poniedziałek, 2 czerwca 2014

Warszawa da się lubić

Zwłaszcza, że przywitała mnie tak:
Dziękuję Dziefczynki, to bardzo miłe, ale naprawdę, nie musiałyście aż tak...
No i mieszka tam Mnemo i AniaM. I jeszcze trochę fajnych ludzi, z którymi nie zdążyłam się zobaczyć. Do dziś mi ciepło na sercu, kiedy myślę o naszym spotkaniu. I mam niedosyt. Ledwo się rozkręciłyśmy i już trzeba było wracać. AniaM miała przed sobą Bardzo Ważny Wieczór i musiała nam wystarczyć godzinka z niedużym hakiem. Było to wszakże dość, aby stwierdzić, że częstotliwość nam się zgadza. Rozpoznałyśmy się bez pudła, chociaż schody Pałacu Kultury są dość oblegane, a ja bynajmniej nie trzymałam w zębach czerwonej róży. Ani AniaM. A jednak zobaczyłam Ją z daleka i od razu wiedziałam, że to Ona! I vice versa. Ciekawostka, nie? Widocznie mamy jakąś blogową aurę, a może aureolę? Mnemo już znałam, toteż aureolę mogła zostawić w domu. Było nam razem tak po babsku swojsko, jakbyśmy znały się od dawna. Ta godzinka z AniąM myknęła jak mgnienie, aczkolwiek prezenciki zdążyłyśmy wymienić. W prześlicznym pudełeczku dostałam od AniM... kto zgadnie, co? Wskazówki można znaleźć w Jej blogu, a osoba, która zgadnie jako pierwsza, otrzyma ode mnie nagrodę-niespodziankę (zamęczymy Was konkursikami). Mnemo, nie puść pary, bo Ty wiesz! A oto rzeczone pudełeczko:
Dodam, że jest to najbardziej oryginalny prezent, jaki dostałam w życiu! Rozwiązanie zagadki jutro o godzinie 20.00. I po zagadce! Lidka, z właściwą sobie bystrością umysłu od razu zgadła. "P" to autograf Puli, bo takie imię jej dałam!

Od Ani dostałam też arcyciekawe dla mnie książki traktujące o modzie męskiej na przełomie XIX i XX wieku. Niestety, nie mogę ich pokazać, bo aparat akurat na książkach się zawiesza i nie chce oddać zdjęć. Trochę techniki i człek się gubi... Musicie uwierzyć mi na słowo, jakby co, Mnemo zaświadczy:)
Tyle dostałam prezentów, że z trudem domknęłam moją 3-dniową walizeczkę! Wiem, że niejedna z Was chciałaby być na moim miejscu, i że niejedna z Was ostrzyła sobie zęby na Mnemokotoluda:
Mój ci on, mój! W rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy, niż na zdjęciu, jest dość masywny, ma "mięcho" i jest duży. Jednak to jeszcze nie koniec. Mój ci jest też anioł z Wałkiem:
Neuronów w mózgu chyba mi już niewiele zostało. Prawie zapomniałam. Wyszłam do "antrejki", aby wypuścić psy, a tam przecież schną (z błotka i wilgoci) cebulki tulipanów, które Mnemo z narażeniem czci i życia wydłubywała dla mnie tam, gdzie Panom od Zieleni się nie chciało! Mam nadzieję, że w przyszłym roku, wiosną, pokażę, jak kwitną!


 
Było jeszcze ciasto marchewkowe w kształcie serca, z lukrową dedykacją. Z oczywistych powodów zdjęcia nie zdążyłam zrobić, nad czym ubolewam.
Bardzo, bardzo żałuję, że AniaM miała tylko godzinkę, bo spędziłyśmy z Mnemo cudowny wieczór, który przemknął jak sen jaki złoty. Pierwsza wizyta powinna trwać z pół godziny, a ja zabawiłam parę godzin! Ale w końcu ja ze wsi jestem, to się na konwenansach nie znam. Tyle spraw nie zostało należycie omówionych! Biedny (i kochany) Wu - dbał, aby nam w gardłach nie zaschło... AniuM, Mnemo i Wu, bardzo Wam dziękuję za ten wieczór!
Odkąd zaczęłam przygodę z blogiem trwam w niedowierzaniu i zachwycie jednocześnie. Tyle doświadczam życzliwości z Waszej strony, tyle czerpię dobrych emocji, tyle fajnych rzeczy się dzieje! I pomyśleć, że to wszystko mogłoby się nie wydarzyć! Dziewczyny, jeśli któraś z Was jeszcze się waha, to niech się nie waha. Szkoda czasu. Do blogów!
PS. Specjalne podziękowania składam na ręce Danki BAW. Już tam Ona wie, za co! A propos Danko BAW, a właściwie dlaczego jesteś bezblogowa???

