poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zaklinałam deszcz

Co za presja, omamuniu, co za presja! Trzy dni mnie nie było i zaraz, że pajenczyny się snujom! Prowadziłam intensywne życie w realu! Byłam m.in. u Hali, której urodziła się wnuczka i tak w kontekście Hala opowiadała o swoich dzieciach, zwłaszcza o córkach, o tym, jakimi były dziećmi i jak je, 15-letnie, przestrzegała przed mężczyznami: bo to wiadumo, chłop portki zdyjmie i idzie dali, a ty z tym zostaniesz jak jako głupio...
Potem przyjechała moja Siostra i byłyśmy w Czaczu, ale bez ekscesów - ot nabyłyśmy parę drobiazgów. Po powrocie zastałyśmy to:

Przez resztę czasu prowadziłyśmy długie, siostrzane rozmowy co i raz z nadzieją spoglądając w niebo, bo deszczu u nas nie było od miesiąca, a może i dłużej. Wszystko schnie i cały ogród zaczyna wyglądać mrocznie. Starą, mandżurską metodą próbowaliśmy z Moim wywołać deszcz, ale chyba coś poplątaliśmy, bo się nie udało. Co zrobiliśmy źle?





Bardzo się przyłożyliśmy. Dlaczego nie pada???

192 komentarze:

  1. Może dlatego, że bogom deszczu takie zapasy drewna kojarzą się z ogniem a nie z wodą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacz, to może być to. Nie pomyślelim. No nie, dziecko by na to wpadło!

      Usuń
  2. To zacznie, jak to, co jes u mnie przyjdzie do Ciebie. Leje od rana, caluśki czas. W chałupie ciemno, tak nisko chmury.
    Piersza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha mnie ubiegła......

      Usuń
    2. A to chyba po raz pierwszy.

      Usuń
    3. Mnemo, prawie piersza, to prawie jak piersza! W chałupie też ciemno, tak wisi od tygodni i nic!

      Usuń
  3. Bo zawsze jest tak, że najpierw leje u siostry a dopiero potem u mnie, teraz widać jest odwrotnie. Leje w Warszawie i idzie do Was. Na Mazurach też sucho, choć ponoć przepadywało w tygodniu, no nie wiem, bo u mnie trawa żółta, placami całkiem piach. Na szczęście w sobotę by,ła daleka burza i trochę, tak z godzinkę padało, od razu zazieleniło się w ogrodzie, ale to wszystko mało. Mam nadzieję, że tam dziś też leje, bardzo deszcz jest potrzebny.
    Zacznijcie się z chłopem opalać, wtedy na przekór może zacznie padać, bo widać te mandżurskie metody to tylko działają w Mandżurii:))))
    A co było fajnego w Czaczu?? Takiego, że cche się mieć ino za mało w kieszeni??? Jakiś ludowy kredensik może był?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, jak tu się opalać, kiedy słońca nie ma wcale? Do zaklinania się na chwilę przejaśniło i zaraz znów się zasnuło. Już myśleliśmy, że się udało:(
      Było w Czaczu, było, np. fajowska wanna ocynkowana taka łazienkowa, albo do ogrodu. Kredensów tam pełno, ale widziałam same mieszczańskie. Nie byłyśmy wszędzie, bo to niemożliwe. Trzeba by sukcesywnie zaliczać te ichnie hale.

      Usuń
    2. W solarium to się nie liczy. Nie działa.

      Usuń
  4. Nie wiem, co źle zrobiliście, ale u nas pada już od tygodnia i nie mogę strzyc owiec, bo mokre wciąż. Już nie mam sił z tym deszczem, niechby do Was poszedł.
    A co z Czacza przywiozłyście?
    Kto jest sprawcą tego bucianego interesu? Da się stwierdzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie niniejszym oficjaknie przepędzam nasz izerski deszcz do Hany. A sio, a sio, a sio!

      Usuń
    2. Pędźcie go Dziefczynki pędźcie, bo nam tu stepowieje!
      Kupiłam parę ramek do obrazków, robię to namiętnie, bo porządne ramki są drogie. A tam można kupić nowiuśkie za 5 zeta. To kupiłam ze sześć.

      Usuń
    3. PS. Owieczko, sprawcą bucianej demolki jest Wałek. Zostawiłam, to mam. A raczej nie mam.

      Usuń
    4. Kopciuszkiem zostałaś.

      Usuń
    5. Stawiałam na Wałeczka. Ma ten błysk w oku szelmowski.

