wtorek, 1 lipca 2014

Deszcz olewam, to może spadnie?

Mika z Babcią będzie gotowa dopiero w okolicach czwartku, to ja zrobię nową platformę porozumienia, bo za chwilę znów nie będzie gdzie gadulić.
Byłam dzisiaj krwi sobie upuścić (ot tak, kontrolnie - sprawdzić, czy aby ciągle jest błękitna) i chyba za dużo mi jej upuścili, bo od rana snuję się - jak mawia Hala - jak smród po gaciach. Po pierwsze - nie mogłam znaleźć tzw. zlecenia na badanie, gdzie pani doktor wyszczególniła parametry do sprawdzenia. To poszłam na żywioł. Okazało się, że zlecenie zostawiłam w przychodni świadomie i dla pewności, w niezawodnych rękach Pani Teresy, w obawie (słusznej), że zgubię. Nie zgubiłam, ale zapomniałam, że je tam zostawiłam. W końcu to było 3 miesiące temu... Latałam rano na głodniaka miotając się jak kura z uciętą głową (Hala) milion razy wypowiadając magiczny przysłówek "gdzie". Tak więc dobrze się zaczęło. Siedząc w poczekalni przeczytałam jakąś fajną gazetkę, z której dowiedziałam się, że żona Piotra Beczały, naszego fantastycznego tenora, nazywa się Bąk-Beczała. Więcej się nie dowiedziałam, bo przyszła moja kolej i poszłam sobie upuścić. I potem już cały dzień był taki - robota szła mi jak nie przymierzając- krew z nosa. Deszczu jak nie było, tak nie ma, trawa wygląda tak:
Na jarzębinach owoce jak we wrześniu:
Wiśnia ugina się od owoców, ale nic z tego nie będzie, bo z nadmiaru i suszy to właściwie pestki ze skórką, nawet szpaki ich nie chcą:
:Malwy zżera rdza i żadne opryski nie pomagają, to i dałam sobie spokój. Za to mają wolę życia. Mówią, że na betonie kwiaty nie rosną. Ale to licentia poetica. Proszszsz:
Nasmarowałam też najostatniejsze czereśnie, których szpaki nie zeżarły. Nie jestem z nich (czereśni na rysunku) zadowolona, ale co mi tam, poddaję się z pokorą Waszemu osądowi. Mam dzisiaj w sobie mniej krwi, to mnie apopleksja nie trafi:
Są jednak tacy, którym brak deszczu, lub jego nadmiar nic a nic nie przeszkadza:
 

 I na koniec blogger za cholerę nie chce pokazać rameczki z Czacza w stylu "słaby szyk". To ja się poddaję.

Przechytrzyłam go! Pokazał!



119 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wyrażam wyrazy uznania. Co podium, to podium!

      Usuń
  2. Bąk-Beczała, biedna ona......, a tego fantastycznego tenora nie znam, ignorantka jedna ze mnie........
    Jarzębiny też mi wlazły takie czerwone w oko, przeraziłam się, to wygląda jesiennie.......
    Przypomniłaś mi, że mam wyniki od 2 miesięcy powinnam je pokazac lekarzowi........
    P.S.
    Kupiłam sobie aparat do mierzenia ciśnienia, szwargoce nawet po niemiecku, mozna włączyć na frnce, ale to bym chyba Cię musiała prosić o tłumaczenie. Jest jeszcze jakiś szwedzki, czy duński, polskiego nie ma, angielskiego też. Wczoraj się zmierzyłam, dziś zapomniałam:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, a na migi nie pokazuje?

      Usuń
    2. A wiesz, że nie.......pacz niemce takie porządne, a zapomnieli o tak istotnej funkcji.....

      Usuń
  3. Z wiśniów zrób nalewkę, będzie dobra taka pestkowa.......szkoda zmarnować takie wiśnie.
    Czereśnie całkiem czereśniowe..........ja się zatrzymałam na gruchach i cytrynach:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. No, nalewka może się udać, nic innego nie wyjdzie, tego nawet drylować się nie da. Szkoda, tyle towaru:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zalewaj spirytem, będzie, jak znalazł na jesienne wieczory.....

