niedziela, 15 grudnia 2013

Czy twój aniołeczek wyprowadził już psa?

Nie mogę zmilczeć, no nie mogę! Usłyszałam dziś w radiu dwie informacje, które mnie co najmniej zbulwersowały, a jedna nawet przestraszyła.
Zapewne nie odkrywam Ameryki, nie wynajduję prochu, ale może wyważam otwarte drzwi. Usłyszałam otóż o istnieniu portalu pt. askfm - mam nadzieję, że nie robię mu reklamy. Nie miałam pojęcia o jego istnieniu i nie to mnie zbulwersowało. Wiem, że internet to nie tylko pastelowe kurniki, sielskie zagrody i pracownie utkane ze snów, chociaż szkoda. Portal ten jest przeznaczony dla młodych ludzi, albowiem okazuje się, że facebook i inne nasze klasy są już passe i w ogóle dla starców. Askfm to portal "społecznościowy" dla bardzo młodych ludzi - nastoletnich. Na facebooku jest mama, tata, brat i dziadek, a tam wręcz przeciwnie. I to jest to! Hulaj dusza i jazda bez trzymanki! Żadnych ograniczeń, prywatności, blokad, haseł, nic! Wszystko co powiesz, pokażesz i zrobisz widzą WSZYSCY. Oczywiście natychmiast tam zajrzałam, choć niezbyt dogłębnie (trzeba założyć konto), ale wystarczająco, żeby zobaczyć o co chodzi. A więc nasze kochane dzieciaczki, nasze aniołeczki, wzorowi uczniowie obrzucają się tam błotem, ćwiczą się w hejterstwie, pokazują cycki i resztę, posługują się językiem, który trudno zakwalifikować do jakiejkolwiek grupy (językowej). To jest rynsztok liczący sobie - o ile dobrze usłyszałam - 18 milionów członków! Możliwe, że się przesłyszałam, bo nie chce mi się wierzyć. Gówniarze potrafią tam tak zaszczuć upatrzoną ofiarę, że popełnia ona samobójstwo z jakiegoś błahego powodu - np. z powodu pryszcza na tyłku. Wątkami wiodącymi i w zasadzie jedynymi (na tyle, na ile zdołałam się zorientować) są: wygląd zewnętrzny, seks, kasa, idole - jacyś obleśni faceci i laski wyglądające jak prostytutki.
Jestem wstrząśnięta tym bardziej, że to nie są dzieciaki z patologicznych środowisk! To nasze dzieci! Dobrze wychowane, wyprowadzające psa na spacer, "normalnie" funkcjonujące - jak się okazuje, pozornie.
W tej oto chwili dziękuję Bogu, że moja córka jest już dorosła, a i wnuków nie widać, to nie muszę się martwić. Jak Wy to robicie Dziewczyny z Nastoletnimi Dziećmi? Co robicie, żeby nie zwariować i nie zrobić z domu pierdla o zaostrzonym rygorze? Przecież nie ma od tego ucieczki. Można nie mieć w domu internetu, można jakieś blokady pozakładać (obejdą!), a to i tak psu na budę. Internet ma każdy dzieciak w telefonie.
To jest pokolenie, które za 20 lat wystartuje w wyborach do parlamentu i nie tylko? Szczęśliwie będę już za stara, żeby się tym przejmować. Ale moja córka nie... Quo vadis świecie, że tak patetycznie zakrzyknę!?
Odpowiedzią na to pytanie jest poniekąd druga informacja, która mnie dzisiaj i rozśmieszyła, i zbulwersowała.
Ronaldo dokonał otwarcia muzeum poświęconego jemu samemu! To ci postać wybitna, wzorzec z Sevres i autorytet! Aż chciałabym zobaczyć muzealne eksponaty: przepocone skarpetki, buciki piłkarskie nieco zużyte, majtasy, które miał na tyłku podczas meczu, w które to majtasy kopnął go inny jakiś autorytet, grzebień zaklejony żelem do włosów? Tak więc część świata zmierza tam właśnie - do muzeum, oglądać przepocone skarpetki, a druga część do galerii - bynajmniej nie sztuki. Jakie to krzepiące, prawda?
O tempora, o mores!

Zapominamy teraz o skarpetkach Ronaldo i jego grzebieniu z lusterkiem.

Zima wprawdzie jeszcze trwa, ale już z górki. W każdym razie u nas dojrzewają poziomki..

98 komentarzy:

  1. Najpierw idę guglać co to ten askfm - pierwsze słyszę... a z tym muzeum to cyrk jakiś. Poziomki nie komentuję, bo nie wierzę, że jest z teraz :) mistyfikacja .

