czwartek, 26 czerwca 2014

Pokazuję nogi po mrocznej stronie ogrodu

Aby nie było, że nic, tylko się chwalę, to się nie pochwalę. Pokażę Wam różne okropne, fstrentne, obżydliwe zakątki ogrodu. Myślicie sobie, że on cały taki wycykany? Że tylko słowiki, skowronki i jaskółeczki tirli-tirli? Jesteście w błędzie. Ma on swoje mroczne zakamarki, sekrety i tajne życie. Za kakuarem - wiadomo - dom jaszczurczych schadzek. Komin upodobały sobie wróble - wczoraj wypuściłam z kominka w "salonie" trzy sztuki. Nie, żeby jednorazowo. Operację powtarzałam trzykrotnie. Opracowałam metodę ich uwalniania. Koty i psy idą do pierdla, zamykam wszystkie drzwi, sprzątam z parapetu szfystkie durnostojki, otwieram okno, potem kominek i tyle wróbli widzieli. Dobrze, że kominek z drzwiczkami. Nie muszę sprawdzać, czy się tam jakiś ptak nie zaplątał - koty mi powiedzą, gdybym przeoczyła. Na kominie obory z upodobaniem przysiada miejscowy bocian. Dzisiaj nóżka mu się obsunęła i strącił dwie cegły. Chwat! Kret też mocarny - wykopał jeden z kamieni, którymi wybrukowałam stopy guazu. Przy guazie świeży kopczyk, a na samym jego czubku kamień! Dalie zeżarły ślimaki razem z kwiatami, zostały tylko środki na gołych łodygach. I to w jedną noc! Wczoraj były, dzisiaj nie ma. Jodłę w zapamiętaniu wykosił Mój, bo zarosła trawą do pasa. Że nie wspomnę o tym:

To jest dziura, wykopana przez - kto zgadnie?

a/ przez (K)reta
b/ przez Mojego
c/ przez Frodo
d/ przez Wałka
e/ przeze mnie
f/ przez sąsiada
A w dziurze skarb:
Poniemiecka piersiówka?
Idźmy dalej.
Szpaczy raj, czyli morwa
Ogon skorpiona

Plantacja pokrzyw
Kawałek obciętego żywopłotu, reszta rośnie. Nowe nożyce nabyte, za tamte, trefne, kaska oddana.
Plantacja chrzanu i pokrzyw
Sianokosy. Ktoś chce sianko?
 Nie chwalę się. Urobek ostatnich dni. Przed:
I po:
Ze starego kosza Frodka wycięłam dno i teraz robi za płotek
 Z aksamitkami posadziłam kwiatki, których nasiona zebrałam w rowie w Zakopanem. Wzeszły i zobaczymy, jak się zaaklimatyzują. Nie wiem, co to jest, przypomina topinambur, ale kwiaty i liście ma dwa razy większe. W tym miejscu może być ekspansywny ile chce.

Ja naprawdę się nie chwalę, ale widzicie te nogi do pasa?
Za zielenią jest kakuar. Trochę mi szkoda, że zarósł aż tak... Nie chwalę się, ale miesiąc temu jeszcze tam był!
Jestem w Poznaniu. Ale wrócę!

238 komentarzy:

  1. Najbardziej mi się podoba ogon skorpiona, że nie wspomnę o chęci pobytu w okolicy kopicy siana:)))) Ekologiczna uprawa pokrzyw też może być:) W podobnych butelkach sprzedawano kiedyś adwokata:)Ciekawe kto ma taki dar do przynoszenia skarbów:)) Stawiam na Wałka:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Wam Kurki, Kury i Kurencje! Wróciłam! Co za ulga!
      Arte, nie zgadłaś:(

      Usuń
  2. Ja się też skłaniam się do Wałka, lubi podkopy. Chyba żeby ten pracowity kret. Co do butelki to obstawiam Przemysławkę albo Wodę Brzozową... Raczej to drugie:)) Z podobnych pucharów korzystali panowie z mojej ulicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecie co, Blogger dostaje na łeb. Jeżeli w ogóle on ma łeb. Piszę komentarz, loguję się, wciskam opublikuj i nic. U Mnemo 5 razy próbowałam. A jak już jestem zalogowana, to piszę po raz drugi, i wtedy wchodzi. Nic nie rozumiem.... Nic a nic.
      Podobają mi się dzikie zakątki.
      Flaszka też z "Wodą Brzozową" mi się kojarzy. Z kiosku Ruchu w latach 80 -siątych.

      Usuń
    2. Wiesz co, mnie przedtem też nie chciało publikować, zamknęłam stronę i otworzyłam na nowo i poszło. On chyba lubi, żeby od razu zalogowanym być:))

      Usuń
    3. Miko, trochę się spóźniłam na Twój post, ale kilka komentarzy zostawiłam :)

      Usuń
    4. Propos spóźnialskich, to ja tak nieśmiało mówię "dzień dobry"... Blogger strajkuje i coś nie wyświetla mojego wpisu. Mika, Hana, dzięki Waszym przechwałkom mi też się znowu chwalić zachciało (chociaż na razie to nie mam czym)
      Buziaki!

      Usuń
    5. Boni, kochana, jak dobrze, że wracasz!!!! Strasznie się cieszę:)))) Chwal się ile wlezie, na pewno masz czym! Konfiturę z truskawek zrobiłaś???
      Buziaków powitalnych moc!!!

      Usuń
    6. Arteńka dzięki, będę szukać:))

      Usuń
    7. Twoja genialna konfitura zrobiona, a jakże! :D Kombinuje z jeszcze jednym 'czymś' do słoików/butelek. Jak wyjdzie to podeślę :)

      Usuń
    8. Ha cieszę się niezwykle, że konfitura poszła w świat! I Weselna robiła, i Jolka, i ty, super!
      Bardzom ciekawa twojego wynalazku:))

      Usuń
    9. Boni, i ja się cieszę! Brakuje mi Ciebie i Twoich zwierząt i mam nadzieję, że już zostaniesz:)

      Usuń
    10. Masz rację Agniecha, bloggeru odwala, odpowiedzi mi nie wchodzą tam, gdzie powinny.
      Woda brzozowa na bank!