      Usuń
  5. Tak zrobię, a dotąd nie pomyślałam!
    Idę do wyrka, bo paluszki mi się plączą już. Krew mi za wolno krąży. Diabli wiedzą, ile mi jej upuścili... Może to szajka przemytnicza krwi i organów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie denerwuj się .Może to tylko producenci kaszanki ;)

      Usuń
  6. Dobranoc kury miłe, ja, PrezesKura wymiękam i się do tej słabości przyznaję. trza być trendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze se do mnie zerknij to się może posmijesz przed snem.....

      Usuń
  7. Dobiłaś mnie tą jarzębiną, toż ona wygląda jak w końcu sierpnia! A może całe lato już było i teraz już jesień, kurna? A my głupie na lato czekamy...
    Też optuję za nalewką z wiśni, szkoda tyle owocu. Będzie taka bardziej wytrawna od pestek.
    Co do szajki przemytniczej organów, to właśnie słucham w radio PIN powieści kryminalnej Mankella o moim ulubionym komisarzu Wallanderze, która to powieść jest właśnie o takiej szajce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Ramka z Czacza jest zupełnie szalona!

      Usuń
    2. I ten bocian udający mewę jest bardzo w stylu marynistycznym ! Rozgwiazda zresztą też !
      Też już jednym okiem śpię i śnię ! Dobranoc :)

      Usuń
    3. Też mam wrażenie, że lato już było. Dacie wiarę, że u nas zaczęły się żniwa?

      Usuń
  8. Hej, Dziewczyny!:)))) U nas ostatnio było dużo deszczu. Hana, szkoda mi tych Twoich roślinek. Czereśnie uważam za niezwykle udane:) Ci, co to im nie przeszkadza, też udani:) I rameczka piękności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, dzięki! Dobrze, że jesteś, bo Cię nie było i od razu mówię, że nie musisz się tłumaczyć, ja z troski.
      Rameczka istotnie odlotowa, zwłaszcza, że zapłaciłam za nią i 4 inne jeszcze, takie zwykłe (chociaż nowe) ramki, całą dyszkę!

      Usuń
    2. Hana, jakie to miłe, że się Ktoś tak daleko troszczy:) Nie tłumaczę się, ale bieganiny dużo ostatnio...
      Fajna cena za rameczki:)

      Usuń
  9. Jaciekrece! U nas dopiero drugi dzien bez deszczu. Nasza czeresnia pelna nabrzmialych owocow, ale wszystkie wisza poza zasiegiem. I tak sobie wisza, bo szpaki o nich nie wiedza, i sie marnuja, bo nie ma jak ich zerwac. :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterko, a nie wierzyłaś, co nie? W istocie jest jeszcze gorzej, niż na zdjęciach.
      Moje szpaki chyba bystrzejsze, bo żadnej czereśni nie przepuszczą. Te leżały pod drzewem. Niemieckie szpaki są porządne i praworządne. Obcych czereśni nie ruszajo:)))

      Usuń
    2. Czeresnia tez niemiecka! Swoja jakby.
      Tylko te szpaki pewnie na defiladzie w takt marszow niemieckich, wiec nie maja czasu gupot robic. I czeresnie sie marnuja...

      Usuń
  10. Do Twojej zdobyczy z Czacza, pasuje moja latarnia ( dokładnie w tym stylu), kupiona kiedyś w lumpie.
    Deszcz tu padał i dzięki temu znów mamy komary.
    A Ty, żeby się nie słaniać tak po domu, mogłaś pokrzywkę zaparzyć i wypić. Pozdrawiam, miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anka, różne rzeczy zaparzałam wczoraj, a i tak się snułam.
      Chyba zniosłabym nawet komary, tylko niech popada!

      Usuń
  11. Jarzębiną mnie dobiłaś :( Bo ja u nas też takie widzę .... i nie są to wybryki natury, jak w zeszłym roku "moje" wrzosy, bo i u Ciebie też się france czerwienią. Przedziwne.
    Trochę deszczu by się przydało, jak to się nierówno układa. Jedni mają go w nadmiarze, a inni totalne braki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jestem za, u mnie znów rano padało , teraz na szczęście trochę się przeciera. Ale temperatury jesienne, co łącznie z Hany jarzębiną daje mi poczucie, że lato już było...

      Usuń
    2. Trudno mi uwierzyć, że gdzieś leje od dłuższego czasu i aż zua się robię!

      Usuń
    3. Lidka, i te kombajny na polach! Załamka!