201 komentarzy:

  1. Od AniM to może być paczuszka pięknych zdjęć albo poezje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem od czasu, jak Lidia napisała o jajach:)

      Usuń
  2. Pajączka spod parapetu Ci Ania dała, żebyś go wypuściła na zielone łąki Wielkopolski? ;)
    Płatki kwiatów?
    Aaaaa ........ wiem, jajko od pewnej szczęśliwej, mazurskiej kury :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz nagrodę Lidia bo to na pewno jest to jajko od tej Szczęśliwej Mazurskiej Kury :)

      Usuń
    2. :)) pożyjemy, zobaczymy ;)

      Usuń
    3. Eee, to łatwizna była! Lidka, czekaj niespodzianki! Która jest niespodzianką dla mnie samej też!

      Usuń
    4. Fajny prezent ci Ania zrobiła , a jajko surowe czy ugotowane ?
      Powinnaś je teraz pozłocić ,albo niech ci Gardenia pisankę z niego zrobi ?
      AAAAAAAAAAA autograf szczęśliwej kuty na jajku jest ?

      Usuń
    5. Autograf jest, a skoro już zgadnięte, to pokażę zaraz.

      Usuń
    6. O, super :)) Będę czekać na tajemniczą niespodziankę, która dla Ciebie, Hano też niespodzianką jest .... hmmm.....

      Usuń
    7. Ekhm, pojszłam na spontan:)))

      Usuń
    8. A ja kiedyś zaplanowałam, że popłynę na Islandię, aby przekonać się, czy uda się zrobić jajecznicę na tamtejszych skałach:)

      Usuń
  3. A skad ja mam takie rzeczy wiedziec? Acha, zgadywac mam!
    Ciasteczka dla Ciebie upiekla? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ciateczko upiekła Mnemo, ale już zgadnięte:(

      Usuń
    2. Acha, czyli jajko prosto od krowy wsiowej, mazurskiej i szczesliwej. Tyz piknie! :)

      Usuń
    3. A jako drogę przebyło z tego szczęścia!

      Usuń
  4. Jak dla kury to tylko jajo.
    Swoją drogą nieźle się dziewczyny postarały z tym banerem.
    Choć jako kura ,to pewnie chętnie byś tam dorodnego koguta wolała zamiast tego orła:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Gardenia, to ja w przebraniu, incognito!

      Usuń
    2. Muszę se okulary sprawić bo nie poznałam.

      Usuń
    3. Spójrz na nogi, od razu poznasz:)

      Usuń
    4. AseKURantka inkoguto !

      Usuń
    5. Kiedyś (daaawno temu na Mazurach) moi bliscy przyjechali dzień przede mną i powiesili nad drogą prześcieradło z powitalnym napisem:) Pozostali uczestnicy obozu sportowego mocno się ciekawili, kogo to takiego tak serdecznie witają:) Toooo były czasy - tylko ocet na półkach - więc to prześcieradło było czymś podwójnie niezwykłym:)

      Usuń
  5. No widać , ze byłaś gorąco oczekiwana przez wszystkich ,plakat na dworcu mówi wszystko ,tylko dlaczego oni mieli jakieś wątpliwości ,przecież wszyscy wiedzą żeś Kura nad KURAMI :)
    Wszystko wskazuje na to że BLOGOWIANIE to specjalny gatunek człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, przebranie ich zmyliło.

      Usuń
  6. Ja tam Hanuś nic nie puszczę o prezencie od Ani...... i tak dziefczęta się kapną:)))

    Cholera....nie sprawdziłam i wszytsko popiepszyli. Na banerku miało być "Witaj Droga Kuro", jak już człek nie przypilnuje to zaraz coś naknocą...............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo ,Hana jako anioł w krateczkowum płaszczyku ,wyjątkowo sympatycznie wygląda , jak już w końcu przyjedzie do tego Wrocławia ,to też od razu ją poznam :)))

      Trapi mnie pytanie o koci ogon ,nadałaś mu taki kształt ,przypomina kopystkę :)

      Usuń
    2. Ogon jest w życiu nie zgadniecie z czego! Dobra, to zgadujcie, bo z jajkiem za łatwo Wam poszło. Ogłaszam drugi konkurs! Z niespodzianką!

      Usuń
    3. Marijo, to jest takie trzymadełko, wajcha taka od urządzenia, które się zepsuło, a jak się zepsuło to mi dali, bo ja zbieram każdy szmelc w nadziei na wykorzystanie, obaczyłam w tym trzonku potencjał, nawet nie wiedząc, że kiedyś będzie kocim ogonem..........

