wtorek, 7 lipca 2015

Lanie wody dla ochłody

Żar się z nieba leje, pieski nie chcą wychodzić z domu, a jeśli wychodzą, to z ręcznikiem na głowie - serio! Kładę im na głowę i kark mokry ręcznik i one tak chodzą, zwłaszcza Frodo, bo Wałek jest zbyt szybki i ręcznik migusiem leży w krzakach. I ochoczo, jak nigdy, wracają do domu. A w domu super klima! Na schodach do piwnicy stoi wentylator i dmucha stamtąd przyjemnie chłodnym powietrzem. Miejscówka przy drzwiach do piwnicy (z siatką - to wersja letnia) jest oblegana. Sama chodzę w mokrych ciuchach - na chwilę pomaga. Znikąd ratunku, ani śladu deszczu. Nie wiem, jakie są prognozy. Ogród podlewałam trzy godziny, o rachunku za wodę pomyślę jutro. A i tak gumno wygląda raczej żałośnie, całego nie podleję przecież.
Pół roku temu gadałyśmy o bocianach, żeby już przyleciały, i że zimno, i żeby już ta zima się skończyła. A teraz mus się chłodzić za pomocą zdjęć - do czego doszło! Ja zasadniczo nie narzekam (no, czasem pokwękam, że gorąco), tylko ta susza mnie wkurza.
Pamiętacie o wodzie dla ptaków w ogrodach, na balkonach i gdzie się da? Stawiam też pojemniki z wodą po krzakach dla innej żywiny - wsiowych kotów, jeży, żab, jaszczurek i kto tam jeszcze zechce się poczęstować. I cięgiem dolewam, bo paruje błyskawicznie. Albo tak szybko wypijajom.
Teraz dla Was wystawiam pojemnik w postaci zdjęć. Trochę wody dla ochłody. Ich autorem jest Ogniomistrz:




I cuda na kiju (dosłownie) z Nowego Tomyśla. To niewielkie miasto niedaleko Poznania, które wikliną stoi.Zajrzyjcie tutaj i tutaj. Osobiście wielbię wiklinę i mam wobec niej szerokie plany (jak tylko upał odpuści), bo rośnie na gumnie - sami ją posadziliśmy.
Poniższe zdjęcia też zrobił Ogniomistrz:


W Nowym Tomyślu znajduje się muzeum wikliniarstwa. Na jego terenie stoją przepiękne formy rzeźbiarskie z wikliny, bardzo inspirujące. Pokażę je Wam przy następnej okazji, bo miszcz maluje i musiałby poszukać zdjęć i je zgrać. Nie będę przecież przerywać procesu tworzenia, hrehrehre...
Prozą życia w chałupie i na gumnie zajmuję się ja.
Oesssu, jak gorąco...

I co, chłodniej Wam od lania wody?

178 komentarzy:

  1. Wczoraj, jak jechałam pociągiem do Olsztyna, złapała nas taka burza, że pociąg zaczął przeciekać, naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AniuM., znaczy w Olsztynie bawisz i okolicach? Może to był pociąg w wersji cabrio?
      Coś błyska na horyzoncie, ale nie śmiem myśleć, że do nas dojdzie. Będę udawać, że nic mnie to nie obchodzi:)

      Usuń
    2. Już jestem znowu w Warszawie (jak wiesz, moje podróże są zwykle krótki i intensywne :)
      Współpasażerowie wysunęli przypuszczenie, że pociąg się rozsechł od suszy i dlatego jest nieszczelny. Jak nasiąknie, to się uszczelni i będzie git!

      Usuń
    3. AniuM., zaiste, trudno za Tobą nadążyć. To Ty jechałaś DREWNIANYM pociągiem?

      Usuń
    4. No, z pewnością był dziurawy...

      Usuń
    5. Korniki go przeżarły. I kołatki.

      Usuń
  2. Dzięki. Chłodniej i cudne zdjęcia. Tutaj też gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, duszę sięęęę! Musiałam pozamykać okna, coby ich nie wyrwało!

      Usuń
  3. Dech mi zaparło, szczęka opadła. Rany jakie cudne zdjęcia!!! Jestem w raju.


    Pozdrawiam Maja z bloga Bajki Majki


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplimenta, Bajkomajki. Przekażę miszczowi:)

      Usuń
    2. No piękne foty. I ta wiklina taka... wikliniasta! Kocham wiklinę. Najczęściej w postaci koszyków, ale cokolwiek wikliniaste to mi zaraz kolana miękną. Jak z Bieszczadzkiej wyprawy wracalismy do dom, to tam gdzieś pod ukrainska granicą takie wielkie pola wikliny były, ale faaaajne ....

      Usuń
    3. Annavilma, mam zamiar odwalić jako rzeźbę wybitno. Jak odwalę, to pokażę.

      Usuń
    4. No to ja się juz zasadzam i czekam...

      Usuń
  4. Nic mi nie chłodniej. Zdycham i dyszę. Kiedyś tak nie miałam. Lepię się do foteli i kanapy. Na Mazurach wczoraj już padało -donieśli. Od czwartku ma być już dużo chłodniej. Ta susza mnie martwi. Gdzie nie spojrzysz trawa wypalona, liście lecą z drzew, krzaki oklapłe. Lanie wodą gumna to tyle, co ksiądz pokropił. Moja wiklina, ta od Ciebie, wyschła, szkoda, bo już była spora. Widzisz, w te upały chłodek piwniczny, jak znalazł. Ja powninnam pomyślec o klimatyzatorze, choć upałów jest dni kilka, a rok cąły grat musi gdzieś stać. Ino gdzie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnemo, wiklina może odbije, daj jej szansę - podlewaj. Dam Ci nową zresztą. U nas też liści pełno, przecież drzew nie podleję...
    Klimatyzator ustaw na telewizorze:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie jakby chłodniej... Od tych pięknych zdjęć oczywiście:) Zachwyciły mnie cuda na kiju.
    Ciekawa jestem, co miszcz maluje, ale nie przeszkadzaj, Hana, nie pytaj... Miszcze tego nie lubiom.
    ALe jak już namaluje, to pokaż, plizzzz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, pokażę, pewnie. Dobrze mu idzie. Poszłam dzisiaj na pocztę z "kamieniem" z Tater dla Ciebie, w domu nie zapakowałam, bo nie miałam stosownego opakowania, a na poczcie przypomniałam sobie, że zapomniałam o Twoim adresie:)))