      Usuń
  12. Dzień bry! U nas pada :))) Wpisałam się pod starym postem, a tu już świeżo upieczony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzińdybry, upiekłam nowy, bo do popołudnia się zatka, to gdzie będziem problemy świata tego rozwiązywać?

      Usuń
  13. Hanus, lepiej dzisiaj?
    Gdyby Alzatczycy znali piesn o stepie szerokim, to tez by sobie nucili pod nosem. Suchy czerwiec jest tematem dnia. Bo nikt takiego nie pamieta. zawsze bylo burzowo, deszczowo. Ja tez juz tylko kwiatki podlewam, pies tracal( przepraszam) trawnik..

    Taka ramke, przywiozlam kiedys przyjaciolce i ona z tej ramki zrobila sobie wizytowke na drzwi.

    Mnie sie czeresnie podobaja.

    Kiedys o systemie francuskiego szkolnictwa napisze(nawiazujac do poprzedniego posta).
    A tymczasem dobrego dnia!
    Jakby bylo mi malo bylo nerwow , to przyotowuje sie do ...wielkiego greckiego wesela. I ono naprawde bedzie greckie. W Atenach , wsrod samych Grekow , ratunkuuuu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszystkim dziekuje za kciuki i troske, za te dzieci moje zdajace.

      Usuń
    2. A kiedy wyniki?
      Takie greckie wesele to chyba niesamowite przeżycie! Zazdroszczę, gwarno, wesoło, głośno i pysznie, a na dodatek w ciepłym klimacie:))) Kiedy jedziesz?

      Usuń
    3. Dzięki Kasia, obudziłam się jak nówka sztuka. Wieczorem napiłam się czerwonego wina na krew i zdrowotność i zaraz mi lepiej:)))
      Co się weselem denerwujesz, zamiast się cieszyć? Greckie wesele to przeżycie! Będziesz udawać Greka i spoko w oko:)
      Ja też tylko kwiatki podlewam...

      Usuń
    4. W piatek wieczorem lecimy.
      No nic, od razu jakiegos ouzo lykne na odwage i dam rade;)

      Wyniki dzieciowe? Stasia to nie wiem. A Dorotkowe 4 lipca. Jak my bedziemy balowac.

      Usuń
    5. Kasia, a zdjęcia rób, dużo zdjęć!

      Usuń
    6. Kasia, zdjęcia koniecznie!!! Okropnie jestem ciekawa jak to będzie:))) Mam nadzieję, że zrobisz wpis na blogu u siebie?

      Usuń
    7. Aparat zabieram. Ale czy mi psikusa znowu nie zrobi???

      Dziefczynki, ale ja sie naprawde denerwuje. Bedom sami Grecy i my.

      Usuń
    8. Kasia, to co, że sami Grecy? Będziecie egzotyczni! Udawaj Greka, zorbę zatańczysz, parę talerzy poczaskasz i nikt się nie połapie. To łatwe.

      Usuń
    9. Ale fajnie! Zazdroszczę greckiego wesela:)

      Usuń
  14. u mnie nie pada, trawnik jak szczotka ryżowa;) Nie koszę, nie koszę, nie koszę - nie chcę się kurzyć!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udawaj, że nie widzisz...

      Usuń
    2. Krecie, też nie koszę, bo co tu kosić? Skoro nie rośnie, tylko zasycha?

      Usuń
    3. Kilka razy popadało, ale za słabo;))) Zanim doleciał z niebo to się jakoś tak... rozpuściło;)))

      Usuń
  15. Matko, szfystko wysycha... Niech ten deszcz sie w koncu ulituje i spadnie.
    Twoje czeresniowe pastele Hana podobaja mi sie bardzo :)
    Tak patrze i oczom nie wierze...jarzebina jak na jesieni, wisnie czerwone, a tu dopiero poczatek lipca.
    A po upuszczeniu krwi mus zjesc cos slodkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulka, w kwestii słodkiego nie szkodowałam sobie - w końcu siła wyższa, nie?
      Coś mi się widzi, że październik przyjdzie w sierpniu. Mus o Gwiazdce pomyśleć.
      Dzięki za dobre słowo.
      Deszczu nadal ani śladu.

      Usuń
    2. Nie straszcie kobity, bo jo opału ni mum!!!

      Usuń
    3. Kret, leć do lasu, teraz chrust fajny, bo suchy!