      Usuń
  3. Wykopalisko przypisuje Walku, bo skad u Ciebie w ogrodzie Kretowata? Flaszka cudna! Hue hue hue :)))
    Ooo, widze, ze w ogrutku Tfym zalegly sie dzikie skorpiony w pokszywach!
    A nuzie masz w rzeczy samej dluuugasne!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kretowata bywała w ogrodzie Hany wielokrotnie;))) A jeszcze pobywa zapewne;)))

      Usuń
    2. Ale żeby zaraz kamienie mi wykopywać? Krwawicę mojom???

      Usuń
  4. To była "Noc Żarłocznych Dalii" ;)))
    Pokrzywy i łopuchy są niezbędne, bez nich to żaden ogród:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to nie dalie były, tylko rosiczki...

      Usuń
    2. Kto wie, skoro zżarły ślimaki razem z kwiatami...;)

      Usuń
    3. A na którym końcu ślimaki mają kwiaty??
      Hana wróci wieczorem to nam da do wiwatu!

      Usuń
    4. Nie wiem, kto kogo zeżarł, ale nie ma ni jednych, ni drugich...
      To nie Wałek wykopał butelczynę!

      Usuń
    5. Coś zżarło i jedno i drugie. Zapewne bocian!

      Usuń
    6. No tak. Teraz wiem, dlaczego bocianu na kominie nóżka się omskła. Pośliznął się na ślimaku.

      Usuń
    7. :))) Umarnęłam! na ślimaku, hłe hłe

      Usuń
    8. bocian wypil te wode brzozowe, to i dlatego krzywo na kominie stal i sie omskla mu nuszka

      Usuń
  5. Się śmiej, ale taką plantację pokrzyw to bym chciała mieć, mogłabym je żąć "pod ręką", miast błąkać się po nieużytkach. No i nie wspomnę już, że marzę o daliach, co to potrafią zeżreć ślimaki... ;-) Tych oślizgłych obrzydliwków nijak nie mogę wypłoszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem tylko, dlaczego po zeżarciu ślimaków dalie padły. Obrzydliwe są, czy jak?
      Cześć mp, witaj na grzędzie!

      Usuń
    2. Skorupki im zaszkodziły :)

      Usuń
    3. Oj Ania, to były te pomroczne, bez skorup!

      Usuń
    4. mp, plantacja pokrzyw jest bezproblemowa. Nie mają żadnych wymagań. Chcesz? Mogę Ci przysłać parę kłączków.

      Usuń
    5. W takim razie pozostała jedna odpowiedź: Bo to złe ślimaki były!

      Usuń
    6. Bardzo złe i daliom w gardłach stawały...

      Usuń
    7. I ja do tego wniosku doszłam. A zło trza dusić w zarodku. Dlatego te dalie je zeżarły.

      Usuń
    8. I dlatego one padły. Dalie znaczy. Bo im ślimaki w gardłach stanęły. I je udusiły.

      Usuń
    9. Hana, z kłączami problemów nie mam , pokrzyw w lesie ci u mnie dostatek, natomiast ciężko byłoby mi zmieścić planację na moim rancho , rozpościerającym na imponującej powierzchni 495 m (mam tu już dom, drewutnię, wiatę, elegancki śmietnik i wyczynowy kompostownik z rodowodowymi dżdżownicami, kompostownik niewyczynowy, stertę dla jeżusiów i padalców, szklarenkę, wielkiego dęba, dwie takież sosny, dwie brzózki, wiśnię, brzoskwinię, dwie porzeczki, dwa agresty, krzaków, róż, bylin , chabazi wszelakich i czego tu jeszcze nie wcisnęłam....) No, nijak plantacji pokrzyw już nie zmieszczę :)

      Usuń
    10. Może gdzieś blisko za płotem?

      Usuń
    11. bo to byly trujace slimaki - pewnie tryskaly jadem, jak te, jak im tam, ropuchi.

      Usuń
  6. Hana plantacja pokrzyw mnie ubawiła ...też mam takową, coś miałam z pokrzyw zrobić ....ale już zapomniałam co ...czy ususzyć ...może kąpiel w pokrzywach dla ukochanego zrobić .....czy jakąś nalewkę ...na cofnięcie czasu....pokrzywy górą :)
    Uściski dla Ciebie i Miki ...spadam w otchłań remontową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ilonko za uściski:) Ach remont... Bardzo lubię remonty, tak jest potem pięknie:)
      Z pokrzyw można nalewkę na włosy, sałatkę, ususzyć i pić albo wysmagać się po nogach przeciwko reumatyzmowi:)) Trzymam kciuki za remont!

      Usuń
    2. I jeszcze można nawóz zrobić oraz pyszny wywar dla mszyc. Cześć Ilonko, masz Ty zdrowie:)

      Usuń
    3. Miko też lubię remonty ...ale dwadzieścia lat tego z okładem to przesada....już dwa dni po weselu zaczęło się i ....omal do rozwodu z powodu niezgodności remontowej nie doszło :) a tak Hana wiem że pokrzywki zwłaszcza majowej można robić cuda :) może się na czerwcową pokrzywę załapię :) jakoś te dni tak szybko mi uciekają ...rano pobudka .....robota ....robota .....wieczór.....i spać ....i tak w koło ...
      Ale na Waszym cudnie pozytywnym blogu ....odpoczywam , relaksuję się ...takie blogowe SPA mi fundujecie :)
      CZOŁEM DZIEWCZYNY :) ŚCISKAM WAS :)

      Usuń
    4. Ilona, a przystopuj trochę z tą robotą, bo uroda życia Ci ucieknie!
      Bardzo się cieszymy, że nasz blog daje Ci choć trochę wytchnienia. Co nie, Mika? On sam tak ewoluował, jego założenie odbyło się bez założeń! Pełen spontan!

      Usuń
    5. Ilonko, strasznie nam miło, że tak kojąco na ciebie działamy:)) Zaglądaj jak najczęściej, możemy ci kąpiel ziołową zrobić i masaż relaksacyjny a Hana ci zrobi pedicure, ona lubi:))
      Chyba ci przyznam rację, 20 lat remontu to jednak trochę dużo... Ale co wy będziecie robić, jak kiedyś skończycie? Remontować na nowo to , co zdążyło się zestarzeć...

      Usuń
    6. Mika! Kto powiedział, że pedicure lubię robić? NIENAWIDZĘ! Za każdym razem muszę się przymuszać i wymyślać sobie nagrody, bo normalnie, to jeszcze gorzej komuś wyszło, niż zęby!

