ale moze laweczka niepotrzebna za to duzo zgrzytam zembodouami i marudze. na co nie nalezy zwracac uwagi.

      Usuń
  19. Aj tam, z taką zabawą; jak zwykle się spóźniłam i z nagrody nici; też bym przywiozła kamienie; zwykle jakieś przywożę, chociaż nie aż tyle. Ostatnio przywiozłam sobie piasek znad morza, z Krynicy, ale to było parę latek temu... Zdjęcia piękne, a z Tropika się uśmiałam, chociaż mi go żal, że musi ten kołnierz nosić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, ja mam chyba jakąś niezdefiniowaną, kamienną chorobę. Ale widzisz, jakie one są, prawdaż? Nie mogłam się oprzeć, no nie mogłam:)
      Tropik jutro odzyska wolność! Ale będzie szczęśliwy!

      Usuń
    2. Jutro wolność! Zresztą abażur już by długo nie wytrzymał...

      Usuń
    3. hurra! abazur moze byc do zabawy teraz ;)))

      Usuń
  20. Dzień dobry, ja tez kamieni nawiezłam z Bieszczad :) Nie tak dużo jak Ty, ale we wrześniu znowu jadę i znowu nawiezę!
    Faajne widoczki... Biedny Tropik w abażurze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annavilma, dzień dobry. Twoje kamulce bieszczadzkie też takie fajne, gotowe do użycia?

      Usuń
    2. Fajne! Jakby tak nawieźć z dziesięć razy to bym miała niezły skalniak!

      Usuń
    3. Ania - woz! Moze te gangreny nie rozkopio!!

      Usuń
    4. Skalniaka już nie rozkopio, bo półtorametrowy płot postawiłam. Niedługo same płoty w ogródku bedo.

      Usuń
    5. a po plocie moze Ci sie cus wic przecie, same korzysci z samych plotow!

      Usuń
  21. Widzę że sporo kamieniarskiej braci w kurniku ,też przywożę kamienie . Sporo fajnych kamieni można znaleźć na zwykłym polu ,najfajniejsze takie "poprzerastane" czyli składające się z różnych minerałów i które nie wietrzeją w tym samym czasie .

    Hanuś widać że było ci fajowsko tam pode tymi Tatrami i do tego TAKIE towarzystwo :)))
    Tropik widać w dobrej kondycji jest , dzielnie sobie radzi w tym abażurze :))
    Mika weterynarz pewnie opatrzył już się z różnym wyglądem tych kloszy ,wydaje mi się że im bardziej zniszczony tym lepiej bo to oznacza ,że pies po prostu zachowuje się naturalnie tak jak by był całkiem zdrowy :)) Wyraźnie widać że nie ma doła ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie jest normalne że przywozi się kamienie,patyczki,muszelki i inne przydatne rupiecie? ;)

      Usuń
    2. No dzie, Rucianko, normalny człek przywozi z gór i mórz ciupaskę i parzenicę oraz baloniki na druciku made in China.

      Usuń
    3. Co bogatsi chustę góralską made in China...

      Usuń
    4. To i chusty tam robio? Świat się kończy...

      Usuń
    5. a czego nie robio????
      ja tez grupy kamieniarsko - roznej, zbieraczej.... Tylko pmietajcie - nie trzymac kamieni W DOMU!!!!
      tak samo wrzosow i guzikow. nieszczescie i brak kasy gotowe. nieszczescie w sensie braku szczescia, a nie wypadunek jaki.

      Usuń
    6. A balkon się liczy jako dom?

      Usuń
    7. chyba nie...na pewno nie....nie i jusz ;)

      Usuń
    8. Opakowana, z guzikami będzie trudno! Poodpruwać, czy jak? Wreszcie wiem, dlaczego kasy u mnie niedostatek! Idę cholerstwo pruć!

      Usuń
    9. chodzi o kolekcjonowanie - rumowisko se urzadzsz w domu - piniendze zamieniaja sie w te kamienie, tak samo z guzikami, ale to takie guziki luzem w duzych ilosciach, nie badz Amisz i nie odpruwaj guzikow bo ci portki spadnom i ukazom sie kalesony i na co Ci to. ma byc nadmiar guzikowy, ten to szkodliwy jak parszywa zaraza! a kamienie w chalupie to nie tyko brak kasy ale i brak szczescia , kamienie w domu to gorsze niz guziki!!