      Usuń
  16. U nas jarzębiny też lekko zaczynają rudzieć.
    Natomiast jeżeli chodzi o deszcz to pada w systemie 5-cio dniowym tzn. 2 dni deszcz, 3 dni pogoda.
    Dzisiaj nie pada ale jest chłodno, trochę za chłodno.
    Ja w ogóle nie wiem, co tej pogodzie odbija. Szczególnie jeżeli chodzi o temperatury. U nas w jeden dzień jest np. 15 stopni, a na drugi 30. Mój organizm tak szybko się nie przestawia.
    W efekcie męczę się szybko, a humor to mam taki, że najchętniej bym coś pogryzła (dobrze, że nie kogoś).
    Zwariuję w końcu jak ta pogoda się nie uspokoi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Gardenio, taki system nie jest najgorszy, a jak jest system, to można się przygotować. Nasz czegoś nawala.
    Od czasu do czasu też mam ochotę pogryźć tu i tam, ale niezależnie od pogody.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jestem literalnie chora, mam regularne grypopodobne przeziębienie: katar, kaszel, temperatura podwyższona - i szlag mnie trafia, bo jak tu żyć? Latem takie siupy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadmieniłam powyżej, że lato już było, a tera jesień...

      Usuń
    2. A na 15 sierpnia spadnie śnieg i pokryje wszystkich pielgrzymów w Częstochowie białym puchem;)))

      Usuń
    3. Nie wykluczałabym takiej możliwości Krecie, świat zwariował i klimat też.

      Usuń
  19. Hano, ja już od rana myślę o tym Twoim deszczu, a raczej jego braku. Miałam nadzieję, że coś... wymyślę, ale widzę, że jednak nie...
    Spróbuj tymi spodniami, mogą być nawet od piżamy.
    U nas akurat nie pada, ale troszkę już kropiło. Może więc się namyśliło i do Was poszło... Jaka szkoda roślinek, kurna.
    Czeresienki jakby prosto z drzewa, mniam! :)

    Całuję Cię siarczyście. Z pełną świadomością to piszę, bo ponoć jak się baby całujo, to też na deszcz.

    :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolko, a co to za sposób z tymi gaciami, co to że nawet od piżamy mogą być ?
      A z babskim całowaniem to bardzo dobry sposób na deszcz (najstarsi tak mówio), więc również dołączam do cmokających się !

      Usuń
    2. Ewo, chodzi o to, że wczoraj zwabiona porannym słońcem założyłam jasne, coś jakby kremowe, spodnie. W trakcie dnia się rozpadało, ale że potrzebowałam wyjść po kilka rzeczy, doczekałam, aż deszcz się zmniejszy i wyskoczyłam z huty na pół godziny. I okazało się, że było to chyba najbardziej ulewne pół godziny wczorajszego dnia, a gdy wracałam i byłam już przy hucie, to się w zasadzie całkiem rozpogodziło. Ja natomiast wyglądałam, jakbym brodziła w Dzierżęcince spodnie do kolan, a nawet powyżej, do wyżymania. :] Więc myślałam, że doradzę Hanie założenie czegoś równie nieodpowiedniego na taką pogodę, to może lunie. Piżamka te wydaje się odpowiednia. Ale, kurna, nie u Hany. Zaparło się tam i suszy, w mordę nożem... Hm, a może by tak metodą, jaką proponował maharadży doktor Plama w Hydrozagadce...

      Usuń
    3. Jolka, a co proponował???

      Usuń
    4. Znaczy się, nie widziałaś filmu! Koniecznie obejrzyj. Ale tymczasem w skrócie powiem, że w grę wchodziło odparowanie jeziora przy odpowiednim kierunku wiatru, który by chmury nad kraj maharadży powiał, tam nastąpiłoby skroplenie i skończyłaby się susza.

      Usuń
    5. Nie widziałam, ale tutaj byłoby co odparowywać!

      Usuń
  20. Jolka, nic z tego... Ale całować możesz.

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas też dziś bezdeszczowo dziś. Wczoraj podobno była nawet burza, ale nie zauważyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, AniuM to musiało Cię coś strrrasznie zaabsorbować?

      Usuń
  22. Ja przepraszam, nie chcę nikogo denerwować, ale u mnie znów leje....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika u mnie niestety też.
      I od razu zimno się zrobiło wrrr..
      Hanuś zabierz sobie ten deszcz co?