      Usuń
    4. Ja też zbieram takie potencjały :) Coś przykuwa wzrok i człowiek wie że do czegoś na pewno kiedyś sie przyda ,nie raz leży kilka lat :)

      Usuń
    5. No Mnemo, kurczę, co konkurs psujesz??? Przecież miałyśmy zgadywać..,.

      Usuń
    6. Sorry, ale nie doczytałam Hany..........

      Usuń
    7. Tera to już po ptokach, a raczej po kurach...

      Usuń
    8. Coś ci ja szczęścia do wymyślania konkursów ni mom...

      Usuń
    9. Hana tak jak wczoraj oświadczyłam ,pracuje nad tym żeby wam podesłać materiał ,tam będzie konkurs ,więc nie płakaj :))
      T może potrwać jeszcze ze dwa dni .

      Usuń
    10. Dzięki Marija, ulżyło mi:)))

      Usuń
    11. Wcale się nie dziwię Mnemo, że tego ogona dwa dni szukała, żaden inny by nie pasował:)

      Usuń
  7. Mnemo, już się kapły!
    W treści bilboardu jest ukryty sens przecież: Czy na pewno jesteś kurą? Kury aż takie wybitne nie są...
    W sumie naknocili, ale nie będziemy kruszyć kopii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w takiej chwili to zawsze wspominam film: "A teraz mi pochlebiaj." :)))))

      Usuń
  8. Hej Kury nasze Kury, hej, Kury i doliny,
    Hej najwspanialsze w świecie Blogowe są Dziewczyny!!!

    To ja, Kura Małopolsko-Tatrzańska:))
    A w prezencie na mur Jajo było od czarnej kury!!! Lidia wygrała na bank!

    OdpowiedzUsuń
  9. Doznałam iluminacji, olśnienia i czego tam jeszcze, pisząc komentarz :)) Piękne jajeczka, a jak zapakowane .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mówię Ci Lidka, takich jajeczek jeszczem nie spotkała!

      Usuń
    2. Wierzę Ci, Hanuś :)

      Usuń
    3. Te jajka są jedyne i niepowtarzalne.

      Usuń
    4. Ciekawam, czy przynajmniej w środku czarne? Bo ony od Puli negry, znaczy czarnej kury:)

      Usuń
    5. Takie czarne w środku to w Japonii serwujo.

      Usuń
    6. Jeszcze trochę je potrzymam, może sczernieje?

      Usuń
    7. Zakop, ponoć trzeba zakopać. Na ileśtam lat .

      Usuń
    8. Ewa, Ty masz łeb! Wedle ławeczki zakopię, to może nie zapomnę.

      Usuń
  10. No mówię przecie, że wygrała! I niespodziankę dostanie! Która dla mnie na razie też jest niespodzianką!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne jaja pełne zdrowotności :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten koci ogon to kawałek jakiegoś steru??

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnemo ,Blogger nie pozwala u góry , nie myślałaś o tym żeby do produkcji mnemoludów wykorzystywać niepotrzebne okulary . Ja swoich nie wyrzucam ,szkoda mi ,ale wykorzystuje z reguły tylko szkła ,zbieram także swoje zegarki ,trochę już wykorzystałam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, najlepsze do ludów byłyby druciane oprawki, zardzewiałe, bez szkieł:)) A zegarki rozłozone na części posiadam, a jakże, właściwie to mam worek drobnicy złomowej, wszystko z myślą o ludach........

      Usuń
    2. Będę o Tobie, Mnemo pamiętać, przy najbliższym wywalaniu różnych rzeczy, w tym oprawek okularowych :))

      Usuń
    3. O widzisz, to dobry pomysł, też mam kilka par okularów i różne drobiazgi złomowate. Teraz będziesz dostawać paczki ze złomem z całej Polski a może i z zagranicy:)))

      Usuń
    4. Mogą być też metale kolorowe !

      Usuń
    5. Na przykład złoto!

      Usuń
    6. O to to ! Może nawet być takie zupełnie nie nadające się do używania .

      Usuń
    7. W takich równych kawałkach.

      Usuń
    8. Bo co komu po złocie w kawałkach. Na szyi se nie powiesi przecież. Ani w uszach.

      Usuń
    9. A i nosić w rencach, to też niewygpdnie ! Zalegnąć miałaś .

      Usuń
    10. O to, to i kamienie, szlachetnie najbardziej, np. brylanty, szafiry, z tego można oczęta robić......