      Usuń
    2. A to pech! Nic to... Poczekam na swój kamiuszczyk:))) Jutro jadę na wieś i pewnie do soboty nie wrócę, to i tak nie mogłabym go zobaczyć. Ale ciekawość mnie zżera:)

      Usuń
  7. Aż cudne zdjecie wiklinowego namiotu, chce sie mieć, tylko jak sie zabrać za taki majstersztyk?
    Futrzaki boskie proszę o ugłaski ode mnie☺.
    Chlodniej póki, co nie jest, ale ze pora północy juz to przyjemne 22 stopnie i otwarte okno tuz przy łóżku, tylko nie wiem czemu sen do mnie nie przychodzi...
    Milej nocy😉

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi tam nie potrzeba chlodzenia, bo mam na dworze 18° po kolejnej burzy. A podobno w nocy maja nadciagnac nastepne, wiec spoko. No i w ogole jak mozna sie chlodzic tako brudno wodo, jak na tych zdjeciach? :))) Okolicznosci przyrody wprawdzie przepieknej urody, ale do wody balabym sie palca zamoczyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantera, chodzi o chłodzenie mentalne. Ja tam nie wiem, czy to brud, czy światło. Trzymajmy się tego, że to światło.
      U nas grzmoci i okropnie wieje, a deszczu ani śladu:(

      Usuń
  9. Czarny Kocie, zacznij od posadzenia wikliny, a potem ją prowadź za rączkę.
    U nas rozpętała się nawałnica - pomogło moje udawanie, że nic mnie to nie obchodzi. Ale musiałam pozamykać okna i chyba się uduszę. Oraz muszę się rozłączyć, bo zaraz i tak nie będzie prądu - u nas rzecz normalna. Aż się dziwię, że jeszcze jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ziemie ktore tu mam nie nadaje sie pod wikline. Sa bardzo piaszczyste, ale w przyszlym roku spróbuję na malej powierzchni, najwyzej bede podlewac poki malutka bedzie, a pozniej sobie powinna poradzic☺
      U mnie burza taka super szybka, ledwo okna zdarzylismy zamknac, a juz byla nad nami- trwala 15 minut. I te 15 minut stałam w jednym oknie, bo zamkniecie od wewnatrz popsute, a ze wiatr wial, to mi je probowal wyszarpnac. Dalam rade,po 10 minutach obczailam ze jak przeciagne firanke na zewnatrz i pociagne do srodks to sie na niej zakleszczy, tak zrobilam i zadzialalo.
      Ledwo wrocilam do łóżka burza przeszla, wiec wstalam pootwiac okna, od tamtej pory na dworze mam 19 stopni, a teraz wlasnie zaczął siapić deszczyk.
      Milego dnia☺

      Usuń
    2. Czarny Kocie, u nas podobnie, co miły chłodek! A co ważniejsze, dobrze podlało - tralalala! Wiatr wyrwał podporę spod hortensji pnącej, na szczęście nie połamał jej jakimś cudem. Musiał też coś wyrwać w rurach, bo prąd wrócił, ale wody nie ma:)
      W kozie (piecu) był wróbelek. Jak on to zrobił, nie wiem. Przebył długą i krętą drogę, ale już odzyskał wolność.

      Usuń
    3. Acha, Czarny Kocie, wiklina nie jest wymagająca. U mnie ziemia gliniasta i zbita jak skała. Jakoś rośnie.

      Usuń
    4. U mnie na w zagłębiu grojeckich sadow szkód nie ma, tylko troche gałęzi nalamalo z drzew, ale wszystkie media działają poprawnie. Widze w tv, ze w innych regionach nawalnice poczyniły ogromne szkody.
      Mam nadzieje, ze woda powroci u Ciebie równie szybko, co prąd.

      Usuń
    5. U mnie na w zagłębiu grojeckich sadow szkód nie ma, tylko troche gałęzi nalamalo z drzew, ale wszystkie media działają poprawnie. Widze w tv, ze w innych regionach nawalnice poczyniły ogromne szkody.
      Mam nadzieje, ze woda powroci u Ciebie równie szybko, co prąd.

      Usuń
    6. CzarnyK. wody nie ma nadal.

      Usuń
  10. Zdjęcia piękne i takie pełne spokoju...
    U mnie dzień znów był upalny, ale w nocy pada i cudownie się na werandzie siedzi i się sączy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Damokier, zdenerwowałaś mnie. U nas tylko grzmoci i wieje!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobranoc Kury, trzyma mnie tylko UPS, już nie ma prądu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobranoc Kurki. Duszno, wiatr ustał, na zmianę się nie zanosi. Idę spać.

    OdpowiedzUsuń
  14. A u nas , po głośnej, chociaż niezbyt obfitej w wodę burzy nocnej, jest chłodno. W końcu. Wczoraj przed nawałnicą był chyba jakiś lokalny rekord lepkiego upału - o północy na termometrze było 27 stopni, a wiatr wiejący od gór przypominał powietrze wychodzące z suszarki do włosów. Koszmarne!
    Ale, jako że pogoda zmienną jest - chłodne dzień dobry Wam - Kury!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równie chłodne dzień dobry! Tylko dlaczego nie ma wody???

