piątek, 13 czerwca 2014

Łyżka dziegciu



W życiu nie zawsze jest różowo, że tak odkrywczo powiem. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że świat (Polska?) ciągle jeszcze jakoś funkcjonuje. Nie mam na myśli kończących się zasobów planety, zatrutych jezior i rzek. Bynajmniej. Mam na myśli zwyczajne, codzienne sprawy, których nie można załatwić z powodu czyjejś niefrasobliwości, głupoty, nieuczciwości, braku odpowiedzialności i profesjonalizmu w najbardziej podstawowym zakresie. Sama już nie wiem. Mam zbyt duże wymagania? Za dużo oczekuję? Spotykam się z tym na każdym kroku. Kupuję koszyczek truskawek, wysypuję je - pod spodem są zgniłe. Robię zakupy, w domu okazuje się, że ryba cuchnie, w jogurcie jest pleśń, a w tartej bułce robaki. Kfiatki kupione na taras zdychają nie wiadomo dlaczego po kilku dniach, pasek przy sandałach zrywa się po miesiącu. Zbiornik na ciepłą wodę nad kominkiem nie przetrzymuje nawet jednej zimy (cieknie), drugi zbiornik, po reklamacji – to samo. A ile z tym zachodu i poniesionych kosztów, choćby transportu, bo ciężkie to jak słoń. Trzeciego zbiornika nie ma. Nie wiem jeszcze, co zrobimy. „Fachowiec” od naprawiania kosiarek (ma zakład, a jakże) ściemnia przez miesiąc po to, aby w końcu jej nie naprawić. Pan od ubezpieczeń zmienia pracę i zostawia mnie na lodzie ze wszystkim, bez słowa i z dnia na dzień – dlatego zapomniałam o terminowym opłaceniu OC. Listonosz podpisuje za mnie zwrotkę, bo „nie było pani w domu”, że nie wspomnę o takich drobiazgach, jak ogrodowa łopatka, która wygina się po pierwszym kontakcie z ziemią i wiaderko, któremu po dwóch dniach odpadł pałąk i nie da się go zamocować ponownie, bo się wyłamał uchwyt. Ktoś robi listę dialogową na podstawie mojego przekładu, zostawia to, co mu pasuje, a co nie pasuje wywala i nawet mnie o tym nie powiadamia. Czara goryczy przelała się jednak przy zakupie spalinowych nożyc do żywopłotu. Używanych, na Allegro. Nowe spalinowe są strasznie drogie, te były kompromisem, bo renomowanej firmy, w doskonałym stanie, elegancja-Francja. Kurier przywiózł szmelc, który nawet nie odpalił, a spod gaźnika wyciekała benzyna. Nożyce zostały odesłane, koszty poniesione, pół dnia latałam, żeby znaleźć kuriera, bo przesyłka „niegabarytowa”. Minął prawie tydzień, a zwrotu kasy nie ma.
Niby drobiazgi. Jednak wszyscy wiemy, jak źle dzieje się np. w służbie zdrowia, a to już nie są drobiazgi. I w wielu innych dziedzinach. Mój jest projektantem-wystawiennikiem i jak sama nazwa wskazuje, projektuje różne rzeczy – od wystaw, po wnętrza. I od DYREKTORA  marketingu dużej i znanej firmy od paliw dostaje tzw. wytyczne do projektu,  z których punkt pierwszy głosi: „stoisko ma wywołać efekt wow”. Bardzo konkretne dane, prawda? Czasem turlamy się ze śmiechu, chociaż to wcale nie jest śmieszne. Trudno jednak płakać nad sformułowaniem, że stoisko powinno być w ładnych kolorach. Konia z rzędem temu, kto zgadnie, które kolory są ładne? O błędach ortograficznych szkoda mówić.
Aby jednak nie było tak całkiem gorzko, przytaczam kilka kwiatków z poletka mojej Córki. Są one poniekąd potwierdzeniem tego, co powyżej, ale przynajmniej jest śmiesznie (pisownia oczywiście oryginalna). Proszszsz:


  • Witam.Poszukuje zdrowego dawcy nasienia bez chorob genetycznych w rodzinie,kulturalnego z Wroclawia , blondyna,oczy niebieskie lub szare,zdrowe,biale zeby dobrze zbudowanego,wysportowanego powyzej 1,80,proporcjonalngo,kogos w typie piosenkarza Rafala Brzozowskiego. Rodzaj zaplodnienia do ustalenia jak i kwestie finansowe oraz wyniki badan ,ktorymi ja rowniez dysponuje.Oczekuje aktualnych zdjec twarzy i sylwetki.Pozdrawiam Sandra-3O+..
  • Na podłodze parkiet, łazienka z kabiną prysznicową w której mieści się pralka.
  • Sprzedam łagodnego, spokojnego i opanowanego osła.
  • Witam, na sprzedaż figurki z bajki Rico, każda z figurek coś robi
  • sprzedam wszysktie części do suzuki dr125(maraunder,gs,gz)
    na zdjęciach niema silnika i baku lecz są one .
  • Witam mam do zaoferowania dwa dziki Cena za sztukę do negocjacji, Dziki są bardzo osfojone. Odrzywiane zdrowo. Mają ponad rok i ważą około 60 kg lub więcej dokładnie nie wiem bo nie ważyłem. Odbiur osobisty .
  • Pedmiotem ogloszenia sa niskie osiatkowane koturny dla osob z rozmiarem 37, warto tez zobaczyc pozostale fasony na kazda noge jak pytac o swuj rozmiar, satysfakcja gwarantowana, a efekt jak po ekskluzywnym sklepie
  • Mam do sprzedania drewniany stolik w kolorze dąb lustrykalny.
  • Kurs języka arabskiego odbywa się w języku angielskim.

 No dooobra, skoro tak prosicie, to znów te koty:



One śpią, gdyby ktoś pytał. Tym razem Czajnik nie załapał się na szufladę.
Mimo dziegciu, dobrego weekendu!
I zmiana konfiguracji. Czajnik w szufladzie:

Śpimy
Budzimy się
Budzimy się coraz bardziej
Obudziliśmy się
No! Dawno nie używaliśmy zębów. Całe pół godziny!
 Uważajta Kury! Szfystkie! Nareszcie mamy koguta! Od Orszulki! Paczajta, jaki władczy, jaki męski!

MójCiOn! Wybacz GosiAnko! Nie mogłam się pofsczymać!

265 komentarzy:

  1. Ekskluzywny sklep mnie rozwalił na amen :))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie bardziej "rodzaj zapłodnienia do ustalenia":)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie dziki :)

      Usuń
    2. Dobrze odrzywione...
      Słowo "dobrze" chyba przez przypadek napisało się komuś dobrze.

      Usuń
    3. Ten do zapłodnienia z Wrocławia ma być ! Nie znacie nikogo ?

      Usuń
    4. Halo! Wrocław! Odbiór!