      Usuń
    11. Macie świetne pomysły:) Stare oprawki i brylanty:)

      Usuń
  14. Mnemo, jak produkcja ruszy, nie nadążymy z powieścią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wam bardzo!! Druciaki chętnie przyjmę i inne dziwne złomki też przyjmę:))) Listkowy się ucieszy z noszenia paczek ze złomem:)))
      Hana, ja się obawiam, że to ja nie nadążę z produkcją, przecie ludy mogę ino w Kaczorówce, a ona to wicie rozumicie w pogodę jest..........

      Usuń
  15. Cudnie było - cieszę się, że mogłyśmy się spotkać. A w ogóle, to "jajcarski" dzień miałam wew piątek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak, mnie brzuch bolał ze śmiechu, a smiałyśmy się do północy. Trafiłaś bez problemu????

      Usuń
    2. Z problemem :) Pan taksówkarz nie miała pojęcia, gdzie to jest, potem miała własna koncepcję dotarcia do tego miejsca - dodam, że błędną. Ale jakoś zdążyliśmy, spektakl cudny. Kwiatów nie miałam, ale wręczyłam artystce dzisiątkę jaj :)

      Usuń
    3. Ja bardziej. Jajcarski dzień znaczy. Dziesiątka jajeczek - normalna rzecz. Ale dwa? W tym jedno z autografem?

      Usuń
    4. Co za taksówkarz, trąba jakaś, ale było tak, jak mówiłam?? Remont na wiadukcie, figurka Matki Boskiej za żelaznym płotkiem, Kosciół po lewej i wjazd, jak do lasu jakiego????
      A tam dalej, jakby pojechać w ten las to stoją takie ciekawe budowle, jakby gospodarcze, jakby spichlerze, widać je z autostrady, idzie wzdłuż tego terenu.........

      Usuń
    5. Podejrzewam, że jeden spichlerz to było własnie to:)
      Ale Matkę Boską przegapiłam!

      Usuń
    6. A bo ona tak niżej, miedzy ulicami, w dołku takim, z ulicy dobrze ją widać. Jak jedziesz tą właściwą:)))

      Usuń
  16. Założę się, że Artystka popłakała się ze wzruszenia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysłałam Ci zdjęcia, doszły?

      Usuń
    2. Tak, pewnie, chyba zapomniałam Ci odpowiedzieć. Ale wtopa!

      Usuń
    3. Naprawiłam faux pas, ale wymazać się nie da i tak:(

      Usuń
    4. Oj, bez jaj! Nie turbuj się :)

      Usuń
  17. Ale fajowo ! :)
    No i jaja niezłe (choć ja się swoich nie wstydzę) :)
    I kot, i Anioł pod Wezwaniem Wałka- do pozazdroszczenia szczególnego!
    A wizyta...to już wogle....:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mówię Ci Tupajka, wióry leciały, bo pierza już nie było!

    OdpowiedzUsuń
  19. No i moje jajo od CZARNEJ kury!

    OdpowiedzUsuń
  20. Cała przyjemność po mojej stronie :).
    A czemu bezblogowa? a bo woli bożej nie poczułam... No wiesz, są ludzie piszący i są czytający, widocznie do tych drugich nalezę... Ale czasem myślę - a może jakiś taki mały, skromniutki blożek (czy blożek to mały blog?), głównie po to, co by anonimem nie być, bo to tak jakoś głupio...
    Danka BAW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blożek to jasne , że malutki blog, i to bardzo dobry pomysł jest! Jak nie lubisz pisać, to może być głównie fotograficzny na przykład plus podpisy pod zdjęciami i już. Zbieraj się do akcji!
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Danko BAW, nam też się tak wydawało, co nie, Mika? To tak jakoś samo idzie. Daj sobie szansę!

      Usuń
    3. No, nosiłyśmy się z tym jak, nie przymierzając, kura z jajem... A potem pojszłooooo!

      Usuń
    4. czaiły się jak... Czajnik;)))

      Usuń
    5. No i przypominam, że ponad pół roku minęło i ponad 48 wpisów macie - to w związku z katalogiem blogów, do którego można się zapisać, żeby inni Was widzieli:)

      Usuń
  21. jejku, ale fajnie tam w tej stolycy miałaś :)
    i to powitanie na dworcu!!!
    jaki piękny transparent!:P
    Spotkania gratuluję, prezentów zazdraszczam !
    :***
    Anioł z Wałkiem mniód :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viki, czułam się jak królowa internetu i światów równoległych!

      Usuń
  22. Witajcie Kury, gdaknę tylko tak z rana i letę, dziś wysoko na grzędzie będę siedzieć, mam posiadówkę, w chmurach pewnie, bo mamy bleeee pogodę............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie zleć z tej grzędy, uważaj!!!