      Usuń
  15. Serdeczne pozdrowienia i od razu się przyznaję - nie mam czasu pogadać, gdyż ... Grażyna i P. szykują WENEZUELSKIE ŚNIADANIE:)))) Ojej:)))) Ale się dzieję:)) Przyjechali do mnie w gości:))))
    Bardzo szczęśliwa cudARTeńka:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zachwycam się zdjęciami:)))) I już lecę, gdyż jak ONI w mojej kuchni robią te arepy, to głupio mi tak siedzieć przy komputerze:))))

      Usuń
    2. wrzuć zdjęcia tego śniadanka !

      Usuń
    3. Arte, to wy tak wcześnie wstajecie??? O matulu...

      Usuń
    4. Mika sprawdź sobie o której zazwyczaj Grażyna pisze komentarze :)) Coś mi się wydaje ,że u Ciebie to wenezuelskie śniadanie też wczas będzie :))

      Usuń
  16. Ja tez czasu nie mam, bo szykuje SNIADANIE WENEZUELSKIE! Ojej! ale sie dzieje. Artenka ma PLANY! a wy znacie Artenke, wszystko jest doglebnie zaplanowane i nie pozostawia chwili bezczynnej. Lece do P. bo sam walczy w kuchni ale mysli leca do Was Kurnikowych Kur! Jeszcze musze pochwalic zdjecia O. ale to juz wszyscy wiemy ,ze robi zdjecia ochach, i jeszcze szybko zachwycam sie Frodo i Walkiem, upal im pieknosci nadzwyczajnej dodaje. Rownie szczesliwa Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arte, Grażyna! Ode mnie uściski, smacznego Wam wszystkim i pięknej wycieczki!
      U mnie tylko kasza jaglana...

      Usuń
    2. ale, że co, że Grażynka już w Polsce???
      Pozdrawiam Szczęśliwe Kury ! :) To chyba wynika z tego, że Wy jesteście z Wolnego Wybiegu, chociaż tak bardzo się spieszycie ;)

      Usuń
    3. Sonic, hrehrehre, Grażyna w Polsce jakoś od miesiąca:)))

      Usuń
    4. Grażynka, uściski, a kiedy u mnie śniadanie?

      Usuń
    5. Do wenezuelskiego śniadania kolejka się ustawia ,to może ja też w niej stanę ? :))
      Grażyna nie wybierasz się do Wrocławia ?

      Usuń
  17. U nas dziś w nocy deszcz spadł. I trochę chłodniej już więc można żyć.
    Wiklina ma cos w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna, oj ma! Jest fantastycznym tworzywem, trzeba tylko opanować sztukę obróbki, ale i bez obróbki zaplatana jest piękna.

      Usuń
  18. Dzień dobry. U nas popadało wieczorem, ale było duszno cały dzień mimo, że temperatura spadła.
    Wiklinowy lasek cudny i dobra inspiracja!

    Pozdrawiam i zasuwam zasuwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, przecież na urlopie jesteś!

      Usuń
    2. E,nie, to tylko urlop od domu i kraju,*tam nie pracuję zawodowo,wiec tu mam okazję pozapierniczać fizycznie( mam za zadanie pomagać mężowi i jak jest okazja, to i dorobić na waciki:)

      Usuń
    3. Aaa, to co inszego! To zarabiaj, może i na płyn micelarny starczy?

      Usuń
    4. :) Prędzej na karmę dla kotecków, bo żro ile wlezie jedno przez drigie a trzecim pogania :)))) I na skarpetowe zapasy, chciałabym.

      Usuń
    5. To tem bardziej zarabiaj, hrehrehre.

      Usuń
  19. Jakie piekne te cuda na kiju :) Cos niesamowitego :)
    Walek i Frodo jak zwykle dostojni, dzie jest reszta ekipy ? Skryla sie w szufladzie ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulka, widziałaś wiklinowe parasole? Spać mi nie dajo.
      Reszta śpi rozwalona na słońcu, jej upał nie przeszkadza.

      Usuń
    2. Widzialam :) I ten ludzik pod parasolem...:)
      Piekne to wszystko, pracy na pewno duzo przy tworzeniu tych wspanialosci wiklinowych, jednak efekty sa tak zachwycajace, ze moga czlowiekowi nie dawac spac :)

      Usuń
  20. Zdjęcia piękne i chłodzące , i cuda na kiju też super, i jednak trochę po mikrym nocnym deszczyku trochę się ochłodziło. Ale ma być znów gorąco i nadchodzi kolejny front, może popada więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, a było tak pięknie i chłodno! Już się zmyło. Dobrze, że trochę gumno podlało. I zwierza mają co pić.

      Usuń
  21. Hej! U na słonecznie i wiaterek powiewa. I ja powiewam po domu, póki ludziki śpią:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam, ale się działo. Burza wielka była o 6 rano, powiało, zagrzmiało, polało i poszło. Teraz już tylko pełno oberwanych gałązek i liści, trochę chmurek i 25 stopni już. Miałam nadzieję, na większe ochłodzenie.
    Pozdrawiam Wszystkie Kury, szczególnie Te od egzotycznych śniadań.
    Zdjęcia zachwycają jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, i u nas już upał. Śniadanie też u mnie mało egzotyczne:(

      Usuń
    2. Śniadanie u mnie też zwyczajne, chlebek ziarnisty ser owczy i zielona herbata.
      Bura szkód narobiła, pozrywała trakcje, powaliła drzewa, zaraz się zrobiło zmieszanie i kłopoty z komunikacją. Już 32 stopnie i duszno.