      Usuń
    5. Aż se wyguglowałam tego Rafala Brzozowskiego, i nie znam, przysięgam się nikogo kto spełniały te warunki i były w typie tego pana :(((

      Usuń
    6. Ratunku!!! Kto to jest Rafał Brzozowski???

      Usuń
    7. To jest taki blondyn ;)

      Usuń
    8. A, to szfystko wyjaśnia:)

      Usuń
  3. Przykre to są refleksje :(
    A ja się teraz martwię o osiołka, że ktoś chce go sprzedać, mimo, że taki miły i spokojny...
    Czajniczek ma popisowe futerko! Cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GosiAnko, czasem się człowiekowi przeleje. Zatrważające jest to, że przecież nie mnie jedną to spotyka. Niekompetencja jest wszechobecna. Albo się zestarzałam i ostrzej widzę, albo jest coraz gorzej. Nazbierałoby się tego dużo więcej, to tylko "urobek" ostatnich kilku dni.
      Nooo, Czajniczkowe futerko jest niesamowite. A w dotyku! Wyobrażasz to sobie?

      Usuń
    2. Zastanawiałam się ostatnio z czego to wynika. Kiedy wróciłam z Japonii, gdzie było inaczej, myślałam sobie, że trzeba zaczynać od siebie, a potem to pójdzie dalej, ale już tyle miałam przykrych zdarzeń, że i mi się przestało chcieć. Np. widzę ile osób nie sprząta po swoim psie, więc i mi się odechciewa... Fala.

      Usuń
    3. Wiesz, mam podobnie, chociaż w Japonii nie byłam. Nie chce mi się zwracać uwagi, prosić, wykłócać się, reklamować, nieść kaganka oświaty.

      Usuń
  4. Smutne to i wkurzające. Ja jakoś mam szczęście do zakupów, może dlatego, że osiedle małe, ludzie się znają. Swojsko. na allegro kupowałam zaledwie parę razy i tez trafiłam na uczciwych.
    Mnie rozbroiły nieważone dziki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AniuM, okropnie wkurzające, bo każdemu trzeba na ręce patrzeć. A ja ufna jestem! To chyba nie popłaca:( Na Allegro dotąd też nie było problemów, ale teraz kwota większa. Ten szmelc nie był tani. Wierzę, że kasę odzyskamy, ale w...a mnie to do białości.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, Kretowata, że Ci się spodobają.

      Usuń
    2. Merci;)))
      Szkoda, że nie po francusku;) Z wielu względów bliżej;)))

      Usuń
  6. Ta kabina z pralką też jest ciekawym wynalazkiem :) Czy zmieści się tam jeszcze człowiek, który chce się wykąpać??

    OdpowiedzUsuń
  7. W pralce, jeśli się zwinie na embriona, to spoko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hana, sama sie czesto zastanawiam co sie stalo z tym swiatem...Czy ten pieniadz i chec jego zdobywania kosztem i krzywda innych jest tego wart...Rece opadaja z bezsilnosci.
    Tylko wlozyc te koturny i pojsc sobie ekskluzywnie w p.zdu.
    Kociaki maja swoj raj :) I sie dogaduja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się właśnie, że to zaczyna się na poziomie debila na Allegro, a kończy na przewałach, o jakich nam się nie śniło, na poziomie, o którym nie mamy pojęcia, ani dostępu.
      Orszulka, jadę z Tobom tam-gdzie-wiesz w koturnach na opanowanym osiołku.

      Usuń
    2. A nie zapomnij się przed wyjazdem wyprać do czysta w pralce. Na 90 stopni, z praniem wstępnym i płynem do zmiękczania. :-)))

      Usuń
    3. Myślę, Agniecha, że z wirowaniem - osiołkowi będzie lżej.

      Usuń
    4. Ok. Możesz też potem do magla - dopiero będziesz szczupła.;-)

      Usuń
    5. Pojedziemy szukac tych w typie Brzozowskiego, zeby pomoc tej Sandrze ;) Przecie my dobre kobity jestesmy ;)

      Usuń
    6. Pewnie, Orszulka. A jeśli nie znajdziemy, zapłodnimy szczykawkom.

      Usuń
  9. Dobrze, że zapodałaś na koniec coś rozluźniajacego, bo już mnie spowiły mgły okropnej smuty i przemyśleń. Pocieszam się, że chyba nie tylko w naszym kraju tak mają ludzie...co...?
    U mnie za to kosiarz mnie unika, jak sobie przypomni- to zapije, wtedy zapomina. Ostatnio sobie przypomniał i ...przyniósł mi 5 kg truskawek....
    Szkoda, że tak daleko. Ja mam nożyce, boje sie używać. Leżą. A takie podobno profesjonalne...Do całych 2 m żywopłotu ex goopol kupił...
    Na mnie podziałał dąb lustrykalny no i zapotrzebowanie na nasienie :))))

    OdpowiedzUsuń
  10. DOMB LUSTRYKALNY - musze to zapamietac, a i tak pewnie zapomne. :))))))))
    Natomiast pierwsza czesc postu budzi smutek i refleksje, ze ten narod zdaza prosta droga do calkowitego upadku. Moralnosc i etyka zanikly zupelnie. Kiedy jednak o tym pisze, zarzuca mi sie krytykanctwo i nieznajomosc tematu, bo przeciez w Polsce jest tak dobrze po przemianach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterko, nie jestem pewna wcale, czy to tylko polski naród zdąża...
      Jesli zapomnisz o dembie, zawsze możesz tu zajrzeć. Ale musisz zapamiętać, że to tu było:)))

      Usuń
    2. Wiecie, co, ale mam wrażenie, że to nie tylko u nas tak. Jeżeli chodzi o brak kompetencji połączony z przekonaniem o owych kompetencji posiadaniu. W Holandii jest dość podobnie. Jeżeli chodzi o uczciwość, to się nie wypowiadam.

      Usuń
    3. Dzięki Agniecha! Trochę mi ulżyło, bo Kasia mówi, że we Francji też schodzo na psy (nieustająco przepraszam psy).

      Usuń
  11. Tupaja, za każdym razem mówię sobie, że wszędzie jest podobnie, tylko o tym nie wiemy, chociaż czasem też myślę, że mentalność nasza taka...
    Te nożyce są bezpieczne. Jak tylko poluzujesz uchwyt, wyłączają się.
    Dąb lustrykalny też mnie urzekł. I nie tyle zapotrzebowanie na zapłodnienie, co sposób do uzgodnienia. Takie kfiatki w gruncie rzeczy też są przygnębiające, bo o czymś świadczą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Części do suzuki, których nie ma a są, też dobre. Zastanawia mnie, jak tacy, którzy produkują buble reagują na zakupiony bubel innej branży? Nie daje im to do myślenia?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewa2, rzecz w tym, że oni nie myślą, ani nie dostrzegają takiej zależności.Części do Suzuki ni ma, chociaż są one!