      Usuń
    6. Córka mojej przyjaciółki wychodziła za mąż . Jej druga córka jej tą imprezę organizowała . Działo się to w Niemczech ,zjechaliśmy się z róznych stron ,mieszkanie było pełne ludzi i był także pies . Przed wyjściem na uroczystość, właścicielka psa ostrzegała wszystkich ,aby umieścić obuwie poza zasięgiem ząbków pieseczka ,który sam zostawał na włościach . Po powrocie z imprezy zastaliśmy na przedpokoju niegdyś eleganckiego sandałka , który już przestał być elegancki . Właścicielką bucika okazała się pańcia piesunia ,która w środku imprezy przyszła zmienić obuwie na wygodniejsze i w pospiechu zapomniała ,że jej pupil jest obuwiożerny ;)

      Usuń
    7. Agniecha, za chwilę zostanę bez butów! Nie będę miała czego gubić!

      Usuń
    8. Owieczko, żeby to w oku...

      Usuń
    9. Marija, dawno temu, za głębokiej komuny moja Siostra dostała od kogoś wypasione espadryle prosto z Francji. Nie muszę mówić, że o espadrylach nikt wtedy u nas nie słyszał. Siostra za bardzo szyku nie zadała, bo pies zeżarł je do podeszwy.

      Usuń
    10. Pies przeżył ,nie mam na myśli niestrawności ;)

      Usuń
    11. Espadryle jakoś oni lubieją, mój poprzedni też mi jedne skonsumował.

      Usuń
    12. Ten sznurek chyba zwłaszcza lubieją.

      Usuń
    13. Moje w sobotę trochę pożuł Orwell. I nie leżały byle gdzie. Wyjął sobie z szafy.

      Usuń
    14. Wałek też wyjmuje! Nie tylko buty!

      Usuń
    15. Może on szuka krasnoludków?

      Usuń
    16. Co one z tymi krasnoludkami? Czajnik tez z szafy wywala!

      Usuń
    17. Zwierzątka pomóc Ci chcą. Nie będzie krasnoludków, to nie będzie komu Ci ubrań zwężać.

      Usuń
    18. Mój butów nie ruszy - za to papier każdy pożera;))) uczona bestyja;)))

      Usuń
  5. U nas pada dzisiaj już na trzeci powtor. Podobnie jak u Mnemo ciemno w chałupie jak w jaskini.
    W ogóle ładnie to było dopiero w sobotę i niedzielę. Wiec może wasze zaklęcia podziałały tylko geograficznie nie trafiliście i poszło na wschód.
    Czy to ten but, o którym pisałaś u Kretowatej , czy też winowajca załatwił następny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gardenia, co to jest trzeci powtor?
      Musieliśmy coś sknocić, nie ma siły. Ale dopiero raczkujemy w zaklęciach.
      Laczek kolejny...

      Usuń
    2. Po prostu trzeci raz.
      Zaczęło o 1 w nocy potem o 14 i powtórka o 18-tej. Teraz chwilowa przerwa ale nie na długo.
      Co tego Wałka tak zęby swędzą, ze szczeniaka już wyrósł przecież.

      Usuń
    3. Gardenia, domyślałam się, ale muszę mieć pewność, że trzeci raz!
      Wałek robi to z nerw, jak wychodzimy z domu.

      Usuń
  6. U nasz leje, popaduje, siapi i kropi z niewielkimi przerwami od czech dni.
    Tanczcie dalej Wasz taniec deszczu, zaklinajcie. On, ten deszcz nadchodzi! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterko, od miesiąca nadchodzi, od miesiąca ciemno za oknem i nic!

      Usuń
    2. A u mnie popaduje co i raz;))) Będę dmuchać w Twoją stronę na chmury;)))

      Usuń
  7. U nas pada od wczoraj ,to i do was powinno niedługo doskoczyć ,chyba że te czary wam zaszkodziły ;) Jak dla mnie ,wizualnie to się świetnie prezentują te czary ,ale może coś w procedurze żeście namieszali ;)
    Ty przepadłaś i Miki tez ani widu ani słychu :)))
    Sandałek to raczej psia niż kocia robota ,są więc tylko dwie ewentualności a nie cztery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, możliwe, że procedury kompletnie nam się pomieszały, nawet na pewno. Wszystko poszło w innym kierunku!
      Laczek jest robotą Wałka, nie ma wątpliwości.

      Usuń
    2. Jestem , Marija, jestem!! Też miałam gościa:)))

      Usuń
  8. Wszystko zrobiłyście dobrze - u mnie leje od rana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie ten region, więc coś musiało skręcić nie tak!!! Ale jeśli u Ciebie deszcz potrzebny, to mi trochę lżej.