      Usuń
    10. To mnie kapkie uspokoiłaś. Jeśli guzików nie muszę pruć, chociaż mało ich w szafie, bo nie lubię. Wolę przez eb, albo na zamek.
      Kamienie tylko na gumnie. I kilka (ze 4?) pomalowanych w domu. To się nie liczy.

      Usuń
  22. Hana co prawda w zimowej szacie dolina wyglądała troszkę inaczej ,ale rozpoznaję wszystkie miejsca przez Ciebie uwiecznione :)) Owiec ino nie było . Piękną wycieczkę miałaś :)) To coś lewitujące pod tym kapturem to mi na kobiete wygląda .
    Mam trochę fajnych zdjęć na temat obyczajów weselnych ,chyba zrobię jakiego posta na ten temat ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Wołał kto Opakowaną,znowu się nam zgubi.

    OdpowiedzUsuń
  24. Rucianko, nie wołałam, ale Opakowana już się przyuczyła i jest czujna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Marija, z ust mi wyjęłaś kwestię na temat tropikowego abażura. A wiesz, jak się klinował w tych krzakach nad murkiem z tyłu domku? Aż dziw, że abażur tyle wytrzymał.
    Posta o weselach pisz.

    OdpowiedzUsuń
  26. O matko jak pięknie w tych górach!!!
    Chciałabym kiedyś to zobaczyć na własne oczy, ale na razie muszę się kontentować Twoimi pięknymi fotkami, Hanuś.
    Co nie zmienia faktu , że bardzo Ci zazdroszczę tej wizyty i spotkania z Miką.

    Ps. Tak patrząc na te fotki pomyślałam sobie, że może owieczkę z gór przytachałaś coby uzupełnić stan pogłowia u siebie.
    Poza tym miałabyś darmową kosiarkę i jaką ekologiczną na dodatek:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garde, od Ciebie nie tak daleko w Tatry i do Miki! Można wyczaić autobus za 5 zeta, zapytaj Arte, one jest oblatana w temacie podróży!
      Omatulu, jeszcze tylko owieczki mi trza:)))

      Usuń
    2. Ja to się już niedługo na auto-stop przerzucę:)

      Usuń
    3. Arte, Polski Bus sprzedaje już bilety na jesień po 5, 7 lub 10 zł....

      Usuń
    4. Polski Bus jest fajny :)
      Owca dobra, koza lepsza ale bardziej radykalna, bo i plot i lancuh by zezarla....
      Rucianka - jestem, jestem, choc z posligiem, bo tu ciagle COS....juz nie wiem, gdzie czasami gorzej gonie ogon - tu czy tam! Tu jest ciagle cos do naprawienia (kosiarka, tv, samochod), badz kupienia (drewno) badz zrobienia (telefony do majstrow etc), tam - praca. z ktorej jest pieniadz jakis, wiec sie dziwnie kalkuluje tu z tam, hrehre

      Usuń
    5. Opakowana, to proste. Co tam zarobisz, tutaj wydasz.

      Usuń
    6. Swieta prawda :) Ja juz sie szykuje do wydawania...;)

      Usuń
    7. Miko, ale Polski Bus do mnie nie dojeżdża:)

      Usuń
  27. Hana, to mialas obciazony bagaznik tymi guazami. Wiatr by Cie nie porwal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulko, zachłanna jestem na kamienie, trochę tego było, a nie chciałam drastycznie zwiększać sobie kosztów podróży - wiadomo, z obciążeniem więcej paliwka wychodzi. Pazernam i skompam jednocześnie, co robić? Jak żyć?

      Usuń
    2. Ja też pazerna jestem,otoczaki ciągle przywlekam z różnych miejsc.Szkoda że takich dużych nie mogę udźwignąć.
      A w składzie gdzie sprzedają kamulce,oczy świecą mi jak brelanty i latam od jednej do drugiej pryzmy.
      Przy okazji pytam czy sunia wysterylizowana i gdzie śpi i co je a zimą gdzie mieszka.
      Oj upierdliwa jestem.

      Usuń
    3. Rucianko, jaka sunia?

      Usuń
    4. Z tego składowiska do którego czasami zaglądam.