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ładna, nie? Poziomka znaczy. Muzeum - najprawdziwsza prawda! Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten okres u nastolatków to jak grypa, przyjdzie i przejdzie. Tak ok. 3-5 lat dzieciaki mają taką fazę, że pasjami powtarzają brzydkie słowa, głównie dotyczące defekowania. Potem wyrastają. Tak i z tym będzie. Zabraniać nie ma co, bo zakazany owoc lepiej smakuje, natomiast dobrze jest powiedzieć, jakie to niebezpieczeństwa może za sobą pociągnąć i żeby uważali. Uświadomić, że nauczyciele też tam zaglądają :))). U mnie sprawdziło się traktowanie nastolatki jako normalnego człowieka i rozmawianie o wszystkim, ale bez pryncypialnego tonu. Fajna kobitka z niej wyrosła, mimo że miała też podobne odloty, że nic tylko moda, wygląd, internet i plugawy język. A jednak teraz jest młodą, odpowiedzialną i zdrowo myślącą dziewczyną. Więc jest nadzieja i dla innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo o to właśnie chodzi aby być dobrym przykładem dla swoich dzieci i mieć dla nich czas :)

      Usuń
    2. Jednak nie zawsze to wystarczy...

      Usuń
    3. Dobrze Hana mówi - to nie zawsze wystarczy...

      Usuń
  4. Prześliczna. Poziomka. A to, o czym piszesz...Miałam pecha w podstawówce być odmieńcem. Też nie było fajnie, ale może przez to że wszystko działo się w rzeczywistości rzeczywistej, funkcjonowały jakieś granice.

    OdpowiedzUsuń
  5. J.Szczepkowska w felietonie w Wysokich Obcasach pisze ironizując "co za szczęście że nasza cywilizacja rozwineła się w odwrotnym kierunku.Że żyjemy w czasach w których musielibyśmy przejść ulicą obok średniowiecznej tłuszczy " .Chodziło jej między innymi o dyby i odniesienie motłochu do nieszczęśnika w nich zamkniętego . Ci co w internecie obrzucają innych błotem ,to motłoch ta uliczna tłuszcza, tylko miejsce się zmieniło .Prawda jest taka że idziemy cały czas w tym samym kierunku . W każdym z nas jest dobro i zło i od nas zależy ,czy ulegniemy złym instynktom .
    Uwarzam ,że ci opluwacze to tylko wycinek naszego społeczeństwa i oczywiście powinniśmy dążyć do tego aby był on jak najmniejszy .

    OdpowiedzUsuń
  6. Odnoszę wrażenie, że granice ciągle się przesuwają. W ciągu ostatnich 20 lat obyczajowo wykopyrtnęło się niemało i bardzo dobrze. A i tak w niektórych dziedzinach nie wyszliśmy ze średniowiecza. Wydaje mi się, Mario, że nie tylko od nas zależy, czy zły z nas wylezie. Takie ohydne portale są w tym bardzo pomocne. Poza tym istnieje coś takiego, jak dyktat grupy rówieśniczej. To straszliwa siła i żaden rodzic z nią nie wygra. Ja też wychowałam córkę i łatwo nie było, odpały miewała jak stąd do Gdańska. Na szczęście parę lat temu takich portali jeszcze nie było. A są gorsze, takie, o których zapewne nie mamy pojęcia. Kto wygra z siłą portalowej "sławy"? Który dzieciak się temu oprze?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś nie zajrzę, bo nie będę se psuć nastroju. Tak, jak i Ty moje dziecię już wyrosło, a jak rosło to też jakoś bez wielkich ekscesów się obeszło, grzebień na głowie i glany dość szybko się znudziły. Czasami sam przykład w rodzinie nie wystarczy, żeby dziecko nie zbłądziło. Powtórzę za ś.p. Kotańskim, który na pytanie co robić, aby dziecko nie wpadło w narkotyki odpowiadał " modlić się modlić"..............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziomeczka w grudniu? Widzisz i przyroda fiksuje.

      Usuń
  8. No właśnie. Jest taki okres w życiu nastolatka, że kumple są wyrocznią, a nie najukochańsza nawet i najmądrzejsza mama. I tata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w pewnym wieku grupa ruwieśnicza to wyrocznia ,ale jeżeli dziecko z domu wyniesie pozytywne wzorce i będzie miało w nim oparcie to będzie mu łatwiej ,co nie znaczy prosto i bezproblemowo ,bo życie to czasami loteria jest . I nie ma gotowych rozwiązań ,niestety :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. No widzisz, to jest to, co napisałam ogólnie poniżej, nie zawsze zły przykład jest powielany i nie zawsze dobry powielany.......

      Usuń
  9. jednak coś zostaje w genach... z wcześniejszego okresu... i pełni role kaftana bezpieczenstwa :000

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czasami dzieci z patologicznych rodzin wbrew przykładowi wyrastają na mądrych i wspaniałych ludzi......