      Usuń
    7. O, ja też pedikiurów nie lubię robić:)
      A pokrzywy to podobno niezły środek przeciwbólowy:)

      Usuń
    8. No jak, Hanuś? Co i raz robisz!!!

      Usuń
    9. Bo mus przecie! Zarastajo!

      Usuń
    10. A jak się w ziemi robi to już masakra!

      Usuń
    11. DZIEWCZYNY JESTEŚCIE SUPER :)

      Usuń
    12. Hanuś, Ty chyba dziś razem ze mno wstała tak wcześnie .
      ewa .

      Usuń
    13. Dzisiaj o barbarzyńskiej porze w kominku były trzy ptaki. Koty dostały kręćka, za ich przykładem poszły psy, Czajnik wskoczył na regał i zwalił budzik oraz stos leżących tam książek. Zanim spacyfikowałam towarzystwo, koty i psy odesłałam do pierdla, wypuściłam z kominka stado ptaków, to już odechciało mi się spania. Mój ani drgnął.
      Nie wiem, co z tym cholernym kominem. Coś się musiało porobić. Kto tam teraz wlezie?

      Usuń
    14. Ilona, pewnie, wszystkie jesteśmy super. Jak jedna żona!

      Usuń
  7. Stawiam, że dziurę wykopałaś sama. Ale czytam, ze Wałek. Butelka jest piękna. Nieużytki są ok. Kiedyś się nimi zajmiesz, a pokrzywy zasusz i wypij. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ankoskakanko, pokrzywy kiszę póki co i do zup dodaję.
      To nie ja, ani Wałek! Ja miałabym podkopać z takim trudem przyjęte daglezje? 5 lat na nie chuchałam!
      Butelka zaiste pięknie rżnięta:))))

      Usuń
    2. Kisisz przez cały sezon ,czy tylko młode na wiosnę ?

      Usuń
    3. Jak Ty te pokrzywy kisisz ???

      Usuń
    4. Kiszę na nawóz. Młode są najlepsze, ale dopóki nie zakwitną, to i starsze się nadają. Zwyczajnie, zalewam wodą i czekam, aż zaczną capić. Wtedy są gotowe. Od czasu do czasu mieszam. Rozcieńczam i podlewam roślinki, albo przecedzam i na mszyce. Co do mszyc, skuteczność jest taka sobie.

      Usuń
    5. Do zup dodaję surowe, jak botwinkę! Nie kiszone!!! Kiszone capią strasznie!!!

      Usuń
    6. A ja zrozumiałam, że ty te kiszone pokrzywy do zup dodajesz :)))

      Usuń
    7. O, przypomniało mi się. Moja Babcia gotowała dla nas zupę z pokrzywy. Mnie zapach pokrzywy przeszkadza. Jest taki robalowy, to znaczy, czasem po deszczu na chodniki wyłażą glizdy. I wtedy jest taki charakterystyczny zapach. Wtedy jak muszę iść, to mię mdli całą drogę, bo mię glizdy obrzydzają pbrzydliwie, i ten zapach. I jeszcze, żeby żadnej nie rozdeptać. Omatko, jakie to przykre !

      Usuń
    8. No coś ty, glizdy mają jakiś zapach??? Nie zarejestrowałam... Ja tam je raczej lubię... To znaczy nie konsumpcyjnie...

      Usuń
    9. Ewa, wiem, o czym mówisz, też rejestruję ten zapach z tym, że mnie nie mgli nic, a nic. Glizdów nie lubię jakoś na zabój, ale żeby aż tak, to nie.
      Kiszone pokrzywy w zupie mogłyby dać ciekawy smak,a zwłaszcza aromat:)

      Usuń
    10. Nieee, noo, Mika, niekonsumpcyjnie lubisz glizdy?:)))))

      Usuń
    11. Nooo, platonicznie - to rozumiem:))))

      Usuń
  8. Wałek no a kto???? Niech kopie, może wykopie skarb jaki? Garniec złotych dutków???
    Wiadomo, że w każdym ogrodzie jest kąt, gdzie jest bajzel. Ja mam tak za kakuarem, jakieś resztki żwiru, drągo, deski, puste wiadra po drewnochronie. Pokrzywy ani nic tam nie rośnie, bo ciemno jak w doppo neko kuro, za gęsto sosen. T cos, co pokazłas na zdjęciu i napisałaś, że chrzan, to jednak łopiany dorodne, które będą miały rzepy. Chcrzam ździebko jest inny:)))
    A morwę masz czarną czy białą? Obie lubię, ciekawe,cz y można z morwy dżem jakiś popełnić.............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy mogę przeprosić już na zapas za literówki??? Bo mam wytartą klawiaturę, nauczę się pisac przez to bezwzrocznie, ale na razie robię literówki::)))

      Usuń
    2. Kurczę Mnemo , muszę czytać uważniej komcie.
      O morwie i łopuchu napisałam prawie to samo co Ty, telepatia jakaś czy cuś?

      Usuń
    3. Też się z wami zgadzam co do łopuchów, na morwach się kompletnie nie znam:(

      Usuń
    4. Z morwy to mi się obiło o uszy coś o galaretce, ale nie wiem na pewno.

      Usuń
    5. Gardenio, staram się czytać komentarze ( bo warto), nic to, że gary kwilą do zmywania, eeee ogólnie wszystko wokół kwiczy, ale co tam jestem tego warta, żeby se posiedzieć i poczytać, nie?:))
      A morwy to znam, bo w moim przedszkolu rosły dwa wielkie drzewa i my te owoce jedliśmy. Czy dziś jest do pomyślenia, aby dzieci jadły owoce podniesione z ziemi??? Tak oficjalnie w przedszkolu???
      Czarna morwa rosła za tatowym garażem, tuż obok jesiona, na którym była budka dla szpaków. Jak one sie obżarły tymi morwami to wszystko obs.....ły, najgorzej, jak zafajdały wiszące pranie, albo wietrzące się poduchy, zejść nie chciało...........

      Usuń
    6. Morwa jest nie do usunięcia:)

      Usuń
    7. Mnemo, masz rację, pewnie, że łopian! Tam jest pełno jednego i drugiego, dlatego nie przyglądałam się na zdjęciu. Jeszcze rozróżniam, Morwa biała jest i na samym skraju, wedle płota. Niech se tam używają ptaszyny. Nie wiem, co się z morwy robi, poza jedwabiem... A może tam jedwabniki snują jedwabne nici, a ja nic o tym nie wiem?
      To NIE Wałek!