      Usuń
  23. U nas burza była w nocy. Całkiem fajna z deszczem i grzmotami oraz błyskami. Lu bała się za to okropnie, łaziła mi po głowie, lizała po oku i dyszała w ucho. Udawała że chce wyjść. A jak wyszłyśmy, popatrzyła i zawróciła, a potem ułożyła się do spania. Na mojej głowie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Boszszsz, jak to dobrze, że nasze psy się nie boją. Z Frodulą na głowie mogłoby być ciepło:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. Ojej ależ piękne zdjęcia. Co artysta, to artysta:))
    Wiklinowe "budowle" spodobały mi się bardzo, taka altana cudo.
    Tutaj, w naszych okolicach, w Rudniku nad Sanem, też zajmują się wikliną . Nawet odbywa się festiwal, na którym swoje wyroby prezentują okoliczni rzemieślnicy. Niesamowite rzeczy z niej wyplatają.
    Współczuję zwierzaczkom, jak one wytrzymują w ten gorąc w swoich futerkach to nie wiem.Człowiek by chętnie pozbył się najmniejszego skrawka ciucha ,a one przecież futerka nie zdejmą, biedactwa.
    U nas duchota od rana. We wtorek padało trochę po południu i w nocy, wczoraj patelnia. Dzisiaj rano trochę pokropiło a teraz duchota taka, że nie ma czym oddychać.Normalnie masakra. Dobrze choć, że lekko wiaterek powiewa.
    Może się narażę niektórym , ale nienawidzę upału, dla mnie 26C to max.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nasz w nocy pierony walily i polalo. obudzil mnie ciag wichuru, tak wialo strasznie mocno i glosno jednostajnie. a potem zaraz jak nie walnie takie piereon jeden z drugim. Powalilo, popadalo, przeszlo mimo i rano szaro...no i temperatury ludzkie - 26 - 28 stopni, drobny wichurek i popadywa. niestety od czasu do czasu wyjrzalo slonko i porobilo parne pogode.... na co to komu???

      Ja tez nie cierpie upalu, jak mi za cieplo (teraz caly czas, bo mi jest zawsze cieplo!) to od razu mam goronc wlasny, staroswiecki i siedze kapionca potem a ludzie sie na mnie gapio...niech sobie sami maja takie uderzenia tzw goraca...czy ja tak juz do konca zycia bede miec????????????????????????
      Gardi - nie narazisz mi sie - 26 stopni to mila temperatura i powinien byc zakaz na wiecej. trzeba te roznice dzies zadolowac i spozytkowac jak bedo mrozy.
      Jutro lete do nasz, do UK, tam temperatury wrecz zupelnie ludzkie, przynajmniej u nasz na gorze mapy, nawet i wdzianko mozna by zalozyc, hohoho.

      Usuń
    2. Opakowana, ja wiedziałam, że my to mamy wiele wspólnego ze sobą, łącznie z umiłowaniem "ludzkiej " temperatury. Przy takiej jak teraz ,,to żyć się nie da a dopiero co dłubać np.
      Tak po cichu to Ci powiem że ja tęsknię za taką zimą, jaka pamiętam z dzieciństwa. To co było w tym roku to kpina a nie zima wrrr.
      U nas od rana duchota nieprzeciętna, teraz zerwał się wiatrzysko ale deszczu nadal skąpo. Oby w nocy popadało bo wszystko schnie na potęgę. A ja zdycham :((((

      Usuń
    3. Zima a kysz! a kysz! Lato jest i jak jest lato to ma być goronc. Życie takie. Howgh.

      Usuń
    4. Pomarzyć nie dają buuuuuu.....

      Usuń
    5. No pomaszse pomasz. Ale tak cichutko, coby Panbucek nie uslysol...

      Usuń
    6. no wlasnie, Ania, my tylko tak sie rozmarzylysmy :))))))

      Usuń
    7. Żadnej zimy,teraz jest super.
      Nie trzeba gaciorów ani skarpeciorów nosić.
      Kury Pieczone są szczęśliwe.
      Kury Mrożone i tak mają lepiej Z małymi wyjątkami zimno jest ciągle.

      Usuń
    8. O to, to, Rucianko, nienawidzę gaciorów i skarpeciorów. To już wytrzymam ten żar.

      Usuń
    9. ja tysz nie gaciorom i skarpeciorm, choc te ostatnie na drutkach tworze.... ale z trzeciej strony tam u nasz to na zime nie mozna narzekac, conie, Orszulka? Jak jest minus 5 to jest sroga zima, czesc ludnosci chodzi ogacona a czesc i tak dalej w jesioneczkach, a juz w piatek wieczorem, to juz wogle. Prawie bez niczego, calutki rok. I nie marzno...

      Usuń
  26. Garde, ja też się narażę! Dużo lepiej znoszę zimno, niż taki gorąc, no ale lato, to lato.
    Wałek w fiuterku to pół biedy, on gania ochoczo za wodą z węża i próbuje złapać strumień, więc łatwo go schłodzić. Frodo bezpośredniego kontaktu z wodą nie lubi, ale za to chodzi z mokrym ręcznikiem na głowie. Jakoś dajemy radę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zdjęcia Ognio piękne ! Kocham wiklinę, ale jeszcze bardziej Frodka :) Moja Kajcia tak cierpi przez te upały, że trzeci dzień pod rząd o drugiej w nocy wsadzam ją pod prysznic, bo tak ziaje, że ona nie śpi, i słysząc to sapanie samemu spać nie sposób.
    Dziędobry. Dziś gorącz, ale wieje, i zdaje się, że może choć trochę popada, bo drzewa schną. Stepy Akermanskie normalnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, przedwczoraj Wałek wywalił sztachetę w płocie i poszli z Frodkiem w Polskę. Nie było ich z godzinę. W końcu przylazły do domu, ale tak złachane, zwłaszcza Frodo, że przychodziły do siebie przez parę godzin, mimo mokrych ręczników. Już nie mam na nich sposobu. Wałek przestał wyłazić przez siatkę - zrobiłam zasieki - to czepił się sztachet. Sprowadził Frodo na manowce. Wszystkie sztachety pogryzione, próbują po kolei, aż któraś puści, bo zmurszałe. Masakra, a ja mam paranoję i bez przerwy za nimi łażę.