      Usuń
    2. Gardenia, chętnie, właśnie skończyłam podlewanie.

      Usuń
    3. Ale też się przyznam, że lekka burza u mnie po południu była :)

      Usuń
    4. Kurna, zaraz wścieklicy dostanę.

      Usuń
    5. Hanuś nie bij , u mnie leje jak z cebra.
      Ale jest tylko 12 stopni ...w lipcu, zdurniała ta pogoda!

      Usuń
    6. Gardenia, dobrze, że przynajmniej zimno masz. To mnie trochę uspokoiło:)))

      Usuń
    7. U mnie identycznie, niestety...

      Usuń
  23. U mnie tak z godzinę temu grzmotnęo ze trzy razy, lunęło, a teraz słońce zachodzące jest.

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie od kilku dni codziennie trochę deszczu pada. Jarzębina też czerwienieje, aż mi się dziwnie zrobiło. Jeszcze nie było lata i już się kończy?
    Ramka śliczna, ten Czacz to fajne miejsce, szkoda, że daleko.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ewo2, dla mnie niedobrze, że Czacz blisko, a na domiar złego taka klamociarnia w gminnym miasteczku też jest. Co najmniej 3 x w tygodniu walczę z pokusą:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hana, to ja już nie wiem, gdzie my mieszkamy. Wszyndzie pado, a u nos nic. W Poznaniu dzisiaj rano padało ...
    A kombajnów jeszcze nie widziałam, czerwona jarzębina wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kombajny u mnie już tną jęczmień;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja piernicze :/ Ale Wy z Haną barzy na południe mieszkacie, widocznie wegetacja jest u Was szybsza.

      Usuń
    2. No, Kret dobrze godo, u nos słoma jynczminno w balotach już dawno po polach się kulo!

      Usuń
    3. To jest wszystko bardzo dziwne, że tak powiem odkrywczo, ale na głębszą analizę mnie dzisiaj nie stać...

      Usuń
    4. A u nas dopiero sianokosy...

      Usuń
  28. Ja myślę, że wszystko się odmieni. I na Hanę deszcz spadnie, i lato się nawróci, tylko jarzębina już się nie odczerwieni:)
    I wiersz wyszedł:)
    A kombajny niech tną. Będzie można polatać po rżysku, jak kto lubi:) Koniecznie boso! Nie próbowałam, więc polecić nie mogę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kalipso, lepiej nadobną nóżką po rżysku nie lotej! Raczej nie polecam, zwłaszcza nienawykłym.

      Usuń
    2. Gorzej jak po rozżarzonych węglach...

      Usuń
    3. A kiedyś byli tacy, co latali. Mieli jednak sposoby. Podobno trzeba to robić ruchem posuwistym, nie od góry, na ostro:)
      Tak chciałam uwagę od pogody odwrócić, bo temat przygnębiający:)

      Usuń
    4. Dziękuję Kalipso za dobre chęci, ale rżysko też mi się z suszą kojarzy:)))

      Usuń
  29. dziewczyny, Elka u mnie pyta "czy kot zje żabę?". Wie ktoś? Ja nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, jak bardzo jest wygłodzony...

      Usuń
    2. jak bardzo chce, i smakosz kuchni fhansuskiej, to zje !

      Usuń
    3. Trza spytać Kasię. O żabę.

      Usuń
    4. Cholibka. Mój kot nie lubi. Preferuje ryjówki.
      My jadamy żaby. Czasami;)

      Usuń
  30. U nas chyba cały deszcz spadł.
    Czaczowy- czadowy!
    Ja dziś pożałowałam, że nie jestem dentystą. Zajrzała mi w papę, znalazła coś małego do poprawki (ubytek wypełnienia, przez niektórych "blombą" zwany), Absorberowi pomalowała srebrolem, dmuchneła wodą i wyssała 50 pln z portfela. Całe 10 minut na dwie osoby...
    Ja pitole, a ja nadal nie wiem z czego żyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tupaja, zdaje mi się, że to całkiem umiarkowana cena jest... Porównawczo oczywiście.

      Usuń
    2. Tupaja, ja wolałabym kominiarzem być. W kumin zajrzy, kulą do środka śwignie, 10 minut i też 5 dych. I odpowiedzialność znikoma, albo żadna. Jeszczem nie słyszała, żeby jaki kuminiorz był po sądach ciągany. Nasz ma firmę pt. "Miotełka", chodzi po wsi, śpiewa na całe gardło i do kobit mówi "piękna pani".