      Usuń
    5. Rucianko, przytępiło mnie co nieco. Nadal nie kumam. Aaaa, teraz z nagła skumałam! I co Ci odrzekli? Że śpi w łóżku, je kawior i oczywiście wysterylizowana?

      Usuń
  28. To troszkę tych kamieni podźwigałaś :-)
    Zdanie na temat Krupówek i Zakopanego mamy bardzo podobne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mało Graszko, za mało! Teraz Mika nie może u mnie pokazać się bez kamieni. Parę latek i podjazd będzie:)))
      Jako rzekła Grażyna, na zakopiański syf i malarię należy oko zamknąć i w góry lecieć.

      Usuń
  29. O jak milo jest sobie powspominac Koscieliska...jeszcze w tym roku tam mnie nie bylo, jestem co roku a w tym tez mam zamiar byc. zakupilam wlasnie maka kukurydziana, bo powiedziano mi, ze juz jej nie beda sprowadzac a ja chce Mice zrobic sniadanie wenezuelskie, obiecalam, tylko jeszcze nie wiem kiedy. Wiec byly nerwowe zakupy ale potem powiedziano,ze jednak beda sprowadzac...
    Bardzo mi sie spodobaly lowieczki i goral strojny, wysoki i szczuply nad wyraz. No i ten pies co to ze swinstwem do
    gory lezy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, kiedykolwiek to będzie i tak będzie wspaniale:))) Mam dla ciebie przewodnik po wsi Kościelisko i okolicach , którego angielską część tłumaczyłam:))) Bardzo ładnie to gmina wydała.

      Usuń
  30. Grażyna, Mika się ucieszy, że o niej pomyślałaś i nabyłaś mąkę kukurydzianą.
    Musisz się jakoś wstrzelić w Tatry, bo teraz to tam pewnie turystyczny armagedon. Ja się jeszcze załapałam na końcóweczkę przedsezonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, jesień????

      Usuń
    2. Bardzo prawdopodobne, ze jesien , zwykle na poczatku wrzesnia zdobywamy gory...

      Usuń
  31. A ja obstawiałam, że owczarka podhalańskiego przywiezłaś ! Ale kamienie są w porzo ! Taki naturalny materiał budowlany, i w dodatku tak pięknie obrobiony, to aż się sam pchał do zabrania ! Aż dziw, że miejscowi nie wpadli na pomysł, by to wykorzystać !
    Dziędobry !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leżą se tak bezpańsko już ze 30 lat... Po osuwisku ziemi z Gubałówki podczas powodzi. U nas podmurówki robią raczej z otoczaków. Chociaż te łupane też się pojawiają.

      Usuń
    2. Ewa, nie, owczarek nie postał mi w głowie, a żaden bezpański szczęściem się nie napatoczył, bo gdyby sie napatoczył...

      Usuń
    3. Mika, kamulce już są pańskie. Masz przechlapane, ktokolwiek pojedzie od Ciebie do mnie!

      Usuń
  32. Widzieliście z księciem to samo wesele;)))) Tyle, że on również młodą parę i nawet księdza;))) Wrócił absolutnie zauroczony górami, co mu się zdarza zawsze, gdy nie jedzie ze mną - bo lubi oglądać góry z dołu, jak Kasprowicz. Ja natomiast lubię oglądać góry z góry, jak Tetmajer;))) Nijak nie możemy się pogodzić w tej materii, dlatego tam razem nie jeździmy;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książę jest widokowy a ty nogowa, najwyraźniej. Mógłby czekać i podziwiać widoki z dołu jak ty byś szła w góry. Zaprzyjaźniłby się z owieczkami.

      Usuń
    2. Krecie, wontpię co do wesela. Przestwierali się w tę i nazad w różnych miejscach.

      Usuń
  33. Witam Kurki wszystkie.
    Powspominałam sobie, bo kiedyś na Ornaku się bywało i Czerwonych Wierchach, teraz to już wolę z górki, a nie pod górkę. Zakręty i linia horyzontu zawsze mnie fascynowały, jeszcze trochę, jeszcze...ech młodość.
    Tropik bardzo dzielny i fajnie Wam było. Co do przywożenia to obstawiałam jakieś powykręcane gałęzie lub korzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie zebrałaś się na herbatkę lub sokawkę do nas...

      Usuń
    2. Też żałuję, ale czasu mi brakło. Może po sezonie sobie parę godzin wyskoczę...