      Usuń
  10. Ja mam nadzieję, że ten okres przejdzie - mój Nastek ma z domu bardzo dobry przykład: nie klniemy, nie pijemy, nie palimy, rozmawiamy "do zerzygu" choć nie raz chciałoby się zamiast tego mówiąc ich językiem "pieprznąć w łeb" - mam wrażenie że dotarłoby wprost do szarych komórek, bo gadaniem to jakoś na okrętkę i połowa wycieka gdzieś po drodze...I nie zawsze dociera. Nie wiem czy to poza "wisimito", czy coś innego, grunt że lekko nie jest:) Chowałam pod kloszem i jak mogłam odganiałam całą tą parszywą otoczkę dorastania - na nic, nie znaleźliśmy otoczki, otoczka znalazła nas:) 99,9% złego samo nas znalazło - przyszło...ze szkoły. W 4-5 klasie Nastek przyszedł i pojechał rynsztokowym językiem seksualnym (mi, Matce!!!) uznając go za normę... Miałam więc długą rozmowę (już wcześniej rozmawialiśmy oczywiście o tym "skąd się biorą dzieci" i o dojrzewaniu) o pięknie współżycia, o jego dobrych i złych stronach, o zabezpieczeniu, aborcji, odpowiedzialności, in vitro(!!!), o chorobach wenerycznych, pornografii, pedofilii, szacunku dla siebie, swojego ciała i innych oraz ich ciał, o nazywaniu pewnych rzeczy, myśli, czynów i miejsc intymnych...dlaczego? Bo oni (chłopcy) oglądali na telefonie któregoś pornole....i on już wszystko wiedział, ale od tej drugiej, złej, wulgarnej strony...Dodam, że to szkoła na uboczu miasta, głównie chodzą tu wiejskie dzieci, choć jest kilkoro nowobogackich (od nich te wynalazki). Poruszyłam temat na zebraniu - wody w usta nabrali wszyscy, problemu nie było...walka z wiatrakami, dla większości oznaczało to, że "chłopcy są przynajmniej zdrowi, hehehe..." Klną niestety wszyscy, zwłaszcza chłopcy, z tym walczę uparcie i mam nadzieję, że to minie - tak jak fascynacja przedszkolaka słowem DUPA...tak oni wyrosną i po prostu im się znudzi, po prostu zaczną ich kręcić inne, fajniejsze rzeczy, poznają swoja wartość i wagę szacunku jakiego chcą oczekiwać od innych względem siebie. A na to trzeba sobie zapracować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mówiłam zawsze młodemu, że wszystko jest dla ludzi, ale trzeba wiedzieć z kim, gdzie i kiedy. Jak mi w gimnazjum na szkolnej wycieczce w Pawiaku zapalił papierosa z kolegą gdzieś za drzewem to mu tłumaczyłam, synku, a wiesz, co to Pawiak? Wiesz dokładnie, co tam się działo? Jak się czujesz z tym swoim tam występem? To nie było odpowiednie miejsce, chcesz zapalić? To zrób to proszę w takim miejscu, żebyś potem się nie musiał tego wstydzić. Więcej ekscesów z paleniem w takich miejscach nie było.

      Usuń
    2. Tak Mnemo, ja tłukę te mądrości życiowe do łepetynki i widzę, że czasami aż paruje...jedyne co mogę zrobić, to wyposażyć Młodziana w Pakiecik Dobrych Rad i modlić się, żeby w razie W z niego korzystał...Za 5 lat odbierze dowód i popłynie SAM w siną dal (w sensie, że będzie odpowiedzialny za własne słowa i czyny). A ja będę tylko piąstki zaciskać, żeby z tych rad korzystał i nie wykoleił się gdzieś po drodze - czy świadomie, czy przez przypadek...
      Weszłam na ask...dno den - najczęściej powtarzane słowa: nudzi mi się...i ch..owo. Mam nadzieję, ze wyrosną, bo faktem jest, że za 20 lat oni będą siedzieć na Wiejskiej:)

      Usuń
    3. Ondrasza, te podmiejskie szkoły to jakaś zaraza. Też to przerabiałam. Dzieci nie były najgorsze, najgorsi byli rodzice. Co tam się wyrabiało! W podstawówce! Czasem trudno mi uwierzyć, że tak było. 7 i 8 klasa to był horror. W liceum trochę się uspokoiło, bo córka straciła kontakt z kolesiami z podstawówki.

      Usuń
    4. Nie narzekałam na szkołę, rodzice w większości też ok. Paru wykolejeńców znajdzie się zawsze. Obecnie jest moda na metki i marki, szpanują przekleństwami, choć hamują przy rodzicach i w szkole. Teraz jest gimnazjum, ale mają dyrektorkę trzymająca ich krótko, więc wszelkie zło duszone jest w zarodku. Jak przejdzie przez gimnazjum "w jednym kawałku" to odetchnę, bo dalej to już inne myślenie jest, inaczej się patrzy na świat i młody człowiek zaczyna mieć ukształtowany światopogląd na świat i na siebie - już wie, ile jest wart i czym się tę wartość mierzy, co może zyskać, a co stracić. Ile jeszcze musi zrobić żeby wyjść na prostą. Tak jak pisze jagoda - 3-5 lat:) A potem fiuuuu sam sobie jesteś sterem, żaglem i okrętem...

      Usuń
    5. Najgorsze to między 16 -19 lat.....w podstawówce nie miałam problemów, zaczęło się od gimnazjum, ale bez większych jazd. Miał respekt, a może wiedział ile mnie kosztuje każde spóźnienie, czy wyłączony telefon.......Zawsze powtarzałam idź, ale miejmy taką umowę, wiem, z kim i gdzie i wyznaczmy godzinę powrotu, jak nie dasz rady to dzwoń, żebym nie umierała ze strachu, a jak się zrobi bardzo późno to proszę dzwoń przyjadę, zabiorę. Kiedyś przeżyłam szok, chyba miał z 19 lat, to była era klubów, bilardu, wracał w nocy z Pragi, nic mu się nigdy w klubie nie przydarzyło, a wtedy wchodząc do bloku, gdzie przy drzwiach siedzi ochrona dostał od tyłu w głowę, ktoś go przewrócił i jeszcze zasunął kopa ( pewnie za irokeza na głowie i glany). Kiedy wszedł do domu, a ja mam z sypialni widok na drzwi wejściowe zobaczyłam moje dziecko zalane krwią, myślałam, że zawału dostanę. Skąd miałam wiedzieć, że to tylko z nosa? Równie dobrze mógł mieć kosę w plecach. Na drugi dzień obadałam, przed drzwiami do blogu plamy krwi i stróżka przez cały hol......