      Usuń
  9. Dziewczyny, czy Wam internet też tak chodzi, jak wół??? No od kilku dni jakieś cuda się dzieją, komentarze zjada, loguje się i zalogowac nie może. Wirusa nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba blogger choruje. U nie ma podobne objawy.

      Usuń
    2. U mnie chodzi bez żadnych problemów ale czytałam na innych blogach, że blogger coś dziwaczy ostatnio.

      Usuń
    3. blogger zjada i moje komentarze, coś zagłodzony mocno ;)

      Usuń
    4. Mnemo mój komentarz u Ciebie nie chciał się wstawić chyba ze trzy razy. O OHApie. Spasowałam, bo mię nerw szarpnął.

      Usuń
    5. No widzisz, jaka menda ten blogger? Komenty w spamie mi lądują, o co chodzi? Nic nie zmieniałam, psiakurka....

      Usuń
    6. U mnie ok, nic się nadzwyczajnego nie dzieje.

      Usuń
    7. U mnie blogger wariuje - potwierdzam!

      Usuń
  10. A u nas popadało, jakieś pół godzinki z lekka. I tyla go widzieli. Na zaklinaniu się nie znam, moze odwrotnie powinniście byli stanąć? I wszystko na odwrót zrobić?

    Uwielbiam czytać cytaty z Hali :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, ale że na głowie???
      Halę chyba musiałabym nagrywać, bo wszystkiego nie spamiętam!

      Usuń
    2. Bardziej myślałam o zmianie stron, że Ty po prawej, a Twój po lewej ;) Ale skoro myślisz o staniu na głowie .... może i w tym szaleństwie jest metoda? ;))

      Usuń
    3. Lidka, nieee, on był i po prawej, i po lewej. Mus na głowie stanąć.

      Usuń
  11. kilka godzin deszczu zakorkowało dokładnie miasto, więc już pora, żeby sobie do Was poszedł ;) nie korek, a deszcz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elaja, dawno zapomniałam o istnieniu zjawiska pt. korek:) Niech przylata ten deszcz, nam niczego nie zakorkuje!

      Usuń
  12. A blogger chyba ma jakąś większą infekcję. Jak nie error 503, to jakieś inne kombinacje. Nawet jak człowiek się chce blogowo poudzielać, to nic z tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacz Rogata, u mnie ten sam error!!! To mnie uspokoiłaś!

      Usuń
  13. Boś Ty po japońsku zaklinała. tem teatrem cieni. Nie trza była machać rencami na wschód. Tak zaklinałaś, że u mnie od wczoraj wieczorem leje. Odklinuj na jutro ! Żeb nie lało !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten teatr cieni, to chyna chiński nie japoński. To znaczy, że po chińsku zaklinaliście. To i nie dziwota,że nic z tego .

      Usuń
  14. Ewa, pofyrtało Ci się, w japońskim teatrze krzyczo, a my wręcz przeciwnie. Zapytaj GosiAnki!
    Właśnie mi blogger stanął w poprzek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przyjrzeniu się tym scenom, to ja wogle nie wiem, co wyście zaklinali, bo wyraźnie widzę flaszkę, kieliszki. To to takie rytuały ?

      Usuń
  15. Ewa, no pewnie! W Mandżurii tylko tak zaklinają! Nie wiedziałaś???

    OdpowiedzUsuń
  16. Hanuś możesz sprobowac wstawić koment u mnie, czy to dalej tak się tnie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, zrobłam próbę mikrofonu i ... weszło ! ? A jak zacznę pisać, to co chcialam, to pewnie znów szlag trafi :)

      Usuń
  17. O no masz,ledwo człowiek zdążył kolację zrobić i psa nakarmić, a tu już ponad 40 komentów! Stęskniły się, czy jak?
    Dołączając się do komunikatów pogodowych melduję, że u mnie leje od wczorajszego wieczora cały czas z drobniutkimi przerwami, a na dodatek mocno wiało. Co do zaklinania metodą mandżurską, to trza było pieśń "Na sopkach Mandżurii" zapodać, to by było...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ewuś, dzwoniłam w sobotę, ale nie odbierała telefona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikuś, w sobotę raniutko poleciałam, a telefon podłączony do kontaktu został w domu. Poopowiadan, jak do mnie jutro wieczorkiem dryndniesz. Dobra ?

      Usuń
    2. OK, proszę pani roztargnionej:)))

      Usuń
  19. Bo mieliście tylko jeden ogon skorpiona, a trzeba było parzysta liczbę...