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak się zastanawiam w jakim typie jest tak pani, co się chciała zapłodnić. No i czy znalazła amatora, ale chyba nie ma szans, żeby się dowiedzieć........
    Dąb lustrykalny też dobry......
    Coś dzieje się z ludźmi, to ta gonitwa za zyskiem, za sprzedażą, wszędzie nam coś wciskają, że niby takie ach i och, a przecież to obrzydliwe wciskanie, bo trzeba zwiększać wyniki. Im bardziej ktoś na coś mnie namawia tym większy agresor mi się włącza. Zdecydowanie odmawiam, a telemarketerów spławiam po przywitaniu. Jak mi czegoś trzeba to wiem, gdzie szukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, na wciskanie też mi się włącza agresor, ale z tym spoko sobie radzę. Rozwala mnie brakoróbstwo, niekompetencja i niedouczenie na każdym dosłownie kroku. Przecież kiedy kupuję łopatkę, albo ekspres do kawy, to robię to w dobrej wierze. A to się rozpada po jednym użyciu! Przecież nie sposób z każdym dynksem po sądach latać, a trzeba by. Udało Ci się kiedykolwiek skutecznie reklamować buty? Mnie nigdy. Szkoda czasu i atłasu. O urwanym pasku od sandałów pani w sklepie napisała, że się urwał na skutek użytkowania!

      Usuń
    2. Raz reklamowałam buty syna, były drogie (markowe, he, he), wiesz co odpisali, że to nie są buty do chodzenia po drodze, chodniku, ale buty sportowe, do używania na zamkniętej hali sportowej.........
      Chyba musimy już zapomniec o czasach, kiedy, jak się coś kupiło to było na lata. Zostałam odarta ze złudzeń po obejrzeniu filmu bodaj "Spisek żarówkowy" , popatrz sobie w chwili wolnej......http://vimeo.com/43241983.....

      Ja bym im to stoisko rąbnęła w różu, to chyba ładny kolor nie?? Wszyskie dziewczynki wręcz go uwielbiają:)))

      U Ciebie też tak zimno?? Wczoraj 30 stopni dziś u mnie wieczorem 10 i leje. Czekam, aż przejdzie, nie jadę na taki ziąb.

      Usuń
    3. Zimno jak zaraza. Teraz nie sprawdzałam, ale parę godzin temu było 13.
      Już nie pomnę, w jakim rąbnął kolorze, ale w jakimś ładnym rąbnął. Pani od marketingu oświadczyła wtedy, że ładne, tylko dlaczego zielone?

      Usuń
    4. No właśnie, dlaczego????
      Tak mój młody miał zrobić kampanię reklamową jakiegoś banku (ulotki, plakaty, banery), na próbę, podczas szukania pracy. Dostał takie wytyczne "zrobić baner, plakaty, ulotki", koniec. Ani w jakim kolorze, ani dla jakiej grupy docelowej to ma przemawiać, nic, nic kompletnie........Też od moich chłopaków o takich kfiatkach słyszę.........

      Usuń
    5. Z punktu wiałabym od takiego pracodawcy. Sam sobie świadectwo (pracy) wystawia.

      Usuń
    6. A dlaczego zielone? Bo to taki ŁADNY kolor!

      Usuń
    7. Z dolarami mogłoby się kojarzyć.
      Z nadzieją.
      Z wiosną.

      A jaki kolor ma beznadzieja?

      Usuń
    8. No szary chyba, tylko dlaczego, ja tak lubię szary?

      Usuń
    9. No właśnie, Mnemo?

      Usuń
    10. Bo ładnie łączy się z różem????

      Usuń
    11. No i masz odpowiedź, róż jest ładny.

      Usuń
    12. Niebieski tez jest ladny;)
      Ja bym chciala takie stoisko w niebieskim;

      Usuń
    13. Mnie się chyba ze dwa razy udało reklamować buty ,ale to już jakiś czas temu było . A w związku z butami miałam taką historię ,kupiłam buty jakieś takie nie najdroższe, w których bardzo rzadko chodziłam .Ubrałam ja ci je do koleżanki na imieniny i wybrałam się spacerkiem ,nad Odrą ,tak chyba z 6 kilometrów , żeby mi się żarełka więcej zmieściło ;)) Po pewnym czasie spojrzałam na swoje nadobne stópki i zauważyłam że buty jakby nie te ;) Im bliżej imprezowego domu ,tym buty bardziej zmieniały wygląd , moje buty przechodziły wylinkę ;) Zrobione były z tkaniny która pokryta była takim cieniutkim naskórkiem udającym skórę . Reklamowac nie można było bo już dawno okres gwarancji minął .
      Kupiłam ja ci kiedyś czajnik emaliowany ,okazało się że emalia nie wytrzymuje temperatury gotowania i się topi , po uwzględnieniu reklamacji próbowali mi wcisnąc nowy identyczny czajniczek .Stanowczo odmówiłam ,mówiąc że przecież za kilka dni będę z nim z powrotem i oddali pięniądze .

      Usuń
    14. Ubawiły mnie te buty! Ja też miałam przygodę z butami. Zimą to było, założyłam kozaki na takiej grubej gumie. Buty nie były nowe, takie ubiegłoroczne. W końcu co to jest dla butów, raptem drugi sezon? I poszłam na zakupy do hipermarketu. Chodzę sobie między półkami, kółka zataczam i co i rusz widzę na podłodze w CAŁYM sklepie pełno czegoś czarnego, co wyglądało jak błoto. Pomyślałam sobie, że no naprawdę, taki syf i nikt tego nie sprząta... Aż dziwnie jakoś poczułam się pod butami, jakby podłoga nierówna była, czy cóś. Paczę ja na buty, a tam ta gruba podeszwa kruszy się i odpada po kawałku. Zanim doleciałam na parking, tom prawie bosa była!

      Usuń
    15. Kasia!!! Wykluczone!!! Niebieski jest brzydki!!!

      Usuń
    16. A niedawno ktoś tutaj zachwycał się lazurem :))
      Jakby co, to lubię niebieski ;)

      Usuń
    17. Beznadzieja ma beznadziejny kolor ;))

      Usuń
  15. Dziegieć mnie deczko przygnębił. Ale przypominam sobie, że z truskawkami to tak zawsze było. A to co wiele lat temu wyprawiały sprzedawczynie w Pewexie, to się mnie w głowie nie mieści. Czy to ma być pocieszenie? Ano nie . Ino taka konstatacja, że chyba nie jest gorzej .

    We Francyji też się bylejactwo, cwaniactwo, niekompetencja szerzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, pocieszyłaś mnie, chociaż kiepska to pociecha. Ma douce France też spsiała? (Przepraszam wszystkie psy, nie jestem autorem tego powiedzenia!).
      Ale szampan dostałaś!