      Usuń
    6. To Ty na blog wchodzisz przez drzwi? Rozsuwane, czy takie zwykłe?

      Usuń
    7. Literówka Hana, miało być bloku.......:)

      Usuń
  11. Nazwę portalu znałam, ale nie zaglądałam i nie wiedziałam, że to takie szambo. Muszę zapytać się bratankowi o to. Aż się boję odpowiedzi. Chciałabym mieć nadzieję, że to jak grypa przejdzie. Bardzo bym chciała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Raz przechodzi, a raz nie - jak piszecie powyżej, reguły nie ma. Maria ma rację i Jagoda ma w tym, że nawet gdy dzieciak gdzieś tam zboczy i chwilowo zafascynuje go coś, co nie powinno, to jeśli ma wzorce z domu i jakąś bazę, to mu przejdzie i wystarczy przeczekać. Tylko kto to wie? Że przejdzie? I jak długo przeczekiwać? Teraz radzę to młodszym koleżankom, bo po doświadczeniach łatwiej. Ale samej przeczekiwanie szło mi kiepsko. A parę rzeczy musiałam przeczekać. Teraz mam fajną, samodzielną córkę.
    Jasne, że zakazy nic nie dają. Ale przyzwolenie też nie. Przeraziła mnie ta cyfra - 18 milionów - chyba nie tylko w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie coś Ty, dzie w Polsce, nawet tyla dzieciów chyba nie ma. A mnie moje dziecię nawet niedawno bardzo pozytywnie zaskoczyło. Ano od jakiegoś czasu nie odbierał od swojego kolegi ( jeszcze z podstawówki) telefonu, a jak dzwonił na domowy to kazał mówić, że go nie ma. Zaczęłam drążyć, o co chodzi, co się stało. To mi wyjaśnił, że jakiś czas temu ich wspólny kolega ( też z podstawówki)zaprosił ich do siebie na domówkę. Ten kolega wtedy miał malutkie dziecko (wcześnie się postarał) i mieszkał ze swoją dziewczyną. I okazało się, że na tej domówce był taki incydent, że ów kolega, co to dzwonił, zaczął się pod chwilową nieobecność tego drugiego, dobierać do jego dziewczyny ( sam też ma dziewczynę) i mojego młodego tak to zbulwersowało, że nawtykał mu od dupków, co do cudzych kobiet startują i na dodatek najbliższego kolegi. Powiedział, że to nie było pierwszy raz i nie ma zamiaru z takim facetem mieć nic wspólnego. I raczej nie zrobił to z obawy o swoją dziewczynę bo wtedy jej nie miał...........Zaskoczył mnie bo dziś w tych sprawach to też jest różnie, różniście.........jak oni to nazywają... melanże są bardzo pospolite......

      Usuń
    2. No, mówię Ci byłam dumna że ma takie podejście......

      Usuń
    3. No, tak sobie uświadomiłam, że to by było 1/3 kraju bez kobiet i starców. Coś mi się mykło. Może we świecie, co i tak jest liczbą powalającą.

      Usuń
  13. Hano, jak dobrze, że i ja mam dorosłe dzieci! I to takie co nie siedzą na forach. :))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Hana, ja jestem po prostu coraz bardziej przerażana tym co się dzieje z ludźmi, a już szczególnie z takimi dzieciakami. I mam takie ogromne poczucie bezradności, jeżeli chodzi o moją młodą. Zajrzałam na ten portal i mnie zatkało. Boję się pomyśleć, jaki będzie świat za 10, 15 lat. Może jestem pesymistką, ale nie widzę tego w jasnych kolorach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ewka, ja mam podobnie, czasami w różnych dyskusjach muszę się powściągać, bo jęzor mam niewyparzony i wychodzę na ekstremistkę. Bezradność mnie rozwala zawsze, w każdej sytuacji. Nie wiem, rozmawiaj z młodą o tym portalu też, i o innych, które z całą pewnością istnieją. Zawsze wychodziłam z założenia, że nawet jeśli dzieciak nie słucha Twojego nawijania, albo udaje, że nie słucha, ględzić trzeba - zawsze coś tam we łbie się zahaczy. Jeśli zwróciłam Twoją uwagę na ten haniebny portal, to już było warto o im napisać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tam, wpadnijcie czasem do Barkowa albo w jakieś podobne miejsce, gdzie robi się coś dobrego, ideowego i nietypowego. Albo do Biegnącego Wilka... spotkacie tam wspaniałych młodziaków, wrażliwych, myślących i kulturalnych. do tej pory pamiętam dyskusję o "Ludziach Bezdomnych" podczas wyrywania perzu! to był zupełny odlot. I to oni będą rządzić, bo inaczej urok rzucę i rewolucję zrobię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja bardzo fajne wzory stamtąd wyniosła - czyli rada: jak już nie wiecie, co zrobić, to znajdźcie takie miejsce i zaproponujcie smarkatemu problematycznemu jakiś fajny staż. Na ogół poleci z podskokiem, a presja grupy tam jest na jasną stronę mocy :)))