      Usuń
    8. Ja też czytam komentarze zawsze.
      Czarna morwa była u przyjaciela mojego taty, kowala (gdzie teraz kowala można znaleźć nawiasem mówiąc). Ile ja się jej objadłam, ubrań wyplamiłam, a farbowało lux. Jak kowal gospodarstwo sprzedał, bo się ożenił i wyniósł do żony, to nowi właściciele morwę wycieli, barbarzyńcy.
      Natomiast biała morwa rosła u sąsiada moich dziadków, pożerałam owoce prosto z drogi i nie tylko ja bo kaczki też. Nikt się nie martwił ,że owoce brudne, że z ziemi, jakoś nigdy od nich nie zachorowałam. Dzisiejsze mamy zawału by dostały na ten widok.
      A wtedy dzieci wszystkie owoce takie zjadały i nikt tragedii nie robił. Dzisiaj wszystko wymyte czyściutkie ,a u dzieci brak odporności na bakterie, bo jak się mają uodpornić skoro nie mają z nimi styczności?

      Usuń
    9. Mnemo, raz robiłam taki przecierany dżemik z morwy. Ale Ci powiem, że tylko raz robiłam. Chyba nie warto. Biała jest mdła, dodalam soku z cytryny, ale żadna rewelacja. A roboty od groma, bo pesteczek to chyba trzeba się pozbyć. Z czerwonej morwy nie robiłam nic, bo strasznie brudzi na wieki wiekow. Przy pracy mamy dwa morwowe drzewa. Przy parkingu. Masakra jest, jak owocki opadają. Stada os, pszczół, much i wszelkiego innego robactwa. A parking pofarbowany na wieki .

      Usuń
    10. A jak takie owoce morwy smakują na surowo? Cierpkie czy kwaśne czy jakie? Myśmy z kolei jedli mirabelki takie spadnięte, z ziemi:)
      Gardenia, nasz blog bez komentarzy to jakby bez duszy...
      Ewuś, ale przynajmniej macie kolorowy parking...

      Usuń
    11. Mika, e tam, mirabelki to zwykła rzecz. A ulęgołki?

      Usuń
    12. Czyli pojeść i głowy sobie przetworami nie zawracać...
      Ojciec tą morwę w końcu wyciął, bo to była samosieja, która rosła przy fundamencie i z czasem zaczynała go rozsadzać. No i nie ma morwy........
      Gardenia, a pamiętasz ten zgrzytający piach w zębach? Wyjmowało się marchewkę z ziemi czy rzodkiewkę, wycierało w kieckę i jadło. Czasem tylko pypeć na jęzorze wyskoczył.........

      Usuń
    13. Bardzo morworowy :) Dla mnie morwa jest bezsmakowa. To znaczy strasznie słodka. I nic poza tym . Zaznaczam, przynajmnie dla mnie .

      Usuń
    14. Gardenia, bardzo żałuję, że nie jestem kowalem, bo w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie pod P-niem chcą zatrudnić kowala właśnie. Fajna robota. Pokazywałby gawiedzi jak to drzewiej bywało, z braku gawiedzi mógłby sobie swoje rzeczy dłubać, a pensja leci. I kowala nie ma! A jeśli jest, to kuje jakieś paskudne zakrętasy na paradnych bramach nuworyszy i nie chce się bawić w jakieś muzeum.

      Usuń
    15. Mika, jakby Ci tu ten smak opisać......wodniste takie, delikatne, smak specyficzny do niczego chyba oprócz morwy ten smak nie jest podobny.......

      Usuń
    16. Mnemo, pypeć na jęzorze to od kłamstw wyskakuje, nie od piachu! Do dzisiaj mam uraz na zgrzytanie piachu w zębach:)

      Usuń
    17. Pewnie Mnemo, że pamiętam.
      A jabłka to się pocierało o spodnie i tak fajnie błyszczały. Ech wspomnienia.
      Mikuś morwy są bardzo słodkie, trudno ich smak opisać komuś kto ich nie próbował. Ja je uwielbiam.
      Hanuś ten kowal niestety już na tamtym świecie, ale kuźnia stoi do dziś niedaleko naszej starej chałupy. Pamiętam jak wykuwał podkowy, mój tato mu czasem pomagał, albo jak w kilku trzymali konika, któremu kosmetyka kopytek nie bardzo odpowiadała. Naprawiał też narzędzia rolnikom. Strasznie lubiłam się przyglądać jak walił młotem rozgrzane żelazo ,a iskry pryskały wkoło.

      Usuń
    18. Szkoda, że kuźnia na tamtym świecie z kowalem razem.

      Usuń
    19. Szkoda kuźni, na mojej ulicy też była... U nas teraz dość kwitnie kowalstwo tzw. artystyczne, do wykańczania domów, balustrad i ogrodzeń, ale i są też prawdziwi artyści kowale. Użytkowe kuźnie to rzadkość, ale w końcu gdzieś konie podkuwać muszą, nie?

      Usuń
    20. Dzięki dziewczyny za przybliżenie smaku morwy, teraz już wiem, że smakuje jak... morwa:))

      Usuń
    21. Mikuś poszukaj ,może u Ciebie w okolicy też rośnie, a Ty o tym nie wiesz.
      Albo jedź do Haneczki na morwy:)))

      Usuń
    22. Dla wszystkich szukających kowala - znam takiego - NIE BYLE JAKI - OSTATNI DAMASCEN:))))

      Usuń
    23. A on zechce do Szreniawy kozy kuć???

      Usuń
    24. Nie mam pojęcia - trochę daleko:))) Ale pod Grunwaldem bywa i w Biskupinie też:)))

      Usuń
    25. E, żartowałam. W muzeum chcą na etat.

      Usuń
    26. Mąż siostry mojego ojca był kowalem,ale on chyba tylko konie kuł . Jak zył to kowalstwo mnie jeszcze nie interesowało .

      Usuń
    27. Na kiermaszach na naszym rynku bywają stanowiska kowalskie , mozna poobserwować ,niedawno kupiłam sobie kuty dzwoneczek . Kilka lat temu Festiwal Wysokich Temperatur odbywał się w parku Słowackiego i mieli tam miechy ponad metrowe ,dorosły człowiek musiał sie dobrze namachać ,dziewczynka taka 12 letnia musiala balansowac całym ciałem ,żeby sobie podmuchać :)

      Usuń
    28. I co, Marija? Dmuchła bidulka?