    OdpowiedzUsuń
  20. AniuM, i w dodatku zaklinaliśmy po niewłaściwej stronie świata. Od wschodu, a podobnież w Mandżurii zaklinajo od północy. I skorpion(y) muszą być pci żeńskiej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wygląda mi ten bucik szczątkowy, że ładny był. Z takich, co mi się podobajo. Żal... Wałka bym za to też trochu nadgryzła. :]

    Dziękuję, Hano kochano, żeś płaszczyznę do porozumiewania się nam zapodała. Co my by bez Ciebie porobiły, kury biedne!

    Próbuję sobie przypomnieć, jak ja ostatnio zaklinałam deszcz. U nas też już zaczynało schnąć, do tego stopnia, że se Pan Mąż podlewał swoje boisko do speed badmintona, co se je wyhodował za laskiem, a przede gruszą i wedle sąsiedzkiego pola wierzbowego. Co też to ja robiłam, jak zaklinałam? A! Wiem, przypomniałam sobie! Zaplanowałam, że będę odłogiem w niedzielę w hamaku leżeć. No i właśnie w niedzielę zaczęło lać. Nie masz gdzie na strychu hamaka? To se wyciągnij, niby że to do zalegania się szykujesz i zobaczysz, że lunie. Czego Ci życzę oraz Twoim roślinkom, nawet tym w mrocznych kątach ogrodu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolka, a huśtawka na ganku może być? Jeśli tak, umoszczę się jutro! Dziękuję!!!
      Podlewam i podlewam, ale całej połaci nie wydolę. Nawet nieszczęsny chrzan zżółkł (trudne słowo) był.
      Bucik fajny był i wygodny, ale co ja chłopaka będę nadgryzać - samam mu bucik wystawiła.

      Usuń
    2. Ano, samaś, Hanaś, ale żeby tak zaraz podchwycił, niewdzięcznik! A może właśnie wdzięcznik... Tak się do Ciebie z wdzięczności chciał Wałek przytulić, a nie było Cię na podorędziu, to bucik se pociamkał z nostalgii i z rozpaczy. Ech!

      Spróbuj na huśtawce, ale tak, wiesz, na bogato. Se coś tam naszykuj obok do czytania, oglądania, popijania, pojadania, taki wypas, żeby był. Nie wiem, czy zadziała, bo wiesz, hamak to jednak bez zadaszenia, a huśtawka to w zasadzie może działać i w czasie ulewy, skoro na ganku. Ale próbuj! Trzymam kciuki już teraz. :)

      Usuń
    3. Jolka, ja tę huźźźdawkę (tak u nos mówium) mogę przestawić np. pod czereśnię, albo i pod całkiem gołe niebo. Do niej mam taki dynks, co se go ustawię gdzie popadnie. I naszykuję kupę nieprzeczytanych ciągle gazetek, o książkach nie wspomnę, sokawkę, białe michałki, chałwę turecką i lodziki, albo i drinka z parasolkom. Jeśli to nie pomoże, to łóżko wytargam!

      Usuń
    4. No, myślę że na łóżko z wydętą i udrapowaną pierzyną, a w niej upozowaną Ciebie, Hanę, dajmy na to w takim japońskim szlafroczku, jak się pokazywało na zdjęciach Wrocłastwo, to już musi lunąć! :)

      A tymczasem luna u mnie, to znaczy w Koszałku, ale idzie w stronę chałupy. Dziecię już zawiadomione, coby zdjęło zeschłe pranie. Fajnie, że są już te wakacje! :)

      Usuń
    5. Jolka, nie mam takiego gustownego szlafroczka, ale jeśli pod pierzynę wskoczę, to nie będzie widać, że nie mam. Wtedy dopiero może się udać.

      Usuń
    6. Hana, jak to wszystko zrobisz, jak już uszykujesz to legowisko, to na pewno zakłujesz w oczy temu deszczu i chlupnie:)

      Usuń
    7. Kalipso, widać za małe uwiłam legowisko, bo nie chlupło:(

      Usuń
  22. Wasze zaklecia sprawily , ze spadlo troche deszczu. Jestem wdzieczna:)
    Lece do wyrka, bo trudny dzien za mna. Matura mlodszego dziecka. Starsze bardzo zdenerwowane jutrzejszymi rozmowami na uczelni. Francuski system wyzszego nauczania jest moim zdanim do d..y.

    Dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, już się chciałam zdziwić, że jak to - matura?! Zapomniałam, żeś Ty we francuskiej strefie. No to odpoczywaj, Kasiu, i nabieraj sił, i natychaj tymi siłami dziecięcia swe. U nas już nastały wakacje i od razu lżej. Czego i Tobie, i Twoim dzieciom życzę jak najszybciej. :)

      Usuń
    2. Jolka, nie masz pojęcia, z jaka ulgą pozbyłam się córczynej szkoły. Znaczy, kiedy ją skończyła i skończyły się te gupie zebrania, wywiadówki, stresy i załamki. Poczułam się wolna!