      Usuń
  23. I Kamphora też tam mieszkała, zanim się nie wybrała na emigrację, a jak pomieszkuje, to do Pałacu Kultury ma 15 minut spacerkiem ;-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie pomieszkiwałaś akurat w ubiegły piątek:(

      Usuń
  24. Ale tak się zastanawiam, pomijając aspekt powitalny banera na dworcu, to co autor chciał przez to powiedzieć??? Skoro Jetline to chyba jakieś linie lotnicze. To co, że te ich linie to orzeł wśród kur, czyli innych linii? Jakieś to mętne, zwłaszcza, że orzeł ma dość zafrasowaną minę...
    Dobrego dnia wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, problem:) Faktycznie zafrasowany ten orzeł:)

      Usuń
  25. Oj, Mika, wszystko muszę Ci mówić:) To jest na pewno mała linia, taka linijka z kompleksami uważająca się za zwykło kurę, a tymczasem to orzeł jest! On zafrasowany, bo powoli do niego dociera, że z kurami ni ma tak hop-siup i to tamto.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziewczyny, wszystko jasne! to nie jest linia lotnicza, to agencja reklamowa! Sprawdziłam na ich stronie, piszą o tym banerze tak: "Strach przed zmianą też pewnie znacie.
    W „Przebudzeniu” de Mello opowiada raczej smutną historię orła, wychowanego
    w stadzie kur i przekonanego o tym, że to jest jego miejsce.
    Orzeł wiódł spokojne życie, nie wiedząc, że gdyby tylko spróbował polecieć,
    pewnie kilka rzeczy zobaczyłby z innej perspektywy."
    Jednym słowem - Hana, obudź się i zobacz, że jesteś orłem!!!
    Ale właściwie to po co Ci to? I tak wiesz, że jesteś orla kura (orzekura? ożeżkura?) i polecisz dowolnie wysoko!
    Danka BAW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Danko za wyjaśnienia, może jesteśmy utajonymi orłami??? Po twoim objaśnieniu wszystko się zgadza, ale przekaz banerka to zrobili niezbyt czytelny dla przeciętnego odbiorcy.

      Usuń
    2. Mika, my nie jesteśmy przeciętnym odbiorcom.

      Usuń
  27. Dzięki Danka! Z obudzeniem się jako żywo mam problem dzisiaj, dzie mi tam do literackich odniesień. Dzisiaj okno można otworzyć, bom nie orzeł, nie wyletę! Ale normalnie to ho, ho!!! Najbardziej pasuje mi ożeżkura:))) Albo kuroł.

    OdpowiedzUsuń
  28. Drogie Kurki, dzińdybry! :)

    Hano, jestem pod wrażeniem prezentów.
    Jaja - oczywiste!
    Mnemokotokopystka - wspaniała!
    Hanioł z Wałkiem - wzruszający!
    No i te cebulki na torcie! :)

    A jeszcze to, KURna, powitanie! :)
    Jacież!

    Żałuję, że mnie tam nie było....

    Macham wszystkim i wracam do roboty. :(

    OdpowiedzUsuń
  29. No nie, Jolka? Ciągle się pławię!

    OdpowiedzUsuń
  30. No jestem, zaglądam, czytam mam bloga i co? Oprócz jednej wizytacji Hany, nikt do mnie nie zagląda że się poskarżę, płaczliwie mocno. :) Wiem wiem :)).
    Dziewczęta kochane, dotarł imbryczek i dotarł sweterek (piękny bardzo naprawdę), który sporo poczeka, aż dziewczę co się jeszcze nie urodziło dorośnie do niego. :)) A imbryczek nawet chłopa zachwycił o! :)
    Miłe są takie spotkania ludzie sobie bliscy wszędzie się odnajdą nigdzie się sami przed sobą nie ukryją.
    Serdeczności k wam letą a ja idę pojeść, zrobiłam kaszę tatarczaną sosik chrzanowy i do tego jajecka na twardo od Olgowych kurek zielonych nóżek, wszystko pyszne zazdroście. :) :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elka, smacznego, a co to kasza tatarczana??? To chyba nie to samo co jaglana, co???
      Jajka od zielononóżek są boskie, już się oblizuję...
      Biję się w piersi, jakoś nie zaglądłam do ciebie, ale chcem. Poproszę linka!

      Usuń
    2. Mika, przez Elkę (za przeproszeniem Państwa) możesz wejść.

      Usuń
    3. Już i sama do tego doszłam:))

      Usuń
  31. Elka, ja zaglądam, ale strasznie mądre rzeczy piszesz i szczęka mi opada i nie wiem, co powiedzieć:(
    Fajnie, że wszystko dotarło, bo poczta co i rusz daje ciała.
    Co to jest kasza tatarczana? Mogę zazdraszczać, ale na razie nie wiem, czy lubię?