      Usuń
    2. Tak sobie myślę, że bardzo masz rację, są miejsca, gdzie wzorce są inne i trzeba ich szukać. Ta część młodych z askfm. jest znacznie bardziej hałaśliwa i rzucająca się w oczy. Ale przecież mnóstwo młodych chodzi np na pielgrzymki, działa jako wolontariusze (sama znam dwoje) i robi fajne rzeczy. Truizm pewnie powiem, ale trochę się do tego przyczyniło powstanie gimnazjów, w podstawówce 8-klasowej hierarchia w stadzie dawno była ustalona i nie trzeba już było o to walczyć, a dzieciaki były traktowane jak dzieciaki. Teraz po skończeniu 6 klasy uważaj.ą, że już są dorośli i wszystko im wolno...

      Usuń
    3. Mika masz rację, gimnazja to zły pomysł, też to obserwowałam na swoim dziecku. Ledwo się dzieci zżyły ze sobą, a tu nowe środowisko i nowe udowadnianie, kto jest kim. Mój trafił do renomowanego, na czołówkach list, a też było kiepsko. Uwagę poświęcało się tylko dzieciom wybitnym, Ci przecież gwarantowali renomę, reszty szybko się pozbywano. Był w klasie młodego chłopiec, który miała mamę popijającą i tańczącą w nocnym klubie, był ewidentnie zaniedbany i stwarzał problemy, co zrobiła szkoła? Szybko się dzieciaka pozbyła, zamiast pomóc, wesprzeć..........

      Usuń
    4. Bo problemu trzeba si.ę jak najszybciej pozbyć a nie próbować go rozwiązać...

      Usuń
  17. No wiem przecież, że wartościowi i fajni młodzi ludzie też istnieją (nasze córki!), ale obawiam się, że jest ich za mało. Grozą wieje w przedziale wiekowym 10-15 lat. To ta grupa siedzi po portalach.

    OdpowiedzUsuń
  18. To pokolenie, które nie zna życia bez komputera.

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam sytuacje, w bliskiej rodzinie, gdzie matka dzieciom (6 i 10 lat) zakłada konta na fejsbukach i innych. Mam nadzieję, że na TYM nie. Po co, pytam grzecznie? Po co 6-latce i 10-latce fejsbuk?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego to ja nie wiem,po co? Szczególnie temu 6 latkowi.....

      Usuń
    2. Jak to po co? Usadzi przed kompem i ma spokój!

      Usuń
    3. No pewnie, to takie proste......

      Usuń
  20. Też mnie to przeraża i się tego boję. Trudno mi się wypowiadać, bo nie miałam takich doświadczeń jak wy, ale tak jak pisała Ondrasza, trzeba robić co się da i się modlić , żeby przeszło. Ale trochę mnie pociesza, że znam ładne parę sztuk młodych, które są normalne i fajne. Wychowywanie dzieci dzisiaj to potwornie odpowiedzialne i trudne zajęcie...

    OdpowiedzUsuń
  21. O, Mika! Pozbyłaś się dziada? Wirusa znaczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po całodziennej walce się poddałam, sąsiad fachowiec jutro przyjdzie.

      Usuń
  22. A nie mówiłam, że czasu szkoda?

    OdpowiedzUsuń
  23. A wiecie, o czym dzisiaj słyszałam na pewnym bardzo zbożnym zebraniu? Że w Wawie, Krakowie i innych tego typu "miastach" śmietanka rządząca (w sensie rodzice) i biznesowa, proeuropejska, otwarta i liberalna (sic!) zabija się o miejsca dla swoich dzieci w katolickich szkołach, również i w internatach - mam wrażenie, że w zreformowanych szkołach nie chcą swoich dzieci trzymać. Wolą zawierzyć klasztornemu drylowi - i kto wie, czy to nie jest jakieś wyjście?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam w LO koleżankę którą rodzice posłali do Urszulanek (mieszkali na wsi, chcieli żeby dziewczę chodziło do miastowej szkoły no i żeby nie zboczyło:)) - zabrali ją stamtąd po roku, takie cyrki tam odchodziły. Jak ona opowiadała co te panienki tam wyrabiały, to myśmy się czerwienili...

      Usuń
  24. Kret się znalazł!!!
    Obawiam się, że to zwykłe snobizmy i jakiś trynd. Klasztorny dryl tylko z pozoru coś załatwia. Tam to dopiero kwitnie życie podziemne! Współcześnie nie da się dzieciaków utrzymać w klasztornej ascezie i dyscyplinie, będą kombinować na potęgę, bardziej, niż gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszystko możliwe;) Ale starzy poczują się zwolnieni z odpowiedzialności i że "zrobili, co w ich mocy";))) To kuszące;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo kuszące. Internaty zwłaszcza. Jak w Anglii. Brrr...