      Usuń
    3. No, przede mną jeszcze ładnych parę latek... Młody dopiero do drugiej gimnazjuma dotarł. Cóż, trza to przetrzymać - musowo.

      Usuń
    4. Ojtam Jolka, 10 latek i z górki:)))

      Usuń
    5. O, jak też, Hana, z jakąż ulgą się pozbyłam tej całej szkoły z upierdliwościami, brrrrr...

      Oraz wnoszę sprzeciw, że czarujecie w złym kierunku bo u nas pada! A ja nie zamawiałam aż tyle deszczu!

      Usuń
    6. ja się chętnie też deszczem podzielę...
      Kasiu, a napiszesz coś więcej jak ten system wygląda? Jak się już wyśpisz, oczywiście...

      Usuń
    7. Pofyrtały nam się kierunki, ot co. Następną razą pójdziem czarować za oborę.

      Usuń
    8. A u mnie dopiero Księżniczka pierwszą klasę skończyła!!! Buuuu!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  23. Kasia, cieszę się bardzo, że zaklinanie jednak gdzieś poskutkowało. Idę spojrzeć, czy czasem nie zacina. Bo może zacina, a ja nic nie wiem?

    OdpowiedzUsuń
  24. Lecę pospać, Kurki, lub może nawet poczytać. Do jutra! Deszcz na noc! Ale tylko tam, gdzia potrza, nie tak na łapu-capu, jak popadnie i bez logistyki. Nno!

    :******

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie przestało lać, może do Ciebie idzie? Też mi blogger szwankuje, a dotąd dobrze chodził.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ewa2, może blogger u mnie chodzi z powodu suszy, a u Ciebie wręcz przeciwnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale u mnie leje i chodzi... Blogger znaczy.

      Usuń
  27. Aby wywołać deszcz można:
    nadepnąć na karalucha, pająka lub mrówkę;
    ściąć paproć;
    prysnąć wodą na kamienie;
    wrzucić mąkę do źródełka i zamieszać leszczynowym patykiem (zwyczaj starofrancuski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arte - ja Ci dam nadeptywac na pajaki!!!!! Jak mawiala moja niania (mialam nianie...) pajak to przyjaciel domu. Co wolisz - deszcz przemijajacy czy trwalego przyjaciela domu??? NO??

      Usuń
    2. Pająk na dworzu nie jest przyjacielem domu. Jak by był, to w domu by mieszkał.

      Usuń
    3. No właśnie, Arte, nie mam jasności, czy trzeba wykonać te wszystkie ruchy, czy to jest do wyboru?

      Usuń
    4. Agniecha, to w takim razie mam mnóstwo przyjaciół dużych i małych.

      Usuń
    5. Jestem za pokojowymi rozwiązaniami, a już na pewno nie chciałabym podpaść przyjaciołom przyjaciół domu, w związku z tym proponuję prysnąć wodą na kamienie:))))

      Usuń
    6. Pryskum codziennie, bo nie pada!!!

      Usuń
  28. Arte, nie mam karalucha na podorędziu. Ale trzeba nadepnąć tak na śmierć, czy tylko udawać? Całą resztę odprawię jutro. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leszczynowy patyk chyba masz?? Dobrej nocki wam!

      Usuń
    2. Poza karaluchem mam wszystko!

      Usuń
  29. Mnie sie widzi, ze tego sandala niedokladnie przezulyscie....podeszwa powinna byc pogryziona od strony podbicia...tak to bedziecie miec deszcz za 4 i pol dnia, o ile bedzie pelnia i kukulka zakuka 11 razy. Jak nie za kuka to Wy musicie. I juz. Poza tym mogie Wam deszczyku priorytetem podeslac, bo mam, ale nie wiem czy poczta otwarta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, mam dogryźć porządnie laczek i potem kukać, czy odwrotnie? Bo nadal nie pada.

      Usuń
    2. Hana - sprawdz w obie strony.

      Usuń
  30. Zapomnialam napisac - teatr cieni bardzo zawodowy! drewno lepsze od jakiejs wiszacej szmaty! cudne!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przeciwieństwie do szmaty, drewno mam!