      Usuń
  9. Morwę masz????? Pyszna ona jest, a biała czy ciemna?
    Jak ja uwielbiam morwy , u nas ich już prawie nie ma:(((
    O dziurę posądzam Wałka z Frodkiem na spółkę, przecież w kupie zawsze raźniej.
    Ale ten Twój chrzan ,to mi raczej na łopian, potocznie łopuchem zwany, wygląda.
    No chyba ze nie dowidzę co też jest możliwe.
    W każdym razie,, co byś nie pokazała to ja i tak twierdzę że pięknie u Ciebie i kropka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gardenia, nie prowokuj mnie, bo Ci pokażę oborę w środku i jeszcze parę rzeczy!
      Chyba polecę zaraz pojeść sobie morwy. Białej. Sama zauważyłam, że to łopian. Wklejałam zdjęcia wczoraj w nocy, tom mogła się pomylić, nie?

      Usuń
    2. Hanuś pokazuj, ja się nie boję:))
      A morwę jedz, jest przesmaczna, sama chętnie bym się do niej dobrała.
      Pomylić się może każdy ale nie bij posłańca, plissss....

      Usuń
    3. Dobra, Gardenio, to zaryzykuję bajzel PRZED oborą.

      Usuń
    4. O matko, Kobieto, nie wiesz, co mówisz...

      Usuń
    5. jaki bajzel? co ty trujesz????

      Usuń
  10. Czujne jesteście Mnemo i Gardenio! Dobrze, że Wasze komentarze przeczytałam, bo bym napisała o łopianach po raz trzeci.
    Hana, Ty nie widziałaś jeszcze "ciemnych stron ogrodu". Dżem z morwy jak najbardziej można popełnić. Lubię obie odmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owieczko ile ja się rzepów łopianowych nawyciągałam z włosów dziecieciem będąc, to szok.
      Dlatego teraz poznaję go od razu.

      Usuń
    2. Też to wyciąganiu znam z autopsji. Ostatnio starałam się wyciągać owcom z runa, ale nie dało się. Łopianów już nie ma.

      Usuń
    3. Omamuniu, nie darują mi tej pomyłki! A wgapiałam się w nocy w zdjęcia i zawahałam się! Gdyby nie to, że ciemno było raczej, poszłabym sprawdzić!
      Owieczko, wyciąganie tego z frodkowej sierści to jakby z runa wyciągać. Czasem wycinam, bo nie da się.

      Usuń
  11. Ostatnio dobrze się przyjrzałam i odkryłam na naszych Niskich Łąkach pełno morw i białych i czerwonych Hana czy twoje piesy jedza morwy ? W tamtym roku widziałam jak ludzie paśli psy ,morwami właśnie .
    Jak masz morwę to jedwabniki powinnaś chodować ,utkała byś se ,a potem malowała batiki na jedwabiu :)))
    Hana sprawdziłas czy w tej butelce nie ma dżina , nie dżinu tylko takiego ducha ;)
    Jak się umiejętnie zrobi zdjęcia to i chaszcze są piękne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, pieski moje raczej morwy nie jedzą, nie zauważyłam przynajmniej. A ludzie różnymi dziwnymi rzeczami karmią swoje pieski.
      Jedwabniki też mi w głowie postały, skojarzenie jest automatyczne.
      Buteleczka bez korka, to i dżina niet.

      Usuń
    2. A moja Kajcia aronię po jednej bubce z krzaczka sama skubie :)

      Usuń
    3. Może siedzi na morwie? Ten dżin, znaczy...
      Mój pierwszy pies jadł porzeczki z krzaczków. I okropnie był kudłaty, więc mama mu też te rzepy wycinała. U mnie koło płota mnóstwo łopuchów rośnie.

      Usuń
    4. Mika, dżin z morwą może być ciekawym tandemem. O, właśnie, a może by tak naleweczkę z morwy?

      Usuń
    5. Nalewka - oczywiście;))) Na wzmocnienie i cholesterol, i co tam jeszcze:))))
      http://alkohole-domowe.com/nalewka/przepisy-na-nalewki-domowe/nalewka-na-morwie-czarnej-morwowka.html

      Usuń
    6. Mika, ja raczej w teorii jestem dobra:)

      Usuń
    7. Mój pies (owczarek lubuski niskopienny, identyczny jak u Gai) skubał z krzaczków poziomki i borówki :)

      Usuń
    8. ja z moim psem w parku, gdzie rosnie bardzo duzo roznych czeresni a nikt ine je, wlasnie je zrywalam i psina grzecznie siadala i czekala na porce czeresni.

      Tez od razu o zaintrodukowaniu jedwabnikow do morwy myslalam, bys se pozniejeleganckie tekstylia tkala....

      Usuń
  12. Dzikie zakątki malownicze, w każdym ogrodzie takie są. Kiedyś koło mojego domu rosły morwy, biała i czarna. Bardzo lubiłam ich owoce. Coś z nich można robić, ale nie wiem co. Teraz rzadko spotykane.
    Nogi imponujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo2, nareszcie! Nareszcie ktoś, poza Panterą, zachwycił się moimi nogmi! Dziękuję!!!

      Usuń
    2. Nogi jak slupy telegraficzne. Do samego nieba.

      Usuń
    3. Oesu, Agniecha, jak słupy....
      Jak mogłaś???
      Jak mogłaś???
      Tyle radości, tyle starania i wszystko na nic...

      Usuń
    4. No bo jak ktoś chce negatywnego komunikatu, to go znajdzie.
      Przecież chodziło mi o długość.

      Usuń
    5. Dziękuję Agniecha, uspokoiłam się. Niech będzie, że jak słupy. A nie mogłaś powiedzieć, że do nieba, smukłe jak eeee... topola?

      Usuń
    6. Tak? I czepiałabyś się, że topola ma korę szorstką, a nogie Twoje , nie dość że smukłe, to i gładkie.

      Usuń
    7. Mogłaś napisać tak: A nogi jej smukłe jak topola śmigła zdające się sięgać nieba i gładkie jak najdelikatniejszy jedwab. Wtedy nawet nie pisnęłabym.

      Usuń
    8. W intencji z pewnością to właśnie miałam na myśli. Ale mnie kiepsko wychodzi ubieranie myśli w słowa. I potem masz takie nieporozumienia...