      Usuń
  16. Machloje i machlojki zawsze były, wiem z literatury, a z dzieciństwa pamiętam. I chyba nawet było ich więcej, takich chamsko-bezczelnych. Długo by opowiadać... Wciskanie kitu i sprzedawanie g..na jakoś mniej przechodzą w małych społecznościach, gdzie ludzie się znają. Jak kupuję od lat od tej samej babki na targu, to mi nie wciśnie kitu, bo następnym razem jej nawrzucam. To samo z fachowcami - z wyjątkiem takich zupełnych drani, to oni na wsi trochę się pilnują, bo mogę im zrobić antyreklamę i wstyd na całą wieś. Poza tym myślę, że ta ohydna pseudomoralnośc pasie się sama sobą, jak wpadną na bubla, to się cieszą, że wszyscy tak robią i oni mają rację. Są jednak sposoby, żeby dawać im odpór. Przede wszystkim samemu być solidnym, dla spokoju swego sumienia. Poza tym być jak najbardziej samowystarczalnym i ciągle upraszczać życie, na ile się da. Szukać ludzi uczciwych wokół siebie i z nimi pielęgnować kontakty, kupować u znajomych sprzedawców, a najlepiej, co można - wyhodować samemu. Te siatki znajomych oraz krewnych naprawdę działają! U mnie przynajmniej to się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Jagódko z tobą, trzeba szukać ludzi uczciwych i pielęgnować takie kontakty, istnieją w przyrodzie jeszcze takie egzemplarze. I faktycznie w mniejszych społecznościach chyba łatwiej. Oszukiwanie sprzedawców też pamiętam z dawnych lat, brzydkie owoce pod ładnymi, orzechy z robaczkami itp.

      Usuń
    2. Ależ ja nie twierdzę, że to znak czasów nam współczesnych. Jasne, że człowiek zawsze oszukiwał, bo jest człowiekiem:) Chodzi mi o skalę. Wszystkiego jest nadmiar, to i skala nie do ogarnięcia.

      Usuń
    3. Wszystkiego jest nadmiar ,a sprzedać trzeba jak najwięcej ,jeśli się da to trzeba wciskać na siłę .Taki jest mechanizm i jesli nie chce się stracić trzeba się cały czas pilnować ,bo do nikogo nie mozna miec zaufania . To jest moje doświadczenie z dużego miasta .

      Usuń
    4. To przygnębiające, a nawet dołujące.

      Usuń
  17. Jagoda, masz rację, ale nie zawsze to jest możliwe. Wszystkiego nie wyhoduję, ani nie wyprodukuję. Mieszkam na wsi, jajka od sołtysa zawsze świeże, święta prawda. Innych sprzedawców/producentów tu nie mam. Krowy ma tylko jeden gospodarz i taki z niego (i obejścia) brudas, że za Chiny tego mleka nie tknę. Kretyn od kosiarki w sąsiedniej wsi ma w pompie moją antyreklamę. Fachowca znaleźć tutaj z prawdziwego zdarzenia to abstrakcja. Wszystko robimy sami - częściowo z konieczności. Mój, na szczęście, wiele potrafi. Tutejsi "fachowcy" po prostu są kiepscy. Jaki rynek, tacy fachowcy. Ludziom ta bylejakość wystarcza. I tak się to toczy.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja się koteckami zachwycam :) Świadomie nie rozwijam tematu fachowości, uczciwości, rzetelności ... bo mnie również szlag trafia, a nie chcę się przed snem makręcać. Ale dokładnie to samo bym napisała.
    Może te wszystkie części do suzuki, to po prostu samochód :) Może warto zapytać o swuj rozmiar, bo jak efekt jak po ekskluzywnym sklepie, to kurcze, żeby nie przegapić !
    Hanuś, a Ty nie chciałaś łosiołka ?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ewa, już Marija mnie kusiła nie raz, bo zakochała się w jakimś (pardon Marija) osiołku w zoo...
    Dziękuję, stan pogłowia na dziś całkiem mnie satysfakcjonuje.
    Muj rozmiar to jak raz 37!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosz kurna, mój 38, choć z rozmiarami, to teraz też cyrk. Raz kupiłam 40, i były akuracik :)

      Usuń
    2. Oj, pardą, literówki, muj miało być !

      Usuń
    3. Ewa, na pewno chińskie były. Ony tak majo.

      Usuń
    4. A nie mówiłam???
      Idę już spać, najwyższy czas. Dobranoc Kury Złotodziobe!

      Usuń
  20. Ciezko wybrac, ktory kfjatek powinien wygrac...te koturny kusza, bad lustrykalny czy rodzaj zaplodnienia...

    co do calej reszty - no smetne to , smetne i naprawde nie wiem CO mogloby to zmienic :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Opakowana, my możemy to zmienić, ale za mało nas!
    A dziki nieważone, ale dobrze odrzywione nie kuszą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry gospodarz ma wagę w oku. Mój śp. ojciec patrzył na wieprzka i mówił.....jeszcze ze dwa tygodnie i będzie miał 100 kilko:)))

      Usuń
    2. no kuszom, kuszom, wszystko dobrze odrzywione kusi :P

      Usuń
    3. A ino uwożej w ty swoi DACZY, bo za płotem na pewno aż się roi od dzików, które mogo być nie tak dobrze odżywione:)

      Usuń
  22. Dobry gospodaż nie chodóje dzikuf:)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Oddalam się Kurki w piernaty. Wstać muszę o 6 (omatkobosko!)
    Dżyjcie se jeszcze te piura, a ja jósz dobranoc muwie. Do jótra :)

    OdpowiedzUsuń
  24. .Dobrze, że cudne kotecki na osłodę.

    No i perełki do uśmiania, pierwsza w nocy a ja rechocę:)





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to pastowany kaban był, jak u Pawliaka??

      Usuń
    2. Dora, pierfsza w nocy to świetna pora do rechotania:)
      Mnemo - nie zdziwiłabym się nic a nic.

      Usuń
  25. Ta bylejakość to domena naszych czasów. Nowe rzeczy muszą się szybko popsuć, żebyśmy kupili następne. I są nienaprawialne. A ludzie... czasem aż przerażają bezwzględnością, egoizmem, głupotą, wyrachowaniem. Tak łatwo niektórym dopuścić się oszustwa, wykorzystać kogoś bez żadnych skrupułów, potraktować z góry... Na szczęście są też ludzie mili, sympatyczni, życzliwi...
    Podoba mi się bardzo dąb lustrykalny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, nie byłoby nienaprawialnych przedmiotów, gdyby nie chciwość, wyrachowanie i wszystko to, o czym piszesz. Ciekawa byłam Waszych opinii, bo czasem naprawdę się gubię i zastanawiam się, czy aby nie za bardzo "mam za złe"? Nie wiem teraz, czy cieszyć się, czy płakać? Cieszyć się, że wyszło na moje, bo potwierdzacie moje obserwacje - a to znaczy, że nie do końca zgorzkniałam? Płakać, że to prawda i tak jest?