      Usuń
    2. Dołączam do pochwał:) Drewniane tło to nowatorskie posunięcie, wielce udane:)

      Usuń
  31. O, własnie. Pająk! U mnie się zawsze mówiło, że jeśli zabije się pająka, to będzie padał deszcz. Chociaż ja nie zabijam, tylko wynoszę na balkon, albo na korytarz, jak za bardzo się mi w oczy pchają.
    Łatwiej wodą na kamienie prysnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się mówi, że zabić pająka, to nieszczęście sprowadzić. Żadnej żywiny nie zabijam, no dooobra, przyznam się, zdarza się, że komara.:( Pająki zastawiam słoikami (duże) i czekam na Mojego, na małe nie zwracam uwagi.

      Usuń
    2. U mnie tak samo się mówi, też nigdy żadnych pająków nie zabijam. Komar to wyjątek i szczuję psa na te obrzydliwe duże muchy plujki...

      Usuń
    3. Na dużego pająka to ja mam wrzask bardzo głośny i sterczące kłaki na ręcach. Na małego lekkie brrrrrr mną trzęsie. To jest arachnofobia ponoć, choć z wiekiem mniejsza.
      I nie dam się za nic przekonać, że one są ładne. No kurczę nie są, ale nie zabijam, wrzeszczę, a Wu wynosi gdzieś, nie chcę wiedzieć gdzie bo potem mam stres związany z tym miejscem, że siedzi tam i czeka ( ten pająk nie Wu)
      Rąbię komary i muchi, na Mazurach bywa, że dają popalić.

      Usuń
    4. E, nie, pająki mi w zasadzie niestraszne, ale nie lubię, jak te duże gmyrają mi się w dłoni. To przykrywam słoikiem i czekam. Reszta nie robi na mnie wrażenia. Robal, jak robal. Nieobrzydliwa jestem.

      Usuń
    5. Mnemo są piękne pająki ,widziałam w tamtym roku ,po prostu śliczny . Tygrzyk się zdaje nazywa ,o ile dobrze zapamietałam . Ma odwłok w żółto czarne pasy . Naprawdę ładnie się prezentował w jezynach :))

      Usuń
  32. U Kalicińskiej baby na łące na gółkę w kręgu tańczyły. I deszcz przyszedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebo załkało z rozpaczy nad gołymi babami?

      Usuń
    2. Albo płakało ze śmiechu:))

      Usuń
    3. Motywacja nie ważna, ważne że zadziałało.:-)

      Usuń
  33. Jak już Agniecha wspomniała, w Izerach leje od tygodnia. U Ciebie stepowieje, mnie zarasta. Przyłączam się zatem do magicznych rytuałów przeganiania deszczu w Twoją stronę. A potańczyć na łące nie zaszkodzi. I dla deszczu i dla zdrowotności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. U nas jeszcze jakieś przelotne opady dziś.
      A kysz, a kysz, do Hany!

      Usuń
    2. Agniecha, za cicho to robisz. A kysz, to prawie jak szept. Gruchnij porządnie, grubem słowem popraw!

      Usuń
    3. Agniecha, przelotne? W Olszynie tak pieprznęło z nieba, że całe miasteczko biegało napełniać wory z piaskiem. Oni mają już ciężki uraz, bo średnio 2x w roku zmywa ich z powierzchni ziemi.
      Dziś na szczęście pięknie, może nasze czary działają :-)

      Usuń
    4. Ale moje nie działają!!!

      Usuń
    5. To masz przerąbane, bo już w całej Polsce zapowiadają ponad 30 st i sucho. Chciałam dodać: he he... ale Tobie może nie być do śmiechu w tej sytuacji. Jezu, wreszcie się wygrzeję :-)

      Usuń
    6. No mam. Podlewam co mogę, ale drzew nie podleję. Trudno, są większe problemy. Chociaż w skali globalnej to JEST większy problem.

      Usuń
  34. Rianno, jeśli dla zdrowotności, to mogę.
    Mam wrażenie, że mieszkam pod jakimś namiotem! Wszędzie pada, nawet w Poznaniu (60km), a tutaj nic, ani kropelki! Dziś piękny dzień nastał! Czego i Wam oczywiście życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś, nie trać nadziei, u mnie też nastał piękny, świeciło słoneczko, cieplutko było, a teraz plucha.

      Usuń
  35. Info meteo : u nas teraz przestało. A lało jak z cebra od wczorajszego popołudnia. Nawet słonko się czasem przebija. Hanuś, a jak u Was ? Dalej sucho ? Bo znów zapowiadają 30 stopni. Na łikend.
    Dziędobry wszystkim Kurkom :)
    ewa .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SUCHO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30 stopni??? Nie szczymam!!!