      Usuń
  13. Piłam kiedyś morwowe wino - bosskie;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś - cydr z morwy rób !

      Usuń
    2. Cydr? Z morwy? To chyba morwiak będzie. Przecie cydr może być tylko z jabłek! I jest bazą do produkcji kultowego calvadosu (pamiętacie "Łuk triumfalny"?) Joanna i Ravic (zwłaszcza Ravic) bez przerwy żłopali calvados.

      Usuń
    3. Krecie, jaki smak miało wino, poza morwowym?

      Usuń
    4. Też tak myślałam, że cydr, to tylko japkowy. Okazuje się, że gruszkowy też jest !... I kto nie czytał Łuku Triumfalnego :) I też z książki pamiętam calvados :)

      Usuń
    5. Gruszkowy-najlepsiejszy!

      Usuń
    6. Ewuś, ale on nie jest wtedy cydrem, tylko napojem z gruszki, gruszydłem, czy czymś w podobie. Jak dla mnie, rzeczownik cydr ma konotacje wyłącznie jabłkowe.
      Calvados był swego czasu takim absyntem, nie? Kiedy pierwszy raz byłam we Francji, jedną z pierwszych rzeczy, którą po prostu MUSIAŁAM zaliczyć, był właśnie calvados. Smak nie rzucił mnie na kolana, ot, brandy... Ale fakt, że piję calvados, w tamtych, zamierzchłych i paskudnych czasach, to było coś... Absynt od dawna jest zakazany i tylko dlatego nie piłam go na Montmarte:)

      Usuń
    7. A ten czeski absynt, co go do dziś można kupić, to jakaś podróba, czy może obeszli przepisy unijne sposobem na "wyrób regionalny tradycyjny" ?

      Usuń
  14. A mnie się tam ta mroczna (?) strona ogrodu podoba !
    A dziurę se sama wyrypałaś. Tylko po co ? Czułaś, że tam flaszka jest !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby choć pełna była...

      Usuń
    2. Ewuś, mnie też się podoba taki ogród na żywioł. Całości i tak nie ogarnę. A ten żywopłot częściowo ścięty to wiąz turkiestański właśnie. Ma 3 lata i gdyby nie był cięty, byłby już spoko wyższy, niż dom.

      Usuń
    3. No, właśnie tak myślałam, że to ten wiąz .

      Usuń
  15. No to kto dziurę wyrypał? To już podejrzany tylko Frodek ewentualnie Ogniomistrz.........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, pewnie, że Frodek! Siedziałam sobie na wiadomej ławeczce, nagle, wtem, paczę, a spoza daglezji piach leci! A Frodka nie widać! Myślę sobie, ani chybi krecisko jakieś gigantyczne. Ale nie! Wyłazi stamtąd unorane takie po pas. Dobrze, że wykopał skarb, zawszeć to jakaś rekompensata.

      Usuń
    2. Z gorąca może kopał, psy czasem kopią a potem się w tym chłodnym dołku kładą.....

      Usuń
    3. Nie, Mnemo, nie z gorąca. Z chęci kopania...

      Usuń
    4. I psucia tego, co Pańcia w pocie czoła porządkowała:)))
      Znam to, mój Bej wsiowy robił dokładnie to samo.

      Usuń
    5. I konwalie mi wykopały. Oba, zgodnie.

      Usuń
  16. Bardzo lubie mroczne strony ogrodów, jako ze u mnie przeważają...
    Ale nogi!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Amelio, jak cię dawno nie było! Takie dzikie ogrody są najpiękniejsze:))

      Usuń
  17. Ale masz dlugieee nogi:)
    Niezly pomysl ztym koszykiem wycietym. Mnie se takie legowisko wala na strychu...

    Morwy-rosly pod nasza szkola. Owoce nie byly bardzo slodkie, troche takie jezynowe(bosz, przez jakie z sie to pisze?)

    Piersioweczka, jak pieknie rznieta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, a, widzisz, jak to blogi kształcom. Z każdym koszem można tak zrobić. W końcu się rozpadnie, ale ze dwa, trzy lata pociągnie spoko. I mam nadzieję, że trochę powstrzyma exodus chwaściorów.

      Usuń
    2. Nooogi, nooogi roztańczooone....

      Usuń
    3. Kasia, poza tym taki kosz częściowo zakopany fajnie wygląda. Zdjęcie nie oddaje.

      Usuń
    4. Jeżynowe przez ż, rżnięte też, tak jak jeż:)

      Usuń
    5. Tak mi sie wydawalo, z tym"z";)

      Hanus, jak nie oddaje? Pieknie jest!

      Usuń
  18. Amelio Kochana, nogi boskie, nie? Niech się ponapawam. Przynajmniej raz nie są łabędzie:)
    Coś milczysz na blogu - mam nadzieję, że to tylko nadmiar pracy.
    Wbrew pozorom, mrocznych stron u mnie też przewaga. Po prostu chwalę się umiejętnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Obstawiam Haninego "Mojego". Kopał i wykopał ;)
    Zakątki w ogrodzie masz urocze, wszystko ma swój urok, łącznie z pokrzywami i rzepami :)

    Morwa rosła kiedyś w jednym taki miejscu, ale już jej tam nie ma, komercja zalała tę okolicę, stare warsztaty zostały rozebrane, a na ich miejscu .... szkoda gadać. Mówisz, że kowala w Szreniawie poszukują? Mam duży sentyment do tego zawodu, rodzinny, rzekłabym. Szkoda, że byłam za młoda, żeby mnie ktoś czegoś nauczył, to bym się tam zatrudniła, moze?

    OdpowiedzUsuń
  20. Hanuś, a Ty leć do Gosianki, bo cóś u niej wygrałaś w klasówce ! Lidia w tym palce maczała :) a tu ani mrumru :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Ewa, dzięki! Nie ma to jak poczta pantoflowa :)

      Usuń
    2. No już wiem, wiem i się wzruszam! A ja, wredota, Lidce wiszę niespodziankę! LIdka, niedługo!!!

      Usuń
  21. Odeszłam od kompa tylko na chwile a tu już 114 komentarzy! O rany! To ja poczytam tylko przed zaśnięciem. :) Pomyśleć, ze to mnie się czepiają, że mam za dużo czasu, he he
    Gaduły kurzaste :))

    Hana twoje nogi robią wrażenie, a najmarniejszy fragment ogrodu i tak u mnie wygrywa konkursy ogrodowych piękności! Bosko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, zachwycają mnie własne nogi! Choćby nawet tylko ich cień:(
      Widzę, że NAPRAWDĘ muszę Wam PRAWDZIWY bałagan pokazać.