      Usuń
    2. o matku bosku...w TAKI upal?IM odbilo. na pewno.
      Zdjecia piekne - ten uabondz mię urzedl zupelnie - wie chlopina co robic!!

      co do form z wikliny to piekne so, ale trzeba CALY czas szczyc. bedziesz szczyc?
      Walkowi zarzucic oponcze z mokrej szmaty i zawinac wedle obrozy - latwo nie spadnie. My z naszmy psem czesto bawilysmy sie w Zorro. Pies byl zorro, albo w krola, bo miala kocyk w gronostaje (albo dalmatynczyki, niewazne, wygladala po krulesku)

      Usuń
    3. Będę szczyc, chociaż to uciążliwe jest ze względu na gniazda. Jak ptaki się już wynoszą, to mus cionć z platformy jakiejś.
      Przecież nie założę Wałkowi obroży z rurą w taki upał. I on to wykorzystuje. Oba wykorzystujo.
      Wedle gorąca, wystarczy puścić wodę z węża, a Wałek natychmiast przylata, żeby na nią (wodę) polować. I potem jest mokry.Chyba że akurat jest we wsi.

      Usuń
    4. Hanuś, one o twoją figurę dbają, trochę polatasz i dużo zgubisz ;)
      oraz opakowana- ja tak myślę, że Ty masz jakieś 5 żyć za sobą, jak rasowy kot, bo ilość przeróżnych historyjek normalnemu człowiekowi wydarzyłaby się w ciągu jakiś 400 lat :)

      Usuń
    5. Normalnemu to na pewno by się nie wydarzyło... ;PPPP

      Usuń
    6. Ania ma racje, a poza tym to na pewno INNYM tez sie wydarzajo tylko moze inni nie zauwazajo...

      Usuń
  28. Witam Kury ekhem gorąco ;)
    U nas w nocy była niezła napierdzielanka, co mnie ucieszyło, w końcu można było spać w chłodzie. Teraz jest w sam raz.Mieszkam na ostatnim piętrze, bez strychu, więc mój sufit robi za kaloryfer, dziękibogu ochłodził się i można żyć.
    Hano, jak się obudziłam, to szukałam w TVN Ciebie, czy aby nie pokażą Cię gdzieś na czubku jakiegoś drzewka ;)
    Ale niestety nie pokazali Cię, co odebrałam, że żyjesz szczęśliwie ;)
    Zdjęcia cudne, a te wikliny no normalnie bajka!

    OdpowiedzUsuń
  29. Sonic, u nas tez napierdzielało w nocy do tego stopnia, że nie ma wody (od 2 w nocy). Dziwnym zbiegiem okoliczności jest prąd, bo na ogół po burzy nie ma ani jednego, ani drugiego. Schroniliśmy sie na dachu obory, dlatego nas nie zwiało.
    A teraz pada, a nawet LEJE! Huraaaaaa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wczoraj tu u Ciebie byłam i to był etap braku prundu :) teraz brak wody
      czy następny etap, to będzie brak powietrza ? :)))

      Usuń
    2. siedzieliscie na dachu obory pod parasolem?
      A skadinad zwiewa?
      U nas bosko lalo i spadla tmp do PONIZE 20 stopni, musze kapotkie wyjac z walizy...

      Usuń
    3. Pod parasolem nie, bo go zwiało. W ortalionowych kapotach.

      Usuń
  30. Następny etap to internet, a potem kaplyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie, brak wody i prądu to pikuś w porównaniu z takim nieszczęściem jak brak neta :)

      Usuń
    2. moze na dachu obory jest....

      Usuń
    3. To bym go tam dopadła!

      Usuń
  31. Co za zdjęcia urody wielkiej i artystycznego spojrzenia. Aż się nie chce odejść od monitora. Wody mam za dużo w sobie (stawy mam) wiec łaknę słońca i wygrzewam mimo ogromnego upału, ku zdumieniu wielu uciekinierów w cień. :)
    U nas waliło jak napisała Sonic i jak powiadał mój, ale ja mam swój własny sen a mój sen jest taki, że kiedyś waląc w okna, mój chłop nie dostał się do mieszkania, bom je zamknęła a on nie wziął kluczy. :) Taki sen to skarb. :)
    Ale podlało cudownie i ciepło dalej jest trzeba wygrzać kości na zimę. Lorcia siedzi pomiędzy świerkami w cieniu na działce, kotuś preferuje stopnie z kostki przy drzwiach tejże działki. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam pytanie, czy kiedy jest taka burza jak wczoraj waliło, wasze zwierzęta chowają się przed nią? Bo kotuś włazi na parapet i wpatruje się się w te błyski a jak walnie mocniej to tylko na chwilę się odsuwa od okna. Lorcia śpi spokojnie czasem tylko oko odmyka gdy głośniej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tropik się bardzo boi burzy, czuje ją już z pół godziny wcześniej niż się zacznie. Chodzi za mną krok w krok, do wc też się usiłuje wepchać. Jak silna burza to ma trzęsionkę i ziaje. Zapalamy wszystkie światła, żeby błysków nie było widać i dajemy radio na full, żeby grzmoty zagłuszyć...
      A co dziwne, zaczął się bać dopiero jak skończył 7 lat, przedtem w ogóle nie zwracał uwagi. Z moim poprzednim gończym było identycznie.

      Usuń
    2. A mój Aronek na szczęście siła spokoju. Chrapie aż miło, choćby waliło jak nie wiem co. Milka się na niego zapatrzyła i też się nic a nic nie boi. Chyba że tak dobrze udaje ...

      Usuń
    3. Moje psiury też się nie boją. Poprzedni, Hukała bał się panicznie. Bywało, że pakowałam go do samochodu i jechaliśmy poza zasięg burzy, bo nie mogłam znieść tego przerażenia.

      Usuń
  33. Piekne zdjęcia :) Miszcz to miszcz, bez gadania :))

    U nas w nocy waliło i lało, przed południem byłam w Poznaniu, tam padało, ale do nas nie doszło. Mamy taką granicę w połowie drogi między Poznaniem, a naszym miastem. Cóż ...
    Bonus burzy się nie boi, na szczęście, lubi deszcz, jak pada, to chętnie na balkonie siedzi i futro moczy.
    A w upalne dni ledwo chodzi, biedaczek ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, spróbuj go schłodzić mokrym ręcznikiem na pleckach z uwzględnieniem karku. Najwyżej zwieje.