    OdpowiedzUsuń
  32. o mamuniu...bylabym zgadnela, ze jajo/jaja bo jakze by inanczej!
    Aniol Walkowany - wspanialy, caly inszy goscinie takze samo!! Znaczy z szabrem z miasta wracasz!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Opakowana, spóźniłaś się!
    Z szabrem, a jakże, bo jeszcze książki i ciasto! Z trudem się zapakowałam, więc ciasto wiozłam w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to znaczy, że już się z nikim nie podzieliłaś tym ciastem...

      Usuń
    2. W kształcie serca (to ciasto w sobie)

      Usuń
    3. CALUSIENKIE pozarlas????? no nie mogie... trzeba bylo ladny pakuneczek zawiazac sznurkiem papierowym i niesc na paluszku, w lekko uchylonej i uniesionej dloni...od razu by kawalerowie sie zlcieli nosic Ci pormanto jak taka dama leci do kolei zelaznej!

      Dawnymi czasy, jak do tramwaju TRZEBA bylo przechodzic kolo cukierni na prawie rogu Swidnickiej i Rynku (dalej jest, ale jakas taka nowoczesna...no przynajmniej BYLA te tam 4 lata temu...) i kupowac wuzetke, to ja zawsze bylam przygotowana i nosilam w torebce lyzeczke...na koncu oblizywalam ja, zatrynialam do torby i ...zapominalam, wiec lyzeczka czasem byla dosc lepka...ale moja lyzeczka, moje ciacho, moja torebka i moja lepkosc!

      Usuń
    4. Calusieńkie Opakowana, calusieńkie! Ale ono było malutkie! Niestety!

      Usuń
    5. No nie takie maluśkie........to nie było serduszko z piernika:)))))

      Usuń
    6. tiaaa...malusienkie...jakby bylo malusienkie to by Ci sie do walizy wzielo i zmiescilo....hhhhhhmmmmmmm

      Usuń
  34. Nie zmieściło mi się do walizki. To co miałam zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  35. Lasczęta, ale miałyście fajowsko;)))

    OdpowiedzUsuń
  36. Fajowsko Krecie, strasznie fajowsko, ino za krótko!

    OdpowiedzUsuń
  37. Dziefczęta, powieści chciałyście to jo u mnie mocie.......ino teraz ją trza pisać:)))))

    OdpowiedzUsuń
  38. Mika!!! Do pióra!!! Kretowata!!! Ewa!!! Marija!!! Kasia!!! CudArteńka!!!, Jolka!!! I szfystkie!!! Biegusiem!!!

    OdpowiedzUsuń
  39. Nikt nie odpowiedział na pytanie co to kasza tatarczana. To ta sama co gryczana. Ciemna, ugotowana na sypko, najlepsza ze skwarkami i kwaśnym mlekiem. Może też być w innych wariantach. Z mąki gryczanej racuchy można robić.

    OdpowiedzUsuń
  40. Gryczana inaczej, tatarcza tatarczana :))), no tak zwykła kasza. Wolę niż jęczmienną czy jaglaną.
    I nie paloną bardziej lubię. :)
    E tam mądre rzeczy piszę, to co w duszy gra tylko a grają różne orkiestry, chcę zaprosić do tańca by więcej ludzi do rytmu tańcowało. Do rytmu ziół i innych zdrowotności. :) Bo zauważyłam że ja o zdrowotności dużo nasmarowałam. Hano nie musisz mi komentować :) wystarczy że jesteś.
    Miko te wakacje od pracy, to ja bardzo na mazurach lubiłam, chociaż się bałam, bo pływać nie umiem a tam było ciurkiem dwa tygodnie na powierzchni wodnej, dużej powierzchni. :)
    Idę tą razom na herbatę gorącą może z dodatkiem jakiegoś napitku? :) Znacie jakieś fajne przepisy na nalewki ankoholowe :) robicie takowe? Na razie wrzuciłam w słoik zioła i zalałam żubrówką, nie wiem co z tego będzie. :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie słyszałam tego określenia, chociaż podejrzewałam, że o gryczaną kaszę chodzi.
      Elka, nalewki robimy z czego się da, a da się ze wszystkiego, dosłownie!
      Bywam u Ciebie często!
      Ewa 2 i Elka, chodźcie do Mnemo, powieść się rodzi!

      Usuń
    2. Ja przede wszystkim z czarnej porzeczki i z malin, pychota wychodzi!
      Bardzo mi się o tym twoim żeglowaniu podobało.

      Usuń
    3. A z brzoskwiń jaka pychotka! A z malin!