      Usuń
    2. Hanuś, z tymi nienaprawialnymi przedmiotami to nie do końca tak jest . To jest niestety znak czasów i technologii. Dawniej taki rzemieślnik to siedział nad jedną rzeczą długi czas, robił solidnie, kosztowało, ale starczało na długi czas. Przy produkcji taśmowej jest zapotrzebowanie na rzeczy tanie, bo ludzie takie chcą kupować na takie ich stać. A jeśli tanie i szybko wyprodukowane, to i jakość słaba. Oczywiście, że producenci tak to robią, żeby trzeba było kupić nowe, ale trzeba wziąć pod uwagę, że technologia tak idzie do przodu, że telefony czy telewizory i inny sprzęt ludzie chcą wymieniać co chwilę na nowszy i "lepszy". Nikt nie kupuje teraz sprzętu czy samochodu czy mebli "na całe życie", a jakie zapotrzebowanie taka produkcja. A jeśli nie ma zapotrzebowania to się je stworzy, po to, żeby sprzedać to co się produkuje, a manipulowanie popytem jest bardzo łatwe. Pisał zresztą o tym już Aldous Huxley w "Nowym wspaniałym świecie"...

      Usuń
    3. Mika, toć ja to wszystko wiem! Dlatego m.in. ubolewam, bo problem jest nie do ogarnięcia chyba. Bo człowiek tak ma. Chciwy jest, na każdym poziomie życia.

      Usuń
    4. A im więcej ma, tym mniej ma ochotę się tym dzielić .
      Z moich obserwacji wynika że pieniądze psują ludzi , są oczywiście chlubne wyjatki .

      Usuń
    5. Z tą technologią idącą do przodu też różnie bywa. Często unowocześnia się tylko wygląd produktu, a ludzie, karmieni reklamą, kierowani snobizmem chcą mieć po prostu nowszy model komórki, samochodu, pralki...
      A pieniądze rzadko nie psują, niestety.

      Usuń
    6. Nie znam nikogo, kogo nie zepsuły. Może dlatego, że nie znam nikogo przy "prawdziwych" piniondzach:)))

      Usuń
    7. Tych przy prawdziwych piniondzach to dopiero psują. Najbardziej wkurza mnie to, że ludzie są tak strasznie dumni z tego, że umieją zakombinować, "załatwić". Hipokryzja totalna. Poukładani rodzice, bogobojne żony, mężowie...

      Usuń
    8. A propos piniendzy, muszę koniecznie zrobić zdjęcie zamku, jaki ktoś tu buduje w szczerym polu, przy ruchliwej, krajowej drodze. Coś nieprawdopodobnego! Ludzie godajum, że to tyn z tartoku już nie wi, co z bejmami robić.
      Bejmy to piniundze po naszymu.

      Usuń
    9. Ciekawa jestem jakie stawki mają robotnicy pracyjący w tym tartaku

      Usuń
    10. apropo piniundzuf to moja przyjaciulka (musze trzymac sie standartow w/w perelek)odmowila zlecenia od kogos, kto przyprowadzil dziecko do naprawy, wrecz kladac worek piniundzuf na biurko i wrecz mowiac - to ja po niego wroce za pare dni..i jak to przyjaciulka okreslila - buc se umeblowal chalupe duzym piniundzem i myslalam, ze w glowie tez juz sobie umeblowal...

      Usuń
    11. Gacie opadajo. Meblowanie domu, niestety, nie ma nic wspólnego z meblowaniem pustego łba. I Salomon nie naleje...

      Usuń
  26. Odnajdźmy Złotą Jabłoń, niech na głupotę nagłą... mnie na takie smutki pomaga na przykład Poniedzielski. I całe mnóstwo dobrych, solidnych ludzi, których znam. Wiem, jak boli, wiem, ze to się nasila, bo dzieciaki nie mają wzorców, a ten wzorzec, co zieje z mediów i polityki to same wiecie... a jednak trzeba uczyć, uczyćm od najmniejszego, żeby wykonać dobrze, żeby szanować innych, zwyczajnie. I wierzę, ze dobro wraca do człowieka tak jak i zło, które robi. Pozdrawiam Kurki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Kalina, ja się boję, że dom to za mało. Poza tym ile jest takich domów, które o to dbają i rozumieją? Jasne, że jest mnóstwo ludzi solidnych i uczciwych, inaczej nie dałoby się żyć, tylko krakać jak i ony, aby przetrwać.

      Usuń
    2. Zgadzam się w pełni z tym, że trzeba uczyć od małego i pokazywać dobre wzorce, nawet jeśli świat zewnętrzny uczy czegoś innego. Nawet jeśli chodzi o ściąganie w szkole, co wydaje mi się jednak w dużej mierze polskim wynalazkiem. To znaczy w innych krajach też to zapewne funkcjonuje, ale jest tak piętnowane i karane, że po prostu nie opłaca się tego robić. U nas się to lekceważy i skutek jest taki, że cenione jest kombinatorstwo a własna praca się niewiele liczy.

      Usuń
    3. "Czym skorupka za młodu..."- znamy i zgadzamy się z tym najzupełniej.
      Trzeba walczyć z cwaniactwem już od pacholęcych lat.
      I nie przymykać oczu na krętactwa.Nie pobłażać.
      Takie postępowanie nie przejdzie bez echa.
      Będziesz miała szansę załapać się na statuetkę dla nauczyciela-piły.
      Dają takie różne na zakończenie roku szkolnego.
      No cóż..., jakby nie było, to też jest jakaś nagroda :))

      Usuń
    4. Ksanthippe, coś jak złota malina, czy jak to się nazywa - za najgorszy film w Stanach:)))

      Usuń
  27. Tak to się podziało, że straciliśmy szacunek do siebie nawzajem. Bo czego wyrazem są takie zachowania? Chciwości? Chyba nie tylko. Uczciwość, rzetelność i ... honor, to są dzisiaj archaiczne słowa sprowadzone do patosu i wyśmiane. Bo u nas (to akurat dotyczy głównie PL) Honorowym można być tylko przez duże H, ale tak zwyczajnie na co dzień, to już nie.
    Dorzucę jeszcze zachowania, co do których mi zupełnie opadają ręcę:
    - nieopdpowiadanie na listy/maile
    - niepłacenie wynagrodzenia (w termimie, w ogóle, albo w nieuzgodnionych ratach)
    Co robić? Ano chyba dawać przykład, że można inaczej i przede wszystkim NIE godzić się na takie traktowanie. W sytuacjach w których można, zwracać uwagę, odwoływać się, składać reklamacje. Bo właściwie na tym jadą, ci którzy oszukują, na zobojętnieniu i machnięciu ręką i uznaniu, że coś już stało się NORMĄ. Jak słyszę na usprawiedliwienie oszustwa: "takie jest już życie", to chce mi się gryźć!
    Dwa lata temu Mój K. przeprowadził skuteczna batalię z jednym z operatorów, który nie uznał rozwiązania umowy i nadal przysyłal faktury + odsetki, a na koniec pismo z pogróżkami windykacyjnymi. Wszystko odbyło się bardzo kulturalnie, przez kilka miesięcy trwała wymiana korespondencji, na koniec operator dotarł do nagrania mojej rozmowy z ich pracownikiem i uznał, że faktycznie zostałam źle poinformowana i wprowadzona w błąd, stąd wyniknęła "pomyłka". Dodam, że pomyłka kosztowała by nas jakieś 400 zł.
    Uhhhh, podniosło mi się ciśnienie z rana:) ale dobrze, że temat ruszyłaś, bo to powoli dotyka każdej sfery naszego życia...
    Miłego weekendu (mimo tych refleksji)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazylio, dorzucam do tego nagminne zwracanie się do ludzi po imieniu wszędzie - przez telefon, w mailu, urzędzie: pani Zosiu, Kasiu, Haniu... toczę pianę, ale ludzie nie rozumieją dlaczego?
      U nas na wsi usprawiedliwieniem WSZYSTKIEGO jest retoryczne pytanie : no i co zrobisz?
      Wiesz, na ogół nie godzę się z takimi sprawami. Czasem odpuszczam z bezradności - jak wtedy, gdy odkryłam kradzież mojego zdjęcia w necie. Napisałam, upomniałam się i poza tym, że zdjęcie zniknęło, nic, cisza! Bo co pozostaje? Sąd? I tu sięgamy wierzchołka góry lodowej. Proces, adwokat, udowadnianie, że nie jestem wielbłądem i szarpanie nerwów pewnie przez parę lat. I to mnie wk... najbardziej. Takie błędne koło.