      Usuń
  34. Wiesz co Hana ja siem tak nie bawie podebrałaś mi temat ,ja też w ten upał przemyśliwałam zrobić posta o wodzie . Ale i tak zrobię tylko później i ujmę troszku inaczej :))
    Zdjęcia Ogniomistrza mistrzowskie :))
    Wiklinę bardzo lubię, z chęcią bym poszła do tego muzeum .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no co ten blogger robi z porzondnych ludzi? ledwo Marija bloga otworzyła, a już się o notki kłóci !

      Usuń
    2. Marija, bić się nie będziem, ani na noże nie pójdziem. Rób o wodzie, wody nigdy (prawie) dość.

      Usuń
  35. U mnie upał nieziemski spowodował, że trzeba było trochę ująć z bogatego planu atrakcji turystycznych, przygotowanych dla Grażyny i P., i zalec na kocyku pod drzewem, w cieniu i przeciągu:) Teraz pada. I dobrze, niech pada:)
    Śniadanie było wyśmienite:) Obiecuję przedstawić bogatą dokumentację fotograficzną, ale ... niech trochę jeszcze popada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jagżeto śniadanie, skoro już prawie dwudziesta godzina? Tak długo Wam się zeszło?

      Usuń
    2. Śniadanie skończyło się ok. 11.00, ale było tak dobre i "egzotyczne", że do tej pory mile je wspominam i długo będzie mój stan zachwycenia jeszcze trwał:)

      Usuń
    3. Annavilma, nigdy śniadanie nie przeciągnęło Ci się do późnych godzin wieczornych?

      Usuń
    4. Nu chalercia, jakoś nigdy...

      Usuń
    5. Niech Wam Arte jeszcze popada, u nas dzisiaj sporo popadało i jest fajnie i czekam na tą dokumentację :)

      Usuń
    6. jakto??/ sniadanie to dlugotrwala rzecz..Ania - MUSISZ do nas na nsiadanie kiedys przyjsc, posiedzim z pol dnia..

      Usuń
    7. Uwielbiam przedłużające się śniadania:)

      Usuń
    8. No nie wiem czemu coś mi w życiu umknęło...

      Usuń
    9. PS. Moze na emeryturze wypróbuję... :P

      Usuń
    10. Annavilma, koniecznie! Śniadanie na kolację smakuje bosko!

      Usuń
  36. Padlysmy trupem na gumnie kolegi Artenki, ale najpierw podjadlysmy zdrowo ..hmmm...szaszlyki , salatki i inne smaczne inszosci, wszystko w pieknych okolicznosciach natury, i tak lezalysmy i nawet pozy wymowne zostaly utrwalone na zdjeciach. teraz grzmi i pada i jakby swiezej sie zrobilo, ale nie calkiem jeszcze. Co do sniadan wenezuelskich to prosze zglaszac zamowienia, w razie mozliwosci zostana one realizowane. Wlasnie Artenka podaje zielona wysmienita herbate wiec koncze i obie pozdrawiamy...Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna to zapisuję się do tej kolejki :)

      Usuń
    2. ja tysz!!!! do kolejki.

      Usuń
    3. Grażyna, kupuj wagon kukurydzianej mąki i dajesz czadu po Polsce!

      Usuń
  37. Dobry wieczór. Po burzy było ciepło i duszno, ale z upływem dnia chmurzyło się, robiło chłodniej, teraz 20 stopni i pada.
    Przyznaję, że to duża ulga, bo nie lubię upałów.
    Bardzo jestem ciekawa dokumentacji wenezuelskiego śniadania, nie mówiąc o wymownych pozach.

    OdpowiedzUsuń
  38. No, ja też czekam na pozy!

    OdpowiedzUsuń
  39. Pozy koniecznie!
    Wreszcie i u nas popadało, ale bez dodatkowych ekscesów, zagrzmiało tylko dwa razy . Za to się znacznie ochłodziło i jest czym oddychać.

    OdpowiedzUsuń
  40. Przeboskie te wodne foty. Ukłony dla Ogniomistrza ;) Wiklinę też uwielbiam. Mam na tarasie starutki, bujany fotel z wikliny o który biją sie wszyscy domownicy. I ci dwónożni i ci czworo. Będę mu musiała poświęcić niebawem odzielny pościk. Pozdrawiam Was dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Mariolka, że jesteśmy epizodem w życiu naszych mebli?

      Usuń
    2. Chciałabym podsłuchać, jak krzesło stołowi psioczy na Ciebie albo mnie.:-)

      Usuń
    3. Ojtam, Agniecha, zaraz psioczy! Może nie może się doczekać, kiedy na nim zasiądę? Nie mówiąc o łóżku!

      Usuń
  41. U mnie pada cały dzień wyrywnie.Chwila spokoju, a zaraz wiatrzysko i deszcz ulewny. 16-17 st. Niedaleko stoi maszt z horagiewkami i kurna co zawieje,to tak jakis element metalowy obija sie o rurę i dzwoni.Normalnie szał ciał.
    Idem lulu.Trzymajcie asie dobrze kurki drogie i spokojnej nocy,komu trzeba ochłody i bryzy to fiuuuuuu posyłam z wiatrem,łapcie.