      Usuń
  36. Na razie ostentacyjnie bujam się na huśtawce. Jeśli nie pomoże, podejmę stosowne kroki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te stosowne kroki to znaczy, że idziesz do mnie, bo u mnie znów kropi ! I u nas 15 stopni.
      ewa .

      Usuń
    2. Wiesz, Hana, ja Ci powiem, jakie ja podjęłam kroki jakieś 40 minut temu. Otóż mimo tej niepogodnej pogody zdecydowałam się pójść do sklepu zoolog., bo na gwałt potrzebowałam karmy trochu, dopóki nie dostanę się do moich wetów, gdzie kupuję moim kociszczom najpyszniejsze z pysznych. I dodatkowo ściółkę do kuwety zamiarowałam kupić, bo przy okazji. To jakiś kwadrans od huty. Akurat przestało grzmieć i błyskać i prawie wcale już nie padało. Kurtka z kapturem, parasol - no to heja! Po drodze trza było jeszcze cóś kupić współpracownikom, wiadomo. Ty sobie wyobraź, że tak zaczęło naparzać, jakby, kurna, w mordę nożem, dziamdzia jego, już nigdy nie zamierzało przestać. A ja w kremowych spodniach! Zanim dotarłam z powrotem, spodnie moje do kolan, a w niektórych miejscach nawet powyżej nich, zmieniły odcień na ciemniejszy i bardziej... mokry. Wyglądam, jakbym brodziła w Dzierżęcince. :] Żeby było śmieszniej, jak już byłam jakieś 200 metrów od huty, przestało padać i wyszło słońce. O, takie podjęłam kroki, Hano. Więc przynajmniej Ty swoje dobrze przemyśl. :)

      Usuń
    3. Jolka - Ty w burze nastawilas pasarolke zelaznym kikutem w niebo nakierowanym na pierony?? I CO???

      Usuń
    4. Eee, i niic. Burza już była w odwrocie, gdy wychodziłam z parasolką i jej kikutem, któren drewnem jakimś oblepion. Żyję. :)

      Usuń
    5. Jolka, ale teraz nie wiem. Mam iść do sklepu zoologicznego (nie ma), założyć kurtkę z kapturem i lecieć z parasolem. Czy kremowe spodnie założyć? Jeśli tak, to czy mogą być lniane? Innych kremowych nie posiadam.

      Usuń
    6. i pamietaj zraszac kamienie!!!

      Usuń
    7. Matko, zraszam, zraszam, codziennie...

      Usuń
  37. 15 stopni było o 7 rano. Teraz 28. Tak, tak - dobrze widzisz! O 7 rano byłam już na długich nóżkach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długich i smukłych jak dwie topole włoskie. :-)

      Usuń
    2. Strzeliste i śmigłe!

      Usuń
    3. Kształtne i sprężyste:))

      Usuń
    4. Jędrnie umięśnione.

      Usuń
    5. Jedwabiste i niebosiężne.

      Usuń
    6. Opalone.........w taki upale inczej być nie może, a moje blade, jak u córki młynarza:(((

      Usuń
  38. Ja mam jeden dość skuteczny sposób na wywołanie deszczu- myję okno w kuchni i zazwyczaj chwilę potem zaczyna padać :)
    Tylko się zastanawiam, czy tak działa wyłącznie moje okno, czy Twoje też. Jakby Twoje nie działało, to przyjedź umyć moje :)) ...ale pewnie deszcz wtedy spadnie u mnie, więc dalej bida...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mp, tu nie chodzi o okno, tylko o osobę myjącą. TY przyjedź do mnie:))) Powinnam pojechać nad morze, bo wtedy zawsze leje. Ale nad morzem. To już nie wiem.

      Usuń
    2. Morze powinno przyjechać do ciebie ;))

      Usuń
    3. O to, to, Marija! O tej wersji wydarzeń nie pomyślałam!

      Usuń
    4. U mnie też mycie okien pomaga, tudzież mycie Strzały;)

      Usuń
    5. Aż tak się poświęcać nie byde.

      Usuń
  39. To niech do Was deszcz przyjdzie od nas, bo u nas pada codziennie! Mam już dosyć deszczu!

    OdpowiedzUsuń
  40. Dziewczyny czy wy wiecie, że dzisiaj jest DZIEŃ PSA !!!!! Proszę zaraz psom przyjemności robić różnorakie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, moje skarbuńki dzień psa mają codziennie!

      Usuń
  41. Hanuś, ja też pod namiotem mieszkam ;) Jaki deszcz, jaka burza?? Może jutro coś przyjdzie, bo sąsiada - debila wali na dekiel. Więcej niż zazwyczaj.