      Usuń
  28. Chlodna noc-dajie wytchnienie.
    Dzien dobry:)
    Gdzies wyzej byloo nieuznawaniu reklamacjo. to cos mnie mocno zaskoczylo w Polsce. Zapytalam sprzedawczynie o co chodzi (kupowalam buty w Bacie). Powiedziala, ze ludzie sa tak nieuczciwi, ze biora buty na jedna, dwie imprezy oddaja, ze niby cos sie z butem stalo i biora nastepne. To samo robia z meblami, ciuchami. W koncu sklepy powiedzialy-dosc.

    Powiem Wam, ze oczka mi wyszly. Bo ja bym na to nie wpadla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, są i tacy, pewnie. Jednak nie do końca pochylam się nad tymi biednym sklepami, wiem coś o tym.

      Usuń
    2. Jja tez nie do konca. Ale nie rozumiem ludzi, ktorzy tak kreca. zawsze , w rezultacie, to sie obroci przeciwko uczciwym.

      Usuń
    3. Kasia, to ci sami, którzy wywalają śmieci do lasu i psy z samochodów.

      Usuń
    4. Sklepy często niestety sprzedają po porostu buble. Z reklamacjami nie można odpuszczać. Ja raz nie odpuściłam i sprawa zakończyła się w sądzie. Wygrałam:)

      Usuń
    5. Celują w tym hipermarkety.

      Usuń
    6. O tak. Szczególnie trzeba uważać na żywność.

      Usuń
  29. Chciałam do tej listy spraw beznadziejnych dodać moje dwie złote rybki kupione pod rząd w sklepie zoo. Obie zdechły po 3 dniach. Trzeciej nie kupiłam, bo emocjonalnie nie wytrzymałam, w końcu to żywe stworzenia.
    Ja jestem z tych, co żyją skromnie i oglądają każdą złotówkę 3x przed wydaniem, ale jakiś czas temu zorientowałam się, że jak się kupuje coś ważnego (sprzęt, narzędzia) to warto kupić rzecz nową, markową. Cena jest wysoka, ale w wielu przypadkach jakość jest nieporównywalna z tanim sprzętem. W rzeczywistości oszczędza się na produkcie, bo służy latami. Mam jedne takie markowe buty, które noszę już 10 rok (półbuty używane od wiosny do jesieni), wyglądają jak nówki nieśmigane. Na szczęście przywiązuję się do rzeczy, nie to, że mi się po dwóch sezonach nudzą i do kosza.
    Ostatno też, po połamaniu przez Chłopa 3 drewnianych trzonków do łopaty na jednym krzaczku, wyszło mi, że taniej będzie kupić markowy metalowy szpadel Fiskars za 80 zł. Jestem pewna, że to zakup do końca życia. No chyba, że ktoś ukradnie :-)

    Ogłoszeni aszałowe, jak zwykle. Poszukiwanie reproduktora- mocna rzecz ;-) Nie wiem czemu, ale najbardziej ubawił mnie ten opanowany i spokojny osioł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Riannon, dawno doszłam do tej konkluzji - że tani sprzęt się nie opłaca, zwłaszcza mechaniczny. Mówiłam Mojemu, coby nie kupował tych nożyc nieszczęsnych, ale nie o moją satysfakcję tu chodzi.
      Łopatę Fiskars mamy już 8 rok, a miała tu co wykopywać, oj miała!

      Usuń
  30. Święta to prawda, że co tanie to drogie a i naprawić się nie da, a globalnie się opłaca jednak kupić droższe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jest powiedzenie, tanie mięso psi jedzą.......
      Ja mam szpadel i siekierę, jakiejś polskiej firmy na drewnianym trzonku, 8 rok służą bez zarzutu, a dostaliśmy je pod choinkę zanim kupiliśmy działkę. Szkoda, że nie wiadomo, co to, za producent, bo widać robi dobry sprzęt.

      Usuń
  31. Część moich przemyśleń umieściłam wyżej w komentarzach, ale jeszcze chciałam coś dodać. Uważam, że z wszystkimi objawami nieuczciwości i naciągania trzeba walczyć, chociaż to niełatwe i trzeba się tego uczyć. Tak jak pisała Jagoda, trzeba szukać tych uczciwych i solidnych. Mogę podać przykład z własnego doświadczenia: kilka lat temu szukałam fachowca do wymiany drzwi wejściowych do domu. Zabrałam się do tego naukowo, z internetem i gazetą lokalną. Wykonałam około 15 telefonów pytając o koszty, materiały i terminy. Po pierwszej selekcji zostało mi pięciu. Podzwoniłam prosząc o rozmowę z szefem i potem już kierowałam się intuicją: jak pan lekceważąco, bo baba dzwoni, to won. Jak nie umie podać, kiedy mógłby zrobić, też won. Wybrałam jednego, który uczciwie powiedział, że może zrobić za trzy miesiące i powiedział, że koszt poda po pomiarach i obejrzeniu na miejscu. No i znalazłam perłę w postaci pana Staszka, który robił mi od tej pory wszystkie remonty w domu, w tym dwa spore. Zrobił naprawdę solidnie, po cenach może nie najniższych ale i nie zaporowych, potrafił poczekać na kasę 3 miesiące albo przyjąć w ratach, pomagał w wyborze materiałów i sam je załatwiał.
    Co do wciskania przez telemarketerów, to raz przy szczególnie namolnej pani nie wytrzymałam i powiedziałam: Czy pani sobie nie zdaje sprawy, że im bardziej pani naciska, tym bardziej ja tego nie kupię?? I że cały pani wysiłek idzie na marne, bo tylko mnie pani rozwściecza. Chyba źle was uczą na tych szkoleniach... Pani zaniemówiła a ja szybciutko odłożyłam słuchawkę:))
    Podsumowując - szukajmy, nie dawajmy się robić w balona i walczmy z bylejakością.
    Dobrego weekendu pod dembem lustrykalnym!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawe , kiedy im się znudzi ta szuflada, znaczy się kotom?
    Myślałam,że tylko ja mam takie "zezowate szczęście" do ludzi i przedmiotów. Okazuje się, że nie.
    Jednak najbardziej boli, kiedy zawodzą Ci, po których najmniej się tego spodziewamy. Kiedy siedzisz nad jakąś pracą 2 miesiące, a on daje połowę kwoty z obietnica ,że resztę da za jakiś czas, a potem udaje, że Cię nie zna. A ja wiem, że ta suma dla mnie tylko jest duża, dla niego to drobne.
    Tylko z fachowcami nie mam problemu, a to dlatego, że posiadam w domu "złotą rączkę" i nie muszę się użerać ze "specjalistami". Jedyny minus to taki ,że każda rzecz do zrobienia musi nabrać "mocy urzędowej" i dopiero jest wykonana.