    OdpowiedzUsuń
  42. Dzień dobry Kurki.
    Słońce i znośna temperatura (24). Zaczynają się dzisiaj Teatry Uliczne, będzie jazda.
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  43. U nas padało cała noc prawie, wieczorem grzmiało i błyskało, ale bez zbytniego fanatyzmu. I co najważniejsze temperatura obniżyła się do znośnej uffff :)))
    Hanuś tak sobie patrzę na te zdjęcia piesków i się zastanawiam, jak Ty to robisz, że futerko Frodulka takie czyściutkie i bialutkie, skoro rzeczony delikwent wody unika, a i pewnie na kąpiel patrzy krzywym okiem?
    Tymczasem jego futerko wygląda jakby właśnie kontakt z wodą miało bardzo częsty.
    Ani chybi, czary jakoweś :))

    OdpowiedzUsuń
  44. Garde, żadne czary - tylko czesanie, co on uwielbia i wręcz się naprasza. Tylko czesania portek i ogona nie lubi, ale jakoś dajemy radę. On się nie kąpie - ma tak gęste futro, nie dość, że długą sierść, to ma i podszerstek, że zamiast schnąć - gnije. Nie wolno go zamoczyć "na wylot". Porządne czesanie co kilka dni w zupełności wystarcza. I zapewniam (mam świadków), że nie capi! To jest mieszanka bernardyna i kaukaza. Żaden z nich nie jest stworzony do prac wodnych, powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Ma im być ciepło. I jest...

    OdpowiedzUsuń
  45. Pies wcale nie potrzebuje kąpieli. Chyba, że się wytarza w czymś szalenie "pachnącym". Na szczęście Frodo nie ma takich skłonności. Poprzedni - Hukała z ukontentowaniem tarzał się w różnych rzeczach. Też nie lubił kąpieli, ale on nie gnił:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Hanuś za objaśnienia.
      Popatrz, nie wiedziałam, że niektórych piesków nie można kąpać. Człowiek to się uczy przez całe życie.
      A Frodula piękny, z portkami włącznie, choć z pewnością trochę wysiłku wymaga uczesanie ich, jeżeli on nie lubi jak mu się koło nich i ogona "robi":)))
      I dobrze, że olbrzym nie szuka psich "perfum"; którymi mógłby doprawić swoje futerko:))

      Usuń
    2. Czesanie go to cały rytuał. Na widok szczotek szaleje z radości. A jeśli leży gdzieś na widoku jego szczotka to siada i znacząco trąca ją nosem:)

      Usuń
    3. Chętnie bym go poczesała, niestety za daleko mam do Ciebie :((

      Usuń
  46. Garde, czasem trzeba mu kawałek portek wyciąć, zwłaszcza gdy nabierze łopianu, albo innych klejących nasionek. Wtedy to jest nie do wyczesania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś, ja to mam czasem ochotę ze swoimi kłakami tak samo zrobić:))
      Jak się zaplączą , bo to taki wredny gatunek, że się mną na potęgę, to tylko patrzę czy nożyczki gdzieś pod ręka nie leżą.
      Kiedyś wręcz zmuszona byłam to zrobić, na szczęście nie było zbyt widać.

      Usuń
    2. Garde, dredy sobie zrób, będzie spokój:)))

      Usuń
    3. Garde - imaja sie Ciebie te kulki lopianowe?

      Usuń
    4. Opakowana, gdzie jesteś? W którym domu? Bom się pogubiła:)

      Usuń
    5. Garde, dredy, tak jak moja przyjaciółka z Wrocławia, słynna babcia z dredami!!! Wygląda bosko.

      Usuń
    6. Gdybym lepszą czuprynkę miała, miałabym dredy na bank!

      Usuń
    7. Dredy nie do końca takie uniwersalne, moja bratanica miała i dość szybko z nich zrezygnowała.

      Usuń
    8. Marija, ale jakie fajne!

      Usuń
    9. Opakowana, w dzieciństwie to zabawa pod łopianem i kulki we włosach były, oj były.
      Ale ostatnim powodem użycia nożyczek była okrągła szczotka do włosów. Zakręciłam i kaplica, w drugą stronę już nie chciało pójść.
      Żeby było śmieszniej taki sam numer zrobiła mi fryzjerka, w dzień studniówki , choć mówiłam babie, że potem nie odkręci. Efekt, pół godziny baba mi wyciągała po kosmyku włosy zakręcone w tą szczotę. Obciąć się nie dało bo to było przy samej twarzy. Myślałam, że ją uduszę.
      Kurki kochane dredy to nie dla mnie, jakoś mi się niemile kojarzą. Zresztą widziałam je z bliska i zdecydowanie fryzura " na mop" mi nie pasi:))

      Usuń
    10. To nie fryzura na mop tylko na Albrechta Durera:))

      Usuń
    11. A propos włosów to przypomniało mi się, że w dzieciństwie na koloniach, mając długie włosy, przytuliłam sie do sosny . W jakim celu to zrobiłam nie pamiętam, ale pamietam jeden warkocz w żywicy i tą mękę, aby sobie z tym jakoś poradzić. Dałam radę, ale sporo samozaparcia mnie to kosztowało.

      Usuń
    12. piersze primo - od wczoraj wieczorem juzem w UK, cudna pogoda tu trwa...a ile kwiatkow w ogrodku - musialo popadac, bo nikt nie podlewal, ale tez madrze doniczki z nimi wstawwilam w permanentny cien
      drugie primo - ja na bal maturalny wlosy do lokcia mialam zakrecone przez Mame i Ciocie Mire na walki, ktore juz wlosow nie popuscily, wiec czesc zostala walkom wyszarpana, czesc wlosow wyrwana a czesc wycieta. I tak sie dobrze bawilam, byleby tylko nikt mi glowy nie dotknal, bo bolalo.
      Dredy, powiadacie? pdoba mi sie.... Durera llubie.

      Usuń
    13. Un loki miał, nie dredy.

      Usuń
    14. Hano, dredy drapią. Nie jest to przyjemne, kiedy włąsne włosy budzą cię ze snu, drapiąc po twarzy. I w związku z tym musisz je na noc wiązać albo owijać w chustkę.

      Usuń
    15. Agniecha, niech drapio, ja chcę! Tyle że pióra nie te:(

      Usuń
    16. jak dredy to Dustin Brown, mrrrrrr mrrrrr.....