      Usuń
  22. Jeżu, to Wy zapuszczonego łogródecka nie widziałyście :)
    Pomysł z płotkiem fajny :)
    A butelczyna przypomina mi też wodę brzozową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tupaja, ale że z koszyka? A strzelił mi z marszu. A że kosz z lekka sparciały, wywalenie dna nie było problemem. Kwiatki urosną (mam taką nadzieję), kosz się w końcu rozpadnie i zasili je próchnicą. Nie przejmuj się ogrodem zapuszczonym. 10 lat i będzie piknie:)

      Usuń
  23. Cudnie jest w każdym kątku ! Nogi boskie!

    Komentarze żyją własnym życiem,jak ja to lubię:)
    Morwa jest przepyszna !

    Serdeczności dla kurnika:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, Dora, nikt nigdy mi nie mówił, że mam boskie nogi! Nareszcie! Wiedziałam, że można na Was liczyć!

      Usuń
    2. Serdeczności z wzajemności:)

      Usuń
  24. Czau Kurki kochane. Idem spać, bo jakaś zdechnięta jestem :) Dobranoc morwa na noc !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobranoc, glizduszki do poduszki!

      Usuń
    2. Dobranoc;) Ja tez idem;)

      Usuń
  25. Ja też padam. Poznań zawsze mnie tak załatwi i zaraz spadnę z grzędy.
    Dobranoc Kury!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobranoc wszystkim ja też, padłam na chwilę już wcześniej...

      Usuń
  26. Mnie się najbardziej podoba ten fajny kawałek ogrodu z żywopłotem. Jak tam zielono... Chrzan albo łopiany też fajne. Ogon skorpiona uroczy. Ale gdzie są te mroczne strony? Czy w mrocznych stronach może rosnąć morwa, której owoce smakują tak, jak opisano powyżej (ja ciągle nie wiem jak:)))? No pytam się, Hana, gdzie te mroki?:) I jeszcze skarb można wykopać...I jest plantacja pokrzyw, które można ukisić i inne fajne rzeczy zrobić. A nogi jak tam rosną... Najlepsze światowe modelki by pozazdrościły. To są czarujące zakątki, nie mroczne:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, te mroczne strony też lubię, zwłaszcza za długie nogi! Następnym razem muszę się bardziej przyłożyć do niechwalenia:)

      Usuń
  27. Dzika część ogrodu jest najbardziej magiczna a butelczyna zapewne skrywa jakąś tajemnicę ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Miriam, a jakie zaskrońce tam "chodzą"! Jak boa!
    W sprawie butelczyny są dwie hipotezy:
    a/ dżin
    b/ woda brzozowa
    Osobiście wolałabym dżin(a)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! zaskrońce, bardzo przydatne zwłaszcza ogony i języki ;) ten Dżin może jest zakopany głębiej. wersja c) eliksir na porost nóg (widocznie wystarczą suche opary ;)

      Usuń
    2. Miriam, ale ogony i języki? Co z nich robisz? He, he. Nalewkę-prawie-żmijówkę?
      O ja gupia, pewnie, że na porost nóg! Przecież ona, ta butelka właśnie tam była zakopana/wykopana! Eureka!

      Usuń
  29. Powiedzmy, że nie doczytałam, kto wykopał dziurę i stawiam na sąsiada, który 40 lat temu zakopał trefną flaszkę z samogonem własnej produkcji i na skutek sklerozy dopiero sobie o niej przypomniał. Po wykopaniu dziury, golnął na miejscu, bo też objętość flaszki wydaje się być mizerna.

    Zawsze lubię popatrzeć sobie na dzikie zakątki w innych ogrodach, bo mnie się od razu lepiej na duszy robi. Ile ja mam nieogarniętych miejsc! Ale to stanowi o uroku posiadłości. W końcu do licha to wieś i spore połacie, a nie podmiejski ogródek o pow 2- óch arów!

    Ciekawe, jakie byś miała życzenia do tego dżina? Zawsze zachodzi prawdopodobieństwo, że będzie on na tyle narąbany zawartością butelki, że nie podoła. Złotą rybkę to przynajmniej można zeżreć, jak nawali. A co zrobić z takim dżinem? Wychędożyć, czy co?

    OdpowiedzUsuń
  30. Riannon, a jeśli to Niemiec zakopał? I właśnie wrócił z posiłkami? Sąsiad tak pije, że nie wytrzymałby 40 lat, nawet przy sklerozie. Intuicja zaprowadziłaby go pod daglezję już następnego dnia.
    Nie obrobię całości, nawet nie mam takich ambicji - zresztą po co obrabiać? Muszę Mojego przyhamowywać, bo ciągle jęczy, że omamuniu, nie mam czasu, a tam zarasta...
    Wiesz, jak tylko tak, przez kokieterię i dla poddierżanja razgawora.
    A od dżinu zażyczyłabym sobie nowego, szczelnego płotu dla Wałka. Nawet gdyby był narąbany jak stodoła, takie życzenie jest proste jak konstrukcja cepa. Chyba, że zrozumiałby odwrotnie i rozszczelnił. Wtedy kibitka i zsyłka np. w okolice Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, a co powiesz na taką siatkę przeciw kretom do umocnienia, załatania dziur w płocie. Jest tania, prawie niewidoczna, wystarczająco mocna, łatwa do przyczepienia byle czym (są takie zaciski plastikowe) Tu, na szybko, znalazłam taki wymiar, ale znajdziesz pewnie też inny.
      http://allegro.pl/siatka-na-krety-1x50m-przeciw-kretom-tanio-i4354180930.html

      Usuń
    2. Fajnie są ta bambusowe maty, ale to już droższa impra http://allegro.pl/mata-bambusowa-1x5m-z-polowek-oslona-ogrodzenia-i4354214199.html

      Usuń
    3. GosiAnko, dziękuję, siatka na allegro jest interesująca i chyba w to pójdziemy. Autostradowa jest dużo droższa i upierdliwa w montażu, bo nowe słupki trzeba zrobić - stare ledwo stoją. Kawałek zrobiliśmy, ale Wałek natychmiast znalazł sobie nowe miejsce, co było do przewidzenia. Na szczęście nie ucieka tak, jak to robił zanim został wykastrowany, ale jednak od czasu do czasu nawiewa. A jak tylko znika mi z oczu gdzieś w ogrodzie, ja się wydzieram "Wałeeeek"! Właściwie wydzieram się cały czas...Właśnie idę łatać deszczułkami (mam patent) kolejny odcinek... Wiklina ładniejsza, ale do deszczułek przynajmniej nie trzeba robić dziur w twardej jak kamień ziemi.