    OdpowiedzUsuń
  33. Gardenio, czyżby ktoś Ci nie zapłacił za tę pisaninę ostatnią i krwawą? Dawaj namiar.
    Nie, szuflada niezmiennie cieszy się najwyższymi względami i zapewne nie znudzi się nigdy:) Drapak jest na drugim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Haneczko, z ostatnią wszystko ok. To sprawa z przed dwóch lat i suma znacznie większa.
      Ale ja jestem głupia i wierzę ludziom a potem budzę się z , wybacz, łapą w nocniku. I znowu sobie powtarzam, że to ostatni raz jak dałam się zrobić w balona.

      Usuń
    2. Nie martw się, ja też tak mam. Nie zliczę, ile razy zapłaciłam za ufność. Bez zaufania jednak trudno żyć. To już wolę tak, niż na odwrót.

      Usuń
  34. Ps. Gardenia? Czy mina na balkonie rośnie? Moja już w połowie ściany domu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rośnie , wczoraj dostała docelowa donicę. Wcześniej nie chciałam przesadzać, bo był taki upał, że bałam się ze klapnie. Twoja to zakwitnie niedługo.

      Usuń
    2. Śliczne pnącze, jednoroczne.

      Usuń
    3. Ja już nie dostałam nasion. Baba w nasiennym na mnie spojrzała i powiedziała , teraz? Za póżno ( maj). W styczniu to były.......no i nie mam.....buuuuuuu

      Usuń
    4. Ot, było mówić. W L. były.

      Usuń
    5. Ja mam tylko dzięki Haneczce.
      Pierwszy raz hoduję, jak na razie idzie ok. Wzeszły chyba co do jednej , a teraz zajmują trzy donice. Jedną mam zamiar postawić wysoko, żeby pnącze zwisało. Jeszcze nie wiem jak sama zainteresowana przyjmie ten pomysł. Się zobaczy.

      Usuń
    6. Dobra, na drugi rok (jak nie zapomnę) sobie zasieję, chyba, że Hana zbierze nasionka, a ja do niej po nie pojadę:)) Dobry pomysł Hana???

      Usuń
    7. Gardenia, ona, mina ta, jest silnie pnąca. Obawiam się, że opadając w dół będzie się zawijać i piąć wokół własnych pędów. Ale próba nie zaszkodzi.

      Usuń
    8. Bardzo jej chce. Bede szukac.

      Usuń
    9. Niżej jest talerz anteny. Najwyżej malowniczo go oplącze.
      Na odbiór sygnału chyba to nie wpłynie. A jak, to ojciec sportu oglądał nie będzie.
      O rany , ale by afera była hi, hi ,hi.

      Usuń
    10. Gardenia, ależ z Ciebie córka wyrodna!

      Usuń
    11. Kasia, szukaj w necie, albo wiosną Ci przyślę:) Tylko się przypomnij, jakby co.

      Usuń
    12. Jaka wyrodna, dbam o oczy mojego rodziciela.
      A ta,k na satelicie to zawsze gdzieś, jakiś sport znajdzie i ogląda.

      Usuń
  35. Jeszcze trochę. Najpierw osiąga właściwą wielkość, dopiero potem skupia się na kwitnieniu. Koniecznie jakieś patyczki jej daj, czy inne rusztowanie, pnie się szybko, jak tylko wąsy puści, to idzie jak gupia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bambusową drabinkę dostanie. Wczoraj mnie wystraszyła, bo po przesadzeniu wisiała jak zdechła ale jak tylko wody dostała to odżyła momentalnie. Pijak z niej, jednym słowem, dobrze że się do wody ogranicza:)))

      Usuń
  36. Współczuję Ci z powodu nieudanego zakupu, i mam nadzieję, że sprzedawca jednak zwróci Tobie zapłacone pieniądze.
    ps. uśmiałam się przy - sprzedam łagodnego i opanowanego osła :) ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Czołem Loona, mam nadzieję, że zagnieździsz się w Kurniku!?
    Wiesz, ja też mam nadzieję, że kaskę odzyskam, jednak problem jest bardziej globalny, niestety.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Były czasy że kombinowanie w Polsce było cnotą ,bo przecież kantowało się zaborce ,okupanta ,kombinowanie nieraz ratowało zycie . No i weszło w krew .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz miał być wyżej .

      Usuń
    2. Marija, nie szkodzi, wszystko wszak jasne.

      Usuń
  39. Na to wygląda, niestety. Czyli nie ma na co liczyć:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziemy dawać dobry przykład i wymagać od innych ,to powoli możemy to zmienić ,z naciskiem na powoli niestety ,zmiany są z reguły czasochłonne .

      Usuń
  40. A ja dzisiaj spędziłam kilka godzin w bardzo miłym towarzystwie :))) Kto zgadnie w czyim :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaś podpowiedź może?

      Usuń
    2. Strzelam, Gosianka i Lidia?

      Usuń
    3. Tylko Lidka , z Gosią będą się widzieć jutro .

      Usuń
  41. Marija, to nie było trudne. I co? I co? I co? Lidka miszczem Wrocławia w biegu na 11 km?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na temat miszcza to siem ona wypowie sama u siebie.
      Ja tylko powiem żeśmy bardzo miło spędziły czas po biegu ,mam nadzieję że ona też tak uważa . Pomedytowałyśmy w ogrodzie japońskim ,nad olbrzymimi karpiami i urządziliśmy polowanko aparatowe na co ciekawsze okazy flory i fauny

      Usuń
    2. Znaczy się, zgadłam!!! Dumna jestem:))
      Choć to nie było trudne....

      Usuń
  42. Byłam u Arteńki ,która cytowała Forda ,weszłam w link ,a tam coś takiego :Interes ,który poza pieniędzmi nic nie przynosi ,jest złym interesem . Jak szkoda że tak mało ludzi podziela to zdanie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mądre, tylko faktycznie niezbyt popularne.