      Usuń
    3. Ja też żałuję czasem, że nie jestem lekarzem albo kominiarzem. Człowiek młody był i głupi, nie myślał o przyszłych dochodach:)

      Usuń
    4. Fakt. Kominiarz. Zawód marzeń. Chodzi se w szykownym odzieniu, ludziom szczęście przynosi, i to bez żadnych obowiązków późniejszych, weźcie na ten przykład bociana czy zająca...Oni też szczęście przynoszą.
      Może jeszcze czas by się przekwalifikować? Zostanem KOMINIARKOM.

      A z innej beczki, ciągnąc stały temat "pogoda", zgłaszam że u nas +3,5 stopnia Celsjusza. I słońce świeci, jak wściekłe.

      Usuń
    5. To niezła temperatura jak na lipiec... Nie zgubiłaś jedynki przed trójką? U mnie 12, już prawie południe.

      Usuń
    6. Nie zgubiłam. Teraz już 22.

      Usuń
  31. Agniecha, bocian szczęście przynosi, ale z obowiązkiem:)
    3,5 stopnia??? To już przesadzili z tą pogodą! A może zapomniałaś o zerze? U nas 28 (w słońcu)!

    OdpowiedzUsuń
  32. Agniecha, a kominiarkom będąc mówiłabyś do kobit "piękna pani"? I śpiewałabyś na całe gardło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zadawałabym się głównie z panami. Mówiąc do nich "piękny panie"
      Śpiewać na całe gardło też mogłabym.

      Usuń
    2. A kiedyś widziałam kominiarki- znaczy panie kominiarstwem się zajmujące. I miały spore wziecie :)

      Usuń
  33. Mój pięęęękny paaanie, raz zobaczony w technikolorze piszę do pana ostaaaatni list...

    OdpowiedzUsuń
  34. A, i on, ten Miotełka, w rękę piękne panie całuje. Nie zważając na uczernione ust pąkowie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, są granice, jako kominiarka panów po rękach całować nie będę.

      Usuń
    2. Ale mogłabyś klepać po męsku po ramieniu, czerniąc odzienie...

      Usuń
  35. mogklabys tzw metoda oszczedna i higieniczna, skladajac usty w kierunku reki schwytanej w swa, calujesz swa, ktora jest na wierzchu dloni ofiary. Bum!

    OdpowiedzUsuń
  36. Czeresnie jak zywe!! wyglansowane.
    a ta jarzebina to bardziej pomaranczowa (slaba zima) czy czerwune (odwrotnie)??
    siedze ci ja na tarasiku, wszedzie dokola zieloniutko, swiezo, przyjezdzajcie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, jarzębina jeszcze nie doszła. Ale jak tak dalej pójdzie, dojdzie pojutrze.

      Usuń
    2. Ino chodzę i ptakom wody dolewam. Zlatujo się stadami. Bidoki.

      Usuń
  37. Dziędobry :) Z własnego kompa !

    OdpowiedzUsuń
  38. Ewa, czy to znaczy, że masz wolne moce? Dziędobry.

    OdpowiedzUsuń
  39. a mi truskawki na krzaczkach zaczynają pleśnieć bo deszczu za dużo.
    "Słaby Szyk" haha, na początku oczywiście przeczytałam tę oryginalną nazwę, a tu SŁABY SZYK. Ale się uśmiałam!

    OdpowiedzUsuń
  40. Natalia, może jeszcze być słaby szyk w stylu pożal-się-Boże:)))

    OdpowiedzUsuń
  41. Trochę "odstałam" od czytania, a tu tyle ciekawych zdjęć (i nie wiadomo co bardziej chwalić, czy czereśnie na obrazku, czy obrazek z morską latarnią:) W komentarzach przewija się ... smutek za odchodzącym latem. Dziewczycny, nie róbcie mi tego - ja dopiero lato zaczynam:) I na dowód tego wszystkie blogowianki (niezależnie od okoliczności i warunków atmosferycznych zapraszam do przeżycia niesamowitej przygody w stylu "Pan Samochodzik i... " I wcale nie trzeba jechać do Egiptu, aby pobyć trochę w uzdrawiającym cieniu piramid:)

    OdpowiedzUsuń