      Usuń
    4. PS. Bambus ładniejszy, ale przy tej ilości poszlibyśmy z torbami. Musiałabym sprzedać komputer i co wtedy??? Jak żyć???

      Usuń
    5. Niech Wałek zarobi! Może się zatrudnić np. w filmie jako... skorpion. Ma już wprawę.

      Usuń
    6. Byłoby najkorzystniej, gdyby płacili mu za ucieczki. Połatałam, nie zwiał.

      Usuń
  31. Zastanawiająco dużo osób skojarzyło buteleczkę z brzozową wodą ,hmmm ciekawe co to może oznaczać ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. To może oznaczać, Marija, że była w niej rzeczywiście woda brzozowa:)))

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziędobry mówię .
    ewa .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewuś, dzięki, tobie też dobrego! Dziś pogodnie!

      Usuń
  34. weselnapiekarka27 czerwca 2014 13:29

    Wszystko ma swój urok i każdemu chodzącemu ,pełzającemu,grzebiącemu i fruwającemu przyda się jakiś zakątek.Dopiero dzisiaj,po kilkunastu bardzo pracowitych dniach zajrzałam na stronę i aż mi żal .Tyle pięknych tematów.Najbliższe dni a nawet tygodnie też pracowite więc musi wszystko poczekać na spokojniejszy czas.Chyba że ,jak mi radzą moje dzieci,na stare lata nauczę się asertywności i zacznę śmiało odmawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Weselna, czekałam na ciebie przy moim wpisie o mojej ulicy:)) Ale może jeszcze w spokojniejszej chwili wrócisz. Asertywność bardzo ważna jest, mam w bliskim otoczeniu bardzo dobrą osobę, która w ogóle asertywna nie jest, skutkiem czego wszyscy ją wykorzystują, łącznie z dorosłymi dziećmi. Ty masz dzieci przytomne, ktore same cię do asertywności namawiają, słuchaj czasem młodszych:))
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Weselna, poodmawiaj, a jużci! Praca to wartość niepodważalna, ale bez przesady. Na pewno masz takie sprawy, które mogą poczekać. A już na pewno, jeśli nie są to Twoje sprawy:)

      Usuń
    3. Jestem za:) Warto czasami przewartościować priorytety i znaleźć chwilę dla siebie, ot choćby po to, aby poczytać co nowego w Kurniku:)

      Usuń
    4. no nie strzymie...blogger zezarl moj komentarz
      w skrocie i po kolei - obstawialam Frodka, bo Walek, pardon, skorpion byl zbyt oczywisty ;)
      ale sie przydal, bo skarb wykopal.
      @Mroczne czesci ogrodu sa najfajniejsze a ten zywoplot to z mojej bajki - nieskonczone, bo nie i ladnie wyglada.
      do morw zaintrodukuj jedwabniki to sobie z czasem jakies aliganckie tekstylia utkasz.
      Ty masz uprawe roslin medycznych, wiec zostaw je, a chrzan na pewno gdzies Ci rosnie.
      Hana - na kowala sie wyucz i bedziesz mogla i na kiermaszach i w muzeum ludzi zachwycac kuciem!
      Nogi...nogi, takie nogi, ze to jakies tam mega modelki to Ci do nogawek nie siagaja na tym zdjeciu!

      W skarbie na pewno byla woda brzozowa, ktora wypil ten bocian, co sie obsuwal.
      A na komin od ptaszkow to jaka siatke na wierzchu zainstaluj bo zwariujesz a zima uwedzisz wrobelka.

      pomysl z plotkiem koszykowym swietny, musze isc i renament wsrod koszykow zrobic. ja juz w ogole niczego nigdy nie bede wyrzucac!

      Usuń
    5. Nie wyrzucać, nie, Hana ci wszystko przetworzy i zrecyklinguje, a może i naprawi przy okazji:)) Albo przyjedź do niej na szkolenie.

      Usuń
    6. Opakowana, pięknie wszystko podsumowałaś:)
      Ja też nie wyrzucam, ale tak przetwarzać jak Hana to nie potrafię. Nie wpadłabym na to, że można coś takiego z koszykiem zrobić:)

      Usuń
    7. no ja przetwarzam, ale Hana ma talenta. ja zawsze przetwarzalam, zmienialam, prulam, przerabialam, kiedys z 3 czapek sobie zrobilam swterek, jako czapki byly do luftu, jako sweterek - calkiem calkiem. raz tez popelnilam spodnie z metra a 2 zl/m, pozniej, w upale sie okazalo, ze to plotno namiotowe, impregnowane hrehrehreher

      Usuń
  35. Arte, masz świętą rację. Nie, żeby zaraz do Kurnika, chociaż to też. Ja przewartościowałam swego czasu i jestem, gdzie jestem!

    OdpowiedzUsuń
  36. To się cieszę bo u mnie miejsca na działce są też nie wylizane dokładnie i dziś patrzyłam ze u sąsiadki równo i porządnie wymyte, oczyszczone, wyrównane i bez pokrzyw a u mnie są pokrzywy i są różne trawy tam gdzie być nie powinny i przy chodniczku nie wszędzie wyrywane chwasty a tam tak ładnie tak czyściutko a ja sobie leżę pod jabłonią, jabłka na mnie spadają i z rozanieloną miną patrzę w niebo i w chmurki i w świerk piękny wysoki i prosty, albo idę nad oczko wodne pięciomilimetrowe :) i liczę żaby, ma być pięć a gdzie polazła piąta? No gdzie ona? :)) Alem leniwa baba :)
    Podziwiam Twój sposób na rożne płotki muszę się koniecznie zmobilizować za swoje cudne koszyki nie zagospodarowane prawie w jednym kwitnie werbena ale ma ich chyba z pięć a i taczkę wiklinową tylko pomysłu brak i chyba energii już też brak, może?

    OdpowiedzUsuń