      Usuń
  43. Rany, jaki rozkoszniak. I to futerko takie błyszczące.
    Fajny kontrast między białym podwoziem ,a czarną resztą. Bardzo lubię takie zestawienie kolorów na kocim futerku. Mój Filonek też taki był.
    Jak tak leży, to trudno uwierzyć, że z niego takie ladaco. Ale jak wstanie to.........

    OdpowiedzUsuń
  44. Tak apropo zębów Czajnika ,Myk swego czasu ostrzył sobie zęby na moich kaktusach , w naprędce dodaje że nic mu to nie zaszkodziło . Jak zmieniał zęby to swędziały go dziąsła i masował je sobie w taki niecodzienny sposób :)))

    OdpowiedzUsuń
  45. Boszsz, co za gaduły! Z trudem dobrnęłam do końca, godojom i gadojom!

    OdpowiedzUsuń
  46. GosiAnka, to wcale nie koniec!

    OdpowiedzUsuń
  47. Hana, ja sie dzis bardzo postaralam dla szfystkich kur tutejszych i cos mam :)
    Wysle Ci na @ fotke tej osobistosci :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Jejku, Orszulka, dawaj, bom niecierpliwa strasznie!

    OdpowiedzUsuń
  49. Szukajmy uczciwych wspierajmy uczciwych sami będąc uczciwymi i to tylko tyle. Poczytałam was i takie mnie wnioski wylazły. A w Polsce sporo nieuczciwości nawet w truskawkach, szczególnie na ryneczkach to widzę, kupujemy w znajomym warzywniaku drożej ale uczciwie. Co do upadku rzemieślniczego się zgadzam, wyjechali za granice ci co się znali, tam korzystają z naszych wiedzy i umiejętności. U córki w mieszkaniu remont robiła ekipa szkocka , glazurnik położył płytki tak że trzymała je fuga, tylko ona trzymała. Cud że toto wszystko nie zwaliło się natychmiast na nowiutką wannę. Wytrzymało do glazurnika z Polski który zdjął kręcąc głową w zdumieniu wielkim i położył nowe. Cena 500 funtów. Bała się by poprawiał w ramach reklamacji ten co ........bo gdy pomyślała o kolejnych poprawkach to już wolała zapłacić i od nowa zrobić.Tam też są tacy majstry. :)
    Zimno jest i padliwie. Poczekam na ciepło iw tedy się rozgada... ehem rozgdakam. :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym roku kipiłam cudne truskawki pod hutą, jak malowane, wielgachne takie. Zapakowałm do samochodu i ruszyłam do Kaczorówki, to był początek sezonu na truskawki. Zajechałam pod wieczór, ciepło było bardzo, wyjmuje te truskawki i coś mi.....gównem z bagażnika zalatuje. Nie skojarzyłam.....umyłam te truskawki, zeżarłam połowę, reszta została. Na drugi dzień zaglądam do pjemnika, a tam smród żywego gówna. Czekałam,aż się rozchoruję, na szczęście nic mi nie było, ale z pewnością te truskawki były podlane szambem........Do końca sezonu nie tknęłam ani jednej......

      Usuń
    2. Oesu, Mnemo... Dlaczego mnie to nie zaskakuje? Codziennie widuję szambowozy na polach. Nie mówię o tym, co czuję.Te głupole własne ziemniaczki sobie własnym g... nawożą. I pierdzielą, że ni ma to jak swoje...

      Usuń
    3. A bakteria coli? Uodpornili się, czy, co? Super takie ziemniaczki na ludzkim gównie.....nie no, strach normalnie jeść cokolwiek.....chyba wolę na nawozach sztucznych........

      Usuń
    4. Jak swoje jedzo, to im nie szkodzi...
      Od dawna mam ten strach. Tylko co z nim zrobić? Jak żyć???

      Usuń
    5. Kupić/wydzierżawić jaki hektar i swoje hodować????

      Usuń
  50. E tam, zimno. Mnie tam ciepło. Zawsze.
    Na truskawki znalazłam kontakt w pobliskiej klamociarni.:) Dostaję piękne, świeżutkie truskaweczki. Wkurza mnie tylko, że nie mogę po prostu iść do najbliższego sklepu i kupić, co mi tam trzeba. Że muszę szukać "kontaktu", żeby za własne pieniądze dostać uczciwy towar.

    OdpowiedzUsuń
  51. Widziałyście (na końcu postu) naszego honorowego patrona od Orszulki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki niebieściuchny!!!!!

      Usuń
    2. Orszulka, a kaczora nie było? Tak dla mnie, prywatnie......

      Usuń
    3. Mnemo, bede dla Ciebie polowala na kaczora :)
      Bojcie sie kaczki samce :)

      Usuń
    4. Kaczory bójcie się, znaczy?

      Usuń
  52. Dziefczynki, ten kogut jest taaaki duzy, ze szfystkie sie na niego zmiescimy i polecimy na podboj swiata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w koturnach osiatkowanych polecim? Bo się przywiązałam.

      Usuń
    2. No mus w koturnach, latwiej bedzie nam go dosiasc ;)

      Usuń
    3. I się odbić, jakby co.

      Usuń
    4. Już taki jeden był, co na kogucie podróżował
      Zdaje się, że do tej pory na nim lata. Tylko nie wiem czy jego ptaszysko też niebieskie było.

      Usuń
    5. Ale on stacjonuje chyba na Księżycu...

      Usuń
    6. "Chyba" to kluczowe słowo...
      A jak nam dziewczyny nie wiadomo gdzie wylądują to co będzie?

      Usuń
  53. Śliczności kolorek ma to kogucisko ,Orszulka to jakiś stały element ,czy postawili go tak okazjonalnie . Wygląda że rozmiary ma imponujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija on wylondowal na dachu i przykrecili go srubami na stale chyba ;) Zeby nie uciekl :)

      Usuń
  54. Nie mów, Orszulka, taki wielgi? Nie może być!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki kosmiczny mutant Hana :)

      Usuń
    2. Nie ufum mutantum, ale Tobie ufum, to niech mu tam będzie.

      Usuń
  55. Spadam Kury w piernaty, bladym świtem lete na Mazury!!!!
    Hurrra, mam urlop!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale łączność masz?

      Usuń
    2. No to pogody życzę i hulaj dusza!

      Usuń
  56. Ho, ho jaki niebieski ptaszek.
    A gdzie on stacjonuje, mam na myśli miejscowość a nie cokół?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż w London przecie wyLONDował!

      Usuń
  57. Odpowiedzi
    1. Kalipso, to jak z tym poniedziałkiem:)))?

      Usuń
  58. Kalipso, Mój Ci On, byłam piersza! Kto ma kurzęcy blog, ten ma władzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, nie bądź taka pazerna, chyba razem mamy blog, co??

      Usuń
    2. Mika, chcesz go? Jest Tfuj! Calutki!

      Usuń
  59. Hana, wybaczam, ale żeby mi to było ostatni raz!

    OdpowiedzUsuń