      Usuń
    4. Przecie pisałam powyżej o malinach!

      Usuń
    5. Ojtam, ojtam, myślałam, że mięszasz maliny z porzeczkmi, a ja nie mięszam.

      Usuń
    6. Ja nic nie mięszam, chyba że cytrusy z truskawkami w konfiturach. A propos, sezon truskawkowy chyba czas zacząć. U nas truskawki po 6 a u was?

      Usuń
    7. A gdyby tak z truskawek nalewkę?

      Usuń
    8. Nie wiem czy przypadkiem truskawki wpierw nie zapleśnieją:)

      Usuń
    9. Spirytusem zalane? To inne owoce też powinny pleśnieć?

      Usuń
  41. Opakowana!!! Pantera!!! Kalipso!!! Ania!!! Tupaja!!! Agniecha!!! Do Mnemo!!! Pacjanie!!!

    OdpowiedzUsuń
  42. To ja najpierw tu przeczytam i poraduję się Waszą radością z możliwości bycia w jednym czasie i miejscu - nawet przez jeden wieczór:) Dobrze, że takie spotkania się zdarzają:)) Zazdraszczam prezentów:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ech, Arteńka, cóż to był za wieczór!

    OdpowiedzUsuń
  44. Hana, jak oni mogli, tak od razu, z metra Cie pytac, czys Kura???
    Prezenty zacne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, ja też się zdziwiłam, przeca wiedzo, żem kura:)

      Usuń
  45. Nooo, przeczytałam - teraz pędzę do Mnemo:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Co do nalewek z truskawek - znalazłam przepisy na cztery przepyszne - tak twierdzi autor bloga:)
    http://nalewkator.blogspot.com/2012/07/truskawka-swietny-owoc-na-nalewke.html

    OdpowiedzUsuń
  47. Poczułam się zaproszona do wspólnego pisania powieści u Mnemo i pozwoliłam sobie trochę uporządkować czas, miejsce i osoby:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Wstalam z loza bolesci, zacieram raczki i lece pisac;))

    OdpowiedzUsuń
  49. Kasiu, goń boleści precz !

    OdpowiedzUsuń
  50. O matko, aż się bojam tam zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemuz to?

      Nie napisalam ni slowka, bo mnie dziecka od komputra-wygonily.

      Usuń
    2. Kasia, bojam się, że wątków nie połapię, cały dzień mnie nie było!
      Przecież napisałaś!

      Usuń
    3. No, z łapaniem wątków coraz trudniej:))))

      Usuń
  51. To ja też polecę, nie wiem tylko, czy coś sklecę, bom cała obolała. Chętnie jednak poczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso kleć, kleć, a kiedy u nas i nagrodę napiszesz?

      Usuń
  52. Kalipso, leć i skleć! A jeśli nie sklecisz, to może Cię rozbawi na łożu boleści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tak wizja przesadzania starej czereśni rozłożyła śmiechem na łopatki, że .... nic więcej dziś nie napiszę;)

      Usuń
  53. A gdzie wszyscy się podziewają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artenka, obiad pewnie pichca, ze para drzwimi i oknami bucha ;)

      Usuń
  54. Melduje sie kura Orszulka :) Troszke mnie nie bylo, ale bylam z Wami myslami.
    Hana, piekne prezenty, cudowne spotkanie z dziefczynkami.
    Ja tez mialam mile spotkanie z Inkwizycja, jadlam pyszne weganskie ciacho, pilam pyszna kawke, zobaczylam owieczki z daleka, bo bylo za mokro zeby do nich podejsc blizej. No i usciskalam osobiscie Inkwi od Was :)
    Mika, czy zrobilas juz Twoje cudowne konfitury truskawkowo cytrusowe ?
    Sciskam Was mocno Kury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, obiad:) A co to takiego?:))))

      Usuń
    2. Orszulko, fajnie, że się ujawniłaś, czekałyśmy! Produkcja konfitur rusza od wtorku:)))
      A czy odebrałaś od Inkwizycji szkatułkę z kogutem z aukcji czy t o już wcześniej było?

      Usuń
    3. Koguta juz wczesniej odebralam, w kwietniu :) Pilnuje kuchni tero jak mnie nie ma ;)
      Mika, cale Zakopane bydzie pachniec truskawkami we wtorek :)

      Usuń
  55. Cześć Orszulko! A wczoraj gadałyśmy z Miką zastanawiając się, gdzie się podziewasz! Pamiętałam, że jesteś na memłonie, nie wiedziałam tylko jak długo.
    Mika chyba właśnie konfitury pichci, albo lada moment.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyżej, od wtorku ruszam pełną parą z produkcją:)

      Usuń
    2. Bojcie sie truskawki ;)

      Usuń
    3. Mika a przepis to pilnie strzeżony, czy możesz udostępnić?
      Jak możesz, to ja bym była na niego chętna.