      Usuń
  47. fotki śliczne :) podziwiam Cię, że tak dbasz o wszystkie żyjątka i pamiętasz o wodzie dla nich :) mało kto tak robi. też miałam ochotę, żeby posiedzieć w wodzie, jak ten łabądek, na szczęście upał poszedł precz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polly, mieszkając na wsi trudno nie widzieć zwierzaków, które szukają wody. Bażant przychodzi pić z wanny z wodą do podlewania - jak on ją wyczuł, nie mam pojęcia. Muszę pilnować, żeby psy go nie dopadły. Wróble siedzą tu i tam z rozdziawionymi dziobami, a kiedy podlewam, zlatują się jaszczurki. O wsiowych kotach nie wspomnę. Im się wody nie daje w przekonaniu, że kot wody nie pije, tylko mleko. Na szczęście popadało i ochłodziło się.

      Usuń
  48. Na naszej północy już się ochłodziło, nawet wczoraj i dzisiaj padał deszcz i była burza. Na szczęście mamy wodę ze studni, więc nie martwimy się rachunkami i możemy lać ile wlezie. Na zdjęcia miło popatrzeć, wskoczyłabym do tej wody :)
    No i miski z wodą dla zwierzy też rozstawiam, ale na szczęście w naszym domu jest 20-22 stopnie nawet jak na dworze ponad 30. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, w domu też jest znośnie, a najznośniej w piwnicy:)))
      Wodę ze studni wyciągacie wiaderkiem? Czy z pomocą hydroforu - w takim przypadku rachunek za prąd może być, ekhm, słony...

      Usuń
  49. Nowy Tomyśl- moje miasto.....
    szkoda ze nie wiedziałam ze w nim byliście

    OdpowiedzUsuń
  50. Nowy Tomyśl- moje miasto.....
    szkoda ze nie wiedziałam ze w nim byliście

    OdpowiedzUsuń
  51. Karolina, nic straconego, czasem tam bywamy. Chciałabym pojechać na festiwal wikliny w sierpniu. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  52. Chciałam zapytać czy to przez Was, zimolubne malkontentki, ciepełko mi gdzieś uciekło? A feeee....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dla każdego coś miłego, Ty miałaś upał, teraz chłodek dla nas:))
      Choć w zasadzie u mnie tak bardzo chłodno to nie jest jeszcze.

      Usuń
    2. u mnie jest idealnie, od szostej siedze w kuchni, drzwi otwarte do ogrodka, ptaszki sie dwa metry ode mnie przekomarzaja, chlodek taki w sam raz, co to czlowiek sobie mowi - zaraz wstane i jaki szal narzuce, ale z minuty na minute jakby deczko cieplej, teraz jest tak na szorty i t-shirt z dluzszym rekawem - uwiebiam!!!!!!!
      Ania - my nie malkontentki, my zmeczone ino nadmiarem upalu, ktoren musk gotuje luzem. Ale musze powiedziec, ze jak w CH straszny goronc zelzal, to i cieplo i zapach i widok to byla klasyka wakacji na wsi ;)

      Usuń
    3. U nas 14 stopni, hrehrehre, to naprawdę nie jest norma w tym UMIARKOWANYM klimacie!

      Usuń
    4. Zimno.
      Okropnie zimno i wieje.

      Usuń
    5. E tam, zaraz zimno! Przyjemny chłodek!

      Usuń
    6. Wygląda na to że Annavilma i ja lubimy upały.

      Usuń
    7. że tylko my,miało być

      Usuń
    8. a u nasz dalej CUDNIE - wszystkie okna pootwierane na osciez, takze samo podwoja do ogrodka - muchi moga se wlatywac jednym otworem a wylatywac innym dowolnym a mi jest PRZYJEMNIE :)
      ogladam tenis i od rana mysle, ze dzis sobota... mam zapas dnia :)

      Usuń
    9. Opakowana, nowy wybieg roztwarty!

      Usuń
  53. Musiałam ubrać ciepły kabacik...

    OdpowiedzUsuń
  54. Pozy beda, moze tez dokumentacja, Artenki, bo ona miszcz dokumentacji jest ( komputer podkresla mi miszcz, ze cos nie tak jest, ale ja sie nie przejmuje)...pozdrawiamy poranna chlodna , ale jakze sloneczna pora, wczoraj paduysmy ale o polnocy , i dzis jestem pijana z braku snu o wlasciwej porze, bo ja nie zwyklam nocami gadac, ale Artenka tak! ide robic snaidanie wenezuelskie...konczy sie maka, wiecej nie bedzie, a wagon towarowy naladowany taka nie dotarl, zla organizacja byla,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co, dla mnie mąki nie będzie?????????? :)))

      Usuń
    2. Mika, na to wygląda...

      Usuń
    3. Czy to jakaś specjalna mąka kukurydziana?

      Usuń
    4. Grażyno, czy te arepy mają być tylko z białej mąki kukurydzianej? Z żółtej mi nie wyjdą?
      http://sklep.kuchnieswiata.com.pl/product-pol-403-Maka-kukurydziana-biala-PAN-1-kg.html

      Usuń
  55. Grażyna, miszcz to miszcz, komputer się nie zna - wiadomo. Co to za śniadanie bez arepów, czy jak to szło? Na miejscu Arte nie zgodziłabym się:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Zdjęcia piękne.Miały być na ochłodę,no i podziałało:)) U nas bardziej na czasie byłaby fotka kominka czy innego ogniska;),bo zimnisko przenikliwe,wiatr głowę urywa,ledwo 10 stopni.Lato wróć! Przepraszam cię,już nie będę marudziła...

    OdpowiedzUsuń
  57. A co tam, Ksan, marudź sobie do woli! Mnie tam jest w sam raz taka pogoda!

    OdpowiedzUsuń
  58. Hano,a to "cię" to do lata było,a nie do Cię:))

    OdpowiedzUsuń
  59. very informative post for me as I am always looking for new content that can help me and my knowledge grow better.

    OdpowiedzUsuń