      Usuń
  34. Hanuś, jaśmin zaczął kwitnąć... I pachnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszszsz kurna, a tak lubię jaśmin, a nie mam. Błąd. Do naprawienia.

      Usuń
    2. O, mogłaś wziąć ten malutki...

      Usuń
    3. Że o czeremsze nie wspomnę.

      Usuń
    4. Nie wspominaj, bo mnie szlag trafi. Ze sklerozy.

      Usuń
    5. Rany, u nas już przekwitł, tylko w mocno zacienionych miejscach jeszcze jest...

      Usuń
    6. Ninka, u nas wszystko z opóźnieniem kwitnie...

      Usuń
  35. Sporo tych kamuli. Myslałam, że jakies groszki w kieszeni przywiozłaś:) Co znimi teraz? Ścieżka jakaś? Zdradź koncepcję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurna, Mnemo, mało ich. Wyjdzie może okrąg o średnicy metra, chociaż dobiorę z mojej sterty otoczaków takie mniej otoczone i będzie większy. Chyba że Mika zaraz do mnie przyjedzie duuużym autem:)

      Usuń
    2. Na ścieżkę za mało - zważywszy, że ja mam bardzo długie ścieżki:)))

      Usuń
  36. 40 stopni dzis.Obecnie tylko 32 na tarasie. Hortensje padly. Takoz i ja.,Niedlugo mnie po prostu zeskrobia z asfaltu.

    Mika, pragne jasminowego zapachu. W Polsce pachnie-tu wcale.

    OdpowiedzUsuń
  37. Kasia, u nas niewiele chłodniej. Pół godziny temu skończyłam podlewanie, właściwie już przy świetle księżyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bijemy rekordy:((
      http://www.meteofrance.fr/actualites/26520660-vague-de-chaleur-des-temperatures-record

      Usuń
    2. E tam, ils nous font peur!

      Usuń
  38. Mika, patrzę na zdjęcia i dochodzę do wniosku, że ta lebioda bardzo ładnie tam wyglądała. Żałuję, że ją wywaliłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz. Ja żałuję, że wygoliłaś wszystko naokoło funkii, jak była tam trawa to Tropik lał na trawę, a teraz leje wprost na funkie, długo nie pożyją...

      Usuń
    2. Wniosek jeden sie nasuwa - golenie nie jst dobre...
      A kamulki piękne!

      Usuń
    3. Mika, jednakowoż funkie w trawie nie mają sensu, bo ich nie widać! To po kiego grzyba tam są? Odkryłam je przypadkiem! Poza tym odporne są, może dadzą radę?

      Usuń
    4. Hłe, hłe, Tropik ma duże możliwości:)) Ale może dadzą radę, albo coś tam trochę zarośnie:)))

      Usuń
  39. Kalipso, jeden jest Twój!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję! Namaluję mu oczka i buzię. I będzie góral:)

      Usuń
  40. Mika, przecież ułożyłam tam kamienie zabezpieczające! Moim psiurom wystarcza! Chyba nie doceniłam Tropika!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlazł dzisiaj do tej dziury koło bzu i wywalił to plastikowe krzesło, które tam wsadziłaś... I to wszystko w abażurze oczywiście:))

      Usuń
  41. No i taki sik po wycięciu jajek, no, no...

    OdpowiedzUsuń
  42. Ło matko, to jakaś kurza choroba te kamloty. Dla udowodnienia przesyłam swoje http://zielnikhani.blogspot.com/2013/07/zapracowana-jestem-o-matko.html. Niestety z cegłami mam to samo, hrehrehre;-D
    Tropik podbił moje serce, już go kocham:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się że właśnie te liczne podobieństwa zgromadziły nas w Kurniku.

      Usuń
    2. Haniu i Rucianko, ja tam jestem pewna!

      Usuń
    3. Haniu, dziękujemy za wyrazy uczuć głębokich, Tropik macha ogonem:))) On się daje kochać bardzo...

      Usuń
  43. Witam Kurki w klimacie tropikalnym. Już na termometrze w cieniu 29 stopni. Zakupy zrobiłam skoro świt, nie wiem czy iść w plener, czapki ani kapelutka nie mam.
    Miłego dnia życzę i odporności na upały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, kapelutek mus kupić! W końcu damą jesteś!
      U mnie też upał. To jakieś głupie jest: jak nie ma pogody to się siedzi w domu, bo nie ma pogody, a jak jest słońce to się siedzi w domu bo za gorąco...