    OdpowiedzUsuń
  27. Moja była w takim klasztornym liceum. Były pozytywy, ale negatywy przeważały - nie polecam. Negatywy: wmawiano dzieciom, że są opętane, jeśli choć słuchały raz mocnego rocka albo wróżyły w andrzejki czy bawiły się w wywoływanie duchów. Ze dwie uległy tej histerii i były sceny, jak z "egzorcysty". Druga rzecz: nietolerancja. jedną fajną dziewczynę wyrzucono dlatego, że była wegetarianką, argumentując, że to znak złego ducha, bo Hitler też był wegetarianinem... itd. itp...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem ciemnogród tam szerzą....

      Usuń
    2. To chyba zależy od ludzi w szkole;)

      Usuń
    3. Dużo można by opowiadać. Ja miałam bardzo fajne wspomnienia z moich kontaktów z zakonnicami w młodości. Mam jednak wrażenie, że dużo się zmieniło, nie poznawałam wręcz tego środowiska. Jakby wrócili do najgorszych czasów Inkwizycji. Dużo ich tam było, tych ludziów z dziwnymi poglądami....

      Usuń
    4. Też z klasztoru jestem. Było super i zupełnie normalnie. Jedna z moich najlepszych szkół. Moja mama też tam chodziła i też uważała , że było świetnie. Nie wiem jak jest teraz.

      Usuń
  28. acha, jeszcze wzywano ich na indywidualne rozmowy - to dobrze, ale w czasie tych rozmów starano się z nich wyciągać to, co wiedzą o swoich koleżankach i kolegach, no mówiąc wulgarnie - skłaniano do donosicielstwa. Moja strzeliła wtedy focha i powiedziała, że kapusiem nie będzie. I miała przechlapane. A ja, na ten tekst o Hitlerze-wegetarianinie, odpowiedziałam, że Stalin był klerykiem. Też miałam przechlapane.

    OdpowiedzUsuń
  29. Moja córka chodziła do Urszulanek. Potwierdzam słowa Jagody. Też nie polecam. I to podziemie! Z ciążą w 3 klasie włącznie. Na szczęście nie mojej córki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też do Urszulanek chodziłam i nie wierzę, w to, co czytam. Gdzie Twoja chodziła?

      Usuń
  30. Trafiła na okres dyrekcji wyjątkowo nieudolnej Siostrzyczki. Matulu, jak ja żałowałam, że ją tam posłałam! Ale wydawało mi się, że lepsze to, niż "zwykłe" licea, że spokojniej i poziom wyższy. Nic bardziej błędnego. Przynajmniej wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak teraz jest w mojej szkole, może też nie lepiej. Jak do niej uczęszczałam było tam naprawdę dobrze. I poziom i w ogóle, choć ja byłam takim trochę trudnym przypadkiem.

      Usuń
  32. Wiesz, że dziś nie mogłam nawet komentować u Ciebie, ani wejść do blogów, które lubię. W żaden sposób, nic się nie otwierało. Nie kumam absolutnie nic.
    Spadam spać, jutro o piątej powstań i na niwy. Do czwartku wieczora mam misję do wypełnienia. Dobrej nocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie blogger normalnie. Może to sprawka internetu? Pa!

      Usuń
    2. Pacjanie, a może ty masz tak jak ja, jakiegoś wirusa?
      Ja też spadam, dobranoc wszystkim.

      Usuń
  33. Na szczęście nie musiała mieszkać w internacie, ale odwiedzała tam koleżanki - się tam działo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chciałam do internatu! Ale nie mogłam, bo dom był blisko.

      Usuń
  34. Taa, ja chciałam do akademika swego czasu - to była wolność! Zazdrościłam koleżankom takiego dorosłego życia. Ja musiałam wracać do domu, a one dopiero zaczynały prawdziwe życie!

    OdpowiedzUsuń
  35. Co do katolickich szkół, to Kretowata ma rację z tym trendem. W Poznaniu też jest. Wiem, bo moja koleżanka posłała tam syna, konkurencja była spora, a o przyjęciu decydowała również rozmowa z dzieckiem i jego rodzicami. W październiku z nią rozmawiałam ,to byli zadowoleni z tej szkoły.
    Hana, ja mieszkałam w akademiku, Poznaniaki u nas często, gęsto do ostatniego autobusu siedziały ;) :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie szukają dla swojego dziecka najlepszego wyjścia i to nic złego przecież, wręcz przeciwnie. Łudzą się, że w klasztornej szkole będzie lepiej, spokojniej, że nie będzie tyle patologii, dragów itd. A to, niestety, nieprawda. Przynajmniej nie wszędzie. Nie da się uciec przed światem, jeśli nie jest to świadomy wybór. A w przypadku małolata tak jest.
      Też przesiadywałam w akademiku.