    OdpowiedzUsuń
  42. Lidka, a jego, sąsiada tego wali na deszcz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam takiego sąsiada dawniej, któremu waliło na halny. Nadziewał wtedy skórzaną pilotkę i jakąś kurtkę wojskową i chodził po mieście i opowiadał niestworzone historie. Tak, że wiadomo było, że za dzień lub dwa będzie wiało...

      Usuń
    2. No paczta jakie te somsiady przewidujace som :)
      Ale cos w tym jest ;)

      Usuń
    3. ja mam takie kolana (i duzy palec u prawej nogi) co tak smao pogode przewiduja , bez pilotki! tyle, ze na odlegosc nie umiem z nogi wrozyc deszczu :/

      Usuń
    4. Potrenuj trochę, może ci się uda przez ekran komputera:)

      Usuń
    5. Opakowana, a Kaszpirowski umi!

      Usuń
    6. Moją Mam 2 tygodnie przed rypie......

      Usuń
  43. Orszulka, mam przechlapane. Nie mam ani przewidującego sąsiada, ani halnego:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęgólnie braku halnego należałoby żałować ;)

      Usuń
  44. Ale mnie wali. Może na deszcz?

    OdpowiedzUsuń
  45. No wali, na deszcz i pełnię. Zobaczymy jutro, dam znać :)
    W moim mieście mieszka taki gość, który na deszcz chodzi i śpiewa, oraz gada do siebie, zbierając surowce wtórne. A jak nie ma padać, to tylko zbiera te surowce. Taki nieszkodliwy, a wszyscy go znają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sumsioda, oczywiście miałam na myśli, nie Ciebie, Hanuś :)))

      Usuń
    2. Lidka, a dzisiej? Godoł du siebie? Czy ino zbiroł? Bo od Ciebie bliży i może doleci?

      Usuń
    3. Nie widziołam gu. Jutro sie rozejrze.

      Usuń
  46. U mnie już nie pada i , że to do Ciebie Hana nie pojszło.......dziw nad dziwy, nigdy tak nie było.
    Żal ogrodu, bo wyschnie, juz Ci chyba został tylko jodek srebra, co to go musisz z samolota rozpylić w jakąś chmurę, ona się tam skondesuje w kryształki lodu, a potem to spadnie.Zanim doleci do Ciebie to się rozpuści i będzie dyszcz. Trochę to nieekonomiczne, ale chyba nie masz wyjścia:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jodku srebra mam pełno, tylko skąd samolot?

      Usuń
  47. A ja wiem, kiedy będzie zmiana pogody, dzień-dwa przed!!!!!!! To się objawia agresją ludzką i mam wtedy w hucie urwanie głowy, bo nasi milusińscy normalni inaczej wtedy się nagle objawiają, prawie masowo!!!! I jadem tryskają poważnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to, no widzisz, Mnemo. Sumsiod tysz menda paskudna, bo jakiesiś hewy metale zapuszczo na full, jak mu musk w czachę się nie mieści.

      Usuń
    2. Takie zachowania to też skutki halnego:)

      Usuń
    3. I wzmożony ruch w knajpach:))

      Usuń
    4. Szczególnie u mnie te skutki są mocno odczuwalne :)) Jakieś 500 km do samiuśkich Tater mam :))

      Usuń
    5. Halny skutkami obejmuje cały kraj......Mika, Ty mi dawaj znać, kiedy zaczyna wiac, to ja se już nervosol zapodam za wczasu.........

      Usuń
    6. To dobry pomysł z tym zapodawaniem komunikatu. Miko mogłabyś?
      Bo halny, to niczym piasek z Sahary -doleci wszędzie, jak się okazuje.

      Usuń
  48. Lidka, ale dzisiej zapuściuł?

    OdpowiedzUsuń
  49. Odpowiedzi
    1. U mnie odpuścili w poniedziałek, w sobotę dawali czadu.....ale mnie nie było:)))))

      Usuń
    2. Bo w sobotę to trzeba się zrelaksować po ciężkim tygodniu i też muze zapuścić.
      To dobrze, że Cię nie było :))

      Usuń
  50. Zaklinaczko deszczu...u mnie tez codziennie od niedzieli leje ;/

    OdpowiedzUsuń
  51. Aldia, zaklinaczka deszczu ze mnie jak z koziego ucha saksofon, jak się okazuje. Nie wiem, no nie wiem, gdzie popełniam błąd:)

    OdpowiedzUsuń
  52. a w Berliniu (jutro slub!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) PIEKNA pogoda - ok.23-25, slonko-chmurki -troszku chmurek puchatych. idealnie. ani mi halny niepotrzebny ani deszcz.

    OdpowiedzUsuń