      Usuń
    2. Kapelutka odpowiedniego nie znalazłam, widać żadna ze mnie dama, bo damom do twarzy, a mnie nie. Wiaterek wiał, nawet było do wytrzymania. Jeszcze mi się mózg nie przegrzał.

      Usuń
  44. ja tam mam cierpliwość i bardzo lubię, dlatego możesz wkleić nawet 500 fotek :))))))))
    i naprawdę fruwałaś w powietrzu? bez żadnych linek ? ;DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Polly, lewitowałam normalnie!

      Usuń
  45. U mnie 30 w cieniu.
    A ten juhas to taką sporą ciupagę mo , hre hre :)
    Kocham góry...choć chyba bardziej Sudety, a z tamty strony to Bieszczady mnie ciągną i Beskid Niski.
    Fajnie, że fruwasz sobie, ja na razie udupiona, może po okolicy się pokręcę.
    Absorbery dziś ostatni dzień w przedszkolu.
    Kambolce super. Kocham miłością pierwotną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tupaja, ja też! Masz lepsze na swoim gumnie!

      Usuń
  46. Dziędobry w to lato. U nas wiaterek i duuużo stopni, i o dziwo da się wytrzymać ! Gorzej będzie, jak słoneczko kochane przelezie na stronę okien mojego mieszkania. Wtedy to piekarnik !

    OdpowiedzUsuń
  47. Ojtam, zaraz piekarnik. Czekaliś na to pół roku, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze Hana że się znasz. Żadnego narzekania na upały! Potem biadolić będą że zimno w zimie... Niech nam żyje lato w temperaturze odpowiedniej! Niech żyjom upały! Niech żyją wschody słońca o 4 rano i zachody o 21!!! Huraaaaaa.....

      Usuń
    2. huraaaaaaaaaaaaa , pieczmy boczki bo zima idzie,dni coraz krótsze.
      Łapmy zapasy witamint d.

      Usuń
    3. Dzieci poszly na spacerek. w cieniu, jest tez wiaterek. ledwo doszly nazad do domku...to chyba troche przesada z tymi upalami...przeciez mogloby byc chlodniej i dalej byloby cudownie...dzis zaspalam i wstalam o 8 i juz bylo za goraco zeby siedziec na tarasie W CIENIU!!! ja chetnie lapie wit D, ale nie kosztem poparzen 10tego stopnia!

      Usuń
  48. Mika, jak Tropiś się czuje, jak mu abażur zdjęłaś, a dochtor szfy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tropiś wesolutki, ulżyło mu, tylko trochę przymulony przez pogodę. Wybieram się dzwonić do twojego weterynarza w przyszłym tygodniu w kwestii tego guza co mu wycięli.

      Usuń
  49. Hano, Miko, podziwiałam już wczoraj tę relację kilka razy. Suuuper zdjęcia, super pobyt, Hana twoja kondychę podziwam szczerze, że też te kamienie dałaś radę! I szczyty zdobywać!
    Tropikowi zdrówka życzę nieustająco. Kochana ta psina namęczy się wybitnie, może w końcu nadejdzie dla niego i dal was czas bez choróstw! Tego wam życzę. :)
    Uśmiałam się znowu po raz kolejny ze "świństwem do góry" - genialne to jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy za życzenia, bardzo się przydadzą. Faktycznie coś mamy pecha do tych wszystkich chorób:((( Jakiś długi okres spokoju by się przydał.

      Usuń
  50. A co tu tak pusto? A, śpiom...

    Mika, trzymam kciuki, żeby ten czas spokoju już się zaczął...

    OdpowiedzUsuń
  51. Witam Szanowne Kury.
    Pogoda bez zmian, słońce, słońce i już 28 w cieniu. Nie ma wiatru, będzie ciężko. Doszło wczoraj do łapoczynów, ale już jest spokój.
    Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  52. Cześć.
    Widzę że dzielimy się na dwa podgatunki:
    Kury Pieczone i Kury Mrożone.
    Ciekawa jestem których jest więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jam jest mrożona !

      Usuń
    2. ja jestem upieczona, usmazona i uduszona....czyli taka potrawka w sumie...

      Usuń