      Usuń
  36. Hana, poziomka piekna :) A teraz mala opowiastka odnosnie wychowywania dzieci. Pewna pani zostala wezwana do szkoly, bo jej Kaziu uzywal wszelkich wulgaryzmow, na nic zdaly sie upomnienia nauczycieli, Kaziu klal nie baczac na okolicznosci. Przychodzi mama, dowiaduje sie o co chodzi i przy nauczycielach mowi do Kazia - Kaziu, jak sie kurwa dowiem, ze przeklinasz to ci kurwa wpierdole tak, ze sie nie pozbierasz...
    No i jak myslicie, czy Kaziu przestal ? Mysle, ze dzieci trzeba wychowywac, a nie chowac, poniewaz rodzice mylnie rozumieja te slowa. Ja rozmawiam, tlumacze ale rowniez slucham. Najwieksza przyjemnoscia dla mnie jest gdy dziecko przychodzi i mowi - Mamo, pogadamy ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulka, to naprawdę sukces i masz słuszną przyjemność.

      Usuń
  37. Jak świat stary, dorośli narzekali i drżeli o przyszłość ludzkości, kiedy obserwowali dorastające pokolenie. Już Sokrates, czy inny Platon rwał włosy z głowy nad rozwydrzeniem "dzisiejszej młodzieży". A świat wbrew wszystkiemu idzie naprzód i nawet się rozwija, właśnie dzięki kolejnym pokoleniom tych rozwydrzeńców.
    Jak ja byłam nastolatką, należałam do subkultury związanej z metalową muzyką. Było to nieakceptowalne dla 99% społeczeństwa, Czarne obdarte koszule, łańcuchy, glany, muzyka (pozornie) bez ładu i składu, "zabijająca" otoczenie, kojarząca się (niesłusznie) z agresją, narkotykami, etc. Dziś wydaje się to niewinną rozrywką w porównaniu z tym portalem o którym piszesz (chyba nie chcę tam zaglądać). Tymczasem dla pokolenia moich rodziców był to zapewne podobny szok, jaki my dziś przeżywamy analizując młodsze pokolenie.
    Dzieciaki na pewnym etapie potrzebują identyfikowania się z jakąś grupą. W czasach przed internetem można było takich spotkać na ławeczkach pod blokami, w swoich jakichś miejscach. Internet nie jest winien temu zjawisku, to tylko jeszcze jedno miejsce, gdzie ci ludzie mogą się ze sobą spotkać. Wierzę, że część z uczestników owego portalu dorośnie i się otrząśnie. Zawsze pozostanie jakiś procent buraków, ale tacy są w każdym pokoleniu. I niestety, mają też i dzisiaj swoich przedstawicieli na Wiejskiej.
    Szczerze mówiąc, wierzę w dzisiejszą młodzież i uważam, że ta patologia to tylko procent, który jest obecny w każdym pokoleniu.

    Co do szkół katolickich. Z relacji z mojego otoczenia skłaniam się ku zdaniu, że to tylko snobizm i lans podszyty hipokryzją. I to też nie jest udziałem naszego pokolenia, ale i dotyczy przeszłości. Babcia, mieszkanka Dworu na Woli, była uczennicą u Urszulanek w Krakowie. Po skończeniu szkoły stała się gorliwym antyklerykałem. Poza oficjalnymi uroczystościami, jej noga w kościele więcej nie postała, a działo się to jeszcze przed wojną. To o czymś świadczy. Żałuję, że babcia już nie żyje, bo fajnie byłoby poznać trochę pikantnych szczegółów dotyczących życia u Urszulanek. I nie tylko, oczywiście :-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Generalnie zgadzam się z Tobą, Riannon. Czasem nawet myślę, że w latach się posunęłam i dlatego tak to widzę. A w momencie, kiedy powiem "za moich czasów", proszę mnie udusić.
    Oczywiście, że świat idzie naprzód przy czynnym udziale głównie młodych ludzi, a życie to zmiany we wszystkich kierunkach, gorszych też. Tak było, jest i będzie, bez tego nie byłoby postępu. Przestrasza mnie jednak łatwość sięgania po ohydne wzorce - i to oferuje internet. A on ci to też ludzie i życie po prostu. Ale tylko w internecie można zmienić ludzki los jednym, bezkarnym kliknięciem. I umyć łapki. Lepiej nie zaglądaj na ten portal, zepsujesz sobie nastrój. U nas przepiękny, słoneczny dzień, +10 w słoneczku, czego Wszystkim na dziś życzę. A jutro się zobaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam wczoraj komentarz między innymi o burakach na Wiejskiej, to nie wiedziałam jeszcze nic o wczorajszym "występie" agenta Tomka w telewizji :-) Myślę, że to godne podsumowanie mojej myśli przewodniej.
      Ja też wolę żyć w rzeczywistości, gdzie wszyscy są dla siebie mili, a język służy komunikacji. Z racji takiego, a nie innego "zawodu" otaczam się tylko ludźmi serdecznymi. Uwierz mi, że jestem tak samo zniesmaczona i zbulwersowana, jak Ty, kiedy dociera do mnie, że świat nie jest taki fajny poza moim podwórkiem.

      Usuń
    2. A wiesz, że pomyślałam o tym samym usłyszawszy o popisach tego pana???