      Usuń
    4. Gardenia, jasne, że mogę, tylko jutro, dobra? Muszę sobie dokładnie proporcje posprawdzać, żeby czegoś nie pokićkać, a dzisiaj już nie mam siły szukać.

      Usuń
    5. Fajnie, poczekam nie ma pożaru.

      Usuń
  56. Jejku, co za fajne emocje! Melduję tylko, że ich doświadczyłam z Tobą, a teraz się oddalam, gdyż prochowy sen mnię morzyć zaczyna. :))

    OdpowiedzUsuń
  57. Oj działo się, tu też!
    Jutro wstaniesz jak nowa!

    OdpowiedzUsuń
  58. Lece do wyra.
    Dwa dni migreny , sponiewieraaly mnie kompletnie;
    Dobrej nocki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oesu, współczuję. Zmagałam się ze zwiastunami w postaci częściowej ślepoty włącznie. Okazało się, że ciśnienie mi wariuje. Zaczęłam leki łykać i jak ręką odjął. Poczułam się, jakbym doświadczyła cudu. Od tamtej pory (10 lat) nie miałam migreny!

      Usuń
    2. Czesciowa slepota tez mnie czasem dopada. Potem ustepuje. Mam bardzo niskie cisnienie, neurolg twierdzil, ze te bole to z niedokrwienia mozgu. Bralam kiedys leki na poprawienie krazenia-bylo lepiej. chyba czas na kolejna wizyte;(

      Usuń
    3. A ino leć. Czasu szkoda.

      Usuń
  59. Same choroby wśród Blogowianek, a tu lato się zbliża i noc świętojańska niedługo...

    OdpowiedzUsuń
  60. Będziesz skakać przez ognisko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja? - Nieee, ale kto wie, co do głowy przyjdzie pozostałym:)

      Usuń
  61. Bo ja zamierzam wreszcie znaleźć ten cholerny kwiat paproci:)

    OdpowiedzUsuń
  62. Migusiem. Muszę się przygotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, opracuję, napiszę porządnie i dam znać. Zdążę przed północą... czyli przed Sobótką:) Zdradzę tylko, że Mika ma najbliżej:))))))))))) Ale postaram się i coś dla innych wymyślić:))))) Problem może być jedynie z Katarzyną, bo zupełnie nie znam okolicy, w której mieszka i nie wiem czy znajdę jakiś kwiat w pobliżu, co by go Katarzyna mogła zerwać.

      Usuń
    2. Lasow ciunas -dostatek.W Wogezach prawie mieszkam, to jak?;))

      Usuń
  63. Przybądź do mnie, dam ci kwiat paproci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o tym piszę:)))) Ty masz najłatwiej, bo ja wiem, gdzie ten kwiat koło Ciebie rośnie;)))))

      Usuń
    2. No pacz pani, a ja nie wiem... To co powyżej to był cytat z piosenki chyba Fogga:))

      Usuń
    3. Aaaa, oczywiście, że znam tę piosenkę: muz. W. Kuk, sł. J. Gillowa
      https://www.youtube.com/watch?v=I2AElpx9Bf8

      Usuń
  64. Tu jest przepis na konfiturkę truskawkowo-cytrynową (taki mniej-więcej:)) dla Gardenii i dla wszystkich, którzy chcą:
    Na 1 kg - 1,5 kg truskawek potrzeba 75 dkg - 1 kg cukru, zależy jakie słodkie kto lubi, najlepiej wychodzi z brązowym cukrem trzcinowym, ale ponieważ on droższy zwykły też może być. Truskawki zasypać cukrem i zostawić na jakieś 2-3 godzinki, żeby puściły sok. Ponadto potrzebne 2-3 pomarańcze i 2 cytryny. Pomarańcze i cytryny obrać ze skóry i białego, pokroić na mniejsze kawałki, wymieszać wszystko razem i smażyć , często mieszając, aż zgęstnieje. ja pod koniec smażenia dodaję jeszcze cynamon do smaku. Trudno mi powiedzieć, jak długo smażyć, bo ja to robię w termomixie i tam smażę około godziny, normalnie pewnie trochę dłużej, trzeba próbować. Smacznego!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję jako pierwsza za przepis, co do kwiatu paproci napiszę dokładnie, gdzie rośnie:))))
      NA-PRAW-DĘ!!!!!

      Usuń
    2. Dzięki Mika, brzmi smacznie.
      Pewnie zrobię jak u nas ceny truskawek zejdą do normalnego poziomu.

      Usuń