      Usuń
  39. zapraszam:) origamiiptaki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. I nawzajem. Śliczne zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak to dobrze, że naszemu pudłu na rozpasie się tylko wydaje, że żyje obok chlewika, to mu niewątpliwie poprawia humor i samopoczucie. Dlatego z niechęcią sprowadzam go na ziemię, on żyje w chlewiku. Tak przynajmniej wynika z jego wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  42. Hanuś ,moja córa w zeszłym roku skończyła gimnazjum i ostatnie dwa lata to była droga przez ogień,tłuczone szkło i jazda bez trzymanki. Dzisiaj ,to co napisałaś to standard, niestety. Normalne dzieci ,które nie klną,noe świecą golizną, a ich celem noe jest najwięcej lajków pod fotką z dziubkiem, to jest rzadkość,świętość i chuchać na nie trzeba. Są jak rzadki egzotyczny ptak. Niestety nie przesadzam . Poradziłam sobie trochę w stylu ruskiego pierdla,a tak naprawdę godzinami mówienia ,tłumaczenia ,rozmawiania. I wysłalam do szkoły muzycznej. Dzisiaj nastał czas pokoju,dziecko zaczęło mysleć i rozumować i postępować ,tak ,że już nie mam ochoty jej udusić dwa razy na dzień, a ja dochodzę do siebie. Dzisiaj rozumie ,(mam nadzieję) że wygląd i miejsce w " dupeczkach z gimnazjum" ( prawie każde ma taki żałosny profil na fejsie) nie jest wyznacznikiem kim jest i jakie jest jej miejsce w grupie. Gorzkie to co piszę,ale w klasie w gimnazjum ,to może ze dwie osoby nie miały takiego problemu....
    Ehhh

    OdpowiedzUsuń
  43. O rany boskie Złoty Kocie! To jest przerażające - nie jestem do końca na bieżąco, bo nie mam nastoletnich dzieci i nie siedzę w temacie. Jesteś potwierdzeniem wszystkiego, o czy piszą Dziefczynki powyżej. Że jeśli dziecko ma wzorzec, wsparcie i dorzecznych rodziców w domu, to nawet jeśli zbłądzi, wyjdzie na prostą.
    Bardzo miło Cię widzieć!

    OdpowiedzUsuń
  44. Moje Absorbery jeszcze małe, ale czasem ze zgrozą myśle co w ich nastoletnich czasach będzie dostępne, modne, na fali...
    Mam nadzieję, że jako Matka dam radę, wpoję co trzeba, a durne nie będą i nie dadzą się wessać szambu.

    OdpowiedzUsuń
  45. Może nastąpi zmasowany odwrót? Przesyt, powrót i umiarkowanie? Czego życzę Tobie, Absorberom, sobie i światu.
    Wpajaj, ględź i nawijaj, to nie boli, a (z)czasem skutkuje.

    OdpowiedzUsuń
  46. Hano, znaczy się słuchamy tej samej stacji radiowej, słusznej i jedynej zresztą - jak dla mnie? :)
    Akurat jechałam samochodem i miałam zabrać po drodze koleżankę z kluczami do stajni, uprzedzając ją strzałką w miejscowości S., że ma już się wykulać z chałupy, gdyż nadciągam. To, co usłyszałam w radiu o tym portalu, jak to ujęłaś, "społecznościowym", tak mnie zszokowało, tak się zasłuchałam, z takim niedowierzaniem i z tego niedowierzania i przerażenia zadziwieniem, że zapomniałam wystrzelić do Eli i ocknęłam się niemal na jej ulicy. :]
    Mój syn ma 13 lat... Uważam, że ma w głowie dobrze, ale obiecałam sobie, że z nim o tym pogadam, zapytam, choć nie sądzę, żeby miał ciągoty do takich "społeczności". Na razie zapomniałam, wstyd się przyznać, ale że mi przypomniałaś, to zrobię to niezwłocznie. Mam z nim bardzo dobry kontakt (tak sądzę), rozmawiamy o wszystkim i mam nadzieję, że tak pozostanie jeszcze bardzo długo i że to jest jedyna droga do tego, żeby dziecko nie zostało wessane w ten śmierdzący wir. Bleee!
    PS. Nawet nie zaglądałam do tego serwisu, starczyło mi wysłuchanie tej audycji. Tfu!
    A teraz idę poczytać, co inne ludzie powiadają na to. I jak sobie radzą.
    Pogłaskuję wszystkie Twoje sierstne stworachy. :)

    OdpowiedzUsuń
  47. A jakże, tego samego słuchamy, całe życie, z małą przerwą wraz z Niedźwieckim! Nie było wtedy czego słuchać i okropnie byłam nieszczęśliwa.
    Nie, nie zaglądaj, to rynsztok i szambo, tylko Cię zdołuje. Wpadam w panikę na samą myśl o tym, że miałabym o tym rozmawiać z dzieckiem. Jakich użyć argumentów? Jak to zrobić, żeby nie truć i nie ględzić? Boszszsz, na szczęście nie muszę, a Tobie nie zazdroszczę. Jak poszło?
    Dzięki za głaski dla sierściuszków, tego nigdy za wiele.

    OdpowiedzUsuń
  48. Pst! Nie pytaj, albo może jutro zapytaj. ;) Zapomniałam! Tak się zajęłam Niegowiakami na tę najostatniejszą chwilę, że wszystko inne mi z tego sklerotycznego łeba wylazło bokiem.

    OdpowiedzUsuń
  49. „Młodzież za dużo pije wódki, za dużo pije piwa, za dużo pije alkoholu spożywa ” Krzysztof Kononowicz


    OdpowiedzUsuń